26. Daj wody żywej, bym nie pragnał

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

W dzisejszym Słowie woda przelewa się litrami i strumieniami.

Jezus woła do człowieka, daje proste polecenie jak Bóg do Adama i Ewy w Raju. A jednak historia znów się potarza.

Jest ratunek – w Chrystusie. Jest uzdrowieniw w Chrystusie. To On Chrzci, to On daje wiarę, to On daje uzdrowienie i wyzwolenie człowiekowi.

Szatan bazuje na nieuporzadkowanych uczuciach. Buduje wątpliwości wobec Boga. Potrafi wzniecić niepotrzebne emocje, które w końcu prowadzą do upadku. Decyzje, uczucia, emocje, czyny – grzech. Wszystko zaczyna się id ludzkiego serca, od braku harmonii i uporządkowania w życiu wewnętrznym i zewnętrznym.

Prawdziwy rozwój człowieczeństwa wyrasta z właściwej pracy nad wnętrzem. Z pracy w warsztacie pasyjności i maryjności. Pasyjność, noszenie krzyża, noszenei swojego łoża pozwala człowiekowi zawsze pamiętać o cenie, za którą został odkupiony. Maryjność daje delikatność uczuć. Porządkuje emcjonalność. Tego uczą ćwiczenia duchowne i wszelkie drogi które ukształtowały się w Kościele przez wieki. Doprowadzenie życia do porządku i harmonii. Wprowadzenie Raju na Ziemi.

Wiele złych decyzji, grzechów, upadków wynika z uczuć. Ludzie podejmuja decyzje w silnych emocjach – złe decyzje – których potem mocno żałują. Uczucia potrafią zniewolić. Człowiek potem będzie używał swej inteligencji, zeby to uzasadnić. Dzisiejsze Słowo pokazuje każdą z tych postaw. Człowieka zafascynowanego Chrztem. Posłusznego Aniołowi. Wychodzącego z przybytku. Pełnego pokoju i uwielbienia w księdze Ezechiela. Pokazuje człowieka chwieljengo, neuporządkowanego. Kogoś z kim nikt nie chce być. Kto chce się też przypodobać wyższej kaście ludzi i donosi na Jezusa. Wreszcie pokazuje ludzi, którzy używają swej inteligencji by wyjaśnić i „uświęcić” swą zatwardziałość serca.

Uczucia i emocje mają być skierowane ku celowi ostatecznemu – ku Bogu! Chwale Boga.

Uczucia są siłą człowieczeństwa. Stanowią o człowieczeństwie i nie należy ich niszczyć, odrzucać, negować, przekreslać. Uczucia trzeba przepracować – wystawić je na Słońce – przed oblicze Chrystusa. On wypali to co czarne. Oczyści i wybieli uczucia. Uspokoi je. Sprawi że uczucia staną się wyróżnikiem pięknego człowieczeństwa.

Zły duch lubi posługiwać się nieuorządkowanymi uczuciami. Wie, że właśnie tam potrafi człowieka szybko i skutecznie wyprowadzić na manowce. Doprowadzić do decyzji, których człowiek będzie potem żałował. Dlatego WALKA DUCHOWA CZĘSTO MA SWÓJ POCZĄTEK W SFERZE UCZUĆ.

Uspokojenie, przepracowanie uczuć to długa droga. Wymaga upiększania uczuć i ich pogłębiania. Najpiękniejsze drogi wskazywane przez setki świętych to umiłowanie krzyża i poddanie się w niewolę Matki. Krzyż pogłębia uczucia, Matka sprawia że się stają pociągające i serdeczne. Piękne uczucia prowadzą ku czystej duszy i wiążą się z czystością. A czystość zanurzoa w Bogu staje się zsamą głębią krzyża – ubóstwem, zależnością i pokorą – samą MIŁOŚCIĄ.

Człowiek jest stworzony do Miłości. Chrystus chce obmywać człowieka z brudu grzechów w Chrzcie. Ale też pragnie by człowiek współstwarzał potem siebie. By dojrzewał. By sam dbał o utrzymanie czystosci swej duszy.

CAŁA MIŁOSĆ BOGA – NAJCZYSTSZA – TO DUCH ŚWIĘTY.

CAŁA MIŁOŚĆ STWORZENIA – JEST SKONDENSOWANA W NIEPOKALANEJ.

Gdy te dwie MIłOSCI się spotykają w wolności „FIAT” Maryji – dochodzi do cudu nad cudami – rodzi się życie – dokonuje się cud WCIELENIA!

BÓG- CZŁOWIEK. CAŁA MIŁOŚĆ BOGA i CAŁA MIŁOŚĆ STWORZENIA!

Jezus cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego!

25. Walka z niewidzialnym wrogiem… w Ogrójcu i dziś…?

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Jezus zdradzony i aresztowany w Ogrodzie.

Przychodzi cała banda żołnierzy, ludzi uzbrojonych po zęby z Judaszem na czele. Jezus wie co go czeka. Chce jednak uratować tych ludzi. Chce im dać do zroumienia kim jest. Pragnie by się nawrócili. Chce wstrząsnać ich sercami i umysłami.

Mówi wprost kim jest. Wypowiada imię Boga: „JA JESTEM”

Objawia się!

Oni padają na kolanaprzed Nim. Majestat Boga, który ich obalił na kolana!

Pokazuje, że ma moc uzdrowienia. Uleczył odcięte ucho Malchosa. Ale i to nie pomaga.

JAK STRASZLIWE POTRAFI BYĆ ZAŚLEPIENIE LUDZKIEGO SERCA! Namiętności i ślepe cele zagłuszają głos Boga. Zagłuszają bezpośrednie i bardzo wyraźne objawienie się Boga.

Jezus walcy o każedego. Do końća. Do Judasza mówi: „PRZYJACIELU!” Mówi do niego „PO COŚ PRZYSZEDŁ?” Zastanó się Judaszu – co ty robisz. Opamiętaj się! Jeszcze możesz. A Judasz zdradza w najochydniejszy sposób. Poprzez znak intymności, poprzez pocałunek! Perfidnie nadużywa znaku miłości! Piękne gesty wykorzystane by ZABIĆ! Zdrada z premedytacją, za pieniądze, pocałunkiem!

ZATWARDZIAŁOŚĆ SERCA! Ci ludzie weszli w taki etap z którego nie ma już odwrotu. Targnęli się ze ściekłością na Syna Bożego. Zabrali Mu wolność. Zwizali jak zbójcę. Zniewolili Pana obdarząjącego każdą istotę wolnością! Szarpali, rzucali, popychali, kopali.

ON TO WYBRAŁ! DOBROWOLNIE SIĘ ODDAŁ W ICH RĘCE. GDYBY CHCIAŁ TO PADLIBY NA KOLANA. GDYBY ZAPRAGNAŁ MOGLIBY SIE ZMIENIĆ W PROCH ZIEMI, Z KTÓREJ ICH ULEPIŁ! Tak jak poskładał MAlchusa tak mógłby sprawić, że oni by się rozpadli na kawałki. Ale ON CHCIAŁ PRZYJĄĆ SKUTKI GRZECHU NA SIEBIE. CHCIAŁ ZBAWIĆ CZŁOWIEKA! Tak jak służył do cna, do końca w Wieczerniku, tak też chciał się tutaj stać niewolnikiem człowieka. Swojego własnego stworzenia.

Tak ja chcę się oddać w NIEWOLĘ JEMU. Bo JEGO NIEWOLA jest niewolą MIŁOŚCI:

„Weź Panie całą wolność moją, pamięć, rozum i wolę. Tobie je oddaję jako wyraz mojej Miłości. Daj tylko Miłość i Łaskę a to mi wystarczy!”

By czara  cierpienia się przelała Jezus zostaje osamotniony. Apostołowie uciekają we wszystkie strony świata. On zostaje sam w pośrodku rozwścieczonego tłumu oprawców. Ale także i tego chciał. Modlił się w wieczerniku, by żaden z Jego Apostołów nie uceirpiał. By przetrwali do dnia Zmartwychwstania i stali się trzonem Kościoła.

Zanim uciekli walczą mieczem. Ale i tu Jezus poucza Piotra. Schowaj miech do pochwy bo nie o taką walkę tu chodzi. Idziemy na wojnę duchową. Z niewidzialnym wrogiem. Dzisiejsza sytuacja w świecie jest niezwykła allegorią aresztowania w Ogrójcu. Dziś też walczymy w przedziwny sposób. Z wirusem nie dostrzegalnym gołym okiem. Grzech jest jak koronawirus. Szatan zaraża serce człowieka i prowadzi ku zatwardziałości i rozpaczy śmierci. Trzeba czuwać. Pilnować się. Wyjść na pustynię, w izolację i modlić się by nie ulec skażeniu … grzechem.

Apostołami pokierowała krewka natura. Ich własne pożądliwości, spojrzenie na sytuację. Nie usłuchali Mistrza. Najpierw uderzyli mieczem a potem się rozpierzchli. Gdy nie czuwasz, nie modlisz się, nie wyjdziesz na pustkowie, topotem wszelkie aktywnosci nie przyniosą owoców. Nieprawdopodobna jest metoda Boga na ten Wielki Post. Wstrząsnął ludzkością. Pokazał to co ważne. Z miłością pokazuje nam – wyjdź na pustynię i nawróć się. Wirus grzechu jest stokroć gorszy niż koronawirus. Koronawirus zabiera zdrowie i życie cielesne. Grezch zabiera całą wieczność. Zabija ducha.

Ogrójec to plaster na zmagania wnętrza. To obraz do kontemplowania na kolanach zwłaszcza dziś. Ogrójec mówi bardzo wiele o sytuacji w jakiej dziś znalazł się świat!

24. Ześlij Boże Anioła pocieszenia.

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Przedziwna jest ta „Niedziela Radości” gdy wszyscy są uwięzieni w domach, pozbawieni dostępu do Eucharystii. Jestem tu i teraz. Zdrowy! Żyję! Mam co jeść! Może najmniejszy i pomijany przez innych ale wielki w oczach Boga. Na Niedzielę radości Kościół wybiera tekst o namaszczeniu Dawida. Nie ten o sprowadzeniu Arki do JEruzalem przy tańcach i pąsach. Ale właśnie o tym, że Bóg wybiera to co małe, marne, to co jest stratą w oczach ludzi:

Pan rzekł do Samuela: „Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla”. Kiedy przybył, spostrzegł Eliaba i powiedział: „Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec”. Pan jednak rzekł do Samuela: „Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż odsunąłem go, nie tak bowiem, jak człowiek widzi, widzi Bóg, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce”. I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów, lecz Samuel oświadczył Jessemu: „Nie ich wybrał Pan”. Samuel więc zapytał Jessego: „Czy to już wszyscy młodzieńcy?” Odrzekł: „Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce”. Samuel powiedział do Jessego: „Poślij po niego i sprowadź tutaj, gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie”. Posłał więc i przyprowadzono go: był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd. Pan rzekł: „Wstań i namaść go, to ten”. Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Od tego dnia duch Pański opanował Dawida. (1 Sm 16, 1b. 6-7. 10-13)

Przez dobrobyt. Sklepy pełne towarów, otwarte całymi dniami. Przez dostępność dóbr na zawołanie jakoś oduczyliśmy się solidarnosci z innymi. Miłości do drugiego ot choćby przez zrezygnowanie z mojej wolnośći, by zmniejszyć ryzyko zarażenia dla innych. A przecież najważniejszy jest ON – BÓG – który nie da nam zginąć – jak to podkreśla psalm 23:

 Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

Żeby docenić światło trzeba było przejść przez ciemną dolinę, przez mrok. Przez doświadczenie nocy wiary. Trzeba mieć przywrócony na nowo wzrok:

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?” Jezus odpowiedział: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata”. To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloam” – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: „Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?” Jedni twierdzili: „Tak, to jest ten”, a inni przeczyli: „Nie, jest tylko do tamtego podobny”. On zaś mówił: „To ja jestem”. Mówili więc do niego: „Jakżeż oczy ci się otworzyły?” On odpowiedział: „Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem”. Rzekli do niego: „Gdzież On jest?” Odrzekł: „Nie wiem”. Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: „Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę”. Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: „Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu”. Inni powiedzieli: „Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?” I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: „A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?” Odpowiedział: „To prorok”. Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: „Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?” Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: „Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie”. Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: „Ma swoje lata, jego samego zapytajcie”. Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: „Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem”. Na to odpowiedział: „Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę”. Rzekli więc do niego: „Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?” Odpowiedział im: „Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?” Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: „To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi”. Na to odpowiedział im ów człowiek: „W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić”. Rzekli mu w odpowiedzi: „Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?” I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: „Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?” On odpowiedział: „A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?” Rzekł do niego Jezus: „Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie”. On zaś odpowiedział: „Wierzę, Panie!” i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: „Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi”. Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: „Czyż i my jesteśmy niewidomi?” Jezus powiedział do nich: „Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal”. (J 9, 1-41)

Nadchodzi NOC, jak mówi Jezus.

Ta noc w niesamowity sposób objawiła się w Jego nocnym czuwaniu na Górze Oliwnej. W jego męce serca. Doświadczeniu ludzkeigo przerażenia, błądzenia. Chodzenia między wołąniem do Boga Ojca a potrzebą bliskosci innych. Jezus zna przebieg męki, jest Bogiem, ale wchodzi też w ludzkie doświadczenie przerażenia i strachu. Zmagania się z samym sobą. Ciężkiego doświadczenia Paschy serca.

Getsemani – tłocznia oliwek – TŁOCZNIA! Oliwka zaś to symbol Izraela. Drzewo oliwne! Jezus jak korzeń z wyschniętej ziemi.

A na początku był ogród – Eden – pośrodku niego drzewo zasadzone przez Ojca, by dać człowiekowi wolność wyboru.

W jednym i drugim ogrodzie pokusa. W Edenie podjęta, w Getsemani pokonana.

Jezus poddaje się temu straszliwemu tłoczeniu. By przynieść ćwiatu RADOŚĆ. ODwołuje się do tego ogrodu, z którego ludzie sami, bez Boga chcieli wytoczyć olej radości.

Jezus pokazuje tutaj aspekty walki duchowej. Pozwala po raz pierwszy na pełne uzewnętrznienei walki serca, walki szatan, która się odbywa w Jego wnętrzu.

Doświadczenie SAMOTNOŚCI – z jednej strony odizolowanie od świata, zostawienie większości uczniów, poszukiwanie modlitwy – kontaktu z Ojcem na osobności. Pragnie towarzyszenia najbliższych. Przy nich objawia wnętrze swego serca. Oni widzą krople krwi na Jego czole. Widzą Jego lęk i cierpienie. Trwają z nim w tym MROKU NOCY DUCHA. „Smutna jest dusza moja aż do śmierci!”

Żeby się rozradować trzeba zaznać goryczy smutku. Radość prawdziwa, trwała, głęboka jest owocem krzyża i cierpienia. To nie wesołkowatość i umiejetność opowiadania żartów, czy brylowania w towarzystwie. Prawdziwa radość ma swe korzenie w głębi. A Jezus w Getsemani wchodzi w największe głębiny!

Jest rodzierany od środka. Mówi Apostołom „zostańcie tu ze mną i módlcie się”, a sam odchodzi jeszcze dalej na odległość rzutu kamieniem. W Jego wnętrzu jest tornado ducha, potężny niepokówj, trzęsienie ziemi. Pada na oblicze i modli się.

Modli się prosto: „OJCZE! OJCZE MÓJ!” i z pełnią świadomości pokonuje pokusy przedstawia swoje serce: „JEŚLI MOŻESZ ODDAL TEN KIELICH ODE MNIE” i wybierajac to co Boże: „NIE MOJA ALE TWOJA WOLA NIECH SIĘ STANIE!”.

Próżno się trudzę. Zużywam siły. Apostołowie posnęli – nie interesuje ich to! Judasz zdradził. Serce krwawi. Ale moja nagroda jest u Ojca mego.

Jezus wybiega daleko poza Ogrójec. Zna serca ludzi wszystkich czasów. Tych od Sworzenia aż po Paruzję. Wie, że do wielu serc nie dotrze, bo te serca Go odrzucą. Podepczą wyśmieją i oplują Jego Miłość. A szatan policzkuje. Nastaje. Uderza słowami: „Po co to!” „Na próżno się trudzisz” „To jest bez sensu” „Dla kogo – dla ludzi, którzy i tak Cię odrzucą”

Jezus idzie krok po kroku jak niewidomy z dzisiejszej Ewangelii. Przez ogromną noc ducha. Pierwszy atak szatana w męce Jezusa polega na próbie doprowadzenia do totalnej beznadziei. Na walce wewnętrznej. Na odebraniu człowiekowi chęci i sił do działania. To ciągłę uderzenie w serce Pana – NA NIC! NA NIC! Na DARMO! NA PRÓŻNO! Jezsu walczy w ogrodzie Oliwnym, żeby przyprowadzić na nowo ludzkość do ogrodu Eden. Ciało wyraża tą walkę Pana. Leży na twarzy. Powtarza te same słowa. Jest w potęznym stresie, skoro krople krwi spływają po Jego Twarzy.

Jezus juz tu jest cały zanurzony w Krzyżu – pełen pokory, obóstwa duchowego i oddający się w posłuszeństwie Ojcu. Jezus po ludzku wraca po wsparcie najbliższych. Ale go nie znajduje. Oparcie znajduje u Boga. To Bóg trwa i słucha. To Ojciec posyła mu Anioła pocieszenia. Jezus pokazuje nam ludziom, że nie znajdziemy pocieszenia u ludzi. Można szukać bliskości człowieka ale nie można polegać tylko na człowieku. Ludzie mają swoje sprawy. Będą dla ciebie „spali” – nie zrozumieją.

Gdy ludzie mnie opuszczają, gdy zostaję wysłany na pastwisko owiec, podczas gdy spośbród moich braci wybierany jest król. Gdy jestem pomijany, spychany na margines w oczach ludzi, wteyd potrezba mi wracać do Boga. Bez cudownych wielkich tekstó i modlitw. Tam po prostu – zwyczajnie – sercem przylgnąć do Ojca. Choćby to był krzyk i płacz przed Ojcem. Na koniec przyjdzie zgoda na Jego wolę…

Bóg pokrzepia, daje Anioła pocieszenia. Bóg zawsze wysłucha. Bóg zawsze jest przy człowieku.

To jedna z najpotworniejszych obrazów męki Pana. Jezus jest tu poszarpany wewnętrznie. Biczowane jest Jego serce. Męka serca dla samej Miłości wiąże się z potwornym cierpienie. W męce fizycznej Jezus będzie już spokojny. Agonia Ogrójca jest straszliwa.

Towarzyszenie człowiekowi w takiej agonii – a będzie ich wielu niedługo – polega na wspólnej modlitwie. Na trwaniu. Wysłuchaniu. „Złote rady” tylko pogłebiają poczucie bezradności takeij osoby.

PANIE PRZYNIEŚ ŚWIATU ANIOŁA POCIESZENIA. POCIESZ SWÓJ LUD. POCIESZ ZBOLAŁĄ LUDZKOŚĆ. LUDZKOŚĆ TARGANĄ STRACHEM I EPIDEMIĄ. EPIDEMIĄ NIEWIARY, EPIDEMIĄ SKUPIENIA SIĘ NA PIENIĄDZU. EPIDEMIĄ ODWROTU OD CIEBIE. PRZYWRÓĆ LUDZIOM WZROK! POWSTRZYMAJ TĄ EPIDEMIĘ ŚLEPOTY W ŚWIECIE. Pomóż przejsć Ogrójec koronawirusa. Niech się wypełnia Twoja wola!

23. Ojciec w centrum modlitwy

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Dzisiejsze Słowo w niezwykły sposób koresponduje do wydarzeń Ogrójca. Chrystus przeżywa mękę serca. Zwraca się do Ojca. U Ojca poszukuje wytchnienia w swoim przerażeniu. Poszukuje też wsparcia najbliżsyzch którzy Go opuścili i śpią. Nic nie rozumieją. Szatan potwornie atakuje Jego serce. Odstąpił na pustyni do czasu – i teraz właśnie przyszedł ten czas. Niezrozumienie, osamotnienei, izolacja.

Niezwykłe jak dzisiaj jest to doświadczenie każdego z nas w izolacji przez wirus.

Grzech zaczął się od wnętrza – od wątpliwości wobec Boga. I stąd Jezus zaczyna. Od serca. Od decyzji. Od ustalenia decyzji z Ojcem. Pokornego poddania się woli Boga. Dopiero po decyzji człowiek przechodzi do czynów. Proces zjednoczenia, Zbawienia przechodzi przez te etapy – tym razem zwycięzko pokonujac pokusy i grzech w jego wszelkich aspektach.

Jezus w męce serca – tak jak każdy człowiek – pragnie mieć przy sobie najbliższych. Niech choć towarzyszą, współczują. Ale trzej najbliżsi zasypiają…

Tak jak na oustyni w czasie kuszenia ukazał się Jezusowi Anioł po wygranej walce. Tak i tutaj. Anioł pocieszenia. Jak bardzo dziś potrzeba światu pocieszenia. Po smierci tylu tysięcy ludzi.

Getsemani = tłocznia oliwy. Góra. Ogród.

Tak jak Adam i Ewa poddali swe serca okusie w ogrodzie. Tak też i Jezus wygrał w ogrodzie. Oni skazali się na samotność od Boga przez swój grzech. Zaczęli odczuwać wstyd – strach przed drugim człowiekiem. Jezus także tą rzeczywistość przyjmuje na siebie w Getsemani. Smutek i żal serca wszystkich grzeszników zwala się na niego.

JEdyne co mógł to wołać prosto w ubogiej pokornej i posłusznej modlitwie – „Ojcze mój!”

Jezus pokazuje co robić gdy przyjdzie smutek i ból serca. Modlitwa. Prosta, pokorna, uboga i pełna zgody na wolę Boga!

22. Droga ku JEDNOŚCI

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

ŻYCIE W WIERZE:

OBJAWIENIE OJCA prowadzi ku WIERZE. WIARA realizowana w CZYNIE prowadzi do UŚWIĘCENIA W PRAWDZIE. PRAWDA zaś jest drogą do OJCA na wieczność.

DZIAŁANIE ZŁEGO:

Zamazywanie, zasłanianie OBJAWIENIA OJCA. Prowadzenie do WĄTPLIWOŚCI, podsycanie ich i prowadzenie ku NIEWIERZE. Te zaś prowadzą do życia w ZAKŁAMANIU. ZAKŁAMANIE I WĄTPLIWOŚCI wobec Boga prowadzą do GRZECHU. Życie w GRZECHU prowadzi ku ŚMIERCI – ostatecznie ku ŚMIERCI WIECZNEJ.

Jezus na krzyżu prowadzi wojnę o każdego człowieka. Robi to dobrowolnie – On chce zapłacić cenę za człowieka – bo ON JEST SAMĄ MIŁOŚCIĄ. Żywym wypełnieniem słów z dzisiejszej Ewangelii.

Cel który Jezus ukazuje w Wieczerniku to JEDNOŚĆ. Szczytem JEDNOŚCI jest TRÓJCA ŚWIĘTA. OJCIEC i SYN posyłajaćy DUCHA! Duch Święty to owocująca MIŁOŚĆ. MIŁOŚĆ OSOBOWA!

Dlatego Jedność staje się kryterium do rozstrzygania, czy coś jest Boże czy przeciwko. Świat widzi JEDNOŚĆ i przez JEDNOŚC poznaje Boga. Ludzie poznają, że jesteśmy uczniami Jezusa gdy trwamy w Jedności i miłości. Gdy wypełniamy w czynie przykazania o których mówi dzisiejsza Ewangelia. Najmocniej o jedności mówił Jezus w Wieczerniku! Modił się, błagał o jedność. Wszystko na wzór Boga. NA wzór TRÓJCY. Trójcy która jest jednosćią w Miłosci i Miłością w jednosći. W niej wszystko się przenika.

Jezus chce zrobić wszystko by każdy był Zbawiony – prawgnie pociagnąć wszystkich do siebie. Pociągnąć ku sobie.

Owocem prawdziwego uczestnictwa w Eucharystii także będzie narastajaca Jedność. Bo w Eucharystii uobecnia się Ofiara Krzyża. Tak samo kontemplacja Męki Pana prowadzi ku Jedności. Rozważanie Słowa opisujacego Paschę Pana.

Sobór Watykański II powie nawet że bez Eucharystii nie można zbudować solidnej jedności we wspólnocie. Nie można zbudować wspólnoty.

To wszystko – ta cała przemiana – nawrócenie człowieka zaczyna się od MODLITWY. Jezus przplata swą działaność modlitwą. Ciągle na kartach Ewangelii widać Go modlącego się. Ludkie wysiłki nic nie przyniosą jeśli brak ejst modlitwy. Wspólnota się nie ostoi. Modlitwa i Miłość czynna – ofiara jednego dla drugiego. To jest Funadament, cement który spaja podwaliny każdej innej aktywności.

Jedność można wymodlić!

 

Jesteśmy Mężem i Żoną w IMIĘ OJCA i SYNA i DUCHA ŚWIĘTEGO.

OD WIECZERNIKA JEZUS NIEUSTANNIE MODLI SIĘ O NASZĄ JEDNOŚĆ. A My tak mało o to się modlimy – tak mało omawiamy naszą jedność z Nim w czasie Eucharystii.

21. Korzenie z których wyrósł Jezus

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Dziś Słowo mówi bardzo wiele o korzeniach z których wyrósł Jezus. Jako Król z dziedzictwa największego z okresu królów – Dawida. Jako Arcykapłan i PRorok z okresu największego z PAtriarchów – Abrahama. Jako człowiek posiadający konkretne cechy wychowany przez Józefa. To Józef przekazał mu etos pracy, pokazał wzorzec Ojca, przekazał wiarę i nauczył Słów Biblii. W prostej robotniczej wiosce gdzieś na krańcach Izraela – w Nazarecie.

Józej i Maryja uczyli Go też postawy modlitewnej, stosunku do ludzi. Budowania pokoju.

Te cechy niezwykle widać w modlitwie arcykapłańskiej Jezusa w 13 rodziale Ewangelii Jana. Jezus prosi za siebie, za swoją misję, o wytrwałość do końca, błaga o jedność uczniów i powstajacego Kościoła. Za nas – za Kościół wszystkich czasów.

Wszystko ma się wydarzyć dla Chwały Ojca!

Jezus pranie JEDNOŚCI – przywrócenia harmonii w świecie rozdartym przez doświadczenie grzechu – zrywającego więzi. Więzi między człowiekiem a Bogiem i między ludźmi. A także między człowiekiem a stworzeniem.

Bóg jest fundamentem Jedności. On – Stwórca wszystkiego i wszystkich.

Gdy grzech przychodzi. NAjpierw wprowadza małe zmącenie ale potem lawinowo niszczy jednosć i harmonię w świecie!

Przyszedł czas, by Jezus ZAKRÓLOWAŁ. Zjednoczył wszystko. Połączył na nowo. WYPEŁNIŁ OBIETNICE. Przyszedł czas – pełnia czasu!

„A Ja gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” Wywyższony w męcę i jak Król Wszechświata.

On jako Arcykapłan i Ofiara – sam umrze za lud. Jak powiedział w proorctwie Kajfasz – „Lepiej gdy jeden umrze za naród, niż gdyby miał zginąć cały naród”

Panie przywróć jedność światu. Naucz nas na nowo kroczyć ku świętości i walczyć z grzechem, głównym sprawcą braku harmonii i Bożego Królestwa w świecie.

20. Wytrwajcie do końca i wypełnijcie Słowo do końca

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Jezus mówi dziś o wypełnieniu Słowa Ojca do końca.

W tej wierności obietnicy widzimy też dziś Mojżesza. Tego który tylko raz przekroczył polecenie Boga. Stoi na wzgórzu przed Jordanem u wejścia do Ziemi Obiecanej. Wie, że przez swoją niewierność nie wejdzie do tej ziemi. A jednak poucza lud o wypełnianaiu Słowa Boga do samego końca. Tak jak o tym mówi Jezus w Ewangelii. Naucza wypełniać wolę Boga do końca.

Idąc drogą Wielkiego Postu i rozważąjac tajemnice Paschy trzeba się na dłużej zatrzymać w Wiecerniku. To tam Jezus objaśnia misterium tej męki. Niezwykła jest Jego mowa pożegnalna. Odnosi się wiele razy do słów o WIERZE, WYTRWAŁOŚCI, wierności Słowu Boga do samego końca. Za kilka godzin zacznie to pokazywać swoim przykładem. Cierpi. Ale bez ZWYCIĘZTWA, bez ZMARTWYCHWSTANIA to cierpienei nie ma sensu. Bez Zmartwychwstania obmycie nóg, Eucharystia nie maja sensu.

W świetle zmartwychwstania Eucharystia staje się niesamowitym pokarmem na drogę. Drogę krzyżową, której celem nie jest Golgota. Celem jest wyjście z grobu i to tam poza horyzont trzeba skupić swe spojrzenie wiary. W to co dziś niewidoczne i co jest tylko obietnicą. Mimo że dziś przygniata mnie do ziemi ciężar codzienności. Że ciążą mi straszliwie te belki krzyża. Bez niego nie przejdę przez szczyt Golgoty, do grobu i przede wszystkim ku Zmartwychwstaniu.

Nieprawdopodobne jest dzisiejsze Słowo Boga!

Nakarmiony okruszyną chleba, napojony kroplami wina – dam radę?

Nakarmiony Ciałem Zwycięzcy, napojny krwią obmywającą z grechów? Gdy wejdę poza zasłony znaków i tego co namacalne, gdy uwierzę – wtedy DAM RADĘ!

WSZYSTKO CO W ŻYCIU NIE MA W SOBIE PARADOKSU WIARY, CO NIE MA ZNAMION KRZYŻA – JEST PODEJRZANE. I NALEŻY PODCHODZIĆ DO TEGO Z NAJWIĘKSZĄ OSTROŻNOŚCIĄ! Tego w prawidłach rozeznawania duchów uczy nas Ignacy!

Jeśli jest trud i męka to trzeba się cieszyć – bo idzie się po właściwej drodze!

18. Samotny wśród najbliższych

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Gdy wczyta się w Ewangelię Jana opowiadającą wydarzenia Wieczernika można zauwazyć, że Jezus jest wuobcowany, wyizolowany. Apostołowie dyskutują o swojej wielkośći, o tym kto ma zdradzić i, żę na pewno nie oni. Nie rozumieją co Jezus do nich mówi. Judas knuje zdradę.

Podobny obraz pokazuje dzisiejsza Ewangelia. Prorok odrzucony, osamotniony, niezrozumiany. I to w dodatku wśród najbliższych pośród swoich rodaków. Wśród ludzi z którymi najwięcej go łączy. I to własnie ci ludzie mu nie ufają. W wydarzeniach Ewangelii widać nawet, że prawie posuwaja się do zbrodni w przypływie gniewu.

Jeszce inny obraz pokazuje ksiega Królewska w pierwszym czytaniu. Historia Naamana. Idzie ze złotem, z nadziejami, ale niesie też swe ogromne wyobrażenia. Niesie w sercu jakiś obraz nadzwyczajnych znaków. Idzie do króla Izraela. Myśli że to się odbędzie w jakimś niesamowitym rytuale. A gdy otrzymuje proste polecenie proroka, to się obraża. Proste, pokorne, ubogie posłuszęństwo poleceniu. Tyle. Stanąc w krzyżu – nic więcej. Zanurzyć  się w rzecze 7 razy.

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych obrazów są wyobrażenia. Ludzka projekcja tego, jak Bóg ma zadziałać, co Bóg ma zrobić. Wychodzeniem z wyobraźnią w przyszłosć albo w przeszłość.

Jezus założy królestwo, a ja jako najbliżsyz będę u Niego premierem.

Ten prorok? Znam go od młodości. Dobry stolarz, solidny, zna się na robocie. Ale prorok – odbiło mu. Szkoda.

Pójdę na dwór króla. Stanę w pałącu. Otoczą mnie kadzidłami. Prorok odmówi nade mną magiczne formuły, skropi mnie krwią. Całą noc będą nade mną wznosić modły aż w końcu będę uwolniony.

Wszysyc poddają się pokusie Jezusa z pustyni. Wszyscy szukają cudownych znaków i dróg na skróty. Zamiany kamienia w „chleb”, skoku z narożnika świątyni i lewitowania nad ludem przy lądowaniu, bogactwa i królowania nad innymi.

Jezus samotny:

„Dokąd ja idę ty teraz pójśc nie możesz” Jezus w pełni świadom tego, że uczniowie nie pojmą tych wydarzeń. Dopiero w mocy Ducha zrozumieją. Jezus trwa w krzyżu – krzyżu samotności. Nie przez grzech ale przez wierność i miłość. Jest wyobcowany i nie rozumiany przez Apostołów.

Jezus przeżywa mękę serca – ta jest dużo krwawsza niż męka ciała. Zakłopotanie. Niezrozumienie. Zna myśli uczniów, wie co je zaprząta – władza, królowanie… A On ogłasza kartę Królestwa Boga. Miłość. Całą swoja konstytucję. Słowo, które się wypełni na krzyżu. Wszystko. Całe te trzy lata w samej esencji. I jeszcze Judasz, który ma go zdradzić….

Drogi Boga są niepojęte. Nie ma tu nic z wielkiej podniosłosci. Z reklamy. Z ogłasznia królewskiego przy fanfarach i trąbach. Jest totlane ubóstwo, pokora i uniżenie. Posłuszeństwo Ojcu – mimo że jakoś tak wszystko jest nie tak…

Jezus jest zniesmaczony i dotknięty do głębi. Słychać to w słowach wyrzutu – idź, czyń co prędzej co masz czynić. Jego serce cierpi w krzyżu odrzucenia.

Euchrystia i zdrada…

Słowa Miłości i brak uwagi uczniów…

Karta Miłości i egoistyczne dyskusje najbliższych…

Wieczernik to już podnóże Golgoty… To kilkaset metrów od Golgoty… Może Pan przez okno widział tą górę skąpaną w mroku nocy, gdy przekazywał Apostołom całą konstytucję Miłosci. Już teraz jest w swym umyśle, psychice i sercu zanurzony w krzyżu. Pelen pokory, ubóstwa, ogołocenia i w duchu posłuszeństwa Ojcu wykonuje wszystko. Wykonuje mimo, że jest nierozumiany i osamotniony wśród swoich najbliżsych i umiłowanych.

Taka też jest Eucharystia. Prosta uczta. Ubogi kawałek chleba i trochę wina. Po wielkiej uczcie z paschalnej z barankiem ziołami, plackiem. Ziarenko z którego wyrasta królestwo. W takim duchu trzeba dziś przeżywać Eucharystię ogołoconą z udziału osobistego. W więzieniu domu. Odartą z uczestników.

Paradoksy – tego wymaga wiara. Paradoksalnych doświadczeń. Przeskoczenia tego co widoczne i doświadczalne i spojrzenia daleko poza zasłony znaków. Nic nie znaczący początek.

Wieczernik sie nie udał !?

Takie mikro ziarenko !?

A Jednak z niego wyrośnie Kościół. Miliardy ludzi, którzy będą powtarzać na całej Ziemi te wydarzenia. Czy Wieczernik się nie udał?

Nasiono wpadło w ziemię a potem obumiera – Apostołowie uciekają, zdradzają. Siedzą przerażeni w wieczerniku po śmierci Pana. Wsystko u Boga ma swój rytm i czas.

Msza uczy, że krótka chwila potrafi poprowadzić w wieczność. Taka prosta. Pokorna ukrzyżowana. Wyrwana codzienności. Msza św woła do człowieka wytrwaj. Przetrwaj tą kwarantannę życia na ziemi. Odosobnienie. Samotność.

Bóg nie potrzebuje pozorów potęgi. On sam jet potęgą!

17. Miłość „prowokująca”

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Przyglądając się Ewangelii Jana można zobaczyć, jak nieraz Jezus prowadzi swoiste „prowokacje” prowadzi Apostołów w miejsca gdzie typowi żydzi by nie poszli, zadaje prowokujace pytania. Staje okoniem. Wszystko to, bo KOCHA. Kocah i chce nieraz wstrząsnać człowiekiem. pobudzić do myślenia. Pociągnąć do wiary.

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje taką wąłśnie sytuację. JEscze wiekszy zgrzyt można spotkać w Wieczerniku, gdy zaraz obok największego z cudów – EUcharystii – pojawiaja się zdrady Judasza i Piotra, pojawia się ucieczka i opuszczenie przez uczniów, walki o władzę w królestwie Jezusa.

Ewangelia. Jezus mówi, że przyszedł OGIEŃ rzucić na ziemię!

Bóg mówił do ludu Izraela – przyjdźcie i spór ze mną wiedzcie!

NAJGORSZA JEST BOWIEM OBOJĘTNOŚĆ I ZATWARDZIAŁOŚĆ.

Jezus dziś ciągnie Apostołów na ziemie, gdzie żąden żyd nie chciałby postawić nogi. W świat znienawidzonych Samarytan. Żydów, którzy kiedyś połączyli się z poganami. Dla żydów są to uldzie gorsi niż sami poganie.

Kolejna prowokacja jest przy studni. BArdzo wyraźna i przejrzysta. Jezus – Żyd – prosi Samarytankę o wodę. Ewangelia podkreśla jej zaskoczenie i oburzenie. Ale taka jest czasem metoda działania Jezusa. Postawić człowieka w sytuacji granicznej – sytuacji wyboru. Sytuacji otrząśnięcia się. Takiej jak dzisiejsza Eucharystia w sytuacji pandemii. Miliony ludzi na świecie zostało postawionych w sytuacji głębokiej tęsknoty za Eucharystią i wspólnotą parafii. Jezus zafundował wilu ludziom niezwykły czas i szansę rekolekcji w tym Wielkim Poście. Samotność, pewna izolacja, czas odosobnienia i przemyślenia. Wszelkei rozpraszacze zostały od ludzi odcięte. Wydaje się że dość drastycznie. Ale jest w tym swoiste wołanie Boga – wyjdź w osobnosci na pustynię. Odpocznij. Pomyśl.

Jezus w dzisiejszej Ewangelii pokazuje też jak prowadzi samarytankę ku wierze. NAjpierw on nazywa go Żydem. Potem prorokiem, aż w końcu Mesjaszem! Otwarte serce – tylko tego potrzebuje Bóg – resztę dopełni łaska. Ale żeby serca się otworzyły potrzebują ewangelizacji – dobrego przykłądu i dobrego Słowa tych, którzy już dziś uznali Jezusa za Mesjasza. Samarytanka od studni pobiegła do swego maista i stała się Apostołem. Głosiła Jezusa wszystkim wokół. Przyprowadziła kolejnych których Jezus pociągnął – obdarzył łąską wiary!

W tym kontekście niezwykłe jest doświadczenie Wieczernika gdy poptrzy się na Judasza i Potra. Obaj zdradzili. Obaj jakoś zrozumieli swój błąd. Judasz niestety szukał przebaczenia u ludzi – oddał pieniadze Wysokiej Radzie – chciał rehabilitacji u nich. Otrzymał odrzucenie i popadł w rozpacz, która zaprowadziła go ku samobójstwu.

Piotr zaś szukał przebaczenia u Jezusa. Był ciągle otwarty. Nosił w sercu ranę ale nie uciekł. Trwał przy palacym Słońcu Miłości. W końcu JEzus tak bardzo delikatnie wszedł w przestrzeń tej rany zdrady i ją wypalił ogniem swej Miłości.

Podobne postawy przekazuje księga Wyjścia. Ludzie zaczynają szemrać przeciw Mojżeszowi i PRZECIW BOGU! Woda. Mojżesz wyprowadza laską wodę ze skały. Woda chrztu. Woda jest symbolem obecnym w Ewangelii. Jako woda żywa – mądrośc Boga – woda życia – Chrzest. Jest też obecna w przestrzeni Wieczernika – woda obmywajaca z grzechów – obmywajaca stopy Apostołów. Chrzest. Obmycie z grzechów. Woda życia. Woda bez której nie da się przetrwać na pustyni.

Judasz po spożyciu chleba podanego mu przez Jezusa i ponagleniu Jezus wyszedł w NOC. I już z tej nocy nie wrócił do światła… Jezus próbuje cały czas ratować Judasza. Mówi do jego serca tak jak mówił do serca Samarytanki. Zapowiada zdradę. W odrodzie Oliwnym będzie mówił do niego: „PRZYJACIELU” będzie wołał by się otrząsnął i podjął drogę św. Piotra. Drogę skruchy…

Gdy Judasz wychodzi Piotr za moment deklaruje, że odda życie za Jeusa! Zdrada za zdradą. Judasz działa z chciwości. Piotr przysięga Jezusowi. Zdrada Piotr wydaje się być jeszcze większa. Piotr tak bliziutko Pana. A jednak. Także Piotrowi Pan zapowiada zdradę. Także Piotra Pan nie chce stracić.

Niezwykle brmią w tym kontekście słowa Pana:

„Oto szatan zapragnął bym was przesiał jak pszenicę. Ja jednak prosiłem, by nie ustałą Twoja wiara [Piotrze]”

Jezus w jakiś sposób chce by Piotr poniósł w sobie doświadczenie zdrady, doświadczenie grzechu na włąsnej skórze. By w przyszłości był mocny pokorą. By szukał siływ Bogu i Duchu Świętym a nie pokładał nadziei w swych ludzkich siłach.

Kusiciel działa na SERCA, KTÓRE NIE PRZYLGNEŁY CAŁYM SOBĄ DO PANA. Jeśli ejst jakaś szczelina, to szatan usilnie będzie jej szukał i włąśnie tamtędy się wśliźnie. Izrael na pustyni zaczął szemrać. Pragnienie. Brak zaufania do Boga, dopuszczona wątpliwość – powtórka z Raju! Judasz  – chciwość. Pewnie jakaś własna wizja królestwa Jezusa, gdzie on będzie piastował wysokie stanowisko. Wizja, która z czasem zaczęła się mocno oddalać od tego, co prezentował Jezus. Apogeum osiagneła w Wieczerniku, gdy przyszly król umył im nogi i kazał siebie naśladować.

Piotr – mówi zanim pomyśli. Jest pewien włąsnych sił. Tu pojawiła się szczelina braku pokory i zaufania totalnego do Boga. SZatan ja odnalazł – wywołał emocje i święte oburzenie, za którymi poszły deklaracje oddania życia za Jezusa. Deklaracje, które potem zostaną podważone i zdradzone.

Trzeba mi przylgnąć w pełni do Pana. Tak n maksa. Jak wółała święta Teresa:

„Ty Panie, Jesteś, który Jesteś, spraw, bym ja był tym którego nie ma” Tak jednoczony z Tobą. Tak zanurzony w Tobie, że mnie nie widać!

Inaczej kusiciel zadziała.Wykorzysta:

  • brak czujnosci,
  • pewnosc siebie
  • moje wizje i wyobrażenia
  • moje emocje
  • bojaźń ludzką przeciwstawi bożej
  • brak modlitwy
  • namiętnosci, emocje, nieuporządkowane uczucia
  • brak trkatowania Słowa Boga na serio

Piotr i wszyscy Apostołowie zapewniali Pana, ze są gotowi ponieść za Niego śmierć. po drodze kłócą się o to kto będzie największy w królestwie Jezusa. Niedługo potem pojawia się brak czujnosci, niedbałą modlitwa i sen w Ogrodzie Oliwnym. To wszystko zakończy się emocjami Piotra i obcięciem ucha Malchosowi. Aż wreszcie wygra lęk przed ludzką opinią i zdrada na dziedzińcu Arcykapłańskim.

Szatan krok po kroku wykorzystuje te same mechanizmy od wieków by doprowadzić człowieka do zdrady Pana.

Gdy się tych małych szczelinek nie zalepia skruchą, pokorą, posłuszeństwem to z czasem zły się przez nie wśliźnie. Dlatego ta ważny jest Wielki Post, regularny Rachunek Sumienia i modlitwa. To Jest Post, któego pragnie Pan. Praca nad włąsnym sercem. Kształtowanie i ćwiczenie dobrych postaw. Sprawienie że te na początku ledwie zalepione gipsem szczeliny hartują się i stają się z czasem jak spawy ze stali – takie, że nic nie przeniknie. Stąd post, jałmużna, modlitwa. Pokonywanie siebie.

Uznawanie prawdy przed Panem – tak jak samarytanka uznałą prawdę o swym niesakramentalnym zwiazku.

Brak pracy nad sobą prowadzi do postawy Judasza. Macza rękę razem z Jezusem w misie. Dotyka Jezusa. Słyszy słowo – twarde i bezpośrednie – Zdradzisz mnie! Nawróć się. Wróć do mnie. Ale myśli i serce Judasza jest już przy pieniądzach i włądzy. Przy układach z wrogami Jezusa. I wychodzi w NOC, z której już nie wraca…

Jezus sam siebie czyni niewolnikiem – umywa im nogi.

Judasz zdradza – sprzedaje JEzusa za cenę niewolnika – za 30 srebrników!

Szatan wykrzywia to co dzieje się w Wieczerniku. Naigrywa się z tego w swój sposób. MIŁOŚĆ i NIENAWIŚĆ – te same znaki ale jakze inną mają wymowę. Jezus sam się oddał jako Niewolnik. Szatan rękami Judasza sprzedał Jezusa jak niewilnika.

 

Panie, daj mi łaskę wiary. Wzbudź dobre postawy. Pomóż mi dobrze wykorzystać ten czas Wielkiego Postu. Niech to będzie prawdziwy i Wielki Post. Czas pracy wewnętrznej nad moimi ostawami serca. Nad moimi słowami i czynami. Nad moją do Ciebie relacją i otwartością mego serca na Twoje Słwo.

 

Przejdź do paska narzędzi