36. Apostołowie

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Dzisiejsze Słowo pokazuje postawy wobec Boga. Szczególnie niebezpieczna postawa ukazana jest w Ewangelii – pycha wobec Jezusa. Chęć wpasowania Jezusa w swoje własne ramy i w swój własny zestaw pojęć i sposobów zachowania jakiego człowiek oczekuje od Boga.

Najbardziej wyraźnie różnicę w tego typu postawie widać w postawach Piotra i Judasza wobec Jezusa. Przed Wydaniem Jezusa w Ogrodzie Oliwnym obaj zdradzają. w inny sposób jednak ich grzech jest porównywalny. Obaj są w Wieczerniku. Obaj doświadczają bliskości Jezusa. Obaj mają dostęp do Jego nauki. Jezus nawet mocniej karci Piotra a Judasza woła ciągle do opamiętania i nawrócenia.

W czasie aresztowania wszyscy Apostołowie uciekają i chowają się. Kompromitacja Jezusa, dodatkowy krzyż i ból. Osamotnienie. Ale jest Miłość Ojca – i to wystarcza. Dla człowieka Miłość wystarcza, ale tylko dla tego, kto jej zaufa i zawierzy jak dziecko.

PIOTR

Wcześniej taki pewny siebie. Chciał ubrać Jezusa w swoją wizję – „Panie nie przyjdzie to na Ciebie” i został boleśnie skarcony – „Zejdź mi z ozu szatanie”

Zaklinał się w Wieczerniku, że pójdzie z Jezusem nawet na śmierć. Potem śpi w Getsemani i ucieka. A w Pałacu Arcykapłana 3 razy zapiera się Jezusa przed innymi.

Nadzieja Mistrza na poprowadzenie Apostołów.

Ale nawraca się dzięki ufnej postawie, postawie skruchy, uznając Jezusa za Pana. POKORA! – TO JEST KLUCZ! Gwarancja uwolnienia spod władzy Kusiciela. On nienawidzi tej postawy, bo nie może nic zrobić człowiekowi.

Od Piotra można się uczyć że zbytnia pewność SIEBIE prowadzi w końcu do Lęku i Strachu a w efekcie do upadku. Tak było też u Piłata i Judasza. Piłat pewny swych umiejętności polityk, negocjator przegrał z Sanhedrynem, który otworzył się na działanie złego ducha. Judasz liczył pewnie na militarne silne królestwo pod rządami Jezusa. Na dobrą pozycję u Jego boku. Ale Wieczernik – gdzie Jezus obmywa im nogi i mówi o Królestwie w sercu przekreśla ostatnią szansę na splendor i władzę.

„Wszystkie troski trzeba przenieść na PANA, gdyż Jemu na mnie zależy. Trzeba mi czuwać i być pokornym. (parafraza 1P 5,5-9)

List Piotra – tego, który doświadczył zdrady Pana i doświadczył przebaczenia gdy się uniżył w pokorze jak dziecko.

JUDASZ

Judasz gdy się dowiedział, że Piłat skazał Jezusa wpadł w rozpacz. Może myślał, że wypróbuje Jezusa. Postawi Go w sytuacji, gdzie Jezus okaże swe Boskie moce i pokona Rzymian zostając Królem. Był blisko Pana. Wiedział, że Jezus jest bez grzechu. Szedł z Ewangelią jako jeden z siedemdziesięciu dwóch. Widział jaką moc ma Ewangelia. Teraz sprzedał Jezusa – może chciał sprowokować Go do rewolucji. A tym czasem ten sam Pan został skazany na śmierć. Judasz w przeciwieństwie do Piotra wpadł w ROZPACZ.

Jako jedyny po aresztowaniu przyznał się do Jezusa! Poszedł przed oblicze Wysokiej Rady i  tam chciał odkupić swą winę – oddać im pieniądze za które sprzedał Jezusa. Rzucił im je. Jednakże nie spotkał się z miłosierdziem, ale z ignorancją i odepchnięciem. Wpadł w rozpacz i powiesił się.

Kolejny cios w serce Pana. Apostoł. Z najbliższego grona – popełnia samobójstwo.

Pan chciał także ten krzyż przyjąć na siebie. Jeden z Jego „biskupów” odbiera sobie życie… Miłość się nie zabezpiecza. Nie ubezpiecza i asekuruje, by bronić swej wielkości. Miłość jest WIELKA i NIESKOŃCZONA. Nie potrzeba jej tego udowadniać. Dlatego wyraża się w pokorze, ubóstwie i zależności.

MIŁOŚĆ JEST WOLNA!

Jezus napominał Judasza. Widział i znał jego serce. Wiedział, że narasta w nim nieufność. Ale Bóg daje człowiekowi WOLNOŚĆ. I szanuje tą wolność. Miłość wobec ludzkiej wolności nie może nic zrobić. Jeśli człowiek nie chce dopuścić do siebie Boga, to nie dopuści…

Judasz dostał wszystko – jako Apostoł. Od powołania aż po Wieczernik. Jezus nie pozbawił go niczego. Nie zepchnął na boczny tor. Wołał do jego serca przez całe trzy lata. Pokazywał mu czym jest Miłość. Nie pomogło!

Pan napominał go nawet w czasie aresztowania – „PRZYJACIELU! Po coś przyszedł!”-zastanów się Judaszu co ty robisz!

Judasz otworzył się na szatana i przyjął postawy złego. Widać to szczególnie w Betanii. Ze swą fałszywą pokorą troszczy się o biednych, by pieniądze trafiły do trzosu. Ewangelii powie też, że Judasz był złodziejem i podkradał pieniądze z trzosu.

To musiało straszliwie zaboleć Pana. Przyjaciel. Najbliższy! To jestem ja! Powołany. Przeprowadzony przez tyle niezwykłych doświadczeń. Karmiony sakramentami. Wychowywany przez Pana od młodości.

We wszystkich Apostołach szatan miał swoje poletko. Widać to szczególnie w Wieczerniku gdzie WSZYSCY! się zarzekali, że nie odstąpią od Pana! Ale w Judaszu szatan miał szczególne przestrzenie działania – pycha podsycała chciwość i ogromne nadzieje kariery przy Mesjaszu. Mając trzos wykradał. Ciągle trwał gdzieś na uboczu nie otworzył nigdy do końca swego serca na Pana. Wszedł w wyrachowanie w swym grzechu.

Ewangelizował – powtarzał naukę Pana, ale jej nie zgłębiał – nie wchodził w nią sam! Potem coraz bardziej oddalał się od Mistrza, bo malały jego nadzieje na karierę u Jego boku.

Nadzieje odżyły przy wjeździe do Jerozolimy. Może wtedy pomyślał, że jeden z dwunastu tronów już jest tak blisko. A potem kompletna klapa w Wieczerniku. Ten, który przy wiwatującym tłumie wjechał do Jeruzalem teraz mówi o swej śmierci, myje im nogi jak najgorszy niewolnik i mówi, że to jest właśnie Jego Królowanie. Nadzieje upadły. Trzy lata inwestowania w tron mesjański przepadły…

Judasz nie wszedł w głębię Słowa Pana. Zatrzymał się na cudach, mocy Pana. Na tym co tylko zewnętrzne. Wyciągał ze słów Pana słowo o Królestwie, ale błędnie je rozumiał.

Judasz w przeciwieństwie do innych Apostołów prowadził podwójne życie. Inni Apostołowie słuchali Pana. potykali się przewracali jak uczące się chodzić dzieci. Judasz w pewnym momencie zaczął prowadzić wyrachowaną zimną grę… Zamknął swe serce na Pana. Potknięcia innych Apostołów wyszły im na dobre – bo uznali z pokorą swą słabość i coraz mocniej zdali się na moc z wysoka. Judaszowi potknięcie wyszło na złe. Chciał po swojemu uzyskać przebaczenie za pieniądze przed Wysoką Radą. Nie zwrócił się do Pana. Wpadł w rozpacz i odebrał sobie życie.

Gdy zgrzeszę trzeba mi polegać na PANU a NIE NA LUDZIACH!

Szatan doprowadził Judasz do kłamliwych myśli: „Nie masz nawet czego szukać u Pana, zdradziłeś Go! Nic ci już nie pomoże. Dla ciebie nie ma przebaczenia!”

Najpierw kusiciel nęcił sławą, splendorem, zaszczytami, tronem. Teraz straszy brakiem przebaczenia. Wpędza w rozpacz.

Judasz nie uwierzył i nie przylgnął d Miłości, dlatego szatan ma dostęp do jego serca. Dlatego szatan ciągle wzbudza niepokój w sercu Judasza. Ciągle go kąsa, by doprowadzić tego człowieka do zguby. Człowieka tak bliskiego Panu.

Piotr zaufał Panu, Judasz nie! To jest całą różnica. Zrozumienie KIM JEST JEZUS. Tyle! Bóg zawsze jest większy! Zawsze! Nawrócenie to nie dzieło człowieka.

Trzeba mi przychodzić jak dziecko do Boga. Przychodzić po upadku. Wgramolić się na Jego kolana. Uznać przed Nim, że zbłądziłem i wtulić się w Tatę – Abba.

Bóg wtedy mówi:

„Przylgnął do mnie, więc go zbawię (Ps 91)”

Choćbym był cały umorusany w bagnie i wspinał się na kolana Ojca – to nie ma dla Niego znaczenia. Tym bardziej Go to wzrusza.

Trzeba mi wołać wciąż: „JEZU UFAM TOBIE”

 

 

 

 

 

35. Pan ubiczowany

Tagi

, , , , , , ,

Piłat – ten który próbował po ludzku walczyć z szatanem – przegrał. Bronił się na początku zaciekle. Jednak chytrość anioła ciemności przewyższa ludzką inteligencję. Piłat dostawał przestrogi, dostawał sygnały od Jezusa, od swojej żony, mimo wszystko szatan wszedł na grunt gdzie Piłat opuścił gardę i pozwolił się uderzyć w najczulsze punkty. W pragnienie władzy, awansów, dobre imię u Cesarza. Szatan też wykorzystał jego wyuczoną polityczną skłonność do wchodzenia w ugodę. Piłat mimo, że wielokrotnie uznał publicznie Jezusa za niewinnego w świetle rzymskiego prawa, to jednak chcąc zadowolić tłum i Sanchedryn idzie na ustępstwa. Wymierza coraz okrutniejsze kary temu, kogo uznał za NIEWINNEGO! Jedną z tych kar było biczowanie.

Chciał nakarmić tłum krwią, żeby już się oczepili. A uzyskał efekt taki, jak próba gaszenia ognia benzyną. Emocje tłumu rozogniły się. SAnchedryn poczuł, że Piłat zaczyna się z nimi liczyć…

Jednakże Jezus chciał tego doświadczyć. Kary wymierzonej mimo niewinności. Chciał odkupić ludzkość poprzez cierpienie.

JEGO MĘKA TO WYRAZ WIELKIEJ MIŁOŚCI DO CZŁOWIEKA!

KIM JA JESTEM, ŻE PAN ZAPŁACIŁ ZA MNIE TAKĄ CENĘ!!! KIM JA DLA NIEGO JESTEM? JAK ON MNIE SZALEŃCZO MIŁUJE!

  Opis ewangeliczny biczowania znajduje się w Ewangelii Jana: (J 19,1-5):

Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować.A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: «Witaj, Królu Żydowski!» I policzkowali Go.A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: «Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy».Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: «Oto Człowiek». (J 19,1-5)

W Rzymie biczowanie było jedną z najokrutniejszych kar gdy skazaniec nie był skazany na śmierć. Przy skazaniu na śmierć łączono ją często z krzyżowaniem.

Przywiązywano pochylonego i obnażonego skazańca do słupa za przeguby dłoni i bito. Różne były narzędzia. Od kijów stosowanych tylko wobec obywateli Rzymu aż po specjalne bicze zakończone ostrymi kośćmi zwierząt lub ołowianymi kulkami które stosowano wobec innych narodowości. Gdy karę stosowali żydzi na żydach – wolno było bić tylko 39 razy. Tutaj Rzymianie lub prawdopodobnie Samarytanie w armii rzymskiej nie stosowali żadnego ograniczenia. Bili wedlug wytrwałości skazańca

Człowiek w rękach tych żołnierzy miał w zasadzie status rzeczy. Cześto rany były tak rozległe że skazaniec umierał. Nieraz umierał w męczarniach jakiś czas później od zakażeń ran po biczowaniu. Na osobę po biczowaniu trudno było patrzeć bez obrzydzenia:

Jak wielu osłupiało na Jego widok –
– tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd
i postać Jego była niepodobna do ludzi (Iz 52,14)

On wyrósł przed nami jak młode drzewo
i jakby korzeń z wyschniętej ziemi.
Nie miał On wdzięku ani też blasku,
aby na Niego popatrzeć,
ani wyglądu, by się nam podobał.
Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,
Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,
jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa,
wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.
Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,
On dźwigał nasze boleści,
a myśmy Go za skazańca uznali,
chłostanego przez Boga i zdeptanego.
Lecz On był przebity za nasze grzechy,
zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,
a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Wszyscyśmy pobłądzili jak owce,
każdy z nas się obrócił ku własnej drodze,
a Pan zwalił na Niego
winy nas wszystkich.
Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić,
nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony,
jak owca niema wobec strzygących ją,
tak On nie otworzył ust swoich. (Iz 53,2-7)

Tego chciał Piłat. Wstrząsnąć tłumem, „nakarmić” ich krwią. Ale tylko ten tłum rozemocjonował.

Okrucieństwo i wściekłośc żołnierzy widać w opisie ewangelicznym. Uplecienie korony z cierni było pomysłem żołnierzy, którzy przysłuchiwali się procesowi. Płaszcz purpurowy. Zakrywanie oczu, bicie po twarzy, okrutne zgadywanki…

Na to wszystko patrzył Piłat! Nie reagował. Uznał JEzusa kilkarotnie za NIEWINNEGO. A jednak pozwolił żołnierzom na pójście bardzi daleko w swym okrucieństwie. Żołnierzom, którzy w okolicy Jerozolimy rekrutowali sie głównie z ludów wrogich żydom – z Samarytan czy syryjczyków. Tym większe było ich okrucieństwo dla osób narodowości żydowskiej.

JEZUS SAM TO WYBRAŁ – SAM CHCIAŁ – BY MNIE ODKUPIĆ!

Analiza całunu pokazuje, że żołnierze kilka razy przymierzali koronę cierniową na głowę Jezusa. Raz była za duża, raz za mała… Wbijali kolce aż po kości czaski…

Podali mu trzcinę – jako berło królewskie

Narzucili kawałek purpurowego materiału – pewnie fragment zniszczonego rzymskiego munduru. Na plecy, które były jedną wielką krwawiącą raną.

Kłaniali się przed Nim jak przed królem i pluli Mu w twarz z pogardą…

Piłat w kończu każe zakończyć tą zabawę żołnierzy.

Zabiera Jezusa przed tłum. Stawia Go przed nimi i wypowiada słowa „ECCE HOMO”

Oto człowiek!

W odpowiedzi słyszy ryk piekła przez usta zgromadzonego tłumu. Jeus przyjął na siebie człowieczeństwo i wszystkie skutki grzechu. Wszystko co na człowieka spada jako skutek grzechu. Panie, do czego prowadzi mój grzech! Jak Miłość może być tak NIE KOCHANA. Tak wyszydzona.

Grzechy przeciwko ciału – cała nieczystość. Ukoronowany cierniem za pychę. Cierpiący przez moje grzechy ludzie wokół.

Jak można wynagrodzić Ci Panie za moje grzechy?

34. Ustępstwa Piłata – cz. 2

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Piłat, gdy usłyszał tłum skandujący przed jego pałacem, że Jezus „zwodzi lud ucząc po całej Judei od Galilei aż dotąd” wpadł na pomysł by posłać Jezusa do Heroda. Król tych terenów niech sobie osądzi tego człowieka. Ja nie widzę w Nim winy i nie mam ochoty na rozgrywki polityczne z tymi krętaczami z Sanchedrynu. Przecież widzę, że wydali Go z zawiści.

Herod wyraża postawę podobną do Nabuhdonozora z dzisiejszego I czytania. Chciałby rozrywki. Chce gry w ramach reguł, które on ustalił jako król! Nabuhodonozor ustalił reguły kultu, którym nie poddali się Szadrak, Meszak i Abed-Nego.

Król Nabuchodonozor powiedział: Czy jest prawdą, Szadraku, Meszaku i Abed-Nego, że nie czcicie mojego boga ani nie oddajecie pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłem? Czy teraz jesteście gotowi – w chwili gdy usłyszycie dźwięk rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych – upaść na twarz i oddać pokłon posągowi, który uczyniłem? Jeżeli zaś nie oddacie pokłonu, zostaniecie natychmiast wrzuceni do rozpalonego pieca. Który zaś bóg mógłby was wyrwać z moich rąk? Szadrak, Meszak i Abed-Nego odpowiedzieli, zwracając się do króla Nabuchodonozora: Nie musimy tobie, królu, odpowiadać w tej sprawie. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga, ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś. Na to wpadł Nabuchodonozor w gniew, a wyraz jego twarzy zmienił się w stosunku do Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Wydał rozkaz, by rozpalono piec siedem razy bardziej, niż było trzeba. Mężom zaś najsilniejszym spośród swego wojska polecił związać Szadraka, Meszaka i Abed-Nega i wrzucić ich do rozpalonego pieca. Król Nabuchodonozor popadł w zdumienie i powstał spiesznie. Zwrócił się do swych doradców, mówiąc: Czy nie wrzuciliśmy trzech związanych mężów do ognia? Oni zaś odpowiedzieli królowi: Rzeczywiście, królu. On zaś w odpowiedzi rzekł: lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia i nie dzieje się im nic złego; wygląd czwartego przypomina anioła. Nabuchodonozor powiedział na to: Niech będzie błogosławiony Bóg Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, który posłał swego anioła, by uratował swoje sługi. W Nim pokładali swą ufność i przekroczyli nakaz królewski, oddając swe ciała, aby nie oddawać czci ani pokłonu innemu bogu poza Nim. (Dn 3,14-20.91-92.95)

Herod chciałby cyrkowych sztuczek od Jezusa – tyle o nim słyszał jako o cudotwórcy. Jest jednakże różnica w reakcji i przygotowaniu obu tych królów. NAbuhodonozor nie miał serca skażonego ignoranckim stosunkiem do Boga. Był po prostu poganinem, który wział izraelitów w niewolę. Jego serce było otwarte na kult, tylko dopiero wzrastał w poznawaniu. Dlatego wobec jego oczu dokonuje się cud. Bóg w swej Miłosci do Nabuhodonozora dał mu znak i naznaczył prawdziwy kierunek wiary.

Herod był następcą królów. Następcą Dawida. Sprawował włądzę świecką ale na podstawie Tory – świętego Słowa Boga. Słowa, którego nie słuchał, tylko żył jak celebryta tamtych czasów. On miał wszystko pod ręką. Bóg ze swej Miłości do niego nie chciał mu pokazać żadnego znaku. Chciał go zmusić do przemyślenia. Zadania sobie pytania dlaczego? Niestety Herod tego nie zrobił.

Niestety wraz z JEzusem do Heroda przyszedł Sanchedryn. Nie było spotkania sam-na -sam. Herod miał 3 lata by zbadać sprawę Jezusa. Przeoczył swój czas nawiedzenia. Teraz jako król słyszy derię oskarżeń. Szatan wie jak grać z Herodem. Z człowiekiem który pragnie bezwzględnego posłuszeństwa ludu. Sanchedryn strzela jak z karabinu swymi oskarżeniami: „łamie szabat”, „bluźni”, „występuje przeciwko świątyni” „głosi, że jest równy Bogu”.

JEZUS WOBEC TEGO WSZYSTKIEGO STOI I MILCZY!

Na wszelkie pytania Heroda odpowiada MILCZENIEM!

Milczeniem, które oskarża Heroda, rozpustnika…

Herod wzgardza Jezusem, nie podejmuje żadnej refleksji. Wzgardza Jezusem ubierajac Go w białą szatę – ówczesny symbol SZALEŃCÓW i CHORYCH PSYCHICZNIE!

Odsyła Go z powrotem do Piłata.

Jak mówi Słowo – Herod i Piłat od tego dnia stali się przyjaciółmi. Dotoąd wrogowie, a teraz przyjaciele. Jeden drugiemu robi przysługi i gesty politycznej przyjaźni.

KOLEJNE KILKUKROTNE OGŁOSZENIE PUBLICZNE NIEWINNOŚCI!

Kolejny sprawdzian wobec Piłata, który próbuje przechytrzyć piekło. Jeśli wytrwa w prawdzie którą ogłosił i w któą wierzy – wytrwa w tym co ogłosił: „Ja nie znajduję w Nim żadnej winy”. Utnie tą sytuację raz i stanowczo – wówczas wygra i ozstanie uwolniony z tej sytuacji. Wściekłość i zaciętość Sanchedrynu po dialogach z JEzusem, jak choćby ten opisanyw  dzisiejszej Ewangelii osiąga swoje apogeum. Otworyli tym samy  na ościerz wrota do swego serca dla złego ducha…

Jezus powiedział do żydów, którzy Mu uwierzyli: Jeżeli będziesz trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Odpowiedzieli Mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: Wolni będziecie? Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca. W odpowiedzi rzekli do Niego: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego. Rzekli do Niego: Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga. Rzekł do nich Jezus: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. (J 8,31-42)

Piłat staje znów naprzeciw Sanchedrynu z Jezusem pośrodku. Tym razem pewnie już ogarnęła go złość. Pojawiaja się szczeliny przez które szatan może podsuwać swoje drobne – niewinne na razie podpowiedzi dla serca Piłata. Wychodzi do nich i mówi:

„Wydaliscie mi tego Człowieka jako uwodzącego lud. Ja BADAJĄC SPRAWĘ, NIE ZNALAZŁEM W TYM CZŁOWIEKU ŻADNEJ WINY”

Znów publicznie ogłasza: JEZUS WEDŁUG PRAWA RZYMU JEST NIEWINNY!

Dodaje do tego: „ani też Herod, bom was odesłał do niego! On też nie znalazł winy” Uznał Go może za niegroźnego szaleńca…

NIE DOWIEDZIONO MU NIC GODNEGO ŚMIERCI!

Ale Piłat wpuścił syk szatana. Poszedł na mikro ugodę. Wypowiedział jeszcze jedno zdanie – o jedno za dużo:

UKARAWSZY GO, WYPUSZCZĘ WOLNEGO”

Chciał przechytrzyć Sanchedryn, chciał ocalić życie Jezusa. Chciał pomóc i sobie i Jezusowi. Skończyć to. Ułagodzić i obłaskawić lud żądny krwi. Każe wychłostać Jezusa – NIEWINNEGO JEZUSA!

Mała niesprawiedliwość. Tu szatan dostał nowe pole bitewne. Nową maszynę oblężniczą, którą będzie uderzał w serce Piłata w tej wojnie piekłą z Jezusem. Wojnę, którą piekło już dawno przegrało, ale w swej pysze nie chce skapitulować. Diabłu – przebiegłemu aniołowi ciemności – wystarczy drobina. W raju chciał tylko sprowokować Ewę do rozmowy. Zaciekawić. Potem już z górki. Tu też Piłat zrobił pierwsze ustępstwo – deklaracje słowną – teraz będzie go zamęczał swymi naciskami. Piłat jeszcze nie popełnił grzechu. Ale zrobił krok w stronę pokusy – ukarania niewinnego człowieka.

Sanchedryn poczuł, że Piłat się z nimi liczy! Że chce im zrobić gest. Zaczynają kombinować, jak ten gest poszerzyć aż do wydanai wyroku śmierci.

Piłat szuka kolejnego argumentu. Wchodzi w to targowanie. Chce im wypuścić jakiegoś zbrodniarza, zabójcę albo Jezusa – niewinnego uznanego przez Heroda za szaleńca. Wiadomo kogo wybiorą. Najwyzej stracę potem Barabasza i dostaną trochę krwi.

Piłat daje im furtkę do odejścia z twarzą. Kogo chcecie? Niech czują że mogą wybrać. I wilk syty i baranek będzie cały.

Piłat dostaje przekaz od żony. Bóg wie, że Piłat to poganin, że walka o jego serce wymaga delikatnego szeptu. Piłat otrzymuje od swej żony przestrogę: „Nie czyń nic złęgo temu człowiekowi!”. Piłat na razie wyeksponował się na pokusę. Jeszcze nic złęgo nie zrobił. Bóg daje ostatnią szansę, by wybrał w swej wolnej woli dobro. By zapisiał się na kartach Biblii jako ten który oficjalnie ogłosił Jezusa niewinnym! Jasna i wyraźna przestroga.

Jednak w tym samym czasie, Sanchedryn, zyskujac chwilę zaczyna wchodzić w tłum z pieniedzmi. Przekupuje ludzi. Kupuje ich wolę za pieniądze. Żadajcie Barabasza!

Piłąt pyta po chwili: „Kogo mam wypuścić!”

Musiał być zadziwiony do cna gdy usłyszał tłum skandujacy: „BARABASZA!”

Daje ostatnią szansę ludziom na dobrą decyzję: „Co mam zatem zrobić z Jezusem?”

Znów musiał być zadziwiony słysząc: „Na krzyż z Nim!”

Piłat nie wierzy włąsnym uszom: „Cóż więc złego uczynił?”

Ale tłum skanduje: „Niech będzie ukrzyżowany”

Ulubione pole działania szatana – nie uporządkowane emocje. Zwłaszcza w tłumie. Bezmyślność i anonimowość w tłumie biorą górę. Emocje biorą górę nad rozsądkiem. Emocje, znajomosći, obietnice, pieniądze Sanchedrynu tylko podgrzały te emocje i otworzyły serca ludzi w tłumie na głos złego ducha.

GRZECH PIŁATA! KOLEJNE OGŁOSZENIE NIEWINNOŚCI!

Piłat z niekonsekwencją – znajać ten tłum – wchodzi w czyn!

Od deklaracji, słów, wchodzi w polecenie. Każe JEzusa ubiczować. Wie, że to tylko podgrzeje emocje a nie ostudzi. Chciał może dać tłumowi trochę krwi i sądził, że się ansycą i dadzą sobie spokój. Ale słyszał, że tłum chce KRZYŻA! róbuje jednakże kompromisem coś jeszcze uratować.

Piłatowi udzieliły się emocje. Szatan coraz śmielej sobie poczyna w jego sercu…

Piłat widzi tu swoją ostatnią szansę takze dla siebie do wyjścia z tego z twarzą.

Wyprowadza ubiczowanego Jezusa do nich!.

Piłat: „Oto wyprowadzam Go do was, abyście się przekonali, że NIE ZNAJDUJĘ  W NIM ŻADNEJ WINY„.

Tłum zobaczył krew. Poczuł, że Piłąt jest słaby. Zaczyna tym głośniej wołać: „Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!”

Piłat nie pojmuje co się dzieje. Nie wie, że walczy z piekłem. Nie poszedł za poradą żony. Nie skończył tego na samym początku. Mógł po ogłoszeniu Niewinny zamknąć im drzwi pałącu przed nosem i pogonić wojskiem.

OSTATNIE OGŁOSZENIE NIEWINNOŚCI I WYROK

Piłat wypowiada straszliwy wyrok. Śmierć za niewinność!!!

Piłat: „Weźcie Go wy i UKRZYŻUJCIE, bo ja w NIM ŻADNEJ WINY NIE ZNAJDUJĘ„.

Piłat próbował go uwolnić. Wytaczał wiele logicznych argumentów.

Sanchedryn jeszcze dodaje swoje: „Jeśli Go wypuścisz nie ejsteś przyjacielem Cezara!”

Podsycenie emocji – rozgrzanie do białosći.

„Każdy kto siebie ogłasza królem sprzeciwia się cesarzowi”

Piłat wie, jak Cezar jest podejrzliwy i mściwy. Wiedział jakich konfidentów z Sanchedrynu ma przed sobą. Jak się zemszcza na nim, jakie wytoczą przeciw niemu argumenty u Cezara.

Piłąt woła ostatkiem zdrowego rozsądku: „Oto was król!”

Oni zaś odpowiadają: „Precz, precz z Nim!”

Piłąt: „Czyż króla waszego mam ukrzyżować?”

Izrael wyrzeka się Boga: „Poza Cezarem nie mamy króla!!!” Izrael który nienawidzi okupanta!

Piłąt przegrał. Wolał zachować urząd aniżeli prawo! Wydaje wyrok.

Umywa ręce – wykonuje gest który nic nie znaczy. Pozory dla uciszenia swojej duszy.

Piłat wydaje wyrok. Jezus milczy. A Izrael przyjmuje ten grzech na siebie:

Krew Jego na nas i na dzieci nasze!

Wszyscy przegrali. Wszyscy weszli w ustępstwa i dialogi z szatanem. Wszystkich ich zwiódł…

Jezus wypowiedział PRAWDĘ i ZAMILKŁ.

Każdy miał swoją przestrogę. Każdy miał wolną wolę. Każdy usłyszał gdzie jest prawda.

Mimo to, NIEWINNY ZOSTAŁ SKAZANY NA ŚMIERĆ!

33. Ustępstwa – cz. 1

Tagi

, , , , , , , ,

Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekli więc do Niego żydzi: Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie? A On rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich. Powiedzieli do Niego: Kimże Ty jesteś? Odpowiedział im Jezus: Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał jest prawdziwy, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego. A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. Rzekł więc do nich Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba. Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego. (J 8,21-30)

JEZUS SAM WYBRAŁ DROGĘ ZBAWIENIA. ROZMAWIAŁ O NIEJ NIE RAZ Z OJCEM.

Pascha Pana – przed Piłatem

Kolejny obraz po sądzie religijnym u Annasza i Kajfasza to są cywilny przed Piłatem. Piałtem, który wielokrotnie uznaje Jezusa za NIEWINNEGO! A jednak przegrywa wojnę z piekłem – bo próbuje przechytrzyć diabła. Przegrywa i skazuje Tego, którego ogłasza publicznie niewinnym na śmierć krzyżową!

TŁO

Wysoka Rada speiszy się mocno, by się uwinać przed Paschą. Nie chcą się skalać więc stają przed twierdzą Antonią, w której reyzduje Piłat. Nie przekrocza progu twierdzy, gdyż jak sądzą przebywajac w domu poganina skalaliby swe serce. Wykrzywiony sąd, gdzie skazali Jezusa na śmierć nie wzbudził w nich jednak wyrzutów sumienia.
Piłat wie, że nie wejdą do srodka. Wychodzi do nich i pyta: „Jaką skargę wnosicie?”

Sanchedryn wie, że oskarżenia które wytoczyli w nocy nie zrobią wrażenia na Piłącie. Wykpi ich. Może nawet każe wychłostać dla przykładu, żeby nie zawracać mu głowy. Wytaczają więc wielkie działa – ZUPEŁNIE INNE OSKARŻENIA!

„Gdyby to nie był złoczyńca nie wydalibyśmy Go tobie!”

Piłat nadal ich nie poważa i chce by sobie poszli: „Weźcie Go i wy osądźcie według waszego Prawa”

Sanchedryn zna słowo klucz. Taka waga czynu, zeby zasugiwała na śmierć. Wtedy Piłąt się zainteresuje. Mówią: „Nam nie wolno nikogo ZABIĆ!”

Zadziałało. Piłat rozpoczyna nowy proces według prawa rzymskiego. Jednego z najlepiej rowiniętego prawodastwa w ówczesnym świecie i czasie.

NIEWINNY PO RAZ PIERWSZY

Szatan uwielbia grać na emocjach. Wie, że nieuporzadkowane emocje to jego sprzymierzeniec. Zaczyna więc podpowiadać Sanchedrynowi pomysły. Starsi Izraela zaczynają głośno jeden przez drugiego wytaczać argumenty. Zarzuty polityczne. Wiedzą, że Piłat to polityk, który chce mieć spokój w swej prowincji i się wykazać.

Mówią więc: „Podburza nasz naród!” „Zakazuje płącić podatki Cezarowi!” „Mówi, że jest Mesjaszem, czyli Chrystusem, Królem!”

Oni, którzy sami nienawidzą Cesarza i jego podatkó! Oni którzy chętnie by poszli w rewolucji za swoim królem i wypędzili rzymian ze swego kraju! Wytaczają takie oskarżenia! CEL – tylko to się liczy – ON MA UMRZEĆ! Nie ważna jest prawda.

Piłat wykorzystuje to, że żydzi nie wejdą do pretorium. Zachowuje prawo – nie daje się sprowokować. Wchodzi do srodka i przywołuje Jezusa. Przesłuchuje:

Piłat: „Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?”

Jezus: „Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o mnie?”

Piłat: „Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i Arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił?”

Jezus: „Królestwo moje nie jest z tego świata. GDyby królestwo moje było z tego świata słudzy moi bili by się o Mnie, bym nie został wydany żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd!”

Piłat: „A więc jesteś Królem?”

Jezus ogłasza wreszcie wobec władzy większości świata. Wobec przedstawiciela cesarza rzymskiego: „TAK JESTEM KRÓLEM!” Dodaje: „Ja sie na to narodziłem i na to przyszedłem na świat aby dać świadectwo prawdzie. Każdy kto jest z prawdy słcuha mego głosu”

Piłat zaczyna rzumieć, że Jezus jest niewygodny dla Sanchedrynu i że wydali Go przez zawiść. Odpowiada lakonicznie: „Cóż to jest Prawda?”

Wychodzi do Żydów i mówi:

„JA NIE ZNAJDUJĘ W NIM ŻADNEJ WINY”

Pośród członków Sanchedrynu musiało zawrzeć! Emocje. Coraz większe. Szatan ma autostradę do ich serc. Autotradę rozbuchanych nie uporządkwanych emocji skierowanch przeciwko Synowi Boga!

Szatan podpowiada kolejny sposób. Czuły punk Piłąta to pokój w mieście. Brak rozruchów. Tłum. Podburzmy tłum.

Gdyby tylko Piłat pozostał twardo przy swym wyroku i sam nie poddał się emocjom przeciłąby tą spiralę zła.

NIEWINNY PO RAZ DRUGI

Sanchedryn podburza lud pod bramą twierdzy. Zaczyna się wrzawa popierana litanią oskarżeń ze strony Sanchedrynu.

Piłat wraca do przesłuchania: „Nic nie odpowiesz na to?”

JEZUS MILCZY!

Piłat dziwi się temu milczeniu. Ale wie że milczenie to wskazówka. Wrzawa i emocje tłumu z jednej strony. A z drugiej milczenie!

Jezus już mu odpowiedział: PRAWDA STOI PRZED PIŁATEM! Nic więcej nie trzeba dodawać.

Tłum krzyczy: „Zwodzi ludzi od Galilei aż po Jerozolimę”

GALILEA. Piłat szybko znajduje rozwiązanie. Galilea – Herod. Trzeba to na niego zrzucić. Dam Herodowi troszkę władzy – neich sobie Go osądzi…

 

32. Odwieczny obrońca nie obronił siebie samego?

Dziś Słwo pokazuje Boże interwencje w sprawach sądowych. Chrystus broni niesłusznie oskarżonych. Czasem pośrednio – jak to czyni poprzez Daniela, czasem też bezpośrednio – jakw  dzisiejszej Ewangelii. Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że on sam Siebie nie obronił. Ani przed nieprawym sądem Annasza, ani przed religijn sądem Kajfasza, ani nawet przed świeckim sądem Piłata.

Sanchedryn po nocnym bezprawnym sądzie rano tylko powtarza ten sam teatr – żeby wszystko odbyło się za dnia – zgodnei z literą prawa.

Wydali wyrok śmierci, ale nie mogągo wykonać, bo Izrael jest okupowany przez rzymian. Wyram musi przypieczętować Piłat. Piłat, który nie cierpi Sanchedrynu. Odpowiada przed Cesarzem za utrzymanie porzadku, a Sanchedryn to wichrzyciele i kombinatorzy którzy ciągle coś knują. Już raz go skompromitowali.

Sanchedryn jednakże wie jak się gra w te kary – znają zasady tej polityki. Tak jak sędiowie z dzisiejszego czytania. Szukają podstępów. Wytrychów. Ważnych słów kluczy, którym Piłat nie będzie mógł się przeciwstawić. Wiedzą zę to karierowicz. Że nie zaryzykuje swej włądzy i pozycji dla jakiegoś skazańca żydowskiego. Trzeba mu tylko to odpowiednio sprzedać. Wiedzą czym i jak go zaszantażować.

Muszą poprowadzić przd Piłaten nowy proces. Zupełnie o coś innego. O coś takeigo, co nie pozwoli Piłatowi uniewinnić Jezusa.

Spieszą się bo niedługo święto. Trzeba to załatwić raz dwa.

Pascha za progiem. Przychodzą z Jezusem pod twoerdzę Piłata. Ale nie wchodzą do środka by się nie skalać. Tak drobiazgowi dziś. A wczoraj wieczorem łąmali prawo sądząc i wydajać wyroki po nocach. Sfingowany proces ich nie skalał, Pałanie nienawiścią i gniewem ich nie skala. Ale przekroczenie progu domu poganina to już wielka zbrodnia dla nich… Wielka skaza na ich sumieniu – „broń Boże, żeby wejść…!”

 

31. Ciemnica

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

Po osądzeniu Pana przed Kajfaszem wtrącono go do więzienia w pałacu Kajfasa do tak zwanej ciemnicy. Do piwnicy pałącu bez okien. Piwnicy, w której skazańcy nieraz spędzali długie lata. Miejsca, gdzie strażnicy Arcykapłana wyżywali się w zwierzęcy nieraz sposób na skazańcach. Nieraz chcąc się przypodobać swoim możnowładcom – w tym wypadku Kajfaszowi.

Początek męki Pana zaczyna się od zdrady Piotra. Zdrady, którą wydaje się że Pan słyszał. Spojrzał na Piotra… Serce Pana zostało rozdarte i krwawi…

Zadawaniem katuszy Jego ciału zajęli się żołnierze Arcykapłana.

Widzieli wściekłość, emocjonalność wieczornego sądu. Widizeli rozentuzjazmowany tłum najbardziej wpływowych ludzi Jerozolimy. Wiedzieli, że uznano Jezusa za bluźniercę i skazano na śmierć. Jeden z nich policzkował Jazusa, widzieli jak to spodobało się Kajfaszowi. Mają okazję powyżywać się na nowym skazańcu – skazany na śmierć – to już nie człowiek w oczach Kajfasza. Ewangeli jest jednakże bardzo skapa w opisy. Mówi o biciu, zniewagach, pluciu w twarz. Zakrywaniu oczu i naśmiewaniu się z Pana popartego pytaniami, by zgadnął, kto Go uderzył.

Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go. Zasłaniali Mu oczy i pytali: «Prorokuj, kto Cię uderzył». Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu. (Łk 22,63-65)

To jest jeszcze część widoczna na dziedzińcu. To co dzieje się w lochach ewangeliści spowili milczeniem. Strażnicy otwarci na podszepty szatana byli zapewne wyjątkowo okrutni wobec Syna Bożego. Ogromne morze cierpienia można ukryć za zasłoną słów: „Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu.”

Wielu świętych zanurzoych w Pasji Pana pytało Go o uchylenie rąbka tajemnicy spowijającej tą noc. Te wizje i doświadczenia choć nie są spisane w Słowie Biblii to jednak ich wymowa i okrucieństwo katów może posłużyć do wejścia sercem w tą ciemną noc okrucieństwa wobec Pana. Najboleśniejsze mogą być właśnie te szczegóły, które Ewangeliści okryli zasłoną milczenia. Jezus wziął tą noc w lochu na siebie. Za wszystkich ludzi więzionych fizycznie, psychicznie, duchowo. Wziął na siebie za wszystkich katowanych, wyszydzanych, obrzucanych obelgami. On chciał przejść przez to doświadczenie.

Jedną ze Sług Bożych majacych wizje ciemnicy była siostra Leonia Nastał. To jej „Dziennik” przybliża wizję okrucieństwa ciemnicy:

[26 II 1936 r.] Orędzie 63, JEZUS: „Noc w lochu więziennym. Co i ile tam cierpiałem, okryte jest również mrokiem tajemnic. Nie miałem tam świadka, który by patrzył na moje bóle, męki i cierpienia. Chcę tobie odchylić rąbek tych cierpień, bo chcę, byś Mi dała w swym sercu odpoczynek po trudach owej nocy. W tym celu przyjdę dzisiaj do ciebie w Komunii św. Siepacze wtrącili Mnie, po przesłuchaniu u arcykapłanów żydowskich, do więzienia, ale nie zostawili Mnie tam samego. Rozpoczęli ze Mną straszliwą igraszkę wśród ciemności nocnych. Siepacze ustawili się w kątach lochu i odrzucali Mnie jeden drugiemu z całej mocy, jak się odrzuca piłkę. Kiedy im się uprzykrzył ten rodzaj zabawy, chwycili Mnie za ręce i ciągnąc w przeciwne strony, próbowali swoich sił moim kosztem. Równocześnie inni siepacze wbijali ostre iglice w moje ciało. Ile omdlewających bólów cierpiałem wówczas. Wreszcie rzucili Mnie na ziemią. Jeden ze siepaczy stanął na mojej głowie, inny na piersiach, a jeszcze inny na nogach, i cisnęli Mnie do ziemi całą siłą swojego ciężaru. Przechodzili przeze Mnie i w ten sposób [140] stałem się drogą, ale jakże to było bolesne. Deptali po Drodze, która wiedzie do zbawienia, ale oni czynili to dlatego, by Mi urągać, więc dojść do zbawienia nie mogli – bo tam dochodzi się przez miłość, a nie przez urąganie i zelżywość. Byli i tacy, którzy usiłowali wyłamywać poszczególne palce moich rąk, uderzali głowę moją o słup kamienny. Jakaś zaciekłość, iście szatańska, popychała tych nieszczęśników do coraz to nowych okrucieństw i znęcania się nad bezbronną ofiarą. W Sercu moim panowała w czasie tych katuszy niczym niezamącona słodycz, dobroć, litość dla biednych ludzi. Nie wydałem ani jednej skargi, ani jednego wyrzutu niewdzięczności. Usiłowałem wpłynąć swoją łaską na ich dusze, ale serca ich były już zatwardziałe. Nie chcieli sobie odmówić przyjemności, jaką znajdowali w katowaniu Mnie. Milczałem wówczas. Mówić o tym chcę tylko z wybranymi, a przez nich chcę objawić światu cząstkę cierpień owej nocy. Noc ową tak często przeżywałem w mym życiu. Przesuwała się ona przez moją duszę w snach niemowlęcych nawet wówczas, gdy anielskie chóry śpiewały nad Betlejem radosne „ Gloria”. (…) Łącz się ze Mną w moich cierpieniach, ofiaruj Ojcu niebieskiemu moje ukryte cierpienia – za ukryte grzechy, które ranią moje Serce tym bardziej, że je dusze ukrywają i przed spowiednikiem, krzyżując Mnie skrycie w sercu pełnym plugastwa. Pobyt w takich duszach w czasie Komunii świętokradzkiej jest dla Mnie odnowieniem wszystkich katuszy owej strasznej nocy spędzonej w więzieniu. Daj Mi odpoczynek w swoim sercu, odpłacę ci za to w wieczności.” – Źródło: „Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów” – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010

Podobny obraz przedstawia pierwsza część Gorzkich Żali, gdy wczyta się głębiej w ich treść…

Okrucieństwo, zażąrtość, zajadłość, zatwardziałych serc oprawców…

Jezus milczy i przebacza.

Ro wszystko streszcza się w Eucharystii! Wszystko. Każde z tych wydarzeń. On się nam oddaje jako chleb Euharystyczny. Totalnie pokornie w totalnym ubóstwie i zależności od tego co zrobi człowiek.

To właśnie to jak ja traktuję chleb Eucharystyczny może być moim udziałem w cierpieniach ciemnicy. Świętokradztwa. Bezmyślność. Naigrywanie się z Eucharystii, Kościoła. W Eucharystii antywartości – coś czego świat nie rozumie – stają się największymi wartościami.

Bóg posyła nas dziś w kwarantannę – poza doświadczenie świata, byśmy zasmakowali tych „antywartości”. Ciszy. Odizolowania od świata i zabiegania o uznanie. Stanięcia w prawdzie wobec siebie i tego co tak na prawdę ma wartośc w moim życiu. Umiejętnośc ograniczenia samego siebie żeby inni, może nie znani dla mnie byli bezpieczni.

Ta kwarantanna to wielkie pytanie o to w jakim kierunku zwrócę swój wzrok. Bez tłumu idącego do kościoła co niedziela. Bez sąsiada, któremu muszę pokazać że ejstem. Bez strojenia się. Bez tłumów w kościele. Bez przymusu. Ja sam wybieram. Ja sam decyduję.

JA SAM JEDEN STANĘ PRZED BOGIEM. I BĘDĘ ODPYTANY Z MOICH WŁASNYCH DECYZJI. NIE Z DECYZJI TŁUMU. Moje serce będzie się liczyło. I tylko ono. Moje decyzje i tylko moje. Moje słowa i tylko moje. Nikim i niczym nie będę mógł się wymówić przed Tym, który zna mnie na wskroś, który zna PRAWDĘ o mnie!

Bóg objawia się w paradoksach – wymaga wiary!

Wejście w chrzest jest wejsciem i przejściem przez Paschę Pana. DO tego prowadzi też Słowo z Niedziel Wielkiego Postu.

Przejscie przez Krzyż i grób razem z Panem to tak na prawdę droga chrztu. Tym jest Chrzest. Dlatego nie można się zatrzymać na męce. Nie można się zatrzymać na swoich grzechach ale iść razem z Panem do grobu a co ważniejsze razem z Nim Zmartwych-powstać. Przejść przez Chrzest – przez grób:

Tak mówi Pan Bóg: „Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam” – mówi Pan Bóg. (Ez 37, 12-14)

Bracia: Ci, którzy według ciała żyją, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka Jeżeli zaś ktoś nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Skoro zaś Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na skutki grzechu, duch jednak ma życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha. (Rz 8, 8-11)

Jezus ma moc wskrzesić każego z nas – tak jak Łazarza:

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: „Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz”. Jezus, usłyszawszy to, rzekł: „Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą”. A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: „Chodźmy znów do Judei”. Rzekli do Niego uczniowie: „Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?” Jezus im odpowiedział: „Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła”. To powiedział, a następnie rzekł do nich: „Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić”. Uczniowie rzekli do Niego: „Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje”. Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: „Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego”. A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: „Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć”. Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga”. Rzekł do niej Jezus: „Brat twój zmartwychwstanie”. Marta Mu odrzekła: „Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym”. Powiedział do niej Jezus: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” Odpowiedziała Mu: „Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat”. Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: „Nauczyciel tu jest i woła cię”. Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”. Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: „Gdzie go położyliście?” Odpowiedzieli Mu: „Panie, chodź i zobacz!” Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: „Oto jak go miłował!” Niektórzy zaś z nich powiedzieli: „Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?” A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: „Usuńcie kamień!” Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: „Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie”. Jezus rzekł do niej: „Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?” Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: „Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś”. To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!” I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: „Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić”. Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. (J 11, 1-45)

30. Osądy

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Dzisiejsze Słowo obfituje w opisy niesprawiedliwych i krzywdzących nieraz osądów ludzkich. Człowiek próbuje drugiego wepchać w ciasne ramy swojego projektu na świat, drugiego człowieka a nade wszystko tego jak powinien funkcjonować i diałać Bóg. Człowiek odrzuca Boga, bo nie pasuje mu w ramki i nie mieści się w ograniczeniach, które zbudował sobie człowiek.

W księdze JEremiasza można znaleźć skargę proroka na nieprawidłowe osądy które go spotkały od innych ludzi:

Pan mnie pouczył i dowiedziałem się; wtedy przejrzałem ich postępki. Ja zaś jak potulny baranek, którego prowadzą na zabicie, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina! Lecz Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada nerki i serce. Chciałbym zobaczyć Twoją zemstę nad nimi, albowiem Tobie powierzam moją sprawę. (Jr 11,18-20)

Krzyż i Chrystus zawsze będą znakiem sprzeciwu, bo stawiają ludzi wobec jaśniejacej jak słońce prawdy. PRawdy która obnaża występki ludzi. Wtedy człowiek ma dwie drogi, albo ukorzyć się w pokorze, uznać swój błąd i pójśc do światła. Albo wchodzić coraz głębiej pod osłonę ciemności. Prawda jednak nie przestaje palić wnętrza takiego człowieka. Szatan pociaga ku coraz bardziej zbrodniczym myślom podsuwajac kłamstwo, że jeśli zgładzę źródło światła na świecie – zgładzę Boga w moim życiu, to odzyskam spokój. To jest największe z kłamstw. Ta droga nie prowadzi do pokoju ale do rozłamu. Faryzeusze rozeszli się w Ewangeli. Nie odzyskali pokoju. Weszli w jeszcze większe emocje. Szatan prowadzi sukcesywnie ku rozpaczy. Ku zabiciu Boga w swoim życiu. Ku beznadziei.

Bóg daje natchnienia ludziom, potem straznikom, nawet Nikodemowi – jednemu z nich. Bóg podpowiada delikatnie nie naruszając ich wolności. Poddaje w wątpliwośc dorgę którą podpowiada szatan. Oni jednakże nie chcą słuchać. Brną coraz mocniej w ciemność:

Wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: Ten prawdziwie jest prorokiem. Inni mówili: To jest Mesjasz. Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem? I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: Czemuście Go nie pojmali? Strażnicy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia. Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty. Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni? Odpowiedzieli mu: Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei. I rozeszli się – każdy do swego domu. (J 7,40-53)

Tak też wygąda sąd nad Jezusem u Kajfasza. Po nocnym sądzie Annasza, który był bezprawny teraz przyszedł czas na wykonanie sądu trochę bardziej zgodnego z prawem bo prowadzonego przez Kajfasza, który miał prawo przeprowadzić sąd bo był Najwyższym Kapłanem tego roku. Jednak nadal sprawa sądowa odbywa się w trybie pilnym nocą – łamiac przy tym prawo. Bo sprawy karne mają się odbywać w BLASKU DNIA!

Kajfasz korzystajac z czasu któy dał mu Annasz od wieczora do rana szybko rozsyła posłańców, budzi Wysoką Radę. Ściąga wszystkich do swego pałącu. Powyrywał ich z łóżek. Na reszcie mają okazję uciszyć głos tego człowieka. Nikt nie zdążył przedyskutować w kuluarach, zasięgnąć jezyka. Dopytać na mieście o Jezusa.

To wszystko ciagle dzieje się o zmroku. Oni mają pilnować prawa a naruszają je. Potm powiedzą Piłatowi – że WEDŁUG PRAWA ON MA UMRZEĆ. Że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami…! Jedynie Jezus zwraca na to uwagę – mówi im, że obradują nocą, a sprawy kryminalne powinno się dyskutować za dnia!

Kajfasz i Annasz są wielkimi reżyserami tych widowiska. Nocnych przedstawień pełych emocjonalnej gry aktorskiej. Wyrok juz wydano. Teraz potrzeba dobrych aktorów by porwać tłumy w ten sposób, by zapadł jedyny słuszny wyrko – skazujaćy na śmierć.

Z góry zakłada się fałsz. Są świadkowi którzy mają zeznawać dałszywie – z góry zakłąda się fałsz i kłamstwo jako podwaliny tej rozprawy.

Nie ma przestępstwa – to trzeba je skrzętnie utworzyć, zagrać, wyreżyserować. Cel jest jeden i prosty – doprowadzić ludzi do skrajnych emocji – go gniewu. Potem pójdzie z górki. Potem tylko zakrzyknie sie „Winny” i Rada powtórzy – przypieczętuje.

Niestety ten plan sie sypie. Zbyt szybko był sklecony. Świadkowie się mieszają w zeznaniach. Nie wszystko apsuje do siebie. Wysoka rada wyciągnięta z łóżek zamiast wzbudrzenia na Jezusa zaczyna objawiać zniecierpliwienie i wzburzenie na Kajfasza za to że powyrywał ich z łóżek. Kajfaszowie też pewnie popsuł się humor, bo teatrzyk zaczyna się sypać. A jak teraz padnie to już drugiej szansy nie będzie.

Dwaj świadkowie zaczynaja mówić spójnie – ale i tak nei do końca. Kajfasz jednak uchwycił się tej nitki i ze sprytem prowokuje. A nóż się uda! Ostatnia szansa.

Jezus zna myśli Kajfasza i sam wchodzi w tą prowokację. Chce wejsć w skutki grzechów, które będą dotykały w ten sposób miliony ludzi. Chce wejść w niezawinione cierpienie, w wyreżyserowany spektakl sądowy, którego ceną będzie Jego życie.

Kajfasz wie, że Jezus mówił o sobie jako o Synu Boga. Chce go doprowadzić do takiej wypowiedzi. Wie, że całą wysoka rada ma wyryte w sercu bardzo głęboko – BÓG JEST JEDYNY. Tego chce się uchwycić i wywołać wielkie wzburzenie. Jeśli tylko Jezus zasugeruje, że jest Bogiem, to mamy bluźnierstwo. Potem będzie już z górki.

Pyta wrpost, mocnym głosem, ze swym autorytetem:

„Przysięgam Cię na Boga Żywego, czy Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga?”

Na sali musiała zapaść ogromna cisza. Cokolwiek nie powie będzie źle. Kajfasz już wie, że Jezus wpadł w jego sidła… Jak powie „NIE” to mu sie całą ta gromadka rozsypie. Jak powie „TAK: to koneic z Nim.

Jezus stoi przed swoją Oblubienicą – Izraelem reprezentowanym przez Wysoką Radę. Jezus bardzo pragnie wreszcie wyznać MIŁOŚĆ Oblubienicy.

Wyznaje swą Miłość na tych przedziwnych zaślubinach. Mówi „TAK! TO JA JESTEM!”

JA JESTEM – wywołuje imię Boga nad sobą. Świadczy o sobie jako o Synu Boga. Jezus sam chciał by to pytanie od Kajfasza padło. Tak bardzo chciał to powiedzieć oficjalnie.

Na tą deklaracje czekał Kajfasz – na jej wypowiedzenie czekał też Jezus. Każdy interpretuje tą chwilę inaczej. Kajfasz symuluje wielkie oburzenie by podgrzać atmosferę – by nikt nie miał odwagi się spreciwić wśród zebranych. Woła: „Za bluźnierstwo ŚMIERĆ”

Zgładźmy Go w obronie Boga, w obronie czystosci wiary! Światło i cieność. Te same słowa a jak różna interpretacja i CEL.

Oblubienic pluje w twarz Jezusa. Na Jego wyznanie Miłości skazuje Go na śmierć! Na ślubnym kobiercu wydaje wyrok skazujacy na śmierć.

Jezus woła jeszcze o tym, że zapowiadali Go prorocy, o tym, że powróci. ODwołuje się do proroka Daniela. Stara się im udowodnić ich jezykiem – TO JA! WASZ MESJASZ! OCZEKIWANY!

Onie ejdnak już są ślepi z powodu nieuporządkowanych emocji. Oni już zdecydowali. Nie słuchają. Chcą Go odrzucić, skazać. Żaden argument nie jest już ważny – byle do Celu! MIŁOŚĆ SIĘ NIE UBEZPIECZA – pozwala na to! Jezus jest nieskończenie inteligentniejszy – mógł rozsypać im ten cały plan. Ale chciał teog doświadczyć.

Diabeł myśli że zwyciężył – ale to jest jego wielka klęska!

Miłość zwycięża – ale tego piekło nigdy nie pojmie w swojej ślepej pysze.

Panie uspokój moje emocje i uczucia. Uporządkuj i zharmonizuj moje człowieczęństwo. Uczyń moje serce na wzór Twego serca. Spraw by płonęło żarem Miłośći. Ucz mnie badania mojego życia w rachunku sumienia. Przynieś dar pokory i wsłuchanai sie w Twoje Słowo i ostrzeżenia, które mi dajesz.

29. Misterium grzechu

Tagi

, , , , , , , , , ,

Chrystus po aresztowaniu w Ogrojcu, nocą zostaje zabrany prezd sąd. Posiedzenie zwołane przez tych, którzy szykują zasadzkę na Niego. Tych, którzy już znają wyrok wybierajac się na to spotkanie.

Dzisiejsze Słowo opisuje to wydarzenie w niezwykły sposób. Słowa z księgi Madrości pokazują serce członków Sanchedrynu:

Mylnie rozumując bezbożni mówili sobie: Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony. Tak pomyśleli – i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych. (Mdr 2,1a.12-22)

Tak samo Ewangelia pokazuje, że Jezus sam wybrał wszystko to co się dzieje. Nie nadeszła Jego godzina – i naucza w świątyni – nic mu nikt nie zrobił. Gdy nadeszła Jego godzina sam daje się aresztować. Sam poddaje się pod sąd. Ale nie jest bierny. Cały czas. Cały czas woła do serc tych, którzy zagłębiają się w coraz większy grzech. Cały czas prosi ich o refleksję nad tym kogo słuchają. Za czyim szeptem podążają. Wzbudzenie nieufności do Boga! – znamy to z księgo rodzaju z historii Adama i Ewy. Podsycana gniewem, zaślepiajaca złość prowadząca do zabójstwa – jak blisko jest tutaj do historii Kaina i Abla. W szatanie nie ma nic ze Stworzyciela. Nie jest twórczy. Ciągle używa tych samych narzędzi, ciągle sprowadza na te same manowce. A ludzie wszystkich wieków ciągle dają się nabrać. Ile razy ja dałem mu sie nabrać na te same sztuczki.

Jezus obchodził Galileję. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo żydzi mieli zamiar Go zabić. A zbliżało się żydowskie święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest. A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał. Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła. (J 7,1-2.10.25-30)

Sąd nad Jezusem ma dwie fazy – jedna jest religijna druga cywilna. Jezus wchodzi tutaj w przepaść męki fizycznej i męki serca. Oba sądy stają się akrykaturą.

Jezus w męce jest centrum wszelkich dziejów i historii ludzkości, a Jego serce jest wzorcem dla wszystkich serc, Centrum wszelkich ludzkich serc. On wchodzi w los każdego człowieka. Pokonuje grzech, bo pochodzi od Ojca i wypełnia misję od Ojca:

Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał.

Gdy popatrzy się na wydarzenia zazynajace się od posiłku w Betani aż po grób Pana, można zobaczyć, że nic co potkało człowieka nie jest obce Bogu. Nic co przeżył jakikolwiek człowiek nie ejst obce doświadczeniu serca Pana. On wszedłw pełnię człowieczego bólu. Doświadczył wściekłej, niepochamowanej przemocy, fałszu najbliższych, zdrady, okrucieństwa, niesprawiedliwości. To wszystko się na Niego zwaliło.

Pascha Pana to wielka walka Nieskończonej Miłości i Łagodności z ogromną wściekłością i zawziętością grzechu podsycaną przez piekło.

Sąd religijny nad Panem opisują Ewangeliści:

  • sąd nocą: (J 18,13-14.19-24) (Mt 26,57) (Mk 14,53)
  • sąd o poranku (Mt 26,59-68) (Mk 14,55-65) (Łk 22,63-65)

ETAP NOCNY

Pierwszy etap sądu odbywa się nocą u Annasza. Jest to przesłuchanie nieoficjalne i bezprawne. Dokonują go ci, którzy tak mocno zarzucali Jezusowi działanie poza prawem. Annasz nie jest sędzią. Nie ma prawa dokonywania sądu. Nie jest Arcykapłanem tego roku. Pora także jest niewłaściwa. W MROKU NOCY! Nie wilno przesłuchiwać nikogo w nocy w sprawach ważnych. Sprawy ważne to te, gdzie wchodziła w grę kara śmierci.

TYLKO KAJFASZ I TYLKO W BIAŁY DZIEŃ MÓGŁ PRZESŁUCHAĆ I WYDAĆ WYROK ŚMIERCI.

Poza tym sama treść przesłuchania jest bezprawna i podsycana chytrością. Pyta JEzusa „Jakim prawem to czynisz?”. A treścią powinno być badanie zeznań świadków.

Jezus zna prawo! Mówi: „ZAPYTAJ ŚWIADKÓW!” „DLACZEGO MNIE PYTASZ? JA PRZEMAWIAŁEM JAWNIE” Ja świadczyłem o sobie i Ojciec o mnie świadczył! Jeśli coś jest nie tak, to powołaj świadków. JEZUS MA WŁADZĘ NAD TYM SĄDEM.

Policzek żołdaka dodaje jeszcze cierpienia. Policzek człowieka który chce się przypodobać Annaszowi. „DLACZEGO MNIE BIJESZ?” „UDOWODNIJ!” Przyprowadź świadków i udowodnij, że mówię źle.

Tu nie ma żadnego wyroku. Dlaczego bije się przesłuchiwanego ???

U Annasza można zobaczyć skumulowaną niesprawiedliwość i łamanie prawa, przez stróżów prawa tamtego okresu. Prawo, które miało chronić staje się narzędziem w ręku krzywdzicieli.

JEZUS CHCIAŁ TEGO DOŚWIADCZYĆ!

W grzechu jest bezprawie!

Trzeba wejść w głębię tych wydarzeń. Zobaczyć złośliwego starca Annasza

Tu jest eksplozja emocji o których mówi dzisiejsze słowo. Nieuporządkowanych emocji człowieka. Złośliwość, przewrotność. Fałszywość.

MIŁOŚĆ CHCE TEGO WSZYSTKIEGO DOŚWIADCZYĆ, BY POKAZAĆ NAM DROGĘ WYJSCIA.

 

28. Niepokalana – moja Matka

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Niepokalana.

Ta, która skupia w sobie całą miłość stworzenia. Miłość Boga wyrażoną przez Stwórcę, gdy swymi palcami rzeźbił kształt świata. Ona jest całkowicie poddana Stwórcy. Wskazuje w pięknie kwaitów, gór, owoców, w zapachach swojego Stworzyciela. Tak należy czytać obecnośc Boga w stworzeniu. Nie tak jak Izrael na pustyni, którzy z dzieła rąk Boga, z samej materii stworzył sobie bożka, a odwrócił się od Tego, który utworzył cały świat:

Pan rzekł do Mojżesza: Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej. I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem. Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Czemu to mają mówić Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi? Odwróć zapalczywość Twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud. Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: Uczynię potomstwo wasze tak liczne jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki. Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud. (Wj 32,7-14)

Maryj to Ta, która ciągle wstawia się za nami u Syna i u Boga. Która jako człowiek rozumie naszą słabość i małość i prosi za nami u Swego Syna. Jest też tą która przynosi wiadomosci od swego Syna i od Boga. „Uczyńce cokolwiek wam powie”.

Czystość serca, niezachwiana ufność, wiara piękna, delikatna, serdeczna i czuła – taka wiara i taka postawa wiary wynika z głębokiego serdecznego kontaktu z Matką. Ona jest najpiękniejszą. Koroną stworzenia. Nniepokalaną. Tą, która w niezwykły sposób pozostaje w Raju, bo nie ma w sobie grzechu pierworodnego. Pociąga człowieka, który Jej zawierzy ku początkom stworzenia. Nowa Ewa, która wskazuje na świat, w którym stara Ewa nie zerwałą jeszcze owocu z drzewa.

Ona, która używa wobec siebie tytułu Ducha Świętego  – mówi: „Ja Jestem Niepokalane Poczęcie” – używa tego tytułu, bo jest jedno z Duchem Świętym. Jest Oblubienicą Boga. To w Niej, w Jej wolności, na jej „FIAT” dokonuje się największy cud ludzkości, w Jej łonie zaczyna się życie Syna Bożego. Owocem spotkania Miłości Boga (Ducha Świętego) i Miłości Stworzenia (Niepokalanej) jest Wcielenie Odwiecznego Słowa. Rodzi się Baranek Bez skazy. Nie ma on nic z cielca, którego ulepiły lydzkie ręce na pustyni. On jest Prorokiem, Kapłanem, Królem, ale jest też sam Ofiarą przebłagalną za grzechy ludzi. On jest MIŁOŚCIĄ – Bogiem i MIŁOŚCIĄ stworzenia – Bóg – Człowieka. Ma dwie natury które jednak się nie pomieszały.

Matka wskazuje na Niego. Jej rola niezwykle koresponduje z dzisiejszą Ewangelią. Jej postawa jest dokładnie odwrotna do uczonych w piśmie. Ona cały czas wskazuje an Syna. To JEST WŁASNIE TEN! JEGO SŁUCHAJ. JEMU UWIERZ:

Jezus powiedział do Żydów: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o mnie wydaje, jest prawdziwy. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli? (J 5,31-47)

Maryja – Jego Matka jest od wieków zamierzoną przez Pana, miłością stworzenia, jest samym pięknem, jest też wreszcie doskonałą wychowawczynią i Panią – Królową Nieba i Ziemi.

Brak Matki, zła relacja z matką rodzi chuliganów pełnych buntu emocjonalnego, ludzi porywczych i szybko wybuchajacych – niestabilnych emocjonalnie. Dlatego Ona przyjmuje i staje się nasza Matką. Jednak robi to w pełnej wolności – jeśli tylko człowiek chce uznać Ją za swoją Matkę. Jeśli powie Jej FIAT, tak jak Ona powiedziała Bgau, wówczas ona zaprowadzi człowieka przed oblicze Stwórcy. Pokaże jaką drogę przeszła i jaką drogę powinienem przejść ja sam.

Maryja chroni przed zdziczeniem duchowym. Przed bieganiem za cielcami. Jest cicha, pokorna, posłuszna Bogu i posłuszna Józefowi. Uboga. Żyła w Nazarecie – w jednym z najuboższych obszarów Izraela. Ale jest też uboga duchowo. Niezwykle prosta w swym życiu. Spełnia Prawo. Zanosi Syna do Świątyni. Chodzi z Nim na pielgrzymki. Celebruje z Jezusem i u boku Józefa wszystkie święta żydowskie. Uczy wraz z Józefem wiary. Przekazuje wzorzec rodziców. Trwa przy Synu, NAwet po Zesłaniu Ducha Śwętego – trwa. Nie porywa tłumów. Nie staje na czele grona Apostołów. Trwa. Cicho, pokornie i w wielkim ubóstwie ducha.

Dla dobrej i zdrowej duchowości potrzeba kontaktu z Maryją – Różańca, godzinek, modlitwy o czystość serca.

Wołać do Syna i rozważać jego Mękę by wypracować uczucia głębokie, twarde jak stal. Rozmawiać z Matką i pracować nad pięknem i delikatnoscią tych uczuć. Nad ich serdecznością i głębią troski. Uparta, wytrwała modlitwa pełna pokory – taka droga kształtuje największych świętych Kościoła.

W ten sposób Maryja i Jezus zyskują klucz do mojego serca. Moje serce jest domem w który mogą wejść i tam przebywać. Jeśli proszę Matkę i Syna o formowanie, jeśli w wolności wpuszczam ich do mojego serca – to Oni mogą rozpocząć swe dzieło uświęcania mnie.

Człowiek może być formowany przez Boga jeśli tylko zechce. To człowiek w swej WOLNOŚCI musi chcieć! To człowiek w swej WOLNOŚCI, musi otworzyć drzwi.  To człowiek z swej WOLNOŚCI musi zaprosić Boga by wszedł.

Bóg sprawi że moje człowieczeństwo zakwitnie i potem się nim posłuży, by innych przyciągnąć do Siebie.

27. Wypłynąć na głębiny uczuć

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Uroczystość Zwiastowania. Maryja, Niepokalane poczęcie! Skupiająca w sobie całą miłość stworzenia odpowiedziała TAK na Ducha Świętego, Niepokalane poczęcie, tego który jest całą Miłoscią Trójcy. Maryja jednoczy się z Duchem tak ściśle, że sama zyskuje imię Niepokalanego Poczęcia. Jest Jedno z Bogiem. W tajemnicy Wcielenia dochodzi do tego, co czeka każdego człowieka w Niebieskiej Ojczyźnie. Niesamowita jest głębia wydarzenia, które dziś wspomina Kościół. Niezwykła jest osoba Niepokalanej.

Ona przynosi światy Zbawiciela – Jezusa. Tego, który sam stał się Kapłanem i Barankiem Bożym, Barankiem ofiary Paschy. Kapłaństwo przypisuje się jego człowieczej naturze. On ofiaruje swoje człowieczeństwo. Jednocześnie jest Bogiem. Niesamowite że Bóg złączył w Jezusie dwie natury – NICZEGO NIE MIESZAJĄC.

Obie te osoby prowadzą człowieka ku Niebu. Wchodzenie w Kapłaństwo Jezusa, w Jego ofiarę Krzyża pozwala uporzadkować uczucia i znaleźc ich prawdziwą głębię. Wchodząc w kontemplację męki Pana ucucia i emocje człowieka oczyszczają się. On – bez grzechu – sam zgodził się na to wszystko. Bez złości, bez wierzgania, wymachiwania mieczem. Pokorny i milczący – prowadzony na rzeź jak baranek!

Serce Jezusa w męce – to Miłość wyeksponowana. Miłość wyniesiona. Choć jest wywyższona na drzewie krzyża. To promienieje. Miłość mocna. Aż do końca. po kres życia! Miłość, która oddała się Bogu i Jego woli. Miłość, która nie dała się zastraszyć, czy wynęcić. Syn Boży mógł to zrobić, ale nie zszedł z krzyża. Nie rzucił krzyża rzymianom pod nogi, nie zawołał jak w Ogrójcu: „JA JESTEM” by padli na kolana i nie przeszedł miedzy nimi do domu, jak to zrobił w Kafarnaum, gdy chcieli Go strącić ze skały. ON SAM TO WSZYSTKO WYBRAŁ! BO TAK CHCIAŁ OJCIEC! Ludzki rozum nie jest w stanie tego objąć. To jest przepaść Misterium. Dotknięcie i zasmakowanie kropli tego misterium może zajać człowiekowi całe życie. W pełni pojmiemy to wszystko dopiero po drugiej stronie – w jedności z Nim. Jeszcze bardziej niesamowite jest to misterium gdy popatrzy się na jego związki z Eucharystią. Bóg zostawia siebie w małym okruchu niekwaszonego chleba i odrobinie wina. W kompletnie ubogich darach. Oddaje się w ręce człowieka – jaki by on nie był – w ręce kapłana – w totalnej pokorze i posłuszeństwie.

WIARA to klucz. Bez wiary zobaczy się skatowanego człowieka wiszącego na krzyżu i zmarłego – i KONIEC. Bez wiary zobaczy się w Eucharystii czynności magiczne, zaklęcia z przeszłosći. Świat nieatrkcyjny, przestarzały – nudę. Ciągle to samo.

BEZ WIARY NIE DA SIĘ WEJSC POZA ZASŁONĘ ZNAKÓW!

Trzeba się zagłebiać w Eucharystię i Paschę Pana. Kontemplować i jedno i drugie, bo one nawzajem się wyjaśniają. Rozważąnie męki Pana wrpowadza w Eucharystię. Głęboko przeżywana Eucharystia wyjaśnia znaczenie Męki Pana.

Taka droga uspokaja uczucia. UCzy pokory wobec tego ogromu Bożych darów. Wskazuje na krzyż – drogę pokory, ubóstwa i posłuszeństwa – totalnej pokory, totalnego ubóstwa i posłuszeństwa do samego końca.

Taka droga daje głębię i prawdziwe człowieczeństwo. Głebokie człowieczeństwo. Daje PRAWDĘ w wyrażaniu uczuć. Transparentnośc i harmonię człowieczeństwa.

Eucharystia połącozna z rozważąniem Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żali, bolesnej części Różańca, adoracją krzyża, czytaniem Ewangelii Męki Pana, czy choćby odmawianiem modlitwy Duszo Chrystusowa. To jest droga to pogłębiania uczuć. Isć z uporem.

Zły duch będzie to atakował. Będzie z tym walczył. Uderzał ile się da. Dlatego potrzeba UPORU. SPOKOJNY WYTRWAŁY UPÓR!

Męko Chrystusowa, wzmocnij mnie!

Przejdź do paska narzędzi