Przyciąga ludzkimi więzami, a są to więzy miłości

Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać. (Oz 11,1.3-4.8c-9)

Niesamowita jest miłość Boga do człowieka. Ogromna. Szalona. Pełna czułości i troskliwości…

Błogosławiona wątpliwość

Tagi

, , , , , ,

Gdyby nie Tomasz i jego niedowierzanie. Gdyby nie wątpliwości Apostołów. Gdyby nie pytania i mówienie, że Zmartwychwstanie to czcza gadanina, sam fakt Zmartwychwstania byłby o wiele mniej wiarygodny. Ta wątpliwość Apostołów potrzebna jest szczególnie nam. Widzimy, że Apostołowie nie wymyślili Zmartwychwstania w zbiorowej halucynacji, czy histerii. Widzimy, że dochodzenie do tego faktu zajęło im wiele czasu. Spełnili swoje zadanie jak przystało na kościół hierarchiczny. Nie dowierzali. Badali. Sprawdzali. Tomasz jest tu mistrzem. Chce dotknąć sprawdzić. On chce zrobić to namacalnie i naocznie a dzięki Niemu my możemy być tymi błogosławionymi, którzy nie widzieli fizycznie, a uwierzyli…

Tomasz jest też dość specyficznym przykładem człowieka wiary, któremu umyka coś ważnego, bo nie trwa we wspólnocie Kościoła. Nie było go z Kościołem w wieczór Zmartwychwstania. Był gdzieś poza wieczernikiem pochłonięty swoimi sprawami. Znalazł coś ważniejszego, a umknęło mu najważniejsze spotkanie życia.

Bóg z każdej sytuacji potrafi wyprowadzić niezwykłe dobro

Jeszcze jedna lekcja jaką odczytuję z historii Tomasza to droga powierzenia wątpliwości Bogu. Droga zmierzenia się ze swoimi wątpliwościami. Poszukiwanie odpowiedzi. Trwanie w pytaniu które się zrodziło i szukanie odpowiedzi u Boga – razem ze wspólnotą Koscioła.

 

Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana”. Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz Mu odpowiedział: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. (J 20,24-29)

Jezu cichy iserca pomornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego. Ucz mnie cierpliwie szukac odpowiedzi na trapiące mnie pytania. Szukać tych odpowiedzi przy Tobie i wraz z Tobą.

 

Co o Mnie myślisz?

Tagi

, , , , , ,

„Ty Jesteś, który Jesteś,
spraw bym ja był tym, którego nie ma”
(modlitwa św. Teresy)

Spraw Boże bym tak się w Tobie zatnurzył byśmy byli nierozróżnialni.

Niezwykle wybrzmiewa to dzisiejsza Ewangelia dzień po wyborach prezydenckich. Jezus prowadzi badanie opinii publicznej. Pyta za kogo Go ludzie uważają. Pyta swych uczniów o to, jaki ejst stan ludzkich serc. Jakie są opinie tych, do których ich posłał.

Jezus, który przenika wszystkie ludzkie serca i zna je lepiej niz ich posiadacze nie musiał zadawać tego pytania, bo sam doskonale znał na nie odpowiedź. zadaje to pytanie by przejść do pytanai zakochanego:

„A ty za kogo mnie uważasz?”

To jedno z najintymniejszych pytań, gdy w grę wchodzi Miłość. Jak mnie postrzgasz? Kim dla Ciebie jeste? Jaką dla Ciebie przedstawiam wartość? To pytania które padają w najintymneijszych międzyludzkich relacjach. To pytania bardzo delikatne – o stan serca – a zarazem bardzo potężne w swej wymowie.

Jezus pyta o obraz Boga, jaki każdy z nas w sobie nosi. Bez tej refleksji można się minąć z Niebem. Zły obraz Boga prowadzi na manowce, w wykrzywioną, zniekształconą i skarłowaciałą religijność. Czasem zły obraz to nie wina człowieka – taki obraz mu przkazano, taki wykształcił się przez zranione realcje rodzinne.

Jednakże obrzu Boga – relacji serca z Bogiem – nie da się naprawić, jeśli najpierw na nią się nie spojrzy i nie poszuka się odpowiedzi na pytanie: „Za kogo ja uważam Jezusa?”

Jeszcze jeden element dzisiejszej Ewangelii podpowiada sposób oczyszczenia obrazu Boga w sercu w wstawienia go na właściwe tory – to trwanie blisko przy Bogu – blisko modlitewnie. To poznawanie Jezusa nie tylko w faktach historycznych ale wchodzenie w głębię Słowa – w mocy Ducha Świętego. Uzdrowiony obraz Boga to łaska i dar Ducha:

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. (Mt 16,13-19)

Jezus wskazuje też na Kościół jako na miejsce, w którym są KLUCZE. Jest władza ale i obowiązek rozstrzygania elementów obrazu Boga.

Pytanie zakochanego: „A ty, za kogo mnie uważasz?” „Kim dla Ciebie jestem?”

Być godnym Pana

Tagi

, , , , , ,

Dzisiejsze słowa Jezusa wydają się być ekstremalnie trudne do wypełnienia. On jest Bogiem – MIŁOŚCIĄ – dlatego może nas wzuwać ciągle dalej i wyżej – ku jeszcze większej miłości.

Jezus wzywa by Go naśladować. By podjąć swój krzyż i pójść za Nim. Zaprasza do tego, by skupić swe wysiłki w pójściu za Nim.

Jezus powiedział do apostołów: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. (Mt 10,37-42)

Jezus utożsamia się z tymi, którzy za Nim podążają. Kto przyjmie człowieka podążającego za Jezusem, przyjmuje samego Jezusa. Otrzymuje też nagrodę.

Taką sytuację opisuje pierwsze czytanie:

Pewnego dnia Elizeusz przechodził przez Szunem. Była tam kobieta bogata, która zawsze nakłaniała go do spożycia posiłku. Ilekroć więc przechodził, udawał się tam, by spożyć posiłek. Powiedziała ona do swego męża: Oto jestem przekonana, że świętym mężem Bożym jest ten, który ciągle do nas przychodzi. Przygotujmy mały pokój górny, obmurowany, i wstawmy tam dla niego łóżko, stół, krzesło i lampę. Kiedy przyjdzie do nas, to tam się uda. Gdy więc pewnego dnia Elizeusz tam przyszedł, udał się do górnego pokoju i tamże położył się do snu. Mówił dalej: Co więc można uczynić dla niej? Odpowiedział Gechazi: Niestety, ona nie ma syna, a mąż jej jest stary. Rzekł więc: Zawołaj ją! Zawołał ją i stanęła przed wejściem. I powiedział: O tej porze za rok będziesz pieściła syna. (2 Krl 4,8-11.14-16a)

Kobieta rozpoznała wysłannika Boga w proroku Elizeuszu i otrzymała niezwykłą nagrodę …

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

Pokorna modlitwa wstawiennicza

Tagi

, , , , , , , ,

Setnik pokazał niezwykłą pokorę i wiarę.

Najpierw usłyszał o Jezusie, pewnie dowiedział się więcej. Spotkał się ze świadkiem Jezusowego działania.

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, on uwierzył. Spojrzał poza zasłonę tego co widzialne. Poza widzialną postać Jezusa-człowieka i zobaczył w Nim cudotwórcę. Na tym polega wiara. Wyjść poza widzialne znaki i spojrzeć w przyszłość. Czasem mimo paradoksów i rodzących się pytań.

Setnik pokazał swą niezwykłą pokorę w rozmowie z Jezusem. Nie jestem godzien! Ale powiedz tylko Słowo…

Ojcowie Kościoła zobaczyli także niezwykłą wiarę Setnika i umieścili ten dialog w Eucharysti. Jako jeden z ostatnich przed przyjęciem Ciała Pańskiego. „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko Słowo…”

Inny niezwykły aspekt, który rezonuje w tym Słowie to wstawiennictwo. Setnik wstawia się za swoim sługą. Piotr za swą teściową. Wieczorem ludzie PRZYPROWADZSJĄ i PRZYNOSZĄ ludzi cjorych fizycznie, psychicznie i duchowo.

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go . Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! – a idzie; drugiemu: Chodź tu! – a przychodzi; a słudze: Zrób to! – a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów . Do setnika zaś Jezus rzekł: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś. I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby. (Mt 8,5-17)

W rozmowie z setnikiem Jezus podkreśla kontekst tych uzdrowień i działań. Pokazuje, że uwalnianie to jedna z form walki duchowej. Wojny, którą On prowadzi z Lucyferem walcząc o dusze ludzi. Jezus mówi o wierze i od razu nawiązuje do zupełnie innej rzeczywistości – do uczty w Niebie. Kieruje nasz wzrok na rzeczywistość walki w świecie ducha.

Wstawianie się za innymi u Jezusa, przyprowadzanie do Noego tych którzy są chorzy coeleśnie, psychicznie, czy duchowo to element walki z szatanem którą prowadzimy ramię w ramię z naszym Królem i Mesjaszem.

Panie wlej w me serce wiarę i pokorę. Ucz mnie wstawiać się ze ludźmi wokół – przyprowadzania ich do Ciebie. Jezu cichy i serca pomornego, uczyń serce moje na wzór serce Twego. Ucz mnie świętości i miłości.

53. Radość Syjonu

Tagi

, , ,

Maryja – Matka Kościoła. Ta, która była zapowiadana od wieków.

Księga Sofoniasza zwiera Słowa wzywające do wielkiej radości Córę Syjonu, Córę Jeruzalem. Wzywające do radości cały świat. Powodem jest przyjście Króla Izraela. Uwolnienie!

Wyśpiewuj, Córo Syjońska!
Podnieś radosny okrzyk, Izraelu!
Ciesz się i wesel z całego serca,
Córo Jeruzalem!
Oddalił Pan wyroki na ciebie,
usunął twego nieprzyjaciela:
król Izraela, Pan, jest pośród ciebie,
nie będziesz już bała się złego.
Owego dnia powiedzą Jerozolimie:
«Nie bój się, Syjonie!
Niech nie słabną twe ręce!»
Pan, twój Bóg jest pośród ciebie,
Mocarz – On zbawi,
uniesie się weselem nad tobą,
odnowi swą miłość,
wzniesie okrzyk radości,
<jak w dniu uroczystego święta>.
Zabiorę od ciebie niedolę,
abyś już nie nosiła brzemienia zniewagi (So 3,14-18)

Tekst wzywający do ogromnej radości powtarza się w stosunku do Maryi. Niesamowite jest podobieństwo między wersetami z księgi Sofoniasza, a słowami, które wypowiada Anioł w czasie Zwiastowania:

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, [błogosławiona jesteś między niewiastami]. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam pożycia z mężem? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa. Wtedy odszedł od Niej anioł (Łk 1,26-38)

Bóg wszystko zapowiedział i wypełnił w Maryi i przez Jej życie…

52. Radość spotkania

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Jezus w dzisiejszej Ewangelii zaczyna od słów o relacjach międzyludzkich. On trwa w relacji Miłości Trójcy Świętej i pragnie by wszyscy ludzie trwali w podobnych relacjach. Zdaje sobie sprawę z ludzkiej wolności do wyborów. Szanuje ludzka wolność i pozwala ludziom wybierać drogę zranienia drugiego człowieka. Jednak mówi do nas o naszych wyborach. Tam gdzie ja wybieram – powinienem wybierać Boga. Wtedy ukierunkuję właściwie moją wolność. Nie mogę się też bać ludzi, bo tak na prawdę to Bóg jest moim celem. To do życia wiecznego dążę  – nie do uznania i aprobaty w oczach ludzi. Gdy więc wybór jest między względami ludzkimi, a życiem wiecznym – szczęście da mi wybór Boga i życia wiecznego. Moim świadectwem mogę tylko pomóc temu kto mnie atakuje. Moje przyznanie się do Boga powinno być dla drugiego przynajmniej powodem do zadania sobie pytania:

Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. (Mt 10,26-33)

Jednym z najbardziej niezwykłych spotkań dwóch ludzi dotkniętych Miłością Boga jest Nawiedzenie świętej Elżbiety. Dwie osoby dotknięte niesamowitym darem Boga – darem potomstwa dzielą się tą radością. Raduje się także Jan Chrzciciel tańcząc w brzuch świętej Elżbiety na spotkanie Jezusa, który przybył do Niego w żywej Monstrancji – Maryi – noszącej pod sercem Zbawiciela. Niesamowite relacje i spotkania i świadectwa. Część z nich wyrażona w słowach część tylko w gestach, ruchach. Tak wygląda eksplozja Miłości – radość z przyznania się do Jezusa.

Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała:
„Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.
Wtedy Maryja rzekła:
„Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
święte jest Jego imię,
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, co się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
Jak przyobiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki”.
Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.(Łk 1,39-56)

Spotkanie – dzielenie się doświadczeniem Boga – pełne okrzyków radości – twórczości ludzkiej – wyśpiewywania radości poprzez Magnifcat.

Maryja – zanurzona w łasce Boga. Śpiewa hymn uwielbienia.

Radość Maryi zapowiadała już radość jaką okazywał Dawid świadcząc o swym doświadczeniu miłosierdzia Boga. Dawid, który jak Jan tańczy przed przybytkiem.

Doniesiono królowi Dawidowi: «Pan obdarzył błogosławieństwem rodzinę Obed-Edoma i całe jego mienie z powodu Arki Bożej». Poszedł więc Dawid i sprowadził z wielką radością Arkę Bożą z domu Obed-Edoma do Miasta Dawidowego. Ilekroć niosący Arkę Pańską postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a ubrany był w lniany efod. Dawid wraz z całym domem izraelskim prowadził Arkę Pańską, wśród radosnych okrzyków i grania na rogach.
Kiedy Arka Pańska przybyła do Miasta Dawidowego, Mikal, córka Saula, wyglądała przez okno i ujrzała króla Dawida, jak podskakiwał i tańczył przed Panem: wtedy wzgardziła nim w sercu.
Przyniesioną więc Arkę Pańską ustawiono na przeznaczonym na to miejscu w środku Namiotu, który rozpiął dla niej Dawid, po czym Dawid złożył przed Panem całopalenia i ofiary biesiadne. Kiedy Dawid skończył składanie całopaleń i ofiar biesiadnych, pobłogosławił lud w imieniu Pana Zastępów. Dokonał potem podziału między cały naród, między cały tłum Izraela, między mężczyzn i kobiety: dla każdego po jednym bochenku chleba, po kawałku mięsa i placku z rodzynkami. Potem wszyscy ludzie udali się do swych domów.
Wrócił Dawid, aby wnieść błogosławieństwo do swego domu. Wyszła ku niemu Mikal, córka Saula, i powiedziała: «O, jak to wsławił się dzisiaj król izraelski, który się obnażył na oczach niewolnic sług swoich, tak jak się pokazać może ktoś niepoważny».Dawid odpowiedział Mikal: «Przed Panem, który wybrał mnie zamiast ojca twego i całej twej rodziny i ustanowił mnie wodzem ludu Pańskiego, Izraela, przed Panem będę tańczył. I upokorzyłbym się jeszcze bardziej. Choćbym miał się poniżyć w twoich oczach, to u niewolnic, o których mówisz, sławę bym jeszcze zyskał».
Mikal, córka Saula, była bezdzietna aż do czasu swej śmierci. (2 Sm 6,12-23)

Słowo dzisiejszej Ewangelii niesamowicie koresponduje z wydarzeniami opisanymi w księdze Samuela. Jak gdyby Jezus mówił te Słowa do Dawida. Króla, który się upokorzył przed całym narodem żeby pokazać swą zażyłość i wiarę w Boga. Nie były dla niego istotne względy ludzkie ale sam Bóg!

Podobnie niesamowicie współgra to Słowo z Ewangelią o Nawiedzeniu. Z tańcem św Jana w brzuchu Elżbiety. Arka przymierza przybyła do domu. ta, która  w swoim łonie niesie odwieczne SŁOWO BOGA. Maryja – ta która jest żywą ARKĄ PRZYMIERZA – zawitała pod dachem Zachariasza, Elżbiety i Jana. To już nie skrzynia pozłacana z kamiennymi tablicami. Ale Ciało – Matka – złączone z ciałem – Synem. Żywa Arka Przymierza złączona z żywym Bogiem.

Arko Przymierza, Królowo Nieba, Pani Niebieska – Mamo – wstawiaj się na nami u Boga. Wspomagaj nas w naszych staraniach i świadectwie. Przemieniaj nasze życie.

Jezu cichy i serca pokornego – Ty który jako niemowlę powierzyłeś się totalnie opiece i trosce Matki – uczyń serce moje na wzór serca Twego. Uczyń moje serce jak serce dziecka – wołające Totus Tuus – zawierzające się Matce, by nieść Ciebie światu.

51. Dziewica Matka

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Matka Kościoła – Maryja. Wybrana przez Boga, zapowiadana.

Nam, Polakom, często zarzuca się zbyt dużą maryjność. Jednakże historia pokazuje dziesiątki świętych którzy zawierzyli się Maryi i weszli z Niż w bliską duchowa  relację – i to tych którzy odegrali największą rolę dla Kościoła.

Można wejść w wykrzywiony kult. Można zabłądzić – i  wiadomo szatan będzie się starał sprowadzić człowieka na manowce – skupić wzrok tylko na Maryi i odwrócić od Trójcy Świętej. Z drugiej strony przykłady wielkich świętych Kościoła pokazują, że zdrowe zawierzenie Maryi to jedna z lepszych dróg ku świętości. Ona jest Matką, zadba o nasz rozwój – rozwój swoich dzieci.

Maryja jest przez Boga wybrana i była zapowiadana przez proroków – jako Panna  – dziewica, która pocznie i porodzi Syna:

Dlatego Pan sam da wam znak:
Oto Panna pocznie i porodzi Syna,
i nazwie Go imieniem Emmanuel (Iz 7,14)

Bóg wszystko przygotował. Wybrał Dziewicę Matkę, wybrał Betlejem, wybrał ród Dawida i Józefa – Bogu nigdy świat nie wymknął się z kontroli. Bóg wybrał „mającą porodzić”

A ty, Betlejem Efrata,
najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich!
Z ciebie mi wyjdzie
Ten, który będzie władał w Izraelu,
a pochodzenie Jego od początku,
od dni wieczności.
Przeto [Pan] wyda ich aż do czasu,
kiedy porodzi mająca porodzić.
Wtedy reszta braci Jego powróci
do synów Izraela.
Powstanie On i paść będzie mocą Pańską,
w majestacie imienia Pana Boga swego.
Osiądą wtedy, bo odtąd rozciągnie swą potęgę
aż po krańce ziemi.
A Ten będzie pokojem.
Jeśli Asyria wtargnie do naszego kraju,
jeśli stąpać będzie po naszych pałacach,
wzbudzimy przeciw niej siedmiu pasterzy
i ośmiu książąt ludu. (Mi 5,1-4)

Wszystkie zapowiedzi wypełniają się. Niezwykle brzmią te zapowiedzi,gdy zestawi się je z historią narodzenia Jezusa:

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło.Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: „Bóg z nami”. (Mt 1,18-23)

Wiara pojawia się tam, gdzie zaczynają się pojawiać paradoksy, gdzie trzeba przekroczyć znane schematy myślenia. Gdzie trzeba wejść poza zasłonę tego co widzialne i zobaczyć to co jest niewidzialne.

Gdy wejdzie się w zapowiedź i wydarzenia to widzimy nadanie imienia Emmanuel. Panna pocznie i NADA IMIĘ! Paradoks. W tych 4 słowach są dwa paradoksy! Wszystkie się wypełniają w Ewangelii. Panna, która rodzi to jeden. Drugi to nadanie imienia przez Matkę. W tradycji Izraela to było zadanie ojca – to on nadawał imię dziecku. Znów paradoks, który się wypełnił. Bo MARYJA i JÓZEF UWIERZYLI BOGU!

Bóg zapowiedział Maryję ze względu na Syna. Ona jest niezwykle złączona z Synem. Wszędzie gdzie jest o Niej mowa w Słowie Bożym jest zawsze w kontekście przyjścia Mesjasza! Bóg postanowił przynieść światu Zbawienie – posłać Mesjasza – swojego Syna – drogą ludzkiego macierzyństwa. Kolejny paradoks! Wcielenie. Bóg nieskończony wchodzi w ludzkie ciało i poddaje się prawom ludzkiego rozwoju i wzrostu.

Maryja to najlepsza przewodnicza ku świętości – bo sama jest kobietą wielkiej wiary i zawierzenia Bogu. Jest też przewodniczką do Dyna bo zawsze jest blisko Syna – tuż obok…

Matka która uczy Miłości – aż po krzyż!!!

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. (Mt 5, 43-48)

Niepokalana Matko Kościoła – poprowadź mnie do Twego Syna drogą świętości. Daj mi dobre wybory życia. Pomóż wybrać właściwe kierunki wzrostu ku świętości. Przynieś pokój serca i głębię pokory. Ucz prawdziwej świętości.

Wolność wnętrza

Tagi

, , ,

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie”. (Mt 5, 38-42)

Jezus nawołuje do wewnętrznej wolności i do zewnętrznej wolności.

W tej Ewangeli w niezwykły sposób uwidaczniają się zasady fundamentu.

Po pierwsze celem jest Chwała Boża – oddawanie czci Bogu przez moje działania i postępowanie. Zemsta prowadzi do wyrządzania zła drugiej osobie. Do poczucia niesprasiedliwości i działań odwetowych. Bardzo trusno jest człowiekowi pokrzywdzonemu zważyć wielkość swojej krzywdy nie podchodząc do niej emocjonalnie.

Inna z zasad Fundamentu mówi o wolności od rzeczy tego świata – zarówno tych materialnych jak płaszcz, s,ata – jak i tych niematerialnych: moja duma, postanowienia, spory, moja racja. Wolność od rzeczy tego świata aż nie okarze soe czy służa Królestwu i chwale Boga. Jeśli gdzieś na końcu ma buć grzech, odwet drugiego człowieka – to lepiej pójść, oddać – poświęcić coś ze swego dla Chwały Boga.

Nie mamy być katolikami do bicia – jak można błędnie odczytać to Słowo. Mamy być tymi, którzy swoją wolnością będą uwielbiać Boga.

50. Arka wniesiona do świątyni

Tagi

, , , , , ,

Izrael miał śwą swiatynię. Święte świętych. Jezus w dzisiejszej Ewangelii ostrega przed przysięganiem na świętości. Przed wykorzystywaniem Świątyni Boga, Jego tronu jako elementu przysięg. Izrael wiedział, że przysięga na Imię Boga wiązała człowieka na całe życie a nawet miałą swe efekty w wieczności. Dlatego dla obejścia tego typu przysięgi ale by wciąż móc poprzysięgać się na prawdę – zwłaszcza w interesach – wymyślili przysieganie na wszystko wokół – prócz przysięgi na imię Boga:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”. (Mt 5, 33-37)

Izrael miał świątynię Boga – symbol obecności Boga wśród siebie. Tą świątynię w której potem Maryja wypełniajac przepisy prawa ofiarowała Jezusa. A tak na prawdę ofiarowała siebie Bogu. Oddała swe matczyne serce Bogu – na JEgo użytek i Jego imieniu.

Jej prybycie do świątyni wraz z Jezusem zapowiada ksiega Malachiasza:

Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych. Wtedy przybędę do was na sąd i wystąpię jako świadek szybki przeciw uprawiającym czary i cudzołożnikom, i krzywoprzysięzcom, i uciskającym najemników, wdowę i sierotę, i przeciw tym, co gnębią obcych, a Mnie się nie lękają – mówi Pan Zastępów. (Ml 3,1-5)

Surowe słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii są jakby kontynuacją, czy też wypełnieniem tej zapowiedzi. W historii zbawienia Bóg wypełnia każde Słowo. Każdy ma tam swoje miejsce. Całe objawienie jest zapowiedziane przez Boga w Starym Testamencie. Zapowiedź szczególnie wypełniła się w wydarzeniu Ofiarowania:

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.
A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
„Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju,
według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
któreś przygotował wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela”.
A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.
Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą.
Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim. (Łk 2,22-40)

Maryja – Matka Kościoła – od wieków byla wpisana w dzieło Zbawienia. Bóg zamierzył wydarzenie ofiarowania.

Matko Kościoła, Matko Moja, wypraszaj potrzebne łąski u Syna.

Jezu cichy is erca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego.