58. Jałmużna – wyraz radości obdarowanego

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Kapłan modlacy się i wstawiajacy za Abrahamem wita swego zwycięzkiego przywódcę po powrocie z wygranej botwy. Abraham zaś świadom tego, że bez pomocy Boga nie mógłby wygrać daje kapłanowi dziesięcinę. Dzieli się zwycięztwem i łupem.

Autor listu do Hebrajczyków porównuje tego kapłąna do Jezusa. Król sprawiedliwosci, Szalemu, król pokoju. Bez początku, bez matki i ojca… Jezus na podobny do Melchizedeka. Odwieczny. Tak samo jak Melchozedekowi Abraham wydzielił dziesiecinę po wygranej bitwie, tak i my powinniśmy zobaczyć nieraz jak wielkie jest wstawiennictow Jezusa i Maryi. Jaka jest wielka ich pomoc w naszej walce duchowej. Ile razy byśmy polegli gdyby nie ich pomoc. Bez Jezusa i Jego ofiary nie byłoby wygranej, nie byłoby otwartych bram Nieba!

Bracia: Melchizedek, król Szalemu, kapłan Boga Najwyższego, wyszedł na spotkanie Abrahama, wracającego po rozgromieniu królów, i udzielił mu błogosławieństwa. Jemu Abraham także wydzielił dziesięcinę z całego łupu. Imię jego najpierw oznacza króla sprawiedliwości, a następnie także króla Szalemu, to jest króla pokoju. Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie ma ani początku swych dni, ani też końca życia, upodobniony zaś do Syna Bożego, pozostaje kapłanem na zawsze. Jest to jeszcze bardziej oczywiste, skoro na podobieństwo Melchizedeka jest ustanowiony inny kapłan, który stał się takim nie według cielesnego przepisu Prawa, ale według mocy niezniszczalnego życia. Dane Mu jest bowiem takie świadectwo: „Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka”. (Hbr 7, 1-3. 15-17)

Do praktyki jałmużny i dziesieciny nawiżuje także św. Ludwik w Tajemnicy Maryi. Podkreśla jałmużnę jako element nabożeństwa do Maryi:

Drugą praktyką [zewnętrzną nabożeństwa] jest składanie Najświętszej Dziewicy każdego roku, tego samego dnia, jakiejś małej daniny. Będzie to znak naszego poddaństwa i zależności: taki zawsze był wyraz hołdu niewolników względem ich panów. Danina ta jest pewne umartwienie, jałmużna, pielgrzymka lub modlitwy. Błogosławiony Maryn, według relacji jego brata, św. Piotra Damiana, każdego roku i tego samego dnia, poddawał się publicznie chłoście przed ołtarzem Najświętszej Dziewicy. Nie żąda się, ani nie doradza podobnej gorliwości, jednakże – jeśli nie dajemy Maryi wiele – to składajmy przynajmniej naszą ofiarę sercem pokornym i prawdziwie wdzięcznym. (pkt 62. „Tajmenica Maryi” św. Ludwik)

Wdzieczność. Uzdrawianie. Miłość. W Ewangelii spotykamy ciemiężących lud faryzuszów, dla którcyh prawo jest ważniejsze niż radosc uwolnienia i uzdrowienia człowieka. Kiedy jeśli nie w dzień Pański. Gdzie, jeśli nei w domu Bożym! Niesamowite jest to, że Go śledzili czekajać na to czy uzdrowi w szabat! Szaleństwo. Ważniejsze było to, czy przekroczy prawo w szabat niż to, że udzieli nadobficie łaski. Bóg nam daje niesutannie dary i łaski – stąd i my powinniśmy choć symbolicznie z wdziecznosći serca dać Bogu jałmużnę, daninę.

Gdy wejdzie się głębiej w sens wydarzeń tej Ewangelii widać że JEzus właśnie z faryzeuszami prowadzi dialog. Mógł tego człowieka wziąć an bok, gdzieś w zaułek, tak jak niewidomego. Pomieszać śline z ziemią i przyłożyć w ustronnym miejscu, by nikt nie widział.

Ewangelista pokazuje, że Jezus zna myśli faryzeuszów. Pokazuje, że Jezus chce sprowokowac dyskusję. Wybić ich z szemrania i pobudzić do otwartego dialogu i dyskusji. Stawia człowieka na środku. I zamiast do człowieka mówi DO NICH. Wypowiada odpowiedź na ich myśli i ich podstęp. Wypowiada SENS DNIA ŚWIATECZNEGO. Obdarowanie człowieka łaską!!! A nie UCIEMIĘŻENIE PRAWEM!!! Jezus GNIEWA SIĘ I SMUCI brakiem otwartosci ludzi na łaskę!!! Rozgląda się. Szuka tych którzy wykrzykną: „Tak w SZABAT TRZEBA UZDROWIĆ, RATOWAĆ, DAWAĆ NADZIEJĘ, OTWIERAĆ SIĘ NA ŁASKĘ”. Jednak w Synagodze panuje CISZA!!!

Jezus uzdrawia a faryzusze wychodzą ustalc jak JEZUSA ZABIĆ!!! Straszne jest to jak ludzkie serce potrafi być zapatrone w siebie. Jak potrafi wykrzywić obraz Boga. I pod pozorem służby Bogu potrafi knuć podstęp jak tego Boga zgładzić z ziemi.

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: „Podnieś się na środek!” A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?” Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. (Mk 3, 1-6)

We Mamo i przyjmij cała wolność moja, wolę moją, pamięć i rozum, weź wszystko co mam i posiadam i zanieś to wszystko przed tron Boga, bo z Jego ręki to pochodzi. Zanieś to przed oblicze Ojca przez Twego Syna i w mocy Ducha Świętego. Ty, która znasz wolę Boga rozporządzaj tym wszystkim.

Przynieś tylko Miłość i Łąskę a one w zupełności mi wystarczą.

57. Wypełnianie prawa podąża za sercem

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Czy można przeczytać literę prawa tak dosłownie i tak surowo, że zapomni się o człowieku? Czy można na prawdę dobre o mądre prawo tak zinterpretować, że będzie człowieka ciemiężyć i wyniszczać?

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje w jasny sposób, że tak może się stać! Praktyka naszego życia także to pokazuje. Zwłaszcza praktyka wielu polaków – mistrzów w „odpowiedniej” interpretacji prawa. Takiej interpretacji, by wyjśc na swoim! Dobre i mądre prawo chroniące dzieci potrafi doprowadzić do absurdu, w którym odbiera się dzieci rodzicom z absurdalnych powodów! Ekonomia – ze swej antury neutralna – potrafi doprowadzić do tego, że człowieka zagłodzi się w szpitalu nie okazując miłosierdzia…

W Imię prawa Bożego – w imię Ewangelii – dochodzio do schizm czy wypraw krzyżowych…

Jak zatem właściwie czytać prawo? Jak dobrze interpretować Prawo zapisane w Słowie Boga?

Trzeba to czynić zaczynajać od tego, kto je ustalił, skad pochodzi. A potem na ile przyczynia się do chwały Boga, dla dobra człowieka, szacunku i wolności osoby ludzkiej. Trzeba czytać prawo zanurzając się w mocy Ducha Świętego. Bo prawo i rozporządzenia – zalecenia Ewangelii – mają człowiekowi służyć, a nie szkodzić. Tam gdzie jest Miłość nie potrzeba prawa. Tam gdzie są serca rozpalone Miłością prawo jest egzekwowane ze swej natury – a czasem wręcz nadobficie w stronę dobra, wspólnoty, jedności, dzielenia się…

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: „Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?” On im odpowiedział: „Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom”. I dodał: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”. (Mk 2, 23-28)

SZatan kusi Jezusa przez faryzeuszów. Działa tak samo jak na pustyni po 40-dniowym poście. Jezus broni się tak samo… SŁOWEM BOŻYM. Słowem czytanym sercem w mocy Ducha Świętego.

To co człowiek czyni, to co jest zewnętrzne ma podążać za kochającym sercem…

Tak też jest z budowaniem przymierza z Maryją. To co na zewnątrz podąża za rozpalonym miłością sercem..

Prócz praktyki wewnętrznej tego nabożeństwa, o jakiej mówiliśmy, są jeszcze praktyki zewnętrzne, których nie należy pomijać, ani zaniedbywać.

Pierwszą praktyką zewnętrzną jest ofiarowanie siebie w jakiś uroczysty dzień Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi, której stajemy się niewolnikami; przyjęcie w tej intencji Komunii św. oraz spędzenie tego dnia na modlitwie. Ów akt poświęcenia się będziemy odnawiać przynajmniej raz do roku, najlepiej tego samego dnia. (pkt 60.,61. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, rozum i pamięć. Weź wszystko co mam i posiadam. Od Boga to wszystko pochodzi i Jemu to oddaję przez Twoje matczyne ręce. Ty, Matko Najświętsza tym wszystkim rozporządzaj według woli Boga i Twego Syna, w mocy Ducha Świętego.

Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

56. Pan Młody przyjdzie z powrotem

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Bóg działa w czasie. Wyznacza czas swego przyjscia poprzez Wcielenie, przyszedł w konkretnym momencie do Izraela. Każdy z Apostołów, akżdy z ludzi tam żyjacych miał szansę za Nim pójśc i w Niego uwierzyć. Każdy mógł też w swej wolności Go odrzucić i przyłożyć rękę do odrzucenia i ukrzyżowania.

Każdy człowiek umiejscowiony jest w czasie i przestrzeni. Otrzymuje łaskę miejsca i chwili. I od każdego z nas zalezy to czy i jak tą łąskę wykorzystamy. Bóg nie pozostawia nikogo z ludzi bez szansy na Zbawienie. Do ostatniej chwili życia daje szanse na Zbawienie. Od nas i tylko od nas zalezy czy nauczymy się odpowiednio wcześnie rozeznawać te dary, przyjmować je i włąściwie wykorzystywać. Im więcej praktyki, im więcej ćwiczenia duchowego, im więcej nauki na porażkach i upadkach przez grzech. Ale przede wszystkim im więcej powstawania z grzechu i wchodzenia z powrotem na drogę do Nieba, wym większa szansa że w ostatniej chwili życia będziemy na właściwym miejscu i rozpoznamy właściwie czas ostatniego najważniejszego wyboru życia między Rajem i piekłem!

Żle rozpoznany czas, pseud-łaska, którą człowiek sam sobie wyimaginował, ultra-pobożność, pobożność wojująca – takie błędy widać w Ewangelii. Widać wśród tych którzy w swej pysze siebie postawili na wysokosci Boga. Sobie przypisali władzę rozsądzania dobra i zła przesłaniajać niejako Boga. Zasłaniając Boga sobą – wchodząc na drogę bałwochwalstwa! Skutek widać bardzo jasno an kartach Ewangelii. Nie rozpoznali czasu i miejsca. Rozmawiali z Wcielonym Bogiem twarzą w twarz, a jednak Go okrutnie i krwawo odrzucili… Znali Pismo nieraz na pamięć! W zasadzie czekali na Measjasza! Mieli być strażnikami Słowa i to Oni mieli rozpoznać przyjsćie Mesjasza. A byli tymi, którzy przez swą pychę, wyniosłość, nieposłuszeństwa, brak otwartości, doprowadzili do zamordowania Tego, na którego tak czekali!

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: „Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?” Jezus im odpowiedział: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków”. (Mk 2, 18-22)

Taka była ich rola i to na Niego czekali:

Każdy arcykapłan, spomiędzy ludzi brany, dla ludzi jest ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć tym, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabości. I ze względu na nią powinien tak za lud, jak i za samego siebie składać ofiary za grzechy. A nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga jak Aaron. Podobnie i Chrystus nie sam siebie okrył sławą przez to, iż stał się arcykapłanem, ale uczynił to Ten, który powiedział do Niego: „Ty jesteś moim Synem, Ja Cię dziś zrodziłem”, jak i w innym miejscu: „Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka”. Z głośnym wołaniem i płaczem, za swych dni doczesnych, zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. I chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają, nazwany przez Boga arcykapłanem na wzór Melchizedeka. (Hbr 5, 1-10)

Najtrudniej jest przyjać to, żę każdy z nas może popełnić ten sam błąd! Nikt z nas nie jest wolny od pokus, od lawirowania na ścieżkach pychy. Od nieposłuszeństwa czy podążania za posiadaniem i odrzucania ubóstwa. Każdy może wpaść w spiralę grzechu i być oślepionym na koniec życia!

Potrzeba nam pomocy w drodze. Osoby, która przeszła swe życie w bliskosci Boga. Która dokonale rozeznawała czas i chwilę i reagowała właściwie na wołanie Boga. Tą osobą Jest Maryja – i to Ona potrafi człowieka przygotować na koniec. Jest najlepszą drogą do Ojca i Syna w mocy Ducha…

Św. Ludwik twierdzi wręcz że to do ludzi oddanych Maryi będzie należało przygotowanie świata na Paruzję. To tacy ludzie najlepiej rozpoznają czas i miejsce i wykorzystają łaski do Boga przygotowujac ludzkość…:

Trzeba również wierzyć, że u końca czasów, a – być może – wcześniej niż przypuszczamy, Bóg wzbudzi ludzi wielkich, pełnych Ducha Świętego i ducha Maryi, przez których ta Najświętsza Władczyni dokona na świecie wielkich cudów, by zniszczyć grzech i ponad królestwem zepsutego świata założyć Królestwo Jezusa Chrystusa, Jej Syna. Dokonają tego owi ludzie święci właśnie przez nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy, którego ledwie szkic tu przedstawię, umniejszając je z powodu mojej słabości. (pkt 59. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Mamo, weź i przyjmij całą wolność moja, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam, moje talenty, umijętności, relacje, emocje, cielesność, rzeczy materialne, wszytko co mam i posiadam. Wszystko to pochodzi z ręki Boga i Tobie to Matko oddaję, byś to zaniosła jako dar przed tron Boga. Rozporządzaj tym Matko według Twego uznania, bo Ty zawsze potrafiłaś odczytać wolę Boga i za nią podążyć. Ty jesteś Niepokalana – nigdy nie zwiedziona przez grzech. Zarządzaj moim życiem, bo Ty Matko doskonale znasz wolę Boga wobec mnie.

Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

55. Nowe narodzenie

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

W dzieisejszej Ewangelii niezwykły i zaskakujacy wydaje się być fragment dotyczący zmiany imienia. Po co Jezus to robi. Dlaczego nadaje mu nowe imię? W Biblii imię jest nadawane przez Boga i jest wyznacznikiem misji życiowej człowieka. Szymon po znalezieniu Jezusa, poznaniu gdzie mieszka, chrzcie Janowym i pójściu za Jezusem zyskuje nowe imię, czyli też nową misję w świecie. Narodził się zatem na nowo. To nowe imię nadaje mu Bóg – w osobie Syna.

Nauczycielu, gdzie mieszkasz – w zasadzie możnaby przetłumaczyć – w Kim miejszkasz, gdzei jesteś zakorzeniony. Gdzie jest Twój fundament. Nie pytają jaki jest Jego adres, co robi, jaki jest Jego zawód – ale z w Kim Jezus jest zanurzony. Pytają o głębię i źródło imienia Jezusa. Poznają przez Jezusa Tego, od którego Jezus do nich przychodzi. Dlatego poszli za Nim.

Piotr staje się skałą – fundamentem Kościoła – pierwszym Papieżem:

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?” Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi, to znaczy: Nauczycielu, gdzie mieszkasz?” Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza”, to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: „Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz się nazywał Kefas”, to znaczy: Piotr. (J 1,35-42)

Podobna jest historia Samuela. Bó przychodzi i woła do nowego życia i nowych decyzji. Często – bardzo często dalekich od prywatnych planów i marzeń człowieka. Daleko bardziej niezwykłe są misje i drogi Boga. Nie są proste i łatwe ale piękne i wiodą zawsze na szczyty – jeśli tylko człowiek zaufa Bogu do końca – bez zastrzeżeń. Wsłycha się w Słowo- w Głos Boga i za nim podąży. Samuel spałw  przybytku Pana – w Tabernakulum – tam gdzie mieszka Jezus! Tam, gdzie Jezus zabrał Apostołów…! Pierwsze czytanie daje wyobrażenie wołania jakie Apostołowie usłyszeli w domu Jezusa…

Samuel spał w przybytku Pana, gdzie znajdowała się Arka Przymierza. Wtedy Pan zawołał Samuela, a ten odpowiedział: „Oto jestem”. Pobiegł do Helego mówiąc mu: „Oto jestem: przecież mnie wołałeś”. Heli odrzekł: „Nie wołałem cię, wróć i połóż się spać”. Położył się zatem spać. Lecz Pan powtórzył wołanie: „Samuelu!” Wstał Samuel i pobiegł do Helego mówiąc: „Oto jestem: przecież mnie wołałeś”. Odrzekł mu: „Nie wołałem cię, synu. Wróć i połóż się spać”. Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana, a słowo Pana nie było mu jeszcze objawione. I znów Pan powtórzył po raz trzeci swe wołanie: „Samuelu!” Wstał więc i poszedł do Helego, mówiąc: „Oto jestem: przecież mnie wołałeś”. Heli spostrzegł się, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: „Idź spać. Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha”. Odszedł Samuel i położył się spać na swoim miejscu. Przybył Pan i stanąwszy zawołał jak poprzednim razem: „Samuelu, Samuelu!” Samuel odpowiedział: „Mów, bo sługa Twój słucha”. Samuel dorastał, a Pan był z nim. Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię. (1 Sm 3,3b-10.19)

A to wszystko, żeby dobrze wykorzystać dary, które mamy tu na ziemie. Swoje talenty, umiejętności, swoją cielesność. Bóg nam ja dał jako dar ale i zadanie!

Bracia: Ciało nie jest dla rozpusty, ale dla Pana, a Pan dla ciała. Bóg zaś i Pana wskrzesił, i nas również swą mocą wskrzesi z martwych. Czyż nie wiecie, że wasze ciała są członkami Chrystusa? Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem. Strzeżcie się rozpusty; wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy. Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele! (1 Kor 6,13c-15a.17-20)

Św. LUdwik idzie jeszcze dalej i wskazuje, że tak jak przez Maryję przyszedł Bóg na swiat drogą Wcielenia, tak też przez Nią przyjdzie na końcu czasów:

Jeżeli przez Maryję Bóg przyszedł po raz pierwszy na świat w uniżeniu i wyniszczeniu, to czy nie można powiedzieć, że przez Maryję Bóg przyjdzie po raz drugi, jak tego oczekuje cały Kościół, by zapanować wszędzie oraz sądzić żywych i umarłych? Jak się to stanie i kiedy się to stanie, któż to wie? Wiem jednak dobrze, że Bóg, którego myśli bardziej są odległe od naszych, niż niebo od ziemi44, przyjdzie w czasie i w sposób najmniej oczekiwany przez ludzi, nawet tych najbardziej uczonych i najlepiej znających Pismo Święte, jakie na ten temat nie mówi jasno. (pkt 58. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

Na pewno Maryja może nas przygotować na ponowne przyjście Pana na ziemię. Przygotować nas na nasze odejście  w łasce, jeśli nie dane nam bedzie dożyć i zobaczyć na własne oczy Paryzji. Ona potrafi poprowadzić, bo Ona zna wolę Boga.

Weż Matko i rpzyjmij całą wolę moją, wolność moją, rozum i pamięć, weź moje talenty umiejetności, moje ciało, wiedzę, wszystko co mam i posiadam. Zanieś to przed tron Boga, bo z Jego ręki to wszystko pochodzi. Tobie to oddaję Mamo w zarząd. Rozporządzaj tym wszystkim według woli Boga, którą doskonale znasz.

Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

54. Lekarza!

Tagi

, , , , , , ,

Nie potrzbują lekarza zdrowi, ale ci, co się źle mają.

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną!” Ten wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: „Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?” Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”. (Mk 2, 13-17)

Ten, kto się nie znajdzie w położeniu bez wyjścia, kto nie czuje swej choroby nie zawoła do Jezusa. Jezusa wołają ci, którzy się źle mają.

Tacy, którzy czują, że dają z siebie wszystko a ich pragnienia serca nikt nie chce wysłuchać. Tacy, którzy z zazdrością patrzą na innych, radosnych, szczęśliwych, a sami czują ogro goryczy w sercu. Tacy, którzy czują że nic im nie wychodzi, że są nie docenieni przez nikogo. Tacy, których serce krwawi, wylewają łzy nocami, gdy inni nie widzą. Tacy, którzy czują się na marginesie, odepchnieci i odrzuceni przez innych – czasem tych najbliższych. Tacy, którym nie okazywano uczucia, bliskości a karmiono tylko wymaganiami i ocenami – często nader surowymi. Tacy, którzy są grzesznikami i mają tego świadomość. Którzy żyją w nałogu i nie potrafią wyrwać sie z tej spirali. Tacy, u których trudno odnaleźć uśmiech na twarzy, dziecięcą radość.

Ocenić ten ból można w świetle Słowa:

Bracia: Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Nie ma stworzenia, które by dla Niego było niewidzialne; przeciwnie, wszystko odkryte jest i odsłonięte przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek. Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz poddanego próbie pod każdym względem podobnie jak my – z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia i znaleźli łaskę pomocy w stosownej chwili. (Hbr 4, 12-16)

Ty Panie możesz uleczyć serce w mocy Twego Słowa. Słowa które przenika jak miecz i nieraz prowadzi przez bolesne i palące wnętrze czyszczenie. Ale Ty jesteś lekarzem…

Także zażyła relacja z Maryją potrafi poprowadzić człowieka drogą uzdrowiania i oczyszczenia serca:

Wreszcie, Maryja staje się dla naszej duszy wszystkim u Jezusa Chrystusa. Ona oświeca nasz umysł swoją czystą wiarą. Ona pogłębia nasze serca swoją pokorą, poszerza je, rozpala, oczyszcza własną czystością, uszlachetnia je i powiększa przez swe macierzyństwo. Ale po cóż o tym mówię? Tylko doświadczenie daje poznanie tych cudów Maryi, które wydają się niemożliwe nie tylko uczonym i pysznym, lecz nawet ogółowi pobożnych. (pkt 57. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

Weź Maryjo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź moje przestrzenie gdzie czuję się źle i dobrze. Weź wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga to pochodzi – do Niego to zanieś. Rozporządzaj tym wszystkim według Jego woli, bo przez Ciebie do Niego to wszystko należy.

Przynieś tylko Miłość i Łaskę a to mi w zupełności wystarczy.

 

53. Zaprowadzić do Jezusa

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Tłumy zbierają się przed domem w którym przebywa Jezus. Każdy ma swoje intencje, każdy przyszedł tu w jaimś celu. Jezus pragnie dotrzć do serc ludzi – GŁOSI SŁOWO!

W tym miejscu pojawiają się ludzie wiary. Wierzą, że Jezus może uzdrowić ich przyjeciela. Wierzą – bo są zdeterminowani. Przynoszą go na noszach. Organizują transport. Wciagają go an dach. Rozmontowują ten dach i spuszczają tego człowieka przed JEzusa. Dokładnie przed samo oblicze Boga!

Jezus widząc ICH WIARĘ! Ewangelista podkreśla, że to ICH wiara! Widząc ich wiarę uzdrawia paralityka! Wstawiennicto – jaką moc ma wstawianie się za kimś u Pana. Przyciąganie drugiej osoby przed oblicze Boga.

Znów Jeus udrawia to co najpotrzebniejsze  – SERCE! Odpuszcza człowiekowi grzechy. Ciało przeminie. Człowiek umrze. Rozłoży się. Natomiast DUSZA pozostaje. Żyje wiecznie. To uzdrowienie duszy i czystosć duszy powinna być najważniejsza dla każdego człowieka.

Ewangelista cały czas porusza się wokół tematu serca. Serca zasłuchane w naukę. Serca przyjaciół paralityka pełne pragnienia uzdrowienia. Grzeszne serce paralityka wymagajace oczyszczenia i wreszcie przewrotne serca uczonych w piśmie! Przewrotne – bo zadają właściwe pytanie! O to właśnie pytanie chodziło Jezusowi. „TYLKO BÓG MOŻE ODPUSZCZAĆ GRZECHY! KIM JEST JEZUS!” Niestety dali sie zwieść i zatruć swe serce pychą.

Jezus uzdrawia ciało tego człowieka na świadectwo dla uczonych!

Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy”. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: „Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?” Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: „Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!” On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: „Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego”. (Mk 2, 1-12)

Serce jest najważniejsze. Do ostatniej chwili życia. Czyste serce! Gdy jeszcze trwa dla kogoś obietnica wejscia do Raju, gdy jeszcze może się nawrócić – jest szansa!

Bracia: Lękajmy się, gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do Bożego odpoczynku, aby ktoś z was nie mniemał, iż jest jej pozbawiony. Albowiem i my otrzymaliśmy dobrą nowinę, tak jak i tamci, lecz tamtym słowo usłyszane nie było pomocne, gdyż nie łączyli się przez wiarę z tymi, którzy je usłyszeli. Wchodzimy istotnie do odpoczynku my, którzy uwierzyliśmy, jak to Pan powiedział: „Toteż przysiągłem w swym gniewie: Nie wejdą do mego odpoczynku”, aczkolwiek dzieła były dokonane od stworzenia świata. Powiedział bowiem Bóg na pewnym miejscu o siódmym dniu w ten sposób: „I odpoczął Bóg w siódmym dniu po wszystkich dziełach swoich”. I znowu tamże: „Nie wejdą do mego odpoczynku”. Śpieszmy się więc wejść do owego odpoczynku, aby nikt nie poszedł za tym samym przykładem nieposłuszeństwa. (Hbr 4, 1-5. 11)

Także MAryja pragnie byśmy narodzili się dla Nieba. Jest dziewicą płodną i pragnie byśmie się narodzili przez wiarę dla Nieba! Buduje naszą czystosć serca. Kładzie nas na noszach przed oblicze Syna, zwłaszcza, gdy nasze serce wymaga oczyszczenia:

Matka Boża jest wszędzie Dziewicą płodną, wnosi Ona zatem do każdego wnętrza, w którym przebywa, czystość serca i ciała, czystość w intencjach i zamiarach oraz obfitość dobrych uczynków. Nie myśl, droga Duszo, że Maryja, najpłodniejsza ze wszystkich stworzeń, która zrodziła Boga, pozostaje bezczynna w duszy wiernej. Ona sprawia, że dusza żyje nieustannie w Jezusie Chrystusie, a Jezus Chrystus żyje w niej. Filioli mei, quos iterum parturio donec formetur Christus in vobis43. I jeśli Chrystus jest owocem Maryi zarówno w każdej duszy, jak i w świecie w ogóle, to przecież właśnie w duszy, w której mieszka Maryja, Jezus Chrystus jest Jej Owocem i Jej Arcydziełem. (pkt. 56. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum, wszystko to co mam i posiadam. Wszystko to pochodzi z ręki Boga. Tobie to Matko oddaję, byś zaniosła to przed oblicze Twego Syna. Rozporządzaj tym wszystkim, bo Ty Matko znasz wolę Boga.

Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnosći mi wystarczą.

52. Zeszpecić łaskę…

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jezus oczyszcza tręowatego. Uzdrawia go z grzechu. Ale zaraz potem SUROWO mu przykazuje, by nie rozgłaszał tego. By świętował we wnętrzu swego serca. Nakazuje mu postąpić zgodnie z prawem i pokazać się kapłanowi, który może „w świetle prawa” orzec, że został uzdrowiony. I ma złożyć OFIARĘ NA ŚWIADECTWO przepisaną przez Mojżesza. Jezus daje mu polecenie, wymagajace okiełznania emocji i uczuć. Świadczyć przez ofiarę zapisaną w prawie. Wieść życie które będzie świadectwem.

Ewangelizacja trędowatego na włąsną rękę zniweczyła wiele łask! Jezus chciał przemieniać swerca a stał się celebrytą i nie mógł jawnie wejśc do maista – musiał się ukrywać przed ludźmi. Tak by można Go było odnaleźć sercem. Nie szukać jedynie cudotwórcy, sensacji, niezwykłych zjawisk…

Człowiek rozemocjonowany potrafi zeszpecić łąskę. Potrafi w swej nadgorliwości popsuć dar Boga!!!

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony”. Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: „Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego. (Mk 1, 40-45)

Wszystko powinno być zatopione w KRZYŻU – pokorze, ubóswie i POSŁUSZEŃSTWIE wobec Boga.

Bóg obdarza darami, łaskami, a potem oczekuje posłuszeństwa, wytrwałosci i cierpliwości. Nieraz prowadzi dusze przez ciemną noc, przez pustynię, by je oświecić i oczyścić. Można pozostać w poszukiwaniu cudów, wymuszaniu łąsk od Boga i nie wejść do Jeruzalem! Droga Izraela przez pustynię jest obrazem naszego pielgrzymowania przez życie. Przez zatwardziałość swego serca umarli. Ostatni zobaczyli mury Jeruzalem ale nigdy do neigo nie weszli!!!

Bracia: Postępujcie, jak mówi Duch Święty: „Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak podczas buntu, w dzień kuszenia na pustyni, gdzie kusili Mnie ojcowie wasi, wystawiając na próbę, chociaż widzieli dzieła moje przez lat czterdzieści. Rozgniewałem się przeto na to pokolenie i powiedziałem: Zawsze błądzą w sercu. Oni zaś nie poznali dróg moich, toteż przysiągłem w swym gniewie: Nie wejdą do mego odpoczynku”. Baczcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co zwie się „dziś”, aby ktoś z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu. Jesteśmy bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli pierwotną nadzieję do końca zachowamy silną. (Hbr 3, 7-14)

W takim też tonie wypowiada się Św. Ludwik w kolejnym punkcie „Tajemnicy Maryi”:

Nabożeństwo to, wiernie praktykowane, przyniesie twej duszy wielkie i liczne korzyści. Jednakże największy dar, jakim cieszą się dusze, stanowi ustanowienie już tu, na ziemi, życia Maryi w twej duszy, tak dalece, że to już nie twoja dusza żyje, lecz żyje w niej Maryja. Dusza Maryi – można by rzec – stanie się twoją duszą. Jeżeli, dzięki niewypowiedzianej choć prawdziwej łasce, Matka Boża jest Królową w jakiejś duszy, to jakichże cudów Ona w niej nie sprawia?! Jako sprawczyni ogromnych cudów, szczególnie wewnętrznych, Maryja działa w ukryciu, nawet bez wiedzy duszy, która – świadoma owego działania – mogłaby zeszpecić piękno Jej dokonań.c(pkt 55. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Bóg działa cuda wówczas gdy wydaje się właśnie ze nic się nie dzieje. Na pustyni. Na pustkowiu kryża, gdzie tylko wisiał i nie mógł oddychać – ZBAWIŁ ŚWIAT. Błogosławiony jest Bóg i Pan, bo objawia tajemnice Królestwa ludziom prostego serca. Żyjacym i zanurzonym w codzienności, herosom ducha, których wspominamy 1 Listopada. Bezimmienych świętych. Prostytutkach, które wchodzą przez przorami klasztorów do Królestwa Boga. Tych, którzy w świadomości swej grzeszności, uniżeniu, pragnienu przebłagania za grzechy, starają się nie oprzeć się żadnemu powiewowi ducha.

Weź Mamo i przyjmij moje serce, duszę, ducha, moją wolę, wolność, pamięć i rozum. Weź moje talenty, relacje, pragnienia marzenia, umiejeności, małżeństwo, wszystko co mam i posiadam. Z ręko Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twoje ręce Mamo. Ty, która znasz Jego wolę rozporządzaj tym wszystkim, by przyczyniły się Chwały Boga i budowania Królestwa Boga na ziemi.

Pośredniczko, przynieś tylko Miłość i Łaskę a to w zupełności mi wystarczy.

51. Wszyscy Cię szukają

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Każdy człowiek jest stworzony na obraz i podobienstwo Boga, na wzór Jego Syna. Odnalezienie tego wzoru, uczenie się od Niego przynosi człowiekowi poczucie spełnienia i radość. Dlatego Słowa św. Piotra i Apostołów tak głęboko odzwierciedlaja stan każdej ludzkiej duszy – „Jezu, wszyscy Cię szukają”. Gdy Ciebie nie ma w pobliżu to w serca ludzi wkrada się niepokój i tęsknota.

Bóg działa w pewnym scheamcie. Najpierw uwalnia człowieka. Uzdrawia go. Uwalnia od tej niemocy, która nie pozwala człowiekowi isć dalej na drodze ducha. Jezus wyciąga ludzi z chrób wchodząc z nimi w ciemnośc i mrok. Wszyscy chorzy są przynoszeni do Pana po zachodzie Słońca. W MROKU NOCY! On Jest Światłem, które roświetla tę noc.

Ta Ewangelia ma w sobie niezwykłe rytmy. Rytm rozwoju duchowego. Rytm życia człowieka. Rytm dnia – ciemność i brzasku.

Jezus w NAJCIEMNIEJSZEJ NOCY W CIEMNOŚĆI udaje się na osobność. Niby znika z ludzkiego życia, ale tak na prawdę staje przed Ojcem i zanosi błagania za każdego człowieka. Wychodzi na pustkowie – na pustynię. I tam właśnie Apostołowie Go poszukują. Gdy Bóg mnie uzdrowi, przygotuje, wówczas jest czas na mój krok. Na podjęcie trudu. Wyjście na pustkowie w Jego poszukiwaniu. Oczyszcznie z doczesnego posiadania i wyjście na miejsce bez wody. W brzasku dnia spotkam Wschodzące Słońce, które nie zna Zachodu. Jezus spełnił swą misję. Uleczył choroby ludzi, uwolnił z tego co przeszkadza wykonać kolejny krok. Oświecił serca swą nauką. I wzbudził, odnowił w nich to ogromne pragnienie poszukiwania i kontaktu z Bogiem. Teraz moze iśc dalej.

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy. (Mk 1, 29-39)

Aby to wszystko mogło sie dokonywać w ten niezwykły sposób. By zbliżyć się do człowieka. By pokazać człowiekowi wzór według któregopowstał. Jezus przyjął człowiecze ciało. On Bóg i Mesjasz wszedł w rytm życia i śmierci człowieka. W człowieczy trud.

Ponieważ dzieci mają udział we krwi i w ciele, dlatego i Jezus także bez żadnej różnicy otrzymał w nich udział, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem w tym, co się odnosi do Boga – dla przebłagania za grzechy ludu. Przez to bowiem, co sam wycierpiał poddany próbie, może przyjść z pomocą tym, którzy jej podlegają. (Hbr 2, 14-18)

Tak jak Jezus stał się dzieckiem Maryi tak samo i my mamy stawać się takimi dziećmi. Usiaść na kolanach Mamy i czuć się bezpiecznie. Poddać się pod opiekę Mamy, która kształtuje i wychowuje.

Pracujmy zatem, droga Duszo, aby przez wierną praktykę tego nabożeństwa, była w nas dusza Maryi, by wielbić Pana, i żeby był w nas duch Maryi, by radować się w Bogu, naszym Zbawcy. – według słów św. Ambrożego: Sit in singulis anima Mariae ut magnificet Dominum, [sit] in singulis spiritus Mariae [ut] exultet in Deo. Nie sądź, by było większą chwałą i szczęściem przebywać na łonie Abrahama, którym jest raj41, niż na łonie Maryi, skoro sam Bóg umieścił w Niej swój tron. Wedłg zaś słów uczonego opata Guerryka: Ne credideris majoris esse felicitatis habitare in sinu Abrahae, qui [vocatur] Paradisum, quam in sinu Mariae in quo Dominus thronum suum posuit. (pkt. 54 „Tajemnica Maryi” św Ludiwk)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wlę moją, rozum i pamięć. Weź to wszystko co mam i posiadam. Przyozdób to i zanieś przed tron Boga. Zanieś to wszystko Bogu, bo z Jego ręki to pochodzi. Rozporządzaj tym wszystkim tak jak Bóg chce – bo Ty Matko znasz Jego wolę.

Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

50. Praktyka czyni mistrza – duchowego

Tagi

, , ,

Nie można praktykować duchowości w teorii. Zgłębiać teorii do końca życia i liczyć że wystarczy życia na zastosowanie tych zasad. Chrześcijaństwo to droga pielgrzyma. Kroczenie dziecka które potyka się, przewraca, wyciąga wnioski, wstaje i następnym razem idzie już troszeczkę pewniej przez podobne przeszkody…

Doświadczenie nauczy cię nieskończenie lepiej niż moje słowa i jeśli byłeś choć trochę wierny praktykowaniu tego, o czym ci mówiłem, znajdziesz tyle bogactwa i łask, aż się zadziwisz, a dusza twoja napełni się radością. (pkt. 53. „Tajemnica Maryi” św. Ludiwk)

Bóg nam – słabym ludziom – powierzył największe dary:

Nie aniołom Bóg poddał przyszły świat, o którym mówimy. Ktoś to gdzieś potwierdził uroczyście, mówiąc: „Czym jest człowiek, że pamiętasz o nim, albo syn człowieczy, że się troszczysz o niego; mało co mniejszym uczyniłeś go od aniołów, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Wszystko poddałeś pod jego stopy”. Ponieważ zaś poddał Mu wszystko, nic nie zostawił, co by nie było Mu poddane. Teraz wszakże nie widzimy jeszcze, aby wszystko było Mu poddane. Widzimy natomiast Jezusa, który mało co od aniołów był mniejszy, chwałą i czcią uwieńczonego za mękę śmierci, iż z łaski Bożej zaznał śmierci za każdego człowieka. Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko istnieje, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienia. Tak bowiem Ten, który uświęca, jak ci, którzy mają być uświęceni, od Jednego wszyscy pochodzą. Z tej to przyczyny nie wstydzi się nazywać ich braćmi swymi, mówiąc: „Oznajmię imię Twoje braciom moim, pośrodku zgromadzenia będę Cię wychwalał”. (Hbr 2, 5-12)

Weź Matko i przyjmij całą wolność moją, wolę moją rozum i pamięć. Weź wszystko, bez zastrzeżeń, wszystko co mam i posiadam. To wszystko pochodzi z ręki Boga i Tobie to oddaję, byś tym rozporządzała według woli Boga.

Pośredniczko przynieś tylko Miłość i Łaskę a to mi w zupełności wystarczy.

49. Na różne sposoby Bóg przemawia

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Bóg jest WSZECHMOCNY i WSZECHWIEDZĄCY ale przede wszystkim KOCHAJACY i WOLNY. Może przyjść tam gdzie chce i tak jak chce, ale zawsze przyjdzie do człowieka z MIŁOŚCIĄ i TROSKĄ. Często ta Młość wyraża się w tym, że Bóg przychodzi bardzo delikatnie, niezwykle prosto, dla wielu wręcz pospolicie, w ubóstwie znaków. Prawdziwa Miłość nie wymaga ozdobników, zwłąszcza emocji, trąbienia na prawo i lewo. Prawdziwa Miłość broni się sama i można ją rozpoznać gdy wisi na krzyżu.

Na Krzyżu Jezus nie poruszał ani prawą ręką ani lewą. Nie uzdrowił nikogo. Nie nauczał – wypowiedział zaledwie kilka słów. Nie pociagał swym wyglądem. A jednak na krzyżu zrobił najwięcej – zbawił miliardy ludzi – całą ludzkość. Z Jego boku zrodził się Kośćiół.

Tak też jest z życie duchowym. Bóg przemawia do człowieka wielokrotnie i na różne sposoby. A te sposoby mają w sobie często miano krzyża – prostotę, ubóstwo, zależność, czasem są odczuwane z oschłością i wymagają od człowieka wiele cierpliwości. Ale takie Słowo usłyszane od Boga jest prawdziwe – oczyszczone z naszych emocji – poszukiwania nadzwyczajnych wydarzeń, chwały u ludzi.

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców naszych przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat. Ten Syn, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach. On o tyle stał się większy od aniołów, o ile odziedziczył dostojniejsze od nich imię. Do którego bowiem z aniołów powiedział Bóg kiedykolwiek: „Ty jesteś moim Synem, Ja Cię dziś zrodziłem”? I znowu: „Ja będę Mu ojcem, a on będzie Mi Synem”? A skoro ponownie wprowadzi Pierworodnego na świat, powie: „Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży”. (Hbr 1, 1-6)

Największe cuda nieraz dokonują się w prostocie serca. W naturalnym cierpliwym biegu życia i na najzwyklejszej drodze przekazywania wiary. Najwięksi Apostołowie – fundamnty Kościoła. Chodzili posłuchać Jana. Może najpierw jako sensacji. Ale z czasem przylgnęli do tego człowieka. zasmakowali Jego surowej duchowości pustyni. Słuchali i usłszeli Jana wskazującego palcem an Jezusa – „To jest Mesjasz”. Usłyszeli. Jezus na początku nauczania podejmuje głos Jana. Woła tak jak Jan. Idzie do Szymona i Andrzeja i mówi: „Pójdź za mną”. TYLE! Proste pytanie! Daje im obietnicę której oni pewnie kompletnie nie rozumieją: „jak pójdziecie to staniecie się rybakami ludzi”.

Oni porzucają sieci i idą za Nim, bo widzieli jak Jan im Go wskazał. Przeszli przez pewien proces. Przez drogę. W jednej z Ewangelii odwiedzili jeszcze wcześniej Jezusa. Zobaczyli Jego dom. Zobaczyli jak Jezus żyje. Tyle! Prostota, ubóstwo, zawierzenie Bogu.

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim. (Mk 1, 14-20)

Takie są mechanizmy duchowości. Prawdziwe głebiny odkrywa się przedzierajac się przez mrok i ciemność. Trwajac w ciemnej nocy oczysczenia jak powiedziałby św. Jan od Krzyża. Wchodząc w krzyż – w pokorę, ubóstwo i pełną zaufania zależność od Boga.

Św. Ludwik w punkcie 52. „Tajemnicy Maryi” pokazuje bardzo podobną drogę zawierzenia Maryi:

Strzeż się również niepokoju, jeżeli nie radujesz się jeszcze słodką obecnością Najświętszej Dziewicy w twoim wnętrzu. Ta łaska nie wszystkim jest dana; a kiedy Bóg w swym wielkim miłosierdziu obdarza nią duszę, ona łatwo może ją stracić, jeśli nie pozostaje wierna skupieniu. I jeśli więc to nieszczęście ci się przydarzyło, zawróć spokojnie i przeproś swą Władczynię. (pkt. 52. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

 

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, pamięć rozum i wolę. Tobie się cały zawierzam – bez zastrzeżeń. Weż wszystko to co mam i posiadam. Wszsytko to pochodzi z ręki Boga. Ty, która znasz wolę Boga, rozporządzaj moim życiem i wszystkim co posiadam.

Mamo, Ty mnie znasz, znasz moje krwawiace rany, ból, radość, talenty i umiejetności, znasz moje powołanie, dobre i złe decyzje. Zarządzaj moim życie i przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a to w zupełności mi wystarczy.

Przejdź do paska narzędzi