Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Zamiast zemsty doprowadzić do nawrocenia serca swego wroga. Zamiast śmierci przeciwnika zyskać przyjaciela. Bóg nie chce niczyjej śmierci i Dawid swym postepowaniem ujawnia kształt serca Boga. Życie zamiast śmierci. Nawrocenie zamaist zabójstwa które mogłoby  na wieczność zniszczyć i Saula i Dawida. Saul mogłby umrzeć z sercem pełnym złości, zazdrości i nienawiści. Dawid mógłby zostac królem za cenę krwi Saula. Nie taka jest wola Boga… Dawid później zleci zabójstwo – i przezyje potworny żal pokuty.

(1 Sm 24,3-21)
Saul zabrał trzy tysiące wyborowych mężczyzn z całego Izraela i wyruszył na poszukiwanie Dawida i jego ludzi po wschodniej strome Skał Dzikich Kóz. I przybył Saul do pewnych zagród owczych przy drodze. Była tam jaskinia, do której wszedł Saul. Dawid zaś znajdował się wraz ze swymi ludźmi w głębi jaskini. Ludzie Dawida rzekli do niego: „Właśnie to jest dzień, o którym powiedział ci Pan: „Oto Ja wydaję w twe ręce wroga, abyś z nim uczynił, co ci się podoba”. Dawid powstał i odciął pokryjomu połę płaszcza Saula. Potem jednak zadrżało serce Dawida z powodu odcięcia poły należącej do Saula. Odezwał się też do swych ludzi: „Niech mię broni Pan przed dokonaniem takiego czynu przeciw mojemu władcy i pomazańcowi Pana, bym miał podnieść rękę na niego, bo jest pomazańcem Pana”. Tak Dawid skarcił swych ludzi i nie pozwolił im rzucić się na Saula. Tymczasem Saul wstał, wyszedł z jaskini i udał się w drogę. Powstał też i Dawid i wyszedłszy z jaskini zawołał za Saulem: „Panie mój, królu!” Saul obejrzał się, a Dawid rzucił się twarzą ku ziemi oddając mu pokłon. Dawid odezwał się do Saula: „Dlaczego dajesz posłuch ludzkim plotkom, głoszącym, że Dawid szuka twej zguby? Dzisiaj na własne oczy mogłeś zobaczyć, że Pan wydał cię w jaskini w moje ręce. Namawiano mnie, abym cię zabił, a jednak oszczędziłem cię, mówiąc: Nie podniosę ręki na mego władcę, bo jest pomazańcem Pana. Zresztą zobacz, mój ojcze, połę twego płaszcza, którą mam w ręku. Przeto że uciąłem połę twego płaszcza, a ciebie nie zabiłem, wiedz i przekonaj się, że we mnie nie ma żadnej złości ani zdrady, ani też nie popełniłem przeciw tobie przestępstwa. A ty czyhasz na życie moje i chcesz mi je odebrać. Niechaj Pan dokona sądu między mną i tobą, niechaj Pan na tobie się pomści za mnie, ale moja ręka nie zwróci się przeciw tobie. Według tego, jak głosi starożytne przysłowie: «Od złych zło pochodzi”, ręka moja nie zwróci się przeciw tobie. Za kim to wyruszył król izraelski? Za kim ty gonisz? Za zdechłym psem, za jedną pchłą? Pan więc niech będzie rozjemcą, niech rozsądzi między mną i tobą, niech wejrzy i poprowadzi moją sprawę, niech obroni mnie przed tobą”. Kiedy Dawid przestał mówić do Saula, Saul zawołał: „Czy to twój głos, synu mój, Dawidzie?” I Saul zaczął głośno płakać. Mówił do Dawida: „Tyś sprawiedliwszy ode mnie, gdyż świadczyłeś mi dobro, podczas gdy ja wyrządzałem ci krzywdę. Dziś dałeś mi dowód, że mi dobro świadczyłeś, kiedy bowiem Pan wydał mię w twoje ręce, ty mnie nie zabiłeś. Przecież jeżeli kto spotka swego wroga, czy pozwoli na to, by spokojnie dalej szedł drogą? Niech cię Pan nagrodzi szczęściem za to, coś mi dziś uczynił. Teraz już wiem, że na pewno będziesz królem i że w twojej ręce utrwali się królowanie nad Izraelem”.

Niezwykłe jak Saul na koniec rozumie swa zawzietość i grzeszne pragnienia. Widzi jak wyniszczajaca i niesprawiedliwa była jego pogoń za Dawidem. Jego polowanie na Dawida, którego ochraniał Bóg!

Bóg wybrał czlowieka do swoistej misji. Wyznaczył kazdemu najlepszą z ról i dróg. Powołuje. Jeśli czlowiek – tak jak Dawid – z pokorą wypełnia Boże powolanie – to Bóg chroni i prowadzi.

(Mk 3,13-19)
Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy: Synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.

Bóg woła kogo chce i woła jak chce. To tajemnica Jego wolności. Bóg jest nieskończenie wolny i Wszechmkcny – moze czynić co zechce.

Ale tez Bóg jest sama milością i zawsze chce DOBRA i SZCZĘŚCIA czlowieka, ktorego powołuje.

Utrzymać dystans

Jezus chce odplynąć nieco od brzegu. Tak by nie można Go było dotknąć ale by można było swobodnie uslyszeć. Tlumy bowiem.przyszly po konkretne dary Pana ale nie przyszły dla samego Dawcy. Nie przyszły sluchać – by ze sluchania zrodziła się ich wiara. Przyszli wziąć – bo jest nowy cudotworca. Podobno wystarczy go dotknąć…

Jezus odbiera im tą mozliwość. Bo inaczej dotkną i odejdą. Bo napieraja by Go dotknąć i wypychaja w tył tych, którzy przyszli Go posluchać.

(Mk 3, 7-12)
Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.

Ludzkie serce potrafi wejść w przedziwne zaślepienie. Szukanie tylko SWOJEGO zysku. Wejście w drogę wbrew Bogu i Jego Slowu. W taki stan wszedł Saul. Zazdrość zaślepiła jego serce. Chce zabic Dawida, ktory wygral dla niego wielka bitwę z Filistynami. Chce go zabić bo ludzie mowią o.Dawidzie lepiej niż o Saulu!

(1 Sm 18, 6-9; 19, 1-7)
Gdy Dawid wracał po zabiciu Filistyna, kobiety ze wszystkich miast wyszły ze śpiewem i tańcami naprzeciw króla Saula, przy wtórze bębnów, okrzyków i cymbałów. I zaśpiewały kobiety wśród grania i tańców: „Pobił Saul tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy”. A Saul bardzo się rozgniewał, bo nie podobały mu się te słowa. Mówił: „Dawidowi przyznały dziesiątki tysięcy, a mnie tylko tysiące. Brak mu jedynie królowania”. I od tego dnia Saul patrzył na Dawida zazdrosnym okiem. Saul namawiał syna swego, Jonatana, i wszystkie sługi swoje, by zabili Dawida. Jonatan jednak bardzo upodobał sobie Dawida. Uprzedził więc Jonatan Dawida, mówiąc: „Ojciec mój, Saul, pragnie cię zabić. Od rana miej się na baczności; udaj się do jakiejś kryjówki i pozostań w ukryciu. Tymczasem ja pójdę, by stanąć przy mym ojcu na polu, gdzie ty się będziesz znajdował. Ja sam porozmawiam o tobie z ojcem. Zobaczę, co będzie, i o tym cię zawiadomię”. Jonatan mówił życzliwie o Dawidzie ze swym ojcem, Saulem; powiedział mu: „Niechaj nie zgrzeszy król przeciw swojemu słudze, Dawidowi! Nie zawinił on przeciw tobie, a czyny jego są dla ciebie bardzo pożyteczne. On przecież swoje życie narażał, on zabił Filistyna, dzięki niemu Pan dał całemu Izraelowi wielkie zwycięstwo. Patrzyłeś na to i cieszyłeś się. Dlaczego więc masz zamiar zgrzeszyć przeciw niewinnej krwi, bez przyczyny zabijając Dawida?” Posłuchał Saul Jonatana i złożył przysięgę: „Na życie Pana, nie będzie zabity!” Zawołał Jonatan Dawida i powtórzył mu całą rozmowę. Potem zaprowadził Dawida do Saula i Dawid został u niego jak poprzednio.

Pokora

Ubostwo ducha

Posluszenstwon

Nie mieczem ani dzidą Pan ocala

(1 Sm 17, 32-33. 37. 40-51)
Dawid rzekł do Saula: „Niech niczyje serce się nie trapi! Twój sługa pójdzie stoczyć walkę z tym Filistynem”. Saul odpowiedział Dawidowi: „To niemożliwe, byś stawił czoło temu Filistynowi i walczył z nim. Ty jesteś jeszcze chłopcem, a on wojownikiem od młodości”. Powiedział Dawid: „Pan, który wyrwał mnie z łap lwów i niedźwiedzi, wybawi mnie również z ręki tego Filistyna”. Rzekł więc Saul do Dawida: „Idź, niech Pan będzie z tobą!” Wziął w rękę swój kij, wybrał sobie pięć gładkich kamieni ze strumienia, włożył je do torby pasterskiej, którą miał, i do kieszeni, a z procą w ręce skierował się ku Filistynowi. Filistyn przybliżał się coraz bardziej do Dawida, a giermek jego szedł przed nim. Gdy Filistyn popatrzył i przyjrzał się Dawidowi, wzgardził nim dlatego, że był młodzieńcem, i to rudym, o pięknej powierzchowności. I rzekł Filistyn do Dawida: „Czyż jestem psem, że przychodzisz do mnie z kijem?” Złorzeczył Filistyn Dawidowi, przyzywając na pomoc swoich bogów. Filistyn zawołał do Dawida: „Przybliż się tylko do mnie, a ciało twoje oddam ptakom podniebnym i dzikim zwierzętom”. Dawid odrzekł Filistynowi: „Ty idziesz na mnie z mieczem, dzidą i zakrzywionym nożem, ja zaś idę na ciebie w imię Pana Zastępów, Boga wojsk izraelskich, którym urągałeś. Dziś właśnie wyda cię Pan w moje ręce, pokonam cię i utnę ci głowę. Dziś oddam trupy wojsk filistyńskich na żer ptactwu podniebnemu i dzikim zwierzętom: niech się przekona cały świat, że Bóg jest w Izraelu. Niech wiedzą wszyscy zebrani, że nie mieczem ani dzidą Pan ocala. Ponieważ jest to wojna Pana, On więc wyda was w nasze ręce”. I oto, gdy wstał Filistyn, szedł, zbliżając się coraz bardziej ku Dawidowi, Dawid również pobiegł szybko na pole walki naprzeciw Filistynowi. Potem sięgnął Dawid do torby pasterskiej i wyjąwszy z niej kamień, wyrzucił go z procy, trafiając Filistyna w czoło, tak że kamień utkwił w czole, i Filistyn upadł twarzą na ziemię. Tak to Dawid odniósł zwycięstwo nad Filistynem procą i kamieniem; trafił Filistyna i zabił go, nie mając w ręku miecza. Dawid podbiegł i stanął nad Filistynem, chwycił jego miecz i dobywszy z pochwy, dobił go; odrąbał mu głowę. Gdy spostrzegli Filistyni, że ich wojownik zginął, rzucili się do ucieczki.

Bóg prowadzi przez różne doswiadczenia życia by przygotowac czlowieka do najważniejszych walk zycia. Codziennośc pastuszka Dawida była walką o przetrwanie stada. Uczył sie poslugiwac procą i z czasem wyćwiczył swa celność. Ptrzymał od Boga talent który własciwie rozwinął. A ta współpraca z Bożą Łaską potrzebna będzie teraz – przy starciu z Filistynem. Dawid celował do Niedźwiedzi i Lwów. Nabrał wprawy i celności. Jest pewoen siebie. ALE MIMO WSZYSTKO ODDAJE TA WALKĘ W RECE BOGA – tak.jak robil to codziennie na pasterskich polach.

W tej walce widać dwa posejscia. Pokorne współpracowanie z łaska Boga. Odwaga do przekroczenia siebie – swego lęku. Dawid na pewno mial w sobie strach przed tym starciem. Z drugiej strony wielki zaprawionyw  boju wojownik – pewien siebie. Drwiący z Dawida. Idzie z.giermkiem. Tworzy swoise bilboardy opiewajace jego potegę. A tak na prawdę jest to siła zbudowana na pysze. Wielka zaslona – wydmuszka. Wysmiewa Dawida.

Pan jest WSZECHMOCNY – może zetrzeć w proch filistynów. Może w mgnieniu oka zatrzymać prace ich serc. On ma w reku los każdego człowieka. Nie nozem czu dzidą walczy się w imieniu Pana ale pokorą ubostwem i posluszenstwem. Wszystko to.wyśmiewa i probuje podważyć filistynski wokowanik. Dawid mały, slaby, nie wyposażony, ubogi i posluszny głosowi Pana. Filistym wielki, zaprawiony w boju, bogaty, ma swe slugi, zlorzeczy Bogu, przywoluje swoje bożki, straszy. To Bog Zastepów i Jego sluga zwyciężą!

Walka jest szybka i wypelniaja się slowa Dawida. Najmniejszy wojownik izraela.pokonuje najznakomitszego wojownika filistynskiego. Wojska filistyńskie ogarnia strach i uviekają!

(Mk 3, 1-6)
W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: „Podnieś się na środek!” A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?” Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

W Ewangelii bardzo podobne zestawienie postaw ludzkich. Faryzeusze – nie oddaja Bogu serca ale uważaja ze tylko wierność twardemu mieczowi litery prawa ocali ich dusze. Wolą pozbawić czlowieka szansy na szczęście – byle tylko trzyymać sie usilnie litery prawa. Ta postawa serca zatwardzonego  przepisami i swim postrzeganiem Boga -a raczej Jego zafałszowanego obrazu – prowadzi ich na koniec do planowania morderstwa. Chcą zabić przeciwnika – ale nie widzą że jest nim ich Bóg. Syn Boga – Jezus Chrystus.

Jezus zwycięża w tym starciu. Pokazuje sens szabatu. Choć ze smutkiem musi stwierdzić, że serca faryzeuszów pozostały nadal twarde. Ostateczny pojedynek stocza w momencie swej smierci – wowczas bedzie sie liczył STAN SERCA. Jezus zasmucony już dzis widzi że brną w zlym kierunku. Widzi, że moze zobacza sie w chwili ich śmierci i te jego zagubione owieczki beda nadal w tym stanie. Odejda z tego swiata w stanie zagrażajacym ich wieczności.

Pokora, ubostwo i posluszenstwo glosowi Boga w sercu. By tem glos uslyszec serce musi być delikatne, zywe, terniace, wyciszone – nie zaś skamieniałe. Zaskorupione betonem, ktory tlumi skitecznie glos Pana.

Im wydaje sie ze są posluszni Bogu. Ale tak nie jest. Znaja treść Slowa. Sa posluszni swojej interpretacji tekstu. Nie pozwalaja Duchowi Świetemu na to by przeczytal im ten tekst. Nie wsluchują się z pokora w ten tekst – z postawą Dawida. Ja na polu Slowa Bożego nic nie rozumiem – tylko Bog może mi je wlasciwie wyjasnić i odczytać.

Zatwardziale serce prowadzi do planowania: ” w jaki sposob zgladzić Jezusa (Boga)”… straszliwa postawa serca. Kazdy czlowiek jest na nia narażony!

Weź Mamo i przyjmij cała wolność moja wole moja pamiec i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z reki Boga przez Twe dlonie wszystko to otzrymalem i Bogu przez Twe rece chce to.oddac. Ty Mamo, ktora znasz wole Ojca rozporzadzaj tym wszystkim. Przynies mi tylko Milosc i Laskę a one w zupelnosci mi wystarczą.

Bóg patrzy nie tak jak człowiek

(1 Sm 16, 1-13)
Pan rzekł do Samuela: „Dokąd będziesz się smucił z powodu Saula? Uznałem go przecież za niegodnego, by panował nad Izraelem. Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla”. Samuel odrzekł: „Jakże pójdę? Usłyszy o tym Saul i zabije mnie». Pan odpowiedział: „Weźmiesz z sobą jałowicę i będziesz mówił: Przybywam złożyć ofiarę Panu. Zaprosisz więc Jessego na ucztę ofiarną, a Ja wtedy powiem ci, co masz robić: wtedy namaścisz tego, którego ci wskażę”. Samuel uczynił tak, jak polecił mu Pan, i udał się do Betlejem. Naprzeciw niego wyszła przelękniona starszyzna miasta. Jeden z nich zapytał: „Czy twe przybycie oznacza pokój?” Odpowiedział: „Pokój. Przybyłem złożyć ofiarę Panu. Oczyśćcie się i chodźcie złożyć ze mną ofiarę!” Oczyścił też Jessego i jego synów i zaprosił ich na ofiarę. Kiedy przybyli, spostrzegł Eliaba i powiedział: „Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec”. Pan jednak rzekł do Samuela: „Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż odsunąłem go, nie tak bowiem jak człowiek widzi, widzi Bóg, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce”. Następnie Jesse przywołał Abinadaba i przedstawił go Samuelowi, ale ten rzekł: „Ten też nie został wybrany przez Pana”. Potem Jesse przedstawił Szammę. Samuel jednak oświadczył: „Ten też nie został wybrany przez Pana”. I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów, lecz Samuel oświadczył Jessemu: „Nie ich wybrał Pan”. Samuel więc zapytał Jessego: „Czy to już wszyscy młodzieńcy?” Odrzekł: „Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce”. Samuel powiedział do Jessego: „Poślij po niego i sprowadź tutaj, gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie”. Posłał więc i przyprowadzono go: był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd. Pan rzekł: „Wstań i namaść go, to ten”. Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Od tego dnia duch Pański opanował Dawida. Samuel zaś ruszył w drogę i poszedł do Rama.

Saul nie chce oddać panowania. Tak bardzo podobny jest w tym do Heroda. Samuel odlany jest do Jessego do Betlejem by wskazać nowego króla i boi się o swe życie. Król który nie chce oddac wladzy zagraza życiu.

Samuel idzie z rogiem napełnionym oliwą by namaścić króla. Bóg współpracuje z Samuelem. Daje mu rozwiązanie by uchronić jego życie od niebezpieczenstwa ze strony Saula.

Bóg też prowadzi DROGĄ. Ważne jest życie łaską chwili. Decyzja oparta o łaskę na tu i teraz. Dlatego nie wyjawia Samuelowi calego planu. Nie pokazuje mu od razu imienia Dawida jako nowego króla. Ma iść do Betlejem z jalowicą na ogiarę i zaprosić Jessego wraz z synami na ucztę. Tam pozna kolejne kroki – tam uzyska odpowiednią laskę czasu i miejsca.

Nawet ówczesny kościół w Betlejem jest przerażony przybyciem Samuela. Jego słowa dotyczace Saula -zapowiedź dotycząca króla nad Izraelem wypełnia się. Zapowiedź Samuela, gdy starszyzna przyszła z prośbą o ustanowienie krola tak jak maja go okoliczne plemiona… Samuel ostrzegał… nie posluchali… teraz żyją ze skutkami swej decyzji.

nie tak bowiem jak człowiek widzi, widzi Bóg, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce

Bóg spoglada w serce czlowieka.

Bóg wybrał Dawida. Najmłodszego. Tego, ktorego nikt nie rozważał na króla. Tego ktorego nie było w czasie ofiary.

(Mk 2, 23-28)
Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: „Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?” On im odpowiedział: „Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom”. I dodał: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”.

Bóg patrzy w serce. W intencję czlowieka. Dawid nie miał w sercu intencji beszczeszczenia przybytku. A on był po.prostu glodny.

Bóg chce współpracować z człowiekiem a mie chłostać czy karać człowieka. Udziela darów i łask. Ustawia świat tak by człowiek.odnalazł harmonię a nie meczył się Jego prawami.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam, z reki Boga przez Twe dłonie moja Pani, to wszystko.otrzymałem i Bogu przez Twe rece chce to wszystko.oddać. Ty Mamo, ktora znasz wolę Ojca rozporzadzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnosci mi wystarczą.

Małe ustepstwa – haczyki dla zła

(1 Sm 15, 16-23)
Po zwycięstwie Saula nad Amalekitami Samuel powiedział Saulowi: „Dosyć! Powiem ci, co rzekł do mnie Pan tej nocy”. Odrzekł: „Mów!” I mówił Samuel: „Czy to nie jest prawdą, że choć byłeś mały we własnych oczach, to jednak ty właśnie stałeś się głową pokoleń izraelskich? Pan bowiem namaścił cię na króla izraelskiego. Pan wysłał cię w drogę i nakazał: Obłożysz klątwą tych występnych Amalekitów, będziesz z nimi walczył, aż ich zniszczysz. Czemu więc nie posłuchałeś głosu Pana? Rzuciłeś się na łup, popełniłeś więc to, co złe w oczach Pana”. Saul odpowiedział Samuelowi: „Posłuchałem głosu Pana: szedłem drogą, którą mnie posłał Pan. Przyprowadziłem Agaga, króla Amalekitów, a Amalekitów obłożyłem klątwą. Lud zaś zabrał ze zdobyczy drobne i większe bydło, aby je w Gilgal ofiarować Panu, Bogu twemu, jako pierwociny rzeczy obłożonych klątwą”. Samuel odrzekł: „Czyż milsze są Panu całopalenia i ofiary krwawe od posłuszeństwa głosowi Pana? Właśnie, lepsze jest posłuszeństwo od ofiary, uległość – od tłuszczu baranów. Bo opór jest jak grzech wróżbiarstwa, a krnąbrność jak złość bałwochwalstwa. Ponieważ wzgardziłeś nakazem Pana, odrzucił cię On jako króla”.

Saul posluchał Boga – ale nie do końca. Chciał zrobić po swojemu i znalazl ku temu dobra wymowkę. Ma swoje rozwiazanie na łupy zebrane na Amalekitach, mimo, że Pan kazal zetrzec wszystko w proch. Nie posluchał do końca – nie wypełnił woli Boga do końca. Zostawił furtkę, mały haczyk na ktorym zly duch może zawiesic swa pokusę.

Droga wiernosci Panu jest ważniejsza niż wszelkie ofiary – zwlaszcza jesli czlowiek mysli, że w ten sposób ulaskawi Pana, wejdzie z Bogiem w jakieś małe ukladziki. Małe zaniedbania w pelnieniu Jego woli.

Jezus na ktzyzu nauczył nas – POKORA, UBÓSTWO i POSŁUSZEŃSTWO. To jest Krzyż. To jest flebia tej właśnie tajemnicy. Wypełnić wolę Ojca do.samego końca. W kazdym Slowie – bo żadne, nawet najmniejsze Słowo Pana nie wroci do Niego nim nie spełni swego poslannictwa.

Bo Bóg patrzy na serce – na intencję czlowieka. Tu nie ma dziennika. Tu nie ma tabelki, gdzie Bóg zaznacza kazdą modlitwę, czyn. Czlowiek nie ma nazbierać odpowiedniej liczby punktów spelniajac przepisy Prawa. Czlowiek ma odpowiedzieć sercem na wolanie Boga o Miłość.

(Mk 2, 18-22)
Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: „Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?” Jezus im odpowiedział: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków”.

Jak jesteś blisko Pana to jest to najlepsze co moze Cię spotkać. Tu nie trzeba postu i walki – chyba, że ta więź zaczyna slabnąć albo sam Pan wzywa do takiej postawy i duchowej walki. Na pewno Bóg nie wymaga bezrozumnego i bezcelowego postu – bo tak się należy. Postu ktory staje sie ZARZUTEM wobec Boga!

Przygotuj nowe buklaki i wlej nowe wino. Nie można mieszać ludzkich rozwiązań w Boże drogi. Raczej należy przygotować i odmlodzić swe serce no i SŁUCHAĆ co On ma do powiedzenia.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z reki Boga przez Twe dlonie wszystko to otrzymalem i Bogu przez Twe rece chcę to odddać. Ty Mamo, która znasz wole Ojxa rozporzadzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Chcę po swojemu

(1 Sm 8, 4-7. 10-22a)
Zebrała się cała starszyzna izraelska i udała się do Samuela do Rama. Odezwali się do niego: „Oto ty się zestarzałeś, a synowie twoi nie postępują twoimi drogami; ustanów raczej nad nami króla, aby nami rządził, tak jak to jest u innych narodów”. Nie podobało się Samuelowi to, że mówili: „Daj nam króla, aby nami rządził”. Modlił się więc Samuel do Pana. A Pan rzekł do Samuela: „Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówi do ciebie, bo nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą”. I powtórzył Samuel wszystkie słowa Pana ludowi, który od niego zażądał króla. Mówił: „Oto jest prawo króla mającego nad wami panować: Synów waszych będzie on brał do swego rydwanu i swych koni, aby biegali przed jego rydwanem. I uczyni ich tysiącznikami, pięćdziesiątnikami, robotnikami na swojej roli i żniwiarzami. Przygotowywać też będą broń wojenną i zaprzęgi do rydwanów. Córki wasze zabierze do przyrządzania wonności oraz na kucharki i piekarki. Zabierze również najlepsze wasze ziemie uprawne, winnice i sady oliwkowe, a podaruje je swoim sługom. Zasiewy wasze i winnice obciąży dziesięciną i odda ją swoim dworzanom i sługom. Weźmie wam również waszych niewolników, niewolnice, waszych najlepszych młodzieńców i osły wasze i obarczy pracą dla siebie. Nałoży dziesięcinę na trzodę waszą, wy zaś będziecie jego sługami. Sami będziecie narzekali na króla, którego sobie wybierzecie, ale Pan was wtedy nie wysłucha”. Odrzucił lud radę Samuela i wołał: „Nie, lecz król będzie nad nami, abyśmy byli jak wszystkie narody, aby nas sądził nasz król, aby nam przewodził i prowadził nasze wojny!” Samuel wysłuchał wszystkich słów ludu i przekazał je do uszu Pana. A Pan rzekł do Samuela: „Wysłuchaj ich głosu i ustanów im króla!”

Lud ma swoją wizję. Realizuje ją. Pytaja Samuela. Proponuja krolestwo jako najlepsze wyjście. Chca króla.lidzkiego a nie niewidzialnego Boga… I tak już bedzie na wieki… także e czasach Jezusa – beda chcieli Mesjasza – przywodcy politycznego i zbrojnego a nie pokornego sługi który bedzie chciał zdobywać ich serca zamiast ziem wrogów.

Samuel pokazuje im konsekwencje – oni nie słuchaja i nie wierzą mu. Samuel z bólem.serca przekazuje to Bogu. Bóg jednak szanuje wolność ludu i pozwala im na własne drogi – na zasmakowanie porażki własnych rozwiązań. Zwłaszcza takich które nie są współpraca z laska, czy szukaniem woli Boga w sposób  nieudolny. Lud usłyszał wprost o konsekwencjach – i wprost odrzucił ten glos – juz zdecydowali – chcą po.swojemu.

Zamiast slodkiej niewoli Miłosci pod rzadami Krola Nieba i Ziemi, wybrali ludzkiego ulomnego króla maleńkiego narodu. Wybrali skarlowacenie.

Zupelnie inne drogi pomyslowości wybrali przyjaciele paralityka. Używaja swej pomysłowosci by doprowadzic swego chorego przyjeciela przed oblicze Jezusa. Chcą zrobić ile mogą by doprowadzić do spotkania z wolą Boga, doprowadzić czlowieka przed oblicze Boga.

(Mk 2, 1-12)
Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy”. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: „Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?” Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: „Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!” On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: „Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego”.

Przyjaciele paralityka doprowadzili finalnie do zachwytu nad wszechmocą Pana. Izraelici z czasów Samuela dzialali swa inteligencją i pomysłowością w zupełnie innym kierunku.

Bóg nie chce  miec w nas bezmyślnych słig. Dał nam inteligencję i wolność. Gdy ich używamy we własciwym kierunku to.dokonują się cuda. Gdy probujemy iść a noewłaściwą stronę – pojawiają się przestrogi.

Wypełnienie Jego.woli jest najlepszym z rozwiązań

Weź Mamo.i przyjmij całą wolność moją wolę moj pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twe dłonie to otzrymalem.i Bogu przez Twe rece chcę to oddac. Ty Mamo ktora znasz wole Ojca rozporządzaj tym.wszystkim. Przynieś mi.ttlko Miłość i Łaskę a one w zupełnosci mi wystarczą

 

Współpraca z łaską

(1 Sm 4, 1b-11)
Izraelici wyruszyli do walki z Filistynami. Rozbili oni obóz koło Eben-Haezer, natomiast Filistyni rozbili obóz w Afek. Filistyni ustawili szyki bojowe przeciw Izraelitom i rozgorzała walka. Izraelici zostali pokonani przez Filistynów, tak że poległo na pobojowisku, na równinie, około czterech tysięcy ludzi. Po powrocie ludzi do obozu starsi Izraela stawiali sobie pytanie: „Dlaczego Pan dotknął nas klęską z ręki Filistynów? Sprowadźmy sobie tutaj Arkę Przymierza Pańskiego z Szilo, ażeby znajdując się wśród nas, wyzwoliła nas z ręki naszych wrogów”. Lud posłał więc do Szilo i przywieziono stamtąd Arkę Przymierza Pana Zastępów, który zasiada na cherubach. Przy Arce Przymierza Bożego byli tam dwaj synowie Helego: Chofni i Pinchas. Gdy Arka Przymierza Pańskiego dotarła do obozu, wszyscy Izraelici podnieśli głos w radosnym uniesieniu, aż ziemia drżała. Kiedy Filistyni usłyszeli głos okrzyków, mówili: „Co znaczy ów głos tak gromkich okrzyków w obozie izraelskim?” Gdy dowiedzieli się, że Arka Pańska przybyła do obozu, Filistyni przelękli się. Mówili: „Bóg przybył do obozu”. Mówili: „Biada nam! Nigdy dawniej czegoś podobnego nie było. Biada nam! Kto nas wybawi z mocy tych potężnych bogów? Przecież to ci sami bogowie, którzy zesłali na Egipt wszelakie plagi na pustyni. Trzymajcie się dzielnie i bądźcie mężami, Filistyni, żebyście się nie stali niewolnikami Hebrajczyków, podobnie jak oni byli niewolnikami waszymi. Bądźcie więc mężami i walczcie!” Filistyni stoczyli bitwę i zwyciężyli Izraelitów, tak że każdy uciekł do swego namiotu. Klęska to była bardzo wielka. Zginęło bowiem trzydzieści tysięcy piechoty izraelskiej. Arka Boża została zabrana, a dwaj synowie Helego, Chofni i Pinchas, polegli.

Ż Bogiem trzeba współpracować. Z łaską należy współdziałać. Bóg, Najświętszy Sakrament to nie talizman na szczęście. On nie jest maszyną do spełniania życzeń.

Izraelitom nie poszlo w walce… ale tu problemem sa ich serca. Walczą z Filistynami. Chcą magicznego rozwiazania i ponoszą sromotna klęskę. Podchodzą do walki z pychą i wyniosłoscią. Filistyni z pokorą podchodzą do starcia.

Wygrywają.

(Mk 1, 40-45)
Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony”. Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: „Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Początek wspaniały. Pokorne pokłonienie się Panu. Uznanie jego wszechmocy. I Jezus okazuje wszechmoc. Daje jednakże polecenie. Konkretne zadanie… żeby coś gorszego go nienapotkało! Czlowiek jednakże dziala po swojemu. Człowiek pokazuje że wie lepiej. Staje się celwbrytą ale czyni tez celebrytą Jezusa. Zamiast drogi pokory czyni z Niego metodę droge do spelniania ludzkich życzeń. A Pan chce przemawiac do serc. Uzdrowić ich serca. Przemienić ich serca. Uzdrowiony zwraca ich spojrzenia w zupełnie innym kierunku. Ku rozumowaniu jakie mieli Izraelici walczacy z Filistynami.

Jeśli człowiek szuka spełnienia życzeń to dotyka go doswiadczenie, ktore ma otrzasnąć. Ustawić na wlasciwe tory myślenia – drogę pokory.

Weź Mamo.i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twe dlonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe rece chcę to wszystko oddać. Bądź moja Krolową. Ty znasz wole Ojca, Ty tym wszystkim rozporzadzaj. Przynies mi tylko Milośc i Łaske a one w zupelnosci mi wystarczą.

Prawa duchowego wzrastania

(1 Sm 3, 1-10. 19-20)
Młody Samuel usługiwał Panu pod okiem Helego. W owym czasie rzadko odzywał się Pan, a widzenia nie były częste. Pewnego dnia Heli spał w zwykłym miejscu. Jego oczy zaczęły słabnąć i już nie widział. A światło Boże jeszcze nie zagasło. Samuel zaś spał w przybytku Pańskim, gdzie znajdowała się Arka Przymierza. Wtedy Pan zawołał Samuela, a ten odpowiedział: „Oto jestem”. Potem pobiegł do Helego, mówiąc mu: „Oto jestem, przecież mnie wołałeś”. Heli odrzekł: „Nie wołałem cię, wróć i połóż się spać”. Położył się zatem spać. Lecz Pan powtórzył wołanie: „Samuelu!” Wstał Samuel i poszedł do Helego, mówiąc: „Oto jestem, przecież mnie wołałeś”. Odrzekł mu: „Nie wołałem cię, synu mój. Wróć i połóż się spać”. Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana, a słowo Pańskie nie było mu jeszcze objawione. I znów Pan powtórzył po raz trzeci swe wołanie: „Samuelu!” Wstał więc i poszedł do Helego, mówiąc: „Oto jestem, przecież mnie wołałeś”. Heli zrozumiał, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: „Idź spać! Gdyby jednak ktoś cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha”. Odszedł Samuel, położył się spać na swoim miejscu. Przybył Pan i stanąwszy, zawołał jak poprzednim razem: „Samuelu, Samuelu!” Samuel odpowiedział: „Mów, bo sługa Twój słucha”. Samuel dorastał, a Pan był z nim. Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię. Cały Izrael od Dan aż do Beer-Szeby poznał, że Samuel zyskał potwierdzenie jako prorok Pański.

Czasy pospolite. Pan rzadko przemawia. Od dawna nie było proroków. „Pan odzywa się rzadko a widzenia są nieczeste.” Samuel.urodzony i poswięcony panu przez Annę po wysluchaniu jej pełnych bólu modlitw.

Zwykły wieczór – Heli przsypia. Ogień przygasa po złozeniu ofiary. Samuel śpi w przybytku niedaleko Arki przymierza.

Dzieje sie coś niezwykłego. Pan woła Samuela. Chłopiec jednakże jeszcze nic nie rozumie. Nie zna dobrze proroctw. To chłopiec. Pan go woła a ten sadząc, że to Heli, biegnie do nauczyciela i pyta. Odpowiada natychmiast, w posluszenstwie i pokorze. Bez ociagania się. Ma wypracowana postawę sluchania.

Pan nie musi uczyć chłopca. Uczy przez chłopca samego nauczyciela – kaplana Helego. Powtarza wolanie tak dlugo aż Heli zrozumiał o co chodzi.

Bóg szanuje prawa rozwoju. Ma swoj czas i pragnie by łaska owocowała przez współpracę z Nim. Wymaga ludzkiego zaangażowania i własciwych postaw. Nie przychodzi od razu i w pełnym stanie jak produkt z półki w supermarkwcie. Bóg buduje – cegiełka po cegielce – odpowiedni fundament dla swego Slowa.

Czwarty raz Samuel juz odpowiada Panu – tak jak nauczył go Heli. I zaczyna się jego droga rozwoju jako proroka Pana. Ciągle wzrasta. Jest tunwiele.aluzji do postawy Jozefa opiekuna Jezusa ale i do samego Jezusa w mlodym wieku. Wiele spojnych postaw ale i określeń. To poszukiwanie rozwiazania i odpowiedzi – co sie dzieje. Poszukiwanie jej w Slowie Boga. Jozef już potrafi czytac i zna Slowo. Po kazdym śnie weryfikuje czy wezwanie Pana jest spójne z proroctwami. Samuel szuka w Slowie ktore zna Heli i pyta ówczesnego Koscioła o pomoc w rozeznaniu. Niezwykla jest tez aluzja do historii mlodego Jana czy Jezusa. Jak są posluszni i jak Bog nie pozwala.żadnemu ich Slowu upaśc na ziemię. Jak Bóg prowadzi w rozwoju – gdy tylko czlowiek pozwala się poprowadzić!

Jak Bóg działa nie trzeba żadnej reklamy. Ludzie sami poznają w czlowieku Miłość! Od Dan do Beer Szeby poznali w Samuelu proroka Pana. Jan poszedl na odludna pustynię – a przybyły tysiące by go sluchać. Jezus też nie zmuszał do sluchania, nie powstrzymywał sie od cierpkich i gorzkich słów, a jedbak ludzie poznali w Nim Miłość. Harmonie miedzy Slowem ktore wypowiada a życiem ktorym żyje.

Niesamowicie pokazuje to Ewangelia. Duch Świety zaprowadzil do.domu Piotra. Jest tam osoba cierpiaca – tesciowa Piotra. Jezus pomaga. Ludzie Go rozpoznają. Całe miasto przychodzi. Jezus mógłby na tym bazować. On jednak po pierwsze nie pozwala zlym duchom mówić o sobie. Jak juz ma tlum „u stóp” to usuwa sie na odludną pustynie.

Nawet Apostołowie nie pojmują. Piotr mówi „wszyscy cię szukają”. Jezus jednakze nadal – prowadzony Duchem – chce iść dalej. Dalej głosić Slowo innym. Nie jest to pójscie na latwiznę. Nowe miasto – nowe wyzwanie – rozpoczynanie od nowa.

(Mk 1, 29-39)
Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały. Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Weź Mamo.i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twe dlonie wszystko to otrzymałem i Jemu przez Twe rece chce to oddać. Ty Mamo ktora znasz wole Ojca rozporzadzaj tym wszystkim. Przynies mi tylko Miłośc i laske a one w zupelnosci mi wystarczą.

Perspektywa

Okrutny król wpada w depresję. Uważał siebie za cudownego wladcę. Pragnął wiecej i więcej bogactwa. Ograbił też świątynię. Doszedł do szczytu i teraz zaczyna przegrywać bitwę po bitwie… TO CZEGO SIĘ SPODZIEWAŁ i jak sam o sobie myślał zaczyna się ROZSYPYWAĆ jak domek z kart.

Ciekawe że bardzo szybko odkrywa powody i widzi swój grzech. Bóg nim wstrząsnął by go doprowadzić do głebokiej refleksji.

Perspektywy ludzkie przesloniły to co boskie

(1 Mch 6,1-13)
W czasie swojej wyprawy po górnej krainie król Antioch dowiedział się, że w Persji jest Elimais, miasto sławne z bogactwa, ze srebra i złota, że jest tam nadzwyczaj bogata świątynia, a w niej złote hełmy, pancerze i zbroja, którą pozostawił tam król macedoński Aleksander, syn Filipa, który panował najpierw nad Grekami. Udał się więc tam, usiłował zdobyć miasto i obrabować je, to mu się jednak nie powiodło, gdyż mieszkańcy miasta poznali jego zamiary. Stanęli do walki przeciwko niemu, a on musiał się wycofać. Z wielkim smutkiem powrócił stamtąd i udał się do Babilonu. Do Persji przybył do niego jakiś posłaniec z wiadomością, że pobite są te wojska, które były wysłane do ziemi judzkiej; przede wszystkim wyruszył Lizjasz na czele ogromnego wojska i został przez nich pobity; oni zaś stali się naprawdę mocni dzięki broni, wojsku, a także dzięki wielkim łupom, które zabrali pobitemu wojsku; zburzyli ohydę, którą wybudował na ołtarzu w Jerozolimie, świątynię wokoło otoczyli wysokimi murami jak poprzednio, a także jego miasto Bet-Sur. Gdy król usłyszał o tych wypadkach, zdumiał się i przeraził się do tego stopnia, że padł na łoże i ze smutku się rozchorował, bo nie tak się stało, jak sobie życzył. Przez wiele dni tam przebywał, gdyż przyszedł na niego ciężki smutek i nawet przypuszczał, że umrze. Przywołał więc wszystkich swoich przyjaciół i powiedział do nich: „Sen odszedł od moich oczu, a troska gniecie me serce; powiedziałem więc w swoim sercu: „Doszedłem do tak wielkiej udręki i niepewności, w jakiej obecnie się znajduję, a przecież w używaniu swej władzy byłem łaskawy i miłosierny. Teraz jednak przypominam sobie całe zło, którego dopuściłem się w Jerozolimie. Zabrałem bowiem wszystkie srebrne i złote naczynia, które tam się znajdowały, i bez przyczyny wydałem rozkaz, aby wytępić wszystkich mieszkańców ziemi. Wiem, że dlatego właśnie spotkało mnie to nieszczęście, i oto od wielkiego smutku ginę na obcej ziemi”.

Ewangelia pokazuje inny aspekt perspektyw ludzkich. Tu juz osoby wierzace. Rzutują życie ziemskie na życie w Raju. Próbują wyjaśnic zasady Raju sprowadzając je do ziemskich potrzeb i zależności. Ale teraz jestesmy w pielgrzymce do Raju. Teraz potrzebujemy małżeństw, wspólnot na wzór Trójcy świetej. Potrzebujemy bezpiecznych środowisk domów dla wzrostu lidzi w miłości rodziców. Potzebujemy doświadczenia udziału w stwórczym dziele Boga poprzez płodność. W Raju – po zmartwychwstaniu będziemy już mieli bezpośredni dostęp do samego źródła do Boga. Do najglebszej wspólnoty, w świecie bez grzechu, w zażyłości ze Stwórcą… Mechanizmy z drogi pielgrzyma do Raju nie bedą juz potrzebne i pewnie nawet nie będą satysfakcjonujace – nie tak jak sam Stwórca!

Problem Saduceuszów jest tez taki, że chca mieć dowod rozumowy na wszystko. Nawet na rzeczywistość ktora wymyka się rozmowi i jest dostepna tylko przez wiarę.

(Łk 20,27-40)
Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: „Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: «Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu». Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę”. Jezus im odpowiedział: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani są za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzaku, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją”. Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: „Nauczycielu, dobrze powiedziałeś”, bo o nic nie śmieli Go już pytać.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moja pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam.i posiadam. Z reki Boga przez Twe dlonie wszystko to.otrzymalem i Bogu przez Twe rece pragne to oddac. Ty Mamo, Która Nasz wole Ojca rozporzadzaj tym.wszystkim. Przynies mi tylko Milosc i Łaske a one w zupelnosci mi wystarczą.

Jezus codziennie naucza w światyni…

On Codziennie jest gotów mowić do mego serca przez Swoje Slowo i Eucharystię. On jest tam codziennie!

Tylko czy ja tam codziennie przychodzę by słuchać z zapartym tchem.

Czy żyję w łasce uswięcajacej – bo to warunek poprzedzajacy sluchanie. Najpierw Pan oczyścił Światynię – serca człowieka.

Potem zasiada tam i jest gotów nauczać.

Zbójcy są wypedzeni – ale jak widac czychają wciąż by tam wrocić. Zabić Jezusa.

(Łk 19,45-48)
Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: „Napisane jest: „Mój dom będzie domem modlitwy”, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców”. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.

Przejdź do paska narzędzi