52. Zeszpecić łaskę…

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jezus oczyszcza tręowatego. Uzdrawia go z grzechu. Ale zaraz potem SUROWO mu przykazuje, by nie rozgłaszał tego. By świętował we wnętrzu swego serca. Nakazuje mu postąpić zgodnie z prawem i pokazać się kapłanowi, który może „w świetle prawa” orzec, że został uzdrowiony. I ma złożyć OFIARĘ NA ŚWIADECTWO przepisaną przez Mojżesza. Jezus daje mu polecenie, wymagajace okiełznania emocji i uczuć. Świadczyć przez ofiarę zapisaną w prawie. Wieść życie które będzie świadectwem.

Ewangelizacja trędowatego na włąsną rękę zniweczyła wiele łask! Jezus chciał przemieniać swerca a stał się celebrytą i nie mógł jawnie wejśc do maista – musiał się ukrywać przed ludźmi. Tak by można Go było odnaleźć sercem. Nie szukać jedynie cudotwórcy, sensacji, niezwykłych zjawisk…

Człowiek rozemocjonowany potrafi zeszpecić łąskę. Potrafi w swej nadgorliwości popsuć dar Boga!!!

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony”. Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: „Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego. (Mk 1, 40-45)

Wszystko powinno być zatopione w KRZYŻU – pokorze, ubóswie i POSŁUSZEŃSTWIE wobec Boga.

Bóg obdarza darami, łaskami, a potem oczekuje posłuszeństwa, wytrwałosci i cierpliwości. Nieraz prowadzi dusze przez ciemną noc, przez pustynię, by je oświecić i oczyścić. Można pozostać w poszukiwaniu cudów, wymuszaniu łąsk od Boga i nie wejść do Jeruzalem! Droga Izraela przez pustynię jest obrazem naszego pielgrzymowania przez życie. Przez zatwardziałość swego serca umarli. Ostatni zobaczyli mury Jeruzalem ale nigdy do neigo nie weszli!!!

Bracia: Postępujcie, jak mówi Duch Święty: „Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak podczas buntu, w dzień kuszenia na pustyni, gdzie kusili Mnie ojcowie wasi, wystawiając na próbę, chociaż widzieli dzieła moje przez lat czterdzieści. Rozgniewałem się przeto na to pokolenie i powiedziałem: Zawsze błądzą w sercu. Oni zaś nie poznali dróg moich, toteż przysiągłem w swym gniewie: Nie wejdą do mego odpoczynku”. Baczcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co zwie się „dziś”, aby ktoś z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu. Jesteśmy bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli pierwotną nadzieję do końca zachowamy silną. (Hbr 3, 7-14)

W takim też tonie wypowiada się Św. Ludwik w kolejnym punkcie „Tajemnicy Maryi”:

Nabożeństwo to, wiernie praktykowane, przyniesie twej duszy wielkie i liczne korzyści. Jednakże największy dar, jakim cieszą się dusze, stanowi ustanowienie już tu, na ziemi, życia Maryi w twej duszy, tak dalece, że to już nie twoja dusza żyje, lecz żyje w niej Maryja. Dusza Maryi – można by rzec – stanie się twoją duszą. Jeżeli, dzięki niewypowiedzianej choć prawdziwej łasce, Matka Boża jest Królową w jakiejś duszy, to jakichże cudów Ona w niej nie sprawia?! Jako sprawczyni ogromnych cudów, szczególnie wewnętrznych, Maryja działa w ukryciu, nawet bez wiedzy duszy, która – świadoma owego działania – mogłaby zeszpecić piękno Jej dokonań.c(pkt 55. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Bóg działa cuda wówczas gdy wydaje się właśnie ze nic się nie dzieje. Na pustyni. Na pustkowiu kryża, gdzie tylko wisiał i nie mógł oddychać – ZBAWIŁ ŚWIAT. Błogosławiony jest Bóg i Pan, bo objawia tajemnice Królestwa ludziom prostego serca. Żyjacym i zanurzonym w codzienności, herosom ducha, których wspominamy 1 Listopada. Bezimmienych świętych. Prostytutkach, które wchodzą przez przorami klasztorów do Królestwa Boga. Tych, którzy w świadomości swej grzeszności, uniżeniu, pragnienu przebłagania za grzechy, starają się nie oprzeć się żadnemu powiewowi ducha.

Weź Mamo i przyjmij moje serce, duszę, ducha, moją wolę, wolność, pamięć i rozum. Weź moje talenty, relacje, pragnienia marzenia, umiejeności, małżeństwo, wszystko co mam i posiadam. Z ręko Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twoje ręce Mamo. Ty, która znasz Jego wolę rozporządzaj tym wszystkim, by przyczyniły się Chwały Boga i budowania Królestwa Boga na ziemi.

Pośredniczko, przynieś tylko Miłość i Łaskę a to w zupełności mi wystarczy.

51. Wszyscy Cię szukają

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Każdy człowiek jest stworzony na obraz i podobienstwo Boga, na wzór Jego Syna. Odnalezienie tego wzoru, uczenie się od Niego przynosi człowiekowi poczucie spełnienia i radość. Dlatego Słowa św. Piotra i Apostołów tak głęboko odzwierciedlaja stan każdej ludzkiej duszy – „Jezu, wszyscy Cię szukają”. Gdy Ciebie nie ma w pobliżu to w serca ludzi wkrada się niepokój i tęsknota.

Bóg działa w pewnym scheamcie. Najpierw uwalnia człowieka. Uzdrawia go. Uwalnia od tej niemocy, która nie pozwala człowiekowi isć dalej na drodze ducha. Jezus wyciąga ludzi z chrób wchodząc z nimi w ciemnośc i mrok. Wszyscy chorzy są przynoszeni do Pana po zachodzie Słońca. W MROKU NOCY! On Jest Światłem, które roświetla tę noc.

Ta Ewangelia ma w sobie niezwykłe rytmy. Rytm rozwoju duchowego. Rytm życia człowieka. Rytm dnia – ciemność i brzasku.

Jezus w NAJCIEMNIEJSZEJ NOCY W CIEMNOŚĆI udaje się na osobność. Niby znika z ludzkiego życia, ale tak na prawdę staje przed Ojcem i zanosi błagania za każdego człowieka. Wychodzi na pustkowie – na pustynię. I tam właśnie Apostołowie Go poszukują. Gdy Bóg mnie uzdrowi, przygotuje, wówczas jest czas na mój krok. Na podjęcie trudu. Wyjście na pustkowie w Jego poszukiwaniu. Oczyszcznie z doczesnego posiadania i wyjście na miejsce bez wody. W brzasku dnia spotkam Wschodzące Słońce, które nie zna Zachodu. Jezus spełnił swą misję. Uleczył choroby ludzi, uwolnił z tego co przeszkadza wykonać kolejny krok. Oświecił serca swą nauką. I wzbudził, odnowił w nich to ogromne pragnienie poszukiwania i kontaktu z Bogiem. Teraz moze iśc dalej.

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy. (Mk 1, 29-39)

Aby to wszystko mogło sie dokonywać w ten niezwykły sposób. By zbliżyć się do człowieka. By pokazać człowiekowi wzór według któregopowstał. Jezus przyjął człowiecze ciało. On Bóg i Mesjasz wszedł w rytm życia i śmierci człowieka. W człowieczy trud.

Ponieważ dzieci mają udział we krwi i w ciele, dlatego i Jezus także bez żadnej różnicy otrzymał w nich udział, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem w tym, co się odnosi do Boga – dla przebłagania za grzechy ludu. Przez to bowiem, co sam wycierpiał poddany próbie, może przyjść z pomocą tym, którzy jej podlegają. (Hbr 2, 14-18)

Tak jak Jezus stał się dzieckiem Maryi tak samo i my mamy stawać się takimi dziećmi. Usiaść na kolanach Mamy i czuć się bezpiecznie. Poddać się pod opiekę Mamy, która kształtuje i wychowuje.

Pracujmy zatem, droga Duszo, aby przez wierną praktykę tego nabożeństwa, była w nas dusza Maryi, by wielbić Pana, i żeby był w nas duch Maryi, by radować się w Bogu, naszym Zbawcy. – według słów św. Ambrożego: Sit in singulis anima Mariae ut magnificet Dominum, [sit] in singulis spiritus Mariae [ut] exultet in Deo. Nie sądź, by było większą chwałą i szczęściem przebywać na łonie Abrahama, którym jest raj41, niż na łonie Maryi, skoro sam Bóg umieścił w Niej swój tron. Wedłg zaś słów uczonego opata Guerryka: Ne credideris majoris esse felicitatis habitare in sinu Abrahae, qui [vocatur] Paradisum, quam in sinu Mariae in quo Dominus thronum suum posuit. (pkt. 54 „Tajemnica Maryi” św Ludiwk)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wlę moją, rozum i pamięć. Weź to wszystko co mam i posiadam. Przyozdób to i zanieś przed tron Boga. Zanieś to wszystko Bogu, bo z Jego ręki to pochodzi. Rozporządzaj tym wszystkim tak jak Bóg chce – bo Ty Matko znasz Jego wolę.

Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

50. Praktyka czyni mistrza – duchowego

Tagi

, , ,

Nie można praktykować duchowości w teorii. Zgłębiać teorii do końca życia i liczyć że wystarczy życia na zastosowanie tych zasad. Chrześcijaństwo to droga pielgrzyma. Kroczenie dziecka które potyka się, przewraca, wyciąga wnioski, wstaje i następnym razem idzie już troszeczkę pewniej przez podobne przeszkody…

Doświadczenie nauczy cię nieskończenie lepiej niż moje słowa i jeśli byłeś choć trochę wierny praktykowaniu tego, o czym ci mówiłem, znajdziesz tyle bogactwa i łask, aż się zadziwisz, a dusza twoja napełni się radością. (pkt. 53. „Tajemnica Maryi” św. Ludiwk)

Bóg nam – słabym ludziom – powierzył największe dary:

Nie aniołom Bóg poddał przyszły świat, o którym mówimy. Ktoś to gdzieś potwierdził uroczyście, mówiąc: „Czym jest człowiek, że pamiętasz o nim, albo syn człowieczy, że się troszczysz o niego; mało co mniejszym uczyniłeś go od aniołów, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Wszystko poddałeś pod jego stopy”. Ponieważ zaś poddał Mu wszystko, nic nie zostawił, co by nie było Mu poddane. Teraz wszakże nie widzimy jeszcze, aby wszystko było Mu poddane. Widzimy natomiast Jezusa, który mało co od aniołów był mniejszy, chwałą i czcią uwieńczonego za mękę śmierci, iż z łaski Bożej zaznał śmierci za każdego człowieka. Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko istnieje, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienia. Tak bowiem Ten, który uświęca, jak ci, którzy mają być uświęceni, od Jednego wszyscy pochodzą. Z tej to przyczyny nie wstydzi się nazywać ich braćmi swymi, mówiąc: „Oznajmię imię Twoje braciom moim, pośrodku zgromadzenia będę Cię wychwalał”. (Hbr 2, 5-12)

Weź Matko i przyjmij całą wolność moją, wolę moją rozum i pamięć. Weź wszystko, bez zastrzeżeń, wszystko co mam i posiadam. To wszystko pochodzi z ręki Boga i Tobie to oddaję, byś tym rozporządzała według woli Boga.

Pośredniczko przynieś tylko Miłość i Łaskę a to mi w zupełności wystarczy.

49. Na różne sposoby Bóg przemawia

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Bóg jest WSZECHMOCNY i WSZECHWIEDZĄCY ale przede wszystkim KOCHAJACY i WOLNY. Może przyjść tam gdzie chce i tak jak chce, ale zawsze przyjdzie do człowieka z MIŁOŚCIĄ i TROSKĄ. Często ta Młość wyraża się w tym, że Bóg przychodzi bardzo delikatnie, niezwykle prosto, dla wielu wręcz pospolicie, w ubóstwie znaków. Prawdziwa Miłość nie wymaga ozdobników, zwłąszcza emocji, trąbienia na prawo i lewo. Prawdziwa Miłość broni się sama i można ją rozpoznać gdy wisi na krzyżu.

Na Krzyżu Jezus nie poruszał ani prawą ręką ani lewą. Nie uzdrowił nikogo. Nie nauczał – wypowiedział zaledwie kilka słów. Nie pociagał swym wyglądem. A jednak na krzyżu zrobił najwięcej – zbawił miliardy ludzi – całą ludzkość. Z Jego boku zrodził się Kośćiół.

Tak też jest z życie duchowym. Bóg przemawia do człowieka wielokrotnie i na różne sposoby. A te sposoby mają w sobie często miano krzyża – prostotę, ubóstwo, zależność, czasem są odczuwane z oschłością i wymagają od człowieka wiele cierpliwości. Ale takie Słowo usłyszane od Boga jest prawdziwe – oczyszczone z naszych emocji – poszukiwania nadzwyczajnych wydarzeń, chwały u ludzi.

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców naszych przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat. Ten Syn, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach. On o tyle stał się większy od aniołów, o ile odziedziczył dostojniejsze od nich imię. Do którego bowiem z aniołów powiedział Bóg kiedykolwiek: „Ty jesteś moim Synem, Ja Cię dziś zrodziłem”? I znowu: „Ja będę Mu ojcem, a on będzie Mi Synem”? A skoro ponownie wprowadzi Pierworodnego na świat, powie: „Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży”. (Hbr 1, 1-6)

Największe cuda nieraz dokonują się w prostocie serca. W naturalnym cierpliwym biegu życia i na najzwyklejszej drodze przekazywania wiary. Najwięksi Apostołowie – fundamnty Kościoła. Chodzili posłuchać Jana. Może najpierw jako sensacji. Ale z czasem przylgnęli do tego człowieka. zasmakowali Jego surowej duchowości pustyni. Słuchali i usłszeli Jana wskazującego palcem an Jezusa – „To jest Mesjasz”. Usłyszeli. Jezus na początku nauczania podejmuje głos Jana. Woła tak jak Jan. Idzie do Szymona i Andrzeja i mówi: „Pójdź za mną”. TYLE! Proste pytanie! Daje im obietnicę której oni pewnie kompletnie nie rozumieją: „jak pójdziecie to staniecie się rybakami ludzi”.

Oni porzucają sieci i idą za Nim, bo widzieli jak Jan im Go wskazał. Przeszli przez pewien proces. Przez drogę. W jednej z Ewangelii odwiedzili jeszcze wcześniej Jezusa. Zobaczyli Jego dom. Zobaczyli jak Jezus żyje. Tyle! Prostota, ubóstwo, zawierzenie Bogu.

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim. (Mk 1, 14-20)

Takie są mechanizmy duchowości. Prawdziwe głebiny odkrywa się przedzierajac się przez mrok i ciemność. Trwajac w ciemnej nocy oczysczenia jak powiedziałby św. Jan od Krzyża. Wchodząc w krzyż – w pokorę, ubóstwo i pełną zaufania zależność od Boga.

Św. Ludwik w punkcie 52. „Tajemnicy Maryi” pokazuje bardzo podobną drogę zawierzenia Maryi:

Strzeż się również niepokoju, jeżeli nie radujesz się jeszcze słodką obecnością Najświętszej Dziewicy w twoim wnętrzu. Ta łaska nie wszystkim jest dana; a kiedy Bóg w swym wielkim miłosierdziu obdarza nią duszę, ona łatwo może ją stracić, jeśli nie pozostaje wierna skupieniu. I jeśli więc to nieszczęście ci się przydarzyło, zawróć spokojnie i przeproś swą Władczynię. (pkt. 52. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

 

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, pamięć rozum i wolę. Tobie się cały zawierzam – bez zastrzeżeń. Weż wszystko to co mam i posiadam. Wszsytko to pochodzi z ręki Boga. Ty, która znasz wolę Boga, rozporządzaj moim życiem i wszystkim co posiadam.

Mamo, Ty mnie znasz, znasz moje krwawiace rany, ból, radość, talenty i umiejetności, znasz moje powołanie, dobre i złe decyzje. Zarządzaj moim życie i przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a to w zupełności mi wystarczy.

48. Wymuszane doświaczenia duchowe

Jedna z metod rozeznawania duchów polega na tym by pojąć WOLNOŚĆ samego Boga do rozdawania łask tam gdzie zechce i tak jak zechce. Jeśli Duch Święty przychodzi do nas bez uprzedniego starania się o łaskę to takie natchnienie jest mało podejrzane duchowo. Jeśli natomiast coś przychodzi nie jako na usilną prośbę człowieka, wówczas wymaga dogłębnego zbadania duchowego….

Św. Ludwik podaje podobną zasadę w 51. punkcie „Tajemnicy Maryi”:

Ponadto,strzeż się, byś nie próbowała na siłę odczuwać i kosztować tego, co mówisz i co czynisz: mów i czyń wszystko w czystej wierze, jaką miała na ziemi Maryja i jakiej Ona użyczy ci z biegiem czasu. Pozostaw twej Pani jasne oglądanie Boga, uniesienia, radości, pociechy, bogactwa;a dla siebie weź jedynie czystą wiarę, pełną udręczeń, rozproszeń,znużenia, oschłości. Powiedz: Amen — niech mi się stanie to, czego chce moja Pani w Niebie, Maryja. Teraz właśnie jest dla mnie najlepsze,co mogę uczynić… (pkt 51. „Tajemnica Maryi”)

To co jest duchowo prawdziwe ma w sobie pierwiastek KRZYŻA  – pokorę, ubóstwo, a czasem oschłość, trud i cierpienie. Wymaga cierpliwości.

Emocje i odczucia to największe pole do działania złego ducha. Tam gdzie jest Krzyż, jego możliwości są znikome. Tam gdzie jest oschłe, pokorne trwanie w ubogim doświadczeniu ducha szatan niewiele może uczynić. Będzie się jedynie starał zniechęcić i zaproponować jakąś duchową błyskotkę. Jednak jeśli człowiek w swej duchowości uczepi się krzyża, przytuli się do tego drzewa, zanurzy się w głębię mistyki Krzyża, w przepaść tej męki, to żadna chwilowa błyskotka, żadna słoma która płonie kilka sekund i zmienia się w popiół nie będzie w stanie odciągnąć od tego ognia serca.

Tak mówi Pan: „Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę – na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie uszu i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie mnie, a dusza wasza żyć będzie. Zawrę z wami wieczyste przymierze; niezawodne są łaski dla Dawida. Oto ustanowiłem go świadkiem dla ludów, dla ludów wodzem i rozkazodawcą. Oto zawezwiesz naród, którego nie znasz, i ci, którzy cię nie znają, przybiegną do ciebie ze względu na Pana, twojego Boga, przez wzgląd na Świętego Izraela, bo on ci dodał chwały. Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko! Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu. Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – mówi Pan. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi. Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”. (Iz 55, 1-11)

Takie doświaczenia i taką duchowość buduje się w samotnosći pustyni. Ona też umacnia do walki z szatanem na pustkowiach – tak jak walczył z nim Jezus po swym 40-dniowym poście. Duchowość przepełnoina prostotą, ubóstwem, posłuszeństwem a czasem i oschłością form cechowałą także św Jana, który chrzcił tysiące ludzi. Jednak nie dał się nabrać na błyskotkę szatana – przesłonięcia Jezusa. Wciąż wskazywał na Jezusa a nigdy na siebie:

Jan Chrzciciel tak głosił: „idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”. W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: „Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie”. (Mk 1, 7-11)

Proste podążanie za Panem. To jest prawdziwa droga Ducha. Wierność. Pokora. Nie trzeba szuakć duchowych wodotrysków… Jezus do duchowieństwa izraela mówił, że prostytutki i celnicy wchodzą przed nimi do Raju! A jaka jest duchowość tych wchodzących do raju. Z tyłu światyni z pokłonem bijący się w piersi!

Najmilsi: Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził; i każdy miłujący Tego, który dał życie, miłuje również tego, kto życie od Niego otrzymał. Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie. Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara. A któż zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym? Jezus Chrystus jest tym, który przyszedł przez wodę i krew, i ducha, nie tylko w wodzie, lecz w wodzie i we krwi. Duch daje świadectwo, bo duch jest prawdą. Trzej bowiem dają świadectwo: duch, woda i krew, a ci trzej w jedno się łączą. Jeśli przyjmujemy świadectwo ludzi – to świadectwo Boże więcej znaczy, ponieważ jest to świadectwo Boga, które dał o swoim Synu. (1 J 5, 1-9)

46. Bóg lubi delegować zadania

Tagi

, , , , , , , , ,

Bóg jest twórczy, jest Stwórcą, który nie przestaje wciąż stwarzać świata. Robi to przy współpracy i przez współpracę z człowiekiem i stworzeniami. W świacie zarządzania mówi się wiele o delegowaniu zadań na podwładnych. Dobry menadżer nie deleguje zadań by się kimś tylko wyręczyć. Deleguje zadania, by zwiększać odpowiedzialność osoby podwłądnej, by dzielić się sukcesem, by podwłądny mógł się rozwijać, by tworzone dzieło było unikatowe, miało rysy wielu osób które w nim uczestniczą. Z synergii osób zawsze powstaje coś większego, ciekawszego, niż z pracy jednej osoby.

Bóg dawał zadania prorokom, dawał wielkie zadania – powołania – ludziom Nowego Testamentu. Szczególnie Maryi i Apostołom. Oni bezpośrednio uczestniczyli w budowaniu Królestwa Niebieskiego na Ziemi i w budowaniu Kościoła. Ale Bóg i Jego Syn delegują zadziwiajace zadania każdemu człowiekowi. Niezwykłość polega na tym, że wykonując te zadania człowiek dąży do prawdziwego rozwoju, szczęścia, spełnienia, poszerzenia serca, Miłości i rozwoju Chwały Boga na ziemi przez budowę Jego Królestwa.

Jezus daje niesamowite polecenie swoim uczniom w dzisiejszej Ewangelii. Każe im nakarmić wielotysieczny tłum głodnych ludzi na totalnym pustkowiu. Wykonanie tego adania wymaga od człowieka przekroczenia bariery WIARY. Wejścia w paradoks, zaufania Bogu i pójścia o krok dalej i głębiej w swym duchowym rozwoju.

Gdy Jezus ujrzał wielki tłum, ogarnęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: „Miejsce jest puste, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia”. Lecz On im odpowiedział: „Wy dajcie im jeść”. Rzekli Mu: „Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść?” On ich spytał: „Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie !” Gdy się upewnili, rzekli: „Pięć i dwie ryby”. Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi. Także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do sytości i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatki z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn. (Mk 6,34-44)

To jest zadziwiajaca metoda Boga. Dawać człowiekowi polecenie czasem wbrew logice – takie które wymaga od człowieka WIARY. Jeśli w czymś nie ma paradoksu wiary, w jakims BOżym wołaniu go brakuje, to wymaga ono zbadania bo jest co najmniej podejrzane. Bóg zasze będzie się wymykał ludzkiemu sposobowi myślenia i logiki. Zzwsze będzie nie-obejmowalny rozumem. Dlatego brak parakdoksu wiary w Jego wołaniu powinien być podejrzany.

I tak jest w całęj Biblii. Ot choćby historia Gedeona. Ma ruszyć na wojnę, wyzwolić Izraela spod okupacji. Słucha Boga. Zbiera armię i słyszy od Boga: „Twoja armia JEST ZBYT LICZNA, byś mógł pokonać wroga”. Absurd wojskowości! Paradoks wiary. Gedeon zaczyna od kilkudziesieciu tysięcy. Potem odsyła do domu tych, którzy się boją. Odsyła tyh którzy chłepczą wodę z rzeki jak zwierzęta itp… Zostaje mu 300 żołnierzy – i z tą garstką wygrywa! Gedeon dostał zadanie i uwierzył Bogu, wierzył, że jeśli pochodzi ono od Boga, to Bóg znajdzie sposób i drogę do zwycieztwa.

Bó delguje zadania z Miłością i z Miłości i dla pomnożenia Miłosci. Z wielką Miłością posłał też maleńką Miłość na świat – swego Syna Jednorodzonego. W paradoksalny sposób. Mesjasz, który narodził sie w ubóstwie, powierzony w ręce najuboższych ludzi w Izraelu, zagrożony rzezią niewiniątek, uciekajacy do Egiptu. To małe dziecko w którym mieszka Syn Boga. Bóg Człowiek – jedność, która nie pomieszała tego co Boskie z tym co Ludzkie – zarówno w pełni Bóg i w pełni człowiek. Bóg posłał wcieloną Miłość na świat, by ona oddała swe życie za ludzkość i na świacie zapanowała Miłość – kolejny paradoks wymagający wiary.

Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. (1 J 4,7-10)

To Boże delegowanie idzie jeszcze dalej. Bóg dał nam Niepokalaną. Jeśli obieramy sobie ją jako „przełożonego” w świecie Ducha, jako Przewodniczkę, to wówczas powinniśmy od Niej przyjmować zadania i do Niej „raportować” nasze osiagniecia duchowe. Bóg wprowadza w paradokz wiary przeciw któremu wielu ludzi krzyczy i burzy się. Paradoks który jest trudny do zroumienia nawet dla ludzi kościoła. Do tego stopnia, że powstały odłamy chrześcijaństwa negujące lub silnie umneijszajace rolę Maryi w historii Zbawienia i w swiecie ducha. Św. LUdwik podpowiada, by to właśnie przez Maryję przyjmować zadania i powierzać swe zasługi – bo ona jest NAJLEPSZĄ DROGĄ do Boga:

Duszo wybrana, strzeż się, byś nie myślała, że lepiej jest twe działanie i intencję kierować bezpośrednio do Jezusa, bezpośrednio do Boga. Jeżeli chcesz ku Niemu iść bez Maryi, twoje działanie i intencje nie będą miały dużej wartości. Kiedy natomiast idziesz przez Maryję, będzie to działanie w Maryi, stanie się ono bardzo wzniosłe i godne Boga. (pkt 50. „Tajmnica Maryi” św. Ludwik)

Menadżer w firmie zna podwłądnego, zna jego talenty, umiejetności ale i braki i niedomagania. Nieraz potrafi pokazać swego podwłądnego w dużo lepszym świetle niż on sam by to zrobił raportujac do zarządzjących wyżej. Przełożony zna główne cele przedsiębiorstwa, zna język jakim posługują się ci na najwyższych szczeblach i potrafi wybronić, przeformatować pracę podwłądnego tak by adresowała potrzeby i odpowiadała na najważniejsze zadania firmy…

O tym mówi święty Ludwik. Maryja zna jezyk Miłosci i zawierzenia Bogu, Maryja zna wolę Boga nie skażoną grzechem i pkusami. Maryja potraf mówić językiem Miłosci. Zna miliardy ludzkich serc. Wie jak wygląda Niebo i Raj. Ona jest najlepszą menadżęrką duchową jaką można mieć. Pośredniczką w drodze do Boga. Z jednje strony potrafi nas poprowadzić we właściwy sposób. Z drugiej strony potrafi przyozdobić nasze marne zaslugi w przecudny sposób i zanieść do Boga.

Weź Matko i przyjmij całą wolność moją. Wolę moją, rozum i pamięć. Weź wszystko to co mam i posiada. Wszystko to pochodzi z ręki Boga. Ty, Matko to weź i tym zarządzaj i rozporządzaj według woli Boga.

Przynieś Matko, Pośredniczko łask, Miłość i łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

45. Architekt i wykonawcy Królestwa

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Jezus wchodzi w krainę pogan, przychodzi tam, gdzie mało kto z własnej woli poszedłby głosić Ewangelię. Bóg Go tam posłał. Jezus wie też, że ma do wykonania misję Zbawienia Świata w oznacoznym czasie. Wie, że dokona się to w Jeruzalem. Usuwa się więc na ziemie pogan, gdy słyszy o pojmaniu Jana. Wie że to jeszcze nie jego czas i miejsce.

Gdy Jezus usłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galileja pogan. Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło”. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”. I obchodził Jezus całą Galileję, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał. I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania. (Mt 4,12-17.23-25)

Jezus też wzywa do nawrócenia, bo idzie Królestwo Boże. Jest już bliskie. Królestwo Boga budują ludzie posłuszni woli Boga. Zanurzający każdy swój czyn i działanie w Bogu. Konsultujacy swe działania z Bogiem. Niewolnicy Maryi wchodzą nadto w niezwykłą relację z Maryją – z Tą która doskonale zna wolę Boga wobec nas. Która jest przewodniczką, Królową i budowniczą Królestwa Boga na ziemi. Bóg – Architekt Królestwa zapewnia plan i materiały (obfitość łask). Ona potrafi rozporządzać swoją brygadą wykonując kolejne elementy tego niezwykłego planu, przekazując łąski, prezentując Bogu postępy prac prowadzonych przy Bufowie Królestwa wykonywanej przez Jej podwładnych…

Wszystkie swe uczynki należy spełniać dla Maryi, to znaczy, że będąc niewolnikiem tej dostojnej Księżniczki, należy pracować tylko dla Niej i dla Jej chwały – jako bezpośredniego celu, i dla chwały Bożej – jako celu ostatecznego. We wszystkim, co się czyni, trzeba wyrzekać się miłości własnej, która w sposób prawie niedostrzegalny staje się niemal zawsze celem i często powtarzać w głębi serca: O, Pani moja najdroższa, to dla Ciebie idę tu czy tam, dla Ciebie spełniam… to czy tamto, znoszę… ten trud czy tę niesprawiedliwość! (pkt 49. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Przy budowaniu Królestwa najwięcej problemów sprawiają złę duchy. Potrafią przyjść w skórze najlepszych ekspertów i doprowadzić do wielkich porażek. Potrzeba te duchy rozeznawać. Wsłuchiwać się tylko w głos Matki, do której te złe duchy nie maja dostępu. Ona potrafi ich szybko zdemaskować:

Najmilsi: O co prosić będziemy, otrzymamy od Boga, ponieważ zachowujemy Jego przykazania I czynimy to, co się Jemu podoba. A przykazanie Jego zaś jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał. Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który – jak słyszeliście – nadchodzi i już teraz przebywa na świecie. Wy, dzieci, jesteście z Boga i zwyciężyliście ich, ponieważ większy jest Ten, który w was jest, od tego, który jest w świecie. Oni są ze świata, dlatego mówią tak, jak mówi świat, a świat ich słucha. My jesteśmy z Boga. Ten, który zna Boga, słucha nas. Kto nie jest z Boga, nas nie słucha. W ten sposób poznajemy ducha prawdy i ducha fałszu. (1 J 3,22-4,6)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją i rozum, pamięć i plany. Weź moje talenty i umiejetnosci, wszystko co potrafię, weź moje relacje, weź wszystko co mam i posiadam. To wszystko pochodzi z ręki Boga. Tobie MAtko to oddaję. Zanieś to Bogu jako wyraz mojej miłości. Rozporządzaj tym wszystkim Mamo – Ty która znasz wolę Boga.

Pośredniczko najlepsza – przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

44. Zachwycili się Synem i Jego Matką

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Gdy wejdzie się w dzisiejsze Słowo uderza to niezwykłe sformułowanie, że Mędeców zachwycił Jezus i Jego Matka. Maryja, która zawsze prowadzi do Syna. W jej obliczu, zachowaniu, słowach, pokorze i delikatności wyrażała się cała Miłość stworzenia. Maryja, gdy była tu na ziemi jako człowiek musiała być niezwykła i pełna pokoju. To ona prowadzi każdego z nas do Syna i to przez Nią prowadzi najlepsza droga do Boga Ojca i do Jezusa.

W dzisiejszej Ewangelii są też inni, ktorzy wskazują na Jezusa. Między innymi Herod i jego naukowcy. Jednakże Herod wskazuje na Jezusa trochę nieswiadomie i szukając podstępu, by samemu sie tam nie udać i nie zbłaźnić. Z drugiej strony wie, że w Betlejem mógł się narodzić jego konkurent, ktory jemu lub jego potomkom zabierze tron. Wskazuje na Jezusa, ale w jego sercu jest pycha i pragnienie krwawego rozprawienia się z Mesjaszem – nie ma tu pokory, czy Miłości, jak w sercu Niepokalanej. Reakcją Heroda na wiadomość o Mesjaszu jest strach i przetażenie. Strach na którym tak ochoczo i łatwo buduje zły duch. Takie serce nie było gotowe i otwarte na Ewangelię – Nowinę o tym Dziecieciu. Bóg skierował Medrców inną drogą…

Co ciekawe Bóg zawsze ma swoat w kontroli! Nawet Herod miał swoją rolę w historii zbawienia. Ogłoszono mu narodziny Mesjasza. Ewangelię ogłosili mu poganie – Medrcy ze wschodu! To Herod zwołał naukowców i specjalistów od mesjanizmu. To jego działanie pozwoliło zidentyfikować Betlejem jako miejsce narodzin Jezusa! Bóg jest niesamowity w tym, że potrafi grzeszne pragnienia i dążenia wpleść w Dobrą Nowinę i wykorzystać je by przyniosły dobry owoc. Mędrcy otrzymali właściwe koordynaty. Trafili do Betlejem i ociarowali dary potrzebne Świętej Rodzinie do ucieczki…

 

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”. Skoro usłyszał to król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: „W Betlejem judzkim, bo tak napisał prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela”. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: „Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny. (Mt 2,1-12)

Mędrcy jak Józef otrzymują nakaz by inną drogą wrócić do domu – i podążają za nim… To takie męskie w Biblii. Sen – objawienie się Boga z instrukcją – działanie! Konkret. Sen ma tą cechę, że jest bezdyskusyjny. Instrukcja – pobudka – dzialanie. To wszystko wymaga ogromnego zaufania do Boga i dziecięcego zawierzenia…

Weszli tam, zobaczyli Dziecię i Matkę Jego Maryję i oddali pokłon!

Może rozmawiali po przebudzeniu o tym, że mieli taki sam sen. Maryja, ktora rozważa wszystko w sercu i Jozef, ktory zna doskonale tą metodę działania Boga podpowiedzieli Mędrcom, by za tym głosem poszli!..

Św Ludwik w pkt. 48 „Tajemnicy Maryi” podpowiada, by właśnie przez Maryję docierać do Boga. By nie szukać innych dróg czy sposobów. Zawsze przez Nią, bo Ona jest najlepszą drogą:

Do Pana naszego nie trzeba nigdy iść inaczej, jak tylko przez Jej wstawiennictwo i korzystając z zaufania, jakim Ona u Niego się cieszy, nigdy nie prosząc Go o nic samemu… (pkt 48. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik”)

Prowadzi do Boga. Gromadzi i przedstawia to Dziecię wszystkim narodom. Niesamowita jest wizja Izajasza pokazująca nas wszystkich dzisiaj – wszystkich pogan zdążających duchowo do Jeruzalem. Powierzających Bogu przez Matkę i Jozefa nasze dary…

Powstań, świeć, Jeruzalem, bo przyszło twe światło i chwała Pana rozbłyska nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan i Jego chwała jawi się nad tobą. I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. Podnieś oczy wokoło i popatrz: Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie. Twoi synowie przychodzą z daleka, na rękach niesione twe córki. Wtedy zobaczysz i promienieć będziesz, zadrży i rozszerzy się twoje serce, bo do ciebie napłyną bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjdą ku tobie. Zaleje cię mnogość wielbłądów, dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przybędą ze Saby, ofiarują złoto i kadzidło, nucąc radośnie hymny na cześć Pana.

dary Medrców byly co prawda dla Jezusa, ale rozporzadzali nimi Maryja i Jozef. Po dziś dzien Bóg w ogromnym zaufaniu pozwala Matce rozporzadzać darami które skladamy u Jego stóp. Bóg wie że Noepokalana wykorzysta ja dobrze prowadząc nas do Syna i Ojca przez Ducha.

Matko, weź i przyjmij całą wolność moją. Wolę moją, rozum, pamięć, uczucia, emocje, relacje. Weź wszystko to co mam i posiadam – wszystko to pochodzi jako dar z ręki Boga. Wiem, że to maleńki dar, jak robaczywe jabłko, wiem, że te potrafisz go przyozdobić i ofiarować Bogu. Zanieś to wszystko Bogu. Rozporzadzaj tym wszystkim według woli Boga.

Pośredniczko łask przynieś tylko Milość i łaskę a to w zupełności mi wystarczy.

43. Czynić wszystko w Maryi

Tagi

, , , , , , , , , ,

Należy wszystko czynić w Maryi, to znaczy, trzeba stopniowo przyzwyczajać się do takiego wewnętrznego skupienia, by utworzyć w swym wnętrzu wyobrażenie czy duchowy obraz Najświętszej Dziewicy. Stanie się Ona Oratorium dla twej duszy i tam wznosić będziesz wszystkie modlitwy do Boga, nie lękając się ich odrzucenia. Ona stanie się Wieżą Dawidową, w której schronisz się bezpiecznie przed wszystkimi wrogami; zapaloną Lampą, oświecającą twoje wnętrze i płonącą miłością Bożą; świętym Ołtarzem, abyś razem z Nią oglądał Boga. I w końcu, będzie dla twej duszy jej Jedynym Wszystkim w Bogu i wszystką pomocą. Jeżeli dusza się modli, modli się w Maryi; Jeśli przyjmuje Jezusa w Komunii św., składa Go w Maryi, by tam się Nim radować. Jeżeli dusza będzie działać, to w Maryi; i wszędzie oraz we wszystkim będzie ona dokonywać aktów wyrzekania się samej siebie. (pkt 47. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Człowiek będzie wówczas wewnętrznie skupiony. Będzie badał wszelkie nowinki. Nie będzie podążał za każdym nowym porywem. Postawa Natanaela jest niezwykle bliska sercu i postawie Maryi. Nie biegnie od razu. Jest ostrożny. Bada. Chce zobaczyć. Ale nie ma robi tego tak jak faryzeusze. Natanael jest w pełni otwarty. Stosuje zasadę którą św. Ignacy nazwie Indifferetia. Jest jak jezyczek wagi – na samym środku – ani na tak ani na nie. Idzie zbadać i jest gotów zaakceptować to co odkryje i za tym pójść lub odrzucić.

Św. Ludwik proponuje też przestrzeń wewnętrznego dialogu. Tak jak Natanael rozmawia z Jezusem. Poznaje Go. Wchodzi w relację. Tak i my powinniśmy mieć przestrzeń wewnętrznego dialogu.

I tak jak Natanael został przyprowadzony do Boga przez Filipa tak i my nieraz potrzebujemy pośrednika. A najlepsza możliwą pośredniczką jest Maryja. Gdyby zamienić imię Filipa na Maryję, a imię Natanaela na moje własne imię to słowa Ewangeli będą w niezwykłej relacji do pkt 47. Tajemnicy Maryi…

Jezus postanowił udać się do Galilei. I spotkał Maryję. Jezus powiedział do Niej: „Pójdź za Mną”. Maryja spotkał MNIE (w głębi mego serca) i powiedziała do mnie: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”. Odpowiedziałem Jej: „Czy może być co dobrego z Nazaretu?”. Odpowiedziała mi Maryja w moim wnętrzu: „Chodź i zobacz”.
Jezus ujrzał, jak podchodziłem do Niego, i powiedział o mnie: „Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Powiedziałem do Niego: „Skąd mnie znasz?”. Odrzekł mi Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołała Maryja, gdy byłeś pod figowcem”. Odpowiedziałem Mu: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!”. Odparł mi Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod figowcem? Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. Potem powiedział do mnie: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Ujrzysz niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.

 

Jezus postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: „Pójdź za Mną”. Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra. Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”. Rzekł do niego Natanael: „Czy może być co dobrego z Nazaretu?”. Odpowiedział mu Filip: „Chodź i zobacz”. Jezus ujrzał, jak Natanael podchodzi do Niego, i powiedział o nim: „Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?”. Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod figowcem”. Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!”. Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod figowcem? Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. Potem powiedział do niego: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”. (J 1, 43-51)

Maryjo weź i przyjmij całą wolność moją, wolę, rozum, pamieć, uczucia i emocje, weź moje relacje, talenty, wiedzę, umiejetności, wszystko to co mam i posiadam i zanieś to wszystko do Boga, bo z Jego ręki to wszystko pochodzi. Zarządzaj tym Matko, bo Ty znasz doskonale wolę Boga wobec mnie.

Pośredniczko łask przynieś tylko Miłość i Łaskę a one mi w zupełności wystarczą.

42. Drogi ludzkie nie są drogami Bożymi

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dziś Ewangelia pokazuje sposó w jaki Dobra Nowina jest przekazywana. Niesamowita i taka bardzo naturalna droga Ewangelizacji. Płonące Duchem Świętym serce Jana pociąga za sobą Andrzeja i innego ucznia. Jan wskazuje jednak nie na siebie ale NA BOGA. Andrzej i drugi uczeń podążają więc za Jezusem. I Znów zachwyca ich codzienność Jezusa. To jak żyje z jaką Miłośćią odnosi sie do drugiego człowieka. Rozpoznają w nim MESJASZA. Andrzej nie potrafi tej wiadomości i spotkania zostawić dla siebie idzie więc i przyprowadza swego brata Szymona.

Jezus mówi do tego rybaka o jego nowej misji – misji wpisanej w Boży plan zbawienia. On już nie będzie rybakiem ale skałą na której Bóg zbuduje Kościół – pierwszym papieżem. Plany Boga dalekie są od planów człowieka:

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?”. Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?”. Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza” – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego, powiedział: „Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas” – to znaczy: Piotr. (J 1, 35-42)

Ekscytacja Andrzeja Mesjaszem zrodziła sie szybko. Godzina dziesiata to już późne popołudnie. O godzinie dziewiątej Jezus odda swego ducha Ojcu na krzyżu (15:00 czasu polskiego). Andrzej więc wieczorem przychodzi do Jezusa d domu – jak do wieczernika. Spożywa z nim pewnie kolację, rozmawia i biegnie do swego brata Szymona oznajmić mu swoje doświadczenie wiary.

Poznali Jana a potem Jezusa po ich postępowaniu, po ich czynach i Słowach:

Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu; ten, kto postępuje sprawiedliwie, jest sprawiedliwy, tak jak On jest sprawiedliwy. Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku. Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła. Ktokolwiek narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże; taki nie może grzeszyć, bo się narodził z Boga. Dzięki temu można rozpoznać dzieci Boga i dzieci diabła: kto postępuje niesprawiedliwie, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłuje swego brata. (1 J 3, 7-10)

Taka też jest wymowa drogi, którą podpowiada św. Ludwik w „Tajemnicy Maryi”:

Najważniejszą praktyką owego nabożeństwa jest pełnienie wszystkich czynności z Maryją. Oznacza to, że trzeba wziąć sobie Najświętszą Dziewicę za doskonały wzór
wszystkiego, co należy czynić.
Dlatego, zanim podejmie się czegokolwiek, trzeba wyrzec się samego siebie oraz swych najlepszych zamiarów. Trzeba siebie przed Bogiem wykreślić, jako kogoś niezdolnego z siebie samego do wszelkiego nadprzyrodzonego dobra i wszelkich uczynków do zbawienia pożytecznych; trzeba uciec się do Najświętszej Dziewicy i zjednoczyć się z Nią i z Jej intencjami, chociaż nieznanymi. Trzeba przez Maryję zjednoczyć się z zamysłami Jezusa Chrystusa, to znaczy: złożyć siebie jako narzędzie w ręce Najświętszej Dziewicy, aby Ona działała w tobie, przez ciebie i dla ciebie, według swego upodobania, na chwałę swojego Syna, i przez swojego Syna Jezusa, na chwałę Ojca. Wówczas całe twoje życie wewnętrzne i aktywność duchowa uzależniać się będą tylko od Niej. (pkt. 45-46 „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Bóg daje propozycję nowego życia. Nowe imię. Nową rolę. Nowe wyzwania na przyszłość. Człowiek może za nimi podążyć lub pozostać tam gdzie jest. Aby jednak podążyć za Bogiem trzeba mu zaufać do końca. Wejść na drogę zaufania. Wejść w ten proces zaufania i relacji. Wejść do Jego domu. Zobaczyć jak On mieszka. Zachwycić się. Powierzyć Jemu wszystko i uzalenić od Niego wszystko w swoim życiu. Najlepsza pomocą do tego by wejść na taka drogę jest Ta, która żyła z Nim pod jednym dachem przez ponad 30 lat – Maryja. Ta która Go wychowywała ale też uczyła się od Niego Miłości. Ta która zna Jego serce – Serce Boga, a jednak ejst człowiekiem i zna też nasze ludzkie serce. Ona potrafi nas wprowadzić na tą drogę we właściwy sobie sposób.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, pamieć moją, rozum i wolę, weź moje życiowe plany, pomysły i zamiary, weź moje wykształcenie, talenty, umiejetności, weź moje relacje, zależności, małżeństwo, weź wszystko co mam i posiadam i zanieś to jako dar przed tron Boga. On Niego to wszystko pochodzi i Jemu pragnę to wszystko ofiarować przez Twoje Matczyne ręce.

Rozporządzaj tym wszystkim Maryjo, bo Ty, Matko, doskonale znasz wolę Ojca wobec mnie. Znasz moje imię, które mi nadał gdy mnie zobaczył. znasz moja misję w świecie. Rozporządzaj tym wszystkim i posługuj się mną.

Pośredniczko łask – przynieś tylko Miłość i Łaskę a to mi w zupełności wystarczy.

Przejdź do paska narzędzi