41. Wszystko przez [SŁOWO] się stało

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Słowo. Ono było od początku.

Słowo – było od samego początku

Słowo było u Boga, w jego zamyśle i ustach

Bóg jest w doskonałej harmonii i jedności – Słowo było Bogiem

Przez to Słowo wszystko się stało i bez tego Słowa nic się nie stało.

Słowo Boga jest stwórcze – tchnienie Jego warg potrafi utworzyć Wszechświat potrafi go też unicestwić. Jego Słowo ciągle tworzy i stwarza. On wszystko nazywa i nadaje tym samym sens istnieniu wszelkich stworzeń, istnieniu wszystkiego we wszechświacie. Bez Słowa Boga NIC SIĘ NIE STAŁO, CO SIĘ STAŁO.

To Słowo ma w sobie siłę ożywczą – w tym SŁOWIE było życie. Na Słowo Boga powstały istoty żyjące, Tchnienie warg Boga ożywiło człowieka. To samo życie – życie człowieka – zapoczątkowało się w Jezusie na Słowo Zwaistowania. Życie Jezus jest światłoscią ludzi, światłością, która świeci w ciemności i jest nie do pokonania przez ciemność.

Słowo ludzkie – SŁOWO JANA – zapowiada SŁOWO BOGA. Przychodzi ZASIADCZYĆ. Wykrzyczyć, zawołać, wypowiedzieć niezwykłe przyjście SŁOWA BOGA.

Tragizm człowieka – osoby WOLNEJ W SWYCH DECYZJACH – polega na tym, że NIE ROZPOZNAJE SŁOWA.

SŁOWO PRZYSZŁO DO SWOICH – do ludzi którym dało życie – a SWOI GO NIE PRZYJĘLI. To Słowo które oswieca każdego człowieka przychodzącego na swiat, to tchnienie które sprawia że serce zaczyna bić… Ono WCIELONE przychodzi do człowieka, którego stworzyło i dało życie, a ten człowiek Go nie przyjmuje! Gdyby Miłośc była kochana…!

Są jednak tacy, którzy to Słowo przyjmują. Im dało moc by się stali dziećmi Bożymi. Synami i córkami Boga. Dziećmi Boga. Otrzymali Ojca – Boga, brata – Jezusa i matkę – Maryję. Nową rodzinę. Nowo-narodzeni z Boga.

O to chodzi w Bożym Narodzeniu – BY RAZEM Z JEZUSEM NA NOWO SIĘ NARODZIĆ – tym razemz  Boga. Stać się dzieckiem Boga, bratem Jezusa, mieć Maryję za Matkę.

To Bóg daje nam łaski i miłość. Człowiek ma wolnosć – może je przyjąć lub odrzucić. Tym co sprawia, że człowiek je odrzuca jest przywiązanie do świata stworzonego – czynienie Boga z rzeczy stworzonych a nie z samego Stwórcy. Dlatego potrzeba ofiarowania Bogu wszystkiego, co się ma. To pomaga rozpoznać Słowo i Światło – to pomaga narodzić się na nowo. Tak działała i żyła MAryja i Ona potrafi człowieka przeprowadzić przez życie. Przeprowadzić tak, by człowiek narodził się na nowo.

Łaska i prawda przychodzą przez Jezusa, a Matka pozwala nam to odkryć.

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył. (J 1,1-18)

Uczenie się od MAryi polega na naśladowaniu. Na poddaniu sie woli Mamy i czynieniu Jej poleceń. Konsultowaniu z Nią naszego życia – ucynieniu Jej naszym rzpewodnikiem, kierownikiem duchowym, mentorem na drodze do Nieba.

Najważniejszą praktyką owego nabożeństwa jest pełnienie wszystkich czynności z Maryją. Oznacza to, że trzeba wziąć sobie Najświętszą Dziewicę za doskonały wzór wszystkiego, co należy czynić. (pkt 45. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Przez ręce Maryi weź Panie i przyjmij całą wolność moją, wolę rozum i pamieć. WEź MAtko i zanieś do Boga wszystko to co mam i posiadam – moje talenty, umiejetnosci, pracę, relacje, rodzinę. Wszystko to pochodzi z ręki Boga i Jemu to przegnę oddać przez Twe Matczyne donie. Ty Matko – która znasz wolę Ojca – rozporządzaj tym wszystkim według Bożej woli, według Twego uznania.

Pośredniczo Łask – przynieś tylko Miłosć i Łąskę a one w zupełności mi wystarczą.

40. Wytrwać do końca

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Bóg wybiera czas i miejsce. Wybrał czas i miejsce naszego poczęcia wybierze i czas i miejsce naszej śmierci. Od tego czy wytrwamy, w jakiej duchowej i wewnętrznej kondycji zastanie nas śmierć zależeć może nasze przyszłe życie. Warto zatem mieć żywą łączność z Tą która wie najlepiej jak nas wprowadzić do Niebieskiego Jeruzalem – z Maryją.

Ona przyjmowała wszystko z ręki Boga. Wydarzenia trudne, bolesne, ale i te radosne i niezwykłe. Wszystko przyjmowała i trawiła wewnętrznie. W głębi ducha badała te wydarzenia i po duchowym „przetrawieniu” podejmowałą konkretne działania. Działa przepełnione cichością i pokorą. Miała świadomość że zrodziła Króla. A jednak Józef nie porwał 100 tysięcznej armi i nie najechał Jerozolimy, by przejąć władzę i oddać tron Jezusowi. Zarówno MAryja jak i Józef przyjmowali wszystko z ręki Boga, rozważali to wewnętrznie i oddawali Bogu pole do działania. Gdy przyszedł we śnie to wstawali rano i działali.

Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki. (Łk 2,16-21)

Narodziny Boga powinny mieć miejsce w ludzkim sercu, we wnętrzu. To nie choinka, Wigilia, to nie nabożeństwa, ale narodziny we wnętrzu prowadzą do przemiany. W chłodzie, brudzie, smrodzie naszego pokiereszowanego grzechem serca – to tam ma się narodzić Światłość. To tam ma zagościć Duch Święty i to z tego miejsca ma się wydobyć wołanie: „Abba Ojcze”. Taka droga sprawia że człowiek staje się SYNEM – bratem Jezusa:

Bracia: Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej. (Ga 4,4-7)

Narodzenie Jezusa w sercu czyni nas Jego braćmi i Synami Maryi. To wszystko musi się wydarzyć wewnętrznie a nie zewnętrznie. Taką też drogę podpowiada i pokazuje św. Ludwik w „Tajemnicy Maryi”:

Nie wystarczy raz jeden tylko oddać się Maryi w niewolę. Nie wystarczy nawet czynić tak co miesiąc czy co tydzień; nabożeństwo to byłoby wówczas zbyt powierzchowne, nie wyniosłoby duszy do doskonałości, do jakiej jest zdolne ją wynieść. Nietrudno jest zapisać się do bractwa, odmawiać codziennie kilka różnych modlitw; lecz prawdziwą trudność stanowi wniknąć w ducha tego nabożeństwa, które ma wewnętrznie uczynić duszę niewolniczo zależną od Najświętszej Dziewicy, a przez Nią – od Jezusa. Spotkałem wielu, co z podziwu godną żarliwością oddali się w Ich świętą niewolę, lecz tylko zewnętrznie. Bardzo rzadko natomiast spotykałem takich, którzy przyjęli ducha tego nabożeństwa, a jeszcze rzadziej takich, którzy w nim wytrwali. (pkt. 44. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

To nie praktyki zewnętrzne, ale stały stan serca, postawa wnętrza. Trzeba się wzorować na Maryi. Potrzeba ZACHOWYWANIA WSZYSTKIEGO W SERCU – tak jak Ona to czyniła. Serce przepełnione taką postawą zaczyna owocować radością, zaczyna BŁOGOSŁAWIĆ – to staje się naturalnym sposobem bycia:

Pan mówił do Mojżesza tymi słowami: „Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić synom Izraela. Powiecie im: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem”. Tak będą wzywać imienia mojego nad synami Izraela, a Ja im będę błogosławił”. (Lb 6,22-27)

Człowiek który tak żyje wszędzie staje się znakiem sprzeciwu, prowokuje pytanie „ską on to ma”. Ewangelizuje. Przynosi błogosławieństwo – dobrą nowinę – drogę wiary i nadziei.

Gdy już odda się serce w niewolę wówczas przychodzą wilki – trzeba o ten stan WALCZYĆ. Wytrwać do końca… Schronić się pod płaszcz Mamy…

Weź Panie i przyjmij przez ręce Matki całą wolność moją, wolę, rozum i pamięć. Na Twoje ręce Matczyne składam wszystko co mam i posiadam, wszystko co pochodzi od Boga. Każdy dar, talent, relację, doświadczenie, zasługę, ty Matko zabierz to wszystko i zanieś do Jezusa jako wyraz mojej Miłośći. Rozporządzaj tym Matko, bo ty znasz doskonale wolę Ojca Niebieskiego. Zarządzaj tym według uznania i woli Boga.

Pośredniczko wszelkich łąsk, przynieś mi tylko MIŁOSĆ i ŁĄSKĘ, a to mi w zupełności wystarczy.

 

39. Z Opiekunką Słowa, w Opiekunce Słowa, przez Opiekunkę Słowa i dla Niej

Tagi

, , , , , , , , , ,

Św. Ludwik przedstawia w punkcie 43. cały fundament Nabożeństwa oddania się w Najświętszą Niewolę Maryi. Proste i konkretne:

Powiedziałem, że owo nabożeństwo polega na pełnieniu wszystkiego z Maryją, w Maryi, przez Maryję i dla Maryi. (pkt 43. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Trudno pojąć odwieczne Słowo gdy nie robi się tego wraz z Nią, która przyjęła Słowo obietnicy, w pełni się Mu oddała i w Jej łonie poczęło sie Wcielone Słowo. Ona karmiła przez pępowinę Wcielone Słowo a po anrodzeniu opiekowała się Nim. Maryja i Józef przekazywali Jezusowi wiarę, przekazywali Słowo Boga. Potem w pierwszysch krokach publicznej działalności to właśnie SŁOWO posłuzyło Jezusowi do obrony przed Szatanem… Gdy otwierał usta zaczynał „Napisane jest…”

Od Słowa do czynu. Tak uczy Maryja Matka Słowa:

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: „Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. (J 1,1-18)

 

Weź Panie przez ręce Maryi CAŁĄ WOLNOŚĆ MOJĄ, zabierz moją wolę, rozum, pamięć. Weź uczucia i emocje. Weź Panie przez ręce Matki moje relacje, telenty, umiejetności, pragnienia, marzenia, wszystko to co mam i posiadam. Z twojej ręki to pochodzi Panie, Słowo Odwieczne. Weź to wszystko przez ręce Matki. Niech Ona, Matka Słowa, która zna Twoją wolę, rozporządza tym wszystkim.

Pośredniczko Łask, przynieś proszę Miłośc i Łaskę a one w zupełności mi wsyatrczą.

38. Kwilący i wrzeszczący ze strachu święci

Tagi

, , , ,

Wyobraźnia nie potrafi ogarnąć wspominanych dziś wydarzeń. Zwłaszcza dla rodzica który stracił dzieci…

Nie potrafię wejść w skórę żołnierza – ojca – który dostaje rozkaz króla by pozabijać dzieci do 2 roku życia? Jak? Po co? Co to za wrogowie? Tak po prostu wydrzeć matce z objęc i zabić?

Jak mogli czuć się Maryja i Józef gdy dowiedzieli sie o rzezi. Dla tego małego dziecka zamordowano tyle maleńkich dzieci. Tylko z Maryją i Józefem można wejść w głebię tego doświadczenia. Tak robiło wielu świętych i się nie zawiodło.

Potwierdzając prawdziwość tego nabożeństwa, należałoby tu zebrać wszystkie bulle i odpusty papieskie, listy biskupów przemawiające na jego korzyść; wyliczyć bractwa założone na jego cześć; podać przykład wielu świętych i wielkich osobistości, które owo nabożeństwo praktykowały. Wszystko to jednak pomijam milczeniem. (pkt 42. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

37. Prawdziwa wolność

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

WOLNOŚĆ! Bóg nawet w tej sferze każe chrześcijanom wejść w paradoks wiary. Bo żeby być prawdziwie wolnym potrzeba się OFIAROWAĆ BOGU. Oddać się Bogu w NIEWOLĘ MIŁOŚCI. Maryja i Józef doskonale to rozumieli. Najpierw zaprzeczyli swej wolności samostanowienia i weszli w związek małżeński – by iść ku większej wolności! Potem dziecko które otrzymali od Boga jako niezwykły dar odali mu z powrotem ofiarujać Jezusa w śiatyni! Poddali się prawu – nie zrozumieli swej wolnośći jako robienia co im się rzewnie podoba – ale poszli za prawem. Zauważyli to jedyni ci, którzy „przywiązali się” na lata do świątyni i trwali w oczekiwaniu na Mesjasza. A przecież mogli kupić wielbłąda, osiołka i zwiedzać Izareal, Egipt, bliski Wschód. Rozszerzać swe horyzonty. A jednak właśnie tutaj dostąpili spotkania z tym który szanuje ludzką WOLNOŚĆ nad wyraz mocno. Tym który UWALNIA!

Wolność nie oznacza też samych przyjemności. Maryj przychdzi oddać JEzusa w Niewolę Miłośći Boga – ofiarować Go Ojcu, a dostaje wzamian słowa gorzkie i cierpkie – o mieczu, który przeniknie Jej serce.

Także Jezus BYŁ PODDANY MARYI I JÓZEFOWI!!!! BÓG-CZŁOWIEK – Syn Najwyższego był poddany dwojgu małżonkom – ubogim, gdzieś na krańcu świata – w zapomnienej krainie Nazaretu! Ale Bóg tak wybrał w swej WOLNOŚCI.

Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą – a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu». Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim. (Łk 2, 22-40)

Człowiekowi ciężko pojąć taką definicję WOLNOŚCI – zwłaszcza człowiekowi XXI wieku. Gdzie doświadczenie chwili, emocje, przeżycia staja się definicją i wyznacznikiem wolności. Trwanie w nałogach, poszukiwanie coraz silenijszych doświadczeń w głębi nałogu staje się nieraz wyrazem ludzkiej wolności. Jednak wolność do której dąży przwdziwy chrześcijanin ma na końcu doprowadzić do głębokiego pokoju, szczęścia, radości trwajacej an wieki. Prawdziwa wolność nie polaga na zastąpieniu BOGA swoją osobą ale na poddaniu mojej woli całkowicie pod Jego wolę. Bo to jest droga szczęścia – 100% pewna droga na wieczną radość i poczucie spełnienia!

To nabożeństwo czyni duszę prawdziwie wolną wolnością dzieci Bożych. Jeżeli z miłości dla Maryi dusza oddaje się Jej dobrowolnie w niewolę, to owa Najdroższa Pani, z wdzięczności, rozszerza nasze serce i sprawia, że dusza idzie krokami olbrzyma drogą przykazań Bożych. Ona oddala znużenie, uwalnia od smutku i skrupułów. Tego właśnie nabożeństwa nauczył Pan nasz Agnieszkę de Langeac, jako środka pewnego uwolnienia się od wielkich trudności i niepokojów, w jakich się znajdowała. Powiedział do niej: Zostań niewolnicą Mojej Matki i noś łańcuszek, co też uczyniła. Wtedy też wszystkie jej troski ustąpiły. (pky 41. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

Jest w tym jakiś paradoks wiary, jakaś trudność do przełknięcia tej rpawdy – co jest najlepszym gwarantem, że nie pochodzi ona od człowieka. Jeśli coś ma pochodzić od Boga a nie ma w tym paradoksu, jakieś wewnętrznej sprzeczności, to powinno być z natury podejrzane duchowo… Rozumiał i doswiadczał tego Abraham – ojciec naszej wiary. On był ciągle wzywany przez Boga do wchodzenia w paradoksy w totalną ciemność i zawsze dotarł w niej do rpawdziwego światła wiary:

Pan tak powiedział do Abrama podczas widzenia: „Nie obawiaj się, Abramie, bo Ja jestem twoim obrońcą; nagroda twoja będzie sowita”. Abram rzekł: „o Panie, mój Boże, na cóż mi ona, skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka; przyszłym zaś spadkobiercą mojej majętności jest Damasceńczyk Eliezer”. I mówił: „Ponieważ nie dałeś mi potomka, ten właśnie, zrodzony u mnie sługa mój, zostanie moim spadkobiercą”. Ale oto usłyszał słowa: „Nie on będzie twoim spadkobiercą, lecz ten po tobie dziedziczyć będzie, który od ciebie będzie pochodził”. I poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: „Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić”; potem dodał: „Tak liczne będzie twoje potomstwo”. Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę. Pan okazał Sarze łaskawość, jak to obiecał, i uczynił jej to, co zapowiedział. Sara stała się brzemienną i urodziła sędziwemu Abrahamowi syna w tym właśnie czasie, jaki Bóg wyznaczył. Abraham dał swemu synowi, który mu się urodził, a którego mu zrodziła Sara, imię Izaak. (Rdz 15, 1-6; 21, 1-3)

Bracia: Dzięki wierze ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie. Dzięki wierze także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie, jak niezliczone ziarnka piasku na wybrzeżu morza. Dzięki wierze Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: „z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo”. Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen jest wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, na podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. (Hbr 11, 8. 11-12. 17-19)

Także w tajemnicy wolności którą proponuje św. Ludwik jest ta sprzeczność – „BY BYĆ PRAWDZIWIE WOLNYM TRZEBA SIĘ ODDAĆ W TOTALNĄ NIEWOLĘ BOGA PRZEZ MARYJĘ”! Taką droge pokazywało wielu swiętych. To też kryje się w zawołaniu św. Jana Pawła II – „Totus Tuus” – cały Twój Maryjo, bez zastrzeżeń i wyłączeń. Totalnie oddany Tobie, a przez Ciebie Maryjo Twemu Synowi i Ojcu Niebieskiemu w mocy Ducha Świętego.

Przez Maryję pragnę Tobie Boże ofiarować całą wolność moją, wolę moją, pamięć rozum wszystko ot co mam i posiadam. Z Twojej ręki to pochodzi. Tobie to oddaję przez Maryję. A Ta która zna Twoją wolę niech tym rozporządza według Twego Ojcze uznania.

Matko, Pośredniczko łask – przynieś tylko MIŁOŚĆ i ŁASKĘ – a to mi w zupełności wystarczy.

36. Duchowe ubezpieczenie

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Bóg przez Jezusa daje nam mnóstwo rpzestróg dotyczących czujności. Walki ze zniechęcenim duchowym. Daje też kilka polis ubezpieczeniowych na najtrudniejsze chwile. Wszystkie te „polisy” mają jako żyranta Ducha Świętego. Jezus nie zapowiada nam sielskiego życia, bez bólu cierpienia, problemów. Wręcz przeciwnie – dziejsza Ewangelia pokazuje, że to życie duchowe pełne wszelkich ryzyk – po utratę życia włącznie…! Ale daje nam UBEZPIECZENIE na ten czas. Jeśli będzimey Mu wierni, nie mamy się czego obawiać. Nie musimy się zastanwiać co i jak mamy mówić w naszej obronie – bo Duch Święty stanie przy nas.

Współczynnik ryzyka jest ogromny. Ale każdy gracz na giełdzie, każdy wie, że tam gdzie wartość ubezpieczenia jest wielka, tam, gdzie potrzeba nadobficie bogatego żyranta, tam, też wygrana jest nieprawdopodobnie, nieogranialnie wysoka. Podejmujac to duchowe ryzyko i idać za Jezusem mamy już OBIETNICĘ wygranej, dostajemy duchowe ubezpieczenie bez najmniejszej gwiazdki czy ukrytych klauzr w umowie. Wszystko jest jasne.

Gdyby przyszedł do mnei ubezpieczyciel człowiek i przedstawił mi taka tresć umowy i drogi jaką dziś prezentuje Jezus w swej Ewangelii pewnie bym nie podpisał – głównie z tego wzgledu, że to człowiek i nigdy nie może mi złożyć obietnicy takiej jak Jezus. Gdy Jezus przychodzi obietnicą mogę za nią pójść w ciemno! On – sama Miłość – Wszech-mogący – zawsze znajdzie drogę, by mnei poprowadzić ku Zbawieniu i wiecznemu szczęściu:

Jezus powiedział do swoich Apostołów: „Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”. (Mt 10,17-22)

Tak zaryzykował Szczepan i się nie zawiódł. Tak zaryzykowało miliony a może miliardy tych, którzy cieszą się oglądaniem Boga twarzą w twarz  w Niebie. Gdy zestawi się słowa JEzusa z Ewangelii z treścią życia Szczepana widzimy, że cała zapowiedź Jezusa wraz z uezpieczneim Duchowym wypełnia się co do joty!

Szczepan pełen łaski i mocy działał cuda i znaki wielkie wśród ludu. Niektórzy zaś z synagogi, zwanej synagogą Libertynów i Cyrenejczyków, i Aleksandryjczyków, i tych, którzy pochodzili z Cylicji i z Azji, wystąpili do rozprawy ze Szczepanem. Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał. Gdy usłyszeli to, co mówił, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. A on pełen Ducha Świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: „Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga”. A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem. Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: „Panie Jezu, przyjmij ducha mego!” A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: „Panie, nie poczytaj im tego grzechu”. Po tych słowach skonał. (Dz 6,8-10;7,54-60)

Jedyna SKŁADKA UBEZPIECZENIOWA jakiej to duchowe ubezpiecznie wymaga to ZAWIERZENIE BOGU. Oddanie się Bogu na wyłączność bez zastrzeżeń. Ale i tu człowiek ryzykuje jedynie to, że zostanie poprowadzony przez Ducha Świętego i jego życie będzie spełnione i szczęśliwe, nawet jeśli upłynie w trudzie, znoju i cierpieniu, to jednak w głębi ducha będzie przepełnione szczęściem. Droga zawierzenia zmienia serce i wnętrze człowieka – prowadzi ku miłości i wypełnia najgłębsze powołanei człowieka. Trzeba więc dziś razem z psalmistą wołać:

W ręce Twe, Panie, składam ducha mego

Bądź dla mnie skałą schronienia,
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą,
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.

W ręce Twoje powierzam ducha mego:
Ty mnie odkupisz, Panie, Boże.
Weselę się i cieszę się Twoim miłosierdziem,
boś wejrzał na moją nędzę.

W Twoim ręku są moje losy,
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.
Niech Twoje oblicze zajaśnieje nad Twym sługą:
wybaw mnie w swym miłosierdziu.
(Ps 31,3cd-4.6 i 8ab.16-17)

Można polisę ubezpieczeniową rozszerzać. Jednym z takich rozszerzeń jest włączenie w nią przymierza z Maryją. Ona potrafi pomnożyć procent zysków z takiej duchowej polisy. Maryja ubezpiecza nasze dobre czyny, zachowuje je, przechowuje w swoisty sposób by wykupic nas w dniu sądu. Tak zabezpieczony człowiek może wytrwale i ze spokojem krok po kroku dążyć do kresu swego życia – majac w sobie pewność że jest doskonale ubezpieczony na ostatnią chwilę życia:

To nabożeństwo zabezpiecza nasze łaski, zasługi i cnoty, czyniąc Maryję ich Powierniczką. Mówimy do Niej: Weź, o moja Najdroższa Pani, to, co dzięki łasce Twojego Syna uczyniłem dobrego. Ja nie potrafię tego zachować z powodu mej słabości i niestałości, z powodu wielkiej liczby i złośliwości mych nieprzyjaciół, atakujących mnie dniem i nocą.
Niestety! Codziennie widzi się cedry Libanu, padające w błoto, i orły unoszące się ku słońcu, które stają się później nocnymi ptakami; tysiąc sprawiedliwych upada po mojej lewicy, a dziesięć tysięcy po prawicy. Ale Ty, moja można i najpotężniejsza Królowo, podtrzymuj mnie, abym nie upadł. Strzeż całego mego dobra, aby mi go nie ukradziono. Powierzam Ci wszystko, co posiadam: „Depositum custodi”! — „Scio cui credidi”: Wiem dobrze, kim jesteś, i dlatego cały się Tobie powierzam. Jesteś wierna Bogu i ludziom i nie pozwolisz, by zginęło coś z tego, co powierzam Tobie. Jesteś zbyt potężna i nikt Cię nie zwycięży, ani nie wyrwie tego, co trzymasz w rękach.
„Ipsam sequens, non devias; ipsam rogans, non desperas; ipsam cogitans, non erras; ipsa tenente, non corruis; ipsa protegente, non metuis; ipsa duce, non fatigaris. Ipsa propitia, pervenis” (święty Bernard, Inter flores, De Maria Virgine): „Idąc za Nią, nie zboczysz z drogi. Modląc się do Niej, nie stracisz nadziei. Myśląc o Niej, nie pomylisz się. Jej się trzymając, nie zginiesz. Kiedy Ona cię strzeże, nie trwożysz się. Gdy cię prowadzić będzie, nie zmęczysz się. Kiedy ona łaskawa ci będzie, dotrzesz do celu”.
I gdzie indziej: „Detinet Filium ne percutiat; detinet diabolum ne noceat; detinet virtutes ne fugiant; detinet merita ne pereant; detinet gratiam ne effluant”: „Maryja wstrzymuje Syna, by nie karał. Wstrzymuje diabła, by nie szkodził. Cnoty wstrzymuje, by nie uleciały; zasługi, by nie zginęły; łaski, by nie minęły”. Tekst ten to słowa św. Bernarda, które wyrażają istotę wszystkiego, co powiedziałem. Gdyby istniał tylko ów jedyny powód zachęty do tego nabożeństwa jako najpewniejszego środka uchowania się w łasce Bożej oraz jej wzrostu, już powinienem go pragnąć żarliwie.
(pkt. 40. „Tajemnica MAryi” św. Ludwik)

Przez ręce Maryji, wspomożycielki i Skarbniczki wszelkich darów i łask weź Panie i przyjmij całą moją wolność, wolę, roum i pamięć, weź wszystko to co mam i posiadam. Weź to MAryjo i zanieś do Twego Syna, a anszego Zbawcy Jezusa Chrystusa i do Ojca. Z ręki Ojca to wszystko pochodzi i Jemu pragnę to ofiarować jako wyram mojej Miłości. Matko, ty która znasz wolę Ojca Niebieskiego, która jesteś Niepokalanym Poczęciem – nosisz imię Ducha Świętego, rozporządzja proszę tym wszystkim co ofairuję Bogu. Rozporządzaj według Bożej woli.

Pośredniczko łask, przynieś mi tylko Miłość i Łąskę, a to mi w zupełności wystarczy.

35. Słowo w ciało ubrane

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Słowo, które się w Ciało przybrało. WCIELONE Słowo Boga. Słowo, które istnieje od początku Wszechświata. Zrodzone, a nie stworzone…  Słowo Boga nie wraca do Niego bezpowrotnie, aż nie wypełni tego do czego zostało posłane. Na Słowo Boga, powstał każdy element tego świata. Na tchnienie Jego życia człowiek stał się istotoą żyjącą. Moc Słowa Boga, Słow Miłości jest nieprawdopodobna. To Słowo jest wyrazem MIŁOŚCI BOGA. Przez swe Słowo Bóg komunikuje Miłość do człowieka. A dziś świętujemy ubranie SŁOWA w CIAŁO – WCIELENIE SŁOWA BOŻEGO.

Bez Słowa Boga nic się nie stało na świecie. Słowo Boga jest ożywiające. Na wezwanie Jezusa, na Słowo JEzusa ludzie odzyskiwali zdrowie, wychodzili z grobu! To Słowo jest też Słowem Wiary. Które prowadzi człowieka przez ciemności i rozświetla ciemniści życia. Na Słowo Zwiastowania i na Słowo Maryi począł się Jezus, a potem przyszedł na świat jako najmniejsze i najpokorniejsze dziecko.

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: „Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. (J 1,1-18)

Jednak najtrudniej jest przyjąć to, że Miłość jest niekochana, nie zauważona, igorowana. Bóg posłał Jana by ogłosił przyjscie Jezusa. Bóg posyła kolejnych „Chrzcicieli” na ten świat by wciąż ogłaszali przyjscie Słowa, Życia i Światła na ten świat – Jego Syna – Jezusa. I wciąż ta dobra nowina nie jest przyjmowana.

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat. Ten Syn, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach. On o tyle stał się wyższym od aniołów, o ile odziedziczył wyższe od nich imię. Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek: „Ty jesteś moim Synem, Jam Cię dziś zrodził?” I znowu: „Ja będę Mu ojcem, a On będzie mi synem”. Skoro zaś znowu wprowadzi Pierworodnego na świat, powie: „Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży”. (Hbr 1,1-6)

O jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie, który mówi do Syjonu: „Twój Bóg zaczął królować”. Głos! Twoi strażnicy podnoszą głos, razem wznoszą okrzyki radosne, bo oglądają na własne oczy powrót Pana na Syjon. Zabrzmijcie radosnym śpiewaniem, wszystkie ruiny Jeruzalem! Bo Pan pocieszył swój lud, odkupił Jeruzalem. Pan obnażył już swe ramię święte na oczach wszystkich narodów; I wszystkie krańce ziemi zobaczą zbawienie naszego Boga. (Iz 52,7-10)

Mimo tych trąb, wołania, głoszenia wciąż są tacy, którzy wychodzą z mszy w dzień Bożego Narodzenia ze smutkim na twarzach – wciąż trwają w mroku nocy. A przecież dziś przyszło pocieszenie. Całe Niebo Śpiewa radośnie. Dziś przyszło światło i nadzieja… Ziema ujrzałą wreszcie swego Zbawiciela:

Ziemia ujrzała swego Zbawiciela

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica
i święte ramię Jego.

Pan okazał swoje zbawienie,
na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i wierność swoją
dla domu Izraela.

Ujrzały wszystkie krańce ziemi
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio,
cieszcie się, weselcie i grajcie.

Śpiewajcie Panu przy wtórze cytry,
przy wtórze cytry i przy dźwięku harfy.
Przy trąbach i przy dźwięku rogu,
na oczach Pana i Króla się radujcie.
(Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6)

Od Boga ciągle otrzymujemy łaskę po łasce. Dar po darze. On nas obdarza Miłością… I ciągle tego NIE CUJEMY!!!? A potrzeba tak niewiele. Przełąmać swoje schematy myślenia. Oddać Bogu swoją wolę – otworzyć się na Miłość i Łaskę – tyle wystarcza. Bóg wie, że ta droga potrafi być trudna. Daltego „zaprojektował” historię zbawienia w taki sposób że umieścił tam Maryję. Niepokalaną, która przeszła tą drogę jako człowiek. Która jest Mamą. Która opiekuje się nami i nas wychowuje. Przez Nią możemy dotrzeć do Taty i do naszego brata Jezusa Chrystusa. Przez Nią możemy odkrywać że Miłość i Łaska w zupełności wystarczają człowiekowi do szczęścia, życia spełnionego i harmonijnego:

Oddać się w ten sposób Najświętszej Dziewicy to czynić postęp w miłości bliźniego aż po najwyższy stopień. Ponieważ z własnej woli uczynić się Jej niewolnikiem oznacza dać Jej to, co się ma najdroższego – do Jej wolnej dyspozycji, dla dobra żywych i zmarłych. (pkt 39. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik Maria Grignion de Montfort)

Weź Panie przez ręce Matki  całą wolność moją, wolę moją, rozum i pamięć, weź moje talenty, umiejetności, osobwość, relacje, małżeństwo, rodzinę, weź moje talenty umiejetności i pracę, wszystko to co mam i posiadam. Oddaję to w ręce Mamy. Ona potrafi przyozdobić te dary w niezwykły sposób i zanieść je do Ciebie. Te wszystkie dary od Ciebie pochodzą, a ja pragę Ci je oddać przez Matkę. Cchę by Maryja, która zna Twoją Świętą wolę rozporządzała nimi.

Matko, Pośredniczko – przynieś tylko Miłość i Łaskę – a to mi w supełności wystarczy.

Jezu cichy i serca pokornego, Ty który przyjąłeś ludzkie ciało w największym UBÓSTWIE, POKORZE i ZALEŻNOŚCI  – uczyń moje serce an wzór Twego serca.

 

34. Matka, która przygotowuje dzieci na ważne spotkanie

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Jak mało znaczy to co mam i posiadam. Zwłaszcza oczy ludzi mogą błędnie rozumieć i oceniać moją osobę. Tak mocno pokazuje to dzisiejsza Ewangelia i dzisiejsze postaci. Ewangelia pisze o Zachariaszu i Elżbiecie, że byli sprawidliwi i wierni Bogu, a jednak ludność tamtego terenu widziała w nich wielkich grzeszników – bo byli bez dzieci… Jakże wielkie potrafi być cierpienie tych, którzy są zaszufladkowani przez otoczenie… Tylko u Boga można odnaleźc prawdę o sobie, o swej wartości, drodze, przeznaczeniu, kierunku życia…

Maryja tak ściśle złączona jest z Bogiem, że widać w Niej ten niesamowity rys Nadobfitego obdarowywania… Jeśli tylko dusza się otworzy na Jej bliskosć i prowadzenie, wtedy Ona będzie dawać łaskę za łaską…

Św. Ludwik opisze to jezykiem swej epoki – da nam woła za jajko. Coś niwymownie wartościowego wzamian za coś pospolitego i małego. A wszystko zaczyna się, gdy człowiek odda swą wolę. Gdy wybierze Boga, Maryję w swej wolnej woli, wolnej decyzji.

Boże! Jakże mało znaczy wszystko, co czynimy! Ale my przez to nabożeństwo, złóżmy wszystko w ręce Maryi. Kiedy już się Jej całkowicie oddamy, jak tylko się oddać można, ogołacając się ze wszystkiego dla Jej czci, Ona będzie dla nas nieskończenie hojniejsza i odda nam „za jajko wołu”. Odda nam się cała razem ze swoimi zasługami i cnotami; umieści nasze dary na złotej tacy swej miłości. Przyodzieje nas, jak to Rebeka uczyniła z Jakubem, w piękną szatę swego Syna pierworodnego i jedynego, Jezusa Chrystusa, to znaczy: w Jego zasługi, którymi Ona dysponuje. W ten oto sposób, ogołociwszy się ze wszystkiego dla Jej czci, jako Jej domownicy i niewolnicy, posiadać będziemy zdwojone szaty: Omnes domestici ejus yestiti sunt duplicibus: szaty, ozdoby, wonności, zasługi i cnoty Jezusa i Maryi w duszy niewolnika Jezusa i Maryi, niewolnika ogołoconego ze siebie samego i wiernego w swoim ogołoceniu. (pkt. 38 „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Cały świat czeka już w napięciu na Przyjście Pana. Anioł już dostał rozkaz, już poszedł… Anioł który oczyszcza, leczy, uwalnia… Cedzi złoto z zanieczyszczeń rozgrzewajac je najpierw w ogniu, w żarze płomieni. Oczyszcza jak ług. Nie powierzchownie ale wnika w strukturę osoby, jak ług w strukturę tkaniny. Wchodzi w głębię człowieka, osoby. Tego właśnie Bóg pragnie – wejść w głąb – poza powierzchowne zmiany. Pragnie nawrócenia serc – dlatego posyła Anioła, dlatego posyła Syna:

Tak mówi Pan Bóg: „Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy On się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za minionych dni i pradawnych lat. Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni on serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi klątwą”. (Ml 3, 1-4. 23-24)

My którzy czekamy nie mamy sie czego obawiać. Wręcz przeciwnie – powinniśmy ponieść głowy i oczekiwać na przyjsćie Pana:

 Podnieście głowy, bo Zbawca nadchodzi

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Dobry jest Pan i łaskawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy ubogich dróg swoich.

Wszystkie ścieżki Pana są pewne i pełne łaski
dla strzegących Jego praw i przymierza.
Bóg powierza swe zamiary swoim czcicielom
i objawia im swoje przymierze.
(Ps 25 (24), 4-5. 8-9. 10 i 14)

Podnieść głowy i wołać całym sobą:

Królu narodów, Kamieniu węgielny Kościoła, przyjdź i zbaw człowieka, którego z mułu utworzyłeś.

Bóg przyjdzie. On Wszechmogący – przyjdzie właśnie tam gdzie juz się poddaliśmy, gdzie się Go już nie spodziewamy, gdzie Jego przyjście wydaje się być paradoksalne. Tak jak przyszedł do podeszłego w latach bezpłodnego małżeństwa. Przyszedł z Synem – i to jakim Synem – Janem Chrzcielem. Dał nową energie tym ludziom. Elżbieta, Zachariasz – jacy oni są podekscytowania, stanowczy, silni, ale i radośni w tej scenie… Ich marzenie pielegnowane w sercu – przemodlone przez DZIESIĄTKI LAT! – STAŁO SIĘ. Urodził się Jan:

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał jej tak wielkie miłosierdzie, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Ale matka jego odpowiedziała: „Nie, natomiast ma otrzymać imię Jan”. Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”. Pytali więc na migi jego ojca, jak by chciał go nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I zdumieli się wszyscy. A natychmiast otworzyły się jego usta i rozwiązał się jego język, i mówił, błogosławiąc Boga. Wtedy strach padł na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?” Bo istotnie ręka Pańska była z nim. (Łk 1, 57-66)

Bóg nadaje imię – On nadaje misję człowiekowi… Moim zadaniem jest to imię poznać i za nim podążyć- bo tylko tak odnajdę drogę do radosći, wesela, drogę do Ojca..

Matko Najświętsza weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, rozum i pamieć, weź wszystko to co mam i posiadam, moje relacje, małżeństwo, pragnienie potomstwa, moją hostorię życia, talenty, umiejetnosci, pracę, znajomosci, weź wszystko co mam i posiadam, bo to wszystko pochodzi z ręki Ojca. Przyozdób ten marny dar. Ułóż go na złotej misie. oczyść z plew i zanieś proszę Ojcu, jako wyraz mojej Miłości. Ten mały dar przekazany przez Ciebie będzie na pewno przez Ojca przyjety. Rozporządzaj moim życiem według uznania Boga. Według Jego woli – bo Ty Matko ją znasz.

Przynieś mi tylko Miłosć i Łaskę a to mi w zupełnosći wystarczy.

33. Ona ma niezwykłą ŁASKĘ u Boga

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Św. Ludwik w pkt. 37 „Tajemnicy Maryi” pisze o Niej, jako o orędowniczce i pośredniczce naszych zasług:

Poświęcać się w ten sposób Jezusowi przez Maryję oznacza złożyć w Jej ręce nasze dobre uczynki, które – choć wydają nam się dobre – są często brudne, niegodne spojrzenia Boga i Jego akceptacji, przed którym i gwiazdy nie są czyste.
Ach! Prośmy tę dobrą Matkę i Mistrzynię, by przyjęła nasz ubogi dar, oczyściła go i uświęciła, podniosła i ozdobiła tak, by stał się godny Boga. Wszystkie osiągnięcia naszej duszy mniej znaczą przed Bogiem, Ojcem Rodziny, dla zdobycia Jego przyjaźni i łaski, niż znaczyłoby przed królem robaczywe jabłko biednego wieśniaka, który chciałby nim przed Jego Wysokością wypłacić się z dzierżawy. Co by zrobił ów biedny człowiek, gdyby był mądry i miał poparcie królowej? Ona – przyjazna jemu i ciesząca się poważaniem u króla – czyż nie usunęłaby z owego jabłka to, co w nim robaczywe i zepsute, by je położyć na złotej tacy przybranej kwiatami? Czy król mógłby wtedy odmówić przyjęcia daru? Przyjąłby i to nawet z radością, z rąk królowej, która kocha tego wieśniaka. Modicum quid offerre desideras? Manibus Mariae tradere cura, si non vis sustinere repulsam: Pragniesz złożyć Bogu jakąś drobną ofiarę, a nie chcesz doznać zawodu, mówi św. Bernard, składaj twój dar przez ręce Maryi.

Bóg obdarzył ją szczególną łaską i misją. Ona ma niezwykły przystęp do Boga – Ona NIEPOKALANA, KRÓLOWA:

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja. Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. a oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Wtedy odszedł od Niej Anioł. (Łk 1, 26-38)

Wcielenie. Ona skupiajaca w sobie miłość stowrzenia otworzyła się na Miłosć Boga w Duchu Świętym. Na jej wypowiedziane w pełnej wolnośći „TAK” dokonuje się cud wcielenia. W Jej łonie poczyna się Bóg-Człowiek – Jezus.

Ona stałą się tym samym ARKĄ PRZYMIERZA, DOMEM BOGA, ŻYWĄ MONSTRANCJĄ.

W Jej łonie rósł Jezus, karmiony z Jej ciała. W Izraelu 2000 lat temu. Bez służby medycznej, gdy śmiertelność dzieci i ilość poronień dalece przewyższała dzisiejsze liczby. Bóg zaryzykował. Dał Maryi swego Syna – jako najkruchszą istotę w jej łonie. Bóg potrafi zaryzykowć wszystko w swej szalonej miłości do człowieka…! Bóg panuje nad światem i świat nigdy nie wymyka się Jego kontroli. Ale Bóg też dał człowiekowi wolną wolę i możliwosć stanowienia o sobie, decydowania. A jednak zaryzykował. Powierzył życie swego Syna Maryi i Józefowi.

Dla Boga nie ma nic niemożliwego.

Weź Panie i przyjmij przez ręce Matki całą wolność moją, wolę, pamieć i rozum. Wszystko to co czynię. To co mam i posiadam a co pochodzi z Twojej ręki Boże. Wszystko to niech ubogaci, upiększy i zaniesie przed Twe oblicze Matka.

Matko rozporządzaj tym wszystkim według woli Boga.

Przynieś tylko Miłość i Łaskę – Najdroższa Pośredniczko – a to mi w zupełności wystarczy.

 

Bóg Wszechmogący

„Bóg posłał anioła Gabriela … ” – On to zapoczątkował, bo On jest Alfą i Omegą – od Niego wszystko się zaczyna i wszystko w Nim ma swój początek. W szcególności dzieła zbawcze – takie jak Wcielenie.

„do miasta w Galilei, zwanego Nazaret…”. Do mieściny, a może nawet wioski, gdzieś na końcu świata. Miejsca które według biblistów zamieszkiwało może ze 150 osób. Do Galilei – na jakieś rubierza – najmneij znaczęcego „powiatu” Izraela.

„do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida…” – On nie byłby sobą gdyby nie wszedł w paradoks. Wszyskto co nie ma w sobie paradoksu a dotyka przestrzeni Boga i wiary powinno być podejrzane. Przestrzenią wiary jest pójście poza grnice zrowo rosądkowych rozumowań. Bo Bóg jest Wszechmogący i Twórczy. On wchodzi w takie przstrzenie których człowiek nie jest w stanie objąć swym umysłem. Posłał do dziewczyny, która już ma plany na życie. Jest poślubiona Józefowi, ale jeszcze z nim nie zamieszkała. Stawia ją wobec oskarżenia o cudzołóstwo i ukamienowania. Nie mógł posłąć anioła tydzień wcześniej – przed ślubem… Bóg chciał by obok Maryi był Józef – ten który będzie zasypiał a rano brał sprawy w swoje ręce…. Bóg przekracza granice. Dlaczego nie po ślubie. Bóg wybrał, czas, miejsce, osoby…

„…a dziewicy było na imię Maryja.” – On już wcześniej wszysko miał w swym zamyśle. On poczęła się kilkanaście lat wczesniej i zostałą obdarowana cudem NIEPOKALANEGO POCZĘCIA. Została zapoczątkowana bez zmazy grzechu pierworodnego. Dlatego wszystko co robiła było odpowiedzią na Boże wołanie. Wybierała majać wolną wolę, ale wybierała zawsze dla większej chwały Boga. Każda Jej decyzja była trafna i spójna z zamysłania Boga…

To właśnie potwierdza Anioł. Ona jest w pełni otwarta na obceność duchową w sobie – Anioł wszedł do Jej wnętrza. „Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Najszczęśliwsza, najgodniejsza. Pozdrowiona. ŁASKI PEŁNA – czyli – NIE POKALANA ŻĄDNYM GRZECHIEM. Wypełniona łąską po brzegi – nie ma w niej cienia grzechu. Jest PEŁNA ŁASKI. Bóg w Niej mieszka…

Maryja ma wolną wolę – BADA DUCHY. Nie podąża ślepo za głosem, który słyszy. Jako człowiek nie jest zapewne wolna od pous. Rozważa w sercu i odrzuca pokusy. Jest osobą głębokiej KONTEMPLACJI. „Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.” Rozważa i bada…

„Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga…” Bóg nigdy nie przychodzi ze strachem, żeby człowieka wystraszyć. Gdy wstrząsa życiem, nawet gdy zrzuca z konia i oślepia to obdarza nadzieją i drogą dalej i wyżej. Nie niszczy człowieka ale chce go prowadzić ku pokojowi. Woła do serca człowieka – woła ciągle: „NIE BÓJ SIĘ!”. Bóg wylewa na człowieka łaski – nadobficie. ŁASKA U BOGA…

Łaska niezwykła i zaskakująca: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. – Maryja która rozważa wszystkow  sercu. Która zna SŁOWO BOŻE, zna zapowiedzi Mesjańskie i jako izraelitka czeka na Mesjasza, rozumie kogo zapowiada jej Anioł. Choć jest to nie do objęcia rozumem. Jej proste serce i umysł nie są w stanie tego pojąć. Po dziś dzień najtęższe umysły teologów nie są w stanie pojąć tajemnicy Wcielenia. A jeszcze to – Ona po ślubie – czeka na zamieszkanie z Józefam. Nie współżyła z nim. A Anioł mówi Jej – POCZNIESZ, a potem PORODZISZ!!! Ona pewnie już marzy że za rok dwa przeprowadzi się z Józefem do jego domu. On poprowadzi warsztat, ona będzie żyła u jego boku. Jak będą mieli córkę to nada jej imię…., a jak syna to najlepsze będzie Jakub po dziadku…? Wszystkie Jej plany… Bóg mówi – POCZNIESZ i PORODZISZ SYNA i nadasz mu IMIĘ JEZUS. I to jeszcze wiecznego KRÓLA IZRAELA? Jak? stąd z końca świata – z Izraela…. WIARA – przekroczyć ograniczenia tu i teraz, ograniczenia ludzkie i wejść w Boży plan ZBAWIENIA. ON UFA BOGU i idzie dalej…

Choć jeszcze odzywa się w Niej ludzka natura i natura Tej, która bada duchy i natchnienia zanim za nimi pójdzie: „Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”

Bóg tym, którzy pytają ze szczerego serca odpowiada – bardzo konkretnie. Choć odpowiedż wchodzi w jeszcze głębsze paradoksy i przestrzenie duchowe. Już kompltenie poza ludzką percepcję. „Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym.”

Jednak Anioł wie, że przedstawia to co nie obejmowalne ludzkim uzysłem. Pokazuje więc wszechmoc i potęgę Boga. Elżbieta – kobieta w podeszłym wieku – czekała całe życie. Teraz – juz w zasadzie za późno na ciążę. Już nie czas…. A Jednak Bóg mówi: „a oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Bóg prowadzi – podpowiada, prostuje. POmaga objąć choć strzępki przestrzeni wiary. Bo DLA NIEGO NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO. I dlatego człowiek musi sie stać prosty jak dziecko by tą prawdę przyjąć i nią żyć.

Maryja w swej wolności podejmuje decyzję: „Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Wtedy odszedł od Niej Anioł.”

Wejść w przestrzeń wiary, zbadać duchy, które przychodzą i podjąć wezwanie BOGA….

32. Z pokolenia na pokolenie

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Wiara wędruje z pokolenia na pokolenie. Rodzice, dziadkowie, chrezestni, wzorce w rodzinie. Taką drogą najczęściej przekazywana jest wiara. Z pokolenia na pokolenie. W każdym drzewie genealogicznym są też słabe ogniwa, są osoby,które pobłądziły, nie były z Bogiem blisko, zabłądziły.

Także w drzewie genealogicznym Jezusa nie ma samych świętych i nieskalanych, nie ma samych proroków. Są znani i mniej znani. Są tacy, których historia na kartach Biblii pokazuje błądzenie, grzech. Jest wielu takich którzy cudownie zaczynali a kończyli bardzo źle jak choćby Dawid czy Salomon, są też tacy, którzy żyli w świecie dworów królewskich daleko od Boga i gdzieś po drodze odkryli swą tożsamość i u kresu życia byli niezwykle blisko Boga jak Mojżesz, czy Eliasz, którzy według tradycji zostali wzięci do Nieba… Bóg jest Wszechmogący – świat nigdy nie wymknie Mu się z rąk, z Jego kontroli. Tylko Bóg potrafi przemienić największy grzech w drogę ku błogosłąwieństu. On potrafi przemienić człowieka, świat, narody… On też potrafi uleczyć hostorię życia człowieka…

Mądrości Najwyższego, która zarządzasz wszystkim mocno i łagodnie, przyjdź i naucz nas drogi roztropności. (Aklamacja z Adwentu na 17 Grudnia)

Wzorcem drogi do Boga są ci, którzy znaleźli się u szczytu genealogi. Józef z rodu Dawida i poślubiona mu Maryja. Szczególnie Ona – Niepokalana – Oblubienica Boga. Tak jak genealogia prowadzi od Abrahama do Jezusa, tak też przez Maryję człowiek zawsze dotrze do Jezusa. On jest Celem, koroną i Maryja nigdy Go nie przesłania…

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Esroma; Esrom ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była dawna żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Tak więc od Abrahama do Dawida jest w sumie czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń. (Mt 1, 1-17)

Maryja i Józef przynoszą Jezusa światu, opiekują się Nim, przekazują Mu wiarę, uczą religijności, ale nigdy nie przesłaniają, nie powstrzymują Go w Jego misji…

Idąc przez Maryję do Jezusa Chrystusa, Jego też czcimy, ponieważ przez to zaznaczamy, że nie jesteśmy godni zbliżać się do Jego nieskończonej świętości bezpośrednio, z powodu naszych grzechów, i że potrzebujemy Maryi, Jego świętej Matki, by była naszą Orędowniczką oraz Pośredniczką u Niego, który jest naszym Pośrednikiem. Oznacza to jednocześnie, że zbliżamy się do Niego jako do naszego Pośrednika i naszego Brata, uniżając się przed Nim jako naszym Bogiem i Sędzią. Jednym słowem, znaczy to: ćwiczyć się w pokorze, która zawsze jest zdolna ująć Serce Boga. (pkt. 36. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Matko Najświętsza prowadź mnie do Twego Syna. Ty w której sercu gościła zawsze radość, przywróć mem sercu radość – jeśli taka jest wola Boga. Przynieś dar radosnego cozekiwania na Pana. Pogłębiania mojej więzi z Nim. Weź i przyjmij Matko i zanieś Twemu Synowi całą wolność moją, wolę, weź PAMIĘĆ i ROZUM, to wszystko co zostało we mnie ukształtowne przez historię mego życia, przez pokolenia, rodziców, dziadków, przez moje dotychczasowe życie, weź moją wiedzę, talenty, pracę, osiągniecia, relacje, weź wszystko to co mam i posiadam i zanieś to Twemu Synowi. Rozporządzaj tym jak On zechce, bo z Jego ręki to wszystko pochodzi i Jemu chcę to wszystko przez Ciebie Matko oddać jako wyraz mojej Miłości.

Pośredniczko Łask przynieś tylko Miłość i Łaskę a to mi w zupełności wystarczy.

 

Przejdź do paska narzędzi