20. Serce szukające Pana
07 czwartek maj 2020
Posted in 03. Spotkanie z kobietami, Tydzień IV, WIelkanoc 2020
07 czwartek maj 2020
Posted in 03. Spotkanie z kobietami, Tydzień IV, WIelkanoc 2020
06 środa maj 2020
Posted in 03. Spotkanie z kobietami, Tydzień IV, WIelkanoc 2020
Tagi
głoszenie, Jezus, niewisty, objawienie, pokój, radość, spotkanie, wolność, Zmartwychwstanie
Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. A mówiły między sobą: «Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział». One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały. Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć.
Idą spełnić uczynek miłosierdzia wobec zmarłego. Chcą dopełnić obrzędów pogrzebowych. Idą naglone potrzebą serca. Prostym pokornym pragnieniem. Prowadzi je serce, jednak nie brak im realizmu. Wiedzą, że kamień blokuje wejście. Wiedzą, że jest bardzo ciężki i one same nie będą w stanie go usunąć. Jedakże idą. Wiedzą, że przed grobem stoi straż. MIMO WSZYSTKO IDĄ! Wsłuchują się w delikatny, prosty głos ducha. Wierzą, że się uda. Gdyby nie wierzyły, nie poszłyby tam… Nie zniechęciły się. Nie zawróciły. Poszły…
Przychodzą do grobu. Cud. Musiały widzieć z daleka, że kamień jest odsunięty, strażnicy zniknęli. Przez ich głowy przebiega pewnie setki myśli. Pytań. Jak to? Co tu się stało? Czy ciało Jezusa jest jeszcze w grobie?
Wchodzą. Jest półmrok. Tym bardziej wewnątrz grobu jest jeszcze ciemno. W środku siedzi młodzieniec w białej szacie. Musiały zacząć krzyczeć. Mocno się przestraszyć.
Anioł je uspokaja. Głosi Kerygmat!
Nie bójcie się!
Szukacie Jezusa, który w waszych umysłach został ukrzyżowany i pochowany tutaj!
NIE MA GO TU! ZMARTWYCHWSTAŁ! OGŁOŚCIE TO! Ogłoscie to uczniom!
Doświadczenie jest dla nich jednak tak szokujace że uciekły do grobu do domu. Z walacym sercem pobeigły zapewne do domów w Jeruzalem.
Serce Marii Magdaleny było jeszcze głebiej zanurzone w sercu Pana. Dla niej najważniejszy był On. Maria zignorowała nawet Anioła! Nie przestraszyła się. Chciała tylko zobaczyć, spotkać Pana. Nie przestrzaszyła się tak jak inne kobiety – było je w pewien sposób wszystko jedno co sie z nią stanie – chciała jedynie Jego.
Maria spotyka Jezusa. Podejmuje Jego wezwanie do ogłoszenia kerygmatu Apostołom i spełnia je. Jednak oni nie chcą jej wierzyć. Jej głoszenie musiało być neizwykłe. Nieprawdopodobnie entuzjastyczne. Tak samo jak przedtem płonęło trawione niewymownym cierpieniem, tak samo teraz musiało zapłonąć niepradopodobną radością.
Może nawet chwyciła piotra za ramiona i potrząsała Nim, żeby pojął. Może bigała od jednego do drugiego widząc tylko zdziwoną twarz. Głosiła. Wykrzykiwała do nich. Jej policzki zalewały łzy radości. Oni jednak nei wierzyli.
Panie wlej w me serce ogrom wesela z Twego zmartwychwstania. Ogrom tego doświadczenia jakie było udziałem Niewiast a w szczególności Marii Magdaleny. Miarą pojemnośći serca na radosć jest miara cierpienia jakie serce zniosło. Przez wzglad na doświadczenia cierpienia w moim życiu przepelnij me serce ogromem radości.
Uczyń serce moje na wzór serca Twego!
Punkt 1. Widzieć osoby […], a wchodząc w siebie starać się pożytek jakiś [duchowny] z tego wyciągnąć.
Punkt 2. Słuchać, co mówią, i podobnie wyciągnąć z tego jakiś pożytek.
Punkt 3. Patrzeć, co czynią i też wyciągnąć jakiś pożytek.
05 wtorek maj 2020
Posted in 03. Spotkanie z kobietami, Tydzień IV, WIelkanoc 2020
Tagi
beznadzieja, bezradność, ciemność, grób, głoszenie, Jezus, kerygmat, krzyż, Niewiasty, pokora, pustka, serce, służba, Zmartwychwstały
Jezus nawet w ogłaszaniu swego Zmartwychwstania zaczyna z ogromną pokorą. Najpierw nieoficjalnie – tym którzy byli najbliżej Niego swym sercem. Dopiero potem pójdzie do niedowierzającego grona Apostołów – do Kościoła. Najpierw objawia najprostszym sercom – „prostaczkom”. Tym, którzy przyjmują Go jak dziecko – takim jakim ejst, bez żadnych projekcji – bez tego: „a myśmy się spodziewali”…
Gdy dodatkowo poptrzy się że w ówczesnej kulturze kobiety się nie liczyły. Trudno sobie było wyobrazić kobiety jako świadków i głosicieli takiego wydarzenia jakim jest Zmartwychwstanie! One w prostocie serca i swej pokorze przyjmowały Słowo Pana, służyły swymi umijętnościami i majątkiem, towarzyszyły. Przylgnąły sercem do Jezusa. Nawet jeśli nie wszystko rozumiały, to przylgnęły sercem do Niego i chciały służyć. W najgłębszy sposób weszły w Ewangelię – na długo przed wydarzeniami wieczernika służyły – „obmywały nogi”. Bez wielkich aspiracji – były ostatnie, by stać się pierwszymi, które usłyszą największą i najbardziej niezwykłą wiadomość we Wszechświecie – ZMARTWYCHWSTAŁEM! PIERWSZE, które zobaczyły Pana po powstaniu z martwych!
One też stają się pierwszymi głosicielami Kerygmatu. Mają go zanieść uczniom. Nauczyć Apostołów pokory. Oni będą niedowierzać w to „babskie gadanie”. Oni będą postawieni dalej w kolejności spotkania ze Zmartwychwstałym!
Sercem przyjęta wiara. Pan nigdy ni karcił kobiet, choć Apostołów nieraz bardzo mocnoustawiał do pionu. Surowymi słowami gromi faryzeuszów i uczonych w piśmie.
Obchodzono w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: „Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie”. Rzekł do nich Jezus: „Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. Moje owce słuchają mojego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.(J 10, 22-30)
Do kobiet, które przylgnęły do Niego sercem podchodził z niezwykłą łągodnością i delikatnością. Nawet wobec wielkich grzesznic zachował swą niezwykłą delikatność, milczenie i dyskrecję.
Kobiety idą do grobu pociagniete sercem – z pragnieniem spełnienia uczynku miłosierdzia. Pełne prostoty i relizmu – „kto nam odwali kamień?”. Wiedzą, że tam jest straż. Jednak idą – prowadzi ich serce – idą bo tak trzeba! Wbrew logice i możliwościom. Prowadzi ich wiara – wiedzą że Bóg był z Jezusem i czują wewnętrznie że to się jakoś uda. Miłość i odwaga prowadzi je do grobu.
Przychodzą, widzą odwalony kamień i orędzie Anioła – KERYGMAT! Zmartwychwstał! Nie ma Go tu!
To wydarzenie uczy mnie by isć czasem wbrew logice i spodziewać się wszystkiego z ręki Boga. On jest WSZYSTKO-MOGĄCY – Wszechmogący! To Bóg da owoc i zatroszczy się o wszystko – nawet wbrew logice.
Maria – trwałą przy grobie – nawet gdy wszyscy odeszli. Nie poznałą Jezusa. Była gotowa przenieść ciało Jzusa. Ona wątła kobieta chciałą przenieść ciało dorosłego mężczyzny! Nawet orędzie Paschalne nie było tak ważne jak sam Pan! Ani Aniołowie, ani Słowa – tylko Pan! „Gdzie On jest?”
Maria uczy mnie jak zachowywać się gdy stoję bezradny w życiu. Gdy wszystko wydaje się rozwalone. Gdy staję w półmroku przed pustą ciemną pieczarą grobu ze łzami w oczach. ONA TRWA! NIE ODCHODZI! SZUKA PANA! Właśnie wtedy Go spotyka. W tym padole beznadziei. Pan przyszedł niepostrzeżenie. Myślała, że to ogrodnik! Drobnostka, coś co wydaje się nieistotne… a tu rozmowa ze Zmartwychwstałym!
Kobiety uczą mnie postawy prostoty i wytrwałości. Właśnie wtedy gdy jest tak pospolicie. Gdy po ludzku jakoś nie idzie. Gdy trzeba się przedzierać przez szarość albo nawet beznadzieję. I właśnie wtedy spotyka się Jezusa. PANIE OTO JA! POŚLIJ MNIE! Nie odstępować od pozornej przegranej. Od krzyża pustki. Od grobu. Nie poddać się beznadziei i nie zawrócić porzucając wołanie Pana.
Duch przemawia przez intuicję SERCA. Rozum rozeznaje skąd przychodzi głos. Ale serce – kochajaće serce porywa do działania.
04 poniedziałek maj 2020
Posted in 02. Spotkanie z Matką, Tydzień IV, WIelkanoc 2020
Tagi
cierpienie, delikatność, dyskrecja, grób, Jezus, krzyż, Maryja, miłość, Pascha, pokora, radość, serca, spotkanie, Zmartwychwstanie
Św Ignacy prowadzi w kontemplację spotkania Maryji ze Zmartwychwstałym. Wydarzenia, którego nie opisuje żadna z Ewangelii. Mówi o nim wielu świętych i tradycja Kościoła. Trudno sobie wyobrazić, by do takiego spotkania nie doszło. Milczenie może wynikać z tego, że to spotkanie na głębinach ducha. Doświadczenie serc – nie możliwe do opisania ludzkimi słowami. Maryja – w swej kontemplacyjnej naturze musiałą przeżyć takie spotkanie w niewymowny, nieopisywalny sposób.
Święty Jan od krzyża w „Nocy Ciemnej” księga II – rozdział 17 pisał o takich spotkaniach na głębinach ducha:
Intuicja i doświadczenie Jana od Krzyża podpowiada jak należy towarzyszyć Maryji i Jezusowi w czasie spotkania po Zmartwychwstaniu.
Serca Maryji i Jezus zostały przepełnone bólem i cierpieniem. Głębia bólu i cierpienia jakich doświadczyli sprawiło zapewne, że to spotkanie było eksplozją radosci – najwiekszą jaka kiedykolwiek nastąpiła na Ziemi. Nowa Ewa i Nowy Adam. Ten ból i cierpienie osiągną kres. Zycięzstwo! Miara bólu jest miarą duchowej radości. Daltego też trudno jest człowiekowi pojąć głębię tego spotkania. Nie da się jej opisać. W to doświadczenie serc trzeba wejść z otwartością na ducha, na kontemplację. Zanurzyć się wchodząc z bagażem całego swojego bólu i doświadczajać wyzwalajaćęgo spotkania ze Zmartwychwstałym.
Człowiek otwarty na Jezusa doświadcza wszystkeigo ze strony Boga. Jeśli jest otwarty na wielkie cierpienie to równie mocno jest otwarty na ogromną radość. Zarówno cierpienei jak i radość są łaską. Są nierozerwalie połączone. PARADOKS – ale tam gdzie nie ma paradoksów wiary trzeba być bardzo podejrzliwym.
Pokora to fundament radości. A pokorę buduje doświadczenie cierpinia. Uszlachetnia ją cierpienie. Wielkie doświadczenia radości wymagają twardych i mocnych fundamentów. Radosc Maryji i Jezusa musiałą być zatem niewypowiedzianie wielka. Bo ich cierpienie i pokara są niewypowiedziane. Heroiczna wiara i uniżenie. Tego nie opiszą żadne słowa.
To także znak dla mnie. Im większe trudy i cierpienia. Im głebsza i ciemniejsza noc, przez którą się przedzieram duchowo, tym lepiej. Bez doświadczenia, bez budowania pokory nie będę zdolny przyjąć głębi radości Paschalnej. Bez niesienia krzyża nie umrę razem z Panem i razem z Nim nie Zmartwychwstanę. Bez dświadczenia Paschy nie będę potrafił szczerze głosić Dobrej Nowiny. Takiego głosiciela nei da się powstrzymać. Świat będzie upokarzał, zabijał, wyszydzał, a głosiciel tym bardziej będzie się umacniał i radował, że współcierpi z Panem! Im Pan mnie bardziej doświadcza, tym więcej chce ze mną zbudować. Tym bardziej trzeba mi sie zabrać za porządkowanie serca.
Maryja uczy zachowywania w sercu. Jej spotkania ze Zmartwychwstałym nie ma w Ewangelii. Jest skryte w dyskrecji w Jej sercu. Maryja nie ma w sobie żadnego ekshibicjonizmu duchowego. Bardzo delikatnie wprowadza tych którzy Jej się powierzą w głebiny tych doświadczeń. Uchyla rąbka tajemnicy.
Maryja jest też neizwykła w tym, że robi swoje. Nie staje na predzie Apostołów. Nie głosi. Nie idzie Ewangelizować. Kontempluje. A nazywamy ją Gwiazdą Ewangelizacji!!! Ona ma swoje miejsce, swój dar. Nie mówi, że jest lepsza od Piotra bo się nei zaparła i to Ona powinna przewodzić dwunastu po śmierci Syna. Pozawala Bogu działać. Nie wychodzi przed szereg. Maryja uczy mnie, że mam czynić to co do mnie należy tu i teraz w tym stanie w którym jestem. Nie zazdrościć. Robić swoje w swoim miejscu umiejąc uszanować i docenić dar drugiego obok mnie.
03 niedziela maj 2020
Posted in 02. Spotkanie z Matką, Tydzień IV, WIelkanoc 2020
Tagi
grób, Jezus, Matka, Pan, Pascha, przemiana, przygnębienie, radość, serca, smutek, spotkanie, wyzwolenie, Zmartwychwstanie
Dwa dni temu był pierwszy piątek wczoraj pierwsza sobota Maja. W te dni czcimy niezwykłe serca. Serce Jezusa i Serce Maryji. Serca przepełnione oceanem cierpienia ale też serca będące źrółem przeogromnej radosci paschalnej.
Radości paschalnej a nie radosci swiatowej. Radość świata jest intensywna, chwilowa. Płonie jak słoma. Wybucha intensywnie, na chwilę a niedługo potem zostaje po niej popiół. Radość paschalna jest jak węgiel – żaży się bardzo długo. Spokojnie. Daje ciepło i światło przez długie godziny. Radość paschalna ma swoje miejsce w głębinach serca, nieraz trudno zauważalna w zewnętrznych przejawach. Radość paschana pochodzi od Boga. Jak św Ignacy pisał – poruszenia od Boga potrafią przyjść nagle, poza długą modlitwą, czy też rozmyślaniem o Bogu. Duch wiele tam gdzie chce i tak jak chce. Radość paschalna może też zawierać paradoksy, bo Bóg nie jest obejmowalny pojęciami tego świata. Jest ponad światem namacalnym w którym życjemy. Wszystko co nie zawiera w sobie smaku paradoksu w świecie wiary – powinno być podejrzane.
Do żródeł radosci można się też dokopać swoją wolą. Gdy przychodzi przygnębienie czasem wystarczy prosty akt strzelisty. Bądź uwielbiony Panie! Przywróć mi radość Twej obecności!
Święty Ignacy w książce ćwiczeń zaraz po kontemplacji Zmartwychwstania prowadzi do rozważania którego nie opisuje Biblia. Do spotkania Jezusa z Matką. Spotkanie które trzeba przeżyć we wnętrzu serca. To spotkanie bardzo intymne. Ewangeliście nie opisali takiego wydarzenia, ale też trudno sobie wybrazić żeby do niego nie doszło. Może tak jak w przypadku Eucharystii nie opisanej przez św Jana ze względu na ogromny szacunek do jej intymnego charakteru, tak samo nie opisał spotkania z Matką. Może sama Maryja po tak intymnym spotkaniu z Synem na głebinach swego serca, rozważałą to spotkanie w sercu.
Cześć biblitów i teologó uważa że tego spotkania nie było – podkreślajac pokorę Maryji. Jednakże większosć świętych oraz przekazów starochrześcijańskich wskazuje, żę jednak się odbyło. Spisujacy Ewangelie owiali je jednak milczeniem szacunku. Świadkami byli tylko Maryja i Jezus. Spotkanie jeśli się odbyło musiało być niezwykłe i nie wyrażalne ludzkimi słowami. Maryja – kontemplująca – zachowała pewnie ogrom tego doświadczenia w sercu. Jak opowiedzieć słowami Miłość prostą, dyskretną, delikatną. Miłość serc przytłoczonych wcześniej tak ogromnym cierpieniem. Serca przeszytego mieczem i serca przygniecionego grzechami miliardów ludzi. To doświadceznie spotkania można przeżyć tylko na głębinach własnego serca. Kontemplując… Starajac się delikatnie towarzyszyć temu spotkaniu.
Prośba o SILNĄ radosć. Taką nieprzemijającą. Trwałą i na głębinach wnętrza. RADOŚĆ PASCHALNĄ. Pocieszeni duchowe – przeciwko wszelkim strapieniom i przeciwnościom. Pocieszenie które tak mocno jest dziś potrezbne w swiecie smaganym epidemią. Pocieszenie duchowe jest jak doświadczenie Toboru dla Apostołów – umacnijace ich przed doświadczeniem męki i śmierci Jezusa. Ukazanie im ciała uwielbioego – samego CELU TEGO WSZYTKIEGO CO MA SIĘ WYDARZYĆ. Pocieszenie duchowe jest ogromnie potrzebne, inaczej wszystko zacznie tracić sens. Zaczniemy się potykać, przewracać, obijać na drodze życia. Ale Duch wiele tak jak chce i tam gdzie chce. Gdy pocieszenie nie przychodzi a idę drogą krzyża, to powinienem trwać. posuwać się powoli milimetr po milimetrze ku szczytowi GOlgoty, wierząc że tam za jej wierzchołkiem jest pusty grób! Wtedy trzeba mi walczyć ze strapieniem i rpzeciwnosciami siłą woli, zamozparciem, wiarą i upartą modlitwą.Bóg da pocieszenie na swój sposób i w swoim czasie.
Górb. Śmierć. Smutek. Doświadczenie śmierci. I na tym polu – obolałych przygniecionych cierpieniem serc pojawia się pierwszy promień radosci Zmartwychwstania. TO tak jak pierwszy promień slońca przebijajacy się przez grube i gęste chmury po wyniszczajacej burzy z piorunami i gradobiciem.
Wydawało się że Bóg milczał w czasie Paschy Jezusa. Wydawało się …! Teraz powstał z martwych i jest nie do powstrzymania. Kościół niedługo dotrze po krańce Ziemi!
Jezus będzie przychodził dyskretnie, niezauważalnie – jak do uczniów zdążających do Emaus.
Punkt 1. Widzieć osoby […], a wchodząc w siebie starać się pożytek jakiś [duchowny] z tego wyciągnąć.
Punkt 2. Słuchać, co mówią, i podobnie wyciągnąć z tego jakiś pożytek.
Punkt 3. Patrzeć, co czynią i też wyciągnąć jakiś pożytek.
02 sobota maj 2020
Posted in 01. Zmartwychwstanie, Tydzień IV, WIelkanoc 2020
Tagi
dziecięcto, Jezus, kuszenie, Maryja, Matka, miłosierdzie, odwet, Ojciec, pokora, pokusa, przebaczenie, uzdrowienie, walka duchowa, wyrównanie, zapomnienie, zemsta
Pokusy, ataki złego ducha. Będzie robił wszystko by człowieka oderwać od radości. By zniszczyć w człowieku zanurzenie się w dobrej i przede wszystkim radosnej Nowinie.
Gdy pokusy już prawie mnie złamały, gdy już jestem bliski upadku i decyzji o grzechu, gdy czuję się osaczony przez stado ujadajacych wilków, gdy otaczają mnie ryczące lwy i wydaje się że już nie mam wyjscia, wtedy zostaje mi tylko płaszcz Matki. Tam trzeba mi uciekać – oddać się Tej, która miażdży głowę węża. Tej która jest Nową Ewą i nie poszła w ślady pramatki Ewy.
W człowieku gdzieś głęboko jest tęsknota za dogłębnym pocieszeniem. Widać to w przypowieści o marnotrwnym synu. Zarówno w tym w jak wielkie upodleni i rozpacz wszedł młodszy syn. Ale szczególnie w starszym synu. W tym który ma dobre fasady. Chowa się za zasłoną dobrego spokojnego życia. Tak długo, aż w końcu wybucha rozżaleniem, pretensjami, poczuciem bezsensu, braku miłości i radości. Posyła posłańców do domu ojca by dowiedizeli się skąd tam taka radosć. Sam boi się sprawdzić. Sam nie chce wejsć w tą radość. Buntuje się i tupie nogami przed drzwiami, jak małe dziecko.
Bracie którzy sprzedali Józefa, gdy przybywaja do Egiptu także nie chcę uwierzyc w miłosierdzie brata. Używają autorytetu zmarłego Ojca, by sie dowiedział, czy Józef ich nie zwodzi. Mierzą miłosiernego brata swoją miarą. „Ojciec dał przed śmiercią polecenie byśmy się pojednali…” Przekazują tą wiadomość przez posłańców, bojąc się ciągle, że Jóżef rozkaże ich stracić. Oni by nie przebaczyli takiej krzywdy, jaką mu wyrządzili…
Nasza miara – ludzka miara – zabiera nam radość. Brak nam ludziom tego by być jak dzieci. Brak postawy zaufania jakie ma dziecko. Wgramolenia się na kolana Ojca Niebieskiego. Podstawą ludzkiego strapienia i przynębienia jest swiadomosć grzechu. Barierą dla radosci jest nie dopuszczanie do myśli faktu, że Bóg jest miłsoierny i zapomina nasz grzech, gdy go nam wybacza. To człowiek sam się zamęcza wyrzutami – BRAKIEM WIARY W BOŻE MIŁOSIERDZIE. Szatan lubi budować na nieuporzadkowanej przeszłosci. Mierzyć Boga swoją miarą – pamiętliwością przewin.
NIE LĘKAJCIE SIĘ! OTWÓRZCIE DRZWI CHRYSTSOWI!
NIE LĘKAJCIE SIĘ! – to zdanie które Jezus używał w zasadzie jako przywitanie po swym Zmartwychwstaniu. Nie bój się! Nie lękaj się! Pokój!
Jezus nie wypomina niczego uczniom po Zmartwychwstaniu. Jezus nie idzie ukazać się Arcykapłąnom, Piłatowi, żołnierzom by padli na zawał serca. Nie wysyła Aniołów z zemstą. Nie pamięta Piotrowi zdrady. Cieszy się. Ucztuje. Wita z uśmiechem. Nie zapomniał, nie wymazał całkowicie. Ale przeminił. Ma nadal rany na ciele – ale jest to ciało chwalebne. Bóg nie pamięta – to znaczy, że nie wypomina człowiekowi zła. Bóg ma władzę nad wszytkim. Gdy człowiek przyjdzie jak dziecko i w pokorze, Bóg potrafi przemienić bagno ludzkich grzechów w złoto. A szatan ciągle będzie szeptał człowiekowi do ucha, że to bagno… Bóg to Stwórca. W chcrzcie i zakramencie pokuty stwarza na NOWO!
Jezus podnosi grzesznika, a nie upokarza. Inaczej Jego ofiara była by na marne. On to zrobił, by podnieśc człowieka, by przywrócić na nowo drogę do Raju.
Jezus uczy mnie bym nie sotsowa odwetu. Bym nie upokarzał w słowach, działaniach ani nawet w myślach. Bym wciąż pamiętł, ze zarówno ja, jak i ta druga osoba która wobec mnei zawiniała jedziemy na tym samym wózku. Obaj jesteśmy grzesznikami. Obaj potrzebujemy przebaczenia. A prosze codziennie Ojca, by mi przebaczył, tak jak ja innym wybaczam. Dlatego trzeba przebaczyć – by samemu dostąpić miłosierdzia.
Szatan liczy na odwet. Chce złości. Dokopania drugiemu.
Trzeba mi patrzeć na krzyż. GDy tylko pojawi się myśl o odwecie, upokorzeniu drugiego. KRZYŻ i PŁASZCZ MATKI.
Psyjność i Maryjność. Te dwie drogi prowadzą do czystości serca!
01 piątek maj 2020
Posted in 01. Zmartwychwstanie, Tydzień IV, WIelkanoc 2020
Pokusy do przygnębienia i rozpaczy podgrzewane sytuacją w kraju i na świecie maja ogromną siłę rażenia. Zły duch oczarowuje człowieka, przekonuje do swych racji budując powykrzywiane przemyślenia, filozofie czy ideologie. Podgrzewa emocje żeby człowiek podjął we wzburzeniu złe decyzje i będzie umacniał złe drogi. Najpierw wsiewa małe nasionko wątpliwości w serce a potem podlewa pokusami, by w końcu ten chwast wyrósł i zaczął rozrywać serce.
Zło najłatwiej zwalczyć jeszcze w samym zalązku. Tak szybko jak tylko odkryje się że jesteśmy pociągani ku czemuś co ma złe owoce, co nie powiększa chwały Boga.
Szatan nie ma w sobie nic ze Stwórcy. Nic nie stwarza nowego. Niezwykłe że stosując wciąż tą samą zagrywkę zwodzi ludzi. Najpierw nieufność do Boga, podejrzliwość wobec intencji Boga a potem propozycja grzechu zapakowana w świecacy papier.