Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

OPARCIE W LUDZIACH

Jezus w Ogrojcu modli się usilnie. Walczy wewnętrznie z pokusami pustki i bezsensu które podsuwa zły duch. Wraca z uporem do ludzi, do najbliższych – do Apostołów. Ludzi, którzy nic nie zrozumieli. Nie pojęli jak bardzo są potrzebni – ŚPIĄ!

Jezus pokazuje mi, że jeśli będę szukał oparcia tylko w ludziach – NIE ZNAJDĘ GO! Nie będę zrozumiany, przyjęty. Ludzie będą „spali” obok. Ich sen będzie polegał na koncentracji na sprawach ich własnego życia. Ich własnych problemach codzienności. Zmęczeni codziennością nie znajdą czasu na mnie. Przyjście do ludzi ma jednak SENS! Bo my jesteśmy ludźmi. Stworzeni ku jedności, do wspólnoty. Jezus sam pokazuje, że do nich wraca. Nie obraża się. Pokazuje też, że akcent trzeba położyć na relację do Ojca a nie do ludzi. Nie w ludziach pokładać nadzieję…

GDY LUDZIE MNIE NIE ZROZUMIEJĄ. GDY MNIE ODRZUCĄ. NIE POJMĄ O CO MI CHODZI. TRZEBA MI WRACAĆ DO BOGA. Nie urażać się i nie zrażać. Dzielić się z ludźmi bliskimi moim sercem, ale przede wszystkim wylewać ból serca przed BOGIEM!

UPARTA MODLITWA

Jezus pokazuje też, że trzeba z uporem wracać do Boga. Ciągle z powrotem przed Jego oblicze. Raz, drugi, trzeci. Bez jakichś rozbudowanych teologicznych zachwycających tekstów. Prosta uboga, pokorna modlitwa pełna zależności od Ojca. TO JEST DROGA…

Ciągle w kółko PROŚBA → POSŁUSZEŃSTWO WOLI OJCA → PROŚBA → ZGODA NA JEGO WOLĘ …. i tak w kółko. Jezus wraca ciągle do tych samych słów modlitwy. Do tych samych zdań.

Bóg chce bym wypowiadał moje rozterki, moje prośby, ale On ma także najlepszy plan na mnie.
Choćbym krzyczał, płakał, padał na twarz, pocił się krwią z przerażenia wołał OJCZE ODDAL całym sobą, to zawsze DO NIEGO. KU NIEMU. Zawsze w rozmowie z Bogiem….

I zawsze z głębi: NIE MOJA ALE TWOJA WOLA NIECH SIĘ STANIE, TATO…! Jeśli właśnie tego potrzeba, to dobrze. Niech TWOJA wola się dzieje. Nawet jeśli serce i umysł będą podpowiadały że to nie ma sensu. Nawet gdy wokół będzie kompletny mrok. Właśnie wtedy trzeba mi UPRZEĆ SIĘ I WOŁAĆ. Tym głośniej i usilniej.

ODPOWIEDŹ

Bóg odpowiada na upartą modlitwę. Może nie tak jak mi się zdaje. Nie tak jak bym chciał. Ale posyła Anioła pocieszenia. Tak jak na Pustyni po kuszeniu Jezusowi usługiwali Aniołowie. Tak i po kuszeniu w Ogrojcu przychodzą do Niego Aniołowie by Go pocieszyć. Usłużyć mu bliskością, której zabrakło ze strony ludzi. BÓG UMOCNI. PODTRZYMA. WESPRZE. WYSŁUCHA…

Bóg wysłuchuje inaczej niż się wydaje. Odpowiada inaczej niż bym chciał. Ale robi to Miłością i daje to co najlepsze dla mnie…!

Bóg wysłuchał wołania Jezusa. Posłał Anioła. Ale też wypełnił drogę Zbawienia wobec ludzkości poprzez swego Syna. Jezus wejdzie do ogrodu Rajskiego z wszystkimi którzy Mu uwierzą. Ta męka ma SENS. Ogromny sens. Przyniesie nieprawdopodobne owoce…!

Ogrojec to potężna męka. Cielesna męka trwa chwile. Pojawia się ból a potem zanika. Męka wnętrza pali. Stres który powoduje krople krwi na skroniach. Strach. Ból wnętrza i płomień nie do ugaszenia. W męce fizycznej Jezus będzie milczący i spokojny. Tutaj widzimy jak się miota. Jak wraca z miejsca modlitwy do Apostołów i z powrotem…. Jego wnętrze płonie od męki serca.

Trzeba mi więcej widzieć w ludziach. Patrzeć głębiej – w serca ludzi wokół. Dostrzegać to co pali ich wnętrza. Jedyne co mogę to często wysłuchać. Ale przede wszystkim MODLIĆ SIĘ. Wspomagać modlitwą i trwać przy człowieku, by się nie załamał i nie poddał…

BRUTALNE ARESZTOWANIE

Przychodzą z kijami latarniami, wojskiem. Przychodzą w dużej liczbie. Jak na przestępcę, złodzieja, zbrodniarza…

Jezus – MIŁOŚĆ – chce ich jeszcze ratować. Bardzo mocno. Bardzo wyraźnie pokazuje że jest Bogiem człowiekiem – „JA JESTEM”. Pokazuje im jaką ma władzę. Na Jego słowa padają na ziemię. Kocha ich i chce by się nawrócili.

Jezus pokazuje MAJESTAT, który powala żołnierzy na kolana!!!

By ta męka serca nie poszła na marne. By choć jedno z tych serc zmieniło swe nastawienie. Uzdrawia – ocala słuch Malchosa.

ALE TO NIE POMAGA! Zatwardziałe serca nie pozwalają Mu wejść. Nie otworzą się na ducha.

NAMIĘTNOŚCI i TWARDE CELE zagłuszyły i zaślepiły nawet to co naocznie widzieli i doświadczyli. Oczywiste sprawy. Oczywiste znaki. Tyle razy chcieli znaków. Obiecywali, że uwierzą. Dostali. Takie mocne znaki …. i nic ….

ZDRADA

By dopełnić goryczy Jezusa. POCAŁUNKIEM. Znakiem miłości ANTY-MIŁOŚĆ chce Mu pokazać, że ta męka nie ma sensu. Judasz przychodzi i zdradza w tak okrutny sposób. Mógł wskazać palcem. Mógł tylko ich przyprowadzić. Ale Judasz podchodzi. Wchodzi w intymną bliskość z Panem i zdradza go znakiem MIŁOŚCI!!! Jakże to musiało zaboleć w głębinach serca Pana.

Trzeba mi uważać na piękne znaki i słowa, przez które anty-miłośc potrafi zdradzać. Niszczyć. Podchodzić moje serce by mnie zwieść. Zawsze trzymać się Pana i odnosić to co się dzieje wokół w relacji do Pana… On to pierwszy przeszedł…

„Bądź pozdrowiony Mistrzu!” Kłamstwo. Dobre słowa. Pocałunek. Wszystko za pieniądze…!

Nawet tutaj Jezus chce go jeszcze ratować:

„PRZYJACIELU!” Mój Apostole. Wybrany! Ukochany

POMYŚL PROSZĘ! Co robisz? „Po coś przyszedł!” – podejmij refleksję…

„Pocałunkiem zdradzasz” ZAWRÓĆ! Proszę cię, zawróć…

Trzeba mi dbać o życie w łasce uświęcającej. Trwanie w grzechu doprowadza w końcu do takiego etapu, że jest się ślepym na oczywiste znakiem. Do miejsca gdzie serce praktycznie nie potrafi zawrócić. Do grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Zarzucania Bogu tego, że jest przestępcą i zbrodniarzem. Totalnego zamknięcia serca…

RZUCILI SIĘ NA NIEGO

Rzucili się jak na zbójcę. Z kijami, sznurami. Związali. Zabrali wolność temu, który obdarza wolnością i szanuje wolność każdego człowieka. On z natury wolny, ma teraz zabraną wolność. Ale Jezus chciał wejść w to cierpienie człowieka. W zniewolenie, w Aresztowanie. W niesłuszne zabranie wolności. Skrępowanie. Teraz żołnierze zarządzają tym gdzie Go za ciągną, zawloką, wyszarpią z miejsca w miejsce…

Wszystko co mnie ogranicza, upokarza, zabiera wolność – MOŻE MIEĆ SENS TYLKO W NIM. Wyrazem tego jest ślub. Małżeństwo, czy ślub posłuszeństwa w zakonie. Deklaracja oddania wolności dla drugiej osoby. Związania siebie dobrowolnie. Chcę być skrępowany w swej wolności właśnie dla NIEGO.

APOSTOŁOWIE UCIEKAJĄ – SAMOTNOŚĆ

Wreszcie Jezus zostaje całkiem osamotniony z bliskich mu serc. Przychylnych Mu ludzi. Apostołowie uciekają! Zostaje sam z tymi, którzy planują Go zabić.

Uczniowie dalej nic nie rozumieją. Chcą walczyć mieczem. A Jezus chce by walczyli modlitwą. Zgubili się – potem rozpierzchli…

Zamiast ducha – wygrało Ciało i krew. Nie posłuchali Pana…

Jezusa nie broni się współczesnymi WOJNAMI KRZYŻOWYMI. Nie przez atakowanie innych. Nie przez miecz. Wymachiwanie słowami. Protestacjami. Prawami. Jezusa broni się pokorną cichą, posłuszną ubogą modlitwą!

Piekło szydzi! To takich masz uczniów. Najpierw zapewniają że zbrojnie powstaną w obronie, a teraz uciekli w popłochu.


Panie daj mi dostrzegać wokół mnie tych, którzy cierpią wewnętrznie. Którzy potrzebują by przy nich trwać i modlić się. Pomóż i mnie znosić cierpienia serca…

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego.