40. Tu jest coś więcej niż Salomon

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Dzisiejsze I czytanie w niezwykły sposób pokazuje dwa sztandary w sercu człowieka.

Przedstawia ono Salomona, do którego rzybywa królowa z Saby. Kobieta która usłyszała plotki o mądrości, bogactwie i niezwykłej osobowosci Salomona. Jak sama powie, zazwyczaj plotki bywają przesadzone, dlatego sama postanowiła sprawdzić jak jest na prawdę. Królowa Saby postanowiła wypróbować Salomona – zadając mu trudne pytania. Salomon występuje w tym Słowie z jednej strony w roli człowieka który jest niezwykle przez Boga obdarowany. Kilka dni temu można było wczytać się w jego niezwykle pokorną modlitwę i prośbę o madrość. W to jak z pokorą uniżał się przed Bogiem. Dziś widać już, że w jego sercu zaczyna wygrywac obóz pychy, władzy i wyniosłosci. Niezwykle wchodzi się w ten tekst pamiętajac o słowach Jezusa mówiącego o samym sobie w kontekście tej właśnie sceny: „tu jest coś więcej niż Salomon”.

Rzeczywiście przez Salomona przemawia wielka mądrość. Bóg niesamowicie go obdarował. Salomon pokazuje odblask Bożej mądrości. U Jezusa jest coś więcej – Jezus sam jest tą Mądrością.

Salomon pokazuje ogromne bogactwo i przepych swego pałacu. U Jezusa jest coś więcej. U Jezusa jest bogactwo Miłosci w totalnym ubóstwie krzyża! Bóg jest pełen paradoksów. Pokazuje szczyt swego „przepychu” i bogactwa Miłości w tym co jest totalnym ogołoceniem i ubóstwem w sensie materialnym. Taka jest Miłość.

Salomon nawet ofiary składa z wielkim przepychem. One już nie wynikają z jego wdzięcznosci – można tu wyczuć że raczej obfitość ofiar jest sposobem na pokazanie swego pogactwa i przepychu. Jest w tym nuta pewnego targowania się z Bogiem. Takiego samego jakie rozsierdziło Jezusa w Jeruzalem, gdy zaczął przewracać stoły bankierów. Jezus spoglądał na Ojca i pragnął by serca ludzkie z pokorą i bojaźnią skąłdały ofiary Ojcu. W historii Salomona można już wyczuć pierwsze echa tego co wydarzy się za kilka lat w jego hstorii. Salomon zaczyna być wyniosły, zaczyna przypisywać sobie zasługi tych bogactw i przepychu.

Królowa Saby wpada w wielki zachwyt. Jezus mówi do swych słuchaczy o samym sobie, że tu jest coś więcej niż Salomon. Jak wielki powinien być nasz zachwyt patrząc w twarz Jezusa w adoracji. On jest Królem Wszechświata. Wszystko na ziemi jażdy pierwiastek, każdy atom jest w Jego władaniu. On jest obfitujacy i bogatyw  Miłość, którą obficie rozdaje.

Królowa Saby wypowiada też swoiste „proroctwo” dotyczace sług Jezusa, gdy mówi o sługach Salomona. Widać w tych słowach ze ona spoglądała poza to co materialne. Mówi o Bogu jako o źródle. Królowa Saby błogosławi Boga! Oblubienica Jezusa – „zona Jezusa” – to Kościół. Każdy z nas może wykrzykiwać razem z królową Saby:

Szczęśliwe twoje żony, szczęśliwi twoi słudzy! Oni stale znajdują się przed twoim obliczem i wsłuchują się w twoją mądrość! Niech będzie błogosławiony Pan, Bóg twój, za to, że upodobał sobie ciebie, aby cię osadzić na tronie Izraela; z miłości, jaką żywi Pan względem Izraela na wieki, ustanowił ciebie królem dla wykonywania prawa i sprawiedliwości”

Królowa Saby, usłyszawszy o rozgłosie Salomona, przybyła, aby go osobiście wypróbować przez roztrząsanie trudnych zagadnień. Przyjechała więc do Jerozolimy ze świetnym orszakiem i wielbłądami, dźwigającymi wonności i bardzo dużo złota oraz drogocennych kamieni. Następnie przyszła do Salomona i odbyła z nim rozmowę o wszystkim, co ją nurtowało. Salomon zaś udzielił jej wyjaśnień we wszystkich zagadnieniach przez nią poruszonych. Nie było zagadnienia, którego król by nie znał i którego by jej nie wyjaśnił. Gdy królowa Saby ujrzała całą mądrość Salomona oraz pałac, który zbudował, jak również zaopatrzenie jego stołu w potrawy i napoje, i mieszkanie jego dworu, stanowiska usługujących mu, ich szaty, jego podczaszych, jego całopalenia, które składał w świątyni Pańskiej, wówczas wpadła w zachwyt. Dlatego przemówiła do króla: „Prawdziwa była wieść, którą usłyszałam w moim kraju o twoich dziełach i o twej mądrości. Jednak nie dowierzałam tym wieściom, dopóki sama nie przyjechałam i nie zobaczyłam na własne oczy, że nawet połowy mi nie powiedziano. Przewyższyłeś mądrością i powodzeniem wszelkie pogłoski, które usłyszałam. Szczęśliwe twoje żony, szczęśliwi twoi słudzy! Oni stale znajdują się przed twoim obliczem i wsłuchują się w twoją mądrość! Niech będzie błogosławiony Pan, Bóg twój, za to, że upodobał sobie ciebie, aby cię osadzić na tronie Izraela; z miłości, jaką żywi Pan względem Izraela na wieki, ustanowił ciebie królem dla wykonywania prawa i sprawiedliwości”. Następnie dała królowi sto dwadzieścia talentów złota i bardzo dużo wonności oraz drogocennych kamieni. Nigdy nie przyniesiono więcej wonności od tych, które królowa Saby dała królowi Salomonowi. (1 Krl 10, 1-10)

Królowa Saby poświęciła wiele. 20 talentó złota to ponad 500kg złota. Czyli na dzień dzisiejszy około 100 mln PLN! Do tego wonności i drogocenne kamienie. Nieprawdopodobna ofiara i poświęcenie tej królowej by móc wyarzić to czego doświadczyła. A Jezus mówi – tu jest coś więcej niż Salomon. Ile ja mogę poświecić, by móc wpatrywać się w oblicze Jezusa. Ile mógłbym poświęcić by być blisko Niego!

To czytanie pokazuje dwa sztandary. Sztandar Jezusa i sztandar lucyfera. Pokazuje też jak linia walk przechodzi przez sam środek serca. Bogactwa, ofiary, mądrośc nie jest zła. Ale wymaga ogromnej pokory wobec Boga i bojaźni. Inaczej kropla po kropli w serce zacznie sączyć się jad egoizmu. Który zacznie owocować chciwoscią – by mieć więcej i więcej dóbra materialnych. Dobra materialne zaczną same się pomnażać. Powiększać i przychodzi z czasem chwała i zaszczyty. Całośc pieczętuje pycha i wyniosłość, a z tgo wierzchołka trampoliny można już tylko skoczyć w dół – w jezioro ognia i siarki.

Jezus zaś pokazuje że ludzkie serce, gdy zarządza dobrami – ogromnymi darami i cnotami od Boga – potrzebuje tym mocniej krzyża – pokory, wewnętrzengo ubóstwa i  posłuszęństwa Ojcu – Bożej bojaźni. Inaczej będzie przegrywało kolejne bitwy.

To czytanie niesamowicie koresponduje z czasami dobrobytu i pokoju w których dziś żyjemy w Polsce. Jest wielką przestrogą!

Jezus pragnie rozwoju człowieczeństwa, wolnosci, miłosci, pokoju poprzez poznawanie Ojca.

Szatan pragnie zniszczenia, oszukania wynęcenia człowieka marnymi błyskotkami, a w końcu zniewolenia i wicznej śmierci. Szatan nie ma w sobie nic ze Stwórcy – nie ma zwłąszcza zdolnosci stwarzania. Ciągle powtarza te same schematy – od pokusy którą uraczył Ewę. JEst tak zaślepiony pychą, że wydaje mu sie że ciągle wygrywa – że jego metody są najlepsze i nic nowego już nie trzeba, bo człowiek jest głupi i się ciągle nabiera na to samo.

Najpierw sączy kroplę jadu chciwoci, egoizmu, pychy. Często też wlewa egoizm przez budzenie uprzedzenia wobec innych ludzi. Nieraz irracjonalnego. On lubi kłamstwa, wykrzywienia, kukiełki, udawanie. Uprzedzenie które człowiek zaczyna pielęgnować zaczyna powoli ugruntowywać egoizm. Ku temu bym to ja był w centrum: „Mnie się to nie podoba!” „Mnie to przeszkadza!”. Człowiek nie bada sprawy nie podejmuje ogromnego kosztu i wysiłku by zbadać prawdę na wzór królowej Saby. Tworzy błędne załozenia w stosunku do innych osób i za nimi podąża – ku swej własnej zgubie. Na tym opiera się szatan Tak jak w Raju tak i dziś… patrz na siebie. Ty będziesz mądry jak Bóg. Na pewno Ty nie umrzesz! Ty poznasz… Ty będziesz na świeczniku…

TY ZASŁONISZ SOBĄ BOGA!!!

Szatan będzie zawracał z każdej dobrej drogi wiatrem uprzedzeń. Włąśnei wtedy gdy zaczniesz w swym sercy podążać do obozu Jezusa. Im trudniej tym lepiej. Im więcej uprzedzeń, im więcej przeciwnego wiatru tym bardizej trezba iść naprzód i walczyć z tym wiatrem egoizmu i pychy.

Szatan potrafi przełączyć człowieka z drogi ćwiczeń duchowych an coś łątwego i cukierkowego.Chcę jechać na rekolekcje i zaczyna się wielka walka uprzedzeń, problemów, egoizmu…

Szatan gry już złapie zaczep zaczyna bombardować serce. Utrzymuje ciągły ostrzał serca. Podsuwa ciągle te same myśli, ten sam przedmiot wokół którego myśli krążą i karmi się ludzki egoizm. Tak by człowiekowi było miło i fajnie jedynie z miłością włąsną i nie chciał stawać do walki o swe serce. Trwanie w tym stanie powiększa zniszczenia. Bombardowanie wciąga człowieka w nałóg i coraz gorsze grzechy. Tak, aż człowiek wybierze grzech ciężki wypierając Jezusa ze swego serca.

Bombardowania złego ducha są tym silniejsze i tym bardizej zjadliwe im większa cześc serca należy do Jezusa – do sztandaru krzyża. Najsilneij atakowani będą ci, którzy trwają w łąsce uświęcającej i troszczą się o czystość serca.

KRYTERIUM ROZSTRZYGAJACE TO KRZYŻ!!!!

Pozory odpychające, krzyż każdego przeraża, ale prawda za nim stojaca jest prezcudna.

Pozory nęcącę i pociągajace, kolorowe, błyszczące, ale kłamstwo za tym stojace jest ogromne! Trzeba się modlić by nie ulec pokusie!

św Augustym powie o tych dwóch drogach:

Sztandar krzyża: „Tak miłość Boga, która prowadzi aż do pogardy samego siebie!”

Sztandar szatana: „Taka miłośc siebie, że prowadzi aż do pogardy Boga!”

Podział na dwa sztandary i dwa obozy przebiega przez ludzkie serce!!!

 

ILE JESTEM W STANIE ODDAĆ PANU!

 

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń moje serce w całośći Twoim!

Weż Panie całą wolnosć moją, pamięć, rozum i wolę. Weź wszystko co mam i posidam. Od Ciebie to otrzymałem i Tobie to oddaję. Daj tylko Miłość i łaskę a to mi wystarczy!

39. Oręż krzyża

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Dwie armie. Dwa sztandary stoją na przedpolach ludzkiego serca. Linia frontu przebiega przez sam srodek ludzkiego serca. Jedna armia stoi pod białym czystym sztandarem krzyża i sztandarem Zmarteychwstałego Baranka. Duga pod wielkim, krzykliwym, jaskrawym sztandarem śmierci na wieki. Armia Krzyża już zwyciężyła, już wygrała całą wojnę. Teraz odbywaja się ostatnie potyczki o poszczególne ludzkie serca. W świat tej potyczki prowadzi św Ignacy w rozmyślaniu o dwóch sztandarach.

Całe człowieczeństwo – każde ludzkie serce jest polem bitwy. Bardziej lub mniej świadomie uczestniczy w tej wojnie. Decydującą i zwycięzką bronią w tej walce jest krzyż – głębia pokory, ubóstwa i posłuszeństwa Bożemu Słowu. Można zewnętrznie wyglądać jak żołnierz armii Pana, a we wnętrzu być „agentem” Lucyfera. Bo Bóg nie patrzy na to co zewnętrzne ale na ludzkie serce na ludzkie wybory wnętrza. Na to dla kogo skierowane są ludzkie decyzje i jakie są ludzkie intencje. Niezwykle mówi tym dziś Jezus w rozmowie z faryzeuszami. Przemawia do nich jako wódz armii Krzyża. Pragnie by przeszli an jego stronę, by się określili, by zharmoniwoali swe człowieczeństwo. Żeby to kim są, to co zewnętrznie reprezentują przez szatę i tytuł, miało swe odzwierciedlenie w ich wnętrzu. Jezus kocha faryzeuszów. Z całego serca pragnie by się nawrócili. Próbuje z nimi dyskutować ich włąsnym jezykiem – językiem praw. W tej ewngelii trzeba widzieć Jezusa kochajacego i próbującego przywieść serca faryzeuszów na stronę krzyża – pokory, ubóstwa i posłuszeństwa Ojcu.

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?” Odpowiedział im: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie”. I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, oraz: „Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie”. A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki. I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą sobie przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie”. (Mk 7, 1-13)

Jezus tych, którzy wstępuja do Jego armii mianuje do różnych rozdzajów służby. Każdemu przydziela jego stanowisko bojowe i obdarza duchową bronią – łaską i odpowiednimi cnotami. Tak jak żołnierz z czasem potrafi coraz celniej strzelać, coraz lepiej posługuje się szablą, coraz sprawniej i skuteczniej walczy wręcz, czy też coraz zwinniej prowadzi samolot, tak też w wojnie duchowej współpraca z łąską, duchowe ćwiczenie się w cnotach pozwala być lepszym żołnierzem Pana.

Bóg wyznacyzł Salomona na króla Izraela. Pozwolił mu być generałem jednego ze swych narodów. Salomon pokazuje niezwykle oręż krzyża. Swą pokorę wobec Boga, swe posłuszeństwo Bogu ale także swoje duchowe i wewnętrzne ubóstwo – mimo, że w tamtym czasie jest jednym z najbogatszych materialnie królów na ziemi. Salomon uznaje, ze bez Boga nic nie znaczy.

Salomon stanął przed ołtarzem Pańskim wobec całego zgromadzenia izraelskiego i wyciągnąwszy ręce do nieba, rzekł: „O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty, ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi, tak dochowującego przymierza i łaski względem Twoich sług, którzy czczą Cię z całego serca. Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj tego wołania i tej modlitwy, którą dziś Twój sługa zanosi przed Ciebie. Niech w nocy i w dzień Twoje oczy będą otwarte na tę świątynię, na miejsce, o którym powiedziałeś: Tam będzie moje imię – tak aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu. Dlatego wysłuchaj błaganie sługi Twego i Twojego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj w miejscu Twego przebywania – w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz”. (1 Krl 8, 22-23. 27-30)

Ćwiczenie o dwóch sztandarach ma prowadić do reformy życia, do zharmonizowania życia, do dokonania dobrych i mądrych wyborów życia. Gdy człowiek zaczyna się opowiadać, zaczyna podejmować duchowe decyzje, wóczas działania obu obozów się nasilają. Trzeba się im dobrze przyjrzeć, by móc rozeznawać od kogo pochodzą pragnienia i myśli które się pojawiają w sercu. Szatan często tak się ubiera, bym go nie poznał na pierwszy rzut duchowego oka. Kłamie i oszukuje… Trzeba się uczyć go rozpoznawać, nawet w przebraniu, gdy nęci. Innym razem szatan buduje swą papierową potęgę. Trony z ognia, dymu, tuby, hałąs, wzbudzanie strachu. Strachu który czasem jest irracjonalny – to też jego metodu. Pan zawsze woła ku górze. NAwet jak karci to woła ku czemuś lepszemu. U Pana przysłosć jest zawsze jasna, lepsza, piękniejsza – pełna wolnosci i wyzwolenia ze strachu.

Ta kontemplacja pokazuje też, że NIE MA NIKOGO POZA ZAKRESEM zainteresowania zarówno złego ducha jak i Jezusa. Szatan wszystko kopiuje i odwraca do góry nogami. Są nawet głosy, że szatan ma takzę swoje mistyczne ciało w świecie. Zoraganizowane, bezczelne, głośne, krzykliwe, pełne papierowych ogromnych zasłon za którymi kryje się nicość, imituje kościół – przedżeźnia i kompromituje to co należy do Chrystusa.

Ignacy pokazuje konkretne obszary dzialania szatana:

Sieci i łańcuchy – chciwości, próżnej chwały i zaszczytów.

Wszystko to prowadzi w siat bezmiernej pychy. Buduje pozór wspinania się w górę. Na trampolinę z której skacze się potem w jezioro ognia. To pozór. Coraz wiecej i lepiej, pycha, zaszczyty, bogactwa, pozorna wolność i samowystarczalnosć – a na końcu śmierć na wieki…!

Prawdziwy wódz woła ku WOLNOŚĆI prawdziwej. Woła ku pokorze, ubóstwu i posłuszęństwu Ojcu. Niby w dół do grobu. W nic nie znaczące dla tego swiata wartosci. Ale wiemy już doskonale że z tego grobu rodzi się eksplozja ku górze. Rodzi sie Zmartwychwstanie. Wyzwolenie i  wieczna radość. Wszystko to Jezus pokazuje. Nie ciągnie nigdzie bez prawdziwej obietnicy. NIe buduje zasłon. Mówi ze będzie trudno, ale cel jest cudowny – niewspółmiernie wspanialszy w stosunk do trudu i wysiłku który trzeba podjąć!

Jezus nie jest na wyniosłym tronie. Wysoko. Niedostępny. Ignorujacy swych poddanych. Jest pomiedzy swymi żołnierzami. Na miejscu niskim, ale pieknym. Solidaryzuje się. Dzieli los i trudy. PRzyjmuje na siebie najokrutniejsze ataki. Trzeba się dać oczarować temu przywódcy.

On za mnie walczy, to i ja powinienm GO naśladować w JEGO KENOZIE!

Rozmyślanie o dwóch sztandarach

Jeden jest Chrystusa, najwyższego Wodza i Pana naszego, drugi zaś Lucyfera, śmiertelnego wroga natury ludzkiej. [ĆD 136]

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu. [ĆD 46]

Wprowadzenie I. Historia. Tutaj [uprzytomnić sobie], jak Chrystus wzywa i chce [mieć] wszystkich pod swoim sztandarem; a Lucyfer przeciwnie, pod swoim.

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało. Tutaj widzieć wielkie pole, całą ową okolicę Jerozolimy, gdzie najwyższym i powszechnym Wodzem dobrych jest Chrystus, Pan nasz. I inne pole, okolicę Babilonu, gdzie głową nieprzyjaciół jest Lucyfer.

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę. Tutaj prosić o poznanie podstępów złego przywódcy [Lucyfera] i o pomoc, abym się ich ustrzegł; dalej [prosić] o poznanie życia prawdziwego, które ukazuje nam najwyższy i prawdziwy Wódz [Jezus Chrystus], i o łaskę, abym go naśladował.

Punkt 1. Widzieć w wyobraźni przywódcę wszystkich nieprzyjaciół na wielkim owym polu babilońskim, siedzącego na wielkim jakby stolcu z ognia i dymu, w postaci strasznej i budzącej grozę.

Punkt 2. Rozważyć, w jaki sposób zwołuje on niezliczoną ilość złych duchów i jak ich rozsyła – jednych do tego miasta, innych do innego, i tak ich rozsiewa po całym świecie, nie pomijając żadnej prowincji, żadnego miejsca, żadnego stanu [ludzi], ani żadnej poszczególnej osoby.

Punkt 3. Rozważyć przemowę, jaką ma do nich i jak ich napomina, aby zarzucali na ludzi sieci i łańcuchy; a najpierw mają ich kusić chciwością bogactw, jak to zazwyczaj i przeważnie się dzieje, aby tym łatwiej doszli do próżnej chwały światowej [i do zaszczytów], a potem do bezmiernej pychy. W ten sposób pierwszy stopień [pokusy], to bogactwo; drugi, to zaszczyty; trzeci, to pycha. Przez te trzy stopnie prowadzi [Lucyfer] do wszystkich innych występków.

[Część druga]

A teraz dla przeciwstawienia trzeba sobie wyobrazić najwyższego i prawdziwego Wodza, którym jest Chrystus, Pan nasz.

Punkt 1. Rozważyć, jak Chrystus, Pan nasz, staje na wielkim polu w okolicy Jerozolimy, na miejscu niskim, cały piękny i wdzięczny [miły].

Punkt 2. Rozważyć, jak Pan całego świata wybiera tak wiele osób – Apostołów, Uczniów itd. i rozsyła ich po całym świecie, rozsiewając [przez nich] swoją świętą naukę wśród ludzi wszystkich stanów i wszystkich pozycji społecznych.

Punkt 3. Rozważyć mowę, którą Chrystus, Pan nasz, kieruje do wszystkich swoich sług i przyjaciół, których posyła na taką wyprawę, zalecając im, aby pragnęli wszystkim pomagać, pociągając ich najpierw do najwyższego ubóstwa duchowego, a jeśliby to się podobało jego Boskiemu Majestatowi i zechciałby ich do tego wybrać, to także i do ubóstwa zewnętrznego. Po drugie do pragnienia zniewag i wzgardy, bo z tych dwu rzeczy wynika pokora.

I tak są trzy stopnie: pierwszy – ubóstwo przeciw bogactwu; drugi – zniewagi i wzgarda przeciw zaszczytom światowym; trzeci – pokora przeciw pysze. Niech więc przez te trzy stopnie pociągają ludzi do wszystkich innych cnót.

Rozmowa końcowa.

P i e r w s z a r o z m o w a skierowana do Pani naszej, żeby mi uzyskała u Syna i Pana swego łaskę, aby mię przyjął pod swój sztandar, najpierw w najwyższym ubóstwie duchowym, a jeśliby się to podobało jego Boskiemu Majestatowi i chciałby mię do tego wybrać i przyjąć, to niemniej i w ubóstwie zewnętrznym. Po drugie w znoszeniu zniewag i krzywd, abym go w nich więcej naśladował, bylebym tylko mógł je znosić bez czyjegokolwiek grzechu i z upodobaniem jego Boskiego Majestatu. Odmówić przy tym Zdrowaś Maryjo.

D r u g a r o z m o w a. Prosić o to samo Syna, aby mi to uzyskał u Ojca i odmówić przy tym Duszo Chrystusowa.

T r z e c i a r o z m o w a. Prosić o to samo Ojca, żeby mi tego udzielił i odmówić Ojcze nasz. [ĆD 137-147]

 

 

 

 

38. Dwa sztandary

TYDZIEN II

Św Ignacy prowadzi do kontemplacji o dwóch armiach. O dwóch sztandarach. Dwóch – i tylko dwóch. Nikt nie może funkcjonować w szarej strefie. Zawsze człowiek walczy po jednej lub po drugiej stronie tego odwiecznego konfliktu. Po stronie dobra i krzyża lub po stronie zła.

Rozmyślanie o dwóch sztandarach

Jeden jest Chrystusa, najwyższego Wodza i Pana naszego, drugi zaś Lucyfera, śmiertelnego wroga natury ludzkiej. [ĆD 136]

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu. [ĆD 46]

Wprowadzenie I. Historia. Tutaj [uprzytomnić sobie], jak Chrystus wzywa i chce [mieć] wszystkich pod swoim sztandarem; a Lucyfer przeciwnie, pod swoim.

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało. Tutaj widzieć wielkie pole, całą ową okolicę Jerozolimy, gdzie najwyższym i powszechnym Wodzem dobrych jest Chrystus, Pan nasz. I inne pole, okolicę Babilonu, gdzie głową nieprzyjaciół jest Lucyfer.

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę. Tutaj prosić o poznanie podstępów złego przywódcy [Lucyfera] i o pomoc, abym się ich ustrzegł; dalej [prosić] o poznanie życia prawdziwego, które ukazuje nam najwyższy i prawdziwy Wódz [Jezus Chrystus], i o łaskę, abym go naśladował.

Punkt 1. Widzieć w wyobraźni przywódcę wszystkich nieprzyjaciół na wielkim owym polu babilońskim, siedzącego na wielkim jakby stolcu z ognia i dymu, w postaci strasznej i budzącej grozę.

Punkt 2. Rozważyć, w jaki sposób zwołuje on niezliczoną ilość złych duchów i jak ich rozsyła – jednych do tego miasta, innych do innego, i tak ich rozsiewa po całym świecie, nie pomijając żadnej prowincji, żadnego miejsca, żadnego stanu [ludzi], ani żadnej poszczególnej osoby.

Punkt 3. Rozważyć przemowę, jaką ma do nich i jak ich napomina, aby zarzucali na ludzi sieci i łańcuchy; a najpierw mają ich kusić chciwością bogactw, jak to zazwyczaj i przeważnie się dzieje, aby tym łatwiej doszli do próżnej chwały światowej [i do zaszczytów], a potem do bezmiernej pychy. W ten sposób pierwszy stopień [pokusy], to bogactwo; drugi, to zaszczyty; trzeci, to pycha. Przez te trzy stopnie prowadzi [Lucyfer] do wszystkich innych występków.

[Część druga]

A teraz dla przeciwstawienia trzeba sobie wyobrazić najwyższego i prawdziwego Wodza, którym jest Chrystus, Pan nasz.

Punkt 1. Rozważyć, jak Chrystus, Pan nasz, staje na wielkim polu w okolicy Jerozolimy, na miejscu niskim, cały piękny i wdzięczny [miły].

Punkt 2. Rozważyć, jak Pan całego świata wybiera tak wiele osób – Apostołów, Uczniów itd. i rozsyła ich po całym świecie, rozsiewając [przez nich] swoją świętą naukę wśród ludzi wszystkich stanów i wszystkich pozycji społecznych.

Punkt 3. Rozważyć mowę, którą Chrystus, Pan nasz, kieruje do wszystkich swoich sług i przyjaciół, których posyła na taką wyprawę, zalecając im, aby pragnęli wszystkim pomagać, pociągając ich najpierw do najwyższego ubóstwa duchowego, a jeśliby to się podobało jego Boskiemu Majestatowi i zechciałby ich do tego wybrać, to także i do ubóstwa zewnętrznego. Po drugie do pragnienia zniewag i wzgardy, bo z tych dwu rzeczy wynika pokora.

I tak są trzy stopnie: pierwszy – ubóstwo przeciw bogactwu; drugi – zniewagi i wzgarda przeciw zaszczytom światowym; trzeci – pokora przeciw pysze. Niech więc przez te trzy stopnie pociągają ludzi do wszystkich innych cnót.

Rozmowa końcowa.

P i e r w s z a r o z m o w a skierowana do Pani naszej, żeby mi uzyskała u Syna i Pana swego łaskę, aby mię przyjął pod swój sztandar, najpierw w najwyższym ubóstwie duchowym, a jeśliby się to podobało jego Boskiemu Majestatowi i chciałby mię do tego wybrać i przyjąć, to niemniej i w ubóstwie zewnętrznym. Po drugie w znoszeniu zniewag i krzywd, abym go w nich więcej naśladował, bylebym tylko mógł je znosić bez czyjegokolwiek grzechu i z upodobaniem jego Boskiego Majestatu. Odmówić przy tym Zdrowaś Maryjo.

D r u g a r o z m o w a. Prosić o to samo Syna, aby mi to uzyskał u Ojca i odmówić przy tym Duszo Chrystusowa.

T r z e c i a r o z m o w a. Prosić o to samo Ojca, żeby mi tego udzielił i odmówić Ojcze nasz. [ĆD 137-147]

37. Nazaret posolony i oświecony przez mieszkańców małego domku

Tagi

, , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Jezus wzrastał w Nazarecie. Wśród zapachu drewna. Odpoczywał, rozmawiał ze swymi rodzicami. Widział też relację Maryi i Józefa do ludzi wokół, do tych, których na co dzień spotykali. Zapewne doświadczył świadectwa Maryji i Józefa o którym mówi dzisiejsze I czytanie:

Tak mówi Pan: „Dziel swój chleb z głodnym, do domu wprowadź biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwracaj się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!” Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem”. (Iz 58, 7-10)

To podejście do innych ludzi. To spojreznie i otwartość na dawanie i rozdawanie widać bardzo mocno w Jezusie. Ma łąskę uzdrawiania, oczyszczania, umacniania, dar Słowa. Każdym z tych darów bardzo hojnie dzieli się z tymi, których spotyka na swej drodze w czasie swej publicznej działalnosći.

Maryja i Józef może nie raz dali chleb zgłodniałem pielgrzymowi, czy sąsiadowi. Jezus da swoje ciało jako chleb dla całego świata. Chleb, który będzie niezwykłym pokarmem.

Także dzisiejszy psalm pokazuje pewne prawdy, które nie były obce młodości Jezusa. Od jego poczęcia pojawiła się zorza na duchowym horyzoncie na którym dotychczas panowała ciemność. To Słońce wschodzi powoli, przez 30 lat. powolutku. Pierwsze przebłyski. Niebo mieniące się czerwonawo-zółtym kolorem. Jezus – Światło świata – powoli wschodzi, by zaświecić w swej pełni – blaskiem południa na Golgocie:

REFREN: Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych

On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych,
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza
i swoimi sprawami zarządza uczciwie.

Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje
i pozostanie w wiecznej pamięci.
Nie przelęknie się złej nowiny,
jego mocne serce zaufało Panu.

Jego wierne serce lękać się nie będzie.
Rozdaje i obdarza ubogich,
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą będzie jego potęga. (Ps 112 (111), 4-5. 6-7. 8a i 9)

Przede wszystkim jednak Jezus w Nazarecie uczył się od swych rodziców MILCZENIA. Będzie w przyszłosći jak owca milcząca wobec strzygących ją. Będzie milczał wobec Piłąta. Będzie milaczał na drodze krzyża. Na Krzyżu wypowie zaledwie kilka słów. Maryja – ta która jest milcząca. Przyjmuje Słowo i rozważa je w swym sercu. Bada duchy i bada Słowo. Józef – którego słów w zasadzie nie ma na kartach Biblii. Patron kontemplacji. Milczący patron kontemplacji. Bg objawia mu polecenie. Józef bez żadnego gadania, wstaje i wypełnia to Słowo. Milczący, troskliwy opiekun rodziny. Skupiał się na sednie sprawy. Nie roztrząsał, nie intelektualizował. Jego postawa jest bardzo podobna do tej, którą świety Paweł opisuje w II czytaniu:

Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością, głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej. (1 Kor 2, 1-5)

Pokora, posłuszeństwo, ubóstwo i to wszystko zarówno w przestrzeni materialnej – widzialnej – jak i w przestrzeni niematerialnej – duchowej.

Z porou zwykła kochajaca się głęboko, pracujaca w pocie czoła uboga rodzina. A jednak ŚWIĘTA RODZINA. MUsieli być dobrze znani w Nazarecie ze swej uczynności, dobroci, radosci. Byli SOLĄ Nazaretu, mieli w swych ścianach ŚWIATŁO ŚWIATA. Jezus dziś mówi, że takżę jego uczniowie mogą Go naśladować w takim życiu. W budowaniu Królestwa Bożego zaczynajac od swoich czterech ścian:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. (Mt 5, 13-16)

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu. [ĆD 46]

[ĆD 134][ĆD 271]

O życiu Chrystusa, Pana naszego, od wieku lat 12 do 30.

Pisze św. Łukasz 2, 51-52.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Punkt 1. Był posłuszny swoim rodzicom. „Pomnażał się w mądrości, w latach i w łasce”.

Punkt 2. Zdaje się, że wykonywał zawód cieśli, jak to zaznacza św. Marek w rozdz. 6: „Czyż to nie jest rzemieślnik?”

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało…

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę…

Punkt l. Widzieć osoby opisane w tym fragmencie Słowa…

Punkt 2. Patrzeć, zwracać uwagę i kontemplować to, co mówią osoby, a wszedłszy w siebie pożytek z tego jakiś wyciągnąć.

Punkt 3. Patrzeć i rozważać to, co czynią…

Rozmowa końcowa. Na końcu przeprowadzić rozmowę, myśląc o tym, co powinienem powiedzieć trzem Osobom Boskim, albo Słowu Odwiecznemu i Wcielonemu, albo Matce jego i Pani naszej. Prosić wedle wewnętrznego odczucia o to, co pomaga więcej do wstępowania w ślady i do większego naśladowania Pana naszego tylko co wcielonego. Odmówić Ojcze nasz. [ĆD 109]

Józefie, Maryjo wstawiajcie za moją rodizną u swego Syna, bym mógł wieść życie spokojne, pokorne, ubogie, ale takie by stanowiło sól i światło dla mojego otoczenia. Bym potrafił być solą i światłem w pracy, w domu, w moim miejscu zamieszkania. Tam gdzie się znajdę.

36. Dom w Nazarecie

Tagi

, , , ,

TYDZIEŃ II

Jezus przez 30 lat swego życia wiódł życie ciche i spokojne. Wzrastał do misji. Biblia niewiele o tym czasie mówi – w zasadzie milcy. Maryja i Józef przekazywali doświadczenia swych serc. Wychowywali. Przekazywali wiarę. Uczyli pokory i zdania się na wolę Boga. Jezus też był w pełni wsuchany w głos Ojca.

Pewne echa doświadczenia domu w Nazarecie widać w Jego postępowaniu i działaniu w późniejsym czasie. Jest tam zarówno przeogromny dar Ducha i zasłuchania się w Ojca, ale takżę owoc wychowania w wierze, nadziei, pokorze. Przykład świetych rodziców.

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu. [ĆD 46]

[ĆD 134][ĆD 271]

O życiu Chrystusa, Pana naszego, od wieku lat 12 do 30.

Pisze św. Łukasz 2, 51-52.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Punkt 1. Był posłuszny swoim rodzicom. „Pomnażał się w mądrości, w latach i w łasce”.

Punkt 2. Zdaje się, że wykonywał zawód cieśli, jak to zaznacza św. Marek w rozdz. 6: „Czyż to nie jest rzemieślnik?”

Punkty dodane:

Punkt 3. Jezus uczył się też wypełnienia Słowa Bożego w swoim życiu. Zapewne nieraz zanurzał się w pieśń sługi Jachwe, która mówiła o Jego posłannictwie i drodze Krzyża:

To mówi Pan: Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. On niezachwianie przyniesie Prawo. Nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy. Tak mówi Pan Bóg, który stworzył i rozpiął niebo, rozpostarł ziemię wraz z jej plonami, dał ludziom na niej dech ożywczy i tchnienie tym, co po niej chodzą. Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności. (Iz 42,1-7)

Józef – milczący ojczym, opeikun. Maryja, która nie odpowiadała od razu na pytania ale rozważała najpierw w secu. Rodzice pełni cichości i pokory. Wytrwali i posłuszni Bogu. W swej drodze do Egiptu. Ucieczce. W codziennym wiązaniu końca z końcem. Bóg chciał, by właśnie w takim domu dorastał Jego Syn.

Bóg daje człowiekowi niezmierzone dary  – całą przyrodę by mu służyła i uczyła człowieka mądrości i prowadziły ku prawdzie, odpowiada też na ludzkie wołanie. Wysłuchuje zawsze człowieka. Bóg tak bardzo wspiera tego, kto szczerze prosi o dary, które maja posłużyć innym. A jak ogromne dary Ducha spłynęły na Jezusa, który jest Sługą Ojca, ku podźwignięciu z grzechów i zbawieniu ludzi.

Tak jak Salomon, który prosi o dar mądrości – nie o dary dla siebie ale o dary dla ludu, dla sądzenia ludu, dla pomagania ludziom. Salomon jest pokorny, świadom swej słabości i braku doświadczenia. Nie pyszni się nie wynosi, nie stara o zaszczyty. W jego modlitwie słychać echa wychowania przez Dawida:

Król Salomon udał się do Gibeonu, aby tam złożyć ofiarę, bo była tam wielka wyżyna. Salomon złożył na owym ołtarzu tysiąc ofiar całopalnych. W Gibeonie Pan ukazał się Salomonowi w nocy, we śnie. Wtedy Bóg rzekł: „Proś o to, co mam ci dać”. A Salomon odrzekł: „Ty okazywałeś Twemu słudze, Dawidowi, memu ojcu, wielką łaskę, bo postępował wobec Ciebie szczerze, sprawiedliwie i w prostocie serca. Ponadto zachowałeś dla niego tę wielką łaskę, że dałeś mu syna zasiadającego na jego tronie po dziś dzień. Teraz więc, o Panie, Boże mój, Ty ustanowiłeś królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody i nie umiem rządzić. Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, który wybrałeś, ludu mnogiego, którego nie da się zliczyć ani też spisać z powodu jego mnóstwa. Racz więc dać Twemu słudze serce rozumne do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak liczny?” Spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił. Bóg więc mu powiedział: «Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa, i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, ale prosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, oto spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i pojętne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie. I choć nie prosiłeś, daję ci ponadto bogactwo i sławę, tak iż za twoich dni podobnego tobie nie będzie wśród królów”. (1 Krl 3, 4-13)

Punkt 4: Jezus jest cichy i pokornego serca. Poznaje trud ludzkiej codziennosci. Widzi starania Maryi i Józefa. Zna jarzmo codzienności. Poznaje też niezwykłe współdziałanie Boga z ludźmi prostego serca.

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”. (Mt 11,25-30)

Punkt 5: Intymność relacji z Bogiem także uczył się w Nazarecie. Intymnośći relacji między członkami rodziny. Bez obnażania tej intymnośći na zewnątrz. Bez wynoszenia tego co głębokie i delikatne, bo inni mogliby tego nie zrozumieć i podeptać.

Punkt 6: Miłość i uczynki miłosierdzia płyną z serca. Członkowie świętej rodziny wzajemnie sobie służyli. Nie robili nic na pokaz – skupiali się tylko na dawcy i biorcy Miłośći. Nie szukali egoistycznego uznania w oczach ludzi.

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.
Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój który widzi w ukryciu, odda tobie.
Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”. (Mt 6,1-6.16-18)

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało… dom w Nazarecie, jego umeblowanie, wielkosć, warsztat stolarski Józefa. Mały ogródek z tyłu. Stół przy którym święta rodzina jada posiłki, świętuje Paschę. Łóżko Jezusa na którego brzegu siada Maryja i Józef i opowiadają historie z życia i historię Izraela. Wspominaja niezwykłe wydarzenia z Betlejem, Egiptu, Ain Karim.

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę… o dogłębna poznanie Pana. O uzdrowienie i pojednanie z przeszłością, o przebaczenie błędów moich wychowawców, rodziców

Punkt l. Widzieć osoby opisane w tym fragmencie Słowa… Jezus, Maryja, Józef, Duch Święty, Bóg Ojciec, sąsiedzi, mieszkańcy NAzaretu, uczestniczy nabożeństw w Synagodze.

Punkt 2. Patrzeć, zwracać uwagę i kontemplować to, co mówią osoby, a wszedłszy w siebie pożytek z tego jakiś wyciągnąć.

Punkt 3. Patrzeć i rozważać to, co czynią…

Rozmowa końcowa. Na końcu przeprowadzić rozmowę, myśląc o tym, co powinienem powiedzieć trzem Osobom Boskim, albo Słowu Odwiecznemu i Wcielonemu, albo Matce jego i Pani naszej. Prosić wedle wewnętrznego odczucia o to, co pomaga więcej do wstępowania w ślady i do większego naśladowania Pana naszego tylko co wcielonego. Odmówić Ojcze nasz. [ĆD 109]

Jezu cichy i pokornego serca, Jezu do końca oddany Ojcu, uczyń serce moje na wzór serca Twego. Daj łaskę którą będę mógł służyć innym. Wychowuj mnie Panie do służby. Przynieś głębię pokory i dar pojednania się z przeszłosćią z błędami moich wychowawców.

35. Życie ciche i spokojne w Nazarecie

Tagi

, , , ,

TYDZIEŃ II

Jezus po swoim „zgubieniu” w Jerozolimie wrócił z rodzicami do Nazaretu, gdzie był im posłuszny. Tyle wiemy o jego czasie dorastania…

Prowadził proste życie – życie pracy trudu i ludzkiego rozwoju.

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu. [ĆD 46]

[ĆD 134][ĆD 271]

O życiu Chrystusa, Pana naszego, od wieku lat 12 do 30.

Pisze św. Łukasz 2, 51-52.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Punkt 1. Był posłuszny swoim rodzicom. „Pomnażał się w mądrości, w latach i w łasce”.

Niezwykłe, że Bóg wybrał sobie drogę ludzkiego wzrostu i rozwoju. Taką zwyczają drogę każdego człowieka. Od poczęcia aż po śmierć.

Punkt 2. Zdaje się, że wykonywał zawód cieśli, jak to zaznacza św. Marek w rozdz. 6: „Czyż to nie jest rzemieślnik?”

W czasie Triduum modlimy się o to byśmy mogli wieść życie ciche i spokojne. Jezus takie właśnie wiódł życie przez 30 z 33 lat swego życia! Bóg przygotowywał Go do roli. Przeprowadzał przez proces ludzkiego dojrzewania – tylko że Jezus dojrzewał do dzieła Paschy…!

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało…

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę…

Punkt l. Widzieć osoby opisane w tym fragmencie Słowa…

Punkt 2. Patrzeć, zwracać uwagę i kontemplować to, co mówią osoby, a wszedłszy w siebie pożytek z tego jakiś wyciągnąć.

Punkt 3. Patrzeć i rozważać to, co czynią…

Rozmowa końcowa. Na końcu przeprowadzić rozmowę, myśląc o tym, co powinienem powiedzieć trzem Osobom Boskim, albo Słowu Odwiecznemu i Wcielonemu, albo Matce jego i Pani naszej. Prosić wedle wewnętrznego odczucia o to, co pomaga więcej do wstępowania w ślady i do większego naśladowania Pana naszego tylko co wcielonego. Odmówić Ojcze nasz. [ĆD 109]

Jezu cichy i pokornego serca, Jezu do końca oddany Ojcu, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

34. Nauczyciel

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Dzisiejsze Słowo mówi wiele o nauczaniu. O procesie wzrastania i rozwoju człowieka.

W I czytaniu Dawid umiera. W ostatnich chwilach swego życia przekazuje swemu synowi Salomonowi testament swego życia. Przekazuje mu to co ma najcenniejszego. Wie, że Salomon obejmie tron i będzie się musiał zmagać z podobnymi rozterkami i doświadczeniami walki duchowej jak on. Dawid z perspektywy czasu widzi, że najbardziej niezwykłe postępy miały miejsce w jego życiu, gdzy poddawał się w pełni woli Boga. Mówi do Salomona by strzegła zarządzeń Boga. By szedł za głosem powołania. By był wierny. Pokazuje też odległy cel ich królowania. Zarówno Dawid jak i kolejni królowie mają obietnicę, że kiedyś z ich rodu wyjdzie Król Wszechświata – Jezus Chrystus.

Kiedy zbliżył się czas śmierci Dawida, wtedy rozkazał swemu synowi, Salomonowi, mówiąc: „Ja wyruszam w drogę przeznaczoną ludziom na całej ziemi. Ty zaś bądź mocny i okaż się mężem! Będziesz strzegł zarządzeń Pana, Boga twego, idąc za Jego wskazaniami, przestrzegając Jego praw, poleceń i nakazów, jak napisano w Prawie Mojżesza, aby ci się powiodło wszystko, co zamierzysz, i wszystko, czym się zajmiesz, ażeby też Pan spełnił swą obietnicę, którą mi dał, mówiąc: Jeśli twoi synowie będą strzec swej drogi, postępując wobec Mnie szczerze z całego serca i z całej duszy, to wtedy nie będzie ci odjęty mąż na tronie Izraela”. Potem Dawid spoczął ze swymi przodkami i został pochowany w Mieście Dawidowym. A czas panowania Dawida nad Izraelem wynosił czterdzieści lat. W Hebronie panował siedem lat, a w Jerozolimie panował trzydzieści trzy lata. Zasiadł więc Salomon na tronie Dawida, swego ojca, a jego władza królewska została utwierdzona. (1 Krl 2, 1-4. 10-12)

W Jerozolimie panował 33 lata…

Ewangelia także pokazuje elementy rozwoju ucznia Jezusa do bycia Apostołem. Jezus posyła ich trochę na misję szkoleniową. Objaśnia wszystko co ich czeka i jak mają postępować. Nie zapowiada łatwej drogi – mówi zarówno o pryjęciu jak i o odrzuceniu.  Pokazuje im, że Apostoł wiarygodny to ten, któy jest zanurzonyw  KRZYZU – w ubóstwie, pokorze i posłuszeństwie. Wszystkie te elementy są bardzo wyraźnie widoczne w słowach którymi Jezus rozsyła Apostołów. Oni w ubóstwie i w posłuszeństwie posłania przez Jezusa idą. Przyjmują z pokorą dobre i złe doświadczenia tej drogi. Jezus prowadzi wielkie ćwiczenia Apostolskie wybiegajac już daleko w przyszłość w dzień Pięćdziesiątnicy i całą przyszlą historię kościołą apostolskiego. Uczy – pokazuje – przestrzega – wyjaśnia.

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. „Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich”. Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali. (Mk 6, 7-13)

Niezwykłe jest to, że Jezusa Nauczyciela poznajemy już w historii o pielgrzymce Świetej Rodziny do Jerozolimy. Wtedy, gdy JEzus majac 12 lat pozostał w Świątyni, podczas gdy Maryja i Józef z drżeniem serca poszukiwali Go. On w tym czasie nauczał w świątyni ówczesne mądre głowy. Jezus Kapłan, Prorok i Król objawia swą mądrość wobec uczonych w piśmie. Specjalna kasta izraela. Uznawani za najmądrzejszych, niezwykle szanowani. Pewłni pychy, świadomi swego bogactwa intelektualnego i obnoszacy się z nim, interpretujacy Słowo na swój sposób. Nieraz daleki od woli Boga.

Z tłumu pątnikó wychodzi 12 letni chłopiec. Zaczyna ich pytać i odpowiadać na ich pytania. Zawstydza ich! Zdziwili się BARDZO. W tym sformułowaniu z Bibli słychać echo pewnego przerażenia uczonych w Piśmie…! Dzieciak ich zdyskredytował na oczach tłumu. Wszysyc którzy coś znaczyli uczyli się przecież przy świątyni – każdy każdego znał. A ten malec – skąd on sie wziął? Jezus chciał ich zaintrygować, by zadali sobie pytania… Oni poczuli się zagrożeni. I otworyli swe serca na pierwsze myśli szatana. Ten dzieciak nas dyskredytuje. Zagraża nam. I ta wrogość będzie rosła przez kolejne 11 lat aż Go ukrzyżują. Pozbędą sie Go raz na dobre…?

Zabrakło KRZYŻA – pokory, prostoty, ubóstwa i poszukiwania tego, czego chce Bóg. Co Bóg cche powiedzieć przez to doświadczenie i sytuację… Pycha i odwrócenie się od drogi krzyża powoduje, ze uczeni w Piśmie zgubili z oczu to pytanie, któe sami zadali – SKĄD ON TO MA? SKĄD?

Prawdziwe rekolekcje w tej histori przeszli Maryja i Józef. Trwali w krzyżu. Z pokorą, prostotą, troską poszukiwali Jezusa. Słowa Maryji – dlaczego nam to uczyniłeś – zdradzają ból Jej serca.

Oni też do końca nie zrozumieli słów Jezusa. ALE ICH NIE ODRZUCILI ani NIE ZANEGOWALI. Zachowali te Słowa w sercu i rozważali, co one mogą znaczyć.

To jest postawa której zabrakło uczonym!

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu. [ĆD 46]

[ĆD 134][ĆD 272]

O przybyciu Chrystusa do świątyni, gdy miał łat 12.

Pisze św. Łuska 2, 41-50.

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice.

Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.

Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany.

A Matka Jego chowała wiernie te wspomnienia w swym sercu.

Punkt 1. Chrystus, Pan nasz, mając lat 12 poszedł z Nazaretu do Jerozolimy.

Punkt 2. Chrystus, Pan nasz, został w Jerozolimie, a nie wiedzieli o tym rodzice jego.

Punkt 3. Gdy przeszły trzy dni, znaleźli go rozprawiającego w świątyni i siedzącego w pośrodku doktorów. A gdy pytali go rodzice jego, gdzie był, odpowiedział: „Nie wiedzieliście, że w tych sprawach, które są Ojca mego, potrzeba, żebym był?”

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało…

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę…

Punkt l. Widzieć osoby opisane w tym fragmencie Słowa…

Punkt 2. Patrzeć, zwracać uwagę i kontemplować to, co mówią osoby, a wszedłszy w siebie pożytek z tego jakiś wyciągnąć.

Punkt 3. Patrzeć i rozważać to, co czynią…

Rozmowa końcowa. Na końcu przeprowadzić rozmowę, myśląc o tym, co powinienem powiedzieć trzem Osobom Boskim, albo Słowu Odwiecznemu i Wcielonemu, albo Matce jego i Pani naszej. Prosić wedle wewnętrznego odczucia o to, co pomaga więcej do wstępowania w ślady i do większego naśladowania Pana naszego tylko co wcielonego. Odmówić Ojcze nasz. [ĆD 109]

Jezu cichy i pokornego serca, Jezu do końca oddany Ojcu, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

33. Wolę wpaść w ręce Pana…

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Być w domu Ojca. Wpaść w ręce Ojca.

W dzisiejszym pierwszym czytaniu Dawid poleca zliczyć wojowników Izraela i Judy. Tłumacz mówi o policzeniu ludności, jednak w tamtych czasach królowie zalecali przeliczenie ludzi zdolnych do walki. Dlatego w raporcie słyszymy o ludziach zdolnych do walki. Takie działanie króla Izraela, króla narodu poświęconego Bogu, jest grzechem. Dawid pokazał, że chce polegać na sile militarnej, że chce polegac na ludzkich potęgach i środkach. Szybko jednak się opamiętuje. Mimo wszysko jednak polecenie wyszło z jego ust i czyn się dokonał. Pokusa -> wolna wola -> DECYZJA -> CZYN. Dawid przekroczył granicę wolnej woli, nie poarł się pokusie – zgrzeszył. Żałuje.

Bóg daje mu do wyboru kilka dróg pokuty – daje mu wolną wolę wyboru: 7 lat głodu / 3 miesiące ucieczki przed wrogiem / 3 DNI ZARAZY. Dawid odpwiada niezwykłymi słowami:

„Jestem w wielkiej rozterce. Wpadnijmy raczej w ręce Pana, bo wielkie jest Jego miłosierdzie, ale w ręce człowieka niech nie wpadnę!”

Zaraza i śmierć szalejąca przez 3 DNI – niezwykle korespondują z drogą Zbawienia. 3 dni śmierci, by odkupić winę. Zaskakujace jest też to, że Dawid jako król popełnił grzech. Skutki tego grzechu spadły na jego podwładnych, co jeszcze bardziej potęguje cierpienie Dawida:

„To ja zgrzeszyłem, to ja zawiniłem, a te owce cóż uczyniły? Niech Twoja ręka obróci się raczej na mnie i na dom mego ojca!”

Bó wychowuje wiarę i zaufanie Dawida. Uczy go pokory i ogromnego zawierzenia.

Rzekł król Dawid do Joaba, dowódcy wojsk, który był z nim: «Przebiegnij wszystkie pokolenia Izraela od Dan do Beer-Szeby i policzcie ludzi, abym się dowiedział, ile liczy naród». Joab przekazał królowi liczbę spisanej ludności. Izrael liczył osiemset tysięcy wojowników dobywających miecza. Juda zaś – pięćset tysięcy ludzi. Serce Dawida zadrżało, dlatego że zliczył lud. Dawid zwrócił się do Pana: „Bardzo zgrzeszyłem tym, czego dokonałem, lecz teraz, o Panie, daruj łaskawie winę swego sługi, bo postąpiłem bardzo nierozsądnie”. Gdy Dawid wstał nazajutrz rano, słowo Pańskie następującej treści zostało skierowane do proroka Gada, „Widzącego” Dawidowego: „Idź i oświadcz Dawidowi: Tak mówi Pan: Przedstawiam ci trzy możliwości. Wybierz sobie jedną z nich, a Ja ci to uczynię”. Gad udał się do Dawida i przekazał mu następujące oświadczenie: „Czy chcesz, by w tej ziemi nastało siedem lat głodu, czy wolisz przez trzy miesiące uciekać przed wrogiem, który cię będzie ścigał, czy też przyjść ma na twój kraj zaraza trwająca trzy dni? Pomyśl i rozpatrz, co mam odpowiedzieć Temu, który mnie posłał”. Dawid odpowiedział Gadowi: „Jestem w wielkiej rozterce. Wpadnijmy raczej w ręce Pana, bo wielkie jest Jego miłosierdzie, ale w ręce człowieka niech nie wpadnę!” Zesłał więc Pan na Izraela zarazę od rana do ustalonego czasu. Umarło wtedy z narodu od Dan do Beer-Szeby siedemdziesiąt tysięcy ludzi. Anioł wyciągnął już rękę nad Jerozolimą, by ją wyniszczyć; wtedy Pan ulitował się nad nieszczęściem i rzekł do anioła, niszczyciela ludności: „Wystarczy! Cofnij rękę!” Anioł Pański znajdował się obok klepiska Arauny Jebusyty. Dawid, widząc, że anioł zabija lud, wołał do Pana: „To ja zgrzeszyłem, to ja zawiniłem, a te owce cóż uczyniły? Niech Twoja ręka obróci się raczej na mnie i na dom mego ojca!” (2 Sm 24, 2. 9-17)

Dzisiejsza Ewangelia prowadzi do rodzinengo maista Jezusa. Do miasta gdzie ludzie zachowują się wrecz przciwnie do Dawida. ZAmiast zgasić pokusę zaraz po pierwszej grzesznej myśli wchodzą w meandry logiki podsuwanej im przez złego ducha. Decyzja po decyzji, myśl po myśli oddalają się od Jezusa. Mimo, że mają Go na wyciągnięcie ręki:

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: „Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?” I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał. (Mk 6, 1-6)

Mieszkańcy tego miasta odwołują się do tego, ze znają Jezusa, jego krewnych, ząsiadów.

Bóg chciał, by Jezus podlegał naturalnym prawom rozwoju i wzrostu ludzkiej osoby. By podjął pracę, uczył się mówić i pisać. By wsłuchiał się w czasie paschy jak Józef opowiada historie Narodu Wybranego, modlił się z Maryją i Józefem słowami psalmów, czy też wędrował z nimi do Jerozolimy na coroczne pielgrzymki do świątyni. Jezus wziął wszystko oprócz grzechu. Musiał być niezwykłym dzieckiem i człowiekiem. JEgo MAtka także – żyjąca bez grzechu! Józef człowiek kontemplacji i tak stanowczo wykonujący polecenia Boga. Takie świadectwo życia tej rodziny w Nazarecie. Mimo to. Mimo tego świadectwa życia, ludzie odrzucili Jezusa, gdy przyszedł do nich głosić Królestwo Boże! TO jest przestroga dla wszystkich, którzy są blisko Kościoła. Przestroga przez rutyną. Przed upraszczaniem i przeintelektualizowaniem wiary.

30 lat życia – Jezus podążał zwyczajną drogą zachowywania przykazań Ojca. Żył bez grzechu. Normalnie pracował, trudził się. Chodził na uroczystosci i na pogrzeby. Uczestniczył w codziennym życiu Nazaretu. Pracował na utrzymanie domu. Ewangeliści mało piszą o tym czasie bo to jest historia o mnie. Tam powinienem wpisać historię swojego życia – jak powinno wyglądać codzienne pokorne, proste, ubogie życie poddane woli Ojca.

Cała rodzina z Nazaretu jest całkowicie zanurzona w rękach Ojca Niebieskiego. Współpracuje z Nim. Współdziała tworząc codzienność życia.

Jezus też powoli odkrywa w tej codziennosci życia według przykazań swoją tożsamość, swoje powołanie. Najwyraźniejszym znakiem rozeznania powołania i symbolem przyszłych wydarzeń jest „zgubienie” się dwunastoletniego Jezusa podczas pielgrzymki do Jerozolimy.

W Ofiarowaniu Maryja i Józef złożyli ofiarę wymaganą dla oczyszczenia Maryi. Ewangeliści nie mówią natomiast o ofierze wykupienia pierworodnego. Jeśli rzeczywiscie takeij ofiary nie złożyli, to według ówczesnego prawa poświęcili Jezusa służbie Bogu, jako kapłana. Dwanaście lat później Jezus wykonuje już obowiązki Kapłana i Nauczyciela.

Jezus 3 DNI naucza w świątyni. Znika na 3 DNI. Maryja i Józef znajdują Go w Światyni. Poszukują przez 3 DNI i znajdują w końcu w domu Ojca. Niezwykła zapowiedź Paschy i roli Kościoła po Zmartwychwstaniu. MAryja i Józef sami także przechodzą przez krzyż cierpienia rodzicielskiego. Strach. Stres. Bezsenen noce. Błądzenie po ulicach zatłoczonej Jerozolimy. Łzy bólu i niepewności. Ten, którego Bóg im powierzył – a oni Go zgubili.

W Maryi musiało odżyć tez proroctwo Symeona – wypowiedziane także w tej właśnie świątyni. Może to właśnie teraz – przez to wydarzenie miecz przenika moje serce.

Św Ignacy proponuje wejść w głębię tego wydarzenia poprzez kontemplację

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu. [ĆD 46]

[ĆD 134][ĆD 272]

O przybyciu Chrystusa do świątyni, gdy miał łat 12.

Pisze św. Łuska 2, 41-50.

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice.

Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.

Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany.

A Matka Jego chowała wiernie te wspomnienia w swym sercu.

Punkt 1. Chrystus, Pan nasz, mając lat 12 poszedł z Nazaretu do Jerozolimy.

Punkt 2. Chrystus, Pan nasz, został w Jerozolimie, a nie wiedzieli o tym rodzice jego.

Punkt 3. Gdy przeszły trzy dni, znaleźli go rozprawiającego w świątyni i siedzącego w pośrodku doktorów. A gdy pytali go rodzice jego, gdzie był, odpowiedział: „Nie wiedzieliście, że w tych sprawach, które są Ojca mego, potrzeba, żebym był?”

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało…

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę…

Punkt l. Widzieć osoby opisane w tym fragmencie Słowa…

Punkt 2. Patrzeć, zwracać uwagę i kontemplować to, co mówią osoby, a wszedłszy w siebie pożytek z tego jakiś wyciągnąć.

Punkt 3. Patrzeć i rozważać to, co czynią…

Rozmowa końcowa. Na końcu przeprowadzić rozmowę, myśląc o tym, co powinienem powiedzieć trzem Osobom Boskim, albo Słowu Odwiecznemu i Wcielonemu, albo Matce jego i Pani naszej. Prosić wedle wewnętrznego odczucia o to, co pomaga więcej do wstępowania w ślady i do większego naśladowania Pana naszego tylko co wcielonego. Odmówić Ojcze nasz. [ĆD 109]

Proszę Cie Panie, bym miał serce otwarte. SZybko nawracajace się po błędzie tak jak serce Dawida. Bym nie brnał w pychę i zatwardziałość jak serca Nazarejczyków, którzy Cię odrzucili, gdy przyszedłeś do nich. Uczyń moje serce na wzór Twego, pokornym, ubogim, posłusznym. Spraw bym był człowiekiem pracowitym i wykonującym wolę Ojca. Bym żył w pokorze bez grzechu.

32. Rodzice i dzieci

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Święty Ignacy prowadzi w drugim tygodniu przez kontemplcjezwiązane z pierwszymi miesiącami życia Jezusa. Wtedy, gdy był On całkowicie zależy od swoich rodziców od ich wiary i zaufania do Boga. Bóg chciał, by Jezus wzrastał w rodzinie, by się rozwijał w rodzinie, by rósł w rodzinie.

WIARA i RELACJA dziecka do rodziców….

Ten temat bardzo mocno zarysowuje się w kontemplacji o mędracach, ucieczce do Egiptu, w tym jak Herod dokonał rzezi niewinnych dzieci.

Te tematy niezwykle zarysowują się także w dzisiejszym Słowie.

Dawid i Absalom – Ojciec i Syn. Król Dawid i jego syn, który chce puczem zdobyć tron. Który się pogubił w swej pysze i próbuje zgładzić włąsnego ojca, by zdobyć tron. Ginie w przedziwnych okolicznościach, w których można znaleźć echo krzyża. zawisł na drzewie przebity włóczniami. Grzesznik zawisł w nicości, pomiędzy niebem a ziemią. Został przeszyty trzema włóczniami, które zadały mu śmierć i przypieczętowały jego ostateczną porażkę.

Jezus zawiśnie na drzewie przebity trzema gwoździami, w totalnym upokorzeniu, ogołoceniu i posłuszęństwie Ojcu, by odkupić ludzki grzech. Jak mówi św PAweł stanie się grzechem, by grzech pokonać.

Zwycięztwo Dawida stało się początkiem jego wielkiej rozpacy po stracie syna. Dawid wierzył do końca, że Absalom ocaleje i się nawróci. Może trafi w niewolę i Dawid będzie w stniprzemówić do jego serca. Pragnął życia swego syna. Cierpiące serce Dawida pokazuje rąbek tajemnicy dotyczacy serca Boga cierpiącego gdy człowiek wybiera grzech i śmierć.

Absalom natknął się na sługi Dawida. Jechał na mule. Muł zapuścił się pod konary wielkiego terebintu. Absalom utkwił głową w terebincie i zawisł między niebem a ziemią, a muł, który był pod nim, popędził dalej. Dostrzegł to pewien człowiek i zawiadomił Joaba: „Widziałem Absaloma wiszącego na terebincie». Joab wziął do ręki trzy oszczepy i utopił je w sercu Absaloma. Dawid siedział między dwiema bramami. Strażnik, który chodził po tarasie bramy nad murem, podniósłszy oczy, zauważył, że jakiś mężczyzna biegnie samotnie. Strażnik zawołał i przekazał królowi tę wiadomość. Król powiedział: „Jeżeli jest sam, to przynosi dobrą nowinę!” Następnie przybył Kuszyta i powiedział: „Niech się raduje pan mój, król, dobrą nowiną. Właśnie dziś Pan wymierzył ci sprawiedliwość, wybawiając cię z ręki wszystkich, którzy powstali przeciw tobie”. Król zapytał Kuszytę: „Czy dobrze się wiedzie młodemu Absalomowi?” Odpowiedział Kuszyta: „Niech się tak stanie ze wszystkimi wrogami pana mojego, króla, i ze wszystkimi, którzy złośliwie przeciw tobie powstali, jak z tym młodzieńcem”. Król zadrżał. Udał się do górnego pomieszczenia bramy i płakał. Chodząc, tak mówił: „Synu mój, Absalomie! Absalomie, synu mój, synu mój! Obym ja umarł zamiast ciebie! Absalomie, mój synu, mój synu!” Joabowi zaś doniesiono: „Król płacze. Rozpacza z powodu Absaloma”. Tak więc zwycięstwo przemieniło się w tym dniu w żałobę dla całego ludu. Posłyszał bowiem lud w tym dniu wiadomość: „Król martwi się z powodu swego syna”. (2 Sm 18, 9-10. 14b. 24-25a. 31 – 19, 3)

Ewangelia także odnosi się mocno do tematu wiary i relacji rodzica i dziecka. Pokazuje Jaira, który pragnie życia i zdrowia dla swej córeczki. Błaga Jezusa o pomoc. Pan poddaje go próbie wiary, ale też bardzo pragnie by Jair wytrwał do końca w wierze. Mimo pośmiewiska. Mimo racji rozumu… „Nie bój się! Wierz tylko!”.

Ciekawa jest też scena między Jezusem a kobietą cierpiącą na krwotok. Ona także podchodzi do Jezusa z WIARĄ. A Jezus wzamian nazywa ja CÓRKĄ. Ojciec i córka. Rodzic i dziecko. A na to wszystko nałożona wiara. Do końca. Wbrew wszelkim racjom. Widzą coś innego fizycznie ale spoglądają poza zasłonę świata widzialnego – na tym polega wiara.

Nawet po wskrzeszeniu to własnie Jezus troszczy się o potrzby dziewczynki jak dobry, troskliwy tata. Jezus pokazuje serce Ojca. Wie, że dziecko odczuwa wielki głód. Pośród tych wiwatów radości chce by po prostu nakarmiono to dziecko…

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg jeziora Genezaret, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: „Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął mojego płaszcza?” Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął”. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości”. Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?” Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: „Nie bój się, wierz tylko!» I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: „Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań!” Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść. (Mk 5, 21-43)

Ta sama relacja rodzice dziecko i podobne próby wiary pryszło przejsć Maryi i Józefowi opiekujacym sie Jezusem. Oni takę żyli w krzyżu. Bóg nie usłał ich drogi czerwonymi dywanami. Nie dał im pałacu. Wygód. Bogactw. Wydoskonalał ich cały czas.

A Maryja i Józef pokazywali swoja wiarę.

W drugim rozdziale Ewangelii według Św Mateusza czyta się najpierw o trzech mędrcach. Ludziach podążajacych za gwiazdą – czyli idących PRZEZ NOC! Chodzenie przez noc, to droga wiary. podążanie ku jutrzence, ku światłu, często po omacku. Może ci trze uznawani byli za nienormalnych. Ale mimo to szli. Szli z wiarą że spotkają nowego króla. Prowadziła ich nauka ich krain, mitologia ich krain. Podchodzili do niej szczerze i z otwartością, co w końcu zaprowadziło ich do spotkania Boga twarzą w twarz! Bóg także ich wiarę wypróbowuje. Gwiazda znika. Onie nie poddają się i nie zawracają. Głoszą KErygmat Herodowi i Arcykapłanom! Tym, którzy pierwsi powinni szukać Zbawiciela!

Zzów Bóg działa. Oni im dają dobrą odpowiedź – szukajcie w Betlejem. Jednak nikt z nimi nie poszedł. Oznajmili im drogę ale sami nie poszli! Słuchajcie ich słów ale nie naśladujcie ich uczynków – ich biernosci. Powie kiedyś Jezus o Faryzeuszach i uczonych w piśmie. Tak też jest nieraz w Kościele. Kościół podpowiada dobry kierunek, pokazuje środki, ale ludzie Kościoła nieraz nie daja dobrego przykładu do naśladowania. Celem człowieka jest jednakże Bóg. Trzeba zatem słuchać dobrych porad Kościoła ale nie naśladować tego co złe, bierne, nijakie.  Wysłuchać i oprzeć się na wierze. Nie bać się – wierzyć tylko!

Trzej królowie przychodza do domu, a tam zyczjane dziecko, matka i ojciec. Uboga rodzina. Jednak znów przebijają się przez to co widzialne. Oddają pokłon. Widza dziecko fizycznie, ale widzą Króla poza zasłonami tego co widzialne. WIERZĄ.

Złoto – Król, Kadzidło – Bóg, mirra – człowiek. Tak Go postrzegają – można to wyczytać z ich darów. Wiara nieraz przjdzie przez krzyż – przez próby!

Potem Józef dostaje we śnie nakaz by uciekać. Ojciec, opiekun dziecka i mąż Maryi. Nie zna zamiarów Heroda. Widzi że jest dobrze. Jednak patrzy poza to co widzialne. Wie co mu objawił Anioł. Wstaje i działa. WIERZY, że słowo które usłyszal jest PRAWDĄ. I podąża za nim. Izraelita idący do Egiptu – totalne szlaęństwo. W Krainę w której tworzono plan zagłady żydów. JAkby kazać im uciec do Auschwitz przed prześladowaniem Heroda. Egipt – ostatnie miejsce które izraelita wybrałby na podróż. Jednak tak hciał Bóg!

W miedzy czasie HErod zachowuje się tak jak Absalom z I czytania. Popada w obłęd. Chciwość, pragnienie władzy, chec likwidacji innych pretendentó do tronu przeradza się w chęć zabójstwa. Absalom chciał zabić swego ojca i jemu wiernych żołnierzy. Herod dokonuje eksterminacji dzieci, bo któreś z nich może być przysżłym pretendentem do tronu. Dziecko! HErod umrze za kilka lat. Ma juz swoje lata! Zanim JEzus osiagnie pełnoletnosć, Heroda już nie bedzie! Jednak brak wiary, brak spojrzenia poza to co widzialne wciąga człowieka w coraz głębsza ciemność, aż po zbrodnię. I znów Krzyż! Śmierć i wielkie cierpienie – pzrelew niewinnej krwi. Krwi dzieci!

Święta rodzina wraca do Izraela. Józef – opiekun Jezusa – czuje się odpowiedzialny, troszczy się, dba o rodzinę. Rozeznaje sytuację. Bada zagrożenia. rozeznaje Duchy. Wierzy. Ale też nie jest łatwowierny! Bada duchy i poruszenia serca! Wraca z Egiptu.

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu. [ĆD 46]

[ĆD 132][ĆD 269]

O ucieczce do Egiptu.

Pisze św. Mateusz 2,13-18.

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”.

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do dwóch lat, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”.

Punkt 1. Herod chciał zabić Dziecię Jezus i zabił młodzianków. Przed ich śmiercią Anioł upomniał Józefa, żeby uciekał do Egiptu: „Wstań, weźmij Dziecię i Matkę jego, a uciekaj do Egiptu”.

Punkt 2. Wyruszył do Egiptu: „A on wstawszy w nocy uszedł do Egiptu”.

Punkt 3. „I był tam aż do śmierci Heroda”.

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało…

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę…

Punkt l. Widzieć osoby opisane w tym fragmencie Słowa…

Punkt 2. Patrzeć, zwracać uwagę i kontemplować to, co mówią osoby, a wszedłszy w siebie pożytek z tego jakiś wyciągnąć.

Punkt 3. Patrzeć i rozważać to, co czynią…

Rozmowa końcowa. Na końcu przeprowadzić rozmowę, myśląc o tym, co powinienem powiedzieć trzem Osobom Boskim, albo Słowu Odwiecznemu i Wcielonemu, albo Matce jego i Pani naszej. Prosić wedle wewnętrznego odczucia o to, co pomaga więcej do wstępowania w ślady i do większego naśladowania Pana naszego tylko co wcielonego. Odmówić Ojcze nasz. [ĆD 109]

Jezu cichy i serca okorngo, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

 

31. Ucieczka

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Niezwykłe jest dzisiejsze Słowo Boże opisujące los Dawida. Niezwykłe gdy porówna się los Dawida z wydarzeniami z życia Jezusa. Z ucieczką Jezusa wraz z Maryją i Józefem do ziemi obcej, pogańskiej – do Egiptu. Zadziwiające jest to Słowo gdy spojrzy się na łzy Dawida na wzgórzu oliwnym i zobaczy się łzy Jezusa w tym samym miejscu. Niesamowite gdy popatrzy się na odrzucenie ludu Izraela którego doświadczają zarówno Dawid jak i Jezus. Gdy zobaczy się bezpodstawne oskarżenia. Dawid wiedział, że część z oskarżeń pod jego adresem była prawdziwa. Dawid gromi Abiszaja za uproszczone rozwiązania problemu, tak jak Jezus zgromił ostro Piotra za jego ludzkie podejście gdy rozmawiali o męce. Dawid przyjął cierpienie obelg i kamieni rzucanych w jego stronę jako pokutę za swoje grzechy. Jezus przyjął kaźń krzyża jako zadośćuczynienie za grzechy wszystkich ludzi, bo sam był bez grzechu.

Do Dawida dotarła wieść: „Serca ludzi z Izraela zwróciły się ku Absalomowi». Wtedy Dawid dał rozkaz wszystkim swym sługom przebywającym wraz z nim w Jerozolimie: «Wstańcie! Uchodźmy, gdyż nie znajdziemy ocalenia przed Absalomem. Śpiesznie uciekajcie, ażeby nas nie napadł znienacka, nie sprowadził na nas niedoli i ostrzem miecza nie wytracił mieszkańców miasta”. Dawid tymczasem wstępował na Górę Oliwną. Wchodził na nią, płacząc i z nakrytą głową. Szedł boso. Również wszyscy ludzie, którzy mu towarzyszyli, nakryli swe głowy i wstępując na górę, płakali. Król Dawid przybył do Bachurim. A oto wyszedł stamtąd pewien człowiek. Był on z rodziny należącej do domu Saula. Nazywał się Szimei, syn Gery. Posuwając się naprzód, przeklinał i obrzucał kamieniami Dawida oraz wszystkie sługi króla Dawida, chociaż był z nim po prawej i po lewej stronie cały lud zbrojny i wszyscy bohaterowie. Szimei, przeklinając, wołał w ten sposób: „Precz, precz, krwiożerco i niegodziwcze! Na ciebie Pan zrzucił odpowiedzialność za krew rodziny Saula, w którego miejsce zostałeś królem. Królestwo twoje oddał Pan w ręce Absaloma, twojego syna. Teraz ty sam jesteś w utrapieniu, bo jesteś krwiożercą”. Odezwał się do króla Abiszaj, syn Serui: „Dlaczego ten zdechły pies przeklina pana mego, króla? Pozwól, że podejdę i utnę mu głowę”. Król odpowiedział: „Co ja mam z wami zrobić, synowie Serui? Jeżeli on przeklina, to dlatego że Pan mu powiedział: Przeklinaj Dawida! Któż w takim razie może mówić: Czemu to robisz?” Potem zwrócił się Dawid do Abiszaja i do wszystkich swoich sług: „Mój własny syn, który wyszedł z wnętrzności moich, nastaje na moje życie. Cóż dopiero ten Beniaminita? Pozostawcie go w spokoju, niech przeklina, gdyż Pan mu na to pozwolił. Może wejrzy Pan na moje utrapienie i odpłaci mi dobrem za to dzisiejsze przekleństwo”. I tak Dawid posuwał się naprzód wraz ze swymi ludźmi.  (2 Sm 15, 13-14. 30; 16, 5-13a)

Niezwykłe musiało być napięcie i strach w sercu Józefa. Setki pytań musiało się przewijać przez rozważające wszystko serce Maryi, gdy szli z Jezusem do Egiptu. Do krainy z której Lud Wybrany wyszedł. Krainy uznawanej za symbol wszelkich nieszczęść Izraela. Jezus na rękach Matki wchodził w otchłań, by z niej powrócić. Tak jak wejdzie już sam w otchłań po swej śmierci i powróci z niej z wszystkimi ludźmi oczekującymi Zbawienia. Psalm 3 którym pewnie modlili się święci małżonkowie uchodząc do Egiptu musiał niesamowicie korespondować do ich sytuacji:

REFREN: Powstań, o Panie, ocal moje życie

Panie, jak liczni są moi prześladowcy,
jak wielu przeciw mnie powstaje.
Mnóstwo jest tych, którzy mówią o mnie:
„Nie znajdzie on w Bogu zbawienia”.

Ty zaś, Panie, tarczą moją jesteś i chwałą,
Ty moją głowę podnosisz.
Głośno wołam do Pana,
a On mi odpowiada ze świętej swej góry.

Kładę się, zasypiam i znowu się budzę,
ponieważ Pan mnie wspomaga.
I nie ulęknę się wcale tysięcy ludzi,
którzy zewsząd na mnie nastają.

(Ps 3, 2-3. 4-5. 6-7)

Jezus jest posłany do wszystkich ludzi. Wyrusza już jako niemowlę w krainę pogan. Potem będzie tą misję kontynuował. Będzie uzdrawiał pogan, wypędzając z nich złe duchy. Będzie ustanawiał  Apostołów z tych uleczonych ludzi, by głosili Kerygmat wśród swoich:

Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Gdy wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobowcach i nikt już nawet łańcuchem nie mógł go związać. Często bowiem nakładano mu pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą w grobowcach i po górach krzyczał i tłukł się kamieniami. Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: „Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!” Powiedział mu bowiem: „Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka”. I zapytał go: „Jak ci na imię?” Odpowiedział Mu: „Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu”. I zaczął prosić Go usilnie, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosiły Go więc złe duchy: „Poślij nas w świnie, żebyśmy mogli w nie wejść”. I pozwolił im. Tak, wyszedłszy, duchy nieczyste weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli o tym w mieście i po osiedlach. A ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie „legion”, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadał do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł przy Nim zostać. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiedz im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus mu uczynił, a wszyscy się dziwili. (Mk 5, 1-20)

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu. [ĆD 46]

[ĆD 132][ĆD 269]

O ucieczce do Egiptu.

Pisze św. Mateusz 2,13-18.

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”.

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do dwóch lat, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”.

Punkt 1. Herod chciał zabić Dziecię Jezus i zabił młodzianków. Przed ich śmiercią Anioł upomniał Józefa, żeby uciekał do Egiptu: „Wstań, weźmij Dziecię i Matkę jego, a uciekaj do Egiptu”.

Zaślepienie. Strach. Żądza posiadania władzy dla siebie. Szatan łatwo znalazł sobie furtki w sercu Heroda by tam wejść i pokierować jego decyzjami tak by doszło do eksterminacji całej rzeszy dzieci! Szatan nie wymyślił nic nowego – on nie jest twórczy – działa w tych samych schematach cały czas. I cały czas człowiek się na nie nabiera. Tak samo zadziałał na serce Absaloma, który ściga Dawida – swego własnego ojca, by go zgładzić. Pycha, chęć władzy, posiadania tylko dla siebie i strach.

Bóg zaś znajduje wyjścia, których nikt z nas by nie wymyślił. To tak jak gdyby powiedział dziś jakiemuś małżeństwu – uciekajcie do Aleppo, do Syrii – tam będziecie bezpieczni. W krainę pogańską. W świat pełen niebezpieczeństw. Świat nieznany. Dla Izraela symbol wszystkiego co jest złe. Bóg zawsze znajduje wyjście. Jego drogi nie są drogami naszymi. Józef pewnie uciekałbym przed gniewem Heroda – podążając do znanych sobie obszarów. Egipt to ostatnie miejsce o którym pomyślałby jako pobożny izraelita.

Potem wychowując Jezusa przekaże Mu tą opowieść. Opowieść o wejściu świat nieznany – świat bez Boga – świat grzechu – świat pogański i powrocie do Izraela.

Jezus może wspomina te opowieści Józefa płynąc do kraju Gerazeńczyków na spotkanie z opętanym. Pokazując uczniom jak wygląda serce targane przez złe duchy – pokazując im to przez burzę na jeziorze.

Punkt 2. Wyruszył do Egiptu: „A on wstawszy w nocy uszedł do Egiptu”.

Posłuszny Bożemu nakazowi do końca.

Bóg mówi do niego przez sen – Józef nie ma nic do dyskusji. Ponadto wiele razy sen w Biblii jest kojarzony ze stanem bliskim śmierci. Józef jest niezwykły w swej odpowiedzi. Nie słyszymy ani jednego Jego słowa w Biblii. Widzimy tylko, że Bóg mówi, Józef milcząco wstaje i wykonuje! Słucha Słowa i Działa. Mistrz kontemplacji!

Zabiera Maryję i Jezusa przez pustynię do Egiptu. Nikogo tam nie zna. Wychodzi poza świat który dobrze znał. Ale idzie – bo Bóg tak chciał.

Punkt 3. „I był tam aż do śmierci Heroda”.

Maryja i Józef poddali się woli Boga. Zamieszkali tam -w świecie pogan. Święta rodzina jako świadectwo dla pogan!

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało…

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę…

Punkt l. Widzieć osoby opisane w tym fragmencie Słowa…

Punkt 2. Patrzeć, zwracać uwagę i kontemplować to, co mówią osoby, a wszedłszy w siebie pożytek z tego jakiś wyciągnąć.

Punkt 3. Patrzeć i rozważać to, co czynią…

Rozmowa końcowa. Na końcu przeprowadzić rozmowę, myśląc o tym, co powinienem powiedzieć trzem Osobom Boskim, albo Słowu Odwiecznemu i Wcielonemu, albo Matce jego i Pani naszej. Prosić wedle wewnętrznego odczucia o to, co pomaga więcej do wstępowania w ślady i do większego naśladowania Pana naszego tylko co wcielonego. Odmówić Ojcze nasz. [ĆD 109]

Przejdź do paska narzędzi