50. Przechodząc przez ciemną dolinę

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Bóg woła do serca człowieka. Woła słowami miłości i czeka na ludzką odpowiedź – odpowiedź pełną miłosci człowieka. Przy decyzjach na życie potrzeba wiele spokoju i pokoju. Nawet przy nasilneijszych wichurach smagajacych życie i człowieka. Bóg dopuszcza większe truności, ćwiczy serce człowieka, bo chce by wytrwał do samego końca. Im większe trudności tym większą łąskę wylewa Bóg na człowieka.

Doświadczenie zawsze jest trudne, bolesne, przychodzi w nocy – ciemności. Nie da się na nie w pełni przygotować. Ciągle trzeba się uczyć od nowa.

Gdy przychodzi ciemność, lęk, poczucie bezradnosci – właśnie wtedy trzeba się modlić – jeszcze więcej modlić i czuwać. Cieszyć się z trudnosci i tego, że nabiera się wprawy w swiecie Ducha. Jezus przeprowadzi przez ciemne doliny:

REFREN: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów. Namaszczasz mi głowę olejkiem,
a kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni mego ży cia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy. (Ps 23, 1-2a. 2b-3. 4. 5. 6)

Bóg prowadzi aż po odkrycie tego, kim On jest! Zrozumienie i zaufanie Mu:

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. (Mt 16, 13-19)

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu.[ĆD 46]

Wprowadzenie 1. Przypomnieć sobie historię tego, co mam kontemplować.

O powołaniu Apostołów.

Pierwszy. Zdaje się, że św. Piotr i św. Andrzej byli trzy razy wezwani. Raz do pewnego tylko poznania [Jezusa]; wiadomo o tym ze św. Jana rozdz.1 [35-42]. Drugi raz do pójścia w pewien sposób za Chrystusem, z zamiarem jednak powrotu do tego, co opuścili, jak mówi św. Łukasz w rozdz. 5 [1-I1, 27-32]. Trzeci raz do pójścia na zawsze za Chrystusem, Panem naszym; u św. Mateusza rozdz. 4 [18-22] i u św. Marka rozdz.1 [16-20].

Drugi. Wezwał Filipa, jak o tym jest u św. Jana w rozdz. 1 [43-44] i św. Mateusza, jak o tym mówi sam Mateusz w rozdz. 9 [9].

Trzeci. Wezwał i innych Apostołów, o których osobnym powołaniu Ewangelia nie czyni wzmianki 139.

Można też i inne rzeczy tu rozważać:

Pierwsza: Jak Apostołowie byli z prostego i niskiego stanu. Druga: Godność, do której zostali tak łaskawie wezwani. Trzecia: Dary i łaski, dzięki którym zostali wyniesieni ponad wszystkich Ojców Nowego i Starego Przymierza.

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało… [ĆD 103]

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę… [ĆD 104]

O umocnienie mojego powołania. O oczyszczenie motywacji które mną kierują. O światło i siłę do dobrego rozeznawania kolejnych kroków w życiu. CO wymaga oczyszczenia, rozjaśnienia, umocnienia, wyjaśnienia.

Kontemplacja

Źródłem powołania jest zawsze Miłość! Jezus spogląda na miłoscią na człowieka.

Miłość powoli oczyszcza, uczy, przygotowuje Apostołów do poprowadzenia Kościoła. Do tego by byli skłonni opierać się raczej an Duchu Świętym niż na sobie i swoich decyzjach. Ta Miłość uczy i wychowuje w powołaniu!

Wielu Apostołów zaczyna z niewłaściwymi intencjami. Piotr z dość egoistycznymi – łącznie z tym, że napominał Chrystusa za to, ze mówił o krzyżu. Jakub i Jan, których matka próbowała wyprosić dobre pozycje w królestwie zakładanym przez Jezusa. Apostołami którzy pokłócili się na łodzi o to który z nich ejst największy.

Ale doprowadza każdego z nich do punktu w którym za świętym Piotrem wołają – „Panie Ty wszystko wiesz, ty wiesz, że Cię kocham”. Doprowadza wszystkich oprócz jednego – tego, który nie zaufał Miłosci do końca.

Miłośćc Jezusa najpełniej wyraża się w krzyżu – kosztuje Jezusa życie. Tak jest cenna. Nieprawdopodobna jest cena za którą zostaliśmy wykupieni. Dlatego też droga powołania też wiąże się z ofiarą i ciepieniem.  Nie ejst łątwa prosta i przyjemna. Będzie człowieka wiele kosztowała – i Jezus tego nie ukrywa!

Im bliżej Boga, tym silenijsze ataki złego, tym większe i bardziej wysblimowane pokusy. Każdy ze śiętych przechodził przez taką bramę. Bramę potężnych pokus, cierpienia, przeciwności. Bóg wypala jak złoto w tyglu tych, których kocha.

JAK ZDECYDOWAŁEŚ! JAK PODJĄŁEŚ DECYZJĘ! JAK PRZYPIECZĘTOWAŁEŚ SAKRAMENTEM!

STAŃ NA NOGI I TRWAJ. UTWARDŻ FUNDAMENTY. ZABETONUJ SWE STOPY DO SKAŁY, KTÓRĄ JEST CHRYSTUS I NIE DAJ SIĘ ZMUCHNĄĆ HURAGANOM!

Jak wielkie drzewa, które w czasie burz rozwijają i zagłębiają swe korznie w ziemię.

Koniec końców gdy burze przemijają na jakiś czas trzeba się zastanwić w swym wnętrzu, czy jestem zadowolony z Boga, który mnie woła. Nawet jak wiele nie rozumiem. Jak czuję się jak dziecko – prowadzony na bolesne szczepienie za rączkę przez rodzica, choć nic z tego dziś nie rozumiem. Tak muszę się poddać Bogu.

Wiele doświadczeń śietych pokazuje, że zadowolenie promienieje, uśmiech przyciąga innych ludzi, że rozmowa przynosi innym pokój, mimo, że we wnetrzu serca takiej świętej osoby panuje kataklizm. Burza. Ciemność, wichura. JEst maleńkie światełko nadziei które ledwo się tli. Święci to nei cukierkowe postaci. Pradziwa świętośc to droga przez ciemną dolinę. TRWANIE PRZY BOGU JAK DZIECKO – Z ZAUFANIEM!

Potrzeba balansu między prośbą do Ojca a dziękczynieniem i uwielbieniem Boga. On daje łąski – drogocenne – czasem trudne i bolesne – ale to łaski Miłości. Trzeba umieć za nie dziękować – nawet jak się ich do końća nie rozumie.

Trzeba trwać!

Rozmowa końcowa.

P i e r w s z a r o z m o w a skierowana do Pani naszej, żeby mi uzyskała u Syna i Pana swego łaskę, aby mię przyjął pod swój sztandar, najpierw w najwyższym ubóstwie duchowym, a jeśliby się to podobało jego Boskiemu Majestatowi i chciałby mię do tego wybrać i przyjąć, to niemniej i w ubóstwie zewnętrznym. Po drugie w znoszeniu zniewag i krzywd, abym go w nich więcej naśladował, bylebym tylko mógł je znosić bez czyjegokolwiek grzechu i z upodobaniem jego Boskiego Majestatu. Odmówić przy tym Zdrowaś Maryjo.

D r u g a r o z m o w a. Prosić o to samo Syna, aby mi to uzyskał u Ojca i odmówić przy tym Duszo Chrystusowa.

T r z e c i a r o z m o w a. Prosić o to samo Ojca, żeby mi tego udzielił i odmówić Ojcze nasz. [ĆD 147]

 

[ĆD 98]

Odwieczny Panie wszystkich rzeczy! Oto przy twej łaskawej pomocy składam ofiarowanie swoje w obliczu nieskończonej Dobroci twojej i przed oczami chwalebnej Matki twojej i wszystkich świętych dworu niebieskiego, [oświadczając], że chcę i pragnę i taka jest moja dobrze rozważona decyzja, jeśli to tylko jest ku twojej większej służbie i chwale, naśladować Cię w znoszeniu wszystkich krzywd i wszelakiej zniewagi i we wszelkim ubóstwie, tak zewnętrznym jak i duchowym, jeśli tylko najświętszy Majestat twój zechce mię wybrać i przyjąć do takiego rodzaju i stanu życia.

49. Powołanie

Tagi

, , , , , ,

TYDZIEŃ II

Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi o powołaniu – o tym by zaprzeć się siebie samego i pójść w Jego ślady.

Jezus przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę? Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi”. Mówił im także: „Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy”. (Mk 8, 34 – 9, 1)

Bóg powołuje wypowiadając Słowo. Wcielonym Słowem jest Jezus. Podążanie za Słowem Boga jest podążaniem w ślad za Jezusem. Banie swojego krzyża na wzór Jezusa.

Bóg woła całe stworzenie. Woła i czeka na odpowiedź miłości. Woła i czeka. Gdy ludzie zaczynają odpowiadać, wtedy Królestwo Boże przychodzi na ziemię. Powołanie to dar Boga. Absolutnie wolny – człowiek może go przyjąć lub odrzucić. Powołanie to łaska – nie da się go wysłużyć. Bóg nie prowadzi naboru, by można było się zgłosić. Trzeba uzyskać specjalną łaskę! Ale nie koniecznie w jakiś specjalny sposób!

Bóg szanuje ludzką wolność. Składa propozycję i czeka. Nieraz spotyka się z odmową. Nawet u ludzi bardzo wiernych i niewinnych. Przedziwne są drogi Boga i drogi człowieka!

Bóg daje dary do służby – dla ludu. Nie daje darów dla człowieka by je schował w zaciszu swego pokoju i nie dzielił się z nikim. Miłość i Stwarzanie to cechy Boga. A Miłość i stwarzanie maja to własność że nieustannie muszą się dzielić by wzrastać i nie zaniknąć w człowieku. Wybrany staje się współpracownikiem Boga – współstwórcą. Rękami Boga w świecie.

Powołanie rodzi się z Miłości – Jezus z miłością spojrzał na młodzieńca… Jeśli Bóg woła to nic innego się nie liczy – bo Jego miłość przetapia jak złoto i wybiela jak ług farbiarzy.

Jeśli popatrzy się na powołanie Apostołów – to odbywa się ono stopniowo w pewnych fazach. Najpierw Piotr i Andrzej słuchają Jana Chrzciciela. Potem Jezus powołuje ich an jakiś czas, po którym wracają do swych zajęć, by w końcu powołać ich na całe życie.

Najważniejsze są motywy pójścia za Panem – jeśli są dobre – to Pan oczyści wszelkie niedoskonałości w człowieku…

Szatan zrobi wiele by od powołania odciągnąć. Szatan będzie straszył przeszłością albo budował niezwykłe porównania do wielkich świętych. A wystarczy popatrzyć kogo Pan powołał na kartach Ewangelii. Pan gdy woła, to wyposaża na drogę.

Szatan czasem też wykorzystuje bogactwa by nęcić ludzkie serce i odciągnąć od głosu Pana.

Czy jestem zadowolony z Pana?

Panie, to Ty na mnie spojrzałeś i powiedziałeś że mnie kochasz!

48. Mesjasz walczący

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Jezus walczy na różne sposoby z pokusami szatana. W kuszeniu na pustyni widać bardzo zdecydowaną i bezpośrednią walkę. Jezus krótko i stanowczo ucina rozmowę używając Słowa Boga. Nie wchodzi w dywagacje, dyskusje i dialogi.

Niezwykłe jest to, że Jezus słyszy pokusy nawet od tych, którzy są najblizej. Od samego Piotra – tą scenę pokazuje dzisiejsza Ewangelia:

Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: „Za kogo uważają Mnie ludzie?” Oni Mu odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków”. On ich zapytał: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjasz”. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. (Mk 8, 27-33)

Moje myśli nie są myślami waszymi mówił Bóg do ludu izraela. Ludzkie spojrzenie na misję Chrystusa, czysto ludzkie podejście skończy się na grobie. Ludzkie spojrzenie będzie chciało zobaczyć w Królu prawdziwą władzę, bogactwo i przepych. Św Jakub w swoim liście nawiżuje do słów Boga ze Starego Testamentu podajac proste przykłady:

Bracia moi, niech wiara wasza w Pana naszego, Jezusa Chrystusa uwielbionego, nie ma względu na osoby. Bo gdyby przyszedł na wasze zgromadzenie człowiek przystrojony w złote pierścienie i bogatą szatę i przybył także człowiek ubogi w zabrudzonej szacie, a wy spojrzycie na bogato przyodzianego i powiecie: „Ty usiądź na zaszczytnym miejscu”, do ubogiego zaś powiecie: „Stań sobie tam albo usiądź u podnóżka mojego”, to czy nie czynicie różnic między sobą i nie stajecie się sędziami przewrotnymi? Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują? Wy zaś odmówiliście ubogiemu poszanowania. Czy to nie bogaci uciskają was bezwzględnie i nie oni ciągną was do sądów? Czy nie oni bluźnią zaszczytnemu Imieniu, które wypowiedziano nad wami? Jeśli przeto zgodnie z Pismem wypełniacie królewskie Prawo: „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”, dobrze czynicie. Jeżeli zaś kierujecie się względem na osobę, popełniacie grzech, i Prawo potępi was jako przestępców. (Jk 2, 1-9)

Jezus swoim życiem i postępowaniem prowadzi walkę z niewłaściwym myśleniem i postrzeganiem Boga. Przez całą swoją publiczną działalnosć walczy z szatanem w bardzo konkretny sposób.

Zaczyna się od pustynia ale potem jeszcze bardziej ta walka się nasila – ataki na Jezusa przybieraja coraz bardziej wyrafinowane i agresywne formy. Jezus doświadcza tępoty wych uczniów, tych którzy Go otaczają – co widać jasno w dziejszej Ewangelii. Są blisko, jedzą z nim, pływają, przezywają radosne i trudne chwile – a mimo to mają nieraz problem z rozumieniem Jego słowa. Mają uszy a nie słyszą, mają oczy a nie widzą! Tak jak w ewangelii z przed kilku dni, gdzie zajęli się brakiem chleba a nie słuchali przypowieści o kwasie. Ile razy szatanowi udało się rozproszyć mnie w czasie Eucharystii, czytanego Słowa Bożego…?

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje ze można być bardzo blisko JEzusa a jednak ciągle próbować postawić na swoim. Starać się wprowadzić swoją wizję Boga w świat. A jednak myśli i plany Boga dalekie są od myśli i planów samego Boga. Szatan – jak widać to w kontemplacji o kuszeniu Jezusa – przyczepia się tam, gdzie są uczucia, albo jest coś namacalnego, uchwytnego. Nie zna naszych myśli, nie potrafi zdziałać zbyt wiele gdy człowiek schodzi na głębiny relacji z Bogiem. Gdy pojawia się wiara, gdy pojawia się to, co duchowe, wówczas szatan nie ma zbyt wielu srodkó, by dostać się do ludzkiej duszy. Bo pokorna uboga postawa zależności od Ojca to przestrzeń całkowicie mu obca. On został strącony za pychę, wyniosłość, próbę bycia niezależnym – bogatym samym sobą – i nieposłuszęństwo Bogu. Potrzeba mi coraz bardziej pracować nad moją wolnoscią. Wolnoscią wobec rzeczy, uczuć i emocji. Drogą ignacjańskiej obojętności – braku reagowania aż nie okaże się, czy dane emocje, uczucia czy rzeczy materialne przybliżają mnei do Boga, czy moze mnei od Niego oddalają. Materia sama w sobie nie jest zła, uczucia i emocje takze. Takimi nas stworzył Bóg – istotami materialno-duchowymi. Takimi nas chciał mieć. W taką właśnie osobę wcielił się Jego Syn.

Ataki szatana wyrażja się też w licznych polemikach  faryzeuszami i uczonymi w piśmie. Zły duch próbuje wpłynąc na myślenie Jezusa, osmieszyć Go, podejść. Ludzie Ci atakują Mesjasza – bezpośrednio atakują za pomoca Słów, aż w końcu doprowadzają do karykatury sądu i zaczynają atakować cieleśnie. Zło się rozwija, gdy człowiek z nim nie walczy. Zaczyna się od uprzedzeń, przechodzi przez agresję słowną aż po agresję w czynach i może się skończyć na zabójstwie. Zły duch wciąga człowieka w spiralę coraz cięższych grzechów i upadków. To uczy mnie jasno, że zła nie można pielęgnować. Jak naszybciej po upadku w grzech ciężki iść do spowiedzi. Często korzystać z sakramentów – zwłaszcza Eucharystii, która gładzi grzechy lekkie. Budować w małżeństwie przestrzeń czułosći, która jest naturalnym egzorcyzmem – gdy emocje, uczucia, czynności są skierowane ku służbie najbliższemu człwoiekowi. Gdzie Słowo wyraża Miłość.

Kolejny obszar starć ze złym duchem to walka z  cierpieniem i poczuciem bezsensu do którego doprowadza człowieka. Jezus uzdrawia ludzi z chorób, które wykluczały społecznie, prowadziły w rozpacz i bezsilność. Choroba i śmier przysżły na swiat poprzez grzech. Są znakiem działania szatana w świecie. Choroba to nie wyraz grzechu. Jest to przejaw i symbol nawizujacy do konsekwencji upadku pierwszych rodziców w Raju. Te walki Jezusa uczą mnie cierpliwego trwania. Trwania w łąsce chwili, tu i teraz. Nie wybiegania w daleką przyszłosć, czy życia wyobrażeniami. Bóg daje doświadczenia, tu i teraz, dzisiaj. Daje też łąskę by sobie z nimi poradzić. Tu i teraz dzisiaj. Nie daje łaski strachom z przeszłosći czy wielkim napompowanym wyobrażeniom tego, co to niby osiagnę. Daje łąskę osobie, mnie – tu i teraz – w tej chwili i w tym położeniu w którym jestem. W tej czynnosći której się teraz podejmuję – chyba, że jest to grzech.

Często też Jezus walczy z szatanem bardzo bezpośrednio prowadząc egzorcyzmy – wyganiajac złęgo ducha którego ludzie wpuścili do swego serca. Tu trzeba mi spojrzeć na moje uczucia, uprzedzenia. Na te małe ziarenka od których zaczyna się cała spirala zła. Nie wolno mi przekreślić uczuć, ale je uporządkować. Nie budować na uczuciach ale je wyrażać wtedy gdy pomagają w pójściu ku Bogu.

Weź Panie całą wolnosć moją, pamięć, rozum i wolę. Weź moje uczucia, emocje, wszystko to co mam i posiadam. Od Ciebie to otrzymałem i Tobie to oddaję jako wyraz mojej miłosci – Ty tym rozporządzaj według Twego uznania. Daj, Panie Miłość i łąskę a to mi wystarczy.

47. Pustynia i milczenie

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Jezus wychowywany przez Józefa.

Przez człowieka, który na kartach Biblii nie wypowiada nawet jednego Słowa. Jest nastawiony na słuchanie. Mówi czynami a nie Słowami – mówi swym posłuszeństwem. By taka postawa została zbudowana w człowieku potrzeba czasu w milczeniu, zasłuchaniu – potrzeba przestrzeni pustyni.

Niezywkle od drodze słuchania mówi dziś I czytanie:

Wiedzcie, bracia moi umiłowani: każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu. Gniew bowiem męża nie wypełnia sprawiedliwości Bożej. Odrzućcie przeto wszystko, co nieczyste, oraz cały bezmiar zła, a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Jeżeli bowiem ktoś tylko przysłuchuje się słowu, a nie wypełnia go, podobny jest do męża oglądającego w lustrze swe naturalne odbicie. Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał, jakim był. Kto zaś pilnie rozważa doskonałe Prawo, Prawo wolności, i wytrwa w nim, ten nie jest słuchaczem skłonnym do zapominania, ale wykonawcą dzieła; wypełniając je, otrzyma błogosławieństwo. Jeżeli ktoś uważa się za człowieka religijnego, lecz łudząc serce swoje, nie powściąga swego języka, to pobożność jego pozbawiona jest podstaw. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca jest taka: opiekować się sierotami i wdowami w ich utrapieniach i zachować siebie samego nieskażonym wpływami świata. (Jk 1, 19-27)

Jezus także udał się u początku swej działalnosci na pustynię, by tam milczeć i modlić się poszcząc przez 40 dni. Na koniec tych niezwykłych rekolekcji Jezusa majacych miejsce przed publiczną działalnością zaczynaja się kuszenia.

40 dni – wszystko ma swój czas i rytm. Każda rzecz ma swój czas. Także wzrost, rozwój i uzdrowienie człowieka ma swój spokojny rytm. Nie wszystko dzieje się od razu. Bóg poddaje wszystko procesowi wzrostu i rozwoju – łączenie ze swoim Synem. Cześto Bóg działa na osobnści, na pustyni, nie na pokaz. On lubi niezwykłą intymnośc z człowiekiem.

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje taki włąsnie proces uzdrawiania – kilka etapów ku uzdrowieniu na osobności od tłumu:

Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: „Czy coś widzisz?” A gdy ten przejrzał, powiedział: „Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa”. Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: „Tylko do wsi nie wstępuj!” (Mk 8, 22-26)

Z chrztu, z czasu pustyni trzeba pójść dalej – nie wracać do tej samej prezstrzeni – nie do tej samej wioski. Nowy człowiek nowa przestrzeń działania, nowe życie.

Św Ignacy prowadzi w II tygodniu na pustynię razem z Jezusem, by zasmakować takiej właśnie drogi – współlosu z Panem:

[ĆD 274]:

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu.[ĆD 46]

Wprowadzenie 1. Przypomnieć sobie historię tego, co mam kontemplować.

O tym, jak Chrystus był kuszony.

Pisze św. Łukasz 4,1-13 i św. Mateusz 4,1-11.

Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód.

Rzekł Mu wtedy diabeł: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem”. Odpowiedział mu Jezus: „Napisane jest: «Nie samym chlebem żyje człowiek»”.

Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: „Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje”. Lecz Jezus mu odrzekł: „Napisane jest: «Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»”.

Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: «Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień»”. Lecz Jezus mu odparł: „Powiedziano: «Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»”. Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu. (Łk 4,1-13)

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało… [ĆD 103]

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę… [ĆD 104]

Punkt pierwszy. Gdy został ochrzczony, był na pustyni, gdzie pościł przez 40 dni i 40 nocy.

Na pustynię prowadzi Jezusa Duch Święty.

40 dni pustyni nawiązuje też do 40 lat wędrówki Izraela przez pustynię do ziemi obiecanej.

Jezus umartwia swe ciało, by ćwiczyć takze swego ducha. By ćwiczyć swe opanowanie. Jak żołnierz uczy się władania bronią, tak Jezus pokazuje jak wygladają ćwiczenia na polach walki duchowej. To ćwiczenia w poście, modlitwie i milczeniu, w czasie odosobnienia i samotności.

Punkt drugi. Był kuszony przez nieprzyjaciela trzy razy. „Przystąpiwszy do niego kusiciel rzekł mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie obróciły się w chleb. – Rzuć się na dół. – Wszystko to, co widzisz, dam ci, jeśli upadłszy na ziemię oddasz mi pokłon”.

Szatan przychodzi by Go necić. Próbuje Go odciągnac od woli Ojca. Uczynić z niego gwiazdora, sprawić by się poddał przed samym końcem, by zaczął próbować Boga. Nęci Go bogactwami. Odchodzi potem od Niego do czasu – do czasu Ogrójca. Tam zacznie straszyć. Będzie atakował, aż do ostatniej chwili życia. Próbował wywoałać poczucie bezcelowości i bezsensu. Będzie nawet wołałą by Jezus w ostatniej chwili zrezygnował i zszedł z krzyża.

Szatan kusi. Najpierw łątwym chlebem. Drogą na skróty. Tak jak izraelowi wędrujacemu przez pustynię Bóg dawał mannę na jeden dzień, tak też trzeba zrozumieć odpowiedź Jezusa. Nie ma łatwego chleba, trzeba każdego dnia na nowo zaufać Ojcu i przyjać ten chelb powszedni na dzisiaj. Być tu i teraz. Nie biec w przyszłosć ani nie rozdrapywać przeszłsoći. Bóg daje tyle ile wystarczy, a czasem nawet ponad miarę. Jedyna właściwa postawa wobec Boga to postawa dziecka. Ono wie, ze rodzice je nakarmią. Nie prezjmuje się tym, zę jutro może zabraknąć chleba.

Gdy szatanowi się nie udaje to przechyla szalę w inną stronę. Zaczyna kusić nadzwyczajnymi znakami. Chce by Jezus zaczął próbowac Boga. Potem w Ewangelii taką samą postawę widać w faryzeuszach. Próbują Boga. Chcą go sprawdzać testować. Bogu trzeba zaufać i poddać się rpawom rozwoju. Nie szukać nazdzwyczajnych dróg. ZNó jak dziecko. Najpierw uczy się sylab, potem całych słów, zdań, potem czytać i pisać. Żadne dziecko nie rodzi się od razu z tymi umiejetnosciami. Bóg nie chce by człowiek szukał nazdwyczajnych dróg – ścieżek na skróty.

Gdy i to się nie udaje szatan wychodzi z pokusą kompromisu. Oddaj pokłon i gotowe. Coś dla mnei i coś dla Ojca. Pół na pół. Konformizm wobec bożyszcza tego swiata. JEzus wie że szatan kłamie – cały świat nalezy do Boga a nie do szatana. Zły duch uzywa podszytej fałszem autoprezentacji. Nęci czymś czego nie posiada. Byle odciagnać od Ojca i Jego woli.

Jezus walczy Słowem a przy ostatniej pokusie krótko prosto i zdecydowanie  – „idź precz!” JEzus nie wchodzi w dialog z diabłem. Tak, tak, nie , nie! Prosto, bezpośrednio i zdecydowanie.

Punkt trzeci. „Aniołowie przyszli i służyli mu”.

Cel niesamowity i niezwykły. Bóg troszczy sie o swoje dzieci.

Rozmowa końcowa.

P i e r w s z a r o z m o w a skierowana do Pani naszej, żeby mi uzyskała u Syna i Pana swego łaskę, aby mię przyjął pod swój sztandar, najpierw w najwyższym ubóstwie duchowym, a jeśliby się to podobało jego Boskiemu Majestatowi i chciałby mię do tego wybrać i przyjąć, to niemniej i w ubóstwie zewnętrznym. Po drugie w znoszeniu zniewag i krzywd, abym go w nich więcej naśladował, bylebym tylko mógł je znosić bez czyjegokolwiek grzechu i z upodobaniem jego Boskiego Majestatu. Odmówić przy tym Zdrowaś Maryjo.

D r u g a r o z m o w a. Prosić o to samo Syna, aby mi to uzyskał u Ojca i odmówić przy tym Duszo Chrystusowa.

T r z e c i a r o z m o w a. Prosić o to samo Ojca, żeby mi tego udzielił i odmówić Ojcze nasz. [ĆD 147]

46. Nad wodami

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Dzisiejsza scena z Ewangelii odbywa się na łodzi zanurzonej w wodach Jeziora Galilejskiego. Jezus mówi o kwasie faryzeuszów i kwasie Heroda. Mówi o tym, jak złe zachowania niektórych ludzi potrafią się rozprzestrzeniać. wyniszczać, wyżerać to co zdrowe.

Uniowie słyszać kwas zaczynaja kojarzyć po ludzku. Zakwas – no tak – zapomnieliśmy chleba do jedzenia. Jezus wyrzuca uczniom tępotę i niezrozumienie. Brak wiary i zaufania:

Uczniowie Jezusa zapomnieli zabrać chleby i tylko jeden chleb mieli z sobą w łodzi. Wtedy im przykazał: Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda!” A oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chlebów. Jezus zauważył to i rzekł do nich: „Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chlebów? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły? Mając oczy, nie widzicie; mając uszy, nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?” Odpowiedzieli Mu: „Dwanaście”. „A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?” Odpowiedzieli: „Siedem”. I rzekł im: „Jeszcze nie rozumiecie?” (Mk 8, 14-21)

Wszystko co mamy pochodzi od Boga. Całe dobro jakie otrzymujemy. Bóg dał nam jednakże wolną wolę i ją ogromnie szanuje. Pozwala nam wybierać miedzy Nim a oboze złego ducha. Zło nie pochodzi od Boga – jak to uwydatnia św Jakub:

Błogosławiony mąż, który oprze się pokusie: gdy zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują. Kto doznaje pokusy, niech nie mówi: «Bóg mnie kusi». Bóg bowiem ani nie podlega pokusie do zła, ani też nikogo nie kusi. To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć. Nie dajcie się zwodzić, bracia moi umiłowani! Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. (Jk 1, 12-18)

Jezus przeżywałnajwiększe pokusy. Będąc świadomy przebiegu Paschy szatan ogromnie Go kusił. Pierwsze wielkie pokusy musiały przyjsc gdy zaczynał działalność, gdy opuszcał dom rodzinny. Gdy wychodził z miejsca pracy, spokoju, z domu pełnego miłości. Ból serca Matki musiał być wielki – możliwe że Jezus objawił Jej zapowiedź Paschy, tak jak potem przekazywał te zapowiedzi uczniom. Ból serca Matki, ból konsekrowany, pełen cichości, prostoty, pokory i pokoju…

Stamtąd Jezus wędruje nad Jordan, w miejsce, gdzie Jan udziela chrztu. Tam, gdzie Bóg Ojciec po raz pierwszy uroczyście objawi swiatu kim jest Jezus. Jaka jest Jego tożsamość. Jan ze swym sercem oczyszczonym i ukierunkowanym na Boga już teraz widzi kim jest Jezus. Pokazuje, że nie jest godzien zawiązać nawet rzemyka u sandałów Jezusa. Jezus przechodzi przez tłum, preciska się stając w pozycji każdego z ludzi. Utożsamiajac się z wszystkimi wokół. Wypełnia wolę Ojca.

Jezus ze świadomością tego co właśnie się zaczyna już teraz z myślą o grzechach wszystkich ludzi zanurza się w wodach chrztu, by dopełnić go chrztem krwi na krzyżu. Chrzest w Jordanie – sam początek – ma już w sobie cień krzyża. Symbolizuje całą tożsamosć Jezusa. On przychodzi by pociągnać wszystkich do nawrócenia i wiary w Ewangelię. By wszystkich ochrzcić. W jednych z ostatnich słów Ewangelii mówi o tym, że kady kto uwierzy i ochrzci się będzie Zbawioany. Początek i koniec jego działalnosći oficjalnej na Ziemi jest spięty niezwykłą klamrą chrztu.

Dla izraelitó tamtego czasu wody były siedliskiem złych mocy, starodawnych węży… Jezus zanurza się w te wody i uświęca je – by odtąd woda chrztu obmywała z grzechów. By kropla wody w Eucharystii symbolizowała człowieczeństwo.

Po chrzcie Jezusa w Jordanie otwiera się niebo -Ojciec Mów, Duch zsstpuje na Syna. Objawia się cała Trójca w swej naturze. Bóg pieczętuje misję Jezusa. To jest mój Syn. To co On mówi i robi jest w pełni zgodne z moją wolą. Podążajcie tą drogą – słuchajcie Go.

Duch zsstępuje- bo każde posłanie przez Boga wiąże się ze specjalnymi darami Ducha – odpowiednim duchowym wyposażeniem, które daje człowiekowi Bóg. Te duchowe dary można dostrzec tylko wzrokiem pełnym pokory i otwartości na Boga. Pyszne serce zawsze przypisze te zdolnosci samemu sobie.

Jezus ukazuje się nad Jordanem jako Mesjasz – Boży Pomazaniec – NAMASZCZONY DUCHEM ŚWIĘTYM!

Jezus wchodzi w wody by je uświęcić – tak jak za kilka tygodni kapłan będzie zanurzał Paschał w wodzie by ją uświęcić. Jezus wchodzący w wody Jordanu uświęca je. Pokazuje, że woda chrztu amm moc obmyć z grzechu, bo On ją uświęca. Bo On przychodzi w czasie chrztu.

[ĆD 273]:

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu.[ĆD 46]

Wprowadzenie 1. Przypomnieć sobie historię tego, co mam kontemplować. [ĆD 102]

O tym, jak Chrystus był ochrzczony.

Pisze św. Mateusz 3,13-17.

Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Jezus mu odpowiedział: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało… [ĆD 103]

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę… [ĆD 104]

Punkt pierwszy. Chrystus, Pan nasz, pożegnawszy swoją błogosławioną Matkę, przyszedł z Nazaretu nad rzekę Jordan, gdzie był św. Jan Chrzciciel.

Punkt drugi. Św. Jan ochrzcił Chrystusa, Pana naszego. A kiedy chciał wymówić się od tego, bo uważał się za niegodnego, żeby go miał ochrzcić, Chrystus powiedział doń: „Uczyń to teraz, bo tak nam trzeba wypełnić wszelaką sprawiedliwość”.

Punkt trzeci. Przyszedł Duch Św. i głos Ojca z nieba zaświadczył: „Ten jest Syn mój umiłowany, w którym sobie upodobałem”.

Rozmowa końcowa.

P i e r w s z a r o z m o w a skierowana do Pani naszej, żeby mi uzyskała u Syna i Pana swego łaskę, aby mię przyjął pod swój sztandar, najpierw w najwyższym ubóstwie duchowym, a jeśliby się to podobało jego Boskiemu Majestatowi i chciałby mię do tego wybrać i przyjąć, to niemniej i w ubóstwie zewnętrznym. Po drugie w znoszeniu zniewag i krzywd, abym go w nich więcej naśladował, bylebym tylko mógł je znosić bez czyjegokolwiek grzechu i z upodobaniem jego Boskiego Majestatu. Odmówić przy tym Zdrowaś Maryjo.

D r u g a r o z m o w a. Prosić o to samo Syna, aby mi to uzyskał u Ojca i odmówić przy tym Duszo Chrystusowa.

T r z e c i a r o z m o w a. Prosić o to samo Ojca, żeby mi tego udzielił i odmówić Ojcze nasz. [ĆD 147]

45. Znak od Boga

TYDZIEŃ II

Czy można Boga zmusić do objawienia się?
Czy można na Bogu wymóc znaki?
Czy można Boga próbować – zaprzeczyć Jego wolności i uzależnić Jego interwencję od warunków stawianych Mu przez człowieka?

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje błąd jaki wielu ludzi popełnia wystawiając Boga na próbę i stawiając Bogu warunki! A tak na prawdę człowiek szuka kolejnej wymówki dla swojej niewiary.

Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął w głębi duszy i rzekł: „Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu”. A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę. (Mk 8, 11-13)

W innym przekładzie Jezus mówi, że nie będzie żadnego znaku prócz znaku Jonasza – prócz Jego Paschy – ostatecznej pieczęci tego, że On jest Mesjaszem – pieczęci Zmartwychwstania.

Czy jednak faryzeusze nie mieli żadnych znaków?

Od samego początku Bóg potwierdzał tożsamość Jezusa niezwykłymi znakami. Podczas Chrztu w Jordanie, wobec wszystkich zgromadzonych oficjalnie, na sam początek Jego działalności publicznej powiedział wprost – TO JEST MÓJ SYN!

Faryzeusze szukali wymówki by nie nie musieć wywrócić swego życia do góry nogami i się nawrócić. Szukali sposobu na podważenie tej epifanii. Wystawiali Boga na próby, które sami zaprojektowali. Ale i tak nie mieli w SERCU pragnienia szczerego podejścia i zbadania tożsamości Jezusa.  Wystarczyło wysłuchać świadectwa osób znad Jordanu:

Kontemplacja o wyruszeniu Chrystusa Pana naszego z Nazaretu nad rzekę Jordan i o jego chrzcie [273].

Uwaga 1. Tę kontemplację odprawi się raz o północy i znów o świcie; i będą dwa powtórzenia w porze mszy i w porze nieszporów, a przed wieczerzą zrobić zastosowanie pięciu zmysłów. W każdym z tych ćwiczeń odprawić na początku modlitwę przygotowawczą zwyczajną i trzy wprowadzenia, jak to wszystko było wyjaśnione w kontemplacji o Wcieleniu i o Narodzeniu [102-104; 111-113]. Zakończyć zaś trzema rozmowami z rozmyślania o Trzech parach ludzi lub stosownie do uwagi następującej po Trzech parach [157].

[ĆD 158-159]

[ĆD 273]:

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu.[ĆD 46]

Wprowadzenie 1. Przypomnieć sobie historię tego, co mam kontemplować. [ĆD 102]

O tym, jak Chrystus był ochrzczony.

Pisze św. Mateusz 3,13-17.

Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Jezus mu odpowiedział: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało… [ĆD 103]

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę… [ĆD 104]

Punkt pierwszy. Chrystus, Pan nasz, pożegnawszy swoją błogosławioną Matkę, przyszedł z Nazaretu nad rzekę Jordan, gdzie był św. Jan Chrzciciel.

Punkt drugi. Św. Jan ochrzcił Chrystusa, Pana naszego. A kiedy chciał wymówić się od tego, bo uważał się za niegodnego, żeby go miał ochrzcić, Chrystus powiedział doń: „Uczyń to teraz, bo tak nam trzeba wypełnić wszelaką sprawiedliwość”.

Punkt trzeci. Przyszedł Duch Św. i głos Ojca z nieba zaświadczył: „Ten jest Syn mój umiłowany, w którym sobie upodobałem”.

Rozmowa końcowa.

P i e r w s z a r o z m o w a skierowana do Pani naszej, żeby mi uzyskała u Syna i Pana swego łaskę, aby mię przyjął pod swój sztandar, najpierw w najwyższym ubóstwie duchowym, a jeśliby się to podobało jego Boskiemu Majestatowi i chciałby mię do tego wybrać i przyjąć, to niemniej i w ubóstwie zewnętrznym. Po drugie w znoszeniu zniewag i krzywd, abym go w nich więcej naśladował, bylebym tylko mógł je znosić bez czyjegokolwiek grzechu i z upodobaniem jego Boskiego Majestatu. Odmówić przy tym Zdrowaś Maryjo.

D r u g a r o z m o w a. Prosić o to samo Syna, aby mi to uzyskał u Ojca i odmówić przy tym Duszo Chrystusowa.

T r z e c i a r o z m o w a. Prosić o to samo Ojca, żeby mi tego udzielił i odmówić Ojcze nasz. [ĆD 147]

44. Co ci się spodoba, to będzie ci dane…

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Dziś Jezus w Ewangelii pokazuje, by pójsć dalej. Poza podstawę. Poza bazowe dzisięć przykazań. Wskazuje na serce jako na miejsce, gdzie to dziesieć przykazań ma się zagnieździć, kąd ma wyrastać. To nie zewnętrzne działania, nie słowa, nie czynności, ale wnętrze. Wypełnianie przykazań to nie rygorystyczne trzymanie się przepisów prawa ale przyjęcie tego prawa sercem.

Niezwykłe wyjaśnienie Ewangelii stanowi najpierw I czytanie:

Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania, a dochowanie wierności zależy od Jego upodobania. Położył przed tobą ogień i wodę, po co zechcesz, wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się spodoba, to będzie ci dane. Ponieważ wielka jest mądrość Pana, ma ogromną władzę i widzi wszystko. Oczy Jego patrzą na tych, co się Go boją – On sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu On nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć. (Syr 15, 15-20)

Bóg nikomu nie przykazał być bezbożnym, wręcz przeciwnie, wzywa do tego by pójśc głębiej i dalej w świat pobożności. By wchodzić na prawdziwe głębiny. Wymaga. Rozwija przykazania, a nie znosi je:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza. Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa. Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”. (Mt 5, 17-37)

Św Ignacy w swoich ćwiczeniach w tym samym duchu podaje ćwiczenie o trzech parach ludzi. Ćwiczenie które pomaga wybrać to co lepsze, które pozwala uporzadkować i ukierunkować właściwie życie i swoje postawy. Bo wobec Słowa najważniejsze są ludzkie postawy. Ćwiczenie też, przez to ze przyglądamy się innym ludziom, pozwala nam samym się zdysansować do siebie i zobaczyć siebie w prawdzie.

Treść ćwiczenia jest następująca (ĆD 149-157):

Modlitwa przygotowawcza zwyczajna:

Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu. [ĆD 46]

Wprowadzenie 1. Historia. Tu o Trzech parach ludzi. Każda z tych par zdobyła 10.000 dukatów, ale nie w sposób czysty i należyty [jak to przystoi z pobudki] miłości ku Bogu. Wszyscy oni chcą się zbawić i znaleźć Boga, Pana naszego, w pokoju duszy, zrzucając z siebie ciężar i przeszkodę do tego, to jest przywiązanie [nieuporządkowane] do tej rzeczy nabytej.

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało. Tutaj widzieć samego siebie, jak stoję przed Bogiem, Panem naszym, i przed wszystkimi jego Świętymi, aby pragnąć i poznać to, co jest milsze jego Boskiej Dobroci.

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę. Tutaj błagać o łaskę do wybrania tego, co bardziej jest [pomocne] do chwały jego Boskiego Majestatu i do zbawienia mojej duszy.

Pierwsza para ludzi. Chcą oni zrzucić z siebie przywiązanie do rzeczy nabytej, aby znaleźć Boga, Pana naszego, w pokoju duszy i móc się zbawić, ale nie stosują [żadnych] środków aż do godziny śmierci.

Marazm. Oponowanie. Zagłuszanie sumienia. Szukanie dróg na skróty, byle zagłuszyć głos sumienia. Duchowe lenistow by pójśc dalej w swoim rozwoju. O tym dziś tak mocno mówi Jezus w Ewangelii – podajać taką postawę jako antyprzykład.

Druga para ludzi. I oni chcą zrzucić z siebie przywiązanie, ale tak je chcą zrzucić, żeby jednak pozostać w posiadaniu rzeczy nabytej i żeby raczej Bóg poszedł za tym, czego chcą oni sami. I nie decydują się na porzucenie tej rzeczy, aby iść ku Bogu, chociażby ten stan [wyrzeczenia] był dla nich najlepszy.

Druga z postaw podkreślana szczególnie przez słowa o przysięganiu. Ale także obecna w przykładzie o listach rozwodowych. Poszukiwanie skrótów. Aktywnośc – ale po swojemu. Tak, żeby koniec końców wyszło na moje. Raz parę kroków zgodnie z wolą Boga, by uspokoić sumienie i dać „coś” Bogu, a za chwilę kilka kroków w swoją stronę, by mieć też korzyść dla samego siebie!

Trzecia para ludzi. Oni chcą zrzucić z siebie przywiązanie, ale tak je chcą zrzucić, aby nie mieć przywiązania ani do zatrzymania tej rzeczy nabytej, ani do jej utracenia. Chcą bowiem jej chcieć, albo jej nie chcieć, zależnie od tej woli, jaką sam Bóg, Pan nasz, im da i jak im się to wyda lepsze dla służby i chwały jego Boskiego Majestatu. A na razie [przed decyzją wyboru] chcą się uważać za takich, co już uczuciem wszystko porzucili i wytężają siły, aby ani tej rzeczy, ani żadnej innej nie chcieli, chyba że skłania ich do tego jedynie służba Bogu i Panu naszemu. Chodzi bowiem o to, by jedynie pragnienie lepszej służby Bogu i Panu naszemu skłaniało ich do przyjęcia lub porzucenia danej rzeczy.

Głębia wolności! Pełnia wolnosci. Ty Panie rozporządzaj tym co mam i kim jestem!

Trzy rozmowy końcowe. Odprawić te same trzy rozmowy, które odprawiło się w kontemplacji poprzedniej o Dwóch sztandarach:

P i e r w s z a: skierowana do Pani naszej, żeby mi uzyskała u Syna i Pana swego łaskę, aby mię przyjął pod swój sztandar, najpierw w najwyższym ubóstwie duchowym, a jeśliby się to podobało jego Boskiemu Majestatowi i chciałby mię do tego wybrać i przyjąć, to niemniej i w ubóstwie zewnętrznym. Po drugie w znoszeniu zniewag i krzywd, abym go w nich więcej naśladował, bylebym tylko mógł je znosić bez czyjegokolwiek grzechu i z upodobaniem jego Boskiego Majestatu. Odmówić przy tym Zdrowaś Maryjo.

D r u g a: Prosić o to samo Syna, aby mi to uzyskał u Ojca i odmówić przy tym Duszo Chrystusowa.

T r z e c i a: Prosić o to samo Ojca, żeby mi tego udzielił i odmówić Ojcze nasz.

Uwaga. Trzeba zauważyć, że gdy odczuwamy uczucie niechęci i odrazy do ubóstwa rzeczywistego [i zewnętrznego], gdy nie jesteśmy równie obojętni w stosunku do ubóstwa i do bogactwa, wtedy wielce pomocną jest rzeczą do wygaszenia w nas takiego nieuporządkowanego uczucia prosić w rozmowach końcowych [mimo że to jest przeciwne naszej cielesnej naturze]; aby Bóg wybrał nas do ubóstwa rzeczywistego [i zewnętrznego] i [oświadczyć mu], że tego chcemy, że o to go prosimy i błagamy, byleby to było ku służbie i chwale jego Boskiej Dobroci [ĆD 16, 98].

Błogosławieni słuchający Pana

Błogosławieni, których droga nieskalana,
którzy postępują zgodnie z Prawem Pańskim.
Błogosławieni, którzy zachowują Jego napomnienia
i szukają Go całym sercem.

Ty po to dałeś swoje przykazania,
aby przestrzegano ich pilnie.
Oby niezawodnie zmierzały moje drogi
ku przestrzeganiu Twych ustaw.

Czyń dobrze swemu słudze, Panie,
aby żył i przestrzegał słów Twoich.
Otwórz moje oczy,
abym podziwiał Twoje Prawo.

Naucz mnie, Panie, drogi Twoich ustaw,
bym ich przestrzegał do końca.
Ucz mnie, bym przestrzegał Twego Prawa
i zachowywał je całym sercem. (Ps 119 (118), 1-2. 4-5. 17-18. 33-34)

43. Przebieg myśli

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Św Ignacy w rozeznawaniu duchów w ramach II tygodnia prowadzi na początku przez ogólne podejscie do rozeznawania daru radości. Wskazuje też na to by badać duchy. Badać cel do którego nas prowadzi duch. Pokazuje wyraźnie, że zły duch potrai się podszyć pod anioła swiatłosci i prowadzić najpierw w bardzo dobrych myślach, by potem doprowadzić do pychy i bałwochwalstwa.

Dzisiejsze I czytanie pokazuje jak zły duch posługuje się królem odłączonych pokoleń izraelskich by osiągnąc taki właśnie efekt w ludziach. Niby bliskość światyni ma ułatwić kult, niby ilośc kapłanów ma wzrosnąć. Ale ten kult nie pochodzi od Boga! Stworzył go człowiek, by chronić swoją włąsną pozycję. W świecie są dwa sztandary – konsultantem tego człowieka był zły duch! Mimo że początek wygląda dobrze!

Jeroboam pomyślał sobie tak: „W tych warunkach władza królewska może powrócić do rodu Dawida, bo jeżeli ten lud będzie chodził na składanie ofiar do świątyni Pańskiej, to zechce wrócić do swego pana, Roboama, króla Judy, i wskutek tego mogą mnie zabić i wrócić do króla Judy, Roboama”. Dlatego po zastanowieniu się król sporządził dwa złote cielce i ogłosił ludowi: „Zbyteczne jest, abyście chodzili do Jerozolimy. Izraelu, oto Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej!” Postawił zatem jednego w Betel, a drugiego umieścił w Dan. To oczywiście doprowadziło do grzechu Izraela, bo lud poszedł do jednego do Betel, a do drugiego aż do Dan. Ponadto urządził przybytki na wyżynach oraz mianował spośród zwykłego ludu kapłanów, którzy nie byli lewitami. Następnie Jeroboam ustanowił święto w ósmym miesiącu, piętnastego dnia tego miesiąca, naśladując święto obchodzone w Judzie, oraz sam przystąpił do ołtarza. Tak uczynił w Betel, składając krwawą ofiarę cielcom, które sporządził, i ustanowił w Betel kapłanów wyżyn, które urządził. Jeroboam nie zawrócił ze swej złej drogi, lecz przeciwnie, mianował kapłanów wyżyn spośród zwykłego ludu. Kto tylko chciał, tego wprowadzał na urząd, tak iż ten stawał się kapłanem wyżyn. Takie postępowanie stało się dla rodu Jeroboama sposobnością do grzechu i powodem usunięcia go i zgładzenia z powierzchni ziemi. (1 Krl 12, 26-32; 13, 33-34)

Widać tu wyraźnie prezbieg myśli zarówno w królu jak i w ludzie który podąża za czymś co najpierw wydaje się być dobre i dobrze uzasadnione. Szatan wie jak zasiać swe ziarno w sercu człowieka, gdy ten nie jest czujny. O tym jak badać myśli mówi reguła 5:

Reguła 5. Powinniśmy bardzo zwracać uwagę na przebieg myśli. Jeżeli ich początek, środek i koniec jest całkowicie dobry, zmierzający do tego, co jest w pełni dobre, jest to znak dobrego anioła. Ale jeśli przebieg myśli, które nam poddaje, prowadzi ostatecznie do jakiejś rzeczy złej, lub rozpraszającej nas, albo mniej dobrej niż ta, którą przedtem dusza zamierzała, albo jeśli osłabia, niepokoi i zakłóca duszę, odbierając jej pokój, ciszę i odpocznienie, które przedtem miała, to jest wyraźny znak, że [myśl taka] pochodzi od złego ducha, nieprzyjaciela naszego postępu i zbawienia wiecznego. [ĆD 333]

Na pewno w sercu Jeroboama pojawiał się niepokój. Czuł że ciągnie lud ku bałwochwalstwu. Ale jednak jego celem było zachowanie tronu i odciągnięcie ludu od Jeruzalem, by przypadkiem nie postanowili się zjednoczyć i uczynić królem syna Salomona. Trzeba patrzeć na cel – dokad prowadzą mnie moje myśli i pomysły. Co będzie dalej. Jeśli nic nie widać to trzeba poczekać, trwać.

Wiadomo, że nie myli się ten, który nic nie robi. Że nie popełni błedu ta osoba która tkwi w maraźmie i strachu. Ignacy wie, że nieraz człowiek da się jednak zwieść dlatego podaje kolejną bardzo praktyczna zasadę:

Reguła 6. Gdy nieprzyjaciel natury ludzkiej da się odczuć i rozpoznać po swoim ogonie wężowym, i po złym celu, który podsuwa, wtedy ten, co był kuszony, odniesie duży pożytek, jeśli zaraz potem rozważy przebieg dobrych myśli, które on mu poddawał, i początek ich, i jak powoli starał się odciągnąć go od owej słodyczy i radości duchownej, w, której się znajdował, aby go doprowadzić do swego przewrotnego zamiaru; i tak dzięki temu doświadczeniu, przeżytemu i zachowanemu w pamięci, niech się w przyszłości strzeże przed jego podstępami, które zwykł podsuwać. [ĆD 334]

Przebieg dobrych myśli które poddawał zły duch na poczatku drogi, która okazała się na końcu zła – bo doprowadziła do zęłgo celu.

Przy tej zasadzie można w niesamowity sposób spojrzeć na dzisiejsze Słowo. Izraelici, MIELI ZAPISANE w księdze Wyjścia! Taka sama historia! IDENTYCZNA! Księga Wyjścia, którą izraelici powtarzali przy akżdej celebracji Paschy, znali tą historię niemal na pamięć. A Jednak. Izrael, który pod Horebem, gdy nie było długo Mojrzesza sporządził sobie cielca ze złota, został surowo ukarany przez Boga! Czyn izraela w czasie wyjscia został nazwany BAŁWOCHWALSTWEM. I nic się nie nauczyli podwładni Jeroboama. Król im podsunął identyczne cielce i powiedziął zę to Bóg – oni idą za takim bałwchwalczym kultem. W imię wygody.

Historia Izraela opisana w I czytaniu uczy, żeby nie dowierzać duchom. Żeby czerpać z doswiadczenia duchowego innych, których szatan wyprowadził na manowce. Co zrobić, żeby drugi raz nie dać się nabrać. Szatan jest zaprzeczenim Stwórcy. Nie ma w nim nic ze stwarzania. Stozuje na okrągło te same mtody i sztuczki. Nabierając się na nie raz trzeba wyciągnąć wnioski, by drugi raz się nie dać.

Gdy człowiek postępuje w dobrym, wsłuchije się w Słowo Boga, wówczas Bóg troszczy się z czułością o takiego człowieka. Gdy zaś nic się nie uczy i ciągle wchodzi w to samo bagno Bóg posyła swych aniołów by napominali człowieka i wzywali ku dobremu. Ewangeli pokazuje dziś rzeszę ludzi wsłuchanych w Jezusa. Jezusa który z troską karmi ten tłum. Zaspokaja ich potrzeby cielesne, by dalej mogli karmić się duchowo:

W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: „Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. I jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka». Odpowiedzieli uczniowie: „Jakże tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?” Zapytał ich: „Ile macie chlebów?” Odpowiedzieli: „Siedem”. I polecił tłumowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je podawali. I podali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo, i polecił je rozdać. Jedli do syta, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił. Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty. (Mk 8, 1-10)

O działaniu duchów dobrych i złych na serce człowieka mówi kolejna reguła:

Reguła 7. U tych, co postępują od dobrego do lepszego, anioł dobry dotyka takiej duszy słodko, lekko i łagodnie, jakby kropla wody wnikała w gąbkę; duch zaś zły dotyka takiej duszy ostro, z odgłosem i niepokojem, jak kiedy kropla wody spada na kamień. U tych zaś, co postępują od złego do gorszego, te same duchy dotykają duszy w sposób odwrotny. Powodem tego jest usposobienie duszy aniołom tym przeciwne lub podobne. Kiedy jest im przeciwne, wchodzą do duszy z hałasem, dając się odczuć wyraźnie; kiedy znów jest im podobne, wchodzą w milczeniu, jak do własnego domu przez drzwi otwarte. [ĆD 335]

Ta reguła pozwala na rozróżnienie duchów ze wzgledu na stan. Zyjąc w grzechu będę doświadczał wyrzutów sumienia.Wołania do nawrócenia i przemiany życia. Zły duch zaś będzie podsuwał fałszywe racje, które będą wzywały do spokoju. Do zaakceptowania stanu w którym jestem. Gdy zaś będę w łasce uświęcajacej – pokusy zaczną się nasilać. Będą się pojawiały tysiące myśli, rozproszeń, problemów… Zaś dobry duch będzie wspomagał modlitwę, dawał pokój, wzywał ze spokojem do zrobienia kolejnych kroków na przód w życiu duchowym.

Trzeba mi badać głos który słyszę we wnętrzu, wiedząc w jakim jestem stanie. Badać czy jest to głos łągodny, czy głośny, gwałtowny i porywajacy.

Na koniec Igancy podaje bardzo praktyczną zasadę dotyczącą Bożego pocieszenia:

Reguła 8. Kiedy pocieszenie jest bez przyczyny uprzedniej, to choć nie ma w nim podstępu, bo jak się rzekło, pochodzi od samego Boga [330], niemniej człowiek duchowny, któremu Bóg daje takie pocieszenie, powinien z wielką czujnością i uwagą rozważyć i rozróżnić właściwy czas takiego, aktualnie trwającego, pocieszenia od czasu, który po nim następuje, gdy dusza jest jeszcze rozpalona i odczuwa dobroć [Boga] i jakby resztki minionego pocieszenia. Często bowiem w tym drugim czasie przez swoje własne rozważania płynące ze związków i wniosków między pojęciami i sądami, albo pod wpływem dobrego lub złego ducha, czyni dusza postanowienia i urabia sobie różne opinie, które nie są bezpośrednio dane od Boga, Pana naszego. I dlatego trzeba je bardzo starannie badać, zanim się im da pełną wiarę i zanim się je wprowadzi w czyn. [ĆD 336]

Ta reguła dotyczy mistyków czy też kierownikó duchowych osób bardzo zangażowanych duchowo. Aczkolwiek w dzisiejszym swiecie w którym uwielbienie odmienia się przez wszelkie przypadki. Zaczyna ona mieć coraz większe znaczenie.

Na człowieka może przyjsć pocieszeni be zuprezdniej przyczyny a potem wyuczony praktyk uwielbienia może sztucnie taki stan podtrzymać lub szukać sposobów na jego przedłuzenie. Wtedy łątwo dać się sprowadzić na manowce.

Ignacy woła cały czas – ROZEZNAWAJ! BADAJ! NIE DOWIERZAJ!

Jezu cicy i serca pokornego uczyń serce moje na wzór serca Twego.

42. Rozeznawanie duchów II stopnia

Tagi

, , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

W walce o ludzkie serce św Ignacy w II tygodniu prowadzi do reguł rozeznawania duchów [ĆD 328-336]. Zasad które pomagają właściwie wybrać po której stronie stanac gdy w sercu toczy się bitwa. Reguł, które pomagają rozpoznać podstępy złęgo ducha. Reguły II tygodnia pomagają rozeznawać poruszenia serca.

REGUŁA 1 [ĆD 329]

Reguła 1. Właściwością Boga i aniołów jego jest to, że w poruszeniach swoich [w duszy] dają prawdziwą radość i wesele duchowe, usuwają zaś wszelki smutek i zakłócenie, które wprowadza [do duszy] nieprzyjaciel. Jego bowiem właściwością jest zwalczać tę radość i to pocieszenie duchowe, a to przez podsuwanie pozornych racji, fałszywych subtelności i ciągłych podstępów.

PRAWDZIWA radość jest owocem działania Boga. Radość trwajaca długo – pełna pokoju. Nie wesołkowatość ale pokój serca. Bóg oddala smutek i nieporządek. Szatan podsuwa człowiekowi dobrze opakowane kłamstwa – fłaszywe racje.

Radość od Boga nie jest na chwilę. Nie pozostawia za sobą pustki. Radosć od Boga daje długotrwały pokój. Radość pochodząca od zełgo jest jak ogień podsycony benzyną. Intensywna, silna, ale szybko się wypala. Radosć od Boga jest jak ogień podsycony grubym konarem drewna. Tli się powoli spokojnie, daje przyjemne ciepło i trwa godzinami.

Radosć od Boga to ŁASKA i DAR! Zatem zależy wyłącznie od Boga a nie od podźców zewnętrznych. Szatan będzie się starał człowieka wytrącić ze strumienia tej łąski spływajacej od Boga. Będzie budził niepokój, rozgoryczenie, irytację, złe emocje.

Szatan może tylko podsuwać człowiekowi, nie może wpłynąć na intelekt człowieka. Dlatego podsuwa łaszywe racje, wątpliwości prowadzące na manowce – Tak, ale… Ciągły niepokój i podstępy. Będzie zamęczał. Jak się uporasz z jedną racją to on podsunie kolejną.

Dopełnieniem tej reguły są kolejne:

REGUŁA 2 [ĆD 330]

Reguła 2. Sam tylko Bóg, Pan nasz, daje duszy pocieszenie bez [jakiejkolwiek] poprzedzającej przyczyny; bo tylko Bogu właściwą jest rzeczą wchodzić do duszy, wychodzić z niej, sprawiać w niej poruszenia, pociągając ją całą do miłości swego Boskiego Majestatu.

Mówię „bez przyczyny” – bez żadnego odczuwania czy poznania uprzedniego jakiegoś przedmiotu, dzięki któremu przyszłoby takie pocieszenie za pośrednictwem aktów własnych rozumu i woli.

Bóg jest Stwórcą całego człowieka. Człowieka w jego ciele i z DUSZĄ. Dlatego zna doskonale ludzką duszę. On jest Wszechmogący – może przyjść jak wiatr. Nie wiadomo skąd i dlaczego. Bez żadnej przyczyny potrafi dać wielką radość wnętrza. Bóg stworzył ludzką duszę i wie jak ją poruszyć swą obecnością. Szatan może tam wejść TYLKO jeśli człowiek mu na to pozwoli przez grzech.

BEZ PRZYCZYNY – bez usilnego „przymuszania” Boga do tego, by taki dar dał. Bez aktów rozumu. Bóg może przyjsć bez aktów woli. Bóg jest Panem duszy – wchodzi i wychodzi kiedy zechce. Robi to by pociągnąć człowieka ku sobie. Daje bo kocha i pragnei człowieka obdarowywać niezliczonymi łąskami. Ale do tego stopnia w jakim mu te łąski pomogą ku dobremu. Przyczyna ze strony rozumu czy woli jest tu wykluczona.

Nie rozmyślałem o Bogu, nie czytałem, nie słuchałem, nie modliłem się – a tu nagle duszę opromienia ogromna radosć i pokój. Bóg pokazuje że zawsze jest przy Tobie.

Gdy jednak jest przyczyna – rozumu cyz woli to Igancy odsyła do kolejnej reguły:

REGUŁA 3 [ĆD 331]

Reguła 3. Za pośrednictwem jakiejś [uprzedniej] przyczyny pocieszenie dać może równie dobrze anioł dobry jak i zły, ale dla celów całkiem różnych: anioł dobry dla postępu duszy, żeby rosła i wznosiła się od dobrego do lepszego; anioł zaś zły dla celu wręcz przeciwnego i żeby duszę nakłonić do swego przewrotnego zamiaru i do swej złości.

Gdy jednak jest przyczyna uprzednia, wówczas zaczyna się cały smak rozeznawania duchów wg Ignacego. Wówczas należy badać dalej. Nie pozostać na tym co zewnętrzne i co teraz. Trzeba spojrzeć na owoce. Pocieszenie może bowiem poprowadzić człowieka w dwóch kierunkach. Ku Bogu – jeśli pochodzi od Boga – wtedy daje dobre owoce. Może jednak przyjsc by człowiek wpadł w pychę poszukiwania emocji i pocieszeń i powoli te doswiadczenia, które wydają się pocieszenie od Boga mogą od tego Boga oddalać.

Może być najpobożniejsza wspólnota. Najbardziej „charyzmatyczne” uwielbienia. Modlitwy. Dzielenie się. Ale jednak coś gdzieś jest nie tak – jakaś mała drzazga. Coś co zaczyna powolutku rosnąć.

Gdy są uprzednie przyczyny – ówczas trzeba CZUWAĆ i CZEKAĆ. BADAĆ DUCHY! STARAĆ SIĘ ZROZUMIEĆ GDZIE TO PROWADZI I JAKIE MA OWOCE. Jeśli tego nei widać to trzeba zastosować zasadę „obojętności”. Nie biorę żadnej ze stron aż nie okaże się dokąd to prowadzi. czy ku Bogu, czy od Niego oddala.

Trzeba uważać nawet na cuda, proroctwa, czy transy duchowe… Słowo mówi, że szatan potrafi się nawet przebierać za anioła z nieba. Jezus mówi, żę nawet pozornie w Jego imię będą gromadzić tłumy, tak żeb w błąd wprowadzić!

Trzeba badać. Dotykać krzyzem – badać pokorę, ubóstwo i posłuszęństwo. Słowo jest kryterium – czy nie ma wypaczeń Słowa Boga. Wtedy trzeba być jeszcze bardziej czujnym!

O takich kukłach mówi kolejna reguła:

REGUŁA 4 [ĆD 332]

Reguła 4. Anioł zły ma tę właściwość, że się przemienia w anioła światłości [por. 2Kor 11,14] i że idzie najpierw zgodnie z duszą wierną, a potem stawia na swoim; a mianowicie podsuwa jej myśli pobożne i święte, dostrojone do takiej duszy sprawiedliwej, a potem powoli stara się ją doprowadzić do swoich celów, wciągając duszę w ukryte swe podstępy i przewrotne zamiary.

Najpierw ta kukiełka idzie wraz z człowiekiem. wszystko wygląda bardzo dobrze. A potem powoli wykoleja z drogi ku dobremu. Dlatego trzeba mi pamietać ze żyję w swiecie nieustannej wojny duchowej! Nie mogę przestać BADAĆ! ROZEZNAWAĆ! PYTAĆ! POSZUKIWAĆ!

Obojętnosć – to też ważna zasada fundamentu. Trzeba mieć czas na rozpoznanie. Najpierw wszystko ejst dobrze, W tym casie trudno wybadać podstęp. Trzeba trwać aż zacznie się uwidaczniać gdzie mnie ten duch prowadzi. Ku czemu?

Nie można ufać do końca duchowi który mnie prowadzi, gdy nie widze wyraźnie końca. Celu do którego mnei ten duch prowadzi.

Modlitwa

Maryjo, któa wszystkie sprawy zachowywałaś w sercu i rozważałaś. Która nie dziąłałś pochonie. Ty która rozpoznałaś w Gabrielu posłańca od Boga – ale i tak Go badałaś swymi pytaniami, wyproś mi dar dobrego rozpoznawania szatana w świecie. Dar opamiętania się gdy wiedzie mnie w niewłaściwym kierunku życia.

41. Czujna modlitwa i wierność do końca

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Dzisiejsze Słowo w niezwykły sposób pokazuje dwie postawy które pozwalają trwać w obozie Chrystusa pod sztandarem krzyża. Jedna z tych postaw to wytrwałość. Wytrwać przy Bogu, przy JEgo obietnicach. SAlomon otrzymał neizwykłe dary i obietnice od Boga. Bóg wysłuchał jego pokornej modlitwy o mądrość. Dał Salomonowi dar madrości i obsypał go wieloma innymi darami – pokojem, bogactwem, przepychem. Dziś jednak Słowo Boże pokazuje Salomona który się starzeje. Człowieka, który powinien tym bardziej posługiwać się doświadczeniem życiowym i mądrością. Człowieka który powinien przylgnąć do Boga jeszcze mocniej. Tymczasem Salomon stracił czujność. Przestaje być wierny. Nie WYTRWAŁ do końca. Bóg go bezpośrednio upomina! Wprost! Jednak Salomon wpatruje się w kukły władzy, bogactwa, popularnosci innych kultów, wsłuchuje się w słodkie słowa swoich pogańskich żon i podąża jak w letargu do obozu szatana. Wychodzi z obozu pokory, wewnętrznego ubostwa i Bożej bojaźni i wchodzi w świat pychy, wyniosłosći i bałwochwalstwa.

Czy człowiek może powiedzieć Bogu nie?! Niestety tak – w swej wolności – może to zrobić. A Bóg szanuje ludzką wolność i uszanuje takze tą decyzję ze łzami w oczach. Będzie upominał, ale nigdy nie przekroczy granizy ludzkiej wolnosci i decyzji.

W kontekście dwóch sztandarów jest jeszcze jeden ciekawy element tego Słowa. To ciągłe porównywanie ojca i syna – Dawida i Salomona. Dawida – tego który mimo porażek, grzechów i upadków ciągle trwał przy Bogu i nie dopuścił się bałwochwalstwa. Jako przeciwieństwo pokazuje tutaj Salomona, który miał dobry początek, ale u końca swego życia zaczyna wchodzić w spiralę zła i bałwochwalstwa. Dawid od czasu do czasu zapędził się pod sztandar złego ducha ale zawsze z pokorą wracał do Boga. Salomon zapędził się na obszar złęgo i zachwycił się i z pychą odrzucił nawoływanie do powrotu.

Kiedy Salomon się zestarzał, żony zwróciły jego serce ku cudzym bogom i wskutek tego serce jego nie pozostało tak szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce jego ojca, Dawida. Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. Salomon dopuścił się więc tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa Panu, jak Dawid, jego ojciec. Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze naprzeciw Jerozolimy oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom. Pan rozgniewał się więc na Salomona za to, że jego serce odwróciło się od Pana, Boga izraelskiego. Dwukrotnie mu się ukazał i zabraniał mu czcić cudzych bogów, ale on nie zachowywał tego, co Pan mu nakazał. Wtedy Pan rzekł Salomonowi: „Wobec tego, że tak postąpiłeś i nie zachowałeś mego przymierza oraz moich praw, które ci dałem, nieodwołalnie wyrwę ci królestwo i dam twojemu słudze. Choć nie uczynię tego za twego życia ze względu na twego ojca, Dawida, to wyrwę je z ręki twego syna. Jednak nie wyrwę całego królestwa. Dam twojemu synowi jedno pokolenie ze względu na Dawida, mego sługę, i ze względu na Jeruzalem, które wybrałem”. (1 Krl 11, 4-13)

Bóg upomina. Stara się zwrócić uwagę Salomona. Potem daje mu obietnicę rozpadu królestwa by Salomon otrząsnał się jak Dawid ejgo ojciec i pojął pokutę. Nawrócił się. Niestety – Salomon w swej wolnosci idzie krok za krokiem do obozu szatana – jego serce opuszcza sztandar krzyża…

Zupełnie odwrotną sytuacje pokazuje Ewangelia. Tutaj osoba z poza kręgu Izraela – poganka – przychodzi do Jezusa. Pod sztandar krzyża. Pokazuje niesamowitą wytrwałosć w modlitwie. Nie daje się zbyć nawet dośc surowym słowom Jezusa. W Swej wypowiedzi pokazuje niesamowitą wręcz pokorę wobec Jezusa i niezwykłe posłuszęństwo i ubóstwo. Wzamian Jezus na jej pragnienei i modlitwę wyrywa jej córkę z obozu szatana. Poakzuje że ma władzę wszedzie – takze w tym przegranym obozie lucyfera. Ona wybrała Jezusa i wytrwale prosiła. Nie poddawała się mimo przeciwnosci. Nie ustąpiła mimo prób, którym poddał ją Jezus. Wgramoliła się jakby siłą do obozu Jezusa pod sztandar krzyża.

Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu. Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. I powiedział do niej Jezus: „Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom”. Ona Mu odparła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach”. On jej rzekł: „Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę”. Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł. (Mk 7, 24-30)

Dziś tak samo trzeba przychodzić do obozu Jezusa i błagać uslnie o okruchy z JEgo stołu – o te okruchy Chleba Eucharystycznego. Niezwykłą moc ma Eucharystia. potrafi oczyścić z grzechu lekkiego, ugruntować naszą przynależnośc do Chrystusa.

Dzisiejszy swiat pokazuje też jak szatan potrafi wprowadzać kłąmstwo w białych rękawiczkach. Tak by koniec końców ludzie przyklaskiwali „wolności” w imię której zabija się innego człowieka. By mordowanie stawało się synonimem rozwoju i postępu! Wmówić człowiekowi ze tak trzeba z naukowymi dowodami, uzasadnieniami, autorytetami, danymi ekonomicznymi. EGOIZMEM i MYŚLENIEM O SOBIE!

Oddawanie czci ochydzie tego swiata!

Modlitwa i czujność, wytrwanie do końca – to są lekarstwa!

Największa nawet świadomosć istnienia szatana i obozu złęgo ducha nie pomoże w walce wewnętrznej o serce. Potrzeba – jak to mówił Jezus w Ewangelii – modlitwy i postu. Wytrwałej modlitwy – jak pokazuje to przykłąd dzisiejszej syrofenicjanki z Ewangelii.

Właściwe rozeznawanie duchów które mówią do naszego serca wynika z wielu czyników:

  • na pewno ze świadomosci i wiedzy dotyczącej metod ich działania
  • z własnego doświadczenia – rachunku sumienia – zrozumienia tego, jak dotychczas zły duch opanowywał moje serce
  • z doświadczenia innych – ze wsłuchiwania się w doswiadczenia innych – wczytywanie się w Słowo Boże
  • doświadczenia trwania w bliskości z Panem – z dośiadczenia wytrwałej, spokojnej modlitwy kontemplacji. Spoglądania i upodabniania się do Pana
  • to wszystko prowadzi ku czujności. Świadomosci swych słabości, sytuacji w których nie daję rady. Pozwala przewidywać czujnie, gdzie zły może mnie podejsć.

Niebezpieczeństwo można oddalić przez modlitwę, uchwycenia się spudnicy Matki, tej która podeptała głowę węża.

Trzeba ciągle pamiętać ze jak szatan wymiotę to on wróci w to samo miejsce z siedmioma innymi złymi duchami. Dlatego tak bardzo potrzeba wytrwałej czujnej modlitwy. To jest WOJNA DUCHOWA. Świat jest w stanie WOJNY O SERCA. Jak tylko jakieś poletko się zwolni zaraz wchodzą tam któreś z sił. Trzeba oddawać wszystko Chrystusowi. Każdy uwolniony centymetr pól bitewnych mojego serca. Tak by On w ciągu mojego życia centymetr po centymetrze opanował całe moje serce.

Trzeba też usilnie prosić NIEPOKALANĄ – postrach piekła! Tą do której szatan nigdy nie zyskał dostępu – Tą której panicznie się boi.

Rozmyślanie o dwóch sztandarach

Jeden jest Chrystusa, najwyższego Wodza i Pana naszego, drugi zaś Lucyfera, śmiertelnego wroga natury ludzkiej. [ĆD 136]

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu. [ĆD 46]

Wprowadzenie I. Historia. Tutaj [uprzytomnić sobie], jak Chrystus wzywa i chce [mieć] wszystkich pod swoim sztandarem; a Lucyfer przeciwnie, pod swoim.

Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało. Tutaj widzieć wielkie pole, całą ową okolicę Jerozolimy, gdzie najwyższym i powszechnym Wodzem dobrych jest Chrystus, Pan nasz. I inne pole, okolicę Babilonu, gdzie głową nieprzyjaciół jest Lucyfer.

Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę. Tutaj prosić o poznanie podstępów złego przywódcy [Lucyfera] i o pomoc, abym się ich ustrzegł; dalej [prosić] o poznanie życia prawdziwego, które ukazuje nam najwyższy i prawdziwy Wódz [Jezus Chrystus], i o łaskę, abym go naśladował.

Punkt 1. Widzieć w wyobraźni przywódcę wszystkich nieprzyjaciół na wielkim owym polu babilońskim, siedzącego na wielkim jakby stolcu z ognia i dymu, w postaci strasznej i budzącej grozę.

Punkt 2. Rozważyć, w jaki sposób zwołuje on niezliczoną ilość złych duchów i jak ich rozsyła – jednych do tego miasta, innych do innego, i tak ich rozsiewa po całym świecie, nie pomijając żadnej prowincji, żadnego miejsca, żadnego stanu [ludzi], ani żadnej poszczególnej osoby.

Punkt 3. Rozważyć przemowę, jaką ma do nich i jak ich napomina, aby zarzucali na ludzi sieci i łańcuchy; a najpierw mają ich kusić chciwością bogactw, jak to zazwyczaj i przeważnie się dzieje, aby tym łatwiej doszli do próżnej chwały światowej [i do zaszczytów], a potem do bezmiernej pychy. W ten sposób pierwszy stopień [pokusy], to bogactwo; drugi, to zaszczyty; trzeci, to pycha. Przez te trzy stopnie prowadzi [Lucyfer] do wszystkich innych występków.

[Część druga]

A teraz dla przeciwstawienia trzeba sobie wyobrazić najwyższego i prawdziwego Wodza, którym jest Chrystus, Pan nasz.

Punkt 1. Rozważyć, jak Chrystus, Pan nasz, staje na wielkim polu w okolicy Jerozolimy, na miejscu niskim, cały piękny i wdzięczny [miły].

Punkt 2. Rozważyć, jak Pan całego świata wybiera tak wiele osób – Apostołów, Uczniów itd. i rozsyła ich po całym świecie, rozsiewając [przez nich] swoją świętą naukę wśród ludzi wszystkich stanów i wszystkich pozycji społecznych.

Punkt 3. Rozważyć mowę, którą Chrystus, Pan nasz, kieruje do wszystkich swoich sług i przyjaciół, których posyła na taką wyprawę, zalecając im, aby pragnęli wszystkim pomagać, pociągając ich najpierw do najwyższego ubóstwa duchowego, a jeśliby to się podobało jego Boskiemu Majestatowi i zechciałby ich do tego wybrać, to także i do ubóstwa zewnętrznego. Po drugie do pragnienia zniewag i wzgardy, bo z tych dwu rzeczy wynika pokora.

I tak są trzy stopnie: pierwszy – ubóstwo przeciw bogactwu; drugi – zniewagi i wzgarda przeciw zaszczytom światowym; trzeci – pokora przeciw pysze. Niech więc przez te trzy stopnie pociągają ludzi do wszystkich innych cnót.

Rozmowa końcowa.

P i e r w s z a r o z m o w a skierowana do Pani naszej, żeby mi uzyskała u Syna i Pana swego łaskę, aby mię przyjął pod swój sztandar, najpierw w najwyższym ubóstwie duchowym, a jeśliby się to podobało jego Boskiemu Majestatowi i chciałby mię do tego wybrać i przyjąć, to niemniej i w ubóstwie zewnętrznym. Po drugie w znoszeniu zniewag i krzywd, abym go w nich więcej naśladował, bylebym tylko mógł je znosić bez czyjegokolwiek grzechu i z upodobaniem jego Boskiego Majestatu. Odmówić przy tym Zdrowaś Maryjo.

D r u g a r o z m o w a. Prosić o to samo Syna, aby mi to uzyskał u Ojca i odmówić przy tym Duszo Chrystusowa.

T r z e c i a r o z m o w a. Prosić o to samo Ojca, żeby mi tego udzielił i odmówić Ojcze nasz. [ĆD 137-147]

Przejdź do paska narzędzi