31. Miłość sądzona – wyrok: NIEWINNA!

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

SŁOWO

Dzisiejsze słowo w tak dobitny sposób pokazuje nastawienie Sanhedrynu. Pragnienie zgładzenia Jezusa, które nosili w sercu. Kuszenia Boga i sprawdzania, czy wstawi się za swym Synem…

Mylnie rozumując bezbożni mówili sobie: Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony. Tak pomyśleli – i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych. (Mdr 2,1a.12-22)

Brnęli dalej i dalej w swym zaślepieniu. Nie wystarczyły im katusze zadane Panu w nocy przez żołnierzy w ciemnicy…

Zabrali Go dalej na kolejny sąd…

SĄD ZA DNIA

Jezus o poranku staje przed Sanchedrynem – tym razem już przy świetle dnia, by nie łamać brawa i dokonać zbrodni w białych rękawiczkach. Członkowie rady chcą by wszystko było w „świetle Prawa” – żeby potem nikt nie miał pretensji, że oni złamali Prawo… Powtarzają wyrok wydany w nocy. Tym razem wszystkie serca przepełnione już gniewem. Przychodzą na poranną radę z jednym założeniem – winny śmierci, bo siebie nazywa Synem Bożym. Jezus zna ich serca – jak może się bronić?

„Jeśli jesteś Chrystusem powiedz nam?”

„Jeśli wam powiem, ze JA JESTEM Synem Boga, to mi nie uwierzycie!”
„Jeśli zapytam, to nie odpowiecie, ani też nie wypuścicie”
„Lecz odtąd będzie Syn Człowieczy zasiadał po prawicy Mocy Bożej”

„Tyś więc jest Syn Boży?”

„Sami mówicie, żem JA JEST”

… związali i wydali Piłatowi…

Osiągnęli to co chcieli – skazali Go na śmierć – zgodnie z procedurami – w świetle Prawa…

PROBLEM Z EGZEKUCJĄ

Mają jednak problem. Nie maja prawa przeprowadzić egzekucji. Ich państwo jest okupowane przez rzymian. Jeśli pozwolą sobie na egzekucję, żołnierze okupanta krwawo się z nimi rozprawią i pokażą kto tu może sądzić i egzekwować prawo. Jest Piłat – inteligentny namiestnik, który nie zatwierdzi ot tak ich wyroku zwłaszcza z powodu tego, że ktoś nazywa siebie Synem Boga. Wyśmieje ich i odeśle do domu.

Poza tym Piłat nie jest przychylnie nastawiony do Sanchedrynu. Doskonale znał przebiegłość kapłanów. Wiedział, że donoszą do Rzymu na niego, by go skompromitować. Zarówno członkowie Wysokiej Rady jak i Piłat to wprawni politycy – wiedzą jak rozdawać karty w tej grze. Mogą albo przeciągnąć Piłata n swoją stronę i nakłonić do przypieczętowania wyroku, albo go zaszantażować. Znaleźć na niego jakieś haki.

Jako, że było im nie po drodze z Piłatem postanowili przeprowadzić zupełnie nowy proces. Na szybko wyreżyserować zupełnie nowe przedstawienie. Coś lepszego niż nocą! Teraz widz jest dużo bardziej wymagający i nie tak łatwo kupi ich argumenty.

Piłat jedną decyzją może wszystko popsuć. Z drugiej strony chcą by było po sprawie jeszcze przed uroczystościami paschalnymi.  Jest rano. O zmroku powinno być po wszystkim. Spieszą się. Jest poranek. Trzeba to szybko i sprawnie ale przede wszystkim sprytnie załatwić.

„NAJCZYSTSI”

Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać, lecz aby móc spożyć Paschę. Dlatego Piłat wyszedł do nich na zewnątrz i rzekł: «Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?» W odpowiedzi rzekli do niego: «Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydalibyśmy Go tobie». Piłat więc rzekł do nich: «Weźcie Go wy i osądźcie według swojego prawa!» Odpowiedzieli mu Żydzi: «Nam nie wolno nikogo zabić». Tak miało się spełnić słowo Jezusa, w którym zapowiedział, jaką śmiercią miał umrzeć. (J18, 28-32)

Zaprowadzili Jezusa do Piłata. Wieczorem zaczyna się Pascha. Przyszli pod twierdzę Antonia ale nie weszli do środka by się nie skalać. Nie stąpać po domu poganina. Ale – jak sądzą – cały sąd który odbyli ich nie skalał… Sfingowany proces nie ma wpływu na ich czystość.  Działają przecież dla szczytniejszych celów…

Wewnątrz twierdzy wielka kamienna posadzka zwana Litostrotos. Na środku półkolisty trybunał doradców i pomocników otaczający tron Piłata – całość nosiła nazwę miejsca wyniosłego – Gabbata. Piłat wiedział, że nie wejdą do niego, musiał do nich wyjść na zewnątrz.

„Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?” – Piłat musiał widzieć skatowanego przez żołnierzy w Ciemnicy Jezusa. Pobitego, pokrwawionego, zmęczonego nieprzespaną nocą i cierpieniami zadawanymi przez strażników. Widział Wysoką Radę wzburzoną otaczająca tego człowieka. Przeczuwał pewnie, że Sanchedryn coś kombinuje.

Nie mylił się. Wysoka Rada zaczyna od WIELKICH SŁÓW. Zupełnie  innym temacie i obszarze w jakim wysuwali oskarżenia jeszcze chwile temu w pałacu Kajfasza:”Gdyby to nie był ZŁOCZYŃCA, nie wydalibyśmy go tobie„. Pokazują Piłatowi, że nie będzie z nimi łatwo. Nie ustąpią. Starają się wystraszyć i zaszantażować Piłata.

Piłat nie chce się bawić w te gierki. Woli spokój:
„Weźcie go wy i osądźcie według waszego Prawa”

I tu iście przebiegła odpowiedź Wysokiej Rady, która musiała Piłata zaskoczyć:
„NAM NIE WOLNO NIKOGO ZABIĆ!”. To wygląda zatem na jakąś grubą sprawę. Jakąs poważna zbrodnię, skoro Rada wydała już wyrok śmierci. Piłat postanawia przeprowadzić nowy proces – proces cywilny według prawa rzymskiego a także według zasad rzymskich.

NOWY PROCES

Wysoka Rada musi teraz działać szybko, intensywnie i wielkimi słowami, żeby Piłat ich nie rozszyfrował i nie zakończył procesu tak samo szybko jak go zaczął. Zaczynają głośno wytaczać swe zarzuty. ZUPEŁNIE inne niż te wypowiadane w pałacu Kajfasza. Używają takich słów które uderzę we właściwe struny w sercu rzymskiego prokuratora:

„Podburza naród!” „Zakazuje płacić podatki cesarzowi” Mówi, że jest Mesjaszem,czyli Chrystusem i Królem!” – wichrzycielem gotowym wywołać powstanie przeciwko Rzymowi. Piłat był odpowiedzialny za pokój w tej prowincji cesarstwa oraz za zbieranie podatków dla cesarza. Zarzuty dotyczące rozruchów, wichrzycielstwa, zbrojnych powstań musiały na niego zadziałać…

Ich cel to śmierć Jezusa – środki i metody nie mają już dla nich znaczenia. Byle osiągnąć skuteczność 100%. Wykonać wyrok przed wieczorem. Manipulują i zwodzą Piłata. Manipulują:

  • gdyby wybuchło powstanie to sami by w nim wzięli udział
  • gdyby była szansa to nie dali by grosza na rzymskie podatki
  • to oni chcieliby mieć realną władzę a nie pytać o wszystko namiestnika żyjąc pod okupacją
  • nienawidzą cesarza

Zrzucają to wszystko na Jezusa stając pozornie po stronie Rzymu…!

Piłat jednak nie daje się tak łatwo zwieść. Może jest tu coś na rzeczy. Zachowuje zasady procesu rzymskiego. Wchodzi do pretorium. przywołuje Jezusa i sam przesłuchuje. Może nawet wykorzystać to że Rada nie wejdzie do jego twierdzy i może przeprowadzić przesłuchanie bez ich udziału. To musiało być mocno nie w smak Wysokiej Radzie…

PRZESŁUCHANIE W PRETORIUM

Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a przywoławszy Jezusa rzekł do Niego: «Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?» Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?»Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił?»Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd».Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?» To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: «Ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jest zaś u was zwyczaj, że na Paschę uwalniam wam jednego [więźnia]. Czy zatem chcecie, abym wam uwolnił Króla Żydowskiego?» Oni zaś powtórnie zawołali: «Nie tego, lecz Barabasza!» A Barabasz był zbrodniarzem. (J18, 33-40)

Piłat widzi, że coś jest nie tak. Chodzi o jakieś spory religijne między Wysoką Radą a Jezusem. Pyta Jezusa zatem:

„Cóż to jest Prawda?”

Już wie! Wie, że wydali go przez zawiść. Doskonale wie, że Sanchedryn kręci i manipuluje prawdą. Od razu idzie do drzwi. Wychodzi na zewnątrz i mówi wprost:

NIEWINNY!!!

„Ja nie znajduję w Nim ŻADNEJ winy!”

Sanchedryn musiał dostać białej gorączki. Wściekli do cna. Nie wyszło. Kombinują dalej. Otwierają furtki serc w gniewie na podszepty ojca kłamstwa i ojca manipulacji. Specjalisty od kuszenia i sprowadzania ludzi na złe drogi ku złym decyzjom.

Świeckie prawo, władza okupacyjna nie znajduje w Jezusie ŻADNEJ WINY!!!

Gdyby Piłat był twardy,to byłby już koniec. Decyzja i działanie. KONIEC! Sprawa zamknięta. Gdyby nie wszedł w dialog z „kusicielami” w ludzkiej skórze.

TUTAJ WSZYSTKO MOGŁO SIĘ ZAKOŃCZYĆ…

Sanchedryn jednak wiedział że wzburzenie tłumu – rozruchy – to słaby punk Piłata. Sanchedryn miał też pieniądze i wpływy. Wiedział jak podburzyć lud.

Piłat mógł pozostać nieugięty. Zniknąć za drzwiami pałacu. Zatrzymać Jezusa do wieczora aż tłum się już całkiem rozejdzie świętować Paschę i mieć po sprawie.

On jednak wszedł w dyskusję….

Dał się podejść pod włos…

Pozwolił zadziałać niekontrolowanym emocjom…

Nie pozostał prostym żołnierzem. Postanowione i basta! Zaczął być politykiem, dyplomatą…


Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca twego. Prostym. Potrafiącym stanowczo odrzucać pokusy i trzymać się decyzji. Daj mi serce które nie wchodzi w polemiki i dyplomację z ojcem kłamstwa. Przynieś mi serce pokorne, ubogie i całkowicie zależne od Ojca Niebieskiego.

 

30. Ciemnica – deptali po drodze do Zbawienia

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

SŁOWO

Jezus po zakończonym w nocy sądzie oczekuje do rana na kolejne posiedzenie Sanhedrynu. Jest pilnowany przez żołnierzy w lochach w podziemiach pałacu Kajfasza. Słowo, które opisuje te wydarzenia jest niezwykle ubogie i oszczędne:

Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go.  Zasłaniali Mu oczy i pytali: «Prorokuj, kto Cię uderzył». Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu. (Łk 22,63-65)

Ciemność, upokorzenia, bicie, wyśmiewanie. Nienawistne spojrzenia. Słowo Ewangelii jest bardzo oszczędne ale oczyma wiary i wyobraźni można wejść wgłąb. Obelgi – każde słowo nienawiści skierowane w stronę samej Miłości, tego który kocha każdego człowieka szaloną miłością – każde słowo obelgi musiało być dla Niego bolesne. Słowa doprawione znęcaniem się fizycznym.

Człowiek w grupie – żołnierze – byli pewnie coraz przemyślniejsi w „bawieniu” się ze skazańcem. Jeden przed drugim. Poczucie władzy i pełnej kontroli nad związanym skazańcem. Gniew otwiera furtki serca na podszepty szatana…

Pan przeszedł w ciemnicy gehennę bólu fizycznego, psychicznego i duchowego…

MISTYCY

Mistycy pytali Pana o pokazanie części tych doświadczeń. O wejście pojedyncze szczegóły. Ewangelia skupia się na istocie. Niewiele mówi o szczegółach wydarzeń. A szczegóły w tej męce są najboleśniejsze – z całym ich wyrachowaniem i przebiegłością. Z zaciętością i okrucieństwem. Jedną z takich mistyczek jest s. Leonia Nastał – kandydatka na ołtarze. O ciemnicy pisała:

[26 II 1936 r.] Orędzie 63, JEZUS: „Noc w lochu więziennym. Co i ile tam cierpiałem, okryte jest również mrokiem tajemnic. Nie miałem tam świadka, który by patrzył na moje bóle, męki i cierpienia. Chcę tobie odchylić rąbek tych cierpień, bo chcę, byś Mi dała w swym sercu odpoczynek po trudach owej nocy. W tym celu przyjdę dzisiaj do ciebie w Komunii św. Siepacze wtrącili Mnie, po przesłuchaniu u arcykapłanów żydowskich, do więzienia, ale nie zostawili Mnie tam samego. Rozpoczęli ze Mną straszliwą igraszkę wśród ciemności nocnych. Siepacze ustawili się w kątach lochu i odrzucali Mnie jeden drugiemu z całej mocy, jak się odrzuca piłkę. Kiedy im się uprzykrzył ten rodzaj zabawy, chwycili Mnie za ręce i ciągnąc w przeciwne strony, próbowali swoich sił moim kosztem. Równocześnie inni siepacze wbijali ostre iglice w moje ciało. Ile omdlewających bólów cierpiałem wówczas. Wreszcie rzucili Mnie na ziemią. Jeden ze siepaczy stanął na mojej głowie, inny na piersiach, a jeszcze inny na nogach, i cisnęli Mnie do ziemi całą siłą swojego ciężaru. Przechodzili przeze Mnie i w ten sposób [140] stałem się drogą, ale jakże to było bolesne. Deptali po Drodze, która wiedzie do zbawienia, ale oni czynili to dlatego, by Mi urągać, więc dojść do zbawienia nie mogli – bo tam dochodzi się przez miłość, a nie przez urąganie i zelżywość. Byli i tacy, którzy usiłowali wyłamywać poszczególne palce moich rąk, uderzali głowę moją o słup kamienny. Jakaś zaciekłość, iście szatańska, popychała tych nieszczęśników do coraz to nowych okrucieństw i znęcania się nad bezbronną ofiarą. W Sercu moim panowała w czasie tych katuszy niczym niezamącona słodycz, dobroć, litość dla biednych ludzi. Nie wydałem ani jednej skargi, ani jednego wyrzutu niewdzięczności. Usiłowałem wpłynąć swoją łaską na ich dusze, ale serca ich były już zatwardziałe. Nie chcieli sobie odmówić przyjemności, jaką znajdowali w katowaniu Mnie. Milczałem wówczas. Mówić o tym chcę tylko z wybranymi, a przez nich chcę objawić światu cząstkę cierpień owej nocy. Noc ową tak często przeżywałem w mym życiu. Przesuwała się ona przez moją duszę w snach niemowlęcych nawet wówczas, gdy anielskie chóry śpiewały nad Betlejem radosne „ Gloria”. (…) Łącz się ze Mną w moich cierpieniach, ofiaruj Ojcu niebieskiemu moje ukryte cierpienia – za ukryte grzechy, które ranią moje Serce tym bardziej, że je dusze ukrywają i przed spowiednikiem, krzyżując Mnie skrycie w sercu pełnym plugastwa. Pobyt w takich duszach w czasie Komunii świętokradzkiej jest dla Mnie odnowieniem wszystkich katuszy owej strasznej nocy spędzonej w więzieniu. Daj Mi odpoczynek w swoim sercu, odpłacę ci za to w wieczności.” – Źródło: „Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów” – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010

 

JEZU CICHY I SERCA POKORNEGO, UCZYŃ SERCE MOJE NA WZÓR SERCA SWEGO!

29. Miłość się nie ubezpiecza

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

ŻYDZI PRZEŚLADOWALI JEZUSA PONIEWAŻ…

Dzisiejsze Słowo niezwykle koresponduje z wydarzeniami z pałacu Kajfasza:

Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. Dlatego więc usiłowali żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał. (J 5,17-30)

Chwała Ojca – to jest podstawowy cel misji Jezusa.

MIŁOŚĆ WZGARDZONA

W pałacu Kajfasza po wyznaniu Miłości. Po słowach JA JESTEM Jezusa i prowokacji Kajfasza zapada wyrok śmierci!

Wtedy najwyższy kapłan wystąpił na środek i zapytał Jezusa: «Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciw Tobie?» Lecz On milczał i nic nie odpowiedział. Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie: «Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?» Jezus odpowiedział: «Ja jestem. Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi». Wówczas najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: «Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Cóż wam się zdaje?» Oni zaś wszyscy wydali wyrok, że winien jest śmierci. I niektórzy zaczęli pluć na Niego; zakrywali Mu twarz, policzkowali Go i mówili: «Prorokuj!» Także słudzy bili Go pięściami po twarzy. (Mk 14,60-65)

Ale Miłość nie daje się zwyciężyć! Jezus odwołuje się do proroctwa Daniela. Mówi o Synu Człowieczym przychodzącym w majestacie na obłokach – mówi im o Paruzji!

Dla nich sprawa załatwiona. Jeszcze tylko egzekucja i po robocie. Wróg publiczny numer jeden zniknie z powierzchni ziemi. Słuch po nim wkrótce zaginie…

Jak bardzo się mylą! Dla Jezusa to dopiero początek. Jeśli On nie odda życia nie przyjdzie Pocieszyciel, który ludzi o wszystkim pouczy.

Wspominając proroctwo Daniela woła do zebranych: „TO JA!”. Ten o którym słyszycie u proroków! Wasz oczekiwany – Syn Człowieczy – Mesjasz, który wyzwoli Izraela i całą ludzkość.

Oni jednak mieli jeden cel! Zabić! I byli zamknięci na Jego słowa. Po prowokacji Kajfasza ich serca całkiem skostniały. Nie chcieli już nic słuchać, badać, udowadniać, wchodzić w spór z Jezusem… Chcieli tylko odrzucić, zamknąć uszy i skazać bezdusznie na śmierć. Jak najszybciej!

TO JEST GRZECH PRZECIW DUCHOWI ŚWIĘTEMU – TOTALNE ZAMKNIĘCIE NA ŁASKĘ! ŻADNE SŁOWA BOGA SIĘ NIE PRZEBIJAJĄ. DROGA DO WYBORU WIECZNEGO POTĘPIENIA!

Serce staje się skamieniałe. Tylko ku egoistycznemu celowi. Nieważne jak. Choćby po trupach. Choćby przez krzywoprzysięstwo.

A MIŁOŚĆ….
– NIE UBEZPIECZA SIĘ…
– POZWALA NA TO WSZYSTKO…
– STOI CIERPLIWA I MILCZĄCA…

Jezus to sama Mądrość. Najinteligentniejszy. Przepełniony Duchem. Mógł pokrzyżować ich plany. Pozwala im na to. Chce tego doświadczyć. Daje im pełna wolność. tylko po to…

ABY OBJAWIŁA SIĘ MIŁOŚĆ!

Jezus bierze to wszystko na siebie. Całe to kłamstwo, bezprawie, chichot piekła z zasad, reguł. Wyrok śmierci wydany w przypływie gniewu i emocji. Robi to by objawiła się MIŁOŚĆ – pokorna, zależna, uboga.

BY KAŻDY KTO DOŚWIADCZY TAKICH SYTUACJI MÓGŁ SIĘ DO NIEGO ZWRÓCIĆ! BO ON W TYM BYŁ! BO ON TEGO DOŚWIADCZYŁ! W NIM MOŻNA ZNALEŹĆ ŹRÓDŁO SPOKOJU. W JEGO MĘCE JEST SIŁA DO PRZEJŚCIA PRZEZ TO!

Naśladować Jezusa – jeśli trzeba takie rzeczy znieść dla prawdy i miłości, to zniosę. Oddam Jezusowi i zniosę. Złączę z Jego cierpieniem.

Diabłowi wydaje się że wygrał. Złamał Go. Zgładził. A to jest jego największa klęska. Nie pojmie tego, bo jest ślepą nienawiścią…


Panie ucz mnie łączyć moje cierpienia z Twoimi. Moje doświadczenia niesprawiedliwości, oskarżeń z Twoimi. Ucz mnie spokoju. Ale wzbudzaj w mocy ducha niepokój w mym sercu, gdy zachowuję się jak Sanchedryn, gdy kłamię, oczerniam, gdy głoszę fałsz, niszczę innych.

Pomóż mi trwać przy Tobie, by Miłość triumfowała tam gdzie z pozoru wydaje się, że ponosi sromotną klęskę. Bym umiał widzieć dalej i głębiej oczyma wiary. Widzieć Twój triumf.

 

28. …i dlatego OBLUBIENICA prześladowała OBLUBIEŃCA…

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

ZA UZDROWIENIE … DONOS?

Jezus uzdrawia, przestrzega chromego – wzamian ten donosi na niego i przyczynia się do prześladowania Jezusa…

Słowo pokazuje go jako człowieka bardzo łaknacego przypodobać się innym ludziom. Całe życie wyizolowany przez swoje kalectwo.

Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną. Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc żydzi do uzdrowionego: Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża. On im odpowiedział: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź. Pytali go więc: Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź? Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i doniósł żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat. (J 5, 1-16)

„Człowiek ów odszedł i doniósł żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat”

 

OD ANNASZA DO KAJFASZA

Od Annasza z bezprawnego przesłuchania łamiącego większośc reguł prowadzą Jezusa przed Kajfasza. Kajfasz zaś na szybko w nocy, korzystajac z czasu który dał mu Annasz swoim przesłuchaniem, zwołuje Wysoką Radę. Powyrywał kapłanów z łóżek. Nie mieli nawet czasu zbadać sprawy. Przedyskutować w kuluarach. Zasięgnąć języka I usyszeć coś więcej o Jezusie na mieście… Wyrwani w nocy, półprzytomni przybywają na radę. Kajfasz nie zwoływałby ich przecież, gdyby nie chodziło o sprawy najwyższej wagi… Przychodzą zatem z nastawieniem, że pewnie chodzi o jakiegoś zbrodniarza.

Wszystko znów odbywa się w NOCY – czyli BEZ-PRAWNIE. W pośrodku tłumu tych, którzy uważąją się za najwyższych stróżów PRAWA!

Na koniec powiedzą jeszcze, że według PRAWA On musi umrzeć!

NIKT – PRÓCZ JEZUSA – nie zwraca uwagi na to, że sąd odbywa się bezprawnie, w nocy. A przecież sprawy kryminalne rozpatruje się zawsze za DNIA. W ŚWIETLE, nie pod osłoną NOCY!

Wszystko jest tu z perfidią przygotowane i wyreżyserowane. Proces to tylko farsa – gra aktorów animujacych tłum – wyrok już zapadł, teraz trzeba doprowadzić tłum do jego ogłoszenia. Publicznie usankcjonować. Przecież tutaj „JEDEN MA UMRZEĆ ZA NARÓD”.

Zadziałać na niekontrolowanych uczuciach i emocjach! NA niezharmonizowanych i nie przygotowanych sercach obecnych. Zaspanych. słabych, nie mogących myśleć trzeźwo. Dorobić filozofię do emocji tłumu.

Szukają FAŁSZYWEGO świadectwa. Z gory zakłądają FAŁSZ! Jest cel – ON musi umrzeć! Zatem stwórzmy przestępstwo. Wykreujmy winę.

TO WSZYSTKO SIĘ ZWALIŁO NA JEZUSA… bo On chciał to przyjąć!

Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić, lecz nie znaleźli. Wielu wprawdzie zeznawało fałszywie przeciwko Niemu, ale świadectwa te nie były zgodne. A niektórzy wystąpili i zeznali fałszywie przeciw Niemu: «Myśmy słyszeli, jak On mówił: „Ja zburzę ten przybytek uczyniony ludzką ręką i w ciągu trzech dni zbuduję inny, nie ręką ludzką uczyniony”». Lecz i w tym ich świadectwo nie było zgodne.(Mk 14,55-59)

Jednak przedstawienie przygotowane na prędce nie KLEI SIĘ! Świadkowie zeznają sprzecznie! TEatrzyk się sypie. Zdenerwowanie Kajfasza narasta. Musi zadziałąć bo kapłani wyrwani w nocy za chwilę machną ręką i wrócą do domu. Drugiej szansy nie będzie już miał. Drugi raz mu się tak nie poddają. PROWOKACJA! To jest sposób!

PROWOKACJA

Kajfasz musiał widzieć szepty jednych do drugich. Twarze pytające „o co tu wogóle chodzi”. Kwiat inteligencji Jerozolimy, który zaczyna węszyć tu jakiś polityczny interes Kajfasza. Nie wszyscy są przychylni. Trzeba ich wziąć pod włos. Kajfasz za chwilę będzie publicznie skompromitowany.

Szatan otworzył wszystkie furtki do jego serca. Szepcze mu. Zapytaj Go! Podejdź Go! Przecież wiesz, że co odpowie….

Wtedy najwyższy kapłan wystąpił na środek i zapytał Jezusa: «Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciw Tobie?» Lecz On milczał i nic nie odpowiedział. Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie: «Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?» Jezus odpowiedział: «Ja jestem. Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi». Wówczas najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: «Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Cóż wam się zdaje?» Oni zaś wszyscy wydali wyrok, że winien jest śmierci. I niektórzy zaczęli pluć na Niego; zakrywali Mu twarz, policzkowali Go i mówili: «Prorokuj!» Także słudzy bili Go pięściami po twarzy. (Mk 14,60-65)

Jezus chciał wejść także w prowokację. Chciał przeżyć sądowe prowokacje. Policyjne prowokacje setek ludzi. Zamęczanie ludzi, by przyznali się do przestępstw, których nie popełnili…

Kajfasz wiedział, że bluźnierstwo tu zadziała, że przekona Sanchedryn.

Że żaden z Kapłanów nie weźmie wtedy strony Jezusa bo będzie współbluźniercą. Wie co Jezus głosił więc chce go doprowadzić do bluźnierczej odpowiedzi.

BÓG JEST JEDYNY -> NIE MA INNEGO

Jeśli Jezus powie o sobie, że jest Bogiem, to już koniec. Zostanie przyłapany!!!

Kajfasz musiał to zagrać bardzo ekspresyjnie. Z mocnym głosem Arcykapłana, wielkiego sędziego odwołującego się do autorytetu samego BOGA:

„POPRZYSIĘGAM CIĘ NA BOGA!”
„Czy Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga?”

Na sali musiała zapanować totalna cisza…

Większośc pewnie myśli – Jezus wpadł w sidła:

  • odpowie NIE – to mu się ta cał grupka rozsypie
  • odpowie TAK – to koniec – śmierć!

OBLUBIENIEC i OBLUBIENICA

JEZUS CZEKAŁ NA TO PYTANIE CAŁE ŻYCIE!

Jest Oblubieńcem stojacym przed Oblubienicą – Izraelem. Stoi przed przedstawicielami Izreaela. Przed oficjalnym Trybunałem. Woła teraz przed całym Izraelem. Wyznaje Izraelowi – swej Oblubienicy MIŁOŚĆ:

«Ja jestem. Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi». 

Swoje nejgłębsze posłannictwo!

TAK! MOJA DROGA! TAK MOJE UKOCHANA. TO JA JESTEM! TWÓJ MESJASZ!
TWÓJ STWÓRCA! Ten który cię stworzył. Twój UMIŁOWANY!

Jezus sam chciał tego pytania. Sam je dopuścił. bo chciał na nie ODPOWIEDZIEĆ

Na te słowa czekał KAJFASZ, na sposobność ich wypowiedzenia czekał takżę i JEZUS.

Kajfasz przedstawiciel Izraela, Oblubienicy, odrzuca jednak to wyznanie Miłości. To takzę chciał przeżyć Jezus. ODrzuconą, sponiewieraną miłość. Zdradę na „ślubnym kobiercu”.

Kajfasz podburza Radę. „Działajmy w obronie Boga!!!” „Co wam się zdaje?” Tu jest jedno wyjście:

ŚMIERĆ! ŚMIERĆ! ŚMIERĆ!

Oblubieniec wyznaje miłość, a Oblubienica woła mu prosto w Twarz – ŚMIERĆ! Nienawidzę Cię! Chcę Cię zabić! Jak najszybciej!

Jezus także to doświadczenie chciał przeżyć by złamać oścień grzechu, który jest skutkiem odrzuconej miłosci. Rozwodów. Kłótni. Zabójstw w rodzinach. Odrzucania i poniewierania najbliższymi…

To samo wyznanie. To samo Prawo. Tak skrajnie różne interretacje tych słów.

Wojna która będzie trwała do końca świata. Szatanw swej perfidii posłuży się włąsnie tymi obok. Umiłowanymi. Tak, by cios był aż do głębin serca. Tak, by ukochana rzuciła w twarz oblubieńcowi – nienawidzę cię! Żeby opluła. Skazała na śmierć!!!

I to w najmneij odpowiednim momencie. Gdy On przyszedł na zaślubiny. Gdy On wyznaje Miłość. Przyszedł po swą Oblubienicę – Izrael…


Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serce moje na wzór serca Twego. Pomóż mi wyznawać moją miłość, bez liczenia na odpowiedź. Daj mi siłę kochać BEZ-INTERESOWNIE. Bez żadnego interesu, egoizmu.

 

27. DOBROWOLNA MĘKA przeciwko GRZECHOWI

Tagi

, , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

ODRZUCONA, UMĘCZONA MIŁOŚĆ

Jezus pomiędzy Ogrojcem, gdzie przeżywa mękę serca, a Drogą Krzyżową, gdzie przeżywa cierpienie fizyczne trafia przed sąd. Do pałacu Arcykapłana, gdzie doświadcza zarówno męki serca, będąc odrzucanym przez naród któremu wyznaje swą Miłość, jak i cierpień fizycznych będąc męczonym, bitym, policzkowanym i popychanym przez żołnierzy i ludzi obecnych w czasie sądu…

Pan Jezus zanim trafi przed Piłata stanie przed dwoma sądami sprawowanymi przez przedstawicieli jego narodu. Przed sądem religijnym w pałacu Arcykapłana oraz przed sądem cywilnym reprezentowanym przez Heroda. W obu wypadkach będzie potraktowany najgorzej jak tylko się da.

Jezus jest w CENTRUM dziejów a jego serce scala w sobie wszystkie ludzkie SERCA. On reprezentuje każdego człowieka odrzuconego, niesłusznie oskarżanego…

To co on przeżywa odbija się w losie każdego człowieka, ale i niesprawiedliwość którą cierpi każdy z ludzi ma swój wydźwięk w Jego sercu i Jego cierpieniach.

NIC CO SPOTKAŁO CZŁOWIEKA NIE JEST OBCE PANU!

Pełnia człowieczych cierpień zwala się na Jezusa- przemoc, fałsz, zdrady, okrucieństwo ludzi, niesprawiedliwość, krzywoprzysięstwo… Ogrom grzechów przeciwko drugiemu człowiekowi zwala się na Pana.

MĘKA I DOBROWOLNE CIERPIENIE PRZECIW GRZECHOWI

Pan sam przyjmuje mękę i cierpienie walcząc w ten sposób z grzechem, który człowiek sam wybiera dla chwilowej przyjemności. Pan sam wybiera drogę przez śmierć do życia by nam pokazać, że z grzechu można powstawać. Ze śmierci można powstać. Miłość nieskończona, pokorna i milcząca dobrowolnie się ofiaruje przeciwko wściekłemu pełnemu wyuzdania, krzykliwemu, egoistycznemu grzechowi.

Pan zaprzecza grzechowi przez swoje wybory. Walczy z grzechem, by nas ratować.

U ANNASZA

Wszystko zaczyna się u Annasza- nieoficjalnym i bezprawnym przesłuchaniem. Annasz który nie jest sędzią nie ma prawa do prowadzenia przesłuchań. Nie jest tego roku Arcykapłanem! Nie może przesłuchiwać – nagina prawo robiąc to. On który uważa się za stróża prawa a Jezusa za odstępcę od Prawa. Tak samo pora jest nieprawidłowa i niezgodna z Prawem. NOC! W Sprawach ważnych nie wolno przesłuchiwać w nocy. Zwłaszcza tam, gdzie wchodziła w grę ŚMIERĆ. Szatan drwi z Prawa Boga.

Tylko Kajfasz i tylko za dnia mógł wydać wyrok śmierci!

Także sama treść przesłuchania jest bezprawna. Annasz pyta Jezusa: „Jakim prawem to czynisz”

Nie ma świadków! A to zeznania świadków powinny być treścią przesłuchań!

Jezus broni się: „ZAPYTAJ ŚWIADKÓW!” „JA PRZEMAWIAŁEM JAWNIE!!!”

Jezus demaskuje zagrywki Annasza i odstępstwo od Prawa!

…i co otrzymuje….

Policzek od żołdaka, który chce się przypodobać Annaszowi.

Znów Jezus się br oni: „CO ZŁEGO POWIEDZIAŁEM?!” „DLACZEGO MNIE BIJESZ”

BIJE SIĘ PRZESŁUCHIWANEGO! BEZ WYROKU?!

Grzech się wylewa. Kumuluje się tutaj niesprawiedliwość i nagminne łamanie prawa! Prawo które miało chronić jest wykrzywiane, używane, żeby wydać jedyny słuszny wyrok. Wyrok zaplanowany…

JEZUS CHCIAŁ TEGO DOŚWIADCZYĆ!

Dla wszystkich którzy będą to przeżywać.

Chciał doświadczyć złośliwości, przewrotności Annasza. Bezpodstawnej przemocy żołdaków. Jezus bierze skutki GRZECHÓW ludzi na SIEBIE! CIERPI zbierając cierpienia wszystkich ludzi na siebie.

TO ON JEST TUTAJ SPRAWIEDLIWY! NIE SĄDZĄCY!

SPRAWIEDLIWOŚĆ objawia się tutaj jako MIŁOŚĆ!


Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego. Daj mi wejść zmysłami w rozważanie przepaści Twej męki. Zanurzyć się w głębię tych wydarzeń.

26. Wychowywanie uczuć

Tagi

, , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

PORYW SERCA

Uczucia potrafią wyprowadzić nas na manowce. Jakieś prze-czucie, że gdzieś tam dalej, poza moim byciu z Ojcem, jest coś ciekawszego, bardziej porywającego. Poddanie się ciekawości i poważne decyzje pod wpływem emocji. Syn marnotrawny pokazuje wszystkie te cechy.

Nie jest też dobre poddawanie się zazdrości i rozwijanie w sercu GNIEWU. Budowanie negatywnych uczuć wobec drugiej osoby jak robi to drugi z synów.

Ojciec odzwierciedla Boga. Stały w swych uczuciach. Zharmonizowany. Czeka. Przebacza. OKAZUJE MIŁOSIERDZIE, które leczy uczucia zarówno jednego jak i drugiego z synów. Bóg przeprowadzi człowieka przez zranione uczucia, przez czas ukrzyżowania uczuć, by uleczyć w końcu poprzez MIŁOSIERDZIE.

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. (Łk 15, 1-3.11-32)

Jak zatem pracować z uczuciami? Jak je zharmonizować z całą osobą?

WZORCE

Wzorcami są Jezus i Maryja. Najczystsze serca, które nigdy nie zostały zbrudzone żadnym grzechem. Drogami pracy nad uczuciami są pasyjność i marność.

W sercu MATKI skupia się jak w soczewce wszystko to co ludzkie – MIŁOŚĆ całego stworzenia. Ona jest NIEPOKALANYM POCZĘCIEM

W sercu JEZUSA skupia się cała MIŁOŚĆ Boga – DUCH ŚWIĘTY.

Tu jest droga w człowieczeństwo i piękną duchowość. Wszystkie skarby ludzkości. Pełnia osoby ludzkiej.

PASYJNOŚĆ

Pasyjność to droga, która daje uczuciom GŁĘBIĘ i oczyszcza. Daje uczuciom prawdziwą MOC.

Jezus na drodze Paschy, drodze krzyża objawia swą MIŁOŚĆ w całej pełni. Miłość ubogą, pokorną i w pełni zależną od tych których umiłował. Miłość gotową oddać życie i oddającą życie za ukochany naród. Wchodząc w mękę Jezusa mogę oczyścić moje uczucia, moją Miłość. Tu nie ma miejsca na uniki, ucieczki. Tu nie ma miejsca na filozofowanie i gdybanie. Tu jest konkret. Cel to Golgota a potem pusty grób! Cel w imię MIŁOŚCI. MIŁOŚCI najczystszej i najszlachetniejszej.

Jezus w czasie sądów, drogi krzyża, na Golgocie pokazuje MIŁOŚĆ MOCNĄ, ZDETERMINOWANĄ, GŁĘBOKĄ. Miłość nie do zastraszenia, czy wy-nęcenia od drogi na szczyt Golgoty. Ku Zbawieniu ludzi.

Ta droga streszcza się w niezwykły sposób w Eucharystii. Abym mógł wchodzić w mękę Pana w czasie Eucharystii potrzeba mi wiary. Wejścia poza zasłony znaków. W to co się działo w Jerozolimie i na wzgórzach okalających miasto w czasie tamtych dni. Widzieć drogę Pana w znakach Eucharystii. Trzeba stopniowego oczyszczania i budowania mojej świadomości. A to dzieje się własnie przez Eucharystię przeżywaną z uporem walki z rozproszeniami. Eucharystię do której wraca się jak najczęściej – każdego dnia. Potrzeba mi też pogłębiania wiedzy Eucharystycznej. Wchodzenia w znaczenie symboli i elementów Eucharystii.

Jeszcze jedną niezwykłą drogą wchodzenia w Eucharystię głębiej i głębiej jest własnie pasyjność – rozważanie męki Pana. Przez Słowo, Gorzkie Żale, Drogę Krzyżową, Tajemnice Bolesne, Adorację Najświętszego Sakramentu, Adorowanie Krzyża, czy choćby modlitwy odwołujące się do Męki Pana…

Wejść w przepaść męki Pana:

  • przez rozum,
  • budując pamięć tych wydarzeń i często do nich wracając
  • przez uczucia. Pozwalając sobie na wyrażanie uczuć w czasie rozważania męki.

Pasyjność daje korzenie człowieczeństwa. Im głębiej w nią wchodzę tym głębiej zapuszczam korzenie i tym stabilniejszy jestem. Tym lepszy ma dostęp do życiodajnych źródeł. Dobre korzenie dają odporność na wichry i czas posuchy. Pasyjność chroni przed byciem PŁYTKIM i ZMIENNYM w uczuciach. Uczy nie poddawania się namiętnością i chwilowym żarom. Pomaga składać dar z siebie dla drugiej osoby.

Praca nad uczuciami wymaga duchowego treningu. Codziennie ale bez „przetrenowania” się. Począwszy od prostych praktyk. Potem krok po kroku w coraz głębsze i trudniejsze. Najprościej zacząć od codziennej modlitwy „Duszo Chrystusowa”.

W wiecie niestałości potrzeba mi wiele takiej pracy, bo:
„Nic nie jest tak prawdziwe, by słownie nie dało się tego podważyć” (św Tomasz)
Dziś w świecie uzasadnia się w łatwy sposób każdy rodzaj postępowania. Łatwo wpaść w taką pułapkę i stać się chorągiewką na wietrze porywaną każdym podmuchem namiętności i nieuporządkowanych uczuć.

BĘDZIE TRZEBA WALCZYĆ!

Kusiciel wie, że silne korzenie zbudowane na pasyjności sprawią, że człowiek będzie się silne opierał wszelkim pokusom. Dlatego kusiciel będzie robił wszystko, by ośmieszyć, obrzydzić mi tą drogę. Bym odmawiał tą modlitwę bezmyślnie. Bym nie wchodził w treść. Wtedy trzeba mi TRWAĆ. Jak skała. Iść z WIARĄ w to co niewidzialne i nienamacalne. Uprzeć się.

Pasyjność uparta, zdeterminowana, opierająca się pokusom prowadzi ku prawdziwej czystości serca.

Trzeba mi wchodzić całym sercem, całym sobą w przestrzeń pasji Pana. Wiedząc, że IM GORZEJ TYM LEPIEJ. Im bardziej atakowana jest ta sfera tym większe ma owoce u swego celu!

MARYJNOŚĆ

Jest jeszcze drugie ważne czyste serce. Serce ludzkie – serce Maryi, od którego można się wiele uczyć na temat uczuć. Maryja uczy piękna, delikatności, czystości i jednoznaczności uczuć. W niej skupia się to co widzialne w uczuciach, to co ludzkie. W synu jest to co głębokie i duchowe. Od Maryi można się uczyć „smaku”, „zapachu” uroku uczuć.

By się uczyć od Maryi potrzeba stałego i serdecznego kontaktu z Nią. Bóg dał jej niezwykłe piękno i dar – NIEPOKALANOŚĆ. Ona jest zespolona z Duchem Świętym. Jego Oblubienicą. W Niej w jej ciele spotkała się Miłość Boga i Miłość stworzenia i dokonał się cud Wcielenia. Ona jak żywe Tabernakulum nosiła w swym ciele Zbawiciela. W Jej łonie rozwijał się Jezus. Ona przez lata żyła w niezwykłej świątyni – domu w Nazarecie – mając obok siebie Boga-Człowieka.

Ona jest także naszą MATKĄ i WYCHOWAWCZYNIĄ. Najpiękniejsza z Bożych stworzeń. Najpiękniejsza ludzi. To od Niej trzeba uczyć się piękna. Być w szkole Maryi! Brak Matki powoduje że dziecko się źle rozwija. Przeżywa bunty emocjonalne, zagubienie, wchodzi na złą drogę.

Często wielkie pomyłki – sekty – zaczynają się od szczytów ducha. Rozognionych emocji, a kończą się na wykrzywieniu czystości – wielkiej rozpuście. Gdy zabraknie równowagi. Gdy zabraknie Matki łatwo się pogubić.

Szkoła Maryi to szkoła Różańca, godzinek. modlitw maryjnych. I znów trzeba mi walczyć, bo Szatan wie, że serce wrażliwe, czułe i pragnące prawdziwego piękna nie łatwo da się zwieść jego szpetocie ukrytej za marnymi zasłonami piękna i górnolotnych idei. Osoby które wyszły ze szkoły Maryi łatwo demaskują tego typu podstępy.

NA CZYSTOŚĆ – RECEPTA ŚW ALFONSA

Św Alfons Liguori polecał swym penitentom prosty lek na problemy z czystością. Modlitwę o czystość serca (Kolektę z uroczystości Niepokalanego Poczęcia) + 3x „Zdrowaś Maryjo”. Dawkowanie codzienne! Ze skupieniem na wypowiadanych słowach. Modlitwa prosta, pokorna i pełna walki ze sobą by ją odmawiać codziennie ze skupieniem. Czyli po prostu skuteczna! Przez tą modlitwę uchyla się Matce drzwi do wnętrza Serca. By ona jako pracowita kobieta weszła tam i powymiatała wszystkie pajęczyny . Prze-szorowała okna, by znów zrobiło się tam jasno.

Boże, Ty przez Niepokalane Poczęcie
Najświętszej Dziewicy
przygotowałeś swojemu Synowi godne mieszkanie
i na mocy zasług przewidzianej śmierci Chrystusa
zachowałeś ją od wszelkiej zmazy,
daj nam za Jej przyczyną
dojść do Ciebie bez grzechu.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa…

+ 3x ZDROWAŚ MARYJO

 

NA GŁĘBIĘ – RECEPTA O. B. MOKRZYCKIEGO

Codziennie modlitwa „Duszo Chrystusowa”. Uparta. Z walką nad skupieniem nad wypowiadanymi słowami. Z wołaniem „Męko Chrystusowa wzmocnij mnie!”. Pragnieniem umocnienia uczuć. „Wodo z boku Chrystusowego obmyj mnie”, z pragnieniem wody miłosierdzia obmywającej serce z brudu grzechów.

Duszo Chrystusowa, uświęć mnie.
Ciało Chrystusowe, zbaw mnie,
Krwi Chrystusowa, napój mnie.
Wodo z boku Chrystusowego, obmyj mnie.
Męko Chrystusowa, pokrzep mnie.
O dobry Jezu, wysłuchaj mnie.
W ranach swoich ukryj mnie.
Nie dopuść mi oddalić się od Ciebie.
Od złego ducha broń mnie.
W godzinę śmierci wezwij mnie.
I każ mi przyjść do siebie,
Abym z świętymi Twymi chwalił Cię,
Na wieki wieków. Amen.

 

APLIKOWAĆ LEKI CODZIENNIE

W Bogu człowiek ma wolność. Może się otworzyć na bycie formowanym albo odrzucić taką drogę.

  • To JA MUSZĘ CHCIEĆ, by Bóg przyszedł i oczyścił mi serce
  • To JA MUSZĘ SIĘ OTWORZYĆ na Bożego Ducha
  • To JA MUSZĘ PROSIĆ o Boże działanie

Przykładem jest Jan Paweł II – w swym herbie miał Krzyż i symbol Maryi. I taki był jego pontyfikat. Głęboko Pasyjny i Maryjny. I takie serce jest dostępne dla każdego…
każdego kto tylko zechce i się otworzy.


Panie daj mi upór bym trwał w rozważaniu twej męki – codziennie. Bym starał się być codziennie na Eucharystii. Bym umiał razem z Tobą pracować nad głębią moich uczuć.
Pomóż mi wchodzić w Eucharystię i Adorację Eucharystyczną i Krzyża. Bo „Ty w przedziwnym sakramencie zostawiłeś nam PAMIĄTKĘ SWEJ MĘKI”

Matko ucz mnie piękna uczuć. Delikatności, czułości, wrażliwości. Łączenia sfery duchowej z cielesną. Pomóż mi przez swe wstawiennictwo i wypraszaj czystość serca.

 

25. Dwa niezwykłe serca

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

DWA SERCA

Ewangelia mówi w szczególny sposób o cierpieniu dwóch serc. Serca Maryi, którego cierpienie zapowiedział prorok w dniu Ofiarowania. Serca Jezusa, którego cierpienie najsilniej objawia się w Ogrojcu.

Ciekawe, gdyby przyjrzeć się tym dwom postaciom to w niezwykły sposób odnoszą się one do cierpienia Drogi Krzyżowej. Nie ma tutaj szarpania się. Krzyczenia. Błagania. Zrywania ze swą godnością. Spotkanie Matki i Syna na drodze krzyżowej jest pełne ciszy… Milczące jest też spotkanie Matki i Syna na moment przed jego śmiercią na wzgórzu Golgoty. Wybrzmiewa tylko kilka słów Syna. Obie te osoby są przepełnione Duchem Świętym. Pogodzone z wolą Ojca. Zharmonizowane wewnętrznie.

ICH UCZUCIA SĄ W NIEZWYKŁY SPOSÓB USPOKOJONE I UPORZĄDKOWANE.

Ich uczucia i emocje są skierowane totalnie ku celowi ostatecznemu – Chwale Boga i Zbawieniu ludzkości. Wiele zadziwiających, zaskakujących działań ludzi będących w Kościele wynika z niekontrolowanych uczuć. Poddania się szalejącym emocjom.

Ludzie Kościoła wyruszający na współczesne krucjaty przeciwko innym ludziom. Wojujący mieczami słów, banerów, szczekaczek, protestów, blokad. Powstają ideologie to rozgorzałych w sercach emocji… Jeśli serce podda się emocjom, to potem samo sobie uzasadni poszczególne działania. Przypisze im najbardziej szczytne cele.

Uczucia potrafią człowieka zniewolić. Wiele problemów emocjonalnych współczesnych ludzi wynika właśnie z takich zniewoleń i poddawania się uczuciom. Zdrady małżonka, czy stanu duchownego. Zabójstwa. Oczernianie. Rozbijanie jedności. Niekontrolowane uczucia wprowadzają CHAOS!

ZADANIEM ĆWICZEŃ DUCHOWYCH IGNACEGO jest systematyczne porządkowanie. Obszar po obszarze człowieczeństwa i osoby. Tak by doprowadzić człowieka do harmonii. Do uporządkowania życia i uczuć. By wszystko dążyło ku CELOWI OSTATECZNEMU. By wszystko w człowieku współdziałało i pomagało.

CELEM JEST CHWAŁA BOGA I SŁUŻBA BOGU!

UCZUCIA

  • to element człowieka – wyznacznik człowieczeństwa
  • mają potężną siłę spajania ale i rażenia
  • nie da się i nie wolno ich przekreślać bo takie działanie wyniszcza człowieka – dehumanizuje
  • nie można ich też spychać na manowce, bo zły to wykorzysta i zaatakuje w nieoczekiwanym momencie. Zepchnięte uczucia mogą też prowadzić do chorób jak depresja
  • nie wolno uczuć niszczyć – niszczenie uczuć może być bardziej zabójcze dla człowieka niż sprawianie bólu fizycznego
  • wypaczenie uczuć to też nie jest dobra droga, bo wypacza się człowieczeństwo
  • nad uczuciami trzeba sukcesywnie regularnie i z uporem pracować
  • uczucia dążące ku celowi ostatecznemu trzeba rozwijać
  • uczucia można wychowywać przez odpowiednie praktyki prowadząc je ku właściwej kulturze uczuć

Dobrze rozwijane uczucia prowadzą ku PIĘKNEMU ZHARMONIZOWANEMU człowieczeństwu!

Uczucia są też głównym polem działania złego. Stąd często zaczyna. Tu szuka pierwszych elementów zaczepienia.

WALKA DUCHOWA ZACZYNA SIĘ W DUŻEJ MIERZE W SFERZE UCZUĆ. TU POJAWIA SIĘ WIĘKSZOŚĆ WSTĘPNYCH ATAKÓW ZŁEGO DUCHA

SŁOWO

Dzisiejsze Słowo nawiązuje do tej rzeczywistości:

Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę przewiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Poznajmy, dążmy do poznania Pana; Jego przyjście jest pewne jak poranek, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, jak deszcz późny, co nasyca ziemię. „Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą, Judo? Miłość wasza podobna do chmur o świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem cię przez proroków, słowami ust mych pouczałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń”. (Oz 6, 1-6)

MIŁOŚĆ – ulotna – jak chmury o świtaniu albo rosa o poranku, która prędko znika.
Bóg wychowuje uczucia przeprowadzając człowieka przez krzyż także w tej sferze. Wprowadzając człowieka w doświadczenia ubóstwa uczuć, ich wielkiej prostoty, pokory, szczerości i posłuszeństwa Bogu. Bóg uczy właściwych postaw w uczuciach prowadząc człowieka po ścieżkach MIŁOSIERDZIA. Jeszcze mocniej wybrzmiewa to w dzisiejszej Ewangelii. Gdy spojrzy się na dwie postawy przez pryzmat uczuć. Wiary. Tego jak wygląda UBÓSTWO, POKORA i poczucie ZALEŻNOŚCI (KRZYŻ) w modlitwie obu postaci. Jakie uczucia nimi kierują. Jakie pragnienia. Jaki mają CEL w swej modlitwie:

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”. (Łk 18, 9-14)

Jak uczyć się właściwego kierowania uczuciami? Jak przygotowywać się do ataków złego ducha?

” W krzyżu cierpienie, W krzyżu zbawienie, krzyżu miłości nauka.. ” 

Ewangelia pokazuje dwie elementy formowania uczuć przedstawiając osoby Maryi i Jezusa. Maryjność i pasyjność prowadzą ku CZYSTOŚCI SERCA.

CZYSTOŚĆ SERCA

To uporczywe wpatrywanie się w tajemnice życia Jezusa z perspektywy Maryi ale także trwanie przy Jezusie w jego drodze krzyża, czyli maryjność i pasyjność prowadzą ku prawdziwemu człowieczeństwu. Pokazują to niezliczeni świeci Kościoła. Różaniec, rozważanie męki, zawierzenie się Maryi, wchodzenie w tajemnicę krzyża. Te elementy ciągle przeplatają się w życiorysach świętych. To te elementy duchowości chrześcijanina rozstrzygają:

  • o powodzeniu lub porażce życia duchowego
  • o pięknie i harmonii ludzkiego człowieczeństwa
  • o uleczeniu z pokaleczenia i ran wewnętrznych
  • o czystości serca i intencji

Uczucia wiążą się z MIŁOŚCIĄ – z szansą kochania. Miłość jest tym pełniejsza im czystsze jest ludzkie serce. Celnik który pada na twarz i prosi Boga o czystość serca, o miłosierdzie – to on trafia w samo sedno duchowości i drogi duchowego wzrostu. Walka o czyste serce…

CZYSTOŚĆ jest postacią MIŁOŚCI,
zaś MIŁOŚĆ jest JEDYNYM GWARANTEM CZYSTOŚCI!

Nikt nie będzie czysty jeśli nie będzie kochał. Czystość serca jest tym większa i wznioślejsza im większa jest miłość! MIŁOŚĆ skierowana ku Bogu. MIŁOŚĆ pragnąca Bożego miłosierdzia, bycia na Jego podobieństwo sprawia że czystość przechodzi wszelkie wyobrażenia. Wchodzi w głębiny KRZYŻA i staje się:
UBÓSTWEM, ZALEŻNOŚCIĄ i POKORĄ.

Uczucia stają się PROSTE. UBOGIE. Nie zagmatwane. W swej prostocie i pokorze i skoncentrowaniu na podporządkowaniu się woli Boga, stają się OLŚNIEWAJĄCE.

Dwa serca są tak czyste. Żyjąc na Ziemi były tak czyste i to od nich trzeba się uczyć.

  • Maryja – NIEPOKALANE POCZĘCIE – serce nigdy nie skażone grzechem. Zawsze CZYSTE. Nigdy nie zabrudzone.
  • Jezus – będący w jedności z Ojcem i Duchem. Sama MIŁOŚĆ. Ten, który wypełnił wolę Ojca do końca. Z Jego przebitego boku, zranionego serca, PRZECZYSTEGO SERCA zrodził się Kościół.

PROBLEMY Z CZYSTOŚCIĄ

Ludzie mają problem z czystością, bo człowiek bez pomocy Boga, sam z siebie nie jest zdolny do wielkiej i prawdziwej miłości. W Bogu, który człowieka rani i uzdrawia, można się uczyć właściwych postaw Miłości.  Bóg gdy kocha, to wychowuje. Wytapia jak złoto w tyglu. Wybiela, jak ług farbiarzy zastosowany do tkaniny. Czystość jest często atakowana, bo ludzie gdzieś zagubili harmonię. Pracę nad uczuciami. Kusiciel właśnie przez tą dziedzinę życia stara się odrywać ludzi od Boga.

Kusiciel wykorzystuje emocje i uczucia, a przez  to:

  • atakuje czystość
  • wyśmiewa czystość
  • uniemożliwia czystość

Bez czystości nie ma MIŁOŚCI. Bez MIŁOŚCI traci się z oczu CEL!!! Schodzi się ze ścieżki ku celowi ostatecznemu. Człowiek w ten sposób się nie zrealizuje, bo jest istotą STWORZONĄ do MIŁOŚCI i MIŁOWANIA. Człowiek odbiera MIŁOŚĆ – odbiera BOGA jako tego, który wyznaje MIŁOŚĆ. Bóg wyznaje człowiekowi MIŁOŚĆ na tysiące sposobów każdego dnia. Człowiek by poczuć się spełnionym ma na tą MIŁOŚĆ odpowiedzieć poprzez poszczególne działania – modlitwę, uwielbienie, służbę…

WCIELENIE

Wcielenie to niezwykłe przymierze. To eksplozja dwóch Miłości. MIŁOŚCI WIEKUISTEJ z MIŁOŚCIĄ STWORZENIA. Dlatego jego owocem jest BÓG – CZŁOWIEK.

CAŁA MIŁOŚĆ BOŻA – NIE STWORZONA SKUPIA SIĘ W DUCHU ŚWIĘTYM!

CAŁA MIŁOŚĆ STWORZONA W SPOSÓB NAJCZYSTSZY I NAJPIĘKNIEJSZY TO NIEPOKALANE POCZĘCIE – MARYJA.

Spotkanie tych dwóch MIŁOŚCI – na „FIAT” Maryi, na jej TAK zaowocowało eksplozją MIŁOŚCI NA ZIEMI. Zaowocowało CIAŁEM. Począł się BÓG-CZŁOWIEK.

JEZUS CHRYSTUS – BÓG-CZŁOWIEK – CZYSTA MIŁOŚĆ


Panie prowadź na drodze czystości. Miłości pięknej i szlachetnej. Uzdrawiaj me wnętrze i oczyszczaj mnie. Nie Miłość owocuje we mnie.

23. Ogrojec – wielka męka serca

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

OPARCIE W LUDZIACH

Jezus w Ogrojcu modli się usilnie. Walczy wewnętrznie z pokusami pustki i bezsensu które podsuwa zły duch. Wraca z uporem do ludzi, do najbliższych – do Apostołów. Ludzi, którzy nic nie zrozumieli. Nie pojęli jak bardzo są potrzebni – ŚPIĄ!

Jezus pokazuje mi, że jeśli będę szukał oparcia tylko w ludziach – NIE ZNAJDĘ GO! Nie będę zrozumiany, przyjęty. Ludzie będą „spali” obok. Ich sen będzie polegał na koncentracji na sprawach ich własnego życia. Ich własnych problemach codzienności. Zmęczeni codziennością nie znajdą czasu na mnie. Przyjście do ludzi ma jednak SENS! Bo my jesteśmy ludźmi. Stworzeni ku jedności, do wspólnoty. Jezus sam pokazuje, że do nich wraca. Nie obraża się. Pokazuje też, że akcent trzeba położyć na relację do Ojca a nie do ludzi. Nie w ludziach pokładać nadzieję…

GDY LUDZIE MNIE NIE ZROZUMIEJĄ. GDY MNIE ODRZUCĄ. NIE POJMĄ O CO MI CHODZI. TRZEBA MI WRACAĆ DO BOGA. Nie urażać się i nie zrażać. Dzielić się z ludźmi bliskimi moim sercem, ale przede wszystkim wylewać ból serca przed BOGIEM!

UPARTA MODLITWA

Jezus pokazuje też, że trzeba z uporem wracać do Boga. Ciągle z powrotem przed Jego oblicze. Raz, drugi, trzeci. Bez jakichś rozbudowanych teologicznych zachwycających tekstów. Prosta uboga, pokorna modlitwa pełna zależności od Ojca. TO JEST DROGA…

Ciągle w kółko PROŚBA → POSŁUSZEŃSTWO WOLI OJCA → PROŚBA → ZGODA NA JEGO WOLĘ …. i tak w kółko. Jezus wraca ciągle do tych samych słów modlitwy. Do tych samych zdań.

Bóg chce bym wypowiadał moje rozterki, moje prośby, ale On ma także najlepszy plan na mnie.
Choćbym krzyczał, płakał, padał na twarz, pocił się krwią z przerażenia wołał OJCZE ODDAL całym sobą, to zawsze DO NIEGO. KU NIEMU. Zawsze w rozmowie z Bogiem….

I zawsze z głębi: NIE MOJA ALE TWOJA WOLA NIECH SIĘ STANIE, TATO…! Jeśli właśnie tego potrzeba, to dobrze. Niech TWOJA wola się dzieje. Nawet jeśli serce i umysł będą podpowiadały że to nie ma sensu. Nawet gdy wokół będzie kompletny mrok. Właśnie wtedy trzeba mi UPRZEĆ SIĘ I WOŁAĆ. Tym głośniej i usilniej.

ODPOWIEDŹ

Bóg odpowiada na upartą modlitwę. Może nie tak jak mi się zdaje. Nie tak jak bym chciał. Ale posyła Anioła pocieszenia. Tak jak na Pustyni po kuszeniu Jezusowi usługiwali Aniołowie. Tak i po kuszeniu w Ogrojcu przychodzą do Niego Aniołowie by Go pocieszyć. Usłużyć mu bliskością, której zabrakło ze strony ludzi. BÓG UMOCNI. PODTRZYMA. WESPRZE. WYSŁUCHA…

Bóg wysłuchuje inaczej niż się wydaje. Odpowiada inaczej niż bym chciał. Ale robi to Miłością i daje to co najlepsze dla mnie…!

Bóg wysłuchał wołania Jezusa. Posłał Anioła. Ale też wypełnił drogę Zbawienia wobec ludzkości poprzez swego Syna. Jezus wejdzie do ogrodu Rajskiego z wszystkimi którzy Mu uwierzą. Ta męka ma SENS. Ogromny sens. Przyniesie nieprawdopodobne owoce…!

Ogrojec to potężna męka. Cielesna męka trwa chwile. Pojawia się ból a potem zanika. Męka wnętrza pali. Stres który powoduje krople krwi na skroniach. Strach. Ból wnętrza i płomień nie do ugaszenia. W męce fizycznej Jezus będzie milczący i spokojny. Tutaj widzimy jak się miota. Jak wraca z miejsca modlitwy do Apostołów i z powrotem…. Jego wnętrze płonie od męki serca.

Trzeba mi więcej widzieć w ludziach. Patrzeć głębiej – w serca ludzi wokół. Dostrzegać to co pali ich wnętrza. Jedyne co mogę to często wysłuchać. Ale przede wszystkim MODLIĆ SIĘ. Wspomagać modlitwą i trwać przy człowieku, by się nie załamał i nie poddał…

BRUTALNE ARESZTOWANIE

Przychodzą z kijami latarniami, wojskiem. Przychodzą w dużej liczbie. Jak na przestępcę, złodzieja, zbrodniarza…

Jezus – MIŁOŚĆ – chce ich jeszcze ratować. Bardzo mocno. Bardzo wyraźnie pokazuje że jest Bogiem człowiekiem – „JA JESTEM”. Pokazuje im jaką ma władzę. Na Jego słowa padają na ziemię. Kocha ich i chce by się nawrócili.

Jezus pokazuje MAJESTAT, który powala żołnierzy na kolana!!!

By ta męka serca nie poszła na marne. By choć jedno z tych serc zmieniło swe nastawienie. Uzdrawia – ocala słuch Malchosa.

ALE TO NIE POMAGA! Zatwardziałe serca nie pozwalają Mu wejść. Nie otworzą się na ducha.

NAMIĘTNOŚCI i TWARDE CELE zagłuszyły i zaślepiły nawet to co naocznie widzieli i doświadczyli. Oczywiste sprawy. Oczywiste znaki. Tyle razy chcieli znaków. Obiecywali, że uwierzą. Dostali. Takie mocne znaki …. i nic ….

ZDRADA

By dopełnić goryczy Jezusa. POCAŁUNKIEM. Znakiem miłości ANTY-MIŁOŚĆ chce Mu pokazać, że ta męka nie ma sensu. Judasz przychodzi i zdradza w tak okrutny sposób. Mógł wskazać palcem. Mógł tylko ich przyprowadzić. Ale Judasz podchodzi. Wchodzi w intymną bliskość z Panem i zdradza go znakiem MIŁOŚCI!!! Jakże to musiało zaboleć w głębinach serca Pana.

Trzeba mi uważać na piękne znaki i słowa, przez które anty-miłośc potrafi zdradzać. Niszczyć. Podchodzić moje serce by mnie zwieść. Zawsze trzymać się Pana i odnosić to co się dzieje wokół w relacji do Pana… On to pierwszy przeszedł…

„Bądź pozdrowiony Mistrzu!” Kłamstwo. Dobre słowa. Pocałunek. Wszystko za pieniądze…!

Nawet tutaj Jezus chce go jeszcze ratować:

„PRZYJACIELU!” Mój Apostole. Wybrany! Ukochany

POMYŚL PROSZĘ! Co robisz? „Po coś przyszedł!” – podejmij refleksję…

„Pocałunkiem zdradzasz” ZAWRÓĆ! Proszę cię, zawróć…

Trzeba mi dbać o życie w łasce uświęcającej. Trwanie w grzechu doprowadza w końcu do takiego etapu, że jest się ślepym na oczywiste znakiem. Do miejsca gdzie serce praktycznie nie potrafi zawrócić. Do grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Zarzucania Bogu tego, że jest przestępcą i zbrodniarzem. Totalnego zamknięcia serca…

RZUCILI SIĘ NA NIEGO

Rzucili się jak na zbójcę. Z kijami, sznurami. Związali. Zabrali wolność temu, który obdarza wolnością i szanuje wolność każdego człowieka. On z natury wolny, ma teraz zabraną wolność. Ale Jezus chciał wejść w to cierpienie człowieka. W zniewolenie, w Aresztowanie. W niesłuszne zabranie wolności. Skrępowanie. Teraz żołnierze zarządzają tym gdzie Go za ciągną, zawloką, wyszarpią z miejsca w miejsce…

Wszystko co mnie ogranicza, upokarza, zabiera wolność – MOŻE MIEĆ SENS TYLKO W NIM. Wyrazem tego jest ślub. Małżeństwo, czy ślub posłuszeństwa w zakonie. Deklaracja oddania wolności dla drugiej osoby. Związania siebie dobrowolnie. Chcę być skrępowany w swej wolności właśnie dla NIEGO.

APOSTOŁOWIE UCIEKAJĄ – SAMOTNOŚĆ

Wreszcie Jezus zostaje całkiem osamotniony z bliskich mu serc. Przychylnych Mu ludzi. Apostołowie uciekają! Zostaje sam z tymi, którzy planują Go zabić.

Uczniowie dalej nic nie rozumieją. Chcą walczyć mieczem. A Jezus chce by walczyli modlitwą. Zgubili się – potem rozpierzchli…

Zamiast ducha – wygrało Ciało i krew. Nie posłuchali Pana…

Jezusa nie broni się współczesnymi WOJNAMI KRZYŻOWYMI. Nie przez atakowanie innych. Nie przez miecz. Wymachiwanie słowami. Protestacjami. Prawami. Jezusa broni się pokorną cichą, posłuszną ubogą modlitwą!

Piekło szydzi! To takich masz uczniów. Najpierw zapewniają że zbrojnie powstaną w obronie, a teraz uciekli w popłochu.


Panie daj mi dostrzegać wokół mnie tych, którzy cierpią wewnętrznie. Którzy potrzebują by przy nich trwać i modlić się. Pomóż i mnie znosić cierpienia serca…

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

22. Ogrodzie Oliwny widok w tobie dziwny

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

OGROJEC

GRZECH – rzeczywistość, która niszczy przyjaźń i JEDNOŚĆ. Pan z Wieczernika gdzie ogłosił, że drogą do uwielbienia i oddania chwały Bogu jest jedność idzie jeszcze głębiej. Zanurza się przez WIARĘ w rzeczywistość niewidzialną – w głębiny serca.

Grzech zaczął się od SERCA, od WEWNĘTRZNEJ DECYZJI człowieka. Pan wchodzi zatem w głębię serca i zaczyna przeżywać mękę w tej przestrzeni. Człowiek dopuścił wątpliwość poddaną przez węża. Jezus w Ogrojcu poddaje się całkowicie woli Ojca. przedstawia pragnienia swego serca. Chce by ten kielich się oddalił. Ale oddaje się OJCU bez reszty. BEZ ŻADNYCH ZASTRZEŻEŃ i WĄTPLIWOŚCI. Jest POKORNY, POSŁUSZNY i UBOGI do końca. Jego jedynym bogactwem jest relacja z OJCEM – Miłość.

Po dopuszczeniu wątpliwości w sercu dopiero potem – jako następstwo – pojawiły się czyny. Konkretne działania. Cielesne skutki grzechu Jezus przyjmie na siebie na drodze Krzyża. W Ogrojcu Jezus chce jakby odwrócić proces wątpliwości w sercu. Niestałości serca człowieka.

W Wieczerniku Jezus wołał o jedność w ramach wspólnoty.

W Ogrojcu woła o jedność wnętrza – zjednoczenie serca z Ojcem mocą Ducha.

Męka Ciała nie będzie miała sensu jeśli nie uleczy się serca człowieka. Jeśli wnętrze nie będzie zdecydowane. Stałe. Zharmonizowane. Oczyszczone. Jezus przyjmuje więc tutaj mękę wnętrza. Mękę serca. Pomostem między męką serca a męką ciała będzie w Ogrojcu brutalne aresztowanie – wojsko – skrępowanie fizyczne Jezusa. Jednak do tego czasu Jezus cierpi głównie wewnętrznie.

OPIS EWANGELICZNY

Każdy z Ewangelistów opisuje tą mękę:

  • Mt 26,30.36-56
  • Mk 14,26.32-42
  • Łk 22,39-53
  • J 18,1-11

Wtedy przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów: «Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił». Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!» I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty». Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: «Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe». Powtórnie odszedł i tak się modlił: «Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!» Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne. Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz trzeci, powtarzając te same słowa. Potem wrócił do uczniów i rzekł do nich: «Śpicie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy! Oto blisko jest mój zdrajca». (Mt 26, 36-46)

To powiedziawszy Jezus wyszedł z uczniami swymi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i Jego uczniowie. Także i Judasz, który Go wydał, znał to miejsce, bo Jezus i uczniowie Jego często się tam gromadzili. Judasz, otrzymawszy kohortę oraz strażników od arcykapłanów i faryzeuszów, przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią. A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich: «Kogo szukacie?» Odpowiedzieli Mu: «Jezusa z Nazaretu». Rzekł do nich Jezus: «Ja jestem». Również i Judasz, który Go wydał, stał między nimi. Skoro więc rzekł do nich: «Ja jestem», cofnęli się i upadli na ziemię.  Powtórnie ich zapytał: «Kogo szukacie?» Oni zaś powiedzieli: «Jezusa z Nazaretu». Jezus odrzekł: «Powiedziałem wam, że Ja jestem. Jeżeli więc Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść!» Stało się tak, aby się wypełniło słowo, które wypowiedział: «Nie utraciłem żadnego z tych, których Mi dałeś». Wówczas Szymon Piotr, mając przy sobie miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho. A słudze było na imię Malchos. Na to rzekł Jezus do Piotra: «Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?» (J 18,1-11)

Czuwajcie i módlcie się – DUCH ochoczy ale CIAŁO słabe.

Jezus wypowiada głębię. DUCH i CIAŁO.

Góra OLIWNA – góra przemienienia

Jezus wziął ze sobą PIOTRA JAKUB I JANA. Tych samych których zabrał na inną Górę – Górę Tabor. Tam pokazał im swe ciało uwielbione. Tu okazał im inne przemienienie. Ciało umęczone wewnętrznie. z kroplami krwi spływającymi po czole i policzkach w związku ze stresem wnętrza, który przeżywał.

Jezus zabrał ich do posiadłości – Getsemani – czyli TŁOCZNI OLIWY. Bo tu jego serce jest ściskane bólem, tak jak oliwa by wydała olej… Ten proces jest potwornie trudny i bolesny. Po ludzku każdy chciałby mieć przy sobie bliskich. Tak też zrobił Jezus: „Czuwajcie ze mną, bo smutna jest moja DUSZA aż do śmierci”.

I znów jak na górze Tabor tak i w Ogrojcu uczniowie się pogubili. W Ogrójcu to pogubienie jest jeszcze boleśniejsze – bo tu osamotnili Pana!

SYMBOLIKA

Jeśli popatrzy się na Ogrojec i jego wydarzenia po kątem symboli – to jest ich tu wiele.

  • OLIWKA – symbol Izraela
  • TŁOCZNIA OLIWY – to męka, ścisk, tłoczenie
  • OGRÓD – nawiązuje do innego Ogrodu – Edenu…

On ufa Bogu i sam poddaje się tłoczeniu – męce. Odwołując się do ogrodu gdzie ludzie sami chcieli wytłoczyć oliwę radości odrzucając Boga…

Jezus ujawnia także swe człowieczeństwo w męce serca:

  • SAMOTNOŚĆ – Uczniowie Go opuszczają
  • ROZTERKI – stress, pocenie się krwią, strach
  • MIOTANIE SIĘ – chodzenie między samotnością modlitwy a towarzystwem uczniów – tam i z powrotem – kilka razy
  • INTYMNOŚĆ – tylko trzem uczniom objawia głębię męki jaką odczuwa we wnętrzu
  • PUSTKA – pustynia w sercu
  • SMUTEK
  • POTRZEBA WSPARCIA ze strony innych, najbliższych

WSZYSTKO SIĘ NA NIEGO ZWALIŁO – A ON SIĘ WEWNĘTRZNIE SŁANIA. TRUDNO MU UNIEŚĆ TEN CIĘŻAR. NIE JEST JAK STAROŻYTNI BOGOWIE – HEROSI. ON JEST LUDZKI. CZUJĄCY. BÓG-CZŁOWIEK!

Niedługo będzie to widać jak na ramiona włożą mu krzyż. Teraz wszystko dzieje się w Jego sercu… Na głębinach wnętrza.

Jezus tak jak będzie upadał na drodze krzyża, tak i tu „PADŁ NA OBLICZE SWOJE”. Jezus – wrażliwy człowiek – jest wtłoczony w ziemię ogromem cierpienia. Przygnieciony. Przywalony…

JEDYNE CO MOŻE – to MODLIĆ SIĘ!

Tego mnie uczy Jezus:

Gdy przyjdzie beznadzieja. Gdy przyjdzie smutek bez granic. Gdy wszystko się wali. Mogę szukać oparcia u ludzi. Ale i oni mogą nie zrozumieć. Nie udźwignąć. Wtedy trzeba się MODLIĆ! WOŁAĆ DO OJCA Z NAJWIĘKSZYCH GŁĘBIN SERCA! IM WIĘKSZY UCISK I BÓL SERCA – TY USILNIEJ TRZEBA MI SIĘ MODLIĆ!

OBRAZ SERCA PANA

Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem,
na darmo i na nic zużyłem me siły.
Lecz moje prawo jest u Pana
i moja nagroda u Boga mego.(Iz 49,4)

Takie jest serce Jezusa – tak pokazuje to Pieśń Sługi nazywana piątą Ewangelią.

Jezus widzi swą mękę. Wszystko co ma nastąpić. Widzi też dzieje ludzkości. Dochodzi do granic możliwości tego co może znieść człowiek. Do granic cierpienia wnętrza. Mimo drogi krzyża, mimo tego wołania MIŁOŚCI. Mimo tego! Będą serca które Go nie przyjmą. Odrzucą. On to wszystko widzi w Ogrojcu.

„Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły.”

Do tego jeszcze wrócił szatan, który ciągle nęka Go tą wizją bezsensu. Po co. Przecież ludzie to oplują. Zdemolują. Odrzucą. Zbezczeszczą. Dokonają niejednego świętokradztwa. Zignorują. Na próżno. Po co!

Szatan wrócił i zaczął wielki atak: Doprowadzić Jezusa do beznadziei – do duchowej „depresji” acedii. A Jezus trzyma się OJCA! TWOJA WOLE OJCZE! Nie moja ale TWOJA WOLA. Nie liczy się to że gubię sens. ALE TWOJA WOLA. TYLKO TWOJA!!!

W uniżeniu. W pokorze. W pokłonie przed Ojcem. W totalnym ubóstwie i ogołoceniu wnętrza. Na pustyni szatan chciał, by upadł przed nim. W Getsemani Jezus pada an twarz przed BOGIEM. MODLITWA! TYLKO TYLE! AŻ TYLE….


Panie cierpiący w Ogrojcu, złącz moje poczucia bezsensu i zagubienie z Twoim cierpieniem. Udziel ducha modlitwy. Poprowadź do modlitwy zwłaszcza wtedy gdy ogarnia mnie BEZNADZIEJA!

 

Przejdź do paska narzędzi