41. Potrójny upadek i Weronika…

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

WYTRWAĆ I WTSAWAĆ Z UPOREM

ZNIECHĘCENIE  – to jedyna przegrana na drodze krzyża…

Najpierw wielkie nawrócenie po głębokim upadku. Nowo narodzeni patrzą na świat wiry przez różowe okulary. Teraz moze być juz tylko dobrze. TYLKO lepiej i lepiej i nie zakłądam innej opcji. Idą, potykają się, tracą siły i leżą drugi raz. Przyszło siedem duchów jeszcze złośliwszych niż poprzednie. Jezus uczy – POWSTAŃ!. Mimo to POWSTAŃ! Jezus też uczy – patrz trzeźwo na życie:

Ja w drodze krzyżowej traciłem siły. Słaniałem się. Z kroku na krok, z upadku na upadek było coraz trudniej i ciężej!  PRZEWIDUJ! Zasady pracy duchowej według Ignacego mówią, by przewidywać. Gdy jest czas pociechy, trzeba sobie uświadamiać, że niedługo może przyjść ciemna dolina. Trzeba się na nią przygotowywać. Obwarowywać się na czas, gdy sił duchowych nie będzie wiele.

Wielu ludzi powstało, upadło raz, drugi, trzeci…. i już nie powstało. Odrzuciło krzyż na pobocze drogi i zawróciło. ZNIECHĘCILI SIĘ! Chrześcijaństwo nie jest słodką i cukierkową drogą. Pasmem samych górnolotnych cudów, natchinionych modlitw i rozemocjonowanych wspólnot. Ono rośnie niepostrzeżenie – jak ziareno gorczycy – wytrwale. Każda roślina zażywa za dnia radości światła i słońca, ale potem przychodzi wieczór i noc i chłód. I nie ma już pokarmu z fotosyntezy. I trzeba przetrwać. Przygotowana za dnia, musi przetwać noc.

WIĘCEJ SIĘ MODLIĆ! I TRWAĆ! UPARCIE DO KOŃCA!
BO TYLKO ZNIECHĘCENE TO PRZEGRANA!

Gdyby wszyzstko krzyczało: „TO NIE MA SENSU!”…
Gdyby ludzie wokół mówili: „JESTEŚ WRAKIEM!”…
Gdybym widział wokół tylko MROK….

…potrzeba mi zaprzeć się siebie zamego. Odpowiadać sobie cały czas: „NIEPRAWDA! TO MA SENS! JESTEM DZIECKIEM BOGA A NIE WRAKIEM! TAM W PORANEK PO WIELKIEJ NOCY PRZYJDZIE PROMIEŃ SŁOŃCA! MROK TO TYLKO ETAP!

Potrzeba mi chwytać Chrystusa za dłoń i dac się poprowadzić.
Wejść w porażki, nie negować ich. Żałować. Przyjmować ból jaki sprowadza na mnie grzech! Ale uczyć sie jeszcze większej pokory i czujności z tych bolesnych lekcji.

WSTAWAĆ NATYCHMIAST! NIE TRWAĆ W BAGNIE! NIE ROZGRYZAĆ! NIE MEDYTOWAĆ PORAŻKI! ALE PATRZEĆ W STRONĘ CHRYSTUSA – SŁOŃCA – CELU!

Potrzeba mi sie bronić przed tym, bym trwał w porażce i nasiakał poczuciem goryczy i bezsensu. Bo można tak trwać wiele lat. WTEDY NIC NIE ZROBIĘ DLA EWANGELII! Skupię si tylko an samym sobie! Wtedy odwracam wzrok od Niego! Rozpaczam nad sobą! A to nie ja zbawiam świat. To ON!

Nie mogę też wchodzić w myślenie:

„A MYŚMY SIĘ SPODZIEWALI!” Duch wieje tam gdzie che i tak jak chce. Pewnie nieraz będę się źle spodziewał!

Po sobie niczego nie powinienem się spodziewać. ALE PO PANU WSZYSTKIEGO!

Potrzeba mi też takiej postawy wobec innych. Z Miłosierdziem! Na wzór Pana – brać zagubionego na ramiona i w obronę a nie atakować jak wilk owcę która odłącza się od stada – by ją rozszarpać i pożreć. Nigdy nie wolno mi skazywać kogoś. Mówić sobie „z tego człowieka już nic nie będzie”. Bo każy człowiek ma w sobie to tchnienie Ducha od Stwórcy. Każdy ma nieprawdopodobny potencjał. Cudem jest gdy ta wewnętrzna iskierka roznieci pożar ducha w człowieku…

Golgota pokazuje, że do ostatniej sekundy życia jest szansa… Pan wszystko może. Dlatego trzeba mi się modlić za innych dużo abrdziej niż wchodzić w dyskusje. Trzeba mi pościć czy ofiarować siebie za innych na wzór Pana, niż whcodzić w wiekie „akcje”.

Pan znajdzie SPOSÓB! On zna serce człowieka i On wie jak do niego dotrzeć. Jak dotrzeć z propozycją do drugiego człowieka szanuja do końca ludzką wolność. Trzeba mi RAZEM Z PANEM walczyć do końca o drugiego człowieka. Miłością a nie przymusem.

Pan jadał z celnikami i grzesznikami, bo to oni potrzebowali lekarza!

Praca z drugim człwoiekiem to też droga krzyża. Im więcej Miłosci człowiek włoży w prace nad drugim człowiekiem. Im więcej wytrwałej i mozolnej pracy. Ty boleśniejszego dozna „odwdzięczenia”. Jezus czysta Miłość przyszedł do Oblubienicy, by wyznać jej miłość i ją zaślubić. A Oblubienica, Izrael, posłąłą Go na krzyż. Ja nie jestem w niczym lepszy od Pana. Ludzie mnie oszukają, zwiodą, pokąsają, ukrzyżują. Zwłaszcza Ci którym najbardziej będę chciał pomóc… Ci którym będę najofiarniej służył i pomagał. To jest nauka KRZYŻA. I w ten sposób bede mógł mieć udział w drodze krzyża. Pan nie wyrzucił Judasza z gorna Apostołów. Nie zastąpił go Łazarzem o którym dziś mowa w Ewangelii. Pan chciał go do końca uratować. Mimo że wiedział jak ogromną ranę może mu zadać zdrajca. Jezus, MIłość, nie zabezpieczał się. Nie chciał mieć przy sobie IDEAŁÓW! Tylko miłych i fajnych ludzi. On trzymał się z grzesznikami. On miał w swym otoczeniu zdrajcę – i znał jego czyny, myśli i serce. I to właśnie tych ludzi chciał uratować. Na tym polega chrześcijaństwo! Na tym polega Ewangelizacja.

„Panie boli!!! Ale Ty upadłeś i powstałeś! To i ja powstanę tak jak Ty! Podnieś mnie Jezu i prowadź ku Ojcu! Nie chcę już leżeć w piachu przywalony krzyżem!”

Tylko ZNIECHĘCENIE JEST CHOROBĄ ŻYCIA WEWNĘTRZNEGO! TYLKO ZNIECHĘCENIE ZABIJA – TYLKO ZNIECHĘCENIE JEST PRZEGRANĄ!

WERONIKA

Nie przyszła z mieczem i oddziałem wojowniczych izraelskich kobiet. Nie zaatakowała silnych żołnierzy rzymskich. Ale nie staął też obok drogi. Weszła w jej centrum…

Słaba bezbronna i bezradna kobieta. Uzbrojona w białą wilgotną chustkę. Bezbrona delikatna kobieta wobec machiny cesarstwa, rozwrzeszczanych tłumów, kochorty, potężnej miażdżącej przewagi uzbrojonych okupantów.

On TYLKO:

  • WSPÓŁCZUŁA
  • OKAZAŁA SERCE
  • WIDZI ABSURD
  • ROBI TYLE ILE POTRAFI I MOŻE

Nic jej ta potęga, żołnierze i tłum nie obchodzą. Obchodzi ją tylko ta druga osoba, która cierpi neiwinnie. Idzie na śmierć, choć nikogo nigdy nie skrzywdziła. Widzi Jego samotność, widzi jak nikt o Nim nie myśli. Jak jest bezradny i opluwany.

POKONUJE SIEBIE – LĘK I BOJAŹŃ. Podchodzi i wyciera Mu twarz. Wbrew wszystkim i wszystkiemu – służy. Prosto, ubogo.

Posłuchałą SERCA. Szmeru Ducha Świętego w sercu. Czym jest otarcie twarzy wobec tej męczarni? A jednak z tego gestu będą się rodzić święci! Ten gest będą rozpamietywać i kontemplować miliardy ludzi! Droga krzyżowa idzie dalej. Ale ten gest się LICZY!

TO CO POZORNIE NIE WPŁYWA NA BIEG DZIEJÓW, MA OGROMNE ZNACZENIE, JEŚLI WYKONYWANE JEST Z MIŁOŚCIĄ! Choćby malusieńki gest. Prosta służba. Najuboższa, niezauważona, pominięta przez wszystkich.

Jeden mały gest potrafi nakierować historię an nowe tory!

MIŁOŚĆ NIE POTRZEBUJE WIELKICH ŚRODKÓW WYRAZU. MIŁOŚĆ NIE POTRZEBUJE MANIFESTACJI! MIŁOŚĆ TO POKORA, UBÓSTWO I POSŁUSZEŃSTWO! MIŁOŚĆ MA CZAS – DRĄŻY SKAŁY JAK KROPLA WODY – LATAMI! ALE TE KROPLE MUSZĄ SPADAĆ. CHOĆBY KAŻDA WYDAWAŁA SIE BEZ ZNACZENIA.

Żaden wysiłek ku zjednoczeniu, żaden wykonany z miłością nie jest bez znaczenia.

Potrzeba mi robić, co w mojej mocy. Nie ważne, że nie ma efektów. Jeśli jest miłość to nawet lepiej gdy nie ma efektów. Bo uchronię się przed pychą i próżnością – złodziejami skarbów zgromadzonych an wieczność. Trzeba mi się tylko pytać, czy robię to z miłością? Czy zorbiłem co potrzeba?


Panie:

„Ja nie chcę! Na prawdę już nie chcę  być słaby! Chcę być mocny – ale nie swoją mocą – chcę być mocny Twoją mocą i Twoją łąską – Pomóż mi Panie!  Umocnij mnie!”

Męko Chrystusowa, wzmocnij mnie!

Panie ucz mnei cenić to co małe i proste i pokorne. Dziękować innym za nadrobniejszą posługę. Za okazaną Miłość.

40. Droga krzyżowa – znaleźć sens CIERPIENIA

Tagi

, , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

Droga krzyżowa – medytacja tych spotkań i wydarzeń – łączenie swoich cierpień z cierpieniami Pana – pozwala włączyć się w cierpienie całej ludzkości. Każdego człowieka… Tu jest też dotknięcie źródeł wszystkich cierpień ludzi – grzechu! Bez upadku w Raju nie było by cierpienia. Droga krzyżowa pozwala mi też uczyć się tego, jak pomagać i być z ludźim w cierpieniu. Coraz mocniej rozumiem, że milcząca obecność może znaczyć o wiele więcej niż wylewne wywody czy porady o wartości słomy, która tylko roznieca ogień cierpienia.

Rozważanie samotne, w milczeniu, kontemplacja na kolanach, bez słów – o nie ucieczka od ludzi, to właśnie najgłębsze wejście w serce ludzkie. ta droga prowadzi do bycia z tymi, którzy najbardziej potrzebują drugiej osoby. Uczenie się bycia z drugim… Choćby miał to być na początku gest Cyrenejczyka.

MATKA

Jedną z najbardziej neizwykłych stacji dodanych przez tradycję jest spotkanie z Matką. W tej stacji jest ukryte nieprawdopodobne cierpienie. Cierpienie serca Matki. Jej Syn, zawsze posłuszny, pokorny, oddany, kochajacy, nie czyniący nikomu żadnej krzywdy jest teraz skatowany, niesłusznie skazany i prowadzony na śmierś wśród szyderczego i złowrogiego tłumu. Ewangeliści pokazują Ją pod krzyżem. Wiem ze szła gdzieś niedaleko Syna. Z mieczem w sercu!

CAłym matczynym sercem wchłania tą nienawiść kierowana wobec Jej Syna! Całą złośc z jaką On jest traktowany. Teraz właśnie wypełnia się proroctwo Syenona. Niewinność cierpi za ludzkość. Szarpane sa najdelikatniejsze więzy i relacje. Najśliczniejsze. To tak jak obumieranie płodu w łonie każdej Matki. NIewinnego dziecka. Bez niczyjej winy. Potworne cierpienie. Miecz w sercu rodziców!

Źródłem bólu jest grzech. Krwiożercza, nigdy nienasycona bestia plująca na wszystko co piękne i wartościowe. Zadajaca potworne cierpienia. Zadająca cierpienie najsubtelneijszym,najdelikatniejszym więzom miłości.

W to spotkanie wpisane są losy tysiecy ludzi. Matczynych i ojcowskich serc ranionych przez dzieci, albo przez ludzi, którzy niesłusznie krzywdzili ich dzieci. W tej stacji pokazane są UKRZYŻOWANE WIĘZY – najdelikatniejsze, WIĘZY Z NAJBLIŻSZYMI. Te rany serca, które bolą najpotworniej. Bo dotyczą głębin ludzkiego serca. Nie są powierzchowne, ale bardzo głębokie, obficie krwawiące i gojące się latami. Pozostawiajace blizny na zawsze…

JEŚLI ŚWIAT, CZŁOWIEK MA BYĆ ODKUPIONY, TO UCZUCIA MUSZĄ PRZEJŚĆ PRZEZ KRZYŻ. MUSZĄ BYĆ W PEWNYM MOMENCIE UKRZYŻOWANE! BESTIALSKO OGOŁOCONE I PRZYBITE GWOŹDZIAMI DO KRZYŻA.

Jeśli wszystko ma być w końcu naprawione!

TO Cierpienie nabiera sensu tylko wobec Drogi Krzyżowej. W obliczu tego spotkania między Matką i Synem.

To nie cierpiętnictwo. To JEst droga w WOLNOŚCI I MIŁOŚCI. Tak to przeżycie przyjęli Jezus i Maryja. Jako drogę ofiary odkupiajacej i oczyszczajacej.

Przyjdźcie i zobaczcie czy jest większy ból nad ból Matki. Ten ocean bólu serca, które nigdy nie zgrzeszyło. Wszytko pobite, wypalone do cna, UKRZYŻOWANE!

Ale te uczucia nie uległy zniszczeniu przez to cierpienie. Nie zostały sprofanowane! Zostały wyczyszczone jak złoto w ogniu. POdniesione na piedestał. Sprawdzone. Przetrwały bo obierały się na fundamncie MIŁOŚCI. Tu powoli wyłania się sens. Wszystko zostanie OCALONE. Trzeba tylko wytrwać do końca w tym ogniu, aż po Krzyż i grób, który niedługo będzie PUSTY. A bramy Nieba na nowo otwarte dla ludzkości.

Największe cierpienie człowieka jest wówczas, GDY NIE WIDAĆ JEGO SENSU! Wtedy to rana krwawiąca serca, która trudno zatamować. Bo nie ma opatrunku – nie ma sensu, który można by do niej przyłożyć. Człowiek CIERPI niewymownie, gdy wydaje sie ze to cierpienie ejst nadarmo i prowadzi już tylko do zniszczenia. I szatan chce by człowiek własnie w takim stanie Trwał. By się zatrzymał u początku i tam został. Jezus uczy by iść dalej. NA szczyt Golgoty. Wytrwale przed siebie. W OCZYSZCZENIE i ODKUPIENIE.

W cierpieniu anjwazniejsze jest zwrócenie się w stronę Chrystusa, do Niego. Wpatrywanie się w Jezusa na Drodze Krzyża i szukanie sensu włąsnie tam.

Idąc z MATKĄ po drodze krzyża mogę się wiele nauczyć:

Mogę się uczyć MOCNYCH UCZUĆ – PRAWDZIWIE GŁĘBOKICH, a nie POWIERZCHOWNYCH.

MOgę zobaczyć w całej prawdzie, że Miłość, Delikatność, Czystość, Godność nie opiera się na ASEKURANCTWIE i OCHRONIE. Trwaniu w strefie komfortu. Okopytwaniu się.

Głębokie uczucia krystlizują się wystawione na najbardziej bolesne i brutalne ataki złego ducha!!! I nic nie ginie poza brudem. Miłość nie ginie – bo jest nieśmiertelna. Znikaja tylko zabrudzenia strawione ogniem cierpienia.

ZAWSZE POWSTAWAĆ

W Drodze krzyżowej wspomina się także potrójny upadek Pana.

Stacje które pokazują tą determinację JEzusa. To, że nie można zostać na ziemi, w prochu, gdzieś po drodze. Ale zawsze powstawać i isć dalej…

Bo tylko zniechęcenie i zawrócenie jest przegraną.

„popchnięto mnie, abym upadł…”

Ta stacja pokazuje, żeby patrzeć wokół siebie na tych, którzy są popychani przez innych do upadku. Na tych którzy się przewrócili w błoto i proch. NA tych którzy są przygniatani do ziemi niesłusznymi ciężarami oskarżeń, wyśmiania. Te stacje pokazują, żeby ich zauważyć i podnieść. By mogli isć dalej…

Te stacje pokazują mnie sammeu, ze gdy upadnę, powinienem zmobilizować wszystkie swoje siły i wbrew wszystkiemu co wyje we mnie, co mnei odciąga od pójścia dalej, po prostu pójśc, pojednać się Panem i iść razem z Nim dalej. BO ON TAK ZROBIŁ.

„Ciągle zaczynam od nowa”

Jezus pokazuje – NIE ZNIECHĘCAJ SIĘ. CHOĆBY WSZYSTKO W TOBIE WYŁO. CHOĆBY WSZYSTKO ROZPACZAŁO. CHOĆBY CHŁÓD ZIEMI BYŁ PRZYJEMNY. WSTAŃ! IDŹ!

Chwyć dłoń, którą ktoś Ci podaje – WSTAŃ! IDŹ DALEJ PRZED SIEBIE – NA SZCZYT GOLGOTY! – to pokazuje Pan solidarny w upadkach z każdym z ludzi!

ON BIERZE TO NA SIEBIE I POKAZUJE WZORZEC. Droga oczyszczania to droga, pochód a nie stagnacja. Choćby milimetr po milimetrze, choćby z pozoru w kręcąc się w kółko – jednak ciągle choć trochę do przodu.

ZNIECHĘCENIE TO PRAWDZIWA KLĘSKA! Nie wolno mi nikogo zatrzymywać na drodze ku święotości. Na siłę wpychać w rozwiązania które mnie wydaj się najlepsze.


Panie daj mi siłę do ciągłego powstawania na drodze oczyszczania moich uczuć. KRocząc obok Twej Matki na drodze krzyża.

 

39. Spotkania…

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

Droga krzyżowa JEzusa to przestrzeń wielu spotkań. Ewangelia opisuje tylko kilka z tyh, które rozważamy przez tradycję w czternastu stacjach.

SŁOWO

Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.
A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: „Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?»
Przyprowadzono też dwóch innych – złoczyńców, aby ich z Nim stracić.

Gdy przyszli na miejsce, zwane «Czaszką», ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią». Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy. (Łk 23, 24-34)

 

 

SZYMON

Przymusili go! On nie chciał. Był w swoich zajęciach, miał swoje plany na popołudnie. Nie interesowały go widowiska pełne krwi. Nie chciał. Jednak rzymscy żołnierze łatwo sobie z tym poradzili. Pewnie był wkurzony i niezadowolony. Tradycja mówi nawet, że wracał z pola ze swymi synami. Tym bardziej musiał sie czuć niezręcznie patrząc  woczy dzieci. On bezsilny wobec żołnierzy przymuszony by nieść krzyż – znak największej hańby…

Ta niechęć irytacja i frustracja powoli przehcodzą. Gdy dżwiga krzyż pomagając Zbawcy powoli przychodzi uspokojenie. Tak ejst i z moim krzyżem. Buntuję się, wierzgam, sprzeciwiam się, irytuję. Ale w końcu gdy zaczynam łączyć mój krzyż z krzyżem Pana z wolna przychodzi uspokojenie i akceptacja. CZasem anwet radość z tego, że mogę łączyć moje cierpienie z cierpieniem Pana.

Szymon się przemienia. W tradycji uznawany za świętego!

Bóg ma moc przemieniać CZŁOWIEKA przez DROGĘ …
DROGĘ KRZYŻA!

Szymon ZACZYNAŁ zbuntowany, zły i przymuszony
KOŃCZYŁ rozpromieniony światłem i słońcem Miłości.

Był bliżej JEzusa w drodze krzyżowej niż jakikolwiek z Apostołów…

Ile spraw dzieje się niechętnie, pod przymusem, sam muszę się nieraz przymusić do uczynienia dobra. Często bez przymusu, bez wewnętrznego rpzełamania siebie nic bym nie zrobił… Narzekam! Mamrotam! Po co tu przylazłem? Po co mnie tu posłali? A jednak… potem jednak odkrywam, że to błogosławiony czas.

Ciekawe.
NAJWAŻNIEJSZE TO WZIĄĆ KRZYŻ! Nawet z taką postawą jak miał Szymon. MAmrotania, przymuszania siebie. Przedzierania się przez niechęć. Zaczynajac bardzo niedoskonale można skończyć jako ŚWIĘTY!

Tylko poddanie się i zniechęcenie jest przegraną. Jeśli idę wbrew sobie. Idę bo wiem, że tam gdzieś jest koniec. To ta droga mnei przemieni. Dla Szymona na początku to była Golgota. Wiedział, że gdy doniesie tam krzyż razem ze Skazańcem, wtedy żołnierze dadzą mu spokój. Nawet nie wiedział, że wytęsknionym celem dla kroczącego obok niego Zbawcy także jest Golgota.

Inne spojrzenie każe wejść w serce Pana.
Jezus chciał w drodze krzyżowej doświadczyć pomocy od kogoś kto tego nei chce. Kto został przymuszony do pomocy. Kto nie pomaga z serca, bezinteresownie. ON CHCIAŁ TEGO DOŚWIADCZYĆ.

Ile razy ja doświadczam takiego traktowania od innych ludzi. Czując się jak intruz w miejscach usług, sklepach, autobusach… Samemu zdarza mi się tak zachowywać wobec innych osób – „po co on znów przylazł”. Wtedy dokładam się do początkowej postawy Szymona…

PAN WZIĄŁ TO WSZYSTKO NA SIEBIE BO TEGO WŁAŚNIE CHCIAŁ!

ON WZIAŁ TO NA SIEBIE, BO SAM JEST DROGĄ!

NIEWIASTY

Inne spotkanie. Zawodzące, płaczące niewiasty. Łączą się w bólu z Jezusem?

Zadziwiające!
Jezus nie stawia ich za przykład. Nie spogląda z dziękczynieniem i nie chwali za taką postawę. JEZUS JE NAPOMINA???!

Chce pokazać, że to nie o uczucia tu chodzi. Trzeba wejść głębiej. W SENS tej drogi.
To ejst droga odkuppienia za grechy ludzi. Za grzechy synów tych niewiast!

Tak łatwo się wzruszam na wieść o czyimś nieszczęściu, Ale te wzruszenia są bezradne. Żale, które niczego nie zmienią. Jezus mówi: „PATRZ NA SIEBIE!” Przekuj Miłośc w czyn w twoim życiu. Tutaj nic nie pomożesz. Nie pomożesz tym nad którymi się wzruszasz olądajać wiadomości, ale możesz pomóc tym których masz WOKÓŁ siebie. Na wyciagnięcie ręki. SKUP SWOJE SPOJRZENIE TAM GDZIE MOŻESZ PRZEKUĆ MIŁOŚĆ W CZYN. Gdzie poruszenie serca doprowadzi do konkretnego działania w imię Jezusa.

KRZYŻ TO NAUKA! NAUKA I PRZESTROGA!

Trzeba spojrzeć na tą drogę oczyma wiary. Wejść w to co niewidzialne. Zobaczyć przyczynę tej drogi, jej źródło i ostateczny cel. Przyczyna i źródłem jest GRZECH, a celem ODKUPIENIE! Nie jest dobrze gdy zatrzymam się na emocjach, łzach i tam zostanę. Nie zrobię potem kroku w przód. Do grobu i ku Z-MARTWYCH-POSTWSTANIU!

Gdyby nie grzech i potrzeba odkuepienia tej drogi by nie było:

Najbardziej uroczysta pieśń Kościoła – Exultet – mówi nawet o błogosławionej winie, przez którą przyszło na nasz Zbawienie:

[…] O, jak przedziwna łaskawość Twej dobroci dla nas! O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna.

O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa!

O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel! […] (Exultet)

Trzeba mi znajdować przyczynę i tam zapłąkać. Nie skupiać się na powierzchowności. Ale wejść w same głębiny. W moje bagno i tam zacząć sprzątać. Opłukiwać, myć, szorować. żeby na nowo moje serce stawało się czyste…

Nie mogę cały czas przycinać chwastów wystajacych ponad ziemie. Potrzeba mi się zagębić pod jej powierzchnie i wyrwać chwast z korzeniem by już nie odrastał na nowo. Proces bolesny ale oczyszczający i zbawienny…

Pan!
Jest wycieńczony. Umęczony. Skatowany. Pokiereszowany. A mimo wszystko nie skupia się na sobie. Skupia sie na innych i doprowadzeniu ich do Zbawienia. Naucza z belkami krzyża na plecach. Ja częst w cierpieniu ejstem egoistą. Zamykam się na siebie. Na moje cierpienie. Powtarzam JA, JA, JA…..
A Pan! Pokazuje mi w tej stacji, że potrzeba mi iść OD SIEBIE, KU INNYM! Zmienić optykę! Odwrócić sposób patrzenia. Nie użalac się nad sobą i swoją sytuacją. Ale iśc KU INNYM!

ŁOTRZY

Kolejne dwie postacie, które znamy z Ewangelii to łotrzy, którzy byli prowadzeni razem z Jezusem. To jakaś złośliwość sterowana przez Sanhedryn, czy też rzymian. A może wynikajaca z podszeptów zełgo. Tak, zeby Jezusowi jeszcze bardziej dołożyć. Z jednej strony łotr, moze zabójca, rzezimieszek, z drugiej tak samo, a po środku Niewinny Baranek Bez skazy – Jezus!

Ile w życiu doświadczam ataków. Dobre działania. dobre intencje potrafią być okrutnie skrytykowane i wepchnięte pomiedzy najgorsze z najgorszych. Sam swoja krytyką staję też nieraz po drugiej stronie. Odbieram nadzieję, siły… Podkopuję pod kimś drogę naprzód.

Jeuzs także tego chciał doświadczyć – zaliczony do pzestępców!

Trzeba mi wiele mądrości, by nie dać się nabrać propagandzie. Polskiemu narodowemu malkontenctwu i szemraniu. Potrzeba mi badać sprawy u ich źródeł i nei wierzyć do końca żadnym „donosom”, „życzliwym ostrzeżeniom”…. Trzeba mi poznawać ludzkie intencje!

Od Jezusa mogę się też uczyć ANTY-STERYLNOŚCI. Odwagi do bycia nazwanym najgorszym. Zbrodniarzem, ostatnim z ostatnich. Przyjęcia tego, że mówi się o mnie w złym świetle. Że jestem zaliczany miedzy złoczyńców.

Z tej lekcji płynie nauka SOLIDARNOŚCI ze wszystkimi! Zamykanai uszu na plotki!

GOLGOTA

Miejsce czaszki – symboliczne miejsce. Samo w sobie, ze swej nazwy oznacza śmierć i koniec.

Taki był zamiar piekła i ludzi którzy się poddali podszeptom diabła. Jezus będzie trupem jeszcze przed Paschą. i potem wszystko wróci do normy. A jednak Bóg jest wiekszy od ludzi. Nawet w ustach grzeszników słychać szmer Ducha Świętego. Nawet im zdarza się wypowiedzieć wielkie proroctwo. Bóg zawsze jest wiekszy od ludzkich dróg. Nie ma dla Niego sytuacji bez wyjścia…

Wielu spośród żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił. Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić. Odtąd Jezus już nie występował wśród żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto? Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać.Wielu spośród żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił. Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić. Odtąd Jezus już nie występował wśród żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto? Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać. (J 11,45-57)

A jednak Jezus wziął to na Siebie. Znalazł drogę odkupienia! Nawet Sanchedryn miał tu swoją role do odegrania. Jezus wchodzi w każde ludzkie umieranie. W każdą śmierć i prowadzi ku Zmartwychwstaniu.

Kiedy łączę mój los z JEgo losem – wygrywam – Zmartwychwstaję razem z Nim do Nowego Życia.

OPRAWCY NA GOLGOCIE

Jeszcze jedną grupą ludzi, których JEzus spotyka na swej drodze krzyża są oprawcy.

Oni zdzieraja z Neigo szaty, przybijają Go do krzyża i poją żółcią i octem. Oni też przebijają Mu bok i pozostawiaja Go na krzyżu bez łamania Jego kości. Też mają swoją rolę w drodze ku ZBAWIENIU.

ODARCIE Z SZAT

Nawet szat Go pozbawili. Pokazuja TOTALNE UBOSTWO! Pozbawili Go wszystkiego co miał. Do cna! Nawet tego co daje mi jakieś resztki godności. Tego co okrywa człowieczeństwo.

KRZYŻ – SZCZYT UBÓSTWA – TOTALNE UBÓSTWO JEZUSA!

Nawet suknię rozgrabili. Wylosowali kto ją ma wziać – spełniajac tym samym proroctwa… Los rzycili o Jego suknię.

Obnażenie na oczach złwieszczego tłumu. Otwarcie ran na ciele tak bardzo poranionym i pooranym biczami. Odebranie Jezusowi resztek godnosci i szacunku! Jajaś forma profanacji Jego świętego Ciała. Ale i tego ON CHCIAŁ DOŚWIADCZYĆ DLA CZŁOWIEKA.

On jest z tymi, których dotyka grzech chciwości jako ofiar. Ofiar wydzierania drugiemu ostatniego grosza. Bezczelnego zabierania słabszym resztek tego co posiadają.

Jezus chciał doswiadczyć profanacji ciała. Tego czym skutkuja grzechy nieczyste, wyuzdanie, pozbawianie godności.

Jezus wszystko to wział na Siebie!

BO ON TEGO CHCIAł DOSWIADCZYĆ BY WZIĄĆ TO Z SOBĄ DO GROBU I PRZEMIENIĆ W WIELKĄ-NOC – NOC ZMARTWYCHWSTANIA.

WINO I ŻÓŁĆ

Pan chciał też być napojony goryczą. Goryczą słów otaczającego tłumu. Urągań. Obelg. Wyśmiewania się. Ale i goryczą wnętrza. Smakiem goryczy – tego wina gorzkiego, które ludzie sobie podają. Jadu złośliwości, podkładania nóg, plotek, zabierania dobrego imienia…

Jezus chciał być solidarny takżę z tymi, którzy doświadczają GORYCZY!


Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

Przebacz mi cierpienia zadawane braciom. Uzdrów mnei z tych cierpień, które inni mnie zadają. Pomóż mi złączyć z Twoimi. Twoją drogą Krzyża.

 

 

38. Droga krzyżowa – droga całej ludzkości i każdego człowieka

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

ZWYCIĘZKI POCHÓD KRÓLA?

Czy droga na Golgotę pod górę może być zwycięzkim pochodem Króla? Czy wspinanie się na szczyt góry gdzie ma się ponieść śmierć może oznaczać drogę ku zwycięztwu?

A jednak droga krzyżowa to skrót i streszczenie całej drogi Pana. Od Wcielenia aż po Wjazd do Jezrozolimy w Niedzielę Palmową.

Droga krzyżowa to też pewnien symbol i znak tego, co dzieje się w duszy każdego człowieka. Cierpienie to element ludzkiego życia, który można ściśle złączyć z drogą Pana na Golgotę. To MIsterium odbywa się nieustannie:

  • w jednostkach  – duszach ludzi
  • we wspólnotach – międzyludzkich relacjach
  • w całych narodach
  • rasach ludzkich
  • i wreszcie w całej ludzkości na ziemi

Czasem bardzo powoli stacja za stacją przez dziesiątki lat. Czasem wybucha i jest bardzo intensywną drogą krzyżową wojen, klęsk żywiołowych, strat, budowania godności….

Droga krzyżowa Pana to też pewnien klucz, który otwiera drzwi do zrozumienia tego, co dzieję się dziś na swiecie…! Są dziś ludzie, wielkie koncerny, rządzący państwami, którzy próbują tworzyć historię po swojemu. Próbują narucić bieg wydarzeń, tak jak próbowali to zrobić żołnierze rzymscy poganiajac Jezusa… A jednak choćby nie wiem jak usilnie próbowali i walczyli. Choćby nie wieadomo jak zakąłdli że wszystkim kierują, to nawet gdy sobie nie zdają z tego sprawy wypełniają Boży zamysł. Bóg jest większy od tego. On już wygrał ze złem i może soobie pozwolić na zwłokę z ponownym przyjściem. Gdy ludzie źle wybierają, to On powoli i cierpliwie wszystko koryguje.

Świat jest w drodze. Choćby nie wiadomo jak to negować, to jest w drodze. W drodze krzyża u szczytu której jest Golgota. Wywyższenie Syna człowieczego. Teraz już nie tak jak 2000 lat temu pod Jerozolimą. Teraz to wywyższenie będzie niezwykłe, gdy On ponownie przyjdzie w Paruzji.

Drogą – via dolorosa – jest też moja WIARA. OD tego co teraz. Tego co widzialne i namacalne, w to co jest nieuchwytne, nienamacalne, w świat duchowy. Wiara jest poręką dóbr przyszłych. Każe mi się przedzierać przez drogę krzyża by w końcu znaleźc się w Raju.

Cały świat dąży do Raju. Do świata bez chorób, bez wojen, w pełnym dobrobycie. Do raju, który sam sobie buduje i definiuje. Często trochę obok tego Raju, któy daje Bóg. Ale to dążenie, ta droga krzyża jest wpisana w jakiś niezwykły sposób w cała ludzkość! Każdy człowiek urodził się z grzechem pierworodnym, który jest pokłosiem niewierności w Raju. KAżdy urdził się też z jakimś wspomneienim Raju, schowanym gdzieś na głębinach duszy. Wspomnieniem RAju utraconego, którego nie da się zagłuszyć…

Raj, ogród jest utracony przez ludzi, poprzez nasz grzech.

I jak w Ogrodzie człowiek zgrzeszył, tak też w najuboższym i najbardziej mizernym ogrodzie pod Jerozolimą Chrystus przywraca nam łączność z Ojcem.

DROGA KRZYŻA – DROGA POWROTU DO RAJU

Droga Jezusa, droga krzyża to JEDYNA droga powrotu do Raju!!! Jedyna. Bo Jezus jest Drogą, PRawdą i Życiem. Kto Go naśladuje znajdzie życie.

„Nikt nie przychodzi do Ojca inczej jak tylko pzez” Jezusa! Tylko ta droga – tylko droga z Chrystusem ma sens i prowadzi do celu. Jeśli ludzie tworzą drogi prowadzące OD Chrystusa, prędzej czy później zachwieją się i upadną. A ich misterna praca rozleci się jak domek z kart. Tylko droga KU Chrystusowi, DO Chrystusa ma sens!

Na drodze Chrystusa jest wiele upadków, spotkań, uczuć, ale NIC NIE JEST PRZYPADKOWE! Każdy element tej drogi ma sens i miał tam być! Tak tż jest w moim życiu. Bóg daje mi spotkania, osoby, ukrzyżowane uczucia, upadki, by mnei rpowadzić ku celowi – ku szczytowi – ku Paruzji.

SŁOWO

 

Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.
A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: „Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?» 
Przyprowadzono też dwóch innych – złoczyńców, aby ich z Nim stracić.

Gdy przyszli na miejsce, zwane «Czaszką», ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią». Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy. (Łk 23, 24-34)

Tradycja uzupełnia te wydarzenia. Powstaje 14 STACJI.

DZWIGANIE KRZYŻA

Sam dzwigał krzyż – pokazał jak solidaryzuje się z wszystkimi, którzy cierpią w głębi serca. Którzy ronią łzy w samotnosci na osobności od świata. Niezrozumiani. Zmarginalizowani. Każdy człwiek przechodzi przez wiele upokorzeń. Przechodzi przez cierpienia swojego krzyża. Może przez nie przejść tylko SAM. Nikt za niego tego nie może zrobić. Każdy ma swój krzyż…

Każdy człowiek ma swoja drogę HAŃBY! Nosi w swym sercu, na swych barkach jakiś wielki ciężar. Utrudzenie – wstyd, ciężar, upokorzenia, kaźń…

W drodze krzyżowej Jezusa wybrzmiewaja zatem w niezwykły sposób Jego słowa:

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie». (Mt 11, 28-30)

Jarzmo to symbol niewoli, upokorzenia, zależności, ciężaru…

Jarzmo belki krzyża na ramionach Pana może być słodkie, jeśli złączę moje cierpienia, moje ciężary, moje upokorzenia z Jego drogą krzyża.

Droga krzyża to też droga ku przemianie – metamorfozie!

ON NAM DAJE SIEBIE – SWOJĄ MIŁOŚĆ
MY MU WZAMIAN DAJEMY NASZ CIĘŻAR, BY ON GO DZWIGAŁ

Przedziwna wymiana – totalnie nieekonomiczna – ale tylko Miłość jest zdolna na taki targ z każdym człwiekiem. Zapłcić czystą Miłością za ludzkie ciężary i upokorenia.
Tylko Miłosć, dla której jestem całym światem. Szalona Miłość Boga.

Gdy łączę moje cierpienia z Jego, to z czasem ten ciężar przestaje uwierać.

On go bierze i przemienia. Ciężar mojego życia nie zniknie. Ale stanie się inny, bo ja będę inny. W godności Króla. Na Jego wzór, będę niósł mój krzyż jak Król. Z godnością i podniesioną głową.

Gdy się miłuje to się nie pracuje, (św Augustyn)

…albo nawet gdy się pracuje to się tą pracę miłuje….


Jezu cichy i serca pokornego, daj mi swoje Jarzmo i Brzemię i pokaż jak je nieść. Przemień me serce, uczń je na wzór serca Twego.

37. Rozpacz prowadząca ku tragedii

Tagi

, , , , , , , ,

Wielki Post 2019

Judasz nie uwierzył Miłości! Nie uwierzył Jezusowi. To zaskutkowało ogromną tragedią.

Piotr zdradził | Judasz zdradził

Początek był ten sam – ale koniec supełnie inny.

Kluczem do rozróżnienia ich dróg jest UFNOŚĆ.

Ufność zaczyna się od świadomości – KIM JEST BÓG.

Piotr się chwiał, przewracał, zawodził, ale cały czas wiedział że Jezus jest Mesjaszem. Judasz przez całą ewangelię idzie prosto. Nie słyszymy o żadnym jego potknięciu. A jednak pod koniec powoli oddala się od Pana. Trafi ufność w Jezusa.

A Jezus to MIŁOSIERDZIE, KTÓRE NIGDY NIE ODTRĄCI!

Ale takżę BÓG, KTÓRY DAJE NAM WOLNOŚĆ!

On nie odtrąci, ale musiy chcieć do Niego przyjść. Musimy Mu ufać! Osoba, która mu nie ufa, trzyma Jezusa na dystans i nie przyjdzie do Niego ze swoim grzechem i brudem.

Brakło Judaszowi tego wołania: Jezu UFAM Tobie, przebacz Mi!

NAWRÓCENIE

Nawrócenie, wyjście z grzechów to nie dzieło człowieka i nie na ludziach powinno się opierać. Człowiek potrzebuje STWORZYCIELA. Bo nawrócenie to STWORZENIE NA NOWO! Źródło jest w Chrystusie!

Trzeba się do Jezusa przedzierać! Z uporem maniaka! Przedzierać się przez swój strach, przez swoje myślenie o sobie. Choćby wszystko krzyczało we mnie wewnętrznie ukazujac mi potworność moich win i móiac że nie ma dla mnei przebaczenia. Trzeba mi się przełamywać. Choćbym miał w sobie obraz groźnego karzącego Boga, to trzeba mi się przełamać. Bo BÓG TO MIŁOŚĆ MIŁOSIERNA!

Trzeba się wgramolić jak dziecko na kolana Tatusia i przytulić się do jego Boskiego serca. Tulić się z wielkim uporem! Trzeba mi rozbroić Boga moją ufnością!

Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie;
osłonię go, bo uznał moje imię. (Ps 91,14)

Trzeba mi powtarzać ciąlgle i z uporem: „Jezu UFAM Tobie”.

Cokolwiek by się nie stało!

Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! –
mówi Pan.
Choćby wasze grzechy były jak szkarłat,
jak śnieg wybieleją;
choćby czerwone jak purpura,
staną się jak wełna. (Iz 1,18)

JESTEM WOLNY! Dlatego muszę ciągle wybierać. I powinienem ciągle wybierać Jego! MIeć wbite w głowę: „Jezu UFAM Tobie”. Jakby modlitwa oddechem. Jakby każde uderzenie serca.

ROZPACZ

Ludzie w rozpaczy pogrążają się coraz głębiej, bo nikt im nie wyjaśnił, że może być inne wyjście. Gdyby Sanchedryn podniósł Judasza na duchu! Ale oni nakarmili go szyderstwem i odrzuceniem.

Cała Jerozolima w męce. W krzyżu nauka. Jak wiele można się nauczyć z tych krzyży.

Jezus w męce, Piotr w męce, Judasz w męce, Apostołowie w męce, Matka w męce…

Trzeba mi być UFNYM jak dziecko. Bezgranicznie. Bezsprzecznie.


Jezu UFAM Tobie

Jezu UFAM Tobie

Jezu UFAM Tobie

36. Judasz

Tagi

, , , , , , , ,

Wielki Post 2019

NARASTAJĄCA NIEUFNOŚĆ

Dzisiejsze czytanie z ksiagi Daniela mówi o niezwykłym zaufaniu Szadraka Meszaka i Abed Nego do Boga. Zaufaniu, które ratuje ich od śmierci w rozpalonym piecu. (Dn 3,14-20.91-92.95)

Jako kontrast jest Ewangelia, w której JEzus zarzuca faryzeuszom brak wiary, i brak zaufania wobec Boga. Zapatrzenie tylko we włąsne sprawy. Egoizm i pychę. (J 8,31-42)

Gdzieś pomiędzy tymi dwoma rzeczywistościami wędrował Judasz. Od wybranego ucznia Jezusa, tego który także szedł posłany w pare z drugim Apostołem, by głosić Dobrą Nowinę. Doświadczął cudów. Ale także tego, którego serce powoli oddalało się od Pana, coraz silniej zaślepiane chciwością.

To oddalanie się prowadzi finalnie do samobójstwa – cios w serce Mistrza, który także tego chciał doświadczyć. Miłość która się nie chroni, nie zabezpiecza. Miłość, która takze tego chciała doświadczyć na sobie.

W Judaszu ścierają się GRZECH i MIŁOŚĆ. Miłość jest tuż obok. Dotyka go. Przytula. Karmi słowem. Uniża sie myjąc stopy Judasza.

MIŁOŚĆ to WOLNOŚĆ. Bóg daje pełną wolność człowiekowi. Może wybrać zarówno dobro jak i zło. Nie będzie nigdy przekraczał granicy przymusu. MOże jedynie podpowiadać, pokazywać, szeptać człowiekowi co jest dobre.

Judasz dostał wszystko co mógł:

  • Pan niczego mu nie odmówił
  • Do końca przyjmował go jak umiłowanego ucznia
  • do ostatniej chwili go napominał i starał sie wołać do jego serca o nawrócenie

NIC NIE POMOGŁO!

Judas przyjął do swego serca szatan i pokazywał jego postawy. Widać to głównie w Betanii, czy w Ogrodzie Oliwnym. Bóg zrobił wszystko – jest MIłością – naraził się na tak straszliwą odpowiedź.

Nawet mój przyjaciel, któremu ufałem
i który chleb mój jadł, podniósł na mnie piętę (Ps 41,10)

 Gdybyż to lżył mnie nieprzyjaciel,
z pewnością bym to znosił;
gdybyż przeciw mnie powstawał ten, który mnie nienawidzi,
ukryłbym się przed nim.
Lecz jesteś nim ty, równy ze mną,
przyjaciel, mój zaufany,
z którym żyłem w słodkiej zażyłości,
chodziliśmy po domu Bożym
w orszaku świątecznym (Ps 55,13-15)

 

Rana serca Pana musi potwornie boleć.

TO JESTEM CZĘSTO JA! Powołany! Słuchajacy Słowa! Mający wszystko! A jednak ZDRADZAJĄCY!

Judasz wyrzucał złe duchy, nauczał. Ale szatan wyczekał do odpowiedniej chwili. Gdy Judasz uchylił drzwi swego serca poprzez chciwośći cheć kariery politycznej przy JEzusie. Pycha i Chciwość – droga myślenia o swoich benefitach – egoizm. To jest nośnik na którym szatan potrafi zacząć człowieka kusić…

Piotr także upadł i zdradził. Nie mniej boleśnie…! A jednak ich drogi są inne.

NIE ZAWIERZYŁ MIŁOŚCI

Judasz majac trzos – WYKRADAŁ z niego!

Na zimno. Pod nosem Jezusa. Bez zaskoczenia, lęku, strachu. Wyrachowanie!

SŁUCHAŁ JEZUSOWEJ NAUKI, POWTARZAŁ JĄ, ALE NIE ZGŁĘBIAŁ! ONA GO NIE PRZEMIENIAŁA, BO SIĘ NA NIĄ NIE OTWORZYŁ UFNIE JAK DZIECKO.

NIe wierzył już w tą naukę i nie współdziałał z łąską Boga. Oddalał się powoli. Wewnętrznie był gdzieś indziej. Bo malały jego nadzieje na karierę u boku Mesjasza Izraela – Króla!

Miał wyobrażenie mesjanizmu, takie jak Faryzeusze:

  • władza,
  • bogactwo
  • posiadanie
  • kariera
  • jeden z 12 tronów nad Izraelem

Świetlana przyszłosć. Jednak Jezus jakoś dziwacznie realizował te jego postulaty. Wszystko robił na opak. Widział, ze JEzus idzie w innym kierunku. W bogactwa duchowe, w pokorę, w posłuszęństwo i zależność. Totalnie odwrotnie.

Może po kryjomu krytykował drogę Jezusa. Szemrał…?

Tu się nie da zrobić kariery – to wszystko nie tak jak sobie zaprojektował… Nadzieja jednak odżywa przy wjeździe do JErozolimy. Wiwaty. Tłumy. Palmy. Płaszcze na drodze. Hossanna.

Nie rozumiał Jezusa. Potem poszli do domu w Betani. I pojawił się konflikt. Z każdym kolejnym wydarzeniem Judasz widzi, że wjazd do JErozolimy był tylko przebłyskiem. Generalnie Jezus cały czas idzie na Golgotę. Szalony kierunek….

Judasz nie przyjął PARADOKSÓW MIŁOŚCI. Nauki o Błogosławieństwach – ANTYWARTOŚCIACH wyniesionych do rangi najwyższych wartości. Nie pojał umywania nóg… Poszedł po parę monet – cenę za niewolnika…

Sprzedaje Jezusa. Targuje się o cene za Jezusa. A potem jego serce zanurza się w całkowitą ciemność. W czasie aresztowania IDZIE AN CZELE zgrai. Nie chowa się za drzewam wskazujac JEzusa. IDZIE i CAŁUJE PANA. Zadaje mu jeszcze wiekszy cios… Zdradza Go znakiem Miłości – pocałunkiem.

„PRZYJACIELU! PO COŚ PRZYSZEDŁ!” – ostatnie napomnienie Pana! Ostatnie Słowo Jezusa które usłyszał przed swoją śmiercią…

TRAGEDIA ZACZYNA SIĘ OD WNĘTRZA

Tragedia człwoeika zaczyna się od wnętrza – Judasz wewnętrznie – sercem – nie przylgnął do Pana! Inni przylgnęli, tylko byli zbyt pewni siebie. Judasz był gdześ na peryferiach jeśli chodzi o bliskosć serca. Inni nie prowadzili podwójnego życia. Wtedy nei da się być zharmonizowanym. Serce musi być oderwane. Inni Apostołowie byli słabi, chwiali się upadali. Ale poddawali się korektom Pana. Wracali. Judasz się oddalał…

Inni się potykali, ale im to wychodziło na dobre – uczyli się pokory. Przeceniali swe siły i pobierali nauki. Judasz od pewneogo momentu zamknał się na naukę – na płynącą z niej przemianę.

GRZECH DEPRAUJE NAJPIERW SERCE!!!!

Judasz był wstrząśnięty wyrokiem. Sadził, ze Jezus jakoś sobie poradzi. To go dotkneło do szpiku… i podjał tragiczną decyzję. Poszedł po przebaczenie do Sanchedrynu. Do podobnych sobie… TAM JEGO SERCE ZAZNAŁO TYLKo WYŚMIANIA I OBELG…

…i podjał tragiczną decyzję o odebraniu sobie życia…

NIE WOLNO NA DRODZE MIŁOSIERDZIA POLEGAĆ NA LUDZIACH. TYLKo BÓG DAJE PRZEBACZENIE I ODPUSZCZENIE GRZECHÓW. TYLKO BÓG MA TAKĄ WŁADZĘ!

Polegał na ludziach i wpadł w rozpacz… Bezdenną rozpacz…

NIewolnik grzechu!!! jak mówi dziejsza Ewangelia. NIewolnik nie jest już w domu!

Zwłątpił. NIe zwrócił sie do Pana.UZanł ze jeogo wina jest niewybaczalna. Szatan dalej go trzyma. Straszy. Wylbrzymia. Szepcze mu: „dla ciebie już nie ma odwrotu i ratunku”

SZATAN TRZYMA CZŁOWIEKU W CIĄGŁYM NIEPOKOJU! ROZEDRGANIU i NIEPOKOJU! NAPIĘCIU WNĘTRZA!

KONIEC ZALEŻY OD UFNOŚCI!


Jezu UFAM Tobie!

Jezu UFAM Tobie!

Jezu UFAM Tobie!

35. Nim kogut zapieje…

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

Pan sądzony, stojący w purpurze i koronie z cierni wobec tłumu skandującego „na krzyż z Nim!”. Jezus sądzony przez Sanchedryn, który Go znienawidził i chciał zabić. Nauczyciel, który przez trzy lata chodził ze swymi uczniami, przebywał z nimi, uczył ich Miłości i towarzyszenia drugim – został opuszczony przez tych najbliszych. Właśnie w tych chwilach kiedy najbardziej by ich potrzebował. Zdrada Judasza, a potem także zdrada Piotra! Musiały potwornie zaboleć na samych głębinach serca Pana…

WIECZERNIK PŁOMIENNYCH ZAPEWNIEŃ

Apostołowie w Wieczerniku pokłócili się o władzę. Każdy chciał dzielić królewski los z Chrystusem. Żąden z nich nei zdawał sobie sprawy, że tronem Pana będzie krzyż. Nawet mimo tego, że Jezus im to wiele razy otwarcie mówił.

Po słowach Piotra każdy z nich uroczyście zapewniał, nawet zapierał się, że nigdy Jezusa nie opuści. Że nawet na śmierć z Nim pójdzie. Przyszli żołnierze by aresztować Jezusa, a wszyscy najblisi z Wieczenika uciekli. Rozpierzchli się po Getsemani, pochowali za drzewami oiwnymi ukryci w mroku nocy.

Mimo szczerych chęci, mimo zapewnień – UCIEKLI!

Tak działa szatan. Atakuje najsilniej najbliższych, bo wie że wtedy najgłębiej wbije swe ostrze w serce człowieka.

NIEPOKALANA musiałą w tych dniach cierpieć najmocniej. Do głębi serca. Musiała też być mocno atakowana przez złęgo ducha. Apostołowie w drugiej kolejności. Oni jednak ulegli na wielu płaszczyznch. Kłócąc się o pierwszeństwo, śpiac, przez swą niesforność i ucieczkę. Zadali Panu dodatkowy ból serca. Serca osamotnionego i zdradzonego.

TYLKO MIŁOŚĆ MOŻE SOBIE NA TO POZWOLIĆ! GDZIE SIĘ NIE ZNAJDZIE TAM BÓL, KOMPROMITACJA, SAMOTNOŚĆ – ŻADNEJ CHWAŁY. TYLKO MIŁOŚC – TYLKO TYLE – MIŁOŚĆ WYSTARCZY!

Dlatego TRZEBA MI SIĘ STAĆ JAK DZIECKO. Dziecko, któremu nie trzeba więcej nic ponad Miłość rodziców. Bez kombinowania, ważenia, obliczania, bez rachunków zysków i strat. Szczerze i prosto. BEz bogactw – ale uboga i prosta. Bez wielkich słów, ale pokorna i delikatna. MIŁOŚĆ!

MIŁOŚĆ SKOMPROMITOWANA – pokazuje, że jest prawdziwa! Że jest większa niż to wszystko! Idzie dalej! Nie załąmuje się. Jak potężna jest MIŁOŚĆ JEZUSA. ON JEST MIŁOŚCIĄ!

PIOTR

Był pewny siebie. On pierwszy z Apostołów. A tu zawiódł straszliwie – bez precedensu!

Pokazywany jako nadzieja Mistrza – uprzywilejowany – ZAPRŁ SIĘ! ZAPRŁ SIĘ TRZY RAZY PANA!

POD PRZYSIĘGĄ POWIEDZIAŁ, ŻE NIE ZNA JEZUSA!

Jednak potem przychodzi refleksja. Po nawróceniu dzięki UFNEJ i przede wszystkim POKORNEJ postawie serca – WRACA..! Kluczem do wejścia w Boże Miłosierdzie jest POKORA. POKORA to gwarancja wyjścia z grzechowej rozpaczy i pokonania kusiciela.

Piotr był w szponach kusiciela. Między nim i Judaszem nie ma wielkiej różnicy jeśli chodzi o sam upadek. Różnica zaczyna się potem, w tym co obaj zrobili wobec grzechu. Obaj okazali pewnosć siebie i brak pokory. Brak czujności i ostrożności – i UPADLI.

Piotr upadł przez LĘK i STRACH. Judasz przez NĘCĄCĄ GO CHCIWOŚĆ.

Piłat upadł, poddał się grzechowi podobnie jak Piotr – prez lęk wobec tłumu. Też był pewnym siebie urzednikiem. Uważał, że jest wytrawnym politykiem, poradzi sobie z każdym oskarżeniem. Pewny od początku wyniku tej potyczki. A jednak dał się wmanewrować złemu duchowi działajacemu w sercach Sanchedrynu.

Brak CZUJNOSĆI na małe znaki PANA i zbytnia pewnosć siebie! TO GUBI CZŁOWIEKA!

Piotr nauczony tym doświadczeniem napisze potem:

Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje. Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was. Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen. (1P 5,5-9)

To jest streszczenie doświadczenia Piotra. Złóżcie troski w Panu – w Bogu szukajcie sił! Piotr był sam i wierzył w swą włąsną siłę – UPADŁ! Potem gdy był pokorny, gdy się uniżył, otrzymał od Pana łaskę przebaczenia i powrotu.

Choćby mnie zabił, będę Mu ufał – jak mówi Hiob!

PRZYLGNĄĆ DZIECIĘCO I UFNIE DO BOGA! – tego trzeba mi się uczyć z lekcji Piotra.

JUDASZ

Jdasz takżę zdradził. Jednakże, gdy się dowiedział, że Piłat skazał Jezusa na śmierć wpadłw  rozpacz! Opamiętał się po swoim czynie – oddał pieniądze. Spotkał jednak ignorancję ze strony Sanchedrynu. Nie do nich powinien zwrócić się po przebaczenie!

Ignorancja – poczucie bycia narzędziem zła – bycia wykorzystanym, do zabójstwa Pana pociągneły za sobą ROZPACZ. A ROZPACZ powiodła ku SAMOBÓJSTWU…


Panie wlej w me serce dziecięcą ufność. Zawierzenie TWemu Miłosierdziu. Bycie dzieckiem. Pokorne zawierzenie. Nie pozwól mi wpaść w rozpacz. Spraw Panie bym zawsze wracał do Ciebie, a nie szukał przebaczenia i usprawiedliwienia w świecie.

 

 

 

 

34. W biczowaniu cierpienie… w biczowaniu NAUKA!

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

Po ubiczowaniu Jezusa kaci się Nim bawią jak zabawką. Jak szmacianą lalką. Przebierają go. Odgrywają teatrzyki…

KORONA

Wbijają Mu na głowę koronę z ostrych jak szpikulce cierni, które przebijają skórę i skrobią o czaszkę. Najgorsze, że pierwsza korona była za mała . włożyli i zdjęli, druga znów za duża. DOpiero trzecia pasowała. dobili ją trzcinami, żeby lepiej się trzymała. Badania całunu turyńskiego pokazują, że przymierzali ja kilka razy…

BERŁO KRÓLEWSKIE

W związane sznurem ręce włożyli mu długą trzcinę…

PŁASZCZ KRÓLEWSKI

Znaleźli jakąś podartą część munduru w koszrach. Purpurę w której w triumfie wjeżdżali do podbitych miast albo występowali w paradach. Zarzucili na jego plecy zrywając co dopiero zasklepione i lekko przyschnięte rany na plecach. naciągajać krwawiące poorane plecy. Wywołując potworny przeszywajacy ból…

HONORY

Potem bawią się z nim. Oddają mu pokłony. Zakrywają oczy i biją po twarzy. To zadziwiajace gdy czyta się opisy meki, że większość ich okrucieństwa skierowane jest przeciwko głowie, twarzy Chrystusa. To w obliczu Chrystusa musi być coś co drażni szatana najgłębiej. A może JEzus miał uniesioną z godnością głowę jak Król. Bo jest KRÓLEM. A oni mimo usilnych starań nie potrafili złamać tej Jego ogromnej godności Syna Bożego i ogromnego Majestatu Królewskiego, który miał w sobie, mimo zadawanych katuszy.

Lżą Go. Rzucają w Jego stronę przekleństwa i obelgi. A KRÓL MILCZY i TO WSZYSTKO PRZYJMUJE, BO CHE TO PRZYJĄĆ…

Stają na baczność z obelżywym uśmiechem na ustach. Przyklękają i plują Mu w twarz.

Jezus jest w Twierdzy Antonia od brzasku. Około 4h. JEst w okolicy 10:00-11:00 rano.

OBOJĘTNOŚĆ

A PIŁAT – OBOJĘTNY!!! – WIDZIAŁ – OGŁASZAŁ JEZUSA NIEWNNYM – NIE ZAINTERWENIOWAŁ… NIE UKRÓCIŁ TEGO WIDOWISKA…

Największym grzechem ludzi – zwłaszcza współczesnych nam – jest OBOJĘTNOŚĆ. Przechodzimy obok siebie bez słów, bez spojrzeń, wpatrzeni w ekrany telefonów. Nie widzimy kaźni obok nas – jesteśmy jej świadomi – ale nie chcemy widzieć cierpienia. Niezawinionego cierpienia…

ECCE HOMO

Piłat tak skatowanego Jezusa wyprowadza przed tłum. Wypowiada słowa, które jego zdaniem pwoinny wreszcie wstrząsnąć tłumem. Pokazać, że ich oskarżenia nie maja sensu. Woła „OTO CZŁOWIEK” – ECCE HOMO!

Tak wygląda człowiek na którego zwalił się grzech. Tak wygląda człowiek dotknięty jego skutkami. CAŁA NIEOPANOWANA NAMIĘTNOŚĆ, CAŁĄ WŚCIEKŁOŚĆ, CAŁE OKRUCIEŃSTWO grzechu zwaliło się na Niego.Wszelkie skutki mają tu swój wyraz:

ECCE HOMO

Można tylko patrzeć i zapłakać – do czego mój grzech doprowadził Pana. Czym jest i do czego prowadzi grzech! Jezus wział to wszystko an siebie, aby mnei ratować!

ON TO WSZYSTKO PRZYJAŁ, ABY MNIE RATOWAĆ! TAK MNIE KOCHA!

KENOZA

To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie.
On, istniejąc w postaci Bożej,
nie skorzystał ze sposobności,
aby na równi być z Bogiem,
lecz ogołocił samego siebie,
przyjąwszy postać sługi,
stawszy się podobnym do ludzi.
A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka,
uniżył samego siebie, 
stawszy się posłusznym aż do śmierci –
i to śmierci krzyżowej.
Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył
i darował Mu imię
ponad wszelkie imię,
aby na imię Jezusa
zgięło się każde kolano
istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.
I aby wszelki język wyznał,
że Jezus Chrystus jest PANEM –
ku chwale Boga Ojca. (Flp 2,5-11)

W tych Cierpieniach jest cel. Inaczej nie mają kompletnie sensu. W Cierpieniach Pana jest nauka… Nauka MIŁOŚCI BEZGRANICZNEJ. Nauka ODKUPIENIA i CENY ODKUPIENIA.

Te cierpienia mają także w sobie naukę o GRZECHU. Bo to grzech jest ich przyczyną!

W BICZOWANIU CIERPIENIE, W BICZOWANIU NAUKA

Biczowanie według tradycji związane jest z grzechami. Biczuję Chrystusa, gdy popełniam grzech. Zwłąszcza grzech przeciwko ciału w swerze nieczystej. Gdy profanuję świętość tej przecudnej Świątyni Ducha – ciała. On przyjął w biczowaniu te wszystkie profanacje na siebie – bo tego chciał.

Niemożliwe jest bowiem tych – którzy raz zostali oświeceni [ochrzczeni], a nawet zakosztowali daru niebieskiego i stali się uczestnikami Ducha Świętego, zakosztowali również wspaniałości słowa Bożego i mocy przyszłego wieku, a [jednak] odpadli – odnowić ku nawróceniu. Krzyżują bowiem w sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko. (Hbr 6,4-6)

 

I my zatem mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, [a przede wszystkim] grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga. Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, złamani na duchu. Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi, a zapomnieliście o upomnieniu, z jakim się zwraca do was, jako do synów:
Synu mój, nie lekceważ karania Pana,
nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza.
Bo kogo miłuje Pan, tego karze,
chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje. (Hbr 12,1-6)

 

Korona z ciernia. Pan przyjął ją by pokazać jakie są skutki wyniosłości i pychy. Wynoszenia się nad innych. On chciał przyjać to cierpienie by złamać moją pychę i wynoszenie się nad innych. Moje chore ambicje. Mój brak liczenia się z innymi ludźmi. Uprzedmiatawianie innych.


Jezu CICHY, MILCZĄCY. Jezu serca pokornego. Ty który jesteś całkowicie zalezny od katów. Ty, który jesteś neiskońćzenie ubogi! Pozbawiony nawet ludzkiej godności. Jezu cichy i pokorny – uczyń serce moje na wzór serca Twego.

Wlej w me serce dar WSTRĘTU DO GRZECHU!

Wlej w me serce pragnienei walki z moimi GRZECHAMI. SZybko, jak jeszcze są w zalązku.

Daj mi zdecydowaną i jasną postawę wobec pokus.

Udziel mi Ducha uczącego wynagradzania i łączenia moich cierpień z Twoimi.

33. Kto jest bez grzechu … niech uderzy batem Mesjasza

Tagi

, , , , , , , ,

Wielki Post 2019

DZISIEJSZE SŁOWO

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz. (J 8,1-11)

Jezus chroni grzesznika przed wymierzaniem ludzkich kar. Przed uśmiercaniem za grzech, chłostą. Pokazuje ludziom drogę Miłosierdzia. Przebaczenia. Komu wiele odpusczono i ma tego świadomość, sam potrafi przebaczać i zapłakać nad grzechem brata zamiast go potępiać i obrzucać kamieniami, czy chłostać…

Jezus sam jednak chciał stanąć w miejscu grzeszniczki którą Mu przyprowadzono. Nie być obronionym. Doświadczyć cierpienia tych, których karzą trybunały ludzkie. Których, często niesłusznie i ponad miarę, BEZ MIŁOSIERDZIA oskarżają inni ludzie. Chciał przyjąć biczowanie…

BÓG JEST MIŁOŚCIĄ MIŁOSIERNĄ! TĄ WŁASNIE MIŁOŚĆ MIŁOSIERNĄ NAJPEŁNIEJ OBJAWIŁ W SWEJ MĘCE!

Męce duchowej i fizycznej. W Opuszcznieu – Jezus tak jak cudzołożnica – został sam. Wszyscy odeszli. W zdradach – chciano ukarać kobietę – a gdzie jej kochanek – uciekł – zostaił ją na pastę losu. Zarazem Jezus jak i kobieta stają naprzeciw nienawiści tłumu gotowego ich zabić…

Jezus przyjmuje BICZOWANIE, KORONOWANIE CIERNIEM, WYSTAWINIE NA PUBLICZNE POŚMIEWISKO za każdego z nas – za każdego grzesznika. Wchodzi w nasze doświadczenie skutków grzechu bo chce nas zbawić i uzdrowić. CIerpi kary przypisane najgorszym z łotrów, choć On sam nigdy grzechu nie popełnił!

JAK ON NAS MUSI SZALEŃCZO KOCHAĆ!

KIM DLA BOGA JEST CZŁOWIEK, ŻE BÓG JEST GOTÓW ZAPŁACIĆ AŻ TAKĄ WIELKĄ CENĘ ZA CZŁOWIEKA!!! TO NIE MIEŚCI SIĘ W GŁOWIE…

OPIS EWANGELICZNY

Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: «Witaj, Królu Żydowski!» I policzkowali Go. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: «Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy». Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: «Oto Człowiek». (J 18,1-5)

Przedziwna logika Piłata – 6 razy uznał Jezusa za niewinnego a jednak kazał go ubiczować…? Żeby uspokoić żądny krwi tłum. A krew, poszarpane ciało, cierń i purpurowy płaszcz zadziałały na tłum jak płachta na byka.

Jezus dał przykład radzenia sobie z takimi sytuacjami w dziesiejszej Ewangelii z dnia. Milczenie. Stanowczość. Stawanie z Autorytetem. Bez dyskutowania ze złem i rozemocjonowanym tłumem który otworzył swe serca na szept kusiciela…

BICZOWANIE – w cesarstwie stosowano je w połączeniu z krzyżowaniem albo jako zastępstwo kary krzyżowania. Przywiązywano przeguby rąk od kamiennego słupa wyginając grzpbiet skazańca. Obywateli Rzymskich biczowano kijami, zaś ludy podbite biczowano w okrutny sposób biczami zakończonymi ostrymi kośćmi zwierząt lub ołowianymi kulkami. Często takie „zmiękczanie” skazańców by zeznawali kończyło się ich śmiercią…

Gdy jarę wykonywali Żydzi – nie bili ponad 39 razy. Gdy rzymianie – nie było ograniczeń. W zasadzie żołnierze dostosowywali ją do wytrzymałości skazańca, albo do jego zgonu…

Człowiek w rękach biczowników tracił status osoby ludzkiej – stawał się „rzeczą”! Wyzuty z praw osoby ludzkiej. Jak korzeń z wyschniętej ziemi…

Po przejściu tej kary człowiek wyglądał straszliwie – nie można było na niego patrzeć.

 Oto się powiedzie mojemu Słudze,
wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo.
Jak wielu osłupiało na Jego widok –
– tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd
i postać Jego była niepodobna do ludzi –
tak mnogie narody się zdumieją,
królowie zamkną przed Nim usta,
bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano,
i pojmą coś niesłychanego.
Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli?
na kimże się ramię Pańskie objawiło?
On wyrósł przed nami jak młode drzewo
i jakby korzeń z wyschniętej ziemi.
Nie miał On wdzięku ani też blasku,
aby na Niego popatrzeć,
ani wyglądu, by się nam podobał.
Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,
Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,
jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa,
wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.
Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,
On dźwigał nasze boleści,
a myśmy Go za skazańca uznali,
chłostanego przez Boga i zdeptanego.
Lecz On był przebity za nasze grzechy,
zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,
a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Wszyscyśmy pobłądzili jak owce,
każdy z nas się obrócił ku własnej drodze,
a Pan zwalił na Niego
winy nas wszystkich.
Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić,
nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony,
jak owca niema wobec strzygących ją,
tak On nie otworzył ust swoich. (Iz 52,14 – 53,7)

Wobec takiej kaźni można tylko zamilknąć i kontemplować – ZA JAKĄ CENĘ ON MNIE WYKUPIŁ…

KORONA

Żeby tego było mało żołnierze wpadli na iście szatański pomysł. Słyszeli przesłuchanie. Wymyślili, że ukoronują Jezusa. Pod okiem Piłata, który uznał Jezusa za niewinnego! Gdy już go skatowali szatan im podszepnął – pokażcie Mu jakim jest królem. Rozwścieczcie ten tłum jeszcze bardziej. Ppoprawcie widowisko!…

Żołnierze katujacy JEzusa byli nadzwyczaj okrutni jeszcze z jednego powodu. Tacy żołnierze to nie byli wyćwiczeni wojownicy, legioniśi rzymskiego wojska. Karami zajomwali się zazwyczaj żołnierze z lokalnego werbunku. Zaś do armii rzymskiej werbowali się zazwyczaj Syryjczycy, czy Samarytnie i ludy okoliczne, zeby mieć szansę poznęcać się nad okupowanymi Żydami. Dopiec im za to jak Żydzi wczesniej ich traktowali. Dlatego charakteryzowali się nadzwyczajnym okrucieństwem w wymierzaniu kar osobom z narodu żydowskiego….

Pobić Króla Żydów. To dopiero musiała być dla nich okazja i zabawa. Weszła w nich dzika wściekłość. Zwołali całą kohortę szukajac kolejnych pomysłów na katowanie Jezusa.

Traktują JEzusa jak zabawkę. Przebierają. Koronują. Wkładają trzcinę w rękę. Plują na Niego, kłaniają się. Policzkują….

A JEZUS SAM TO WYBRAŁ JAKO CENĘ ZA MOJE ZBAWIENIE!

NArzucili na jego zśieczone plecy purpurowy płąszcz. Stry kawałek munduru. NA jego świeże rany. Poorane biczami plecy…

Do tego wbili mu na głowę koronę z cierni. CAłun turyński pokazuje, że przymierzano ją KILKA RAZY. Bo nie pasowała na początku!!!

Trzcinami ją wbili, żeby się trzymała….

Takiego Jezusa przedstawia Piłat ludowi wołajac ECCE HOMO…

Pzozstaje stanać i milcząco KONTEMPLOWAĆ oblicze Zbawiciela. Cenę którą on wybrał, by zapłacić za mnie!


JEzu cichy i serca pokornego. Milczący baranku. Uczyń serce moje na wzór serca Twego…

32. SZEŚĆ RAZY POTWIERDZONA NIEWINNOŚĆ! – a jednak NA KRZYŻ!

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

Piłat wyszedł przed twierdze Antonia i oświadczył zgromadzonym Żydom na czele z SAnchedrynem, że NIE ZNAJDUJE ŻADNEJ WINY W JEZUSIE!

Ma przeciwko sobie wprawnych specjalistów od manipulowania innymi. Uwazajacych się za stróżów Prawa członków Sanchedrynu. Tych którzy potrafili zmyślnie klłąśc na ramiona ludzi ciężary nie do uniesienia a sami nie tknęli ich palcem, a wszystko podlać obficie uzasadnieniami płynacymi z Prawa – z Tory – Bożego Słowa.

Ostatnią rzeczą, której chciałby Piłat, to wzburzenie zgromadzonego tłumu, które musiałby rozwiązać zbrojnie i pewnie krwawo. Mimo przewagi siłowej i zbrojnej stara się być dyplomatą i politykiem.

PIŁAT – MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM

Wrzawa narasta po jego słowach. Tłum mimo wszystko sie burzy!

Arcykapłani wiedza czego boi się Piłat i jeszcze bardziej podgrzewają emocje. Zaczynają litanię oskrażeń żeby porwać jeszcze bardziej tłum…

A JEZUS MILCZY!

Jezusa zaś stawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie: «Czy Ty jesteś królem żydowskim?» Jezus odpowiedział: «Tak, Ja nim jestem». A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat: «Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie?» On jednak nie odpowiedział mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił. (Mt 27, 11-14)

Piłat dziwi się bardzo zachowaniu Jezusa. Jezus swym milczeniem daje mu wskazówkę. Pokazuje, że w grę wchodzą emocję i podstęp polityczny. Jezus swym MILCZENIEM daje Piłatowi dużo do myślenia… pamięta jeszcze odpowiedż z pałacu – PRAWDA!!! Prawda stoi przed Piłatem!

Wnętrze Piłata musiało być w wielkiej rozterce i płomieniu. Był pewnie przerażony i zarazem wściekły, że znalazł się w takiej sytuacji. Jest wprawnym politykiem i czuje gdzie jest pchany przez Wysoką Radę. Widzi jaką prowadzą z nim grę…

KAŻĄ MU WYBRAĆ – ALBO PRAWO RZYMU ALBO POLITYKA!

Arcykapłani korzystając ze swych znajomości i umiejętności wpływania na tłum krążą i podrzucają argumenty i sentencje wykrzykiwane przez osoby zgromadzone przed drzwiami twierdzy.

„ZWODZI LUDZI UCZĄC PO CAŁEJ JUDEI OD GALILEI AŻ DOTĄD”

Piłąt słyszy „Galilea!” – mam wyjście. Zepchnę z siebie ten ciężar i sprzedam go Herodowi. Jest teraz w Jerozolimie. Zagram z Herodem jak Sanhedryn ze mną! Pokażę mu, że mimo okupacji ma władzę sądowniczą. Niecierpię tego szpicla Heroda, który donosi na mnei do Rzymu, zeby mi zaszkodzić. Tym razem ja mu podrzucę gorącego ziemniaka. Niech sobie radzi. Pokażę Herodowi, że ma tu trochę władzy nad swoimi poddanymi – może lody miedzy nami stopnieją. Upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu…

HEROD -> JEZUS UZNANY ZA SZALEŃCA

 

[..] Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie.
Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem żyli z sobą w nieprzyjaźni. (Łk 23, 1-25)

Herod szukał sensacji, zabawy. Słyszał o cudach Jezusa, liczył, że zobaczy coś ciekawego. Magika, kuglarza, który wyciągnie przed nim królika z kapelusza. Jako królowi nie wypadało mu się mieszać w tłum wokół Jezusa, choć wiele o nim słyszał. Teraz wreszcie jest okazja! Może wreszcie zobaczy jeden z cudów.

Ale z Jezusem przyszedł Sanhedryn, który od progu oskarża Jezusa. Tym razem pewnie znów zmienili ton i przedmiot oskarżeń. Herod był władcą świeckim ale opierał się na prawie Tory. Oskarżyli pewnie JEzusa o bluźnierstwa, łamanie szabatu, występowanie przeciw światyni, głoszenie, że jest synem Boga, równym Bogu…

A JEZUS MILCZAŁ!

Milczenie Jezusa jest odpowiedzią na to wszystko. Milczenie jest też oskarżeniem Heroda, rozpustnika, zabójcy Jaka Chrzciciela. Herod wzgardził Jezusem, kazał go ubrać w lśniącą szatę – BIAŁĄ SZATĘ. Tak wyróżniało się w tamtym czasie osoby psychicznie chore – szaleńców…!

Jezus chciał przyjąć także tą rzeczywistość na siebie. Osód odrzucownych. Chorych…

Herod odsyła Jezusa do Piłata…

Od tego dnia stają się przyjaciółmi!??? Jeden drugiemu robi polityczne gesty. Sprzymierzają się ze sobą.

PIŁAT UCHYLA FURTKĘ DLA SZATANA

Mimo wszystko gest Heroda nie był po myśli Piłata! Problem wrócił.

Piłat kombinuje. Szuka jakiegoś dobrego wyjścia politycznego z tego impasu. Herod uznał go za szaleńca. Może jak potwierdzę jego niewinność to się w końcu odczepią.

KOLEJNY RAZ PIŁAT ZAWOŁA – „NIEWINNY!”

Jednak kierowany chęcią politycznych ustępstw dodaje do swych słów jeden warunek, na którym szatan będzie się mógł zaczepić. Jedną szczeinkę w drzwich do swego serca, przez którą będzie mógł się wśliznać jątrzyciel i mąciciel. CHŁOSTA…!

Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud i rzekł do nich: «Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię». (Łk 23,13-16)

Piłat w swej politycznej chytrości sam siebie przechytrzył – wychodząc z gestem w stronę Sanchedrynu i żądnego krwi tłumu. Chciał uspokoić nastroje. Dać krew skazańca tłumowi, ale przynajmneij oszczędzić mu życie. Negocjuje karę dla oskarżonego, którego uznał przed chwilą za niewinnego. Wychłoszczę, ale WYPUSZCZĘ wolno!

Piłat jednak nie walczy z tłumem, ale z także z przebiegłym ojcem kłamstwa i manipulcaji, na którego ten tłum otworzył już swe serca. Walczy z całym piekłem, które chce zniszczyć i zabić Jezusa. Teraz sam Piłat, dotychczas stojący na stanowisku niewinności Jezusa uchylił furtkę do swojego serca, by tam mógł wkraśc się szatan. I Palić jego uczucia, emocje, strach…

KUSICIELA TRZEBA PRZEGONIĆ WCZEŚNIE! W SAMYM ZALĄŻKU! NIE WOLNO Z NIM WCHODZIĆ W DIALOG! NIE WOLNO SIĘ NAWET PRZYGLĄDAĆ GRZECHOWI, PATRZEĆ Z CIEKAWOŚCIĄ! ZARAZ NA POCZĄTKU – STANOWCZE NIE! CHOĆBY POKUSA WRACAŁĄ 100 RAZY, TO 100 RAZY NIE!

Tak też było w Raju. TAm kusiciel chciał tylko by Ewa uchyliła furtkę. By weszła w jej serce wątpliwość. By weszła w dyskusję z kusicielem.

Piłat zrobił pierwsze USTĘPSTWO – na co Sanchedryn poczuł, że zaczął się z nimi liczyć! Że Piłat jest gotów na gesty wobec nich, zeby ułagodzić tłum. Złapali wreszcie z nitkę i teraz kroczek po kroczku dojdą do kłębka. Załątwią to po co tu przyszli.

Piłat widzi, że popełnił błąd. Że się nie uspokoili. Że jego ustępstwo nie zadziałało na nich…

JEZUS ODDAJE SWE ŻYCIE ZA GRZESZNIKÓW

Piłat szuka następnego ustępstwa. CHce ich podejsć od innej strony. Wie, że Jezus jest niewinny. Chce go zestawić ze zbrodniarzem najgorszego sortu i kazać tłumowi wybrać. Postawię go obok Barabasza, mordercy – wybiorą przecież Jezusa!

Dam im wybór i furtkę. Zobaczą krew zbrodniarza sie uspokoją! Zapomną o Jezusie.

KOLEJNE USTĘPSTWO. A SZATAN JEST SPRYTNIEJSZY OD CZŁOWIEKA! WIE JAK GO PODEJŚĆ I WEPCHAĆ W LAWINĘ I SPIRALĘ GRZECHÓW!

Piłat chciał przechytrzyć ojca kłamstwa, a sam został przechytrzony…!

Bóg daje mu jeszcze znak. Przekaz od żony – „dużo wycierpiałam się ze strony tego SPRAWIEDLIWEGO” – dziś w czasie snu! „Nie miej z nim nic wpsólnego!”. NIezależne potwierdzenie NIEWINNOSCI. Od zaufanej osoby. Bez polityki i kombinowania. Od kogoś niezależnego i życzliwego – od żony…! Decyzja jednak należy do Piłata. Boży szept jest spokojny – nie gra an emocjach – prowadzi ku dobremu. Ale też nie zabiera człowiekowi wolności wyboru…

W ty  czasie szatan tż wykorzystał swój oręż. Gdy Piłat przyjmował wiadomość od żony, Sanhedryn wszedł w tłum i go zaczął przekupywać., podburać, używać znajomości, obietnic, przestróg. Sprzedał tłumowi argumenty, sentencje które ma wykrzykiwać.

<A był obowiązany uwalniać im jednego na święta>. Zawołali więc wszyscy razem: «Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza!» Był on wtrącony do więzienia za jakiś rozruch powstały w mieście i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: «Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!» Zapytał ich po raz trzeci: «Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię». Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę. (Łk 23,17-25)

Tłum wybiera Barabasza!, zaś Jazusa chce wysłąć NA KRZYŻ!

Piłat pyta tłum: „Co złęgo uczynił?”

A tłum już ślepo wiwatuje: „Na Krzyż! NA Krzyż z Nim!” To już czyste emocje tłumu. Siłą tłumu kupiona za pieniadze, władzę, obietnice, politykę.

TRZEBA BYĆ NIEZWYKLE OSTROŻNYM W CHODZENIU ZA TYM ZA CZYM IDZIE WIĘKSZOŚĆ! BADAĆ NAWET TE SŁOWA KTÓRE WYDAJĄ SIĘ POCHODZIĆ OD AUTORYTETÓW. JEDYNYM NIEPODWAŻALNYM AUTORYTETEM JEST BÓG! KAŻDY INNY TO CZŁOWIEK – MOŻE SIĘ POMYLIĆ – BYĆ ZWIEDZIONYM!

Tłum oddał swe działania władzy szatan. Pozwolił rządzić sobą emocjami. Tego zaczepu w ich sercach potrzebował szatan…!

PIłat zaś jest przerażony. Wie że ten tłum pcha go ku tragicznej decyzji. Wie, że rozemocjonowany tłum, podgrzany do czerwoności – nie ustąpi…

ECCE HOMO

PIłat podejmuje kolejn niekonsekwencję. Sądząc że krwią zadowoli emcje ludu. Każe Jezusa ubiczować – mimo, że tyle razy ogłosił publicznie jego niewinność! Chciał uratowac choć życie Jezusa. Wiedział, że biczowanie to potworne okrucieństwo.

Wyprowadza ubiczowanego Jezusa do nich. Zakrwawionego. Pobitego. Drżącego. strzęp człowieka. Wołą do nich: ECCE HOMO – OTO CŁOWIEK!

„Wyprowadzam Go do was abyście się przekonali, że NIE ZNAJDUJĘ W NIM ŻADNEJ WINY!

Piąty raz mówi o braku winy. Nie pomogło. Krez dała tylko pożywkę tłumowi. Rozlega się chóralne: UKRZYŻUJ! Raz po raz: UKRZYŻUJ!, UKRZYŻUJ! ….

Ubiczowanie było jak wrzucenie niedopałka w jezioro benzyny! Tłum zapłoną ogniem piekła. Wiwatował ŚMIERĆ NIEWINNEGO!

Piłat jest PRZERAŻONY! ZALĘKNIONY! To nie ludzie. To nawet nie zwierzęta! O co im chodzi. Nie wiedział, że igra z piekłem. Dał się wciągnać w sam środek wojny Króla Wieków z królem kłamstwa. NIeba z piekłem. Dwóch armi które walczą ze sobą od upadku Lucyfera. I tu nie ma trzeciej opcji. Nie ma pertraktacji, czy negocjacji. Trzeba się opowiedzieć po jednej ze stron i walczyć…

Przez swe niekonsekwencje serce Piłata chyli się coraz bardziej na stronę ciemności. Przez wydanie NIEWINNEGO na brutalną chłostę przyklasną tylko armii Lucyfera i pokazał że jest gotów się z nimi sprzymierzyć.

Szósty ostatni raz bezsilnie wyznaje NIEWINNOŚĆ Jezusa:

„Weźcie Go wy i ukrzyżujcie, bo ja w Nim ŻADNEJ WINY NIE WIDZĘ!”

Arcykapłani odpowiadają:
„My mamy Prawo! a według Prawa winien umrzeć, bo siebie podawał za Syna Bożego!”

Wrócili do prawdziwych intencji i argumentów.

Piłat mógłby tu powalczyć na argumenty. Ale szatan wie jakimi kartami zagrać…

„Jeśli go wypuścisz nie jesteś przyjacielem Cezara!”

„Każdy kto siebie ogłasza królem sprzeciwia się Cezarowi!”

Piłat wiedział jakich ma przed sobą donosicieli i wichrzycieli. Jeśli uwolni Jezusa, Cezar lotem błyskawicy sie o tym dowie. Wiedział też jak rzymski włądca jest czuły na punkcie osób uznających się za władców i podważających jego włądzę.

Piłat przypomina sobie rozmowę z Jezusem. Przecież oni nie cierpia Cezara i nas jako okupantów? Piłat woła:

„Oto KRÓL WASZ!” – władza świecka ogłasza Królowanie Jezusa

A podwładni tego Króla: „Precz! Precz z Nim! Na Krzyż!”

„Czyż Króla waszego mam ukrzyżować?”

Izrael rozpędzony emocjami woła coś totalnie absurdalengo:

„POZA CEZAREM NIE MAMY KRÓLA!”

Ten sam Izrael, który najchętniej posłąłby Cezara do piachu i pozbył się okupanta ze swoich ziem uznaje Cezara za swego króla wzamian za Króla Wieków i Pana Całego Stworzenia.

A  JEZUS MILCZY! JAK BARANEK PROWADZONY NA RZEŹ! JAK OWCA NIEMA WOBEC STRZYGĄCYCH JĄ!

Piłat wie że przegrał! Mimo wszystko droższy mu jest URZĄD ponad PRAWO!

Stołek ponad SPRAWIEDLIWOŚĆ!

Ma silnie wpojoną literę prawa! Musi im dać do zrozumienia ze to nie On.

Symbolicznie – UMYWA RĘCE!

Gest pusty – który nic nei zmienia. Uspokaja rozkołatane sumienie… Daje mały plasterek an krwotok Duszy. Chwilowy tampon, który pomoże na parę minut…

„Nie jestem winien śmierci TEGO SPRAWIEDLIWEGO, to wasza rzecz!”

ŚMIERĆ SPRAWIEDLIWEGO – sam o tym mówi umywajac ręce…

Ale to on wydał wyrok. To on się pod nim podpisał… Mimo obmytych w wodzie rąk atrament pozostawił na tych dłoniach swój ślad… Tych plam nie zmywa zwykła woda. Tylko ogień Ducha i żywa woda Bożego Miłosierdzia… Piłat jako poganin nie zna jednak prawdy o Bożym Miłosierdziu. Tłum stojący przed nim zna Prawo i Torę…

Szatan zatem wkłada w usta tłumu przerażajacą deklarację:

„KREW JEGO NA NAS I NA DZIECI NASZE”

Oni wiedzą co to oznacza w świetle Prawa i Tory…!!!

Nikt tu nie wygrał.

KAŻDY KTO UCHYLIŁ FURTKĘ SZATANOWI PRZEGRAŁ…!

KAŻDY JEDEN…!

BEZ WYJĄTKU…

Tłum który w Niedzielę Palmową z emocjami wołał Hossanna! Teraz z innymi emocjami woła na KRZYŻ!


Panie udziel mi Twego Ducha – ducha milczenia gdy szatan che wejść ze mną w dyskusję. ie daj mi wchodić nawet w najmneijsze kompromisy z ojcem kłamstwa. Niech moja mowa będzie TAK! TAK! NIE! NIE!, bym nie dawał pola do wśliźnięcia się szatana do mego serca. Daj mi demaskować i odkrywać sytuacje, gdy zło chce mnie zmanipulować i doprowadzić do grzechu. Daj mi Panie na wzór Ciebie powiedzieć co mam powiedzieć i ZAMILKNĄĆ. Nie zagłębiać się w dyskusje, filoofowanie, szukanie nici porozumienia tam gdzie wchodzi się w ustępstwa wobec Bożego Prawa. Ulecz mnie Panie od wszelkich kompromisów z namiętnościami i pokusami.

 

Przejdź do paska narzędzi