Jezus płacze nad miastem pełnym ludzi. MIastem, które odwiedził sam Syn Boga. Przyszedł do ludzi z Miłością i bezkresnym szczęściem. Ale szanując wolę ludzi, niczego im nie narzucał. Jezus wie gdzie kończą ludzi którzy zatwardzą swe serce i aż po ostatnią chwilę życia będą Mu odpowiadali, żę Go nie chcą. Płacze!

(Łk 19,41-44)
Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, obiegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia”.

Ta szalona Miłość do człowieka rozrywa mu serce. Przepełnia Go żalem. To odrzucenie ale przede wszystkim ta potworna krzywda którą ci wszyscy ludzie robią sobie sami.

W Jezusie zawsze jest wyjscie ku światłu, radości, Miłości, szczęściu na wieki. Jest wyjście z najtrudniejszych sytuacji. Gdy człowiek się nawraca Bóg, Syn Boży, Maryja i całe Niebo się cieszy. Gdy człowiek przez Ciało Chrystusa – Kościół – powraca do łączności z Bogiem. Ty wszystko wiesz Panie – ty wiesz, że Cię kocham.

Można spojrzeć na Piotra w kontekście dzisiejszej Ewangelii. Pan go ostrezgał. Mówił mu co się wydarzy. Pokazywał mu słabość woli. Mimo wszystko Piotr idzie w zaparte. Wierzy tylko sobie. I… UPADA! Najpiękniejsze jest jednak to, ze wraca. Rozmowa Jezusa z Piotrem nad Jeziorem po Zmartwychwstaniu przypomina bardzo rozmowę po powrocie syna marnotrawnego. Jezus zaraz mu daje pierścień władzy pasterskiej, cieszy się. Obdarowuje Piotra jak tylko może.

Jezus wszystko odnawia przez swoją krew. Spowiedź, nawrócenie to właśnie obmycie w Jego krwi. On nie sądzi nikogo, nie wyrzuca odejscia. Czeka z utęsknieniem na powrót człowieka. Krew Chrystusa scala ten miałki piasek ludzkiego serca w prawdziwą skałę. Tą kruchość człowieka w granit. Ale obmycie się w tej krwi wymaga POKORNEGO przyjśćia o Pana i wsłuchania się w Jego pytania:

„Czy Miłujesz mnie?” „Czy Kochasz mnie?” „Czy Miłujesz mnie więcej aniżeli Ci?”

Jezus dziś płacze nad Jeruzalem bo mimo Jego pukania do serc tych ludzi, wciąż nikt Go nie wpuszcza. Pyta przez te drzwi – „Czy Miłujesz mnie?”, a słyszy ze środka – „Odejdź, poradzę sobie sam, nie potrzebuję Cię!”

UFNOŚĆ! To klucz do spotkania z Panem. POKORNA UFNOŚĆ!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twoje dłonie pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.