Dziś Słowo pokazuje kilka postaw ludzkich wobec Boga.

W pierwszym czytaniu jest Salomon, który z głębi swego serca modli się uwielbiając Boga. Zachwyca go działanie Boga. Jest wręcz wstrząśniety tym co sobie uświaomił, że Wszechmogący Bóg chce zamieszkać w kamiennej budowli. Nie potrafi tego objąć rozumem. Niebo jest ogromne, a tu parę kamieni…? W głosie Salomona słychać wielką pokorę i uniżenie. Zachwyt nad Bogiem. Bardoz wysoką temperaturę uczuć dla Boga. OStateni zdanie woła – nie tylko wysłuchaj, ale i przebacz. Salomon jest świadom kondycji człowieka i jego grzeszności.

(1 Krl 8, 22-23. 27-30)
Salomon stanął przed ołtarzem Pańskim wobec całego zgromadzenia izraelskiego i wyciągnąwszy ręce do nieba, rzekł: „O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty, ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi, tak dochowującego przymierza i łaski względem Twoich sług, którzy czczą Cię z całego serca. Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj tego wołania i tej modlitwy, którą dziś Twój sługa zanosi przed Ciebie. Niech w nocy i w dzień Twoje oczy będą otwarte na tę świątynię, na miejsce, o którym powiedziałeś: Tam będzie moje imię – tak aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu. Dlatego wysłuchaj błaganie sługi Twego i Twojego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj w miejscu Twego przebywania – w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz”.

Taką niezwykłą świątynią Boga, Rajem Boga i Światem Boga jest Maryja. To ona wiele lat później wejdzie do tej światyni przynosąc samego Boga. Jezusa, czyli Boga-Człowieka. Maryja też mieszka w duszach swych niewolników. Ona – cąły świat boga w nas. Ona też potrafi ludkie serca zapalać miłością do Boga. Podnosić temperaturę uczuć do Boga. Potrafi poszerzać serca.

Zupełnie inna jest postawa Faryzeuszów w Ewangelii. Oni przylgnęli całkowicie do swojego pojęcia Boga. Stworzyli sobie obraz Boga nakazów i zakazów. Reguł, których weryfikacja jest ich obowiązkiem, a których spełnienei warunkuje poziom relacji do Boga.

Zarzucają Jezusowi – Synowi Boga – że Jego uczniowie nie podążaja za regułami które oni ustalili interpretując na swój sposó Stary Testament. Stawiaja tradycję ponad miłość. To co zewnętrzne ponad serce człowieka i jego naintymneijszą relację do Boga. A Stwórca jest Miłością a nie literą prawa. Bóg jest samą Miłością i tylko w ten sposób można Go na prawdę poznawać i prowadzic z Nim dialog.

Ludzie czcący Boga wargami, ale sercem bedący daleko od Boga. Tworzy przy tym zasady, zęby poprzeć swoje teorie i przedstawia je jako zasady pochodzące od sameogo Boga. Zasady pozwalajce ludziom zaniedbywać Miłość na rzecz uspokojenia sumienia  co podkreśla przykład podany przez Jezusa.

(Mk 7, 1-13)
U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?” Odpowiedział im: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie”. I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, oraz: „Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie”. A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki. I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą sobie przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie”.

PRawdziwa i szczera droga wzrostu duchowego przebiega przez budowanie harmonii. Harmonii miezy zercem, czynami i słowami. Człowiek w którym nie ma gry, nie ma rozdzwięku, nie ma kalkualcji, jest po prostu WOLNY i SZCZĘŚLIWY. Szcześliwy czyli ŚWIĘTY. I do tego powołuje nas Bóg. Do zharmonizowania człowieczeństwa. Podpisania serca, słów i czynów wspólnym mianownikiem, któym jest MIŁOŚĆ. Ludzi idący taką drogą stają się SZCZĘŚLIWI.

Tą, która może poprowadzić człowieka ku szcześciu Świętości jest Maryja. Ona uczy jak odnaleźc harmonię człowieczeństwa. Jak odnaleźc prawdziwie siebie. Nie zatracić się w tysiacach reguł, zasad. ludzkich nakazó, które zamiast pomagać, zaczynaja przeszkadzać duchowemu wzrostowi. Oddanie się Jej w niewolę to droga ku PEŁNI SZCZĘŚCIA. A zarazem ku PEŁNI CZŁOWIECZEŃSTWA.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga, przez Twe matczyne dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.