Tagi

, , , , , , ,

Dzisiejszy swiat mocno ciągnie ku powierzchni, ku trwaniu przy brzegu w obecności tłumów na plaży. Do poazywania się na prawo i lewo, zdobywania poklasku i lajków. Ciągłe zadowalanie innych, dbanie o wizerunek – taka droga wycieńcza, by w końcu doprowadzić do frustracji, stawiania sobie wymagań i celów które są nie osiagalne dla człowieka. Prowadzi do podążnia w kierunku, który nie daje satysfakcji – cięgle więcej i więcej i ciągle nie ma nasycenia.

JEzus proponuje coś innego – proponuje popłynąć w samtność ducha. Wypłynąć w ciszę jeziora, z dala od ludzi na same głebiny. Zzufać i zaryzykować dla Niego. To tam rozbicie zamienia się harmonię, zabieganie, w uspokojenie i zatrzymanie się. Zadowalanie tłumu zminia się w spojrzenie w kierunku tego, który może dać spełnienie i wypełnienie wszelkich ludzkich pragnień.

Bóg nie pragnie brnięcia w skomplikowanie, niejasności, filozofie, inteletualizowanie. On mówi, że tajemnice Królestwa pojmują ludzie prostego serca. Tu nie ma komplikacji. Prosta dziecięca wiara i miłość. Tyle! Słuchać Taty i iść za Jego głosem. Materializm zmienia się w Personalizm. Na głębinach rzeczy materialne przestaja mieć znaczenie – zaczyna się coraz silniejsze pytanie o to kim jestem, skąd przyszedłem i dokąd podążam. Człowiek oddalajac się od tłumu ludzi zanurza się w ciszę i zaczyna słyszeć swóją osobę – zaczyna słyszeć delikatny głos ducha. Nie zagłuszony =, spokojny, czysty.

Bóg MIŁOSIERNY  – Bóg przebaczajacy, Bóg wołajacy do Nawrócenia – do wypłynięcia na głębiny serca. Do oderwania od wszystkiego tego co przykuwa wzrok odwracajać go od Boga. Nawrócenie to droga, pielgrzymka, to podróż w łódce na sam srodek jeziora – ku największym głębinom… głębinom serca.

Bóg nieraz pokruszy nam lód pod nogami. Wydaje nam się że stoimy bezpiecznie i stabilnie. Że panujemy and życiem. Wpatrujemy sie w tłum. Zabawiamy świat. Ale Bóg pragnie byśmy byli prawdziwie szczęśliwi. Nieraz skruszy ten lód, byśmy doświadczyli tego co Piotr próbujacy sam chodzić po falach. Byśmy się zaczęli topić. Zanurzać. Byśmy pojeli kto tak na rpawde panuje nad światem i naszym zyciem.

Bóg sprawi że zapąłcę może ogromną cenę – ogromną w moim mneimaniu – ale za rzecz bezcenną, za nawrócenie, jedność z nim i drogę ki wieczności w szczęściu.

Bóg woła w czasie Wielkiego Postu na pustynię – w ciszę, nagi bezkres pustyni. Śwait bez rzeczy materialnych. Świat gdzie zabiera się tylko to co najpotrzebniejsze, by ograniczyć bagaż. Bóg na pustyni łamał grzesznych ludzi, nawracał, prowadził w Exodusie do nowego lepszego życia – życia w wolności. Na pustyni objawia się prawda o ludzkim sercu. To tam zaczyna się konfrontacja. W Egipcie lud izraela był zjednoczony pod jarzmem. Na pustyni zaczynają uciekać w bałwochwalstwo, narzekanie, odrzucanie Boga, szukanie innych dróg. Ale też tam dokonuje się przymierze, radosć wyzwolenia, wielkie cuda. Pustynia obnaża serce z zasłon! Pozwala się skonfrontować z prawdziwym JA!

BY DOJŚC DO RAJU, TRZEBA PRZEJSĆ PRZEZ PUSTYNIĘ.

BÓG WYPROWADZA NA PUSTYNIĘ BO CHCE MÓWIĆ DO SERCA – PRAGNIE BY ZNIKNAŁ SZUM CODZIENNOŚCI I BYŚMY MOGLI WRESZCIE USŁYSZEĆ JEGO GŁOS.

Bóg jednak nic nie zrobi na siłę – to musi być nasza decyzja – On tylko zaproponuje:

Mojżesz powiedział do ludu: „Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, zachowywać Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon cudzym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi”. (Pwt 30, 15-20)

Potrzeba nam zaufać. Podjąć decyzję i trzymać się tej decyzji potępując wgłąb pustyni. Iść krok po kroku w stronę głębiny, oddalajać się od materializmu tego swiata.

Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu

Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni, jest udane.

Co innego grzesznicy:
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana,
a droga występnych zaginie.
(Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6)

Goły szczyt wzgórza golgoty, śmietnisko za miastem. To swoiste pustkowie – pustynia – na której dokonay się największe wydarzenia w historii ludzkości – ZBAWIENIE. Jezsu pokazał jak tam dojść. Zaprzeć sie siebie. Zaczął od pustyni i 40 dniu postu. Będąc kuszonym przez szatana. Zaparł się samego siebie, swych pragnień. Walczył Słowem Bożym. I wygrał. Szatan wrócił by spotęgować swoje ataki przez cierpienie fizyczne, duchowe i psychiczne w czasie drogi krzyżowej. Jezus mimo, że był Bogiem, mógł tchnieneim warg zakończyć istnienie Ziemi, zaprł się samego siebie i szedł na szczyt Golgoty. Bo tak mocno i szaleńczo kocha człowieka.

To dla tej szalonej Miłości warto się zaprzeć siebie samego i pójść na pustkowie by słuchać Boga. By może wyjść na szczyt mojej golgoty i mieć udział w Zbawieniu – swój udział w budowaniu Królestwa Boga na Ziemi:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. Potem mówił do wszystkich: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?” (Łk 9, 22-25)

Mamo weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam, z ręki Boga to pochodzi. Rozporządzaj tym wszystkim według woli Boga. Przygotuj to wszyskto jako dar doskonały na ołtarz Boga w Niebie – bo Ty Matko potrafisz przyozdobić tak marny dar w niesamowity sposób.

Przynieś mi tylko – o Pośredniczko – Miłość i Łąskę a one w zupłności mi wystarczą.