Tagi

, , , , , , , , , ,

Człowiek przejawia ogromne możliwości. Zarówno w stronę świetości jak i w strone zbrodni. Po tej ziemi chodza święci i zbrodniarze. Jedni są całkowicie świadomi swojego człowieczeństwa, jego wartości, kochają siebie ale w sposó czysty i dlatego potrafia kochać wszystkich wokół, traktujac ich na równi z sobą. Drudzy kochaja siebie nad wyraz egoistycznie. Stawiają siębie ponad innych. Chcą wybierać co jest dla innych dobre a co złe zaspokajając swoje żądze. Nie potrafią kochać innych tak jak siebie, bo nie kochają tak na prawdę siebie…

W człowieku drzemie ogromna możliwość…

Początkiem odkrywania potęgi i piękna tej możliwosći jest czas NAWRÓCENIA. Zawrócenia ze złej drogi i podróż do początków…

O Panie, Boże mój, wielki i straszliwy, który dochowujesz wiernie przymierza tym, co Ciebie kochają i przestrzegają Twoich przykazań. Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Nie byliśmy posłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu do naszych królów, do naszych przywódców, do naszych przodków i do całej ludności kraju. U Ciebie, Panie, sprawiedliwość, a u nas wstyd na twarzach, jak to jest dziś u nas – mieszkańców Judy i Jerozolimy, i całego Izraela, u bliskich i dalekich, we wszystkich krajach, dokąd ich wypędziłeś z powodu niewierności, jaką Ci okazali. Panie! Wstyd na naszych twarzach, naszych królów, naszych przywódców i naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Ale Pan, Bóg nasz, jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Pana, Boga naszego, by postępować według wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków. (Dn 9, 4b-10)

Nawrócenie i rozwój ku świętości, lub trwanie w grzechu – odwróceniu od Boga – i powolna degenracja ku wiecznej śmierci w oddzieleniu od Miłości! Ludzie wpadają w rozpacz, czerń myśli. Próbują bez Boga poradzić sobie ze swoim grzechem – dialogują z ojcem kłamstwa – który obiecuje im coraz to nowsze metody poradzenia sobie. Coraz odleglejsze od drogi do Miłości, pokoju, ukojenia, uspokojenia… Wchodzą z choroby duszy w choroby ciała: depresje, nałogi, agresje…

Depresje zaczyna się od pogłębiajacej się postawy rozcarowania. Głównie samym sobą. Najpierw to tylko myśli. Ponure i czarne myśli. Postępujaćy brak akceptacji do siebie aż po nienawiść do siebie samego. Ciało okrywa ducha i umysł i nawzajem się nie akceptują. Dochodzi do jakieś agonii, wegetacji, bo one nie potrafią razem współdziałać. To ludzie którzy dochodzą do wniosku, zę żyć bez poczucia sensu jest wielkim heroizmem. Heroizmem na który ich nie stać. ALE CIĄGLE JEST WYJŚCIE. Najpierw trzeba uleczyć i uspokoić ciało i umysł przez leczenie, potem gdy osiagnie się stabilizację leczyć także i ducha…

Nałogi to droga szukania zastępników, substytutów. Sprowadzenie ducha tylko do cielesnych i chemicznych doznań. Czy to alkohol, seks, internet, gry, jedzenie. Wszystko w nadmiarze zaczyna szkodzić. Zasłaniać ból wnętrza. Utracone poczucie sensu jest zastępowane namiastkami. Ból wypowiedziany nałogiem. Chodzi o to by zagłuszać wyjącą i płaczącą z bólu odrzucenia duszę… Coś co oszołomi – zabierze czas – pozowli przebrnąć kolejne godziny i dni… Nałogi także wymagają najpierw ustabilizowania ciała – nieraz leczenia medycznego. A potem na tej kanwie pracy duchowej…

Agresja – wobec innych czy sebie. To szukanie doznań. Często psychocznych. Poczucia włądzy nad innymi z nadzieją zę uzyska się władzę także nad sobą. Pustka wnętrza bardzo boli. Potrzeba jakiegoś zapełnienia. Stworzenia sobie swiata. I tu takżę jeśli człowiek zabrni za daleko – jeśli się tos tanie sposobem na życie i funkcjonowanie potrzeba uleczenia myślenia. Uleczenia psychki środkami medycznymi, by potem móc leczyć ducha…

Zaczyna się od choroby duszy i serca potem ogarnia psychikę i ciało. Nie można leczyć potem tylko jednego elementu. ZAwyczaj zaczyna się od ciała, przez psychikę aż po duszę i serce. Choroba rodzi się w cywilizacji śmierci. Wyobcowania i dążenia do egoizmu. Negowanie, odrzucanie Bożego wołania zamiast odpowiedzi pozytywnej na JEgo wołanie prowadzi w końcu do rozdarcia wnętrza człowieka.Środki potęgują się jeden po drugim. Pogłebiają problemy.

A.Camus powiedziął nawet, że „człowiek to jedyna istota, która nie chce być tym czym jest…”

A w głębi człowieka jest wielka tęsknota za rowojem, wzrostem, dynamiką u górze. Człowiek ciągle staje się – majac wolną wolę – ciągle się zmienia, przemienia. Bóg nie stworzył człowieka „dokończonego”. Nadał życiu człowieka pewnien rytm – czas rozwoju, wzrastania. Człowiek ma w sobie tą możliwość. Dynamikę a nie stagnację! Ale by tak mogło być – dostaliśmy perłę WOLNOŚCI – i możemy wybierać. Decdować. To jest nasze błogosławieństwo – ale i dla wielu przekleństwo, bo wchodzą w drogę złych wyborów i aby zakryć jedne złe wybory dokonują kolejnych, jeszcze gorszych i gorszych… Bóg tylko wciąż woła – wybieraj życie nie śmierć. Ja Cię nie przymuszę. Mogę jedynie prosić – wybieraj ŻYCIE!

Bez wolności zniknełaby miłość – zdolność wolnej odpowiedzi. Szczęście, rozwój polega na przechodzeniu do trufności wyższego rzędu. (F. Konieczny) Rozwój na tym polega. Ale nie dąży sie do samego szczęścia jako celu samego w sobie. Koncentrując się na szczęściu nigdy się go nie osiąga. Ono jest swoistym środkiem ubocznym przy osiąganiu Miłośći. (S. Wilkanowicz). Ten ejst szczęśliwy kto kocha a nie ten który na siłę, za wszelką cenę chce być kochanym. Czy wręcz chce zmusić innych do kochania siebie – za wszelką cenę – przymusu, szantażu, podstępu…. Tak samo stagnackja, gormadzenie skarbów i kurczowe trzyamnie się nich. Bronienie ich za wszelka cenę zazwyczaj prwadzi na końcu do klęski… utraty wszystkiego.

Osobowość kształtuje się w społeczeństwie i przez pracę dla innych i wśród innych. Do Szczęścia wiedzie droga – prze całe życie – ono niejako zawsze jest o krok prezd nami. I tak na rpawdę człowiek osiaga je dopiero po śmierci.

Św. Paweł powie o życiu że to bieg – dobre zawody – których finiszem jest ostatnie tchnienie życia. Bieg ku mecie, ku Chrystusowi. Siły dostarcza łaska Boga. Twórczość człowieka to 98% mozołu i trudu a tylko 2% geniuszu. A wszystko przychdzi z łaski Boga. Ale nieraz człowiek odrzuca łąskę i wykrzywia to działo… Gdyby tylko człowiek posłuchał Boga, współpracował z łaską, to ziemia już dziś byłaby Rajem! Bo tylko Bóg gdy tchnie w glinę – to ta ożyje.

Weź Matko i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum, weź to co posiada. Z ręki Boga to wszystko pochodzi. Ty tym rozporządzaj. Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnosći mi wystarczą