Boga nie da się przekupić

Tagi

, , , , , , , , ,

Słowo na 9 Listopada 2019

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie, oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?”. Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”. On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zatem zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.(J 2,13-22)

Nie róbcie ze świątyni targowiska.

A mówił o świątyni swego ciała.

Targowisko ze świątyni, z którą Bóg się identyfikuje. Kościół to mistyczne Ciało Chrystusa. Jezus nie chce przekupstwa. Miłości nie da się kupić, nie da się utargować. Kupić przebaczenie za pieniądze, bez skruchy i żalu. Jezus wie, że Jego mistyczne ciało zrodzi się za cenę krzyża, za cenę męki i śmierci. Przebaczenie zrodzi się na drzewie krzyża z MIŁOŚCI.

A tutaj – w Jerozolimie – spotyka przebaczenie za pieniądze, za zakupione zwierzęta, za pieniądze świątynne wymienione z zyskiem u bankierów. Tu nie ma Miłości, Miłosierdzia i Krzyża. Tu jest czyste załatwienie sprawy. Przehandlowanie grzechów. Przehandlowanie Jego ofiary krzyża.

Słuszne jest oburzenie Jezusa. Jakże głęboko słuszne…

Targowisko uczynione z CIAŁA BOGA – z Kościoła – z Domu Ojca.

Bóg zna serce człowieka, zna myśli, widzi, gdy jest ono skruszone. Nie potrzebuje nawet grosza, najmniejszej ofiary by o dostrzec.

On też widzi doskonale serce, które próbuje go przechytrzyć. Zapłacić. Przehandlować czyste serce, bez prawdziwej ceny czystości – skruchy, żalu, pełnego miłości pragnienia powrotu do jedności z Ojcem. Na te „monety” nie da się wymienić żadnych innych. Nie ma w Jerozolimie bankiera który byłby zdolny dokonać takiej wymiany. Nie ma ofiary materialnej bez ofiary wnętrza. Gołębie, baranki – to maja być tylko symbole, to ma być wyraz głębi cierpienia serca. Serca grzesznego i odłączonego od Ojca.

Gorliwość o Dom Ojca.

Jezus zna serce Taty. Wie jak boleśnie rani to serce postawa kupiecka obdarta ze skruchy. Gdy przychodzą do Jego domu jak do domu publicznego by kupić „miłość” za pieniądze. By kupić miłosierdzie. Syn pełen gorliwości pragnie jak najszybciej i jak najwyraźniej pokazać ludziom w świątyni prawdę o sercu Ojca. O tym, ze Jego Miłość jest ponad śmierć. Że w 3 dni wzniesie świątynię ciała syna na nowo. Wzniesie ją całkowicie odmienioną – uwielbioną. Nieporównywalnie piękniejsza niż wcześniej.

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje an wzór serca mego. Uczyń je gorliwym i płonącym miłością do Ojca.

Nawrócenie – źródło radości w Niebie

Słowo na 7 Listopada 2019

Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadani wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta mając dziesięć drachm zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”.(Łk 15,1-10)

Zbliżali sie do Niego WSZYSCY celnicy i grzesznicy. Wszyscy ci, którzy uznawali swoją grzeszność. Jezus na krzyżu dla nas stał się grzechem, by nas z grzechu uwolnić. Niezwykłe jest to, jak On w pierwszym zdaniu tej Ewangelii promienieje i magnetyzuje miłosierdziem – przyciąga wszystkich uznających swą grzeszność.

Po drugiej stronie są PYSZNI I BAŁWOCHWALCZY faryzeusze. Stawiają siebie na równi z Jezusem – uznając siebie za bez-grzesznych. Ukazują też swą naturę anty-miłosierdzia, które poniża i szufladkuje innych. Które  odtrąca i tworzy bariery między grzesznikami a tymi, którzy uważają siebie za bez-grzesznych.

Jezus daje im przedziwne i zaskakujące przykłady. Gdyby przyjrzeć się im „na chłodno” wydają się absurdalne. Zostawić całe stado na pustyni narażając je na zdziesiątkowanie przez watachę wilków – by pójść za tą jedną która się zagubiła. Ale taki jest Bóg w oceanie swego miłosierdzia. Dla niego każdy człowiek  jest bezcenny. On chce każdego zagubionego odnaleźć. Szczegulnie tego zagubionego.

Tak samo ta kobieta – dla jednej drachmy – dla złotówki – podejmuje wysiłek który pewnie można by w rachunku ekonomicznym przeliczyć na kilkaset złotych.

No i jeszcze te imprezy w obu przykładach – kompletnie niewspółmierne do znaleziska.

Taki jest jednakże Bóg. Takie jest miłosierne serce Boga.

Jezu cichy i serca pokornego – uczyń serce moje na wzór serca twego.

Wolność – od rzeczy materialnych

Tagi

, , , ,

Słowo na 6 Listopada

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”.(Łk 14, 25-33)

Jezus chce mieć przy sobie radykalnie wolnych uczniów. Wolnych od posiadania. Wyrzec sie tego co posiadam. Nie pozbyć – ale zerwać przywiązania.

Budowa duchowej wieży czy wyprawa na walkę wewnętrzną wymaga przygotowania i wolności serca.

Jezu wolny, cichy i pokornego serca, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

Odrzucić najważniejsze zaproszenie życia

Tagi

, , , , , , , , ,

Słowo na 5 Listopada 2019:

Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: „Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym”. Jezus mu odpowiedział: „Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: „Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe”. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Drugi rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Jeszcze inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść”. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych”. Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”. Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadani wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”. (Łk 14, 15-24)

Komentarz współbiesiadnika Jezusa jest jak najbardziej trafny.

Prze-szczęśliwy – błogosławiony – jest ten, który zasiądzie do uczty w Niebie. Ten kto zasiada często do uczty Eucharystycznej. Jezus jednak odpowiada na to stwierdzenie bólem swego serca.

Bóg daje wolność każdemu człowiekowi – do niczego nie przymusza – daje jedynie propozycję. Niezwykłe. Bóg najpierw idzie i zaprasza grupę ludzi – gdy jeszcze sala jest pusta. Gdy jeszcze każdy kto odpowie się zmieści. Ludzie jednak znajdują najdziwniejsze wymówki, by nie odpowiedzieć na Boże wezwanie.

Bóg cały czas woła do serca człowieka. Tych wezwań są dziesiątki i setki. Woła najpierw tych utalentowanych, tych, którym wiele dał i od których spodziewa się wiele otrzymać. Oni jednak Go odrzucają. Idzie więc do tych, którzy mało otrzymali. Ich odpowiedź jest prosta i szczera. Bardzo pozytywna – odpowiadają na zaproszenie.

Gdyby zestawić grupę która odrzuciła zaproszenie z tą, która odpowiedziała pojawia się jeszcze jeden czynnik różnicujący – posiadanie. Brak wolności. Ludzie posiadają, mają, zdobywają coś – i to ich pochłania. Pochłania do tego stopnia, że robią Bogu wymówki.

Nie odpowiadają na najważniejsze zaproszenie swojego życia!

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

 

 

Drugi człowiek

Tagi

, , , ,

Ewangelia wg św. Mateusz – rozdział 5

Jezus zasiadł na górze i przemawia do zgromadzonego ludu. Mówi o przykazaniach – o ich interpretacji w świetle Miłości i Miłosierdzia. Tak jak Bóg przekazywał dziesięć przykazań swojemu ludowi zawierając z nim przymierze, tak teraz Jezus odnawia to przymierze. Wyjaśnia głębiej jego sens oświetlając przykazania światłem Miłości.

MIŁOSIERDZIE I WALKA Z EGOIZMEM

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. (Mt 5,38-42)

Jezus zmienia optykę z patrzenia na swój bilans zysków i strat i domaganie się sprawiedliwości na własna rękę w prawo miłosierdzia. W spojrzenie na ludzi wokół. Spojrzenie na nędzną kondycję człowieka po grzechu pierworodnym, na ludzką słabość i niedomaganie. Jeśli mnie dano więcej, jeśli mam głębszą relację z Bogiem, to jestem powołany do tego, by innych przyciągać do Boga swoim postępowaniem i postawami. Nie był pieniaczem starającym się wprowadzać ślepy odwet za każdą krzywdę, ale człowiekiem na wzór Jezusa, który swoją pokorą, ofiarnością, miłosierdziem i przebaczeniem będzie przyciągał innych do Boga. Będzie prowadził w duchowym rozwoju. Będzie dawał dobry przykład. Jezus nie chce byśmy stawiali czynny opór złemu – opór militarny, siłowy, gromiąc i potępiając innych słowami. Powinniśmy raczej pokazywać wyzwalającą moc pokornej miłości. Tak jak bóg zachwyca się każdym człowiekiem, tak i ja mam postępować naśladując swego Pana.

MIŁOŚĆ ZASTĘPUJĄCA NIENAWIŚĆ

W kluczu tego, co Jezus mówił o gniewie i grzechach przeciwko życiu można czytać kolejne słowa z tego rozdziału:

Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.(Mt 5,43-48)

Być jak Bóg w relacji do innych ludzi. A wszystko to w perspektywie wieczności. Być apostołem miłosierdzia Boga w świecie który mnie otacza – do tego wzywa to Słowo.

 

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

 

Przyszedł wypełnić a nie znieść

Tagi

, , , , , , , , , ,

Ewangelia wg św. Mateusza – rozdział 5

Jezus siedząc jak Król na tronie ziemi – na górze – otoczony tłumem nawiązuje do przymierza z Mojżeszem i ludem izraelskim. Przymierza w którym Bóg przekazał narodowi dziesięć przykazań. Jezus podkreśla, że nie przyszedł ich znieść ale je wypełnić.

Jezus wyjaśnia głębię tych przykazań. Pokazuje, że ich wypełnienie nie ma polegać na strachu przed karą, jest raczej naturalnym owocem MIŁOŚCI. Gdy człowiek kocha bliźniego, gdy potrafi z pokorą wejść w relację z Bogiem spoglądając na cel swego życia – gdy żyje ośmioma błogosławieństwami – wówczas wypełnia w sposób naturalny dziesięć przykazań.

Jezus nawiązuje do części przykazań:

NIE ZABIJAJ

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz. (Mt 5,21-26)

Jezus wie, że zabójstwo rodzi się z gniewu i nie opanowanych emocji. Z chowanej latami urazy. Dlatego wchodzi głębiej w relacje międzyludzkie. Pokazuje, że Bóg nie chce darów od tych, którzy działają przeciwko jedności – pielęgnują urazy i gniew. Jezus w Wieczerniku będzie błagał Ojca o jedność między ludźmi. O to by trwali we wspólnocie. Wie doskonale ze gniew i pielęgnowane urazy prowadzą do zburzenia jedności a czasem wręcz do okaleczenia drugiej osoby, czy do zabójstwa. On wie też doskonale jak łatwo zły duch wykorzystuje gniew, złorzeczenie, urazy do manipulowania sercami ludzi. Jezus prowadzi wojnę z szatanem – wojnę, której front przebiega przez środek ludzkich serc. Jako doskonały wódz zdaje sobie sprawę co prowadzi jego żołnierzy ku przegranej – dlatego poucza tutaj o uporządkowaniu emocji i relacji z drugim człowiekiem.

NIE CUDZOŁÓŻ

Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.
Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa. (Mt 5,27-32)

Jezus od emocji i tego co skrajnie negatywne w relacjach między ludźmi wchodzi w drugą skrajność. Pokazuje kolejny mechanizm jakim zły duch będzie prowadził jego żołnierzy do przegranej. Jezus zna te mechanizmy, zna słbość ludzkiego serca. Wie doskonale, że pierwsze pokusy dużo łatwiej odrzucić. Łatwiej walczyć z pożądliwym spojrzeniem, niż wyjść ze związku który jest zbudowany na cudzołóstwie. Dużo trudniej walczyć z czymś co przyjemne niż z tym co wywołuje negatywne uczucia. Dlatego Pan odnosi się do tak radykalnych środków walki. Przestrzeń seksualności i relacji intymnych wymaga dużego samozaparcia i dużego radykalizmu działania, gdy wkrada się tam grzech. Szatan też potrafi bardzo skrzętnie zwodzić serce człowieka w tej przestrzeni. Człowiek powinien się wpatrywać w CEL – lepiej …. wejść do KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO niż poddać się skutkom grzechu i znaleźć się w piekle na wieki. Pan wie, że to teraz jest czas walki duchowej – do chwili śmierci człowiek może walczyć. Im wcześniej podejmie walkę w sferze seksualności tym miej bojów będzie musiał stoczyć i tym szybciej zwycięży.

KRZYWOPRZYSIĘSTWO

Przez emocje, cielesne pożądanie aż po słowo. Wszystkie trzy przestrzenie gdzie najsilniej toczy się bój o serce człowieka:

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi. (Mt 5,33-37)

Pan – który SŁOWEM stworzył wszechświat – wie jaka jest moc Słowa. Ono potrafi być stwórcze, gdy jest dziekczynieniem, uwielbieniem, pochwałą, słowem dobra, ale może też zadawać śmiertelne ciosy. Zwłaszcza gdy są to słowa przysięgi. Jezus wie jak skrzętnie szatan wykorzystuje takie sytuacje. Człowiek gdy raz się zadeklaruje, przysięgnie, potem bardzo rzadko przyznaje się do pomyłki czy błędu. Brnie w kolejne kłamstwa – wchodzi w spiralę jednego po drugim. Tu już szatan znów zaczyna wygrywać. Dlatego Pan wzywa do radykalizmu słów. TAK TAK , NIE NIE. Prostoty w słowach. Nie prze-intelektualizowywania świata. pokora i prostota.

LEKIEM POKORA I PROSTOTA

Łatwo zrozumieć dlaczego wódz i Pan wzywa do drogi błogosławieństw – on chroni jego Lud przed popadnięciem w spiralę zła. Szatan nie potrafi uderzyć w serce które jest szczere, pokorne, posłuszne Panu i ubogie. Wypalone Bożą Miłością i oczyszczone ze wszelkich obszarów gdzie szatan mógłby uderzyć.

 

Jezu cichy i serca pokornego,

uczyń serce moje na wzór serca Twego.

 

Źródła szczęścia

Tagi

, , , , , ,

Rozdział 5 Ewangelii wg św. Mateusza

GÓRA PRZYMIERZA

Bóg gdy chciał zawrzeć z człowiekiem przymierze wybierał górę. Przemawiał do serca człowieka na górze. Mówił do Mojżesza na górze, gdy tłumy stały u jej podnóża. Bóg zawarł przymierze z narodem wybranym.

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: (Mt 5,1-2)

Bóg-człowiek zasiada na tronie. Na szczycie góry, którą ulepiły Jego ręce. Zasiada i otwiera usta. Słowo Boga stworzyło świat. Jezus jest Słowem. Gdy Bóg otwiera usta i mówi, wówczas stwarza. Poucza. Czyni coś nowego. Tak samo i tutaj – Jezus naucza zupełnie nowego porządku rzeczy. Czyni źródła szczęścia z antywartości. Coś najwartościowszego z rzeczy, które w świecie ludzi wiążą się z porażką, stratą, poniżeniem…

NOWE PRZYMIERZE

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami. (Mt 5,3-12)

W Starym Testamencie Bóg zawarł przymierze z człowiekiem poprzez dziesięć przykazań. W Nowym Testamencie zawiera przymierze ośmiu błogosławieństw.

Najszczęśliwsi są ubodzy w duchu – ci pokorni a nie pewni siebie i wyniośli. Ubodzy w duchu są najszczęśliwsi, bo są właścicielami królestwa niebieskiego…

Najszczęśliwsi, którzy się smucą. Sprzeczność!? A jednak Bóg w swej sprawiedliwości miłosiernej zapowiada takim ludziom pocieszenie. Czym jest ból i smutek, skoro mam mnie pocieszyć sam Bóg.

Najszczęśliwsi są cisi. Nie ci z talentem oratorskim, którzy potrafią się wszędzie dobrze zakręcić i dobrze sprzedać. Ale właśnie Ci, którzy w ciszy znajdują swe skarby.  Bóg takim ludziom obiecuje posiadanie ziemi!

Najszczęśliwsi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, bo to ich pragnienie zostanie nasycone. Doświadczą wiecznej sprawiedliwości miłosiernej w Niebieskim Jeruzalem.

Najszczęśliwsi są także Ci, którzy okazują innym miłosierdzie, bo im także zostanie okazane miłosierdzie na końcu życia. Czyny miłosierdzia ratują człowieka w ostatniej chwili życia. „Przebacz nam nasze winy, jako i my wybaczyliśmy tym, którzy wobec nas zawinili”…

Najszczęśliwsi, którzy żyją w łasce uświęcającej i trwają w czystości serca. Czyste serce sprawia bowiem, że człowiek może oglądać Boga w wieczności.

Najszczęśliwsi, którzy wprowadzają pokój. Tacy ludzie uzyskają zaszczytny tytuł synów Bożych!

Najszczęśliwsi, którzy są prześladowani?! Prześladowani dla sprawiedliwości. Do takich należy Królestwo Niebieskie. Męczenników sprawiedliwości.

Jezus uczy spoglądać w przyszłość, tą część naszego życia która będzie trwała wiecznie. Dlatego Mówi, że mamy się cieszyć z tego co wydaje się być nie do śmiechu. Gdy ludzie nam urągają, kłamliwie na oskarżają, gdy prześladują. Właśnie wtedy należy się cieszyć i radować. Można się radować tylko jeśli spojrzy się na te trudy w perspektywie wieczności – nagrody w Niebie.

PROMIENIOWANIE

Jezus daje też zadanie swoim uczniom. By byli jak sól, czy światło. By ludzie wokół widząc katolików mogli się zachwycić miłością, którą żyją ludzie należący do Jezusa.

Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. (Mt 5,13-16)

Szczęście chrześcijaństwa powinno promieniować w świecie – promieniować na innych ludzi… Ale zaraz potem Jezus przestrzega:

SŁOWO JEST NIEZMIENNE

Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.(Mt 5,17-20)

Słowo Boga – Jego przymierza są niezmienne i niezachwiane na wieki. Żadne Słowo Boga nie jest wypowiedziane nadaremnie. Żadne też Słowo Boga nie wraca do niego aż nie spełni swego posłannictwa.

 

Perspektywa Ducha

SŁOWO na 30 PAŹDZIERNIKA 2019

Bracia: Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch wstawia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że wstawia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą. Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też obdarzył chwałą. (Rz 8, 26-30)

Jestem człowiekiem słabym. Mam świadomość tego, że nie domagam w wielu dziedzinach życia. Ekonomia Boga jest przedziwna. On wchodzi najmocniej właśnie tam, gdzie moje życie wydaje się być najmniej urodzajne. On rozlewa łaski tam, gdzie już nie potrafię liczyć na siebie i z pokorą uznaję, że jestem słaby.

Bóg wylewa swego Ducha w obszary mojej słabości. Mojej skarłowaciałej modlitwy, gdy zdaję sobie sprawę, że jest taka mała i karłowata, a nie z pychą sądzę, że oddałem Bogu dziesięcinę. Zwłaszcza w mojej modlitwie. Nie w tej zaniedbywanej i bezmyślnej, ale tam, gdzie nie umiem się modlić. Tam gdzie wydaje się, że słowa są miałkie i bez sensu. Gdzie walczę ze sobą by się skupić. Gdzie ogarnia mnie senność i ostatkiem sił chcę dokończyć pacież. tak, gdzie moją modlitwą staje się pocieszenie osoby obok, gdy brak mi słów. Tam gdzie wstaję do chorego członka rodziny w środku nocy. Tam, gdzie modlę się w chorobie. Tam gdzie staram się skupić w pośrodku hałasu.

Bóg przenika ludzkie serca. To On własnymi rękami je ulepił i tchnął w nie życie. On zna ich każde uderzenie i poruszenie. Serca przepełnione Duchem Świętym zaradzającym ich brakom.

Bóg z tymi, którzy Go miłują, którzy idą za Jego głosem, za swym powołaniem do świętości. Z tymi, którzy pracują nad swym wzrostem współdziała dla ich dobra.

Prowadzi ku świętości. Tych których poznał – czyli tych których stworzył i umiłował.

Wszytko idzie ku celowi ostatecznemu – CHWALE. Chwale Boga, która jest też chwałą człowieka zjednoczonego z Bogiem w wieczności.

Aby tam dojść trzeba zaufać. Tylko tyle. Jak dziecko:

Ja zaufałem Twemu miłosierdziu

Spojrzyj i wysłuchaj mnie, Panie, mój Boże.
Oświeć moje oczy, bym nie zasnął w śmierci,
by wróg mój nie mówił: „Ja go zwyciężyłem”,
by się nie cieszyli moi przeciwnicy, że się zachwiałem.

Ja zaś zaufałem Twemu miłosierdziu,
niech się moje serce cieszy z Twej pomocy.
Będę śpiewał Panu,
który obdarzył mnie dobrem. (Ps 13 (12), 4-5. 6)

A wszytko to dąży ku celowi. Tak jak Jezus kroczący ku Jerozolimie. Ku celowi. Ku miejscu Zbawienia. Ku miejscu śmierci i spotkania z Ojcem. Tak i jak powinienem kroczyć ku spotkaniu z Ojcem przez całe moje życie. Dzień po dniu.

Jezus, nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?” On rzekł do nich: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam”; lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości”. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi”. (Łk 13, 22-30)

Panie, daj mi swego Ducha. Zaradź mej słabości i daj mi serce pragnące spotkania z Tobą w wieczności. Daj odwagę przechodzenia przez wąskie drzwi. Podejmowania trudu i wchodzenia w do co wydaje się słabe, małe i pokorne. W to co nie jest dla tego świata, a co jest skarbem na wieczność.

Jezu kroczący do Jerozolimy. Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

73. MAGNIFICAT

Tagi

, , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ 1

Dziękczynienie. Modlitwa dziękczynna.

Można się jej uczyć od Maryi – szczególnie kontemplując słowa Magnificat. Jest to jedno z najpiękniejszych dziękczynień zapisanych w Biblii. Wypowiedziane przez Tą, która jest Matką Boga, jest niezwykle blisko Boga, która jest Niepokalana, w jej ustach nie było nigdy kłamstwa, czy słów egoizmu. Magnificat jest niezwykły bo jest wypowiadany przez Matkę Kościoła, Oblubienicę Boga.

To jest dziękczynienie serca wypełnionego radością z Bożej interwencji – wcielenia. Momentu oczekiwanego przez cały naród przez tysiące lat. Chwili zapowiadanej przez proroków i Pisma. Magnificat jest wyśpiewane pod natchnieniem Ducha Świętego i rezonuje w nim śpiew Nieba – radosna pieśń wychwalająca działanie Boga w historii ludzkości.

Dlatego jest to też najbardziej niezwykła i trafna modlitwa do wyrażenia dziękczynienia za ingerencję Boga w moim życiu. Za nowe narodzenie. Za nowe życie które się we mnie rodzi po nawróceniu pierwszego tygodnia.

Uwielbia dusza moja Pana!

Dziękczynienie po pierwszym tygodniu powinno obejmować wiele sfer. Dziękujemy za:

  • krzyż, bo bez niego nie było by powrotu, nawrócenia, konfesjonału, sakramentów,
  • za Zbawienie, bo ono otworzyło na nowo bramy Raju i pozwala nam się na nowo narodzić
  • za Krew Zbawiciela która obmywa i oczyszcza i wybiela
  • za nawrócenie, bo ono jest darem
  • za to że jest wyjście z beznadziei grzechu
  • za doświadczenie miłosierdzia i miłości
  • za Słowo które oczyszcza
  • za Eucharystię która gładzi grzechy lekkie

Dziękować bo:

Bracia: Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudo­wani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamie­niem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha. (Ef 2, 19-22)

Człowiek oczyszczony i pełen dziękczynienia jest otwarty na Boże wołanie – w górę. W górę serca. Porywany do rzeczy jeszcze większych.

Pociągany z Chrystusem na górę by podejmować boże dzieła i pociągać innych:

W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich. (Łk 6, 12-19)

On uzdrawia. Od Niego wychodzi moc oczyszczenia, uwolnienia i uzdrowienia.

Wielbi dusza moja Pana *
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy. *
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia,
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, *
a Jego imię jest święte.
Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie *
nad tymi, którzy się Go boją.
Okazał moc swego ramienia, *
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu, *
a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami, *
a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem, *
pomny na swe miłosierdzie,
Jak obiecał naszym ojcom, *
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.

72. Pokora i dziękczynienie

Tagi

, , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ 1

Droga ku uzdrowieniu wnętrza i byciu wysłuchanym w modlitwie wiedzie przez pokorę i dziękczynienie. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje jak ogromna jest rola pokory. To szczera i pokorna modlitwa daje usprawiedliwienie:

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”. (Łk 18, 9-14)

Aż do ostatniego oddechu i aż do ostatniego uderzenia serca człowiek jest pielgrzymem na ziemi. Cięgle powinien pracować nad swym wnętrzem. Nie można osiąść na laurach.

Ta ewangelia przywołuje dwie postawy – pokornej prośby celnika. I swoistego dziękczynienia faryzeusza. Problemem tego dziękczynienia jest skupienie na sobie i egoizm. Ten człowiek chce się zareklamować Bogu i podziękować sam sobie za to ile osiągnął. Chciałby usłyszeć z góry głos od Boga. Jesteś ponad przeciętny. Zasłużyłeś na medal. Ale Bóg wysłuchuje celnika. Inna perykopa Ewangelii mówi zaś o dziękczynieniu. O tym, że Bóg pragnie modlitwy dziękczynienia. Jednakże dziękczynienia skupionego na Dawcy a nie na biorcy. W przypowieści o dziesięciu trędowatych zapewne wszyscy uzdrowieni odczuwali wdzięczność. Ale tylko jeden wrócił do Dawcy by oddać Mu cześć i opowiedzieć o swej wdzięczności.

Zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!» Na ich widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem,upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec». Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła». (Łk 17,11-19)

Zarówno pokora jak i wdzięczność powinny być owocem pierwszego tygodnia.

Największym dziekczynieniem jakie człowiek może złożyć wobec Boga jest Eucharystia. W Eucharystii jest cała ta droga oczyszczenia: jest Słowo Pana, jest wymagana pokorna wiara w moc Słowa i moc Eucharystii, Jest też zawarte dziękczynienie i posłuszeństwo wobec wezwania Pana.

We krwi Chrystusa oczyszcza się nasze człowieczeństwo. W przyjętej komunii wybiela się nasze wnętrze. Jeśli człowiek chce Bogu powiedzieć DZIĘKUJĘ – to żadne słowo ludzkie nie może się równać z Eucharystią. Z Mszą Świętą dziękczynną – za zdrowie, za nawrócenie, za otrzymane łaski, za niezwykłe dary Boga w życiu. Wtedy dziękuje nie tylko każdy uczestnik Eucharystii ale także Bóg-Człowiek, Jezus Chrystus swojemu Ojcu za to, ze Go wysłuchuje. Za to, ze Ojciec przyjął tą ofiarę dziękczynienia złożoną w imieniu całej ludzkości. Ludzkości, z która Jezus się solidaryzuje. czynimy to dziękczynienie swoim, gdy uczestniczymy w Eucharystii.

Panie, naucz mnie drogi dziękczynienia. Ucz mnie dziękować Ojcu za ogrom darów którymi mnie każdego dnia obsypuje. Ucz mnie także dziękować za rzeczy trudne i takie, które są owocem Miłości a nie są po mojej myśli. Pomóż mi składać Ojcu dziękczynienie.

Przejdź do paska narzędzi