03. Żródła radości

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Chrystus Zmartwychwstł, ALLELUJA!

Świętowanie Wielkanocy to świętowanie radości, to ciągłe powracanie do źródeł radości w Chrystusie. Szatan będzie próbował na wszelkie sposoby wzbudzić w sercu człowieka smutek. Przygnębić. Odebrać radośc paschalną, radosc głoszenia Chrystusa Zmartwychwstałego w świecie. Bóg obdarza nas w tym czasie Słońcem, przyrodą budzącą się do życia, śpiewem ptaków. W takim klimacie całego stworzenia umieszczony jest okres wielkanocny. I z takeigo klimatu potrzeba nam korzystać.

Święty Ignacy prowadząc w przestrzeń tajemnic Zmartwychwstania podaje także uwagi właśnie o radosci:

Pamięcią i myślą ogarniać rzeczy, które pobudzają do zadowolenia, wesela, i radości duszy, np. chwałę [w niebie].

Korzystać z blasku dnia i z miłych stron pór roku, np. ze świeżości na wiosnę albo ze słońca i ciepła zimą i to w tej mierze, w jakiej dusza myśli lub przypuszcza, że jej to pomoże do radowania się w Stworzycielu i Odkupicielu swoim.

Zamiast oddawać się pokucie, zwracać uwagę na umiar i słuszną miarę we wszystkim, chyba że w tym czasie przypadają posty i abstynencje przez Kościół nakazane; trzeba je bowiem zawsze wypełniać, o ile nie zachodzi jaka słuszna przeszkoda. [ĆD 229 b..d]

Trzeba się z Panem radować Jego zwycięztwem i Jego szczęściem. Radością Pana są ludzie. I naszą radością powinien być drugi człowiek. Może właśnie dlatego Bóg douścił na swiat pandemię byśmy wreszczie zauważyli tego kto mieszka z nami pod jednym dachem i się nim rozradowali.

Świętujemy tajemnicę chrztu. Naszego wyzwolenia z grechów ale też chrztu krwi, chrztu krzyża, w którym każdy z nas jest zanurzony jako chrześcijanin. Zeszliśmy do grobu razem z Panem, by teraz z niego wychodzić z Panem triumfujacym.

Owocem Paschy Pana jest radosć. Są te dzwony głoszące Zbawienie. Jest 50 dni fety po Zmartwychwstaniu. Tego dziś światu potrzeba prawdziwych chrześcijan który zarażaja radością i uśmiechem. Drzwi Nieba otwarte są na ościerz. Drzwi  piekła zamknięte, chyba że ktoś sam zechce tam pójść.

Triumf Boga jest neizwykły. Na oszczerstwa, ludzkie grzechy, na ludzkie okrucieństwo odpowiedział milczeniem. Dziś jakby zapomniał. Nie ma tu nic z triumfu i zemsty ziemskich zwycieżców. Bó wydawało sie że śpi, że milczy w czasie Paschy Chrystusa. Ale On zatriumfował. Znów niepostrzeżenie, pokornie. W Ciszy i ciemności nocy. Nie zauważony. Triumfuje spokojnie ujawniajac się Apostołom i uczniom. Przychodzi na chwilę, prychodzi do strwożonych. Wchodzi w intymne relacje, w małe wspólnoty. Nie wjeżdza z armią Chrubów do Jeruzalem wytracić niewiernych.

Pan wkracza ze swym wielkim orężem do serc ludzkich. Wchodzi tam gdzie jest ciemność, grób, rozpacz. On wchodzi w szeol i tam zwycięża. On rozlewa nadzieję. Stwarza na nowo. Wyprowadza starego Adama z ciemności. Wszystko się uzdrawia w Jezusie. Następuje nowe narodzenie. Narodzenie, które Jezus sam zapowiadał w rozmowie z Nikodemem, a które przywołuje dzisiejsza Ewangelia:

Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Jezusa nocą i powiedział Mu: „Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z nim”. W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego”. Nikodem powiedział do Niego: „Jakżeż może się człowiek narodzić, będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?” Jezus odpowiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha”. (J 3, 1-8)

Jezus zwraca się do każdego człowieka z ogromną czułoscią i miłością – „POWSTAŃ CHODŹMY. NIezwykle obrazuje to też starożytna homilia odczytywana w Godzinie Czytań Wielkiej Soboty. Chrystus nic nikomu nie wyrzuca. Nie potępia. Nie oskarża. Jest tylko entuzjastyczn radość Pana! Radosć ze zwycięztwa! Jezus dokonał dzieła – wreszcie odzyskał człowieka. Wydaje się nie pamiętać już Getsemani, Ciemnicy, Pałacu Piłata czy Golgoty. Teraz juz liczy się Zwycięztwo! Jezus dzieli się radością! To już nie Raj – On jako Człowiek i Syn Boży zabrał nasze człowieczeństwo ze sobą na TRON W NIEBIE! Nowe stworzenie to już nie człowiek z gliny i prochu ziemi, ale przebóstwienie. Stworzenie w Duchu i prawdzie!

Przeżycie nowego narodzenia wymaga przyjścia do Jezusa właśnie w tej nocy. Dociekania. Pytania – „JAK PANIE!”. Wyproszenia łaski – łaski przeżycia tego doświadczenia duchowego. Pan nas uzdolni do tego doświadczenia i poprowadzi z dobrą nowiną do innych.

Głosimy radość. Nie wesołkowatość. Ale radosć. Bo nasza radosć rodzi się z ran Pana na krzyżu.

Prawdziwa radosć – taka która jest w głębinach człowieka – trwałą i rpawdziwie trwale nasycajaca – musi być ukrzyżowana. Musi mieć na sobie wyrytą pokorę, ubóstwo, posłuszeństwo Ojcu.

02. Radość paschy wymaga nawrócenia

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Radość, czerpanie garściami ze źródła którym jest Zmartwychwstanie Pana wymaga nawrócenia. Wymaga radykalnej zmiany życia. Tak jak to czynili nieraz pierwsi chrześcijanie. Często ta przemiana przechodzi przez sam środek serca a nie tego co się ma i posiada:

Uczniowie trwali w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, którzy uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, spożywali posiłek w radości i prostocie serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia. (Dz 2, 42-47)

Owocem nawrócenia jest ogromna radość i dziękczynienie. Taka jaką wyśpiewuje dziś psalmista:

Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny

Niech dom Izraela głosi: „Jego łaska na wieki”.
Niech dom Aarona głosi: „Jego łaska na wieki”.
Niech wyznawcy Pana głoszą:
„Jego łaska na wieki”.

Abym upadł, uderzono mnie i pchnięto,
lecz Pan mnie podtrzymał.
Pan moją mocą i pieśnią, On stał się moim Zbawcą.
Głosy radości z ocalenia w namiotach sprawiedliwych:
«Prawica Pańska moc okazała».

Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana i cudem jest w naszych oczach.
Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się nim i weselmy. (Ps 118 (117), 2-4. 13-15. 22-24)

W tej radości dominuje też przeogromna nadzieja człowieka. Nowe stworzenie żyje nadzieją i żyje w nadziei:

Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie. Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia, gotowego objawić się w czasie ostatecznym. Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od niszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz. (1 P 1, 3-9)

Bramą tej radości, nadziei, dziękczynienia, Bramą nawrócenia jest sakrament pokuty. Sakrament którego ustanowienie pokazuje dzisiejsza Ewangelia:

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana!” Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego. (J 20,19-31)

My dziś także siedzimy za zamkniętymi drzwiami. Z obawy przed niewidzialnym wrogiem, który może nas zabić. KAżdy z nas czuje realne zagrożenie śmiercią. I Jezus włąśnie w taką rzeczywistosć wchodzi. W nasz domowy kościół. Wzywa nas do drogi nawrócenia i pokuty. Powierzenia swoich grzechów najpierw duchowo Jemu a potem w sakramencie pokuty tym, na których tchnął swego ducha. Jezus przez sakrament pokuty daje pokój. Pokój który ejst czymś innym niż samo przebaczenie. Nawet kapłan wypowiadajać formułę rozgrzeszenia woła – „Niech Bóg ci udzieli PRZEBACZENIA i POKOJU”. Pokuta, nawrócenia owocują przebaczeniem ale także pokojem serca. Uzdrowieniem serca z niepokoju i strachu.

Pokuta to też wołanie za Tomaszem – „Pan mój i Bóg mój”. Wyznanie Chrystusa jako swego osobistego Pana i Zbawiciela.

To nie jest dzieło ludzkie. Do nawrócenia potrzeba Boga i to On czeka na nas jak w przypowieści o synu marnotrawnym. On wybiega na nasze spotkanie. On chce nas z powrotem mieć w domu. Niezwykłą jest tajemnica Jego Miłosierdzia.

Pryzjecie Boga wymaga pokory. Uniżenia się w pokorze i uznania swej winy. Boża radosc nie przebije się przez ludzkie namiastki i schamaty radosći jeśli człowiek w swej wolności nei dopuści Boga do swego serca. Jeśli Mu nie odda tych swoich schematów i namaistek do uleczenia i uzdrowienia.

Bóg dopuszczajac ostatnei apogeum pozwala temu wszystkiemu się zachwiać. Ludzkie rozwiązania rozsypują się jak domek z kart. Wierza Babel zaczyna się chwiać i walić. I to dobrze. Odsłania się prawdziwe człowieczeństwo w swej głębi. Bo dopiero w takim sercu ogołoconym ze swego Ego Pan może wejść i dać prawdziwy niegasnący pokój, wieczną radosć, możę pokazać na czym polega prawdziwa wolność i miłość.

Bóg daje siebie. Daje swe Słowo. Daje sakramenty. I cierpliwie czeka, aż człowiek Go przyjmie. Szanuje ludzką wolność i nigdy nie zdobywa ludzkiego serca gwałtem. On się nam daje nie ze względu na nas. ale ze względu na swoje IMIĘ – na MIŁOŚĆ.

Bez Boga nie istnieję!

Nawrócenie – prawdziwe nawrócenie powinno się kończyć wielkim dzięksczynieniem.Wyśpiewywaniem pieśni radości za dzisiejszym psalmem. Wyśpiewywaniem Exultet jak w noc Wielkiej Soboty. Weselcie sie zastępy Aniołów w niebie, Słudzy Boga, wesel się cała ziemio. Wesele i radosć z nawrócenia jest przeogromna – sam ejzus o tym mówi w przypowieści o 99 owcach i jednej zagubionej, której On poszukuje…

Wyszliśmy z mroku do swiatła – ze śmierci do życia.

Dziś jest dzień, gdy warto zanurzyć się w Rachunku Sumienia, w żąlu za grzechy, postanowic mocno poprawę i mocno postanowić wyznać swe grzechy gdy będzie ku temu okazja. Dziś jest dzięń gdy warto wejść w komunię świętą duchową i zanurzyć się w morzu Bożego Miłosierdzia.

Pan jest Królem Wszechświata. Panuje nad historią. Panuje nad ludzkością. Świat nie wymknał Mu się z rąk. On jest Panem tej pandemii. On jest centrum i CELEM wszystkiego. I  także ta sytuacja świata została dopuszczona by ludzkość jeszcze bardziej zwróciła się ku Niemu. On nie daje zła. człowiek w swej wolnosći wybiera zło. Ale Bóg nawet ze zła potrafi wyprowadzić zdroje dobra. Wigilia Paschy śpiewa o błogosłąwionej winie, przez którą przyszło na nas takie szczęście. Tak niezwykły Odkupiciel.

On przywraca radosc upadłym, roświetla ciemności. On uwalnia wszystkich od zepsucia pogańskiego życia. Dziś w tą niedzielę miłosierdzia można dostąpić szczególnych łask od Boga.

Nie ma przeszkód – jeśli człowiek otworzy się na Boga, jeśli ludzkie grzechy są jak szkarłat – On jest większy. Jedyne co nam może odebrać tą łąskę jest nasza wola. Jeśli Bóg dopuścił mój grech to wie co dopuścił, jeśli dopuścił grzech Adam, wiedział co dopuszcza. Świat nie wymknał mu się z rąk!

Jezus powstał jak Słońce. BEz wyrzutów czy pretensji do uczniów. Pretensje i wyrzuty i drogę do samopotępienia wlewa w nasze serca szatan. On chce byśmy się nie otworzyli. Nie wyzwolili. Byśmy poszli drogą Judasza. Sami siebie potępili. Byśmy poszli drogą tych którzy idą w stronę piekła. Jezus cięgle woła do człowieka WRÓĆ!

Miłosierdzie – Bóg dziś rozdaje skarby za darmo. Otwiera swoje skarbce i rozdaje. Nadobficie.

JEZU UFAM TOBIE! JEZU UFAM TOBIE! JEZU UFAM TOBIE!

TY JESTEŚ MOIM PANEM I ZBAWCĄ!

CHCE BYŚ WSZEDŁ W MOJE SERCE I JE OCZYŚCIŁ. ROZPROMIENIŁ RADOSCIĄ PASCHALNĄ!

01. Exultet lekiem na pandemię

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Exultet – śpiew liturgii WIlekiej Soboty.

Zwiastowanie wielkiej radosci. Niegasnoącego Śłońca, które rozświetla mroki świata. Niezwykle wybrzmiewał w tym roku symbol PAschału wchodzącego w mrok świata i światła, które rozchodziło się po świątyni. Aż do szpiku kości rezonował dźwięk słów wyśpiewanych w Exultet.

Świat pogrążony w mroku pandemii usłyszał głos nadziei. Usłyszał obietnicę światła i radości. Świat dziś potrzebuje pocieszenia i radości, bo dziś szczególnie wydaje się że : radość opuściła ziemię i jej mieszkańców. Z mediów wylewa się co raz to nowa statystyka zarażonych, zgonów, ognisk, złych wieści…

Ludzie uciemiężeni domowymi aresztami potrzebują radosci. Rodziny które utraciły bliskich. Pracownicy służb idący ze strachem i drżeniem do pracy. Rodzice, którzy widują swe dzieci przez szybę, by ich nie narazić na zarażenie.

Na tym czarnym tle rozbłyskuje WIARA, NADZIEJA, PASCHA i BÓG…

Bóg ujawnia się właśnie w kontrastach. Daje się doświadczyć w ekstremach ducha. Albo w wielkich wyżynach ducha, albo też w najgłębszych dolinach i ciemnościach.

Potrzeba nam dziś tego o czym mówiła liturgia Wilekiej Nocy. Słowo o Izraelu uciekajacym przez gęstą NOC z Egiptu nad brzeg morza. Słowo o ludziach którzy dotarli do kresu, znaleźli sie w krytycznej sytuacji – czy ono nie mówi tak wiele o nas dziś. Bóg posłał Mojżesza – swojego proroka by stał się cud wyzwolenia. W sytuacji granicznej i krytycznej. Największej cemnośći i mroku w jakim mogli się znaleźć.

Radośc pełna pokoju. Radość pełna. Radość głęboka. Nie wesołkowatość, śmieszność. Radość głęboko Paschalna ma swe źródła w Bogu i jest DAREM Boga. Trzeba nam dziś prosić Boga o pocieszenie.

Bóg mówi w jednym z czytań o tej radosci: „to nie ze względu na was, lecz dla mego imienia”. Bóg nie daje człowiekowi się pysznić. To nie ze wzgledu na człowieka. Człowiek jest słaby. Xródła radości muszą być mocne i trwałe. Radość ze względu na IMIĘ BOGA. Ze wzgledu na MIŁOŚĆ.

Taka radość ma IMIĘ – MIŁOŚĆ, WIERNOŚĆ, NIEZMIENNOŚĆ, POKORA, SŁUŻBA.

On nie przeminie. Jest wierny sobie po wieki. Rozlewa Miłość. To jest dopiero źródło radości. Nie wyczerpujące się. Bóg daje radosć pewną, ale jest też wymagajacy – nie tak jak świat, który daje radość jak słomę. Bucha naraz wielkim płomieniem a potem zmienia się w odrobinę popiołu. Bóg daje Radość jak żar dębowego pnia. Spokojny dajacy stale swoje ciepło, płonący dzisiątki godzin. Slate żarzące się źródło ognia radości.

Jest to radosc przedziwna. Im bardziej ja staję się pokorny, nędzny, a moje serce puste i pojemne na Boga, tym bardziej Bóg może i chce to serce Sobą napełnić. Daje niezwykłą radość. Przepełnia serce człowieka swoją MIŁOŚCIĄ i POKOJEM.

Taka radosc wymaga nawrócenia. Wtedy serce oczyszcza się z niepotrzebnych gratów i staje się wreszcie na rpawdę pojemne.

Bóg daje siebie. Przychodzi i cierpliwie czeka na nas aż się na Niego otworzymy. Aż przyjmiemy dar ze wzgledu na Niego, na Jego imię a nie ze względu na siebie.

„Panie, TY JESTEŚ KTÓRY JESTEŚ, Spraw bym ja był tym, którego nie ma”

Pozwól mi się w Tobie całkowicie zatopić.

43. Cisza

Tagi

, , , , , ,

Wielka cisza.

Po kaźni krzyża został tylko milczący kamienny grób.

Po głośnej kaźni małżeńskiej kłótni zostały zatrzaśnięte drzwi i milcząca cisza.

Po ranach zadanych słowami, po uśmiercaniu siebie nawzajem zostały martwe ciała opłakiwane łzami po kątach domu. I przejmująca cisza.

Pan poszedł gdzieś. Zstąpił w głębiny serc. Wrócił do początków, by zacząć wszystko od nowa naprawiać. Pan wszedł w mojAą otchłań.

Cisza… przejmująca

Cisza… budząca jakiś niepokój serca, że coś jest nie tak

Cisza… piwodująca napięcie oczekiwania

Cisza… tak trudno się odnaleźć.

Czy coś można teraz zrobić? Nic – tylko trwać w oczekiwaniu.

Ta cisza jest skąpana w mroku nocy. Wszystko znaje się być niewyraźne i trudne do zrozumienia.

Tylko On – Światło odwieczne jest w stanie oświetlić ten mrok.

Tylko ON. Nikt i nic innego. On jest Światłością Świata, co rozświetla wszelkie ciemności. On jest lekarzem który leczy wszelkie rany.

JEZU UFAM TOBIE!

UFAM? – udziel Twego Ducha i ucz prawdziwej ufności

 

42. Triduum zanurzone w nocy pandemii

Biblia opisuje wiele nocy – nieraz bardzo ciemnych i gęstych. W czasie tych nocy rozbłyska światło – bo Bóg jest światłością, która rozświetla wszeljie ciemności.

Pierwszy mrok panował przed aktem stworzenia. Kolejny to noc wiary Abrahama. Jeszcze inny pełen strachu o życie, popłochu i przerażenia to noc gdy Izrael stanął nad brzegiem morza czerwonego mając egipcjan za plecami. Inny mrok to ciemności wielkiej ryby, w których przebywał Jonasz. Ciemność nocy i sen Józefa, by nie bał się mroku przyszłości i przyjął Maryję. Noc narodzenia Jezusa rozświetlona blaskiem gwiazdy.

Przychodzi wreszcie noc, którą Kościół przeżywa dziś. Gdy judasz wyszedł z Wieczernika Ewangelista zaznaczy: „a była noc”. Noc modlitwy w Getsemani. Noc pojmania, bezprawnego sądu Annasza. I wreszcie Ciemnica – Ciemna noc więzienia aż do porannego procesu u Kajfasza.

Każda noc rozbłyska na końcu nieprawdopodobnym światłem. Światłem z wiary. „Nie bój się, wierz tylko”

To Triduum jest szczególne bo wszyscy trwamy w nocy pandemii – odczuwamy gorycz ciemnicy samotności. Jednak z nas chrześcijan powinna promieniować nadzieja i paschalna radość pełna pokoju.

My wiemy, że noc pandemii oczyści. Wiemy, że ta noc rozbłyśnie niezwykłym światłem. Przyjdzie Chrystus i rozświetli ten czas. Tak jak co roku obrazowała to procesja z Paschałem w Wielką Sobotę. Pan przyjdzie ze swym światłem – to jest pewne! Nie lękaj się!

41. Boże mój, czemuś mnie opuścił

Tagi

, , , , , ,

W podążaniu po drogach III tygodnia ćwiczeń staję z Chrystusem na Golgocie. Staję widząc jak Miłość nie jest kochana. Jak potworne są skutki grzechu. Trwam przy Panu w jego ostatnich chwilach życia na krzyżu.

Król przedziwny – w koronie z ciernia, zasiadający na tronie Krzyża. Król odrzucony, a jednak Pan całego Wszechświata.

Ojcze! W Twoje ręce powierzam ducha mojego! Oddaje ducha zwrócony do Ojca. Oddaje ducha – posyła Ducha na tą garstkę zgromadzoną pod krzyżem. Małą grupkę ludzi od których swój początek bierze Kościół. Z Jego boku – z Jego żebra. Tak jak w Raju zrodziła się Oblubienica praojca Adama. Tak teraz z żebra Jezusa rodzi się Nowa Oblubienica, Kościół. Jezus śpi snem śmierci. A w tym czasie Duch napełnia to maleńkie ziarenko Kościoła – ten zalążek.

Potem Jezus wchodzi do otchłani by odszukać praojca Adama i go wyprowadzić. Zamknąć ten cykl grzechu zapoczątkowany w Raju. Jezus przezwycięża grzech i otwiera na nowo bramy Raju.

Chrystus też przypomina Baranka Paschalnego. Kości Jego nie są łamane. Jest upieczony w męce. Żywcem. On – baranek bez skazy. To jest ten Baranek którego Izrael składał w ofierze rok po roku. Jego krew chroniła od śmierci pierworodnych. Teraz on Pierworodny, poniósł śmierć za nas, byśmy my mogli żyć. Trzeba teraz skropić Jego krwią odrzwia naszych serc.

Jezus na krzyżu rozpostartymi ramionami ogarnia cały świat. Jak prorok czuwający za wzgórza nad przebiegiem bitwy dobra ze złem. Ręce proroka podtrzymywali synowie. Jezus dał sobie ręce przybić gwoźdźmi. Już ich nie opuści. Bitwa ze złem nędzie zwycięzka.

Nogi Jezusa przykute gwoździem do drzewa – do ziemi. Jego głowa i wzrok wzniesione wysoko do Ojca i ku Ojcu.

Taka jest wymowa krzyża. Belka pozioma ogarni świat. Belka pionowa łączy sprawy ludzkie ze sprawami boskimi

Pod tym krzyżem dosyaliśmy także przewodniczkę – Matkę. Ona uczy jak wejść w głębiny tej męki.

40. Ukrzyżowany

Tagi

, , , , , , , , , ,

Droga krzyżowa ma swój finał na Kalwarii w ukrzyżowaniu Pana. W wielkim osamotnieniu. Zdradzony przez Apostołów, z garstką zwoich bliskich w pobliżu. Z tłumem szydzącym i wyśmiewajacym wokół – może tymi samymi którzy kilka dni wcześniej słali płaszcze i gałązki palm gdy On wjeżdżał do Jeruzalem.

Niby śmierć i klęska. Nadchodząca śmierć. Najokrutnijsza z kar wymierzona za niewinność. Paradoks. A jednak Pan przez krzyż mówi najgłośniej i najdobitniej: „Kocham Cię człowieku”. Krzyżowanie miło za cel uśmiercenie skazańca. On mówi zatem – kocham Cię ponad swoje życie. Miłość Pana jest szalona i przekracza wszelkie granice. Krzyżowanie to kara głównie dla niewolników, by siać strach. Mocno publiczna i taki był jej cel. By ciało zmarłego było przestrogą. By było na widoku publicznym.

My widzimy w Krzyżu znak zwycięztwa. Krzyż jest też dla wielu znakiem sprzeciwu. Po dziś dzień krzyż dzieli ludzi. Sprawia, że wobec niego człowiek musi się opowiedzieć.

Pan przyjął nieopisany ból i cierpirnir. Gwoździe przebijające jego nadgarstki. Wciąganie – wstępowanie na krzyż. Ciągniecie ciała razem z belką. CIągniecie ciałą zawieszonego na gwożdziach – potworny ból. Potem przybito jego nogi do belki pionowej.

Krzyż to także niezwykły tron Pana z krótego On zakrólował, Wyniesiony ponad ziemię. W koronie z Ciernia. Z wymownym napisem królewskim nad głową. Jezus Nazarejczyk Król Żydowski. Przedziwna to komnata królewska. Przedziwni poddani. Zadziwiający tron.

Przerażające jest to, że krzyżowanie, to całe cierpienie to objawienie się skutków grzechu na ziemi. W najbardziej wyraźny sposób. Krzyż trzeba kontemplować i adorować. Bo w nim zawiera się mój każdy grzech. Potrzeba wchodzić w przepaść męki i czerpać z krzyża naukę.

On wisi na krzyżu w nieopisanym bólu. W mece ciała. Ale szatan nie daje za wygraną. Ludzie wokół urągają Mu. Pojawiaja się pokusy z pustyni z przed 40 dni. Skocz z narożnika świętyni, przemień kamień w chleb, zrób małe ustępstow, jakiąś drogę na skróty. Tłum swymi ustami powtarza pokusy szatana. Powoduje tym samym mękę serca. Pan przecież umiera za każdego z nich. Za tych właśnie grzeszników którzy z niego szydzą i mu urągają. W tłumie nie ma pragnienia wiary. Wypowiadają swoje słowa z szyderstwem…

Są nieliczni, którzy zmieniają swe nastawienie. Nawrócony łotr. Jezus nic nie mówi. Nie czyni żadnego cudu. Wisi na krzyżu tak jak ten człowiek. A łotr się nawraca. Może wystarczyło Jego spojrzenie. Proste i ufne wyznanie wiary czynie łotra pierwszym świętym Kościoła. W nieprawdopodobnej kanonizacji na śmietniku za miastem. Droga do RAJU OTWARŁA SIĘ WŁAŚNIE! Już teraz DZIŚ! Gdy tylko wyzionie ducha będzie w RAJU!

Wołanie psalmu. Boże mój, czemuś mnie opuścił. Pan wchodzi w najtrudniejsze doświadczenie człowieczeństwa. Krańcowe. Totalne osamotnienie, zepchnięcie na margines. Śmierć gdzieś w osamotnieniu i opuszczeniu… Jezus solidaryzuje się nawet z tymi, którzy czują się opuszczeni przez Boga!

Jezu cichy i pokornego serca, Panie królujacy w przedziwny sposó z krzyża, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

Ucz mnie walki o serce czyste. Walki z pokusami i grzechem w moim życiu.

 

39. Droga uleczenia

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Droga krzyżowa ma niezwykłą zdolność zbliżania serc. Zbliżania serc ludzi do Chrystusa – bo cierpienie zbliża. Ogałaca ze wszelkich blokad, konwenansów. Cierpienie dotyka każdego i jest przeżywane nieraz bardzo intymnie. Dlatego wchodzenie w drogę krzyżową pozwala uleczyć to co człiwiek najgłebiej skrywa w intymności swego serca. Jezus chciał doświadczyć ogromnu wszystkich skutków ludzkich grzechów. Cierpienie i śmierć to owoc grzechu. Dlatego tam gdzie ja cierpię tam jest też Jezus. On tego doświadczył w drodze krzyżowej…

Droga krzyżowa łączy nas wszystkich – łączy osobę odprawiajacą z cierpieniami całej ludzkości. Zwłaszcza dziś można wejść w ogrom cierpienia ludzkości wywołany pandemią. W powolne duszenie się Chrystusa na krzyżu. W usilnie łapane powietrze. Unoszenie się na potwornie polącej nodze przebitej gwoździem, by zaczerpnąć odrobiny powietrza.

Droga krzyżowa. Kontemplacja. Rozważanie drogi krzyżowej w intymnej ciszy. To nie ucieczka od świata ludzi i problemów, ale wchodzenie w serce świata. To właśnie stawianie czoła cierpieniom ludzkości. To wejście w same głebiny, a nie żadna ucieczka…

W drodze krzyżowej tradycja stawia dwa serca które krwawią w sposó szczdgólny. Umęczone serce Syna i przeszyte mieczem serce Matki. Ona uczy trwania przy Jezusie na drodze krzyża. On nie siedzi w domu. Nie uciekła do Nazaretu, by tylko odebrać przekaz ustny złagodzony przez kuriera złej wiadomości o śmierci syna. Ona trwa blisko – tak blisko jak tylko się da. Ona towarzyszy. Uczestniczy w drodze krzyża na tyle na ile może. Patrzy i chłonie całym sercem i całą swą istotą każdą sekundę, każdy ruch i gest Syna. Całe okrucieństwo, złość i nienawiść katów dotyka jej bezpośrednio. Jets matką WSPÓŁ-CZUJĄCĄ i WSPOŁ-PRZEŻYWAJĄCĄ z Synem.

I to wszstko owoc GRZECHU… Gdyby nie grzech nie było by tych wydarzeń…

W drodze krzyżowej w tak niezwykły sposób widac krzyżowanie więzów i relacji miedzy ludźmi. To jak grezch potrafi przywalić z całą swą krwiożerczoącią w te najsubtelniejsze, najdelikatniejsze relacje. Cały świat jest w krzyżu – także uczucia muszą być ukrzyżowane. Relacje, modlitwa, bliskość. We wszystko na tym świecie wpisane jest prawo krzyża. Bo grzech dotknął swymi owocami całego świata – całego stworzenia. I wszystko wymaga odkupienia.

Krzyż przyjęty w wolności i miłości…

Krzyż to żar, płomień topiący i palący wszystko, co zanieczyszcza uczucia. Uczucia przechodzą w krzyżu drogę prawdziwego oczyszczenia. Używając porównania podobnego do obrazu promienia światła który opisywał Jan od Krzyża…. To jak promień mocnego lasera. Gdy przechodzi przez kryształ bez skazy nic się nie dzieje. Wiązka przechodzi. Gdy jednak wewnątrz są zabrudzenia i skazy to ta potężna energia niesiona przez laser kumuluje się w tej skazie powoduje rozgrzanie do białości, upłynnienie i odparowanie. Wypalenei do cna. Tak wygląda kroczenie przez Noc Ciemną – przechodzenie drogą oczyszczenia w krzyżu Pana.

Trzeba sie uczyć postawy od Matki. Trwania. Nie uciekania. Braku asekuranctwa. Poddania swego serca i swych uczuć w całości Jezusowi.

Tradycja mówi też o trzech upadkach Jezusa na drodze krzyża. Z jednej strony popychany doświadczajacy wściekłosći żołnierzy. Z drugiej strony sam się potyka i przewraca pod ciężarem krzyża. Jezus chciał doświadczyć tego w obu wymiarach. Tego jak człowiek potrafi być popychany przez innych do upadku. Ale takzę tego jak sam się potyka i upada.

Chcicał doświadczyć ale przede wszystkim pokazać, że ZAWSZE POWSTAJE i idzie dalej. Wielokrotnie. Nie raz i nie dwa. Zawsze wstaje. Jezus jest blisko ZAWSZE. Czy gdy jego dusza jest czysta jak łza, czy też, gdy tapla się z najbardziej cuchnącym gnoju i bagnie. Jezus nie lęka się że się pobrudzi.

Największą klęską jest ZNIECHĘCENIE i PODDANIE SIĘ W DRODZE.

To chce nam pokazać i powiedzieć Jezus przez swój potrójny updaek

A trzeba być wytrwałym bo jak mówi Biblia do wyczyszczonego i wymiecionego domu przychodzi zły duch który tam mieszkał zabierajac z sobą jeszcze siedmiu innych. KOlejne updaki przyjdą. Kolejne pokusy. Jezus nie obiecuje, że po gruntownym nawróceniu będę już świętym do końca życia. Upadki będą się zdarzały, pierwszy, drugi, kolejny…tysięczny. Ale nigdy nie należy się poddać zniechęceniu i zakończyć procesu ciągłego nawracania się.

Jezus też pokazuje, że ieraz człowiek któremu chcę pomóc zwiedzie mnie. Że będę musiał nieraz heroicznie wierzyć i ufać w czyjeś nawrócenie, że się dokona. Może miesiacami, latami, prawie całe życie. Ale Jezus pokazuje mi – nie poddawaj się. TRWAJ.

Wszystko jest skąpane w krzyżu. Jeśli komuś pomagasz. Jeśli otwierasz serce możesz z góry założyć – ten człowiek – ten drugi człowiek prędzej czy później zrani mnie. Trzeba wtedy wołać – „Panie ty upadłeś i powstałeś! Mnie zdrada, rana serca boli potwornie, ale ponieważ Ty powstałeś, ja też powstanę i dam kolejną szansę temu  mnie zranił”

Zniechęcenie to plaga zabijąjąca życie duchowe. To koronawirus współczesnej duchowości. Duchowowści w świecie, gdzie wszystko dostaje się szybko, od ręki, na jutro, kurierem… Gdzie wytrwałość do cecha ludzi przeszłości. Może naszych dziadków…

Wytrwałość łączy się w niezwykły sposób z odwagą. Jedym z najodważniejszych czynó drogi krzyżowej jest gest Weroniki. Niby nic nie pomógł. Otarcie twarzy. Prosty gest. Ale wymagał ogromnej DETERMINACJI i ODWAGI. Po dziś dzień kościół rozważa czyn tej kobiety. Miliardy ludzi ją podziwia. Miliardy ludzi kontempluje jej odwagę i determinację.

Ubogi, prosty, pokorny gest kobiety. Wdowie dwa grosze. Miała chustę. Jedną jedną jedyną szansę na prześliźnięcie się między nieuważajacymi żołnierzami. Naraziła się na ciężkie skatowanie przez oprawców. A Jednak – poszła – wykorzystałą tą jedyną szansę. Nawet najprostsyz najmneijszy gest najcichszy gest się liczy – jeśli jest wykonany z MIŁOŚCIĄ!

MIŁOŚĆ jets potężna i już zwyciężyłą. Dlatego Miłość nie potrzebuje zasłon, bilboardów, wielkich reklam, głośnej krzykliwej akwizycji. MIŁOŚĆ jest cicha, pokorna, uboga i poddana Ojcu. Nie potrzebuje afiszować swej wielkosći, bo jest botężniejsza i większa od wszystkich we Wszechświecie.

Weronika nie była w Wieczerniku. Jezus nie umywał jej nóg. A Ona sercem odczytała na czym polega nowe przykazanie miłości – i wciela je w czyn.

Trzeba się uczyć cenić to co małe i nie liczyć na ziemi na owoce, które mogłaby zniszczyć ludzka pycha i wyniosłość. Trzeba działać z miłością. siać te mikro ziarenka gorczycy. Może dziś nic się nie dzieje. nic nie widać. Jest obietnica drzewa. Bóg działa. Cicho, spokojnie. Czesem niepozornie.

Potrzebwał mnie właśnei do zasianai tego ziarenka…

 

38. Droga na Golgotę

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dziś Niedziela Palmowa – Niedziela Męki Pańskiej. Bardzo szczególna. W pośrodku pandemii. Kościół w Ewangelii prowadzi nas na drogę krzyżową Pana.

Ewangelia która objmuje prawie całą treść III tygodnia ćwiczeń duchowych Ignacego Loyoli.

Jezus podejmuje wolę Ojca i ją wypełnia do końca, nie cofa się. Chce ofiarować swoje życie by każdy z nas mógł żyć. By każdy z nas mógł dojść do domu Ojca. By bramy nieba zostały na nowo otwarte przed każdym z ludzi:

Nie Zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i wiem, że nie doznam wstydu. Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. (Iz 50, 4-7)

Niezwykłe musiało być oblicze Jezusa w czasie męki. Niesamowite oblicze Boga umęczonego – Miłości oddającej sie totalnie, do końca za każdego z nas.

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według świętego Mateusza

Zdrada Judasza

E. Jeden z dwunastu imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i powiedział:

I. Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam.

E. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać.

Przygotowanie Paschy

E. W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go:

T. Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?

E. On odrzekł:

+ Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami.

E. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę.

Wyjawienie zdrajcy

E. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł:

+ Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi.

E. Zasmuceni tym bardzo, zaczęli pytać jeden przez drugiego:

I. Chyba nie ja, Panie?

E. On zaś odpowiedział:

+ Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane; lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził.

E. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, powiedział:

I. Czy nie ja, Rabbi?

E. Odpowiedział mu: Tak, to ty jesteś.

Ustanowienie Eucharystii

E. A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał go i dał uczniom, mówiąc:

+ Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje.

E. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, mówiąc:

+ Pijcie z niego wszyscy; bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego.

E. Po odśpiewaniu hymnu wyszli na Górę Oliwną. Przepowiednia zaparcia się Piotra. Wówczas Jezus rzekł do nich:

+ Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei.

E. Piotr Mu odpowiedział:

I. Choćby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię.

E. Jezus mu rzekł: Zaprawdę powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz.

E. Na to Piotr:

I. Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie zaprę się Ciebie.

E. Podobnie zapewniali wszyscy uczniowie. Modlitwa i trwoga konania. Wtedy przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów:

+ Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił.

E. Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich:

+ Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną.

E. I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami:

+ Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty.

E. Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra:

+ Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.

E. Powtórnie odszedł i tak się modlił:

+ Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszą go wypić, niech się stanie wola Twoja.

E. Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne. Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz trzeci, powtarzając te same słowa. Potem wrócił do uczniów i rzekł do nich:

+ Śpicie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników Wstańcie, chodźmy; oto się zbliża mój zdrajca.

Pojmanie Jezusa

E. Gdy On jeszcze mówił, przyszedł Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami od arcykapłanów i starszych ludu. Zdrajca zaś dał im taki znak:

I. Ten, którego pocałuję, to On; Jego podchwyćcie.

E. Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc:

I. Witaj, Rabbi.

E. I pocałował Go. A Jezus rzekł do niego:

+ Przyjacielu, po coś przyszedł?

E. Wtedy rzucili się na Jezusa i pochwycili Go. A oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza i ugodziwszy sługę najwyższego kapłana, odciął mu ucho. Wtedy Jezus rzekł do niego:

+ Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów? Jakże więc spełnią się Pisma, że tak się stać musi?

E. W owej chwili Jezus rzekł do tłumów:

+ Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę, żeby Mnie pochwycić. Codziennie zasiadałem w świątyni i nauczałem, a nie pojmaliście Mnie. Lecz stało się to wszystko, żeby się wypełniły Pisma proroków.

E. Wtedy wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli.

Jezus przed Wysoką Radą

E. Ci zaś, którzy pochwycili Jezusa, zaprowadzili Go do najwyższego kapłana, Kajfasza, gdzie zebrali się uczeni w Piśmie i starsi. A Piotr szedł za Nim z daleka, aż do pałacu najwyższego kapłana. Wszedł tam na dziedziniec i usiadł między służbą, aby widzieć, jaki będzie wynik. Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. Lecz nie znaleźli, jakkolwiek występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęli dwaj i zeznali:

T. On powiedział: Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować.

E. Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego:

I. Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie?

E. Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego:

I. Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjaszem, Synem Bożym?

E. Jezus mu odpowiedział:

+ Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego na obłokach niebieskich.

E. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł:

I. Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?

E. Oni odpowiedzieli:

T. Winien jest śmierci.

E. Wówczas zaczęli Mu pluć w twarz i bić Go pięściami, a inni policzkowali Go i szydzili:

T. Prorokuj nam Mesjaszu, kto Cię uderzył?

Piotr zapiera się Jezusa

E. Piotr zaś siedział zewnątrz na dziedzińcu. Podeszła do niego jedna służąca i rzekła:

I. I ty byłeś z Galilejczykiem Jezusem.

E. Lecz on zaprzeczył temu wobec wszystkich i rzekł:

I. Nie wiem, co mówisz.

E. A gdy wyszedł ku bramie, zauważyła go inna i rzekła do tych, co tam byli:

I. Ten był z Jezusem Nazarejczykiem.

E. I znowu zaprzeczył pod przysięgą:

I. Nie znam tego Człowieka.

E. Po chwili ci, którzy tam stali, zbliżyli się i rzekli do Piotra:

I. Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza.

E. Wtedy począł się zaklinać i przysięgać:

I. Nie znam tego Człowieka.

E. I w tej chwili kogut zapiał. Wspomniał Piotr na słowo Jezusa, który mu powiedział: Zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał.

Wydanie Jezusa Piłatowi

E. A gdy nastał ranek, wszyscy arcykapłani i starsi ludu powzięli uchwałę przeciw Jezusowi, żeby Go zgładzić. Związawszy Go zaprowadzili i wydali w ręce namiestnika Poncjusza Piłata.

Koniec zdrajcy

E. Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł:

I. Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną.

E. Lecz oni odparli:

T. Co nas to obchodzi? To twoja sprawa.

E. Rzuciwszy srebrniki do przybytku, oddalił się, potem poszedł i powiesił się. Arcykapłani zaś wzięli srebrniki i orzekli:

T. Nie wolno kłaść do skarbca świątyni, bo są zapłatą za krew.

E. Po odbyciu narady kupili za nie pole garncarza na grzebanie cudzoziemców. Dlatego pole to aż po dziś dzień nosi nazwę Pole Krwi. Wtedy spełniło się to, co powiedział prorok Jeremiasz: Wzięli trzydzieści srebrników, zapłatę za Tego, którego oszacowali synowie Izraela. I dali je za pole garncarza, jak im Pan rozkazał.

Jezus przed Piłatem

E. Jezusa zaś stawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie:

I. Czy Ty jesteś królem żydowskim?

E. Jezus odpowiedział:

+ Tak, Ja nim jestem.

E. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat:

I. Nie słyszysz jak wiele zeznają przeciw Tobie?

E. On jednak nie odpowiadał mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił.

Jezus odrzucony przez swój naród

E. A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat:

I. Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem?

E. Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie:

I. Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu.

E. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłum, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik:

I. Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?

E. Odpowiedzieli:

T. Barabasza.

E. Rzekł do nich Piłat:

I. Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?

E. Zawołali wszyscy:

T. Na krzyż z Nim!

E. Namiestnik odpowiedział:

I. Cóż właściwie złego uczynił?

E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli:

T. Na krzyż z Nim!

E. Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył sobie ręce wobec tłumu, mówiąc:

I. Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz.

E. A cały lud zawołał:

T. Krew Jego na nas i na dzieci nasze.

E. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Król wyśmiany

E. Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z Jego szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc:

T. Witaj, królu żydowski!

E. Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.

Droga krzyżowa

E. Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jezusa. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejsce Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. Nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, ról żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie. Wyszydzenie na krzyżu. Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc:

T. Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, cal sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża».

E. Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali:

T. Innych wybawiał, siebie nie noże wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym.

E. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy pyli z Nim krzyżowani.

Śmierć Jezusa

E. Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem:

+ Elí, Elí, Lemá sabachtáni?

E. To znaczy: Boże mój, loże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili:

T. On Eliasza woła.

E. Zaraz też eden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, ułożył na trzcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili:

T. Poczekaj zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić.

E. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.

Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie

Po śmierci Jezusa

E. A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż trzy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili:

I. Prawdziwie, ten był Synem Bożym.

E. Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, natka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza.

Złożenie w grobie

E. Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął e w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejście do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu. Nazajutrz, to znaczy o dniu Przygotowania, zebrali się arcykapłani i faryzeusze u Piłata i oznajmili:

T. Panie, przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: Po trzech dniach powstanę. Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby przypadkiem nie przyszli Jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych. I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze.

E. Rzekł im Piłat:

I. Macie straż: idźcie, zabezpieczcie grób, jak umiecie.

E. Oni poszli i zabezpieczyli grób opieczętowując kamień i stawiając straż.

(Mt 26, 14 – 27, 66)

Jezus przyjął to wyniszczenie aby nas wyzwolić. Otworzyć na nowo wstęp do utraconwgo Raju:

Chrystus uniżył samego siebie, dlatego Bóg Go wywyższył. Chrystus Jezus istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w tym co zewnętrzne uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych, i aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca. (Flp 2, 6-11)

Dla ludzi bliskich Jezusowi doświadczenie Paschy potwierdzonej potem Zmartwychwstaniem musiało być niezwykle żywe. Przekazywane z pokolenia na pokolenie. Stąd pewnie mamy wiele stacji drogi krzyżowej których nie ma w orygibalnym tekście Biblii.

Pewnikiem jest to, że Jezus dzwigał krzyż na swych ramionach. Robił to sam. On musiał zanieść krzyż na Kalwarię by odkupić ludzkość, bo to była misja dana Mu przez Ojca. W tym krzyżu jest każdy nasz ciężar, każde nasze utrudzenie, przeciwności, upokorzenia.

Jezus wskazuje drogę – weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokornego serca. Mówi też że jego jarzmo jest słodkie i ciężar lekki. Niewola Miłości, pokora Miłości, ciężar, głębia Miłości. Miłość nie może być ciężarem i goryczą. Droga krzyżowa pokazuje przemianę – metamorfozę – ciężarów ludzkich w niezwykły słodki i lekki ciężar Miłości. On nam daje Siebie a my mu dajemy nasz ciężar. Niezwykła wymiana drogi krzyżowej. Miłość wzamian za trud i ciężar życia.

Człowiek ma nadal belkę sweog krzyża na swych plecach, ale jest ona już lekka bo człowiek zyskuje godność królewską od Pana, Lekkość, jaką daje Miłość. On jest źródłem tej niezwykłej łaski uzdrowienia.

Bibilia wskazuje też na pomoc Szymona z Cyreny. Niezadowolonego, przymuszonego. Niechętnego. Rolnika, który wracał do domu i został w to wszystko wciągnięty – niejako siłą. Chrystus w tym wpsół-niesieniu krzyża prowadzi go drogą przemiany. To jest niesamowity obraz każdego z nas. Każdy ma czas niesienia krzyża z poczuciem przymusu, wyrzutem, pretensjami. Zaczynamy źli i wzburzeni a przy Golgocie ogarnia nas spokój i jesteśmy rozpromienieni światłem Pana. Wiele spraw dzieje się pod przymusem z niechecią. Nawet nieraz sam siebie muszę złamać i przymusić. Gdyby nie ten mały „gwałt” na mej woli to nieraz nie rozpoczęłaby sie droga mojej przeminy – droga wielkiego dobra. Jezus pokazuje, że nawet jeśli z taką postawą wezme ten krzyż na samym początku to mogę skończyć jako święty kościoła. Jemu świat i nasze życie nigdy nie wymknęło się z pod kontroli. On potrafi z największego bagna wyprowadzić ogród rajski. Trzeba mi tylko wytrwać do samego końca.

Jezus chciał doswiadczyć pmocy pełnej niechęci, napiećia, wściekłości i zrezygnowania.

Inny obraz obecny w Biblii to płaczące niewiasty. Niewzykłe jest to, że Jezus nie stawia ich jako przykładu. Nie chwali, a raczej napomina.

Ludzie tak łatwo patrzą na to co daleko. Spogladają na statystyki, wiadomości ze świata. Zwłaszcza dziś. Czasem nawet się rozczulają. A nie widzą tego co wokół. Tego co się dzieje niewłaściwego we własnym domu, u sąsiada. Krzyż to nauka i przestroga do podjęcia miłosci czynnej. Nie trwania w użalaniu się nad straconymi szansami. Nie w trwaniu nad wizjami przerażajacej czy nęcącej przyszłosći. Krzyż to świadome trwanie dziś – tu i teraz. Grzech jest źródłem i powodem tej drogi krzyża. Żal trzeba więc podjąć nas swoim czynem, nad swoim grzechem! Jezus mówi niewiastom – podejmijcie pracę wewnętrzną – drogę nawrócenia. Konkret. Wyrwijcie korzenie grzechu a nie przycinajcie tylko wierzchołków tych chwastów.

Jezus w tej scenie pokazuje też, że mimo swojego bólu i cierpienia nie użala się nad sobą. Patrzy na potrzeby innych. Nie zamyka się. Nie ucieka. Podchodzi do tych kobiet bo widzi ich potrzebę. potrzebę ich serc wymagajacych pouczenia nauką krzyża.

Jezus jest w cierpieniu Miłością a nie egoistą skupionym na sobie – tego uczy droga krzyżowa.

Kolejna scena z Ewangelii to powieszenie wśród łotrów i oszczerczego tłumu gapiów. Tłumu który powtarza pokusy z czasu 40 dni pustyni. JEŚLI jesteś Syname Boga. Chcą wzbudzić nieufność. Podejść Jezusa. Kuszą Boga! Bluźnią. Szukają nazdwyczajnych dróg. Ile tego jest dziś w czasie pandemii. Ilu ludzi szuka objawień, niezwykłych dróg. Głosi jakieś powykrzywiane nauki o tym, że chleb eucharystyczny czy dłonie kapłana nie mogą przenosić wirusów. Wystawiaja Boga na próbę łamiac posłuszeństwo i nie chcąc przyjąć eucharystii na ręce. Idąc do kościoła gdy są w grupie ryzyka. To wszystko są nieraz nie wypowiedziane głośno nawoływania tłumu z pod krzyża. Myślą, że są bliziutko Boga, jak Faryzeusze, i chcą coś Bogu udowodnić. Udowodnić swoją rację. Pan woła o pokorę. Pan chce tego doświadczyć. Bo dorga krzyża to też droga oczyszczenia.

Pan oddaje życie na Golgocie. Pozorny triumf śmierci jest początkiem triumfu życia. Człowiek przechodzi przez Golgotę-  śmierć – miejsce czaszki. On przeszedł przez najgorsze. Chciał to przejśc by pokazać że ma moc wydźwignąć każdego człowieka nawet z grobu. Z totalnego rozkładu. Z bycia trupią czaszką.

Gdy już wielu wydawało sie że to koniec, że wygrali, to Pan pokazał, że to początek nowego życia.

Jezus na Golgocie jest też totalnie ubogi. Do cna. Pozbawiony nawet swej godności. Nagi. Odarty z szat. Wystawiony na widok publiczny i pośmiewisko.

Wszystko rozgrabione do cna. Wylosowali kto ma zabrać szatę.

Jezus jest sprofanowany, zbeszczeszczony, pozbawiony resztek godności, upokorzony do cna przez ludzką chciwośc i nieczystość. To Chciwość wydziera wszystko drugiemu zaś nieczystośc obnaża, profanuje, nie szanuje gdności.

Na koniec nim wyzionął ducha napojono Go jeszcze goryczą wzmagajacą pragnienie. Zamieniono akt miłosierdzia w okrutną przysługę. Pod pozorami napojenia dodano jeszcze cierpienia.

Jezus solidaryzuje się z nami do samego końca. Aż po śmierć. Jest a nami we wszystkim.

 

37. Droga krzyżowa – droga pandemii

Świat przeżywa dziś w bardzo niezwykły sposób doświadczenie drogi krzyżowej.

Idzie przed siebie. Nie wie co go spotka na końcu. Idzie i walczy.

Jeśli zanurzy się w Bogu to zrozumie że poza horyzontem na którym widać śmierć i krzyż jest grób – pusty grób – niemy świadek Zmartwychwstania.

Bóg prowadzi nas przez pandemiczną drogę krzyżową ku Wielkiej Nocy. Prowadzi nas w sam środek nocy, bo wie że potem czeka nas powstanie z martwych.

Gdy spojrzy się na tą dorgę po ludzku, to na końcu jest rozpacz milionów chorych i zmarłych. Ogrom cierpienia, z którego ciężko wyciągnąć jakiś sens.

Bez Boga, bez spoglądania na Chrystusa, gdy cały świat idzie drogą krzyżową, nie da się zrozumieć tego misterium w którym trwamy.

Droga z powrotem do Raju utraconego musi być drogą krzyża. Bo raj jest utracony przez grzech i trzeba przejść przez skutki grzechu by na nowo ujrzeć światło. To jest droga od sytuacji egzystencjalnych z powrotem do początków. Do Raju, który człowiek utracił przez swój grzech. Ludzkość spadła na dno i teraz czas się wspinać na powierzchnię tej studni. Bóg nie dał ludziom zła. Sami swoimi wyborami sprowadziliśmy je na siebie. On dał nam jedynie wolność którą my możemy wykorzystać dla dobra albo dla zła…

Ale On też już zwyciężył. Dlatego wierząc w Niego i wierząc Jemu wiemy, że na końcu na pewno JEST ŚWIATŁO!

Jezus mówi: „JA JESTEM, drogą, prawdą i życiem”

Nikt nie przychodzi z powrotem do Ojca inaczej jak przez Jezua i to drogą Jezusa, która to jest drogą krzyżową. Każda droga ma sens jeśli tylko prowadzi do Chrystusa. Tylko droga z Chrystusem ma sens, prowadzi do zwycięztwa. Tylko ta droga jest pewna i ma pewne zakończenie.

Tylko ta droga ma cel – PARUZJĘ PANA!

 

Przejdź do paska narzędzi