01. Wielka tajemnica

Tagi

, , , , ,

Jak stać się świętym?

Św. Ludwik Grignion de Montfort przedstawia szczegóły tej tajemnicy. On stał się wielkim świętym Kościoła – zatem wie co mówi. Zna drogę. Ścieżkę wąską i ciasną. Dlatego stawia ważne warunki na samym jej początku:

  • Tą tajemnicę są w stanie przyjąć tylko tacy, którzy na nią zasługują poprzez swoje pobożne życie. Modlitwę, jałmużnę, umartwienie, prześladowanie. Tym którzy znoszą to wszystko przez gorliwość o zbawienie dusz ludzi. Tym, którzy zapierają się siebie…
  • Kolejny warunek jest jeszcze bardziej surowy i zawiera swoistą przestrogę… O tyle o ile… Posłużysz się tą drogą o tyle, o ile uczynisz z niej użytek i będziesz ją praktykował. Ten któremu wiele dano, od tego wiele będzie się wymagało. Dlatego poznajac drogę trzeba się strzec, by nie pozostać beczynnym i z założonymi rękami, bo wówczas ten sekret staje się duchową trucizną i wyjdzie człowiekowi na potępienie. Chodzi o to by nie wpaść w duchowe lenistwo. Bo tylko zniechęcenie na drodze duchowej ejst prawdziwą przegraną. Kto walczy mimo setek porażek, ten idzie do przodu. Kto siada na kanapie i czeka aż się nawróci na koniec życia może przeoczyć ostatnią szansę w życiu…
  • Dziękczynienie! To trzeci warunek. Dziękować Bogu do końca życia, że pozwolił poznać tą tajemnicę. To wielka i bezcenna łaska.
  • Tajemnicę poznaje się w prostocie, pokorze i ubóstwie. W Krzyżu! Prawdziwe dary Boga zawsze wpisują się w krzyż. Głębię tej tajemnicy poznaje się bowiem przez ćwiczenie – posługiwanie się nią w najprostszych czynnościach życia. Walka duchowa powoli oczyszcza z grzechów i pozwala zobaczyć coraz głębię cud Bożej łąski i tajemnic, które Bóg odsłania przed człowiekiem.

Św. Ludwik na początek prosi o odmówienie pobożne modlitwy do Maryi i prośby o Ducha Świętego:

Tekst hymnu z Nieszporów na 8 Grudnia:

Witaj, Gwiazdo morza,
Wielka Matko Boga,
Panno zawsze czysta,
Bramo niebios błoga.

Ty, coś Gabriela
Słowem przywitana,
Utwierdź nas w pokoju,
Odmień Ewy miano.

Winnych wyzwól z więzów,
Ślepym przywróć blaski,
Oddal nasze nędze,
Uproś wszelkie łaski.

Okaż, żeś jest Matką,
Wzrusz modłami swymi
Tego, co Twym Synem
Zechciał być na ziemi.

O Dziewico sławna
I pokory wzorze,
Wyzwolonym z winy
Daj nam żyć w pokorze.

Daj wieść życie czyste,
Drogę ściel bezpieczną,
Widzieć daj Jezusa,
Mieć z Nim radość wieczną.

Bogu Ojcu chwała,
Chrystusowi pienie,
Obu z Duchem Świętym
Jedno uwielbienie. Amen.
Wołanie do Ducha Świętego:

Przybądź, Duchu Święty,
Spuść z niebiosów wzięty
Światła Twego strumień.

Przyjdź, Ojcze ubogich,
Dawco łask drogich,
Przyjdź, światłości sumień.

O najmilszy z gości,
Słodka serc radości,
Słodkie orzeźwienie!

W pracy Tyś ochłodą,
W skwarze żywą wodą,
W płaczu utulenie.

Światłości najświętsza,
Serc wierzących wnętrza
Poddaj Twej potędze.

Bez Twojego tchnienia
Cóż jest wśród stworzenia,
Jeno cierń i nędze.

Obmyj, co nieświęte,
Oschłym wlej zachętę,
Ulecz serca ranę.

Nagnij, co jest harde,
Rozgrzej serca twarde,
Prowadź zabłąkane.

Daj Twoim wierzącym,
W Tobie ufającym
Siedmiorakie dary.

Daj zasługę męstwa,
Daj wieniec zwycięstwa,
Daj szczęście bez miary.

Amen. Alleluja.

Chciałem was zgromadzić, a nie chcieliście…!

Tagi

, ,

Bunty. Dewastacje kościołów. Obrażanie się hierarchów kościelnych. Zachowanie polityków i odezwy jakby byli przewodniczącymi KEP…

Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto dom wasz tylko dla was pozostanie. Mówię zaś wam: nie ujrzycie Mnie, aż nadejdzie czas, gdy powiecie: „Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie”.

Słowa Jezusa niesamowicie rezonują z obecną sytuacją w Polsce. Są te bardzo mocne i przenikliwe. Sami na włąsne życzenie – budując spory i mury – nie potrafiąc rozmawiać ze sobą – pozbywamy się Jego obecności…

Panie – daj mi poznać Twoje przyjście. Twoją obecność i działanie w moim zyciu.

 

Marne w swych początkach

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dziś znów pokora gra pierwsze skrzypce w Słowie. Królestwo Boga. Niepozorne w swych początkach. Jak ziarenko gorczycy czy jak odrobina zaczynu. Ziarenko kiełkuje rośnie. Z dnia na dzień gałązki i liście przybierają na rozmiarach. Choć dopiero z perspektywy widać ten proces. Gdyby przyglądać się kilka godzin jednemu lisciowi, czy jednej gałązce trudno by było cokolwiek zauważyć.

Tak samo zaczyn. Bakterie namnażają sie w potężnym tępie. pojawiają się pęcherzyki. Zaczyn pracuje i rośnie. Proces trwajacy kilka, czy kilkanaście godzin. W końcu są wszędzie – w całej objętości. Ciasto przybiera na puszystości i powiększa mocno swoją objętość.

Jezus mówił: „Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki podniebne zagnieździły się na jego gałęziach”. I mówił dalej: „Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło”. (Łk 13, 18-21)

Modlitwa w Wielki Piątek – jedna z najpiękniejszych modlitw powszechnych kościoła – na końcu w wezwaniu za zgromadzony lud woła o życie ciche i spokojne. Nie o wielkie osiągnięcia. Nie o rozgłos i sukcesy. Nie o zbrojną obronę kościoła, czy krucjaty. Prosimy Boga, byśmy mogli wieść życie ciche i spokojne i dojść do życia w pełni Jego Królestwa u kresu naszego życia.

Na tym właśnie polega tajemnica współstwarzania świata z Bogiem – tajemnica współstwarzania Królestwa Boga. Zaczyna się od życia maleńkiego ukrytego i cichego.

Ale to jest współstwarzanie z NIM. Kim Jest WSPÓŁSTWARZAJĄCY – z KIM WSPÓŁPRACUJĘ. Z Bogiem WSZYSTKO-MOGĄCYM. Z Bogiem WSZECHMOGĄCYCM.

On potrafi z ciszy i spokoju stworzyć największych Świętych Kośćioła. Gdyby przyjrzeć się najwieszym wydarzeniom historii Zbawienia, czy najwiekszym świętym. Jezus na Krzyżu – wisi i pozornie nic nie robi. Nic nie może uczynić. A jednak ZBAWIA ŚIAT. WŁAŚNIE WTEDY ZROBIŁ NAJWIECEJ! Wielu świętych – zajęli się nakarmieniem głodnego, podali szatę ubogiemu, zanurzyli się w Słowo i mówili z serca do drugiego człowieka. A dziś jako wooc ich życia tysiące osób zakonnych podążajacych ich drogą. Setki organizacji. Miliony ludzi podążajacych za ich przykładem.

Współstwarzamy Królestwo – a jest to Królestwo Boga. On jest Architektem i WSZECHMOGĄCYM. On ma moc z małego ziarenka, z kilku mililitrów bakterii wytworzyć coś nieprawdopodobnego. Bo ON JETS WSZECHMOGĄCY. TWÓRCZY.

Żeby zacząć potrzeba cichości, spokoju, PROSTOTY:

Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom. (Mt 11, 25)

Człowiek prostego serca nie będzie przeintelektualizowywał Słowa. Jak Bóg mówi – podziel sie szatą, jedzeniem, Słowem. Nie grzesz. To człowiek prosty przyjmie to słowo i nie będzie poszukiwał nadintepretacji. Wydumanych teorii. Weźmie. Przyjmie. Zastosuje – tak jak przyjął i zrozumiał. A Bóg skoryguje, jak potrzeba. Zastosuje i zacznie współstwarzać Królestwo Boże. Ziarenko oczyści się z łuski i zacznie kiełkować. Bóg zajmie się pielęgnacją tej rośliny. Bóg zajmie się warunkami w których zakwas może się ożywić i zadziałać – ogrzeje, osłoni od wiatru…

Na tym polega budowanie Królestwa – na współdziałaniu i służbie Panu:

Szczęśliwy człowiek, który służy Panu

Szczęśliwy człowiek, który się boi Pana
i chodzi Jego drogami.
Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich,
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Małżonka twoja jak płodny szczep winny
W zaciszu twojego domu.
Synowie twoi jak oliwne gałązki
dokoła twego stołu.

Tak będzie błogosławiony człowiek,
który się boi Pana.
Niech ci z Syjonu Pan pobłogosławi
i obyś oglądał pomyślność Jeruzalem
przez wszystkie dni twego życia.

(Ps 128 (127), 1b-2. 3. 4-5)

Człowiek będzie też cudownie budował relacje. Z pełnym zrozumieniem. Odzwierciedlajać relację Boga i Kościoła. Małżeństwo będzie wtedy obrazem Trójcy Świętej. Odzwierciedleniem relacji Jezusa i Kościoła – Oblubieńca i Oblubienicy…

Bracia: Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła: On – Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom – we wszystkim.Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu sobie przedstawić Kościół jako chwalebny, niemający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj również każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego. A żona niechaj ze czcią się odnosi do swojego męża. (Ef 5, 21-33)

Dlatego człowiek znajdzie odwagę Miłosci by zerwać jedne więzi, wyjść ze swej strefy komfortu, w prostocie serca zaufać Panu i zacząć budować. Najpierw od maleńkiego zaczynu, by kiedyś małżeństwo stało się dobre jak chleb na zakwasie… Chrupkie i z wyrazistym smakiem zachwycajaćym świat.

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego. Pozwól mi wieść żywot cichy i spokojny.

Znaleźć krawiące połamane i przygiete do ziemi serce człowieka

Tagi

, , , , , , , ,

On szuka serca krawaiącego, obciążonego jarzmem i ciężarem ponad siły. Serca, kóremu już brak sił. Człowieka niosącego ciężki krzyż – przez tygodnie, miesiące a możę i lata. Kogo odnajduje Jego wzrok – kobietę, która cierpi już od osiemnastu lat…

Ja cierpię od wielu lat. Sercem krwawiącym. Sercem ojca po śmierci trójki dzeici…

Jezus znajduje i przywołuje. On zna już drogę krzyża. Przeżywa ją w nocy. On niesie każde ceirpienie w głębi serca. On zna ciepienie przygniecenia, rąk skutych łańcuchami, ubezwłasnowolnionych gwoździami wbitymi w krzyżu. On zna ból serca krwawiącego, bo On dał sobie przebić to serce dla mnie. On zna ból trcenia sił i powolnego gaśnięcia, duszenia się codziennością, która nie pozwala zaczerpnąć pełną piersią… On wszystko to przeżywa i doświadcza tego w swych wieczornych rozmowach z Ojcem. Wiemy, że już dużo wcześniej zna szczegóły tej drogi i ją przeżywa – najpełniej objawia się ta wiedza w tajemnicy wołania do Ojca w Ogrójcu…

Jakże On, który KOCHA nie poszukałby tego nasłabszego. Tego najmniejszego. Upokorzonego. Zepchniętego na margines. Krwawiącego. Wypalonego do cna…

On wie, że tylko takie serce jest pojemne na przychodzącą Miłość. Tylko serce oczyszczone w ogniu cierpienia i wypełnione pokorą. Maleńkie serce. Dziecięce serce…

Miarą pojemnosci serca na miłość jest miara pojemności serca na cierpienie..!!!

Gdy Jezus nawiedza takie serce to wypełnia je taką mocą swej boskiej obecności że ta osoba się prostuje i wielbi Boga! Natychmiast. Bez zwlekania. Łaska uzdrowienia jest jak grom, jak potężna dawka energii. Wypełnia i promieniuje od środka…

Ale i tak są wokół oburzeni… Ludzie kościoła – jak w Ewangelii, czy też ludzie ulicy albo i rządu jak dziś w Polsce. A gdzie oni wszyscy byli, gdy było trzeba przyjść i opatrzyć krwawą ranę serca. Nikogo nie było prócz Pana. NIKOGO. Nikt nie usiadł obok i nie zapłakał we współczuciu. Nikt nie wysłuchał. Nikt nie pokazał tak jak Pan – że przecierpiał podobną mękę… Myślę, że zarówno ta kobieta w Ewangelii, jak i rodzice dzieci o których toczy się dziś bój między rządem, kościołem i ulicą, zarówno ona jak i ci rodzice pozostaną samotni tak jak byli samotni dotychczas. NIKT NIE PRZYSZEDŁ TOWARZYSZYĆ I NIKT NIE PRZYJDZIE!!! Tylko Jezus zobaczył i nadal będzie takich ludzi szukał. Potrafi współcierpieć. Potrafi zobaczyć ogrom cierpienia w tej schylonej, wpatrzonej w ziemię, upokorzonej, połamanej osobie.

Tam gdzie jest Miłość nie potrzeba żadnch praw. Ani zakazów ani nakazów. Bez bliskosci, czułości, miłości można doprowadzić do wojny, gdzie kartą przetargową są ci, których nikt nie chce słuchać. Zamiast słuchać, to zarówno jedna, jak i druga strona wpycha w ich usta swoje „uzasadnienia” i „prawdy”. Zarówno z jdnej jak i z drugiej strony płyną ostre słowa – jakoby w imię tych połamanych ludzi… A czy ktoś ich zapytał czego tak na prawdę im brakuje… Czy ktoś przyniósł choć chustę Weroniki by otrzeć łzy z policzków po okrutnej i zimnej wiadomości lekarza?

Nikt nie podjął dialogu – dia-logos – posłuchania. Nie przyjął Słowa (logos) od drugiej strony (dia).

Czy w sercach rządzących, kościoła, protestujacych na ulicach pojawi się choć cień wstydu..? Czy choć jedno serce rodzica po stracie zostanie w tych dniach pocieszone? Czy choć jedna matka nosząca w łonie chore dziecko otrzyma wsparcie i jej twarz rozpromieni się uśmiechem? Nie musi być cały lud i rzesza jak w Ewangelii – chociaż jedna!

Bo wiem, że każdą taką osobę zauważa Jezus. I każdą taką osobę przywołuje! Ale wielu potrzebuje towarzysza. Kogoś kto ujmie pod ramię i zaprowadzi do Pana. Bez przymusu, czy ciągniecia siłą nakazu czy zakazu. Kogoś kto serdecznie obejmie, przytuli i powie: „Chodź, On Cię woła! Jego serce krwawi tak jak Twoje! Ja może ciebie nie zrozumiem – ale On tak! On Cierpi tak jak ty”

Jezus nauczał w szabat w jednej z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: „Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy”. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: „Jest sześć dni, w które należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu”. Pan mu odpowiedział: „Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?” Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego. (Łk 13,10-17)

Tylko w Jego Słowie i wezwaniu jest ukojenie i prawda o ludzkim cierpieniu:

Słowo Twoje, Panie, jest prawdą, uświęć nas w prawdzie. (J 17,17ba)

Żadne prawa nie zastąpią relacji. Żadne ustawy nie zastąpią bliskości. A jednak człowiek XXI wieku zatoczył koło i wrócił do czasów Jezusa. Tworzy setki reguł, ksiąg prawa, zasad, procesów, instrukcji… A relacja zamarza. Staje się surowa jak beton. Lodowata jak litery prawa wykute w zamarzniętym granicie. Ulica protestuje, płonie gniewem. Pięści są podnoszone przeciw drugim. Toczy się dyskusja o zdania i słowa. A Miłość i Przebaczenie … ?

SŁOWO JEST PRAWDĄ! TYLKO SŁOWO BOGA JEST PRAWDĄ!!! Nie słowo rządu, hierarchów czy ulicy. Samym źródłem i samą prawdą jest SŁOWO BOGA…

Bracia: Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie nawzajem, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie. Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i w darze na wdzięczną wonność Bogu. O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub nieprzyzwoitych żartach, bo to wszystko jest niestosowne. Raczej winno być wdzięczne usposobienie. O tym bowiem bądźcie przekonani, że żaden rozpustnik ani nieczysty, ani chciwiec – to jest bałwochwalca – nie ma dziedzictwa w królestwie Chrystusa i Boga. Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowami, bo przez te grzechy nadchodzi gniew Boży na buntowników. Nie miejcie więc z nimi nic wspólnego. Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości. (Ef 4,32-5,8)

Panie daj kościołowi, rządzącym i walczącym na ukicach dar spojrzenia Twoimi oczyma. Daj im dar dostrzeżenia pochylonych, przykutych do ziemi rodziców po stracie. Ludzi milczących ze wzrokiem spuszczonym. Złamanych doświadczeniem cierpinia i wypalonych. Daj im zobaczyć, że cierpienie nie domaga się ustaw czy rozruchów na ulicach. Ciepienie tak bardzo pragnie towarzyszenia. Ty Panie byłeś tak samotny na drodze krzyża. Tylko prawdziwie kochajace serca potrafiły Ci towarzyszyć. Serce Matki, Weroniki, Jana, Kobiet pod krzyżem. Nawet serce przymuszonego Szymona. Nawet serce psychologa, lekarza, kogoś kogo przymuszono do posługiwania jest cenniejsze niż zimne i obojętne serca przechodzące obok…

Daj światu łaskę patrzenia Twoimi oczyma… Dostrzeżenia tej najsłabszej istoty i podźwignięcia jej… Dostrzeżenia cierpiącej matki, ojca i złamanego cierpieniem dziecka w łonie tej matki. Nikt nie chce śmierci dziecka. Rodzice są ostatnimi którzy chcą uśmiercić dziecko. Ale nie można im odmówić prawa do poszukiwania odpowiedzi o granice etyki. Kto jednak im pomoże, wysłucha, pokaże różne opcje… Serca pełne żalu i emocji są podatne na głos złego, na bunt przeciw  Bogu i na grzech. Tym bardziej serca pozostawione samym sobie. Z jarzmem srogiego prawa karnego na ramionach…

TYLKO W SŁOWIE BOGA JEST PRAWDA!!!

Krawiące serca ubogich XXI wieku…

Tagi

, , , , , , , , ,

Zostałem poproszony o wypowiedzenie się w kwestii obecnej sytuacji w Polsce. W kwestii ustalonego prawa antyaborcyjnego i prostestów na ulicach. Trudne pytanie i ogromnie skomplikowana etycznie sprawa. Nie jestem księdzem, nie jestem etykiem, jedynie mężem i ojcem trójki zmarłych dzieci. Nie mam na świcie żyjącego dziecka. Mój głos nie jest głosem hierarchii kścioła ale jest głosem człowieka, który kilka razy doświadczył cierpienia straty dziecka. Cierpienia trudnych wyborów.

Dzieisjsze Słowo w niesamowity sposób prowadzi na tory zrozumienia całej sytuacji nie z mojej perspektywy a z perspektywy Ojca.

Kluczem do całęgo Słowa który dali nam Ojcowie Kościoła jest aklamacja, która dziś tak pięknie mówi:

Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego. (J 14, 23)

Podstawą do przyjęcia nauki Boga, do zrozumienia i przyjęcia Bożego prawa jest umiłowanie Boga. Trudno – bardzo trudno – wymagać od ludzi nie znajacych Boga zorzumienia argumentów chrześcijan przemawiajacych za zakazem eutanazji eugenicznej. Jeśli Ci ludzie nie poznali Boga, nie przyjęli Jego nauki, to też nie mogą jej w prosty sposób zachować. Trudno jest im też doswiadczyć bliskości przyjsćia Jezusa i Ojca. A na taki owoc wskazuje Aklamacja.

Jako chrześcijanin uważam, że każde życie jest święte. Jako chrześcijanie powinniśmy mówić głosem najsłabszych. Ale głos dziecka jest pełen pokory, delikatności. Nie jest to głos protetu, starć z policją na ulicach. Anie z jednej ani z drugiej strony nie widać tu troski o głos nienarodzonycj. Tak samo nie jest to według mnie głos cierpiacych małżeństw. Oni też pozostają w samoizolacji… i to nie z poowdu wirusa…

Całość rozszerza Ewangelia:

Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?” On mu odpowiedział: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy”. (Mt 22, 34-40)

To chyba najważniejszy klucz w jakim powinno się odczytywać wpsólczesną sytuację. Ja osobiscie nie stanąłbym ani po jednej ani po drugiej stronie. I wierzę, żę Bóg ma zawsze trzecie – oparte na Miłości – rozwiązanie całej sytuacji.

Kościół i ludzie kościoła wiedzą, że krucjaty były czarnymi kartami kościoła. Że walka z drugim człowiekiem siłą i usilne nawracanie drugiej osoby nie prowadzi do dobrych owoców. I takie mam wrażenie, żę wykorzystuje się argument nauki Kościoła, by wywołać konflikt w narodzie. By podzielić. By spolaryzować społeczeństwo. Jako menadżer i człowiek biznesu doskonale znam takie techniki – służą odwróceniu uwagi od na prawdę palących problemów i spraw codziennośći. Służą wzbudzeniu emocji. Nie maja na celu rozwiązania problemu eutaanzji eugenicznej, a służą jedynie temu by naród przestał patrzeć na ebzradnosć wobec pandemii… Wybić świat z róznowagi. Rozpalić uczucia, frustrację i gniew. To wszystko brzmi jak pokusa wykorzystywana wobec pierwszych rodziców z Raju. Dlatego uważam, że istnieje trzecie wyjscie – i to wyjście zgodne z tym czego pragnie Ojciec

A Jezus dziś wskazuje jednoznacznie. Miłujcie BOGA ze wszystkich sił i miłujcie bliźniego jak siebie samego. MIŁOWAĆ BOGA i BLIŹNIEGO. Tego tak na prawdę zabrakło. Zamiast wysłuchać dramatu ludzi, którzy stają przed decyzją życia, lepiej obarczyć ich sądem i więzieniem? Jaki sens ma wsadzenie do więzienia kobiety, czy mężczyzny którzy nie przespali wielu nocy i podjęli decyzję o przerwaniu ciąży? Który czuli się osmatnieni, pozostawieni samym sobie? Jaki sens? Rozumiem uwięzienie pedofila, bo to często człowiek który nie panuje nad sobą i wymaga pracy penitencjarnej (abstrachujać od jej jakości w Polsce) – jest to też droga ochrony potencjalnych ofiar. Rozumiem wsadzenie i odizolowanie od społeczeństwa kogoś kto kradnie, oszukuje, handluje narkotykami, czy bierze udział w organizacji przestępczej. Jest to droga izolacji, kary ale i przestrogi dla innych. Czy ma znamiona dobra i pracy penitencjarnej wsadzanie do więzienia kobiety, która przeżywa dramat przerwania ciąży, która marząc o zdrowym dziecku otrzymuje do lekarza bezduszą informację, że płod jest zdeformowany i nie dożyje porodu. Taka osoba – z takim doświadczeniem pewnie już nigdy nie zdecyduje się zajść w ciążę… Przepłącze wraz z mężem setki nocy… Będzie żyła w poczuciu winy… A nasze państwo złamie jej jeszcze życie dokładajac karę więzienia…! Czego to ma nauczyć? Czy to jest MIŁOŚĆ. Wstrząs więzienia, który ma poprowadzić do nawrócenia, przemiany życia. Nie wierzę, że dla kogokolwiek decyzja o rzeprwaniu ciąży była tak prosta jak zakup torebki w sklepie. Innymi słowy, ze była tak prosta i oczywista jak kradzież pieniedzy przez złodzieja!

Miłować Boga i bliźniego – oznacza nieraz by poszukać czegoś dalej poza faryzejską drogą zamykania ust! Poza szukaniem aprobaty Jezusa w osobie kościoła. Ustalę twarde prawo przyjdę do Jezusa się pochwalić a tak na prawdę przeleję jeszcze więcej krwi. A wszystko, jak mi się wydaje, w imię Boga!

Dajemy 500+ rodzicom wszystkich dzieci w państwie. Rozdajmey pieniądze, bo to fantastyczni wyborcy. Miliony ludzi, któych głos łatwo „kupić”. A czy takich środków nie można przenzaczyć na bycie blisko ludzi „UBOGICH” XXI WIEKU”. Na zacieranie prawdziwego ubóstwa i cierpienia ludzi, którzy zmagaja się z tragiczną decyzją życia. Na walkę tam, gdzie jest prawdziwy problem z dzietnością w narodzie! Gdzie są organizacje państwowe, kośćielne, które TOWARZYSZĄ z MIŁOŚCIĄ! Gdyby była MIŁOŚĆ, TROSKA, OPIEKA, BLISKOŚĆ, to wtedy NIE TRZEBA PRAWA. Czy tych funduszy nie można przeznaczyć na pary zamgające się z bezdzietnością. Jako człowiek biznesu znam odpowiedź – par z bezdzietnością jest podobno milion – to kilkadziesiąt razy mniej wyborców niż tych, którzy mają dzieci… Znam też odpowiedź jako człowiek kościoła. Małżeństw jest więcej, żyją w parafiach. Ci którzy cierpią sami w domach – raczej nie przyjdą po pomoc, bo zamist towarzyszenia otrzymają kolejne „dobre rady”, które tylko spotęgują cierpienie…

Sam jestem jednym z tych ubogich. 3 razy wiadomość o śmierci dziecka przed porodem. Kilakdziesiąt tysięcy złotych wydanych na leczenie. Zwodzenie. Wykorzystywanie pragnienia ojcostwa, żerowanie na uczuciach. To jest bolesna rzeczywistosć ponad miliona ludzi w Polsce! Część z nich to pewnie pary, które stają przed decyzją eutanazji eugenicznej… KTO IM TOWARZYSZY, WYSŁUCHA, ZAPŁACZE Z NIMI…?

To jest też pytanie do Kościoła. Ja zrezygnowałem ż życia wspólnot parafii. Żyję sakramentami i tyle. Bardzo brakuje mi dzielenia się wiarą. Ale funkcjonowanie we wspólnocie wiąże się dla mnie z ogromnym cierpieniem, bo zamiast towarzyszenia, powolenia mi na cierpienie i ból, słyszałem opowieści o radości macierzyństwa i problemach rodzicielskich innych członków które tylko potęgowały mój żal. Gdy podzieliłem się swoim bólem słyszałem też wszem i wobec wielkie rady – co gdzie i jak mam zrobić. Naprotechnlogia – to droga cudu – tylko nie w moim wypadku…! Adopcja – czemu jeszcze tego nie zrobiliscie…? A dlaczego ci, którzy już mają dzieci nie adoptowali koeljnych. Wszystko to powoduje, że jako facet przepłakałem nie jeden wieczór… To od chrześcijan zamiast towarzyszenia dostałem nie raz nóż w krwawiące serce rodzica po stracie dziecka…

Wierzę, że Bóg pragnie mieć wszystkich przy sobie. Chce, by wszyscy – zarówno ci którzy stoją po stronie ustawy i ci którzy protestują na ulicach przeciwko znaleźli się keidyś w Jego domu. A budząc sprzeciw, nie próbując rozzmawiać i wykorzystujać naukę Jezusa do polaryzowania społeczęństwa osiąga się wręcz przeciwny owoc! Tworzy się krucjatę XXI wieku. Zbrojną i krwawą walkę… Pytanie kto za tym stoi – bo dla mnie czuć tu swąd siarki. A PROBLEM LUDZI KTÓRYCH ON DOTYCZY NIE ZOSTAJE ROZWIĄZANY!!! Stają w centrum uwagi – ale zamiast być wysłuchani, staja się kartą przetargową…!

Nikt z nas się nie odezwie. Nie stanie na barykadach ani po jednej ani po drugiej stronie, bo musiałby sobie wypruć krwawiące serce z piersi na oczach wszystkich. To  obolałe serce rodzica po stracie. Na ulicach ściera się policja z demonstrantami, a my rodzice po stracie zostajemy dalej bez rozwiazania, bez towaryzszenia, sami odizolowani od wspólnot, kościoła, nie zrozumiani… Zostawieni samym sobie – ubodzy XXI wieku…

Gdyby Kościół znalazł wreszcie coś poza sztandarem Naprotechnologii i wyszedł posłuchać UBOGICH w DZIECI MAŁŻEŃSTW XXI wieku, to podążyłby wreszcie za słowem św. Pawła:

Bracia: Wiecie, jacy dla was byliśmy, przebywając wśród was. A wy, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego, staliście się naśladowcami naszymi i Pana, tak że okazaliście się wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i Achai. Dzięki wam nauka Pańska stała się głośna nie tylko w Macedonii i Achai, ale wasza wiara w Boga wszędzie dała się poznać, tak że nawet nie potrzebujemy o tym mówić. Albowiem oni sami opowiadają o nas, jakiego to przyjęcia doznaliśmy od was i jak nawróciliście się od bożków do Boga, by służyć Bogu żywemu i prawdziwemu i oczekiwać z niebios jego Syna, którego wskrzesił z martwych, Jezusa, naszego wybawcę od nadchodzącego gniewu. (1 Tes 1, 5c-10)

Prawa o aborcji wogóle nie trzebaby zapisywać… Dla odcięcia pacjenta od aparatury w szpitalu zbiera się konsylium sepcjalistów. Wysłuchuje się wszelkich za i przeciw. Odcięcie dziecka od pępowiny, decyzję o łyzeczkowaniu obumarłego płodu, tygodnie po informacji o poronieniu, zostawia się dwojgu rodziców… We wtorek zmarł mój syn… w środę musiałem być w pracy – czy ktokolwiek się przejął… Tak. Szef dał reprymendę, bo moja efektywnosc była zbyt niska. Nie miałem odwagi podzielić się swoim bólem z kimś takim. Bo kogo to obchodzi. Gdyby zmarło żyjace dziecko to tak. Ale jakiś płód…

Miłość zastosowana w praktyce jest taka, że nawet nie trzeba o tym mówić… Czyny głoszą Boga!

Dzięki wam nauka Pańska stała się głośna nie tylko w Macedonii i Achai, ale wasza wiara w Boga wszędzie dała się poznać, tak że nawet nie potrzebujemy o tym mówić.

Nie słyszałem nikogo z rodziców po stracie – a znam ich kilku – który opowiedziałby mi jakiego doznał towarzyszenia i bliskości ludzi Kościoła…! Mogę sądzić, żę niewielu ejst takich ludzi. Nie znam nikogo kto powiedziałby, zę mu towarzyszono zamiast obrzucenia tysiącem rad. Czy ktoś usiadł obok i popłakał razem z nim. Pomodlił się wzbudzajać chrzest pragnienia, by to dziecko mogło spogladać w oblicze Ojca… Wręcz przeciwnie – od ludzi kośioła usłysząłem, że jestem egoistą, bo nie majac dzieci, jeszcze nie adptowałem. Po takich słowach już zawsze wolę milczeć. Sam się sobie dziwię, że napisałem ten tekst.

Bez tej fundamentalnej zmiany protesty na ulicach będą coraz bardziej krwawe. Krucjaty „za życiem” będą zbierały coraz większe armie, by ścierać się na ulicach wielkich miast. Rodzice bez dzieci będą pąłcili bykowe jako dodatek do dzisiątków tysiecy złotych na leczenie w naprotechnologi czy medycynie klasycznej. A Polska będzie rosła w „szczęście i dobrobyt”. Mówi się o milionie par! W 38 milionowym Państwie! To znaczy, że każdy z nas zna taka osobę. Tylko z własnej autopsji wiem, że tacy ludzie wolą zamilknać. Przyjąć nóż w serce „dobrej rady o adopcji”, przepłakać wieczór po takiej dobrej radzie, podnieść się o poranku z łóżka i pójśc do pracy…

Jak taka codzienność ma się do słów z księgy Wyjścia?:

Tak mówi Pan: „Nie będziesz gnębił ani uciskał przybysza, bo wy sami byliście przybyszami w ziemi egipskiej. Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy ani sieroty. Jeślibyś ich skrzywdził i poskarżą Mi się, usłyszę ich skargę, rozpali się gniew mój, i wygubię was mieczem; i żony wasze będą wdowami, a dzieci wasze sierotami. Jeśli pożyczysz pieniądze ubogiemu z mojego ludu, żyjącemu obok ciebie, to nie będziesz postępował wobec niego jak lichwiarz i nie każesz mu płacić odsetek. Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, winieneś mu go oddać przed zachodem słońca, bo jest to jedyna jego szata i jedyne okrycie jego ciała podczas snu. I jeśliby się on żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy”. (Wj 22, 20-26)

Jedyną nadzieję widzę w Ojcu Świętym – papieżu Franciszku. On podąża za głosem Ojca – tak jak uczuły go ćwiczenia ignacjańskie przez lata – rozgląda się za ubogimi i mądrą pomocą dla nich. Spogląda na pary żyjące razem po rozwodzie, na homoseksualistów, na ubogich XXI wieku. Nie odrzuca i nie odtrąca. W imię Ojca – pragnie wszystkich przyciagnać do Jezusa. Nie ma rozwiązania. Po ludzku nie ma rozwiązania! Ale Bogu świat nie wymknął się spod kontroli. BÓG MA ROZWIĄZANIE. Trzeba tylko przyprowadzić tych ludzi do Boga. Towarzyszyć im. Modlić się z nimi i za nich. Na tym polega chrześcijaństwo. Nie na ustalaniu prawa i wtrącnaiu cierpiących ludzi do więzienia. Nie na ścieraniu się w imię Boga na ulicach…

Panie błogosław cierpiącym i ubogim XXI wieku. Parom, małżeństwom, które przeżywają tragedię w obszarze swojego macierzyństwa. Daj im KOCHAJACYCH CHRZEŚCIJAN w pobliżu. Obdarz osobami, które będą towarzyszyły i słuchały. Ludźmi, którzy zaprowadzą te małżeństwa do Ciebie. Zamilkną, gdy będą im się cisnęły na usta „złote rady”. Zapłaczą, we współczuciu. Będą trwali w milczeniu obok…

Daj Cyrenejczyków, którzy milcząco pomogą zrobić parę kroków na drodze krzyża. Daj Weroniki, które przyjdą i obetrą twarz z łez…

W gorącej wodzie kąpani

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Dzisiejsze słowo – zarówno to z listu do Efezjan, jak i przypowieści Jezusa mowią o tym jak łatwo człowiek podejmuje pochopne decyzje pod wpływem wzburzenia czy emocji. Gdy wytnie drzewo w ogrodzie to najwyżej dozna straty materialnej. Jednak gdy wytnie drzewo wiary, gdy podda się strumieniowi informacji, poglosek, wowczas szatan bardzo szybko sprowadzi taka osobę ze zlej drogi.

Apostoł pisząc do Efezjan mówi o dojrzałości i pewnej stabilności w wierze. O takim przeżywaniu wiary by chwilowe burze, czy emocje nie zniosły nas z właściwego kursu życia. Nie mamy być zdziecinniali i dawać się porywać rozognionym naukom. Najpierw powinniśmy zbadać duchy. Zbadać owoce – tak jak ogrodnik . Ewangelii. Gdy jeszcze och nie widać to czasem cierpliwie i spokojnie poczekać. Podejść pozytywnie do młodych wspólnot. Oblożyć „gnojem” napomnienia gdy potrzeba. Wyrazić swe obawy ale też i zasilić swą modlitwą i cierpliwym oczekiwaniem owocu. Nie walczyć i wycinać od razu. Kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami – jak mowi Jezus w innej przypowieści.

Bracia: Każdemu z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. Dlatego mówi Pismo: «Wstąpiwszy na wysokości, wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary». Słowo zaś „wstąpił” cóż oznacza, jeśli nie to, że również zstąpił do niższych części ziemi? Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić. On też ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami, aby przysposobili świętych do wykonywania posługi dla budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast, żyjąc prawdziwie w miłości, sprawmy, by wszystko wzrastało ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi. Od Niego poczynając, całe Ciało – zespalane i utrzymywane w łączności więzią umacniającą każdy z członków stosownie do jego miary – przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w miłości.(Ef 4, 7-16)

Ćwiczenia ignacjańskie mówią bardzo wiele o rozeznawaniu duchów i owoców. Pokazują też niezwykłe zasady fundamentu – szczególnie zasadę o tyle o ile. O tyle mam coś odrzucić o ile oddala mnie od Boga. O tyle mam coś przyjąć, o tyle zadziałać o ile mnie to przybliża do Boga. Taka jest duchowa ekonomia Zbawienia.

Ćwiczenia mają też na celu właściwe zharmonizowanie emocji i uczuć, by wspomagały w drodze do Boga, by nie przeszkadzały. Emocje i uczucia mają dodawać energii w życiu duchowym, a nie rozpraszać w pogoni za emocjonującymi sensacjami. Krwią ofiar czy tragedią budowlaną… Pomoc ofiarom jest potrzebna. Działanie na tyle na ile mogę… A potem z powrotem trzeba zwrócić wzrok na Ojca a nie żyć tragedią i życiem innych…

W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”. I opowiedział im następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”. (Łk 13, 1-9)

Jezus pokazując ten kierunek ma jedno na myśli. Chce by ludzie zobaczyli swoje życie. Swoją relację do Ojca a nie żyli sensacjami wokół. Nie gonili za nimi. Życie jest zbyt krótki i łatwo funkcjonować tak do ostatniej chwilo życia. Życie emocjami i wydarzeniami wokół jest łatwoejsze niż wejście w swoje serce. W głębiny serca.

Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika, lecz pragnę, aby się nawrócił i miał życie. (Ez 33, 11)

Kierunek jest jeden. Radosne, spokojne i pełne wewnetrznej harmonii kroczenie na spotkanie Pana:

REFREN: Idźmy z radością na spotkanie Pana

Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
„Pójdziemy do domu Pana”.
Już stoją nasze stopy
w twoich bramach, Jeruzalem.

Do niego wstępują pokolenia Pańskie,
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie,
trony domu Dawida.

(Ps 122 (121), 1b-2. 4-5)

Panie przyjdź i ucz mnie harmonijnego kroczenia ku Zbawieniu. Pracy nad moją relacją z Tobą zamiast pogoni za emocjami i sensacjami świata. Pomóż mi trwać w łasce uświęcającej i pokoju serca.

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

Widzieć fakty

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Człowiek nauczył się wiele. Potrafi przewidywać pogodę, rozpoznawać genom wirusa. Umie rpzewidywać statystykę zakupów, wielkie zjawiska, tory komet i zachowania konsumantów. I prezwidywania człowieka spełniaja się! Potrafi budować opis rzeczywistości – przewidywania – które są oparte na faktach i regułach których człowiek się nauczył.

Jak to jednak jest, że tak wielu ludzi nie rozpoznało w Jezusie Zbawiciela? Jak to jest że w Kościele i w nauce głoszonej przez Jeusa nie rozpoznali drogi do prawdziwego szczęścia. Co zaciemnia i zwodzi ludzi…?

Każdy ma wpisane w serce rawo naturalne – stworzeni na wzór Ojca. Każdego człowieka pociaga dobro i miłość. A jednak tyle zakłamania, podążania za pożądliwościami serca. Poszukiwania własnego egoistycznego spełnienia. Człowiek nie rozróżnia sam z siebie co słuszne? Dlaczego…?

Ludzie nie szukają jedności i zgody tylko tego by postawić na swoim. Mimo, że to dużo więcej kosztuje i jest tylko pozorną wygraną.

Jezus mówił do tłumów: „Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: „Deszcz idzie”. I tak się dzieje. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: „Będzie upał”. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże chwili obecnej nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Gdy idziesz do sprawującego władzę ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie zaciągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni pieniążek”. (Łk 12, 54-59)

Pewne cechy powoduja że człowiek podejmuje właściwą drogę i rozpoznaje znaki czasu. Te cechy to pokora, cichość i cierpliwość. Praca nad jednością. Wszystko to prowadzi do wypełnienia powołania  – podstawowego powołania człowieka – powołąni do Miłosći!

Bracia: Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich. (Ef 4, 1-6)

Ucz mnie Panie rozpoznawać i podążać za znakami czasu.

Jezu cochy i serca pokornego, cuzyń serce moje na wzór serca Twego.

Ogień

Tagi

, , , , , , , , ,

Jezus dziś mówi, że przyszedł rzucić ogień na ziemię. Ogień który ma zapłonąć.

Jezu pragnie by ten ogień zapłonął. Mówi o chrzcie – chrzcie krwi w krzyżu.

Ogień – to ogień Miłości, Ogień Ducha Świętego. Ogień, który będzie rozpalany przez sakramenty. A Sakramenty rodzą się z krzyża. Krzyża, który od samego początku jest, był i będzie znakiem sprzeciwu. Krzyż zawsze będzie budził emocje. Wobec krzyża człowiek musi się opowiedzieć. Opowiedzieć się po jednej ze stron.

W domu jest pięcioro – stare pokolenie reprezentowane przez ojca, matkę i teściową. Jest też młode pokolenie syn, i córka/synowa. Młode pokolenie jest przeciwko staremu pokoleniu. To co nowe budzi sprzeciw i bunt.

Jezus wzywa do pewnego konkretu, radykalizmu wiary – do bycia zimnym lub gorącym.

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”. (Łk 12, 49-53)

Czujność

Tagi

, , , , , , , ,

Dziś Kościół ponawia temat czujności i gotowości. Przywołuje kolejny fragment dotyczący tego tematu.

Jezus pierwszym obrazem pokazuje to jak łatwo człowiek traci czujność jak potrafi popaść w rutynę. Gdyby gospodarz wiedział kiedy przyjdzie złodziej to by się na pewno przygotował.

Gdyby człowiek znał datę swojej śmierci to na pewno wielu by się odpowiednio wcześnie przygotowało do tego momentu. Obyliby reklekcje, zamieszkali w przestrzeni która wspomagałby ich pogłębione życie duchowe, odcieliby się od tego co skłaniało do grzechu, odbyli spowiedź generalną i żyli mocno sakramentami.

Wszystko to człowiek może czynić cały czas…

Jednakże mamy naturę ludzką która lubi z czasem wchodzić w rutynę. Zaczynamy pełni zapału, energii, z ogroną atencją. Po czasie kończymy łapiąc się na tym, że modlimy się mechanicznie i bezmyślnie…

Jeszcze ciekawszy jest dialog Piotra z Jezusem. Piotra który myśli, że jego to nie dotyczy, bo przecież jest bardzo blisko Jezusa.

Co ciekawe Jezus pokazuje, że to właśnie do tych, którym wiele powierzono, którzy są szczgólnie obdarowani łąskami – to do nich właśnie kierowana jest przestroga o czujności. Gdy się wysoko wyspina to można też z wysoka spaść bardo nisko.

Ludzie blisko Jezusa dostają misję i w niej powinni pozostać czujni. W niej się spełniać wytrwale. WYTRWAĆ i pozostać wiernymi – to jest zadanie.

Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie…

Jezus powiedział do swoich uczniów: „To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. Wtedy Piotr zapytał: „Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?” Pan odpowiedział: „Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby rozdawał jej żywność we właściwej porze? Szczęśliwy ten sługa, którego pan, powróciwszy, zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w sercu: Mój pan się ociąga z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; surowo go ukarze i wyznaczy mu miejsce z niewiernymi. Ów sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie poznał jego woli, a uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą”. (Łk 12, 39-48)

Tylko zniechęcenie jest przegraną

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Jezus zaprasza do tego by być gotowym do drogi. Co to znaczy? Dla chrześcijanina tylko jedno. Być gotowym do spotkania z Nim do ostatniej drogi życia. Pełna gotowość. Cały czas.

Co to tak na prawdę znaczy w praktyce. Konkret duchowy.

Ni mniej ni więcej jak to, by trwać w łasce uświęcającej. Św. Ignacy podaje trzy stopnie pokory. Trwanie w łasce uświęcającej. Podejmowanie wszelkich starań i dążeń by nie popełnić grzechu ciężkiego. Jeśli już się zdarzy to jak najszybciej wrócić do łaski uświęcającej przez sakrament pokuty. To jest właśnie pierwszy, podstawowy stopień pokory. Walka ze zniechęceniem.

I o takim właśnie zaangażowaniu i podejściu mówi dziś Jezus. Trwaj. Niech Twoje światło świeci. Przepasz biodra, będąc gotowym na drogę do Nieba. Czekaj na Jezusa jak na Pana młodego. Z niecierpliwością i zaangażowaniem.

Drugi stopień pokory to starania by nie popełnić w życiu grzechu lekkiego. To walka o każdy dzień. Tu rodzą się Błogosławieni i Święci.

Trzeci to heroiczność cnót – wybłaganie łaski udziału w krzyżu Pana w szczególny sposób.

Każdy stopień pokory to łaska. Każdy z nas jest zdolny i każdy jest zaproszony do wejścia na pierwszy stopień i stania tam jak skała. Nie schodzenia. Trwania ignorując i odpierając głos szatana. Wezwanie i pokusę zniechęcającą. Szept wołający do zejścia z tego stopnia W DÓŁ!!! Zejścia w grzech. Zgaszenia pochodni. Zdjęcia pasa z brzucha i rozłożenia się w fotelu zamontowanym na klapie do piekła z myślą, że przecież przed końcem życia zdążę jeszcze wstać z tego miejsca i zmotywuję się do wejścia na pierwszy stopień pokory… Ale czy na pewno? Czy wiem kiedy będzie ostatnia chwila życia…

(Łk 12, 35-38)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie”.

To słowo ma też inny wymiar – opisuje prawdziwe szczęście…

Jakim szczęściem i radością byłby koniec świata. Za 4 minuty. Jezus przychodzi i kończy ten świat. W środku pogorzeliska pandemii, pogoni za pieniądzem. W środku tego krzyża i zmęczenia tysięcy ludzi tą pogonią. Jakim ogromnym szczęściem byłby koniec. Rozluźnienie tej napiętej do niewyobrażalnego stopnia sprężyny ludzkości. Koniec. Koniec stresu, bólu, cierpienia, wojen, zła…

Tylko szczęście….

Jednakże  – kto stoi i czeka dziś przepasany i z pochodnią wyczekując Pana i Końca świata…?

Przejdź do paska narzędzi