OW22.10 Transparentność osób boskich

Wiara pozwala sięgnąć wzrokiem poza to co widzialne, poza to co dostrzegają oczy. Pozwala spojrzeć poza horyzont. Przyjąć wydarzenia i sprawy które w świacie namacalnym wydają się paradokslane, które przekraczają ludzką logikę…

Niesamowita jest swoista transparentność, którą dziś Jezus pokazuje. Transparentność osób Trójcy Świętej. Patrzysz na Jezusa, a widzisz od razu Ojca. Wierzysz w Jezusa więc twoja wiara rozszerza się na Ojca. A wszystkow  mocy Ducha Świętego. Jezus pokazuje że jest w Trójcy, że jest Mesjaszem. Ale nie tylko Mesjaszem, który przyszedł zbawić ludzi, ale ponadto Synem Boga i osobą Trójcy. Pokazuje żydom, że na ich oczach dzieje się coś niezwykłego. Powinni przenieść swój wzrok na Syna, poszerzyć swe horyzonty wiary.

Kto wierzy w JEZUSA, ten wierzy i w OJCA. A onie wierzą w Boga, coć nie chcą przyjąć JEGO SYNA! Zamykaja się na pełnię objawienia. Widzą – naocznie widzą Syna – a stawiają Go przeciw Ojcu a nie jako Osobę w pełni zjednoczona z Ojcem.

Jezus rozświetla mroki – rozświetla ciemności życia ale i ciemności myślenia. Dokonuje się to przez SŁOWO i relację do NIEGO. Gdy człowiek ma Słowo na tacy a nadal sprzeciwia się Bogu, wówczas to Słowo go osądza! Bo Jezus nie mówi nic od siebie ale przekazuje SŁOWO Boga. zatem gdy ktoś wierzy w Boga a odrzuca Jezusa wpada w jakieś rozdwojenie. Przyjmuje istnienie Boga, tak samo jak i zły duch. Ale nie przyjmuje Słowa Boga. Wierzy więc w istnitnienie Boga – tak jak całe piekło – ale nie chce uwierzyć BOGU i JEGO SŁOWU – niestety też tak jak złe duchy!!! Taki człowiek sam siebie osądza!

(J 12,44-50)
Jezus tak wołał: „Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale by świat zbawić. Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział”.

Gdy człowiek uwierzy Słowu Boga, którym jest Jezus i które przekazuje Jezus, wówczas otwiera się na trzecią osobą Trójcy. Zaczyna współdziałać z Duchem. I to Słowo pokazuje swą moc. Pochodzi od Stwórcy wiec jest Stwórcze, Kreatywne, Owocujace, Napełniajace Życiem! Pączkuje, rośnie, owocuje, rozsiewa się na kolejne serca:

(Dz 12,24-13,5a)
Słowo Pańskie rozszerzało się i rosło. Barnaba i Szaweł, wypełniwszy swoje zadania, powrócili z Jerozolimy zabierając ze sobą Jana, zwanego Markiem. W Antiochii, w tamtejszym Kościele, byli prorokami i nauczycielami: Barnaba i Szymon zwany Niger, Lucjusz Cyrenejczyk i Manaen, który wychowywał się razem z Herodem tetrarchą, i Szaweł. Gdy odprawiali publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty: „Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem”. Wtedy po poście i modlitwie oraz po włożeniu na nich rąk, wyprawili ich. A oni wysłani przez Ducha Świętego zeszli do Seleucji, a stamtąd odpłynęli na Cypr. Gdy przybyli do Salaminy, głosili słowo Boże w synagogach żydowskich.

Ta transparentność, przezroczystoś jest cechą ludzi pełnych pokory i świętych. Jezus mówi, że jest przezroczysty – przez Niego widać Ojca w mocy Ducha. Tak samo Maryja. Jak wołasz w modlitwie Maryja, wówczas w tej samej chwili Ona powtarza jak echo – Bóg, Ojciec. Gdy modlisz się przez Nią, ona od razu zanosi modlitwę wprost do Ojca. Oczyszcza ją, przyzodavia swymi cnotami. Jej Bóg nie potrafi odmówić. Ona jest Jego Światem i Rajem!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga prze Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporzdzaj tym wszysktim. Przynieś mi tylko miłość i łaskę a one w zupełności mi wsytarczą.

OW22.09 Przewodnik

Jezus przedstawia dziś obraz Pasterza. Przedstawia siebie jako Pasterza.

On jest tym, który stzeże owce. Ochrania. Owce to zwierzęta dość bezbronne. Bez pasterza długo by nie przetrwały na skraju lasu. Pasterz stara się o ich przetrwanie, przezycie, pokarm na najlepszych apstwiskach. Pasterz też pierwszy idzie na czele stada i prowadzi owce. Przewodzi im na drodze. Nie idzie z tyłu ale z przodu. Owce zaś za nim podążają. To On wie, gdzie zaprowadzić.

Jezus podkreśla, że jest DOBRYM Pasterzem. Bo dba i troszczy się o swe owce. Są i źli Pasterze, którzy wyprowadzają owce na pustynie. Zamiast scalać rozprzaszają. Jezus jako dobry pasterz pragnie ochronić i poprowadzić wszystkie owce. Odzyskać te które pobłądziły i trafiły do stada któremu przewodzi zły Pasterz.

Istotne jest tu pierwsze zdanie. Jezus rpzedstawił ten obraz faryzeuszom – tym, których powołaniem i zawodem i sensem działania jest właśnie przewodzenie stadu owiec – wierzących w Boga.

(J 10,11-16)
Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

Jezus podkreśla, że Dobry Pasterz jest zdolny do geroizmu – oddania życia za owce. Walki o owce nawet za cenę życia.

Jezus zna nas tak jak Ojciec i On sie znają. To POZNANIE w  Biblii jest często synonimem STWORZENIA. Jezus jako Osoba Trójcy był przy naszym stworzeniu. On też jako Bóg-Człowiek był swoistym prawzorem człowieka. Na JEgo wzór i podobieństwo człowiek został ukształtowany. Ale On zna każdego z nas po imieniu. Zna dogłębnie nasze serca.

Trwanie w stadzie i nie zgubienei się wymaga ciągłego czuwania, wpatrzenia w Pasterza i podążania za nim. CZUWANIE!!!

(Dz 20,17-18a.28-32.36)
Paweł, posławszy z Miletu do Efezu, wezwał starszych Kościoła. A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski władnemu zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi. Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi.

Tą która ciągle wpatrywałą się a Jezusa i czujnie wsłuchiwała w głos Boga by wypełniać Bożą wolę do końća, jest MARYJA.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

OW22.08 Nic nich nie wyrwie z mojej ręki

Gdy na polu bitewnym toczy się walka to na koniec chce się być po wygranej stronie. W wojnie duchowej już dawno konflikt jest rozstrzygniety i od początku był rozstrzygnięty. Bóg stworzył Anioły, także te, które odmówiły Mu posłuszeństwa. Bóg stworzy świat, ten w którym człowiek wybiera zarówno dobro jak i zło. Bóg jest Stwórcą, a wszystko co Jemu przeciwn i odwrotne jest NIE-stwórcze. To znaczy, że Zły duch nic nie może stwarzać. Nic nie może kreować. Może tylko odtwarzać i powtarza.

Nie ma równowagi sił zła i dobra na świacie. Nie ma zadnego stołu negocjacji przy którym Szatan miałby cokolwiek do powiedzeinia. Bóg jest nieskończenie razy bardziej potężny od zła. Mógłby tchnieniem swych warg zakończyć istnienie piekła. On jednakże daje WOLNOŚĆ. Daje wolność człowiekowi. Przy grzchu pierworodnym człowiek zapragnał otworzyć pieczęcie wolności przy wyborze zła i dobra. I od tago czasu Bóg dopuszcza na człowieka pokusy do tego stopnia, do którego człowiek jest w stanie swą wolną wolą ją odrzucić. Niestety człowiek w swej wolności wybiera także zło. Nie chce podejmować walki. Wybiera to co odtwórcze, powtrzalne, byle jakie, tylko przybrane w kolorowe opakowanie pokusy.

Ci którzy trwają przy Bogu stoją przy zwycięzcy. Nikt nie może ich wyrwać z ręki Boga, bo nikt nie ma większej siły i władzy od samego Boga.

Trwanie przy Bogu, przy Jezusie polega na posłuszeństwie. Na SŁUCHANIU głosu i PODĄŻANIU za pasterzem. A Pasterz podążył drogą POKORY, POSŁUSZEŃSTWA i UBÓSTWA. Drogą Krzyża.

Jezus powiedział: ”Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. (J 10,27-30)

Ci którzy idą za Panem dochodzą do celu. Do spotkania z Wszechmogącym Bogiem. Ludze, którzy poszli za Panem drogą krzyża. Wzięli na swe ramiona swój krzyż i naśladowali Pana. To też tajemnica WOLNOŚCI człowieka, którą Bóg szanuje. Gdyby można było grzeszyc całe życie i potem po prostu podpisać się pod dokumentem że chcę iść do Nieba, to nie byłoby w tym wolności, ale samowoloa człowieka. Tak samo jak człowieka podejmuje wysiłki ku zełmu, podejmuje złe działania, tak też powinien podejmować działania ku dobremu – wysiłki ku dobremu.

Inny aspekt drogi krzyża jest taki, że tam można się ćwiczyć i uczyć walki o dobro. Szatan nie będzie kusił człowieka pokorą, posłuszeńśtwem Bogu, czy czystym i ubogim, wolnym sercem, w który nie da się zaczepić z żadną pokusą. Dlatego tak ważna jest dorga za Panem ze swoim krzyżem. Bo tam człowiek jest wolny. Wie że idzie dobrze i właściwie przezwyciężajac siebie i pokusy. Aż w końcu dochodzi do kresu drogi, odzieny w białe szaty z palmą w ręku:

Ja, Jan, ujrzałem wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojących przed tronem i Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I rzekł do mnie jeden ze starców: ”To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili. Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy. A Siedzący na tronie rozciągnie nad nimi namiot. Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć, i nie porazi ich słońce ani żaden upał, bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu, i poprowadzi ich do źródeł wód życia: i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu”. (Ap 7,9.14b-I7)

Jeśli człowiek nie będzie trwał przy Bogu, jeśli nie bedzie do Boga dążył to z czasem jego serce ulegnie zatwardzeniu. NAUCZY SIĘ WYBIERAĆ ZŁO. To jest właśnie wielka groźba w ciągłym chodzeniu drogami przeciwnymi Bogu i ciągłym wybieraniu pokus. Z czasem serce człowieka przyzwyczaja się do życia w kontrze do Boga. Do przeciwstawiania się Bogu i Jego uczniom – tak jak faryzeusze z dziesiejszego czytania.

W owym czasie Paweł i Barnaba przeszedłszy przez Perge, dotarli do Antiochii Pizydyjskiej, weszli w dzień sobotni do synagogi i usiedli. A wielu Żydów i pobożnych prozelitów towarzyszyło Pawłowi i Barnabie, którzy w rozmowie starali się zachęcić ich do wytrwania w łasce Boga. W następny szabat zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego. Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc, sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: ”Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: ”Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi”. Poganie, słysząc to, radowali się i uwielbiali słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju. Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe kobiety i znaczniejszych obywateli, wywołali prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swych granic. A oni otrząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium, a uczniów napełniało wesele i Duch Święty.
(Dz 13,14.43-52)

Trzeba się uczyć od Tej, która całe życie wybierała właściwie…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

OW22.07 Trzeba być pociagniętym

Nikt nie może przyjsc do Jezusa, jeśli go nie pociagnie Ojciec…!

Warunkiem podstawowym jest pociagnięcie przez Ojca. Pociągnięcie ma w sobie pewną dynamikę. Wskazuje na zapalenie ognia w sercu. Na pojawienie się jakiejś siły „wyszarpujacej” człowieka ze stagnacji. Pociagnięcie kojarzy się z ujeciem za rękę i wprowadzeniem w ruch, w przemieszczanie się duchowe…

Źródłem tych zmian, tej dynamiki jest ten który ujmuje za rękę i CIĄGNIE. Ten, który pociaga. To On podejmuje decyzję. To On podejmuje działanie. To On jest źródłem!!!

Jezus nie mówi, że większość, pewna grupa, Jezus mówi NIKT!!! To oznacza, że nie ma innej drogi!!!

NIKT NIE MOŻE PRZYJŚĆ DO JEZUSA, JEŚLI GO NIE POCIAGNIE OJCIEC!

To pocianięcie jest potem wyjaśnione przez Jezusa. Pociagnięty to każdy, kto od OJCA USŁYSZAŁ I NAUCZYŁ SIĘ. To oznacza każdego, kto otworzył swe uszy na słuchanie Boga, kto otworzył swe serce na naukę płynącą od Boga, kto jest otwarty na proces rozwijania się i uczenia. Ponieważ tylko Jezus widział Ojca, to przez JEzusa ten proces się odbywa – przez POŚREDNIKA.

Dlatego też Jezsu podsumowuje – KTO WE MNIE WIERZY, MA ŻYCIE WIECZNE. Co oznacza. że na samym początku jest wiara w Jezusa, która otwiera na działanie Ojca, na Słowo i na naukę Ojca. A te prowadzą znów ku Jezusowi, pozwalaja podejść i przyjsć bliżej do Jezusa, by znów lepiej Słowo ułyszeć i pobierać poważniejsze i trudniejsze nauki i tak w kółko. Ojciec pociąga do Syna, do głębszej wiary w Syna, zaś głębsza wiara w Syna pozwala się otworzyć bardizej an Ojca. Koniec końców Syn Zbawia takiego pielgrzyma na drodze życia.

Jezus ponadto karmi człowieka SOBĄ. Swoim Ciałem i Krwią, które dają życie wieczne.

(J 6,44-51)
Jezus powiedział do ludu: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.

Wielu ewangelizatorów wymyślą coraz to nowsze metody, sposoby głoszenia, pociagania, przekonywnia ludzi.

Dzisiejsza Ewangelia uczy, że EWANGELIZACJĘ zaczyna się na kolanach od prośby do Ojca, by POCIĄGNĄŁ ludzi. By wyciągnął ku nim rękę, chwycił ich i wyrwał z tego marazmu i ciemnosci grzechu. Głoszenie Ewangelii zaczyna się od modliwy do Ojca i od dbania o włąsny proces przychodzenia do Jezusa. Cięgłego pielgrzymowania do Boga przez Syna, z Synem i w Synu. Karmiąc się Słowem i CIałem Jezusa.

Tak nastawiony Ewangelizator – rozmodlony, który pracuje nad swoim wnętrzem zoanie posłąny tam, gdzie Ojciec już pociągnął kogoś do Jezusa. Najlepszym przykłądme jest dzisiejsza opowieść o Filipie:

(Dz 8,26-40)
Anioł Pański powiedział do Filipa: Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta – powiedział anioł Pański do Filipa. A on poszedł. Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop, dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem, i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza. Podejdź i przyłącz się do tego wozu – powiedział Duch do Filipa. Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: Czy rozumiesz, co czytasz? – zapytał. A tamten odpowiedział: Jakżeż mogę rozumieć, jeśli mi nikt nie wyjaśni? I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim. A czytał ten urywek Pisma: Prowadzą Go jak owcę na rzeź, i jak baranek, który milczy, gdy go strzygą, tak On nie otwiera ust swoich. W Jego uniżeniu odmówiono Mu słuszności. Któż zdoła opisać ród Jego? Bo Jego życie zabiorą z ziemi. Proszę cię, o kim to Prorok mówi, o sobie czy o kimś innym? – zapytał Filipa dworzanin. A Filip wychodząc z tego tekstu Pisma opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie. W czasie podróży przybyli nad jakąś wodę: Oto woda – powiedział dworzanin – cóż przeszkadza, abym został ochrzczony? Odpowiedział Filip: Można, jeśli wierzysz z całego serca. Odparł mu: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. I kazał zatrzymać wóz, i obaj, Filip i dworzanin, zeszli do wody. I ochrzcił go. A kiedy wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa i dworzanin już nigdy go nie widział. Jechał zaś z radością swoją drogą. A Filip znalazł się w Azocie i głosił Ewangelię od miasta do miasta, aż dotarł do Cezarei.

Tą, która prowadzi do Syna i do Ojca, Tą, która jest Rajem i Światem Boga, jest Maryja. To od Niej można się uczyć najpiękniejszych postaw duchowych.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z Ręki Boga prze  Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełnośći mi wystarczą.

OW22.06 Sąd polega na tym, że ludzie wybrali

Dzisiejsza Ewangelia przedstawia rozmowę Jezusa z Nikodemem. Ta rozmowa jest nasycona niezwykłym spojrzeniem na zbawienie i sąd ostateczny.

Jezus zaczyna od zasady naczelnej – od Miłości – szalonej i bezgranicznej Miłości Boga do człowieka. Bóg umiłował świat do tego stopnia, że dał swojego Syna. On Wszechmogący Bóg – duch, zamknął siebie w ograniczonym i słabym ludzkim ciele. A tym, co Go do tego popchnęło jest Miłość do Człowieka. Niepojęte, jak szalona jest miłość Boga. Bóg dał człowiekowi swego Syna przez Wcielenie. Dał dosłownie. Jego życie ludzkie zależało od Maryi i Józefa. Od tego, czy nakarmią, zatroszczą się o dach nad głową małego Syna Bożego. To jest Syn JEDNORODZONY – ten jedyny i umiłowany.

Ten dar Syna ma swe reperkusje duchowe. Każdy kto uwierzy w Jezusa jest ZBAWIONY! Tyle! Uwierzyć! Bóg kierowany Miłością nie posłał Syna na Świat, by potępić ludzkość, ale by ją podźwignąć i zbawić. By Jezus zasiadajać na swym tronie usiadł tam z ludzką naturą. Wywyższył ludzką naturę do godnosci boskiej.

Kto WIERZY, ten NIE PODLEGA POTĘPIENIU!

Kluczem jest WIARA!

Kto nie wierzy już podlega potępieniu. BO SAM SIEBIE ODCINA OD BOGA. Nie wierzy w Imię Jezusa, nie wierzy w Tego, przez Którego wszyscy jesteśmy Zbawieni.

Potem Słowa Jezusa mówią o sądzie ostatecznym. Jak to potępienie się dokonuje. A Sąd Boga jest przedziwny. Opiera się na ludzkiej wolności wyboru. Bóg przychodzi na świat jako Światło Prawdy. W Tym Świetle widać zło i dobro. Niestety wielu ludzi bardziej umiłowało ciemność, gdzie nic nei widać. Gdzie nei da się odróżnić dobra od zła i łatwo zbłądzić dokonując złych wyborów. Uwmiłowanie ciemności podan światłem polega na tym, że człowiek idzie za grzechem! Popełnia zło i złe uczynki. Wchodzi w spirale wyborów które prowadzą koniec końców ku samo-potępieniu. Rozpaczy, która pcha człowieka w stronę szatana. Wierze szatanowi, który przekonuje taką osobę, że już tak nisko upadła, że nie ma powrotu ani odwrotu… Zostało tylko piekło.

Ludzie grzeszni nei zbliżają się do światła, bo wówczas widać zło ich uczynków. Bo muszą stanać w prawdzie wobec siebie i tego co wybierali. Idąc ku światłu trzeba potępić swoje złe uczynki. Odrzucić za siebie tą drogę. Kto zaś czyni dobro ten idzie coraz bliżej Światła, bo chce go czynic jeszcze więcej. Idzie ku źródłu Miłości i dobra – ku Światłu.

(J 3,16-21)
Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.

Ludzie ciemnosći nie pojmują, nie potrafią ogarnąć tego co dzieje sie z ludźmi Światła. Nie mogą stanać w prawdzie tego skąd pochodzi pomoc dla tych ludzi!

(Dz 5,17-26)
Arcykapłan i wszyscy jego zwolennicy, należący do stronnictwa saduceuszów, pełni zazdrości zatrzymali Apostołów i wtrącili ich do publicznego więzienia. Ale w nocy anioł Pański otworzył bramy więzienia i wyprowadziwszy ich powiedział: Idźcie i głoście w świątyni ludowi wszystkie słowa tego życia! Usłyszawszy to weszli o świcie do świątyni i nauczali. Tymczasem arcykapłan i jego stronnicy zwołali Sanhedryn i całą starszyznę synów Izraela. Posłali do więzienia, aby ich przyprowadzono. Lecz kiedy słudzy przyszli, nie znaleźli ich w więzieniu. Powrócili więc i oznajmili: Znaleźliśmy więzienie bardzo starannie zamknięte i strażników stojących przed drzwiami. Po otwarciu jednak nie znaleźliśmy wewnątrz nikogo. Kiedy dowódca straży świątynnej i arcykapłani usłyszeli te słowa, nie mogli pojąć, co się z nimi stało. Wtem nadszedł ktoś i oznajmił im: Ci ludzie, których wtrąciliście do więzienia, znajdują się w świątyni i nauczają lud. Wtedy dowódca straży poszedł ze sługami i przyprowadził ich, ale bez użycia siły, bo obawiali się ludu, by ich samych nie ukamienował.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszysktim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

OW22.05 Droga przez paradoksy

Jeśli w chrześcijaństwie coś nie ma w sobie paradoksu, jeśli coś nie wymyka sie ludzkiej percepcji i logice myślenia, jeśli coś nie wymaga wyjścia poza ludzkie schematy, to jest to co najmniej podejrzane.

Bóg jest WSZECHMOGĄCY – wymyka się ludzkiej logice. Wymaga pójścia poza horyzont tego co widzialne, namacane. Poza ludzkie ramy. Relacja do Boga wymaga wiary i przyjmowania z WAIRĄ!

Największe paradoksy dotyczą życia i śmierci. Dotyczą wygranej przez śmierć! Dotyczą ZMARTWYCHWSTANIA.

Dzisiejsza Ewangelia dotyka tego paradoksu wymagajacego ogromnej wiary. Paradoksu który jestfundamentem Chrześcijaństwa. Bo jeśli Jezus nie zmartwychwstał to my jesteśmy najbardziej godni pożałowania na całym świecie. Jezus mówił, że ziarno wrzucone w ziemię musi OBUMRZEĆ, by móc zacząć sie na nowo rozwijać i owocować. Jeśli nie przekroczy granicy śmierci zostanie tylko samo jedno. Martwe, bezowocne, niespełnione.

Od tego obrazu Jezus wchodzi w ogormny paradoks wiary. Kto miłuje swoje życie na tym świecie traci je. Zaś kot nie miłuje życia na tym świecie, zyskuje je na życie wieczne. Tak jak z  ziarnem. Jeśli sie przykleję do tego świata i do tego życia – nie odejdę z tego świata i nie narodze się na nowo, nie zacznę wzrastać i owocować duchowo!

Drogą jest pójście za Jezusem, naśladowanie Jezusa i słuzęnie Jezusowi.

(J 12,24-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec”.

To wszystko wymyka się ludzkiej percepcji i wymaga drogi WIARY. WYmaga zanurzenia się w Duchu Swiętym. JEzus udowadnia Apostołow WIELE RAZY, że Zmartwychwstał – i tak spotyka się z ich oporem. Nie wierza od razu i z marszu. Ale to DOBRZE – BÓG TAK CHCIAŁ! Gdyby wszystko było słodkie, łątwe, cukierkowe, bez wysiłku, to dziś chrześcijaństwo nie istniałoby na świecie. Ich niedowiarstwo, ich opory są potrzebne NAM! To są ludzie z krwi i kości, szukajaćy ciągle odpowiedzi – JAK TO JEST MOŻLIWE, ŻE ON ZMARTWYCHWSTAŁ! CZY TO JEST PRAWDA? O to chodzi. To są ludzie przezywajacy wątpliwosci, a nie owłdnięta zbiorpwą halucynacją grupa izraelitów.

W czytaniu z Dziejów, ciągle widać, że mają wizję – konkretną wizję Mesjasza, wizję militarno-polityczną. Przyjdzie z ogniem, żarem, bombami, mieczami. Najedzie rzymian, wytępi Faryzeuszów i stworzy nowy, lepszy świat… Interesuej ich, kiedy będzie przywrócone ziemskie królestwo izraela. Na wzór państwa, którym włądał Dawid, czy Salomon. Wspaniałe, mocne, wpływowe, silne militarnie… A Jezus sięga na cały świat. Wychodzi mocno poza izrael i poza czas w którym się gromadzą i rozmawiają. Paradoksy, które wymagają wiary. Wątpliwosci które wymagają otwarcia na Ducha Świętego. Tu wchodzi kolejny elemnt drogi z Bogiem. POKORA. Pokora pełna otwartosci na Boży głos. Na Pójście za Bogiem wołajacym człowieka w Duchu Świętym. Pójście za tym głosem czyni człoiwieka świadkiem!

(Dz 1,3-8)
Po swojej męce Jezus dał Apostołom wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca. Mówił: „Słyszeliście o niej ode Mnie: Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym”. Zapytywali Go zebrani: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?” Odpowiedział im: „Nie wasza to rzecz znać czas i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi”

Zaczyna się przemiana po obumarciu marzeń, planów, utartych schamtów. Człowiek doswiadcza przemiany i wydaje mu się, że to sen. Gdy Pan odmienia los Syjonu, człowiekowi wydaje się że to niemożliwe, żę to sen…

(Ps 126(125),1-2ab.2cd-3.4-5.6)
REFREN: Kto we łzach sieje, żąć będzie w radości

Gdy Pan odmienił los Syjonu,
wydawało się nam, że śnimy.
Usta nasze były pełne śmiechu,
a język śpiewał z radości.

Mówiono wtedy między poganami:
„Wielkie rzeczy im Pan uczynił”.
Pan uczynił nam wielkie rzeczy
i ogarnęła nas radość.

Odmień znowu nasz los, Panie,
jak odmieniasz strumienie na Południu.
Ci, którzy we łzach sieją,
żać będą w radości.

Idą i płaczą
niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radością
niosąc swoje snopy.

Drugie czytanie przedstawia Filipa. Jego rozterki są juz w pełni zanurzone w Bogu. Nie szuka królestwa Izraela. Pragnie pomnażania się owocu. Głoszenia. Rozrastania się prawdziwego Królestwa Boga. Rozterki pełne paradoksów wiary. Sprzecznych dróg, które prowadza do celu. Co jest lepsze. CO bardziej pozyteczne duchowo?…

(Flp 1,20c-30)
Bracia: Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele to dla mnie owocna praca. Co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele to bardziej dla was konieczne. A ufny w to, wiem, że pozostanę, i to pozostanę nadal dla was wszystkich, dla waszego postępu i radości w wierze, aby rosła wasza duma w Chrystusie przeze mnie, przez moją ponowną obecność u was. Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej, abym ja, czy to gdy przybędę i ujrzę was, czy też będąc z daleka, mógł usłyszeć o was, że trwacie mocno w jednym duchu, jednym sercem walcząc wspólnie o wiarę w Ewangelię, i w niczym nie dajecie się zastraszyć przeciwnikom. To właśnie dla nich jest zapowiedzią zagłady, a dla was zbawienia, i to przez Boga. Wam bowiem z łaski dane jest to dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć, skoro toczycie tę samą walkę, jaką u mnie widzieliście, a o jakiej u mnie teraz słyszycie.

Tą która potrafi nas poprowadzić, która przeszła najtrudniejsza z dróg jest Maryja.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystkot o co mam i posiadm. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wsyzskto to otrzymałęm i Bogu przez Twe dłonie pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszysktim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

OW22.04 Nie przeoczyć spotkania

Dzisiejsza Ewangelia ma ogromny wydźwięk dla współczesnego człowieka. Jest tak bliska zabieganym i zatroskanym o dobrobyt ludziom. Tym, który mają inne ważniejsze sprawy do załatwienia. Tomasz nie był z uczniami w Wieczerniku, gdy przybył Pan. Miał coś innego do załatwienia. Coś ważniejszego?! A może już stracił cierpliwość i spodziewał się wyzwolenia Izraela. Po śmierci Jezusa jego plany się posypały – tak jak plany podłamanych i zrezygnowanych uczniów idących do Emaus.

Pytanie – dlaczego Tomasza nie było tam, gdzie przyszedł Jezus. To pytanie do wielu z nas współczesnych o nasz system wartości. O to co jest najważniejsze. O czas na spotkanie z Bogiem w modlitwie, w rozważaniu Słowa czy na Eucharystii. Czy jest coś ważniejszego. Bardziej pociągającego. Ważniejsze sprawy pozwalające pomnażać majątek i prestiż A może przeoczyłem jedno z najważniejszych spotkań w moim życiu.

Jezus na szczęście nie porzuca człowieka tak jak człowiek porzuca Jego. Nie zraża się i poszukuje nadal drogi do serca człowieka. Tomasz  – niedowiarek – ale jednak nie upiera się. Nie zapiera się. Idzie na kolejne Niedzielne spotkanie z do Wieczernika i spotyka Jezusa. W końcu dochodzi no najważniejszego spotkania. Mimo że są w nim elementy sprawdzania Boga i oporu. Gdyby jednak Tomasz poszedł o krok dalej i zaparł się na 50 dni… To po Wniebowstąpieniu już nie miałby szans rozmawiać z Jezusem.

Bóg daje człowiekowi NIEPOWTARZALNĄ i JEDYNĄ W SWYM RODZAJU łaskę chwili i miejsca. Jedyny czas i jedyne miejsce i ogromny dar od Boga. Jak człowiek go ne wykorzysta to nie ma POWTÓRKI!

(J 20,19-31)
Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam, gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: ”Pokój wam!”. A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: ”Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: ”Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: ”Widzieliśmy Pana!”. Ale on rzekł do nich: ”Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: ”Pokój wam!”. Następnie rzekł do Tomasza: ”Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz Mu odpowiedział: ”Pan mój i Bóg mój!”. Powiedział mu Jezus: ”Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wole moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz moje serce i wole Boga wobec mnie weź mnie w swoją niewolę i rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wsytarczą.

OW22.03 Stać się świadkiem naoczym

Dzisiejsze Słowo pokazuje proces w którym rodzą się prawdziwi świadkowie. Krok po kroku rodzi się w nich wiara w Zmartwychwstanie, aż w końcu idą ogłaszać światu tą prawdę bo staja się naocznymi swiadkami tego wydarzenia.

Najpierw przybiegają uczniowie z Emaus. Zadyszani. Pzebiegli kilka kilometrów nocą. Drogę którą wczęsniej pokonywali cały dzień! Teraz informacja którą mieli do przekazania gnałą ich z Emaus do Jeruzalem. Ogłaszają zgromadzonym swe doświadczenie. Przepełnieni entuzjazmem.

Gdy mówią – WÓCZAS PRZYCHODZI JEZUS.

Gdy uczestniczysz w Eucharystii, przychodzi żywy Jezus. Gdy się modlisz, przychodzi żywy Jezus. GDY GŁOSISZ EWANGELIĘ SZCZERYM SERCEM – PRZYCHODZI JEZUS!

Jezus sam staną pośród nich i ich pozdrowił. Nie chciał ich wystraszyć, zgromić. Przychodzi i mówi POKÓJ. Widać po reakcjach, że część jest przerażona, zatrwożona, przelęknięta.

Jezus spokojnie udowadnia przed nimi, że nie jest duchem. Że jest człowiekiem w ciele uwielbionym. Ma cechy człowieka. Widać na jego ciele skutki drogi krzyża. Efekty męki i śmierci Krzyżowej. Całą ludzką i ziemską drogę. Jezus używa tych ran by udowodnić im kim jest. Podkreśla ŻE NIE JEST DUCHEM. Bo Duchy nie mają ciała i kości. Oni mogą Go fizycznie DOTKNĄĆ! Mogą Go zobaczyć. Poza tym Jezus pyta o jedzenie i JE WOBEC NICH. Duch nie zpożyje ziemskiego ejdzenia, bo jest niematerialny.

Gdy w końcu wierzą w Niego, On przynosi im OŚWIECENIE przez SŁOWO. Gdy zakiełkuje wiara, trzeba ją podlać głębią SŁOWA, zapowiedzi. Zrozumieć jak życie i misja Jezusa wypełnia wszelkie zapowiedzi. Tak wiara zostaje ustabilizowana, ugruntowana.

Jezus kończy zapowiedzią, że te wydarzenia będą głoszone po całej ziemi.

I w ostatnim zdaniu mówi obecnym, ze ONI BĘDĄ TYMI GŁOSICIELAMI. Mówi im: WY BEDZIECIE ŚWIADKAMI!

Taka jest droga naicznego świadka. Od swiadectwa innych, przez osobiste doświadczenie i spotkanie z Jezusem. Wiara potem jest ugruntowana przez oświecenie i studiowanie Słowa, by w końcu być głoszoną po całej ziemi. Człowiek w ten sposó staje się ŚWIADKIEM NAOCZNYM. Ma swoje doświadczenie. A tego nikt nie może podwazyć. Ideę, ciag myślowy, przemyślenia – to można podwazyć. Ale prywatne ludzkie doświadczenie – nie da się go podważyć. Tego człowiek doświadczył, tak to odebrał. Dlatego tak istotne jest by chrześcijanie stawali się świadkami NAOCZNYMI. Przeszli drogę spotkania Jezusa w swoim zyciu.

(Łk 24, 35-48)
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam!” Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: „Macie tu coś do jedzenia?” Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. Potem rzekł do nich: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego”.

W I czytaniu widzimy Piotra głoszacego tą prawdę. Nie prowadzi żadnych wielkich wywodów. Mówi po prostu – BYŁO TAK i TAK. Po kolei przedstawia wydarzenie. Nie robi teatrzyków, pantomim, nie próbuje kerygmatu upiększać, kolorować. poprawiać.

Jezus Zmartwychwstał po tym jak został zabity. Podjął tą drogę bo kocha szaleńczo człowieka. Jeśli tej miłosci nie czujesz, to przeszkadza ci grzech. Zatem drogą do odkrycia niesamowitej Miłości Boga i prawdziwego szczęścia jest nawrócenie. Wewnętrzne podjęcie drogi ku dobremu. Nawrócenie prowadzi do wiary. Do wsłuchanai się w głos JEzusa i wykonywanie woli Ojca. Wówczas przychodzi pomoc z góry Duch Święty.

Piotr stara się doprowadzić słuchaczy do decyzji o nawróceniu. Nie robi to swoją siłą. Nawet podkreśla, że to co się dzieje nie pochodzi od nich, ale od Boga. Gdy człowiek zawróci, odpowie na wołąnie Boga, przyjmie łąskę nawócenia wtedy powoli zaczyna isć właściwą drogą i doświadcza Bożej Miłości.

(Dz 3, 11-26)
Gdy chromy, uzdrowiony, trzymał się Piotra i Jana, cały lud zdumiony zbiegł się do nich w krużganku, który zwano Salomonowym. Na ten widok Piotr przemówił do ludu: „Mężowie izraelscy! Dlaczego dziwicie się temu? I dlaczego także patrzycie na nas, jakbyśmy własną mocą lub pobożnością sprawili, że on chodzi? Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, Bóg ojców naszych wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. I przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi, którego oglądacie i którego znacie, imię to przywróciło siły. Wiara wzbudzona przez niego dała mu tę pełnię sił, którą wszyscy widzicie. Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone, aby nadeszły od Pana dni ochłody, aby też posłał wam zapowiedzianego Mesjasza, Jezusa, którego niebo musi zatrzymać aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy, co od wieków przepowiedział Bóg przez usta swoich świętych proroków. Powiedział przecież Mojżesz: „Proroka jak ja wzbudzi wam Pan, Bóg nasz, spośród braci waszych. Słuchajcie Go we wszystkim, co wam powie. A każdy, kto nie posłucha tego Proroka, zostanie usunięty z ludu”. Zapowiadali te dni także wszyscy prorocy, którzy przemawiali od czasów Samuela i jego następców. Wy jesteście synami proroków i przymierza, które Bóg zawarł z waszymi ojcami, kiedy rzekł do Abrahama: „Błogosławione będą w potomstwie twoim wszystkie narody ziemi”. Dla was najpierw wskrzesił Bóg Sługę swego i posłał Go, aby błogosławił każdemu z was w odwracaniu się od grzechów”.

Matka Kościołą ciagle towarzyszy rodzącemu sie Kościołowi. Świadectwo głoszone jest po całym świecie. Świadectwo zycia chrześcijan. Matka nas uczy jak robić to cicho, pokornie i w naszej codzienności. Bo takie świadectwo jest niezwykle skuteczne. Świadectwo w codziennosći pozwala drugiemu człowiekowi stać się naocznym ŚWIADKIEM działania Jezusa, przez ręce, słowa, spojrzenie, bliskość tych którzy Go głoszą. Ręce, oczy, usta, uszy chrześcijan autentycznie życjących Ewangelią to ręce samego Chrystusa. Spotykajać żywych Chrześcijan ludie potykaja żywego Jezusa – NAOCZNIE!

Do takiego autentyzmu potrafi zaprowadzić Matka Kościoła.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystkot oc o mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

OW22.02 Podzielić się z Panem swoimi nadziejami

Uczniowie idą do Emaus. Kawał drogi. Idą cały dzień. Oddalają się od Jerozolimy… A to właśnie w Jerozolimie kazał im pozostać Jezus w oczekiwaniu na dar z wysoka…

Niezwykłe jak łatwo dzielą się swoim doświadczeniem wiary. Wypowiadają kerygmat ale jeszcze niepełny. Opowiadają o Jezusie. O tym kim dla nich był. Jak Oni Go postrzegali… Ale brakuje ostatniego akordu – opowieści o Zmartwychwstaniu.

Oni jeszcze nie wierzą. Jeszcze nie doszli do całej prawdy. Nie uwierzyli niewiastom. Mówią raczej, że kobiety ich zaniepokoiły tą opowieścią. Ale taka jest właśnie wieść o Zmartwychwstaniu. Wytrąca z równowagi. Wymaga wiary. Przede wszystkim wymaga OPOWIEDZENIA SIĘ. Polaryzuje. Rozdziela.

Mieli świadectwo kobiet. Mieli świadectwo naocznych świadków – Piotra i Jana. A jednak nadal odchodzą!!! Nadal nie wierzą i idą do Emaus.

Jezus wprowadza ich na powrót do Wieczernika. Najpierw pozwala im wypowiedzeić ich nadzieje. Przyznać się do swego myślenia i braku wiary. Potem Naucza ich Słowem, byw  końcu łamać z nimi chleb i posłać do uczniów z radosną nowiną. Cała ta perykopa ma w sobie strukturę Mszy Świętej. I to właśnie tam – na Mszy Świętej – przeżytej głęboko – można odnaleźć prawdę o Zmartwychwstaniu.

(Łk 24,13-35)
W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Gdy człowiek wejdzie w głębię tego doświadczenia, wówczas staje sie rękami, głosem, spokrzeniem Jezusa. Otwiera się na Ducha Świętego i naśladuje Jezusa w niezwykły sposób:

(Dz 3,1-10)
Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Kładziono go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wstępujących do świątyni, prosił o jałmużnę. Ten zobaczywszy Piotra i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę. Lecz Piotr wraz z Janem przypatrzywszy się mu powiedział: Spójrz na nas. A on patrzył na nich oczekując od nich jałmużny. Nie mam srebra ani złota – powiedział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga. A cały lud zobaczył go chodzącego i chwalącego Boga. I rozpoznawali w nim tego człowieka, który siadał przy Pięknej Bramie świątyni, aby żebrać, i ogarnęło ich zdumienie i zachwyt z powodu tego, co go spotkało.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo tym rozporządzja według woli Boga. Pragnę być Twoim niewolnikiem. Weź to wszystko do cna – bez zastrzeżeń i przynieś mi tylko Miłość i ŁAskę a one w zupełności mi wystarczą.

OW22.01 Uporządkować wnętrze

Emocje potrafią człowieka zaślepić. Łzy. Żal. Zbytnia pewność siebie. Zauroczenie.

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje Marię Magdalenę, zapłakaną, zrezygnowaną. Kręci się w kółko. Obraca się raz, drugi, trzeci. Romawia z Aniołami, z Jezusem i kręci się w kółko. Nie poznaje. Nie rozumie. Nie wie co się dzieje…

Doświadczyła cierpienia straty. Doświadczyła drogi krzyża. Widziała co zrobili z Panem. Jest załamana. Potrzeba jej jeszcze doświadczenia radości. Kontemplacji. Przetrawienia tych wszystkich wydarzeń by osiągnąć spokojną i głęboką radość ze Zmartwychwstania Pana.

Tak się dochodzi do prawdziwego spokojnego i pogodnego człowieczeństwa. Pracując nad głębią uczuć. Przeżywajać uczucia do samej głębi wraz z Jezusem na drodze krzyzowej. Wypalając cierpieniem wszystko to co zbędne, niepotrzebne. Oczyszczając swe uczucia. I idąc w druga stronę. Strone ukojenia, uspokojenia i upiększenia głęboko ukorzenionych uczuć wraz z Maryją.

Cel ćwiczeń duchownych Ignacego z Loyoli to właśnie uporządkowanie swiata uczuć. By je wykorzystywać ku dobremu, ale by nie dać się im kierować sobą bezwiednie. Bez opamiętania. Bez kontroli. Wirujac w kółko przez całe życie jak Maria Magdalena przed grobem. I nie spotykając w końcu Pana! Ona w końcu na wołanie Pana się opamiętała. Ale mogła pędzona emocjami uciec stamtąd.

Skierować swe dążenia i drogę w stron celu ostatecznego. Pójść do przerażonych uczniów i oznajmić im – ON ŻYJE! ZMARTWYCHWSTAŁ! Tym razem  pogodnym obliczem, pełnym zadyszki głosem.

(J 20, 11-18)
Maria Magdalena stała przed grobem, płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: „Niewiasto, czemu płaczesz?” Odpowiedziała im: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?” Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę”. Jezus rzekł do niej: „Mario!” A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni” , to znaczy: Mój Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”. Poszła Maria Magdalena i oznajmiła uczniom: „Widziałam Pana”, i co jej powiedział.

Człowiek spotyka nieraz rzeczy niespodziewane. Nikt w Ewangelii się nie spodziewał Zmartwychwstania! CHOĆ JEZUS O NIM OTWARCIE MÓWIŁ. Tradycja mówi, że wpierw spotkał sie z Matką. Ona – czysta, bezgrzeszna – trwała przy Nim spokojnie w drodze krzyża i czekała Jego przyjśćia po Zmartwychwstaniu. Byćmoże nikt z Ewangelistów tego nie opisał – bo to spotkanie z Matką było zbyt intymne, zbyt trudne do opisania. A może sama Maryja nikomu o nim nie opowiedziała…

A człowiek nieraz emocjonalnie i pochpnie podejmuje decyzje. Robi coś. A na koniec dorabia do tego ideologię, która ma wyjaśnić jego motywy działania. Nie podejmuje wpierw decyzji i nie wykorzystuje wtórnie uczuć by mu pomogły zbudować motywację i wspomagały w dążeniu do celu. Pozwala sie ponieść podświadomości. A potem recjonalizuje swe działania. Ćwiczenia duchowne uczą właściwego uporządkowanego kierunku działnia. I wykorzystania uczuć KU GÓRZE – KU DOBREMU!

Uczucia potrafią styraniować człowieka. Uczynić ogromny chaos w sercu. Wiele emocji jest w działaniach, słowach polityków którzy teraz wypowiadają się o wojnie. Którzy podejmują decyzje. Zwrotów jak chorągiewka. Negowania wydarzeń. Zaprzeczania prawdzie. Niechęci do działania. Lawirowania.

Uczuć nie można stłumić, zabić, zanegować i stłamsić. Bo wtedy człowieczeństwo stanie się zimne, nerwowe, wybuchowe. Uczucia trzeba badać i pielęgnować te dobre, a przepracowywać te złe. Przeżyć i dać sie wyzwolić także ty złym, ale pod kontrolą rozumu i w bezpiecznych warunkach. Przepracowywać i ukierunkowywać we włsćiwą stronę – ku celowi ostatecznemu.

Na końcu człowiek jest pełen harmonii. Rozum i serce idą wraz z duchem. Myśli, uczucia i świat duchowy są skierowane w tą samą stronę. Człowiek nie jest rozrywany. Nie miota się.

Zły duch wie – że dzisiejsze czasy pełne sa ludz który nie doświadczyli granic. Że dziś człowiek jest rozrywany. Mało pracuje nad sobą. Mało ma ograniczeń. Także uczuciom nie stawia się granic. Wie zatem że łatwo w człowieku zaczepić się o cuzucia i nimi człowieka powalić na ziemię. Doprowadzić do małżenskich zdrad w imię zauroczenia nazywanego Miłością. Do zabójstwa aborci czy eutanazji w imię źle pojętej „Wolności”. Do gniewu, przekleństw.

Większośc grzechów zaczyna się od uczucia.

To uczucia rozstrzygają na końcu o pięknie i sile człowieka. Czy człowiek jest czysty. CZy jego serce poddaje się zabrudzeniu pokusami i małymi grzechami, czy trwa w czystosci. Bo czystosc to jedna z postaci Miłości. A doc zystosci dochodzi się przez prawdę o Miłości. W końcu przepracowana czystości i miłość staje się ubuóstwem, zależnością i pokorą. Potrafi odnaleźc siebie w KRZYŻU.

Szczytem Miłości jest WCELENIE. Całą miłość ludzka, stworzona skupiona w Maryi złączyła się z całą Miłością nadprzyrodzona w Duchu Świętym. I z tego zjednoczenia. Na wypowiedziane w pełnej wolności słowo „TAK” Maryi dokonało się coś niesmowitego. Wcielenie Boga. Pełnia Miłości na Ziemi.

Dlatego do pełni idzie się przez dwie ścieżki. Drogę Pasyjności. Duchowego oczyszczania. I Drogę Maryjności. Upiększania uczuć.

Taki wybuch Miłości owocuje i owocem jest Jezus Chrystus. Serce Maryi i Serce Jezusa. Jedno i drugi prowadzi człowieka inaczej. Wchodząc w przepaść męki Pana w ubóstwo, pokorę i posłuszeństwo człowiek zapuszcza duchowe korzenie. Wchodząc w przebite serce Maryi pełne pokoju, troski, delikatności człowiek wyrasta w górę i kwitnie. Przyciąga innych do Boga. W męce Pana nie ma miejsca na kompromisy. Tu jest przybicie do krzyża, śmierć. Tu nie ma meijsca na mędrkowanie. W sercu Matki cierpiącej po stracie dziecka też nie ma miejsca na mędrkownie. Dlatego tak istotone sa pasyjność i maryjność w ludzkim rozwoju duchowym. Te drogi przygotowują do rpzedziwego i głębokiego przeżywania Eucharystii. Pracując nad duchowością bedziemy w końcu podobni do Niego. Wytrwali. Cisi jak baranek. I poniesiemy ogromne wyzwanie ku Golgocie. Jednak ze świadomośćią tego, że po Golgocie przyjdzie poranek Zmartwychwstania. Będą w nas walić biczami uczuć a my ciągle w górę. Upadniemy i podniesiemy się. Spotkamy prześliczne oblicze zatroskanej Mamy i to da nam siły by iść dalej. Pójdziemy mimo tysięcy pokus. Skandujaćego tłumu. Pójdziemy KU CELOWI.

Człowiek musi się zaprzeć samego siebie. Wziąć krzyż i naśladować Jezusa. Wciąż szukajać schronienia pod płąszczem Mamy. Kontemplować i rozważać tak jak robiła to Ona. Im gorzej tym lepiej…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. PRzynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi