WP22.19 Magis

To co wyróżnia duchowość jezuicką to właśnie to Magis. Jeśli jest wiele dobrych dróg i ścieżek, to człowiek zanurzony w duchowości nakreślonej przez św Ignacego w Fundamencie, będzie wybierał tą najbardziej efektywną. Tą najszybciej prowadzącą do Boga.

[Natomiast] trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni. (CD23.d)

Tak z serca zadziałała grzesznica z dzisiejszej Ewangelii. Wylała cały olejek jaki miała. Jego wartość była ogromną. Namaściła Jezusowi stopy. Upokorzyła się. W swym nawróceniu poszła na przepadłe – Magis. Iletylko potrafiła, nie zważając na ludzi wokół – oddała całe swe serce Panu.

(J 12,1-11)
Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie. Wielki tłum żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, Gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od żydów i uwierzyło w Jezusa.

Za chwilę Jezus uda się do Wieczernika. Krzyż już jest bardzo blisko. A wobec krzyża postawy się polaryzują. Są tu skrajne postawy. Wskrzeszenie i Wielka radość z dzieł Boga. Głębokie nawrócenie kobiety. Ale i potworne pragnienie zbrodni, czy kradzieże – antyMagis

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją,, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to, co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu prze, Twe ręce pragnę to ofiarować. Chcę być Twoim niewolnikiem. Ty Mamo rozporządzaj tym wszystkim według woli Ojca. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

WP22.18 Zdrowy balans

Zdrowy duchowy balans według Igancego zdefiniowany jest następujaco:

I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach.

Nic na siłę. Zmienianie na siłę woli Boga prowadzi do walki z samym sobą. To Bóg wie czego nam potrzeba byśmy stawali się świętymi. Apostołowie ani specjalnie nie dociekają. Nie dyskutują z właścicielem osiołka. Nie spierają się z Jezusem. Przyjmują tak jak jest. Wykonują wolę Boga tak jak jest.

Jezus szedł naprzód, zdążając do Jerozolimy.

Gdy przybliżył się do Betfage i Betanii, ku górze zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów, mówiąc: «Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie uwiązane oślę, którego nie dosiadał żaden człowiek. Odwiążcie je i przyprowadźcie. A gdyby was kto pytał: „Dlaczego odwiązujecie?”, tak powiecie: „Pan go potrzebuje”».

Wysłani poszli i znaleźli wszystko tak, jak im powiedział. A gdy odwiązywali oślę, zapytali ich jego właściciele: «Czemu odwiązujecie oślę?»

Odpowiedzieli: «Pan go potrzebuje».

I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe płaszcze, wsadzili na nie Jezusa. Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze. Zbliżał się już do zboczy Góry Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów zaczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. I mówili głosem donośnym:

«Błogosławiony Król,
który przychodzi w imię Pańskie.
Pokój w niebie
i chwała na wysokościach».

Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: «Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom!»

Odrzekł: «Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą».

(Łk 19, 28-40)

Ani bardziej jednego, ani drugiego. Swoistą, chemic,nie rozumiana obojętność, jaką ma złoto, czy woda. To, co ma ogromną wartość i to jest niezbędne do życia.

Taka była Matka.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi. Jemu przez Twe dłonie pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Boga, rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP22.17 Miara korzystania z rzeczy

Dziś w Ewangelii są ludzie gorącej krwi, którzy od razu sądzą (niesprawiedliwie), wydają wyrok I go chcą niezwłocznie wykonać. Faryzeusze nie patrzą na dobro którego dokonał Jezus, nie badają balansu między tym dobrem, a tym, co oni uznają za złe. Od razu wszystko jest czarne lub białe.

Inaczej jest z uczniami Jana. Oni nie są łatwowierni. Słuchali Jana. Przyglądali się Jezusowi i Jego czynom. Sprawdzali, co z tych różnych opowieści i doniesień – czasem zniekształconych przez przekazujących – zgadza się z prawdą. Zgadza się że Słowem Bożym i zapowiedziami Jana.

(J 10,31-42)
Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? Odpowiedzieli Mu żydzi: Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.

Uczniowie Jana jakby naturalnie korzystali z zasady ignacjańskiego fundamentu i doszli do prawdy.

Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony. (ĆD23b)

Co prawda zasada Ignacego odnosi się do rzeczy, ale powinna przenikać całe życie chrześcijanina. Życzliwość i zdrowa ostrożność.Sprawdzam jak to, xo mnie otacza ma się do Słowa Bożego. Przyjmuję o tyle, o ile pomaga ma iść w stronę CRLU. Ale też odrzucam do tego stopnia,do którego mi przeszkadza.

To takie delikatne chirurgiczne rozdzielanie spraw w życiu. Nigdy od razu  totalnie nie, Chyba że jest to pokusa do grzechu. Jeśli jednak rzeczy daja korzysci ale i przeszkadzaja, trzeba to zbadać! Podejście do świata ma być przesycone życzliwością. Chrześcijanin nie powinien mieć w sobie ciasnoty myślenia, czy fałszywego ascetyzmu. Nie powinien maniheistycznie wszystkiego odrzucać, albo hedonistycznie szukać przyjemności na każdym kroku.

Trzeba patrzeć na świat oczami Stwórcy. Wołając: dobre, dobre, bardzo dobre. Korzystać, posługiwać się a nie z miejsca odrzucać. Alekorzystać mądrze. O tyle, o ile te rzeczy, sprawy, talenty pomagają w drodze do CELU.

To nie jest prosta postawa. Ale dJe szczęście, pokój i wolność. Wymaga wyćwiczenia, ascezy i samozaparcia. Modlitewnego rozważania spraw tego świata.

Trzeba stać się OPTYMISTYCZNYM REALISTĄ. Radować się ze świata przyjmując go i używając w sposób mądry. Zło nie jest zaklęte w przedmiotach, ono jest w sposobie ich używania! Zło dzieje się wtedy, gdy człowiek zaczyna używać rzeczy wbrew ich pierwotnemu przeznaczeniu –  które nadał im Stwórca. Zło jest wtedy, gdy używam rzeczy tego świata tak, że przeszkadzają mi w drodze do Zbawienia.

Trzeba się uczyć rozważania spraw tego świata w głębi serca – tak jak Maryja.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to, co mam i posiadam. Z  ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce chcę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

WP22.16 Zasada Podstawowa

Św Ignacy w swoich ćwiczeniach definiuje fundamenty duchowości. Zasadę nadrzędną i podstawową. Zasadę, z której rodzą się wszystkie inne. Fundamenty duchowego wzrostu i rozwoju.

Człowiek powinien najpierw zadać sobie pytanie skąd pochodzi i do czego dąży. Jaki jest CEL życia. Człowiek zrodził się w Raju. Tam został ulepiony i tam też dąży w swoim całym życiu. Przyszedł w świecie harmonii, pokoju i głębokiej zażyłej relacji z Bogiem. Tak ukształtowane jest ludzkie serce w swych podstawach. Tego też będzie pragnęło całą swoją istotą. Dojść do RAJU!

RAJ to harmonia ducha i ciała. Prawdziwe, szczęśliwe życie. Człowiek zniszczył ten stan poprzez grzech! W swej pielgrzymce życia musi się na nowo ukierunkowane na Raj. Zapragnąć tam wrócić. BÓG DAJE WOLNOŚĆ. Nikogo nie zmusi do powrotu. Z bólem serca pozwoli człowiekowi wybrać grzech i odrzucić Raj. Taka osoba wbrew swemu najgłębszemu powołaniu sama skazuje się na wieczne cierpienie!

Paruzja, koniec świata, CEL wszechświata zatoczy swoiste koło. Człowiek wróci wreszcie po tułaczce do Ogrodu z którego wyszedł! Powróci do miejsca, które utracił przez grzech.

Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.(ĆD23.a)

Jedyną, która nie opuściła wewnętrznie Raju jest Maryja! Ona jest Rajem Boga i światem Boga jak zapisze św Ludwik w „Tajemnicy Maryi”. Niepokalanie poczęta i przyjmująca nazwisko swego Oblubieńca – Ducha Świętego- Ona jest Niepokalanym Poczęciem. Maryja nigdy Raju wewnętrznie nie opuściła i do tego Raju może skutecznie nas doprowadzić.

Ona jest tam OD POCZATKU. Bóg od razu po grzechu pierwszych ludzi zapowiada Jej narodziny i cud Wcielenia który przez Nią zostanie dokonany.

Człowiek jest stworzony, by zachwycać się tym cudem. Wchodzić cały czas coraz głębiej w tą rzeczywistość. Odkrywać Boga, który jest sama Miłością w swojej pokorze, ubóstwie i zależności. Celem człowieka jest poznanie i wychwalanie takiego właśnie Boga! Chwali Boga to znaczy – jak tego wzorem jest Maryja – wypełniać Jefo wolę. Do końca. Całą swoją istotą. Boga który chce dać siebie beż reszty. Wejść w ludzkie ciało i oddać życie za człowieka. Poza Bogiem człowiek nie może się zrealizować jako osoba. Zawsze będzie jakiś niekompletny. Chwała Boga to samorealizacja człowieka. W pewnym sensie praca na swój rachunek i swój korzyść. Wszystko wraca do Raju. Chwałą człowieka jest Bóg, zaś chwałą Boga jest żywy, szczęśliwy i zrealizowany życiowo człowiek (święty).

,Niepojętą jest wielkość jaką Bóg dał człowiekowi.Nawet Aniołowie są posłani, by nieść człowiekowi pomóc i mu służyć. Ze względu na Kezusa (Boga-Człowieka)  – oddając Jemu pokłony, oddają też pokłon ludzkiej naturze,którą On posadził na tronie po swoim Wniebowstąpieniu. Gdy usiądzie się w Wieczerniku razem z Apostołami Można zobaczyć jeszcze więcej.Oto – sam Bóg – klęka przed człowiekiem i umywa Mu nogi! To przekracza ludzką percepcję. BÓG klęka przez człowiekiem i posługuje mu!

Trzeba to kontemplować. Całą Ewangelia streszcza się w tej scenie. „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem?”

Jak zrozumiesz, zdejmiesz sandały i padniesz na twarz przed Bogiem!

(Rdz 17,3-9)
Abram padł na oblicze, a Bóg tak do niego mówił: Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów. Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny, tak że staniesz się ojcem narodów i pochodzić będą od ciebie królowie. Przymierze moje, które zawieram pomiędzy Mną a tobą oraz twoim potomstwem, będzie trwało z pokolenia w pokolenie jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim, a potem twego potomstwa. I oddaję tobie i twym przyszłym potomkom kraj, w którym przebywasz, cały kraj Kanaan, jako własność na wieki, i będę ich Bogiem. Potem Bóg rzekł do Abrahama: Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia, zachowujcie przymierze ze Mną.

Jezus mówił tak otwarcie o swoim pochodzeniu i celu człowieczeństwa. Oni jednakże nie uwierzyli…

(J 8,51-59)
Jezus powiedział do żydów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki. Rzekli do Niego żydzi: Teraz wiemy, że jesteś opętany. Abraham umarł i prorocy – a Ty mówisz: Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki. Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama, który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz? Odpowiedział Jezus: Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: Jest naszym Bogiem, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy – kłamcą. Ale Ja Go znam i słowa Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień – ujrzał /go/ i ucieszył się. Na to rzekli do Niego żydzi: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, Ja jestem. Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni.

Tylko Mama nigdy nie opuściła Raju i może nas tam zaprowadzić. Pragnie nas tam zaprowadzić.

Weź Mamo i przyjmij Całą wolność moją, wolęmoją, pamięć i rozum. Weź wszystko to, co mam i posiadam. Z ręki Boga prze, Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu, przez Twe ręce, pragnę to oddać. Chcę być Twoim niewolnikiem. Ty znasz wolę Boga wobec mnie. Rozporządzaj moim życiem.Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP22.15 Sens stworzenia

Ludziom trudno rozpoznać samego Boga. Rozpoznać w Jezusie SYNA BOŻEGO. Stwórcę rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Odrzucają Go. Bóg daje człowiekowi tyle sposobów na odkrywanie Miłości. Od zasad wszczepionych w ludzkie serce, przez cały świat stworzeń, aż po relacje z ludźmi, którzy są świadkami Miłości. BY w końcu doprowadzić do Słowa i życia sakramentalnego. Człowiek niestety łatwo osiada na laurach. Zwłaszcza jeśli w swym ubóstwie nie odkryje Boga w prostych rzeczach. Wpada w pychę prowadząca do zatwardzenia serca!

A stąd tak blisko do otwartej polemiki pr,eciw Bogu, przeciw Jezusowi. Do zażartej obrony swego złego postępowania. Obrony popieranej na siłęsetkami argumentów…

(J 8,31-42)
Jezus powiedział do żydów, którzy Mu uwierzyli: Jeżeli będziesz trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Odpowiedzieli Mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: Wolni będziecie? Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca. W odpowiedzi rzekli do Niego: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego. Rzekli do Niego: Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga. Rzekł do nich Jezus: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał.

Bógstworzył świat, uczynił nas istotami duchowo-cielesnymi. U Niego nie ma nieprzemyślanych i chaotycznych działań. Zrobił to w konkretnym  celu.

Jak zatem odkryć sens istnienia świata i kosmosu. Człowiek beż wody, słońca, pokarmu, i innych stworzenie mógłby żyć. Jest ściśle związany ze światem materialnym. Można do świata stworzonego podchodzić różnie. Albo zanegować i zaprzeczyć temu, by był dobry i potrzebny, ograniczając jego wpływ do minimum. Można też być materialistą, animistą, kimś kto gloryfikuje świat materialny tworząc z niego bożka. Można też znaleźć zdrowy balans gdzieś pośrodku.

Bóg gdy tworzyłmówił żejest to do re. Ale tylko człowiekowi nadał sam imię,bo człowiek jest stworzony DLA BOGA. Natomiast to człowiekowi zleciłnazwanie rzeczy tego świata. Bo one znajdują swój sens w służ ie człowiekowi. Bóg chciał czlowiek ze względu na niego samego. Jako partnera w dialogu Miłości. Stworzenia ukierunkowane są zaś na czlowieka.

Bóg poddał cały świat pod nasze stopy. Tak jak my powinniśmy rozpoznać Jego i upaść przed Jego stopy w uwielbieniu. Bóg dał człowiekowi wolność i wolę. Zaś stworzenie poddał całkowicie człowiekowi.

Cały świat stworzony jest po to by człowieka pociągać do modlitwy,do uwielbiania Boga. Do naśladowania stwórczego działania i charakteru Boga. Całykosmos może się modlić do Bogaale tylko przez człowieka. Za pośrednictwem człowieka.

Człowiek to swoisty kapłan całego stworzenia. Celem człowieka są zaślubiny z Bogiem, zaś świat to sala weselna. Przepych stworzenia to ślubna biżuteria.

Jak odkryć Boga. Trzeba usłyszeć ten głos Boga w stworzeniu: „Kocham Cię, dlatego wszystko to stworzyłem dla Ciebie” Całe to piękno to wyraz mojej Miłości!

Człowiek powinien uczyć się dziękczynienia za ten dar. Dziękczynną modlitwą wołać do Boga. Modlitwa podziwu i zachwytu z darów pochodzących od Oblubieńca.

Stworzenie wzywa do świętości. Jego głos jest dostępny dla każdego człowieka. Dla każdej istoty ludzkiej. Wszystko zanurzone jest w Chrystusie, ale Chrystus jest paschalny, zatem i całe stworzenie ma rysy paschalne. Jest w nim cierpienie. Jest piękno narodzin,wiosny, ale jest też śmiertelne niebezpieczeństwo, potęga i groza kataklizmów.

Cierpienie to aspekt dialogu Miłości. Nie można go z tego dialogu usunąć. Wyrzucić. W Bogu są sprzeczności i paradoksy. Wielka potęga budzącą grozę. Jak ogromną delikatność i piękno. Jest też w Nim cierpienie.

Bóg kiedyś przfmieni stworzenie tak jak nas. Bo On nic nie tworzy po to, by to zniszczyć. Nie zniszczy świata,gdy powróci wchwale w paruzji.

Cowiek anurzony w Bogu współdziała w niezwykły sposób zestworzeniem. Może wejść w ogień i nic mu się nie dzieje.

(Dn 3,14-20.91-92.95)
Król Nabuchodonozor powiedział: Czy jest prawdą, Szadraku, Meszaku i Abed-Nego, że nie czcicie mojego boga ani nie oddajecie pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłem? Czy teraz jesteście gotowi – w chwili gdy usłyszycie dźwięk rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych – upaść na twarz i oddać pokłon posągowi, który uczyniłem? Jeżeli zaś nie oddacie pokłonu, zostaniecie natychmiast wrzuceni do rozpalonego pieca. Który zaś bóg mógłby was wyrwać z moich rąk? Szadrak, Meszak i Abed-Nego odpowiedzieli, zwracając się do króla Nabuchodonozora: Nie musimy tobie, królu, odpowiadać w tej sprawie. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga, ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś. Na to wpadł Nabuchodonozor w gniew, a wyraz jego twarzy zmienił się w stosunku do Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Wydał rozkaz, by rozpalono piec siedem razy bardziej, niż było trzeba. Mężom zaś najsilniejszym spośród swego wojska polecił związać Szadraka, Meszaka i Abed-Nega i wrzucić ich do rozpalonego pieca. Król Nabuchodonozor popadł w zdumienie i powstał spiesznie. Zwrócił się do swych doradców, mówiąc: Czy nie wrzuciliśmy trzech związanych mężów do ognia? Oni zaś odpowiedzieli królowi: Rzeczywiście, królu. On zaś w odpowiedzi rzekł: lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia i nie dzieje się im nic złego; wygląd czwartego przypomina anioła. Nabuchodonozor powiedział na to: Niech będzie błogosławiony Bóg Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, który posłał swego anioła, by uratował swoje sługi. W Nim pokładali swą ufność i przekroczyli nakaz królewski, oddając swe ciała, aby nie oddawać czci ani pokłonu innemu bogu poza Nim.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją,pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem. Bogu przez Twe ręcę pragnę to oddać. Ty, która znasz wolę Ojca wobec mnie rozporządzaj tym wszystkim. pragnę być Twoim niewolnikiem. Przynieś mi tylkoMiłość i łaskę,a ine w zupełności mi wystarczą

 

WP22.14 Potencjał człowieka

Człowiek ma niespotykany potencjał. Zarówno ku dobremu jak i ku złemu. Może zabić i uratować życie. Dziś spotkanie Jezusa – wzoru człowieka zanurzonego w Miłości z faryzeuszami, którzy planują go zabić i są przekonani o swej nieomylności. Ich zatwardziałość prowadzi ich do śmierci w ich grzechach. Przerażajaca wizja.

Człowiek ma niezwykłe możliwości zarówno ku dobremu jak i ku zełmu. Zarówno ku ocelaniu jak i niszczeniu życia. Niesamowity rozwój lub totalna degenracja. Człowiek który wpada w degenrację zanurza się w pustkę. Może się ona obajwiać na różne sposoby – czasem sa to nałogi, czasem depresja, innym razem anorekcja. Człowiek psychicznie nie potrafi wytrzymać sam ze sobą. Człowiek traci sens i uważa, że życie to prawdziwy heroizm (depresja) lub szuka czegoś zastepującego radość życia – choć na chwilkę (nałogi) inni starają się być lepsi od siebie i okazują to przez agresję – w poczucie bardzo niskiej swojej wartości (agresja wobec siebie – anoreksja). Różne przejawy. Nie zawsze jest przejaw złego człowiezeństwa – ale może nim być.

U źródła jest zazwyczaj choroba zesra, choroba duszy. Zrezygnowane serce zatopione w cywilizacji śmierci i cywilizacji posiadania. Człowiek zaczyna smakować zło. Najpierw małe porce, a potem zoraz większe kęsy wpadając w spiralę zła. Przeprażające są zatwardziałe serca żołnierzy na wojnie. Ich zadanie to obrona słabszych, ochrona cywilów. A gd y na wojnie prowadzi się front między uzbrojoną armią a niewinnymi i słabymi cywilami – to zaczyna się najgorsza potworność jaką można sobie wyobrazić… Rozłam między zadaniem, przysięgą, a tym co tak na prawdę się robi! Rozłam serca – podobny do tego, który pokazuje Ewangelia:

(J 8,21-30)
Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekli więc do Niego żydzi: Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie? A On rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich. Powiedzieli do Niego: Kimże Ty jesteś? Odpowiedział im Jezus: Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał jest prawdziwy, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego. A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. Rzekł więc do nich Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba. Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.

Człowiek nie może osiąść na swoich laurach – poczuciu włąsnej nieskazitelności. Człowiek jest ciągle w procesie stwarznia. Kreowania. Budowania swego ja. Rozwoju. Bóg nie może nikogo o niczego zmusić – bo sam siebie powstrzymuje – pragnąc dać człowiekowi dar wolnści. Bóg szanuje nasze wybory i naszą wolność i nie chcę jej w  żaden sposó naruszać. Żebyśmy mogli oppowiednio wybrać dopuszcza pokusy – ale tylko do tego stopnia do jakiego człowiek jest ciągle wolny i zdolny do wyboru. Bóg utrzymuje balans. On jest potężniejszy i już zwyciężył szatana. Gdyby tylko zapragnął to szatan zniknałby za Jednym Bożym słowem.

Szczęście człowieka to pokonywanie barier. Przechodzenie do trudności wyższego rzędu (St. Wilkanowicz). Szczęście to zatem ciągła droga – ciągła pielgrzymka ku doskonałości. Skoncentrowanie na CELU – celu drogi – celu ostatecznym. Gdy zaczyna się gubić cel, zaczyna się szmrać, błądzić…

Lb 21,4-9)
Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.

Najlepsą Wychowawczynia jest Mama. Najlepiej schronić się pod jej płaszcz. Ona wychowuje, uczy, wspomaga.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz moje serce i wolę Boga wobec mnie przyjmij mnie jako Twego niewolnika i rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP22.13 Sens człowieczeństwa

Sensem człowieczeństwa jest MIŁOŚĆ. Dążenie do Miłości, odpowiadanie Miłości. Świat bez Boga poszukuje chwilowego zaspokojenia, pieniędzy, włądzy, wielu przyjaciół, posidanai dóbr i innych ludzi, splendoru, popularności. Ale koniec końców zagląda w otchłań pustki. Skazujac się na oddzielenie od Boga skazują się na śmierć.

Człowiek współczesny tak bardzo chce zaprzeczyć Bogu i pokazać, że poradzi sobie sam. Że da radę sam. Bóg ciągle mówi do człowieka. Ciągle go woła. Mówi wprowst – JA JESTEM – ŚWIATŁOŚĆ ŚWIATA. A człowiek i tak wzgardza i zaprzecza…

(J 8, 12-20)
Jezus przemówił do faryzeuszów tymi słowami: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”. Rzekli do Niego faryzeusze: „Ty sam o sobie dajesz świadectwo. Twoje świadectwo nie jest prawdziwe”.W odpowiedzi rzekł do nich Jezus: „Nawet jeżeli Ja sam o sobie daję świadectwo, to świadectwo moje jest prawdziwe, bo wiem, skąd przyszedłem i dokąd idę. Wy zaś nie wiecie ani skąd przychodzę, ani dokąd idę. Wy osądzacie według zasad tylko ludzkich. Ja nie sądzę nikogo. A jeślibym nawet sądził, to sąd mój jest prawdziwy, ponieważ nie jestem sam, lecz Ja i Ten, który Mnie posłał. Także w waszym Prawie jest napisane, że świadectwo dwóch ludzi jest prawdziwe. Oto Ja daję świadectwo o sobie samym oraz zaświadcza o Mnie Ojciec, który Mnie posłał”. Na to powiedzieli Mu: „Gdzież jest twój Ojciec?” Jezus odpowiedział: „Nie znacie ani Mnie, ani mego Ojca. Gdybyście Mnie poznali, poznalibyście i mojego Ojca”. Słowa te wypowiedział przy skarbcu, kiedy nauczał w świątyni. Mimo to nikt Go nie pojmał, gdyż godzina Jego jeszcze nie nadeszła.

Człowiek ma swoje ludzkie zasaday i próbuje wtłoczyć Boga w te ramki. Próbuje Bogu narzucić swój sposób bycia i swoje reguły gry… Stworzenie – marny proch – próbuje ustwić sobie Boga według siebie…

A Bóg Kocha. Oddaje za człowieka życie. PRagnie iść za nim aż na Krzyż.

Bez Jezusa nie da się poznać Ojca. On jest drogą do poznania Ojca. Chrystus jest Pośrednikiem. Jest Słowem Ojca, które przyjęło ludzkie ciało. Jest też słowem odpowiedzi człowieka do Boga. Światłością świata. Bóg woła do cżłowieka – „Odpowiedz mi”, chodź „Poznaj mnie” i daje człowiekowi gotową receptę w swoim SYNU! Miłość wcielona. Bóg – CZŁOWIEKA. Bóg, który przyjął człowieczeństwo – definiuje na nowo sens człowieka.

Święci tak często zauważają, że człowiek tak mało kocha Boga. Tak mało kocha swego Stwórcę. To jest sedno wszystkich problemów współczesnego świata.

Mam uczy Miłośći.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP22.12 Sama MIŁOŚĆ spotyka człowieka

Bóg to sama Miłość. Wcielona Miłość. Dziś w Ewangelii pokazuje swoje kochajace oblicze w spotkaniu z ludźmi. Kobieta, która leży rzucona przed Nim na ziemię pewnie zastanawia się dlaczego jeszcze żyje. Czuje, że stała się monetą przetargową. I to nie piewszy raz. Złapana na cudzołóstwie – zostałą pociągnięta do odpowiedzialności. Ale gdzie się podziała druga połowa tego czynu. Gdzie jest ten, który ją w sobie rozkochał. Nie ma go! Nie broni jej…? Została zdradzona. I ta zdrada ma ją kosztowac żyie.

Po co żyć – skoro jest się wciąż poniewieranym i zdradzanym!

Dziś ludie ukiekają w bezsens. Potępiaja sami siebie. Już nawet nie trzeba tego dłumu. Ludzie wpadają w pustkę i tak lecą w ciemność… Zapadają się w samotność.

A sens człowieka jest w jego genezie, w jego godności.

Można zobaczyć jak tłum krzyczy na kobietę. Nazywa ją cudzołożnicą. Pewnie pozostałych przekleństw i wyzwisk oszczędził nam Ewangelista. Jezus jednakże przywraca jej godność. Gdy zostają już sami mówi do niej KOBIETO! KOBIETO!!! Nikt Cię nie potępił – i Ja ciebie nie potępiam. Mówi słowa, które w pewnym sensie wypowiada nad nami kapłan w sakramencie pokuty. Przywraca jej godność człowieka, przywraca jej godność osoby bez grzechu.

Człowiek został stworzony jako osoba niepokalana! Jako istota bez grzechu… Jednakże w swej wolności wybrał grzech. Mimo wszystko Bóg się nie cofnął. Nie odrzucił. Nie zgładził swego dzieła karząc za ten wybór.

Jezus dziś pisze palcem po ziemi. Bóg pisał palcem po skale 10 przykazań. Nie wiadomo co napisał Jezus. Być może 10 przykazań, tak jak zrobił to palcem Trójcy na tablicach kamiennych danych Mojżeszowi. Niektórzy twierdzą, że wypisywał grzechy zebranych. Nie wiemy – w każdym razie z tych krótkich rekolekcji z Jezusem ludzie z tłumu odeszli ze świadomoscią swej grzeszności. A przyszli na teatrzyk ukamienowania pod przyzwoleniem Mistrza.

On Kocha człowieka.Ulepił każdego z nas. Ukształtował. Od poczatku. W każdym szczególe. I pragnie naszego szczęścia. On jak artysta wyrzeźbił nas z prochu ziemi. Wyrzeźbił nas na obraz Syna. Syna który się wcielił w ludzkie ciało. Bóg już wtedy wiedział jak będzie wyglądał człowiek. Że będzie nosił w sobie tę niezwykłą godność. Wzór i podobieństwo samego Boga.

Bóg zamknął w nas swoje podobieństwo w KOCHANIU. Ta wielka zdolność i pragnienie MIŁOŚCI. To pragnienie wejścia w relację Trójcy spajanej Miłością.

CELEM I SENSEM człowieka jest MIŁOŚĆ> Wołanie o MIŁOŚĆ i wołanie drugiego do MIŁOŚCI. Ale i dążenie ku MIŁOŚCI PRZEDWIECZNEJ. Świat człowieka żyjącego prawdziwie i swiadomie grawituje cały czas wokół Miłości. Zajrzenie wgłąb siebie do swych korzeni pozwala odkryć to wołanie Boga – ty jesteś mój! Ja ciebie kocham i Ja ciebie ukształtowałem drogi człowiecze.

Sensem życia człowieka jest odpowiedź na to ciągłe wołanie.

(J 8,1-11)
Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz.

Maryja odpowiedziała najpełniej i najpiekniej i od Niej można się uczyć prawdziwego człowieczeństwa.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, któa znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP22.11 Kim ON JEST?!

Czyż Mesjasz nie powinien przyjść z Betlejem a nie z Galilei…

Odrzucali Jezusa bo NIE ZBADALI do końca. Mieli całkowitą rację w stwierdzeniu, że Mesjasz powinien pochodzić z Betlejem. Ale też dokumentnie się mylili sądząc, że Jezus urodził się w Galilei. Jezus urodził się w Betlejem i poprzez różne przeciwności, jakie spotykały Świętą Rodzinę, trafił w najbiedniejszy region Izraela.

W zapomnianą prowincję. To nie było miasteczko Betlejem, pod Jeruzalem. Rzut beretem od samego centrum duchowego. To była zapomniana Galilea gdzieś na obrzeżach imperium rzymskiego i samego Izraela. Tak pogardzana, że nawet uczeni  piśmie odrzucali, by mógł stamtąd przyjść jakiś prorok.

Rozmowa o Jezusie polaryzuje ten tłum. Każe im się opowiedzieć. Jezus, a szczególnie krzyż – czyli mesjańska misja Jezusa – zawsze będą polaryzowały. Zawsze będą znakiem sprzeciwu. Znakiem buntu. Będą budziły niepokój.

(J 7,40-53)
Wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: Ten prawdziwie jest prorokiem. Inni mówili: To jest Mesjasz. Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem? I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: Czemuście Go nie pojmali? Strażnicy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia. Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty. Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni? Odpowiedzieli mu: Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei. I rozeszli się – każdy do swego domu.

Niesamowite, że Nikodem. Jako jedyny z nich, który postarał się zbadać sprawę Jezusa dogłębnie, jest tu tak atakowany. Tak jak z góry zaszufladkowany jest lud podążający za Jezusem. Jak z góry zaszufladkowany i potępiony jest sam Jezus. Tam, gdzie rodzi się pycha, tam gdzie pojawia si duchowa przewrotność, zaczyna się rodzić bałwochwalstwo. Stawianie własnego JA w miejsce Boga.

Krzyż polaryzuje. Koniec końców rozchodzą się do swoich domów! Każdy w swoją stronę! Szatan zawsze buduje zamęt i prowadzi do rozłamu. Do walki jeden z drugim. Do rozbicia. Szukania tylko własnego zysku i własnej racji.

Mieli przed sobą SAMĄ MIŁOŚĆ – MESJASZA. I przeoczyli tą szansę. Zaprzepaścili możliwość poznania Mistrza. Przerażające jak człowieka szybko może stracić coś tak cennego jak Boga sprzed oczu. Zatracić najważniejszą z dróg.

Najgorsza jest ta postawa zatwardziałego serca. Serca które już wydało wyrok i rozsądziło. Nawet na propozycję Nikodema o zbadanie sprawy Jezusa rozumowo. Na bazie dowodów. Nawet na jego propozycję zareagowali nerwowo i ze wzburzeniem.

(Jr 11,18-20)
Pan mnie pouczył i dowiedziałem się; wtedy przejrzałem ich postępki. Ja zaś jak potulny baranek, którego prowadzą na zabicie, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina! Lecz Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada nerki i serce. Chciałbym zobaczyć Twoją zemstę nad nimi, albowiem Tobie powierzam moją sprawę.

Bóg jednakże jest większy – potężniejszy – niż ludzkie podstępy, przebiegłość, pycha. Z czasem wszystko wychodzi na jaw. Jest rozświetlone światłem pochodzącym od samego Boga. Światłem prawdy.

Praca nad pokorą. Badanie swego nastawienia. Stanu serca. To zadanie daje dzisiejsze Słowo. Stawanie przed sobą samym w prawdzie.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź to wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje matczyne dłonie wszystko to otrzymałem. Bogu przez Twe ręce, Mamo, pragnę to wszystko oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Pragnę być Twoim niewolnikiem. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP22.10 Poznać Tego, który posłał

Jezus posłany przez Ojca. Podkreśla to posłanie i ŹRÓDŁO posłania, które wypływa z Ojca. Kocha życie. Nie chce się wystawiać zabójcom, bo nie nadeszła jeszcze Jego godzina. Nie uprawia ryzykanctwa. Mimo to NIE BOI SIĘ – nie poddaje się strachowi. Sam nie podejmuje ryzykownych decyzji pchając się w paszczę lwów, ale też na głos Ojca idzie odważnie tam, gdzie zostaje posłany. Idzie i JAWNIE PRZEMAWIA. Tak zaskakuje ludzi swoją odwagą, że oni zaczynają pytać, czy może Jego przeciwnicy w końcu się na Nim poznali i zrozumieli, że to Mesjasz… Ale zaraz pojawiają się wątpliwości – Mesjasz przyjdzie z miejsca nieznanego człowiekowi. Co ciekawe JEzus ODPOWIADA na ten zarzut. Pokazuje, że on przychodzi z INNEGO ŚWIATA. Zrodzony w Łonie Trójcy! Posłany przez Boga. Istniejacy od wieków w świecie, którego człowiek nie jest w stanie objąć umysłem.

(J 7,1-2.10.25-30)
Jezus obchodził Galileję. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo żydzi mieli zamiar Go zabić. A zbliżało się żydowskie święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest. A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał. Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła.

Jezus podkreśla, że ludzie nie znają BOGA. Nie znają prawdy o Bogu…

Jezus w swojej odwadze, w swoim głoszeniu jest ZNAKIEM SPRZECIWU. Krzyż jest także znakiem sprzeciwu i zgorszenia dla świata, a znakiem Zbawienia dla chrześcijan. NIE MOŻNA WOBEC NIEGO PRZEJŚĆ OBOJĘTNIE. Albo trzeba wejść w niego całkowicie, albo z nim walczyć. Są tacy, którzy próbują ignorować. Ale i oni koniec końców bedą musieli się zmierzyć z pytaniem o krzyż i o Jezusa.

W pierwszym czytaniu można spotkać ludzi, którzy próbują poddać proroka próbie – prez cierpienie, przez ciężkei doswiadczenie. Walczą z Bogiem! Sprawdzają Boga! Sami o tym mówią. Bóg – sama Miłość – posyła proroka. A oni mówią – jak go posłałeś to go teraz obroń przed naszymi twardymi próbami. Przed nasza agresją. Stawiaja siebie jako rpeciwników MIŁOŚCI, DIALOGU, ROZMOWY. Chcą próbować Miłość zadajać jej cierpienie, ból, stawiajać ją wobec terroru – KTO IM PODPOWIADA TAKIE TESTY!!!

(Mdr 2,1a.12-22)
Mylnie rozumując bezbożni mówili sobie: Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony. Tak pomyśleli – i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych.

To co ich boli to SŁOWO PROROKA! Słowo, które powoduje w nich pewnien niepokój duchowy. Nie mogą powiedzieć sami przed sobą, że są juz doskonali. Prorok wzywa ich do nawrócenia. Oni zamiast zastanowic się nad tym słowem, wolą uciszyć usta, które to Słowo wypowiadają… Nie tędy droga. Bóg jest doskonały – ON NIE WYMAGA ZMIANY. To człowiek musi usiąść i podjać refleksję nad swoimi czynami.

Bóg jest WSZECHMOGĄCY, jest istotą w pełni WOLNĄ – może być tym kim tylko zechce być. A wybrał MIŁOŚĆ. Więc można Go zranić. Można wbić mu włócznię niewdzięcznosci prosto w otwarte serce. Jezus na starych obrazach był praedstawiany z odsłoniętym sercem. BEz tarczy, bez puklerza, bez miecza. Odsłania przed człowiekiem serce i jest gotów na bliskość serca człowieka. Ale nie broni się też przed ciosem w samo serce – TAKA JEST JEGO MIŁOŚĆ.

Jezus mówi o na jako o współbraciach, współdziedzicach. Wciąga nas jako swoje rodzeństwo do życia Trójcy. Nie traktuje nas jako sługi, jako niższe nic nie znaczące stworzenia. KOCHA i TRAKTUJE Z SZACUNKIEM I MIŁOŚCIĄ. Cierpi przez nas ale nie potrafi przestać nas kochać.

Miara pojemności serca na cierpienie jest w przedziwny sposób miarą pojemności serca na miłość. Im więcej cierpienia człowiek przyjmuje, doświadcza, tym wiekszą ma pojemność, otwartość serca na miłość. Niezwykłe jest to jak w Bogu cierpienie, wolność, szczęście i miłość przenikaja się wzajemnie, Są powiązane tak ściśle, że nie mogą istnieć bez siebie i NIE WYKLUCZAJĄ SIĘ. Bo bóg jest WSZECHMOGĄCY – nie pojmowalny przez ludzki umysł. Skoro jest nei do pojecia, a jego naturą jest Miłość, to próba objecia go małym ludzkim rozumem musi wzbudzić PARADOKSY. Nie da się inaczej. Tam gdzie nei ma paradoksów należy być z założenia podejrzliwym!

Jezus wcielona Miłość. Słodki, delikatny, pokorny. A jednak nawet On poddany okrutnemu cierpieniu. W pełni wolny – wybiera człowieka. Szczęśliwy i spokojny – jego wzrok i słowo przyciąga i koi serca. Jezus jest OBRAZEM Boga. Wpatrujać się w Niego można odkryć i dojsć do poznania Boga. Zrozumieć naturę Boga.

Ten kto kocha nie używa żadnych środków przymusu, czy przemocy wobec drugiego. Daje mu pełnię wolnośći w wybieraniu. Poucza. Daje napomneinia w miłości ale nie przymusza do ich zastosowania. Dzieli się swoim sercem. Odsłania je przed drugim, ale nie żąda tego samego z drugiej strony. Dla człowieka to ideał. Człowieka zawsze stosuje mniej lub bardziej subtelne podstępy i srodki przemocy. Od niby niewinnego uwodzenia, aż po odrażajacy gwałt na drugim. Są pochlebstwa, kłamstewka, czy wypaczone interesowne poświęcenia dla innych. Zawsze gdzieś tam jest cień pychy. Zasłanai Boga własnym JA.

Boga trzeba się uczyć. On mówi jezykiem SŁOWA. Ja mogę mu odpowiadać jezykiem modlitwy i dobrych czynów. Gdy ja maleńki człowiek oddaje hołd Najwyżeszmu Bogu to nie świadczy to o niczym. Ale gdy Bóg przepasuje się prześcieradłem, schyla przede mną i myje mi nogi jak najniższy ze sług – to nzaczy, że kocha mnie SZALEŃCZO! Pokora to najbardziej fundamentalny przejaw MIŁOŚCI.

Skoro pojemność serca na Miłość mierzy się pojemnosćią na cierpienie, to najgłębiej Boga można poznać tam, gdzie wydaje się najtrudniej dostrzegać MIŁOŚĆ – w krzyżu. Tam gdzie wszelkie prejawy pychy odchodzą w dal. Gdzie wszelkie wynoszenie się nie ma miejsca. Gdzie jest sama czysta Miłość.

Patrząc na krzyż odkrywa się że Miłość ma trzy wielkie aspekty wypływajace z krzyża:

POKORA – POSŁUSZEŃSTWO OJCU – UBÓSTWO

Pokora ducha, spoglądanie an Boga z dołu. Zawsze z pozycji sługi. Miłość zrównuje z ukochanym. Nie stawia go niżej.

Posłuszeństwo Ojcu – to duchowa wewnętrzna zależność. Nie chcę zranic Miłośći przekraczając prawa które Miłość ustaliła. Chcę być sługą Miłości. ZAleżnym do końca.

Ubóstwo duchowe. Nie intelektualizuję, nie szukam jakichś bogactw zasłaniający Miłość. Jestem ubogi a moją jedyna wartością jet BÓG. Jest relacja do Niego – Boga, który ejst nieskończenie bogaty w MIŁOŚĆ. W Bogu – pełnym paradoksów – bogactwo miłości jest tożsame z ubóstwem! W Nim wolność oznacza poddanie się totalnie w ręce człowieka. Posiada Siebie w bezinteresownym dawaniu siebie drugiemu.

Jezus jako dziecko był w pełni poddany MAryi i Józefowi – jego życie zależało od nich. Wykarmienie, przetrwanie. Jezus na końcu swego życia poddał się znów całkowiecie człowiekowi, który go skatował i zabił. Taka jest jego Miłość w zależności. Urodził się nagi, taki też oddał życie na krzyżu – totalnie UBOGI. A to wszystko by wyełnić do końca wolę Ojca.

Weź Mamo i rpzyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadm. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i Bogu przez twe dłonie pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi