Wy jesteście świadkami tego…!

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Wielkanoc 2019

SŁOWO

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam!” Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: „Macie tu coś do jedzenia?” Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. Potem rzekł do nich: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego”. (Łk 24, 35-48)

KONTEMPLACJA

Uczniowie przybiegają 11km z Emaus do Jerozolimy.

Opowiadają o wszystkim:

  • o tym jak nie mogli Go rozpoznać w drodze ale też jak pałało ich serce gdy im wykładał Pisma
  • o tym jak przymusili Jezusa by został z nimi
  • o tym jak Go rozpoznali przez Eucharystię

Uczniowie dzielą się doświadczeniem wiary – ŚWIADECTWEM. Słowem dotyczącym Jezus pełnym radości i nadziei. Wtedy:

ON STAJE POŚRÓD NICH. MÓWI: „POKÓJ WAM!”

Oni są przerażeni. Może część krzyczy, zasłania się rękami, chowa za plecami innych, czy też ucieka w kąt.

Jezus ich uspokaja: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?”. Choć jest w tym pewien wyrzut. Przecież im mówił, że powstanie z martwych. Przecież już tyle osób Go spotkało i świadczy. A jednak nadal nie wierzą…

ŚWIADECTWEM JEZUSA SĄ RANY!

Owoc cierpienia, bólu, doświadczenia największego upokorzenia:

„Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”

To świadectwo ich przekonuje.

Pokazać ludziom moje rany, doświadczenie najgłębszych dolin i ciemności z których wydobył mnie Jezus. To powinna być treść świadectwa. Pokazać innym mój krzyż i efekty tego, że go niosę razem z Jezusem. Moje rany!

Jezus ponadto udowadnia nam, że nie jest duchem, że zmartwychwstał w ciele uwielbionym. Odczuwa głód! Zjada przy nich pieczoną rybę. Ciekawe, że gdy On wskrzeszał także kazał zawsze nakarmić wskrzeszonego. Może dla pokazania, że to żywi ludzie a nie duchy, a może doskonale wiedział, że powrót do życia wywołuje głód…?

KATECHEZA

Potem Jezus wyjaśnia im Pisma. Może też przypomina sytuacje i wyjaśnia co działo się w miejscach Jego samotności. Jezus oświecił ich umysły, by rozumieli Pisma. Wylał na nich pierwsze przebłyski Ducha Świętego.

WY JESTEŚCIE ŚWIADKAMI TEGO!

Takimi właśnie świadkami są Piotr i Jan, którzy nauczają w świątyni jak to opisuje dzisiejsze czytanie z Dziejów Apostolskich. Jakby naśladują Jezusa. Dokonuje się cud w imię Jezusa, potem jest wielkie zdziwienie. Ludzie się zbiegają. Wtedy dla Piotra i Jana jest okazja do złożenia świadectwa i wygłoszenia katechezy. Oświecają umysły słuchaczy, by rozumieli Pisma…


Panie przyjdź. Stań w pośrodku mojego życia. Pomóż mi być świadkiem. Oświeć mój umysł bym potrafił zrozumieć Pisma. Wylej na mnie Twego Ducha bym potrafił świadczyć o Tobie jak Piotr i Jan.

Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi…

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Wielkanoc 2019

SŁOWO

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba. (Łk 24,13-35)

KONTEMPLACJA

Niedziela.

Dwaj uczniowie idą z Jerozolimy do Emaus – 11 kilometrów – dobre 2-3 h drogi spokojnym krokiem.

Mikro-wspólnota – dwie osoby.

Dzielą się doświadczeniem wiary. Doświadczeniem wydarzeń Paschy Pana. Tym co się działo w Jerozolimie w ostatnich dniach. Mocno przeżyli ten czas. Sam Jezus przybliżył się do nich. Ich dyskusja płynęła z doświadczenia serca. Otworzyli się na Ducha. Dlatego Jezus mógł do nich przyjść. Dyskretnie. Delikatnie. Powoli nie naruszając ich wolności.

Jezus wchodzi w rozmowę z nimi powoli. Nie zaskakuje. Zaczyna rozmowę. Daje im wypowiedzieć ich doswiadczenie. Nie ujawnia się. Uczniowie doświadczają działania Pana takiego, jak my doświadczamy. W drugim człowieku. Ukrytego. Jezus od Zmartwychwstania ujawnia się tym których oczy są uwolnione poprzez WIARĘ. Którzy potrafią spojrzeć poza zasłonę znaków…

Zatrzymali się! Na pytanie Jezusa zatrzymali się w drodze – SMUTNI. Przeżywajacy doświadczenie Paschy do głębi.

OCZY NA UWIĘZI

To dlaczego ich oczy były na uwięzi i nie widzieli prawdy wynikało z błędnego obrazu Jezusa, który nosili w sercu:

„A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli.”

Myśmy mieli inny obraz! Myśmy się spodziewali! Zaplanowaliśmy, że Bóg zadziała zupełnie inaczej. Wiedzą, że to trzeci dzień! Słyszeli zapowiedzi Jezusa! Usłyszeli świadectwo kobiet. Świadectwo kobiet jest potwierdzone przez Apostołów…

I dalej nie wierzą!?

DALEJ SIĘ SPODZIEWAJĄ… PRZEŻYWAJĄ ŚMIERĆ SWOICH NADZIEI!

Idzie z nimi Jezus, który przerósł ich nadzieję tryliardy razy. Tym co się stało otworzył bramy nieba dla miliardów ludzi. Wyzwolił cały Wszechświat!

Jezus zarzuca im brak WIARY!

„[…] nierozumni, jak nieskore są wasze serca do WIERZENIA we wszystko, co powiedzieli prorocy!”

Jezus w przemienia ich serca przez SŁOWO BOŻE. Pierwszą część Eucharystii. Jak zaznacza Ewangelia – ich serca zaczynają pałać. Bić inaczej. Przygotowują się na chwilę odkrycia prady o Wędrowcu.

Jest wieczór…

Niezwykłe słowa wędrwców:

„Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”

Fantastyczne stwierdzenie Ewangelii – przymusili Boga, Jezusa, by z nimi został. Jak ja mógłbym przymusić Jezusa by ze mną został, bo już ma się ku wieczorowi.

Wtedy Jezus zasiada  znimi do uczty Eucharystycznej:

„Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu.” 

Zaraz po Euchrystii, w tej samej godzinie przeszli 11km z powrotem. Po całym dniu wędrówki.

JAKA NIESAMOWITA JEST MOC EUCHARYSTII. Gdy przeżyje się ją głęboko w bliskości Jezusa.

Ten tekst mówi bardzo duzo o OCZACH. O ślepocie. O tym że ich oczy były na uwięzi, a potem powoli się otwierają.

Ten tekst wiele razy też wspomina o SERCU. O ewolucji od smutku i zawiedzionych nadziei przez pałąjące serce, aż po ogień który niesie ich jak na skrzydłąch z powrotem do Jerozolimy.


Panie,

mocą EUCHARYSTII:

  • uwalniaj me OCZY z uwięzi moich planów i obrazów Ciebie i pomóż mi dostrzegać Ciebie,
  • wyzwalaj moje serce ze smutku i poczucia beznadziei i rozpalaj w nim płomień, ogień doświadczenia Ciebie.

Uczyń moje serce na wzór serca Twego.

Zmartwychwstały wołąjacy po imieniu…

Tagi

, , , , , , , , ,

Wielkanoc 2019

SŁOWO

Maria Magdalena stała przed grobem, płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: „Niewiasto, czemu płaczesz?” Odpowiedziała im: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?” Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę”. Jezus rzekł do niej: „Mario!” A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni” , to znaczy: Mój Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”. Poszła Maria Magdalena i oznajmiła uczniom: „Widziałam Pana”, i co jej powiedział. (J 20, 11-18)

KONTEMPLACJA

Stanąc przed grobem kogoś kogo kocham. Stając nad grobem osoby najbliższej sercu. Ze łzami w oczach. Być jak Magdalena. Grobem rodzica, współmałżona, dziecka, serdecznego przyjaciela. Magdalena musiała ogromnie płakać. Zwłaszcza gdy ujrzała grób, który przypominał jej te wydarzenia. Gróz kilkadziesiąt metrów od Golgoty.

Nachyliła się do Grobu. Wcisnęła się przez ciasne wejście.

Ujrzała! Dwóch Aniołów! Dwóch Świadków. Trudno sobie wyobrazić tą scenę. Wchodzisz z sercem przepełnoinym bólem z oczami zalanymi łzami do pieczary grobowej a tam dwóch aniołów w lśniących satach siedzących na półce skalnej, gdzie powinno leżeć ciało ukochanej osoby.

KONTRAST! PARADOKS!

Aniołowie już doskonale wiedzą co sie stało! Znają duchową, niewidzialną część wydarzeń ostatnich godzin. Radość całego Nieba. Zwycięztwo.

Magdalena nie pasuje??? Nie rozumie. Pytają ją: „”Dlaczego płaczesz?” Przecież wygraliśmy.

Ona myśli po ludzku. Nie odpowiada w kategoriach Zmartwychwstania. Mówi: „Ktoś zabrał Jezusa!” Nie wiem gdzie Go zabrano i położono. Rozmawia z Aniołami jak ze zwykłymi ludźmi.

Magdalena gdy sobie to uświadomiła odwróciła się. Tak jak my to robimy, chcąc ukryć łzy napływajace do oczu z ogromną siłą. Tak by Ci dwaj nie widzieli, że się załamuje. Jednak odwracajać się do Aniołów widzi w wejściu do grobu Jezusa.

Jezus tak samo – Zwyciężca! „Dlaczego płaczesz…”

Ale Jezus rozszerza to pytanie o jeszcze jedno dodatkowe: „KOGO SZUKASZ?”

Zastanów się Magdaleno! Kim jest ten którego szukasz? KOGO SZUKASZ?

Dalej nie rozumie i nie widzi. Unikając zapłkanym wzrokiem, sądząc, że to ogrodnik, pyta: „Jeśli to Ty. Powiedz gdzie Go przeniosłeś a ja go zabiorę!”

Ona delikatna kobieta chciała zabrać ciało rosłego wysoiego mężczyzny?

JEZUS ZAWOŁAŁ JĄ PO IMIENIU!

Wtedy Go poznała.

Imię. W nim zawarte jest nasze po-wołanie. Wołanie Pana. Nasza droga do Ojca.

Jezus i dziś w ten sam sposób mówi do ludzi. Trudny do rozpoznania w drugiej osobie. Posyła Aniołów, któych nie poznajemy. Przychodzi jednak czas, gdy zawoła nas po imieniu.

POZWOLI MI POZNAĆ, ŻE ZNA MNIE PO IMIENIU. DO GŁĘBI SERCA I MOJEGO STWORZENIA – NADANIA IMIENIA!

To wołanie Boga, wołanie Jezusa zmienia wszystko. Rabbuni.

Maria pewnie go mocno objęła i nie chciała puścić. Jezus jednak wie, że kolejny cel to umocnienie fundamentu Kościoła i posłąnie Ducha Świętego.

Nie można i nie da się JEzusa zatrzymać. Trwać w stagnacji. Bóg jest dynamiką Ducha. W ciągłym procesie Stwarznia – drodze. Ta droga i ta dynamika także tu JEst. MAria odstaje zadanie – po-wołanie. Idź i opowiedz. Wiec poszła i opowiedziała. Podjęła wezwanie Pana.

Z  zaplakanej zatopionej w bezsensie niewiasty ZMARTWYCHWSTAŁA do nowej Marii – Apostołki, głosicielki Chrystusowego zwycięztwa.

Także w moim życiu bywam tak ślepy na przestrzeń sakramentów. Na to że oto stoi przede mną Pan a ja widzę w nim ogrodnika. Siedzą przede mną Aniołowie, a ja widzę pracowników cmentarza… Odchodzę od konfesjonału, niebo się raduje z mojego nawrócenia a ciągle nie widzę, że przede mną stoi Jezus wypowiadający moje imię!


Panie, daj mi światłe oczy serca. Pomóż zobaczyć prawdę w Sakramentach. Wejśc z wiarą poza znaki. Wołaj me serce po imieniu. I udziel Twego Ducha bym potrafił usłyszeć Twój głos i podjać Twe wezwanie. Nie trzymać się kurczowo chwil w których mi dobrze tylko dbać o Chwałę Bożą. Pomóz mi także rozpoznawać Ciebie w drugim człowieku.

Plotka trwająca przez 2000 lat!

Tagi

, ,

Wielkanoc 2019

SŁOWO

Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: Witajcie. One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą. Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu. Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego. (Mt 28,8-15)

Plotka!

Jedna z najprzebiegleglejszych broni szatana.

Plotka. Zapłacona przez Sanchedryn – trwa do dzis!

 

Mały płomyk prowadzący do pożaru na Ziemi

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Wielkanoc 2019

SŁOWO

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. (J 20,1-9)

KONTEMPLACJA

Wczesny poranek,

jest jeszcze ciemno,

nad horyzontem wstaje Słońce.

Wczoraj w wieczornej liturgii noc spowijała świątynię i tylko maleńki płomyk Chrystusa można było dostrzec w oddali. Chrystusa, którego symbolizuje Paschał.

Jezus wszystko stawia w świetle. Tak jak rozświetlił otchłań i wydobył z niej cierpiących tam od wieków ludzi. Tak teraz rozświetla Ziemię. Ta wiadomość o świetle roznosi się tak, jak światło od Paschału. Najpierw jedna świeca, druga, potem cztery kolejne, potem dziesięć, trzydzieści, sto, kilkaset. Aż cała świątynia się rozjaśniła. Każdy uczestniczący w liturgii miał w dłoniach ten Ogień. Chrystusa i włączał się w słowa śpiewane od ołtarza. W Exultet. Radosne obwieszczenie o Zmartwychwstaniu. Tak jak dziś Magdalena biegnąca ze swym płomykiem do Apostołów, potem ich dwóch już biegnie z powrotem do grobu i jeszcze jeden bieg z zadziwieniem i płomieniem w sercu do pozostałych Apostołów.

Zmartwychwstanie Chrystusa to nie powstanie na powrót do tego samego życia, które było przedtem. Jezus Zmartwychwstał do ciała uwielbionego, jako pierwszy spośród tych co pomarli.

To jakaś eksplozja. Płomień i żar nie do powstrzymania. Przez dwa tysiące lat ludzie biegną z tym płomieniem do innych i ich zapalają. Zaczęło się od Marii Magdaleny, teraz ten płomień goreje w sercach miliardów ludzi…!

Jezus ciągle coś mówi przez swe symbole. Przez znaki które można przeczytać oczyma wiary. Wejść poza to co widzialne.

Niedługo będziemy rozważać jak Jezus przechodzi mimo drzwi zamkniętych. On nie potrzebował odwalać tego kamienia. Ale bardzo chciał żeby on był usunięty, by Magdalena i uczniowie mogli powoli się zapalać. Mogli się najpierw zadziwić a potem odkryć głębię słowa. „Ujrzał i uwierzył”…

Do wiary potrzeba wspólnoty. Ludzi przywiązanych do tradycji Kościoła, Bożych gwałtowników i tych którzy w cichości serca wchodzą w relację z Panem. W tej Ewangelii każdy miał do odegrania swoją rolę.

Magdalena poszła do grobu zgodnie z tradycją. Może nie mogła się odnaleźć po śmierci Jezusa. Może rezonowały w niej słowa które Jezus powiedział do niej w Betanii przed tygodniem: „Ona namaściła mnie na dzień pogrzebu”.

Z tego uszanowania tradycji, by teraz namaścić ciało Pana po Jego śmierci doszła do grobu z odsuniętym kamieniem. Nie weszła do środka. Pobiegła do wspólnoty!

Potem z tej wspólnoty zgromadzonej o brzasku, pewnie po nieprzespanych nocach, wybiega dwóch uczniów. Porywczy Piotr i Jan tak mocno wsłuchany w Pana. Ten któremu Jezus powierzył Matkę.

Jan – młodszy, szybszy dobiega do grobu pierwszy. Ale nie ma odwagi by wejść. Nie rozumie co się stało. Piotr boży gwałtownik wchodzi tam. Jak idzie za nim. Papież wchodzi pierwszy. Potem cały lud wchodzi w tą tajemnicę – lud który Jan reprezentował pod krzyżem.

Jan zanurzony w Słowie – „Ujrzał i wuerzył”

Duch wieje tak jak chce i gdzie chce…!

Uczniowie pojęli Słowo! Uwierzyli. Oczyma wiary przeszli poza kolejną zasłonę. Jeszcze głębiej za zasłonę znaków i wydarzeń.


Panie poprowadź mnie  do pustego grobu. Daj mi wejść za Janem. Ujrzeć i uwierzyć. Przynieś ducha Ewangelizacji. Bym umiał nieść to światło, ten ogień innym i przekazywać płomień wiary, który pochodzi od Ciebie. Twoją mocą, bo to ty dajesz nowe serca i nowego Ducha. Ty masz tchnienie życia – przyrodzonego i nadprzyrodzonego. daj mi zapalać Twój ogień a nie mój. Głosić Twoją Ewangelię a nie siebie.

Spraw by cały świat zapłonął ogniem tej wiary w Zmartwychwstanie. By nie było na ziemi człowieka, do którego nie przybiegłby drugi z tą niezwykłą nowiną.

Bądź uwielbiony.

 

46. Cisza pełna napięcia i oczekiwania na noc – Wielką-Noc

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Wielka Sobota

ZSTĄPIŁ DO PIEKIEŁ

Jezus oddaje na Krzyżu ducha. Przekracza bramę śmierci. Dla zbuntowanych i grzesznych synów Adama ta brama jest też bramą piekła.

Credo mówi o tym bardzo oszczędnie: „umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł,”

Dużo bogatsza i bardziej plastyczna jest Godzina Czytań i starożytna homilia na Wielką Sobotę:

Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań.
Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę.
Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; aby wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i synem Ewy.
Przyszedł więc do nich Pan, trzymając w ręku zwycięski oręż krzyża. Ujrzawszy Go praojciec Adam, pełen zdumienia, uderzył się w piersi i zawołał do wszystkich: „Pan mój z nami wszystkimi!” I odrzekł Chrystus Adamowi: „I z duchem twoim!” A pochwyciwszy go za rękę, podniósł go mówiąc: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.
Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem. Oto teraz mówię tobie i wszystkim, którzy będą twoimi synami, i moją władzą rozkazuję wszystkim, którzy są w okowach: Wyjdźcie! A tym, którzy są w ciemnościach, powiadam: Niech zajaśnieje wam światło! Tym zaś, którzy zasnęli, rozkazuję: Powstańcie!
Tobie, Adamie, rozkazuję: Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, abyś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych. Powstań ty, który jesteś dziełem rąk moich. Powstań ty, który jesteś moim obrazem uczynionym na moje podobieństwo. Powstań, wyjdźmy stąd! Ty bowiem jesteś we Mnie, a Ja w tobie, jako jedna i niepodzielna osoba.
Dla ciebie Ja, twój Bóg, stałem się twoim synem. Dla ciebie Ja, Pan, przybrałem postać sługi. Dla ciebie Ja, który jestem ponad niebiosami, przyszedłem na ziemię i zstąpiłem w jej głębiny. Dla ciebie, człowieka, stałem się jako człowiek bezsilny, lecz wolny pośród umarłych. Dla ciebie, który porzuciłeś ogród rajski, Ja w ogrodzie oliwnym zostałem wydany Żydom i ukrzyżowany w ogrodzie.
Przypatrz się mojej twarzy dla ciebie oplutej, bym mógł ci przywrócić ducha, którego niegdyś tchnąłem w ciebie. Zobacz na moim obliczu ślady uderzeń, które zniosłem, aby na twoim zeszpeconym obliczu przywrócić mój obraz.
Spójrz na moje plecy przeorane razami, które wycierpiałem, aby z twoich ramion zdjąć ciężar grzechów przytłaczających ciebie. Obejrzyj moje ręce tak mocno przybite do drzewa za ciebie, który niegdyś przewrotnie wyciągnąłeś swą rękę do drzewa.
Snem śmierci zasnąłem na krzyżu i włócznia przebiła mój bok za ciebie, który usnąłeś w raju i z twojego boku wydałeś Ewę, a ta moja rana uzdrowiła twoje zranienie. Sen mej śmierci wywiedzie cię ze snu Otchłani. Cios zadany Mi włócznią złamał włócznię skierowaną przeciw tobie.
Powstań, pójdźmy stąd! Niegdyś szatan wywiódł cię z rajskiej ziemi, Ja zaś wprowadzę ciebie już nie do raju, lecz na tron niebiański. Zakazano ci dostępu do drzewa będącego obrazem życia, ale Ja, który jestem życiem, oddaję się tobie. Przykazałem aniołom, aby cię strzegli tak, jak słudzy, teraz zaś sprawię, że będą ci oddawać cześć taką, jaka należy się Bogu.
Gotowy już jest niebiański tron, w pogotowiu czekają słudzy, już wzniesiono salę godową, jedzenie zastawione, przyozdobione wieczne mieszkanie, skarby dóbr wiekuistych są otwarte, a królestwo niebieskie, przygotowane od założenia świata, już otwarte”. (Starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę)
To niesamowite jak dzisiejszy dzień koresponduje ze współczesnością:
Kard. Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI powie:
„Nic nie jest tak bliskie współczesnemu człowiekowi i światu jak to Misterium”
Wszechobecny lęk ludzi, gonitwa, cywilizacja posiadania i sterowania wszystkim – nawet ludzkim początkiem i końcem życia – cywilizacja śmierci. Świat w którym „niebo” jest na ziemi – bogactwo, wygoda, świat, w którym ludzie chcą być bogami – zawsze piękni, młodzi, wymuskani, silni. Gdzie nie ma miejsca na pokiereszowanych, cierpiących, łamiących się pod ciężarem krzyża. Świat gdzie na każdym rogu krzyczy reklama, muzyka, tłum, huk, gdzie tak bardzo brakuje CISZY WIELKIEJ SOBOTY…
Gdzie nawet w Kościele w Wielką Sobotę robi się targowiska „święconek” zapominając nieraz o uczczeniu Chrystusa czekającego cicho i pokornie w okruchu Eucharystycznego Chleba, spoczywającego milcząco na drzewie krzyża.
Świat dziś często powtarza za piekłem – Boga nie ma, On umarł. Popatrzcie. Na ziemi cały czas panuje Wielka Sobota. On sobie poszedł od was. Czego jeszcze szukacie w Kościele? On do was już nie przemówi. Nauka nie ma na Niego dowodów. Nie ma równań, doświadczeń które by udowodniły jego istnienie.
Dziś w świecie XXI w tak dotkliwie i głęboko można doświadczyć Wielkiej  Soboty. Ale wiara każe iść jeszcze głębiej w to doświadczenie pustki. Wiara każe się skupić na tym co jest poza symbolami. Poszukać Chrystusa. Gdzie On teraz  jest…?
Wiara każe spojrzeć w Ciemność otchłani i w to Słońce, które tam wpada z całym swym blaskiem, rozświetlając mroki.
Wielka Sobota każe się nam zapytać samych siebie, do czego prowadzi takie brnięcie w beznadzieję, zaprzeczenie Boga i przeczołganie się przez życie bez doświadczenia Ciszy i spojrzenia w Jego twarz. Prowadzi w samotność WIECZNĄ. Samotność przerażającą. Samotność z zaprzeczeniu Jego istnienia i zaparciu się Miłości – w piekło. Ale już w takie piekło, gdzie On nie będzie mógł przyjść po człowieka, bo szanuje ludzki wybór. Płacze nas nim. Nad roztrwonieniem przez człowieka ogromnych owoców Jego męki. Nad tragicznym i wiecznym wyborem człowieka – wejściem w przepaść wiecznej samotności. Ale dał nam WOLNOŚĆ i tą wolność szanuje…

SOLIDARNY

Jezus na minuty przed śmiercią woła: „Boże mój! Czemuś mnie opuścił?!”
Pokazuje że także w tym doświadczeniu opuszczenia chce się z nami solidaryzować. Żeby zawrócić nas z drogi w przepaść piekła. Zawrócić do ostatniego momentu życia. Żeby mógł przeprowadzić z nami choć taki dialog, jaki przeprowadził z łotrem. Ocalić! Ocalić od tej wiecznej przepaści bezsensu i samotności.
Wielka Sobota pokazuje Jezusa, który wchodzi w najciemniejsze zaułki człowieczeństwa. Jakiś zarys tej męki serca jest już w Ogrójcu, jest też w słowach na Krzyżu, ale w jakiś przedziwny sposób wyraża się w tym co dzieje się dziś.
„Boże mój! Czemuś mnie opuścił!” – w tych słowach można się doszukiwać tego, jak Ojciec dał Synowi odczuć na krótką chwilę gehennę piekła – totalnego osamotnienia i opuszczenia. A Jezus to wziął – On chciał tego doświadczyć. Wziął to totalne opuszczenie na siebie i wszedł tam jako świetliste Słońce. Rozświetlił ten mrok by zabrać stamtąd ludzi którzy zmarli w grzechach po grzechu praojca Adama.

WIELKA PUSTKA

Wielka Sobota także nam pozwala w jakiś symboliczny sposób podejść pod bramy piekła. Ne ma Eucharystii. Symbolicznie nie ma dziś „Kościoła” – sprawowania ofiary, sakramentów… cisza i pustka… wielka pustynia i osamotnienie. Ludzie zdezorientowani szukają protez. Pseudo-liturgii. Świecenia pokarmów… Co robić? Gdzie się podziać? Oczekiwanie…
Pan jest pochowany w grobie. Grób opieczętowany. Przed wejściem stoją straże. Uczniowie rozpierzchli się po Jerozolimie i okolicach. Arcykapłani triumfują. W piekle jest wielka feta z wygranej…
Tylko WIARA, MIŁOŚĆ i PRAWDA pozostają. Wszystkie nasze „protezy”duchowe odpadają. Nie dają rady. Można w WIERZE zadać sobie pytanie o MIŁOŚĆ – szukając PRAWDY? Dlaczego się tak stało? W jakim celu się tak stało? Po co to wszystko? Powtarzać za Apostołami pochowanymi w kątach i  drżącymi z przerażenia. Ale jak bliskie PRAWDZIE o głębi serca współczesnego człowieka. Wielu ludzi ucieka jak najdalej od Golgoty która milcząco woła – jaki jest sens Twojego życia. Jaki jest Cel? Która woła, że każdy am swój krzyż i musi go zanieść na szczyt, na którym będzie ukrzyżowany… Tu nie ma zapowiedzi wiecznych uciech i przyjemności…! Tylko JEZUS ma klucze do otchłani i piekła – one otwierają także otchłań i piekło ludzkiego serca… Tylko ON JE MA i bardzo chce tam wejść ze swym światłem. Jedyne co człowiek musi zrobić by tak się stało – to GO o to poprosić. Bo ON nie wejdzie do żadnego serca „na siłę” pogwałcając ludzką wolność.

RATZINGER

W rzeczywistości jedno jest pewne: istnieje noc, opuszczenie, gdzie nic nie dociera; istnieją drzwi, przez które tylko samotnie przejść możemy: brama śmierci. Wszelka trwoga na świecie jest ostatecznie tylko trwogą przed ową samotnością. Rozumiemy więc, że Stary Testament ma tylko jedno słowo na określenie piekła oraz śmierci, słowo szeol, bo są one, według niego, tym samym. Śmierć to po prostu samotność. Ale taka samotność, do której nie może przedostać się miłość, to piekło. Doszliśmy znowu do naszego punktu wyjścia, do artykułu wiary o zstąpieniu do piekieł. Mówi nam on, że Chrystus przeszedł przez bramę naszej ostatecznej samotności, że przez swą mękę zstąpił w otchłań naszego opuszczenia. Tam gdzie nie może nas już dosięgnąć żaden głos, tam jest On. Przez to piekło zostało przezwyciężone, albo mówiąc dokładnie, śmierć, która dotąd równała się piekłu, już nim nie jest. Jedno i drugie już nie są tym samym, bo w samej śmierci jest życie, ponieważ w niej samej jest miłość. Tylko dobrowolne zamknięcie się jest teraz piekłem lub, jak mówi Biblia, śmiercią drugą (por. Ap 20,14).

Joseph Ratzinger
Wprowadzenie w chrześcijaństwo, str. 316
Dziś Pan otworzył szeroko Bamę Zbawienia. Daje człowiekowi wybór. Wielką nadzieję życia w Miłości, wspólnocie, bliskości, cieple, twórczości, współ-stwarzaniu  Bogiem, w służbie drugiemu i samemu Bogu. Do bycia w Niebie!
Ta poświata, ten klimat unosi się już nad Grobem Pana! Nad każdym ludzkim grobem opuszczenia i samotności.
Jeszcze parę godzin, aż zapadnie mrok nocy. Przez kamień ułożony przed grobem przedostaną się OD WEWNĄTRZ pierwsze promienie SŁOŃCA nadziei. Tak aż kamień ten runie… Jeszcze chwila… Kto WYTRWA DO KOŃCA…?

 

Panie daj mi wyjść poza poczucie pustki. Wyjść poza przepaść żalu po śmierci moich dzieci. Daj mi dostrzec twoje światło nad ich grobami i sens tego cierpienia. Nie daj mi wejść w taką rozpacz, bym skazał samego siebie na wieczność bez Ciebie.

Ucz mnie odnajdywać sens w śmierci i cierpieniu – spoglądać oczyma wiary poza zasłony

45. Cisza spowiła ziemię – Król zasnął

Tagi

, , , , , , ,

Wielki Piątek

Belka pionowa Krzyża wskazuje Niebo ale też ziemię i jest zanurzona pod ziemię. Chrystus – jak mówi to nazza WIARA – po swej śmierci zsstępuje do otchłani. Tam, gdzie czekają na Nieho ludzie, którzy znarli po grzechu Adama i nie mogli przejść przez bramy Raju. Zsstepuje tam, by ich podźwignąć i przywrócić im nadzieję.

Jego krew ma moc uzdrowienia i obmycia z grzechów:

Chcesz poznać moc krwi Chrystusa? Trzeba się cofnąć do jej prawzoru i wspomnieć jej typ opisany na kartach Starego Testamentu.
Mojżesz poleca: „Zabijcie baranka i jego krwią pokropcie próg i odrzwia waszych domów”. Co mówisz, Mojżeszu? Czyż krew nierozumnego zwierzęcia może ocalić człowieka, istotę rozumną? Owszem, może, lecz nie dlatego, że jest to krew, ale dlatego, że jest ona obrazem krwi Zbawiciela. Dlatego też obecnie prędzej ucieka nieprzyjaciel, gdy ujrzy już nie odrzwia skropione krwią, która była tylko obrazem, lecz rozjaśnione krwią prawdy usta wiernych – odrzwia świątyni poświęconej Chrystusowi.
Chcesz poznać jeszcze inną moc tej krwi? Przypatrzmy się, skąd zaczęła płynąć – i z jakiego wytrysnęła źródła. Wypłynęła ona z samego krzyża i wzięła początek z boku Zbawiciela. Czytamy bowiem w Ewangelii, że po śmierci Jezusa, gdy On jeszcze wisiał na krzyżu, jeden z żołnierzy zbliżył się, włócznią przebił Mu bok, i natychmiast wypłynęła krew i woda. Woda była obrazem chrztu, a krew Eucharystii. Żołnierz więc przebił Mu bok i otworzył wejście do świątyni, a ja tam znalazłem cudowny skarb, i cieszę się ze wspaniałych bogactw. To więc się stało z Barankiem: Żydzi Go zabili, a ja zebrałem owoc ofiary.
„Z przebitego boku wypłynęła krew i woda”. Nie chcę, abyś, słuchaczu, przechodził obojętnie wobec tak wielkich tajemnic, zostaje bowiem jeszcze inny i tajemny sens. Powiedziałem już, że woda i krew są obrazem chrztu i Eucharystii. Z tych dwóch sakramentów bierze swój początek Kościół „przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym”, to znaczy przez chrzest i Eucharystię, które wywodzą się z boku Zbawiciela. Kościół więc powstał z boku Chrystusa, podobnie jak z boku Adama wyszła jego małżonka, Ewa.
Dlatego świadczy o tym św. Paweł, kiedy mówi: „Jesteśmy z Jego ciała i z Jego kości” – a ma on tu na myśli bok Chrystusa. Albowiem jak z boku Adama Bóg stworzył kobietę, tak też Chrystus dał nam ze swego boku wodę i krew, z których utworzył Kościół. I tak jak Bóg wyprowadził Ewę z głęboko uśpionego Adama, tak też Chrystus po śmierci dał nam wodę i krew.
Widzicie więc, jak Chrystus połączył się z oblubienicą, widzicie, jakim żywi nas pokarmem. Dzięki temu samemu pokarmowi rodzimy się i żywimy. Jak matka powodowana naturalną miłością do dziecka, spieszy, by je nakarmić własnym mlekiem i krwią, tak Chrystus poi swoją krwią tych, których odrodził. (Homilia Jana Chryzostoma)
Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Nie ma sprawy nie do rozwiązania. On też jest ponad czasem i już zwyciężył – dlatego może sobie pozwolić na cierpliwe oczekiwanie – On ma czas i działa z niezwykłą delikatnością, szanując ludzką wolność.
CISZA SPOWIŁA ZIEMIĘ, KRÓL ZASNĄŁ.
Dostrzeżenie tej prawdy wymaga wiary. Wejścia poza to co widzialne i dotykalne i namacalne. Poza zasłonę symboli – zasłonę Krzyża i grobu…
Panie daj mi spojrzenie wiary i pozwól uszanować tą ciszę. Nie szukać targowiska Święckonki. Ale zamilknąć i spojrzeć oczyma wiary w to co dokonuje sie w otchłani…

 

 

44. Sakramenty Kościoła

Tagi

, , , , , ,

Wielki Czwartek

KRZYŻ

Rozpoczęło się Triduum Sacrum. Jedna długa liturgia trwająca trzy dni. W jej centrum stoi Krzyż. Wszystkie te dni przywołują, a raczej pomagają uczestniczyć w tajemnicach męki i śmierci Pana. W ustanowieniu wszystkich sakramentów Kościoła.

Krzyż stoi w samym centrum. Jego wymowa jest niezwykła:

BELKA PIONOWA

Rozciągająca się między niebem a ziemią i zagłębiająca się w ziemię. Chrystus przez swą śmierć, przez krzyż połączył na nowo sprawy Boże ze sprawami ludzkimi. połączył niebo z ziemią i podziemiami – otchłanią w której czekali na zbawienie ludzie od czasów Adama. Jezus sprowadza także symbolicznie Bożą łaskę z tym co jest podziemiem w nas. Z tym co jest poza fasadami, maskami. W tym co jest naszymi myślami, najgłębszymi i skrywanymi pragnieniami. Tym czego nie ośmielamy się nazwać, czy odkopać ukazując światu.

Jezus chodzi w to co wolałbym zostawić pod ziemią.W to co według mnie nie powinno nigdy ujrzeć światła dziennego. Wieczór Wielkiego Czwartku to czas Getsemani, czas brutalnego aresztowania, sądu w pałacu arcykapłana i wtrącenia do ciemnicy.

Zwłaszcza Getsemani to męka wewnętrzna. Potworna. Miotanie się. Chodzenie od modlitwy do bliskości z uczniami. Jezus bierze właśnie to co pozornie w nas ukryte, ale co ściska serce. Co nie daje nigdy pokoju do końca.

Pan nie brzydzi się podziemiami mojego człowieczeństwa. Schodzi tam bardzo głęboko. W same głębiny serca i wyciąga te sprawy na światło. Przed Oblicze Boga. Noc Wielkiego Czwartku to noc wielkiego uzdrowienia wnętrza. Uzdrowienia serca.

Belka Pionowa – łączy sprawy niebieskie z ziemskimi i podziemnymi…

BELKA POZIOMA

Belka pozioma także ma niezwykłą wymowę. Utrzymuje rozpostarte ramiona Jezusa. Cięgle wzniesione. Tak jak w historii starego testamentu gdy synowi podtrzymują ręce proroka w górze, bo wtedy ich wojska wygrywają.

Jezus rozpostartymi na belce poziomej ramionami ogrania cały świat z całym jego bagnem. Bierze CAŁY grzech. Bierze WSZYSTKO co było złe. Wstępując na tron Krzyża unosi to wszystko ku górze. Bierze ofiarę złożoną z ludzkich grzechów i oddaje to wszystko Ojcu, aby potem zwrócić ludziom wzamian dar Ducha Świętego i chleba Eucharystycznego. Jezus wszystko to unosi ku górze ogarniając swymi rozpostartymi ramionami cały świat.

ON PODŹWIGNAŁ LUDZKOŚC Z UPADKU.

PODNIÓSŁ LUDZKOŚĆ!

KRZYŻ OCALA

Gdy Chrystus unosi całe to bagno grzechu na wysokość swego serca, to to serce pęka – rozerwane cierpieniem i bólem spowodowanym grzechami.

W górę serca – Sursum Corda…

Dlatego krzyż ocala. Ma moc ocalić każdego grzesznika do ostatniego tchnienia wydanego na ziemi.

Krzyż otworzył nam an nowo bramy Nieba! Krzyż widziany oczyma wiary poza symbolem, w głębi niesie w sobie radość odkupienia i uwolnienia.

Krzyż to wyjście. Krzyż ma moc przemieniać. Krzyż dźwiga naszą grzeszność, by ją przemienić w zbawienie.

MATKA

Pod krzyżem stoi też Matka – i to tu ją dostaliśmy jako Matkę.

Niepokalaną, serdeczną, troskliwą, czułą, MATKĘ.

Jej serce tutaj jest przepełnione bólem – przeszyte mieczem boleści. Ona potrafi współczuć człowiekowi. Ona potrafi wychowywać. Współczuć i zaprowadzić do Raju.


Zawierzam Ci Matko to triduum, byśmy mogli je przeżyć jak najgłębiej.

Oddaję Ci nasze wysiłki i trudy. Wszelkie cierpienia i przeciwności jakie napotykamy na drodze. Lecz moje uczucia i emocje.

Ucz mnie wchodzić w głębiny męki i śmierci Twego Syna.

43. Czemuś mnie opuścił…?

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

SAMOTNOŚĆ KRZYŻA

„Boże mój! Boże mój! Czemuś mnie opuścił?” (Ps 22)

Jezus na kryżu wśródł tłumów ludzi, dzięsiątków gapiów, wielu żywo zainteresowanych jego losem – by jak najszybciej zakończył żywot. Mimo tych wszystkich ludzi, a może i właśnie przez tych ludzi wokół Jezus jest potwornie samotny. Upokarzany, obrzucany obelgami, dręczony psychicznie. Zanurzony w tłumie ludzi krwawych, złośliwych i nieczułych.

Wołaniem z Psalmu 22 Jezus pokazuje, co dzieje się w Jego sercu. Jak straszliwie jest udręczone. Jak krańcowo osamotniony i odrzucony się czuje. Wyraża swe serce i duszę…

Jezus odwołuje się do niezwykłego tekstu z ksiegi Psalmów. Wiedzie on od totalnego osamotnienia i poczucia odrzucenia przez Boga, aż po uspokojenie i ukojenie serca.

Ten Psalm można kontemplować wpatrując się w serce Jezusa, zawieszonego na krzyżu na szczycie Golgoty i otoczonego przez złowieszczy tłum. Te słowa niezwykle oddają klimat tego wydarzenia.

Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?
Daleko od mego wybawcy słowa mego jęku.
Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz,
[wołam] i nocą, a nie zaznaję pokoju.
A przecież Ty mieszkasz w świątyni,
Chwało Izraela!
Tobie zaufali nasi przodkowie,
zaufali, a Tyś ich uwolnił;
do Ciebie wołali i zostali zbawieni,
Tobie ufali i nie doznali wstydu.

Ja zaś jestem robak, a nie człowiek,
pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu.
Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą,
rozwierają wargi, otrząsają głową:
„Zaufał Panu, niechże go wyzwoli,
niechże go wyrwie, jeśli go miłuje”.
Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona;
Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u piersi mej matki.
Tobie mnie poruczono przed urodzeniem,
Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej matki,
Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko,
a nie ma wspomożyciela.

Otacza mnie mnóstwo cielców,
osaczają mnie byki Baszanu.
Rozwierają przeciw mnie swoje paszcze,
jak lew drapieżny i ryczący.
Rozlany jestem jak woda
i rozłączają się wszystkie moje kości;
jak wosk się staje moje serce,
we wnętrzu moim topnieje.
Moje gardło suche jak skorupa,
język mój przywiera do podniebienia,
kładziesz mnie w prochu śmierci.
Bo [sfora] psów mnie opada,
osacza mnie zgraja złoczyńców.
Przebodli ręce i nogi moje,
policzyć mogę wszystkie moje kości.
A oni się wpatrują, sycą mym widokiem;
moje szaty dzielą między siebie
i los rzucają o moją suknię.

Ty zaś, o Panie, nie stój z daleka;
Pomocy moja, spiesz mi na ratunek!
Ocal od miecza moje życie,
z psich pazurów wyrwij moje jedyne dobro,
wybaw mnie od lwiej paszczęki
i od rogów bawolich – wysłuchaj mnie!

Będę głosił imię Twoje swym braciom
i chwalić Cię będę pośród zgromadzenia:
„Chwalcie Pana wy, co się Go boicie,
sławcie Go, całe potomstwo Jakuba;
bójcie się Go. Całe potomstwo Izraela!
Bo On nie wzgardził ani się nie brzydził nędzą
biedaka, ani nie ukrył przed nim swego oblicza
i wysłuchał go, kiedy ten zawołał do Niego”.
Dzięki Tobie moja pieśń pochwalna płynie
w wielkim zgromadzeniu.
Śluby me wypełnię wobec bojących się Jego.
Ubodzy będą jedli i nasycą się,
chwalić będą Pana ci, którzy Go szukają.
„Niech serca ich żyją na wieki”.

Przypomną sobie i wrócą
do Pana wszystkie krańce ziemi;
i oddadzą Mu pokłon
wszystkie szczepy pogańskie,
bo władza królewska należy do Pana
i On panuje nad narodami.
Tylko jemu oddadzą pokłon wszyscy, co
śpią w ziemi, przed Nim zegną się wszyscy,
którzy w proch zstępują.
A moja dusza będzie żyła dla Niego,
potomstwo moje Jemu będzie służyć,
opowie o Panu pokoleniu przyszłemu,
a sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi,
który się narodzi: „Pan to uczynił”. (Ps 22)

Jezus chciał takze tego doświadczyć. Dla wszystkich tych którzy trwają w mroku. Którym wydaje się że znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Którzy myślą, że są opuszczeni przez Boga. Ludzi tracących grunt pod nogami.

W tym duchu trzeba też popatrzyć na Maryję – STABAT MATER DOLOROSA…

Matkę, dla której wali się świat…

Której dziecko skatowali i czekają tylko aż wyzionie ducha…

Matkę zanurzoną w tłumie szyderców, wiwatujacych na cześć tego co się stało…

Ludzi prześcigajacych się w coraz wymyślniejszych obelgach…

STABAT MATER DOLOROSA…!

ZWRÓCONY DO OJCA

Psalm 22 kończy się światłem uspokojenia. Uspokojenia jak niemowlę śpiące na piersi rodzica. Jezus chce pokazać, że jak dziecko, dalej, w ogromnej prostocie zachowuje wierność Bogu. Trwa przy Ojcu. Woła jak Hiob: „Choćbyś mnie zabił, ufać Ci będę”

Potem podkreśla jeszcze tą ufność odnosząc się do Psalmu 31 – swym wołaniem:

„Ojcze w Twoje ręce składam Ducha mego”

Niezwykła jest wymowa tych słów kiedy poptrzy się na cały psalm:

Panie, do Ciebie się uciekam,
niech nigdy nie doznam zawodu;
wybaw mnie w Twojej sprawiedliwości!
Skłoń ku mnie ucho,
pośpiesz, aby mnie ocalić.
Bądź dla mnie skałą mocną,
warownią, aby mnie ocalić.
Ty bowiem jesteś dla mnie skałą i twierdzą;
przez wzgląd na imię Twoje kieruj mną
i prowadź mnie.
Wydobądź mnie z sieci zastawionej na mnie,
bo Ty jesteś moją ucieczką.
W ręce Twoje powierzam ducha mojego:
Ty mnie wybawiłeś, Panie, Boże wierny!
Nienawidzisz tych, którzy czczą marne bóstwa,
ja natomiast pokładam ufność w Panu.
Weselę się i cieszę z Twojej łaski,
boś wejrzał na moją nędzę,
uznałeś udręki mej duszy
i nie oddałeś mnie w ręce nieprzyjaciela,
postawiłeś me stopy na miejscu przestronnym.

Zmiłuj się nade mną, Panie, bo jestem w ucisku,
od smutku słabnie me oko,
a także moja siła i wnętrzności.
Bo zgryzota trawi me życie,
a wzdychanie – moje lata.
Siłę moją zachwiał ucisk
i kości moje osłabły.
Stałem się znakiem hańby
dla wszystkich mych wrogów,
dla moich sąsiadów przedmiotem odrazy,
dla moich znajomych – postrachem;
kto mnie ujrzy na ulicy,
ucieka ode mnie.
Zapomniano w sercach o mnie jak o zmarłym:
stałem się jak sprzęt wyrzucony.
Słyszę bowiem złorzeczenia wielu:
„Trwoga dokoła”,
gdy przeciw mnie się zbierają,
zamyślają odebrać mi życie.

Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie,
mówię: „Ty jesteś moim Bogiem”.
W Twym ręku są moje losy: wyrwij mnie
z ręki mych wrogów i prześladowców!
Niech zajaśnieje Twoje oblicze nad Twym sługą:
wybaw mnie w swej łaskawości!

Panie, niech nie doznam zawodu, skoro Cię wzywam;
niech się zawiodą występni, niech zamilkną w Szeolu!
Niech zaniemówią wargi kłamliwe,
co zuchwale wygadują na sprawiedliwego
z pychą i ze wzgardą.
Jakże jest wielka, o Panie, Twoja dobroć,
którą zachowujesz dla tych co się boją Ciebie,
i okazujesz tym, co w Tobie szukają ucieczki
na oczach synów ludzkich.
Ukrywasz ich pod osłoną Twojej obecności
od spisku mężów,
w swoim namiocie ich kryjesz
przed sporem języków.
Błogosławiony niech będzie Pan, który okazywał
cuda swoje i łaski w mieście warownym.
Ja zaś powiedziałem przerażony:
„Odcięty jestem od Twoich oczu”,
lecz Tyś wysłuchał głos mego błagania,
gdy do Ciebie wołałem.
Miłujcie Pana, wszyscy, co Go czcicie!
Pan zachowuje wiernych,
a odpłaca z nawiązką tym,
którzy wyniośle postępują.

Bądźcie mocni i mężnego serca,
wszyscy, którzy pokładacie ufność w Panu! (Ps 31)

Jezus umiera zwrócony do Ojca. Potem zstępuje po Adama do otchłani. Bierze na siebie męki otchłani. I oddał ducha.

NARODZINY KOŚCIOŁA

Nawet tutaj obceny jest krzyż. W narodzinach kościoła. Ubogich do cna, pokrnych do cna, zależnych. Pod krzyżem jest kilka osób z których yrośnie cały kościół. Ziarnko gorczycy. Matka i Jan i kilka osób. Wikro-wspólnota. Tu nie ma tłumu z Placu Świętego Piotra.  Tu jest garstka osób z których wyrośnie Kościół z miliardami wiernych.

Jezus oddaje Ducha, tchnie Ducha w ten rodzący się Kościół. To jest tchnienie Stwórcy! Tak jak tchnął w nozdrza Adama i Ewy tchnienie życia. Tak i tutaj tchnął swego Ducha w ten zalążek Kościoła.

I jak z żebra Adama zostałą zbudowana Ewa, tak z prebitego boku, z odsłoniętego żebra Oblubieńca, rodzi się Oblubienica.

Z boku śpiącego Adama zrodziła się Ewa, z boku zmorzonego snem śmierci Jezusa zrodzi się Kościół. Ewa zrodzona w ogrodzie rajskim. Kościół zrodzony na śmietnisku za miastem.

OTO BARANEK BOŻY

Św Jan w Ewangelii opisuje Jezusa jako Baranka Paschalnego. Porównuje mękę do pieczenia Baranka. W tym co się dzieje z Jezusem także odwołuje się do Paschy – „kości Jego nie będą łamane”

„Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”:

Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi – tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego. Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? na kimże się ramię Pańskie objawiło? On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi, i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało. Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami. (Iz 52,13-53,12)

To jest ten Baranek Paschalny, którego Żydzi składali w ofierze każdego roku.

To jest ten Baranek, KTÓREGO KREW CHRONIŁA OD ŚMIERCI!

To jest Baranek, który wyzwala z niewoli z Egiptu!

To jest ten Baranek, z którym można się spotkać każdego dnia w EUCHARYSTII.

Pan na krzyżu pokazał wypenienei się wszystkich proroctw…

PRZEBITE SERCE

Jan podkreśla że połamano kości łotrów, ale nie Jezusa. Tak jak Słowo Boże zabranai łamania kości Baranka Paschalnego. Jan widziął to na włąsne oczy i zaświadcza o tym…!

Analizy ukrzyżowania Jezusa pokazują, że prawdopodobnie umarł On na serce. Akcja Jego serca zatrzymała się. Serce nie wytrzymało.

W sensie duchowym zdecydowanie przyczyną było Jego SERCE. Miłość. Sama Miłość. Kochająca całym SERCEM! To Serce pękło z MIŁOŚCI do każdego z nas…

Serce, na które zwalił się grzech całej ludzkości, całego świata…

„Tak mnie pobili w domu umiłowanych!”

MIŁOŚC NIE JEST KOCHANA. TO SERCE PĘKA Z BÓLU!

Ale przez tą ranę otwierają się, uchylaja się drzwi do Raju! Piekło traci!

Oto dom OJCA stoi otworem!

Raj przywrócony! Łotr może jako pierwszy wchodzi przez te na nowo otwarte drzwi…

SYMBOLIKA KRZYŻA

Belka pionowa łączy Niebo z ziemią.

Sprawy Boskie ze sprawami ludzkimi.

Belka pozioma łączy ludzi ze sobą.

Belka pionowa wchodzi w głębiny ziemi – by tam spotkać praojca Adama…


Panie ucz mnie trwać przy Krzyżu.

Pomóż mi cenić Kościół.

 

 

42. MISTERIUM Golgoty

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Wielki Post 2019

CZY TO JUŻ KLĘSKA I KONIEC?

Tak myślała Wysoka Rada. To już wreszcie koniec. Dochodziło południe, wieczorem miałą być Pascha. Już byli an szczycie Golgoty. Jeszcze chwila. Tak Go skatowali, że długo nie pociągnie na tym krzyżu.

NIBY ŚMIERĆ I KLĘSKA,
ALE TU DOKONUJE SIĘ ZWYCIĘZTWO! – TRYUMF MIŁOŚCI!

Miłości, która została zdradzona i opuszczona – co zapowiada dzisiejsza Ewangelia:

Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi. Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi. Jeden z uczniów Jego – ten, którego Jezus miłował – spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: Kto to jest? O kim mówi? Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego: Panie, kto to jest? Jezus odparł: To ten, dla którego umaczam kawałek /chleba/, i podam mu Umoczywszy więc kawałek /chleba/, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty A po spożyciu kawałka /chleba/ wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej. Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: Zakup, czego nam potrzeba na święto, albo żeby dał coś ubogim. A on po spożyciu kawałka /chleba/ zaraz wyszedł. A była noc. Po jego wyjściu rzekł Jezus: Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, dokąd idziesz? Odpowiedział mu Jezus: Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz. Powiedział Mu Piotr: Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? życie moje oddam za Ciebie. Odpowiedział Jezus: życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz. (J 13,21-33.36-38)

To wszystko co wydarzyło się na Golgocie jest w niezwyky sposób zawarte w Eucharystii. W tym okruchu Chleba są całe tajemnice Golgoty…

KOCHAM CIĘ CZŁOWIEKU!

Zmartwychwstanie i dar Ducha Świętego będzie już tylko ujawnieniem tego, co się dokonało na krzyżu. Przedarcie się Ducha Miłości przez zasłonę ciała i śmierci. Miłości która na krzyżu wypowiedziała swe ostatnie słowa – „Kocham Cię człowieku! Do końca”

Krzyżowanie było rzymskim sposobem wymierzenia kary śmierci. Najstraszliwszym jaki był wówczas znany. Najokrutniejsza i najpotworniejsza z kar. Kara ostateczna przeznaczona głównie dla NIEWOLNIKÓW. Taką drogę wybrał Jezus! Bo chciał być ostatnim z  niewolników i sługą wszystkich. On chciał być sprzedany jak niewolnicy, za cene niewolnika – za 30 srebrników. Chciał umrzeć jak niewolnik.

Jezus wstąpił na krzyż. Zasiadł na tronie krzyża. Starożytny rzym znał krzyże które zwierały drewniane kliny, na których skazaniec przybity do krzyża mógł się oprzeć jak na siedzeniu. Możliwe, że także Jezus był przybity do takeigo właśnie krzyża, który był Jego tronem królewskim.

Na Golgocie został przebity za nasze grzechy a potem wciągany linami wstąpił na krzyż. Po czym przybito Jego nogi.

Agonia trwała długo… Czasem kilka dni! Dopiero za czasów cesarza Augusta zaczęto pozwlać zdejmować ciała i pochować. Wcześniej wisiały rozkładajac się na krzyżach, rozsarpywane przez zwierzęta…

Ewngeliści milczą. Są dyskretni: „tam Go ukrzyżowno…”. Nie mówią nic więcej albo niewiele więcej.

Ta kaźń jest nie do opisania i nie do wyobrażenia! Jednak w kontemplacji trzeba powoli wchodzić w elementy tego wydarzenia. Sercem i uczuciem wejść w każde uderzenie młota, każdy oddech łapany z takim trudem przez Pana, przeszywajacy ból, palącą skórę, koronę z cierni drapiących czaszkę, krople krwi ściekające po belce krzyża…

Kontemplacja pozwala spojrzeć oczami Pana na rozwścieczony tłum, który żąda krwi i sensacji. Pozwala spojrzeć we wściekłe oczy tych którzy Pana lżą i plują na niego, wyśmiewają Go. Na tłum gapiów, którzy przyszli zobaczyć wydarzenie…

W centrum stoi TRON KRÓLA. A NA NIM MESJASZ. ZBAWCA ŚWIATA. Centrum lidzkości. Tu nie ma nic z wielkich uroczystości odpustowych. Tu nie ma nic z pochodów procesji Bożego Ciała. Ten tłum jest pełen wściekłości… Tylko kilka oczu roni łzy… MATKA, Jan, Józef z Arymatei, Szymon z Cyreny, Weronika, kobiety spotkane na drodze…

Bóg, który tak bardzo umiłował człowieka! Aż po śmierć. Sam stał się człowiekiem, by jako człowiek umrzeć za wszystkich ludzi.

Golgota to epifania grzechu. Tak wygląda przebłysk piekła. Piekła, które triumfuje. Tu można się nauczyć czym jest grzech i do jakiej rzeczywistości prowadzi życie w grzechu. Jak potwornie szatan nienawidzi człowieka. Chciałby każdego człowieka widzieć w takim stanie w jakim jest Jezus na krzyżu. Dla Pana to tylko 3 dni! Dla wielu którzy wybierają potępienie – cała nie kończąca się wieczność…!!!

Jezus poszedł aż do przedsionka, pod bramy piekieł, żeby jako Król zawołać do tych którzy aż tam dotarli. Zawołać do ludzkiego serca: „ZAWRÓĆ!” „Jeśli prezjdziesz ten próg – nie będzie już powrotu”. Nie ma sytuacji bez wyjścia. DO ostatniego twego tchnienia. Pokazuje to w rozmowie z dobrym łotrem. Do ostatniego oddechu możesz zawrócić… Im szybciej to zrobisz tym lepiej anuczysz się trwać przy Chrystusie. Tym większa szansa że w swej wolnosci, na końcu życia, wybierzesz właściwą drogę.

Żródłem tej kaźni jest GRZECH! KAżdy z nas przyłożył rękę do tego krzyżowania!

WYSZYDZENIE

To co czyni człowiek, który otworzył swe sece na działanie złego przekracza wszelkie granice człowieczeństwa! Jezus cierpi potwornie przybity do krzyża, ubiczowany, z koroną cierniową na głowie. A ludzie wokół Mu urągają!

Arcykapłani, Sanhedryn, Starszyzna, przedstawiciele Oblubienicy, Izraela, kpią sobie z Oblubieńca, z Jezusa. Golgota to góra przymierza z ludem, który Jezus chce odkupić. Ale to przymierze nie przystaje do żadnego opisanego w Starym Testamencie.

Jezus zbuduje to przymierze na dwóch osobach – symbolicznie – potrzeba Mu Matki i Jana. A całe okolica, wszyscy zgromadzeni będą z Niego szydzić. Napawać się wygraną, nie wiedząc nawet że jest pozorna. Tłum naśladuje starszyznę. Odzywają się najokrutniejsze prawa tłumu…! Dla tłumów krzyżowanie to nieraz okrutna zabawa i rozrywka od codzienności. Mało kto współczuł…

Jeus uczy tu postawy MIŁOSIERDZIA i MODLITWY. Ubogiej, prostej, pokornej, uzależnionej od Ojca – „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”

MIŁOSIERDZIE

Powoli otwierają się wrota Raju, zamknięte po grzechu praojców. Jezus pokazuje, że to już. Jeden z łotrów karci drugiego i woła:

„Jezu wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa”

„Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci,
DZIŚ ZE MNĄ BĘDZIESZ W RAJU!”

Pierwsza szczelina wrót raju się uchyla i dobry łotr się już tam wślizguje.

Dostał zapewnienie zbawienia o którym moglibysmy marzyć! Ma absolutna pewność, że gdy tylko odda ostatnie tchnienie będzie w Raju! Dziś. Za parę chwil. CHODIE!

Każdy, nawet największy łotr, gdy tylko zwróci się do Pana ze swym wołaniem o miłosierdzie: „Jezu UFAM Tobie” usłyszy:

„Jeszcze dziś będziesz ze mną w Raju”

Bo Jezus przyszedł nas ocelić i płąci cenę życia za ocalenia każdego człowieka.Tragedią człowieka jest to, że ma wolnosć i może tą propozycję odrzucić…!

A jeśłi odrzuci? Jezus powiedział do kobiet na drodze krzyżowej:

„Jeśli to się dzieje z zielonym drzewem,
to co sie stanie z suchym?”

Co będzie się działo z ciałem grzesznika?


Panie udziel mi Twego Ducha i nie pozwól mi już nigdy wybrać zła. Nie daj mi wybierać grzechu. Wlej w me serce łąskę najwyższej pokory która chroni przed grzechem. Przezorności.

Ucz mie drogi pasyjności – kontemplacji Twego oblicza.

Ucz mnie drogi maryjności – wpatrywania się w Twe oblicze  i zachowywania w sercu skarbów płynących z tych niezwykłych spotkań.

Przejdź do paska narzędzi