Pójdź za Mną – co ty na to – jak odpowiesz?

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Dzisiejsza Ewangelia to dialog, który Jezus prowadzi i chce przeprowadzić z każdym z nas:

[…] A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” Odpowiedział Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś baranki moje”. I powtórnie powiedział do niego: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?” Odparł Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś owce moje”. Powiedział mu po raz trzeci: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?” Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: „Czy kochasz Mnie?” I rzekł do Niego: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego Jezus: „Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: „Pójdź za Mną!” (J 21,1-19)

Ten dialog odbywa się w konfesjonale, ma też miejsce w czasie każdej Eucharystii.

Trzy razy zaparcie i trzy razy pytanie o Miłosć.

Zaskakujące jest też to, że Jezus „nie owija w bawełnę” – pokazuje Piotrowi jaki los czeka go, gdy pójdzie za Nim. Potem wzywa go do tego.

Piotr w wieczerniku deklarował się, że pójdzie za Jezusem aż na śmierć… Skłądał wielkie obietnice. Upadł przy pierwszej okazji zaświadczenia, że jest uczniem Jezusa.

Teraz optyka się obwraca. To Jezus przychodzi z propozycją do Piotra. Jezus inicjuje całą romowę. Pokazuje ryzyko i składa propozycję: „Pójdź za mną”

W moim życiu było wiele porywów serca które potem wypaliło życie jak stertę słomy.

BYły też takie propozycje które przyszły jako światło od Pana. Czasem w trudnym czasie. Nie podparte wielkimi emocjami. Te  przetrwały.

Trwać przy Jezusie, trwać w łasce uświęcejącej i czekać na Jego propozycję. To jest przekaz tej Ewangelii. Nawracać się odpowiadając Mu: „Ty wiesz ze Cię kocham!”.

Wsłuchiwać sie w Jego propozycje zawarte w Słowie, natchnienia Ducha w czasie modlitwy. Spojrzeć realistycznie na tą drogę która mnie czeka – być może ta droga prowadzi ku śmierci, ale śmierć to nie kres – po niej przyjdzie Zmartwychwstanie. Wreszcie usłyszeć fundamentalne: „Pójdź za mną!”

Jezus dał nam wolnść. SKłąda propozycję i czeka na odpowiedź. Mamy prawo do każdej z odpowiedzi… Tu dzisiejsza perykopa się urywa, jakby czekajac na odpowiedź każdego z uczestnikó Eucharystii.


Panie wspomagaj mnie w trwaniu w łąsce uświęcajacej i wsłuchaniu TWego głosu w Słowie i na modlitwie.

Dodaj mi odwagi do podjęcia Twojej propozycji i pójścia za Tobą tam, gdzie Ty mnie wzywasz swoją mocą.

 

Nakarmieni Chlebem przeprawiają się przez ciemność i burzę – do celu

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Szatan zrobi wszystko, żeby człowiek przylgnął do niewłaściwego obrazu Boga. By się Boga bał. By Boga ignorował, albo starał sie „Boga wyjaśnić” stosując równania z podręczników fizyki… 

Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi przeprawili się przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wiatru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: To Ja jestem, nie bójcie się! Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali. (J 6,16-21)

Uczniowie wypływają na drugi brzeg jeziora. Czeka ich długa podróż. brzegi jeziora dzieli kilka kilometrów. Doświadczyli cudu nakarmienia rzeszy ludzi. Zostali nakarmieni przez Jezusa Chlebem. Doświadczyli cudu zapowiadajacego Eucharystię. Wyszli z niej i podjęli drogę…

Nastały CIEMNOŚCI… Wzburzyły się fale – zaczęłą się BURZA

Oni walczą. Wytrwae plyną na drugą stronę. Pokonali już większość drogi.

25..30 stadiów to odpowiednia 20.30 krotności długosci stadionu olimpijskiego. Przepłynęli jakieś 5..6 kilometrów. Tyle mniej więcej ma Jezioro w najszerszym miejscu. Są już blisko Kafarnaum. Pewnie widzą światła portu…

Widzą przedziwne zjawisko. Postać idzie w ich stronę po jeziorze. Jako rybacy wierzący, że w wodach kryją się potwory morskie. Jako ludzie opowiadający sobie niestworzone historie przy wieczornych ogniskach po połowie ryb sądzili, że to zjawa.

Szatan wykorzystał legendy, historie, wykorzystał może strachy dzieciństwa i stara się ich PRZESTRASZYĆ PRZYCHODZĄCYM BOGIEM!

W życiu współczesnych bywa pewnie podobnie.

Jedna spowiedź w której dośwadczyło się złego dnia kapłana w konfesjonale potrafi później pokutować strachem przed kolejnymi. JEZUS przychodzi z łaską. Trzeba się przedrzeć przez jezioro swoich strachów, ciemnosci i wewnętrznych burz, bu Go przyjać do łodzi swego życia.

Gdy JEzus ich uspokaja w cudowny sposób znajduja się przy drugim brzegu. Są zaskoczeni jak to się stało. Może dostrzegali już światła portu w Kafarnaum. Widzieli, że jeszcze trochę, jeszcze kilometr moze półtory i będziemy mogli tąpać po suchym lądzie. Jednak potem zwrócili sie w drugą stronę. Wpatrzyli w Jezusa który do nich przychodzi i ten ostatni odcinek przebyli jakoś niezauważenie.

To Słowo mówi tak dużo o życiu duchowym.

Do człowieka należy zmaganie się. Wytrwałą walka. I dążenie ku celowi czasem przez totalna ciemność, przy przeciwnym wietrze i potwornych falach. Jednak ostatnie słowo, ostatni etap należy zawsze do Jezusa. To Niebo jest szczęśliwym portem ludzkiego życia.

Tak na prawdę tylko zniechęcenie jest ludzką przegraną. Gdyby Uczniowie nie uwierzyli Jezusowi. Gdyby zaczeli w popłochu i strachu skakać do wody, ratować się włąsnymi siłami, kto wie, może część z nich straciłaby życie przy takich falach. Albo w przerażeniu zaczęliby wiosłować jak najdalej od tej „zjawy” w zupełnie innym kierunku.

To Słowo pyta też o najgłębszy obraz Boga w sercy człowieka. Czy jest on utkany nicią Miłosci i Miłosierdzia. Czy może bezdusznej sprawiedliwości i ludzkich reguł.

Czy jest to obraz bezdusznego sędziego, który odpłaca surowo za każde nasze potknięcie? Przychodzi w środku burzy byśmy powyskakiwali z łodzi i potopili się.

A może boga ignoranta, który nastraszy przejdzie obok i nie dojdie do spotkania. Boga który stworzył świat i tylko teraz obserwuje.

Czy jedna jest to Obraz Boga który przychodzi w środku burzy. Uspokaja. Wchodzi w dialog. Doprowadza naszą drogę do końca – wtedy gdy już siły opadaja po całonocnej walce z falami i przeciwnym wiatrem.

Szatan zrobi wszystko, żeby człowiek przylgnął do niewłaściwego obrazu Boga. By się Boga bał. By Boga ignorował, albo starał sie „Boga wyjaśnić” stosując równania z podręczników fizyki…

ZAdanie chrześcijanina to wytrwałosć i otwartość na Boże przyjście. Rozeznawanie duchów, które do nas przychodzą. Czy budują narastajajacy strach, czy nęcą, a może wzywają ku czemuś dobremu, pozytywnemu, przynoszą pokój serca i prowadzą do celu…


Panie przyjdź do mnie w środku burz w których się znajduję…

Daj mi rozpoznać Twoje przyjście – oddal strach i rozlej się z łaską pokoju serca.

Przyjdź Panie i udziel łąski wytrwałości, walki ze zniechęceniami.

Przyjdź, w srodku burzy, w środku nocy, gdy już opadam z sił i zabierz utrudzenie i zmęczenie i daj mi twoje jarzmo – słodkie i lekkie.

Przedziwne mianowanie Królowej

Tagi

, , , , , , , , , ,

Przedziwne jest to nadanie godności Królwej dla Maryji. Dokonuje tego sam najwyższy Kapłan, ale i Bóg, a zarazem jej Synem. Dokonuje tego aktu z tronu królewskiego, choć tyn tronem jest narzędzie zagłady – Krzyż. Same słowa także są niezwykłe. Maryja staje się Królową całej ludzkości.

Nasz Bóg prowadzi nas w najgłębsze paradoksy, gdzie potrzeba WIARY! 

Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19,25-27)

Wejście w głębię tego wydarzenia zapisanego w trzech zdaniach potrzeba oczu wiary.

Maryja wybrana spośród wielu niewiast. Spośród tych, które stały pod krzyżem.

On JEzus Bóg-Człowiek – syn Władcy Wszechświata nadaje Maryji, swojej Matce godność królewską.

Oczyma wiary trzeba tu wejść za zasłonę symboli i znaków.

Jan reprezentujacy całą ludzkość, ludzkość umiłowana przez Jezusa,

Maryja – Niepokalane Poczęcie – Nowa Ewa. Kobieta bez zmazy grzechu pierworodnego. Majaca w sobie niesamowitą godność. Skupiajaca w sobie całą miłość Bożego stworzenia – najlepsza kandydatka na Królową.

Grono świadków, naród Izraela, który może potwierdzić te wydarzenia. Trzy kobiety stojące obok.

Jedna z pieśni mówi: „On wstąpił na drzewo jak na rydwan Królewski” Jezus jest na tronie Króla. Przedziwny to tron. Bóg zawsze znajduje drogi przeplecione paradoksem. By w nie wejść potrzeba spojrzenia wiary. Wejścia poza to co namacalne i dotykalne w to co niewidzialne i zasłonięte. Bez paradoksu nie ma wiary. Jezus na tronie Krzyża.

On UJRZAŁ Matkę i umiłowanego ucznia.

Słowa nadania godnosci Królowej:

„Oto sn twój!” „Oto Matka Twoja!”

Jezus mówiac do Jana mówi do każdego człowieka. Oczyma wiary można ty dostrzec zarysy wszystkich ludzi na świecie.

Maryja staje się Królową ludzkości.

Obok Jana stała prawdopodobnie jego własna Matka – siostra Maryji. Jan zyskał zatem drugą Matkę – tak jak każdy z nas. Poza matką biologiczną, zyskał Matkę całej ludzkości.

Dalej Słowo mówi co zrobić z tym wydarzeniem:

„I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.”

Po prostu zacząć traktować ją jak Matkę. Nic więcej. Wejsć z Nią w zażyłosć dziecka i Matki. Zbudować relację.


Maryjo, Matko, uznaję Cię za moją Królową!

Bądź Królową moich czystych myśli. Mojego człowieczeństwa. Prowadź mnie ku życiu wiecznemu.

Nie daj mi zapomnieć że to wszystko dzieje się właśnie tam – na Golgocie – u stóp Tronu Krzyża…

 

Z niezmierzonej obfitości Ducha – ulewa łask z nieba

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Niezwykłe jest dzisiejsze słowo. Mówi o tym, jak znaleźć się w środku wielkiej nawałnicy. Nawałnicy w czsie której chcemy stać tam, gdzie najsilniej leje z Nieba. Bo w nawałnicy w dzisiejszym słowie jest ulewa Bożych łask. Darów Ducha….

Jezus powiedział do Nikodema: Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim. świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela /mu/ Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży. (J 3,31-36)

Dwa światy:

  • świat z wysoka
  • świat ziemski

Kto z wysoka przychodzi – PANUJE NAD WSZYSTKIM – JEST PONAD WSZYSTKIM.

Kto znów z ziemi, temu się wydaje, że ma władzę – myśli i mówi po ziemsku

Z Nieba, z góry są ci, którzy narodzili się z Ducha Świętego. Są ochrzczeni i żyją łaską chrztu. Poddają się działaniu Ducha i dają się Duchowi prowadzić.

Ciekawe jest jedno ze zdań Jezusa:

Człowiek zrodzony z Ducha świadczy – mówi o swoich doświadczeniach duchowych – o tym co widział i słyszał – A ŚWAIDECTWA JEGO NIE PRZYJMĄ!

Jezus zapowiada nam odrzucenie. Spychanie na margines. Niezrozumienie. I gdyby to słowo zakończyło się na tym zdaniu, to całą ewangelizacja i głoszenie byłyby totalnym marnotrastwem czasu.

Jednakże to Słowo ma kontynuację:

Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela /mu/ Ducha.

Będą tacy, którzy uwierzą. Mało tego. Głosiciel Ewangelii zostanie zalany deszczem łąsk. Wyleje się na niego nawałnica łąsk – z niezmierzonej obfitości Ducha. To zdanie brzmi tak, jakby stanąc pod strumieniem łąsk rozmiaru wodospadu Niagara. Łask, które wylałyby się na jednego człowieka. Przeograom Bożych darów – nadobfitość. Bóg nie ma umiaru w obdarowywaniu swych dzieci. To tylko nam się wydaje, że milczy, jest daleko i się nami nie interesuje.

(źródło: https://www.4usky.com/download/164578090.html)

 

W takiej perspektywie każde głoszenie ma sens.

Do tego jeszcze Bóg dokłada życie wieczne – jaby miało być mało…


Panie pociągniej mnie go głoszenia. Do stawania pod wodospadem niezmierzonej obfitość Twego Ducha. Rozpal moje serce i nie daj mi sie zrazić i zniechęcić gdy mnie nie przyjmą, nie zrozumieją.

Nikodem we mnie…

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

W wielu chrześcijanach drzemie Nikodem. Od lat młodości związani z kościołem, znający go od podszewki. Znający nabożeństwa. Znający naukę kościoła, Biblię…
W spotkaniach Jezusa z Nikodemem tak bardzo odzwierciedlają się spotkania z Nami. Jezus bazuje na naszej wiedzy, doświadczeniu. Mówi językiem wymagajacym pójścia głębiej, wymagajacym, bo nie chce byśmy się zatrzymali na duchowym mleku, ale już też zaczęli przyjmować stałe pokarmy duchowe…

SŁOWO

Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu. (J 3,16-21)

KONTEMPLACJA

Jako chrześcijanin od urodzenia ochczony jako dziecko mam wpojone w umyśle i w sercu, że Bóg to Miłość. Że On, Bóg miłuje świat. Jezus tutaj na tym bazuje i każe wejść głębiej.

Popatrz jaka to jest Miłość. Tak wielka, że daje Syna Jednorodzonego, Pierworodnego, Jedynaka. Daje go ludziom, a ci go zabijają. Bo Bóg kocha swego Syna ale także miliardy przybranych dzieci, stworzonych na swój obraz. Miliardy ludzi.

Dał Syna, by:

każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

Spotkanie Nikodema to także głębokie pytanie o tą postawę WIARY...

Widzieć w Synu nie tylko Bozię, nie tylko słodkie dzieciątko zrodzone w Betlejem, ale i tu Jezus pociąga nauczyciela Izraela głębiej. Ku WIERZE. Poza zasłony człowieceństwa Jezusa. Poza to co jest tu i teraz.

UWIERZ to znaczy?

  • UWIERZ = zobacz w Jezusie ZBAWICIELA – tak na serio. Co to znaczy!
  • UWIERZ = wyjdź poza schamty czysto ludzkie w postrzeganiu Jezusa i wydarzeń Ewangelii
  • UWIERZ = wyjdź poza swoje życie i spojrzyj co jest dalej – w ten świat zakryty przed naszym doświadczeniem – przestrzeń Raju, z której dochodza do nas tylko jakies odblaski
  • UWIERZ = to patrz w stronę celu ostatecznego ale bądź swiadom tu i teraz, dzisiaj że robisz krok za krokiem właśnie ku temu celowi
  • UWIERZ = to nie żyj marzeniami o przyszłości w Niebie ale stąpaj twardo poziemi idąc w stronę Nieba.

BO WIARA ROZSTRZYGA…

„Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.”

…A SWIATŁO POZWALA OCZYŚCIĆ

Potem Jezus pokazuje metode wzrostu, kroczenia ku celowi, ku Zbawieniu.

Pokazuje też drogę rozeznawania, badania czy idę we właściwym kierunku, czy też zaczynam błądzić. Każe spojrzeć na wnętrze na relację do Ojca, oraz na życie w Świetle, w łasce uświęcajacej. Jezus sam podkreśla, że powrót do łaski uświęcajaćej jest bardzo trudny. Pokazuje, że wiele kosztuje: żalu, upokorzenia wewnętrznego, strachu. Ale to jest właśnie trud i cena, którą trzeba zapłacić, by być na właściwej drodze…

„A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.”

Samo-potępienie ma w tym Słowie smak WYRZUTÓW SUMIENIA.

Po grzechu człowiek ma wyrzuty sumienia. I albo podejmie bolesną drogę nawrócenia i zbliżenia się na nowo ku ŚWIEATŁU, albo pójdzie dalej w CIEMNOŚĆ negująć coraz silniej głos sumienia. Idąc coraz głębiej w stronę CIEMNOŚCI, coraz trudniej się stamtąd wydostać. A Bóg wie, że największą tragedią dla takiej osoby będzie umrzeć w CIEMNOŚCI i stanać twarzą w twarz z samą ŚWIATŁOŚCIĄ – z Chrystusem. Wtedy człowiek wobec BLASKU ŚWIATŁA MIŁOŚCI może wybrać CIEMNOŚĆ na wieki. Wyrzuty sumienia po wielu latach trwania w CIEMNOSCI grzechu, wtedy gdy stanie się wobec całej prawdy, wobec ŚWIEATŁA – to musi być potworne doświdczenie. Człowiek świadom i przygnieciony ogromem zła, które popełnił bardzo łatwo może wpaść w rozpacz.  W swej wolności, może odwrócić się od bramy ŚWIATŁA i pójść w stronę bramy CIEMNOŚCI. Zza żadnej z tych bram już nie ma powrotu… Samo-pottępienie na wieki – trudno sobie wyobrazić ciężar wyrzutów sumienia utrwalonych na wieki – zostaje rozmacz w śwaidomości, że nie ma juz drogi powortu – PIEKŁO… Przerażajacy świat… Dlatego Jezus tak bardzo zapragnał wyzwolić ludzi. Tak bardzo woła by trwać całe życie w ŚWIETLE. Nawracać się. Uznać w Jezusie orędownika u Ojca. Pokazuje jak to zrobić:

WIARA wyznacza cel…

…a CEL to Zbawienie – życie w ŚWIETLE po wieki…

…zaś rozeznawanie stanu ducha – stawanie w ŚWIETLE tu na Ziemi to METODA dotarcia do celu!

Człowiek żyjacy w ŚWIETLE ma dużą szansę na to, że po śmierci wybierze bramę ŚWIATŁA. Wejdzie ze świadomością grzechów, które może trzeba odpokutować w czyśćcu. Ale ponieważ na ziemi doswiadczył ŚWIATŁA i żył w ŚWIETLE, to i całą wieczność woli spędzić w ŚWIETLE a nie w CIEMNOSCI!


Panie oczyszczaj me serce. Dodaj mi odwagi do ciągłego stawania w ŚWIETLE tu na ziemi. Do ciągłego nawracania się. Rozeznawania stanu mojego ducha, słuchania sumienia i zawracania jak najszybciej, gdy zacznę wchodzić w CIEMNOŚĆ grzechów. Gdy zacznę robić kroki w stronę CIEMNOŚĆI pociągany pokusami.

Przymnóż mi WIARY i pozwól żyć w ŚWIETLE. W Tobie, byście Ty i Ojciec przyszli do mnie i trwali we mnie.

Narodzić się na nowo

Tagi

, , , , ,

SŁOWO

Jezus powiedział do Nikodema: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha”. W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: „Jakżeż to się może stać?” Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: „Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”. (J 3,7b-15)

KONTEMPLACJA

Wiara!

Znów wezwanie Jezusa by wyjśc poza to o namacalne ziemskie i widzialne.

Choć On zna nasze ograniczenia:

Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich?


Panie daj mi się na nowo narodzić z Ducha! NArodzić w WIERZE i w PRAWDZIE.

Pomóż mi duchowo wzrastać.

 

Potencjał drzemiący w ziarenku…

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Jak ogromny jest POTENCJAŁ maleńkiego ziarenka trzymanego w ręce Stwórcy. Ale człowiek to przedziwne ziarenko – obdarzone własną wolą. Może poprosić by być zasianym albo się sprzeciwić i nigdy nie wyzwolić swego ogromnego potencjału… Może umrzeć nigdy nie obumierając…!

 

SŁOWO

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec”. (J 12,24-26)

KONTEMPLACJA

OBUMRZEĆ…

Ziarno, które obumiera…

Obumrzeć to znaczy:

  • porzucić ten kształt, który się ma…
  • przejść przez bolesny proces umierania…
  • uwolnić potencjał życia, który ma się w sobie…
  • być wrzuconym w głębiny ziemi…
  • być ochrzczonym życiodajną wodą…
  • poddać się powolnym cichym i ukrytym procesom, z których rodzi się nowe życie…
  • czasem to znaczy być podeptanym…

OBUMRZEĆ znaczy patrzeć w WIARĄ…

Patrzeć poza zasłonę tego co widać.

Jaki potencjał można dostrzec w twardej małej kuleczce, w ziarenku? A przecież gdy obumrze, gdy wejdzie się poza to co widać i to co jest namacalne, wtedy można w nim zobaczyć potencjał do bycia wielkim drzewem…

Taki potencjał widzi w każdym z nas Jezus. Tak nas traktuje. Jesteśmy ziarenkiem w jego ręku. Ale szczególnym ziarenkiem. Mamy wolną WOLĘ. Możemy z Nim rozmawiać.

Możemy Mu powiedzieć: „TAK PANIE, WYPUŚĆ MNIE W GŁĘBINY I CIEMNOŚĆ ZIEMI”

„TAK, PANIE, PODDAJ MNIE PROCESOWI OBUMIERANIA, NIE MOJA ALE TWOJA WOLA NIECH SIĘ STANIE”

I On nas z miłością zasadzi, by wyrosło z nas Drzewo rajskie, by wyzwolił się nasz potencjał ukryty w naszym sercu i duchu przed wiekami…

Ale jako ziarno w Jego ręku możemy Mu powiedzieć: „NIE! NIE CHCĘ”, „TU JEST MI DOBRZE. TU JEST MI PRZYJEMNIE! NIGDZIE MNIE NIE WYPUSZCZAJ. SZCZEGÓLNIE W CIEPIENIE OBUMIERANIA”

„UWIELBIAM BYĆ ZIARENKIEM I TAK MI DOBRZE”

I On uszanuje naszą wolę…

Choć bez wody, w spiekocie słońca, także doznamy cierpień… Ale bez celu, bez potencjału wzrostu w wielkie drzewo, z czasem uschniemy na wiór i nasz potencjał przepadnie na wieki. Umrzemy nigdy go nie wyzwalając. Umrzemy nigdy nie obumierając.

„Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.”

POTENCJAŁ KU CZEMU?

A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec”.

Ku podążaniu drogami Króla, Mesjasza, Jezusa… Wypełnieniu powołania…

Ku Miłości Miłosiernej – Miłości czynnej – SŁUŻBIE.

Ku Uwielbieniu OJCA i byciu uczczonym przez Ojca!

POTENCJAŁ KU NIEPRAWDOPODOBNYM RZECZOM.

A kluczem jest POKORA, WIARA i WOLNA WOLA…


Panie wrzuć mnie w ziemię. Wrzuć mnie w głębiny ziemi. Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie…! Zasiej mnie i pilęgnuj, bym wzrastał, SŁUŻYŁ TOBIE i INNYM.

Prowadź mnie. Zasiej mnie tam, gdzie chcesz…

Polska głoduje… na brak świadków?

Tagi

, , , , , , , ,

STRACH, LĘK w sercach uczniów. OBAWA. Budowanie w sercu i umyśle wizji tego, co Żydzi mogą zrobić z nimi, skoro dopuścili się takich potworności wobec samego Jezusa. To wszystko podsycane roztrząsaniem i dyskutowaniem nad tym, co wydarzyło się trzy dni temu…

Wielkanoc 2019

SŁOWO

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam, gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: ”Pokój wam!”. A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: ”Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: ”Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: ”Widzieliśmy Pana!”. Ale on rzekł do nich: ”Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: ”Pokój wam!”. Następnie rzekł do Tomasza: ”Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz Mu odpowiedział: ”Pan mój i Bóg mój!”. Powiedział mu Jezus: ”Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego. (J 20,19-31)

STRACH, LĘK w sercach uczniów. OBAWA. Budowanie w sercu i umyśle wizji tego, co Żydzi mogą zrobić z nimi, skoro dopuścili się takich potworności wobec samego Jezusa. To wszystko podsycane roztrząsaniem i dyskutowaniem nad tym, co wydarzyło się trzy dni temu…

Co dalej…? Co teraz…? Czy te trzy lata to zmarnowany czas…?

Jezus daje ducha swym uczniom. Przychodzi. Mimo ich niedowiarstwa. Braku wiary świadkom, Magdalenie , czy uczniom z Emaus, On sam przychodzi. Wyrzuca im brak wiary ale na koniec daje owoc swej męki.

Daje DUCHA ŚWIĘTEGO. Daje też kolejny owoc – dar ODPUSZCZANIA GRZECHÓW!

Dziś NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA. Cały KOściół w sposób szczególny celebruje właśnie ten dar, właśnie to TCHNIENIE PANA!!!

Jezus w ręce ludzi powierza nieprawdopodobną łaskę, którą wysłużył na drzewie krzyża! W ręce ludzi – ich słąbe ręce. Te które tyle razy go zawodziły, opuszczały i zdradzały. Ale On cały czas jest z Nimi – widać to doskonale w historii Tomasza…

TOMASZ

Nie ma go z nimi….

On jako jedyny nie siedzi za zamkniętymi drzwiami.

A może po prostu w ukryciu gdzieś poszedł…

On tak jak i uczniowie nie wierzy świadkom Zmartwychwstania….

Gdy potem Jezus przychodzi doskonale wie co miało miejsce w sali w której byli zgromadzeni uczniowie. Zniknał im z oczu ale tylko jego widzialna postać. Jest cały czas przy nich. Trwa przy nich. Słyszy ich. Widzi ich….

Jest coś takiego w człowieku, że trudno mu wejsć w przestrzeń WIARY. Wyjśc poza sferę doświadczeń i widzieć to co jest poza zasłoną znaków, co jest głoszone przez świadkków, a czego samemu sie nie doświadczyło.

Szczególnie dziś w Polsce rozwija się świat ludzi poszukujacych doświadczeń na własnej skórze: skoku ze spadrochronem, zjazdu na nartach z najwyższych gór,  survivalu w głębokim lesie, itp… Doświadczyć na własnej skórze. Świat nauki – szkiełka i mikroskopu – wszystko ma swoje wyjaśnienie, swoje naukowe źródło,  swój udokumentowany powód. Miejsce na WIARĘ bardzo sie zawęża…

Lękamy się tego czego nie doświadczyliśmy. Lękamy się uchodźców. Lękamy się mocarstw. Siedzimy zkuleni i schowani za drzwiami…

Choć z drugiej strony ten świat zdaje się potwornie głodować. Głodować na brak śwaidków. Ludzi rozentuzjazmowanych tym co niewidzialne i skryte poza zasłoną znaków. Ludzi żyjących dla Boga. Ludzi korzystajacych z daru miłosierdzia, który wysłużył Jezus.

Daru, który w dzisiejszej Ewangelii powierza uczniom. Daru miłosierdzia i życia w łasce uświęcającej.


Panie pomóż mi być świadkiem. Pomóż mi żyć w łąsce uświęcajaćej. Jak najszybciej wracać do konfesjnału gdy upadnę. Ciągle walczyć. Pomóż mi także byc człowiekiem Wiary. Wiem że czasem bywam gorszy niż Tomasz w moim niedowierzaniu i żadaniu znaków i doświadczeń. Zaradź Panie memu niedowiarstwu…

 

NIE…DO…uWIERZENIA….?

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Wielkanoc 2019

Chodzili trzy lata z Jezusem. Byli z Nim dniem i nocą. Budowali relacje. Prowadzili rozmowy do późna w nocy. prosili o wyjaśnienia. Słyszeli wiele zapowiedzi śmierci i Zmartwychwstania.

Mimo to… nie wierzą śwaidkom Zmartwychwstania. Mówi się nieraz o niedowiarstwie Tomasza. Ale dziś Słowo pokazuje, że wszyscy Apostołowie przechodzili to samo co Tomasz…

SŁOWO

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Oni jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć. Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli na wieś. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli. W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. (Mk 16,9-15)

KONTEMPLACJA

Jezus ukazuje się Magdalenie, tej która przyszła do grobu, by namaścić ciało Pana. Która także przeszła przez próg niedowierzania. Nie rozpoznała przychodzącego Jezusa, była przywiązana do swojej wizji tego co się wydarzyło i jak się zakończył żywot Jezusa. Wtedy On do Niej przyszedł. JEZUS PRZYNIÓSŁ JEJ WIARĘ. Objawił jej prawdę o swoim Zmartwychwstaniu…

Magdalena rusza by świadczyć o tym co odkryła. O swoim doświadczeniu spotkania z Jezusem. Biegnie do tych, którzy z Nim jedli i pili. Do tych, którzyz  Nim wędrowali przez trzy lata. Do tych, do których Jezus ją posłał z nowiną o Zmartwychwstaniu.

Do tych, którzy widzą całą sprawę tak jak widziała ją Maria Magdalena, zanim spotkała Pana przy grobie. Do „pogrążonych w smutku i płaczących”.

Świadczy. Z zapałem i pewnie niezwykłym błyskiem w oczach. Pewnie biegła od jednego do drugiego. Chwytałą za ramiona i wykrzykiwała im w twarz….

„Piotrze, widziałam Go, On żyje. Spotkałam go dziś rano przy grobie.”

„Janie ty byłeś z nim tak blisko. Uwierz mi. Widziałam Go żywego. Dziś rano. Rozmawiałam z Nim.”

„Uwierzcie mi proszę…”

Myślę, że Magdalena aż płonęła wewnętrznie tą wieścią i tym doświadczeniem.

A oni…. „NIE CHCIELI WIERZYĆ”

Potem przez drzwi wieczorem wpadają uczniowie którzy rano poszli do Eamus.

Wołąją „Nie uwierzycie! Widzieliśmy Go, widzieliśmy Jezusa. Rozmawialiśmy z Nim. Łamał z nami Chleb. Najpierw Go nie poznaliśmy, gdy szedł i wykładał nam Pisma i proroków. Ale potem gdy wieczorem zasiedliśmy i On zaczął łamać chleb i odmawiał dziękczynienie jakby łuski spadły nam z oczu. Poznaliśmy Go!”

Uwierzcie nam! Uwierzcie naszemu doświadczeniu!

„LECZ IM TEŻ NIE UWIERZYLI”

Jezus widzi i zna ich reakcje. Wreszcie sam się im ukazuje:

„W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.”

Wyrzuca im brak WIARY.

Brak wejscia w śwait niewidzialny, poza zasłonę znaków i tego co widzieli. Brak wiary w świadectwo innych.

Upór…

Przejście w dialog i relację z JEzusem wymaga przeskoczenia UPORU i NIEDOWIARSTWA. Przyjęcia postawy uprzedzajacej życziwosći. Bożego dziecięctwa. Tak jak dziecko wierzy swoim rodzicom, jak ufa i jak sie im poddaje, tak też serce powinno byc w relacji do Bożego głosu.

Wielka lekcja da mnie. Ważne by w duchowosci być tu i teraz. Nie wyciągać strachów z przeszłosci i nie trwać w przerażeniu odciętym od ludzi. Ale też nie biec w przyszłość w wyobrażenia jak powinien wyglądać idealny świat urządzony przeze mnie i działajaćy na moich zasadach.

Z lekcji którą przeszli Apostołowie można się nauczyć, żeby badać co jest tu i teraz. Jaką łaskę Bóg zssyła na dany moment życia. Jakich świadków posyła i jakie daje wezwania:

„I rzekł do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”.

Idż, zakasaj rękawy i głoś. Nie stój w miejscu przerażony tym co widziałeś albo tym co wybrażasz sobie, że się stanie złego.

Idź i Głoś to czego doświadczyleś. Choćby ci nie wierzyli.

Idź i Głoś a nie Stój i wyobrażaj sobie jak Zewangelizujesz całą kulę ziemską i wszelkie narody. Bo dobre chęci głoszenia, to jeszcze nie głoszenie.

Niezwykłym elementem tego tekstu jest też to jak JEZUS INICJUJE każde z tych spotkań… To On do niech doprowadza. On się objawia. On się ukazuje i prowadzi DO WIARY!


Panie przymnóż mi wiary. Pomóż mi głosić czego doświadczyłem i nie zrażać się reakcją innych tylko cozekiwać Twojego objawienia. Bo to Ty nawracasz serca ludzi, nie ja. Ucz mnie panie i daj łaskę POKORY przeciwko UPOROWI i WIARY przeciw NIEDOWIARSTWU.

Udziel daru wchodzenia coraz głębiej z relację z Tobą w mocy Ducha.

Tylko ZNIECHĘCENIE jest przegraną

Tagi

, , , , ,

PO…PO-WOŁANIE

Jezus już raz powołał Piotra. Na samym początku przez cudowny połów ryb…

Teraz, gdy Piotr się zagubił każe mu powrócić na nowo do tego doświadczenia.

Jezus ciągle na nowo nas po-wołuje. Ponownie-woła….

Wielkanoc 2019

SŁOWO

Jezus znowu ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy macie co na posiłek? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się! żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś? bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. (J 21,1-14)

KONTEMPLACJA

Na początku w tym słowie, w tej sytuacji wyczuwa się zrezygnowanie i ZNIECHĘCENIE. Drogę do poddania się i przegranej. Tylko zniechęcenie jest przegraną uczniów Jezusa.

Piotr przerywa tą stagnację. Mówi do chłopów w pomieszczeniu – idę łowić. Wracam do początku, do tego co było na początku. Oni mu wtórują.

Ta scena uczy mnie tego bym nie popadał w stagnację. Bym podejmował działanie, pracował. Nie spoczął nigdy na laurach.

Gdy podejme drogę. Zrobię pierwsze kroki – może okupione totalną porażką jak w przypadku uczniów, wtedy właśnie przychodzi Jezus. W sam środek porażki, przegranej… Przychodzi i zaprasza – JESZCZE RAZ TO SAMO, ale teraz W MOJE IMIĘ. NA MOJE SŁOWO. I znów uczniowie mogli machnąć ręką i wrócić do izby. Ale jednak nie poddają się ZNIECHĘCENIU i podejmują ostatnie działanie. Dają szanę wędrowcowi, w którym nie rozpoznali Jezusa.

Gdy Jezus się objawia w uczniów wstępuje niesamowita energia działania. Piotr rzuca się w jezioro i płynie do brzegu. Jest przeszczęśliwy.

Jezus też jak wylewa łaski i dary, to robi to NAD-OBFICIE.

153 ryby na kilku rybaków, w czasach gdy nie było chłodni, lodówek. Początek tej ewangeli brzmiał raczej tak, jakby uczniowie poszli łowić dla hobby, dla przerzucenia myśli z wydarzeń w JErozolimie na coś innego. Raczej nie planowali łwoić dla zarobku…


Panie, daj mi wyć wytrwałym i nie poddawać się ZNIECHĘCENIU.

Zawsze walczyć do samego końca. Trwać w drodze mimo tysięcy przeciwnosci. Mimo porażek na drodze. Pomóż mi takze wyciagać dobre wnioski z cierpień i porażek, które mnie spotykają każdego dnia. Widzieć że często chcę coś zrobić włąsnymi siłami – a brakuje robić to w Twoje imię. Wsłuchania się w Twój głos. Zarzucić sieć po drugiej stronie łodzi – troszkę inaczej…

 

 

Przejdź do paska narzędzi