Tagi
Azariasz, dług, Jezus, męka serca, miłosierdzie, ofiara, ogień, piec, przebaczenie, płomień, serce

17 wtorek mar 2020
Posted in 03. Wieczernik, TYDZIEŃ III, Wielki Post 2020
Tagi
Azariasz, dług, Jezus, męka serca, miłosierdzie, ofiara, ogień, piec, przebaczenie, płomień, serce

16 poniedziałek mar 2020
Posted in 03. Wieczernik, TYDZIEŃ III
Tagi
Jezus, Królestwo, krzyż, męka, miłość, Ojciec, Pascha, pokora, posłuszeństwo, prawda, samotność, ubóstwo, Wieczernik, wytrwalość, zależność
Gdy wczyta się w Ewangelię Jana opowiadającą wydarzenia Wieczernika można zauwazyć, że Jezus jest wuobcowany, wyizolowany. Apostołowie dyskutują o swojej wielkośći, o tym kto ma zdradzić i, żę na pewno nie oni. Nie rozumieją co Jezus do nich mówi. Judas knuje zdradę.
Podobny obraz pokazuje dzisiejsza Ewangelia. Prorok odrzucony, osamotniony, niezrozumiany. I to w dodatku wśród najbliższych pośród swoich rodaków. Wśród ludzi z którymi najwięcej go łączy. I to własnie ci ludzie mu nie ufają. W wydarzeniach Ewangelii widać nawet, że prawie posuwaja się do zbrodni w przypływie gniewu.
Jeszce inny obraz pokazuje ksiega Królewska w pierwszym czytaniu. Historia Naamana. Idzie ze złotem, z nadziejami, ale niesie też swe ogromne wyobrażenia. Niesie w sercu jakiś obraz nadzwyczajnych znaków. Idzie do króla Izraela. Myśli że to się odbędzie w jakimś niesamowitym rytuale. A gdy otrzymuje proste polecenie proroka, to się obraża. Proste, pokorne, ubogie posłuszęństwo poleceniu. Tyle. Stanąc w krzyżu – nic więcej. Zanurzyć się w rzecze 7 razy.
Wspólnym mianownikiem wszystkich tych obrazów są wyobrażenia. Ludzka projekcja tego, jak Bóg ma zadziałać, co Bóg ma zrobić. Wychodzeniem z wyobraźnią w przyszłosć albo w przeszłość.
Jezus założy królestwo, a ja jako najbliżsyz będę u Niego premierem.
Ten prorok? Znam go od młodości. Dobry stolarz, solidny, zna się na robocie. Ale prorok – odbiło mu. Szkoda.
Pójdę na dwór króla. Stanę w pałącu. Otoczą mnie kadzidłami. Prorok odmówi nade mną magiczne formuły, skropi mnie krwią. Całą noc będą nade mną wznosić modły aż w końcu będę uwolniony.
Wszysyc poddają się pokusie Jezusa z pustyni. Wszyscy szukają cudownych znaków i dróg na skróty. Zamiany kamienia w „chleb”, skoku z narożnika świątyni i lewitowania nad ludem przy lądowaniu, bogactwa i królowania nad innymi.
Jezus samotny:
„Dokąd ja idę ty teraz pójśc nie możesz” Jezus w pełni świadom tego, że uczniowie nie pojmą tych wydarzeń. Dopiero w mocy Ducha zrozumieją. Jezus trwa w krzyżu – krzyżu samotności. Nie przez grzech ale przez wierność i miłość. Jest wyobcowany i nie rozumiany przez Apostołów.

Jezus przeżywa mękę serca – ta jest dużo krwawsza niż męka ciała. Zakłopotanie. Niezrozumienie. Zna myśli uczniów, wie co je zaprząta – władza, królowanie… A On ogłasza kartę Królestwa Boga. Miłość. Całą swoja konstytucję. Słowo, które się wypełni na krzyżu. Wszystko. Całe te trzy lata w samej esencji. I jeszcze Judasz, który ma go zdradzić….
Drogi Boga są niepojęte. Nie ma tu nic z wielkiej podniosłosci. Z reklamy. Z ogłasznia królewskiego przy fanfarach i trąbach. Jest totlane ubóstwo, pokora i uniżenie. Posłuszeństwo Ojcu – mimo że jakoś tak wszystko jest nie tak…
Jezus jest zniesmaczony i dotknięty do głębi. Słychać to w słowach wyrzutu – idź, czyń co prędzej co masz czynić. Jego serce cierpi w krzyżu odrzucenia.
Euchrystia i zdrada…
Słowa Miłości i brak uwagi uczniów…
Karta Miłości i egoistyczne dyskusje najbliższych…
Wieczernik to już podnóże Golgoty… To kilkaset metrów od Golgoty… Może Pan przez okno widział tą górę skąpaną w mroku nocy, gdy przekazywał Apostołom całą konstytucję Miłosci. Już teraz jest w swym umyśle, psychice i sercu zanurzony w krzyżu. Pelen pokory, ubóstwa, ogołocenia i w duchu posłuszeństwa Ojcu wykonuje wszystko. Wykonuje mimo, że jest nierozumiany i osamotniony wśród swoich najbliżsych i umiłowanych.
Taka też jest Eucharystia. Prosta uczta. Ubogi kawałek chleba i trochę wina. Po wielkiej uczcie z paschalnej z barankiem ziołami, plackiem. Ziarenko z którego wyrasta królestwo. W takim duchu trzeba dziś przeżywać Eucharystię ogołoconą z udziału osobistego. W więzieniu domu. Odartą z uczestników.
Paradoksy – tego wymaga wiara. Paradoksalnych doświadczeń. Przeskoczenia tego co widoczne i doświadczalne i spojrzenia daleko poza zasłony znaków. Nic nie znaczący początek.
Wieczernik sie nie udał !?
Takie mikro ziarenko !?
A Jednak z niego wyrośnie Kościół. Miliardy ludzi, którzy będą powtarzać na całej Ziemi te wydarzenia. Czy Wieczernik się nie udał?
Nasiono wpadło w ziemię a potem obumiera – Apostołowie uciekają, zdradzają. Siedzą przerażeni w wieczerniku po śmierci Pana. Wsystko u Boga ma swój rytm i czas.
Msza uczy, że krótka chwila potrafi poprowadzić w wieczność. Taka prosta. Pokorna ukrzyżowana. Wyrwana codzienności. Msza św woła do człowieka wytrwaj. Przetrwaj tą kwarantannę życia na ziemi. Odosobnienie. Samotność.
Bóg nie potrzebuje pozorów potęgi. On sam jet potęgą!
15 niedziela mar 2020
Posted in 03. Wieczernik, TYDZIEŃ III
Tagi
Eucharystia, Jezus, nawrócenie, niewolnik, oddanie, Ojciec, pokora, postawy, posłuszeństwo, powrót, przemiana, ubóstwo, wołanie, zatwardiałość, zdrada
Przyglądając się Ewangelii Jana można zobaczyć, jak nieraz Jezus prowadzi swoiste „prowokacje” prowadzi Apostołów w miejsca gdzie typowi żydzi by nie poszli, zadaje prowokujace pytania. Staje okoniem. Wszystko to, bo KOCHA. Kocah i chce nieraz wstrząsnać człowiekiem. pobudzić do myślenia. Pociągnąć do wiary.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje taką wąłśnie sytuację. JEscze wiekszy zgrzyt można spotkać w Wieczerniku, gdy zaraz obok największego z cudów – EUcharystii – pojawiaja się zdrady Judasza i Piotra, pojawia się ucieczka i opuszczenie przez uczniów, walki o władzę w królestwie Jezusa.
Ewangelia. Jezus mówi, że przyszedł OGIEŃ rzucić na ziemię!
Bóg mówił do ludu Izraela – przyjdźcie i spór ze mną wiedzcie!
NAJGORSZA JEST BOWIEM OBOJĘTNOŚĆ I ZATWARDZIAŁOŚĆ.
Jezus dziś ciągnie Apostołów na ziemie, gdzie żąden żyd nie chciałby postawić nogi. W świat znienawidzonych Samarytan. Żydów, którzy kiedyś połączyli się z poganami. Dla żydów są to uldzie gorsi niż sami poganie.
Kolejna prowokacja jest przy studni. BArdzo wyraźna i przejrzysta. Jezus – Żyd – prosi Samarytankę o wodę. Ewangelia podkreśla jej zaskoczenie i oburzenie. Ale taka jest czasem metoda działania Jezusa. Postawić człowieka w sytuacji granicznej – sytuacji wyboru. Sytuacji otrząśnięcia się. Takiej jak dzisiejsza Eucharystia w sytuacji pandemii. Miliony ludzi na świecie zostało postawionych w sytuacji głębokiej tęsknoty za Eucharystią i wspólnotą parafii. Jezus zafundował wilu ludziom niezwykły czas i szansę rekolekcji w tym Wielkim Poście. Samotność, pewna izolacja, czas odosobnienia i przemyślenia. Wszelkei rozpraszacze zostały od ludzi odcięte. Wydaje się że dość drastycznie. Ale jest w tym swoiste wołanie Boga – wyjdź w osobnosci na pustynię. Odpocznij. Pomyśl.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii pokazuje też jak prowadzi samarytankę ku wierze. NAjpierw on nazywa go Żydem. Potem prorokiem, aż w końcu Mesjaszem! Otwarte serce – tylko tego potrzebuje Bóg – resztę dopełni łaska. Ale żeby serca się otworzyły potrzebują ewangelizacji – dobrego przykłądu i dobrego Słowa tych, którzy już dziś uznali Jezusa za Mesjasza. Samarytanka od studni pobiegła do swego maista i stała się Apostołem. Głosiła Jezusa wszystkim wokół. Przyprowadziła kolejnych których Jezus pociągnął – obdarzył łąską wiary!
W tym kontekście niezwykłe jest doświadczenie Wieczernika gdy poptrzy się na Judasza i Potra. Obaj zdradzili. Obaj jakoś zrozumieli swój błąd. Judasz niestety szukał przebaczenia u ludzi – oddał pieniadze Wysokiej Radzie – chciał rehabilitacji u nich. Otrzymał odrzucenie i popadł w rozpacz, która zaprowadziła go ku samobójstwu.
Piotr zaś szukał przebaczenia u Jezusa. Był ciągle otwarty. Nosił w sercu ranę ale nie uciekł. Trwał przy palacym Słońcu Miłości. W końcu JEzus tak bardzo delikatnie wszedł w przestrzeń tej rany zdrady i ją wypalił ogniem swej Miłości.
Podobne postawy przekazuje księga Wyjścia. Ludzie zaczynają szemrać przeciw Mojżeszowi i PRZECIW BOGU! Woda. Mojżesz wyprowadza laską wodę ze skały. Woda chrztu. Woda jest symbolem obecnym w Ewangelii. Jako woda żywa – mądrośc Boga – woda życia – Chrzest. Jest też obecna w przestrzeni Wieczernika – woda obmywajaca z grzechów – obmywajaca stopy Apostołów. Chrzest. Obmycie z grzechów. Woda życia. Woda bez której nie da się przetrwać na pustyni.
Judasz po spożyciu chleba podanego mu przez Jezusa i ponagleniu Jezus wyszedł w NOC. I już z tej nocy nie wrócił do światła… Jezus próbuje cały czas ratować Judasza. Mówi do jego serca tak jak mówił do serca Samarytanki. Zapowiada zdradę. W odrodzie Oliwnym będzie mówił do niego: „PRZYJACIELU” będzie wołał by się otrząsnął i podjął drogę św. Piotra. Drogę skruchy…
Gdy Judasz wychodzi Piotr za moment deklaruje, że odda życie za Jeusa! Zdrada za zdradą. Judasz działa z chciwości. Piotr przysięga Jezusowi. Zdrada Piotr wydaje się być jeszcze większa. Piotr tak bliziutko Pana. A jednak. Także Piotrowi Pan zapowiada zdradę. Także Piotra Pan nie chce stracić.
Niezwykle brmią w tym kontekście słowa Pana:
„Oto szatan zapragnął bym was przesiał jak pszenicę. Ja jednak prosiłem, by nie ustałą Twoja wiara [Piotrze]”
Jezus w jakiś sposób chce by Piotr poniósł w sobie doświadczenie zdrady, doświadczenie grzechu na włąsnej skórze. By w przyszłości był mocny pokorą. By szukał siływ Bogu i Duchu Świętym a nie pokładał nadziei w swych ludzkich siłach.
Kusiciel działa na SERCA, KTÓRE NIE PRZYLGNEŁY CAŁYM SOBĄ DO PANA. Jeśli ejst jakaś szczelina, to szatan usilnie będzie jej szukał i włąśnie tamtędy się wśliźnie. Izrael na pustyni zaczął szemrać. Pragnienie. Brak zaufania do Boga, dopuszczona wątpliwość – powtórka z Raju! Judasz – chciwość. Pewnie jakaś własna wizja królestwa Jezusa, gdzie on będzie piastował wysokie stanowisko. Wizja, która z czasem zaczęła się mocno oddalać od tego, co prezentował Jezus. Apogeum osiagneła w Wieczerniku, gdy przyszly król umył im nogi i kazał siebie naśladować.
Piotr – mówi zanim pomyśli. Jest pewien włąsnych sił. Tu pojawiła się szczelina braku pokory i zaufania totalnego do Boga. SZatan ja odnalazł – wywołał emocje i święte oburzenie, za którymi poszły deklaracje oddania życia za Jezusa. Deklaracje, które potem zostaną podważone i zdradzone.
Trzeba mi przylgnąć w pełni do Pana. Tak n maksa. Jak wółała święta Teresa:
„Ty Panie, Jesteś, który Jesteś, spraw, bym ja był tym którego nie ma” Tak jednoczony z Tobą. Tak zanurzony w Tobie, że mnie nie widać!
Inaczej kusiciel zadziała.Wykorzysta:
Piotr i wszyscy Apostołowie zapewniali Pana, ze są gotowi ponieść za Niego śmierć. po drodze kłócą się o to kto będzie największy w królestwie Jezusa. Niedługo potem pojawia się brak czujnosci, niedbałą modlitwa i sen w Ogrodzie Oliwnym. To wszystko zakończy się emocjami Piotra i obcięciem ucha Malchosowi. Aż wreszcie wygra lęk przed ludzką opinią i zdrada na dziedzińcu Arcykapłańskim.
Szatan krok po kroku wykorzystuje te same mechanizmy od wieków by doprowadzić człowieka do zdrady Pana.
Gdy się tych małych szczelinek nie zalepia skruchą, pokorą, posłuszeństwem to z czasem zły się przez nie wśliźnie. Dlatego ta ważny jest Wielki Post, regularny Rachunek Sumienia i modlitwa. To Jest Post, któego pragnie Pan. Praca nad włąsnym sercem. Kształtowanie i ćwiczenie dobrych postaw. Sprawienie że te na początku ledwie zalepione gipsem szczeliny hartują się i stają się z czasem jak spawy ze stali – takie, że nic nie przeniknie. Stąd post, jałmużna, modlitwa. Pokonywanie siebie.
Uznawanie prawdy przed Panem – tak jak samarytanka uznałą prawdę o swym niesakramentalnym zwiazku.
Brak pracy nad sobą prowadzi do postawy Judasza. Macza rękę razem z Jezusem w misie. Dotyka Jezusa. Słyszy słowo – twarde i bezpośrednie – Zdradzisz mnie! Nawróć się. Wróć do mnie. Ale myśli i serce Judasza jest już przy pieniądzach i włądzy. Przy układach z wrogami Jezusa. I wychodzi w NOC, z której już nie wraca…
Jezus sam siebie czyni niewolnikiem – umywa im nogi.
Judasz zdradza – sprzedaje JEzusa za cenę niewolnika – za 30 srebrników!
Szatan wykrzywia to co dzieje się w Wieczerniku. Naigrywa się z tego w swój sposób. MIŁOŚĆ i NIENAWIŚĆ – te same znaki ale jakze inną mają wymowę. Jezus sam się oddał jako Niewolnik. Szatan rękami Judasza sprzedał Jezusa jak niewilnika.
Panie, daj mi łaskę wiary. Wzbudź dobre postawy. Pomóż mi dobrze wykorzystać ten czas Wielkiego Postu. Niech to będzie prawdziwy i Wielki Post. Czas pracy wewnętrznej nad moimi ostawami serca. Nad moimi słowami i czynami. Nad moją do Ciebie relacją i otwartością mego serca na Twoje Słwo.
14 sobota mar 2020
Posted in 03. Wieczernik, TYDZIEŃ III
Tagi
gniew, krew, krzyż, miłość, nawrócenie, pbmycie, pokora, postawa, posłuszeństwo, powrót, przemiana, służba, ubóstwo, uniżenie, woda, wyobrażenia, złość
W ostatnich dniach Bóg prowadzi nas przez Słowo i wydarzenia na świecie poprzez bramy swego Miłosierdzia. Chce człowiekowi pokazać właściwe postawy, kierunki. Nie chce by człowiek zginął, by zatracił siebie na wieki. Bóg kocha człowieka. Kocha szlaeńcza miłosćią i pragnie dla człowieka wiecznego szczesćia. Dlatego czasem doswiadcza człowieka by ten się otrząsnął. Nawet krzyż, nawet krzyż epidemi jest wołaniem Boga o nawrócenie człowieka. Wołaniem o służbę drugemu i miłość. O troskę o drugiego. Nawet pozostanie w domu i oglądanie Mszy Świętej w telewizji jest wyrazem tej miłości i troski o słabszych ludzi w naszym społeczństwie i Kościele.
Jezus najpełniej taką postawę pokazał w Wieczerniku, gdy obmył uczniom nogi. Chciał swoją postawa służebną pokazać odpowiedź Boga na pychę. Ja łamię swoje JA, uklękam przed drugim człowiekiem i służę mu. Ofiaruję coś ze swego dla drugiej osoby. Bóg obmywa nogi ludziom.
Jezus zna serca Apostołów. Zna ich myśli i postawy. Zna ich próżne ambicje, kłótnie o pirwszeństwo w Królestwie. ALe w Królestwie które oni sami sobie zaprojektowali w swej wyobraźni. Królestwie które dalekie ejst od projektu Boga. Takie drogi budzą próżność, podziały, niezdrowe współzawodnictwo. Bóg się nie zraża upadkami człowieka. CIągle czeka na powrót czowieka. O tym mówi tak mocno dzisiejsza Ewangelia o synu marnotrawnym:
W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. (Łk 15, 1-3.11-32)
Drugi syn się buntuje. Patrzy na siebie na swoje potrzeby. Nie potrafi się ucieszyć z powrotu brata…
Jezus umywajacy nogi uczniom mówi im potem: „Dałem wam przykład, abyście go naśladowali!”
Wejdźcie w pokorę, rozradujcie sie służbą. Rozradujcie się nawróceniem. Miłość to pokora ubóstwo i zależność…

Potrzeba mi się z Piotrem przerazić odnieść do tego znak – Panie! Jak to? Ty mnie będziesz nogi umywał?
Trzeba mi też wołać – ale skoro to jest warunek uczestnictwa to TAK PANIE! Obmyj mnie całego.
Jak Cię nie umyję nie będziesz miał udziału ze mną! To Bóg pociaga do nawrócenia, wskazuje drogę. Woła człowieka. Do nas należy odpowiedzieć i dać się pociagnąć. Jak marnotrwny syn – podjąć refleksję, zawrócić i powrócić do Ojca – nawrócić się.
Po nawróceniu stajemy się czyści dzięki Niemu. Bo mamy z Nim udział. Bo wracamy do Jego domu.
Jezus w wieczerniku przez swój symboliczny gest pokazał nam czym jest dar chleba Eucharystycznego. Jego Ciałem – jego służbą dla całgo świata. Owocem tego, co On wysłużył na drzewie krzyża. Wykąpanemu trzeba tylko ogi obmyć. Ochrzczonemu trzeba tylko przystąpić do sakramentu pokuty, modlić się o przebaczenie grzechów powszednich. Do Eucharystii trzeba się przygotować. Wejsć w nią w postawie unizenia i pokory. Trzeba mi wołać przed każdą Eucharystią – Panie nie tylko nogi ale całego mnie obmyj. Jestem grzesznikiem i jako grzesznik przystępuję do tego stołu – miej litość nade mną.
I to Pan nas obmywa – daje uzdrowienie, nawrócenie, niewinność. To od Niego to pochodzi! On nas stworzył i on potrafi nas „naprawić”. Tymi samymi dłońmi którymi rzeźbił ans z prochu ziemi teraz klęcząc przed nami obmywa nam nogi. Nieprawdopodobny gest i postawa pokory BOGA!
Bóg staje w postawie mojego NIEWOLNIKA! Wszechmogący – ten który mnie stworzył. On który mnei ulepił. Teraz staje w postawie mojego niewolnika i mówi mi – NAŚLADUJ TO CO CI UCZYNIŁEM TERAZ! Bądź niewilnikiem i sługą wszystkich!
Na krzyżu obmyje nas we własnej Krwi. Będzie niewolnikiem do końca – aż po oddanie życia za nas. On pokorny ubogi, stał się zależnym od człowieka. On w pokornym kawałeczku chleba, w ubogiej białej Hostii oddaje się w ręce człowieka w ręce kapłana. Jezus postawą umywania nóg pokazuje misterium i głębię Eucharystii.
W Wieczerniku widać też jak duch Kościoła przenika do świata z orędziem Miłosci pełnej służby. Widać też jak duch świata przenika do kościoła z władzą pełną pychy i wyniosłości. To jest ciągła WALKA DUCHOWA. Trzeba mi walczyć tak, by Duch Kościoła przenikał do swiata ale te by Kościół opierał się skutecznie duchowi świata.
13 piątek mar 2020
Posted in 03. Wieczernik, TYDZIEŃ III
Tagi
Eucharystia, Jezus, kapłaństwo, krzyż, modlitwa, pokora, posłuszeństwo, szacunek, ubóstwo, Wieczernik
Chrystus dał Apostołom w Wieczerniku władzę. Po zmartwychwstaniu nieraz pokaże, że tą włądzę bardzo szanuje i niejako się jej poddaje. Gdy porozmawia z Szawłem którego zrzuci z konia odeśle go …. do Kośioła. Do tych, którym przekazał władzę. Tchnie Ducha na nich. Powie im, że co zwiążą na Ziemi, będzie związane w Niebie.
Święci rozumieli to w niezwykły sposób i bardzo głęboko. Tym bardziej bolesne są komentarze na portalach katolickich uderzajace prosto w pasterzy Kościoła. W tych którzy w dzisiejszych dniach, wchodząc w głębię modlitwy Eucharystycznej, która jest ukrzyżowana, podejmują decyzje o Mszy Św bez udziału ludu. To wielki przejaw MIŁOŚCI i TROSKI o drugiego człowieka. OGromne ignacjańskie podążanie za zasadą „o tyle o ile” Msza Święta jest sprawowana. Wydana jest dyspenza, by ludzie nie zaciągali na siebie grzechu. Robi się wiele, by ludzie mogli we Mszy Św. uczestniczyć. Biologia, fizyka i chemia działa w murach kościoła tak samo jak działa poza jego murami. A jednak wielu „gorliwych” katolików tego nie potrafi zrozumieć. Nie rozumie, że Eucharystia to ofiara krzyża – ofiara pełna pokory, ubóstwa i posłuszeństwa. Ubóstwa – bo nie mogę usiąść w kościele w czasie sprawowania najświętszej Eucharystii, musze uczestniczyć przez internet, telewizję, w zaciszu domu, w ubogiej wspólnocie. Eucharystia jest w głębi krzyża bo wymaga wiary. Namacalne znaki znikają, zgromadzenie liturgiczne, prezstrzeń kościoła, relacja, wspólny śpiew, modlitwa. Wszystko zostaje ogołocone – ogromnir ubogie i pokorne. Eucharystia jest zanurzona dziś w krzyżu, bo woła o posłuszeństwo decyzjom hierarchów zatroskanych o zdrowie fizyczne ludzi. Posłuszeństwo Kośiołowi było i jest jednym z wyznaczników prawdziwej świętości. Chrystus dał ludowi kapłanów, biskupów, by Ci prowadzili lud. Czasem są tacy, o których JEzus niedawno móił – słuchajcie ich, ale uczynków nie naśladujcie. Nawet przez Annasza skazujacego samego Jezusa na śmierć Bóg wypowiedział proroctwo, że jeden człowiek zginie za naród.
Bóg dokonuje w Eucharystii przez ręce kapłana cudów. Przez ludzkie człowieczeństwo, słabość i chrowitość. Kościół schorowany w swych członkach wciąż sprawuje Eucharystię. Taką ubogą, pokorną i posłuszną. Tak niezwykle ogołoconą. Taką zanurzoną w głębi krzyża. Taką skrojoną na Wielki Post.
Jezus dał ludziom w ręce najcenniejszy dar swego Ciała. Wiedział, że Go nieraz nie uszanują. Sprofanują, wyśmieją, nie zrozumieją, czasem odrzucą… Ale tak mocno kocha, że daje mimo to. Nic Go nie powstrzymało w daniu człowiekowi daru Miłości.
MIŁOSĆ SZALONA! Do głębi. To wszystko jest dla nas, dla Kościoła.
Wielu otwarcie i kąśliwie krytykujących kapłanów, czy biskupów w mediach społecznosćiowych, w rozmowach z innymi musi sobie zadać pytanie – od Kogo to kapłaństwo pochodzi – jeśli chce stawać w prawdzie. Ta twarz – twarz biskupa, czy kapłąna może być opluta, poorana grzechami, poraniona – ale to wciąż jest twarz Chrystusa.
Żaden Anioł nie moze konsekrować Eucharystii – a człowiek – słaby człowiek – kapłan – może!!! Szalona i niepojęta jest Miłość Boga.
Jezus w Wieczerniku mówi o Miłości wzajemnej. Miłujcie tak jak Ja was umiłowałem! Służyć, kochać tak jak On. Być ubogim – tak jak On. Być POSŁUSZNYM tak jak On.
Wiara – człowiek pada na kolana i przyjmuje pokarm – swego Pana i Zbawcę zawartego w okruchu Chleba. Przyjmuje Go w głębi Ducha – gdy przyjmuje komunię św. duchową. Wszystko przez wiarę. Poza zasłony tego co widzialne i namacalne.
Czym jest krytyka biskupów, którzy podjęli decyzję o dyspenzie od Eucharystii?
Z jakich emocji wyrasta?
Do Czego prowadzi?
Czy nie mówi o tym w przenośni dzisiejsze słowo.
CZy ten który z ludu, spośród braci wyszedł i został neizwykle obdarowany przez Ojca. Dostał wyjatkowe łaski – konsekracji – jest traktowany w niezrozumiały sposób przez braci:
Izrael miłował Józefa bardziej niż wszystkich innych swych synów, jako urodzonego w podeszłych jego latach. Sprawił mu też długą szatę z rękawami. Bracia Józefa, widząc, że ojciec kocha go bardziej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim rozmawiać. Kiedy bracia Józefa poszli paść trzody do Sychem, Izrael rzekł do niego: „Czyż twoi bracia nie pasą trzody w Sychem? Chcę cię posłać do nich”. Józef udał się więc za swymi braćmi i znalazł ich w Dotain. Oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich przybliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: „Oto tam nadchodzi ten, który miewa sny! Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożarł. Zobaczymy, co będzie z jego snów!” Gdy to usłyszał Ruben, postanowił ocalić go z ich rąk; rzekł więc: „Nie zabijajmy go!” I mówił Ruben do nich: „Nie doprowadzajcie do rozlewu krwi. Wrzućcie go do studni, która jest tu na pustkowiu, ale nie podnoście na niego ręki” – po to, by wybawić go z ich rąk, a potem zwrócić go ojcu. Gdy Józef przybył do swych braci, oni zdarli z niego odzienie – długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili do studni: studnia ta była pusta, bez wody.Kiedy potem zasiedli do posiłku, podniósłszy oczy, ujrzeli z dala idących z Gileadu kupców izmaelskich, których wielbłądy niosły wonne korzenie, żywicę i olejki pachnące; ciągnęli oni, wioząc to do Egiptu. Wtedy Juda rzekł do swych braci: „Cóż nam przyjdzie z tego, gdy zabijemy naszego brata i nie ujawnimy naszej zbrodni? Chodźcie, sprzedamy go Izmaelitom! Nie podnośmy ręki na niego, wszak jest on naszym bratem!” I usłuchali go bracia. I gdy kupcy madianiccy mijali ich, bracia, wyciągnąwszy śpiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzieścia sztuk srebra, a ci zabrali go z sobą do Egiptu. (Rdz 37, 3-4. 12-13a. 17b-28)
Bóg posyła do nas doświadczenie – Krzyż. Dał nam sarb wiary w dzierżawę. Posyła Biskupów. Posyła kapłanów. A Co my nieraz robimy:
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?” Rzekli Mu: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze”. Jezus im rzekł: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”. Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka. (Mt 21, 33-43. 45-46)
12 czwartek mar 2020
Posted in 03. Wieczernik, TYDZIEŃ III, Wielki Post 2020
Tagi
ciało, decyzje, Eucharystia, Jezus, krew, miłość, Ojciec, pokora, postawy, posłusześńtwo, serce, ubóstwo

Postawy serca.
Jak blisko jest ludzkie serce tego gorącego, pokornego, pełnego ubóstwa i pragnącego wypełnić wolę Ojca serca Jezusa. Jezus zamyka swe ciało i krew w Eucharystii. Niezwykłym darze dla człowieka. Darze pełnym pokory, ubóstwa i posłuszeństwa Ojcu. Darze nad darami.
„Wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój, bo tu już nie ma chleba, to Bóg, to JEzus mój”
WIARA, POSTAWY, SERCE, ROZUM…..!
Niezwykłe – pierwsza Eucharystia. Jezus wszystko zapowiada w sakramencie. Apostołowie już tutaj – w Wieczerniku spożywają uwielbione i zmartwychwstałe ciało Pana! Bóg jest ponad czasem i przestrzenią…!
Eucharystia to misterium ponad czasem i przestrzenią!
Apostołowie różnie reagują na wydarzenia Wieczernika – chyba nie do końca rozumieją co się dzieje. Pojmą to za kilkadziesiąt dni – po Zesłaniu Ducha Św.
11 środa mar 2020
Postawy serca potrafią przyjąć szeroką paletę barw. Pokazuje to dzisiejsze Słowo:
Niegodziwi rzekli: „Chodźcie, uknujemy zamach na Jeremiasza! Bo przecież nie zabraknie kapłanowi pouczenia ani mędrcowi rady, ani prorokowi słowa. Chodźcie, uderzmy go językiem, nie zważajmy wcale na jego słowa!” Usłysz mnie, Panie, i słuchaj głosu moich przeciwników! Czy złem za dobro się płaci? A oni wykopali dół dla mnie. Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby się wstawiać za nimi, aby odwrócić od nich Twój gniew. (Jr 18, 18-20)
Próbowanie Boga!
Badanie postaw drugiego człowieka przez stawianie siebei w roli Boga. Ja zadam cios drugiemu, zeby zbadać jego postawy. Wydoskonalanie człowieka przez cierpienei zarezerwowane jest tylko dla Boga który zna ludzkie serce. I nawet dajac cierpienie daje dobro – bo daje takie, które człowieka wydoskonala a nie wyniszcza i pognębia.
A postawa Jeremiasza – MIŁOSIERDZIE.
Jest jak Jeus umywajacy uczniom nogi w Wieczerniku.
A Ewangelia – to już cała paleta barwnych postaw serca:
Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: „Oto idziemy do Jerozolimy: a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: „Czego pragniesz?” Rzekła Mu: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?” Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. On rzekł do nich: „Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował”. Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, oburzyli się na tych dwóch braci. Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu”. (Mt 20, 17-28)
Jezus – postawa otwartości i prawdy. Nie ukrywa nic. Mówi wprost – czarno na białym. Opowiada o tym co się niedługo stanie – może za parę dni. A Apostołowie zajmuja się chyba czymś innym – bo wydarzenia Paschy wydają się ich mocno zaskoczyć.
Dokłądnei w tym momencie przychodzi mama która swoim ślamazarnym i nieporadnym synalkom chce załatwić dobre posady urzędowe w królestwie które zakłąda Jezus. Jednego przy prawej drugiego przy lewej stronie Króla. Trzeba tylko z Nim pogadać. Pragnienei każdej matki – by synom się powiodło.
Ale Jezus mówi o wydoskonaleniu w cierpieniu, o kielichu.
Apostołowie chyba nie słuchali przed momentem jak to Królestwo ma przyjśc na ziemię. A może na pytanie JEzusa spotkało ich twarde spojrzenie mamy. I stąd taka odpowiedź – możemy.
Postawa chciwosci ejst zaraźliwa i budzi postawę buntu pozostałych.
Jezus pokazuje tu postawę całkowitej zależności i posłuszęństwa Ojcu. Wsystko należy i zależy od Ojca!
Jezus odwraca do góry nogami całe ich myślenie. Chcesz być wielki przyjmij postawę pełnego uniżenia!
I znów wraca do początku – do krzyża…
Jezu cichy i serca pokornego uczyń serce moje na wzór serca Twego
09 poniedziałek mar 2020
Tagi
aktorstwo, Arcykapłani, chciwość, egoizm, gra, hojność, Jezus, Judasz, Maria, maski, obłuda, pieniadze, pokora, postawy, uniżenie, zdrada
Dziś Jezus zwraca uwagę na postawy serca. Te postawy są ogromnie ważne. OD nauki o postawach zaczyna się wielki tydzień – od wizyty Jezusa w Betanii. Jest tam postawa Marii pełna hojności i pokory, jest też postawa chciwego i egoistycznego Judasza.
W Betanii są też ludzie blisko Jezusa, na dotyk, na wyciągnięcie ręki. Ale oni przyszli tam dla taniej sensacji. TAKĄ MAJĄ INTENCJĘ SERCA. Chcieli zobaczyć wskrzeszonego Łazarza. Może jakiś cud Jezusa na własne oczy! OBOJĘTNOŚĆ
Są te arcykapłani – ci mają w sercu NIENAWIŚĆ! Podejmują ostateczną decyzję o zabójstwie Jezusa. Już niedługo Go pojamją. Podejmują także decyzję o zabójstwie Łazarza – świadka! Poszukują donosicieli. Ludzi chciwych, chętnych donieść za pieniądze. Niestety w tej perykopie ejst człowiek majacy te cechy. Uczeń Jezusa, który się skusi na pieniądze arcykapłanów.
SŁUŻBA TO SYNONIM MIŁOŚCI
Dzisiejsza Ewangelia i historia z Betani niezwykle ze sobą korespondują:

Ucz mnie Panie właściwych postaw serca.
Jezu cichy i serca pokornego uczyń serce moje na wzór serca Twego.
07 sobota mar 2020
W krzyżu jest prawdziwa nauka dla człowieka.
Z dala te rany, misterium ukrzyżowania, kaźń ukrzyżowania wygląda przerażajaco. Z bliska widać już lepiej OSOBĘ Tego który jako SŁUGA przyjmuje to cierpienie. Przyjmuje po to, by te rany i to cierpienei stały się początkiem czegoś wielkiego – początkiem ZBAWIENIA. Patrząc w tym kontekście na NIEGO widać MIŁOŚĆ. MIŁOŚĆ która umiłowała nieprzyjaciół do końca – po kres życia.

Trzeba w wielkim pośćie zbliżać się do krzyża i słuchać jeszcze głębiej Pana
05 czwartek mar 2020
Posted in 01. Wiara, TYDZIEŃ III, Wielki Post 2020
Tagi
Bóg, ciemność, Dar, modlitwa, niepewność, próba, płomień, upór, wiara, wytrwalość
Bóg poprowadzi przez mrok, po omacku drogą próby wiary. Cały świat ejst ukrzyżowany – także ludzka wiara i modlitwa odczuwają elementy krzyża. Bóg każdego wysłuchuje i obdarza darami. Ale On nie może dać zła. Wysłucha i jeśli nasza prośba jest zgodna z Jego wolą to da nam dobro o które prosimy. Gdy prośba prowadzi ku zęłmu, On nas oczyści i naprostuje. Podstawą jest szczerość, wytrwałość i wierność…

Dzisiejsze Słowo pokazuje modlitwę ukrzyżowaną – wytrwałą mimo poczucia posuchy. Słowo pokazuje Esterę modlacą się w głębi duchowego mroku, z sercem pełnym płomieni…
Abraham przez to przeszedł, Maryja, Józef … Droga przez krzyż…
Pan mnie wysłuchał, kiedy Go wzywałem
Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich.
Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.I będę sławił Twe imię za łaskę i wierność Twoją,
bo ponad wszystko wywyższyłeś Twe imię i obietnicę.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem,
pomnożyłeś moc mojej duszy.Wybawia mnie Twoja prawica.
Pan za mnie wszystkiego dokona.
Panie, Twa łaska trwa na wieki,
nie porzucaj dzieła rąk swoich. (Ps 138 (137), 1b-2a. 2b-3. 7e-8)