Droga krzyżowa Jezusa skupia w sobie całe cierpienie ludzkosci spowodowane grzechem i to tu można sie nauczyć jak tak na prawdę pomóc ludziom cierpiącym. TO właśnie pozornie tutaj – rozwajac drogę krzyża – nie uciekamy od świata, ale staramy się go lepiej zrozumieć i wejść najgłębsze potrezby człowieka.

Czasem umiem pomóć tylko tak jak Cyrenejczyk. Pomagam w zasadzie bez chęci, ktoś mnie przymusza albo sam się przymuszam. Nawet nie widzę że pomagam Jezusowi w drugim człowieku.

Centrum noezawinionego cierpienia jest stacja czwarta. Gdy niczemu neiwinny Jezus skazany na śmierć, skatowany przez żołnierzy, traktowany jak zabawka spotyka swoją Matkę. To jest spotkanie w którym spełnia się przepowiednia Symeona. Spojrzenie sobie w oczy i milczenie. Czasem tylko tyle można, a może nawet powinno sie uczynić wobec cierpiącego. Pokazać że jestem i trwam. Matka która jest niesamowicie wrażliwa, zachowuje w swym sercu całą tą podłość, nienawiść, przwrotność – całą tą potęgę zła wylewajacą się na Syna. Jest tam. Idzie. Towarzyszy aż po szczyt Golgoty – nic innego nie może zrobić…

Niewinność i Miłość cierpi… Więzi które są UKRZYŻOWANE. Szatan szaleje jak krwiożercza bestia. Chce wszystko i wszytkich wyniszczyć… To całe cierpienie relacji rodzinych nabiera najgłębszego sensu. Wszelkie grzechy, upadki i ciepienia przeciwko najgłębszym, najdelikatniejsyzm relacjim. Te grzechy które najpotwornij ranią i wyniszczają. Uczucia muszą zostać ukrzyżowane…! Cały człowiek musi być ukrzyżowany jeśli cały człowiek ma być naprawiony…

W cierpieniu nie można stracić celu i sensu. SZatan na to czeka, by wpędzić człowieka w bezsens, w poddanie się, w ROZPACZ… W cierpieniu trzeba trwać patrząc na cel. Patrząc na Tego i Tą którzy tak głęboko cierpieli.

Jezus potyka się u upada. Nie idzie jak starożytni bogowie rzzymu. Jest człowieczy. Jest ludzki. Idzie i upada. Popychany i szarpany. Człowiek też nieraz upadnie w drodze na szczyt Golgoty swojego życia. Ważne by powstać!!! Nie zniechecać się nie poddawać. Idziemy nie naszą siłą. Idziemy mocni Bogiem… Bóg jest z człowiekiem w jego upadkach, w chlewie jego życia. Nie zostawia człowieka przygniecionego do prochu ziemi. Zgiętego wpół. Jest z nim…

Jedyna klęska to DAĆ SIĘ ZNIECHĘCIĆ na drodze! Na drodze do ŚWIĘTOŚCI! Każde powstanie jest trudniejsze – do wymiecionego domu przychodzi 7 złych duchów. Ale każde jest możliwe i nie jest ponad siły. Jedyną przegraną jest poddanie się, zniechecenie i zawrócenie!!! Największym wrogiem są wizje przyszłosci – „a myśmy się spodziewali”. Trzeba być TU i TERAZ!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.