Po narodzeniu Jezusa jego rodzice zanoszą go do Domu Ojca do świątyni w Jeruzalem. Do miejsca spotkania z Bogiem Ojcem. Maryja i Józef wraz z mesjaszem na rękach wchodzą w tłumie do Świątyni. Nie rozpoznani. Ubrudzeni warunkami stajni, utrudzeni podróżą z nazaretu, połogiem. Zwykła uboga rodzina żydów, która przyszła do Świątyni z dzieckiem. NIEROZPOZNANI. Święci niosący Najświętszego ze Świętych. Ramiona Maryi i ramiona Józefa niosące na przemian małego Jezusa są jak Arka Przymierza. W Arce za zasłoną za tablice z kamienia. Oni niosą na swych rękach Ucieleśnionego Boga! Cała świątynia powinna paść na kolana przez tak ogromnym skarbem…

A rozpoznają ich – kościołowa babcia i dziadek. Staruszkowie, którzy jako jedyni tak na prawdę szczerze oczekują spotkania z Bogiem w tym właśnie miejscu. Pieśń Symeona pokazuje że cały sens jego życia był w tym oczekiwaniu i teraz już wreszcie może odejść z tego świata, bo jego oczy ujrzały.

Jezus wraz z Maryją i Józefem spotykają się z Ludem wybranym. Z tą garstką. Bóg zawsze czyni cuda z tego co nie jest. Z ostatnich czyni pierwszych. Bóg chciał przyjść w tym niedbalstwie izraelitów. W Krzyżu. Niezauważony, odrzucony, niezrozumiany! To niedbalstwo opieczętują za 33 lata krzyżem. Mają czas nawiedzenia nie wykorzystają go – potem głos boga będzie w tak dużej sprzeczności z ich sercami, że zamiast sie nawrócić zabiją Tego, które wypowiada słowo.

Jezus przyszedł do swoich a swoi Go nie przyjęli. NIE ROZPOZNALI CZASU SWEGO NAWIEDZENIA

(Mt 17,10-13)
Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: „Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

Bogu wystarczyła najmniejsza możliwa wspólnota. Takie okruszki. Z których w przyszłości zbuduje kościół. Takie będzie życie Pana, zwłaszcza gdy już zacznie publiczną działalność. Teraz spoglądają na tą prawdę Maryja i Józef. Jezus będzie znakiem sprzeciwu. Kamieniem odrazy o który będą się potykali, Ci, którzy nie uwierzą. Potkną się o Krzyż! Bo Jezus przyszedł miecz rzucić na ziemię, Ogień Ducha. Tu nie da się lawirować między kultem złożonym tylko z czynności, bez serca i życiem jak się zechce. Tu trzeba wybrać.

Anna MÓWI WSZYSTKIM WOKÓŁ! Wielu pewnei myślało – stuknięta stara baba. Gdzie tu Mesjasz. Jakaś uboga młoda para małżonków z dzieckiem. To tam w Pałącu trzeba szukać nowego króla… Jak bardzo się mylii – jak mało słuchali Boga w Torze. Jak mało widzieli, że Bóg właśnie z tego co nie jest potrafi STWORZYĆ wszystko.

Wszystko jest w cieniu krzyża. Proroctwo dla Maryi. Bóg jej także nie oszczędza. MAryja przyjmuje z pokorą proroctwo o mieczu przenikajacym serce. Wchodzi we współudział w KRZYŻU.

Weź Mamo i przyjmij cała wolnośc moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weż wszystko to co mam i posiadam. Z reki Boga przez Twoje dłonie wsyztko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, któa znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.