Wszyscy esteśy grzesznikami. Każdy z nas popełnia grzechy. Każdy potrzebuje nawrócenia i zawrócenia ze swej drogi lub przynajmniej korekcji swego postępowania. W tym kontekście dzisiejsze pierwsze czytanie jest niezwykłe.

Osoby które to odkryją i się nawrócą zostają zbawione. Ci którym się wydaje, że już osiagnęli doskonałośc bardzo łątwo wpadają w pychę, grzech i tracą drogę ku zbawieniu. Bóg też pokazuje, że nie ma konta łask w niebiańskim Banku, gdzie gromadzi się swoje duchowe osiągnięcia. Tak by w momencie śmierci Bóg mógł obliczyć średnią życiową z grzechów na minusie i dobra na plusie i na tej podstawie po przekroczeniu pewnego pułapu wpuścić lub nei wpuścić do Nieba.

Bóg daje nam wolność wyborów. Kto jest wielki w małych rzeczach dostaje coraz większe zadania i coraz większe rzeczy do spełniania. Człowiek wędruje w życiu od narodzin po śmierć, a jego kazdy dzień rządzi się prawami rozwoju – zarówno tego społecznego jak i duchowego. Wolność wyborów sprawia, że człowiek, jako pielgrzym na drodze do Nieba powinien dokonywać coraz wnioślejszych wyborów, najpierw małe dobra w małych rzeczach, potem większe w donioślejszych aż w końcu stanąć przed wyborem ŻYCIA WIECZNEGO.

Jeśli zatem człowiekowi dobrze szło ale na pewnym etapie zaczął się zachłystywać SWOJĄ doskonałoscią spychajać Boga na drugi plan. To ryzyko że u końca życia wybierze samego siebie, swoją samotność zamiast relacji ze Stwórcą, ryzyko samo-potępienia, rośnie bardzo mocno.

Jeśli ktoś umarł duchowo, to z powodu trwania w grzechu… Nauczył się wybierać małe zło, małe kompromisy miedzy dobrem i złem i zaczął postępować ku większemu złu. Aż u końca życia wybrał największe z możliwych – wieczność w odłączeniu od Boga!

Z drugiej strony jeśłi ktoś się opamiętał i zawrócił. I zauważył, że idzie źle to ma szansę na poprawę. Na naprawianie swoich błędnych decyzji. Wybieranie ścieżek ku dobremu, by u kresu życia wybrać największe dobro – ŻYCIE WIECZNE.

Życie to pielgrzymka. Ktoś może kluczyć na drodze do Nowego Jeruzalem i gdzieś tam zauważyć mały znak. A możę też spotkać kogoś kto pokaże, że jest taki mały rpzesmyk do niesamowitego Nowego Jeruzalem. Człowiek wybiera go i powoli dociera na właściwy szlak i koniec końców trafia do NOWEGO JERUZALEM!

Ale może też być osoba która kroczy wzdłuż drogowskazów do NOWEGO JERUZALEM. Wie gdzie idzie. Wie co jest u kresu. A jednak pociagnięta ciekawością, wynęcana pożądaniami, czy spychana z drogi strachem zaczyna wchodzić na jakieś odnogi tego szlaku. NIby na początku widzi jeszcze główny szlak i może łątwo wróci. Ale z czasem znika on za górą, znika gdzieś w oddali, zatapia się w mgle. I koniec końców człowiek u kresu nie dociera do celu. Trawia na skraj przepaści nad MORZEM OGNIA, zślisguje się i wpada w nie!

(Ez 18, 21-28)
Tak mówi Pan Bóg: „Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegłby wszystkich moich ustaw i postępował według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu policzone żadne grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo miałoby mi zależeć na śmierci występnego – mówi Pan Bóg – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu policzony, ale umrze on z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze”.

Zawsze trzeba wracać do CELU. Do tego, który potrafi do tego celu zaprowadzić. Do Boga wszechmogącego. Gdyby Bóg opierał się na ludzkich kalkulacjach i średniej ważonej z życia to pewnie nikt z nas by nie wszedł do Nieba. GDyby Bóg wspomniał grezchy, to nikt by sie nie ostał – jak to podkreśla dzisiejszy psalm:

(Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8)
REFREN: Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi?

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl swe ucho
na głos mojego błagania.

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby Ci służono z bojaźnią.

Pokładam nadzieję w Panu,
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie,
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka
niech Izrael wygląda Pana.

U Pana jest bowiem łaska,
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów.

Ta droga ku większej czystości, ku większym wyzwaniom, ku stawianiu większyh wymagań na kolejnych etapach drogi ku Zbawieniu pokazana jest w Ewangelii.

Jezus tak samo podkreśla – w tej drodze nie można się zatrzymać, nie można osiaść na mieliźnie. Bo zgniesz, umrzesz nie docierajać do celu i twoje ciało rozsarpią sępy!

NAuczyłeś się nie zabijać, to ucz się nie zabijać słowem. Nauczyłeś się nie zabijać słowem to ucz się nie oceniać drugiego. NAuczyłęś się nie oceniać to ucz się błogo-sławić – czyli dobrze mówić i podnosić Słowem. NAuczyełs się błogosławić to doskonal sie w uwielbieniu Słowiem i składanie daru dla Boga. Życie to wędrówka ku bardzo konkretnemu celowi!

(Mt 5, 20-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj!”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza”.

Gdy Bóg wspomni grzechy, to któż się ostoi?

POtrzeba nam obrońcy, orędownika. Kogoś kto nam wskaże właściwe drogowskazy. Kto nas uchroni przed błądzeniem. Najlepsza drogą jest taka, gdy ktoś nas zaprowadzi. Przywiązani do pewnego i niezawodnego przewodnika liną miłości. Taką przewodniczką Jest Maryja, która ciagnie nas ku spotkaniu z Synem, Ojcem i Duchem. Ona nie zasłania – jest przezroczysta. Ma w kieszni płaszcza zdjecie Nowego Jeruzalem i ciagle pokazuje swemu słudze – tam idziemy – TAM DOTRZEMY. Tylko nie przecinaj tej liny i nie schodź z drogi.

Tylko zniechęcenie jest przegraną!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i Bogu przez Twe dłonie pragnę to oddać. Ty Mmao, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.