Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść

Tagi

, , , , , , , , ,

Bóg który wiedzie – prowadzi człowieka. Ujarzmia jego zapędy i kieruje na właściwe tory myślowe. Który pokazuje prawdę a potem, gdy człowiek ją błędnie interpretuje to cierpliwie prowadzi do włąściwego spojrzenia. Nieraz proces ten jest niesamowicie bolesny. Pali wnętrze. Dotyka twardym Słowem. Trwanie przy prawdzie to trwanie w samej głębi krzyża. W samym środku tajemnicy cierpienia i krzyża. Dzisiejsze czytania wraz z Ewangelią niesamowicie ze sobą współgrają, rezonują, przenikają się. Tworzą swoistą całość.

Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: „Gwałt i ruina!» Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, żarzący się w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem. (Jr 20, 7-9)

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania”. (Mt 16, 21-27)

Bóg krok po kroku wprowadza człowieka w tajemnicę Krzyża. Przez doświadczenie krzyża i cierpienia tak jak Jeremiasz:

Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: „Gwałt i ruina!» Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem.

Prowadzi też przez objawienie. Tak jak Jezus uczynił to wobec Apostołów:

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie.

To jest doświadczenie i słowa które budzą w człowieku wewnętrzny sprzeciw. Które są nie do objęcia ludzkim rozumme. To jest szaleńcza Miłość Boga do człowieka. Miłość która chce każdego ocalić od śmierci wiecznej. Który ustami proroków woła o nawrócenie. Miłość która sama oddaje swoje życie za nas na drzewie krzyża. To naturalne że człowiek nie potrafi tego pojać. Że to doświadczenie i słowa palą wnętrze człowieka. Trudno nie zrozumieć reakcji Jeremiasza:

I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię!

A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”.

Jeremiasz i Piotr wchodzą w głębię tego, co święty Jan od Krzyża nazywa nocą oczyszczenia. Wchodzą w świat Miłości która jest nie do objecia ludzkimi zmysłami. W przestrzeń, gdzie pomagają zmysły wiary, zaufania, pokory, posłuszeństwa, miłości. Tutaj węch, wzrok, smak, słuch, dotyk doprowadzą powoli na manowce. Bóg nas zna i nie chce nam pozowlić pobłądzić. Dlatego koryguje – podpowiada w jakiej rzeczywistości trzeba szukać odpowiedzi. Boży Duch zaczyna proces oczyszczenia. Zabiera serce człowieka w płonący ogień Miłości. Palący ale słodki. Jednocześnie sprawiajacy ból i opór ale też dajacy pokój i swoistą słodycz ducha:

Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, żarzący się w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.

Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”.

To jest kierunek – zacząć myśleć po Bożemu a nie po ludzku:

Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu miłe i co doskonałe. (Rz 12, 1-2)

Do tego właśnie wzywa Jezus – do trwania – cierpliwego i wytrwałego trwania na drodze krzyża – bez uciekania.

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania”. 

Taka jest ekonomia Zbawienia – by zyskać trzeba oczyścić wszystko. By z samorodka mieś sztabkę złota trzeba ją oczyścić z brudu roztapiajać w ogniu. By oczyścić nici z brudu, by mieć śnieżno-białą tkaninę trzeba ją zanurzyć w żrącym i palacym kwasie – w ługu.

Zyskać Niebo – nie cały świat – TAKIE JEST MOJE POWOŁANIE:

Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania. (Ef 1, 17-18) ALLELUJA

Ciebie Panie pragnę. Przeniknij moje serce i oczyszczaj. Oczyszczaj tak jak to będzie najlepsze dla mnie:

Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza

Boże, mój Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą
jak zeschła ziemia łaknąca wody.

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.

Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.

Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera. (Ps 63 (62), 2. 3-4. 5-6. 8-9)

Poprowadź mnie Panie! Oczyść. Nie daj mie zejśc z mojej drogi krzyża.

Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem

Tagi

, , , , , , , , , ,

Bóg kieruje do proroka Jeremiasza swoje Słowo – słowo polecenia:

PRZEPASZ SWOJE BIODRA – przygotuj się do drogi -tak najnormlaniej, prosto. Przepasz biodra a nie osiodłaj osła, przygotuj wóz, zbierz służbę.

WSTAŃ – zmień swoją strefę komfortu i relaksu w pielgrzymią drogę. WSTAŃ teraz – już. Nie zostawiaj tego na później. Wstań!

MÓW WSZYSTKO, CO CI ROZKAŻĘ – głość Słowo Boga. Całe Słowo – bez upiększania, bez pomijania. Słowo, które jest jak miecz obosieczny.

NIE LĘKAJ SIĘ ICH! – To chyba najtrudniejsze. O ile wszystkie poprzednie zadania wiążą się z ze mną samym tu wchodzę na drogę spotkania a nieraz i konfliktu z drugim człowiekiem. Jeśli mam powiedzieć wszystkie SŁOWA BOGA, a słowo Boga jest jak miecz obosieczny – potrafi budzić ogormny sprzeciw, to mogę się spodziewać sprzeciwu. Zwłaszcza JEremiasz mógł to odczuwać – miał głosić nie najciekawszą i najbardziej pobłażliwą i spokojną nuakę. Wręcz przeciwnie – miał głosić Słowo które na pewno wzbudzi sprzeciw. Bóg mówi – NIE LĘKAJ SIĘ ICH. I dodaje jescze, BYM CIĘ CZASEM NIE NAPEŁNIŁ LĘKIEM PRZED NIMI. Jeśli Bóg mnie napełni lękime, to zacznę całe życie uciekać, chować się. Całę moje życie będzie tragiczną ucieczką przed tymi, którym mam głosić.

NIE LĘKAJ SIĘ – Bóg dodaje, ze swego sługę uczyni twierdzą warnowną i to DZISIAJ!

NIE LĘKAJ SIĘ – Bóg obiecuje, że uczyni swego sługę kolumną ze stali – DZISIAJ!

NIE LĘKAJ SIĘ – Bóg uczyni swego sługę niezdobytym murem ze spiżu – DZIŚ!

Potęga Boga jest z głosicielem – potęga przeciw całej ziemi.

Bo jeśli Bóg jest z głosicielem – to głoszący SŁOWO jest nie do pokonania. Nawet utrata życia ziemskiego prowadzi go do zwyciężtwa. Do zdobycia życia wiecznego.

Pan skierował do mnie następujące słowa: Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą – mówi Pan – by cię ochraniać.” (Jr 1, 17-19)

Taką właśnie osobowośći niezłomnego proroka taką walkę z królami tego świata pokazuje Ewangelia. Jan Chrzcicel nie bał się – nie dał się napełnić lękiem! Głosił Słowo! Zapłacił za to życiem. I nie przegrał. Za parę lat Jezus stanie przed Herodem – Herodem w którym ciągle będzie rezonowało Słowo Jana i ciągle będzie się w nim miotał. Będzie nawet uważał że Jezus to zmartwychwstały Jan. To Herod czuł lęk przed Janem! Król Judy. Jednym rozkazem ściął mu głowę. Ale Herod wiedział, że JAN WYPOWIADA SŁOWO POCHODZĄCE OD BOGA. Nie chciał się z nim jednakże zgodzić. walczył ze Słowem wewnętrznie. A szatan działajać na serce Herodiady doprowadził do tego, że zabił tego, który mu to Słowo przekazywał.

Odcieto głowę – głowę która przekazywała Słowo. Herodiada chciała zrobić wszystko by Jan był uciszony. By przecięto jego stuny głosowe, by już nie wydał żadnego dźwięku, żadnego Słowa. Przedziwna jest tajemnica zatwardziałosci ludzkiego serca.

Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mię, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”. Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?” Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie. (Mk 6, 17-29)

Panie ucz mnie być odważnym głosicielem Twego Słowa. Być Świadkiem Twego Słowa.

CZUWAJCIE

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Śmierć spotka każdego człowieka. To jest powołanie, które czeka każdego człowieka. Powołanie do wieczności. Do życia w wiecznosci. Bóg wybiera czas i miejsce i sposób. Nie wiemy keidy Pan przyjdzie. Daltego tak ważne jest życie w łasce uświecajacej i troska o tą łaskę. Targowanie się z Bogiem, próba przechytrzenia Boga zawsze źle się kończy. Jest bałwochwalstwem – stawianiem swojej inteligencji i sprytu ponad Bogiem i Jego zasadami. To po prostu nie przejdzie i się nie uda – od początku takie podejscie jest skazane na porażkę… O godznie której się nie domyślam nawet – Bóg przyjdzie by mnie zapytać w mojej wolności. Mając serce uwikłane w grzechu staję się podatny na pokusy i na szept szatana. Zły duch wtedy działa jak kropla na głąbkę – będzie mnie utwierdzał że najlepszą decyzją jest wybór piekła. Zyjąc w łąsce uświęcajacej, to właśnie dobry duch będzie działał moje wnętrze jak kropla na gąbkę. Będzie mnie nasycał pokojem, że decyzja o Niebie jest właściwa i dobra. Bóg obsypie sługę trwajacego w łasce uświecajaćej ogromem łask.

Tylko wytrwałość daje wygraną. Trwanie. Walka o to by trwać cały czas w łąsce uświęcajacej – taka droga uszlachetnia serce i przygotowuje je na ostatnią chwilę życia. O to tak na prawdę walczymy całe życie – by wrócić do początku – by wrócić do Raju. Do Królowania wraz z Bogiem. Do wejsćia w Królewską naturę Jezusa – do teg by Bóg „postawił nas nad całym swym mieniem”

Służba Bogu, pokorna, posłuszna i ubioga. Bez próby przechytrzenia Boga!

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby we właściwej porze rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: „Mój pan się ociąga z powrotem”, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe surowo go ukarać i wyznaczy mu miejsce z obłudnikami. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. (Mt 24, 42-51)

Jezu cichy i serca pokornego przyjdź z darem wytrwałosći w mojej duchowej drodze i walce. Pomóż mi wzrastać w wiernosci i wtrwale pracować nad tym by żyć kązdego dnia, w kądej godzinie, sekundzie w łąsce uświęcajaćej. Pomóż mi się przygotować na ostatnią chwilę życia. Na wybór życia wiecznego. Na wybór życia w jednosći i bliskości z Ojcem.

Nie objawiły ci tego ciało i krew

Tagi

, , , , , , , ,

Jezus zadaje dziś bardzo ważne pytania swoim Apostołom. Kieruje je jednak także do każdego z nas.

Najpierw:„Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”.

Innymi słowy, czy jesteś świadom tego, jak świat postrzega Jezusa, jak Twoje otoczenie postrzega wiarę, jaki ma do niej stosunek. Dziś w telewizji czy internecie można spotkać tysiące domniemań, „badań”, poszukiwań pseudonaukowych. Treści udowadniających, że Jezus miał żonę, że był postrzegany jako bóg, bo był kosmitą. Po dziś dzień niesie się pogłoska, że to uczniowie wykradli Jego ciało z grobu. Jedni widzą Boga jako Stwórcę – boskiego zegarmistrza. Stworzył ten skomplikowany zegar chemii, fizyki i biologii. Nakręcił. Uruchomił i tak zostawił – już w niego nie ingeruje. Są i tacy – i wielu z nich deklaruje się jako katolicy –  którzy wierzą w istnienie Boga, oddają mu konieczne minimum (co niedziela msza – raz do roku komunia) i żyją według własnego upodobania. Ile ludzi na świecie tyle obrazu Boga. Każdy jest jakoś wykrzywiony i niedoskonały. Jednak im gorszy fundament. Im gorsze podłoże, tym gorsza roślina na nim wyrasta. Tym bardziej pokraczna i daleka od prawdy.

Jezus w świetle tego co człowiek słyszy w świecie zadaje kolejne pytanie: „A TY za kogo Mnie uważasz?”

Kluczem do właściwej odpowiedzi – PRAWDY O JEZUSIE – jest kolejna wypowiedź Jezusa: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.” Prawdę o SYNU objawia OJCIEC i DUCH. Prawdę o OJCU pokazuje SYN i DUCH. Prawdę do DUCHU objawia OJCIEC I SYN. Szymon pytał Ojca. Szymon wsłuchiwał się w słowa OBJAWIENIA nad Jordanem, na Taborze. Szymon posługuje się właśnie tymi słowami mówiąc o Jezusie. Nie prowadzi własnych badań. Nie próbuje intelektualizować. Prosto:

„Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”

Szymon w to wierzy. I z takiego fundamentu może wyrosnąć niesamowita budowla. To jest SKAŁA, na której można zbudować katedrę wiary. Niezwykle zbliżyć się przez całe życie do prawdziwego obrazu Boga. Nie zbłądzić.

Właściwy obraz i fundament pozwalają też właściwie budować w tym świecie. Budować Boże Królestwo na ziemi. Nie jego karykaturę, ale prawdziwe Królestwo. Kościół wsłuchany w Ojca i Ducha Świętego poznaje Jezusa, stara się zrozumieć co Jezus by zrobił i działa. Buduje Królestwo Boże we współpracy z Bogiem. Współstwarza świat z Bogiem:

„Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. (Mt 16, 13-20)

Jezus pragnie by człowiek sam odkrywał kim jest Bóg. By człowiek sam pytał Ojca i Ducha. By zbudował właściwą tożsamość swoją i odkrył tożsamość Boga. Odkrywanie to droga. Drogowskazami jest Słowo Boże, przykazania, uczynki miłosierdzia, poznawanie Stworzenia – w tym także człowieka. Trzeba badać świat wszelkimi dostępnymi metodami. Ale nie można zgubić tego pytania – „Ojcze poprowadź moje badania i pokaż mi Syna i Ducha”.

Bóg będzie wspomagał. Szczerego poszukiwacza postawi jako wzór i umocni. W tym kontekście niesamowicie korespondują z Ewangelią słowa z I czytania:

Tak mówi Pan do Szebny, zarządcy pałacu: „Gdy strącę cię z twego urzędu i przepędzę cię z twojej posady, tego dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce; on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym; i stanie się on tronem chwały dla domu swego ojca”. (Iz 22, 19-23)

Idąc ta drogą nieraz człowiek się zachwyci niezwykłością Boga i będzie wołał jak Paweł:

O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki! Amen. (Rz 11, 33-36)

OJCZE – ukaż mi SYNA i DUCHA,

JEZU – pokaż mi OJCA i DUCHA,

DUCHU ŚWIĘTY – poprowadź mnie do właściwego obrazu OJCA i SYNA.

Tobie Boże Chwała i cześć na wieki.

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

Wyschłe kości wracają do życia

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Niezwykła jest wizja proroka Ezechiela. Dolina wypełniona starymi, wyschłymi już kośćmi. Dolina nad którą prorok wypowiada Słowa otrzymane od Pana, przywołuje ducha. Kości łączą się, obrastają ciałem i zostają napełnione Duchem. Wracają do życia. Bóg ożywia całą dolinę umarłych, dolinę przedstawiającą makabryczny widok, z której uszło życie. Co to za Słowo? Co sprawia, że człowiek który jest „uschły”, który jest już trupem wraca do życia?

Do tego Słowa prowadzi Jezus. Jezus którego przedstawiciele tej doliny pytają Jezusa. Ezechiel mówi o zatwardziałych sercach, wyschłych i umarłych kościach duchowego wnętrza człowieka. Jak refren w słowach Ezechiela pojawia się wołanie o DUCHA! „Kości te, to cały dom izraela”

Spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: „Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia?” Odpowiedziałem: „Panie Boże, Ty to wiesz”. Wtedy rzekł On do mnie: „Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha, byście ożyły. Chcę as otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha, byście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan”. I prorokowałem, jak mi polecono, a gdy prorokowałem, oto powstał szum i trzask, i kości jedna po drugiej zbliżały się do siebie. I patrzyłem, a oto powróciły ścięgna i wyrosło ciało, a skóra pokryła je z wierzchu, ale jeszcze nie było w nich ducha. I powiedział On do mnie: „Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i tchnij na tych pobitych, aby ożyli”. Wtedy prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach – wojsko bardzo, bardzo wielkie. I rzekł do mnie: „Synu człowieczy, kości te to cały dom Izraela. Oto mówią oni: Wyschły kości nasze, znikła nadzieja nasza, już po nas. Dlatego prorokuj i mów do nich: Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam” – mówi Pan Bóg. (Ez 37, 1-14)

W Ewangelii przedstawiciele tego właśnie domu izraela przychodzą po Słowo do Jezusa. Przychodzą z niewykłym pytaniem – gdyby nie było podszyte podstpem i zatwardziałoscią serca. Pytają o „MAGIS” – najlepsze, najdoskonalsze, dające najszybsze efekty – przykazanie.

Jezus im odpowiada z miłością jak wydostać się ze swego grobu. Jak współpracować z Bogeim w tym niesamowitym i ożywczym dziele opsianym przez Ezechiela:

Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?»

On mu odpowiedział: «„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy».
(Mt 22, 34-40)

Jeśli poddasz swe serce Duchowi, będziesz pracował nad swym sercem by oddalać się od bałwochwalstwa, to ożyjesz. Wyjdziesz z grobu. Najpierw relacja do Boga, potem do bliźnich. Bóg na okrągło mówi to do człowieka, na dziesiatki sposobów. W dekalogu – pierwsze trzy przykazania dotyczą relacji do Boga, kolejne siedem relacji do człowieka. W proroctwa, przykładach swych świętych. Zawróć – uznaj Boga jako swego JEDYNEGO Pana, podejmij uczynki miłosierdzia. To jest droga ku szczęściu i życiu.

Naucz mnie, Boże, chodzić Twoimi ścieżkami,
prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń.

Przybądź Panie i ozyw moje wyschłe już kości, wyschłe brakiem radości, brakiem pokoju, brakiem energii do głoszenia Twego Królestwa. Spraw bym na nowo żył. Wydobądź mnie z mojego grobu, uczyń mnie członkiem Twego Ludu – żywym i czynnym członkiem twego ludu. Spraw bym przestał być trupem, kupką kości, ale prawdziwym i żywym przykładem Twojej obecności. Żywym człowiekiem.

Ty jesteś moim jedynym PANEM I ZBAWICIELEM. Uznaję CIEBIE ZA MOJEGO JEDYNEGO PANA. Ty rozporządzaj całym moim życiem. Oddaję się Tobe bez reszty.

Amen.

Robotnicy

Tagi

, , , , , , , , , ,

Jakie jest Królestwo Niebieskie?

Nieuczciwe?

Jezus mówi, że królestwo podobne jest do gospodarza. Człowieka który wyszedł wcześnie razo i umówił się z ludźmi na konkretną zapłatę. Najął ich do pracy i zabrał.

Wyszedł potem po raz drug i trzeci i czwarty znów umówił się z robotnikami na taką samą zapłatę.

Wszystko uczciwie.

Po skończonej pracy każdy dostał to, na co się umówił z gospodarzem.

Są i tacy, który nie szukali pracy, nie wyszli o żadnej porze – i nic nie dostali.

Wypłata odbywa się od ostatnich do pierwszych. Od końca do początku.

Królestwo wpisane jest w czas życia człowieka i w historię świata. Od Świtu aż po ostatnią chwilę gdy świeci słońce – aż po zmierzch. Gospodarz wychodzi i woła o konkretnej porze. Bóg wchodzi w rytm świata i historię świata.

Nieraz Ci którzy przyjdą ostatni, premyślą, nawrócą się, zdobywają Królestwo. Tym którzy wychowują się w wierze – wzrastają w wierze trzeba się z tego cieszyć, a nie zżymać się. Bóg nieraz wylewa łaski na tych o których sądzimy, że sa ostatni.

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”. (Mt 20, 1-16)

Pewnien Salwatorianin zwykł mawiać że idąc do Nieba trzy razy się zdziwimy.

Po pierwsze, że znaleźliśmy się w Niebie,

po drugie, że nie ma tam tych, o których myśleliśmy całe życie, że się tam znajdą,

po trzecie że w Niebie znaleźli się ci, o których myśleliśmy, że nigdy tam nie trafią.

To jest wielka tajemnica ludzkiej wolności i tajemnica Królestwa. Ostatni będą pierwszymi w Niebie, zaś pierwsi mogą być tymi ostatnimi.

To wielka tajemnica Chrystusowego działania, tajmnica łaski. Tajemnica ludzkiej wolności.

Człowiek buduje w sobie różne obrazy. Zamiast spojrzeć na siebie – na to co otrzymał. Ci którzy mają najwięcej zasług – pracowali najdłużej – mają najwiecej pretensji. Oburają się na tych, którzy pracowali krótko, oburzają się na Gospodarza. Tworzą sobie obraz, który przesłania ich spojrzenie. Zobaczenie dobra jakim jest praca. Jakim jest zapłata. Chcą więcej niż to, na co się umówili z Gospodarzem. Porównują się do innych i uważają się za lepszych…!

Fałszywe, wykrzywione obrazy potrafią wykrzywiać spojrzenie człowieka na rzeczywistość. Na głębię prawdy. Zamykać na piękno Królestwa. Ci którzy sa pierwsi – od tych wiele więcej się wymaga:

Pan skierował do mnie te słowa: „Synu człowieczy, prorokuj o pasterzach Izraela, prorokuj i powiedz im, pasterzom: Tak mówi Pan Bóg: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec? Nakarmiliście się mlekiem, odzialiście się wełną, zabiliście tłuste zwierzęta, jednakże owiec nie paśliście. Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadziliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście, a z przemocą i z okrucieństwem obchodziliście się z nimi. Rozproszyły się owce moje, bo nie miały pasterza, i stały się żerem wszelkiego dzikiego zwierza. Rozproszyły się, błądzą moje owce po wszystkich górach i po wszelkiej wyżynie; i po całej krainie były owce moje rozproszone, a nikt się o nie nie pytał i nikt ich nie szukał. Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pańskiego: Na moje życie – mówi Pan Bóg: Ponieważ owce moje stały się łupem i owce moje służyły za żer wszelkiemu dzikiemu zwierzęciu, bo nie było pasterza, pasterze zaś nie szukali owiec moich, bo pasterze sami siebie paśli, a nie paśli moich owiec, dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pańskiego. Tak mówi Pan Bóg: Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres ich pasterzowaniu, a pasterze nie będą paść samych siebie; wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już one służyć im za żer. Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę”. (Ez 34, 1-11)

Jezu daj mi otwarte oczy. Oczy serca, które potrafią się radować ze zbawienia innych. Które potrafią odrzucić ocenianie i spojrzeć w prawdzie an sytuacje, w których się w życiu znajduję. Które potrafia dostrzegać piękno i zaangażowanie w każdym człowieku którego stawiasz na mojej drodze. Prowadź mnie Panie do Królestwa.

Zniewoleni przez posiadanie rzeczy

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Dziś Jezus mówi o wiele o nas – ludziach XXI wieku nieraz zniewolonych posiadaniem rzeczy, przywiązanych do rzeczy, do awansów, wiedzy, posiadania, przeceniajacych rozwój osobisty ponad duchowy. Zapędzonych w wiele pułapek „bogactwa” nie tylko tego finansowego. Pułapek, które koniec końców bywają pewnym rodzajem nowowczesnej niewoli serca – serca, które nie potrafi rozmiłować się w prostocie i ubóstwie. Które nie umie wejsć w ciszę i odosobnienie – niczego nie posiadać poza relacją do Boga.

Głębię nie jednego serca współczesnego człowieka odzwierciedla pierwsze czytanie:

Pan skierował do mnie te słowa: „Synu człowieczy, powiedz władcy Tyru: Tak mówi Pan Bóg: Ponieważ serce twoje stało się wyniosłe, powiedziałeś: Ja jestem Bogiem, ja zasiadam na Boskiej stolicy, w sercu mórz – a przecież ty jesteś tylko człowiekiem, a nie Bogiem, i rozum chciałeś mieć równy rozumowi Bożemu. Oto jesteś mądrzejszy od Daniela, żadna tajemnica nie jest ukryta przed tobą. Dzięki swej przezorności i sprytowi zdobyłeś sobie majątek i nagromadziłeś złota i srebra w swoich skarbcach. Dzięki swojej wielkiej przezorności, dzięki swoim zdolnościom kupieckim pomnożyłeś swoje majętności, a serce twoje stało się wyniosłe z powodu twego majątku. Dlatego tak mówi Pan Bóg: Ponieważ rozum chciałeś mieć równy rozumowi Bożemu, oto dlatego sprowadzam na ciebie cudzoziemców – najsroższych spośród narodów. Oni dobędą mieczy przeciwko urokowi twojej mądrości i zbezczeszczą twój blask. Zepchną cię do dołu, i umrzesz śmiercią nagłą w sercu mórz. Czy będziesz jeszcze mówił: Ja jestem Bogiem – w obliczu swoich oprawców? Przecież będziesz tylko człowiekiem, a nie Bogiem w ręku tego, który cię będzie zabijał. Umrzesz śmiercią nieobrzezanych z ręki cudzoziemców, ponieważ Ja to postanowiłem” – mówi Pan Bóg. (Ez 28, 1-10)

Takim „bogatym” którzy nie potrafią w ciszy, ubóstwie i odosobnieniu wejsć w głębię relacji z Jezusem bardzo trudno jest też wejsć w rzeczywistośc Królestwa Nebieskiego. To Królestwo gdzieś tam jest od Niedzieli do Niedzieli. Od Mszy do Mszy. Ale nie w codziennosći, gdzie trzeba wypełnić słupki, podjechać do sklpeu, na zajęcia rozwojowe, przejrzeć notowania, zainwestować… Bogactwo codzienności XXI wieku odwraca naszą uwagę od Królestwa Bożego. Zagłusza je. Wpycha je ogromy szum codziennośći.

Trzeba nam na Słowa Jezusa głośno zawołać – bardzo głośno i z rawdziwym przerażeniem: „Któż więc może być zbawiony?”

I usłyszeć Słowo Jezusa:

„U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe”

A dalej poczynić refleksję – co tak na prawdę podarowałem Jezusowi. Czy jestem wolny od rzeczy – czy pracuję nad moja wolnością? Czy potrafię być UBOGI! U-BOGI – czyli U-BOGA mieć swe BOGACTWO! Do czego jest przywiązane moje serce – za czym goni.

Co mógłbym powiedzieć za Piotrem? Jak dokończyć jego słowa w rozmowie z Jezusem:

„Oto ja opuściłem [wstaw tu to c opuściłeś] i poszledłem za Tobą, cóż więc otrzymam?”

Co opuściłem? Co oddałem – nawet w sercu – Bogu? Ile czasu Mu poświęciłem? Ile ze swoich talentów na szerzenie Królestwa Boga na Ziemi??? Ile ze słów Jezusa jest dla mnie dziś:

 I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność.

Ważne, że ciągle jest szansa. Moje serce bije. Nie wydałem ejszcz eostatniego oddechu na ziemi. Cięgle mam szansę. Ale muszę ją podjać DZIŚ. TU I TERAZ. Dla mnie dziś jest obietnica Jezusa:

„Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”.

Może wydaje się ze to już późno w życiu. Może wydaje się że to ostatni dzwonek. Ale to jest szansa na bycie pierwszym w Królestwie Boga!

Do osttaniej chwili życia jest szansa – ale nie wiedząc kiedy ona nastąpi i jaka będzie kondycja mojego serca najlepiej zainwestować w Królestwo Boże już dziś. Już dziś usposobić i przygotować serce na ostatnią chwilę życia. Posiąść PRAWDZIWE BOGACTWO poświęcajać bogactwo tego świata…

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, powiadam wam: Bogatemu trudno będzie wejść do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”. Gdy uczniowie to usłyszeli, bardzo się przerazili i pytali: „Któż więc może być zbawiony?” Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe”. Wtedy Piotr rzekł do Niego: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?” Jezus zaś rzekł do nich: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”. (Mt 19, 23-30)

Zabierz, Panie, i przyjmij
całą wolność moją, pamięć moją i rozum,
i wolę moją całą,
cokolwiek mam i posiadam.
Ty mi to wszystko dałeś
– Tobie to, Panie, oddaję.
Twoje jest wszystko.
Rozporządzaj tym w pełni
wedle swojej woli.
Daj mi jedynie miłość
Twoją i łaskę,
albowiem to mi wystarcza.

AMEN

Boża pedagogia

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Bóg oświeca – uczy człowieka krok po kroku. Gdy przychodzę do Niego z czysymi intencjami i pytam Go szczerze – On odpowiada. To droga jak w Trzech Stopniach Pokory św. Ignacego:

Najpierw życie bez grzechu ciężkiego, potem bez lekkiego, a potem walka o głębię cnót i jeszcze doskonalsze naśladowanie Jezusa.

Podstawa – żyj bez grzechu:

Młodzieniec: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?”

Jezus: „Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania”

Młodzieniec: „Które?”

Jezus: „Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego”.

Młodzieniec:  „Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?”

Jezus proponuje krok dalej ku oczyszczeniu i pełnej wolności: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie.”

Jezus mówi też o kolejnym kroku – najdoskonalszym – pełnym naśladowaniu: „Potem przyjdź i chodź za Mną!”

Tajemnica ludzkiego serca – wolnosći serca jest jednakże neizwykła:

„Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.”

Ciekawe, ze Jezus odwołał się tylko do relacji człowieka z bliźnim. Na samym początku pokazał, że młodzieniec jest bardzo dobrych relacjach z bliskimi – ludźmi obok. Jezus jednak nie wspomina tu o przykazaniach związanych z Bogiem – kultem i czcią dla Boga.

To z tym jest problem gdy Jezus zaprasza młodzieńca do pójścia krok dalej. Wolność od bożków – od posiadania. Od pewnego rodzju bałwochwalstwa. Ludzkie serce musi przejść przez drogę oczyszczenia, jeśli chce się wydoskonalić.

Niezwykle do Ewangelii koresponduje pierwsze czytanie. Podejmuje także problem bałwochwalstwa. Zewnętrznych znaków żałoby, za którymi nie idzie żalserca. Bóg wzywa – wejdź we wnętrze. Zostaw te wszystki symbole i znaki. Wejdź w swe serce. W milczenie. W głębiny siebie – tam mnie spotkasz. Zobacz czym jest posiadanie – czym jest prawdziwa wolność:

Pan skierował do mnie te słowa: „Synu człowieczy, oto zabieram ci nagle radość twych oczu, ale nie lamentuj ani nie płacz, ani nie pozwól, by płynęły ci łzy. Wzdychaj w milczeniu, nie przywdziewaj żałoby jak po umarłym, zawiąż sobie zawój dokoła głowy, sandały włóż na nogi, nie przysłaniaj brody, nie spożywaj chleba żałoby!” Mówiłem do ludu mego rano, a wieczorem umarła mi żona, i uczyniłem rano tak, jak mi rozkazano. A lud mówił do mnie: „Czy nie wyjaśnisz nam, co oznacza dla nas to, co czynisz?” Wówczas powiedziałem im: Pan skierował do mnie te słowa: „Powiedz domowi Izraela: Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja pozwalam bezcześcić świątynię moją, dumę waszej potęgi, radość waszych oczu, tęsknotę waszych serc. Synowie wasi i córki wasze, których opuściliście, od miecza poginą. Wy zaś tak uczynicie, jak Ja uczyniłem: brody nie będziecie przesłaniać ani spożywać chleba żałoby, ale mając zawoje na głowach i sandały na nogach, nie będziecie lamentować ani płakać. Będziecie schnąć z powodu nieprawości waszych i będziecie wzdychać jeden przed drugim. Ezechiel będzie dla was znakiem. To, co on uczynił, będziecie i wy czynili, gdy to nastąpi. I poznacie, że Ja jestem Pan”. (Ez 24, 15-24)

Pan wzywa do nawrócenia serca.

Bóg doświadcza trudnym doświadczeniem, by czlowiek się opamiętał. Pandemią, doświadczeniem straty. Problemami z pracą. Chorobą. Śmiercią. On pragnie byśmy jeszcze w ciagu ziemskiego życia opamiętali się i w ostatniej chwiliżycia wybrali życie wieczne. Jak można porównać cierpienia doczesne z utratą życia na wieczność!

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego. Prowadz mnie drogą ubóstwa duchowego, prostoty serca bym mógł posiaść Królestwo Niebieskie.

Panie dopomóż MI!

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Dzisiejsza Ewangelia pełna jest napięcia.

Jest napięcie między kananejczykami a żydami. Napięcie przepojone nienawiścią.

Jest napięcie w tym, że zdesperowana matka opuszcza Tyr i Sydon i wchodzi w świat przeciwnika by szukać tam Jezusa i pomocy.

Jest też jakaś gra tej kobiety. Próba przekupienia Boga emocjami. Napięciem dramatycznych słów, ale też podlizywania się Jezusowi – „Jezusie, Synu Dawida…!?”. Gdyby wypowiedział to któryś z Apostołów – ale nie Ona. To jakaś próba „wejscia pod włos” Jeusowi. Zaczepienia Go. Wołanie z daleka. Tak mocna gra, że aż dwunastu Apostołów – twardych facetów – ma dość tej kobiety i idą do Jezusa – „ucisz ją”

Jezus nie chce gry. Nie chce aktorstwa. Nie chce popisywania się  – nawet duchowego!

Jezus chce przekroczenia tych granic i stanięcia w pokorze i autentyczności przed Nim. Gdy człowiek gra swoja sztukę aktorską ON MILCZY. Jakby nie zauważał. Jakby nas olał! Ale to jest jego pedagogika Miłości. Wychowywanie nas. Pokazanie, by pójśc o jeden krok dalej. Poza wyobrażenia, gierki. By wejsć w PRAWDĘ O SOBIE.

Dopiero gdy kobieta przychodzi, gdy te emocje się wypaliły i zdała sobie sprawę z tego, że to nie zadziała. Dopiero wtedy przekracza niesamowitą granicę swego serca i pokory. Przychodzi przed samego Jezusa. Tego, który przed momentem podkreślił mur wrogości miedzy izraelem a poganami. Przychodzi już bez krzyku. Już nie używa okrągłych słów o Synyu Dawida, ale n serio przy tych wszystkich ludzich pada przed Nim. Wypowiada prawdziwe pragnienei serca:

Już nie daję rady z opętaną córką! Dopomóż MI! POMÓŻ MNIE – bo to JA POTRZEBUJĘ POMOCY!!!

Jezus znów podkreśla granicę – mur między poganami i izraelem.

Kobieta jednak tym razem pokazuje swe wnętrze. Nie obchodzi mnie to. Ja przychodzę do Ciebie, Jezu. Ty masz moc od Ojca – wystarczy mi okruch Twej łaski. POKORA. ZAEZNOŚĆ. UBÓSTWO. Ona wchodzi w swój krzyż i Golgotę. Pokazuje swe cierpienie. To, że potrzeba jej choć odrobiny troski, litości. Że ten okruch wystarczy.

Taka postawa sprawia, że Bóg jest bezbronny. Rozbraja GO. On doprowadził serce do wiary – swym milczeniem i pozornym ignorowaniem ludzkiego wołania. Oczyścił intencje i otworzył serce na łaskę, której od początku chciał udzielić. Ale dotychczas prośba człowieka była zawoalowana grą i była nieszczera.

Jezus na wołanie serca stajacego w prawdzie odpowiada z ogromem łask:

„O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!”

Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: „Panie, dopomóż mi”. On jednak odparł: „Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom”. A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!” Od tej chwili jej córka była zdrowa. (Mt 15, 21-28)

Jezu cichy i milczący. Jezu przehodzący obok mnie krzyczącego, grajacego przed ludżmi. Jezu, który wydajesz się być nieczuły na moje łzy. Boski pedagogu, który uczysz mnie stawania w prawdzie – POMÓŻ MI! Wołam do ciebie z cichej izdebki mojego serca. Z totoalnej osobności. Już bez gry i ludzi wokół. Z głębiny mojego umęczonego serca. Przemień moje serce i uczyń je prawdziwym i szczerym przed Tobą.

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

Przejdź do paska narzędzi