WP21.21 Przykład do nasladowania

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Bóg-Człowiek w wieczerniku obmył człowiekowi nogi. Wykonał gest najmniejszego ze sług. Wykonał czynność najbardziej pogardzanych sług. Bóg odpowiedział niesamowitą pokorą i ubóstwem na ludzką pychę. Przekazał przykazanie nowe człowiekowi. Takie przykazanie, które trudno by było opowiedzieć jakimikolwiek słowami ludzkimi, dlatego dał przykład. Pokazał na czym polega to przykazanie. To Miłość w pełni pokory. Miłość w pełni ubóstwa. Miłość w pełni posłuszeństwa. Miłość czynna.

Postawa i czyn Jezusa to odpowiedź na postawy i czyny ludzi. Złamanie grzesznej natury – zwłaszcza pychy człowieka. Wynoszenia się ponad drugiego. Walka z próżnymi ambicjami. Jezus pokazuje ten czyn Apostołom, którzy kłócili się o to, który z  nich jest pierwszy i największy! Nowe przykazanie to lekarstwo na ludzką pychę.

To musiał być mocny i wstrząsający znak dla Apostołów. Widać to szczególnie w reakcji Piotra. Jezus pokazuje im, że jest TYM, KTÓRY SŁUŻY!

Św. Jan przed tym znakiem napisze, że Jezus „widząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce. Oraz, że od Boga wyszedł i do Boga idzie”, zdjął szatę, przepasał się prześcieradłem i wziął w ręce ludzkie nogi… Bóg dał mu wszystko w ręce, a On, Jezus wziął w ręce brudne ludzkie nogi, by je umywać…

On jest SŁUGĄ – bo od BOGA przyszedł by wypełnić posłannictwo i DO BOGA wraca po jego zakończeniu. Miał do wykonania swoją posługę i wraca….

Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. Dlatego więc usiłowali żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał. (J 5,17-30)

Jezus dał przykład do naśladowania i wraca do Ojca. Daje nam przykład pokory, ubóstwa i posłuszeństwa, byśmy Go naśladowali i także wrócili DO OJCA po wykonanej służbie na Ziemi!

Piotr nie pojął tego gestu, praktycznie nikt z nas nie pojmuje tu na ziemi. Przywiązani do świata materialnego, do tego co dzieje się namacalnie, nie widzimy przestrzeni i głębi ducha. Stwórca klęka przed nami i myje nam nogi…! Niepojęte. Mimo, że tego znaku i gestu nie rozumiem to powinniśmy go naśladować, czynić. BO TAK UCZYNIŁ PAN I NAKAZAŁ NAM GO NAŚLADOWAĆ. Reszty dopełni wiara. Wiara zajmie się paradoksem, nie obejmowalną rozumem przestrzenią misterium.

Jezus chce obmyć nasz brud, tylko my musimy Mu na to pozwolić. To właśnie mówi do Piotra. Jeśli Cię nie obmyję, to nie staniesz się czysty i nie będziesz miał udziału ze Mną. To się dokonuje w każdej Eucharystii. W Akcie pokuty pozwalamy Panu obmyć nas z grzechu. Byśmy byli czyści i gotowi przyjąć go w Eucharystii. Jezus przez ten gest pokazuje też co oznacza Eucharystia. Czym jest. Właśnie ją sprawował i jak tylko wstał, zaczął ja wprowadzać w czyn… Idźcie Ofiara spełniona – zostaliście nakarmieni, przepełnieni Panem – teraz idźcie w świat czynić to, co Eucharystia oznacza w praktyce. To pokazuje Pan w Wieczerniku.

Jezus jako Sługa obmywa Apostołom nogi, by stali się czyści a za parę godzin jako Sługa będzie padał do nóg ludzi przygniatany ciężarem krzyża, by obmyć ludzkość z grzechu. By wysłużyć Zbawienie dla człowieka. Na krzyżu obmywa człowieka w strumieniach własnej krwi!!!

Taki mamy przykład do naśladowania. Wychodząc z Eucharystii mamy przemieniać ten świat – czynić to co ona oznacza:

Tak mówi Pan: Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię, w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą. A ukształtowałem cię i ustanowiłem przymierzem dla ludu, aby odnowić kraj, aby rozdzielić spustoszone dziedzictwa, aby rzec więźniom: Wyjdźcie na wolność! marniejącym w ciemnościach: Ukażcie się! Oni będą się paśli przy wszystkich drogach, na każdym bezdrzewnym wzgórzu będzie ich pastwisko. Nie będą już łaknąć ni pragnąć, i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów. Wszystkie me góry zamienię na drogę, i moje gościńce wzniosą się wyżej. Oto ci przychodzą z daleka, oto tamci z Północy i z Zachodu, a inni z krainy Sinitów. Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio! Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszył swój lud, zlitował się nad jego biednymi. Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. (Iz 49,8-15)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam, z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej służby i Miłości. Ty rozporządzaj tym wszystkim i przygotuj te dary jako ofiarę przyjemną Bogu.

Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

WP21.20 Wieczernik

Wieczernik ma w sobie element niezwykłego misterium – uobecnia wydarzenia które będą miały miejsce na Golgocie i będą powtarzane w niesamowity sposób w każdej Eucharystii na milionach ołtarzy na całym świecie.

Wieczernik ma w sobie tak wielkie wydarzenia, że święty Jan milczy o ustanowieniu Eucharystii. Milczy bo tego nie da się wyrazić słowami. Milczenie szacunku i zachwytu.

Słowa które oddają klimat wydarzeń Wieczernika to słowa z Ewangelii Jana: „do końca ich umiłował”. Aż do granic możliwości. Aż po śmierć – oddając za nich swoje życie.

Wieczernik stoi na trzech wielkich filarach:
– EUCHARYSTII
– KAPŁAŃSTWIE
– MANDATUM NOVUM

We wszystkich trzeba wychodzić najpierw od samej osoby Jezusa, by się nie pogubić.

Eucharystia to pierwszy z filarów tej nocy. Jezus o tej uczcie mówi, że gorąco ją pragnął spożyć z uczniami, zanim będzie cierpiał. Jezus pragnie całym sobą. Kocha Apostołów. Chce być z nimi – z przyjaciółmi – spożyć wieczerzę Miłości. Ale jest to wieczerza w której Jezus w sposób szczególny przezywa już wydarzenia kolejnych godzin. Obrazy męki, cierpienia, krzyża są już jak żywe, przenikają Go. Stara się opowiedzieć to wydarzenie skrywając je pod ubogim, pokornym i w  pełni zależnym od człowieka znaku – znaku Chleba i Wina. Człowiek może z nimi zrobić wszystko, czym jest kawałek chleba, czy odrobina wina, popularny, dostępny pokarm. Ubogi. Niewiele wart materialnie. A Jezus ukrywa za tymi znakami całą głębię krzyża. Bo krzyż to ubóstwo, pokora i zależność. Eucharystia to dar Oblubieńca – Chrystusa – dla Oblubienicy – Kościoła. W niej obecna jest cała Jego Pascha.

Bóg jest ponad czasem i przestrzenią. Jeszcze się nie dokonał ofiara Krzyża, a Jezus już sprawuje jej pamiątkę – pierwszą Eucharystię! Jezus już uobecnia wydarzenia Paschy, choć fizycznie wydarzą się one za kilkanaście godzin. Tu już są pierwsze wielkie przejawy Ducha Świętego. Już formuje podwaliny Kościoła – TO CZYŃCIE NA MOJĄ PAMIĄTKĘ!

To JEST Ciało Moje

to JEST Krew Moja

Jezus nie mówi – to będzie! Mówi „TO JEST” – już teraz w Wieczerniku!

TO JEST – mówi ten, KTÓRY JEST! BÓG SAM. Jezusa – osoba Trójcy!

Eucharystia to dar nad darami. Potrzeba WIARY by przejsć umysłem poza te znaki. „Wiarą ukorzyć trzeba serce i rozum swój, bo TU JUŻ NIE MA CHLEBA – TO BÓG! To JEZUS MÓJ!”

NIEZWYKŁE! PARADOKS WIARY! PARADOKS DZIAŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO!

APOSTOŁOWIE W WIECZERNIKU SPOŻYWAJĄ JUŻ UWIELBIONE I ZMARTWYCHWSTAŁE CIAŁO JEZUSA! Jezus zabrał ich ponad czasem i przestrzenią, by pokazać, ze każdy z nas w czasie Eucharystii staje u stóp krzyża na Golgocie. Tylko trzeba to zobaczyć OCZAMI WIARY! Potrzeba mi wchodzić wciąż na nowo w to nieprzebrane misterium Eucharystii…

Drugim wielkim filarem Wieczernika jest KAPŁAŃSTWO

„TO CZYŃCIE NA MOJĄ PAMIĄTKĘ” Mówi to do Apostołów. Do Wybranych. Daje im nie tylko dar ale i władzę UOBECNIANIA W MOCY DUCHA. Jezus dokonuje tego przez człowieka – przez nasze ludzkie słabe człowieczeństwo. I będziemy to czynić aż On powróci. Jezus zaufał dziecięco człowiekowi. Dał w ludzkie ręce swoje ciało i krew. Niesamowite dary.

Wiedział, że my tego nie zrozumiemy do końca. Nieraz nie docenimy. Mało kto się rozsmakuje w tym darze.

Mimo to dał nam ten dar – nic Go nie powstrzymało. Wie że tego daru nie uszanujemy należycie – a jednak go nam dał…! Szalona Miłość Pana!

Trzeci filar to Nowe Przykazanie MIłosci – Mandatum Novum

Przykazanie byśmy się wzajemnie miłowali, jak on nas umiłował. NOWE przykazanie. Miłość praktyczna. Tak służyć jak ON – aż po kres. Całym sobą. Do końca.

 

WP21.19 Betania

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Pierwsze elementy drogi na Golgotę – bezpośrednia droga Paschy Pana – zaczyna się w Betanii. To jest jak klamra. Od Magdaleny się zaczyna, ona też pierwsza zobaczy pusty grób. Misterium, osią łączącą wszystkie te wydarzenia jest osoba Jezusa. Od Betanii aż po Zmartwychwstanie. Nie można się zatrzymać na samych cierpieniach i bólu fizycznym, bo tu jest też przeogromna głębia ducha. Zatrzymanie się na człowieczeństwie i bólu powinno nas zatrzymać na grobie – i koniec. A tu ważna jest właśnie osoba Jezusa.

W krzyżu nauka! Żeby pojąć tę naukę trzeba przejść z Mistrzem całą Jego drogę. smakować, kontemplować, wchodzić w głębinę tych misteriów.

Jezus objawia się jako SŁUGA. Ja jestem wśród was jako ten, który służy. Jestem, który Jestem – to jest moje imię – mógłby powiedzieć Jezus, który jest zanurzony w Trójcy. Jestem Służącym Tobie człowieku. Największą postawę służby – uniżenia, pokory, ubóstwa i pełnej zależności od człowieka któremu służy pokaże na szczycie Golgoty. Służy – ZA JAKĄ CENĘ! On kocha w tych dniach Paschy jeszcze bardziej. Jakby na przekór tym ranom i cierpieniom i nienawiści z jaką Go traktujemy. Bóg kocha jeszcze głębiej i jeszcze mocniej grzesznika.

U stóp krzyża, w kontemplacji Chrystusa i Jego ran, w tej służbie – pokornej, ubogiej i zależnej – to tu właśnie rodzą się ŚWIĘCI.

BETANIA

Jezus siedzi za stołem a Maria podchodzi i naciera Jego nogi drogocennym olejkiem narodowym. Olejkiem na dzisiejsze czasy wartym kilkaset tysięcy złotych. Naciera Jego nogi jak nogi Króla. Czyni to co niedługo Jezus uczyni swoim Apostołom. Maria uniża siebie do postaci najgorszego ze sług i obmywa Jezusowi nogi w postawie służby. Ale obmywa je olejkiem – namaszcza Jego ciało. Tak jak namaszcza się ciało osoby zmarłej przed pochówkiem. I TA WOŃ. WOŃ OLEJKU NAPEŁNIA CAŁY DOM.

Piekło się burzy i zaczyna się buntować. Podburza serca faryzeuszów. Próbuje zniszczyć tą chwilę. Pojawiło się ogromne światło zanurzone w krzyżu, płynące z krzyża – pokory, uniżenia, posłuszeństwa – a jak jest krzyż – to jest znak sprzeciwu – bunt złego.

Maria wchodzi w krzyż. Ona rozbija naczynie z funtem olejku. Bo Ciało Pana będzie pokruszone i zmiażdżone. I woń olejku napełnia dom. Naciera nim następnie nogi Pana. Olejkiem drogocennym – jak dla KRÓLA. Jezus doda, że ten olejek jest an DZIEŃ JEGO POGRZEBU. Ale On jeszcze żyje – paradoksy wiary. Bóg jest ponad czasem. Jezus już jest myślami na krzyżu. Maryja wyraża Jego postawę z Wieczernika i z Krzyża. Jego postawę przez najbliższe kilkadziesiąt godzin… Sługa Jachwe!

Cały funt olejku – rok lub więcej pracy człowieka. Bóg będzie hojny na krzyżu 0 niezwykle hojny w dawaniu łask. Nie liczy się z kosztami, które będzie musiał zapłacić za zbawienie człowieka.

I drugi biegun – Judasz- szatan wchodzi w jego serce z przewrotnym pytaniem – jak z Raju. Podważyć decyzję Boga-Człowieka – Jezusa. Podważyć i zakwestionować to co się dzieje. Gra wielkiego filantropa. Zwraca uwagę na ubogich. Ci którzy poodnoszą taki raban zazwyczaj sami nie kiwną palcem by pomóc ubogim. Wielu jest takich komentatorów w dzisiejszym świecie. A Bóg patrzy na serce człowieka i na jego intencje. Jednym się Jezus udziela i wspomaga innych, którzy są na Niego zamknięci drażni!

Są jeszcze w tym wydarzeniu gapiowie, którzy przyszli zobaczyć wskrzeszonego łazarza – kolejny znak. Ten który trzy dni leżał w grobie wszedł z niego żywy! Ale oni szukają sensacji. nie łączą tego wydarzenia z zapowiedziami Jezusa o Zmartwychwstaniu! A mieli się nawrócić…

Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę przewiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Poznajmy, dążmy do poznania Pana; Jego przyjście jest pewne jak poranek, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, jak deszcz późny, co nasyca ziemię. „Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą, Judo? Miłość wasza podobna do chmur o świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem cię przez proroków, słowami ust mych pouczałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń”. (Oz 6, 1-6)

Są Arcykapłani pałajacy chęcią zemsty za wszystkie upokorzenia które zadał im Jezus by ich wybić z tej matni. By ich zachęcić do przemyślenia życia i do nawrócenia. Niestety wybrali w swej wolności postawę nienawiści! Kto go wyda zostanie nagrodzony!

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci,
odbuduj mury Jeruzalem.
Wtedy przyjmiesz prawe ofiary,
dary i całopalenia.
(Ps 51 (50), 3-4. 18-19. 20-21a)

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”. (Łk 18, 9-14)

Jezus idzie na Golgotę. Od Betanii już idzie jak Król. dostojnie. nie kryje się, nie chowa. Robi wszystko co ustalił z Ojcem. Wypełnia wolę Boga do końca.

SŁUŻY – bo służba to MIŁOŚĆ

Weź Matko i przyjmij całą wolność moją, wolę moja pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam, z ręki Boga to pochodzi. Ty Matko tym rozporządzaj według woli Boga. Zanieś to wszystko jako wyraz mojej miłości – upiększone przez Ciebie – na ołtarz Boga w niebie.

Przynieś mi tylko Miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP21.18 Człowiek wielkiego serca

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Abraham jest człowiekiem wielkeigo serca. Jest WIELKODUSZNY w dpowiedzi na wezwania Boga. Wiezy i ufa Bogu bezgranicznie. Gdy idzie z Izaakiem do ołtarza i słyszy pytania syna o to gdzie jest ofiara, jego serce, które znało prawdę musiało pękać z bólu! To „Ojcze Mój!” które tak mocno brzmi jak wołanie Jezusa w ogrodzie oliwnym, musiało drązyć Abrahama do głębi wnętrza. Ale Abraham wierzy – BÓG SOBIE Z TYM PORADZI. Widać to w jego rozmowie ze sługami. Ja i Izaaka pójdziemy złożyć ofiarę, a wy tu poczekajcie NA NAS! Na dwóch – nie na jednego!

Stanął bezrady – wie, że tu nie działają ludzkie sposoby pojmowania rzeczywistości i zstawił to wszystko Bogu. Nie mędrkuje. Idzie osłusznie i pokornie gotów oddać wszystko Bogu. W głębi krzyża – pokorny posłuszny i ubogi. Abraham nie wie że to próba Boga. Realizuje polecenia Boga. A Bóg go nie oszczędza.

Inni by złożeczyli, krzyczeli, buntowali się. A Abraham idzie posłusznie. Choć wszystko w nim wyje z bólu – on się nie zachwiał.

Podobną postawę przejawiała Maryja. Nie zachwiała się w drodze. Znajdzie się w analigicznej sytuacji. Jej Syn zostanie złożony w ofierze. Odda życie. Ale ona wierzy w Jego słowa o Zmartwychwstaniu!!!

Ona też trwała przy Józefie, który dowiedział się o Wcieleniu. O tym, że Ona jest w ciąży. Widzi jego ból, cierpienie, tortury. Ale nie cofa się. Wszystko jest w wielkim płomieniu. Józef próbuje rozwiązać sytuację po ludzku. I wtedy w ostatniej chwili wkracza Bóg. Gdy już wszystko się przepaiło, ogołociło, upokorzyło.

Człowiek wiary nie ominie nigdy płomienia próby. Bóg będzie wprowadzał człowieka w ogień prób. W głębinę próby. Będzie badał serce.

Po tych wszystkich doświadczeniach zarówno Abraham jak i Maryja nie sa przywiązani do dziecka jako do daru Boga. Spełniaja swoją rolę i posłannictwo w dziele Zbawienia. Jedyną więzią która pozostaje jest WIARA. Wiara zawieszona na nicym – wiara jako dar i łaska Boga – bo Tylko na NIM można polegać.

Abraham po 3 dniach drogi. Wchodzi w śmierć syna. Śmierć dziecka w sercu. Doświadczenie które niesamowicie mocno rezonuje z wydarzeniami Paschy Chrystusa. Bóg wie jak przejść przez tą śmierć…! Abraham stoi w cieniu Golgoty i Krzyża!

Po dniu pełnym łask i radości chrześcijanin wchodzi powoli w mrok ciemnej nocy. Zaczyna wisieć zwieszony na Bogu jak na cieniutkiej nitce, która płonie. Tylko ta nitka utrzymuje go przy życiu i wierze. Ta nić wiary. Wtedy dokonuje się prawdziwy rozwój duchowy. Człowiek schodzi w głebiny serca by zacząć je porządkować. A jest to proces bolesny i wymagający. Pełen niepokoju bo wszyskto płonie żywym ogniem. Słychać tylko wołanie Boga, WYJDŹ! IDŹ! RUSZAJ!

To już cień Krzyża – to już cień Golgoty. Prawie już cel…

A wielu ludzi zawraca właśnie przed ostatnim podejsciem. Właśnie tutaj. Jak kończą się miłe doświadczenia, entuzjazm i jak trzeba się zacząć przedzierać przez mroki nocy… Zaczynają szukać emocji i doswiadczeń w namaistkach, zamiast zawiesić wszystko na Bogu.

Tak mówi Pan: „Wróć, Izraelu, do Pana, Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną swą winę. Zabierzcie z sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: „Usuń cały grzech, a przyjmij to, co dobre, zamiast cielców dajemy Ci nasze wargi. Asyria nie może nas zbawić; nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić: nasz boże do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota”. Uleczę ich niewierność, szczodrze obdarzę ich miłością, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola zapuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, i zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka, jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja na niego spoglądam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc. Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste; kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy”. (Oz 14, 2-10)

 

Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?” Jezus odpowiedział: „Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych”. Rzekł Mu uczony w Piśmie: „Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary”. Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”. I nikt już nie odważył się Go więcej pytać. (Mk 12, 28b-34)

WP21.17 Próba

Abraham wszedł w to co niewidzialne – wszedł w obietnicę Boga. Drugim filarem wiary jest Próba. Najpierw przychodzi obietnica – wejscie w to co niewidzialne, następnie to jak idziemy za tą obietnicą badane jest w próbie. Bóg nas prowadzi z Miłośćią – chce nam pokazać w ten sposób byśmy coram mniej polegali na sobie na anszych zmysłach, a coraz wiecej na Nim. Wie, że inaczej – żyjąc zanurzeni tylko w świecie – ponosimy ogromne ryzyko odrzucenia radości wiecznej na końcu życia. Dlatego wprowadza nas w próby. Dla anszego dobra i dla dobra ludzi wokół nas – by mogli zobaczyć, zę obietnice Boga są nieodwracalne, że tylko w Nim człowiek odnajdzie prawdziwe szczęście i zę tylko Jego obietnice mają zawsze 100% pokrycie. Jego Słowo nigdy nie wraca bezowocne.

Abraham pokazuje jak przechodzi się przez takie próby. Na czym to polega. Zaczyna się w płąszczyźnie zewnętrznej. Od pójścia za obietnicą Boga, od pokonywania siebie w małych rzeczach, od podejmowania aktywności dla Boga. Potem wchodzi się głębiej w serce. U Abrahama w relację Ojciec-Syn. W największy skarb serca. A w końcu nawet sama wiara zaczyna być podwazona. Bóg jakby podważa swoją własną obietnicę. Każe robić Abrahamowi coś, co po ludzku przeczy obietnicy którą mu dał… Chce by koniec końców Abraham wszystko co ma zawiesił na Bogu. Wszystko co ma i posiada, swoją wolę, wolnosć, uczucia, emocje, pamieć, rozum, wszysciusieńko – do cna….

Słowo w księdze Rodzaju ejst niezwykłe….

Po tym wszystkim Bó wystawił Abrahama na próbę!

Po tym wszystkim co Abraham zrobił, jak cudownie odpowiedziął na wołanie Boga – „Wyjdź!” Po jego niesamowitym zawierzeniu dla Boga, został wystawony na próbę na poziomie potężnego OGNIA. Bóg idzie krok dalej…! On Jest Nieskończony! Zawsze jest ten krok dalej… Uznał, że Abraham teraz się andaje do kolejnego kroku w przepaść wiary…

Teraz Bóg wołą „WYJDŹ!” do głębin jego serca. Już nie do rzeczy materialnych, do codziennosci. Ale do wyjścia z relacji „posiadania” syna. Umiłowanego dziecka. Woła do serca Abrahama – do serca ojca, osoby wierzącej, do serca człowieka. „Wyjdź” z siebie samego. WYjdź nawet z tego, ze jesteś wierzącym! Wyjdź z tego, zę wiara jest Twoim skarbem… Tak bym został tylko JA – JESTEM, który JESTEM! Pozbądź się wszelkich zabezpieczeń…

Wyjdź z tej wiary, że moja obietnica jest związana z Izraelem, z twoim synem Izaakiem. Wydź z tego, że możesz dotkną syna, porozmawiać  z nim, objąć go. Wyjdź z tego namacalnego doświadczenia obietnicy i wejdź w to co niewidzialne. BÓG NIE JEST PRZYWIĄZANY DO KONKRETNEJ WERSJI WYDARZEŃ. BÓG JEST WSZECHMOCNY! Wyjdź z ograniczenia Boga do tej wersji wydarzeń, którą masz w sercu i w swych pragnieniach.

BÓG SAM w SOBIE się liczy. BÓG i JEGO SŁOWO! To jest ŹRÓDŁO ABSOLUTNE I NIEPODWAŻALNE! Nie lidzkie pomysły i drogi, ludzkie rozwiązania.

Bóg rozmawia z Abrahamem – konkretnie z nim. Woła go po imieniu. I abraham odpowiada. Bóg woła weź, idź, złóż. I Abraham bierze, idzie i składa syna w ofierze. Jest też dialog miedzyludzki – poziomy – między Abrahamem i Izaakiem. Ojcze – oto ogień i drwa, a gdzie ofiara? A Agraham wierząc mówi – Bóg sobie ją upatrzy… Jest neisamowity diaog Abrahama ze sługami. Zostańcie tu. My z Izaakiem pójdzemy złożyć ofiarę i WRÓCIMY tu do was. RAZEM WRÓCIMY. Abraham wie, że Bóg jest ponad reczywistością widzialną. Dialog PIONOWY i POZIOMY – dwie belki krzyża. Abraham jest w samym środku OGNIA KRZYŻA. W samym środku cierpienia KRZYŻA.

Żyje w dramacie Ojca, któy ma poświęcić syna! Swoją przyszłosć, swoje plany i nadzieje. Syna Jedynego – zrodzonego w podeszłym wieku z niepłodnej żony, w cudowny sposób. Już pewnie nie bedzie kolejnej szansy. Na tym Synu opierają się wszelkie obeitnice Boga. A JEDNAK!!! Poza tym to jest syn umiłowany, dobry, posłuszny, wierny, nie jakiś łotr, chojrak, chuligan…! Dobre dziecko!
Bó jakby przeczył sobie – przecież w tym Izaaku jest cała obietnica!!!

 

WP21.16 Abraham

Tagi

, , , , , , , ,

Abraham nazywany jest Ojcem Wierzących. JEst swoistym wzorcem wiary. W Jego życiu widać etapy rozwoju wiary.

Dzieło zbawcze jest dostępne dla człowieka tylko przez wiarę – właśnie poprzez drogę wiary. Ab – Abbba – Abraham – w jego iminiu ukryte jest słowo Ojciec – bo Abraham stał się Ojcem nas wszystkich – wszystkich wierzących. Abraham wzrastał w wierze jak każdy z nas i dostąpił wooców tej wiary. Owocem było OJCOSTWO i POTOMSTWO TAK LICZNE JAK GWAIZDY NA NIEBIE!

Abraham przechodzi przez obie fazy drogi wiary. Najpierw spotyka się z NIEWIDZIALNYM BOGIEM a potem zostaje poddany WIELKIEJ PRÓBIE.

Abraham u poczatków jest człowiekiem dobrze usytuowanym. Pochodzi z bogatego Ur Chaldejskiego – z Sumeru. Jest zapewnie dobrze wykształconym człowiekiem. Żył pewnie też w dość wysokim standardzie życia. Mieli mnóstwo zwierząt – co także świadczyło o ich statusie. Ojcec Abrahama wyruszył z Ur w poszukiwaniu pastwisk – poszedłw  strone Charanu. Po pewym czasie ojciec Abrahama umiera oddając synowi całe dziedzictwo, bogactwo i usytuowanie.

W takie ustatkowane życie Abrahama wkracza nagle Bóg żywy i prawdiwy. Woła go „WYJDŹ!” WYjdź z ziemi rodzinnej, z domu twego ojca, do kraju, który ci ukażę”

To musiało być doświadczenie bardzo mocne, ponad wszelka miarę niezaprzeczalne dla Abrahama. Ale też zawołanie tak często wracajace – wołanie „WYJDŹ” kierowane do każdej sooby ludzkiej. Idź w coś NIEWIDZIALNEGO. Idź w coś niepewnego. Idź do kraju, którego nawet jeszcze nie widzisz – ale ja BÓG CI GO UKAŻĘ. Jest realne dostantie życie i obietnica czegoś, czego jeszcze nie widać. Pytanie – KTO MI DAŁ OBIETNICĘ! Tu jest przestrzeń DECYZJI. Poświećić pewniki i pójść za głosem w coś co jest tylko obietnicą. Obietnia nowej ziemi, obietnica niezliczonego potomstwa… Spełnienie wszelkich marzeń ówczesnego człowieka. Liczne potomstwo to przedłuzęnie rodu – coś na miarę nieśmiertelności. Zaś ziemie to bogactwo. DOdatkowo Abraham ma być pośrednikiem błogosławieństwa Boga dla całej ziemi…!

ABRAHAM ZAUFAŁ I POSZEDŁ!

Wyruszył na pielgrzymi szlak, którym każdy z nas idzie – na drogę która nigdy się nie kończy.

Abraham idzie przed siebie. Wchodzi do Sychem – i Bóg mówi – że to jest ZIEMIA którą ci daję. Czyli już nie kraj który Bóg ukarze. Już coś węższego, już konkretna ziemia. Już nie obietnica ale coś co zaczynasz widzieć na oczy. Idzie dalej do Betel i znów obeitnica – że cały ten kraj dostaje na WŁASNOŚĆ. On i jego potomstwo. Potomstwu nie do policzenia – jak ziarnka pyłu na ziemi.

Bóg go ciągle woła dalej i dalej i wyżej. Nie daje mu się zatrzymć w meijscu. Cięgle Go pcha w przód. Nie daje mu sie przykleić do jednego miejsca i stylu życia. Bó wprowadził go obietnicą w rzeczy materialne ale teraz dalej – w stronę obeitnic rzeczy niematerilanych. KU GŁĘBI SERCA. W jeszcze trudniejszą drogę i podróż. Wyjście z własnego serca. TO ejst dopiero wyzwanie….

Wciąż to napięcie – gdzie ejstem teraz i co mnie czeka za rogiem?

Wiara ma w sobie ten dynamizm. Pójścia w stronę horyzontu. Ciągle przed siebie. Ciągle w przód. Bez zatrzymania sięi stagnacji. Wiara ma swój dynamizm i buduje ciągłe napiecie. Bóg nie ejst w rzeczach materialnych, w stagnacji. On jest Stwórcą, On jest Duchem, On ejst Dynamiczny. Trzeba wyjsć poza świat materialny by na prawdę GO spotkać.

Idąc za Bogiem mozemy się spodziewać, ze on nas postawi w sytuacjach granicznych. W Bogu jest swoisty paradoks. Słowa zaczną po ludzku przeczyć obietnicy. Konkret na którym moglibyśmy się opierać zacznie się kruszyć pod naszymi nogami jak cienki lód. Nasze zmysły nie będą obejmowały tej rzeczywistości do której woła nas Bóg.

Na tym polega WIARA. wejść w to wszystko mimo doświadczenia rzeczywistości. Mimo dotychczasowemu zmysłowemu poznaniu.

Abraham dostał ziemię, kraj – ale on jest już zamieszkały! Abraham przychodzi z garstką ludzi a tu jest cały naród Kananejczyków i Perryzytów. Paradoks! ABRAHAM UWIERZYŁ!

Abraham dostał obeitnicę potomstwa, ale jest juz starcem! Ską ma mieć potomstwo jak pył na ziemi. Zwłaszcza, zę jego żóna Sara jest niepłodna! biologia przeczy obietnicy. Ale ABRAHAM UWIERZYŁ.

Uwierzył słowu obietnicy – BO TO BYŁO SŁOWO BOGA!!!

Boże – jak TY MÓWISZ, że coś się stanie – to się stanie – nie wiem jak – TY TO WIESZ. Ja mogę tylko postępować tak, jakby to było oczywiste. Bóg i wiara żądają przekroczenia siebie samego.

Abraham wbrew nadziei uwierzył nadziei! Nie zawahał się. Nie zachwiał się. Mimo że wszystko przeczyło tej nadziei. (Rz 4,18-24)

Wierzę tylko w to w czym jets paradoks. Jeśli go nie ma to takie prawdy wiary są podejrzane. Abrahm spiętrzał jeszcze to doswiadczenie paradoksu. Szedł uaprcie. Jeżeli wierzę, że Bóg teogo pragnie robię krok bez wahania. Idę krok w przód. Nawet w ciemnosć i przepaść. Bó od każdego człowieka bedzie wymagał tego EXODUSU z włąsnego Ja, z własnego serca. Konieczne sa kryzysy wiary – bo to nich wiara rośnie – wychodzi się silniejszym.

Prekraczać siebie

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?” Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”. (Mt 18, 21-35)

MAtko, weź i przyjmij całą wolnosć moją, wole moją, pamieć i rozum. Weź wszystko co mam i posiadam. Z ręki BOga to pochodzi i Jemu to rpagnę oddać jako wyram mojej miłości. Ty Matko, ktra znazsz wolę Boga wobec mnie rozporządzaj tym wszystkim.

Przynieś mi tylko Miłść i Łaskę a one w zupełnosci mi wystarczą.

WP21.16 Bez WIARY ani rusz

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Bez drogi wiary nie da się wejść w przestrzeń męki i śmierci Chrystua i ich właściwie zrozumieć. Bez wiary te wydarzenia są jakąś makabryczną kaźnią – uśmierceniem kogoś niewinnego.Wszystkie dzeiał Boga są dostępne dla człowieka w jakiś sposód przez WIARĘ.

Od tych słów zaczęliśmy Wielki Post – „Nawracajacie się i wierzcie w Ewangelię”. Jezus także, zanim dokonał cudu, uzdrowienia, w wielu swoich przypowieściach odwoływał się do tematu wiary. Gdybyśmy mieli WIARĘ jak ziarnko gorczycy moglibyśmy przenosić góry. Jezus jest świadom słabości człowieka i kondycji duchowej ludzi. Ale woła też – kto UWIERZY i ochrzci się, ten będzie zbawiony! Wiara jest potrzebna do Zbawienia.

Wiara to ŁASKA. Od Boga się zaczyna i w Bogu ma swoje źródło. Drugi krok to ludzka wola – WOLNOŚĆ – człowiek może tą łaskę przyjąć i pielęgnować, lub się jej oprzeć i odrzucić. Jeśli przyjmie, wówczas wiara przechodzi przez dwie przestrzenie. Ma dwa wymiary.

Wiara dotyczy czegoś z poza tego świata – dotyczy rzeczywistosci niewidzialnych, nie dostrzegalnych wprost. Wiara ma też w sobie element próby. Doświadczenia. Wiara jest poręką czegoś, czego się spodziewy w przyszłosći, czegoś co jest gdzieś na horyzoncie życia, a my tam podążamy. Dojdziemy tam dopiero u kresu życia. Wiara jest dowodem tego, co niewidzialne. (Hbr 11).  Żródła tego co widzimy są w niewidzialnym Stwórcy. Dostrzegamy symptomy świata newidialnego, ale rzeczy NIE-WIDZIALNYCH po prostu nie da się ZOBACZYĆ (bo są niewidzialne). Można je zobaczyć innymi oczami – oczami WIARY!

I tak jest cały czas. Niewidzialne i Próba. Jezus w Niedzielę Zmartwychwstania staną miezy uczniami. POKAZAŁ im rany, dał DOŚWIADCZENIE swej obecności. Ale Tomasza nie było – nazywamy go Niewiernym. To Tomasz powie – jeśli NIE ZOBACZĘ. Jeśli nie WYPRÓBUJĘ – nie włożę palca, to nie uwierzę. Jezus także poddał wiarę Tomasza PRÓBIE! Poddał próbie Apostołów. Większość czekałą na Niego. Ale Tomasz miał coś innego do roboty. Opuścił wieczernik – nie przeszedł próby…?
Koniec tej perykopy zawiera słowa:
„Uwierzyłeś bo UJRZAŁEŚ! Błogosławieni którzy nie widzieli, a UWIERZYLI”

Tak też jest w dziejszym czytaniu o Naamanie. Doświadczenie. Próba. Wejsće poza to co woidzialne, poza to, czego człowiek się spodziewa, potrafi sobie wytłumaczyć:

Naaman, wódz wojska króla Aramu, miał wielkie znaczenie u swego pana i doznawał względów, ponieważ przez niego Pan spowodował ocalenie Aramejczyków. Lecz ten człowiek – dzielny wojownik – był trędowaty. Aramejczycy podczas napadu łupieskiego uprowadzili z ziemi Izraela młodą dziewczynę, którą przeznaczono do usług żonie Naamana. Ona rzekła do swojej pani: „O, gdyby pan mój udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten by go wówczas uwolnił od trądu”. Naaman więc poszedł oznajmić to swojemu panu, powtarzając słowa dziewczyny, która pochodziła z kraju Izraela. A król Aramu odpowiedział: „Ruszaj w drogę! A ja poślę list do króla izraelskiego”. Wyruszył więc, zabierając z sobą dziesięć talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań na zmianę. I przedłożył królowi izraelskiemu list następującej treści: „Z chwilą gdy dojdzie do ciebie ten list, wiedz, iż posyłam do ciebie Naamana, sługę mego, abyś go uwolnił od trądu”. Kiedy przeczytano list królowi izraelskiemu, rozdarł swoje szaty i powiedział: „Czy ja jestem Bogiem, żebym mógł uśmiercać i ożywiać? Bo ten poleca mi uwolnić człowieka od trądu! Tylko dobrze zastanówcie się i rozważcie, czy on nie szuka zaczepki ze mną?” Lecz kiedy Elizeusz, mąż Boży, dowiedział się, iż król izraelski rozdarł swoje szaty, polecił powiedzieć królowi: „Czemu rozdarłeś szaty? Niech on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu”. Więc Naaman przyjechał swymi końmi i swoim powozem, i stanął przed drzwiami domu Elizeusza. Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: „Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie, a ciało twoje będzie takie jak poprzednio i staniesz się czysty!” Rozgniewał się Naaman i odszedł ze słowami: „Przecież myślałem sobie: Na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Pana, Boga swego, poruszy ręką nad miejscem chorym i odejmie trąd. Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym?” Pełen gniewu zawrócił, by odejść. Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: „Mój ojcze, gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty”. Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego chłopca i został oczyszczony. Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: „Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem!” (2 Krl 5, 1-15a)

Naamn buntował się przeciwko próbie, ale poddał się jej. Chciał widzialnych znaków, a został upokorzony zwykłym obmyciem w Jordanie. Swoistym „chrztem”, bo później w tych samych wodach Jan będzie udzielał chrztu.

UWIERZYŁ i OCHRZCIŁ SIĘ – i doznał UZDROWIENIA…!

Gdyby odjechał, zaparł się w swojej pysze – nic by się nie wydarzyło. Pozostałby w swoim trądzie. A Jednak wykazał otwartość. Na namowę sług wykonał polecenie proroka. Bez szmańskich ruchów. Urażony tym, że on przybył z całą karawaną, a prorok nawet do niego nie wyszedł. Upokorzył go.

Wiara ma w sobie paradoksy, sprzecznosci, luki. WYmaga przejścia przez próbę i spojrzenia w świat NIEWIDZIALNY. Człowiek jest stworzeniem, nie Stwórcą. Dlatego nasze poznanie, rozumienie swiata zawsze będzie ułomne i ograniczone. Nie obejmiemy umysłem przestrzni niewidzialnej. Poza horyzontem świata którego doświadczamy fizycznie. Wiara zawsze będzie miała w sobie element paradoksu.

Wiara wymaga drogi pokory. Uznania swej małosći – tego, że nie mogę objąć dróg Boga, ze nie każda łaska o którą proszę zostanie mi udzielona…

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: „Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się. (Łk 4, 24-30)

Wiara to proces, który zakłąda rozwój, wzrost, pracę duchową. Wiara to łąska, którą się przyjmuje, pielegnuje i rozwija, albo marnotrawi i traci… Najczęściej nie są to dramatyczne wydarzenia, ale postępujaća codzienność, przywiązanie do rzeczy tego swiata…

Tyle dziś się słyszy o aktach apostazji. Odejścia. Wiara powoli umiera. Dusza krzyczy o opamiętanie, a człowiek chcąc ją ostatecznie uciszyć wyrzeka się Chrystusa…! Aby nie dojść do takiego dramtyzmu, potrzeba wiarę odświeżać, odnawiać, wracać do tych samych treści. Wiarę także trzeba PRZEMODLIĆ – bo to łaska od Boga.

Wiara stoi na dwóch filarach:

  • PEWNOŚCI
  • ZAUFANIU

Gdy człowiek wejdzie w świat wiary musi wciąż umacniać swoją pewność w prawdy Wiary ale też zaufanie do Tego, który te prawdy nam dał. Inaczej będzie jak w Raju. Szatan powoli podważy. Podwazy zaufanie i doprowadzi w naszym sercu do niepewnosci. A stąd juz krótka droga do złamania prawa Bożego – do grzechu…! Całym sobą – ze wszystkich sił muszę przylgnąć do Ojca – wtulic się w Jego ramiona.

I CIĄGLE TRZEBA PAMIĘTAĆ – wiara ma swe źródła w Duchu Świętym – jest łaską. Bez łaski, bez wyproszenia sobie tej łąski – WIARA JEST NIEMOŻLIWA.

Szatan wie, ze Bóg Jest. Jest tego pewnien. Obejmuje to umysłem. ALE NIE UFA BOGU! NIE PRZYLGNĄŁ DO NIEGO. Wybrał drogę walki z Bogiem, drogę SPRZECIWU!

Weź Mamo i przyjmij cała wonosć moja, wole moją i pamieć, weź wszystko co mam i posiadam i rozporządzaj tym. Wszystko to pochodzi z ręki Boga i Jemu to pragne ofiarować jako wyraz mojej miłośći. Ty Matko przygotuj to wszystko jako dar doskonały na ołtarz Boga w Niebie.

Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

Wp21.16 Tylko człowiek potrafi sam siebie oszukiwać

Człowiek to jedyna istota która potrafi sama siebie oszukiwać i tak trwać latami. Żyć w nieuporządkowaniu przez lata i oszukiwać siebie samego, że wszystko jest OK. Najłatwiejszą drogą do nieporządku i zwodzenia człowieka są uczucia. Uczucia nieuporządkowane. Uczucie rozognione, rozedrgane. Wiele spraw zaczyna się od uczuć. Od emocji. Od doświadczenia w relacji z drugą sosbą. Dopiero potem przychodzi przemyślenie i rozeznanie. Nieraz do swej wewnętrzej decyzji bazujacej na uczuciu człowiek potrafi sobie dorobić najbardziej akrkołomną ideologię. Dalczego musiał uczynić to zło i nie dało się w tej sytuacji inaczej postąpić. Racjonalizuje swoje działanie.

Celem ćwiczeń duchowych jest uprządkowanie uczuć. Ułożenie ich.

Nie można się uczuć pozbyć, walczyć z nimi – bo są częścia człowieczeństwa. Wyzbywajac się ich okalecza się człowieczeństwo! Nie wolno ich wykreślać, spychać czy niszczyć. Raczej trzeba je zrozumieć i przepracować. Wiele trzeba kultywaować i troszczyć się o nie. Niektóre przekierować, czy też właściwie ukierunkować. Niektóe wygasić spokojnie.

Zły duch wie, że właśnie w uczuciach ma sweog sprzymierzeńca – największego sprzeymierzeńca. Walka duchowa zaczyna się więc w sferze uczuć i ich uporządkowania. Ułożenia. Uczucia potrafią wciągnać człowieka w spiralę zbrodni. Chciwość, niezadowolenie, pragnienia, pożądliwości:

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?” Rzekli Mu: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze”. Jezus im rzekł: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”. Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka. (Mt 21, 33-43. 45-46)

Najbardziej harmonijne uczucia znaleźc można u Maryji i Jezusa. Nie zgrzeszyli. Nie poddali się Diabłu – nie dali mu zaczepu. Ale też przeszli przez potworną mękę i nie złamali się. Maryjność i Pasyjnosć to droga uzdrawiania i budowania solidnych uczuć.

CZYSTOŚĆ JEST POSTACIĄ MIŁOŚCI, A MIŁOŚĆ JEST JEDYNYM GWARANTEM CZYSTOSCI!

Poza Miłością mozę być tylko aprodia i wykrzywienie czystości. Nikt nie bezie czysty jeśli nie bezie kochał! Czystośc dąży do ubóstwa, zależności i wielkiej pokory.

A ponieważ w dziedzinie uczuć jest wielki chaos, dlatego zły tak mocno atakuje czystość. A czystość to sposób odpowiedzi na wołanie miłości. Miłosci Boga, czy drugiej osoby.

Cała Miłość niestworzona to Duch Święty – Niepokalane poczęcie.
Całą Miłość stworzenia skupia się w Maryi – Niepokalanie poczętej.
Z połączenia tych Miłosći w akcie Wcielenia rodzi się Bóg-Człowiek – Jezus Chrystus. Wcielenie – to pełnia Miłosći an ziemi – pełnia o niezwykłej płodności – rodzi Zbawiciela Świata. Taki wybuch Miłości owocuje – owocuje Jezusem.

Serce Maryi pokazuje jak nadać uczuciom piękno, delikatność.
Serce Jezusa – umęczone – pokazuje jak budować głębię uczuć.

Oba serca pokazuje w inny sposób jak iśc drogą ubóstwa, pokory i zależności. Wzajemnie się uzupęłniają. W niczym sobie nie zaprzeczają.

Kontemlują Mękę Jezusa oczyszcza się uczucia – bo tu widzi się uczucia ogołocone, atakowane, podnoszące się z prochu ziemi po upadkach. Miłość która nie daje się zastraszyć, niezłomną, dążącą do celu. Drogą do zgłebiania jest pasyjność i Eucharystia. To tu wchodzi się w Paschę Pana. Droga Krzyżowa, Gorzkie żale, Eucharystia… Pasyjność daje nam silne zaczepienie – silne korzenie. Pasyjnosć daje siłę do walki z pokusami. Trzeba się uprzeć – zaprzeć siebie i stale praktykwoać. Codziennie. Walczyć – bo kusiciel będzie zamęczał. Próbował rozwalić, odwieść, znudzić, zniechęcić. Im gorzej – TYM LEPIEJ!

Maryjność zaś to kontemplacja, rozważanie w sercu. Maryjnosć daje nam piękno uczuć. Delikatność. Maryja jest najpiękniejsza – i potrafi nasze uczucia przecudnie przyozdobić. Uczynić z daru naszego w postaci robaczywego jabłka – przecudny dar dla Króla (św. Ludwik „Tajemnica Maryi”) Maruja chroni przed zdziczeniem duchowym.
Trzeba mieć z Nią stały i serdeczny kontakt.

Miłość i zazdrość. Słowo Boże pokazuje dziś jak człowiek potrafi się pogubić w uczuciach – nawet do najbliższych:

Izrael miłował Józefa bardziej niż wszystkich innych swych synów, jako urodzonego w podeszłych jego latach. Sprawił mu też długą szatę z rękawami. Bracia Józefa, widząc, że ojciec kocha go bardziej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim rozmawiać. Kiedy bracia Józefa poszli paść trzody do Sychem, Izrael rzekł do niego: „Czyż twoi bracia nie pasą trzody w Sychem? Chcę cię posłać do nich”. Józef udał się więc za swymi braćmi i znalazł ich w Dotain. Oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich przybliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: „Oto tam nadchodzi ten, który miewa sny! Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożarł. Zobaczymy, co będzie z jego snów!” Gdy to usłyszał Ruben, postanowił ocalić go z ich rąk; rzekł więc: „Nie zabijajmy go!” I mówił Ruben do nich: „Nie doprowadzajcie do rozlewu krwi. Wrzućcie go do studni, która jest tu na pustkowiu, ale nie podnoście na niego ręki” – po to, by wybawić go z ich rąk, a potem zwrócić go ojcu. Gdy Józef przybył do swych braci, oni zdarli z niego odzienie – długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili do studni: studnia ta była pusta, bez wody.Kiedy potem zasiedli do posiłku, podniósłszy oczy, ujrzeli z dala idących z Gileadu kupców izmaelskich, których wielbłądy niosły wonne korzenie, żywicę i olejki pachnące; ciągnęli oni, wioząc to do Egiptu. Wtedy Juda rzekł do swych braci: „Cóż nam przyjdzie z tego, gdy zabijemy naszego brata i nie ujawnimy naszej zbrodni? Chodźcie, sprzedamy go Izmaelitom! Nie podnośmy ręki na niego, wszak jest on naszym bratem!” I usłuchali go bracia. I gdy kupcy madianiccy mijali ich, bracia, wyciągnąwszy śpiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzieścia sztuk srebra, a ci zabrali go z sobą do Egiptu. (Rdz 37, 3-4. 12-13a. 17b-28)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moja, wolę moją i pamieć, weź moje uczucia, wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga to pochodzi. Rozporządzaj tym wszystkim i uczyń z tego dar miły dla Boga. Zanieś go na ołtarz Boga w Niebie.

Przynieś mi tylko Miłosć i Łąskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

WP21.15 Drogi do celu

Celem jest Chwała Boga – uwielbienei Boga przez moje życie. Jakie są zatem drogi. Fundament ignacjański pokazuje trzy jasne metody dojścia do celu. Trzy kardynalne zasady.

Zasada pierwsza – O TYLE O ILE

O tyle powinienem korzystać z rzeczy tego świata o ile one mi pomagają dojśc do celu ostatecznego. I tylko o tyle je odrzucać o ile mi przeszkadzają. Czyli mam nie przesadzać ani w jedną ani w drugą stronę. Zasada ta ma w sobie pewien element krytycyzmu, zarówno tego pozytywnego jak i negatywnego. Czyli – mam oceniać rzeczy tego świata na chłodno pod kątem duchowym. Jeśli coś mi pomaga i służy mojemu wzrostowi – przyjmuję to w tej mierze w jakiej mi pomaga. Bez super-optymistycznego przesadzania. Jeśli zaś coś mi przeszkadza odrzucam to tylko do tego poziomu w jakim mi przeszkadza. Nie neguję tego świata totalnie. Mam stać w pozycji zbalansowanej. Nie tak jak dzisiejszy swiat lubiący ekstrema i lajki. Pokazanie się w skrajnych sytuacjach…

Ta zasada uczy swoistej otwartosci i optymizmu. Mogę być koło kogoś o odmiennych poglądach. Dyskutować z nim. Ale nie odrzucam osoby przez to jakie ma poglady. Odrzucam tylko do tego stopnia dokąd stoi to w sprzecznośći z moim celem ostatecznym. Podejmuję post i wyrzeczenie dla jakeigoś celu, to nie od razu jak asceci średniwiecza, nie biczuję się, nie chwytam wszystkich srok za ogon. Tylko spokojnie krok po kroku wchodzę.

Ta zasada uczy wielkiego zaprcia się siebie i samodyscypliny. Walki o swoje ja. Tu człowiek ma głowę w chmurach, ale stąpa też bardzo twardo po ziemi.

Zasada druga – RÓWNOWAGA

A co jeśli nie wiadomo czy coś prowadzi do celu, czy mnie odciąga. Co wówczas robić. Wówczas można w pełnej wolności trwać. Spokojnie trwać, aż stan tej rzeczywistości się wreszcie ujawni. Nie ma szarej strefy, tylko nieraz wilk potrafi przyjść dobrze zamaskowany w owczej skórze, albo też może być tak, że Bóg prowadzi nas przez pustynię poddając nas próbie. Braku doświadczeń. Ciemnej nocy. W obu wypadkach trzeba trwać czujnie i czekać na symptomy. Gdy one się pojawią, wtedy trzeba wrócić do zasady pierwszej. Tu też jest rzestrzeń pokus nęcących i straszących. Próy wybicia mnie z równowagi. Pokusy straszące można pomylić z wyrzutami sumienia, zaś necące z wołąniem Boga do jakichś rzeczy niezwykłych, porywajaćych…

Ta zasada uczy głównie pracy nad uczuciami. To one najcześciej wybijają nas z właściwej drogi. Porywaja pożądaniem czegoś/kogoś lub straszą podcinajać skrzydła i usidlając.

Zwracam się na cel i działam i idę ku wyznaczonemu celowi realizując moje powołanie. Jak przychodzi burza, potoki uderzaja w dom ja przytwerdzam się do fundamentów w skale i czekam.

Ta droga walki o uczucia jest walką o prawdziwą miłość:

Jezus powiedział do swoich uczniów:” Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”. (J 15, 9-17)

Zasada trzecia – MAGIS

Najbardziej znana zasada ignacjańska i swoisty wyróżnik tej drogi. Optymalizacja drogi do Boga. Znalezienie drogi najefektywniejszej, najszybszej. Najskuteczniejszej. Jeśli mam ograniczony czas dnia, wybieram to co mi bardziej pomaga dojsć do Boga spośród wielu propozycji na ten czas. Jeśli mam do wyboru kilka dróg, wspólnot, rozwiązań problemu – wybieram z tych dobrych to najskuteczniejsze i najlepsze. Nie zadowalam się półśrodkami.

Wybrać najlepszą z dróg – byle Uwielbić Boga swoim życiem. Pędzić do Boga tak szybko jak tylko potrafię. Z całych sił:

Bracia: Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim, nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze, przez poznanie Jego: zarówno mocy zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach, w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych.Nie mówię, że już to osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też to zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie. (Flp 3, 8-14)

Zasady wzrostu duchowego to drogowskazy do współpracy z łaską i budowania drogi mądrości. Trzeba tej madrosci poszukiwać, przedzierać się. Walczyć o nią:

Będąc jeszcze młodym, zanim zacząłem podróżować, szukałem jawnie mądrości w modlitwie. U bram świątyni prosiłem o nią i aż do końca szukać jej będę. Z powodu jej kwiatów, jakby dojrzewającego winogrona, serce me się w niej rozradowało, noga moja wstąpiła na prostą drogę, od młodości mojej idę jej śladami. Nakłoniłem tylko trochę ucha mego, a już ją otrzymałem i znalazłem dla siebie rozległą wiedzę. Postąpiłem w niej, a Temu, który dał mi mądrość, chcę oddać cześć. Postanowiłem bowiem wprowadzić ją w czyn, zapłonąłem gorliwością o dobro i nie doznałem wstydu. Dusza moja walczyła o nią i z całą starannością usiłowałem zachować Prawo. Ręce wyciągałem w górę, a błędy przeciwko niej opłakiwałem. Skierowałem ku niej moją duszę i znalazłem ją dzięki czystości. Z nią od początku zyskałem rozum, dlatego nie będę opuszczony. (Syr 51, 13-20)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko co mam i posiadam – wszytko to pochodzi z ręki Boga. I Jemu to rapgnę oddać przez Twoje ręce jako wyraz mojej miłosći. Ty Matko przyozdób to wszystko tak jak tylko Ty potrafisz. Rozporządzaj tym wszystkim zgodnie z wolą Boga, którą Ty Matko znasz.

Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP21.14 Cel

Tagi

, , , , , , , , ,

Fundament ćwiczeń duchowych pokazuje jak wrócić do Raju. Co jest celem człowieka i jakie są drogi do osiągniecia tego celu – jakie są metody.

Człowiek musi widzieć cel. Musi mieć go przed oczami – inaczej się załamie. Zawróci z drogi. Podda się. A próby przyjdą. Wiele prób. Wiele problemów, przeciwności. Dzisiejsze czytanie pokazuje Jeremiasza wpatrzonego w cel i poddanego ogromnym próbom. Podobnym do tych jakie później przszedł Jezu…

Niegodziwi rzekli: „Chodźcie, uknujemy zamach na Jeremiasza! Bo przecież nie zabraknie kapłanowi pouczenia ani mędrcowi rady, ani prorokowi słowa. Chodźcie, uderzmy go językiem, nie zważajmy wcale na jego słowa!” Usłysz mnie, Panie, i słuchaj głosu moich przeciwników! Czy złem za dobro się płaci? A oni wykopali dół dla mnie. Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby się wstawiać za nimi, aby odwrócić od nich Twój gniew. (Jr 18, 18-20)

Jezus spotkał się z ludżmi którzy mieli różne cele. Czasem była to władza, jak najlepsza pozycja dzieci. Dążenia dalekie od tego, co było zamysłem i celem samego Jezusa. Mimo wszystko wchodzi z nimi w dialog. Zadaje ważne i poważne pytania, ale On myśli o celu ostatecznym o koronie męczeństwa, jego rozmówcy zdają się ciągle mieć przed oczami ziemski model królestwa:

Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: „Oto idziemy do Jerozolimy: a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: „Czego pragniesz?” Rzekła Mu: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?” Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. On rzekł do nich: „Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował”. Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, oburzyli się na tych dwóch braci. Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu”. (Mt 20, 17-28)

Jaki zatem jest CEL. Jaki jest azymut. W którą stronę człowiek am dążyć?

Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.
(ĆD 23)

Ot i tyle – dla chwały Boga. Z uzyciem rzeczy tego świata by Boga uwielbiać.

Celem jest Bóg. Pomostem jest Jezus Bóg-Człowiek. A najważniejsza pośredniczką jegu Matka i nasza Matka – Maryja. To jest łańcuch – przez Mamę i Syna do Ojca, a w szystko w mocy Ducha Świętego.

Bóg to cel – ale to jest Bóg pokorny, ubogi, zalezny – ten, który schyla się przed człowiekiem, by umyć mu nogi. Nie żaden tyran czy ktoś kto ciemięży człowieka. Chwalić go, uwielbiać Go – to po prostu pełnić Jego wolę – zaprowadzać Miłość na świecie – budować Jego królestwo. Poza Bogiem człowiek nie może się zrealizować.

Chwałą człowieka jest Bóg, a chwałą Boga jest żywy, rozwijajacy sie człowiek (św. Ireneusz) Człowiek rozwijający się i szczęśliwy oddaje chwałę Bogu przez swoje życie. Człowiek taki idzie do Boga, poznaje go coraz głębiej, oddaje się Jemu, zawierza Mu. W końcu służy Jemu i przemienia śwait zgodnie z Jego zamysłem Miłości.

Nawet Aniołowie są posłąni, by służyć człowiekowi! Nawet oni. Duchy nieba służą cielesnym istotom… Naśladują w ten sposób Boga – który służy człowiekowi. Który pokazał w wieczerniku najważniejsze z przykazań Miłości. Pokazał nie opisał przypowieścią – bo tego się nie da opowiedzieć.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamieć i rozum. Weź wszystko co mam i posiadam. Rozporządzaj tym i przygotuj to na ołtarz Boga w niebie. Jako wyraz mojej miłości.

Przynieś mi tylko Miłość i Łąskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi