WP21.14 Dóbr ziemskich zazywać

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Po co Bóg stworył cały świat. Dlaczego powiązał z nim tak mocno człowieka. Materia zmiania swą postać w świecie i krąży. Energia w świecie przepływa. Człowiek jest uzależniony od świata. Je pokarmy i czerpie z nich energię. Swoją pracą przekształca świat. Jego komórki skłądają się z cząsteczek tego swiata.

Na przestrzeni wieków różne były podejsćia do materii – do świata stworzonego. Od manicheskiego zaprzeczenia by z materii płynęło jakiekolwiek dobro – i nalezy się od niej całkowicie uwolnić. Aż po hednizm i materilizm – czczenie materii jako bóstwa. Chrześcijaństwo jest gdzieś pośrodku. Bierze materię o tyle o ile…Bóg tworząc materię mówi, że była dobra! Ale potem też po grzechu poddał ją w ręce człowieka. I od tej pory człowiek może jej używać zarówno dla dobra jak i dla zła.

„Gaudium et Spes” powie, ze tylko człowiek jest stworzony ze względu na niego samego. Tylko człowiek ma w sobie samym zaszytą celowość. Bó chciał człowieka ze wględu na niego samego – jako partnera w dialogu Miłośći. Inne stworzenia, cała materia są UWARUNKOWANE od człowieka. Są skierowane na człowieka. Mają mu służyć, uczyć, być narzędziem pokazujacym pierwotne prawa Raju. Bóg nas uczynił KRÓLAMI stworzenia.

ALE NIE INNYCH LUDZI. Nie stworzył hierarchii,w  której jeden człowiek ma się drugim posługiwać, wykorzystywać go, ciemiężyć! Człowiek jest stworzony jako możliwosć odpowiedzi na wiłanie MIŁOŚCI. Nie jako rzecz! Sam Jezus pokazuje zniekształcenia tego myślenia w dzisiejszej Ewangelii:

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”. (Mt 23, 1-12)

Święci powiedzą, że świat stworzony jest dla modlitwy. A drugi człowiek – obok mnie – dla WSPÓLNOTY. Cały kosmos może znieść modlitwę do Boga przez ręce człowieka. Jeśli człowiek wykorzytuje materię do uwielbienia Boga, do ofiarowania Bogu, wówczas spełnia się jej cel. Materia niejako „modli się” przez orędownictwo człowieka. Jak Jezus jest Bogiem-Człowiekiem, a tym samym najlepszym pośrednikiem ludzi u Boga, tak też człowiek ma w sobie element materialno-duchowy. I może być najlepszym pośrednikiem świata materialnego przed Bogiem.

Bóg stworzył swiat jako komntaę zaślubim. Przecudne miejce, gdzie człowiek się rodzi, rozwija i na koniec umiera – wchodzi w wieczność z Bogiem – wieczne przymierze z Bogiem. Życie to przygotowanie. Świat to komnata zaślubin. Przepych stowrzenia to swoista biżuteria, wyraz Bożego geniuszu stworzenia i swoistego bogactwa. Śwait to dar Boga dla człowieka.

Bóg przez świat mówi do nas: „Kocham Cię i daltego wszystko to dla ciebie, mój najdroższy, stworzyłem” Śwait jest zachwycajaćy i przepiękny. Urzekajacy i niezwykły. Od najdrobniejszych komórek i atomów, po układy gwiazdowe we Wszechświecie.

Jesteś kochay i dlatego to wszystko dałem Tobie! To jest przesłanie Boga!

Odpowiedzią człowieka mozę być wdzęcznosć. Zachwyt. UWielbienei dawcy tych wszystkich darów.

To co nie pozwala człowiekowi wejść w taką relację ze światem stworzonym to grzech! Na początek więc trzeba się pojednać z Dawcą. Uzdrowić relację z Bogiem, a relacja ze światem sama wejdzie na włąściwe tory…

Tam gdzie jest hedonizm, tam gdzie materializm, gonitwa za rzeczami – tam gdzie jest „Sodoma i Gomora” potrzeba najpierw wołania proroka – potrzeba nawrócenia:

Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory! „Obmyjcie się i oczyśćcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobru! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby były czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna. Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać. Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi”. Albowiem usta Pańskie to wyrzekły. (Iz 1, 10. 16-20)

Gdy człowiek się nei nawraca i nie kocha Boga, wóczas stworzenie traci swój sens. Człowiek odwrócony do Boga plecami nie zaniesie daru na Jego ołtarz w Niebie. Nie zaniesie stworzenia przed oblicze Boga. Całe stworzenie woła, byśmy byli święci!

Śwait i materia powstały na Słowo Boga, na Sołwo Jezusa. To Słowo rezonuje w tym świecie. Materia nie jest zła ze swej natury. Słowo Boga jest w niej ukryte. Człowiek może je z pokorą, odczytywać.

IV Modlitwa Eucharystyczna powie:

„Wraz z całym stworzeniem, które jest pod niebem i wielbi Cię przez NASZE USTA, z radością wysławiamy Twoje imię” […] „będziemy Cię wielbić wraz z całym stowrzeniem wyzwolonymz  grzechu i śmierci…”

Św. Jan Chryzostom powie, że jezyk stworzenia jest rozumiany przez wszysktich ludzi. Jest ubiwersalny i ponadczasowy. Każdy człowiek musi jeść, wystrzegać się niebezpieczeństw. Każdy może spoglądać na Niebo, czy podziwiać niezwykły majestat drzew. To jest Słowo Boga – takie najbardziej podstawowe, zrozumiałe dla wszystkich, dostępne wszędzie. Uczy prawa naturalnego.

Chrystus jest paschalny – obejmuje całe stworzenie – wszystko am w Nim swe istnienie. Skoro On ejst apschalny, to i w stworzeniu jest rys paschalności – drogi cierpienia i krzyża. Śwait niszczeje, degraduje się, ma w sobie cierpienie i śmierć. Ale też się odradza, wchodzi w rytm pór roku. Przyroda nie znosi pustki – życie zawsze wdziera się w las po pożarze – i to ze zdwojoną siłą.

Bóg jest Wszechmogący, Przeogromny, Wszechwładny, Wszechpotężny. Ale ten sam Bóg schyla się przed człowiekiem w geście pokory i myje mu nogi! Ten sam. Paradoks!

Bóg na końcu czasów przemieni i odnowi cały świat. On nic nie stwarza by to potem zniszczyć. Stwarza i przemienia, wydoskonala,

Weź Mamo i przyjmij wszystko to co mam i posiadam. Wszelkie rzeczy materialne, dary, umiejeności, talenty. Weź moją pamieć, rozum, wolę i wolność. WSZYSTKO pochodzi z ręki Boga i jemu to pragnę oddać przez Twoje amtczyne ręce. Ty wiesz jak ten marny dar przyozdobić. Rozporządzaj moim życiem według woli Boga.

Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP21.13 Ogromne możliwości … ku górze i w dół

Tagi

, , , , , , , , , ,

Człowiek przejawia ogromne możliwości. Zarówno w stronę świetości jak i w strone zbrodni. Po tej ziemi chodza święci i zbrodniarze. Jedni są całkowicie świadomi swojego człowieczeństwa, jego wartości, kochają siebie ale w sposó czysty i dlatego potrafia kochać wszystkich wokół, traktujac ich na równi z sobą. Drudzy kochaja siebie nad wyraz egoistycznie. Stawiają siębie ponad innych. Chcą wybierać co jest dla innych dobre a co złe zaspokajając swoje żądze. Nie potrafią kochać innych tak jak siebie, bo nie kochają tak na prawdę siebie…

W człowieku drzemie ogromna możliwość…

Początkiem odkrywania potęgi i piękna tej możliwosći jest czas NAWRÓCENIA. Zawrócenia ze złej drogi i podróż do początków…

O Panie, Boże mój, wielki i straszliwy, który dochowujesz wiernie przymierza tym, co Ciebie kochają i przestrzegają Twoich przykazań. Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Nie byliśmy posłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu do naszych królów, do naszych przywódców, do naszych przodków i do całej ludności kraju. U Ciebie, Panie, sprawiedliwość, a u nas wstyd na twarzach, jak to jest dziś u nas – mieszkańców Judy i Jerozolimy, i całego Izraela, u bliskich i dalekich, we wszystkich krajach, dokąd ich wypędziłeś z powodu niewierności, jaką Ci okazali. Panie! Wstyd na naszych twarzach, naszych królów, naszych przywódców i naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Ale Pan, Bóg nasz, jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Pana, Boga naszego, by postępować według wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków. (Dn 9, 4b-10)

Nawrócenie i rozwój ku świętości, lub trwanie w grzechu – odwróceniu od Boga – i powolna degenracja ku wiecznej śmierci w oddzieleniu od Miłości! Ludzie wpadają w rozpacz, czerń myśli. Próbują bez Boga poradzić sobie ze swoim grzechem – dialogują z ojcem kłamstwa – który obiecuje im coraz to nowsze metody poradzenia sobie. Coraz odleglejsze od drogi do Miłości, pokoju, ukojenia, uspokojenia… Wchodzą z choroby duszy w choroby ciała: depresje, nałogi, agresje…

Depresje zaczyna się od pogłębiajacej się postawy rozcarowania. Głównie samym sobą. Najpierw to tylko myśli. Ponure i czarne myśli. Postępujaćy brak akceptacji do siebie aż po nienawiść do siebie samego. Ciało okrywa ducha i umysł i nawzajem się nie akceptują. Dochodzi do jakieś agonii, wegetacji, bo one nie potrafią razem współdziałać. To ludzie którzy dochodzą do wniosku, zę żyć bez poczucia sensu jest wielkim heroizmem. Heroizmem na który ich nie stać. ALE CIĄGLE JEST WYJŚCIE. Najpierw trzeba uleczyć i uspokoić ciało i umysł przez leczenie, potem gdy osiagnie się stabilizację leczyć także i ducha…

Nałogi to droga szukania zastępników, substytutów. Sprowadzenie ducha tylko do cielesnych i chemicznych doznań. Czy to alkohol, seks, internet, gry, jedzenie. Wszystko w nadmiarze zaczyna szkodzić. Zasłaniać ból wnętrza. Utracone poczucie sensu jest zastępowane namiastkami. Ból wypowiedziany nałogiem. Chodzi o to by zagłuszać wyjącą i płaczącą z bólu odrzucenia duszę… Coś co oszołomi – zabierze czas – pozowli przebrnąć kolejne godziny i dni… Nałogi także wymagają najpierw ustabilizowania ciała – nieraz leczenia medycznego. A potem na tej kanwie pracy duchowej…

Agresja – wobec innych czy sebie. To szukanie doznań. Często psychocznych. Poczucia włądzy nad innymi z nadzieją zę uzyska się władzę także nad sobą. Pustka wnętrza bardzo boli. Potrzeba jakiegoś zapełnienia. Stworzenia sobie swiata. I tu takżę jeśli człowiek zabrni za daleko – jeśli się tos tanie sposobem na życie i funkcjonowanie potrzeba uleczenia myślenia. Uleczenia psychki środkami medycznymi, by potem móc leczyć ducha…

Zaczyna się od choroby duszy i serca potem ogarnia psychikę i ciało. Nie można leczyć potem tylko jednego elementu. ZAwyczaj zaczyna się od ciała, przez psychikę aż po duszę i serce. Choroba rodzi się w cywilizacji śmierci. Wyobcowania i dążenia do egoizmu. Negowanie, odrzucanie Bożego wołania zamiast odpowiedzi pozytywnej na JEgo wołanie prowadzi w końcu do rozdarcia wnętrza człowieka.Środki potęgują się jeden po drugim. Pogłebiają problemy.

A.Camus powiedziął nawet, że „człowiek to jedyna istota, która nie chce być tym czym jest…”

A w głębi człowieka jest wielka tęsknota za rowojem, wzrostem, dynamiką u górze. Człowiek ciągle staje się – majac wolną wolę – ciągle się zmienia, przemienia. Bóg nie stworzył człowieka „dokończonego”. Nadał życiu człowieka pewnien rytm – czas rozwoju, wzrastania. Człowiek ma w sobie tą możliwość. Dynamikę a nie stagnację! Ale by tak mogło być – dostaliśmy perłę WOLNOŚCI – i możemy wybierać. Decdować. To jest nasze błogosławieństwo – ale i dla wielu przekleństwo, bo wchodzą w drogę złych wyborów i aby zakryć jedne złe wybory dokonują kolejnych, jeszcze gorszych i gorszych… Bóg tylko wciąż woła – wybieraj życie nie śmierć. Ja Cię nie przymuszę. Mogę jedynie prosić – wybieraj ŻYCIE!

Bez wolności zniknełaby miłość – zdolność wolnej odpowiedzi. Szczęście, rozwój polega na przechodzeniu do trufności wyższego rzędu. (F. Konieczny) Rozwój na tym polega. Ale nie dąży sie do samego szczęścia jako celu samego w sobie. Koncentrując się na szczęściu nigdy się go nie osiąga. Ono jest swoistym środkiem ubocznym przy osiąganiu Miłośći. (S. Wilkanowicz). Ten ejst szczęśliwy kto kocha a nie ten który na siłę, za wszelką cenę chce być kochanym. Czy wręcz chce zmusić innych do kochania siebie – za wszelką cenę – przymusu, szantażu, podstępu…. Tak samo stagnackja, gormadzenie skarbów i kurczowe trzyamnie się nich. Bronienie ich za wszelka cenę zazwyczaj prwadzi na końcu do klęski… utraty wszystkiego.

Osobowość kształtuje się w społeczeństwie i przez pracę dla innych i wśród innych. Do Szczęścia wiedzie droga – prze całe życie – ono niejako zawsze jest o krok prezd nami. I tak na rpawdę człowiek osiaga je dopiero po śmierci.

Św. Paweł powie o życiu że to bieg – dobre zawody – których finiszem jest ostatnie tchnienie życia. Bieg ku mecie, ku Chrystusowi. Siły dostarcza łaska Boga. Twórczość człowieka to 98% mozołu i trudu a tylko 2% geniuszu. A wszystko przychdzi z łaski Boga. Ale nieraz człowiek odrzuca łąskę i wykrzywia to działo… Gdyby tylko człowiek posłuchał Boga, współpracował z łaską, to ziemia już dziś byłaby Rajem! Bo tylko Bóg gdy tchnie w glinę – to ta ożyje.

Weź Matko i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum, weź to co posiada. Z ręki Boga to wszystko pochodzi. Ty tym rozporządzaj. Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnosći mi wystarczą

WP21.12 Człowieczeństwo spełnione

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Tylko Miłość to odpowiedź na wołanie Stwórcy – wołanie które wciąż się rozlega, które wprawia dusze w drżenie, ogromne pragnienie odpowiedzi. Jedyne co może tą odpowiedź zablokować to ludzka wolna wola…

Miłować chcemy w pełni, całym sobą, a Bóg z drugiej strony pragnie zaślubin z nami. Bo Miłość sama z siebie wystarczy – nie trzeba tu nic więcej. Tylko Miłość – to wystarczy w zupełności. Miłość sama przez siebie się tłumaczy. Nie potrzebuje reklamy, dlatego może się wyrażać przez coś co jest jej zupełnym przeciwieństwem krzykliwości, rozreklamowania – w pokorze, ubóstwie, pełnej zależności… Miłość sama się broni.

Pozostaje wolna wola człwieka. Wola, która ma odpowiedzieć na to wołanie:

„Słuchaj Izraelu, Pan jest Twoim Bogiem – PANEM JEDYNYM!” Będziesz miłował BOGA CAŁYM SOBĄ! To jest sens życia – miłować Boga wszelkimi środkami i siłami.

Miłość szalona, przekraczająca wszelkie granice:

Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: „Abrahamie!” A gdy on odpowiedział: „Oto jestem”, powiedział: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wskażę”. A gdy przyszedł na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna. Ale wtedy anioł Pana zawołał na niego z nieba i rzekł: „Abrahamie, Abrahamie!” A on rzekł: „Oto jestem”. Powiedział mu: „Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna”. Abraham obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. Po czym anioł Pana przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: „Przy sięgam na siebie, mówi Pan, że ponieważ uczyniłeś to i nie szczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie twych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia na wzór twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu”. (Rdz 22,1-2.9-13.15-18)

 

Bracia: Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby nam wraz z Nim i wszystkiego nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? (Rz 8, 31b-34)

Bez tej relacji Miłośći z Bogiem człowiek pozostanie niespokojny przez całe swoje życie. Nigdy nie będzie się czuł na swoim miejscu. Miłość pcha człowieka na właściwe tory i we właściwe miejsce w życiu.

Tymczasem wciąż człowiek jest jak chorągiewka. Bóg będzie się skarzył u proroka Ozeasza:

„Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu, albo do rosy, która prędko znika”

Człowiek nieraz w relacji z Bogiem wykazuje słomiany zapał w Miłości. Brak stałości. Wielkie postanowienia, jeszcze większe pierwsze kroki a potem wszystko się szybko wypala, jak słoma rzucona w ogień. A mamy być czasem twardym drewnem, Bukiem, czy dębem, który powoli się rozrzarza, jest ostrożny w decyzjach, ale potem pali się i żarzy długimi godzinami. Daje ciepło i światło aż do poranka…

Trzeba nam wołać za psalmistą:

W krainie życia będę widział Boga

Nawet wtedy ufałem, gdy mówiłem:
„Jestem w wielkim ucisku”.
Cenna jest w oczach Pana
śmierć świętych Jego.

O Panie, jestem Twoim sługą,
jam sługa Twój, syn Twej służebnicy.
Ty rozerwałeś moje kajdany,
Tobie złożę ofiarę pochwalną
i wezwę imienia Pana.

Wypełnię me śluby dla Pana
przed całym Jego ludem.
W dziedzińcach Pańskiego domu,
pośrodku ciebie, Jeruzalem.
(Ps 116,10 i 15.16-17.18-19)

Czy w Psalmie 16:

„Tyś jest moim Panem, nie ma dla mnie innego dobra poza Tobą”

Dzisiejszy śiat ogałaca i poakzuje tą prawdę nadzwyczaj mocno:

  • Jest wielu ludzi, którzy nie wierzą, nie zawierzyli Bogu. Może nawet wierzą w istnienei Boga, ale nic poza tym, nie wierzą już Bogu w Jego Słowo i są obojetni na Jego wołanie o Miłość. Mają zdrowie, pieniadze, wpływy, władzę, stanowiska, przyjaciół, sławę, poważanie, a przeżywają wielki tragizm samotnośći i opuszczenia. Tracą szybko sens i kierunek, przezywają rozłam miedzy wnętrzem a stroną zewnętrzną. SĄ NIESZCZĘŚLIWI!
  • Są i tcy, którzy uwierzyli Bogu. Nie mają prawie nic, cierpią fizycznie, psychcznie czy duchowo, a są szczęśliwi, spokojni, rozradowani. Potrafią jak święta Terea wołać: „Cierpieć [dla Pana], albo umrzeć”. Czy jak Mała Tereska pytać: „Jak będę mogła być szczęśliwa w Niebie,skoro tam nie ma cierpienia” [które mogłabym ofiarować]. Ci ludzie SĄ SZCZĘŚLIWI, SPOKOJNI, SPEŁNIENI!

Wielu ludzi którzy uważają się za ateistó potrafi to odkryć. Potrafi zobaczyć że idą w mrok i pustkę. Ale czasem brakuje im jednego ostatniego swiadka na drodze. Jednego aktu nawrócenia i próby zawrócenia… Wierzymy, że w ostatniej chwili życia dokonali teog aktu w obecności Chrystusa i nie skazali się na wieczność w tej pustce bez Miłości…

To oddzielenie od Miłości dzieje się w gdzieś w głebinach ludzkich serc, ale potrafi też zarażać jak wirus, rozprzestrzeniać się. Doprowadzać do wojen, rozłamów, strajków, samosądów, apokaliptycznych wizji, wykrzywienia władzy…

Świat nie chce przyjść, że ogłaszajac ŚIMIERĆ BOGA i zaprzeczająć ZMARTWYCHWSTANIU BOGA, skazuje się na ŚMIERĆ CZŁOWIECZEŃSTWA, BEZ NADZIEI ŻYCIA!!! Nadziei powstania od życia! CZRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ! Nie wolno nam się zatrzymywać na grobie, chyba, że kontemplujemy PUSTY GRÓB! ON PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ!

Tylko w Chrystusie człowiek możę znaleźć wyjaśnienie siebie!

Bóg woła: KOCHAM CIĘ ODPOWIEDZ MI! i w swoim Synu Wcielony instruuje nas, pokazuje nam gotową odpowiedź, wzorzec odpowiedzi na to wołanie! Mamy wszystko na tacy! Wszysciutko! Ale mamy też wolną wolę – i od upadku w Raju możemy ją wykorzystać przeciwko Bogu (i co równoważne – przeciwko sobie). Odpowiedź Bogu to ogromna sznasa i możliwosć człowieka!

MIŁOŚĆ NIE JEST KOCHANA! To jest najwieksza tragedia człowieczeństwa!

MIŁOŚĆ NIE JEST KOCHANA!

Ludzie stworzeni do KOCHANIA, NIE KOCHAJĄ!

A to jest odpowiedź na wszelkie choroby i wirusy współćzesności! Jedyna, kompletna odpowiedź. I nie ma innej!

Weź Mamo i przyjmi całą WOLNOŚĆ moją, WOLĘ moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Wszystko to mam z ręki Boga. Jako wyraz Jego Miłosći. Ty Matko tym wszystkim rozporządzaj, bo Ty znasz wolę Boga. Przygotuj to wszystko jako dar doskonały na ofiarę mojej Miłośći do Boga. Ofiarę pełną pokory, ubóstwa i zależności od Boga – posłuszęństwa Jego woli. Weź Matko moją wolność i wolę i weź mnei w swoją Niewolę Miłosci.

Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Amen!

WP21.11 Doskonali jak Ojciec

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

„Panie, Boże Wszechmogący, Ty Jesteś, który Jestes,
spraw bym się w Tobie zanurzył i zjednoczył bez reszty,
tak bym Ja był tym którego Nie ma – byś był tylko Ty”

Kim jest człowiek? Po co żyć? Jaki jest sens ludzkiego życia?

Tysiące ludzi w polsce, tysiace dzieci w Polsce wpada co roku w czarną przestrzeń rozpaczy i poczucia bezsensu. W ramiona depresji, braku akceptacji siebie, braku poczucia bycia akceptowanym i dochodzi do samego krańca tej ciemności dokonując prób samobójczych… Pęd codzienności kaądemu z ludzi XXI wieku w pewnym momencie stawia pytania – dokąd biegnę, po co biegnę, by nie okazało się że gonię za BEZ-SENSEM.

A. Camus: „Stary lęk w głębi mego ciała – strach przed samotnością i strach, że nie ma odpowiedzi: Po co żyję?”

Chrześcijanie odczytują sens człowieczeństwa. Odczytują go na pierwszych stronach Biblii. W genezie istnienia człowieka. Sens – IMIĘ – NAZWA – PRZEKAZANE DNA – znajduje się u początku – w momencie powstania. Sens można też odczytać ze źródła z którego zrodziło się pragnienie powstania człowieka – z zamysłu Boga.

Bóg stworzył człowieka na swój obraz i tchnał w niego. Zbudował dzieło sztuki. Naprzeciw Boga siedział jak model Jezus. Umilowany cudowny Syn. A Bóg jak rzeźbiarz z błota ziemi wydobył kształty człowieka – na wzór Syna. A potem oddał mu coś niezwykłego – tchnienie życia. Ducha Świętego. Człowiek w ten sposó jest cały zanurzony w Trójcy. Na wzór Syna ulepiony palcami Ojca z tchnieneim Ducha. To tylko obraz Boblii, który ma prowadzić do najgłębszych prawd. Bóg nie ma rąk. Nie lepi. Ten obraz biblijnego autora piszącego pod natchnieneim Ducha Świętego ma pokazywać prawdę. Prawdę o istnieniu człowieka.

Każdy człowiek jest inny. Ale każdy stworzony na wzór doskonałego Boga. Bóg ma ręce Syna Wcielonego, które potem są rękami nas, którzy działamy w świecie stwarzajac go, dajac nowe życie, zarówno fizyczne w akcie poczęcia jak i duchowe w sakramentach. Sakramenty wymagają spotkania. Niezwykły jest ten głód dzisiejszej pandemii. Głów wielu ludzi, do których kapłan dociera raz na rok. Głów dotyku Jezusa przez ludzkie ręce w sakramentach Kościoła..

Bóg jak artysta, godzinami kontemplował każdą naszą komókę, każdy swój ruch dłuta. Godzinami rozmyśla jak stworzyć to działo doskonałym. Jak odwzorować Syna. Przeżywa swe dzieło. Kocha. Przezywa to, co pragnie wyrazić. Inaczej to dzieło nic nie będzie wyrażać. A człowiek jest wyrazem Miłośći Boga. Bóg tak kocha, że chce to wyrazić. To takie parcie wnętrza jak w zakochanych ludziach, narzeczonych, małżonkach. Pragnę wyrazić moją miłość. Coś przyrządzić, zrobić, kupić, przyozdobić. Kocham i nie ustoję w miejscu bez wyrażenia tej miłości. Tym jest człowiek. Wyrazem takiej „niepochamowanej” Miłośći Boga.

Bóg idzie jeszcze krok dalej. Bóg po utworzeniu dzieła daje mu ŻYCIE! Cielesne i duchowe! TCHNIENIE. Bóg tworzy człowieka w specyficzny sposób.Zamierzył Człowieka o wieków. Ożywił. Ożywił z tą nadzieją, że na Jego wołanie o Miłość, człowiek odpowie Miłością. Że bedze doskonały jak Twórca. Że w świecie będzie dawał MIŁOŚĆ, pragnął MIŁOŚCI. Że bedzie przekraczał granice, bo każdego człowieka utworzył Bóg. Kaźdą ludzką istotę zapragnał mieć:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. (Mt 5, 43-48)

Człowiek nie jest dokońcaony, nie zamyka się w miłosci włąsnej i jest dla siebie. Jest Otwarty, potrzebuje Boga, potrzebuje drugiego człowieka, potrzebuje świata, by mógł funkcjonować i ształtować swe człowieczeństwo dalej. Całym sobą krzyczy, że jest z Miłości i dazy i pragnie Miłości. Człowiek krzyczy o Miłość i dąży do Miłosći.

Każdy ma w sobie to PIERWSZE i PODSTAWOWE wołanie i po-wołanie Boga. MIŁOŚĆ! Nikt nie jest rzucony w swiat bez celu i sensu. I gdy człowiek potrzebuje korekty, kierunku, poprawek rzeźbiarz, to Bóg to uczyni. Ale tylko jeśli człowiek w swej wolności tego będzie chciał. Jeśli zaakceptuje Boga jako swego twórcę i tego, który najlepiej wie jakie nanieść poprawki w tym dziele.

Mojżesz powiedział do ludu: „Dziś Pan, Bóg twój, rozkazuje ci wykonać te prawa i nakazy. Przestrzegaj ich, wypełniaj z całego swego serca i z całej duszy. Dziś uzyskałeś od Pana oświadczenie, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, przestrzegał Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu. A Pan uzyskał to, że ty będziesz, jak ci zapowiedział, ludem stanowiącym szczególną Jego własność, i będziesz przestrzegał Jego wszystkich poleceń. On cię wtedy wywyższy we czci, sławie i wspaniałości ponad wszystkie narody, które uczynił, abyś był ludem świętym dla Pana, Boga twego, jak powiedział”. (Pwt 26, 16-19)

Bóg dzieli sie swoim stwarzaniem, swoją zdolnośćią tworzenia z człowiekiem. Swoją naturą Trójcy, płodnej Miłośći. Stworzył człowieka w dwoistości natury – jako mężczyznę i kobietę. I dał im polecenie tworzenia nowego życia. Stwarzanie w imię i na wzór Boga. Stwarzanie w akcie Miłośći. Wpatrzeniu w drugą osobą. łączenie DNA. Budowanie istoty na wzór tej z którą przeżywam akt małżeński. To jest powtarzanie dzieła stworzenia. To jest zanurzenie się małżonków w głębię Trójcy Świętej. Ale wokół tego aktu jest cała otoczka miłośći i relacji między tym dwojgiem.

Potem to stwarzanie przeradza się w korygowanie – które nie powinno naruszać wolnośći nowego życia. Korygowanie przez rodziców, przez osoby duchowne, drogą sakramentów. Bóg zanurzył stwarzanie w cykliczności stworzenia. Gdy osoba jest dojrzała wchodzi w kolejny cykl. Rytm. Bóg pokazuje nam tą rytmiczność przez przyrodę, pokolenia, przez cykl ludzkiego życia.

Kady słyszy we wnętrzu swego serca to wołanie: „TYŚ MÓJ!” Bóg – tylko Bóg – to miara w której może się zmieścić człowiek i człowieczeństwo. NIc za czym goni człowiek. Nic mneijszego niż Bóg nie daje spełnienia! Stąd tyle tragediii

Człowiek został ukształtowany do odpowiedzi… Do kochania. Do miłowania. Ma w swym sercu to wielkie pragnienie bycia miłowanym i pragnienie wyrażania Miłości. Musi być ten, komu może odpowiedzieć.

Zmarniały człowiek, zanurzony w rozpaczy i osamotnieniu, odrzucający siebie. To człowiek, który wybrał w swej wolności piekło. I dąży do tego by wybrać taką drogę na wieczność..!

SENS ŻYCIA TO ODPOWIEDŹ NA BOŻE WOŁANIE O MIŁOŚĆ!

Bóg umieścił człowieka w RAJU. W głębi swego Bóstwa. W krainie Bożej. I pragna tylko wysłuchania. Wysłuchania Jego wołania o miłość. Dał człowiekowi wolną wolę. Aby człowiek mógł mieć wolną wolę zasadziłdwa drzewa i dał swój nakaz. Bóg pragnie nieprzymuszonej odpowiedzi człowieka.

Błogosławieni słuchający Pana

Błogosławieni, których droga nieskalana,
którzy postępują zgodnie z Prawem Pańskim.
Błogosławieni, którzy zachowują Jego napomnienia
i szukają Go całym sercem.

Ty po to dałeś swoje przykazania,
aby przestrzegano ich pilnie.
Oby niezawodnie zmierzały moje drogi
ku przestrzeganiu Twych ustaw.

Będę Cię wysławiał prawym sercem,
gdy nauczę się Twych sprawiedliwych wyroków.
Przestrzegać będę Twoich ustaw,
abyś mnie nigdy nie opuścił.
(Ps 119 (118), 1-2. 4-5. 7-8)

W Raj – to rpzestrzeń przebywania Boga. Zabrał nas wgłą Trójcy, swej Boskiej natury. Uczynił nas nawet nie na wzór swego Syna ale swoim Synem. Po zmartwychwstaniu Jezus pokazuje i głosi, że mozemy w Niego wrosnąć. Stać się jednym krzewem, jednym ciałem. Jednością z Nim. Jezus jest Głową tego Ciała. A my wrośnięci w to ciało, jesteśmy nierozłączni z Nim.

Nieprawdopodobne powołanie człowieka – stać sie Bogiem…! Tylko wtedy człowiek odnajdzie spełnienie. Nie bożkiem, nie samym w sobie. Ale zjednoczonym z Bogiem tak ściśle, że nierozróżnialnym. Odopowiedzieć w pełni na wołąnie o Miłośc można tylko przez wejscie w Trójcę w ten świat Miłośći między osobami. W RAJ!

św. Augustyn:

„Stworzyłeś nas dla siebie Panie i niespokojne jest serce nasze póki nie spocznie w Tobie”

Weź Mamo i przyjmij całą wolnosć moją, wole moją i pamięć. Weź wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi. Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej miłośći. Rozporządzaj tym wszystkim Matko, uczyń to darem doskonały na ołtarz Boga w Niebie, ku zjednoczeniu z Nim.

Przynieś mi tylko Miłosć i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP21.10 Chodzi o Miłość – o nic więcej

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Jacques Martin: „Bó jest tym, kim chce być. Wybiera siebie. Jest istotą w pełni wolną. Wybrał Miłość i można Go zranić. Jest też w Nim coś ludzkiego i jest wrażliwy. Bóg jest wstrząśnięty złem. Wystawia się na ryzyko odtrącenia, które rani Go jako Miłość”

Cała Biblioa pokazuje, że Bóg jest Miłośćią – szaleńczo zakochany w człowieku. Jak Oblubieniec w Oblubienicy. Jest też nieustannie raniony przez człowieka. Bałwochwalstwem, zdradami, nieposłuszeństwem, brakime wdzięczności. Bóg – Miłość – wystawił się też na ryzyko pogardy i odrzucenia. Pogardy aż po krzyż. Dusza cierpi ale nie potrafi nie Kochać – Cierpienie i Miłość są w jakiś przedziwny sposób związane ze sobą.

Bóg ma w sobie wielkie paradoksy. Bo jest Wszechmogący. Wszystko co nie ma w sobie paradoksu, jest podejrzane. Powinno być podejrzane.

Ponać Ojca można poprzez Syna. Każdy kto zobaczył i poznał Syna, poznaje też i Ojca. Niezwykła Jedność i Miłość w Trójcy Świętej. Chrystus jest obrazem Boga Niewidzialnego – nie ma innego obrazu. Kontempowanie Chrystusa jest poznawaniem Boga…!

Bóg też daje nam wolność. Bo kochać to nie uzywać środków jakiejkolwiek prezmocy wobec drugiej osoby. Taką postawę widać w Bogu. Bogu który się nie narzuca. Czeka na nas. Składa propozycję i czeka. Daje nam pełną wolność.

Gdy wszechmogący Bóg, wielki i Nieskończony schyla się przed człowiekiem by obmyć mu nogi – to jest swiadectwo Jego potęgi i Miłości. Nie musi. Ale robi to. Uniża samego siebie. Pokora w najgłębszy sposó wyraża Miłość.

Jeśli coś nie jest zabarwione Miłością, nie jest chrześcijańskie….

Argumentem Miłości Boga jest jego uniżenie. Pokora Wcielenia. Uniżęnie w obmywaniu nóg. Posługiwanie człowiekowi. A wreszcie szczytem jest Krzyż! Ubóstwo, zależność i pokora. Tak można naśladować Miłość. Pokornie przebaczając. Szukajac prostoty. I poddajać się woli Boga. Iść o krok dalej każdeg dnia.

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj!”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza”. (Mt 5, 20-26)

Miłosierdzie – bogactwo Boga. On Jest nieskońćzenie bogaty ale nie mieniem – choć posiada wszystko na tym świecie. Jest bogaty Miłością. Stwórczą i twórczą Miłością. Jest wolny – wolnośćią kochania. Wolnośćia którą popycha Go do oddania zycia za każdego z nas. do ostatniej sekundy Jezus mógł zejsc z krzyża…! Ale tak wybrał! Chciał dać siebie za nas – za nasze życie.

Taki obraz Boga nie pasuje do wykrzywionego obrazu Boga, który nosi w sercu wielu ludzi. Nie pasuje do Boga policjanta, prokuratora, oskarżyciela, podejrzliwego śledczego, okrutnego i surowego wymierzajaćego kary człowiekowi odległego bóstwa.

Miłość to droga – bo ona upodabnia do Miłośći – do Boga. Do obrazu na wzór, którego jesteśmy ukształtowani.

Chcąc poznać Boga trezba iśc przez krzyż – UBÓSTWO, POKORĘ, ZALEŻNOŚĆ! Przez kontemplację ubóstwa, pokory i zalezności chleba eucharystycznego. Przez kontemplacje Syna Bożego we wcieleniu i Jego ofierze życia.

Miłość, MIłosierdzie i Sprawiedliwość i Wszechmoc – w Bogu muszą być paradoksy. Doświadczenia nie obejmowalen przez ludzkie prawa i ludzki umysł. Od początku tak było i tak będzie:

Tak mówi Pan Bóg: „Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegłby wszystkich moich ustaw i postępował według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu policzone żadne grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo miałoby mi zależeć na śmierci występnego – mówi Pan Bóg – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu policzony, ale umrze on z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze”. (Ez 18, 21-28)

Weź Matko i przyjmij całą wolnosć moja, wole moją pamieć i rozum. We wszytko co mam i posiadam, pochodzi to z ręki Boga i tobie Matko oddaję to w zarząd. Ty znasz wolę Boga. Rozporządzaj tym wszystkim według Bożej woli i przygotuj to jako dar doskonały na ofiarę dla Boga. W mojej wolnośći i jako wyraz mej miłosći pragne to wszystko Bogu oddać.

Przynieś mi tylko Miłość i ąłskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

WP21.9 Kim On jest

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Kim jest Bóg? Skąd i dokąd zmierza świat? Jakie są źródła wydarzeń i cel wielu wydarzeń które nas spotykają? Po co wszystko istnieje? To pytania które dotykaja każdego z nas. Dziś Słowo opisuje Esterę, która zadaje podobne pytania… Zadaje je samemu Bogu! I otrzymuje Jego odpowiedź.

Niezwykła jest modlitwa Estery. Jest wołaniem o poznanie Boga i o Jego interwencję…

Królowa Estera zwróciła się do Pana, przejęta niebezpieczeństwem śmierci. I błagała Pana, Boga Izraela, mówiąc: „Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, niemającą poza Tobą wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w mojej ręce. Słyszałam od młodości mojej w pokoleniu moim ojczystym, że Ty, Panie, wybrałeś Izraela spośród wszystkich narodów i ojców naszych ze wszystkich ich przodków na wieczyste dziedzictwo i uczyniłeś im wszystko, co zapowiedziałeś. Wspomnij, Panie, daj się rozpoznać w chwili naszego udręczenia i dodaj mi odwagi, Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Włóż stosowną mowę w moje usta przed obliczem lwa i zwróć jego serce ku nienawiści do wroga naszego, aby zginął on sam i ci, którzy są z nim jednej myśli. Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i niemającą nikogo poza Tobą, Panie, który wiesz wszystko”. (Est 4, 17k. l-m. r-u)

Modlitwa przepełniona pokorą i uniżeniem.

Zły obraz Boga w sercu ludzi jest powodem odejścia od Kościoła. Jest powodem wielu napięć które pojawiaja się w świecie. Jest przyczyną wielu grzechów i zgorszeń… Obraz Ojca to początek. Obraz który jest zaszyty w głębi mojego ja, bo na obraz i podobieństwo Boga zostałem utkany.

Jak można wierzyc w Kogoś, kogo się nie zna. Jak można wierzyć Komuś kogo się nie zna i zaufać mu aż po przelanie krwi… Obraz Boga to początek. Fundament… Ateiści nieraz walczą zaciekle z bogiem, z którym także walczą chrześcijanie… Z obrazem Boga, który ejst OBCY także chrześcijanom. Niestety wielu chreścijan nosi w sobie zły obraz Boga i przezentuje go światu jako swoje świadectwo…!

Jezus także kieruje oczy słuchaczy na Ojca i na Jego przymioty i obraz:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. Wszystko więc, co chcielibyście, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków”. (Mt 7, 7-12)

Bóg jest dobry – jest samą Miłośćią…! Nie jest surowym dalekim Sędzią, który tylko czeka by człowieka ukarać. Nie jest też obojetny na los świata. Jest blisko człowieka. Bardzo blisko. Zna każdego człowieka bardzo osobiście, do głębi duszy…!

Prawdziwy obraz Boga wyłania się z Biblii. Przede wszystkim jest on Ojcem – naszym Stwórcą. Bóg cierpi z nami i za nas. Cierpi o wiele bardziej niż my. Bierze na siebie skutki grzechów w swoim Synu i idzie za nas na krzyż. Jemu zależy! Zależy do końca.

Bóg nie jest obojętny na świat i nie jest z daleka. Objawia się prorokom. Zrzuca Pawła z konia. ingeruje mocno w drodze Izraela z Egiptu, drodze która jest wyrazem naszej pielgrzymiej drogi. Na końcu której musimy umrzeć dla tego świata, by wejsć do Nowego Jeruzalem… A Bóg prze całą tą pielgrzymią drogę zawiera z nami przymierza, wspomaga nas. Karmi. Doswiadcza, byśmy sobie uświadamiali dokąd idziemy i nie zabładzili – nie stracili celu z naszych oczu.

Bóg jest nieskończony i wszehmogący – nie da się go objąć ludzkim rozumem. Jest w Nim wiele paradoksów, które można objąć tylko wiarą. Jest miłosierdzie i sąd. Jest objęcie całego swiata jak i każdej osoby indywidualnie. Jest Niewidzialny, ale działa w widzialnym świecie…

Bóg jest Miłością i to:

Miłosć jest Wszechmogąca

Miłosć jest Łaskawa

Miłość jest Sprawiedliwa

Miłość jest Cerpliwa

Miłość jest Mądra

Miłosć jest Sprawiedliwa

Dlatego też odpowiedzią na Boga jest Miłość!!!

Weż Matko całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko co mam i posiadam. Wszystko to pochodzi z ręki Boga. Ty, Matko to weź i tym rozporządzja według woli Boga. Przegnę mu to wszystko złożyć w ofierze, jako wyraz mojej MIŁOŚCI. Wydoskonal ten dar. Ubogać go. Zarządzaj nim tak, by stał się miłą Bogu ofiarą mojej miłości.

Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę  a one w zupełności mi wystarczą.

WP21.8 Znaki

Jonasz wszedł do miasta pełnego grzechu, które było rozległe na 3 DNI. Głosił, że jeszcze 40 DNI a miasto będzie zniszczone. I Niniwa się NAWRÓCIŁA. NARODZIŁA NA NOWO. Ustrzegła się od gniewu Boga.

Jonasz przeszedł podobną drogę. Aby uciszyć fale poprosił by go wrzucono w morze – w siedlisko zła i demonów – jak wierzyli ówcześni. Tam przebywał przez 3 dni we wnętrznościach wielkiej ryby, by wrócić do życia. Wrócić przemienionym!

Żaden inny znak nie będzie dany poza znakiem Jonasza. Kto wejdzie w krzyż, grób i Zmartwychwstanie Pana, ten zrozumie ten znak! Można chodzić za Jezusem dla uzdrowień, fajnego samopoczucia, wspólnoty, dla księdza głoszącego porywające kazania. Ale jeśli nie wejdzie się w ZNAK JONASZA – to nie dotrze się do sedna…

Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: „Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam”. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: „Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona”. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i przyoblekli się w wory od najstarszego do najmłodszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Powstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, przyoblókł się w wór i usiadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie, co następuje: „Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Ludzie i zwierzęta niech przyobleką się w wory. Niech żarliwie wołają do Boga! Niechaj każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą popełnia swoimi rękami. Kto wie, może się zwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, i nie zginiemy? ” Zobaczył Bóg ich czyny, że odwrócili się od złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej. (Jon 3, 1-10)

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”. (Łk 11, 29-32)

Lud Niniwy powstanie na sądzie przeciwko tym, którzy trwają tylko na powierzchni. Bo ludzie Niniwy się nawrócili. USŁYSZELI SŁOWO i POSZLI ZA JEGO TREŚCIĄ! Bóg nigdy nie gardzi sercem nawracającym się. Człowiekiem który przechodzi przez grób grzechu i śmierci i powstaje na nowo do życia:

Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Stwórz, Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.
(Ps 51 (50), 3-4. 12-13. 18-19)

Droga na Golgotę jest trudna. Towarzyszenie Jezusowi w tej drodze także jest niełatwym wyzwaniem. Ogrom bólu i cierpienia. Trudne do zrozumienia wydarzenia. Kaźń. Krew. Łzy. Okrucieństwo posunięte do granic możliwości. Wściekłość. Opluwanie…

Wejście na tą drogę wymaga przewodnika. Doświadczenia tej drogi i tego znaku trzeba przeżywać jak Maryja. Razem z Nią i Jej metodą – rozważając te sprawy w sercu.

To co trudne i wymagające i wyjątkowo pod obstrzałem  – musi być skuteczne. Takie jest właśnie różaniec. Kontemplowanie wydarzeń zbawienia w sercu, medytacyjnie, w różańcu z towarzyszeniem Maryi. W Różaniec trzeba wejść duchem. trawiąc tajemnicę po tajemnicy, wydarzenie zbawcze po wydarzeniu zbawczym.

Powtarzanie słów Biblii. Modlitwy, której nauczył Jezus i słów którymi Anioł pozdrowił Maryję. A to wszystko zakończone aktem uwielbienia trójcy – najprostszym – „Chwała Ojcu”. Tyle. Treść biblijna. Rytm wprowadzający w medytację. I kontemplowanie konkretnej tajemnicy – misterium z życia Jezusa.

O to chodzi przed Bogiem. Usłyszeć. Jonasz powtarzał i powtarzał i powtarzał. A lud Niniwy usłyszał. O to chodzi w Różańcu. Powtarzać te same treści. Walczyć ze sobą o skupienie. Przyjmować postawę walki o bliskość z Bogiem w umyśle i duchu. A wtedy człowiek usłyszy!

Prostota, pokora i upór. Uboga forma. Trudna modlitwa. Można ją odkrywać latami i tysiącleciami… Ma w sobie pierwiastek Boga. Tą nieskończoność. Od małego dziecka po mistyka. Każdy może w tej modlitwie ciągle odkrywać coś nowego i ożywczego.

Każdy problem może być rozwiązany Różańcem – jak mawiał św Ludwik.

Przez to że nie ma tu mędrkowania, że forma jest taka uboga i prosta, może tu zadziałać Duch Święty. I działa. Różaniec kształtuje postawę otwarcia się na przyjście Ducha świętego. Pełną pokory uporu i wielkiej prostoty w formie.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Rozporządzaj tym według woli Boga, bo z Jego ręki to wszystko pochodzi, a ja przez woje ręce pragnę mu to wszystko ofiarować jako dar.

Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP21.7 Modlitwa – ratuje świat

Tagi

, , , , , , , , ,

Wydaje się że to nic. Rozmowa. Słowa kierowane do Boga. Ale świeći pwoiedzą, że to najważniejsze co człowiek może zrobić – MODLITWA. Jezus dziś uczy modlitwy. Pokazuje jak zwracać się do Ojca. Nie chodzi o byle jakie słowa. Nie chodzi o gadulstwo. Chodzi o przylgniecie do Ojca. Wsłuchanie się w Jego głos, tak, by Jego Słowo zaowocowało jak najszybciej w naszym życiu. Bóg wypowiada Słowo i czeka z cierpliwoscią. To Słowo nie wraca do Niego bezowocnie. A Jest to Słowo które ma ogromną moc. Ma moc STWORZYĆ ŚWIAT.

Tak mówi Pan Bóg: „Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”. (Iz 55, 10-11)

Bez wsłuchania w Boga, bez zabiegania o Jego Królestwo, sprawy, bez zabiegania o przebaczenie, człowiek nie spełni się w życiu. Będzie biegał, pędził za różnymi sprawami, ideami, pragnieniami, ale nick go nie nasyci…

Tylko zwórcenei się Ku Ojcu, Wśłuchanie się w Ojca i zabieganie o sprawy Ojca… To nadaje prawdziwy sens i daje poczucie spełnienia:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego. Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień”. (Mt 6, 7-15)

Jezus uzupłenia tą modlitwę o jeden komentarz. Tak istotny i ważny w budowaniu Królestwa Boga na ziemi. Tą zależność przebaczania. Budowania jednosci w świecie. Budowania porozumienia między lidźmi – prawdziwej wspólnoty. Bóg przebacza, tak jak i my przebaczamy innym. Najpierw potrzeba przebaczenia, pojednania z człowiekiem, by móc przyjsc pojednać się z Bogiem i wejść w pełnie Jedności z Nim.

Drogą do wsłuchania się w Boga, jest kontemplacja Słowa Bożego – Medytacja biblijna. Jezus Wsłuchiwał się w Słowo an pustyni, kontemplował je, a potem wypełnił co do joty. Każdą zapowiedź, każdy element Słowa Bożego. On jest SŁOWEM WCIELONYM! Dlatego tak istotne jest słuchanie tego Słowa. Poznawanie Słowa – jest poznawaniem Chrystusa. Medytacja zawiera w sobie też elemnt dialogu – rozmowyz  Bogiem – jest MODLITWĄ!

Boga nie treba do medytacji przygotowywać – on JEST, KTÓRY JEST. Zawsze gotów i ceka na nas. To ja musze się przygotować przez proste działani i czynnosci:

  1. Wyciszenie, znalezienie konkretnej przestrzeni odosobnienia, oderwania od codziennosći. Trzeba być u siebie w ciszy serca.
  2. Obecność – uświadomienie sobie obecności Boga i tego, że pragnę się z Nim spotkać i Jemu poswiecić ten czas. Stoję przed Bogiem. On czekał na Mnie i teraz tu jest. Twarzą w twarz w świcie ducha…
  3. Adoracja – skupienie wzroku tylko na nim, zanurzenei się  w nim. On ejst, który Jest, ja mam się w nim zanurzyć – być tym, którego nie ma. Całkowiecie zanurzony w Nim. Wznieś ręce, ukryj twarz w dłoniach, zdejmij sandały, pokłoń się Bogu. Wyraź ciałem Adorację dla Boga.
  4. Prośba o łaskę – modlitwa, medytacja, zrozumienie Słowa to łaska Boga. I trzeba o nią najzwyczajniej w świecie poprosić Boga. Prosić treba także o owoc modlitwy – o to czego chcę i pragnę.
  5. Wtedy można się wczytać w Słowo Boga. Zanurzyć w te treści. Jakby spożyć to Słowo i zacząć powoli żuć ten duchowy pokarm. Słowo trzeba czytać jak list miłosny od szaleńczo zakochanego we mnie mojego Ojca, Stwórcy.
  6. Potem można patrzeć, słuchać, rozważać, poszukiwać takich zdań, słów które szczególnie poruszają moje serce. Tak by wyciągnać konkretne wnioski dla mojego życia. Jak MAryja. Rozważam w sercu to Słowo. Szukam kluczy. Czegoś co porusza moje serce właśnie w tym Słowie.
  7. Teraz przychodzi czas na odpowiedź. Dotychczas mówił Pan. Słuchałem. Teraz pragnę odpowiedzieć- bo modlitwa to dialog. Modlitwa Chrześcijańska to spotkanie – rozmowa dwóch serc. Nie tylko monolog, gdzie nie mam prawa powiedzieć słowa, albo gdzie Bóg jest zagadany ta że Jego głos jest zagłuszony. Dialog zakochanych serc. Nie chcę dać upaśc żadnemu słowu ukochanego. Pragne zmienić moje zycie dla niego. UZgodnić tą zmiane z Nim. POrozmawiać o tym co mnie boli, gdzie niedomagam, co jest sukcesem w sferze ducha
  8.  Taki dialog sam przechodzi w uwielbienei Boga. Oddanie mu Chwały. Przytulenie duchowe do Boga. W kontemplacje. Czasem trwanie w zachwycie przed nim. Bez Słów. Przylgnięcie i trwanie. Nasycanie się Jego Miłością i Obecnością.
  9. Z modlitwy musza rodzić się konkretne postanowienia i działania. Z modlitwy rodzi się konkretny czyn, zadanie, plan, droga, rozwiązanie. Medytacja biblijna stanowi pomost miedzy modlitwą, swiatem ducha i Adoracji a twardym stąpaniem po ziemi – życiem codziennym. Pomaga umacniać co już postanowione. Wzmacniac drogę. Lekko ją korygować. Dodaje nowe motywacje, spojrzenie, odkrycia.
  10. Na koniec można najprośćiej – „Ojcze nasz” tą modlitwę, której nauczył nas Jezus w dzisiejszej Ewangelii.

Powinno się też spojreć na samą modlitwę z dystansu – po jej zakońćzeniu – minutę dwie. Czy byłem dobrze przygotowany? DObrze wybrałem miejsce, czas? Czy coś przeszkadzało w skupieniu i mógłbym to w przyszłosci usunąć? Czy nie przeszedłem przez tą modlitwę nazbyt szybko. Jaki jest owoc? Co mogę poprawic w przyszłosći?

 

WP21.6 Odkrywanie prawdy o Bogu

Święto Katedry Św. Piotra. Tronu biskupa Rzymu, następcy św. Piotra. Katedry z której w sprawach ważnych – wiary i dogmatów następca Piotra może głosić nieomylne Słowo! Co zwiąże, zarządzi na Ziemi, będzie obowiazywało w Niebie. Niesamowita zależność Boga. Pokora i zależność i ubóstwo Boga. Uzaleznić się od ludzkiego postanowienia…

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. (Mt 16, 13-19)

Jezus pyta dziś Apostołów o obraz Boga. O to za Kogo Go uważają. Jak Zbudować w sercu właściwy obraz Boga. Jak zaasymilować, wchłonąć, wyrzeźbić w kamieniu serca właściwy niezatarty i niezniszczalny obraz Boga. Niewzruszony jak skała. Skała na której można budować.

Odpowiedzią jest Modlitwa chrześcijańska. Kontemplacja Słowa Bożego. To jest odpowiedź na kryzys człowieczeństwa który jest tak mocno obecny w swiecie. Kryzys tożsamosci. Zagubienie i samotność ludzi. Dziś w czasie pandemii jesteśmy wyprowadzeni na pustkowie. Wyeksponowani na samotność. Jakby Duch Święty porwał nas na pustynie – tak jak Jezusa we wczorajszej perykopie Ewangelii. Osamotnieniu – wyprowadzeni na pustynię i ezwani do naśladowania Jezusa. A On na pustyni MODLIŁ SIĘ!!!

Jak się modlił. Z walki z szatanem pogłoby wynikać, że wchodził mocno w Słowo Boże. powtarzał, trawił, wracał, starał się zgłębić i zrozumieć Słowo Ojca. Tak je wyrył w swym sercu, że gdy tylko pryzszła pokusa, od razu, bezdyskusyjnie, odpowiadał Słowem Boga. Nie pertraktował, nie dialogował. Uderzył mieczem Słowa.

Pustunia to cisza, uspokojenie, skupienie na najważniejszych sprawach życia. Bez gonitwy, materializmu, przywdziewania masek, grania przed innymi. Bez zawrotnego tempa. W tej ciszy pojawia się pragnienie rozmowy ze Stwórcą. Pragnienie modlitwy. Modlitwa pozwala ogarnąć rzecywistosć, zyskać włąściwą perspektywę i proporcje w życiu. Nadaje życiu smak!

Modlitwa na pustyni pandemii i nie tylko wtedy to zawsze stawanie przed Bogiem – przed Jego obliczem, trwanie. Czasem w milczeniu, bez słów. Myślenie o Bogu i skupienie się na Nim w tym czasie. Powolne wchodzenie z nim w relację i jedność. Smakowanie tajemnicy jedności Raju. Romowa z nim – szczera rozmowa.

Modliwa to łaska – jej ŹRÓDŁEM JEST BÓG! To On nas pociaga do modlitwy przez Ducha Świętego.

Modlitwa to powolne przyjmowanie Boga, takie przyjmowanie które MNIE ZMIENIA NA PODOBIEŃSTWO NIEGO. Nigdy odwrotnie. Nie mogę wytłumaczyć Bogu, zmienic Jego dogmatów, znaleźc furtki dla mojego postępowania. Modlitwa chrześcijańska to SŁUCHANIE BOGA. Pozwolenie Bogu na to, by On wciagał nas w Dialog Miłosći. Na to bym badał swoje serce w konfrontacji z Bogiem. Jak blisko czy daleko jest od ideału, wzorca z którego jest stworzone – wzoraca którym jest On – MIŁOŚĆ.

Trzeba korygować siebie – niedoskonałego – a nie Boga, który juz jest doskonały. Bo moje grogi zawsze będą dalekie od dróg Bożych.

Treścią modlitwy jest treść Boblii. Najważniejsze modlitwy są z Biblii. Ojcze Nasz, Zdrować Maryjo, Psalmy. Treścia modlitwy jest historia zbawienia.

Metoda modlitwy. Uczy jej sam Jezus – pokazujać modlitwę Ojcze Nasz.

Wołąnie do Taty. Czuła bliskość z Ojcem.

Zabieganie o sprawy Królestwa – pierwsze 3 prośby są wielkim wołaniem o przyjśćie Boga, o powrót do Raju, gdzie wola Boga była pełnoina przez całe stworzenie.

Potem prośby o codzienność. Bóg nas nie wyrywaz codziennośći. Z potrzeby chleba na co dzień. Z potrzeby jedności i pojedniania. Nie wyrywa nas ze swiata pokus. Modlimy się od Ojca przez Syna w Duchu, zanosząc swe prośby przez wstawiennictwo syna do Ojca. Bo do zjednoczenia do Ojca wszystko w historii świata zmierza.

Skupienie an Ojcu sprawia, ze człowiek nie chce być, nie ejst gadatliwy. Bardziej chce słuchać niż gadać. Spodziewać się wszystkigo od Boga.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko co mam i posiadam, z ręki Boga to wszystko pochodzi. Weź to wszystko i rozporządzaj tym według woli Boga, którą Ty znasz. Przygotuj tej mój amrny dar jako ofiarę na płtrz Boga w Niebie. Przyozdób tak jak tylko Ty, Matko potrafisz to uczynić. Przynieś mi – o Posredniczko – Miłosć i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

WP21.5 Milczeć, by móc wypowiedzieć Słowo

Jezus na Pustyni MILCZAŁ przez 40 dni. Jego jedyne Słowo – to modlitwa. Gdy walczy z Szatanem też jest oszczędny w Słowo. Używa tylko Słów Biblii. Nie wdaje się w dyskusje. Uczy się walki duchowej. Wydany na ogromne pokusy na poligonie samotności i pustyni odbywa swoiste ćwiczenia duchowne. Gdy już kończy okres ćwiczeń idzie do Galilei i otwiera usta. Zaczyna mówić z ogromną mocą.

By wypowiedzieć Słowo trzeba potrafić najpierw milczeć. Im więcej ktoś zanurza się w milczeniu pustyni, tym bardziej wartościowe są jego słowa i tym więcej może potem powiedzieć…

Św. Marek w swojej Ewangelii o pustyni jest nieprawdopodobnie oszczędny w Słowie. Gdy porówna się jego opis przebywania Jezusa na pustyni z obszernymi opisami innych Ewangelistów można wręcz odnieśc wrażenie, żę św. Marek zbagatelizował tą walkę. Ale on położył nacisk na to, że pustyni to czas przejsćiowy. CHrześcijanin ma przejśc przez 40 dniowy okres pokuty w jakimś celu. Jezus przeszedł przez pustynię by głosić Słowo. Wielki post BEZ CELU staje się zestawieniem praktyk, pomożnych pomysłów, które koniec końców nie prowadzą do rpawdziwej przemiany. Jezus został pociągniety na pustynią przez Ducha Świętego. Tak samo i każdy z nas powinien dać się pociagnać Duchowi swiętemu na putynię Wielkiego Postu.

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali. Po uwięzieniu Jana przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. (Mk 1,12-15)

Jezus po czasie putyni nie poszedł do Mamy i nie regenrował sił przez kolejny tydzień. Nie najadł się do syta. Poszedł od razu. Koniec postu i idzie dalej. Głosi z mocą konkret. Tu i teraz:

„KONIEC CZASU! LUDZIE!” – „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Tu i teraz!!!

Bóg ostrzegał lud starego przymierza przed potopem. Do ostaniej chwili… Ale jak wypełnił się czas spadł deszcz, wezbrały potoki i ziemię zalały wody. Mogli wejsć na pokład Arki, jeszcze jak podnosiły się drzwi. Uwierzyć i nawrócić się. DOSTALI DREWNIANY ZNAK SPRZECIWU! My dostaliśmy inny drewniany znak sprzecwu – KRZYŻ. Jezus buduje arkę w naszym sercu, bo przyjdzie potop który wszystko zgładzi i obmyje. Każdy z nas jest zaproszony przez Kosciół by kontemplować tą drewnianą arkę – zaledwie dwie deseczki, ale wystarczy na ten potop duchowy. Mam kontemplować i zrozumieć – jak Noe i jego towarzysze – że mam na tą arkę wsiąść. Że to nie są żarty. Oatatnią chwila życia będzie TYLKO RAZ! Wypełni się czas tego Wielkiego Postu i już nigdy nie wróci. Wypełni się czas mojego życia i już nigdy nie wróci. Wrota arki ukierunkowanej na raj będą się zamykały i to ode mnie będzie zależało czy zaufam i do niej wsiądę, czy będe się raczej śmiał, jak ci, którzy wyśmiewali Noego… Noe i jego synowie dopłynęli do „Raju”. DO przymierza z Bogiem. Do przecudnego miejsca – dostali obietnicę, znak, towarzyszy im sam Bóg:

Tak rzekł Bóg do Noego i do jego synów: „Oto Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze tak, iż nigdy już nie zostanie zgładzona żadna istota żywa wodami potopu i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię”. Po czym Bóg dodał: „A to jest znak przymierza, które Ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną i ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie jakiegokolwiek jestestwa”. (Rdz 9,8-15)

Arka starego przymierza, Krzyż w nowym przymierzu. Wody potopu starego przymierza, wody chrztu w nowym przymierzu:

Najdrożsi: Chrystus raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. W nim poszedł nawet ogłosić zbawienie duchom zamkniętym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym, gdy za dni Noego cierpliwość Boża oczekiwała, a budowana była arka, w której niewielu, to jest osiem dusz zostało uratowanych przez wodę. Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. On jest po prawicy Bożej, gdyż poszedł do nieba, gdzie poddani Mu zostali aniołowie i Moce, i Potęgi. (1 P 3,18-22)

I trzeba wołać z Psalmistą – prosić o dar poznania dróg Boga:

Drogi Twe, Panie, to łaska i wierność

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swe miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa na wieki.
Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i prawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy pokornych dróg swoich..
(Ps 25,4-5.6-7bc.8-9)

Pokarmem na tą drogę jest Eucharystia. Jezus gromadzi ludzi i gdy widzi na pustkowiu, że nie dają rady, że padają z głodu – wówczas ich karmi w tej drodze. Wspomaga. Jezus daje im pokarm materialny ale my wiemy dziś, że Eucharystia to przede wszystkim to co kryje się za tymi pokornymi, ubogimi i oddanymi w ręce człowieka darami chleba i wina. Jezus naucza – daje Słowo po milczeniu pustyni. JEzus też karmi – daje pokarm, po poscie pustyni. Eucharystia pomaga przejsc przez Wielki Post. Karmi, podtrzymuje w walce. Jest Źródłem!

To na Eucharystii działa Duch. On przemienia chlebw  Ciało i wino w Krew. On też potrafi nas z Eucharystii wyprowadzić na putynię – taką jaka nam jest potrzebna w 2021 roku. Naszą pustynię Wielkiego Postu.

Weź MAtko i przyjmij wszystko co mam i posiadam. Rozporządzaj tym i przygotuj to jako dar na ołtarz Boga w Niebie. PRzynieś mi tylko Miłosć i ĄŁskę a one w zupełnosći mi wystarczą.

 

Przejdź do paska narzędzi