WP21.31 Ustępstwa – małe szczelinki dla złego ducha

Tagi

, , , , , , , , , ,

Jezus po katuszach w ciemnicy, traktowany jak zabawka przez żołnierzy trafia o poranku znów przed Sanchdryn. Pragną by stało się zadość prawu. Najsurowsze wyroki nie mogą zapadać nocą. Nie chcą by potem były pretensje. A chcą dobrze wygladać w oczach innych i nie narazić się okupantowi – jak to pokazuje dzisiejsza Ewangelia:

Wielu spośród żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił. Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić. Odtąd Jezus już nie występował wśród żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto? Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać. (J 11,45-57)

O poranku Sanchedryn powtarza tylko teatrzyk na wzór tego, który odegrano w nocy. Znów to samo podchwytliwe pytanie, kóre zadziałało nocą. Jezus sam im odpowiada, że nawet, jeśli ogłosi im wprost, żę jest Mesjaszem to oni nie uwierzą. Przyszli tulko po to by się Go pozbyć!

Teatrzyk znó zakońćzony po myśli Kajfasza i Sanchedrynu. Mają jednak problem – wydali wyrok śmierci, ale w okupowanym państwie nei mają możliwosci by go wykonać, bez zgody okupanta. Bez przyzwolenia Piłata. Piłąta, który ich nie znosi. Uważa, że są kombinatorami, którzy tylko czekaja by mu wbić nóz w plecy.

SAnchedryn wie jak grać z Piłatem. Mogli go nakłonić do podpisania wyroku – co graniczyłoby z cudem, albo odegrać nowy teatrzyk, z zupełnie inną fabułą, tak by zaszantażować Piłata i zmusić go do jedynie słusznego wyroku.

Wieczorem już nowy dzień – Pascha. Nie mogą się skalać. Musza się spieszyć i załatwić sprawę jeszcze tego samego dnia.

Ciekawe – przychodzą z Jezusem pod twierdzę Antonia. Tu są do cna drobiazgowi. Nie wchodzą do środka by się nie skalać, ale wcześniej robili karkołomne zabiegi, podszyte kłamstwem i intrygą, by tylko skazać Jezusa. Nawet jak zeznania swiadków się nie kleiły. A tu nie postawią nawet stopy w pałącu Piłata. Wielkie zasłony, sztandary, bilboardy o swej nieskazitelności. Zasłaniaja się prawem a czynią ochydztwa.

ZAczynają wielkimi słowami. Piłat wychodzi do nich przed twierdzą a oni od razu z grubej rury – MAMY ZŁOCZYŃCĘ. Gdyby tak nie było, nie fatygowalibyśmy się tutaj. Piłat ich ignoruje. Weźcie więc go sobie i osądźcie.

Oni jednak od razu ogłaszaja swój wyrok – NAM NIE WOLNO NIKOGO ZABIĆ – w domyśle – bez twojej zgody Piłacie.

Piłat musiał się zaskoczyć i pomyśleć, ze chodzi o coś na prawdę poważnego, skoro wyrok to śmierć. I na tej kanwie od razu bombardują Piłata zarzutami.

ZUPEŁNIE NOWYMI! Dalekimi od tego, co zarzucali Jezusowi w nocy i o poranku. „Podburza naród!” „Zakazuje płacić podatki” „Mówi, że jest nowym Królem – Mesjaszem, Chrystusem”. Dla Sanchedrynu liczy się cel a nie środki. Chcą doprowadzić do eyroku śmierci. Nie liczy się proces i dochodzenie do prawdy – tylko WYROK! Wyrok Piłata, który będzie spójny z ich wyrokiem! Wytaczają zarzuty czysto olityczne – takie, które mogą wogóle obchodzić Namiestnika Rzymu.Zadziwiajace, że oni sami chętnie ruszyliby w powstaniu przeciw Rzymowi, nienawidzą okupanta, nie chcą płacić podatków.

Piłat jednakże też jest wytrawnym politykiem. Ma dość tego krzykliwego motłochu. Wykorzystuje to, że żydzi nie wejdą do Pretorium. Wchodzi do srodka, przywołuje tam Jezusa i zaczyna przesłuchanie.

Piłat odpytuje – zadaje podobne pytania, które wcześniej podchwytliwie chcieli zadać żydzi. Pyta, czy Jezus jest Królem Żydowskim. Ale zbytnio go nie obchodzi odpowiedź. Jezus pyta go, czy to mówi od siebie, czy tylko powtarza za arcykapłanami.

Jezus wyznaje że JEST KRÓLEM, ale jego KRÓLESTWO nie jest z tego świata! Przyszedł na świat by zasiadczyć o PRAWDZIE!

Piłat widzi, że coś jest nie tak. Ma przed sobą spokojnego człowieka. Kogoś, kto mówi coś o sprawach duchowych. Nie wyglada na jakiegoś wichrzyciela. Odpowiada Jezusowi – cóż to ejst Prawda. Sam wychodzi do arcykapłanów, by im utrzeć nosa.

JA NIE ZNAJDUJE W NIM ŻADNEJ WINY! Połapał się, że chodzi o jakieś sprawy religijne i wydali mu JEzusa przez zawiść.

Władza cywilna ogłasza wyraźnie – NIE MA W NIM ŻADNEJ WINY! Po krótkim przesłuchaniu… Sanchedryn jednakże się wściekł i szuka nowego sposobu.

Gdyby Piłat trzymał się swojej decyzji. Zawołał paru żołnierzy iz robił porzadek z tymi sarymi wichrzycielami z Sanchedrynu, byłoby po sprawie. Ale chciał spokoju w mieście.

Arcykapłani wiedzą, zę ejgo słabym punktem jest spokój w mieście. Podburzaja lud. A wiedzą jak to zrobić. Mają pieniądze i wpływy. Piłat zaczyna się denerwować. Liczył na spokojny dzień, a oni mu tu robią jakieś zbiegowisko…

Znów przesłuchuje Jezusa. „Nic nie odpowiadasz” Słyszysz o ile rzeczy się oskarżają”

Ale JEZUS MILCZY! Daje do zrozumienia Piłatowi, że to sprawka Sanchedrynu… Odpowiedział Piłatowi, że PRAWDA STOI PRZED NIM! Piłat jest przerażony i sciekły, że został wmanewrowany w coś takiego. Może być wierny prawu Rzymu – ŻADNEJ WINY. Lub być Politykiem i szukać dróg wyjścia, na skróty. Tłum mówi o Galilei. Piłat słyszy to i przypomina sobie o Herodzie. Postanawia sprzedać problem… Niech sobie Herod radzi. Pokażę HErodowi, że daję mu choć odrobinę władzy.

Herod zaś jest żądny sensacji. Szuka rozrywki. Czeka na jakiś cud JEzusa o którym tyle słyszał. Chętnie zobaczyłby któryś, ale jako królowi nie wypadało mu wchodzić miedzy tłum zgromadzony wokół Jezusa. Niestety z Jezusem przyszły te lisy z Sanchedrynu. I nie dają mu pobyć z Jezusem. Wytaczają nowe oskarżenia. Znó religijne – łamanie szbatu, bluźnierstwa, występowanie przeciw świątyni, głoszenie, że jest Bogiem…

Jezus jednakże milczy… Milczenie Jezusa oskarża Heroda rozpustnika…

Herod zniesmaczony sytuacją ubiera Jezusa w białą szatę – ubranie szaleńca, chorego psychicznie. Wzgardza Nim i odsyła z powrotem do Piłata.

Piłat znów ma problem.

Wychodzi do ludu i mówi konkretnie. Zbadałem sprawę. Jest NIEWINNY! Ani też Herod nie znalazł w nim winy! … Ale dodaje absurdalny gest polityczny. Jest niewinny – ukaram Go!!!! – i wypuszczę. Ukaram za co….!!!! Chciał pomóc sobie i JEzusowi i skończyć to… Ale sam się złapał we włąsne sidła.

MAŁA SZCZELINKA SIĘ POAJWIŁA. Tu może się wśliznąć szatan. Małą niesprawiedliwosć. Małe ustępstwo polityczne. Piłat dał palec i zaraz straci całą rękę!!!

SZatan teraz dopiero zacznie motać, straszyć, nęcić, przerażać, budzić najgorsze demony…

On tylko czeka na to jedno małe ustępstwo… By wejsć w nim w polemikę…

Piłąt zrobił ustępstwo,a  Sanchedryn poczuł, że on się z nimi liczy. Że chce załatwić sprawę polubownie. Teraz go już mają.

 

Matko Najświętsza, weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum, weź wszystko to co mam i posiadam, z ręki Ojca to wszystko pochodzi i JEmu to pragnę oddać przez Twoje dłonie. Ty znasz wolę Boga – rozporządzja tym wszystkim i wydoskonal ten dar.

Przynieś mi tylko MIŁOSĆ i ŁĄSKĘ a to w zupełności mi wystarczy. Chroń mnie przed dawaniem zaczepów szatanowi. Małych ustępstw…

WP21.30 Miłość opluta

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Cała droga paschy Pana streszcza się w Eucharystii. Tu wszystko ma swój cel, źródła i sens. A człowiek, który widzi cel i sens jest szczęśliwy i spokojny. Wie dokąd zmierza. Gdyby nawet szedł przez trud i cierpienia wie, że tam gdzieś na końcu tej trudnej drogi krzyża jest cel – jest pusty grób. Człowiek głeboko wchodzący w Eucharystię odzyskuje poczucie pewności i siły do dalszej drogi – dalszego przedzierania się.

Tak, słyszałem oszczerstwo wielu: Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego! Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy swą pomstę na nim! Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą. Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego, patrzysz na nerki i serce, dozwól, bym zobaczył Twoją pomstę nad nimi. Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę. śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców. (Jr 20,10-13)

Z drugiej strony Eucharystia jest głęboko zanurzona i związana z Bogiem. Dlatego wymaga spojrzenia wiary – dlatego też ma w sobie zaszyte paradoksy. Liczne paradoksy. Pokazuje, że coś co nie przedstwia wartości w dzisiejszym swiecie może stać się najbardziej wartościowe w przestrzeni ducha. Okruch chleba, parę kropel wina i kropla wody, powtarzane od setek lat te same formuły. Gastka ludzi wokół stołu… Czymże to jest wobec bogactw współczesnych ludzi, tłumów na placach, czy choćby obserwatoró w internecie.

Bóg umieszcza błgosławieństwo w anty-wartościach. Błgosławini którzy się zmucą, doznają niesprawiedliwości, trudzą się, płaczą, są cisi, mało mówią… Bóg stara się zwrócić nasze oczy ku prostocie. Ku temu co dla nas stworzył. Jak przyozdobił świat jako salę zaślubin. Miłość nie potrzebuje reklamy – miłość broni się sama z siebie – dlatego może sobie pozwolić na tak proste, ubogie formy wyrazu. Miłość w pokorze zaczyna jaśnieć jak drogocenny diament. 8 błgosłąwieństw potrafi być po dziś dzień szokujące dla człowieka. Coraz bardziej. Coraz dalej jest życie świata od tego, co Jezus wskazuje jako źródłą szczęścia.

Ale On na Golgocie był wypchnięty an śmietki poza murami Jeruzalem. Umierał na śmietnisku miasta. Słońce świata, źródło Miłości, pokoju, sensu, wyrzucone przez ludzi – odrzucone przez ludzi. Jeśi Śłońce oświetli krople rosy spoczywajace na śmieciach potrafi wydobyć z nich niesamowite piękno. Na tym polega odkrywanie Eucharystii i drogi Pana. Bez światła, bez Słońca, nawet najcudniejsze rzeczy nie mają blasku, są niewidoczne, można się tylko o nie potknąć i przewrócić!

Człowiek wypchnął Boga w antywartosci i antywartosci zabłysly Jego balskiem. Życie zawitało tam, gdzie go nie powinno być – w grobie!

Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? Odpowiedzieli Mu żydzi: Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło. (J 10,31-42)

Trzeb iść przed to Słońce – przed Najświętszy Sakrament. Dać się opromienić temu blaskowi w Eucharystii.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum, weź wszystko to co mam i posiadm. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twoje ręce. Ty Matko, która znasz wolę Ojca wobec mnie, rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łąskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP21.29 Ciemność lochu

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Po sądzie od nocnego sądu do poranka trzymano Jezusa w ciemnicy. W lochu wieziennym, pieczarze, studni. Już przed Kajfaszem sługa Arcykapłana bił JEzusa po twarzy. MIstycy mówią, że ciemnica była czasem potwornego znęcanai się żołnierzy Arcykapłana nad Jezsuem. Zasłaniali mu oczy, bili Go, wołali by prorokował, znęcali się nad nim fizycznie i psychicznie. Bawili się Nim jak zabawką.

Znając ludzką przewrotność i skłonność człowieka do okrucieństwa, gdy podda swe serce szatanowi, można sobie tylko wyobrażać jak potworne zadawano Jezusowi cierpienia. Spojrzenia, zaciętość, przebiegłość, potworna pomysłowość, wyrachowanie, upokorzenia, znęcanie się – tych elementów oszczędziła nam Ewangelia. Część świętych w swych wizjach ciemnicy uchyla rąbka tajemnicy…

Można w to wejsc sercem, Zanurzyć się w kontemplacji i rozważać w sercu, tak jak miała to w zwyczaju Maryja. Matka, którą spotykamy dziś w kościele, jak gości w Jej wnętrzu Anioł, jak rozważa wizytę i propozycję Boga. Jak kontempluje… To jest klimat duchowy w którym trzeba też wejśc w Paschę. Kontemplować i odnajdywać całą głębię:

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł. (Łk 1, 26-38)

Jedną z osó której Jezus dał wejsc w tajemnicę ciemnicy jest sługa boża siostra Leonia Nastał. Tak opisuje tamte wydarzenia:

[26 II 1936 r.] Orędzie 63, JEZUS: „Noc w lochu więziennym. Co i ile tam cierpiałem, okryte jest również mrokiem tajemnic. Nie miałem tam świadka, który by patrzył na moje bóle, męki i cierpienia. Chcę tobie odchylić rąbek tych cierpień, bo chcę, byś Mi dała w swym sercu odpoczynek po trudach owej nocy. W tym celu przyjdę dzisiaj do ciebie w Komunii św. Siepacze wtrącili Mnie, po przesłuchaniu u arcykapłanów żydowskich, do więzienia, ale nie zostawili Mnie tam samego. Rozpoczęli ze Mną straszliwą igraszkę wśród ciemności nocnych. Siepacze ustawili się w kątach lochu i odrzucali Mnie jeden drugiemu z całej mocy, jak się odrzuca piłkę. Kiedy im się uprzykrzył ten rodzaj zabawy, chwycili Mnie za ręce i ciągnąc w przeciwne strony, próbowali swoich sił moim kosztem. Równocześnie inni siepacze wbijali ostre iglice w moje ciało. Ile omdlewających bólów cierpiałem wówczas. Wreszcie rzucili Mnie na ziemią. Jeden ze siepaczy stanął na mojej głowie, inny na piersiach, a jeszcze inny na nogach, i cisnęli Mnie do ziemi całą siłą swojego ciężaru. Przechodzili przeze Mnie i w ten sposób [140] stałem się drogą, ale jakże to było bolesne. Deptali po Drodze, która wiedzie do zbawienia, ale oni czynili to dlatego, by Mi urągać, więc dojść do zbawienia nie mogli – bo tam dochodzi się przez miłość, a nie przez urąganie i zelżywość. Byli i tacy, którzy usiłowali wyłamywać poszczególne palce moich rąk, uderzali głowę moją o słup kamienny. Jakaś zaciekłość, iście szatańska, popychała tych nieszczęśników do coraz to nowych okrucieństw i znęcania się nad bezbronną ofiarą. W Sercu moim panowała w czasie tych katuszy niczym niezamącona słodycz, dobroć, litość dla biednych ludzi. Nie wydałem ani jednej skargi, ani jednego wyrzutu niewdzięczności. Usiłowałem wpłynąć swoją łaską na ich dusze, ale serca ich były już zatwardziałe. Nie chcieli sobie odmówić przyjemności, jaką znajdowali w katowaniu Mnie. Milczałem wówczas. Mówić o tym chcę tylko z wybranymi, a przez nich chcę objawić światu cząstkę cierpień owej nocy. Noc ową tak często przeżywałem w mym życiu. Przesuwała się ona przez moją duszę w snach niemowlęcych nawet wówczas, gdy anielskie chóry śpiewały nad Betlejem radosne „ Gloria”. (…) Łącz się ze Mną w moich cierpieniach, ofiaruj Ojcu niebieskiemu moje ukryte cierpienia – za ukryte grzechy, które ranią moje Serce tym bardziej, że je dusze ukrywają i przed spowiednikiem, krzyżując Mnie skrycie w sercu pełnym plugastwa. Pobyt w takich duszach w czasie Komunii świętokradzkiej jest dla Mnie odnowieniem wszystkich katuszy owej strasznej nocy spędzonej w więzieniu. Daj Mi odpoczynek w swoim sercu, odpłacę ci za to w wieczności.” – Źródło: „Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów” – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej Miłośći. Ty Matko, która znasz wolę Boga, rozporządzaj tym wszystkim i przygotuj jako dar doskonały an ołtarz Boga w niebie. Przyniś mi tylko Miłosć i Łąskę a ona w supełnosći mi wystarczy.

WP21.28 Wy pełnicie czyny ojca waszego.

Dziś widzimy Jezusa, który wchodzi w spór z żydami. Próbuje im pokazać by poszli wgłąb tajemnicy Ojcostwa Boga. By poszli za tym co tak dobrze znają i uważają, że wypełniają – za wiarą – za tym, którego uznają za ojca – za ojcem wiary – Abrahamem. Jezus pragnie im pokazać, sprowokować do przemyślenia fakt który wyznają, że są dziećmi Abrahama:

Jezus powiedział do żydów, którzy Mu uwierzyli: Jeżeli będziesz trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Odpowiedzieli Mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: Wolni będziecie? Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca. W odpowiedzi rzekli do Niego: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego. Rzekli do Niego: Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga. Rzekł do nich Jezus: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. (J 8,31-42)

Prawda wyzwala z niewoli grzechu. Uwalnia serce. Życie w kłamstwie i grzechu prowadzi do eskalacji grzechu. Aż po zabójstwo – usiłowanie zabójstwa Boga.

A chodzi o stawanie w prawdzie wobec osądów i przymusów – co pokazują Szadrak, Meszak i Abedneg w niezwykłej historii. Jednej z najbardziej zadziwiających historii odwagi i gotowości oddania życia za wiarę:

Król Nabuchodonozor powiedział: Czy jest prawdą, Szadraku, Meszaku i Abed-Nego, że nie czcicie mojego boga ani nie oddajecie pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłem? Czy teraz jesteście gotowi – w chwili gdy usłyszycie dźwięk rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych – upaść na twarz i oddać pokłon posągowi, który uczyniłem? Jeżeli zaś nie oddacie pokłonu, zostaniecie natychmiast wrzuceni do rozpalonego pieca. Który zaś bóg mógłby was wyrwać z moich rąk? Szadrak, Meszak i Abed-Nego odpowiedzieli, zwracając się do króla Nabuchodonozora: Nie musimy tobie, królu, odpowiadać w tej sprawie. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga, ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś. Na to wpadł Nabuchodonozor w gniew, a wyraz jego twarzy zmienił się w stosunku do Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Wydał rozkaz, by rozpalono piec siedem razy bardziej, niż było trzeba. Mężom zaś najsilniejszym spośród swego wojska polecił związać Szadraka, Meszaka i Abed-Nega i wrzucić ich do rozpalonego pieca. Król Nabuchodonozor popadł w zdumienie i powstał spiesznie. Zwrócił się do swych doradców, mówiąc: Czy nie wrzuciliśmy trzech związanych mężów do ognia? Oni zaś odpowiedzieli królowi: Rzeczywiście, królu. On zaś w odpowiedzi rzekł: lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia i nie dzieje się im nic złego; wygląd czwartego przypomina anioła. Nabuchodonozor powiedział na to: Niech będzie błogosławiony Bóg Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, który posłał swego anioła, by uratował swoje sługi. W Nim pokładali swą ufność i przekroczyli nakaz królewski, oddając swe ciała, aby nie oddawać czci ani pokłonu innemu bogu poza Nim. (Dn 3,14-20.91-92.95)

Oddać pokłon bożkowi, o którym sam Nabuchodonozor mówi, ze uczynił go własnymi rękami, że jest jego dziełem i tworem. To nie ma być nawet oddanie czci ze względu na szacunek, ale ze względu na strach przed karą. Za brak czci dla bożka czeka człowieka śmierć. Ale nie to jest najgorsze dla młodzieńców. Najgorsze jest sprzeniewierzenie się prawdziwemu Bogu. Bałwochwalstwo, które by płynęło z takiego aktu. ZDRADA BOGA.

Nabuchodonozor stawia się wyżej niż Bóg. Wypowiada swoiste proroctwo które za kilka chwil się spełni: „Który zaś bóg mógłby was wyrwać z moich rąk?”.

Postawa młodzieńców wobec sądu siły przypomina sąd Jezusa. Sąd Jezusa jest jeszcze bardziej absurdalny. Arcykapłani, lud Boży zarzuca Synowi Boga, że nie czci Boga, że dopuszcza się bałwochwalstwa i jest za to godzien kary śmierci. Najpierw odbywa się sąd religijny. Sędziowie przychodzą NOCĄ – co już jest niezgodne z prawem. W najważniejszych sprawach sąd powinien się odbywać za dnia. Przychodzą z gotowym wyrokiem. Nie chcą wysłuchiwać, badać, rozeznawać. Chcą skazać i pozbyć się problemu – rywala. Jezus każdym elementem swej męki psychicznej, duchowej czy fizycznej zaprzecza grzechowi, zaprzecza pokusom i elementom grzechów ludzkich.

Najpierw przesłuchuje Jezusa Annasz, który nie ma do tego prawa – nie jest Arcykapłanem tego roku. Ponadto przesłuchuje w nocy, na prędce zwołując członków posiedzenia. Kompletnie bez przygotowania. Wyrwanych z przygotowań do Paschy.

Annasz pyta Jezusa tak, by Go podejść. Nie ma tu zeznań świadków. Pyta: „Jakim prawem to czynisz?” Co to za pytanie sędziego?

Jezus w odpowiedzi odwołuje się do świadków – zapytaj świadków.

Nie ma wyroku, a żołdak bije Jezusa. Bez żadnego wyroku jest kara cielesna. Znów – jakim prawem. Sam Jezus o to pyta. Iluż jest takich którzy zrobią wszystko by tylko przypodobać się przełożonym. Pobawić się ludzkim kosztem. Jezus doświadcza tego, czego doświadczyło wielu przez wieki. Bezprawne fabrykowanie wyroku. W grzechu jest bezprawie. Zawsze! Jezus bierze skutki tych grzechów na siebie.

Annasz czuje że to nie tak. Sąd musi być za dnia. Musi go poprowadzić Kajfasz. Zatem nocą przygotowują sąd. By o poranku wydać „właściwy wyrok” i to w świetle prawa – żeby nikt się nie przyczepił.

„Jeden ma umrzeć za naród” – wyrok już dawno wydano. Teraz jest tylko gra aktorów w wyreżyserowanym teatrzyku. Nie ma przestępstwa – to je stworzyli – powołali świadków – z założenia FAŁSZYWYCH. Kajfasz „stworzył” świadków. Wielu. Ale wszystko jest tak grubymi nićmi szyte, że świadectwa są sprzeczne. Teatrzyk jest średni – zaczyna się sypać. Nie działa.

Zwołał wszystkich. Powyrywał z domów. Zrobił teatrzyk, który zaraz go skompromituje. Musi zagrać sam. Wziąć to na siebie, bo za chwilę stanie się pośmiewiskiem na długie lata. Musi to doprowadzić do końca, bo nie wszyscy są mu przychylni. A niedługo cała Rada obróci się przeciw niemu.świadkowie coś kręcą. Rada na prędce. W końcu wpada na pomysł PROWOKACJI.

Upozorować winę lub sprowokować do bałwochwalstwa. Publicznie. Tu przed całą Radą. Prowokacja, która na przestrzeni wieków sprowadziła cierpienie na miliony ludzi. Gierki, by kogoś skompromitować, obronić swoja posadę. Zbudować swoją pozycję czyimś kosztem.

Kajfasz wie, że bluźnierstwo zadziała jak benzyna na rozognione emocje zdenerwowanej teatrzykiem Rady. Wie też co i w jaki sposób głosił Jezus. Trzeba go tylko sprowokować.

Wzywa Jezusa do bezpośreniego świadectwa.

„Poprzysięgam Cię na Boga Żywego! Czy Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga Żywego?”

Kajfasz powiedział to pewnie głośnym mocnym głosem. Z całą mocą Autorytetu. Może nawet wstał z krzesła. I zapytał z całą siłą emocji. Na sali była pewnie totalna cisza i wszystkie oczy zwrócone w stronę Jezusa. Cokolwiek Jezus nie powie, to będzie źle.

Jak powie NIE – to całe jego głoszenie się posypie.

Jak powie TAK – to śmierć za bluźnierstwo.

A Jezus tylko czekał, by w końcu OGŁOSIĆ to Izraelowi. Oficjalnym reprezentantom Izraela – Wysokiej Radzie. Oblubieniec stoi oko w oko z Oblubienicą. I wyjawia jej całą prawdę. Na tacy. „TAK JA NIM JESTEM”. Wyznaje swą miłość: TAK JA JESTEM TWÓJ. UMIŁOWAŁEM CIĘ OD ZAŁOŻENIA ŚWIATA. WYRZEŹBIŁEM CIĘ. MOJE DŁONIE CIĘ UTWORZYŁY! Jezus tak bardzo chciał takiego pytania. Jezus raduje się, że mógł to wreszcie wyznać.

Jezus wyznaje Miłość – a z drugiej strony chichot. Teatrzyk zatwardziałych serc. Za bluźnierstwo śmierć. Kajfasz rozrywa szaty. Woła. Pociąga tłum. Brońmy wiary i prawa. Taki człowiek jest winien śmierci. Ciemność i nienawiść wykrzywiły wyznanie Jezusa. Te same słowa – różne intencje i interpretacje.

Jezus próbuje ich jeszcze ocucić. Wola. To Ja! Głoszony przez proroków. Ten na którego tak długo czekaliście! Mówi o paruzji, o końcu świata. O swym ponownym przyjściu. Ale nic nie pomaga. Ale oni chcieli tylko SKAZAĆ. Byli zamknięci na badanie tej sprawy sądowej dalej. Na dociekanie prawdy!

To jest grzech przeciwko DUCHOWI ŚWIĘTEMU – żaden argument nie ma znaczenia. Człowiek się zabetonowuje w swoim myśleniu. Tylko do celu – po trupach.

Jezus jest neiskończenie wiele inteligentniejszy. Mógł ich skłócić jak kiedyś zrobi to święty Paweł. Ale On chciał by to tak wyglądało. Chciał przez to przejść i tego doświadczyć. Dopuścił to.

MIŁOŚĆ SIĘ NIE UBEZPIECZA!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moja, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Wszystko to pochodzi z ręi Ojca i Jemu to pragnę oddać przez Twoje matczyne ręce. Ty Matko tym wszystkim rozporządzaj według woli Boga. Przynieś mi tylko Miłosć i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

WP21.27 Aresztowanie

Pan aresztowany. Sposób jest bardzo bolesny i pełen brutalności. Szatan nie dał rady pokonać go wewnętrznie – próbuje inaczej – pokonać Go bólem i atakami fizycznymi. Jezus aresztowany przez ludzi, którzy przyszli z armią. Uzbrojeni w kije, miecze, włócznie. Gotowi na starcie bojowe. Ludzie Boją się krzyża. Mierzą własną miarą. Miarą buntów rozruchów, ognia, bójek. Walki militarnej o własne cele. Sądzą, że przekoania można narzucić siłą. Wystraszyć Pana.

Na to samo Słowo które stworzyło świat padli na twarz. On powiedział tylko Ja Jestem i STWORZENIE z automatu upadło na kolana…! Ostatni znak dla nich. Ostatnia mocna szansa na zawrócenie. Majestat Jezusa obalił ich na kolana – ale nie pomogło…!

Pokazał, żę jest uzdrowicielem. Uzdrowił odcięte ucho – nie pomogło.

Namiętności i cele wszystko zagłuszyły.

Potem Anty-Miłość próbuje uderzyć jeszcze podlej. Pocałunek Apostoła. Zdradziecki pocałunek. Nie wskazał. Nie pokazał palcem z daleka. Podszedł by wykrzywić znak Miłości i bliskości. Pocałunek pokoju. Zdrada z pełną premedytacją – za pięniądze.

I tutaj Jezus podejmuje próbę uratowania Judasza. PRZYJACIELU! Serdeczne PRZYJECIELU! Zastanów się! Po CO PRZYSZEDŁEŚ! Z jaką intencją. Judaszu poptrz pocałunkiem zdradzasz PRZYJACIELA, swego mistrza. Syna Człowieczego. Widziałeś
i doświadczałeś wszystkich znaków. I nic…!

Judasz przeszedł granicę zatwardziałości serca podszytej chciwością. Etap, z którego trudno zawrócić.

Żołnierze rzucają się na Jezusa, wiążą Go. Sprawiaja ból. ZABIERAJĄ WOLNOŚĆ FIZYCZNĄ! Wielkie upokorzenie. Zabranie wolności osobie która z natury jest wolna. Aresztowanie.

Niewolnik – targany, szarpany, popychany

WP21.26 Drżące serce

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Postawiona przed tłumem. Złapana na cudzołóstwie. Sama wobec wielu ludzi opluwajacych ją, szarpiących, chcących zabić. A gdzie jest ten, z którym popełniła ten grzech. Mężczyzna. Ten który powinine ją bronić. Gdzieś uciekł. Zostawił ją samą na pastwę losu. Ogromny ból serca, ból opuszczenia…

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: „Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?” A ona odrzekła: „Nikt, Panie!” Rzekł do niej Jezus: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz”. (J 8, 1-11)

JEzus przyszedł z góry Oliwnej. Ale to tam właśnie po wyjsciu z Wieczernika się uda, by przeżywać podobne katusze serca, jak tak kobieta rzucona na ziemię przed Nim. Sam będzie rzucony na ziemię – przygnieciony ciężarem doświadczenia. Opuszczony przez najbliższych. Nie zrozumiany w swoim doświadczeniu.

Jezus wchodzi w tą rzeczywistość, bo grzech zaczyna się od serca, od wnętrza człowieka. Jest prezde wszystkim zerwaniem przyjaźni i jednosci z Bogiem! Zaczyna się od dopuszczonej wątpliwosci w Bożą miłość. Dopiero potem – od serca przez myśl wedruje w sferę czynów.

Jezus  Ogrójcu zaczyna odwrotny proces ale w podobnej kolejności. Od męki serca. Od walki wnętrza. walki osamotnienia. Bólu starć w głębi serca. Przyjmuje ból i cierpienie wszytkich ludzkich decyzji o popełnieniu grzechu. Wszystkich nie pokonanych pokus, w któe ludzie weszli. Wszystkich dopuszczonych wątpliwosci przeciwko Bożej miłości. Stąd wchodzi w cierpienie ciała – krwawe krople krwi i bezpośrednie zaprzeczenie czynom – czyli poddanie się w niewolę człowieka. Zaprzeczenie woli wybierającej grzech.

Czuwajcie i módlcie się byście nie poddali się pokusie – duch wprawdzie ochoczy ale ciało słabe. Te słowa Jezusa do śpiacych Apostołów wyrażają wnętrze cierpiacego Pana.

Góra getsemani – tłocznia oliwy. Jezus ejst wewnętrzeni ściskany. Stłoczony bólem wnętrza. Odwrócenie ogrodu Eden. Ciężar nie do uniesienia. Tam ludzie spokojnie i z radosćia przechadzali się po ogrodzie. Osamotniony przez śpiacych uczniów miota się miedzy modlitwą a ich towarzystwem. Idzie tam i z powrotem. Wraca. Budzi ich. Jest zasmucony ich postawą. Ale oni nie potrafią wejśc w to co On przeżywa. Jezus o tym wie, chciałby by choć mu towarzyszyli. Potrzebuje wsparcia przyjaciół. ZAbiera trzech najwierniejszych – ale oni zasypiają po uczcie paschalnej w Wieczenriku.

Nie modli się jakimiś wygórowanymi słowami. Nie śpiewa wielkich psalnów. Woła z głębiny rozpaczy „Ojcze!” „Ojcze Mój!” Najprostsza modlitwa i wołanie. Wszystko oddaje w ręce Ojca. Totalnie wszystko! Wie że jedyne oparcie znajdzie w Ojcu, nie znajdzie go w ludziach, bo ludzie nie rozumieją głebin Jego cierpiącego serca.

„Próżo się trudziłem” „Na nic zużyłem moje siły”…

Z przed oczu gubi się sens…

Szatan wraca do kuszenia z pustyni. Po co Ci to. Oni śpią – nic ich to nei obchodzi. Za kogo chcesz umierać… Za tych ludzi… Szatan zaczyna się znęcać od wnętrza – od serca. Stara się złamać Pana. Chce doprowadzić do poczucia BEZ-SENSU i BEZ-NADZIEI. Zaprzeczenia Boga, w którym jest SENS i NADZIEJA. Nie gasnąca nadzieja.

Ludzie w ogrodzie Eden przegrali walkę z Szatanem. Tu w ogrodzie Getsemani JEzus walczy i wygrywa. Walczy o dostęp ludzi do Boga. O Powrót do Edenu. Gdy wszystko w nim płonie uniża sie jeszcze bardziej  – PADA NA TWARZ. JEst w samym srodku wielkiej wojny o ludzkość.

Modli się usilnie i całą wolą chce się zgodzić na wolę Ojca. Uparcie też wraca do Apostołów, szukając w nich oparcia – i nie znajduje! Jedynie Bóg Go ciągle słucha. Jedynie Bóg skupia na Nim swoją całą uwagę.

TO ejst lekcja dla nas. Gdy jestem osamotniony – nie zrozumiany – to musze ciągle uparcie wracać do Boga. UPARCIE. Ciągle z powrotem do Boga. Na kolana. I siłą woli zgadzać się na JEGO WOLĘ. Przełamywać siebie. Choćbym miał krzyczeć: „Ojcze oddal!” to zawsze do Niego. W Jego stronę. Spierajać się z NIM!

To o wiele straszliwsza męka niż droga krzyżowa – tam Jezus będzie spokojny. Tutaj jest tłoczony. Cały się miota. Nie potrafi znaleźc swojego miejsca.

Można przy Nim tylko trwać i modlić się. SAM O TO PROSI UCZNIÓW.

Matko Najświętsza weź i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej miłości i pokory. Ty Matko, która znasz wolę Boga, rozporządzaj tym wszystkim.

Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wsyatrczą.

 

WP21.25 „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”

Tagi

, , , , , , , , , ,

Jezus wszedł do Jerozolimy. Już nie mówi w sposób symboliczny w przenośniach w przypowieściach. Teraz zaczyna już wszystko mówić otwarcie. Jakby biorąc swych uczniów na wyższy poziom. Przygotowanych do przyjęcia stałego pokarmu.

Wielkim pragnieniem Jezusa jest przyciągnięcie wszystkich do siebie. Przyciągnięcie wszystkich ludzi. Centrum tego pragnienia jest Krzyż. A najgłębsze wołanie o Jedność wydobywa się z modlitwy Arcykapłańskiej Jezusa w Wieczerniku. Brak jedności to chyba największy grzech całego chrześcijaństwa. Wewnętrzne rozdarcie trwajace setki lat i koljene podziały, kolejne rodziały. Tak mozolny proces pojednania. Tak wielka nieustępliwość.

Jezus w modlitwie arcykapłańskeij prosi Ojca o jedność. Prosi za siebie, za swoja misję, ale także za swoich uczniów, którzy mają ją kontynuować w świecie, prosi też za kościół wszystkich czasów aż po Jego ponowne przyjście. Ta modlitwa ma miejsce zaraz obok Eucharystii. W tych zakątkach świata, gdzie brakuje Eucharystii, zaczyna się proces rozkłądu, rozłamów. W ludzkich sercach narasta poczucie bezsilnej samotności. Izolacji. Zagubienia.

Bóg pokazuje w Trójcy tajemnicę Jednosći. Tak wielka bliskosć trzech osób, że są nierozróżnialne. Tak spojone że są jednym Bogiem, ale w trzech osobach. Pałna harmonia, a spoiwem jest Miłość. OSoby Trójcy są jakby zrośnięte razem Miłością. Niepodzielne. Bóg też stwarzając nas na swój obraz i podobieństwo pragnie byśmy umieli pójśc drogą tej jednosci. Odbijać tą jedność w świecie. Grzech burzy bliskość i jedność. JEdnosć z Bogiem i między lidźmi – dlatego potrzeba procesu pojednania i powrotu. Krzyż i Pascha Pana otworzyły na nowo drogę do pojednania i zjednoczenia – do jedności człowieka z Bogiem i między ludźmi.

Po upadku człowieka, po wejsciu w grzech kolejne grzechy idą już lawinowo. Coraz głębiej i niżej. To doświadczenie wielu ludzi. To też doswiadczenie i obraz jaki pokazuje Biblia po grzechu pierwszych rodziców. Wygnanie z raju. I kawałek dalej zabójstwo brata. Wieża Babel. Złote Bożki – bałwochwalstwa. I kolejne i kolejne….

Jezus mówi, że nadeszła godzina. Jest już PEŁNIA CZASU. Pokazuje, że jedyna drogą jest droga przez Krzyż:

Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa”. Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: „Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, uwielbij imię Twoje”. Wtem rozległ się głos z nieba: „I uwielbiłem, i znowu uwielbię”. Tłum stojący usłyszał to i mówił: „Zagrzmiało!” Inni mówili: „Anioł przemówił do Niego”. Na to rzekł Jezus: „Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”. To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć. (J 12,20-33)

Ja jak zostanę nad ziemię wywyższony przyciagnę wszystkich do siebie – jak magnes. Odbędzie się sąd nad swiatem. Ludzie zostaną napełnieni Duchem Świętym i poznają PRAWDĘ o Bogu i o sobie. Jezus zakróluje z krzyża. I kto uzna Go takim Królem – pokornym, ubogim, poranionym, skromnym, zależnym – ten wygra życie wieczne. Kto się zgorszy, odrzuci krzyż – ten straci ostatnią szansę.

Droga krzyżowa to droga KRÓLEWSKA, ku zjednoczeniu całej ludzkości. Zjednoczeniu w miłości. Miłosći tak wielkiej, że gotowej oddać swe życie!

Niedługo po Wieczerniku Kajfasz powie proroctwo: „Lepiej by jeden umarł za naród, niż cały anród miałby umrzeć” To właśnie dokona się na Golgocie! Jeden umrze za całą ludzkość! Za calutką LUDZKOŚĆ! By zjednoczyć wszystkich!

Jezus w  swojej modlitwie Arcykapłańskiej wypowiada pierwszą w historii ludzkości modlitwę Eucharystyczną, przed jedyną w swoim rodzaju ofiarą Krzyża. Która potem będzie upamiętniana w Eucharystii. Jezus już nei ucieka. Nie chowa się. Nadeszła godzina by sie dokonało. Czas by ludzie wreszcie poznali całą głębię Boga – Miłości. Miłosci gotowej oddać życie za ludzi.

Jezus Objawia prawd o Bogu – O Ojcu – o Duchu! Jezus SŁUGA – poświęci siebie dobrowolnie. W PIątek wtedy gdy zabijano baranki paschalne na Paschę. On stanie się PRAWDZIWYM BARANKIEM Paschy. Jednośc będzie kryterium poznania, kryterium wiary. Po tym można poznać prawdziwe działo Boga. Po jedności. Jezus pragnie by przez jednosć chrześcijan świat poznał, że Jezus i Ojciec są JEDNO. Żeby świat poznał BOGA przez JEDNOŚĆ. JEDNOSĆ Ojca i Syna poprzez JEDNOŚĆ KOŚCIOŁA. JEDNOŚĆ w MIŁOŚCI – to jest cel chrześcijan wszystkich wieków!

Zatem owocem głębokiego i prawdziwego uczestnictwa w Eucharystii jest JEDNOŚĆ. Bez EUCHARYSTII nie da się budować głębokiej wspólnoty! Jezus pokazuje to takżę czynem. Obmywajać uczniom nogi. Pokazuje, ze mamy sobie służyć – budujać JEDNOŚĆ. Przez modlitwę Arcykapłańską daje też wzór modlitwy o jedność.

Nie ma jednosći bez Eucahrystii, modlitwy i miłości czynnej. Trzeba się trudzić o JEDNOŚĆ. Zabiegać o JEDNOŚĆ. A to jest piękna dorga do ŚWIĘTOŚCI człowieka.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko ot co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twoje ręce. Ty tym wwszystkim rozporządzaj. Ty która znasz wolę Boga.

Przynieś mi tylko Miłosć i Łaskę o one w zupęłnosći mi wsyatrczą.

WP21.24 Idę do Ojca

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Klimat i oś wydarzeń w Wieczerniku to pożegnanie. To wołanie na różne sposoby: „Idę do Ojca”, już nie będzie mnie między wami. Nie w sposób jaki mnie znacie. Wieczernik to pomost pokazujący jak przejść od świata namacalnego kontaktu z Jezusem w świat doświadczenia duchowego. Jezus wie, co się dokona za kilkanaście godzin, dlatego zostawia Testament – Nowy Testament…

Jezus wygłasza mowę pożegnalną. To niesamowite Słowa. W samej głębi krzyża, ale przepełnione radością. Szatan także tu atakuje. Koncentruje na bólu i cierpieniu. Na krwi, okrucieństwie. A tymczasem tu chodzi o największe wydarzenia zbawcze. Chodzi o to by się nie wzbraniać przed wejściem w te tajemnice. Nie wejść w postawę zamknięcia i oporu – „Uchowaj Boże! Nie przyjdzie to na mnie! Nie chcę krzyża!”. Człowiek który się zatrzyma na cierpieniu zacznie usuwać krzyż z życia – krzyż, który jest pomostem łączącym z Mistrzem. Szatan będzie kojarzył krzyż z cierpiętnictwem, porażką ze smutkiem, klęską!

Wieczernik i mowa pożegnalna Jezusa pokazuje prawdziwą treść Krzyża i Drogi Krzyżowej. Męka zaczyna się od głębi serca! Zaczyna się od osoby! Od nici łączących ludzi z Bogiem i między sobą. Zmysły i rozum tego nie obejmą. To się wymyka namacalnemu rozumowaniu. Cierpienie fizyczne to tylko mała cząstka. A treść jest przeogromna. Nowina jest RADOSNA!

TESTAMENT – zostawia coś potomnym. Naśladowcom. Zostawia jakąś spuściznę, rozdziela najcenniejsze dobra. Jezus zostawia obmyci nóg, Eucharystię, nowe przykazanie. Jezus powoli wchodzi w cierpienie serca. W samotność. Gdy Judasz wychodził z Wieczernika Ewangelista zaznaczył, że była noc. Kolejne wydarzenia będą się odbywały właśnie w mroku nocy. Jezus zanurza się w ciemność, aż po ciemności otchłani, by wydobyć wszystkich ludzi do światła poranka Wielkanocnego! Bóg celowo wybrał noc. Pokazuje że człowiek razem z Nim może przetrwać noc psychiczną, noc fizyczną, noc osamotnienia. Noc zdrady i niepokojów, mroki sądów, nieprzespane noce gorliwej modlitwy. Noce fałszywych oskarżeń. Narodził się w nocy dla ludzkości. W nocy też wchodzi w drogę powrotną do Nieba. Jezus jakby czeka aż Judasz wyjdzie, by zacząć swą mowę pożegnalną…

Pokazuje najpierw, że te wydarzenia które bedą miały miejsce są dla UWIELBIENIA BOGA.To Jest Fundament każdego ludzkiego życia. uświadomiony lub nie – uwielbić Boga. Gdy nadchodzi noc w życiu, trzeba wszystko przechylać w stronę Uwielbienia. Uparcie szukać Uwielbienia Boga – bo to nada sens!

Nic tak nie udręczy człowieka jak bezsens! NIC! NIC NIE UDRĘCZY SERCA CZŁOWIEKA JAK POCZUCIE BRAKU SENSU!

Wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: Ten prawdziwie jest prorokiem. Inni mówili: To jest Mesjasz. Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem? I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: Czemuście Go nie pojmali? Strażnicy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia. Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty. Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni? Odpowiedzieli mu: Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei. I rozeszli się – każdy do swego domu. (J 7,40-53)

Szatan będzie starał się ze wszystkich sił człowieka wynęcić ale przede wszystkim zatrwożyć serce, zastraszyć, przerazić. Zatrzymać w drodze krzyżowej. Mocą przeciwko tej trwodze i lekowi jest Eucharystia. Kontemplacja męki Pana – „męko Chrystusowa wzmocnij mnie!” „Duszo Chrystusowa” – t jest ta brzytwa – modlitwa na chwile nocy i udręki duchowej.

Drugim filarem jest patrzenie poza to co widzialne i namacalne – czyli WIARA. „Wierzycie w Boga i we mnie wierzcie”. Bez wiary nikt nie wytrwa i będzie błądził po omacku. Nie znajdzie drogi w tym mroku. Tego maleńkiego światełka, do którego będzie mógł podążać. Będzie trudno. Jezus nie idzie silnie, pewnie, jak strong-men. Jest słaby. Słania się. Upada. Chwieje się. Drży. Cierpi. Jezus to Bóg-Człowiek. Pełen Miłości ale też pełen człowieczeństwa. Wytrwały w swym człowieczeństwie – bo WYTRWAŁOŚĆ to przejaw MIŁOŚCI.

Jezus pokazuje drogę do Ojca, przez mrok. Mówi: „Ja jestem drogą!” Krzyż to droga. Krzyż to pomost nad przepaścią. Droga do Ojca. Trzeba ją przebyć. Tu nie ma skrótów, na około drogi krzyżowej do poranka Zmartwychwstania! Nie ma.

Jezus też mówi o darze Ducha. Pocieszyciela. Tego, który będzie stawał w obronie Prawdy. Ducha na osłania, ale też koryguje nasze drogi, gdy zaczynamy błądzić. W codziennej prostej wierności Bogu. W małych czynach – bo w nich trudno wpaść w pychę. Takich, których nikt nie zauważy. Nie postawi na piedestale. Wierność w szarości, w drobnostkach. Taka droga zaowocuje darami Ducha – pokojem, radością, jednością, miłością, bliskością Jezusa.

Szatan będzie walczył w drodze krzyżowej, w sądach, w zdradach, w mrokach Ogrójca, ale nigdzie nic nie zyska. Wygra pozornie. Ale jego przegrana jest już z góry założona. Potrzeba się modlić by i we mnie nic nie wygrał. Jezus zwyciężył sztandarem krzyża, to i ja mogę wygrać tą bronią.

Cały testament Jezusa koncentruje się an drodze:

Wyszedłem od Ojca,

Przyszedłem na Świat,

Opuszczam świat,

Idę do Ojca.

To jest Jego droga. Jego Pascha. Jego posługiwanie dla ludzi.

Stojąc obok męki, można nieraz tylko milczeć jak Jan. Milczy z szacunkiem. Co może tu dodać.

Pan mnie pouczył i dowiedziałem się; wtedy przejrzałem ich postępki. Ja zaś jak potulny baranek, którego prowadzą na zabicie, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina! Lecz Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada nerki i serce. Chciałbym zobaczyć Twoją zemstę nad nimi, albowiem Tobie powierzam moją sprawę. (Jr 11,18-20)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moja, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko co mam i posiadam, z ręki Boga to wszystko pochodzi. Jemu to pragnę oddać. Ty Matko – znasz wolę Ojca – rozporządzaj tym wszystkim i upiększ ten dar na miłą Bogu ofiarę.

Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

Amen

WP21.22 Miłość zdradzona

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Człowiek to niesamowita istota – jedyna, która potrafi oszukiwać sama siebie. A ponieważ jest stworzona na obraz i podobieństwo Boga i ma w sobie duszę jako dar od Boga, to stara się także oszukiwać Boga. Dać Bogu świeczkę, a zełmu ogarek. Ludzkie serce potrafi być niezwykle przewrotne. I zawsze gdy od Boga odchodzi robi tylko sobie wielką szkodę sprawiając przy tym wielki ból samemu Bogu:

Pan rzekł do Mojżesza: Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej. I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem. Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Czemu to mają mówić Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi? Odwróć zapalczywość Twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud. Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: Uczynię potomstwo wasze tak liczne jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki. Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud. (Wj 32,7-14)

Bóg pragnie by serce Mojżesza poczuło to co Jego serce. Z Jednej strony wielki gniew an ten lud, z drugiej ogromną miłość i chęć przebaczenia. Jednakże pojednanie nie może mieć miejsca gdy tylko jdna ze stron go pragnie. Bóg zawsze go pragnie – to człowiek w swojej wolnośći może się zaprzeć i odrzucić wyciągnietą rękę Boga.

Bóg ciągle nas wzywa – szczególnie w Wielkim Poście: „Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha. (Ez 18,31)”

Jezus cały czas próbuje przywołać Zagubionych. Sednem nawrócenia jest uwierzenie słowu Boga. Ale najpierw potrzeba zrozumieć i uznać osobę samego Boga, za swojego Boga. Świadectwo o Bogu wciąż dociera do człowieka z przeróżnych stron. Różnymi kanałami.

Jezus w dzisiejszej ewangelii wręcz prosi, by się nawrócili i uwierzyli, bo tak mocno pragnie ich zbawienia!

Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni.

Gorzekie i pełne żalu są słowa Jezusa:

Jezus powiedział do Żydów: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o mnie wydaje, jest prawdziwy. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli? (J 5,31-47)

Apogeum zdrady Boga – zdrady Jezusa można znaleźc w Wieczerniku. Tam dokonują się największe cuda. Tam sa Apostołowie tak blisko Jezusa. Żyją z Nim. Jedzą. Wędrują. Dyskutują. Doświadczają wszystkich znaków. A jednak…. Jednak mają swoje wizje tego, jak ma wyglądać królowanie Boga. Nie chcą przyjąć drogi i wizji Boga. W Wieczerniku są dwie zdrady Miłośći – jest Judasz i Piotr. Obie odbywaja się w sąsiedztwie samej Eucharystii i ogłoszenia największej KArty Królestwa Niebieskiego – przykazań miłości i błogołsawieństw. Zgrzyt i maksymalny kontrast. Ludzkie serce cały czas musi sie nawracać. Im bliżej Boga tym zdrady mogą się wydawać subtelniejsze, ale są też boleśniejsze. Obcej osobie możemy przebaczyć niejedno. Te same słowo, gest, czyn od osoby z którą żyjemy w wielkiej zażyości mogą potwornie ranić.

Miłość nie jest kochana – Miłosć jest zdradzana. Każda Eucharystia o tym mówi. Woła o tej prawdzie. Cierpienie i Miłość mają ze sobą jakiś niesamowity związek. Pojemność serca na cierpienie w jakiś niezwykły sposób pokazuje pojemność serca na Miłość. Jezus został ogromnie zraniony. Zdradzony przez swoich najbliższych – Piotra i Judasza. Szatan będzie robił wszyskto by ludzi najbliżej źródła – ludzi Eucharystii doprowadzić do upadku i zdrady. Do odejścia. Odwrócenia się. Wchodzenia w rozpacz…

Judasz podejmuje decyzję i wchodzi w NOC. Wchodzi w CIEMNOŚĆ i MROK. By pod osłoną nocy wydać Pana. Jezus ciągle próbuje go zawróćić. Mói oficjalnie o zdradzie. Wyraża słowami myśli i plany Judasza. Próbuje nim wstrząsnąć.

Niezwykłe są też słowa z Wieczernika, z szatan prosił, by przesiać uczniów jak pszenicę. A Jezus PROSIŁ ZA SZYMONEM, BY NIE USTAŁA JEGO WIARA. Te słowa towarzyszą deklaracji Piotra, że życie odda za Jezusa. Deklaracji że pójdzie za Jezusem w ogień…

Trzeba się zapytać jak szatan konstruuje pokusy, co w człowieku wykorystuje, by doprowadzić do zdrady. Szatan nie ma w sobie Miłości. Odrzuca Boga. Odrzuca Stwórcę. Dlatego też nie ma w sobie nic twórczego. Używa ciągle dokładnie tych samych mechanizmów i metod tylko w opakowaniu dostosowanym do konkretnych czasów.

  1. NIE CAŁY

Szatan używa szczelin w sercu. Tych melńkich szczelinek, w których człowiek nie przylgnął do Boga całym sercem. Tak, gdzie zostaje moja wizja, moja pycha, moje myślenie o sobie, który jestem większy niż problemy które mnie mogą napotkać. Tam, gdzie nie ma pokory, tam szatan znajdje to pęknięcie, które zaczyna drążyć. Jak człowiek przylgnął do Boga z pokorą, całym sobą, wówczas zło jest bezsilne.

Niewielka nieufność, pielęgnowana, nie zwlaczana, nie przepracowana, małe rezerwy dla samego siebie, to na początku nic takiego, ale satan to wykorzysta i zrobi z tego wielkie królestwa pozbawione Boga.

Jedyna droga to uznać, że BÓG JEST JEDYNY! TYLKO ON! JEST MOIM OSOBISTYMY i JEDYNYM PANEM I ZBAWICIELEM!

2. BRAK CZUJNOŚĆI

To kolejna metoda. Lekkomyślność, nieuwaga, lekceważenie niebezpieczeństwa. Zbytnia pewość siebie. Apostołowie jak jeden – PEWNI SIEBIE – zapewniaja, że oddają życie za Jezusa…. A za parę godzin rozpierzchną się po Jeruzalem i pochowają w kąty.

3. BOJAŹŃ LUDZKA PONAD BOJAŹŃ BOŻĄ

Lęk przed opinią ludzi. Piotr pokazuje to w dyskusji z odźwierną. Co ludzie o mnie pomyślą albo powiedzą. Przecenienie tego co ludzie mogą o mnei powiedzieć. Bojaźń Boga jest zaś początkiem MĄDROŚCI. Jest swoistą postacią MIŁOŚCI.

4. BRAK MODLITWY

To kolejny sposó w jaki człowiek słabnie. Nie wraca do Boga i relacji z Nim.

5. NIE TRAKTOWANIE NA SERIO SŁOWA BOGA

To co dziś pokazywał Jezus w EWangelii. Specjaliści od Starego Testamentu. DOskonale wiedzący, zę to Słowo opisuje MEsjasza i Jego przyjscie. Oczekujaćy na przyjście Jezusa. Gdy stoją z Nim twarzą w twarz w wielkim tłumie stanowią nieliczną grupę, kóra w Niego NIE WIERZY!. Bo Interpretują SŁOWO dopasowujać go do własnego obrazu, zamiast się w NIE WSŁUCHAĆ!

Jezus w Wieczerniku mói im rost co się wydarzy, a oni się zapierają, nei wierzą. Przeciwstawiają się SŁOWU – a w Jezusie Słowo stąło się Ciałem. Jezus wypowiada Słowo Miłosći i wie lepiej co nam grozi.

6. NIEKONTROLOWANE NAMIĘTNOŚCI

Nie przepracowane wady. Namiętności. Uciekanie w pragnienia ciała i zamykanie się na głos Ducha. Judasz wiele razy jest wspmniany w Ewangelii jako osoba chciwa. Podążajaca za pieniądzem… Nic z tym ejdnakże nie zrobił. Odsłonił swoja naturę w Betanii, gdy chciał przebiegle pokazać, że dba o ubogich, by położyć rękę na pieniazach za drogocenny olejek.

Gdy się tych małych drzewek nie karczuje zawczasu, to potem urastają w wielkie topole i nawet Słowo Pana nie działa na takeigo człowieka – bo on jest przywiązany do swego lasu pożądań.

Jezus do końca ragnie ratować swoich uczniów. W szczególności Judasza i Piotra. Zwraca im uwagę. ZApowiada ich zdradę. Mówi im o niej wprost. Przestrzega. Jednakżę Judasz nie chce słuchać tych Słów. Żyje w swoim zamyśle. Planie działania. Pan jest przy nim – Miłość Miłosierna – na wyciągnięcie ręki – ale ON NIE JEST PRZY PANU…! To Judasz zdecydował o pójściu w mrok – w NOC. Jezus go dotyka, macza z nim rękę w misie myje mu nogi….

Sprzedaje Pana za cenę NIEWOLNIKA – za 30 srebrników. Za pieniądze. Drwina i ironia piekła. Dali cenę za niewilnika. Podkreślili tylko Słowa Jezusa – JA JESTEM WASZYM SŁUGĄ. Podkreślili tylko to co czynił w wiezcerniku obmywajac nogi uczniów. Piekło chciało się naigrywać z tego niewolnictwa Pana. „Wykupiło” Go za cenę niewolnika.

W WIeczerniku jest niezwykła podniosłość i wielka godność tego niewolnictwa Pana. Nieskońcaona cena. W Wieczerniku NIEWOLNICTWO = MIŁOŚĆ. SŁUŻBA = MIŁOŚĆ. W świątyni w rozmowie z Judaszem jest pogarda i ignorancja. Te same znaki, ale inna wymowa.

PAN SAMOTNY

Jezus  w Wieczerniku wydaje się być odizolowany. Nieby atmosfera ejst serdeczna i bliska. Ale jakoś nikt Go nie rozumie. Każdy jakoś szuka swojej racji. Nikt nie potrafi Mu ulżyć. Jezus jest niby w samym środku i centrum wieczernika ale czuć tu jakąś samotność Pana.

„Dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie…” Te słowa tak dobitnie to wyrażają. JEst rzeczywistosć, której Apostołowie nie pojmą. Nie mogą z Nim tam pójść. „Nie zrozumiecie”… Jest samotny w tym tłumie – nie przez grzech, ale przez wierność i miłość. Nie zrozumiany do końca. Wierny Bogu do końca. Wszyscy innu mówią jednym głosem, znajdują wspólny język. A Jezus samotny. Osamotnienie jest jeszcze spotęgowane zdradami…!

Psalmista wołał: „Gdyby to był wróg, ale to ty, mój przyjaciel, z którym razem przy stoleśmy zasiadali, szli do świątyni”

Jezus jest osamotniony i zakłopotany. Jezus głosi największe tajemnice królestwa a obok siedzą zdrajcy. Jezus zna myśi i serca ludzi. Odbiera całą swą istotą ochydę tego, co się dzieje. Tam, gdzie ejst EUcharystia, tam, gdzie ejst głębia miłości, tak zaraz anty-miłość przysiądzie się i będzie szukłaa sposobu na rozwalenie tego wszystkigo w drobny mak.

Tu już jest KRZYŻ.

Weź Matko i przyjmij całą wolność moją, wolę moja pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki BOg ato wszystko pochodzi. Jemu to rpagnę oddać – bez reszty, nie zostawiajać żadnej szczeliny, przez którą do mojego serca mógłby wkraść się szatam. Ty Matko rozporządzaj całym moim życiem, wszystkim co mam i posiadam – Ty, która znasz wolę Boga. Przygotuj ten dar jako ofiarę miłą Bogu. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi