Bóg działa w rytmie pokoleń i relacji rodzinnych

Niezwykły jest zamysł Boga i sposób jego działania. On Wszechmogący Bóg. Mógłby tchnieniem swych warg zakończyć istnienie całej ziemi. A jednak działa w rytmie ludzkiej biologi, psychologii i relacji rodzinnych. Szanuje ludzką wolność, ludzkie prawa rowoju, upadków, błądzenia. A jego Wszechmocna natura sprawia, że nigdy nic nie wymknęło Mu się spod kontroli.

W pierwszym czytaniu daje Dawidowi obietnicę, która wybiega daleko poza życie proroka. Ma się spełnić po jego śmierci. W kontekście dzisiejszych obietnic i dzisiejszego swita jest to obietnica absurdalna. Gdy każdy chce się w TYM ZYCIU dorobić, gdy bogaci tego świata próbują przesunąć mament śmierci, finansują badania nad nieśmiertelnością. Miliony ludzi pokłada nadzieję w pieniądzu i zgromadzonych dobrach. Rodziny się rozpadają i dzietność maleje wśród bogatych społeczeństw. Człowiek zaczyna tracić PERSPEKTYWĘ BOGA.

Drogi Boga nie są drogami ludzkimi. Prawa i zasady ludzkie nie aplikują się do boskiej logiki. Nie da się Go zamknąć w naszych ramach postrzegania. Podejście powinno być odwrotne. To On wykreował ten świat. On zbudował go w swoim zamyśle a potem ulepił dłońmi. To On ustalił jego prawa. I to od Niego trezba się uczyć właściwego przyjmowania tego świata. Właściwego uzywania tego świata.

Obietnica Boga z pierwszego czytania dla wielu współczesnych byłaby nie do przyjecia. Za ileś pokoleń coś się ma wydarzyć. Moje więzy krwi przyniosą całej ludzkości wielką zmianę… Ale ja już nie bedę żył??!

(2 Sm 7, 4-5a. 12-14a. 16)
Pan skierował do Natana następujące słowa: „Idź i powiedz mojemu słudze Dawidowi: To mówi Pan: „Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem. Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki”.

Dziś w święto Józefa opeikuja, rodzica adopcyjnego Jezusa, widzimy jak spełnia sie przepowiednia NAtana dla Dawida. Ale on wileki wojownik, król, żyjacy w pałacu, nie mógł nawet sobie wyobrazić, że jego wielki potomek urodzi się w stajni…!

Drogi Boga nie są drogami ludzkimi…!

POtomstwo, więzy międzyludzkie to coś na czy Bóg buguje. Co stanowiło ogromną wartość w czasach Dawida i w czasach Jezusa:

(Ps 89, 2-3. 4-5. 27 i 29)
REFREN: Jego potomstwo będzie trwało wiecznie

Będę na wieki śpiewał o łasce Pana,
moimi ustami Twą wierność będę głosił
przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś:
„Na wieki ugruntowana jest łaska”,
utrwaliłeś swoją wierność w niebiosach.

„Zawarłem przymierze z moim wybrańcem,
przysiągłem mojemu słudze, Dawidowi:
Utrwalę twoje potomstwo na wieki
i tron twój umocnię na wszystkie pokolenia”.

„On będzie wołał do Mnie: „Tyś jest Ojcem moim,
moim Bogiem, Opoką mego zbawienia”.
Na wieki zachowam dla niego łaskę
i trwałe z nim będzie moje przymierze”.

To właśnie WIARA przechodzi granicę czasu, granicę horyzontu. To właśnie wiara jest potrzebna by przekroczyć granicę PARADOKSÓW. Gdyby nie było sprzeczności w odczuciu człowieka, wówczas wszystko byłoby wyjaśnione ludzką logiką, nie potrzebna byłaby wiara. Wiara prowadzi do usprawiedliwienia. Wiara jest przekazywana między pokoleniami. Jest swoistym dziedzictwem. Dzieci wychowywane przez wierzących rodiców otrzymują nie tylko życie biologiczne, psychoczne, ale i to nadprzyrodzone – przez Chrzest. Wiara jest tą więzią krwi tętniącą przez pokolenia.

(Rz 4, 13. 16-18. 22)
Bracia: Nie od wypełnienia Prawa została uzależniona obietnica dana Abrahamowi i jego potomstwu, że będzie dziedzicem świata, ale od usprawiedliwienia z wiary. I stąd to dziedzictwo zależy od wiary, by było z łaski i aby w ten sposób obietnica pozostała niewzruszona dla całego potomstwa, nie tylko dla potomstwa opierającego się na Prawie, ale i dla tego, które ma wiarę Abrahama. On to jest ojcem nas wszystkich, jak jest napisane: „Uczyniłem cię ojcem wielu narodów” przed obliczem Boga. Jemu on uwierzył jako Temu, który ożywia umarłych, i to, co nie istnieje, powołuje do istnienia. On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: „takie będzie twoje potomstwo”. Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość.

Uwieńczeniem tego tętniacego życiem ciągu pokoleń, więzów krwi, przekazywanej wiary, jest anrodzenie się Józefa, Maryi i narodzenie się Jezusa. Obietnica się wypełnia. Wypełnia i nie kończy. Od czasu Jezusa, każdy z nas może być adoptowany do tej rodziny Boga przez chrzest. Staje się w szczególny sposób dzieckiem Boga zrodzonym z wiary w Niego. Rytm pokoleń, więzy krwi przez krew Syna Bożego, rytm życia z wiary zyskuje niesamowitą nową jakość.

(Mt 1, 16. 18-21. 24a)
Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.

Wiara włącza nas w ten rytm życia duchowego. Wiara pielęgnowana, przekazywana. Podtrzymywana z troską.

Maryja – MAMA – wychowuje swe dzieci w wierze. Umacnia je i pomaga przekazać dalej ten przeogromny skarb międzypokoleniowy. Bo skarby ziemskie tracą wartośc, butwieją, rdzewieją, rozpadaja sie, można je ukraść. A Wiara jest bezcenna i trwała. Sięga daleko poza granice ludzkiego życia. Rodzi się setki lat temu, od pierwszego ochrzczonego w mojej rodzinie i sięga w nieskończoność po śmierci…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonei wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Boga wobec mnie, przyjmij mnei jako swego niewolnika i rozporządzaj moim życiem. Przynieś mi tylko Miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Bracia Józefa – dzieci w traumie?

Dzisiejsze Słowo pokazuje jak działa i pracuje w człowieu zazdrość i zawiść. Nieuzasadniona. Jak zaślepia i odbiera zdollność czynienia dobra.

Pierwsze czytanie to historia Józefa. Ojciec wyróżnił Józefa między innymi braćmi. Dał mu więcej niż innym. Obdarował go szczególnie. Początek tej perykopy jest przygnębiajacy. Pozostałe dzieci czują się mniej kochane. Czują się odtrącone. Wyróżnienie musiało być bardzo mocne, że doprowadziło do nienawiści. Relacje ojca i pozostałych dzieci także musiały nie być do końca poprawne. Psychologia współczesna  wskazuje bardzo mocno, jak ogomnie ważny jest kontakt rodzica z dzieckiem. Jak ważne są chwile spędzone z tatą. Mówi się, że to wcale nie musi być wiele. Ale by przynajmniej te 10 min jeden-na-jeden. Twarzą w twarz. Bez telefonów, telewizorów, rozpraszaczy. To może być planszówka z maluchem, wspólne majsterkowanie ze starszym, czy nawet piwo w męskim gronie z pełnoletnim. Ważne by ten młody człowiek czuł że jest słuchany i mógł wypowiedzieć swoje serce. W czasach Józefa duża liczba dzieci w rodzinie wiązała się z jednej strony z bogactwem przedłużenia rodu, ale z drugiej strony były to ręce do roboty. W narodzie pasterskim dzieci mogły być wysyłane na długie dni czy tyodnie poza dom… Dzieci które widziały, że któryś z nich jest doceniony, wyróżniony, jest otoczony troską mogły czuć się odrzucone i zmarginalizowane. Niedojrzałe umysły kształtowane przez poczucie odrzucenia poszukały mechanizmów obronnych – zazdrości, zawiści. Zazwyczaj dziecko w traumie, dziecko odrzucone będzie atakowało to, co odbiera mu kontakt z rodzicem. Dobrze jeśli jest to telefon, który rozbije, telewizor, który rozwali – coś co można odkupić, naprawić w kilka dni. Gorzej jeśli uzna że tym, co odbiera mu kontakt z rodzicem jest brat czy siostra. Bo naprawa uczuć i relacji może trwać latami!

Dzisiejsze czytanie opisuje właśnie taką tragedię. Bracia postanawiają USUNĄĆ przeszkodę dostępu do taty. Oni poszli do roboty. A Józef – uprzwilejowany został w wygodnym domu. Ojciec posyła Józefa do braci.

Bracia chwytają Józefa. Odzieraja go z tego co dostał od Ojca. Z elementu odróżniajacego go od nich. Wrzucaja do studni. Na szczeście nie zabijają go. Najstarszy z braci. Pierwszy, który pewnie doświadczył bliższej relacjiz  tatą. Jest już dojrzalszy – chroni swego najmłodszego brata od śmierci.

Potem idą jeść. Załątwili sprawę. Zobaczyli kupców i sprzedali brata – zgotowali mu los niewolnika. Kogoś bez domu. Bez rodziny. Osamotnionego. Może cieszyli się, że zemścili się na nim. Że może poczuć to odrzucenie, które oni poczuli. Sprzedali go za cenę którą Judasz sprzedał Pana. Najbliższy z otoczenia Jezusa. Jego Apostoł. Traktowny szczególnie, jak brat – sprzedał jezusa za 20 srebrników. Po ostatniej wieczerzy. Tak jak bracia Józefa po posiłku sprzedali swojego brata na niewolnictwo i śmierć w niewoli – prznajmniej tak sądzili…

Rdz 37, 3-4. 12-13a. 17b-28
Izrael miłował Józefa bardziej niż wszystkich innych swych synów, jako urodzonego w podeszłych jego latach. Sprawił mu też długą szatę z rękawami. Bracia Józefa, widząc, że ojciec kocha go bardziej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim rozmawiać. Kiedy bracia Józefa poszli paść trzody do Sychem, Izrael rzekł do niego: „Czyż twoi bracia nie pasą trzody w Sychem? Chcę cię posłać do nich”. Józef udał się więc za swymi braćmi i znalazł ich w Dotain. Oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich przybliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: „Oto tam nadchodzi ten, który miewa sny! Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożarł. Zobaczymy, co będzie z jego snów!” Gdy to usłyszał Ruben, postanowił ocalić go z ich rąk; rzekł więc: „Nie zabijajmy go!” I mówił Ruben do nich: „Nie doprowadzajcie do rozlewu krwi. Wrzućcie go do studni, która jest tu na pustkowiu, ale nie podnoście na niego ręki” – po to, by wybawić go z ich rąk, a potem zwrócić go ojcu. Gdy Józef przybył do swych braci, oni zdarli z niego odzienie – długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili do studni: studnia ta była pusta, bez wody.Kiedy potem zasiedli do posiłku, podniósłszy oczy, ujrzeli z dala idących z Gileadu kupców izmaelskich, których wielbłądy niosły wonne korzenie, żywicę i olejki pachnące; ciągnęli oni, wioząc to do Egiptu. Wtedy Juda rzekł do swych braci: „Cóż nam przyjdzie z tego, gdy zabijemy naszego brata i nie ujawnimy naszej zbrodni? Chodźcie, sprzedamy go Izmaelitom! Nie podnośmy ręki na niego, wszak jest on naszym bratem!” I usłuchali go bracia. I gdy kupcy madianiccy mijali ich, bracia, wyciągnąwszy śpiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzieścia sztuk srebra, a ci zabrali go z sobą do Egiptu.

Ewangelia pokazuje podobne postawy.

Jezus opowiada historię o gospodarzu. Pracował całe życie. Zgromadził majątek. Zainwestował w dobry biznes – stworzył winnicę. Wszystko zrobił jak trzeba, by ten biznes się powiódł. Winorośle zasadzone. Teraz oddał owoc swej pracy rolnikom. Powierzył im – wzamian za pewnien procent od dzierżawy – odpowiedni odsetek plonów. Jeśli rolnicy popracuja dobrze to i ich cześc urośnie i ta oddawana włąścicielowi. A jednak ich serca przepełniła chciwość.

Właściciel posyła sługi. A oni ich biją, zabijają, kamienują.

Właściciel musiał się co najmneij wściec. Posyła więcej sług. Ale rolnicy robią to samo. Chciwość, zazdrość, zawiść wyniszczyła ich serca. Właściciel posyłw  końcu Syna. Ma dobre intencje i dobre założenie. Ja zbudowałem to wszystko. Przygotowałem. Oddałem w dzierżawę. Przyjedzie Mój syn – dziedzic. Moja krew…

Jednakże znó zawiść i zazdrość i chciwość i pycha wygrywają. Doprowadzają do zabójstwa syna…

Właściciel gdy teraz przybedzie z armią zaprowadzi sprawiedliwosć za czyny rolników…

Dostali wiele – niemal za darmo. Nie uszanowali. I zaprowadzili prawdziwy terror. Zachowują się jak organizacja mafijna. Na zewnątrz zapracowani, zjednoczeni. Ale wewnętrznie knujacy zabójcze spiski, zjednoczeni wokół myśli o kradzieży i zbrodni…

Serce człwieka zdradliwsze jest niz wszystko inne.

Jezus nawiązuje potem do tego, jak w świecie duchowym funkcjonują faryzeusze i uczeni w Piśmie. Dostali wiele. Dostali w zarząd serca i umysły izraela. A gdy przyszedł Syn właściciela – samego Boga, to go planują zabić.

Mają twarde serca. Głuche serca. Jezus powiedział w przypowieści ze pozabijali sługi, próbują zabić Jazusa. A ostatnie zdanie tej perykopy pokazuje, że przypowieść do nich nie dotarła. Dalej chcą go pochwycić i zgładzić.

(Mt 21, 33-43. 45-46)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?” Rzekli Mu: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze”. Jezus im rzekł: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”. Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.

Każdy z nas staje po niewłąściwej stronie. Ma bardziej czy mniej zatwardziałe fragmenty serca….

Tylko Matka potrafi zawierzyc te obszary anszego zycia Bogu. POtrafi zamieszkać w naszym sercu razem z całą Trójcą i to serce poszerzać, ogrzewać, ucieleśniać. Zamieniać kamień w prawdziwe tętniące życiem tkanki.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twoej dłonie rpagnę to oddać. Ty Mamo która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Perspektywa życia

Człowiek obiera w życiu pewna perspektywę. Działa dziś, by mieć z tego owoce w przyszłości. Można żyć bezrefleksyjnie i wegetować aż po śmierć. A można też żyć bardzo swiadomie tym, o czeka mnie po śmierci. Życie na ziemi to tylko epizod, po śmierci jest cała wieczność, która zalezy bardzo mocno od tego epizodu na ziemi.

Pytanie brzmi – w kim pokładam nadzieję w czasie życia na ziemi. Czy jestem ubogi. Czyli pokładam wszelkie swe nadzieje u-Boga. Czy może żyję przekoaniem o własnej sile, majętności i samowystarczalności. Tym, że coćby nie wiem co, to sobie poradzę.

Pierwsze czytanie pokazuje obie perspektywy. Pokazuje też owoce tych decyzji i stylów życia:

Jr 17, 5-10
Tak mówi Pan: „Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzewu na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, gdy nadejdzie upał, bo zachowa zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców. Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne – któż je zgłębi? Ja, Pan, badam serce i doświadczam nerki, bym mógł każdemu oddać stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków”

Decyzja o życiu, o postępowaniau, o nastawieniu do codzienności dokonuje się w ludzkim SERCU. To tu jest centrum. A jak mówi autor natchniony – „Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne…!”

Bardzo łatwo jest człowiekowi uzasadnić swe złe postepowaniem wyjaśnić dlaczego ma prawo do postępowania w ten a nie inny sposób. Podążyć za zdradliwym czasem głosem serca. Pójść za emocjami i wyniszczyć siebie i innych.

Ewangelia pokazuje historię obrazującą rozważania z księgi Izajasza. Łazarz i bogacz:

(Łk 16, 19-31)
Jezus powiedział do faryzeuszów: „Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”. Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”.

Bogacz znaazł się już w sytuacji, że jest za późno. Zobaczył też gorycz zatwardziałości serca. Chce ratować swych braci – ale to nie ma sensu, bo jest za późno i metody, które wskazuje nie zadziałają na zatwardziałe serca!!!

Jak zabezpieczyć swoją drogę. To życie na ziemi. Najlepiej powierzyć je komuś, kto wie jak nim pokierować, by nie natknąć się na minę zdradliwego serca. Tą kierowniczką serc, przewodniczką po zdradliwych wodach serc, jest Maryja. Ona wie jak nas zaprowadzić do wiecznego, nie gasnącego szczęścia.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to wszystko otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Wystawianie Boga na próbę

Dziś Słowo pokazuje postawę serca ludzi niegodziwych. Rozważają w sercu – a przynajmnej tak im się wydaje – czy JEremiasz jest prorokiem, czy też może zwykłym oszustem. Niby rozważają, ale z ich wypowiedzi czuć, że już z góry znają wynik. Gdyby ich badanie Jeremiasza było szczere nie szukali by sposobu na sprowadzenie na niego cierpienia, tortur słownych. Chcą uderzyć, zaatakować, a nie zbadać.

Widać też w ich Słowach pragnienie KUSZENIA BOGA. Oni nie widzą tego, że chcą stanac naprzeciw Boga. Już z góry założyli, że Jeremiasz to oszust i Bóg nie jest z nim. Ale ich słowa są przerażajace. Zaatakujemy Jeremiasza i jak Bóg jest z nim to stanie w jego obronie. W tych słowach słychać niezwykłą spójność z tym jak faryzeusze i uczeni w Piśmie „badali” Jezusa. Zamiast zbadać owoce o których mówił sam Jeremiasz – że wstawiał się i modlił za nimi, że szukał przebłagania dla tego ludu, oni postanawiają zbadać autentycznośc głosiciela Słowa, NIE SŁUCHAJĄC JEGO SŁOWA. Z załozenia chcą zamknać uszy i sprawdzić proroka, którego głównym zadaniem jest głoszenie.

Jek parszywe i przewrotne są drogi, na które wprowadz szatan. Ojciec kłamstwa stawai serce człowieka w przestrzeni wielkich sprzeczności. Wie, że Słowo Boga przez usta proroka potrafi skruszyć mury serca. Zamyka uszy tych ludzi na to słowo, używa emocji. A na koniec uzasadnia przemoc i atak na tego człowieka pod pozorem badania autentyczności przekazu.

(Jr 18, 18-20)
Niegodziwi rzekli: „Chodźcie, uknujemy zamach na Jeremiasza! Bo przecież nie zabraknie kapłanowi pouczenia ani mędrcowi rady, ani prorokowi słowa. Chodźcie, uderzmy go językiem, nie zważajmy wcale na jego słowa!” Usłysz mnie, Panie, i słuchaj głosu moich przeciwników! Czy złem za dobro się płaci? A oni wykopali dół dla mnie. Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby się wstawiać za nimi, aby odwrócić od nich Twój gniew

Ewangelia przedstawia podobne postawy ale już o wiele subtelniejsze. Znów świat wyobrażeń. Śwait projektowania swojej przyszłosći, gdzie to ja jestem wielkim królem, ksoeciem u Bogu Jezusa. W koronie i płaszczu, na podeście, a ludzie są gdzieś tam nisko, w odpowiednim dystansie, usługują mi. Ja jeden z piewszych ksiąząt, ministrów, ważnych osób w Jeruzalem po jej odbudowie przez Jezusa.

Matka Jana i Jakuba zorganizowała rekrutację an przyszłych księciów, ministrów w Królestwie Bożym. Jako pierwszych i najlepszych kandydatów przedstawiłą swoich synów. Rozmowe usłyszeli inni Apostołowie i zaczęła się walka o włądzę. Wyścig szczurów!

Jezus ze swoim Słowem zepchniety na bok! Wyobrażenia ludzkie i przede wszystkim emocje porwały serca ludzi. Mieli BOGA na wyciagnięcie ręki a zaczęli walczyć między sobą…

A Jezus jako Bóg pokazał im, że to co od Boga pochodzi musi mieć w sobie PARADOKS. Jeśli pochodzi od wszechmogącego, to musi mieć jakąś wewętrzna sprzecznosć wymagajacą od człowieka pójścia drogą wiary. Bóg nie daje się ubrać w ramy ludzkich reguł, hierarchi. Chcesz być wielki – bądz najmneijszym w oczach ludzkich i ostatnim ze sług!

(Mt 20, 17-28)
Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: „Oto idziemy do Jerozolimy: a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: „Czego pragniesz?” Rzekła Mu: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?” Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. On rzekł do nich: „Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował”. Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, oburzyli się na tych dwóch braci. Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu”.

Taką właśnie pokorą wykazywałą się Matka Boża. Matka samego Boga. Królowa Aniołów. Cicha. Pokorna. Po ogłoszeniu Jej kim ma zostać poszła pomóć kuzynce. Po Zesłąniu Ducha zajęła się modlitwą i wsparciem Koscioła. Zawsze gdzieś blisko, ale nie na froncie. Nie na przedzie. Nie szukała splendoru. Być Jej sługą. Być Jej niewolnikiem to ogromny zaszczyt. Być na Jej wzór. Ukrytym. Nie na świeczniku. Być zasłuchanym w Słowo Boga. To jest droga do wielkości w Kólestwie Boga.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bog przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Harmonia słów i uczynków

Jezus dziś bardzo surowo wypowiada się o uczonych w Piśmie i faryzeuszach. Pokazuje ich dwulicowośc i przewrotność. To, że co innego mówią a co innego czynią.

Z jednej strony pokazuje, że przywódcom, namaszczonym przez Boga, nalezy się szacunek i posłuszeństwo. Tak też będzie podkreślał nieraz w objawienisch. Ale też gdy zrzuci Szawła z konia, pośle go do Kościoła hierarchicznego. Da także biskupom i kapłanom możliwość władzę pasterską i nad sakramentami pokazujac że wszystko co uczynią na ziemi będzie też odzwierciedlone w Niebie.

Z drugiej strony Jezus odnosi się do uczonych w Piśmie i faryzeuszów w bardzo ostrych słowach, bo w ich życiu nie ma kompletnie harmonii. To jest dokładnie TEN SAM GŁOS i TEN SAM ZARZUT, który słyszy dzisieja kościół hierarchiczny. Bogactwo, drogie samochody, odizolowani biskupi siedzący w pałącach, księża, którzy siedzą na probostwach jak w twierdzach i zawsze muszą mieć ostatni i decydujacy głos – często w sprawach nie związanych z duchowością.

Co innego mówią, głoszą kwiecistym językiem z ambon, a co innego pokazuja swoim zachowaniem. Oczywiscie nie wszyscy – a może nawet mniejszość. Ale niestety wystarczy garstka – odrobina zakwasu – i psuje się cały obraz. Niestety braki harmonii są medialne i sztan który lubi rozgłos i wielkie banery – łatwo takie osoby postawi na swieczniku, w mediach, portalach, gazetach, programach telewizyjnych…

Jezus też w swoisty sposób pokazuje do czego prowadzi taka postawa. Do SAMOUWIELBIENIA. Do PYCHY przed Bogiem. do BAŁWOCHWALSTWA!!!

Prowadzi do tego, że Bóg o którym się mówi stoi za moimi plecami a ja go zasłaniam całym sobą. Głoszę Go, a nie pokazuję, wręcz odbieram go tym do których głoszę, stawiając siebie w miejsce Boga. To niebezpieczna postawa. Prowadzi do stawiani siebie w miejsce Boga, bycia zawsze na swieczniku, pozdrawianym, chwalonym.

Nazywanym OJCEM w miejsce OJCA NIEBIESKIEGO!

Jezus podaje też gorzkie lekarstwo na taki stan rzeczy…

POST – UPOKORZENIE – MODLITWA – UŁOŻENIE CAŁEJ HIERARCHI WARTOŚCI OD NOWA: „Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”

Wymowne jest przesłanie dzisiejszej Ewangelii:

(Mt 23, 1-12)
Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

A wszystko zaczyna się od SŁUCHANIA.

DAJ POSUCH Bogu! A to poprowadzi do nawrócenia. Do obmycia z grzechów. Potem też zaprowadzi człowieka do pracy duchowej. POrzucania zła i czynienai dobra. W konkretnych uczynkach człowiek zacznie pokazywać, że jest wewnętrznie sharmonizowany.

Jak ci nie idzie. Jak upadasz to CHODŻ I WIEDŹ SPÓR Z BOGIEM. Wykrzycz mu to wszystko co cię boli, co ci doskwiera.

(Iz 1, 10. 16-20)
Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory! „Obmyjcie się i oczyśćcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobru! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby były czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna. Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać. Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi”. Albowiem usta Pańskie to wyrzekły.

Owocem prawdziwej i głębokiej drogi duchowej jest uległosć i posłuszeństwo!

Przemiana serca i ducha. UZDROWIENIE!

(Ez 18, 31ac)
Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i uczyńcie sobie nowe serce i nowego ducha.

Wzorem zawsze pozostanie Maryja. Ona która przeszła życie bez najmneijszego grzechu.

Weź Mamo i przyjmij całą wolnośc moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Wszyskto to otrzymałem od Boga przez Twoje dłonie i Bogu pragnę to oddać przez Twoje ręce. Ty Mamo tym wszystkim rozporządzaj. Wszystko to jest Twoje – ja pragne być ostatnim i najmneijszym z Twoich niewolników. Rozporządzaj tym według woli Boga, a przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wysatrczą.

Sądy, potępienia czy miłosierdzie

Ten Wielki Post jest bardzo trudny pod tym względme. Pod wzgledem sądów, potępiania, wzbierającej złości. Trudno odnosić się z miłosierdziem do tych, którzy zabijają niewinnych i bezbronnych. Do tych, którzy pokazują przejawy anty-miłosierdzia. Zezwierzęcenia.

Emocji nie da się łatwo opanować. Ale też nie można ich stłamsić i wyłączyć. Można kogoś nie darzyć symatią. Ale najażniejsze jest to by nie dać się ponieśc emocjom. By potrafić przebaczyć rozumem, aktem woli. Nienawiść sącząca się po obu stronach pola bitwy powoduje narastajacy strach i panikę.

Wojna – zwłaszcza tak nieludzka, z taką ilością okrucieństwa jest trudna do jakiegokolwiek ogarnięcia rozumowego. Nie można się karmić wiadomościami i żyć na okrągło tamtym wydarzenim – potrezba też umieć znaleźć jakiś balans po dobrej stronie. To straszne że media elektroniczne tak mało pokazują tych wiadomości z dobrej strony – jak to polacy miarą dobrą, utrzęsioną, wypełnioną po brzegi wlewaja w zanadrza uciekinierów. Jak im pomagają, wspomagają. Otaczają braterską opieką…

U początku Wielkiego Postu było to czytanie które mówiło tak mocno, że wymiarem prawdziwego postu jest rozerwanie kajdanów zła, wspomaganie nasłabszych, tych któych życie jest zagrożone, wyciąganie rąk do tych, którzy nic nie mają…

To jest rpawdziwy wymiar chrześcijaństwa i właściwe jego rozumienie…

(Łk 6, 36-38)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

Wciąż pojawia się pytanie, czy agresorzy dojdą do głębokiej refleksji i się nawrócą. Może to są właśnie te rodzaje złych duchów które wygania się modlitwą i postem. Mamy Wielki Post a tak mało się słyszy w kościołach modlitwy różańcowej o pokój – modlitwy za Rosję! Tej o której tak dużo mówiła Maryja w Fatimie. Z Rosji miała przyjsć okrutna wojna i jedynym ratunkiem na jaki wskazywała Mama – jest RÓŻANIEC! To on doprowadza do przemiany myślenia – do zrozumienia, że popełnia się grzech i idzie się potworną drogą ku śmierci…

(Dn 9, 4b-10)
O Panie, Boże mój, wielki i straszliwy, który dochowujesz wiernie przymierza tym, co Ciebie kochają i przestrzegają Twoich przykazań. Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Nie byliśmy posłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu do naszych królów, do naszych przywódców, do naszych przodków i do całej ludności kraju. U Ciebie, Panie, sprawiedliwość, a u nas wstyd na twarzach, jak to jest dziś u nas – mieszkańców Judy i Jerozolimy, i całego Izraela, u bliskich i dalekich, we wszystkich krajach, dokąd ich wypędziłeś z powodu niewierności, jaką Ci okazali. Panie! Wstyd na naszych twarzach, naszych królów, naszych przywódców i naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Ale Pan, Bóg nasz, jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Pana, Boga naszego, by postępować według wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków.

Mama wzywa nas tak mocno do tej modlitwy. Do odmawiania różańca. Słowo wzywa do otwierania serca dla uchodźców. Słowo dzisiejsze wzywa do przebaczenia agresorom. Choćby aktem woli.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga, przez Twoje dłonie to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Nawrócenie i jedyna pielgrzymia droga

Wszyscy esteśy grzesznikami. Każdy z nas popełnia grzechy. Każdy potrzebuje nawrócenia i zawrócenia ze swej drogi lub przynajmniej korekcji swego postępowania. W tym kontekście dzisiejsze pierwsze czytanie jest niezwykłe.

Osoby które to odkryją i się nawrócą zostają zbawione. Ci którym się wydaje, że już osiagnęli doskonałośc bardzo łątwo wpadają w pychę, grzech i tracą drogę ku zbawieniu. Bóg też pokazuje, że nie ma konta łask w niebiańskim Banku, gdzie gromadzi się swoje duchowe osiągnięcia. Tak by w momencie śmierci Bóg mógł obliczyć średnią życiową z grzechów na minusie i dobra na plusie i na tej podstawie po przekroczeniu pewnego pułapu wpuścić lub nei wpuścić do Nieba.

Bóg daje nam wolność wyborów. Kto jest wielki w małych rzeczach dostaje coraz większe zadania i coraz większe rzeczy do spełniania. Człowiek wędruje w życiu od narodzin po śmierć, a jego kazdy dzień rządzi się prawami rozwoju – zarówno tego społecznego jak i duchowego. Wolność wyborów sprawia, że człowiek, jako pielgrzym na drodze do Nieba powinien dokonywać coraz wnioślejszych wyborów, najpierw małe dobra w małych rzeczach, potem większe w donioślejszych aż w końcu stanąć przed wyborem ŻYCIA WIECZNEGO.

Jeśli zatem człowiekowi dobrze szło ale na pewnym etapie zaczął się zachłystywać SWOJĄ doskonałoscią spychajać Boga na drugi plan. To ryzyko że u końca życia wybierze samego siebie, swoją samotność zamiast relacji ze Stwórcą, ryzyko samo-potępienia, rośnie bardzo mocno.

Jeśli ktoś umarł duchowo, to z powodu trwania w grzechu… Nauczył się wybierać małe zło, małe kompromisy miedzy dobrem i złem i zaczął postępować ku większemu złu. Aż u końca życia wybrał największe z możliwych – wieczność w odłączeniu od Boga!

Z drugiej strony jeśłi ktoś się opamiętał i zawrócił. I zauważył, że idzie źle to ma szansę na poprawę. Na naprawianie swoich błędnych decyzji. Wybieranie ścieżek ku dobremu, by u kresu życia wybrać największe dobro – ŻYCIE WIECZNE.

Życie to pielgrzymka. Ktoś może kluczyć na drodze do Nowego Jeruzalem i gdzieś tam zauważyć mały znak. A możę też spotkać kogoś kto pokaże, że jest taki mały rpzesmyk do niesamowitego Nowego Jeruzalem. Człowiek wybiera go i powoli dociera na właściwy szlak i koniec końców trafia do NOWEGO JERUZALEM!

Ale może też być osoba która kroczy wzdłuż drogowskazów do NOWEGO JERUZALEM. Wie gdzie idzie. Wie co jest u kresu. A jednak pociagnięta ciekawością, wynęcana pożądaniami, czy spychana z drogi strachem zaczyna wchodzić na jakieś odnogi tego szlaku. NIby na początku widzi jeszcze główny szlak i może łątwo wróci. Ale z czasem znika on za górą, znika gdzieś w oddali, zatapia się w mgle. I koniec końców człowiek u kresu nie dociera do celu. Trawia na skraj przepaści nad MORZEM OGNIA, zślisguje się i wpada w nie!

(Ez 18, 21-28)
Tak mówi Pan Bóg: „Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegłby wszystkich moich ustaw i postępował według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu policzone żadne grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo miałoby mi zależeć na śmierci występnego – mówi Pan Bóg – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu policzony, ale umrze on z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze”.

Zawsze trzeba wracać do CELU. Do tego, który potrafi do tego celu zaprowadzić. Do Boga wszechmogącego. Gdyby Bóg opierał się na ludzkich kalkulacjach i średniej ważonej z życia to pewnie nikt z nas by nie wszedł do Nieba. GDyby Bóg wspomniał grezchy, to nikt by sie nie ostał – jak to podkreśla dzisiejszy psalm:

(Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8)
REFREN: Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi?

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl swe ucho
na głos mojego błagania.

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby Ci służono z bojaźnią.

Pokładam nadzieję w Panu,
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie,
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka
niech Izrael wygląda Pana.

U Pana jest bowiem łaska,
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów.

Ta droga ku większej czystości, ku większym wyzwaniom, ku stawianiu większyh wymagań na kolejnych etapach drogi ku Zbawieniu pokazana jest w Ewangelii.

Jezus tak samo podkreśla – w tej drodze nie można się zatrzymać, nie można osiaść na mieliźnie. Bo zgniesz, umrzesz nie docierajać do celu i twoje ciało rozsarpią sępy!

NAuczyłeś się nie zabijać, to ucz się nie zabijać słowem. Nauczyłeś się nie zabijać słowem to ucz się nie oceniać drugiego. NAuczyłęś się nie oceniać to ucz się błogo-sławić – czyli dobrze mówić i podnosić Słowem. NAuczyełs się błogosławić to doskonal sie w uwielbieniu Słowiem i składanie daru dla Boga. Życie to wędrówka ku bardzo konkretnemu celowi!

(Mt 5, 20-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj!”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza”.

Gdy Bóg wspomni grzechy, to któż się ostoi?

POtrzeba nam obrońcy, orędownika. Kogoś kto nam wskaże właściwe drogowskazy. Kto nas uchroni przed błądzeniem. Najlepsza drogą jest taka, gdy ktoś nas zaprowadzi. Przywiązani do pewnego i niezawodnego przewodnika liną miłości. Taką przewodniczką Jest Maryja, która ciagnie nas ku spotkaniu z Synem, Ojcem i Duchem. Ona nie zasłania – jest przezroczysta. Ma w kieszni płaszcza zdjecie Nowego Jeruzalem i ciagle pokazuje swemu słudze – tam idziemy – TAM DOTRZEMY. Tylko nie przecinaj tej liny i nie schodź z drogi.

Tylko zniechęcenie jest przegraną!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i Bogu przez Twe dłonie pragnę to oddać. Ty Mmao, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

Sierota bez domu

Estera urodziła się na wyganiu w rodzinie uchodźców w Babilonie. Pozbawiona tożsamości – bo okupant chciał ją wykrzewić. Została sierotą w młodym wieku. Potem zmuszona do bycia nałożnicą w haremie króla Babilonu. Dziewczyna odarta z godności, relacji, fundamentów kobiecości. Pozbawiona poczucia bezpieczeństwa, tożsamosci, rodziców, czułości…

Widać to w jej niezwykłej modlitwie, którą przywołuje pierwsze czytanie. Stoi przed groźbą śmierci. Przepełniona samotnością i strachem zwraca się do Boga, bo tylko Bóg jej pozostał. Jej wiara zrodziła się ze słyszenia i z przykładu ludzi, którzy ją otaczali. Estera zna swoją małość i słabość – pokornie prosi Boga o dary Ducha Świętego. O dar odpowiedniej mowy obronnej. Prosi Boga o rozwiązanie tej sytuacji i wybawienie od śmierci.

(Est 4, 17k. l-m. r-u)
Królowa Estera zwróciła się do Pana, przejęta niebezpieczeństwem śmierci. I błagała Pana, Boga Izraela, mówiąc: „Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, niemającą poza Tobą wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w mojej ręce. Słyszałam od młodości mojej w pokoleniu moim ojczystym, że Ty, Panie, wybrałeś Izraela spośród wszystkich narodów i ojców naszych ze wszystkich ich przodków na wieczyste dziedzictwo i uczyniłeś im wszystko, co zapowiedziałeś. Wspomnij, Panie, daj się rozpoznać w chwili naszego udręczenia i dodaj mi odwagi, Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Włóż stosowną mowę w moje usta przed obliczem lwa i zwróć jego serce ku nienawiści do wroga naszego, aby zginął on sam i ci, którzy są z nim jednej myśli. Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i niemającą nikogo poza Tobą, Panie, który wiesz wszystko”.

Woła jak dziecko z domu dziecka. Samotne. ZAgubione, opuszczone. Poszukujące obrońcy. Woła jak wielu uciemiężonych toczącą się na Ukrainie wojną.

Ludzie dziś tak bardoz potrzebują bezpieczeństwa i bliskiej relacji. Troski…

I na tym polega Wielki Post – by tworzyć takie miejsca, środowiska. By dawać drugiemu takie właśnie doświadczenie Miłości.

Właśnie o taką prośbę woła Jezus. Do prośby dziecka zdającego się całkowicie na dorosłych – do takiego sposobu wołania wzywa Jezus. Wtedy człowiek prosi o rzeczy niezwykłe, głębokie i pełne miłości. Dary Boga zawsze są dobre.

(Mt 7, 7-12)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. Wszystko więc, co chcielibyście, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Słowo, które przemienia całe narody

Dzisiejsze pierwsze czytanie opisuje historię Jonasza, który po wielu perypetiach wykonuje w końcu polecenie Boga. Uciekał przez długi czas. A w końcu posłuchał i wszystko co miał zrobić to przejść przez miasto i głosić nawrócenie. Coś do czego kompletnie był nie przekonany. Ale mimo to wykonał SŁOWO BOGA. Idzie przez ulice i głosi, że trzeba się nawróćić, bo Niniwa bedzie w ruinie. JEst w tym wielka symbolika. Żeby przejść Niniwę Jonasz potrzebował TRZECH DNI. A zapowiedź zniszczenia była na kolejne 40 DNI.

Mieszkańcy Niniwy uwierzyli BOGU przez JONASZA!

Ogłosili POst, który pewnie trwał w dużym napieciu przez 40 DNI. Po 3 DNIACH głoszenia Jonasza. Wszyscy się włączają. Wszystkie stany. Od zwykłych ludzi aż po króla. Nawet zwierzęta poszczą!

Bóg posłał SŁOWO bo pragnął ich nawrócenia. SŁOWO się wypełniło i wróciło z owocem nawrócenia do Boga. Bóg oszczędził miasto od zniszczenia.

(Jon 3, 1-10)
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: „Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam”. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: „Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona”. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i przyoblekli się w wory od najstarszego do najmłodszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Powstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, przyoblókł się w wór i usiadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie, co następuje: „Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Ludzie i zwierzęta niech przyobleką się w wory. Niech żarliwie wołają do Boga! Niechaj każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą popełnia swoimi rękami. Kto wie, może się zwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, i nie zginiemy? ” Zobaczył Bóg ich czyny, że odwrócili się od złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

Ludzie są jednakże wolni. Mogą pójść za głosem Boga, za Jego Słowem lub je odrzucić w zatwardziałosci swego serca. Tak jak zakłądał Jonasz. Mogli żądać znaków, potwierdzeń, badań, czy aby na pewno Bóg do nich mówi przez Jonasza. A jednak mimo to zaufali Bogu.

Ewangelia pokazuje zaś Jezusa który gromi naród Izraela za ich zatwardziałość i niechęć do nawrócenia. Za ciągłe negocjacje z Bogiem i żądanie znaków. Jezus z resztą odwołuje się do dwóch obrazów ze starego testamentu – do historii Jonasza oraz do historii Królowej Saby. Pokazuje, że idąc za Słowem i nawracjać się można złagodzić gniew Boga. Pokazuje też że to Słowo od Boga to sama Mądrość. Że jest przepełnione Miłością do cżłowieka.

Jezus dodaje, że ON jest samą MĄDROŚCIĄ – czyms więcej niż Salomon, który był tylko najmądrzejszym z ludzi.

Jezus pokazuje że jest ZBAWIENIEM I NAWRÓCENIEM – czymś wiecej niz tylko głoszeniem nawrócenia, które wykonał Jonasz.

A mimo to Jemu nie uwierzyli, nie nawrócili się i jeszcze kusza Boga o kolejne znaki i potwierdzenia:

(Łk 11, 29-32)
Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.

Niezwykłe jest tu podsumowanie psalmisty i rezonujacy między zwrotkami refren:

„Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie”

Bo to właśnie postawa serca człowieka rozsądza. To postawa serca ostatecznie ratuje lub wprowadz w wieczne potępienie. Serce otwarte i skruszone staje się niezwykle bliskie Bogu. Serce zawardziałem i nienasycine dowodami prowadzi człowieka na manowce w wieczne oddzielenie od Boga.

(Ps 51 (50), 3-4. 12-13. 18-19)
REFREN: Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Stwórz, Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

Tą która potrafi właściwie ukształtować serce człowieka jest Maryja. Ona potrafi je uformować. Rozpalić gorliwością. Otworzyć na Słowo Boga. Na wprowadzanie tego Słowa w konkretne czyny.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Cykl życia łask Boga

W przyrodzie obserwuje się cykl krążenia wody. Cykl życia. Śnieg i ulewa spadają z nieba. Dostają się do jezior, są pobierane przez rośliny i wracają w postaci pary wodnej. Bez wody nie byłoby życia na ziemi. Rośliny obumarłyby. Nie byłoby chleba.

Tak jest też w przestrzeni ducha. Bóg wypowiada Słowo, które spada na Ziemię. Wędruje różnymi ścieżkami by dotrzeć do korzeni duszy, która je wchłonie, zaowocuje i zacznie oddawać przez Miłość jak rośliny oddają parę wodną do Nieba. Słowo Boga nie wraca do Niego bezowocnie. Najpierw dokonuje tego, co Bóg zamierzył.

(Iz 55, 10-11)
Tak mówi Pan Bóg: „Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”.

Jedym ze sposobów nastrajania duszy do pobierania tego pokarmu duchowego – Bożych łąsk – jest modlitwa. Modlitwa przepełniona prośbą o tą właśnie duchową wodę Słowa. O ten pokarm dla ducha. Modlitwa Siedmiu Próśb – czyli modlitwa Ojcze Nasz:

(Mt 6, 7-15)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego. Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień”.

Tą, która czerpałą aż do ostatniej kropelki. Która wypełniałą Słowo Boga do samego końca, bez oporów czy ociagania – jest Maryja. To ona potrafi nas otworzyć na tą duchową rzeczywistosc współpracy ze Słowem Boga.

Weź Mamo i rzyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu przez Twe dłonie pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi