Dzisiejsze Słowo pokazuje jak działa i pracuje w człowieu zazdrość i zawiść. Nieuzasadniona. Jak zaślepia i odbiera zdollność czynienia dobra.

Pierwsze czytanie to historia Józefa. Ojciec wyróżnił Józefa między innymi braćmi. Dał mu więcej niż innym. Obdarował go szczególnie. Początek tej perykopy jest przygnębiajacy. Pozostałe dzieci czują się mniej kochane. Czują się odtrącone. Wyróżnienie musiało być bardzo mocne, że doprowadziło do nienawiści. Relacje ojca i pozostałych dzieci także musiały nie być do końca poprawne. Psychologia współczesna  wskazuje bardzo mocno, jak ogomnie ważny jest kontakt rodzica z dzieckiem. Jak ważne są chwile spędzone z tatą. Mówi się, że to wcale nie musi być wiele. Ale by przynajmniej te 10 min jeden-na-jeden. Twarzą w twarz. Bez telefonów, telewizorów, rozpraszaczy. To może być planszówka z maluchem, wspólne majsterkowanie ze starszym, czy nawet piwo w męskim gronie z pełnoletnim. Ważne by ten młody człowiek czuł że jest słuchany i mógł wypowiedzieć swoje serce. W czasach Józefa duża liczba dzieci w rodzinie wiązała się z jednej strony z bogactwem przedłużenia rodu, ale z drugiej strony były to ręce do roboty. W narodzie pasterskim dzieci mogły być wysyłane na długie dni czy tyodnie poza dom… Dzieci które widziały, że któryś z nich jest doceniony, wyróżniony, jest otoczony troską mogły czuć się odrzucone i zmarginalizowane. Niedojrzałe umysły kształtowane przez poczucie odrzucenia poszukały mechanizmów obronnych – zazdrości, zawiści. Zazwyczaj dziecko w traumie, dziecko odrzucone będzie atakowało to, co odbiera mu kontakt z rodzicem. Dobrze jeśli jest to telefon, który rozbije, telewizor, który rozwali – coś co można odkupić, naprawić w kilka dni. Gorzej jeśli uzna że tym, co odbiera mu kontakt z rodzicem jest brat czy siostra. Bo naprawa uczuć i relacji może trwać latami!

Dzisiejsze czytanie opisuje właśnie taką tragedię. Bracia postanawiają USUNĄĆ przeszkodę dostępu do taty. Oni poszli do roboty. A Józef – uprzwilejowany został w wygodnym domu. Ojciec posyła Józefa do braci.

Bracia chwytają Józefa. Odzieraja go z tego co dostał od Ojca. Z elementu odróżniajacego go od nich. Wrzucaja do studni. Na szczeście nie zabijają go. Najstarszy z braci. Pierwszy, który pewnie doświadczył bliższej relacjiz  tatą. Jest już dojrzalszy – chroni swego najmłodszego brata od śmierci.

Potem idą jeść. Załątwili sprawę. Zobaczyli kupców i sprzedali brata – zgotowali mu los niewolnika. Kogoś bez domu. Bez rodziny. Osamotnionego. Może cieszyli się, że zemścili się na nim. Że może poczuć to odrzucenie, które oni poczuli. Sprzedali go za cenę którą Judasz sprzedał Pana. Najbliższy z otoczenia Jezusa. Jego Apostoł. Traktowny szczególnie, jak brat – sprzedał jezusa za 20 srebrników. Po ostatniej wieczerzy. Tak jak bracia Józefa po posiłku sprzedali swojego brata na niewolnictwo i śmierć w niewoli – prznajmniej tak sądzili…

Rdz 37, 3-4. 12-13a. 17b-28
Izrael miłował Józefa bardziej niż wszystkich innych swych synów, jako urodzonego w podeszłych jego latach. Sprawił mu też długą szatę z rękawami. Bracia Józefa, widząc, że ojciec kocha go bardziej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim rozmawiać. Kiedy bracia Józefa poszli paść trzody do Sychem, Izrael rzekł do niego: „Czyż twoi bracia nie pasą trzody w Sychem? Chcę cię posłać do nich”. Józef udał się więc za swymi braćmi i znalazł ich w Dotain. Oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich przybliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: „Oto tam nadchodzi ten, który miewa sny! Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożarł. Zobaczymy, co będzie z jego snów!” Gdy to usłyszał Ruben, postanowił ocalić go z ich rąk; rzekł więc: „Nie zabijajmy go!” I mówił Ruben do nich: „Nie doprowadzajcie do rozlewu krwi. Wrzućcie go do studni, która jest tu na pustkowiu, ale nie podnoście na niego ręki” – po to, by wybawić go z ich rąk, a potem zwrócić go ojcu. Gdy Józef przybył do swych braci, oni zdarli z niego odzienie – długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili do studni: studnia ta była pusta, bez wody.Kiedy potem zasiedli do posiłku, podniósłszy oczy, ujrzeli z dala idących z Gileadu kupców izmaelskich, których wielbłądy niosły wonne korzenie, żywicę i olejki pachnące; ciągnęli oni, wioząc to do Egiptu. Wtedy Juda rzekł do swych braci: „Cóż nam przyjdzie z tego, gdy zabijemy naszego brata i nie ujawnimy naszej zbrodni? Chodźcie, sprzedamy go Izmaelitom! Nie podnośmy ręki na niego, wszak jest on naszym bratem!” I usłuchali go bracia. I gdy kupcy madianiccy mijali ich, bracia, wyciągnąwszy śpiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzieścia sztuk srebra, a ci zabrali go z sobą do Egiptu.

Ewangelia pokazuje podobne postawy.

Jezus opowiada historię o gospodarzu. Pracował całe życie. Zgromadził majątek. Zainwestował w dobry biznes – stworzył winnicę. Wszystko zrobił jak trzeba, by ten biznes się powiódł. Winorośle zasadzone. Teraz oddał owoc swej pracy rolnikom. Powierzył im – wzamian za pewnien procent od dzierżawy – odpowiedni odsetek plonów. Jeśli rolnicy popracuja dobrze to i ich cześc urośnie i ta oddawana włąścicielowi. A jednak ich serca przepełniła chciwość.

Właściciel posyła sługi. A oni ich biją, zabijają, kamienują.

Właściciel musiał się co najmneij wściec. Posyła więcej sług. Ale rolnicy robią to samo. Chciwość, zazdrość, zawiść wyniszczyła ich serca. Właściciel posyłw  końcu Syna. Ma dobre intencje i dobre założenie. Ja zbudowałem to wszystko. Przygotowałem. Oddałem w dzierżawę. Przyjedzie Mój syn – dziedzic. Moja krew…

Jednakże znó zawiść i zazdrość i chciwość i pycha wygrywają. Doprowadzają do zabójstwa syna…

Właściciel gdy teraz przybedzie z armią zaprowadzi sprawiedliwosć za czyny rolników…

Dostali wiele – niemal za darmo. Nie uszanowali. I zaprowadzili prawdziwy terror. Zachowują się jak organizacja mafijna. Na zewnątrz zapracowani, zjednoczeni. Ale wewnętrznie knujacy zabójcze spiski, zjednoczeni wokół myśli o kradzieży i zbrodni…

Serce człwieka zdradliwsze jest niz wszystko inne.

Jezus nawiązuje potem do tego, jak w świecie duchowym funkcjonują faryzeusze i uczeni w Piśmie. Dostali wiele. Dostali w zarząd serca i umysły izraela. A gdy przyszedł Syn właściciela – samego Boga, to go planują zabić.

Mają twarde serca. Głuche serca. Jezus powiedział w przypowieści ze pozabijali sługi, próbują zabić Jazusa. A ostatnie zdanie tej perykopy pokazuje, że przypowieść do nich nie dotarła. Dalej chcą go pochwycić i zgładzić.

(Mt 21, 33-43. 45-46)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?” Rzekli Mu: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze”. Jezus im rzekł: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”. Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.

Każdy z nas staje po niewłąściwej stronie. Ma bardziej czy mniej zatwardziałe fragmenty serca….

Tylko Matka potrafi zawierzyc te obszary anszego zycia Bogu. POtrafi zamieszkać w naszym sercu razem z całą Trójcą i to serce poszerzać, ogrzewać, ucieleśniać. Zamieniać kamień w prawdziwe tętniące życiem tkanki.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twoej dłonie rpagnę to oddać. Ty Mamo która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.