WP22.09 Obraz Boga

Kim jest Bóg? Kim On jest?

Jeśli Bóg daje swiadectwo o Jezusie – co to znaczy?!

Dzieła, które świadczą o Jezusie – dzieła, które polecił wykonać Ojciec. JEzus je wykonuje. Podąża za tymi poleceniami.

Ludzie badają Pisma, szukajac świadectwa – i nie potrafią odczytać właściwie Słowa. Bo ono potwierdza prawdę o Jezusie.

(J 5,31-47)
Jezus powiedział do Żydów: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o mnie wydaje, jest prawdziwy. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli?

Uwierzyć i odkryć Ojca i Syna w mocy Ducha!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co ma i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i jemu przez Twe dłonie rpagnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą

WP22.08 Odnaleźć wolę Ojca

Jezus mówi dziś o woli Ojca. Pokazuje, że całą osią Jego życia jest wypełnienei woli Ojca. Podażanie za wolą Ojca. Jezus dokonuje dzieł zapisanych w Starym Testamencie – dzieł, które miały Go zapowiadać. Żydzi jednakże nie chcą w Niego uwierzyć. Nie tylko nie chcieli Mu uwierzyć ale nawet planowali Go zabić.

(J 5,17-30)
Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. Dlatego więc usiłowali żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.

Jezus wypełnia wolę Ojca. Czyni DZIEŁA OJCA. I należy Mu się cześć taka jak Ojcu, jako że jest On jedną z osób Trójcy Świętej. Jezus wskazuje na największe z dzieł Boga które dokonały się przez Jego ręce – na wskrzeszenia! I mówi o jeszcze większych dziełach – ma pewnie w myśli Zmartwychwstanie i Zbawienie. Jezus wskazuje też, że to On będzie sądził ludzi zarówno żywych, jak i tych, którzy oczekują na Niego w otchłani. JEZUS JEST ŹRÓDŁEM ŻYCIA – ŻYCIA WIECZNEGO!

On dał życie i o nikim nie zapomina. Każdy ejst ważny i wielki w Jego oczach. Każdy człowiek jest jedyny i tak samo ważny dla Boga.

(Iz 49,8-15)
Tak mówi Pan: Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię, w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą. A ukształtowałem cię i ustanowiłem przymierzem dla ludu, aby odnowić kraj, aby rozdzielić spustoszone dziedzictwa, aby rzec więźniom: Wyjdźcie na wolność! marniejącym w ciemnościach: Ukażcie się! Oni będą się paśli przy wszystkich drogach, na każdym bezdrzewnym wzgórzu będzie ich pastwisko. Nie będą już łaknąć ni pragnąć, i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów. Wszystkie me góry zamienię na drogę, i moje gościńce wzniosą się wyżej. Oto ci przychodzą z daleka, oto tamci z Północy i z Zachodu, a inni z krainy Sinitów. Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio! Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszył swój lud, zlitował się nad jego biednymi. Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.

Jeśli to dzieła świadczą o Jezusie. Jeśli to Jego działania i wydarzenia z Jego życia pokazują prawdę o Bogu, to trzeba je dogłębnie rozważać. Medytować. Jedną z dró jest Słowo Boże. Pewną odmianą rozważania Słowa jest wchodzenie wydarzenia Ewangelii wraz z Maryją przechodząc przez Tajemnice Różańca.

Różaniec jest trudny, jest pod obstrzałem złęgo. Do Różańca Maryja wzywa w bardzo wielu objawieniach. W Fatimie zapowiadałą wielką wojne ze Wschodu Europy. Wręcz wskazywała Rosję jako agresora. A jako lekarstwo podawała Różaniec! Ta modlitwa – rozważanie życia Pana wraz z Matką ma ogromne znaczenie duchowe i ogromną moc ducha.

Różaniec skłąda się ze słów z Biblii. Ojcze Nasz, Chwałą Ojcu, Zdrowaś Maryjo…. Jest przesiąknięty Biblią. Nadto idąc przez tajemnicę rozważa się poszczególne wydarzenia z życia Jezusa.  A jak mówi dziś w Ewangelii sam Jezus – właśnie te wydarzenia dają o Nim świadectwo. Pozwalaja odkrywać Jego i Ojca.

Litanijny charakter pomaga wejsć w kontemplację. Powtarzanie. Rytm. To jest sposób przebywania przed Bogiem. Uspokojone, wyciszone, pokorne przebywanie bez wielomóstwa. Bez tworzenia jakichś skomplikowanych monologów. Modlitwa pełna krzyża – prostoty, ubóstwa, pokory, posłusznego uporu duchowego. Nie ma tu nic z mędrkowania przd Bogiem. Bóg jest ubóstwem, pokorą i zależnością. Daje Siebie tam, gdzie po drugiej stronie są te same cechy. Różaniec oczyszcza i przygotowuje grunt na przyjście Pana.

Kiedys była to modlitwa prostych ludzi – dziś modlitwa każdego – zwłaszcza wielkich mistykó Kościoła! Te sprawy są zakryte przed mądrymi i roztropnymi a objawione ludziom prostego serca – to jest zasada Różańca. Prostota! Nad tym wszystkim jest ciągłe uparte wracanie do tych samych treści – wydarzeń zbawczych z życia Jezusa.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć ir ozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i Jemu to pragnę oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

WP22.07 Uzdrawiająca woda

Przedziwne są dzisiejsze czytania. Pierwsze pokazuje obraz wody. Niby wypływa z jednego punktu, z pod ściany swiątyni i płynie. Najpierw strużka, potem strumień, potem rzeczka, rzeka i w końcu wielka rwąca rzeka, przez którą nie da sie przejść. Rzeka która karmi, daje życie, zieleń, owoce…

Najważniejsze jest jednakże źródło – przybytek Pana. To co pochodzi od Boga daje życie. Pokarm ducha – Słowo i Eucharystia.

(Ez 47,1-9,12)
Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie aniał z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. Potem poprowadził mnie ów mąż w kierunku wschodnim; miał on w ręku pręt mierniczy, odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę; woda sięgała aż do kostek. Następnie znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść przez wodę: sięgała aż do kolan; i znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść: sięgała aż do bioder; i znów odmierzył jeszcze tysiąc [łokci]: był tam już potok, przez który nie mogłem przejść, gdyż woda była za głęboka, była to woda do pływania, rzeka, przez którą nie można było przejść. Potem rzekł do mnie: Czy widziałeś to, synu człowieczy? I poprowadził mnie z powrotem wzdłuż rzeki. Gdy się odwróciłem, oto po obu stronach na brzegu rzeki znajdowało się wiele drzew. A On rzekł do mnie: Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ woda dla nich przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo.

Podobna żyiodajna woda jest w sadzwce Owczej. Człowiek stara się do niej dotrzeć przez całe życie. Na pytanie Jezusa odpowiada bardzo dziwnie. Zamiast prosić o uzdrowienie chce człowieka, który by go zaprowadził. Dlaczego takiego „przyjaciela” nie am przy sobie. Może ze wzgledu na swój charakter. Na to, że donosi, pcenia innych. Jezus go uzdrawia. Człowiek idzie uzdrowiony ze swym łożem przez Jerozolimę. Spotyka Uczonych w Piśmie i dostaje reprymendę. Zaraz potem pytanie o Uzdrowiciela. Dotąd nic złego się nie dzieje. Potem JEZUS sam go spotyka. JEzus wychodzi zawsze z inicjatywą. Daje temu człowiekowi SŁOWO. Ostrzega przed grzechem… A ten człowiek co robi. Biegnie od razu do żydów by donieść na Jezusa!!!

(J 5, 1-16)
Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną. Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc żydzi do uzdrowionego: Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża. On im odpowiedział: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź. Pytali go więc: Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź? Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i doniósł żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat.

JEzus karmi człowieka Słowem i swym Ciałem. Dziś szczególnie widać SŁOWO. CO zrobić, by nie potraktować Słowa Jezusa tak jak ten człowiek. Nie postawić go niżej niż wsłasne JA!

Jezus wypełnił SŁOWO Starego TEstamentu do smego końca. Całe Słowo Ojca i wszelkie zapowiedzi proroków. Zatem neiznajomośc tego Słowa jest neiznajomością Biblii. Nie podążanie za tym Słowem jest działaniem jak ten uzdrowionyz dzisiejszej Ewangelii. A ponieważ JEzus to Słowo, które stało sie ciałem, zatem trzeba je poznawać ze czcią – na klęczkach.

Praktyka chrześcijańska podaje wiele dróg wchodzenia w relacje z Bogiem przez Słowo. Droga Medytacji Słowa zazqwyczaj skąłda się kolejnych kroków. Z wyjścia od tego co przyziemne, co zależy do człowieka, co jest przez człowieka kontrolowalne i powolnego wchodzenia w to co kontroluje Duch Święty. By w koću zanurzyć się w kontemplację. Kontemplację która jest tylko i wyłącznie darem Boga. Człowiek sam z siebie nie może jej wytworzyć, wywołać…

Zaczyna się zatem od 1. Wyciszenia, 2. Uświadomienia sobie obecnosci Boga.

Następnie 3. Adorowania Boga w obecnego – duchowego upadnięcia do Jego stóp, by potem 4. Wypraszać DAR i ŁASKĘ spotkania w medytacji Słowa. Bo to nie jest coś co od nas pochodzi. Medytacja i Kontemplacja to dary do Boga.

Wtedy można dopiero 5. Zanurzyć się w lektuę fragmentu Słowa. Po poznaniu treści Słowa jako całosći, można powoli zanurzać się w 6. rozumowe rozważanie. Przyglądać się osobom, wydarzeniom, postawom, przediotom, relacjom, słowom, dialogom.

Z takiego rozważania odniesionego do swojego zycia powinien wypłynąć 7. Dialog z Bogiem, by powoli ustepować 8. Wnoszeniu ducha ku Bogu w kontemplacji. 9 By na końcu zastosować to Słowo w życiu. Nie tak jak bohater Ewangelii, ale tak jak robił to Jezus – WYPEŁNIĆ TO SŁOWO DO KOŃCA.

Słowo zakiełkuje tylko w sercu pokornym. Do medytacji trzeba przygotować SIEBIE a nie BOGA. Owocem Medytacji ma być zmiana we mnie a nie w Bogu, który jest samą Miłością.Trzeba wciąż pamiętać, że medytacja i kontemplacja to łaska. Ona pochodzi od Boga i jest JEGO darem. Dlatego trzeba ten dar wyprosić, ale i wyciszyć się, otworzyć na BOga, by móc go rpzyjąć gdy zostanie nam dany.

Rozmowa z Bogiem polega najpierw na SŁUCHANIU JEGO SŁOWA i potem na odpowiedzi na TO SŁOWO. Wykonaniu tego Słowa w czynie.

Najlepszą nauczycielką jest Ta, która wciąż przyjmowała Słowo i rozważała je w swoim sercu.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i Jemu pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupęłności mi wystarczą.

WP22.06 Modlitwa jak tlen

Modlitwa Chrześcijańska jest jak powietrze, którym oddycha Ducsza człowieka, Eucharystia to pokarm, który pozwala by nie umarła  głodu. Bóg w świecie duchowum karmi nas i syci w przedziwny sposób. Daleko bardziej niezależny od człowieka niż w świecie materialnym. Drogmi, które wymagają od człoiwkea ogromu pokory i Wiary!. Bo skutkó modlitwy nie widać od razu, jak gwoździw wbitego w dekę, czy odpowiedzi na podanie w urzędzie. Skótków pokarmu Eucharystycznego dla duszy także nie widać namacalnie, w postaci poczucia nsycenia, zaokrąglonego brzucha. W świecie ducha potrzeba pokory i oczu wiary.

Bóg  historii Zbawienia dawał symbole, które pomagaja odczytać Jego działanie w przestrzeni ducha. Manna z Nieba. Bó gprowadził Naród Wybrany przez 40 lat. KArmił ich Manną, aż w końcu dotarli do krainy, gdzie mogli się sami wykarmić. Przygotowywał ich. Uczyła dzicięcego zaufania.

(Joz 5, 9a. 10-12)
Pan rzekł do Jozuego: „Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską”. Rozłożyli się obozem Izraelici w Gilgal i tam obchodzili Paschę czternastego dnia miesiąca wieczorem, na stepach Jerycha. Następnego dnia Paschy jedli z plonu tej krainy, chleby przaśne i ziarna prażone tego samego dnia. Manna ustała następnego dnia, gdy zaczęli jeść plon tej ziemi. Nie mieli już więcej Izraelici manny, lecz żywili się tego roku plonami ziemi Kanaan.

Potem Jezus widząc wielkie tłumy robi to samo. KARMI CHLEBEM! Łamią i dzielą ten chleb, a zaostaje więcej ułomków, niż pierwotnie było bochenków. Kilkuanaście razy większa objętość ułomków. Zostają UŁOMKI, czy Bóg karmi nadobficie. W nadmiarze. Wylewa ogrom łask. Nie daje kropelki, okruszków z Pańskiego stołu, ktre by Mu zbywały. Daje garściami!

W świecie ducha daje pokarm który nasyca DUCHOWO. W Ewangeliach o rozmnożeniu słychać zdania, że ci LUDZIE BYLI JAK OWCE POZBAWIONE PASTERZA. Byli przezde wszystkim ZAGUBIENI! Jezus nakarmił ich Słowem a potem nakarmił ich fizycznie chlebem! Byli chaotyczni, poróżnieni, zagibieni. A potem po Słowie Pana Siadają w grupach, razem, w porządku, zorganizowani!

W Eucharystii doświadczamy obu stołów. STOŁU SŁOWA i STOŁU CHLEBA. Przychodzimy jak owce nie majace pasterza a wychodzimy jako wspólnota. Pojednani z Bogiem i Ludźmi. Oczywiscie jeżeli przeżywamy Eucharystię świadomie i z wiarą!

(2 Kor 5, 17-21)
Bracia: Jeżeli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.

W Eucharystii jest bardzo mało rzeczy materialnych. Cały akcent położny jest na Słowa, gesty odpowiedzi i na Chleb i Wiino. Na tą odrobinę chleba i parę kropel wina.

A wtych kroplach wina jedna kropelka wody sybolizujaca nasze niedoskonałe i ułomne człowieczeństwo.

Eucharystia przenika całą rzeczywistość człowieka. Uświadamia, że wieczność – przestrzeń duchowa jest wielokrotnie ważniejza od tego preludium teraz na ziemi. OD tego wstępu, drogi pielgrzyma, którą przechodzimy dziś. Przestzeń Eucharystii jast tak głęboka, że całę anuczanie Koscioła podprowadzi nas moze pod próg tego miterium (JPII „Redemptor Hominis”).

Eucharystia to największy ze skarbów, dlatego wymaga największej walki duchowej. Walki o skupienie. O trwanie myślami przy ołtarzu i Słowie. O wejscie w głebie. W kościłołach całego swiata odbywa się codziennie wielka duchowa wojna o rozproszenie uczestników Eucharystii. O wyrwanie ich serc i umysłów. Oderwanie od Ołtarza. By człowiek tylko przewegetował i nie odkrył jak Pan jest dobry – bo to odkrycie napełnia radoscią i dodaje ogromu łąsk i sił:

(Ps 34 (33), 2-3. 4-5. 6-7)
REFREN: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Wysławiajcie razem ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Eucharystia to walka – to modlitwa UKRZYŻOWANA – ona musi kosztować. JEst ukrzyżowana, bo jest autentyczna i prawdziwa!

Eucharystii towarzyszy nieodzownie modlitwa. JEst nieustannych oddychaniem dcuhowym gdy człowiek żyje w świecie pomiędzy kolejnymi wizytami przy Stole Eucharystycznym. MOdlitwa stopniowo przemienia, nastraja człoiwieka, ukierunkowuje.

Bez modlitwy postępuje powolny kryzys wiary człoiwieka, kryzys Boga w świacie. Rodzą się agresje i wojny.

Modlitwa ładuje akumulatory duchowe. JEdna chwila adoracji daje wiecej sił niż tysiace aktywnosci i działań. Modlitwa, Adoracja, daje siłę by pomóc drugiemu człowiekowi.

Modlitwa to przebywanie z Bogiem, bo Bóg chce z nami przebywać. Zwłaszcza z nami słabymi. Celnikami i grzesznikami współczesnego swiata. On chce z nami jadać. Być. Przyciągać do siebie. On chce nas wysłuchać. Nie zadufanych w siebie Faryzeuszów, czy Uczonych w Piśmie, którzy ośmielaja się go puczać i korygować. Ale chce słuchać bólu serca człowieka, chce się wsłuchać w nasze cierpienie, trud, przeciwności i poczucie odrzucenia. On chce się z nami mimo szemrań ze świata, On zasiądzie z nami do ejdnego stołu. Mimo głosów hejtu ze swiata, wytykania palcami błędów, On się nie zrazi. Oficjalnie, bez ukrywania zasiadzie z nami do stołu. On doświadczył największej miłości od grzeszników. Tego, że ludzie prawdziwie się modlili – właśnie ci celnicy i grzesznicy. To Oni, a nie faryzeusze posługiwali Mu, obmywali stopy olejem i wycierali włosami. Oni autentycznie ciesząc się ze spotkania z Nim wyprawiali uczty…! Podejmowali działania miłosierdzia dzieląc się swym majątkiem z potrzebującymi. To ludzie mali, grzeszni rozmawializ  Bogiem twarzą w twarz, a nie knuli podstępy w zaciszach pałący i przy naradach świątynnych.

W chrześcijaństwie tym który pierwszy wychodzi i pociaga do modlitwy jest sam Bóg. To on incjuje i daje natchnienei do modlitwy. On pociaga do dialogu. I prawdziwie rozumiana modlitwa ma dokonać przemiany WE MNIE a nie w BOGU! Bóg mnie kocha i jego nastawienie do mnie jest pełne Miłości. Jego nie trzeba zmieniać. To ja się często muszę zmienić. Dlatego w modlitwie chrześcijańskiej trzeba więcej SŁUCHAĆ niż MÓWIĆ. Dlatego też tak mocno opiera się ona o Słowo Boga. Treścią modlitwy są najcześciej słowa z Biblii, albo słowa okreslajace misterium Boga. To jak On Zbawił Świąt. Treścią jest też moje życie – bo jestem elementem historii zbawienia… Aż po Paruzję, żyjemy w czasach ostatecznych. Każdy dzień i minuta mojego życia to element hostorii zbawienia. W Bogu wszelkie me pragniena są zawarte – tlko każde na swoim miejscu. Wszystko ejst odpowiednio poukładane. Dlatego trzeba z Nim rozmawiać, ustalać. Dopytywać o najelpszą z dróg.

Modlitwa zaczyna się od Ojca, zanoszona jest przez Syna i w Duchu…

Przede wszystkim modlitwa to droga nawracania. Zawracania, gdy pobłądzę. Droga oczyszczania. Nie można na niej być gadatliwym. Ojciec czeka aby nas przytulić do serca. On pragnie nas mieć w ramionach. Nie chce naszych wyjaśnień. On wszystko wie. Wszystko przenika swoja obecnością. Największym problemem człowiek jest to, że nie potrafi przyjąć. ŻE CHCE SAM WSZYSTKO ZROBIĆ. Odchodzi jak syn amrnotrawny albo buntuje się jak ten, który pozostał w domu. Bóg pozwala na jedno i drugie. Na drogi które mają na powrót doprowadzic człowieka do jedności.

(Łk 15, 1-3.11-32)
W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”.

Uczyń mnie choćby niewolnikiem.

Weź Mamo i rpzyjmij całą wolnosć moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca wobec mnie rozporządzja tym wszystim. Pragnę być jednym z Twych niewolników. ZArządzja mym życiem. Przynieś mi tylko, o Wszechpośredniczko, Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wsytarczą.

WP22.05 NiePokalana żadnym grzechem

Dziś uroczystość Zwiastowania. Słowo stało się Ciałem Pana. Bóg przychodzi z propozycją Zbawienia ludzkości i uzaleznia kolejne kroki od tak lub nie Maryi. Pewnie w jakiś sposób jest pewien Jej decyzji, bo Ona nigdy nie popełniła grzechu. Cały czas była otwarta na Boże Słowo i wypełniała je bez zastrzeżeń. Ona jedyna jest stworzona dla Boga i powołana do bycia Matką Boga. Ale także do bycia Rajem Boga. W Niej Bóg sobie niesamowicie upodobał. W Niej całą Trójca pragnie być. Więc zapraszając Maryję do siebie jako Jej niewolnik zaprasza się całą Trójcę. Bo w Niej mieszka całą Trójca.

Ona nie opierała się woli Boga. Nie zapierała się jak Achaz. Współdziałała i współdziała wciąż z łąską. Wykorzystuje każdą łąskę i każdy dar od Boga. Wykorzystuje go w pełni. Na 100%.

(Iz 7, 10-14)
Pan przemówił do Achaza tymi słowami: „Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Otchłani, czy to wysoko w górze”. Lecz Achaz odpowiedział: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”. Wtedy rzekł Izajasz: „Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami”.

Jej postawa to pełnienie woli Boga. Jej stałe nastawienie serca to wypełnianie woli Najwyższego Boga:

(Ps 40, 7-8a. 8b-10. 11)
REFREN: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi,
ale otworzyłeś mi uszy.
Nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.

W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca,
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twej wierności
przed wielkim zgromadzeniem.

Bóg wybrał Ją do bycia Matką Zbawiciela. W Jego żyłach płynie częściowo Jej krew. On ukształtuje się w Jej łonie. W Jego genach będą Jej geny. W Jego postawach Jej wychowanie i postawy. Bóg Wszechmogący powierza się w delikatne i ubogie dłonie kobiety gdzieś na krańcach ówczesnego świata…!

Ofiara tego Ciała, które w Niej się kształtuje, które rozwija się w Jej łonie będzie ofiarą przebłagalną za cały świat! Za wszystkie grzechy ludzkości.

(Hbr 10, 4-10)
Bracia: Niemożliwe jest to, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto Chrystus przychodząc na świat, mówi: „Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: „Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże”. Wyżej powiedział: „Ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzechy nie chciałeś, i nie podobały się Tobie”, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją”. Usuwa jedną ofiarę, aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

A to wszystko dokonało się w wyniku pozytywnej odpowiedzi na wezwanie Boga. W wyniku Jej FIAT. Bóg ma nieprawdopodobne drogi. Drogi Boga są niewyobrażalnie daleko od sposobów, zamysłów i dróg człowieka.

(Łk 1, 26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł.

To co Anioł Jej zwiastuje, to co zapowiada i stara się wyjaśnić przekracza wszelka ludzką percepcję. Przechodzi wszelkie pojęcie. Z Ducha Świętego z całej Miłości naprzyrodzonej połączonej z Nią – całą miłością Stworzenia – zapoczątkowuje się życie Boga-Człowieka. Miłość Nadprzyrodzona i Stworzona Uosobiona! Największy cud ludzkości. Tak mało rozpoznawany. Tak mało zachwytu jest w świecie nad tym wydarzeniem. A to zmieniło dzieje WSZECHŚWIATA!

Tylko Ona wie, co wówczas czuła, jak przeżywała ten czas. Tylko Ona może uchylić rąbka tajemnicy swoim sługom. Tym, którzy Jej się całkowicie zawierzaja – bez zastrzeżeń – jako Jej niewolnicy.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mma i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporzadzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wsytarczą.

WP22.04 Być twarzą w stronę Boga, nie plecami

Rozwój duchowy to ciągła wędrówka. Ciągłe wspinanie się na szczyt. Ciągłe wchodzenie w górę. Czasem bardzo mozolne – wydaje się że stoje w miejscu miesiacami. A jednak ciągle – milimetr po milimetrze na szcyt Golgoty.

Na świecie jest wiele wgórz prócz Golgoty. Na Golgotę też prowadzi wiele duchowości, wiele dróg. Jednakże żeby wejsć trzeba pozostać wiernym jednej i nią się sukcesywnie przedzierać. Skakanie z jednej and rugą. Schodzenie w dół i ponowne rozpoczynanie marszu inną drogą, która z pozoru wydaje się być łatwiejsza pooduje, że koniec końców nie dociera się na szczyt.

Koneic życia zastaje człowieka gdzieś w połowie drogi…

Największa wygraną złego ducha jest zasianie w naszym sercu ziarna zniechecenia. Ciekawości co do innych dróg i duchowości, by odciagnać od tej ścieżki an której ejsteśmy. Pokazanie, że za płotem „trawa jest bardziej zielona”. W tej czy tamtej wspólnocie czy duchowości ludzie idą jakoś lepiej i szybciej…!

Jeśli jest to droga Boża – to przez wytrwałość dotrę nią na szczyt! JEzus tyle razy wołał WYTRWAJCIE. Kto wytrwa do końca, ten bedzie zbawiony. WYTRWAJCIE w MIŁOŚCI. Wytrwajcie w dordze do samego końca. Zaprzyj się samego siebie, uprzyj się, weź swój krzyż i idź DROGĄ KRZYŻA NA SZCZYT GOLGOTY!

Duchowość „słomianego zapału” prowadzi donikąd!!!

Postawy, nastawienie do życia, postępy w duchowości nie zodobywa się przez intelektualizowanie ale przez konkretne ćwiczenia duchowe. Trwanie w łąsce, posty, modlitwę, wyrzeczenia, pracę nad swymi wadami.

ZNIECHĘCENIE JEST JEDYNĄ PRZEGRANĄ!!! Duchowa kropla drąży najtwardszą skałę!

Praca nad motywacją serca. Nad postawą – to jest podstawa kroczenia drogą rozwoju duchowego.

Żeby zarówno ten, kto udziela ćwiczeń, jak ten, kto je odprawia, mogli sobie wzajemniepomóc i osiągnąć korzyści, trzeba założyć, że każdy dobry chrześcijanin powinien chętniej ocalićzdanie bliźniego niż je potępić. A jeżeli nie może go uratować, to pyta, jak on je rozumie, a jeżelirozumie źle, poprawia go z miłością. Jeżeli to nie wystarczy, poszukuje wszelkich środkówstosownych, żeby tamten dobrze je zrozumiał i ocalił samego siebie. (ĆD 22)

Zniechecenie i chodzenie ciągle innymi drogami. O tym właśnie mówi I czytanie. Człowiek zniechecony zawraca. Obraca się do BOGA PLECAMI a nie TWARZĄ. Idzie w złym keirunku! Bóg woła. Przywołuje. PRóbuje dotrzeć. Posyłą sługi… A człowiek ciągle swoje. Cięgle tyłem idzie w dół GOlgoty, bo spodobało mu się zmienić ścieżkę…

(Jr 7, 23-28)
Tak mówi Pan: „Dałem im przykazanie: „Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze wiodło”. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli za zatwardziałością swych przewrotnych serc; obrócili się plecami, a nie twarzą. Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkie moje sługi, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorsi niż ich przodkowie. Oznajmisz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I powiesz im: „To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust”.

Zawrócenie naraża człowieka na dialog z ojcem kłamstwa. Z szatanem. Może doprowadzić człowieka do grzechu przeciw Duchowi Świętemu. Do widzenia w Bogu źródła zła. Do kompletnego zagubienia i zbłądzenia. Zamiast wspinać się po skale na szczyt Golgoty, człowiek wygodnie biega po bagnach. Niby płasko, miękko pod nogami. Ale jeden nieuważny krok – i śmierć! Człowieka zagubiony widzi w przyjemności swój ratunek i odrzuca wspinaczkę zakłądajać, że to zemsta złego boga…

Zaczyna przypisywać działaniu Boga, że dzieje sie to przez Belzebuba!!!

(Łk 11, 14-23)
Jezus wyrzucał złego ducha z człowieka, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: „Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy”. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: „Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i Szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza”.

Trzeba się wpatrywac w Matkę. Ona dostała obietnice miecza w sercu – nie cofnęła się. Ona wraz z Józefem uciekła w ostatnie miejsce jakie mógł sobie wyobrazić izraelita – do Egiptu. Ona poszukiwała Jezusa w swiatyni. Ona szła za nim drogą na Golgotę. Ona trzymałą jego zwłoki na swoich kolanach… Nie cofnęła się – szła cierpliwie i wytrwale…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszyskto to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to odać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miołość i Łaskę a one w zupełnosći mi wystarczą.

 

 

WP22.03 Trwanie

Wytrwanie w pokusach. Trwanie jak skała. To jest jeden z celów duhowych. Fundamenty są bardzo trwałe i podkreśla je Jezus. Słowo Boga jest niemienne. Jego polecenie, jego nakaz, przykazanie jest stałe i trwałe. Tak samo i człowiek – może się uczepić Słowa Boga i tak trwać mimo pokus i straszenia przez złego ducha. Mimo wszelkich ataków szatan takiemu człowiekowi nic nie grozi.

Szatan cięgle uderza w człowieka by wytrącić go z tego stanu duchowej równowagi, stałosci, spokoju, bezpieczeństwa. Stara się człowieka wystraszyć zmorami przeszłości. Tym, że coś się już tyle razy nie udało. Tyle razy zostałem zaatakowany i przegrałem. A jak mu sie nie udaje to tak samo próbuje porwać człowieka w świat marzeń. Cel uświęca środki. Nagnij to czy tamto przykazanie a efekty będą osząłamiajace. Bedziesz niesamowty, niezwykły, złapiesz Boga za nogi. Szatan wytrąca człoiwieka z tu i teraz w świat myśli i założeń, w swiat w którym człowiek NIE KIWNIE NAWET PALCEM. Albo się Boi albo żyje marzeniami.

A tymczasem rpawdziwe pole do działania jest tu i teraz trwajac przy Bożym Słowie, które jest niemienne:

(Mt 5, 17-19)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim”.

Bóg daje cżłowiekowi łąskę chwili i miejsca. NA konkretny moment życia i konkretne położenie w którym jest. Szatan wygrywa, gdy człowieka z tego miejsca odciągnie. Doprowadzi do zmarnowania i zmarnotrawienia bezpowrotnego tych darów.

Boże przykazania można WYPEŁNIĆ – przekuć w czyn tylko TU i TERAZ. Przeszłosć z jej strachami ejst za nami – i nie da się tam wrócić. Przyszłość jest też tylko w planach i marzeniach. Mało kiedy ejst taka jak człoiwke sobie zamarzył i zaprojektował. Życie weryfikuje marzenia. Czyn miłości można wypełnić tylko tu i teraz świadcząc samym soba o Bogu żywym i prawdziwym:

(Pwt 4, 1. 5-9)
Mojżesz powiedział do ludu: „A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców. Patrzcie, nauczałem was praw i nakazów, jak mi rozkazał czynić Pan, Bóg mój, abyście je wypełniali w kraju, do którego idziecie, by objąć go w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach, powiedzą: „Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny”. Bo któryż wielki naród ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż wielki naród ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję? Tylko się strzeż bardzo i pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy, by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków”.

Chrystus przez swe Słowo – czasem gorzkie i trudne – rozjaśnia sprawy, umacnai człowieka, raduje serce.

Szatan przez swe słowo – które nieraz wydaje się być pobłażliwe – zagłusza prawdę, wykrzywia, osłabia chęci, przygnębia i zniechęca – odciąga od Słowa Boga.

Bóg daje łaskę – a naszym zadaniem jest ja ropoznać i wykorzystać. Trzeba się starać najpierw o Królestwo Boże i jego sprawiedliwość, a wszytko inne bedzie człowiekowi dodane. Gdzie indziej Ewangeli przypomni, że dosyć ma dzień swojej biedy, żeby człowiek poddawał sie żalom i smutkom i jeszcze dodawał… Życie w żalach i biedach powoduje że człowiek traci zaufanie we wszechmoc Boga. Zakłada że sobie nie poradzi, ze nawet Bóg sobie nie poradzi z tym problemem który przede mną stoi. Szatan zasiwa wątpliwość we wszechmoc Boga w sercu człowieka. Bóg jest większy do szatana i już wygrał. Natomiast szatan próbuje pokazać człowiekowi, że jest siłą równoważną Bogu. Je jest jakiś balans między dobrem i złem na swiecie na który zarówno Bóg jak i szatan mają wpływ. A tak nie jest. Bóg wygrał. Przez miłość do człowieka dał wolną wolę i pozwala człowiekowi decydować między złem i dobrem. Nie chce człowieka zniewalać.

Drogą walki jest częsta modlitwa, kontemplacja, zasłuchanie w Boga. Oddanie czasu tylko dla Boga. Nastawienie serca. Życzliwe nastawienie na słuchanie Boga:Żeby zarówno ten, kto udziela ćwiczeń, jak ten, kto je odprawia, mogli sobie wzajemniepomóc i osiągnąć korzyści, trzeba założyć, że każdy dobry chrześcijanin powinien chętniej ocalićzdanie bliźniego niż je potępić. A jeżeli nie może go uratować, to pyta, jak on je rozumie, a jeżelirozumie źle, poprawia go z miłością. Jeżeli to nie wystarczy, poszukuje wszelkich środkówstosownych, żeby tamten dobrze je zrozumiał i ocalił samego siebie. (ĆD 22)

Tą która całe życie byłą zasłuchana i żyła tu i teraz nie marnujać żadnej Bożej łaski – jest Maryja. Ona uczy swoich niewolników miłości takiej włąśnie postawy zycia. Takiego nastawienia i funkcjonowania.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wsyatrczą.

 

WP22.02 Ludzki projekt na życie

Święty Ignacy w swiczeniach uchownych nawołuje do otwartości, do słuchania, do wchodzenia w relację z drugim człowiekiem. Dzisiejsze czytania pokazują, jak łatwo jest człowiekowi z postawy otwartości i posukiwania odpowiedzi wejśc w rolę tego, który juz wszystkie odpowiedzi ma. Wejść w sposó życia w którym człowiekowi wydaje się że ma najlepszy projekt na swoje życie i trzeba go tylko zrealizować. Nawet jeśli alwiruje się na granicy dobra i zła. Nawet jeśli raz ze łzami w oczach błaga się o litość, by nie ponieśc kary za milionowy dług, a za kilka minut dusi się drugiego człowieka, by oddał mikroskopijny dług.

By wejśc w kondycję człowieka trzeba postawić cel, który nakreślił św. Ignacy na początku ćwiczeń:

Żeby zarówno ten, kto udziela ćwiczeń, jak ten, kto je odprawia, mogli sobie wzajemniepomóc i osiągnąć korzyści, trzeba założyć, że każdy dobry chrześcijanin powinien chętniej ocalićzdanie bliźniego niż je potępić. A jeżeli nie może go uratować, to pyta, jak on je rozumie, a jeżelirozumie źle, poprawia go z miłością. Jeżeli to nie wystarczy, poszukuje wszelkich środkówstosownych, żeby tamten dobrze je zrozumiał i ocalił samego siebie. (ĆD 22)

Człowiek w relację z Bogiem i drugim wchodzi ciągle z jakimś projektem swojego życia i swoich zysków, które maja wynikać z tej relacji. Tak nas dziś uczy świat. Co ja na tym zyskam. Inny problem jest taki, że szuka się doświadczeń innych. Świat przejawia potężny głód dobrych dowiadczeń i swiadect. Tylko, że szuka u nie tych „proroków” u których powinien. Blogi, Vlogi, Twity, facebook. Blogerzy są większymi eskpertami w dziedzinie, niż naukowcy, którzy poświęcili lata na badania. Do programów telewizyjnych, rozmów, zaprasza sie ludzi, którzy uważają siebie za ekspertów, a ledwie liznęli teamtu. Mało kto w ciszy serca pyta Wszechwiedzącego, jak On to widzi. Jak on widzi mój problem, z którym się zmagam. Mało kto podejmuje wysiłek poszukiwania! Łatwe rozwiązania, wpisanie zdania w wyszukiwarkę i wiara w to, że wyskoczyło coś co mi pomoże…

Z czasem człowiek szarpany różnymi prądami staje się cyniczny, sceptyczny nawet wobec prawdziwych eskpertów, zaczyna być złośliwy, śliski w postepowaniu – przewrotny. Powoli stacza się w otchłan rozpaczy. Nawet gdy wydaje mu się, że jest królem życia. To w zaciszu domu ociera łzy rozpaczy z policzków.

To co na zewnątrz, to co widoczne dla świata jest super, pełne emocji, pełne wielkich obietnic, łęz skruchy. A potem w zaułku wbija się nóż drugiemu. Nóż hejtu, złośliwości, obmów… Czy mam przebaczyć aż siedem razy. Nie! Aż siedemdziesiat siedem – ZAWSZE…

(Mt 18, 21-35)
Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?” Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”.

Człowiek jak to mówił ks. Pawlukiewicz – lubi „brnąć w niejasnosci, by wywołać poczucie głębi”. Swojej głębi. A Bóg woła ku prostocie. Wychwala Boga nieba i ziemi, ze tajemnice Króletwa objawił ludziom PROSTEGO SERCA! Człowiek zaczyna wchodzić w pojęcie REALIZMU, który jest wykrzywionym. Bo rpawdziwy realizm to stawanie w PRAWDZIE. Realizm życia jest tam, gdzie człowiek stoi w prawdzie. Gdzie spędził godziny w ciszy sam na sam ze Żródłem Całej Prawdy. MAterializm – sztuczny realizm – że bez pieniędzy nic się nie da, że wszystko ma swoja cenę, prowadzi koniec końców ku ROZPACZY i ROZDARCIU! Prawdziwy, Boży, realizm to stawanie w prawdzie, usuwanie dysonansów, rozdarć, harmonizowanie i droga do SZCZĘŚCIA. Poczucia, że we mnie nie ma sprzecznosci, przewrotności!

Jak mówi Biblia, wszystko rodzi sie z serca. Czyny. Nie można udawać dobrego od 10:00 do 11:15 jak mnie widzą inni, a potem 11:30..12:00 okładać pięściami, czy wyzwiskami swojej rodziny, w zaciszu domu. Taki dysonans rzuca serca i wnętrze raz w ogień, raz w wodę. Człowiek na zewnątrz piękny i pachnacy, ale serce jest potrzaskane, posiniaczone, z zadrami i ranami.

Duchowość chrześcijańska proponuje odwrtona drogę. Ku głębi. Ku sercu. To ono ma być zdrowe, spokojne, radosne, ciche. A jak tak się stanie to i ciało będzie emanować spokojną radością. To oczy będą przyciągały spojrzenia i powodowały, że rozmówca będzie sobie zadawał pytania – skąd w nim taki spokój? Skąd on to ma? Tak się głosi Ewangelię! Zaczynajac od własnego serca. Przebazcają Siedemdziesiat siedem razy.

Bóg nieraz tchnieniem swych warg rozwala nam lód pod nogami. Nawet jeśli wydaje nam się że to półmetrowa warstwa stabilnego gruntu. I wpadamy w lodowatą wodę. Walczymy o życie. Poznajemy siebie. Poznajemy nasze jasne i mroczne strony. Bóg robi to, bo wie, że czas naszego zycia na ziemi jest ograniczony. Czas naszego opamiętania jest bardzo którki. Niedługo przyjdzie nam stanąć przed decyzją – niebo. czy piekło. Czym jest 100 lat życia wobec wieczności! Człowiek walczy, buntuje się, ale z czasem odkrywa, że to było dobre i potrzebne doswiadczenie. Tak jak Piotr – rybak z doświadczeniem – po nieudanym połowie, zarzuca sieć w jezioro. Nie o tej porze co trezba, skłoniony do tego przez Jezusa – cieślę, który może nigdy nie złowił jednej ryby. Ale jednak – zarzucił ze wzgledu na to kim wewnętrznie jest Jezus. Ze względu na to co płynęło z serca Jezusa.

Bóg sprawi, że zapąłcę cenę życia, ale za coś bezcennego – za spotkanie i zycie wieczne z Nim. Zapłącę cenę wyrzeczeń, walki z sobą. Poświęcenia życia na poszukiwanie Jego Oblicza. Mógłbym przecież żyć jak świat. Ale ja poświęcam swoje życie. Płącę cenę życia – wchodząc na drogę chrześcijańskiej pracy nas sobą.

Bóg wiele razy łamał serca i uzdrawiał serca właśnie na pustyni – na pustkowiach. Na pograniczu życia i śmierci. Przejscie przez pustynie jest warunkiem dojscia do Ziemi oBiecanej. I my dziś trwamy na pustyni Wielkiego Postu. Pracujać nad swoim sercem.

Jest coś z pracy wewnętrznej pokornego serca, gdy przeczyta się pierwsze czytanie. GDy poptrzy się na nie w kontekście mojego modlącego się serca. Czy mam już w sobie taką pokorę totalnego zdania się na Boga i Jego łaskę:

(Dn 3, 25. 34-43)
Powstawszy, Azariasz tak się modlił, a otwarłszy usta, mówił pośród ognia: „Nie opuszczaj nas na zawsze – przez wzgląd na święte Twe imię nie zrywaj Twego przymierza. Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia, przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama, sługę Twego, Izaaka, i Twego świętego – Izraela. Im to przyrzekłeś rozmnożyć potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek nad brzegiem morza. Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów. Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin i doznać Twego miłosierdzia. Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Jak całopalenia z baranów i cielców, i z tysięcy tłustych owiec, tak niechaj dziś będzie nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba! Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu. Teraz zaś idziemy za Tobą z całego serca, odczuwamy lęk przed Tobą i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławnym, Panie!”

Trezba wejść całemu w to spotkanie z Panem. Przeżyć je w ciszy i samotnosci spotkania. Jeden an jedne – ja i Pan. Efektem tego spotkania przeżytego głęboko bedzie to, że wyjdę odmieniony – inny.

Tą która może prawdziwie ukształtować serce jest Matka. Jej trzeba się powierzać – to najlepsza droga ku przemianie, uzdrowieniu uspokojenuiu emocji, ku świętości.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga, przez Twoje dłonie, o Wszechpośredniczko, wszystko to otrzymałem. Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo tym wszytkim rozporządzaj, bo ty znasz wolę Boga wobec mnie. Pragnę być twoim niewolnikiem – zarządzaj każdym aspektem mojego życia. Każdym be wyjątku. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

WP22.01 Wejść z prostotą

Uwaga wstępna jaką Ignacy podaje na początku ćwiczeń brzmi:

Żeby zarówno ten, kto udziela ćwiczeń, jak ten, kto je odprawia, mogli sobie wzajemnie pomóc i osiągnąć korzyści, trzeba założyć, że każdy dobry chrześcijanin powinien chętniej ocalić zdanie bliźniego niż je potępić. A jeżeli nie może go uratować, to pyta, jak on je rozumie, a jeżeli rozumie źle, poprawia go z miłością. Jeżeli to nie wystarczy, poszukuje wszelkich środków stosownych, żeby tamten dobrze je zrozumiał i ocalił samego siebie. (ĆD 22)

Ciakwe jest to stwierdzenie Ignacego w kontekście dzisiejszych czytań. Bóg mówi do człowieka poprzez proste znaki. Nie szuka skomplikowanych, wydumanych dróg. Ewangeli mówi wręcz, że błogosławieni są ludzie prostego serca, bo to im objawiona jest całą głebia. Nie uczonym.

„Żywy Bóg, pragnie mówić do żywego człowieka”. Bo Bóg pragnie Spo-Tkania. Wspólnego tkania tych nitek łączących człowieka z Bogiem. A to tkanie opiera się  bardziej na słuchaniu niż mówieniu, bardziej na posłuszeństwie niż poszukiwaniu własnych rozwiązań, bardziej na doświadczeniu wydarzenia niż tylko opowiadaniu o nim.

W kontekście tych słów niesamowite jest pierwsze czytanie. Są ci którzy słuchają i mitywują do działania, jak niewolnica, czy żona Naamana, albo prorok który przez posłańca posyła wiadomość. Sa i ci, którzy chcą mówić i widza tylko Siebie, jak poczatkowo Naaman, czy król izraelski oburzony prośbą o uzdrowienia.

(2 Krl 5, 1-15a)
Naaman, wódz wojska króla Aramu, miał wielkie znaczenie u swego pana i doznawał względów, ponieważ przez niego Pan spowodował ocalenie Aramejczyków. Lecz ten człowiek – dzielny wojownik – był trędowaty. Aramejczycy podczas napadu łupieskiego uprowadzili z ziemi Izraela młodą dziewczynę, którą przeznaczono do usług żonie Naamana. Ona rzekła do swojej pani: „O, gdyby pan mój udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten by go wówczas uwolnił od trądu”. Naaman więc poszedł oznajmić to swojemu panu, powtarzając słowa dziewczyny, która pochodziła z kraju Izraela. A król Aramu odpowiedział: „Ruszaj w drogę! A ja poślę list do króla izraelskiego”. Wyruszył więc, zabierając z sobą dziesięć talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań na zmianę. I przedłożył królowi izraelskiemu list następującej treści: „Z chwilą gdy dojdzie do ciebie ten list, wiedz, iż posyłam do ciebie Naamana, sługę mego, abyś go uwolnił od trądu”. Kiedy przeczytano list królowi izraelskiemu, rozdarł swoje szaty i powiedział: „Czy ja jestem Bogiem, żebym mógł uśmiercać i ożywiać? Bo ten poleca mi uwolnić człowieka od trądu! Tylko dobrze zastanówcie się i rozważcie, czy on nie szuka zaczepki ze mną?” Lecz kiedy Elizeusz, mąż Boży, dowiedział się, iż król izraelski rozdarł swoje szaty, polecił powiedzieć królowi: „Czemu rozdarłeś szaty? Niech on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu”. Więc Naaman przyjechał swymi końmi i swoim powozem, i stanął przed drzwiami domu Elizeusza. Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: „Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie, a ciało twoje będzie takie jak poprzednio i staniesz się czysty!” Rozgniewał się Naaman i odszedł ze słowami: „Przecież myślałem sobie: Na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Pana, Boga swego, poruszy ręką nad miejscem chorym i odejmie trąd. Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym?” Pełen gniewu zawrócił, by odejść. Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: „Mój ojcze, gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty”. Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego chłopca i został oczyszczony. Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: „Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem!”

Do tego właśnie wzywa Igancy, do postawy serca. Uprzedzajacej życzliwosci. Król izraelski mógł się wkurzyć i wyruszyć z wojskiem na Naamana. Naaman mógł się wkurzyć i pojechać, wzgardzając słowami Elizeusz. Po powrocie upokorzony pewnie zabiłby dziewczynę, która mu podpowiedziała ten pomysł.

A jednak znaleźli na tyle siływ sobie, by posłuchać. Mimo swoich wizji, planów i oporów dali się przekonać.

Ignacy chce byśmy poszli jeszcze dalej i byli cały czas otwarci. Otwarci na słuchanie drugiego do końca. Życzliwości a nie obrażania się! Zrozumienia tego, jak drugi coś pojmuje, usłyszał, przyjał. Król izraela po rpzeczytaniu lisu mógł zaprosić Naamana i pogadac o co wogóle chodzi i skąd taki pomysł. Naaman mógł przecież spełnić polecenie Elizeusz – co za problem – 7 razy wejsć do rzeki…

Apogemum postawy nieżyczliwej i zamkniętej na wysłuchanie jest w Ewangelii. Jezus mówi prawdę. Ale zamaist wejsc w Nim w polemikę ludzie się zrywaja i są gotowi Go zabić! Ale przecież JEzus odniósł się do konkretnych wydarzeń z Biblii i dodał tylko swój komentarz o braku życzliwości i słuchania proroków.

(Łk 4, 24-30)
Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: „Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

Są też fragmenty gdze to słuchanie wygrało, jak w romzowie z Nikodemem w nocy, jak w rozmowie z Samarytanką przy studni, czy z urzędnikiem z kafarnaum. Gdy się wejdzie w dialog z Jezusem, zamiast Go wywalać z życia, prowadząc na zbocze góry. Gdy przełknie się gorycz swoich porażek, które On odkrywa, to powoli zaczyna nas stawiać w prawdzie. Proces nie jest łątwy, przyjemny, ale raczej bolesny i trudny. Ale jest to proces leczenia. PRawdziwe leczenie nie jest przyjeme. Zwłaszcza operacja na ludzkim sercu, którą przeprowadza Jezus. Wycina martwicę i przeszczepi w to miejsce zdrowe tkanki. Które przez ćwiczenia duchowe powoli się zrastaja i przeszczep się przyjmuje. Albo szybko są odrzucane przez organizm człowieka i martwica serca sie poszerza.

Maryjo kontemplujaca Słowo, zamyślona, rozważająca, otwarta na Boże posłanie, wypęłniajaca Słowo do końca. Matko, która nigdy nie popełniłaś grzechu – poprowadź.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszytko pochodzi i Bogu przez Twe dłonie pragnę to powierzyć. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca, jesteś całą zasłuchana w Jego Słowa, rozporządzaj moim życiem. Pragnę być Twoim niewolnikiem. Weź wszystko i przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Niech ten co stoi, uważa, by nie upadł.

Bóg wychodzi z inicjatywą. Chce uwolnić narówd z niewoli. Wybiera przedziwną osobę – Mojżesza. Oderwanego od Izraela. Dziecko adopcyjne księżniczki egipskiej. Korzenie wiary, poszukiwanie tożsamosci doprowadziło Mojżesz do odkrycia swego pochodzenia. Do identyfikowania się z narodem izraelskim a nie z dworme królewskim w Egipcie.

Po latach Bó ukazuje się Mojżeszowi. Wtedy, gdy ten już w pełni dojrzał. Bóg wychodzi z inicjatywą i rozpala krzew na srodku pustyni. Przyciąga Mojżesza przez zaciekawienie. Gdy ten zwraca uwagę na działanie Boga – całkiem nieświadomie, że pochodzi ono od Boga, wówczas Bóg zaczyna do niego przemawiać. Gdy Mojżesz sobie uświadamia co się dzieje zasłanai twarz, oddaje cześć Bogu.

Bóg ogłasza wyzwolenie narodowi izraelskiemu. Daje obietnicę wyzwolenia.

Mojżesz jednakże pyta Boga. A co jak nie zechcą posłuchać. My tu rozmawiamy twarzą w twarz. A tamci. Jak mnie usłyszą to powiedzą, że postradałem zmsły. Jest bardzo praktyczny.

Mojżesz pyta Boga o JEGO IMIĘ. Bóg sie przedstawia – JESTEM! Mojżesz w swoisty sposó bada duchy.

(Wj 3, 1-8a. 13-15)
Gdy Mojżesz pasł owce swego teścia imieniem Jetro, kapłana Madianitów, zaprowadził owce w głąb pustyni i doszedł do Góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: „Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala?” Gdy zaś Pan ujrzał, że podchodzi, by się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: „Mojżeszu, Mojżeszu!” On zaś odpowiedział: „Oto jestem”. Rzekł mu Bóg: „Nie zbliżaj się tu! Zdejmij sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą”. Powiedział jeszcze Pan: „Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga. Pan mówił: „Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z rąk Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód”. Mojżesz zaś rzekł Bogu: „Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mnie do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, cóż im mam powiedzieć?” Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: „Jestem, który jestem”. I dodał: „Tak powiesz synom Izraela: Jestem posłał mnie do was”. Mówił dalej Bóg do Mojżesza: „Tak powiesz Izraelitom: Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia”.

Izrael został wyprowadzony z Egiptu. Jednakże zabrakło im wiary. Zaczęli szemrać. Mojżesz miał trochę racji. Zaczęli się opierać, powoątiewać. Tęsknić za niewolą. Mimo, żę wszyscy doswiadczyli wielkich diał Boga – to jednak zwątpili.

Niech ci, którzym się wydaje że stoją mocno na „WŁASNYCH” nogach uważają, by nie upaść.

(1 Kor 10, 1-6. 10-12)
Nie chciałbym, bracia, byście nie wiedzieli, że nasi ojcowie wszyscy co prawda zostawali pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze i wszyscy byli ochrzczeni w imię Mojżesza, w obłoku i w morzu; wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a skałą był Chrystus. Lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg; polegli bowiem na pustyni. Stało się zaś to wszystko, by mogło posłużyć za przykład dla nas, abyśmy nie byli skłonni do złego, tak jak oni zła pragnęli. Nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali – i zostali wytraceni przez dokonującego zagłady. A wszystko to przydarzało się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów. Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł.

Izraelici upadali bo stali tylko na własnych nogach, na własnym doświadczeniu, włąsnym postrzeganiu rzeczywistości, włąsnym sposobie interpretowania rzeczywistości.

Nieprawdopodobne jest to. Że człowiek tak sie kręci w kółko. Szuka własnych metod interpretacji rzeczywistości. Błądzi. A Bóg ciągle obkłada człowieka nawozem, by zaoowocował. Bóg Cięgle pracuje and człowiekiem, by się w końcu nawrócił. Człowiek widzi jak kończa inni ludzie wokół – ale nie potrafi tego odnieść do siebie samego. Nie potrafi dostrzec swojej kruchości i delikatnosci swego istnienia. Dziś jest, jtro go nie ma na tym świecie. TO próbuje Jezus dziś przekazać ludziom. Nie gońcie za sensacją. A jeśli ją słyszycie, to wyciagajcie wnioski dla siebie! Dziś w Ukrainie jest wojna. Żołnierze wychdzący na barykady nie wiedzą który z nich wróci dziś do koszar cały. Może wszyscy, a może żaden…

W takiej perspektywie trzeba przeżywać duchowość. JAkby to była ostatnia chwila życia…

(Łk 13, 1-9)
W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział:”Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”. I opowiedział im następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolnośc moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z reki Boga wszystko to otrzymałem i BOgu przez Twe dłonie pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi