09. Prowiant na drogę przez pustynię

Tagi

, , , , , , , ,

FUNDAMENT

Droga przez pustkowie wymaga dobrych przygotowań, odpowiedniego prowiantu i zapasów.

Jest jeden niezwykły pokarm, który pozwala przejśc drogę przez pustynię duchową – przez pustkowie.

Chleb Aniołów – Eucharystia.

Eliasz mocą tego pokarmu przewędrował przez pustynię i góry 40 dni i nocy!

Kiedy Achab opowiedział Izebeli wszystko , co Eliasz uczynił , i jak pozabijał mieczem proroków , wtedy Izebel wysłała do Eliasza posłańca , aby powiedział : «[ Chociaż ty jesteś Eliasz , to jednak ja jestem Izebel !] Niech to sprawią bogowie i tamto dorzucą , jeśli nie postąpię jutro z twoim życiem , jak [ się stało ] z życiem każdego z nich ». Wtedy [ Eliasz ] zląkłszy się , powstał i ratując się ucieczką , przyszedł do Beer-Szeby w Judzie i tam zostawił swego sługę , a sam na [ odległość ] jednego dnia drogi poszedł na pustynię . Przyszedłszy , usiadł pod jednym z janowców i pragnąc umrzeć , rzekł : « Wielki już czas , o Panie ! Odbierz mi życie , bo nie jestem lepszy od moich przodków ». Po czym położył się tam i zasnął . A oto anioł , trącając go , powiedział mu : « Wstań , jedz !» Eliasz spojrzał , a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą . Zjadł więc i wypił , i znów się położył . Powtórnie anioł Pański wrócił i trącając go , powiedział : « Wstań , jedz , bo przed tobą długa droga ». Powstawszy zatem , zjadł i wypił . Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb . Tan wszedł do pewnej groty , gdzie przenocował . Wtedy Pan skierował do niego słowo i przemówił : « Co ty tu robisz , Eliaszu ?» A on odpowiedział : « Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana , Boga Zastępów , gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze , rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem . Tak że ja sam tylko zostałem , a oni godzą jeszcze i na moje życie ». Wtedy rzekł : « Wyjdź , aby stanąć na górze wobec Pana !» A oto Pan przechodził . Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [ szła ] przed Panem ; ale Pan nie był w wichurze . A po wichurze – trzęsienie ziemi : Pan nie był w trzęsieniu ziemi . Po trzęsieniu ziemi powstał ogień : Pan nie był w ogniu . A po tym ogniu – szmer łagodnego powiewu . Kiedy tylko Eliasz go usłyszał , zasłoniwszy twarz płaszczem , wyszedł i stanął przy wejściu do groty . A wtedy rozległ się głos mówiący do niego : « Co ty tu robisz , Eliaszu ?» Eliasz zaś odpowiedział : « Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana , Boga Zastępów , gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze , rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem . Tak że ja sam tylko zostałem , a oni godzą jeszcze i na moje życie ». (1Krl 19,1-14)

 

08. PUSTKOWIE SERCA WSPÓŁCZESNEGO CZŁOWIEKA

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

FUNDAMENT

Ostatnie słowa wstępu i uwag Ignacego Loyoli mówią o postawie uprzedzającej życzliwosci i otwartosci (ĆD [22]).

Co się dzieje z człowiekiem gdy zacznie zachowywać się wręcz przeciwnie. Jaki jest stan serca współczesnego człowieka.

Gdy mam konkretny „nienaruszalny” przez Boga plan na siebie, gdy się czegoś po Bogu spodziewam i ubieram go w swoje projekcje i ramy, wówczas się rozczarowuję:

  • staję się cyniczny
  • staję się sceptyczny
  • staję się złośliwy
  • w skrajnym przypadku wpadam w rozpacz i uciekam od życia

We współczesnym świecie widać duże echa rozpaczy ludzkich serc. Coraz większa gonitwa za silniejszymi i silniejszymi doznaniami. Coraz silniejsza potrzeba zrealizowania pomysłu na siebie – zaistnienia w mediach społecznościowych bez liczenia się z konsekwencjami. Pokusy samobójcze w ludziach. Nałogi – alkohol, seks, internet, pornografia, telewizja, telefon, gry, hazard, wygląd ciała, itp…

W tym wszystkim jest jakieś przesączone rozpaczą wołanie o to by być zauważonym i czuć się KOCHANYM…

Gdy spojrzy się na doświadczenie ludzi – widac wielki brak HARMONII:

  • POWIERCHOWINIE / NA ZEWNĄTRZ:
    • reklama – uśmiechy, sztuczna fasadowa radość,
    • wypacykowanie, kult młodości i piękna ciała
    • dobre ubiory, markowe ciuchy
    • Najlepsze sprzęty, samochody
    • najwięcej polubień w społecznościach
    • chęć zaistnienia przez krzykliwe subkultury
  • GŁĘBIA / WE WNĘTRZU:
    • rozpacz,
    • poczucie bezsensu,
    • brak poczucia własnej wartości,
    • nienasycenie
    • brak bliskości
    • rozbicie
    • udawanie głębi
    • materializm, posiadanie
    • brak harmonii i jendności ze stroną zewnętrzną

CZŁOWIEK WSPÓŁCZESNY NIE JEST SCALONY – NIE JEST POJEDNANY SAM ZE SOBĄ – STARA SIĘ ZANEGOWAĆ STRONĘ DUCHOWĄ I JEDNOŚĆ SERCA I CIAŁA.

TO JEST STRASZLIWE UBÓSTWO XXI WIEKU. NIEWIELU JEST PRZYMIERAJĄCYCH GŁODEM FIZYCZNYM W KRAJACH ZACHODU. ALE SĄ SETKI PRZYMIERAJĄCYCH GŁODEM I PRAGNIENIEM SERCA

Skupienie na stronie materialnej neguje WIARĘ. Wiara ma w sobie spojrzenie poza to co namacalne. Spojrzenie w niewidzialny cel. W głębię. Wiara wymaga oderwania się krok po kroku od tego co materialne. Ufności Bogu na drodze ku ubóstwu…

Materializm prowadzi OD wiary a nie KU wierze. Pogłębia przepaść…

Korzenie są w złym pojęciu REALIZMU. Podejściu do tego co na prawdę jest REALNE. Bo realizm zakłada w sobie znajomość PRAWDY i przylgnięcie do niej:

  • REALIZM MATERIALISTYCZNY
    • wszystko spłycone do relacji finansowych
    • spłycenie samego człowieka
    • droga do rozdarcia i rozpaczy
  • REALIZM PERSONALISTYCZNY
    • uznanie że człwiek jest materialny i duchowy
    • człowiek powinien się rozwijać na zewnątrz ale także wgłąb
    • ta droga prowadzi ku zbalansowanemu rozwojowi i harmonii fizyczno-duchowej człowieka

SERCE to centrum człowieczeństwa – by być szczęścliwym trzeba być scalonym jako istota fizyczno-duchowa nie można zaniedbać żadnej ze sfer.

Największą i najtrudniejsza drogą człowieka jest droga WGŁĄB. To ona pozwala odkryć najgłębszą prawdę o sobie. To ejst trudna droga. Droga przez pustynię – droga pozbywania się przywiązania do tego co materialne i uwalnianai się. BYcia wolnym wobec rzeczy. Wówczas człowiek może spotkać wreszcie:

  • Siebie samego – najgłębszą prawdę o sobie
  • Boga, bo droga wgłąb pozwala lepiej usłyszeć Jego głos
  • Wszystkich ludzi, bo doswiadczenie radosci i szcześcia jest nie do zatrzymania dla samego siebie.

Bóg tak bardzo chce byśmy wreszcie poszli także WGŁĄB. Wie, że tylko tak będziemy prawdiwie szczęśliwi. Dlatego DOŚWIADCZA człowieka cierpieniem. Rozwala lód pod nogami, byśmy doswiadczyli załamania wartości które nie są Boże. Wyrzuca nas ze strefy naszego komfortu w przestrzeń gdzie zaczynamy się buntować, miotać, walczyć, ale też zadawać sobie pytania „DLACZEGO”, „TO CO TAK NA PRAWDĘ MA WARTOŚĆ I SENS”

To jest doświadczenie do którego Jezus odwołuje się kilka razy. Najpierw by porwać Piotra i Jana za sobą ale i potem by im przypomnieć skąd wyszli, gdy załamią się po Zmartwychwstaniu. Daje im doświadczyć totalnej porażki i przemiany sytuacji, gdy wykonują podobne czynności ale na głos Boga. Gdy wchodzą w przestrzeń WIARY. Podejmują działanie mimo, że śwait materialny przemawia za porażką. Wbrew doświadczeniu ciała wchodzą wgłąb w doswiadczenie ducha…:

Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!». A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci». Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny». I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim. (J5,4-11)

Bóg sprawi, że zapłacę wielką cenę – ale za bezcenne spotkanie z NIM!

LEADERSHIP PO IGNACJAŃSKU

To jest też niezwykła nauka dla lidera – menadżera – człowieka prowadzącego innych. Trzeba pozwolić ludziom doświadczyć porażki. Postawić ludzi w miejscach, gdzie bedą mogli ponieść klęskę. Inaczej zamiast budować relacje na tym, co głębokie i ludzkie, zaczną budować, na wybujałym poczuciu własnej wartości, na materialiźmie, na poszukiwaniu tylko własnego zysku w różnych działaniach, na egoizmie zamiat pracy wspólnej z innymi. Pokorę zastąpi pycha, grę zespołową zastąpi egoizm …

To trudne ale i potrzebne. Postawić człowieka w takim miejscu, w którym mógłby doswiadczyć porażki. To TAKIE SPRZECZNE Z POLITYKĄ CIĄGŁYCH SUKCESÓW, WZROSTÓW I STAWIANIA LUDZI SUKCESU NA PODIUM. Wybić człowieka ze strefy komfortu i postawić przed doświadczeniem porażki. Doprowadzić do tego, by zadał sobie głębokie pytania. By zmierzył się z własną słabością ciała, wiedzy, umiejetności i zaczął szukać swej siły w głębi.

LIDER POWINIEN POTRAFIĆ ZAPROWADZIĆ LUDZI NA PUSTYNIĘ. NA PUSTKOWIE. NA MIEJSCE UPAŁU, GŁODU, PUSTKI. NA MIEJSCE GDZIE RZECZY MATERIALNE NA NIEWIELE SIĘ ZDAJĄ. Gdzie liczy się głód , pragnienie i osłonięcie od wszechobecnego wypalającego wszystko żaru…


Panie pomóż mi, bym nie lękał się iśc za Tobą, gdy prowadzisz mnie na pustynię. Gdy wypływamy na sam środek jeziora, na głębię. Gdy pod moimi stopami zaczyna pękać cienki lód. Ucz mnie właściwie przeżywać porażki i czas pustyni.

Pomóż mi także jako liderowi poprowadzić ludzi do głębi. Nie tylko na samej powierchni iw  tym co namacalne, ale także pracować tak, by zabrać ich ze strefy komfortu i poprowadzić na głębiny. Bym nie chronił ludzi przed doświadczeniami cierpienia, które ty dajesz, by człowieka ratować uświadamiajac co tak na prawdę jest w życiu ważne i wartościowe.

07. Urzędnik

Tagi

, , , , , , , , , ,

FUNDAMENT

Życzliwość i wytrwałość. Te dwa fundamenty pozwalają wzrastać. Jedna pozwala usłyszeć głos Jezusa i podjąć decyzje. Druga pozwala wytrwać w tych decyzjach do samego końca. Przegrać można gdy człowiek zamknie się na głos Boga albo gdy podejmie pierwsze kroki i podda się zniechęceniu…

Wytrwajcie woła Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Kochajcie i wytrwajcie:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”. (J 15,9-11)

Życzliwość. Pokonanie schamatów. Wyjście poza utarte ścieżki. Takie cechy ma urzędnik z Kafarnaum. Poganin, który mimo wszystko przyszedł do Jezusa:

Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie [przedtem] przemienił wodę w wino. a był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający. Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie». Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko». Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka». Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». i uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei. (J 4,46-54)

Urzędnik mieszka w Kafarnaum. Pewnie słyszał o słynnym weselu z udziałem Jezusa i o tamtych wydarzeniach. Może brał udział w niejednej dyskusji na ten temat. Jednak jest urzędnikiem królewskim. Nie wypada mu iść do jakiegoś wędrownego cudotwórcy…?

Bóg jednak doświadczył go darem cierpienia – cierpienia ojcowskiego serca – serca które współcierpiało z chorujacym dzieckiem. W obliczu takiego doświadczenia już nie liczą się żadne schamaty i zasaday, kasty ludzkie…

Urzędnik walczy o dziecko. Wierzy, że Jezus może uratować jego syna:

Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający.

Jezus wie, że urzędnik przychodzi do Niego z krwawiącym ojcowskim sercem. Jednak dla całego tłumu wokół prowadzi z nim trudny dialog. Ludzie wokół mają wzrok skupiony na wydarzeniach. Szukają sensacji i cudów. Jezus chce by ten urzędnik wyraził głębię swego serca – dla tych tłumów wokół – by i oni otworzyli swe serca kluczem WIARY a nie patrzyli przez dziurkę od klucza poszukując sensacji i zostawiajac Jezusa na zewnątrz swych serc. Wydaje się, że właśnie stąd ten dialog:

Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie». Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko».

Urzędnik wydaje się mieć serce otwarte. Aczkolwiek to wołanie przyjdź do mnie pokazuje, że ma też w swej głowie gotowy plan działania dla Jezusa. Konkretny – przyjdzie, chwyci syna za rękę, poderwie z łóżka.

Podobnie tłumy wokół – a przyajmneij Ci, którzy chodzą za Jezusem w poszukiwaniu sensacji.

Mimo wszystko, urzędnik OTWORZYŁ SIĘ NA SŁOWO – UWIERYŁ SŁOWU JEZUSA – PODJĄŁ DROGĘ:

Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł.

Miał pierwotnie inny plan ale w konfrontacji ze Słowem Jezusa zarzucił ten plan i podjął propozycję Boga. ZAryzykował. Poszedł za obietnicą – niewidzialną. To, że na słowo Jezusa POSZEDŁ do domu jest oznaką niezwykłej wiary. Nie został przy Jezusie. Nie zatargał JEzusa za rękaw do swego domu. Nie wymusił swojej wersji wydarzeń. Uwierzył Słowu i poszedł. Szedł cały dzień i noc !!! Z wiarą – choć pewnie też z pewnymi wątpliwościami, czy nie zastanie Syna martwego. Słowo mówi:

A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka». Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». i uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

To Słowo mówi tak jasno o otwartości na Boży plan. Każdy z nas może mieć swój własny plan, swoją własną wizję rozwiązania, ale koniec końcu najlepszą drogę proponuje Jezus. Jednakże droga Jezusa wymaga wiary. WIARA to droga w nieznane, w niewidzialne, w przepaść zaufania Jezusowi.

Praesupponendum:

Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić. (ĆD [22])

LEADERSHIP PO IGNACJAŃSKU

Scena z urzędnikiem pokazuje jak ważne w życiu Lidera jest słuchanie drugiej osoby. W każdym człowieku jest obecny Jezus. Nie zawsze moja wizja i mój pomysł jest najlepszy. Trzeba się umieć z życzliwością w słowo, pomysły drugiej strony. Dobry manadżer to taki, który potrafi wysłuchać drugiej osoby. Wysłuchać z uwagą.

To Słowo pokazuje też, że osoby którym się przewodzi mają swoją wizję świata i swoją wizję rozwiązań. Ta także  nie zawsze musi być najlepsza. Często to właśnie lider, menadżer, przwodnik widzi pełny obraz sytuacji.

To słowo uczy także by zawsze poszukiwać najlepszej drogi do celu.

Pokora, dialog, rozmowa, słuchanie… To drogi którymi buduje się Królestwo Niebieskie w przestrzeni pracy.


Panie przynieś dar słuchania innych ludzi. Umiejetnośc zachowywania ich wypowiedzi. Łaskę poszukiwania najlepszych rozwiązań. Przekraczania swjego ego i myślenia, że to ja mam najlepsze podejście i pomysły. Przynieś łąskę pokory i świadomosc zależności. Daj mi Panie być tym, który jako lider umywa nogi jak ostatni sługa.

 

06. Nikodem

Tagi

, , , , , , , , ,

FUNDAMENT

Praesupponendum (ĆD[22]) mówi o tym, że:

  • W relacji z drugim człowiekiem ważna jest postawa uprzedzajacej życzliwości,
  • każdy człowiek ma swoją drogę odkrywania Boga,
  • każdy człowiek ma swoje tempo dochodzenia do Boga,
  • Bóg szanuje wolność i się nie narzuca, tak samo i my winniśmy szanowac wolnosc innych
  • To Jezus inicjuje spotkania z człowiekiem oraz jego nawrócenie

Jednym ze spotkań Jezusa z osobą która mogłby by mieć negatywne nastawienie do Niego, jest nocna rozmowa z Nikodemem. Tym który jako faryzeusz, żyd, musiał się wiele nasłuchać o Jezusie. I nie były to superlatywy, a wręcz przeciwnie. Jednak miał otwarte serce i nie wierzył plotkom – postanowił sprawdzić sam:

Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Niego nocą i powiedział Mu: Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim». W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego. Nikodem powiedział do Niego: Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się? Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha. W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: Jakżeż to się może stać? Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu. (J 3,1-21)

Ciekawe, że Nikodem wyraża przedziwne zdanie, które musiało krazyć wśród faryzeuszów. Byli świadomi, że dziłalnośc Jezusa jest spójna z zapowiedziami Starego Testamentu. Jednak Jezus nie pasował do ich wyobrażeń Mesjasza. Biedak, urodzony gdzieś na wsi pod Jerozolima. Wychowany w Nazarecie – na prowincji. Taki ktoś miałby poprowadzić Izrael do wyzwolenia?

Jednak Nikodem pozostaje na tym, że czyny Jezusa są spójne ze Starym Testamentem i chce sprawę zbadać:

„Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim».”

Jezus dostosowuje metodę i odpowiedź do poziomu wykształcenia rozmówcy. Daje mu przedziwną odpowiedź:

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego.”

Na która Nikodem reaguje w sposób dość naturalny. Musi być trochę zaskoczony, ale  odpowiada prosto. Zgodnie z nauką i obserwacją świata:

„Nikodem powiedział do Niego:
Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem?
Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?”

Jezus pokazuje Nikodemowi, że mówi o wierze. Tak jak w rozmowie z Samarytanką symbolem wiary była woda żywa, tak tutaj sa nim narodziny z Ducha:

Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha.

Jezus kieruje wzrok Nikodema poza zasłony znaków. Odwołuje się do jego wiary. Do jego spojrzenia wiary. Wskazuje na Ducha jako na źródło ponownych narodzin.
Nikodem jednak nadal nie do końca rozumie. Najpierw Jezus mówi o ponownych narodzinach, teraz o tym, że człowiek ejst jak wiatr. O co chodzi:

W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: Jakżeż to się może stać?

Jezus zatem odwołuje się do jego wykształcenia teologicznego. Do jego wiedzy. Daje mu rozległy wykład z WIARY:

Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz?

Mówi bardzo jasno swemu rozmówcy, że nalezy spojrzeć w to co niewidzialne i duchowe. Pokazuje mu też, dlaczego używa symboli ponownych narodzin i wiatru. To sa tylko obrazy, podobieństwa. Jak inaczej ma powiedzieć człowiekowi żyjącemu w swiecie materialnym o rzeczach niewidzialnych:

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich?

Wiara i Mesjasz pochodzą od Boga:

I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego.

Jezus odwołuje się też do historii biblijnej o węzu miedzianym, który ocalał ukąszonych, gdy na niego spojrzeli. Tam też waż to tylko symbol, a działajacym jest zawsze Bóg. Kluczem do uzdrowienia jest WIARA:

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

Potem Jezus mówi o swej mesjańskiej misji. Naprowadza Nikodema na to kim jest. Nikodem nazwał Go prorokiem. Jezus odwołujac sie do wiedzy i wykształcenia Nikodema pokazuje mu, że jest Mesjaszem:

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.

To Słowo pokazuje, że w codzenności, w dialogu z innymi, w Ewangelizacji nalezy poszukiwać właściwego jezyka, by dotrzeć do danej osoby. Jezus nic nie narzuca. Nie odpowiada w pierwszym zdaniu. Widzicie we mnei proroka, a ja jestem Mesjaszem. Wierz we mnie i wracaj skad przyszedłeś.

Jezus pozwala Nikodemowi ODKRYWAĆ prawdę. uchyla rąbka – tyle ile Nikodem potrafi przyjac. Potem troszkę więcej i wiecej.

Gdy w końcu grunt jest gotowy, Jezus opowiada całe sedno swej misji. Jezus mówi tez o wywyższeniu. Pewnie jest świadom, że te dłonie. Że dłonie Nikodema zdejmą Go z krzyża. Że ten człowiek, który teraz przyszedł w srodku nocy, później wieczór Wielkiego piatku będzie jednym z tych, którzy nie uciekną. A wręcz przeciwnie – pójdzie do Piłata z odwagą i poprosi o Jego ciało! Wtedt, gdy wiekszośc Apostołów będzie sie chowała po katach ze strachu.

LEADERSHIP PO IGNACJAŃSKU:

To Słowo pokazuje też, ze każdy człowiek ma swój rytm dochodzenia do rawdy. Że dobry leader potrafi zadawać dobre pytania i zadawać dobre zadania swym podwłądnym powiększajac wymagania i prowadząc do tego, ze ludzie sami powoli odkrywają prawdę. I staje się ona ICH PRAWDĄ – nie czymś narzuconym bezsprzecznie przez nie cierpiacy sprzeciwu autorytet.


Panie daj mi łaskę prowadzenia innych ku Prawdzie. Zadawnai pytań. Znajdowania jezyka by pomóc ludziom odkrywac Ciebie kroczek po kroczku. Bez przyspieszania i ponaglania…

05. POKÓJ

Tagi

, , , , ,

FUNDAMENT

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał”. (J 14,27-31a)

Pokój – najlepszy wyznacznik spotkania z Jezusem.

Pokój trwały, stały, ciągły, pełen radości.

Lider który działa wbrew sobie, nie jest w harmmonii z sobą, nie jest rpawdziwy i prawdomówny, nie zazna pokoju. Bedzie ciągle się miotał.

Pokój wewnętrzy można by nazwać metryką dobrego, życzliwego, szczerego i opartego na zaufaniu prowadzenia innych ludzi. Mimo burz, Mimo przeciwności. Mimo trudnych decyzji, jednak na koniec pokój w sercu – zrobiłem zgodnie z sumieniem. Tak jak trzeba.


Panie, przywróć mi pokój i radość. Nawróć mnie do siebie. Uczyń na nowo swym dzieckiem.

04. Życzliwe spotkanie – cierpliwe odkrywanie

Tagi

, , , , , , , , , ,

FUNDAMENT

Dziś cały dzień w pracy spędziłem z muzułmaninem. Rozmawialiśmy o pracy ale też o ramadanie i o poście w chrześcijaństwie. Rozmawiałem z człowiekiem otwartym, miłym, uczynnym, radosnym. Takim jak każdy inny… Bez strachu czy uprzedzeń.

Tego uczy już sam wstęp do ćwiczeń ignacjańskich i to jest też podstawa „leadershipu po ignacjańsku”. Życzliwość – (ĆD [22])

Jezus uczy takiego podejścia. Najlepiej widać to w Ewangelii Jana (J4,1-22)

SPOTKANIE ZE SCHIZMATYCKĄ – SAMARYTANKĄ

Jezus w spotkaniu z Samarytanką pokazuje drogę objawienia. Pokazuje jak w intymnym dialogu dociera do każdego człowieka. Odsyła uczniów. Zostaje sam przy studni, bo wie, że ta kobieta niedługo tutaj przyjdzie. Przyjdzie zaczerpnąć wody do picia, a Jezus napoi ją wodą żywą – WIARĄ. Wodą chrztu…

Jezus nie działa jak współcześni chrześcijanie wyruszający na wojny krzyżowe z każdym kto jest innego zdania. Nie wyciąga miecza pogardy, poniżania, nie wystawia transparentu nad studnią szkalującego Samarytan. Nie zżyma się na homoseksualistów, LGBT, osoby korzystające z in vitro, czy ludzi głosujących niepoprawnie…

Jezus wie, że to wszystko są sprawy wtórne. Że tym co jest najbardziej pierwotne jest życzliwość i szukanie drogi, by doprowadzić drugiego człowieka ku wierze. Ku odkryciu czym jest Miłość. Potem można poszerzać wiedze i zrozumienie. Nigdy na odwrót.

Scena z Samarytanką ma też niesamowity wymiar CIERPLIWOŚCI Jezusa i Jego spokojnego powolnego, DELIKATNEGO działania. BEZ NARUSZENIA WOLNOŚCI drugiej osoby. Bez włażenia z buciorami w jej życie i przekonania.

Niezwykle wybrzmiewa ten fragment gdy czyta się go mając przed oczami słowa św Ignacego z Praesupponendum:

Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.(ĆD [22])

Jezus męczy się poszukując człowieka. Szuka wytchnienia. Ale też sam aranżuje intymną sytuację rozmowy. Sam chce tej rozmowy i tego spotkania. Odsyła uczniów. I czeka na Samarytankę. Czeka na człowieka, aż ten przyjdzie. Nie unika, nie ukrywa się. On jest i czeka na ten najlepszy moment.

Gdy Samarytnaka przychodzi, ON PROSI JĄ O PRZYSŁUGĘ!

Przełamuje barierę. Odwołuje się do życzliwości drugiej osoby. Pokazuje siebie jako potrzebującego. Wychodzi poza schemat wojny żydowsko-samaryańskiej. On mówi tu jako człowiek do drugiego człowieka. Chce mi się pić. Ma wielki szacunek dla kobiety.

Oczyma wiary można oczywiście pójść poza to co widzialne i namacalne. Można wejść w przestrzeń Ducha i odczytać prośbę Jezusa w sposób w jaki tłumaczy ją prefacja z III Niedzieli Wielkiego Postu:

On prosząc Samarytankę o podanie wody już ją obdarzył łaską wiary, i tak gorąco pragnął jej życia z wiary, że rozpalił w niej ogień Bożej miłości.

Można jendnak zatrzyamć się na tej życzliwości i prośbie i na ogromnym szacunku jaki Jezus – Żyd – okazał kobiecie – Samarytance. Sama kobieta najpierw stara się wybadać o co chodzi:

Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, [bym Ci dała] się napić?» Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. (J 4,9)

Bóg, Miłość, daje się poznawać powoli, w atmosferze szacunku i wzajemnej życzliwości. Jezus daje przedziwną odpowiedź. – czy też pytanie:

Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». (J 4,10)

Dociera do jej ciekawości. Kompletnie odwraca optykę. To przecież ona przyszła, to ją prosił o wodę. A teraz On jej chce dać wodę. Intryguje ją. Każe jej samej zinterpretować rzeczywistość i rozpoznać osobę Mesjasza w Jezusie. Nie daje jej nic an tacy. Kobieta podąża za tą myślą:

Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?»(J 4,11-12)

Pojawia się na jej ustach to zadziwiające pytanie:

„Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba(…)?”

Jezus znów nie odpowiada wprost na pytanie Samarytanki. Daje kolejną odpowiedź, która każe tej kobiecie ustosunkować się do Jego osoby:

W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu».(J 4,13-14)

Samarytanka z otwartym sercem odpowiada na te słowa bardzo entuzjastycznie:

Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać». (J 4,15)

Wchodząc w warstwę symboliki zawołanie Samarytanki to w sumie wołanie o wiarę:

„Tak! Pragnę. Daj mi WIARY, abym już nigdy nie pragnęła”

Dopiero teraz na gruncie wiary Jezus odwołuje się do grzechu. Do jej życia w grzechu. Ale też nie robi tego jak współcześni „wojownicy krzyżowi”. Nie potępia. Nie uderza stwierdzeniem. Ale doprowadza ją samą do stwierdzenia, że jest grzeszna i że jej życie nie jest fair:

A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!» A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. (J 4,16-19)

Potem już objawienie potoczy się bardzo szybko. Kobieta zrozumie że rozmawia z Mesjaszem:

Ojcowie nasi oddawali cześć [Bogu] na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić [Boga]». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. a kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». (J 4,20-26)

Gdy prześledzi się całą tą rozmowę Kobieta po kolei nazywa Jezusa:

  • Żydem,
  • Większym od Jakuba
  • Panem
  • Prorokiem
  • Mężem Bożym,
  • Mesjaszem

Odkrywa Go krok po kroku. Fragment po fragmencie.

Dzieje się tak, bo ona ma otwarte serce!

KONKRET

Z tego słowa płynie niezwykły konkret dla zarządzania ludźmi, dla rozmów z ludźmi. Po pierwsze by być cierpliwym. Każdy człowiek ma swój rytm odkrywania prawdy

Po drugie by nie dawać drugiej osobie rozwiązań na tacy. Ale być raczej kimś w rodzaju „coacha”. Przez odpowiednie pytania doprowadzić drugą osobę do prawdy. Pozwolić tej drugiej stronie kroczek po kroczku samemu dochodzić do prawdy.

Dobry lider to ten, który potrafi pociągnać serca innych zadąjać im właściwe pytanie i budując dialog w ŻYCZLIWOŚCI, OTWARTOŚCI i PONAD PODZIAŁAMI.


Panie daj mi otwartość i cierpliwość. Pomóż mi zadawać właściwe pytania innym, ale też umieć się wsłuchiwać w Twój głos, gdy rozmawiasz ze mną tak, jak rozmawiałeś z Samarytanką. Pozwól mi wówczas rozpoznać Twój głos i wejść z Tobą w dialog.

03. Spotkania z życzliwością

Tagi

, , , , , , ,

FUNDAMENT

Praesupponendum św Ignacego mówi o postaaie uprzedzającej życzliwości. O postawie, która jest wyrazem prawdziwej Miłości – zwłaszcza do tego człowieka z którym röżni nas zdanie. Tej Miłości, o którrej mówi dzisiejsza Ewangelia:

Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. (J13,34)

Jak Jezus nas umiłował? Gdzie jest wzör nawiązania dialogu z tymi, którzy powinni mieć negatywne nastawienie do Jezusa, a jednak się otworzyli. Pozwolili Słowu zakiełkować w ich sercu.  Największymi wrogami Żydów w czasach Jezusa byli Samarytanie. Zaś największymi wrogami samego Jezusa byli zazwyczaj faryzeusze i uczeni w piśmie. Św Jan opisuje dwa niezwykłe spotkania z takimi osobami. Rozmowę Jezusa z Samarytanką przy studni Jakuba oraz rozmowy Jezusa z Nikodemem.

SAMARYTANKA

Przybył więc do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które niegdyś dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła tam kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! (…) Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? (…) Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić — prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj! A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą (J 4, 5–18).

Samarytanka miała w sobie otwartość. Jezus też jej nie atakuje. Nie traktuje z góry jak większość żydów. Podejmuje dialog. Pokazuje swój punkt widzenia ale i pozwala jej wyrazić swój. Pozwala jej powiedzieć z jakiego przeświadczenia czerpie, w co wierzy…

Jej serce nie podąża za stereotypami. Choć gdzieś na początku jest nieufna i wyciąga na wierzch sprawe oxwiecznej wojny między żydami i Samarytanami.

Jezus daje jej wodę wiary i dzieje się to na drodze rozwoju i odkrywania prawdy o Jezusie krok po kroku…


Panie daj mi podchodzić do ludzi z Miłością – bez uprzedzeń i stereotypów. Stawać w prawdzie.

 

 

02. Anty-hejt po ignacjańsku

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

FUNDAMENT

„Oto Ja posyłam Anioła przed tobą aby cię strzegł w czasie drogi twej…”

ĆD [22]:

Święty Ignacy w Ćwiczeniach Duchownych [22] pisze na samym początku o założeniu wstępnym – postawie uprzedzajacej życzliwości, która zakłada:

  • otwartość na to co mówi druga osoba
  • wzajemną życzliwość niezależnie od tego co nas różni
  • wzajemne zrozumienie, bo każdy ma inną historię życia
  • chęć zrozumienia a nie zatwardziałość – „nie bo nie i koniec…”
  • pozytywne nastawienie do innych…

Taka postawa wyraża się praktycznie w kilku działaniach:

  • zrozum drugiego, jego punkt widzenia, to skad przyszedł, jak pojmuje rzeczywistość, jak ją definiuje, zanim coś powiesz i zranisz drugą osobę,
  • gdy widzisz, że ktoś robi coś źle i upominasz go, rób to z miłością, bo bez miłości, kultury, szacunku, cierpliwości nic się nie zdziała,
  • szukaj wszelkich sposobów na to, by inni poznali prawdę, szukaj kanałów dostępu do ludzkich serc, zamiast kogoś przekreślać
  • ks. B. Mokrzycki: „PODEJDŹ DO KAŻDEGO JAK DO MONSTRANCJI”

Modlitwa przed kontemplacją w ćwiczeniach duchownych wyraża pragnienie: „prosić, by wszystko dążyło do większej czci i chwały Boga”. Wszystko! To jest modlitwa także o właściwe postawy i nastwienie serca.

Wtedy chrześcijanin jest solą świata – niewidoczny, pospolity, A NADAJE SMAK.

Ciekawe w tym kontekście jest dzisiejsze Słowo z Dziejów Apostolskich:

W następny szabat po kazaniu Pawła w synagodze w Antiochii Pizydyjskiej zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego. Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: „Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: „Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi”. Poganie słysząc to radowali się i uwielbiali słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju. Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe kobiety i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swych granic. A oni otrząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium, a uczniów napełniało wesele i Duch Święty. (Dz 13,44-52)

Dwie grupy ludzi. Żydzi, ktrzy przyszli posłuchać. Zainteresowani, otwarci, skupeni na samym przekazie Apostołów.

Ale są tut także ci, którzy widzą tłum i ZAZDROSZCZĄ! Przychodzą z NIE-ŻYCZLIWĄ postawą. Z ZAMKNIĘTYM sercem i uszami.

BLUŹNIĄC SPRZECIWIALI SIĘ…

Nie sprzeciwiali się w dialogu. Nie sprzeciwiali się spierajać się z Apostołąmi na argumenty. Używali od razu słownej przemocy. Słownika bluźnierstwa. Wielkich słów, którymi chcieli zamknać usta Apostołów, by zostałą tylko ich „jedyna słuszna prawda”!

Apostołowie są szczerzy. Pokazują skad przyszli i dlaczego tak czynią. Nie walczą z tymi którzy się sprzeciwiają. Dają im wolność. Nie chcieliście, zatem idziemy dalej. MAcie wolność. możecie się zamknąć. Ale też nie uciekli, nie zrazili się. Mówią dalej do tych, którzy słuchają i wywołują ich RADOŚĆ.

Apostołom trudno znaleźc dostęp do ich serc. Ci który się sprzeciwiają zamknęli swe serca jeszcze szczelniej i jeszcze usilniej walczą ze Słowem i Posłańcami Dobrej Nowiny:

„Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe kobiety i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swych granic. A oni otrząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium…”

Jaka z tego płynie konkretna praktyka duchowa?

„5 MIN KU OTWARTOŚCI SERCA” :

W świecie hejtu i walki z drugim człowiekiem Praessuponendum ignacjańskie nabiera niesamowitej aktualności.

Najprostsza praktyka duchowa, która płynie ze słów Ignacego jest taka, by w codzinnym rachunku sumienia przystanac na parę chwil i zastanowić się nad mijającym dniem. Nad tym jak wyglądało moje serce u progu każdego ze spotkań, które miały miejsce w mijającym dniu:

  • Czy była we mnie otwartość na to co mówi druga osoba?
  • Czy słuchałem z zaangażowaniem, starajac się zrozumieć skąd ta druga osoba przychodzi, jaka jest jej historia i spojrzenie?
  • Czy odnosiłem się do drugiej strony z życzliwością niezależnie od tego co nas różni?
  • Czy miałem w sobie uprzedzającą chęć narzucenia drugiej osobie swojego punktu widzenia i swojego zdania i swojego rzwiązania, uważajac je za jedynie słuszne?

Rachunek sumienia to modlitwa. Z refleksji nad sobą powinna zatem wynikać konkretna rozmowa z Bogiem. Modlitwa za drugiego człowieka ale też prośba o uwlnienie serca z negatywnego nastwienia wobec drugiej osoby i o dar uszanowania wolności drugiego człowieka. Jego wolności do posiadania włąsnego zdania i spojrzenia.

JAK Z TEGO PŁYNIE NAUKA DLA LIDERA?

Praca to środowisko, w którym człowiek spotyka się najmocniej z inną kulturą, punktem widzenia, zdaniem. Wydaje się że to właśnie w pracy, w międzynorodowych korporacjach, w których promuje się różnorodnośc („Diversity”) najłatwiej jest wpaść s pułapkę twardego i kamiennego serca. A przecież praca nie jest wyłączona z drogi człowieka ku Zbawieniu. To jest integralna część życia każdego człowieka.

Praktyka w świecie kalendarzy, meetingów, rozmów i spotkań wydaje się być bardzo prosta:

  1. Każdy leader w dużej frmie uczony jest by rozpocząć dzień od planowania dnia. Badania mówią, że 15 min planowania rano potrafi oszczędzić godzinę i więcej w ciagu dnia. W czasie takiego planowania oprócz samych zadań warto zastanowić się Z KIM SIĘ spotykam?
  2. Jeśli jest to osoba, z którą bardzo mocno różni mnie zdanie i nasze rozmowy wywołują wiele słownych starć i napięć. W moim sercu pojawia się wiele niepotrzebnych emocji, to może warto w kalendarzu PRZED SAMYM SPOTKANIEM I PO NIM USTAWIĆ 5 MIN PRZYPOMINAJKĘ
  3. Przed spotkaniem:
    1. pomyśleć za co cenię tego człowieka, co pozytywnego wnosi.
    2. skąd ten człowiek przychodzi – jaka jest jego historia
    3. pomodlić się o dobry i życzliwy przebieg spotkania
      może do swego Anioła Stróża, by udał się do Anioła Struża drugiej osoby i przegadał z nim sprawę tego spotkania. By razem przygotowali grunt pod to spotkanie.
  4. Po spotkaniu:
    przez minutkę, dwie, pięć

    1. Przyjrzeć się swoim postawom
    2. Zobacyć swoje nastwienie
    3. Podziękować za to spotkanie i za drugiego człowieka
    4. może wysłać prywatnego maila do tej osoby po prostu dziękując za to co było dobre, za dobre pomysły drugiej strony.

Ufam że tak można zbudować Królestwo Boże na ziemi. Kulturę dialogu, rozmowy, życzliwości, zaufania i szacunku między ludźmi.


„Oto ja posyłam Anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie drogi twej…”

Panie przynieś Duchażyczliwosći i otwartosci do mego serca.

Mój Aniele Stróżu, idź i spotkaj się z Aniołami Stróżami wszystkich tych, których będę spotykał na drodze mego życia. Znajdź razem z nim sposób na to, by moje spotknia były pełne życzliwości, pokoju i zrozumienia.

01. Założenie wstępne

Tagi

, , , , , , , , ,

FUNDAMENT

Duchowość i rozwój wewnętrzny biorą się ze:

  • SŁUCHANIA
  • SPOTKANIA
  • MÓWIENIA / DZIELENIA SIĘ
  • DOŚWIADCZENIA WYDARZENIA
  • DIALOGU SERC/MODLITWY

Nie jest to:

  • WIEDZA
  • TREŚĆ

Gdyby tak było to mili byśmy samych świętych z doktoratami. Same tęgie głowy. A tymczasem Bóg umiłował właśnie „to, co nie jest”

Umiłował tych, którzy UWIERZYLI – którzy w głębi serca w głębinach swej duchowej intuicji odwarzyli się popatrzeć poza zasłonę znaków w przyszłość, zobaczyć że ta droga ma sens i niezwykły cel. Niewielu jest tutaj szlachetnie urodzonych, wyuczonych. Wielu jest ubogich, niepiśmiennych, prostych, pokornych…

Jako lider i menadżer mógłbym to łatwo przenieść na grunt firmy i pracy. Coraz częściej zadajać sobie pytanie na ile kult wykształcenia, który zrodził się w Polsce ma sens. Czy lepszym pracownikiem jest ten, który skończył szkołę średnią i jest otwarty uczący się, poszukujacy. Czy lepszym jest specjalista po wyższych studiach, który powoli osiada na laurach. Ograniczony przez świadomościa tysiący przeszkód i nie chcący spojrzeć z WIARĄ poza to co namacalne i dotykalne.

Św Ignacy na początku książeczki ćwiczeń daje uwagę wstępną. Przestrogę na początek drogi – założenie wstępne. Niewykłą zasadę na całe ludzkie życie – nie tylko na ćwiczenie wewnętrzne, rekolekcje, ale na wszelkie relacje międzyludzkie wiążące się z rozwojem:

Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić. (ĆD [22])

Gdyby zapytać Ignacego dlaczego, jaki jest cel takiego podejścia i takiej postawy odpowiedziałby zapewne wskazujac na cel:

[dla] przezwyciężenia samego siebie i do uporządkowania swego życia – bez kierowania się jakimkolwiek przywiązaniem, które byłoby nieuporządkowane. (ĆD [21])

Cel jest niezwykły i bardzo ważny. Kryje się za nim harmonia, pokój serca, władza nad samym sobą i głęboka wolność wyrażająca się w wyzbyciu tego, co nieuporządkowane.


Panie ucz mnie postawy uprzedzajacej życzliwości. Postawy pokornego słuchania ponad gadulstwem. Postawy doceniania słowa drugiego, a nie krytykowania dla pokazania włąsnego Ja. Postawy miłości i zaufania w spotkaniu z drugim człowiekiem i w modlitwie – spotkaniu z Tobą. Udziel mi Ducha zasłuchania.

 

Aby byli jedno

W czasie ostatniej wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: „Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich”. (J 17,20-26)

Jedność – ogromne pragnienie Jrzusa.

Jezus w tej modlitwie wspomina, myśli także o mnie!


Jezu, ucz mnie wprowadzać jedność

 

Przejdź do paska narzędzi