1. Wyciszenie

  2. Uświadomienie sobie obecnosci Boga

  3. Adoracja i pokłon przed Panem

  4. Prośba o dobre owoce

  5. Lektura Słowa

Dziś Słowo Boże mówi o problemie młodego Kościoła. Jedna grupa ludzi w Kościele zaczyna szemrać przeciwko drugiej z grup – pojawia się problem nierówności i zaniedbania. Dwunastu nie zamiata sprawy pod dywan. Rozpoznaje problem. Widzi najpierw SWOJĄ słabość – możliwe że zanidbujemy bo mamy za dużo zadań na głowie. Głoszenie słowa i rozdzielanie dóbr ubogim. Trzeba podzielić zadania w Kościele – kązdy ma swoje i każdy może sie uświecić na swoim poletku. Jedych woła Duch do głoszenia innych do miłości w czynie. STAWANIE W PRAWDZIE! Kościół zleca posługę konkretnym 7 osobom – Biblia wymienia ich imię – co oznacza, że zostali do tego powołani. Kościół pieczętuje tą misję przez włożenie rąk.
Ostatnie zdanie tej perykopy pokazuje owoce tego działania. Słowo Boże się rozszerza  – ci co mieli się zajac głoszeniem ustnym skupiają się jeszcze bardziej an swoim zadaniu. Wzrasta też liczba uczniów. Ludzie widzą też konkretne czyny miłości. Pierwsza grupa Caritasu w Kościele zpełnia swoje zadanie. Pokazuja miłość w czynie i na swojej czynności się skupiają.

(Dz 6, 1-7)
Gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy. Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów, powiedziało: „Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbali słowo Boże, a obsługiwali stoły. Upatrzcież zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości. Im zlecimy to zadanie. My zaś oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze słowa”. Spodobały się te słowa wszystkim zebranym i wybrali Szczepana, męża pełnego wiary i Ducha Świętego, Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa i Mikołaja, prozelitę z Antiochii. Przedstawili ich Apostołom, którzy modląc się włożyli na nich ręce. A słowo Boże rozszerzało się, wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie, a nawet bardzo wielu kapłanów przyjmowało wiarę.

Każdy z nas jest swoistym kamieniem w budowli Kościoła. Każdy ma swoją rolę i tylko razem, w ludzkiej różnorodnosći i w różnorodnosci powołań jesteśmy w stanie stworzyć przepiękną katedrę – dom Boga. Każdy ma swoją drogę duchowego kapłaństwa – swoja drogę powołania i odpowedzi na powołanie Boga. Ofiary które skłądamy są ofiarami DUCHOWYMI – jako kapłani Boga – skłądamy na JEgo ołtarzu naszą modlitwę, jałmużnę i wyzreczenia postu. Skłądamy nasze zaangażowanie w głoszenie Słowa i służbę drugiemu człowiekowi. Postem miłym Panu jest rozerwać kajdany zła odwiedzić chorch, czy w wizieniu, podać chleb i wodę zgłodniałemu… Nawrócić się i służyć drugiemu według moich umiejetności, możliwoeci i talentów. NIKT NIE JEST ODRZUCONYM i BEZUŻYTECZNYM. Słowo mówi wręcz przeciwnie – ci którzy czują się odrzuceni – nawet przez budujacych kościół, moga stać się kamieniem węgielnym. Narożnym. Tym ozdobnym. Stanowiacym o charakterze świątyni i sile jej ścian. Odnalezienie swej drogi polega na posłuseństwu SŁOWU. Bo ci co są nieposłuszni upadają. My posłuszni idziemy z ciemności do swiatła. Z odrzucenia do stawania się kamieniem węgielnym. A to wszytko nie dzieje się nasza mocą, ale mocą Boga.

(1 P 2, 4-9)
Najmilsi: Zbliżając się do Pana, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również niby żywe kamienie jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa. To bowiem zawiera się w Piśmie: „Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, drogocenny, a kto wierzy w niego, na pewno nie zostanie zawiedziony”. Wam zatem, którzy wierzycie, cześć. Dla tych zaś, co nie wierzą, właśnie ten kamień, który odrzucili budowniczy, stał się głowicą węgła – i kamieniem upadku, i skałą zgorszenia. Ci, nieposłuszni słowu, upadają, do czego zresztą są przeznaczeni. Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, świętym narodem, ludem Bogu na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła.

Jesteśmy pielgrzeymami. I edyną drogą po której możemy isć bezpiecznei i dotrzeć do celu jest sam JEZUS. Jezus jest DROGĄ, PRAWDĄ i ŻYCIEM.

DROGA dokąd idzie Jezsu – ON jest to drogą. Jezus idzie do jedności z OJCEM. Wraca do domu Ojca. Idzie przygotować nam miejsce w domu – w Sercu Ojca, tam gdzie się zrodziliśmy. Nasz cel to nie miejsce fizyczne, kawałek ziemi. To miejsce w nieskończonym sercu Boga. W Oceanie Miłości. Doga, którą jest Jezus, polega na poznawaniu Go. Na odkrywaniu Ojca przez Syna.

„Pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy!” – nieprawdopodobna i odważna prośba! Podyktowana ogromnym pragnieniem. Takim samym jakie wyrażali prorocy Starego Testamentu. Tak bardzo chcieli zobaczyć oblicze Boga. Oblicze Ojca. Ale Bóg wiedział że Miłość w czystej postaci w zestawieniu z ich ułomnoscią po prostu by ich zabiła. Nie wytrzymaliby ochydy swych grzechów i zdrad patrząc w oblicze Boga. Dlatego Bóg się ukrywa. Ukazuje się i Objawia wcielony w Syna.

Kto zobaczył Jezusa zobaczył także i Ojca. Jezus jest w takiej jednosći z Ojcem że wypowiada Słowa, które Ojciec Mu polecił.

(J 14, 1-12 )
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę”. Odezwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”. Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. Odpowiedział mu Jezus: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”.

6. Rozważanie

Kamień odrzucony przez budujących – człowiek ostatni może stać się pierwszym głosicielem. Jezus pokazuje to od pierwszych chwil po Zmartwychwstaniu. Ukazał się Niewiastom. Kobietom. Głosicielom którzy w tamtej kulturze się nie liczyli. Nikt tym kobietom nie wierzy w ich spotkanie z Panem. Niekt nie chce ich słuchać. Nie Apostołom, ale właśnie tym kobietom Jezus ukazuje się najpierw. Droga, którą jest Jezus wymaga wielu przełomów w naszym myśleniu. Pokonywania schematów myślenia. Stawania w prawdzie i poszukiwania prawdy. To właśnie te kobiety milcząco przylgneły do Serca Pana. To one słuchały sercem. One nie kłóciły się o to kto będzie najwiekszy w królestwie Jezusa po rewolucji, której oczekiwali uczniowie. One zanurzały się w głębie treści. I Jezus nagrodził ich serdeczne zasłuchanie w SŁOWO tak wielką łaską. Jezus uczynił je wpierszymi GŁOSICIELAMI! Te które cały czas posługiwały miłoscią czynną, służbą. Nie apostołów – tych którzy tak wiele mówili… Apostołowie się OBURZĄ na ich babskie gadanie. Będą sprawdzali czy to prawda.

One idą do grobu Pana – mimo, że wiedzą że tam jest wielki kamień którego one nie są w stanie odsunać. Ale SERCE im podpowiada, DUCH ich prowadzi wbrew logice. Przechodza próbę wiary! Bo serdecznia miłosć nie rachuje – spodziewa się wszytkiego. Nic nie jest dla Miłości niemożliwe.

Matia Magdalena tak kocha, że dalej pozostaje przy grobie. Nawet orędzie nei jest dla Niej ważne ale sam PAN! Do pozostałych niewiast przemawiaja Aniołowie. Do Marii MAgdaleny przychodzi sam Pan.

Gdy czuję się jak kamień odrzucony przez budujacych. gdy jest pustka duchowa, poczucie braku Pana w pobliżu – to potrzeba mi TRWAĆ PRZY TYM GROBIE. TRWAĆ! Nie poddawać się. Pragnąć znaleźć Pana i trwać. A On się pozowli odnaleźć. Gdy pojawia się pustka w moim powołaniu to nie porzucam i nie zawracam, ale trwam. Trwam uparcie i do końca. Bo to PAN MNIE POWOŁAŁ. SAKRAMENTEM. Włożył na mnie ręce przez ręce kapłana. Związał mnie z konkretnym człowiekiem przy ołtarzu. Zawołał mnie do konkretnej służby. Moge czuć się jak MAria przy pustym grobie – ale trzeba mi tak jak ona trwać!!!

Droga do Boga przez Jezusa nie polega na akcyjności – tu chodzi o głebię o ducha. O świętość. Nir o akcje, dokonania, odczucia czy satysfakcję. Chodzi o WIERNOŚĆ. Wytrwanie w MIŁOSCI DO PANA. NA tym polega Jego DROGA, STAWANIE W PRAWDZIE, ODZYSKIWANIE ŻYCIA!

A ja czasem szukam właśnie konkretnych akcji. Mam poczucie bycia takim odrzuconym kamieniem, nie potrzebnym w kościele, nie majacym w nim swojego miejsca. Tyle razy mam ochotę zawrócić. Odejść. Poszukać bardziej satysfakcjonującej drogi. Zwłaszcza, że współczedne formy uczą, że liczy sie tylko to, co prowadzi do konkretnych osiagnieć, wyników. Twarde dane – to jest to co się liczy! Tak łatwo jest zarzucić drogą. Tak trudno jest usłyszeć głos Boga.

Droga w prawdzie ku życiu. Stawanie w prawdzie to ciągły kontakt ze Słowem. Bo Słowo ma w sobie Prawdę OBIEKTYWNĄ. Świat dziś lubi subiektywizować prawdę – każyd ma swoja rację i swoją prawdę. Ale tak nie jest. Prawda jest tylko Jedna – prawda w Chrystusie. Życie wymaga pokarmu by mieć siły. Karmienie się Ciałem Pana to droga do życia. On jest tym pokarmem – On jest tym życiem

JEZUS – DROGA – PRAWDA – ŻYCIE….

7. Dialog

8. Kontemplacja

9. Zastosowanie

Potrzeba mi być wytrwałym  – nie zrażać się. Ale i modlić się o rozeznanie woli Boga. Słuchać regularnie Jego Słowa i podążać za nim. Nawet gdy wydaje się przeczyć logice. Nie pozostawać biernym ale rozeznawać znaki czasu – problemy otaczajaćego mnie świata i podejmwoać próby ich rozwiązywania.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności miw syatrczą.

10. Podsumowanie