Św Ignacy uczy nas jak badać poruszenia serca. Jak poznawać w którą stronę jesteśmy pociagani przez duhchy – Anioły światłości i anioły ciemności.

[ĆD 313-315] Reguły [służące] do odczucia i rozeznania w pewnej mierze różnych poruszeń, które dzieją się w duszy: dobrych, aby je przyjmować, złych zaś, aby je odrzucać.
Reguła 1. Ludziom, którzy przechodzą od grzechu śmiertelnego do grzechu śmiertelnego, nieprzyjaciel [szatan] ma przeważnie zwyczaj przedstawiać przyjemności zwodnicze i sprawia, że wyobrażają sobie rozkosze i przyjemności zmysłowe, aby ich tym bardziej utrzymać i pogrążyć w ich wadach i grzechach. Duch zaś dobry w takich ludziach stosuje sposób [działania] zgoła przeciwny, kłując ich i gryząc sumienia ich przez prawo naturalnego sumienia.
Reguła 2. U tych zaś, co usilnie postępują w oczyszczaniu się ze swoich grzechów a w służbie Boga, Pana naszego, wznoszą się od dobrego do lepszego, rzecz ma się odwrotnie niż w regule pierwszej. Wtedy bowiem właściwością ducha złego jest gryźć, zasmucać i stawiać przeszkody, niepokojąc fałszywymi racjami, aby przeszkodzić w [dalszym] postępie; właściwością zaś ducha dobrego jest dawać odwagę i siły, pocieszenie, łzy, natchnienia i odpocznienie, zmniejszając lub usuwając wszystkie przeszkody, aby [mogli] postępować naprzód w czynieniu dobrze.

Wchodzenie do królestwa Boga to ciągły wysiłek. Zaczynający się od maleńkich rzeczy. Od ziarnka gorczycy wsianego w ziemię, z którego wyrasta ogromne drzewo, czy od odrobiny kwasu, który wkałda się ciasto na chleb, by to się zakwasiło.

Duchy dobre zawsze pociagają ku dobremu nie naruszając luzkiej wolności. Duchy złe kąsają, przygnębiają. Wyniszczają.

Zbudź się o śpiący, a zajaśnieje ci Chrystus. Do tego właśnie wzywaja dobre duchy. Pociągają ku dobremu. Działają jasno, z cierpliwością, spokojem. Jak to ziarnko wsiane w ziemię, jak ten zakwas w chlebie. Nawet nie wiemy kiedy odnosimy kolejne postepy. Ich działanie jest sprecyzowane, konkretne, ukierunkowane na CEL. One zawsze PODNOSZĄ na duchy, a nie przygnębiają. Nawet, gdy mamy na sumienu wiele grzechów, pomagaja anzwać chorobę serca po imieniu, pociagają do spowiedzi. Pomagają stanąc w prawdzie, nawet gdy sprawia to ciepienie. Ale przez to ciepienie gdzieś się idzie – idzie się dalej! To tylko etap a nie cel.

Zły duch sieje chaos, ponagla. Nie daje się zastanowić. Pogania. Wygania pod karabiny. Męczy, zaciemnia, rozmywa, dotyka serce fałszywymi racjami. Chce zamacić w życiu. Przeszkodzić w czynieniu dobrze. Wzbudza alarm. Już muszę zareagować, za wszelka cenę. Zło zamaskować innym złem, zeby tylko trwać w tej przestrzeni gdzie jestem a nie wyprosotwać. Daje też fałszywe poczucie, że wszystko jest obrze, przyjemnie, że sobie poradzę brnąć w zło. Że Bóg chce mi coś zabrać. Wzbudza nieufność do Boga i człowieka. Rozbija – nic z tego nie będzie – lepiej zawróć i trwaj w swoim komforcie.

Człowiek powinien wpierw przyjrzeć się w jakim jest stanie. Czy w stanie łąski uświęcajaćej postępujać ku dobremu, czy może w stanie grzechu. Wóczas można rozeznać głos w sercu – do czego nas pociąga.

Dziś tak bardzo ludzie chcą lawirować. Nie podejmować deklaracji an całe życie. Nie wchdzić w powołanie na przepadłe na sto procent… Dziś tak niesamowicie mówi o powołaniu do małżeństwa Św. Paweł w liscie do Efezjan:

(Ef 5, 21-33)
Bracia: Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła: On – Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom – we wszystkim.Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu sobie przedstawić Kościół jako chwalebny, niemający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj również każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego. A żona niechaj ze czcią się odnosi do swojego męża.

Ku takim wyzwaniom woła dobry duch. Nie są to wyzwania łątwe, ale dajace ogromną satysfakcję. Nie są pozbawione cierpień – ale te cierpienia kształtują i uszlachetniają. Jest to powołanie wymagajace ale też prowadzące ku niesamowitemu celowi…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mie tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.