Święty Ignacy to mistrz rozeznawania duchowego. Ma bardzo scisłe i konkretne podejście do tej kwesti. Podaje konkretne przejrzyste reguły jak się obchodzić z przżyciami wewnętrznymi. Jak poznwać ich źródła i jak na nie reagować.

W ramach pierwszego tygodnia ćwiczeń duchowych Ignacy proponuje przejść przez pierwszą serię reguł. Są wśród nich reguły 3-6 oraz 10 i 11 mówiące o strapieniu i pocieszneiu.

[ĆD 316-319,323-324] Reguła 3. O pocieszeniu duchownym. Pocieszeniem nazywam [przeżycie], gdy w duszy powstaje pewne poruszenie wewnętrzne, dzięki któremu dusza rozpala się w miłości ku swemu Stwórcy i Panu, a wskutek tego nie może już kochać żadnej rzeczy stworzonej na obliczu ziemi dla niej samej, lecz tylko w Stwórcy wszystkich rzeczy; podobnie i wtedy [jest pocieszenie], gdy wylewa łzy, które ją skłaniają do miłości swego Pana, czy to na skutek żalu za swe grzechy, czy to współczując Męce Chrystusa, Pana naszego, czy to dla innych jakich racji, które są skierowane wprost do służby i chwały jego. Wreszcie nazywam pocieszeniem wszelkie pomnożenie nadziei, wiary i miłości i wszelkiej radości wewnętrznej, która wzywa i pociąga do rzeczy niebieskich i do właściwego dobra [i zbawienia] własnej duszy, dając jej odpocznienie i uspokojenie w Stwórcy i Panu swoim.
Reguła 4. O strapieniu. To, co jest przeciwieństwem reguły trzeciej, nazywam strapieniem. I tak ciemność w duszy, zakłócenie w niej, poruszenie do rzeczy niskich i ziemskich, niepokój z powodu różnych miotań się i pokus, skłaniający do nieufności, bez nadziei, bez miłości. Dusza stwierdza wtedy, że jest całkiem leniwa, letnia, smutna i jakby odłączona od swego Stwórcy i Pana. Albowiem jak pocieszenie jest przeciwieństwem strapienia, tak i myśli rodzące się z pocieszenia są przeciwieństwem myśli rodzących się ze strapienia.
Reguła 5. W czasie strapienia nigdy nie robić [żadnej] zmiany, ale mocno i wytrwale stać przy postanowieniach i przy decyzji, w jakiej się trwało w dniu poprzedzającym strapienie, albo przy decyzji, którą się miało podczas poprzedniego pocieszenia. Bo jak w pocieszeniu prowadzi nas i doradza nam duch dobry, tak w strapieniu – duch zły, a przy jego radach nie możemy wejść na drogę dobrze wiodącą do celu.
Reguła 6. Chociaż w strapieniu nie powinniśmy zmieniać poprzednich postanowień, to jednak jest rzeczą wielce pomocną usilnie zmieniać samego siebie [nastawiając się] przeciw temu strapieniu, np. więcej oddając się modlitwie, rozmyślaniu, rzetelniejszemu badaniu [sumienia] i do pewnego stopnia pomnażać nasze praktyki pokutne.
Reguła 10. Będący w okresie pocieszenia niech myśli o tym, jak się zachowa w strapieniu, które potem przyjdzie, i niech już teraz nabiera nowych sił na tę [przyszłą] porę.
Reguła 11. Będący w okresie pocieszenia niech się stara upokorzyć i uniżyć, ile tylko może, myśląc o tym, jak niewiele może w czasie strapienia bez takiej łaski i pocieszenia. I przeciwnie, ten, co jest w okresie strapienia, niech myśli, że wiele może z łaską wystarczającą do stawiania oporu wszystkim swoim nieprzyjaciołom, czerpiąc siły w Stwórcy i Panu swoim.

Człowiek ciagle faluje – raz nad kreską – w pocieszneiu i radosci – czuje że mógłby góry rpzenosić. A za jakiś czas znów pod kreską w strapieniu, zasmuceniu, ogołeceniu swych pragnień. I tak na przemian. Ignacy to zauważał i jasno podkreśla, że tak jest – każdy człowiek idący drogą duchowości przeżywa takie falowanie. Można to nawet wyczytać z reguł Ignacego – jak jesteś w strapieniu to patrz na pocieszenie. Jak jesteś w pocieszneiu przygotowuj się na strapienie, które przyjdzie.

Najpierw nalezy rozpoznać gdzie się jest. W jakim stanie się obecnie znajduję. Czy to jest jasny słoenczny dzień pocieszenia, czy środek ciemnej nocy strapienia. Pocieszenie to jak stanie an Taborze. Chciałoby się tam być cały czas. Całą wieczność. Ale z czasem obłok zabiera to doswiadczenie i trzeba zejsć do doliny. Zejsć w dół, w ciemność, trud i cierpienie. Na szczycie Taboru smakuje się Raju, ale w dolinie ciemnośći łączę się z Panem w jego ciepieniu Ogrójca i biorę udział w jego drodze krzyża – niosę swój krzyż.

Św. Ignacy podpowiada, żę człowiek bedzie ciągle przechodził międyz tymi dwiema rzeczyswistościami. Podpowiada, by nie zmarnować czasu pocieszenia. Wykorzystać ten czas do nabrania sił na czas strapienia. Myśleć jak zachowam się w strapieniu. Obwarować swoje duchowe bezpieczeństwo. Podjąć konkretne postanowienia. Przepracować to co wymaga wypracowania. Upokorzyć się i uniżyć. Nie chodzi o leniwe rozkoszowanie się pocieszneiem ale o podjecie duchowego wyzwania i pracy. W pocieszneiu łątwo jest pojać pochopne obietnice, wykraczajace poza ludzkie mozłiwości. Trzeba być ostrożnym w deklaracjach i obeitnicach czasu pocieszenia.

W strapieniu trzeba zaś trwać jak skała. Ciągle twardo przy Bogu. Tak jak Pan w Ogrójcu. Moditwa. Miotanie się. Trwanie przy Bogu mimo bczowania zdrad, oplucia, przeciwności… NIGDY NIE ROBIĆ ŻADNEJ ZMIANY… Szatan będzie pokazywał skróty, przynaglał. Będzie budował poczucie przynaglenia – teraz albo nigdy… A człowiem powinien się kurczowo trzymać krzyża i nie puszczać. Stać pod krzyżem razem z Matką… Mimo tego całego zgiełku i braku zrozumienia wokół. W strapieniu częśto doradza człowiekowi zły duch…

Nie zmieniać postanowień, ale można jak najbardziej zmieniać siebie! Wiecej modlitwy, więcej pokuty, wiećej badania sumienia. Właśnie na przekór. Gdy nie mam ochoty na modlitwę, gdy mnei odstręcza – przedłuzam – choćby o 5 min! Ciagle pod prąd! Strapienie to zanurzenie w mękę Pana! Wiecej Adoracji, kontemplacji Drogi Krzyża, Tajemnic Bolesnych Różańca,

To włąśnie w strapieniu człowiek sie hartuje i WZRASTA. Pocieszneie usypia i rozleniwia. I potem człowiek może się zderzyć ze ścianą… Zawrócić z dobrej drogi albo wręcz odejść od Boga. Nie wytrzymuje próby. Natmiast trwanie w strapieniu i walka w strapieniu jest niesamowicie owocna. Walczysz przede wszystkimze sobą i z pokusami. Człowiek jest jak ziarnko gorczycy – rośnie ale nawet nie wie kiedy… Światło przyjdie później.

Przeżycie jest straszliwe – człowiek sam sobie tu nie ejst w tanie pomóc – bo podpowiada mu zły duch. Łatwo się pogubić. Trzeba kogoś z boku – Kierownika Duchowego!

To jest walka. Trzeba przywdziać zbroję i iść jak na wojnę. Czasem się po prostu jedzie na front w słońcu i buduje przyjaźnie na całe życie. Innym razem jest się w samym srodku pola bitewnego… Ciagle trzeba siedzieć w strumieniu łaski Boga i być czujnym…

(Ef 6, 10-20)
Bracia: Bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Przyobleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchowym pierwiastkom zła na wyżynach niebieskich. Dlatego przywdziejcie pełną zbroję Bożą, abyście się zdołali przeciwstawić w dzień zły i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc do walki, przepasawszy biodra wasze prawdą i przyoblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże – wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie najusilniej i proście za wszystkich świętych i za mnie, aby dane mi było słowo, gdy usta otworzę, by jawnie i swobodnie głosić tajemnicę Ewangelii, dla której sprawuję poselstwo jako więzień – żebym jawnie ją wypowiedział, tak jak winienem.

Łatwo jest bowiem przeoczyć czas nawiezenia Boga. Rozleniwić się w czasie pocieszenia i zniechęcić i zawrócić w czasie strapienia. Stracić to co najcenniejsze – zamego Boga który przychodzi…

Pokusa szatana w strapieniu. Idż szybko… Trzeba działąć. Już teraz. Herod przyszedł Cię zabić. Uciekaj ile sił w nogach… A Jezus zna swoje powołanie. Wie gdzie idzie. I trwa! Trwa w swoim postanowieniu…

(Łk 13, 31-35)
W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli do Jezusa: «Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić». Lecz On im odpowiedział: „Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu. Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz to niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jeruzalem. Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto dom wasz tylko dla was pozostanie. Mówię zaś wam: nie ujrzycie Mnie, aż nadejdzie czas, gdy powiecie: „Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Wex wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje łonie wszystko to otrymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.