Jezus prosi nas o wytrwałość w miłości. W tej miłości, którą nas umiłował Ojciec Niebieski.

Wytrwanie w Miłości polega na zachowywaniu przykazań Boga. Czyli po prostu na wprowadzoaniu w czyn Słowa Bożego. Na życiu tą Miłością na co dzień. Nie tylko na jej rozważaniu ale także na jej wprowadzaniu w życie i codzienność.

Taka droga prowadzi ku RADOŚCI.

Przykazanie Boga jest proste w słowach ale niezwykłe jeśli chodzi o wyzwanie. Miłujcie się wzajemnie tak jak Ja was umiłowałem. Bóg nas umiwłował aż po oddanie za nas życia. Umiłował nas miłością szaloną. Pełną oddania i poświęcenia z Jego strony.

Jezus też pokazuje, jaka jest Jego relacja do nas. Nie traktuje ans z góry jak władca. NIe narzuca nam niczego. Daje nam pełną wolnosć ale i traktuje jak przyjaciół. Nazywa nas przyjaciółmi i tak też traktuje. Taki ma do nas stosunek. Mimo takiej relacji nie można też zgubić z oczu tego, że on Jest Bogiem. On jest sprawcą wszystkiego. To ON NAS PIERWSZY WYBRAŁ. Nie my Jego. On nas powołał.

Mając odpowiednio ustawione relacje z Bogiem, odąc drogą przykazań, nasze prośby i nasze pragnienia przenikaja się pragnieniami Boga. Prosimy o to czego tak na prawdę chce Bóg. Bo nasze prośby stają się prośbami o większą Miłość. O usuwanie przeszkód dla Miłości.

Kluczem jest wzajemna Miłość!

(J 15, 9-17)
Jezus powiedział do swoich uczniów:” Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.

Na to wszystko powinna się nakładać refleksja, a szczególnie autorefleksja – czyli rachunek sumienia. Postawa, która rodzi się z mądrości serca. Z przyglądania się swojemu postępowaniu, ocenianiu tego postępowania przez pryzmat Miłośći i dobra. Mądrość to dar, o który trzeba Boga stale prosić, ciągle go poszukiwać.

(Syr 51, 13-20)
Będąc jeszcze młodym, zanim zacząłem podróżować, szukałem jawnie mądrości w modlitwie. U bram świątyni prosiłem o nią i aż do końca szukać jej będę. Z powodu jej kwiatów, jakby dojrzewającego winogrona, serce me się w niej rozradowało, noga moja wstąpiła na prostą drogę, od młodości mojej idę jej śladami. Nakłoniłem tylko trochę ucha mego, a już ją otrzymałem i znalazłem dla siebie rozległą wiedzę. Postąpiłem w niej, a Temu, który dał mi mądrość, chcę oddać cześć. Postanowiłem bowiem wprowadzić ją w czyn, zapłonąłem gorliwością o dobro i nie doznałem wstydu. Dusza moja walczyła o nią i z całą starannością usiłowałem zachować Prawo. Ręce wyciągałem w górę, a błędy przeciwko niej opłakiwałem. Skierowałem ku niej moją duszę i znalazłem ją dzięki czystości. Z nią od początku zyskałem rozum, dlatego nie będę opuszczony.

Budując swoje życie w ten sposób zaczyna się odkrywać prawdziwą piramidę życia duchowego. Człowiek odkrywa co tak na prawdę jest stratą w życiu a co zyskiem an wieczność. Ciągle dążąc i biegnąc ku doskonałości…

(Flp 3, 8-14)
Bracia: Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim, nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze, przez poznanie Jego: zarówno mocy zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach, w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych.Nie mówię, że już to osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też to zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie.

Niehc Matka Miłości, Stolica Mądrości, przyczyna Naszej Radości i Świat Boga, Przybytek Ducha Świętego poprowadzi serca ludzi do odkrywania czym jest prawdziwe szczęście. Niech Miłość zapanuje i zakończą się wojny, nienawiść i podsycane chwiością bezsensowne okrucieństwo ludzi wobec siebie.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałęm i Bogu przez Twoje ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.