Jezus przynosi ziemi rozłam. Ogień. Chrzest. Jego Pascha na krzyżu ma być tym przełomowym wydarzeniem. Wydarzeniem, które zmieni losy świata, które stanie się graicą między Starym i Nowym testamentem.

Niesamowite jst to potężne pragnienie tego ognia, by wylał się na ziemię. BRAKU POKOJU. Swoistego niepokoju. Zamętu, wyjścia ze stagnacji. Teraz każdy będzie się musiał opowiedzieć za i przeciw i nie będą to proste decyzje ani równe spory: „Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu”

Jezus pragnie OGNIA ducha Świętego, zrodzenia się Kościoła.

Jezus wie co go czeka. Zna przyszłosć. Szczyt tej idręki widac w Getsemani, w tłoczni oliwy, gdy po Jego skroniach sływają krople krwi. Doznaje ogromnej udręki ze strony złęgo ducha. To kuszenie z pustyni trwa. Cały czas Jezus jest atakowany przez Szatana, który chce Go odwieść od zbawienia świata. Jezus jest udręczony, umęczony. Ale z drugiej strony tak mocno kocha, że nie chce zawróćić. Tak bardzo pragnie przynieść ludziom wyzwolenie poprzez chrzest – chrzest krwi: „Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.”

Chrzest będzie odtąd rograniczał przymierza stare od nowego.

Zadziwiajace w słowach Jezusa jest także przedstaienie konfliktu. Trzy osoby ze starszego pokolenia są przeciwko mniejsze liczbie osób z nowego pokolenia. Niepokój rodzierajacy rodzinę. Matka, ojciec i teściowa są w komitywie, razem, przeciwko własnym dzieciom, przeciwko córce/synowej i synowi.

W dzisiejszej Ewangelii czuć tak potężne napięcie.

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadani wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”. (Łk 12, 49-53)

Napięcie, w którym będzie trwał Kościół i świat do końca swych dni. Rozdwojenie i konflikt.

I to niezwykłe pytanie Jezusa do nas:

Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój?

Nie – ROZŁAM! Rozłam, który motywuje do pracy duchowej, do głoszenia, do określenia się. Jezus nie chce pokoju, który prowadzi do marazmu i stagnacji. Jezus jest Bogiem, Stwórcą, w ciągłej dynamice tworzenia i stwarzania. Stagnacja jest Mu obca. Kościół ciągle ma się tworzyć – ale jak wulkan plujacy ogniem i lawą. Pełen gwałtowności i wewnątrz konfliktu ze światem.

Św. Ignacy w ćwiczenia mówi o dwóch obozach. Obozie Chrystusa i Lucyfera. Dwóch wojskach. Dwóch sztandarach. Nie da się spokojnie stać na samym środku linii demarkacyjnej. Nie da się kolaborować z obom obozami. Trzeba się opowiedzieć za jednym lub drugim. Trzeba przywdziać zbroję i ruszać na pola bitewne. Ta dynamika wojny duchowej aż po chrzest krwi jast an stałe wpisana w życie człowieka:

(Rz 6, 19-23)
Bracia: Ze względu na przyrodzoną waszą słabość posługuję się porównaniem wziętym z ludzkich stosunków: jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, pogrążając się w nieprawość, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia. Kiedy bowiem byliście niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości. Jakiż jednak pożytek mieliście wówczas z tych czynów, których się teraz wstydzicie? Przecież końcem ich jest śmierć. Teraz zaś, po wyzwoleniu z grzechu i oddaniu się na służbę Bogu jako owoc zbieracie uświęcenie. A końcem tego jest życie wieczne. Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Wygra tylkoten, kto w pełni zawierzy Bogu, kto do końca zaufa i będzie trzymał sztandar Baranka w rękach.

Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu

Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie;
liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni, jest udane.

Co innego grzesznicy:
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,
a droga występnych zaginie.
(Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6)

Weź Mamo i przyjmij cąłą wolnosć moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź to wszystko co mam i posiadam, z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragne oddać jako wyraz mojej Miłosci. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca, rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.