20. Paleta postaci królów

Tagi

, , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Dzisiejsze I czytanie opisuje dwóch królów i jednego sukcesora do królewskiego tronu. Jest tu obecny król, Saul, który wpadł już w obłęd, smutek i chęć mordu, które zaczęły się od zalążka zazdrości. Jest tu Dawid, namaszczony na następcę Saula, ten, który wsłuchuje się w głos Boga i go wypełnia. Jest też Jonatan, który darzy Dawida miłością, mimo, że jako syn Saula jest sukcesorem tronu. Jonatan pogodził się z wolą Boga i nie zazdrości. Wie, że Bóg jest Miłością i ma najlepszy plan dla wszystkich…

Gdy Dawid wracał po zabiciu Filistyna, kobiety ze wszystkich miast wyszły ze śpiewem i tańcami naprzeciw króla Saula, przy wtórze bębnów, okrzyków i cymbałów. I zaśpiewały kobiety wśród grania i tańców: „Pobił Saul tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy”. A Saul bardzo się rozgniewał, bo nie podobały mu się te słowa. Mówił: „Dawidowi przyznały dziesiątki tysięcy, a mnie tylko tysiące. Brak mu jedynie królowania”. I od tego dnia Saul patrzył na Dawida zazdrosnym okiem. Saul namawiał syna swego, Jonatana, i wszystkie sługi swoje, by zabili Dawida. Jonatan jednak bardzo upodobał sobie Dawida. Uprzedził więc Jonatan Dawida, mówiąc: „Ojciec mój, Saul, pragnie cię zabić. Od rana miej się na baczności; udaj się do jakiejś kryjówki i pozostań w ukryciu. Tymczasem ja pójdę, by stanąć przy mym ojcu na polu, gdzie ty się będziesz znajdował. Ja sam porozmawiam o tobie z ojcem. Zobaczę, co będzie, i o tym cię zawiadomię”. Jonatan mówił życzliwie o Dawidzie ze swym ojcem, Saulem; powiedział mu: „Niechaj nie zgrzeszy król przeciw swojemu słudze, Dawidowi! Nie zawinił on przeciw tobie, a czyny jego są dla ciebie bardzo pożyteczne. On przecież swoje życie narażał, on zabił Filistyna, dzięki niemu Pan dał całemu Izraelowi wielkie zwycięstwo. Patrzyłeś na to i cieszyłeś się. Dlaczego więc masz zamiar zgrzeszyć przeciw niewinnej krwi, bez przyczyny zabijając Dawida?” Posłuchał Saul Jonatana i złożył przysięgę: „Na życie Pana, nie będzie zabity!” Zawołał Jonatan Dawida i powtórzył mu całą rozmowę. Potem zaprowadził Dawida do Saula i Dawid został u niego jak poprzednio. (1 Sm 18, 6-9; 19, 1-7)

Ewangelia pokazuje największego z Królów – Króla Wszechświata – Jezusa. Jezusa do którego garną się tłumy. On ich woła, ale jest też gotów odpłynąć z tego miejsca. Ten Król woła do serc. Jeśli ludzie przyszli tylko po sensację, tylko po zdrowie ciała, a nie uzdrowienie ducha to nie usłyszą Jego wołania. On woła do serc pokornych i otwartych. Gdy ktoś nie chce Go posłuchać, wówczas nie narzuca się – wsiada w łódkę i odpływa…

Taka jest też modlitwa z kontemplacji o wołaniu Króla – modlitwa o to bym nie był GŁUCHY na Jego wołanie. Cała liturgia Słowa pokazuje dziś zarówno osoby otwarte na wołanie Króla Wieków, jak i te, które zamknęły serca na ten głos.

Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały. (Mk 3, 7-12)

Modlitwa przygotowawcza zwyczajna.

Wprowadzenie 1. Ustalenie miejsca jakby się je widziało. Tutaj będzie to polegać na widzeniu oczami wyobraźni bóżnic, miasteczek i wiosek, gdzie Chrystus, Pan nasz, głosił [Dobrą Nowinę].

Wprowadzenie 2. Prosić o łaskę, której pragnę. Tu prosić Pana naszego o tę łaskę, żebym nie był głuchy na jego wezwanie, lecz skory i pilny do wypełnienia jego najświętszej woli.

Punkt 1. Przedstawić sobie jakiegoś króla ludzkiego, wybranego ręką samego Boga, Pana naszego, a któremu cześć i posłuszeństwo okazują wszyscy władcy i wszyscy chrześcijanie.

Punkt 2. Patrzeć, jak ten król zwraca się do wszystkich swoich ludzi, tak mówiąc: Wolą moją jest zdobyć całą ziemię niewiernych. I dlatego ten, co chciałby pójść za mną, powinien zadowolić się tym samym pożywieniem, co i ja, tym samym napojem i odzieżą itd. Podobnie winien tak samo jak ja pracować za dnia, a czuwać po nocy itd., aby wreszcie stał się uczestnikiem mego zwycięstwa, jak był uczestnikiem moich trudów.

Punkt 3. Rozważyć, co powinni odpowiedzieć królowi tak szczodremu i ludzkiemu dobrzy jego poddani. A zatem jeśliby ktoś nie przyjął wezwania takiego króla, jakże bardzo byłby godny nagany i potępienia ze strony wszystkich jako rycerz przewrotny [i tchórzliwy].

Cel tego ćwiczenia polega na zastosowaniu tego wyżej rzeczonego przykładu króla doczesnego do Chrystusa, Pana naszego, wedle tychże trzech rzeczonych punktów.

Punkt 1. Jeżeli w pierwszym punkcie rozważamy takie wezwanie króla doczesnego [skierowane] do jego poddanych, o ileż bardziej rozwagi godna jest rzeczą widzieć Chrystusa, Pana naszego, Króla wiecznego, a przed nim wszystek świat, i jak on go wzywa i każdego człowieka z osobna i mówi: Wolą moją jest podbić świat cały i wszystkich nieprzyjaciół i tak wejść do chwały Ojca mego. Przeto ten, co zechciałby pójść za mną, powinien ze mną się trudzić, aby idąc za mną w cierpieniu, szedł też za mną i w chwale.

Punkt 2. Rozważyć, że wszyscy ludzie, mający rozsądek i zdrowy rozum, ofiarowaliby się całkowicie na trud [razem z Chrystusem].

Punkt 3. Ci zaś, co chcieliby więcej [go] kochać i odznaczyć się we wszelakiej służbie swego Króla wiecznego i Pana wszech rzeczy, nie tylko ofiarują się całkowicie na trud, ale nadto działając przeciw własnej zmysłowości i przeciw swej miłości cielesnej i światowej, złoża z siebie ofiarę większej wartości i większej wagi, tak mówiąc:

Odwieczny Panie wszystkich rzeczy! Oto przy twej łaskawej pomocy składam ofiarowanie swoje w obliczu nieskończonej Dobroci twojej i przed oczami chwalebnej Matki twojej i wszystkich świętych dworu niebieskiego, [oświadczając], że chcę i pragnę i taka jest moja dobrze rozważona decyzja, jeśli to tylko jest ku twojej większej służbie i chwale, naśladować Cię w znoszeniu wszystkich krzywd i wszelakiej zniewagi i we wszelkim ubóstwie, tak zewnętrznym jak i duchowym, jeśli tylko najświętszy Majestat twój zechce mię wybrać i przyjąć do takiego rodzaju i stanu życia.

19. Pycha kontra pokora

Tagi

, , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Dzisiejsze Słowo przedstawia królów ziemskich i Króla Niebieskiego Chrystusa. Przedstawia tych którzy mają władzę i robią to na wzór Chrystusa, lub zupełnie na przekór.

W Ewangelii jest pokazany Jezus – Pan szabatu i Pan ludzkiego życia i zdrowia. Staje naprzeciw tych, których serce jest zamknięte i ukierunkowane z pychą na załątwienie swojej sprawy.

W I Czytaniu jest król Saul, który lęka się przed wojskiem Filistynów z Goliatem na czele. Król który sprzeniewierzył się Bożemu poleceniu i Bóg słowami proroka odebrał mu godność króla nad Izraelem. Oddał ją Dawidowi. Najmneijszemu. Dziś w czytaniu widać również walkę miedzy dwoma obozami. Filistynami symbolizujacymi strach, pychę, wyniosłość i poleganie na sobie, a obozem Izraela, który reprezentuje mały pasterz owiec z procą. Pasterz uosabiający pokorę, zaufanie Bogu i Jego wołaniu; po-wołaniu.

Dawid nie jest głuchy na Wołanie Króla Niebieskiego. Staje do boju wyśmiewany i poniżany. Po ludzku bez szans. Filistyn złorzeczy DAwidowi, śmieje się z niego, lekceważy go. Wojsko izraela stojące za plecami Dawida także nie do końca wierzy w wygraną chłopca.

Dawid idzie w imię Pana, Boga zastępów – KRÓLA NIEBIESKIEGO! Bo NIE BYŁ GŁUCHY na Jego wołanie! Dawid zabija Goliata. Trafia go w wyniesione w górę od pychy czoło i odrąbuje mu zarozumiałą głowę.

Dawid rzekł do Saula: „Niech niczyje serce się nie trapi! Twój sługa pójdzie stoczyć walkę z tym Filistynem”. Saul odpowiedział Dawidowi: „To niemożliwe, byś stawił czoło temu Filistynowi i walczył z nim. Ty jesteś jeszcze chłopcem, a on wojownikiem od młodości”. Powiedział Dawid: „Pan, który wyrwał mnie z łap lwów i niedźwiedzi, wybawi mnie również z ręki tego Filistyna”. Rzekł więc Saul do Dawida: „Idź, niech Pan będzie z tobą!” Wziął w rękę swój kij, wybrał sobie pięć gładkich kamieni ze strumienia, włożył je do torby pasterskiej, którą miał, i do kieszeni, a z procą w ręce skierował się ku Filistynowi. Filistyn przybliżał się coraz bardziej do Dawida, a giermek jego szedł przed nim. Gdy Filistyn popatrzył i przyjrzał się Dawidowi, wzgardził nim dlatego, że był młodzieńcem, i to rudym, o pięknej powierzchowności. I rzekł Filistyn do Dawida: „Czyż jestem psem, że przychodzisz do mnie z kijem?” Złorzeczył Filistyn Dawidowi, przyzywając na pomoc swoich bogów. Filistyn zawołał do Dawida: „Przybliż się tylko do mnie, a ciało twoje oddam ptakom podniebnym i dzikim zwierzętom”. Dawid odrzekł Filistynowi: „Ty idziesz na mnie z mieczem, dzidą i zakrzywionym nożem, ja zaś idę na ciebie w imię Pana Zastępów, Boga wojsk izraelskich, którym urągałeś. Dziś właśnie wyda cię Pan w moje ręce, pokonam cię i utnę ci głowę. Dziś oddam trupy wojsk filistyńskich na żer ptactwu podniebnemu i dzikim zwierzętom: niech się przekona cały świat, że Bóg jest w Izraelu. Niech wiedzą wszyscy zebrani, że nie mieczem ani dzidą Pan ocala. Ponieważ jest to wojna Pana, On więc wyda was w nasze ręce”. I oto, gdy wstał Filistyn, szedł, zbliżając się coraz bardziej ku Dawidowi, Dawid również pobiegł szybko na pole walki naprzeciw Filistynowi. Potem sięgnął Dawid do torby pasterskiej i wyjąwszy z niej kamień, wyrzucił go z procy, trafiając Filistyna w czoło, tak że kamień utkwił w czole, i Filistyn upadł twarzą na ziemię. Tak to Dawid odniósł zwycięstwo nad Filistynem procą i kamieniem; trafił Filistyna i zabił go, nie mając w ręku miecza. Dawid podbiegł i stanął nad Filistynem, chwycił jego miecz i dobywszy z pochwy, dobił go; odrąbał mu głowę. Gdy spostrzegli Filistyni, że ich wojownik zginął, rzucili się do ucieczki. (1 Sm 17, 32-33. 37. 40-51)

Kolejne pole bitewne i wołanie Króla opisuje Ewangelia. Król Niebieski, Jezus, wchodzi do synagogi, do świątyni. Jest śledzony. Idą za nim ludzie pałający do Niego nienawiścią, szukający Jego potknięcia, planujący Go zabić. Jezus woła człowieka w synagodze – a ten nie jest głuchy. Potem prowadzi otwartą dyskusję z myślami Faryeuszy. Walczy na prawdziwym polu bitewnym – w ich sercach. Niestety Faryzeusze nie dopuszczają Go do swych serc.

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: „Podnieś się na środek!” A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?” Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. (Mk 3, 1-6)

W takim klimacie walki w sercu, walki wnętrza, wołania Króla do boju trzeba też wchodzić w ćwiczenie o wołaniu Króla:

Wołanie Króla [ĆD 91..98]

Modlitwa przygotowawcza zwyczajna.

Wprowadzenie 1. Ustalenie miejsca jakby się je widziało. Tutaj będzie to polegać na widzeniu oczami wyobraźni bóżnic, miasteczek i wiosek, gdzie Chrystus, Pan nasz, głosił [Dobrą Nowinę].

Wprowadzenie 2. Prosić o łaskę, której pragnę. Tu prosić Pana naszego o tę łaskę, żebym nie był głuchy na jego wezwanie, lecz skory i pilny do wypełnienia jego najświętszej wolis9.

Punkt 1. Przedstawić sobie jakiegoś króla ludzkiego, wybranego ręką samego Boga, Pana naszego, a któremu cześć i posłuszeństwo okazują wszyscy władcy i wszyscy chrześcijanie.

Punkt 2. Patrzeć, jak ten król zwraca się do wszystkich swoich ludzi, tak mówiąc: Wolą moją jest zdobyć całą ziemię niewiernych. I dlatego ten, co chciałby pójść za mną, powinien zadowolić się tym samym pożywieniem, co i ja, tym samym napojem i odzieżą itd. Podobnie winien tak samo jak ja pracować za dnia, a czuwać po nocy itd., aby wreszcie stał się uczestnikiem mego zwycięstwa, jak był uczestnikiem moich trudów.

Punkt 3. Rozważyć, co powinni odpowiedzieć królowi tak szczodremu i ludzkiemu dobrzy jego poddani. A zatem jeśliby ktoś nie przyjął wezwania takiego króla, jakże bardzo byłby godny nagany i potępienia ze strony wszystkich jako rycerz przewrotny [i tchórzliwy].

Cel tego ćwiczenia polega na zastosowaniu tego wyżej rzeczonego przykładu króla doczesnego do Chrystusa, Pana naszego, wedle tychże trzech rzeczonych punktów.

Punkt 1. Jeżeli w pierwszym punkcie rozważamy takie wezwanie króla doczesnego [skierowane] do jego poddanych, o ileż bardziej rozwagi godna jest rzeczą widzieć Chrystusa, Pana naszego, Króla wiecznego, a przed nim wszystek świat, i jak on go wzywa i każdego człowieka z osobna i mówi: Wolą moją jest podbić świat cały i wszystkich nieprzyjaciół i tak wejść do chwały Ojca mego. Przeto ten, co zechciałby pójść za mną, powinien ze mną się trudzić, aby idąc za mną w cierpieniu, szedł też za mną i w chwale.

Punkt 2. Rozważyć, że wszyscy ludzie, mający rozsądek i zdrowy rozum, ofiarowaliby się całkowicie na trud [razem z Chrystusem].

Punkt 3. Ci zaś, co chcieliby więcej [go] kochać i odznaczyć się we wszelakiej służbie swego Króla wiecznego i Pana wszech rzeczy, nie tylko ofiarują się całkowicie na trud, ale nadto działając przeciw własnej zmysłowości i przeciw swej miłości cielesnej i światowej, złoża z siebie ofiarę większej wartości i większej wagi, tak mówiąc:

Odwieczny Panie wszystkich rzeczy! Oto przy twej łaskawej pomocy składam ofiarowanie swoje w obliczu nieskończonej Dobroci twojej i przed oczami chwalebnej Matki twojej i wszystkich świętych dworu niebieskiego, [oświadczając], że chcę i pragnę i taka jest moja dobrze rozważona decyzja, jeśli to tylko jest ku twojej większej służbie i chwale, naśladować Cię w znoszeniu wszystkich krzywd i wszelakiej zniewagi i we wszelkim ubóstwie, tak zewnętrznym jak i duchowym, jeśli tylko najświętszy Majestat twój zechce mię wybrać i przyjąć do takiego rodzaju i stanu życia.

Co to znaczy dziś walczyć w Kościele i dla Kościoła. W Kościele Chrystus nas woła. Tutaj walczy się pod sztandarem krzyża – w przeciwnościach, wysmiewaniu, urąganiu, obelgach, szemraniu i nienawiści innych.

Przedstawicielem Jezusa na ziemie jest Papież. Jak się do Niego odnoszę…?

Bóg szuka tego co słabe, małe, trudne, wymagajace wielkiego wysiłku – jego drogi nie są drogami naszymi. Jego myślenie jest inne niż ludzkie.

I trzeba wracać do zasady równowagi – ani więcej choroby ani zdrowia, ani więcej zaszczytów niż hańby, ani więcej bogactwa niż ubóstwa. Mając z tyłu głowy tą zasadę, patrząc na Króla wieków na krzyżu można z pełną świadomoscią wołać do Niego, a Bóg da mi łaskę jak Dawidowi w walce z Goliatem. Cierpirnie to perły do królewskiej korony.

 Odwieczny Panie wszystkich rzeczy! Oto przy twej łaskawej pomocy składam ofiarowanie swoje w obliczu nieskończonej Dobroci twojej i przed oczami chwalebnej Matki twojej i wszystkich świętych dworu niebieskiego, [oświadczając], że chcę i pragnę i taka jest moja dobrze rozważona decyzja, jeśli to tylko jest ku twojej większej służbie i chwale, naśladować Cię w znoszeniu wszystkich krzywd i wszelakiej zniewagi i we wszelkim ubóstwie, tak zewnętrznym jak i duchowym, jeśli tylko najświętszy Majestat twój zechce mię wybrać i przyjąć do takiego rodzaju i stanu życia.

 

18. Pan szabatu

Tagi

, , , ,

Tydzień II

Jezus jest Królem i Panem szabatu. On ciągle wzywa do tego, by Miłość była kochana. Do tego by wielbić Boga w prawdzie. By Boga poszukiwać zagłębiając się w Słowie. By go poszukiwać w drugim człowieku. Bóg wszystko dał człowiekowi z miłości. Obdarował nadobficie. Dał Słowo by pomagało wzrastać. Nawet gdy przenika do szpiku to dobrze rozumiane wzywa ku większej miłości – pokucie, nawróceniu, postowi. Bóg dał drugiego człowieka byśmy razem mogli tworzyć Królestwo Boga na ziemi dla Jego chwały. Nie dał drugiego, by go pętać – choćby źle zinterpretowanym prawem biblijnym.

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: „Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?” On im odpowiedział: „Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom”. I dodał: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”. (Mk 2, 23-28)

Jezu ccichy i pokornego serca – do konca posluszny Ojcu – uczyń serce moje na wzór Twego.

17. Współlos z Królem

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

W ostatnich dniach Ewangelia pokazuje wiele starć miedzy obozem Króla Wieków a obozem ciemności i kłamstwa. Wszystkie one odbywają się na polu bitewnym ludzkiego serca. Bitwa jest o sprawy dotykajće zdrowej i głębokiej duchowości. Tym razem powodem bitewnego starcia jest post.

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: „Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?” Jezus im odpowiedział: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków”. (Mk 2, 18-22)

Jezus prezentuje siebie jako Oblubieńca. Pana Młodego na weselu. Jezus jest ze swoim ludem, blisko swoich – wówczas jest czas na radosć, a nie post. Bóg jest zawsze przy człowieku. Kto zatem może zabrać Pana młodego? Tak na prawdę człowiek sam może się pozbawić kontaktu z Panem Młodym – z Królem Wieków, który wciąż woła do ludzkiego serca, z Jezusem. To szatan może zabrać ten kontakt. On działa na ludzkie sece pokusą. Gdy człowiek zaczyna przechodzić do obozu ciemności, to szatan powoli wpływa na wolę człowieka w taki sposób, by człowiek sam odcinał się od Jezusa – sam sobie Go zabrał ze swych pragnień i dążeń. Wprowadza w taki rodzaj grzechów, z którymi walczy się przez modlitwę i post. Wtedy jest właśnie najwłaściwszy czas na walkę orężem postu. Postu włąsnego, czy też za kogoś kto potrzebuje pomocy przez mój post. To grzech zabiera Pana Młodego z ludzkiego serca. I powrót do łączności z Bogiem, ofiara za tych, którzy pozwolili sobie zabrać łącznośc z Panem Młodym jest powodem dla postu. Nie zaś samo poszczenie dla pokazania się, dla bycia zauważonym, docenionym, dla tradycji…

W wołaniu Króla poszukujemy drogi do ponoszenia tych samych trudów i radości co Pan. Współlosu z Chrystusem. Gdy jest blisko i jest źródłem radosći, chcemy sie z nim radować. Gdy widzimy, że walczy o jakąś duszę w moim otoczeniu, chcę współwalczyć z nim przez post i modlitwę za tego człowieka.

Trzeba też mieć uformowane serce, by przyjąć wołanie Króla. Nie można mieć serca utkanego ze starej tkaniny i przyszyć do niego łaty z nowej nauki. Trzeba pracować nad własnym wnętrzem. Odnowić swe wnętrze, by Król mógł przyjść ze swym wołaniem do mego serca wzywając do nowej drogi i nowych pól bitewnych.

Pierwsze czytanie pokazuje, że Bóg nie chce ofiar, jeśli człowiek nie wypełnia woli Boga do końca! Jeśli zaczyna traktować wołanie Boga wybiórczo. Jeśli nagina i stara się interpretować Boże Słowo na swoją modłę. Gdy działa na zasadzie Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Bardzo mocne jest słowo w I czytaniu. Ale Jezus – Oblubieniec, Król, który woła, taki właśnie jest – pragnie wypełnić wolę Ojca do samego końca – i chce by Jego armia miałą takich właśnie żołnierzy.

Po zwycięstwie Saula nad Amalekitami Samuel powiedział Saulowi: „Dosyć! Powiem ci, co rzekł do mnie Pan tej nocy”. Odrzekł: „Mów!” I mówił Samuel: „Czy to nie jest prawdą, że choć byłeś mały we własnych oczach, to jednak ty właśnie stałeś się głową pokoleń izraelskich? Pan bowiem namaścił cię na króla izraelskiego. Pan wysłał cię w drogę i nakazał: Obłożysz klątwą tych występnych Amalekitów, będziesz z nimi walczył, aż ich zniszczysz. Czemu więc nie posłuchałeś głosu Pana? Rzuciłeś się na łup, popełniłeś więc to, co złe w oczach Pana”. Saul odpowiedział Samuelowi: „Posłuchałem głosu Pana: szedłem drogą, którą mnie posłał Pan. Przyprowadziłem Agaga, króla Amalekitów, a Amalekitów obłożyłem klątwą. Lud zaś zabrał ze zdobyczy drobne i większe bydło, aby je w Gilgal ofiarować Panu, Bogu twemu, jako pierwociny rzeczy obłożonych klątwą”. Samuel odrzekł: „Czyż milsze są Panu całopalenia i ofiary krwawe od posłuszeństwa głosowi Pana? Właśnie, lepsze jest posłuszeństwo od ofiary, uległość – od tłuszczu baranów. Bo opór jest jak grzech wróżbiarstwa, a krnąbrność jak złość bałwochwalstwa. Ponieważ wzgardziłeś nakazem Pana, odrzucił cię On jako króla”. (1 Sm 15, 16-23)

Niezwykle ważna w wołaniu Króla jest też zgoda na współlos z Chrystusem. To nie jest tylko dla świętych i tytanów ducha. Ta droga i to wołanie jest też skierowane do mnie. Jezus wzywa mnie do zaufania i do współlosu z Nim. On jest doskonałym wodzem, który powoli wprowadza swych wojowników w coraz głębsze arkana walki duchowej. Niektórych aż po oddanie życia dla prawdy. Droga wzrostu i rozwoju w Armii Pana wymaga ciągłych ćwiczeń i pracy nad swymi duchowymi mięśniami – mięśniami serca… Wymaga też prośby (modlitwy) do Króla o przyjęcie do szkoły wojskowej:

Odwieczny Panie wszystkich rzeczy! Oto przy twej łaskawej pomocy składam ofiarowanie swoje w obliczu nieskończonej Dobroci twojej i przed oczami chwalebnej Matki twojej i wszystkich świętych dworu niebieskiego, [oświadczając], że chcę i pragnę i taka jest moja dobrze rozważona decyzja, jeśli to tylko jest ku twojej większej służbie i chwale, naśladować Cię w znoszeniu wszystkich krzywd i wszelakiej zniewagi i we wszelkim ubóstwie, tak zewnętrznym jak i duchowym, jeśli tylko najświętszy Majestat twój zechce mię wybrać i przyjąć do takiego rodzaju i stanu życia. [CD 98]

Wiara, pokora i wypełnienie misji pozwala Go rozpoznać

Tagi

, , , , , , , ,

Słowo na 19 Stycznia 2020

Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi”. Jan dał takie świadectwo: „Ujrzałem ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”. (J 1, 29-34)

Niezwykłe, że ten, którego Jezus ochrzcił Duchem Świętym, gdy Maryja, jako żywa monstrancja przyniosła Go w swym łonie do domu Elżbiety, teraz rozpoznaje Zbawiciela w Jezusie. Jan już w łonie Elżbiety doznał chrztu w Duchu świętym, a teraz zobaczył Ducha zstępującego na Jezusa.

Kluczem do rozpoznania jest ta niezwykła pokora i uznanie Jezusa jako Pana i Zbawcy i spełnianie swej misji zleconej przez Boga.

Jan daje świadectwo o Jezusie- głosi kerygmat – już teraz nazywa go Barankiem Bożym gładzącym grzechy. A do Paschy Chrystusa są jeszcze trzy lata. Wiara, pokora i spełnianie woli Boga pozwala zobaczyć o wiele dalej i o wiele więcej.

Jezu cichy, pokorny i poddany Ojcu, uczyń serce moje na wzór serca Twego. Weź moją wolność, pamięć, rozum i wolę, wszystko kim jestem i co posiadam i zarządzaj tym według Twojej woli. Daj mi miłość i łaskę, a to mi wystarczy.

16. Pola bitewne Króla

Tagi

, , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Pole bitewne Króla biegnie przez zam środek ludzkiego serca. Król woła do pójścia za Nim. Zaprasza do swej armii, ale nigdy nie przymusza.

Warto przyłączyć sie do tej armii, która zwycięża świat (Słowo na 10 Stycznia 2020):

Najmilsi: My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował. Jeśliby ktoś mówił: „Miłuję Boga”, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego. Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził i każdy miłujący Tego, który dał życie, miłuje również tego, który życie od Niego otrzymał. Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, przykazania Jego nie są ciężkie. Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat, tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara. (1 J 4,19-5,4)

Jezus woła! Woła człowieka ku harmonii ducha i ciała. Ku wewnętrznemu zjednoczeniu.

Mesjasz przybył na Ziemię aby królować w przedziwny sposób. Aby uzdrawiać świat (Ewangelia na 10 Stycznia 2020):

Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana”. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. (Łk 4,14-22a)

Król woła. Mówi do mego serca językiem Miłości. Mimo że ma wszystko w swej władzy daje mi wolność odpowiedzi.

Punkt 3. Ci zaś, co chcieliby więcej [go] kochać i odznaczyć się we wszelakiej służbie swego Króla wiecznego i Pana wszech rzeczy, nie tylko ofiarują się całkowicie na trud, ale nadto działając przeciw własnej zmysłowości i przeciw swej miłości cielesnej i światowej, złoża z siebie ofiarę większej wartości i większej wagi, tak mówiąc:

Odwieczny Panie wszystkich rzeczy! Oto przy twej łaskawej pomocy składam ofiarowanie swoje w obliczu nieskończonej Dobroci twojej i przed oczami chwalebnej Matki twojej i wszystkich świętych dworu niebieskiego, [oświadczając], że chcę i pragnę i taka jest moja dobrze rozważona decyzja, jeśli to tylko jest ku twojej większej służbie i chwale, naśladować Cię w znoszeniu wszystkich krzywd i wszelakiej zniewagi i we wszelkim ubóstwie, tak zewnętrznym jak i duchowym, jeśli tylko najświętszy Majestat twój zechce mię wybrać i przyjąć do takiego rodzaju i stanu życia. [CD 97-98]

Amen

 

15. Król woła przedziwną armię do boju

Tagi

, , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Jezus jest Królem – przedziwnym Królem. Władcą wszechświata, którego królowanie jest zupełnie inne niż królowanie ludzkie. On wie jak mówić do serc narodów. On wie jak dotrzeć do serca każdego człowieka – bo on jest Królem Serc. Tego co widzialne i niewidzialne. On jest królem który klęka przed człowiekiem i obmywa mu nogi… dlatego i my, na Jego wzór winniśmy z drżeniem całować Mu stopy…

Dam Ci narody w Twoje posiadanie

Wyrok Pański ogłoszę:
On rzekł do mnie: „Jesteś Synem moim,
Ja zrodziłem dziś Ciebie,
Żądaj, a dam Ci w dziedzictwo narody
i krańce ziemi w posiadanie Twoje”.

A teraz, królowie, zrozumcie,
nauczcie się sędziowie ziemi.
Służcie Panu z bo jaźnią,
z drżeniem całujcie Mu stopy. (Ps 2,7-8,10-11)

On jest Królem serc i Jego pola bitewne znajdują się w sercu człowieka. On woła. To wołanie znajduje się w centrum II Tygodnia Ćwiczeń.

Św Ignacy zbudował to rozważanie w sposób narastający. Najpierw podpowiada by spojrzeć na to co bliskie człowiekowi, na ziemskie królestwa i królów. Potem prowadzi w przestrzeń ducha. Tak jak Chrystus porównywał swe królestwo do rzeczy ziemskich, by potem poprowadzić ku Niebieskim. Dla Ignacego – rycerza – taka droga wydawała się być najlepszą. Za czasów Ignacego rycerz był ideałem – człowiekiem honoru, odwagi, męstwa, człowiekiem dbającym o swoje maniery i walczącym ze złem i niesprawiedliwością. Osobą oddaną władcy.

Rycerz był uosobieniem wolności, szlachetnego działania, zachowującym zawsze dobre maniery, który utrzymywał harmonię miedzy ciałem i duszą – Bóg, honor, Ojczyzna – był wytrwały i wytrzymały w przeciwnościach. W tamtych czasach był też wielki front między islamskimi wojskami Turcji a chrześcijańską Europą. Toczyła się więc walka między chrześcijaństwem a islamem – walka którą utożsamiano z wojną o ludzkie dusze. Święty Ignacy wykorzystuje ten obraz i tą sytuację geopolityczna by pokazać prawdziwego Króla – tego który może ocalić cały świat – cały Wszechświat – wskazuje na Jezusa!

Król rozbija obóz. To trochę jak w Ewangelii z 7 Stycznia 2020 – osiada na ziemi Zabulona i Neftalego … by zgromadzić armię … i czeka na odpowiedź rycerzy. Sytuacja jest trudna. Jan w więzieniu. On jednak, Król, nie ucieka. Idzie tam gdzie jest mrok i cień i głosi. Głosi NOWE KRÓLESTWO. Zbiera armię. Do Jego armii wcielani są ci, którzy podejmują Jego wołanie  nawrócenie! Dziwna to armia- złożona z chromych, zagubionych, przebywających w ciemnościach, udręczonych, słabych. Który król ziemski chciałby ruszyć na pole bitewne z takimi rycerzami…

Gdy Jezus usłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galileja pogan. Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło”. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”. I obchodził Jezus całą Galileję, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał. I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania.  (Mt 4,12-17.23-25)

Św Ignacy proponuje wejść w tą przestrzeń i usłyszeć Jego wołanie [ĆD 90-98]

Modlitwa przygotowawcza zwyczajna.

Wprowadzenie 1. Ustalenie miejsca jakby się je widziało. Tutaj będzie to polegać na widzeniu oczami wyobraźni bóżnic, miasteczek i wiosek, gdzie Chrystus, Pan nasz, głosił [Dobrą Nowinę].

Wprowadzenie 2. Prosić o łaskę, której pragnę. Tu prosić Pana naszego o tę łaskę, żebym nie był głuchy na jego wezwanie, lecz skory i pilny do wypełnienia jego najświętszej woli.

Punkt 1. Przedstawić sobie jakiegoś króla ludzkiego, wybranego ręką samego Boga, Pana naszego, a któremu cześć i posłuszeństwo okazują wszyscy władcy i wszyscy chrześcijanie.

Punkt 2. Patrzeć, jak ten król zwraca się do wszystkich swoich ludzi, tak mówiąc: Wolą moją jest zdobyć całą ziemię niewiernych. I dlatego ten, co chciałby pójść za mną, powinien zadowolić się tym samym pożywieniem, co i ja, tym samym napojem i odzieżą itd. Podobnie winien tak samo jak ja pracować za dnia, a czuwać po nocy itd., aby wreszcie stał się uczestnikiem mego zwycięstwa, jak był uczestnikiem moich trudów.

Punkt 3. Rozważyć, co powinni odpowiedzieć królowi tak szczodremu i ludzkiemu dobrzy jego poddani. A zatem jeśliby ktoś nie przyjął wezwania takiego króla, jakże bardzo byłby godny nagany i potępienia ze strony wszystkich jako rycerz przewrotny [i tchórzliwy].

Cel tego ćwiczenia polega na zastosowaniu tego wyżej rzeczonego przykładu króla doczesnego do Chrystusa, Pana naszego, wedle tychże trzech rzeczonych punktów.

Punkt 1. Jeżeli w pierwszym punkcie rozważamy takie wezwanie króla doczesnego [skierowane] do jego poddanych, o ileż bardziej rozwagi godna jest rzeczą widzieć Chrystusa, Pana naszego, Króla wiecznego, a przed nim wszystek świat, i jak on go wzywa i każdego człowieka z osobna i mówi: Wolą moją jest podbić świat cały i wszystkich nieprzyjaciół i tak wejść do chwały Ojca mego. Przeto ten, co zechciałby pójść za mną, powinien ze mną się trudzić, aby idąc za mną w cierpieniu, szedł też za mną i w chwale.

Punkt 2. Rozważyć, że wszyscy ludzie, mający rozsądek i zdrowy rozum, ofiarowaliby się całkowicie na trud [razem z Chrystusem].

Punkt 3. Ci zaś, co chcieliby więcej [go] kochać i odznaczyć się we wszelakiej służbie swego Króla wiecznego i Pana wszech rzeczy, nie tylko ofiarują się całkowicie na trud, ale nadto działając przeciw własnej zmysłowości i przeciw swej miłości cielesnej i światowej, złoża z siebie ofiarę większej wartości i większej wagi, tak mówiąc:

Odwieczny Panie wszystkich rzeczy! Oto przy twej łaskawej pomocy składam ofiarowanie swoje w obliczu nieskończonej Dobroci twojej i przed oczami chwalebnej Matki twojej i wszystkich świętych dworu niebieskiego, [oświadczając], że chcę i pragnę i taka jest moja dobrze rozważona decyzja, jeśli to tylko jest ku twojej większej służbie i chwale, naśladować Cię w znoszeniu wszystkich krzywd i wszelakiej zniewagi i we wszelkim ubóstwie, tak zewnętrznym jak i duchowym, jeśli tylko najświętszy Majestat twój zechce mię wybrać i przyjąć do takiego rodzaju i stanu życia.

14. Nowo narodzony król – Kyrios

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

W czasie chrztu kapłan modli się za małe dziecko, które staje się kapłanem, prorokiem i królem na wzór Chrystusa. Co to za kapłan, prorok, a tym bardziej król. Nie może nawet mówić. Zależny całkowicie od swych rodziców.

Co oznacza królewskość na wzór Chrystusa?

Mówimy o Jezusie jako o Kyrios – Panu i Królu!

Maleńkie dziecię – a jednak rozpoznano w Nim króla – nawet wtedy:

(Słowo na 6 Stycznia 2020)

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”. Skoro usłyszał to król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: „W Betlejem judzkim, bo tak napisał prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela”. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: „Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny. (Mt 2,1-12)

W Eucharystii tak jak Trzej Królowie kłaniamy się przed Chrystusem bezbronnym – oddanym nam całkowicie – Chrystusem skrytym w małym kawałku chleba. Kłaniamy się i wołamy: „Tylko Tyś jest Święty, tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste”. Odnosimy się do Królewskiej natury Jezusa…

Jezus sam nieraz będzie się odnosił do swej przedziwnej królewskości – będzie mówił o sobie jako o Panu szabatu. Jezus jest przedziwnym królem który stawia człowieka na piedestale jako największe bogactwo. Jego królewski skarbiec jest przepełniony sercami tych, których pozyskał dla Królestwa Niebieskiego! Przedziwny to Król, który uklęknie przed człowiekiem i będzie mu umywał stopy.

Jezus był przy stworzeniu człowieka. Człowiek jest utworzony na wzór Jezusa i nazywany jest Koroną Stworzenia! Człowiek ma królować – na wzór Jezusa. Szanując stworzenie. szanując dar Boga. Szanując drugiego człowieka. Bez wyniosłości, wywyższania się. Bycie królem, który służy – to znaczy królować na wzór Jezusa. NA wzór tego maleńkiego dziecka z Betlejem, któremu oddają pokłon potężni władcy ze wschodu.

Dlaczego zatem człowiek tak mocno dąży do królowania opartego na używaniu, na pysze, na wykorzystywaniu, na ucisku? Skąd się to bierze?

To zniekształcenie prawdziwego pojęcia królowania powodowane jest przez grzech!

Zamiast służby i pokory jest zabijanie drugiego, by powiększyć swe skarbce do dobra materialne. By posiadać więcej, bardziej. Zamiast stawiania człowieka na piedestale jest mobbing, ucisk, prześladowanie, wykorzystywanie do cna. Kategoryzowanie a czasem nawet odbieranie godności osoby ludzkiej!

Mieć, mieć, posiadać, gromadzić, zbierać, wykorzystywać, zagonić do pracy poddanych, doznawać czci na każdym kroku, nie liczyć się z nikim, wykorzystywać strach, albo nęcić.

Jezus pokazuje KRÓLOWANIE jako MIŁOŚĆ! Król – prawdziwy król – to ten, który jest opromieniony blaskiem Miłości. Który trwa w łasce uświęcającej, który wyrusza na wojnę – ale nie z człowiekiem ale z grzechem. Który wyrusza na wojnę – ale nie na pola bitewne, a na pole swego serca i wnętrza. Król na wzór Chrystusa:

  • Jest UBOGIM, by mógł wreszcie na prawdę DAWAĆ
  • Jest POKORNYM, by nie szukał ZASZCZYTÓW
  • Jest ZALEŻNYM, by nie ROZKAZYWAŁ i ZNIEWALAŁ ludzi wokół.

To Miłość uczy Królowania. To maleńkie dziecko z Betlejem, któremu kłaniają się królowie, jest prawdziwie Królem – ubogie, pokorne i całkowicie zależne! Żłóbek Betlejem stoi w cieniu krzyża – bo to dziecko narodziło się, by osiągnąć pełnię królewskości na tronie krzyża – w pokorze, ubóstwie i zależności do końca, aż po śmierć.

Jezus pokazał nam swoim życiem, na czym polega prawdziwe KRÓLOWANIE! On jest DROGĄ – wskazuje jak mamy dojść do bycie Królami. Sam stał się drogowskazem i sposobem. Nam zostało tylko się zachwycić tą drogą… i pójść za Nim!

Tylko Miłość potrafi odwrócić mój wzrok od obrazu króla który kreuje grzech. Tylko Miłość potrafi mnie nauczyć prawdziwego królowania. Przywrócić prawdę. Im bardziej ubogi, pokorny i zależny się staję, im więcej mnie znieważają, tym większy zyskuję autorytet wśród ludzi! Tym bardziej ludzie lgną do takiej osoby. ty bardziej autentyczna jest królewska godność takiego człowieka. Prawdziwe królowanie jest w KRZYŻU!

Obietnica, dla królujących na wzór Jezusa jest prosta:
Kto by stracił coś dla Jezusa i Ewangelii – stokroć tyle otrzyma!

Królowania można się uczyć w Eucharystii. Co to za król, który oddał się w okruchu Chleba w dłonie grzesznego człowieka. Co to za król który zasiada na tronie prostego ubogiego ołtarza gdzieś na krańcach świata. Co to za król który nie wydaje wyroków na swych poddanych którzy nie słuchają Jego głosu, siedzą w kościele bez skupienia. Wychodzą z audiencji z Królem nie pamiętając nawet Jego poleceń z Ewangelii i Słowa? Król który daje siebie w pokarmie dla każdego. Nie cofa się przed nikim, świętokradcą, profanatorem, zbrodniarzem…

A jednak to KRÓL WSZECHŚWIATA! KRÓL MIŁOŚĆ! To jest władza, panowanie i posiadanie, chwała i potęga. Król, który nie cofa się przed niczym. Król który ma władzę nad wszystkim.

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego. Uznaję Ciebie jako mojego jedynego Pana i Króla, mego Zbawcę. Pragnę i proszę Cię, byś to Ty panował nad moim życiem, nad moją codziennością. Ucz mnie – jak być prawdziwym KRÓLEM. Ucz mnie prawdziwej Królewskości. Królowania w pokorze, ubóstwie i zależności o Ojca.

 

 

13. Uczucia, emocje, a miłość nieprzyjaciół

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Różne są oblicza Miłości. Pytanie brzmi – jak miłować? Na czym polega naśladowanie Miłości? Na o pytanie odpowiada SŁOWO. Słowo które oświeca i uczy Miłości. Pomaga zrozumieć jak wprowadzać Miłość w czyn.

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył. (J 1,1-18)

Miłość, Słowo, które oświeca, które daje łaskę wiary.

Ale jak miłować, jak realizować te wielkie i piękne Słowo gdy w sercu rodzi się nieraz niechęć do drugiego człowieka, antypatia, złość? Gdy są ludzie, którzy czują się niechciani, brak im tożsamości, czują się zagubieni, porzuceni?

Jan Paweł II w Tokio (24 Luty 1981) poruszał tą właśnie kwestię w rozmowie z młodymi ludźmi.

Jak można kochać, miłować drugiego człowieka czując w sercu złość i nienawiść. Gdzie jest decyzja woli i gdzie kończą się odczucia i uczucia a zaczyna decyzja Miłości?

Papież podpowiada, by pojść głębiej niż tylko uczucia. Wejść w zrozumienie swojej tożsamości – swojego Ja. Wejść w rzeczywistość przed naszym narodzeniem. Usłyszeć w sercu i duszy to Słowo, z którego Bóg nas zrodził. Jakie nam nadał imię. Jak brzmiało to Słowo, które wypowiedział, gdy nas zaplanował przed wiekami,gdy zapragnął mojego istnienia. Na początku było Słowo… Słowo, które określa moją tożsamość. Które jest głębiej niż wszelkie uczucia i decyzje. Słowo Boga to tkanka duszy – to duchowa materia, z której jestem utkany.

Miłość nieprzyjaciół jest trudna – jest niezwykle trudna – ale przez to jest niesamowicie wartościowa i piękna. Wymaga przekraczania samego siebie. Wychodzenia poza emocje i uczucia. Wchodzenia w głębiny mojego JA. W tą tkankę duchową, z której utkany jest człowiek duchowy. Tam gdzie pragnę dobra każdego człowieka. Tam gdzie pragnę Bożego Królestwa na Ziemi – dla wszystkich  także wrogów.

Taka droga wychowuje emocje, uczucia i reakcje. Prowadzi do niezwykle głębokich relacji i dialogu ze Stwórcą. Odpowiedzi moim słowem na Jego Słowo. podjecie tego Słowa wezwania – powołania Boga wypowiedzianego, gdy mnie zaplanował przed wiekami.

Jak mawiał Jan Paweł II: trzeba powoli i cierpliwie zacząć siebie posiadać – by móc siebie dawać.

Ludzie kościoła nieraz zostają na warstwie odczuć i uczuć. Zamartwiają się, że nie potrafią kochać, bo nie czują sympatii do wrogów. Wielu ludzi gubi się w tej przestrzeni. A tym czasem Miłość do Boga – spełnianiee przykazań Miłości polega na wypełnianiu Jego Słowa! Na podążaniu za Jego przykazaniami. Na czynach wprowadzających dobro w świecie – także wobec tych, których nie darzymy sympatią.

Mogę czuć złość, gniew, ale się za ta osobę pomodlę. Może we mnie wrzeć, ale się uśmiechnę i powiem dobre Słowo. Zrobię dobry uczynek… Im więcej walki trzeba włożyć tym wartościowszy będzie czyn miłości.

Panie, udziel mi Twego Ducha i ucz mnie posiadać siebie w dawaniu siebie. Pomóż mi wchodzić w głębię serca, by odkryć to Słowo z którego jestem utkany. Ucz mnie panować nad uczuciami i reakcjami, bym wypełniał Twoje przykazania. Jezu cichy i serca pokornego uczyń serce moje według serca Twego.

12. Agape

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

TYDZIEŃ II

Bóg jest Miłością – miejcie odwagę żyć dla Miłości…

Miłość – najpiękniejsze z imion Boga.

Ta Miłość emanuje – rozlewa się na całe otoczenie. Bóg tak mocno umiłował świat i człowieka, że swego Syna dał, aby każdy, kto w Niego wierzy miał życie. (J 3,16).

To Bóg – to On nas pierwszy umiłował. To On posłał nam Syna. Syna, który urzeka tą Miłością. Widać to w historii uczniów opisanej w Ewangelii na 4 Stycznia. Widzą jak Jezus żyje, jak wygląda Jego codzienność – dom – i ZOSTAJĄ. To im wystarcza. Takie doświadczenie prostej, pokornej, codziennej Miłości:

Jan Chrzciciel stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?” Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi! (to znaczy: Nauczycielu), gdzie mieszkasz?” Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza” (to znaczy: Chrystusa). I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: „Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas” (to znaczy: Piotr). (J 1,35-42)

Miłość powołuje. Miłość nadaje TOŻSAMOŚĆ – imię. Szymon staje się skałą, Kefasem, Piotrem.

Ta Miłość ma na Ziemi cel – odkupienie człowieka. Zapoczątkowanie Kościoła. Z Jego przebitego boku zrodzą się sakramenty, których szafarzami będą Apostołowie i ich następcy. Miłość ciągle rozdaje – rozdaje łaski – sakramenty przez ręce Kościoła – widzialne znaki, za którymi wylewa się ocean niewidzialnej łaski.

Bóg Miłość daje wszystko – łącznie z ŻYCIEM SYNA za człowieka – ku zbawieniu człowieka. Miłość oddaje życie za każdego człowieka. To na krzyżu objawia się pełnia Miłości Boga. Największa Miłość – oddać życie za drugiego. Bóg oddał życie za każdego człowieka – niczym nie przymuszony – zupełnie dobrowolnie!

Taka miłość ofiarna – rozdająca się – emanująca na wszystkie sfery życia – to Miłość Agape. Miłość rodząca się w sercu otwartym i wypełnionym Duchem Świętym. Miłość, którą dostaje każdy ochrzczony – jest zaszczepiona w sercu każdego chrześcijanina. Bez Agape nie da się stać dzieckiem Boga. W ramach tej miłości my także mamy Miłość w sobie – jesteśmy dziećmi Boga. Duch święty w nas działa i nas w tym wspomaga.

Ta Miłość – Agape -opiera się na ludzkiej woli – wyborze. Nie na uczuciach. Agape – to miłować bliźniego swego jak siebie samego nieraz POMIMO przeciwności, różnic, negatywnych uczuć…! Agape – opiera się na woli – bo jak inaczej miłować NIEPRZYJACIÓŁ do czego nawołuje Jezus. Jak inaczej wyjaśnić Miłość wiszącą na krzyżu i przebaczającą oprawcom. Jezus na krzyżu raczej nie ma „motyli w brzuchu” Kocha poprzez swoją wolę i wybór. Przebaczył! – to jest Miłość z wyboru woli. Zechciał przebaczyć.

Negatywne uczucia w stosunku do drugiej osoby nie są przeszkodą dla miłości Agape.

Panie ucz mnie Miłować. Uczyń moje serce na wzór Twego serca – serca miłującego.

Przejdź do paska narzędzi