Winnica

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Niezwykłe są dzisiejsze obrazy winnic w Słowie Bożym.

Najpierw opowieść z ksiegi Izajasza. Plastyczna i bardzo obrazowa. Na koniec Izajasz wyjaśnia czym są poszczególne symbole: Winnicą jest dom Izraela, a lud Judy jest wybarnym i drogocennym szczepem winorośli. Owocami słodkimi miała byś sprawiedliwość i miłość, a winorośl urodziła cierpki krzyk grozy.

Porażka!? Porażka wielkiej inwestycji duchowej.

Wybrane miejsce – żyzny pagórek. Mnóstwo pracy włożonej w to, by winnica zaowocowała. Wybrana slachetna winorośl z wielkim potencjałem. Inwestycje – wieża, płoty, tłocznia gotowa do produkcji dorgocennego wina.

I porażka! Cierpkie jagody!

Wściekłość i rozżalenie gospodarza jest w pełni zrozumiałe. Zaczyna burzyć, niszczyć, odstępuje od pielęgnacji. Zamiast winnicy pojawi się tu pustkowie… Pustynia.

Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni, i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody. „Teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną a winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody? Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono, rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz”. Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym. Oczekiwał On tam sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy. (Iz 5, 1-7)

Wchodząc głębiej w ten symboliczny obraz – Juda otrzymałą nieprawdopodobny kredyt zaufania i inwestycję ze strony Boga. Nieprawdopodobny potencjał rozwoju duchowego i owocowania. I zaprzepaściął go. Zmarnotwiła nieprawdopodobny potencjał i szansę.

Psalmista jeszcze mocniej podkreśla ten obraz. Jest jakby kontynuacją Słowa z ksiego Izajasza. Ludzie którzy się opamiętali wołają o powrót gospodarza. Woają o ocalenie tej winnicy. Zawiera obietnicę trwania i pracy nd przyniesieniem dobrych owoców:

Winnicą Pana jest dom Izraela

Przeniosłeś winorośl z Egiptu
i zasadziłeś ją, wygnawszy pogan.
Rozpostarła swe pędy aż do Morza,
aż do Rzeki swoje latorośle.

Dlaczego zburzyłeś jej ogrodzenie
i każdy przechodzień zrywa jej grona?
Niszczy ją dzik leśny
i obgryzają polne zwierzęta.

Powróć, Boże Zastępów,
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
Chroń to, co zasadziła Twoja prawica,
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.
Odnów nas, Panie, Boże Zastępów,
i rozjaśnij nad nami swoje oblicze,
a będziemy zbawieni.

(Ps 80 (79), 9 i 12. 13-14. 15-16. 19-20)

Słowo z Listu do FIlipian pokazuje jak ten potencjał można wykorzystać. Każdy człowiek jest taką winnicą przygotowaną i zasadzoną przez Boga. Z troską uprawianą i z oczekiwaniem na słodkie owoce.

Trzeba się zwrócić ku boskiemu Ogrodnikowi. Wpsółpracować z Tym, który nad nami pracuje. Współdziałać z nim. On nas wspomoże, przytnie chore gałązki. Podleje w czas posuchy. OSłoni przed silnym wiatrem czy palącym słońcem. Odpędzi ptaki i szkodniki, ochroni przed grabieżcami.

Wszystko czego potrzeba to WSPÓŁPRACY z Nim!

O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. Na koniec, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym – to bierzcie pod rozwagę. Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami. (Flp 4, 6-9)

Aklamacja naprowadza jeszcze głębiej w tym duchowym obrazie. Każe spojrzeć na to, że to nie my założyliśmy winnicę. Nie my zasadziliśmy samych siebie. Nie my decysujemy o naszym otoczeniu, osłonach od wiatru, grabeżców. To ON OGRODNIK.

To BÓG MNIE WYBRAŁ! TO ON MNIE PIERWOTNIE WYBRAŁ, BYM SZEDŁ I OWOCOWAŁ!

Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili. (J 15, 16)

Jezus w swojej przypowieści idzie jeszcze krok dalej. Pokazuje że Ojciec współpracuje z Nami w opiece nad winnicą. Pragnie naszej współpracy i oddaje winnicę w dzierżawę.

Ojciec stworzył świat i stworzył człowieka. Pragnie teraz z człowiekiem współstwarzać świat. Zwłaszcza z tymi, którzy w szczególny sposób chcą z Nim współpracować. Ufa człowiekowi. A jednak tajemnicą pozostanie przewrotnośc ludzkiego serca. Chciwość i pycha człowieka. Człowieka który jest w pełni świadom do kogo nalezy winnica i owoce. Człowieka który jest swiadom tego, że jest tylko współpracownikiem a nie właścicielem. Człowieka który przez przestępstwo i zabójstwo chce zostać właścicielem winnicy, a sprowadza na siebie śmierć. Niezwykła jest tajemnica pycy ludzkiego serca.

Właściciel posyła. Posyła przestrogi. Swoje sługi. Posyła ludzi którzy nawołuja do opamiętania. Najpierw trzech, potem jeszcze więcej, aż w końcu posyła Syna. Ostatecznie sam przychodzi. Najpierw stuka do drzwi serc tych ludzi trzykrotnie wołaniem miłosierdzia. Na koniec przychodzi ze sprawiedliwoscią. Człowiek odrzucajaćy miłosierdzie wpada w coraz wiekszy i głębszy grzech. Gdy przyjdzie gospodarz najemcy zaczną z Nim przegrana wojnę. Do końca mają szansę przyjsc do Właściciela po przebaczenie – upaść przed nim z pokorą błagając o przebaczenie. Jednak patrząc na ich narastajacy grzech. Kolejne zabójstwa widać że brną w coraz większy rozłam. Dokonają samosądu i zaczną walczyć z Właścicielem. Sprawiedliwośc się dokona. Nie ma rozłamu między sprawiedliwością a miłosierdziem. Sprawiedliwosć i miłosierdzie są nierozerwalnie połączone ze sobą.

Rozlnicy wyrzuciliz  winnicy Syna. Odrzucili kamień węgielny – podbudowę – fundament Kościoła. Odrzucili i zabili Jezusa poza murami Jeruzalem. A On po Zmartwychwstaniu – jako Bóg- Człowiek sam stał się konarem winnej latorośli. Od teraz to już On jest Tym, z którego życiodajne soki czerpie każdy w Nego włączony. Soki Ducha Świętego. Zaś ogrodnik – Ojciec – wciąż opiekuje się tą winoroślą.

Trzeba mi zatem wołać za psalmistą w pokorze, ze świadomosćią, że jako ochrzczony jestem małym listkiem, maleńką gałązką tej wielkiej latorośli Kościoła:

Powróć, Boże Zastępów,
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
Chroń to, co zasadziła Twoja prawica,
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.
Odnów nas, Panie, Boże Zastępów,
i rozjaśnij nad nami swoje oblicze,
a będziemy zbawieni.

 

Jezu cichy i serca pokornego – daj mi nowe życie – uczyń serce moja na wzór serca Twego.

Niezwykły towarzysz

Tagi

, , , , ,

(Wj 23,20-23)
Tak mówi Pan: Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim. Jeśli będziesz wiernie słuchał jego głosu i wykonywał to wszystko, co ci polecam, będę nieprzyjacielem twoich nieprzyjaciół i będę odnosił się wrogo do odnoszących się tak do ciebie. Mój anioł poprzedzi cię i zaprowadzi do Amoryty, Chetyty, Peryzzyty, Kananejczyka, Chiwwity, Jebusyty, a Ja ich wygładzę.

Anioła przede mną. Mój Anioł jest krok przede mną…

Idzie wraz ze mną przez moje życie – strzeże mnie!

Szanować Anioła i być uważnym na Jego słowo – bo jest to słowo od Boga. Imię Boga jest w moim Aniele.

Anioł zaprowadzi mnie w najtrudniejsze obszary mojego życia – w najcięższe wojny – ale też poprowadzi ku zwycięztwu.

Aniołowie tych którzy są jak dzieci wpatrują się w Oblicze  Boga w Niebie.

Aniele Boga, Ty, ktory nosisz Jego imię w sobie,

Moj obrońco,

Stój blisko mnie, poprzedzaj mnie w drodze.

Panie! Pójdę ALE …

(Łk 9, 57-62)
Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć”. Do innego rzekł: „Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca”. Odparł mu: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”. Jeszcze inny rzekł: „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus mu odpowiedział: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”.

Jezus chce być na pierwszym miejścu – bez żadnego ale. wie ze zly duch wykorzysta każde ALE

Przyjąć dziecko

Tagi

, , , ,

Jaki w tym zaszczyt czy wielkość. Dziecko to wiele obowiązków, trudu ale i wiele radości z postępów. w rozwoju. To patrzenie na sukcesy tego drugiego człowieka. Małego człowieka, często zapominajac o sobie. Niezwykła jest intuicja Jezusa w dzisiejszej Ewangelii.

Jezus patrzy bardzo szeroko. Jeśli ktoś jest dzieckiem w sensie wiary – jeszcze nie chodzi za Jezusem – także potrzebuje opieki i inwestycji ze strony tych, którzy już są dojrzali w wierze.

Jezus wakazuje na opiekę nad drugim – dbanie o wzrost – zarówno ten fizyczny, jak i duchowy.

Każdy z nas jest dzieckiem i do nowych narodzin dąży.

Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę.

Bali się zapytać Boga

Tagi

, , , , , ,

Uczniowie słyszą słowo Jezusa – przepowiednię o śmierci krzyżowej – której nie rozumieją. BOJĄ SIĘ jednakże zapytać Jezusa.

Jak podkreśla Ewangelista to, że nie zapytali, sprawia że.nie zrozumieli.

Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”. Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie. (Łk 9, 43b-45)

Są takie Słowa Boga, których człowoek sam z sibie, przy użyciu swej wiedzy i mądrości, nie pojmie. Po prostu – bez Boga – nie zrozumie.

Jezus czeka tylko na pytanie człowieka. Wypowiada proroctwo jakby prowokując tą rozmowę. Czlowiek jedak nie potrafi w pokorze przed Jezusem powiedzieć, że nie rozumie. Nie potrafi poprosić Pana – Wyjaśnij mi…

Trwa w swej masce pozornego zrozumienia… I nie wchodzi wgłąb… A to na głebinach dokonują się największe dzieła i cuda.

Panie wyjaśnij mi Twe Słowo. Objaśnij mi twe proroctwo. Panie – ja już nic z tego nie rozumiem.

Czas

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Bóg działa w czasie i w historii. Przychodzi w konkretnym czasie i daje łąskę chwili. Daje szczeólne dary na dany czas. Gdy była potrzeba przyjścia proroka – obdarzył ludzkość łaską człowiak który ich poprowadził jako pośrednik do Ojca. Gdy „CZAS SIĘ WYPEŁNIŁ” posłał swego syna. Dał niezwykłą łąskę ludziom tamtego czasu i miejsca. Mieli okazję obcować z Synem Bożym w ludzkim ciele. Bóg daje człowiekowi rozwój. Bóg prowadzi człowieka przez czas życia. Od niemowlęctwa po ostatnią chwilę życia,
a potem w wieczność.

On wchodzi w ludzki rytm życia. Dał nam prawa rozwoju, wzrostu. Dał konkretny czas życia.

Kohelet niezwykle to ujął:

Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.
Cóż przyjdzie pracującemu z trudu, jaki sobie zadaje? Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi, by się nią trudzili. Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie, dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca. (Koh 3, 1-11)

Kohelet wymienia rzeczy prozaiczne jak rozrzucanie i zbieranie kamieni obok tych niesamowicie ważnych jak rodzenie się, czy umieranie. Bóg czuwa nad wszystkim i wszystko jest w Jego kontroli – nigdy świat nie wymknał się z Jego rąk.

Cała sztuka duchowości polega na tym, by być TU I TERAZ. Gdy Bóg daje konkretną łąskę trzeba być obecnym, wsłuchać się w Niego i pójść za Jego głosem. Wykorzystać dar chwili, łąskę chwili. A to jest droga do szczęścia – tu na ziemi i w wieczności.

Konkretną drogą korzystania z łąski chwili jest praca nad swoimi myślami. Uświadamianie sobie kiedy odpływam i poddaję się strachom przeszłości. Kiedy uciekam z tu i teraz z konkretu który mam zadany na tą chwilę w świat przeszłosći i poddaję się myślą które mnie straszą. Które wydobywaja z przeszłosći wydarzenia, słowa, doświadczenia odbierajace mi chęć działania.

Drug kierunek pracy nad myślami to przyszłosć. Jestem tu i teraz a wyobrażam sobie jaki to wielki i niezwykły bedę za jakis czas. Jakie to osiągnięcia będą moim udziałem. Uciekajac w wybujałe marzenia o przyszłosci także opuszczam tu i teraz. Uciekam od tego co powinienem dziś tu i teraz w tym czasie i w tym miejscu zrobić. Marnotrawię łąskę chwili. Zamiast się przybliżyć do tych marzeń tak na prawdę oddalam się od nich. Tracę szansę na zrobienie małego kroku w przód i żyję w świecie wyobrażeń.

Całą sztuka polega na tym, by rozpoznać czas i rozpoznać w jaki sposó Bóg prychodzi dziś do mnie. Piotr posłuchał Ducha Świętego i odkrył właściwie. Drugi raz, za 4 lata już nie miałby takiej szansy. Tylko tu i teraz. Tylko na to pytanie, z Jezusem w ciele na ziemi mógł dokonać tego odkrycia i wyznania:

Gdy raz Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: „Za kogo uważają Mnie tłumy?” Oni odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał”. Zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Piotr odpowiedział: „Za Mesjasza Bożego”. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. (Łk 9, 18-22)

Jedni uceikają w przeszłosć, inni wkładają Jezusa w swoje ramki i schamty. Piotr i Apostołowie stanęli w prawdzie. Zbadali i odkryli prawdę. Przed nimi stoi Mesjasz.

Jezus pokazuje ze jest prorokiem – zna przyszłosć i drogę. I nie jest to piękne cudowne wyobrażenie – czego to nie osiagnę, jak znany na swiecie będę. Wręcz przeciwnie – zapowiada śmierć, prześladowanie i ukrzyżowanie. Wieńczy to jednak Zmartwychwstaniem. Wsłuchał sie w Ojca, który zarysował cel. Wykorzystał czas chwili na osobności – modlitwy z Ojcem. Popatrzył na rpzyszłosć, bo wtedy właśnie był na to czas. – czas na omówienie kolejnych kroków z Ojcem. Potem wrócił do Apostołów i był z nimi TU i TERAZ. Rozmawiał. Był szczery, bezpośredni.

Panie – pomóż mi wykorzystywać właściwie łaskę chwili i miejsca. KOrzystać z obfitości darów które na mnie zssyłasz każdego dnia. Ty jesteś źródłem mojego życia i szczęścia:

Panie, czym jest człowiek, że troszczysz się o niego,
czym syn człowieczy, że Ty o nim myślisz?
Do tchnienia wiatru podobny jest człowiek,
dni jego jak cień przemijają. (Ps 144)

Umówieni na 1 denar

Niezwykłą intuicję rozumienia Ewangelii wskazał dziś papież Franciszek. Gospodarz umówił się z robotnikami na maksymalną zapłatę. Ze wszystkimi – na maksymalną.

1 denar to około 4g srebra czyli około 200PLN za dniówkę. Niezły zarobwk. Dziś miesiąc to 22 dni robocze – czyli zarobek miesięczny, gdyby dostawać denara dziennie to około 4400PLN. Całkoem niezły jak dla robotnika fizycznego w winnicy.

Sprawiedliwy i w zasadzie maksymalny jaki mógł dać gospodarz.

Gospodarz wypłacił wszystkim zgodnie z umową – i wszystkim nadobficie

Obraz Zmartwychwstania

Bracia: Powie ktoś: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele? O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze. To, co zasiewasz, nie jest od razu ciałem, którym ma się stać potem, lecz zwykłym ziarnem, na przykład pszenicznym lub jakimś innym. Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; sieje się słabe – powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało zmysłowe, jest też ciało duchowe. Tak też jest napisane: „Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą”, a ostatni Adam duchem ożywiającym. Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie; duchowe było potem. Pierwszy człowiek z ziemi – ziemski, Drugi Człowiek – z nieba. Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy. A jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak też nosić będziemy obraz Człowieka niebieskiego.(1 Kor 15, 35-37. 42-49)

Niezwykłe jest to, że od początku człowiek próbuje wtłoczyć świat ducha w ramy praw rządzących przyrodą i poprzez fakt, że te dwa światy są trudne do porównania, stara się podważyć świat duchowy.

Święty Paweł próbuje argumentować że takie porówanie nie ma sensu. Bez doświadczenia tego, co bedzie po śmierci nie da adekwatnie opisać tamtej rzeczywistości

Tajemnica miłosierdzia

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że gości w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tyłu u Jego stóp, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego stopy i włosami swej głowy je wycierała. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to, faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: „Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna i jaka to jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”. Na to Jezus rzekł do niego: „Szymonie, mam ci coś do powiedzenia”. On rzekł: „Powiedz, Nauczycielu”. „Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który z nich więc będzie go bardziej miłował?” Szymon odpowiedział: „Przypuszczam, że ten, któremu więcej darował”. On zaś mu rzekł: „Słusznie osądziłeś”. Potem, zwróciwszy się w stronę kobiety, rzekł do Szymona: „Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała mi stopy i otarła je swymi włosami. Nie powitałeś mnie pocałunkiem; a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować stóp moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje stopy. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. Do niej zaś rzekł: „Odpuszczone są twoje grzechy”. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?” On zaś rzekł do kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”. (Łk 7, 36-50)

Jezus przekracza granice. Faryzeusz Go zaprasza woęc przychodzi. Stosuje zasadę i tyle o ile. Idzie, bo jest szansa pozyskać tego człowieka dla Królestwa. Ale też nie przyjmuje schematów myślenia czy interpretacji faryzejskiej prawa. Wchodzi i zajmuje miejsce za stołem.

Przychodzi kobieta, która pokazuje na zewnątrz głębię swego żalu. Jest gotowa oddać najcenniejszy olejek jaki ma. Obmyć Jezusowi nogi! Uniżyć się jak tylko może! Bo pragnie miłosierdzia. Namaszcza Jezusowi stopy i wyciera włosami. Okazuje Mu niesamowity szacunek i miłość. Pokazuje też nieprawdopodobną pokorę wobec Jezusa.

Ze strony faryzeusy pojawia się od razu ocena człowieka. Ocena wyrażajaca potępienie: „Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna i jaka to jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą” Widać w niej jad szatana. Bo w tym zdaniu jest nie tylko potępienie dla kobiety ale i WĄTPLIWOŚĆ co do Jezusa. Ta sama pokusa którą szatan stosuje od kuszenia Ewy w Raju.

Jezus nie potępia faryzeusza Szymona. Wykorzystuje te emocje i chce pozyskać jego serce dla Królestwa: „Szymonie, mam ci coś do powiedzenia”.

Faryzeusz zainteresowany odpowiada: „Powiedz, Nauczycielu”.

Uznał Jezusa za nauczyciela. Odrzucił go jako proroka. Jest daleko od uznania Go jako Mesjasza. Nie doszedł tak daleko w drodze duchowej jak ta kobieta. Jednakże Jezus prowadzi go właśnie do tego pytania – KIM JEST JEZUS!

Najpierw opwiada prostą historię z prostą logiką:

„Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który z nich więc będzie go bardziej miłował?” Szymon odpowiedział: „Przypuszczam, że ten, któremu więcej darował”. On zaś mu rzekł: „Słusznie osądziłeś”.

Potem rozprawia się z oskarżeniami w kierunku kobiety i porównuje Szymona z tą kobietą. Pokazując dodatkowo jej wiarę i postrzeganie jako wzorzec.

Potem, zwróciwszy się w stronę kobiety, rzekł do Szymona: „Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała mi stopy i otarła je swymi włosami. Nie powitałeś mnie pocałunkiem; a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować stóp moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje stopy.

Na koniec w sposób pośredni mówi Szymonowi – JA JESTEM MESJASZEM – przyszedłem by odkupić ludzi. By pokonać grzech:

Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. Do niej zaś rzekł: „Odpuszczone są twoje grzechy”.

I tym samym prowadzi wszystkich biesiadnikó do pytania:

Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?

On zaś wskazuje jeszcze raz na kobietę. Na to, że znaczenie ma tu klucz wiary i to jak postrzega Go ta kobieta.

On zaś rzekł do kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”.

Panie Jezu uznaję Cię za mojego Pana i Zbawcę za mojego Mesjasza. Jedynego Zbawiciela. Uzdrów moje serce. Przemień je. Oczyść i uczyń na wzór swego serca.

Jezu cichy i serca pokornego uczyń serce moje na wzór serca Twego.

 

Przejdź do paska narzędzi