OW21.14 Nie-Do-Wiara

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jezus po Zmartwychwstaniu uczy Apostołów swojej nowej formy obecności. MIerzy się z ich brakiem wiary, z inch niedowierzanie. Wyrzuca im brak wiary. Ale z drugiej strony chce tego. Chce by Kościół nei był łatwoeirny, by nie trzepotał jak chorągiwka na wietrze. By badał skrupulatnie wszelkie nadzwyczajne wydarzenia i nie wydawał pochopnych sądów.

Przykładem jest święty Tomasz. ŚWIĘTY… A Jednak po Zmartwychwstaniu nie było go w Wieczerniku. JEst bardzo ostrożny nawet gdy o spotkaniu z Wieczernika opowiadaja mu Apostołowie. Gdy słyszy tak wiele świadectw – nawet wtedy jest wciąż niedowiarkiem. Uwierzył dopiero wtedy, gdy sam na własne oczy i własnymi rękami przekonał się, że Jezus żyje. To dswiadczenie zaprowadziło go głęboko w centrum Azji – tradycja mówi, że oddał życie w Indiach!

Niezwykłe ejst gdy pomyśli się o wieczorze Zmartwychwstania. Wszyscy po traumatycznych wydarzeniach. Po ostatniej wieczerzy, GEtsemani, sądzie u Arcykapłana, u Piłata, Heroda, po boczowaniu, ukrzyżowaniu i złożneiu do grobu Jezusa. Ludzie wówczas chcą znaleźć kogoś kto współczuje takeimu doświadczeniu gromadzą się razem. Kobiety rano swym orędziem Kerygmatu przyciągneły uczniów do Wieczernika. Ale Tomasz załątwia swoje sprawy. JEST POZA WSPÓLNOTĄ. COŚ GO OMINĘŁO. ZAJĄŁ SIĘ SWOIMI SPRAWAMI.

Wspólnota łączy Kościół. W każdą Niedzielę – przynajmniej w Niedzielę wspólnota się gromadzi. Gdy mnie zabraknie, NIE SPOTKAM JEZUSA… !!! O tym włąśnie mówi doświadczenie Tomasza. TO nie znaczy, że Bóg przestanie mnei szukać! Będzie nadal szukać. Ale jeśli zacznę porzucać niedzielna rpaktykę, to moje Nie-Do-Wierzenie będzie rosło. Coraz bardziej będę na NIE w stosunku DO WIARY. Coraz większe bedą musiały być argumenty, by mnie rpzekonać.

Człowiek jest wolny Może wybierać. Życą w izolacji od wpsólnoty jako jednoska. Ale wówczas coś neizwykłego może go ominąć…

Jezus tak mocno pokazywał rolę wspólnotyw głoszenu. Posyłał po dwóch. w grupkach. Nie samotnie. Ale zawsze razem… Jednak, każdy we wspólnocie słyszy polecenie Jezusa bardzo osobiście i indywidualnie. TY, PÓJDŹ i GŁOŚ! We wspólnocie trwamy, ale kazdy jest inny. KAżdy jest indywidualnością. Wspólnota chrześcijańska nie tworzy szarej masy. Wręcz przeciwnie – pozwala na wolność. wolny wybór bycia razem i budowania razem.

Tomasz chodził swoimi drogami. Coś załatwiaj. może przeżywał wydarzenia Golgoty w samotnosci. Odizolował się… Pytanie – KTO NA TYM STRACIŁ… Kogo ominęło najważniejsze spotkanie dla całej ludzkości… Spotkanie na którym wyrosły fundamenty Kościoła. GDyby TOmasz zastanwiał się 50 dni nad powrotem, to Jezus już by w Niebo Wstąpił… czy wtedy jego wiara na nowo by ożyła…? To już tajemnica Bożego działania i poszukiwania człowieka…

Chodzenie własnymi drogami i odcinanie się od wpsólnoty pozbawia nas czegoś ważnego i wystawia na ryzyko utraty wiary – powolnego oddlalania się od Boga. Jezus w krzyżu przeszedł drogę najwyższej pokory i posłuszęństwa i ubóstwa, a poszukiwanie swego, bunt, chodzenie wśłnymi drogami to przeciwieństwo postawy krzyża. Ukrzyżowania z WŁASNEJ WOLI swojego JA.

Tomasz balansuje na granicy. Słyszy świadectwo i STAWIA SWOJE WARUNKI – ale ja Go nie widziałem. JA GO nie doświadczyłem….! Uwierzę, JEŻELI…., JEŻELI…., POD WARUNKIEM, ŻE… . Wystawia Boga na PÓRBĘ! Tak Boże, ale mój plan jest taki, i potrzebję od Ciebie potwierdzenia, nagięcia się do mojego planu i pomysłu.

Jezus zna warunki Tomasza. Przychodzi w kolejną Niedzielę i na szczeście TOMASZ jest we Wspólnocie. KIeruje właśnie do Tomasz swoje słowa. Miłuje Tomasza i pragnie jego powrotu do Kościoła. Tomasz musiał skruszeć, dorosnąć do spotkania. Bg nie przyszedł w Poniedziałek, ale dopiero po 7 dniach. U Boga wszystko am swój rytm i czas. Nie ma chwilówek na duchowe zakupy od razu. Są długie starania. Praca duchowa. DOrastanie. Nabranie pokory.

Tomaszu – ZOBACZ i DOTKINIJ. Doswiadcz. Kontempluj i dotknij. Wszystko to ma w sobie Eucharystia. Zobacz oczami wiary SŁOWO. I Dotknij Uwielbiongo Ciała Pana przez tajemnicę Chleba i Wina.

Tomasz doświadcza. Idzie daleko gębiej niż zobaczenie i dotknięcie – wyznaje w Jezusie swego Zbawcę:

„PAN MÓJ I BÓG MÓJ”

Co innego widzi i dotyka, a co innego rozumie….

Tak też my wchodzimy w Eucharystię. Widzimy okruch chleba a rozumiemy – CIAŁO PANA! Wchodzimy w przestrzeń Eucharystii WZROKIEM WIARY!

Ci którzy NIE WIDZIELI A UWIERZYLI – są różni od Tomasza w tym, że nie stawiali WARUNKÓW BOGU!  Kontempluj. Przlgnij do Boga przez WIARĘ. WIARA pozwala zobaczyć poza zasłonę. Poza zwykłe doświadczenie. Potrafi zajrzeć w świat niewidzialny. Niedotykalny. Duchowy.

WIDZIELIŚCIE, A NIE WIERZYCIE!!!

Jezus powiedział do ludu: „Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby czynić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”. (J 6, 35-40)

Niezwykła obietnica dla wierzących!!!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam, z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twoje, Mamo ręce. Ty Mamo tym rozporządzaj, bo ty znasz wolę Ojca. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

 

OW21.13 Anty-głoszenie

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Krzyż – znak sprzeciwu. Jak mówi i pokazuje święty Ignacy w ćwiceniu o Dwóch Sztandarach są tylko dwa obozy w tej wojnie i człowiek nie może pozostać w szarej strefie, w przestrzeni „zdemilitaryzowanej”. Musi się opowiedzieć po jednej ze stron. Czasem chodzi raz pod sztandar krzyża, raz pod wielki bilboard kłamstwa za którym jest pustka i niespełnione obietnice – za sztandar grzechu.

Chrystus będzie zawsze polaryzował, będzie wymagał decyzji i opowiedzenia się. Tego kto jest letni i lawiruje chce „zwymiotować” ze swoich ust. Krzyż także będzie znakiem spreciwu. Wydarenia po Zmartwychwstaniu pokazują do jakiego stopnia człowiek potrafi brnąć w kłamstwo i absurd.

Niewiasty trwały przy Jezusie mimo wszystko, Apostołowie zaparli się ale wrócili na zaproszenie Jezusa. Sanchedryn, nawet wobec faktu Zmartwychwstania zapowiadanego przez Słowo Boże, konstruują zasłonę, bilboard, ogłoszenie w ówczesych mediach społecznościowych, reklamę – Jezusa wykradli jego uczniowie. Działają politycznie i wykorzystują swe wpływy, by to kłamstwo uprawomocnić.

Mimo trzęsienia ziemi po śmierci JEzusa, mimo porozdzieranych zasłon przybytku, zaśmienia Słońca świadectwa żołnierzy pilnujacych grobu, mimo niezwykłych wydarzeń. Mimo świadomosći, żę złamali prawo wydając wyrok śmierci po zmroku. Mimo, że piłat 7 razy ogłosił Go niewinnym. Mimo to wszystko, konstruują kłamstwo, zamiast POSZUKAĆ PRAWDY. Zamiast BADAĆ. ZAMIAST ZAPYTAĆ BOGA!!!

Największy opór jest wśród „biskupów” Jeruzalem, u odpowiednika „papieża” dla  Żydów. W samym cenrum duchowym żydów. W Wysokiej Radzie, wsódród Uczonych w Piśmie, wśród Sanchedrynu. Uczeni w Piśmie, znajacy Pismo, Znający zapowiedzi – STRAŻNICY OCZEKIWANIA NA MESJASZA. Robią wszyskto by zmazać prawdę o MEsjaszu z powierzchni Ziemi!!! Bo ten Mesjasz od Boga nie zgadza się z ich wzorcem. TO ONI CHCĄ, BY BÓG SIĘ NAGIĄŁ DO ICH OBRAZU, A NIE BY TO ONI PODDALI SIĘ FORMOWANIU BOGA!!!

Taki był też Szaweł, którego dziś spotykamy. Jego jednak z czasem rpzekonało świadectwo krwi. pobłądził, bo jego myślenie było tak mocno wykrzywione przez to środowisko. Ale mimo wszystko gdzieś miał w sobie zapał. Zapał pracy dla Boga. Pogubił się, ale miał otwarte serce i Bóg skorygował jego drogę. Usłyszał kerygmat krwi Szczepana, który zaczął w nim kiełkować i w końcu zaoowocował pod Damaszkiem:

Szczepan mówił do ludu i starszych, i uczonych: Twardego karku i opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi świętemu. Jak ojcowie wasi, tak i wy! Któregoż z proroków nie prześladowali wasi ojcowie? Pozabijali nawet tych, którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego. A wyście zdradzili Go teraz i zamordowali. Wy, którzy otrzymaliście Prawo za pośrednictwem aniołów, lecz nie przestrzegaliście go. Gdy to usłyszeli, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. A on pełen Ducha świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga. A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem. Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: Panie Jezu, przyjmij ducha mego! Szaweł zaś zgadzał się na zabicie Szczepana. (Dz 7,51-59;8,1)

Innym zabrakło odwagi poszukiwania i stworzyli hostorię która miałą zakłąmać wydarzenia śmierci i przede wszystkim ZMARTWYCHWSTANIA Jezusa. Stworzyli historię. Nie zbadali, nie sprawdzili, ale WYGENEROWALI HISTORIĘ. Bajkę, którą za pieniaze kazali opwiedzieć. Zapłacili za propagandę i reklamę… Będą jak Bóg – ustalą prawdę, będą źrółem prawdy – bo przecież Bóg ich oszukuje —> to tak bliskie temu jak szatan skusił Ewę!

Lud Jerozolimy nie ZADAŁ PYTAŃ. UWierzyli przewodnikom. Dali się ślepo poprowadzić. Nie skontestowali nie zbadali tej prawdy…!

Jezus nawet po Zmartwychwstaniu ciągle chce ratować Starszyznę! To im pierwszym OGŁOSZONE JEST ZMARTWYCHWSTANIE – IM PIERWSZYM, PRZEZ ŻOŁNEIRZY!!! A jednak… Tajemnica ludzkiej wolnosći i wyboru zła jest czsem przerażajaca. Skonstruowali pogłoskę która trwa wśród żydó po dzień dzisiejszy.

To ciagle jest w człowieku – BOŻE UDOWODNIJ MI!!! BO JA MAM TAKI PLAN NA CIEBIE BOŻE I MYŚLĘ, ŻE JEST DUŻO LEPSZY OD TWOJEGO!!! Po co ja się mam zmieniać. Lepiej Ty zaadoptuj swój plan do mojej osoby…

W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: Jakiego dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba. Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu. Rzekli więc do Niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba! Odpowiedział im Jezus: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. (J 6,30-35)

Prawdę o Bogu można znaleźć w Słowie i Eucharystii. Tam można Go prawdziwie odkryć i rozpoznać.

Mamo, weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum, weź wszystko to co mam i posiadam, Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twoje Matczyne ręce. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca, rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnosći mi wystarczą.

OW21.12 Popatrzcie na ręce i nogi

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jezus uczy Apostołów nowej formy obecności. Przychodzi no nich. POkazuje im, ze nie jest duchem. Je w ich obecności. Daje ise dotknąć:

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam”. Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: „Macie tu coś do jedzenia?” Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach”. Wtedy oświecił ich umysł, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego”. (Łk 24, 35-48)

Jezus na swym uwielbionym ciele nosi skutki, symbol, wspomnienie Krzyża. Ręce są przebite. Wyryte na nich są rany. Pan stawia posrodku tej wspólnoty KRZYŻ. Poptrzcie na moje rany!!!

Zawsze, w każdym kościle, gdzieś przy ołtarzu jest KRZYŻ! On – Jezus – wypełnił wszystko co o Nim napisanow  Słowie Bożym. Wypełnił to przez krzyż. Jego miłość była tak szalona wobec człowieka, że oddał za ans swoje życie. Za krzyżem podążają procesje w Kościele. Jezus zaczyna im wyjsćniać pisma. Słowa które ich uszy słyszały tyle razy. Słowa które tyle razy im tłumaczono i odczytywano. Otworzyli księgi, ale nie otworzyli ejszcze umysłu i serca. Dopiero teraz Jeuzus oświeca ich umysły – objaśnia Słowo. Jezus jest treścia Słowa Bożego – treścią Pisma Świętego. Słowo Boże służy poznaniu Boga, bo ono opwiada o tym, Kim Jest Bóg!

Jezus widzi rozemocjonowanie uczniów, widzi też ich przerażenie i strach. Widzi ich zmieszanie. Mówi – POKÓJ WAM! NIE BÓJCIE SIĘ. I to „NIE BÓJCIE SIĘ” powatrza się w Biblii raz po raz. Aż 365 razy. Bóg woła do anszego serca – „Nie Bójcie się” na każdy dzień. Na każdy dzień życia.

Jezus wyjaśnia Słowo Boże, rozjaśnia ich umysły i potem posyła w świat by to Słowo przekazali – by je ogłosili światu: „JAK MNIE OJCIEC POSŁAŁ TAK I JA WAS POSYŁAM”

I dokonuje zesłania Ducha Świętego, jeszcz przed Pięćdziesiatnicą. On jest ponad czasem. Mówi – „WŹMIJCIE DUCHA ŚWIĘTEGO!”. Tak jak przeżywał Paschę i krzyżowanie, jak sptawował Eucharystię i dawał Apostołom swoje Ciało w Wieczerniku i dawał im pić swoją KRew, mimo żę to się ejszcz enie stało, tak samo i teraz pokazuje im, że jest ponad czasem i rpzestrzenią. Zssyła już teraz na nich swego Ducha.

Władza zostałą przekazana Apostołom. Bezpośrednio. Jasno. Jezus konstytuuje kosciół hierarchiczny.

Jezus też staje między nimi jako żywy Paschał. Śwaitło. Duch. Ogień. Ale z wyrytymi ranami. Krzyż i Paschał – teraz – w okresie Wilekanocnym oba te symbole stoją obok Ołtarza. Apostołowie żeby głosić musza mieć przed oczami Pana umęczonego na krzyżu i Pana Zmartwychwstałego. Widzieć ten przełom. Tądrogę przejsćia przez śmierć do życia w cieel uwielbionym. Ciele które nosi skutki poprzedniego życia – nosi skutki krzyża.

JEzus też wprowadza cykl tygodniowy spotkań. Przychodzi co Niedzielę do Apostołów od Zmartwychwstania aż po Wniebowstąpienie. Przychodzi potem także  wnowy sposób – mocą Ducha Świętego w czasie Pięćdziesiatnicy. Poakzuje Kościołowi, że odpoczynek dnia siódmego jet dla Boga. Jest czasem na spotkanie we Wspólnocie i z Jezusem w Eucharystii.

Tomasz pominał spotkanie w dzień Zmartwychwstania i Pan go przywołał tydzień później świadectwem Apostołów. Przychodzi jako niewierzący na spotkanie z Jezusem. Widzi człowieka a wyznaje Boga! Eucharystia – spotkanie z Jezusem – to droga do poznania prawdziwej natury Boga. Tomasz wyznaje w najprostszych słowach swoja wiarę. Piękne: „PAN MÓJ i BÓG MÓJ!” TO powinno być wyryte w sercu człowieka. Jezus potem odwołuje się do wszystkich nas – tych którzy przybywają do Kościoła na Eucharystię, gdy juz Jezus Wstąpił do Niebo. Do nas mówi – Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli!… To jest o nas. My mamy ten jeden element, którego dotykali Apostołowie w wieczerniku – to, że JEzus razem z nimi szedł przez Słowo Boże i im je wyjaśniał. My mozęmy go dotykać ukrytego w NAjświętszym Sakramencie. To jest Jego uwielbione Ciało, którego dotykamy tak jak Tomasz. Ale Jego samego, nie widzimy – jest ukryty pod postaciami Chleba i Wina. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

W kontekście słabości która się objawia w kościele hierarchicznym trzeba się też zapytać, dlaczego JEzus nie zbudował kościoła hierarchicznego na kobietach o płących sercach. Ale na krytycznych niedowiarkach – Apostołach… JEzus wie, zę Kościół bedzie w ciągłej walce. Że potrzeba niedowierzania, krytycyzmu, czasem ziemnej kalkulacji, by zbadać, czy to co się dzieje pochodzi od Boga, czy ejst kamuflażem złęgo ducha. Bóg tak chciał. Tak chciał skonstruować Kościół. By był słaby siłą ludzi, ale potężny siłą Boga, tak mocny, że bramy piekielne nigdy go nie przemogą. Potrzeba Apostołów krytykujacych, niedowierzajacych, badajacych, idących do grobu, idących do Emaus, wracajćych do swojego starego fachu, poszukujaćych ciągle prawdy i nie akceptujaćych bezkrytycznie i z ogromnym łądunkiem emocjonalnym wszystkiego co się dzieje.

Aż do Paruzji potrezba symbiozy serca i rozumu, bo kusiciel ciagle człowieka zwodzi. Po PAruzji Pana wystarczy płonące miłosćia serca. Złego ducha już nie będzie. Kusiciel wykorzystuje emocje. Delikatność człowieka, by się wśliznąć. Zrobi maślane oczy. Zakręci łezkę w oku i zwiedzie. Dlatego zaatakował najpierw Ewę. To jest wojna i kościół powinien wystawiać wojowników na pierwszą linie frontu. Bronić rozmodlonych, delikatnych i pełnych płomienia miłosći serc. Nie wystawiać ich na pierwszą linię frontu. Modlitwa ma być głębią i zapleczem kościoła, a którego płyną posiłki, dla tych walczących na pierwszej linii frontu. Skarb Kościoła jest przechowany przez wiele wieków, nienaruszony – przez ten krytycyzm Apostołów.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, woę moją pamieć i rozum, weź wszystko to co mam i posiadam, z ręki Boga to wszystko pochodzi i JEmu to rapgnę oddać jako wyraz mojej Miłości. Ty Mamo tym rozporządzaj według woli Boga – którą ty Mamo znasz. Przygotuj to wszyskto jako dar miły Bogu na ofiarę na Jego ołtarz w Niebie. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

OW21.11 Fundamenty Kościoła

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

Spotkania Jezusa po Zmartwychwstaniu ukazują ludziom fundamenty Kościoła. To jak formułował się Kościół w pierwszych dniach swego istnienia. Skąd wyrósł Kościół…?

 

Jezus uczy uczniów nowego sposobu swej obceności. Pokazywał swoją niezwykłość już wcześniej – to, że ma władzę nad siłami natury – że jesy ich Stwórcą:

Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi przeprawili się przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wiatru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: To Ja jestem, nie bójcie się! Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali. (J 6,16-21)

Jednakże po Zmartwychwstaniu jest obecny w zupełnie nowy sposób. Czasem rozmawiajć z Nim trudno Go rozpoznać…. Chce pokazać, że jest w każdym człowieku.

Uczy też Kościół. Ustanwia powoli Kościół. Nie przez dekrety, prawa, konsultacje, ale poprzez DARY DUCHA. Kościół ejst ustanowiony przez Boga, przez Syna, a nie przez ludzi. Kościół dojrzewa w procesie. Krok po kroku. Poprzez misteria.

Pokazuje, że po ZMARWYCHWSTANIU On ma Ciało – żę nie jest tylko duchem. Jest głodny, można Go dotknąć, nosi na swym ciele rany…

Jezus też przychodzi co tydzień. Spotyka się z uczniami w Niedzielę i kolejną Niedzielę i tak aż po Wniebowstąpienie – tu rodzi się geneza Niedzieli chrześcijańskiej. Jezus nie powiedział że trzeba się z Nim spotykać co 7 dni. Ale to pokazał. Tak jak nei opowiedział o Zmartwychwstaniu, ale przez to przeszedł, jak nie powiedział o miłości i pokorze, ale umył nogi Apostołom, jak nie powiedział tylko, że nas kocha, ale oddał za nas życie. Niedzielne spotkania się powtarzają. W Niedzielę wylewa na Apostołów Ducha Świętego. Powtarza te same treści. Spotyka się z Apostołami. Wciąż w rytmie. Co 8 dni.

Jezus też zgromadził wszystkich razem – to była Jego inicjatywa. I Tych z Emaus i po Apostołów posłał – i po Piotra przez kobiety. Jezus sam ich wszystkich zgromadził. Chce mieć wszystkich. GDy Tomasz nie przyszedł to Jezus go przyrpowadził przez innych i chce by odkrył cud Zmartwychwstania, by uwierzył i uczestniczył w tym tygodniowym rytmie spotkań.

Jezus staje pośrodku WSPÓLNOTY rodzącego się Kościoła. Z tego jednego pomieszczenia wyrósł cały Kosciół, całe Chrześcijaństwo!!! Bóg potrafi z prochu, pyłku zbudować potężne dzieło – sprawić by wyrosło przeogromne drzewo.

Jezus staje pośrodku – chce by Go najpierw poznali jako Ducha. A potem odkryli jego obecność w nowej formie – że ma Ciało UWielbione. Że już bedzie z nimi inaczej. Od teraz można Go rozpoznać przez Wiarę, Słowo i Sakramenty.

Jezus teraz głosi głównie POKÓJ. Pokój – czyli harmonię – a zatem Zbawienie i powrót do rzeczywistości Raju! Tyle. Pan pokazuje im przenikanie się rzeczywistości widzialnej i neiwidzialnej. POkazuje im przyszłosć – ich naturę po śmierci i Zmartwychwstaniu. Nowoą – nieogarnioną dla ludzkiego umysłu – przekraczającą rapwa fizyki i materii. Ale też pełną POKOJU i HARMONII…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to rpagne oddać przez Twoje MAmo ręce. Ty Mamo tym wszystkim rozporządzaj, bo Ty znasz wolę Boga. Przygotuj ten dar jako ofiarę miłą Bogu, na Jego ołtarz w Niebie. Przynieś mi tylko MIłość i ŁAskę o one w zupełności mi wystarczą.

OW21.10 Spotkanie ze zdrajcą

Pan po Zmartwychwstaniu uczy Asotołów nowej formy swojej obecności w świecie. Nie tak namacalnej i bezpośreniej jak wcześniej. Pojawia się. Rozmawia. Jest głodny. Nosi na swych dłoniach skutki ludzkiego grzechu – imię człowieka wyryte na dłoniach Boga. ON JEST! Ale przenika przez  ściany. Rozmawia z nimi – a oni Go nie poznają…

Do wieczernika raz po raz wpadają kolejne osby pełne entuzjazmu i radości i obwiedszczaja swe odkrycie – swoje spotkanie ze Zmarwychwstałym Panem.

Jest w tych relacjach jedno zdanie które zastanawia. Apostołowie mówią, że Jezus objawił się Piotrowi! Nie ma w Biblii pisu tego spotkania. Tylko Piotr i Pan z ają szczegóły tego objawiania. Piotr bada grób, biegnie tam, sprawdza, niedowierza. Papież przez wieki bedzie tym, który bedzie na straży tego wydarzenia. apieże bedą tymi, którzy bedą trzymać w rękach puste półotna w grobie i będą się pytać – Co się wydarzyło! Będą odpowiedzialni za badanie spraw duchowych, rozeznawanie i odłaszanie światu nowych dogmatów. Rozeznanych i odkrytych prawd wiary.

To musiało być niezwykłe spotkanie. Piotr ciagle jeszcze nosi w sercu doświadczenie zdrady. Tak żywe. Doświadczenie zaparcia.

Największa wytrwałoscią i wiernosćią wykazały się kobiety. Te którym najmniej dowierzali. One jak kochały, tak kochają. Jak były przy Panu przed męką tak są po Zmartwychwstaniu. Tajemnicą ich głębi jest przylgnięcie do Pana całym sercem i wytrwałość. Jak wytrwałosć Abrahama. One przylgnęły do osoby. Jako kobiety nei spodziewały sie jakichś stanowisk w Królestwie. nie szukały kariery wojskowej. Przewodzenia armii. Zdobywania. wojowania. Przylgnąć sercem na przepadłe. Jak święci. Całym sobą. Mimo wszystko – to jest najlepsza droga ku świetości

W kobietach ta postawa jest, Apostołów Pan wychowuje do niej!!!

Mimo wszystko w kościele ciagle te dwie postawy się przenikają i są potrzebne. Charyzmat – gorąc serca, płomień, i hierarchia koscioła, która bada, sprawdza – nieraz boleśnie. Niedowierza – bo takie jest jej zadanie. Każdy prawdziwy charyzmat chętnie podda się hierarchi.

Weź Mamo i przyjmij całą wolnosć moją, wolę moją pamieć i rozum, weź wszystko to co mam i posiadam, z ręki Boga to pochodzi. Ty Mamo, która znasz Jego wolę rozporzadzaj tym. Przynieś mi tylko miłosc i ąłskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

OW21.09 Niedowierzajcy

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Niewiasty prowadzone sercem dotarły do grobu. Pustego grobu. Jezus odwalił dla nich kamień by mogły być naocznymi świadkami i usłyszeć głos Anioła we wnętrzu bustego grobu. Zgodnie z poleceniem idą głosić Krygmat Apostołom. Ci jednak im nie dowierzają. Kobiety stoją nisko w hierarchi społeczństwa tamtych czasów. Apostołowie im nie dowierzają. Sadzą wewnętrznie, ze gdyby Pan Zmartwychwstał, to powinien ogłosić ta nowinę bezpośrednio a nie przez kobiety. Jednak idą sami sprawdzić.

Jezus powiedział do Nikodema: Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim. świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela /mu/ Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży. (J 3,31-36)

Piotr i Jan. Przez ostatnie tygodnie dużo przeżyli. Triumfalny wjazd d Jerozolimy. Wskrzeszenie Łazarza i tłumy w jego domu. Setki ludzi wokół. A potem coraz większa intymność i coraz trudniejsze słowa Jezusa. Już nie było przypowieści ale bezpośrednie zapowiedzi Jezusa – pojmają nmie, zabiją. Jednak trzeciego dnia zmartwychwstanę. Potem było coraz więcej niezwykłych przezyć. Wieczernik, Getsemani, sąd, wyroki skazujace, chłosta, rozwścieczony zezwierzęciały tłum, zdrady, śmierć na krzyżu, pochówek… A jeszcze teraz kobiety w niedzielny poranek – „On żyje”

Są jekby walnięci obuchem w głowę. Nie dowierzają temu co się dzieje. Wchodzą do groby, wychodzą. srawdzają jeszcze raz. Działają trochę jak po omacku – jak we śnie. Słowa kobiet się potwierdzają. One jednak mówią dodatkowo, że widziały Pana. Apostołowie widzieli tylko pośrednie dowody Zmartwychwstania.

APOSTOŁOWIE NIE CHCĄ UWIERZYĆ W ZMARTWYCHWSTANIE. To przerasta ich percepcję, ich rozum… Mimo, zę widzieli Łazarza wychodzącego po trzech dnia z grobu… Maria Magdalana przychodzi rozradowana i promienna i ogłasza im wiadomość. Oni pogrążeni w smutku, nie chcą wierzyć!

Apostołowie – Ci którzy kroczyli za Jezuse przez 3 lata. Byli tak blisko. Jedli, spali, chodzili, trudzili się, przeżywali burze, spotkania z tłumami, intymność Wieczernika – NIE WIERZĄ! To jakiś znak dla nas. My nie widzieliśmy a mamy uwierzyć…!

Kobiety – naoczni świadkowie, świadkowie spotkania z Jezusem. Widziały, rozmawiały. Głoszą Kerygmat Paschalny – a oni nie wirzą!

Potem przybiegają wieczorem uczniowie – biegli 7 km z Emaus. Zdyszani. Od progu mówią połykajac powietrze – „ON ŻYJE! JEZUS ŻYJE! Spotkaliśmy się z Nim!”. Im też nie uwierzyli.

NA KONIEC JEZUS UKAZUJE SIĘ IM SAMYM. Staje pośród nich – I WYRZUCA IM BRAK WIARY I UPÓR!!! Apostołowie – świadkowie Zmartwychwstania – dostają naganę, że nie wierzą!

Ale Jezus też i takiej postawy Apostołów chciał. To jest skarb Kościoła. To nie hollywodzka opowieść. Konkret. Ludzkie niedowierzanie. Wątpienie. Podważanie. Badanie. TAKI MA BYĆ KOŚCIÓŁ. Nie przyjmuja wszystkiego z hurra optymizmem. Kwestionuja i badają. Nie przyjmują ale też nie przekreślają. SĄ OTWARCI NA PRAWDĘ. Zmartwychwstanie to nie zbiorowa halucynacja. Przekonanie Apostołów zajęło długie godziny. Tomasza – długie dni.

Nawet potem jak Pan stanie między nimi – będą badać i wątpić!!! Możesz stać twarzą w twarz z Jezusem Zmartwychwstałym i watpić… Tak długo jak szukasz prawdy – i nie zamykasz się na każdą możliwość – to jest to postawa która doprowadzi do prawdy. Jezus musi im udowodnić że nie jest zjawą – „DOTKNIJCIE RAN!”, „DAJCIE MI COŚ DO JEDZENIA”

Cały Kościół – poprzez wszystkie czasy bedzie się opierał na świadectwie tych spotkań. I dobrze że rodziły się w bólach. Że były takie ludzkie, pełne niedowierzania i oporu.

Jezus sam tak chce. Uczy Apostołów nowego sposobu bycia w świecie. Idzie z uczniami do Emaus. rozmawia z nimi, ale ONI GO NIE POZNAJĄ! Kefas oburzył sie na Przybysza, pełen smutku, że ten nie wie co się wydarzyło w ostatnich dniach w Jeruzalem. Opowiada przebieg paschy Pana. Jednak kończą „a myśly się spodziewali…” innego zakońćzenia. Myśmy czekali na armię Cherubinów któa przetoczy się przez JEruzalem. Spodziewaliśmy się rozwiązania siłowego. Albo przynajmneij jakichś cudów którymi Jezus przekona Arcykapłanów, że jest Mesjaszem…  I dodaje KERYGMAT który usłyszeli. Kobiety nam rano powiedziały, że On żyje. Uslyszeli Kerygmat! Potem mówią, że niektórzy posli do grobu i potwierdzili słowa kobiet… I nic. Ci dwaj poszli do Eamus!!!

Oni starcili nadzieję. Nie wierzą. ALE GŁOSZĄ ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA! I to głoszą je samemu Jezusowi  tak, jakby ON NIE WIEDZIAŁ CO PRZEŻYŁ.. Jezus musiał się niesamowicie radować,uśmiechać się w duchu jak to wszystko słyszał.

Bóg ma niepojete drogi.

Potem Jezus im głosi wszystko co odnosiło się do Niego w Starym Testamencie. Dlaje nic! Potem Go przymuszają, bo czują, że mają do czynienia z niezwykłą osobą. Poznają Go dopiero przy EUCHARYSTII.

Na tym polega głoszenie. Doprowadzić człowieka do Chrztu i Eucharystii…

Głosić i głosić i pokazywać życiem…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam, z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej miłośći i pokory. Ty Matko – która znasz wolę Boga – rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łąskę a one w zupełności mi wystarczą.

OW21.08 Niewiasty przy pustym grobie

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Radość Wielkanocy trwa. Jezus powstał z grobu. Najpierw wyciągnał z mroku śmierci Praojca Adama. Potem prawdopodobnie spotkał się z Matką. Te dwa spotkania nie są opisane na kartach Biblii… Nikt z Ewangelistów nie mógł być swiadkiem spotkania Jezusa z Adamem. Spotkanie z Matką – trudno sobie wyobrazić by sie nie odbyło. Ale zapewne miało także miejsce bez świadków w ogromnej intymnej bliskości.

Po tych spotkania Jezus zaczął się spotykać niejako „oficjalnie” formując młody Kośćiół i ucząc ludzi swej nowej formy obecności w świecie. Jezus zaczyna od najmneij ofiacjalnych osób. Od Kobiet zdążajacych do grobu. Pragnie by to one były pierwsze. Odwala amień, bo wie, że inaczej nei doświadczą one cudu pustego grobu.

Wszystko co zanurzone w krzyżu i w wierze ma w sobie element paradoksu… Zaczyna zatem od tych, które się najmneij liczyły w tamtej kulturze – od niewiast. Nie były Apostołami. Nauczycielami. Nie liczyły się. Widać to potem na kartach Ewangelii, gdy mówi się o nich, że „zaniepokoiły uczniów wiadomoscią o zniknieciu Jezusa z grobu”. Przecież Apostołowie i uczniowie maja swoja wizję. Jezus jak miałby się objawić to włąśnie im.  Oficjalnej reprezentacji. Tym, z którymi On jadł i pił i ich przygotowywał…!

Niewiasty chodziły za JEzuse. Tam gdzieś z ytyłu. Wspieray tak jak umiały. ze swej majetności, umiejetności. służyły ciho i pokornie. TO tak jak celnik w przypowieści jezusa. gdzieś z tyłu, nieraz nie smiały podnieść wzroku. Pokorne i ciche…. Ale właśnie takie serca są dgotowe na Nowinę poranka Wielkanocnego.

Serca które idą z wiarą że uda się wejść do grobu mimo wielkiego kamienia u wejscia. Ze będą mogły uczynić ostatni czy miłosierdzia i namaścić ciało Jezusa pogrzebane w grobie. Kochały JEzusa. Trwały przy Nim sercem. Wsłuchiwały się w to co głosił i wzorem Maryi rozważały te słowa w sercu. Nawet jak nei rozumiały to uzupełniały to miłoscią. To Je Jezus wybiera na pierwszych głosicieli Ewangelii! One mają zanieść uczniom radosną nowinę. Mówić w imieniu Anioła! Być jak Aniołowie – ogłosić śwaitu niesamowitą wiadomość – ON ŻYJE! Apostołom, którzy się oburzą i nie będą chcieli przyjąć do wiadomości.

Jezus zawsze wobec kobiet okazywał niezwykłą dobroć. Nigdy ich nie karcił. Nawet najwiekszych grzesznic. A Apostołom nieraz się oberwało, Faryzeusze usłyszeli wiele gorzkich słów. Bo one gorącym i delikatnym sercem przylgnęły do Niego.

Zbawienie – Niewiarygodna Wiadomość – zaczyna się tak prosto. Od serca, od wnętrza człowieka. Pokornie i tak marnie. Jezus nie wjeżdża z armią chrubinów, na płonących rydwanach do Jeruzalem. Pokazuje się kilku kobietom…Znów WIARA. Wyjśc poza schematy. Zanurzyć się w to co niewidzialne. Ogłosić to z odwagą. Odpowiedziały na wewnetrzne wołąnie Ducha by iść namaścić ciało. Poszły mimo swiadomosći że może tam nei wejdą. Ale poszły – zawierzyły Dcuhowi. Poszły mimo, zę wiedziały o żołnierzach u wejścia. O pieczęciach których nei wolno naruszyć. Poszły pociagniete Duchem. MIŁOSĆ NIE RACJONALIZUJE, NIE OBLICZA. Miłosć spodziewa się wszystkiego.

Intuicja duchowa, odwaga, miłość roztropna prowadzi ich do spotkania z Aniołem. Usłsyzały orędzie PAschalne – „NE MA GO Tu!”

Jeśli Pan mnei wzywa, woła posyła – trzeba pójść. Nawet wbrew wyrachowanej logice. On o wszystko się zatroszczy. Odwali te kamienie które wydaje nam się że nei pozwolą zrobić kroku w przód. Wywróci nasze plany namaszczenia ciałą do góry nogami. Zamieni smutek w radosć Paschalną.

Niezwykła jest też postać Marii Magdaleny. Nie obchodziło ją to żę rozmawia z Aniołem. Jezusa nie ma. A Ona tak mcno do Niego przylgnęła. Wszyscy odeszli – pobiegli podzielić się waidomosćią, a ona została przy grobie. Zmieszana obraca się to w jedną to w drugą stronę. Ani orędzie, ani Aniołowie nic nie ejst ważne – ona pragnie bliskosci Chrystusa. Ona uczy preżywania NOCY CIEMNEJ.

Gdy już wszystko wydaje się być pustką. Grób pusty. Aniło z nieba mówi, żę Jezusa nie ma. Gdy już się wydaje że to koniec. To właśnie wtedy nie można odchodzić. Trwać. Usiaśc przy wejsciu do grobu i trwać. Nie można odchodzić od grobu. A usłyszysz awołanie po IMIENIU. Swoim imieniu. Jeus przychodzi a ona nawet wtedy biere Go za ogrodnika. Chce bliskości JEzusa, chce mu okazać ostatni czyn miłosierdzia. Namaścić Jego ciało.

Nieraz człowiek nie zuważa, jak drobnostki prowadza Go ku Bogu, jak Bóg przemawia przez innych. Nie rozpoznajemy oblicza JEzusa w tych, z którymi się spotykamy.

Płakać w pokucie,

szukać Jezusa,

pytać gdzie jest,

wołać do Niego,

Trwać niezłomnie do końca przy pustym grobie,

rób i pustka w modlitwie, posucha w powołaniu, ciemność i chłód w życiu – TO TRWAM!!! Trwam i czekam u wejsćia do tego grobu

Tu chodzi o swiętość. O wierność. O wytrwałość. O spotkanie  Panem…

Jak dziecko. Nie pyta o racje, o logikę. Ufa rodzicom i idzie z nimi za rękę. BO KOCHA I WIERZY SWYm RODZICOM. Tak i my za rękę z Ojcem Niebieskim.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to rpagnę oddać jako wyraz mojej Miłości. Ty Mamo, która znasz wolę Boga rozporządzaj tym wszystkim. przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

OW21.07 Spotkanie o którym Słowo nic nie mówi

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Trudno sobie wyobrazić, by JEzus po Zmartwychwstaniu nie spotkał się najpierw z Matką. Paradoksalnie nic o tym spotkanie nie mówi żaden z ewangelistów. Pewnie było bardzo intymne i niezwykłe. tak trudne do opisania jak ustanowienie Eucharystii dla Jana. Tak głębokie i intymne, że może Matka nie dzieliła się nim z nikim. Wielu świętych uważa, że do takiego spotkania musiało dojść. Trudno sobie wyobrazić, by ta która ntowarzyszyła Jezusowi prez całe życie aż do końca – pod krzyż, by Ona nie była pierwsą, której Syn objawił radośc Zmartwychwstania.

Niezwykle delikatne i dyskretne. Ona Niepokalane poczęcie, której serce przeniknał miecz… On Zmartwychwstały Syn! Pełne pokoju i radości.

To spotkanie intymne, delikatne, tak osobiste, że o nim się nie mówi i nie uzewnętrznia się go. Tak bliskie wielu z nas. Doświadczenie Boga, które jest udziałem wielu z nas. Spotkanie które pomija się milczeniem szacunku. Które doświadcza głebi człowieczeństwa i żadne słowa nie są w stanie tego opisać…!

Niesamowity dar pocieszenia dla obolałego serca Matki. Pocieszenia Paschalnego.

Miara pojemności serca na cierpienie jest niejako także miarą pojemności serca na Miłość. Serce które przeniknął miecz jest jak potężny zbiornik zdolny pomieścić ocean miłości. Bo wylał się z niego ocean bólu. Serce które nie doswiadczyło cierpienia jest mało pojemne na miłość. Staje się obojętne. Nie socenia dyskretnych i deliaktnych przejawów miłosci. Fundamentem jest pokora. Miara cierpiania to miara doświadczenia radosci Paschy. Tak głebokiej radosci i doswiadczenia miłosci nie da się opisać żadnymi słowami. Ewangeliście pomineli zatem to spotkanie milczeniem szacunku…!

Jeśli rzpejdę przez własne cerpienie, rpzejdę po drodze krzyża, to nie bedę drugiemu mówił frazesów. Zamknę usta. Obejmę spokojnym spojrzeniem i podam rękę. Tak mało duchowej walki, cierpienia w dziesiejszym swiecie. A tak wiele z ambon leje się duchowym płytkich frazesów… Człowiek który wdrapał się na swoja Golgotę potrafi się cieszyć z najdrobniejszych sukcesów drugiego. Tego, że kolejny raz podnółs sie z błota drogi ze swym cieżkim krzyżem codzienności. Przejście drogi na GOlgotę powoduje że cżłowiek nikogo nie potępia.

To co jest na prawdę wielkie i głebokie pozostaje w milczeniu dyskretnym miedzy mną i Panem…

Maryja nei głosi, nie staje na czele Kościoła, nie idzie w swiat jak Apostołowie. A jednak ma swoja droge. Nie opiera się działaniu Boga. Ona spokojnie bez zazdrości z pokorą spełnia swoją rolę – MATKI KOŚCIOŁA. Cicha pokorna służebnica Pana.

Matko spotykajaća Zmartwychwstałego Syna weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, -amieć i rozum, weź wszytko co mam i posiadam z ręki Boga to pochodzi i Jemu to rpagne oddać jako wyraz mojej Miłosci. Ty Matko, która znasz wolę Boga, rozporzadzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łąskę a one w zupełności mi wystarczą.

OW21.06 Matka Miłosierdzia

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Niedziela Miłosierdzia. NIeprawdopodobna obietnica. Kto przystąpi do sakramntu pokuty i pojednania i przyjmie pokarm Eucharystyczny ten będzie miał darowane wszelkie winy i kary. RESET duchowy. Komplteny reset….

Dlaczego tak mało ludzi z niego korzysta. Czysta karta. Ogłoszenie, że ejstem duchowym bankrtem. Że nazbierałem w swym zyciu tyle win i kar. Udanie się do Banku Bożego Miłosierdzia i nowe rozpoczęcie. Od zera…!

Problemem ne jest Bóg, który rozpatruje każy wniosek pozytywnie. Probleem jest człowiek który nie wierzy ze tak się może stać, który nie przychodzi. Nie przychodzi bo wierzy rozpaczy i strapieniu duchowemu, które go ogarnia. Potrzeba pośrednika, pośredniczki. Człowieka który uwierzył i może nam pokazać, że tak się dzieje. Maryi. Matki Miłosierdzia. Ona całe życie była bez grzechu. z czyściutką bielutką kartą i została Królową Świata.

Każdy z nas potrzebuje uwierzyć. Każdy potrzebuje tego niezwykłego pocieszenia od Boga. Przełamania tego strapienia które rodzi się gdzieś na głębinach świadomosci i sumienia zasypanego grzechami i rezygnacją z walki. Człowiek uświadamia sobie że jest grzeszny ale także ż jest słąby… Ale nie o ludzką siłę tu chodzi. człowiek zawsze będzie zbyt sąby sam w sobie. Chodzi tylko o świadomą decyzję, zęby to Matka zaprowadziła mnei do Ojca Niebieskiego. Żeby była moją przewodniczką… Wystarczy akt woli człowieka… I zaufanie Mamie. Ona zaprowadzi, wyprosi potrzebne siły i łaski.

Matka przede wszystkim da sercu człowieka POCIESZENIE ZMARWYCHWSTANIA i nadzieję miłosierdzia. Ona pocieszała kościół pierwszych tygodni, mimo, że zabili Jej dziecko! Jezus pociesza zalęknionych Apostołów, gdy do nich przychodzi – uczy ich nowej swojej obecności. Wszyscy zgrzeszyli i potrzebują miłosierdzia i za wszystkich nas Jezus oddał życie.

Pusta karta! Człowiek potrzebuje nawrócenia by mógł na nowo z podniesionym czołem, z rozradowanm obliczem wędrować w stronę Raju – niebiańskiego tronu! Iść już nie w pysze, ze sam sobie poradzi ale w godności i pokorze dziecka Boga. Upaść w zachwycie na kolana gdy słyszy od JEzusa, ze to On, Jego Zbawca i Stwórca przyszedł służyć człowiekowi…!

Najmilsi: Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził; i każdy miłujący Tego, który dał życie, miłuje również tego, kto życie od Niego otrzymał. Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie. Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara. A któż zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym? Jezus Chrystus jest Tym, który przyszedł przez wodę i krew, i Ducha, nie tylko w wodzie, lecz w wodzie i we krwi. Duch daje świadectwo, bo Duch jest prawdą. (1 J 5, 1-6)

Pociech wymaga tego przejscia. Przez apogeum smutku i załamania grzechem, przez śmierć dla starego swiata aż po poranek Zmartwychwstania, nowe życie, nowy wschód Słońca. Wszystko rodzi się ze chrztu. Człowiek wszystko dostał za darmo. Na nc nie zapracował. Niczego nie kupił. O nic z Bogiem sie nie targował. NIE MA POWODU BY SIĘ pYSZNIĆ! TO JA JA JA TO OSIĄGNĄŁEM… Może się zdumieć i zachwycić DAWCĄ!  ZAchwycić się MIŁOSIERDZIEM jakiego od Boga doznaje!

Druga strona medalu jest taka, że szatan będzie czynił wszystko by człowiek nie przeżył tego duchowego resetu. By człowiek trwał w smutku, by nie zawrócił. Niestety człowiek MIERZY BOGA SWOJĄ MIARĄ. Ja nie potrafię przebaczyć temu człowiekowi. Ja się zemszczę. Ja bym w życiu nie podał mu ręki… I tak myślimy o Bogu. Że będzie się mścił, że nam nie odpuści nie przebaczy…! SZatan tak właśnie dręczy człowieka i prowadzi ku rozpaczy. Człowiek ciagle próbuje swoją miarą. Jakoś zbadać Boga. Sprawdzić, czy przypadkiem nie jest on jednak ludzki w swych zachowaniach. Tak jest od pierwszej pokusy… „A czy przypadkiem Bóg…!!!” To zrobił szatan – zasiał wątpliwość… I człowiek za tą wątpliwością poszedł ku swej zgubie…

A ZE SWĄ WĄTPLIWOŚCIĄ TRZEBA PRZYJŚC DO JEZUSA – JAK TOMASZ!!!!

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana!” Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego. (J 20,19-31)

Szatan będzie robił wszystko by budować niedowiarstwo, wątpliwości, by paraliżować ludzką radość i entuzjazm ze Zmartwychwstania, z nawrócenia i nowego życia. Entuzjazn który pokazuje dzisiejsze pierwsze czytanie jest nieprawdopodobny. Bije z niego niesamowita radość ludzi nawróconych. Nie potafią go wyrazić. Robią więcej niż od nich się wymaga. Idą aż załkowite zawierzenie Bogu. Oddanie wszystkiego co mają i posiadają na służbe Bogu. Tak wielka radosc przepełnia ich serca – a radosnego dawcę miłuje Bóg. Są SZCĘŚLIWI!!! I nikomu nie dzieje się żadna krzywda. Nikt nie płąwi się samotnie w diamentah. Ale nik też nie głoduje, nikomu nic nie brakuje. Ale są RAZEM. We wspólnocie. W bliskości. Serce przy sercu.

Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na wszystkich. Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży, i składali je u stóp apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby. (Dz 4, 32-35)

Trzeba wyrywać wszelkie chwasty grzechu. Perwsze źdźbła, gdy tylko wybiją się z gleby naszego serca. Pracować nad swym duchem. BO inaczej szatan je podleje pokusami i wyrosną na potrężne krzewy, które będzie trzeba karczować piłą spalinową. A człowiek małe źdźbłą wyrwie z łatwością. Wykopanie wielkiego korzenia nałogu, przywiązania do grzechu wymaga ogromnej determinacji i siły…!

Szatan buduje na NIEUFNOŚCI i PODEJRZLIWOSCI wobec Boga. Zawsze ten sam schemat jak Raju, ta sama metoda. Człowiek zaczyna sobie mówić bzdurne „NA PEWNO”.

Na pewno Bóg mi tego nie wybaczy.

Na pewno mnie za to ukarze.

Na pewno da mi popalić za to!

Człowiek zaczyna mierzyć Boga swoją miarą…

I potem modli się. Wybacz mi Ojcze, tak jak ja wybaczyłem tym, którzy wobec mnie zgrzeszyli! Naucz się miłosierdzia a sam zrozumiesz jak miłosierdzia Boga dostąpić. Zmienisz swoe podejście do rpzebaczenia i sam otworzysz się an przebaczenie.Gdy pojawiają się pokusy trzeba od razu zawróćić i wgramolić się na kolana u Mamy.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wole moją, pamieć i rozum, weź wszystko to co mam i posiadam, z ręki Ojca ot wszystko pochodzi. Ty Mamo tym wszystkim rozporządzaj według woli Ojca. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w supełności mi wystarczą.

OW21.04 Ogłosić

By móc odkryć działanie Pana trzeba przejść samemu przez jakiś grób, przez jakieś niepowodzenie. Może właśnie niepowodzenie w dziedzinie którą doskonale znam. W tym, na czym polegała większość mojego dotychczasowego życia po to, by Pan zrodził mnie do czegoś nowego. By z rybaka na jeziorze, który całe życie doskonalił fach łowienia ryb, Jezus przemienił mnie w rybaka dusz:

Jezus znowu ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy macie co na posiłek? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się! żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś? bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał (J 21,1-14)

Głoszenie tego orędzia  – orędzia Wielkanocy polega właśnie na tym, by ukazać ludziom w codzienności ich życia – „To jest PAN!”. Pokazać ludziom, że Jezus przyszedł.

W świątyni swego ciała Jezus pokazuje największe cuda. Została zburzona a On ją odbudował w 3 dni. Uczniowie zrozumieli co to znaczy dopiero po Jego zmartwychwstaniu. Ale trochę im to zajęło. Jezus się ukazywał, a oni wracali do starych zajęć. Pokazywał się – a oni nie dowierzali. Przenikał przez drzwi. Rozmawiał z nimi, a oczy ich były na uwięzi – jednak SERCE PAŁAŁO. To nowa forma obecności i nowa forma świątyni – DUCHOWA FORMA!

Jezus stał się nam bliski. Przez WCIELENIE przyjął na siebie ludzkie ciało i ograniczenia. PRZEZ swą Paschę – Mękę i Śmierć – odwrócił skutki grzechu i pokazał drogę do nowego STWORZENIA. I od tej garstki Apostołów i uczniów rozpoczął budować kościół. Od ziarenka do miliardów. Przygotowywał ich najpierw do głoszenia wysyłając po dwóch tam, gdzie sam zamierzał przyjść. Do dziś to czyni przez nas. Posyła nas tam, gdzie sam chce przyjść. Małe wspólnoty. Małżeństwa. Po Zmartwychwstaniu rozsyła ich w nowy sposób – umocnionych Duchem Świętym na połów ludzkich serc. Będą głosili Zmartwychwstanie – przełom – zmianę świata i ludzkich perspektyw. Piotr napełniony Duchem będzie wołał w Pięćdziesiątnicę. Będzie mówił o wydarzeniu. O Zmartwychwstaniu. Nie będzie głosił żadnych wywodów teologicznych – opowie po prostu o wydarzeniu! Prosto i konkretnie.

Jezus został umęczony. Jest Mesjaszem. Umarł za nas i Zmartwychwstał. My jesteśmy tego świadkami. My uczestniczyliśmy w tym wydarzeniu – jesteśmy naocznymi świadkami….

Tłumy pytają – co mamy zatem zrobić….

Uwierzcie i ochrzcijcie się! A otrzymacie w darze Ducha Świętego.

A kto uwierzy w Jezusa i się ochrzci ten będzie Zbawiony!!!

Nic więcej nie mamy do przekazania poza Ewangelią. To wszystko co Kościół ma do głoszenia. I głosi to sprawując pamiątkę tego wydarzenia w Eucharystii. A ponieważ w centrum tego głoszenia jest krzyż trzeba się przygotować na sprzeciw. Bo krzyż to znak sprzeciwu. Nikogo nie można nawracać na siłę. Dla jednych będzie to głupstwo, dla innych zgorszenie, a dla części źródło nawrócenia i nowego życia!!!

My głosimy Z-MAR-POWSTANIE. Powstanie z martwych. Czyli przejście przez śmierć do nowego życia. Nawrócenie. Wymiarem tej drogi jest MIŁOSIERDZIE i SAKRAMENT POKUTY! Wymiarem jest każda Eucharystia. (1 Kor 11) Ilekroć spożywamy chleb i pijemy krew, tylekroć śmierć Pańską głosimy aż On przyjdzie.

I tak się dzieje po Podniesieniu: „Głosimy śmierć Twoją Panie, wyznajemy Zmartwychwstanie i oczekujemy przyjścia w chwale”. Wychodząc z Eucharystii w świat, umocnieni tym pokarmem powinniśmy nadal głosić tak samo… Głosząc KOGOŚ – powinienem Go znać. A poznaję go przez Słowo i Eucharystię… Wszelkie głoszenie rodzi się więc z Eucharystii!

Wyrazem tego głoszenia jest zatem:

  • Przeżywanie cierpienia zanurzonego w krzyżu Pana
  • odrzucenie grzechu i życie w łasce
  • odrzucenie zła i życie w pokornej, ubogiej miłości czynnej
  • praca duchowa i rozwijanie się ku dobremu
  • pełnienie uczynków miłosierdzia i miłości

To jest owocujące głoszenie Ewangelii – bo wzywa do zadawania pytań i do naśladowania. Zobaczcie jak oni się miłują- skąd oni to mają. Tak byli ewangelizowani pierwsi chrześcijanie.

Głoszę Chrystusa gdy noszę w sobie jego umieranie, jego wytrwałą drogę na szczyt Golgoty. Gdy powstaję po upadkach i z grobu duchowej śmierci.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu pragnę to oddać przez Twoje matczyne ręce. Ty, która znasz wolę Boga, rozporządzaj tym wszystkim według Jego woli.

Przynieś mi tylko miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

Przejdź do paska narzędzi