F20.[ĆD 23] ZASADA PODSTAWOWA

Fundament ćwiczeń.

[ĆD 23] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.
Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.
Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu.
I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach.
[Natomiast] trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni.

Człowiek marzy o harmonii Raju. Pragnie w głębi swego serca powrócić o Raju. Zanurzyć się z powrotem w tamtą rzeczywistość bycia w jedności z Bogiem. Fundament wskazuje właśnie ten kierunek i podaje konkretne działania które mają tam człowieka doprowadzić. Fundament układa duchowość. Układa wszystko na swoim miejscu i porządkuje. Przypomina zę celem człowieka i wszelkich ludzkich dążeń jest Bóg i jedność z Bogiem – czyli RAJ.

Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.

Pokazuje zatem pierwszą i podstawową relację: CZŁOWIEK-BÓG.

Potem Ignacy prowadzi w bardziej zewnętrzny krąg relacji. Pokazuje interakcję CZŁOWIEK-STWORZENIE. Po co jest stworzenie na świecie:

Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

By w końci podać konkretne zasady osiagnięcia tego celu.

Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu.
I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach.
[Natomiast] trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni.

  1. CEL

Człowiek potrzebuje celu w życiu. Potrzebuje się uchwycic kierunku. Trzymać kurczowo tej drogi o Raju. Przykłądem takiej osoby jest Hiob. Walczył o to by trwać przy Bogu i wytrwał do samego końca. Bóg oczyścił, wypalił ogniem jego serce. Hiob jest przepięknym człowiekiem – pełnym pokory, uniżenia, posłuszeństwa Bogu… I bóg mu niezwykle błogosławi.

(Hi 42, 1-3. 5-6. 12-17)
Hiob odpowiedział Panu: „Wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić. Kto przysłoni plan nierozumnie? O rzeczach wzniosłych mówiłem. To zbyt cudowne. Ja nie rozumiem. Dotąd Cię znałem ze słyszenia, teraz ujrzało Cię moje oko, dlatego odwołuję, co powiedziałem, kajam się w prochu i w popiele”. Potem Pan błogosławił Hiobowi, tak że miał czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, tysiąc jarzm wołów i tysiąc oślic. Miał jeszcze siedmiu synów i trzy córki. Pierwszą nazwał Gołębicą, drugą – Kasją, a trzecią – Rogiem-z-kremem-do-powiek. Nie było w całym kraju kobiet tak pięknych jak córki Hioba. Dał im też ojciec dziedzictwo między braćmi. I żył jeszcze Hiob sto czterdzieści lat, i widział swych synów i wnuków – cztery pokolenia. Umarł Hiob stary i w pełni dni.

Do Boga przez Syna z przemożną opieką Matki w mocy Ducha Świętego. Człowiek dazy do BOGA – DO MIŁOŚCI. Jest ciągle głodny miłosci wygłodniały tej głębokiej relacji z Ojcem. Poza Bogiem człowiek nie może się realizować. Jak ogromna jest radość siedemdzisięciu dwóch wracajaćych z głoszenia Ewangelii:

(Łk 10, 17-24)
Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością, mówiąc: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają”. Wtedy rzekł do nich: „Widziałem Szatana, który spadł z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednakże nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”. W tej to chwili rozradował się Jezus w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli”.

Cieszcie się że wasze imiona zapisane są w Niebie. Jezus podkreśla też, jak neisamowita jest jego relacja z Ojcem i jak ją pragnie objawiać człowiekowi. Jak chce człowieka włączać w życie Trójcy.

Bóg Miłość – wszechmocny pochyla się przed człowiekiem i mu służy… To jest potęga i niezwykłość MIŁOŚCI i WOLNOŚCI Boga.

2. O TYLE O ILE

Ignacy prowadzi potem osoby w ćwiczeniach do rozważania zasad praktycznych. Pierwsza z nich to złoty środek. Balans. Człowiek ma korzystać z rzeczy tego świata do pewnego stopnia ale ma je też odrzucać do pewnego stopnia. To swoista droga postu. Umiejetność zatrzymania się we właściwym miejscu w korzystaniu z dóbr tego swiata.

Ani nie potępiać wszytkiego na 100% ani nie wierzyć wszytkiemy na 100%.

Ta zasada uczy ŻYCZLIWEGO podejscia do świata. Pójdziemy razem o punktu gdzie zaczniesz mnie odciagać od Boga. Będę używał pieniędzy, dóbra tak długo i tak dalece, jak nie przeszkadzają mi w relacji do Boga, jak tej relacji złużą. Ale to też zasada, która mówi o drugiej stronie. Nie spalę nie potępię, nie zatopię się w dewocji. Wirząc że przedmioty mnie mogą chronić. Że internet to samo zło i trzeba go zniszczyć. Że wszystko co nowe to coś złego i trzeba się tego wystrzegać jak diabeł swięconej wody…

Ta zasada to takie oglądanie świata oczami Boga w momencie stworzenia. Te rzeczy są DOBRE, DOBRE, DOBRE…. Tylko człowiek w swej wolności mozę ich użyć o złego… Zasada uczy patrzeć na mnie samego jako na tego WOLNEGO człowieka i każe sobie zadać pytanie. Czy wykorzystuję te rzeczy KU DOBREMU?

Ta zasada to ciągłe balansowanie między OPTYMIZMEM i REALIZMEM. A wszystko podparte jest zdrową ascezą – swoistym postem – który uczy wybierać dobro ponad zło.

3. RÓWNOWAGA, NEUTRALNOŚĆ

Druga zasada mówi o spokojnym czekaniu gdy nie potrafimy rozróżnić do czego dana rzecz nas prowadzi. Wzywa do spokojnego trwania w równowadze miedzy dwoma wyborami. Bez przechylania się na żadna ze stron.

Nie idę ani w jedną ani w druga strone tak długo, jak długo nie rozeznam ku czemu to prowadzi…!

Tu największym wrogiem człowieka nie są pragnienia i materializm, ale uczucia i emocje. Łatwo człowiekowi stracić ten spokój. Wejść w emocje. Zacząć się miotać. Skręcać sterem życia raz w prawo raz w lewo. Aż w końcu człowiek goni swój włąsny ogon i kręci się w kółko.

Ta zasada to niesamowita WOLNA miłość. Tak mocno patrzę w cel, że rzeczy na horyzoncie są dla mnie „obojętne” w takim sensie, że nie poddaje się emocjom i nie daję się tym rzeczo wytrącić z drogi ku wyznaczonej mecie.

4. MAGIS

Trzecia zasada praktyczna to ignacjańskie MAGIS – czyli optymalizacja życia duchowego. Jak jest wiele rozwiązań, jak jest wiele DOBRYCH dróg – to wybieram taką, która o Boga prowadzi najszybciej. Jak jest wiele sposobów to wybieram NAJSKUTECZNIEJSZY.

To jest zasada WIELKODUSZNOŚCI. Jak gdzieś jadę to wybieram optymalna trasę. Jak idę do Raju to wybieram autostradę zamiast górskiej krętej drogi. Nie chodzi tu o chodzenie na skróty. Wybieram sposób dostępnych DOBRYCH i DOBRZE ukierunkowanych DRÓG. To nie jest balansowanie miedzy dobrem i złem. To jest maksymalizowanie swej duchowowści. Tu największym wrogiem jest zniechęcenie. Człowiek łatwo po wysiłku siada na kanapie i nie chce podejmować kolejnych wyzwań. Osiągnałem już dużo, doszedłem bardzo daleko. To po co mam się dalej wysilać….

Ale celu jeszcze nie osiagnałem. Im szybciej tam dojdę tym lepiej…

Dlatego trzeba pokonać swe zniechęcenie, przyjrzeć sie temu co jest jeszcze do rpzejscia i wybrać OPTYMALNĄ drogę.

5. MATKA

Przewodniczką na tej drodze jest Mama:

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i roum. Weź wszystkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszysktim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnosci mi wystarczą.

F19.[ĆD 23ab] Po co jest cały świat

W jakim celu Bóg stworzył świat. Dlaczego chciał byśmy byli istotami cielesno duchowymi. Byśmy wiedli żywot w świecie materialnym.

Bóg całym tym światem steruje:

(Hi 38, 1. 12-21; 40, 3-5)
Z wichru Pan zwrócił się do Hioba i rzekł: „Czy w życiu rozkazałeś rankowi, wyznaczyłeś miejsce jutrzence, by objęła krańce ziemi, aby z niej usunięci zostali bezbożni? Zmienia się jak glina pod pieczęcią, barwi się jak suknia. Bezbożnym odjęte ich światło i strzaskane ramię wyniosłe. Czy dotarłeś do źródeł morza? Czy doszedłeś do dna Otchłani? Czy wskazano ci bramy śmierci? Widziałeś drzwi do ciemności? Czy zgłębiłeś przestrzeń ziemi? Powiedz, czy znasz to wszystko? Którędy droga do mieszkania światła? A gdzie siedziba mroku, abyś go zawiódł do jego granicy i rozpoznał ścieżki do jego domu? Jeśli to wiesz, to się wtedy zrodziłeś, a liczba twych dni jest ogromna”. A Hiob odpowiedział Panu: „Jestem mały, cóż Ci odpowiem! Rękę położę na ustach. Raz przemówiłem i nie odpowiem, i drugi raz, a niczego nie dodam”.

Ten świat zapiera dech w piersiach. Jest niezwykły i przeogromy…

Święty Ignacy podkreśla, że ma on człowiekow służyć ku Zbawieniu…

[ĆD 23ab] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Człowiek jest związany ze światem stworzonym. Światem materii. Nie przetrwa bez powietrza, jedzenia, wody, słońca. Można do świata podchodzić na różne sposoby. Czasem wręcz skrajne. Odrzucając cały świat stworzony i skupiajac się tylko na tym co duchowe. Albo licząc tylko na to co materialne popadajać w totalny materializm. Jest też droga pośrednia. Droga harmonii i balansu. Wykorzystujać ten świat o tyle o ile służy do Zbawienia. Ani nie potępiając materii ani też nie stawiając posiadania i materii na piedestale bóstwa kierujacego ludzkim postępowaniem.

Bóg wszystko co stwarza nazywa dobrym… Nie tworzy rzeczy których celem z założenia jest zło. Są neutralne. Dopiero w rękach człowieka nabierają konkretnego znaczenia i przeznaczenia. Nożem można kroić chleb dla dzieci ale można też odebrać człowiekowi życie.

Cały cel stworzenia nabiera sensu, gdy stworzona jest jego korona – człowiek. Ostota na pograniczu materii i ducha. Człowiek – cielesno duchowy. Tylko człowiek ma w sobie konkretny cel istnienia – Przebóstwienie w Bogu. A całe stworzenie może dostąpić tego cudu PRZEZ człowieka. Pomagajac człowiekowi w drodze.

Świat stworzony ejst do modlitwy i dobrych uczynków. Materia ma temu służyć. Cały kosmos może się modlić i czynić dobrze tylko PRZEZ CZŁOWIEKA. Świat to pałąc zaślubin z Bogiem. Jak człowiek o tym zapomni to usłyszy biada…

(Łk 10, 13-16)
„Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze i popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz! Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który mnie posłał”.

Bóg pokazuje przez materię cuda. Pokazuje człowiekowi po co ten swiat jest stworzony a człowiek nie potrafi tego przyjąć. Sam Siebie odcina od Boga.

Bóg przez stworzenie mówi – kocham Cię – dla Ciebie to wszystko utworzyłem. A odpowiedzią człowieka powinna być modlitwa. Zwrócenei się z dziększynieniem do Dawcy tego wszystkiego. Całe stworzenie woła do człowieka – zachwyć się Stwórcą. Kochaj Boga. Bo tylo tak stworzenie bedzie mogło – przez Ciebie – pokochać Boga. Przez ludzki zachwyt – będzie mogło spełnić swoją rolę.  Stworzenie woła do człowieka – bądź świętym…!

Całe stworzenie wielbi Boga przez nasze usta (IV Modlitwa Eucharystyczna)

Głos stworzenia natury jest dostępny dla wszytkich ludzi na ziemi. Pokazuje zasady prawa naturalnego. Całe stworzenie jest w Chrystusie – a chrystus jest paschalny. latego też całe stworzenie cierpi w bólach rodzenia. Jest jakeiś ciągłe przemijanie, kruchość, niszczenie, rozpadanie się. Cykl życia i śmierci. Transformacja.

Mam uczy piękna…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co ma i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to odać Ty Mamo, która znasz wole Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F18.[ĆD 23a] Możliwości drzemiące w człowieku

Jezus zna seerce człowieka. Czyta w nim jak w otwartej księdze. Zna też ludzkie myśli, pragnienia i powody przeróżnych decyzji. Zna nasze decyzje, czy wybieramy zło w pełni świadomie popełniajac grzech cięzki, czy może nie do końca świadomie…

(J 1, 47-51)
Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: „Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?” Odrzekł mu Jezus: ” Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”. Odpowiedział Mu Natanael: ” Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!” Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. Potem powiedział do niego: ” Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.

Bóg nas przenika i nie możemy go oszukać. Zagrać przed nim…

A jednak człowiek nieraz myśli że przechytrzy Boga. Że znajdzie taki podstęp by dać Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Że zdoła coś ugrać dla siebie nie podejmujac żadnego wysiłku lub ogrniczajac swój wysiłek w walce duchowej do minimum.

Ale to Bóg ma włądzę. To On będzie nas sądził. Nic się przed Nim nie ukryje…

Jedynym kluczem do Jego serca jest Miłość, Pokora i stawanie w Prawdzie przed sobą i   przed Nim.

(Dn 7, 9-10. 13-14)
Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła to płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał sprzed Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Patrzałem w nocnych widzeniach, a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

Bóg stworzył nas kreatynymi, pomysłowymi, twórczymi. Uczynił ans wolnymi w decyzjach – wszystko na swój obraz i podobieństwo. W człowieku drzemią ogromne możliwości. Niestety są to możliwości w dwóch kierunkach:

  • zarówno ku świętości – ku górze,
  • ale także i ku śmierci wiecznej – ku dołowi.

Człowiek możę wybrać rozwój duchowy lub kompletną degradację. Człowiek odrzucający Boga wchodzi w chorobę duszy. WIdać to w okrucieństwie CHRZEŚCIJAN w Ukrainie. Widać i u nas w agresji na drogach, depresjach, nałogach. Te drogi wynikają z życia w cywilizacji ekstremalnei praktycznej – łącznie z praktycznością i przydatnością ludzkiego życia. W  Cywilizacji śmierci i hedonizmu.

Człowiek przez całe swe życie uczestniczy w procesie włąsnego stwarzania. Jest ciągle w procesie stawania się. Proces ten zatrzymuje śmierć. Wówczas w tym kształcie o jakeigo dotarł, o jakeigo doszedł, staje przed swoim Stwórcą i zdaje sprawę. Bóg stwarza człowieka jako niezwykłą możłiwosć rozwoju… Daje człowiekowi wolność kształtowania siebie. I cicho delikatnie podpowiada najlepszą z dróg. Na tyle cichi by nie naruszyć ludzkiej wolności wyboru…

Tak cudnie czasem było by być NIEWOLNIKIEM BOGA. Nie błądzić już. Stawać sie kimś na miarę marzeń Boga o mnie. Nie wyniszczać siebie grzechem, błądzeniem…

Gdyby człowiek posłuchał Boga i wypełnił to co Bóg podpowiada – ZIEMIA ZAMIENIŁABY SIĘ W RAJ!

Taki jest cel człowieczeństwa. Uwielbić Boga wprowadzajać w życie to co się od Niego usłyszy:

[ĆD 23a] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.

Weź Mamo i przyjmij całą woność moją wolę moją pamięć i rozum. Weź wszyskto to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przyłożyć rękę do drogi Boga…

(Łk 9, 57-62)
Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć”. Do innego rzekł: „Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca”. Odparł mu: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”. Jeszcze inny rzekł: „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus mu odpowiedział: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”.

Jeśli przyłożysz rękę do Bożego planu. Przypieczętujesz tą decyzję sakramentem…

To jak mówi Jezus – TRWAJ. Trwaj w tej drodze. Bo jak zaczniesz się ogladać wstecz, to zaczniesz krzywo orać… Nic z tego obrego nie wyjdzie….

Jeśli wszedłeś na jakąś drogę to trwaj… Kto wytrwa o końca ten bedzie zbawiony!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wole moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co ma i posiadam. Z ręki Boga prze Twoje dłonie to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ijca rozporządzaj tym wszysktim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F17.[ĆD 23a] Człowieczeństwo

Tajemnica człowieczeństwa. Misterium człowieczeństwa…

Człowiek jes stworzony do Miłości i do ODPOWIEDZI BOGU. Do uwielbienia Boga swego Stwórcy poprzez MIŁOŚĆ. Bo tak wyrazi że jest an wzór i poobieństwo swego Stwórcy.

[ĆD 23a] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.

Kochać Boga – On Kocha szaleńczo i neiskończenie. Ta realcja nigdy nie będzie symetryczna – bardzo ułomna ze strony człowieka. Ale jednak gdzy człowiek przylgnie do Boga całą istotą to te wszystkie niedomagania zatracaja się w oceanie Miłości. Dochodzi do ZAŚLUBIN MIŁOŚCI.

Nic więcej nie trzeba. Miłość sama z Siebie wystraczy Miłość i Łaska. Owocem Miłości i jest Miłowanie. Niczego nei wymaga nie wymaga żadnych racji.

MIŁUJĘ, BO MIŁUJĘ – BEZINTERESOWNIE!

MIŁUJĘ ABY MIŁOWAĆ – BEZINTERESOWNIE!

Wtedy człowiek przylgnie do UMIŁOWANEGO BOGA. Będzie Go słuchał. Pozwalał Bogu mówić do swego serca. Wejdzie w Dilog. Odpowie na przykazanie: „Będziesz Miłował Pana Boga swego….” Poślubi Boga. Będzie Miłował Go całym sobą.

Problemem ludzkiej miłości – tam mocno dziś wyostrzonym – jest STAŁOŚĆ MIŁOŚCI. Człowiek szybko się poddaje. Szybko się nudzi. Chce nowych emocji, doświadczeń. Ale miłość to stałosć, to deczja rozumu. To nie emocje, eros, przyjemność. Prawdziwa miłość sięga dalej, szerzej, głębiej.

Miłość to dialog, a jak ktoś znudził się drugą osobą to przestaje słuchać. Puszcza słowa zakochanej w nim osoby mimo uszu…! A Bóg ciągle woła o każdego KOCHAM CIĘ – odpowied mi proszę…!

Dlaczego tyle rozpaczy, tragizmu w ludziach współćzesnych. Mają o wiele więcej niż ich przodkowie. Ich zycie jest łątwiejsze i wygodniejsze. Zdrowie, opieka medyczna, pieniądze, dostęp do milionów dóbr z całego świata, przyjaciół, stanowiska, sławę, poważanie, a przepełnia ich smutek i gorycz. Jeśli nic nie jest człowiekowi obiecane w przyszłości i nikt na niego nie czeka, jeśli nic nie ma po śmierci… to w końcu, gdy człowiek zagłebi się w przemyślenia to widzi ziejacą otchłań i pustkę… Człowiek gubi sens i rpzestaje siebie rozumieć.

Tylkow  Chrystusie człowiek się wyjaśnia. Wyjaśnia się ludzkie istnienie i cel życia.

Bóg wciąż woła: Kocham Cię – odpowiedz mi… i daje człowiekowi swojego Syna – gotową odpowiedź. Tego, który uczy nas co to znaczy Miłość. Pokazuje w jaki sposób odpowiedź Bogu, daje tego anmacalny wzór.

Po co żyć…

(Hi 3, 1-3. 11-17. 20-23)
Hiob otworzył usta i przeklinał swój dzień. Zabrał głos i tak mówił: „Niech przepadnie dzień mego urodzenia i noc, gdy powiedziano: Poczęty został mężczyzna. Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona, nie wyszedłem z wnętrzności, by skonać? Po cóż mnie przyjęły kolana, a piersi podały mi pokarm? Teraz bym spał, wypoczywał, odetchnąłbym w śnie pogrążony z królami, ziemskimi władcami, co sobie stawiali grobowce, wśród wodzów w złoto zasobnych, których domy pełne są srebra. Nie żyłbym jak płód poroniony lub jak dziecię, co światła nie znało. Tam niegodziwcy nie krzyczą, spokojni, zużyli już siły. Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu, co śmierci czekają na próżno, szukają jej usilniej niż skarbu; cieszą się, skaczą z radości, weselą się, że doszli do grobu. Człowiek swej drogi jest nieświadomy, Bóg sam ją przed nim zamyka”.

Święci nieraz cierpieli niewymiernie, ogromnie, dochodzili do progu grobu… a byli spełnieni i szczęśliwi…

Człowiek chciałby się mścić. Odegrać. Oreagować nieraz tak mocno po ludzku, brutalnie i siłą… A Jezus uczy człowieczeństwa – MIŁOŚCI. W Jezusie takie zapędy stygną i przeradzają się w MIŁOSIERDZIE:

(Łk 9, 51-56)
Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: „Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?” Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka.

Najlepszą nauczycielką człowieczeństwa jest Matka –  bo ona przeżyła je najpiękniej z wszystkich ludzi. Jako jedyny człowiek przeżyła swe życie bez grzechu na wzór swego Syna – Syna Bożego. Na wzór opowiedzi jaką dał nam Bóg na swoje wołanie Miłości. Ona odpowiedziała na to wołanie w najczystszej postaci wśród wszystkich ludzi…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weż wszystko to co mam i posiadam z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać Ty Mamo która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

F16.[ĆD 23a] Kim jest człowiek

Jaki jest sens człowieczeństwa?

Kiedy człowiek staje się spełniony?

Jak można poczuć się spełnionym?

Te pytania trapią z czasem każdą osobę ludzką zastanawiajacą się nad swoim istnieniem. Szukajacą sensu. Szukajacą spełnienia i szcześcia.

Św. Ignacy mówi o człowieku w Fundamencie. Mówi o podstawach człowieczeństwa w kontekście Boga.

„[ĆD 23a] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.”

Skąd w świecie tyle smutku, pustki, depresji. Dlaczego tylu ludzi spogląda w głęboką czarną otchłań i nie chce spojrzeć w górę na swego Stwórcę. Skąd tyle samotnosci wśród ludzi. Dlaczego sensem i celem staje się to co rdzewieje, butwieje, przemija – pieniądze, prestiż, władza. Dlaczego tak mało ludzi pyta siebie PO CO ZYJĘ!

A sens rzeczy jest zawarty w ich powstaniu. W Genezie. Ludzie tworzą, różne żeczy z pewnym zamysłem. Przeznaczeniem. Tak też jest z człowiekiem. Człowiek po coś został stworziny.

To Bóg ulepił człowieka, tchnął w nozdrza Ducha. Nadał sens. Obdarował. Człowiek jest dziełem sztuki Boga. Każdy człowiek to osobne i niepowtarzalne dzieło sztuki Boga. Artysta tworzy weług swego zamysłu – a jak mówi Księga Rodzaju – zamysłem Boga było stworzenie swojego obrazu i podobieństwa. Bóg jest Duchem – Niewidzialnym. Bóg jest Miłością. Dlatego na swój obraz i podobieństwo stworzył istotę żywą, która jest zdolna do Kochania, do wyrażania Miłości do życia we Wspólnocie na wzór Trójcy. Bóg jest niewidzialny i płony. Dlatego stworzył widzialny obraz – człowieka który w swej płodnosci wyraża Jego Stwórczy charakter.

Niezwykle wyraża to dzisiejsze Słowo.

W historii Hioba widać, jak jest on skoncentrowany na Dawcy i wie że Bóg jest Dawcą wszystkiego. Tak jak miał prawo mi wsyztko dać, tak też ma prawo mi wszyskto zabrać. Niezwykłe jest też to, że to nei Bóg sprowadza cierpienei na Hioba. Trudne i bolesne doświadczenia które go spotykają są tylko próbą a ich autorem jest Szatan który nie jest na równi z Bogiem. Szatan musiał przyjść o Boga po pozwolenie by dotknąć złem Hioba i zbadać jego duszę.

(Hi 1, 6-22)
Pewnego dnia, gdy synowie Boży przyszli stawić się przed Panem, Szatan też przyszedł z nimi. I rzekł Bóg do Szatana: „Skąd przychodzisz?” Szatan odrzekł Panu: „Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej”. Mówi Pan do Szatana: „A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on”. Szatan na to do Pana: „Czyż za darmo Hiob czci Boga? Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży. Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył”. Rzekł Pan do Szatana: „Oto cały majątek jego w twej mocy.Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki”. I odszedł Szatan sprzed oblicza Pańskiego. Pewnego dnia, gdy synowie i córki jedli i pili w domu najstarszego brata, przyszedł posłaniec do Hioba i rzekł: „Woły orały, a oślice pasły się tuż obok. Wtem napadli Sabejczycy, porwali je, a sługi mieczem pozabijali, ja sam uszedłem, by ci o tym donieść”. Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: „Ogień Boży spadł z nieba, zapłonął wśród owiec oraz sług i pochłonął ich. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść”. Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: „Chaldejczycy zstąpili z trzema oddziałami, napadli na wielbłądy, a sługi ostrzem miecza zabili. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść”. Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: „Twoi synowie i córki jedli i pili wino w domu najstarszego brata. Wtem powiał szalony wicher z pustyni, poruszył czterema węgłami domu, zawalił go na dzieci, tak iż poumierały. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść”. Hiob wstał, rozdarł szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: „Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione! „W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości.

Bóg chroni Hioba. Szatan może zniszczyć wszystko tylko nie może dotknąć samego Hioba. Ciekawy jest też wątek badania bezinteresownosći miłości Hioba do Boga. Wszystkie bogactwa i dary które ma Hiob pochodzą od Boga. I teza szatana jest taka, że to właśnie ze względu na te Bogactwa Hiob tak mocno trzyma się Boga…

Jednakże szatan się myli… Hiob jest prawdziwym swiadomym swego pochodzenia Człowiekiem… Litanai wiadomości które przynoszą słudzy potrafiłąby zwalić człowieka z nóg. Utrata wszystkiego w mgnieniu oka. Utrata dzieci. Śmierć sług.

A Hiob wraca do swych początków – NAGI WYSZEDŁEM Z ŁONA MATKI…

Hiob nie przypisał BOGU NIEPRWAOŚCI – NIE ZGRZESZYŁ… Przeszedł pomyślnie próbę.

Bóg utowrzył człowieka na swój obraz i podobieństwo i dał człowiekowi wiele ze swych cech. JEdną z najbardziej neizwykłych jest powoływanie człowieka o życia. Jako istoty Cielesno-Duchowej. Jezus w swej Ewangelii idzie dziś jeszcze dalej. Mówi, że kto przyjałby dziecko w imię Jezusa, przyjmuje samego Boga…! Rola stwarzania osobowości, duchowowści w głębi cierpienia niepłodnosci, troski o drugiego człowieka, jest jescze bliżej stwórczych cech Boga. Każdy kto kształtuje i ratuje duszę człowieka żyje na wzór i podobieństwo Boga. Szczególnie na wzór jego Syna, który uratował wszysktie dusze na Ziemi przed potępieniem.

(Łk 9, 46-50)
Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy. Lecz Jezus, znając tę myśl w ich sercach, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: „Kto by to dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto by Mnie przyjął, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki”. Wtedy przemówił Jan: „Mistrzu, widzieliśmy, jak ktoś w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami”. Lecz Jezus mu odpowiedział: „Przestańcie zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami”.

Jezus wzywa do jednosći. Do wspólnego budowania. Ocalania. Bycia pokornym i małym. Do bycia jak dziecko. A może raczej uświadomienia sobie, że cały czas jestem dzieckiem Ojca. Że ciągle ledwie raczkują w tym życiu i bez Ojca sobie nie poradzę.

Bóg ulepił człowieka własnymi dłońmi w obrazie stworzenia. Inaczej niż resztę. Chciał człowieka dotykać. Obdarzyć swym czułym dotykiem, tchnieniem Ducha. Człowiek jest wyjatkowy – nie powstał na słowo Boga – ale został przez niego soobiście ulepiony i ożywiony.

Bóg dał w serce człowieka krzyk MIŁOŚCI i ciągle woła jako Miłość, by człowiek mu opowiedział. CZŁOWIEK JEST STWORZONY DLA MIŁOŚCI. Taki jest sens człowieka. latego samotne dziecko przyjete pod dach jest zarówno dawcą i biorcą Miłości. Przyjecie pod dach umożliwia ten dialog Miłości. Rodzic także może wejśc w ten Dialog. Bóg przynosi śiwatu luidzi otwartych jak ksiega. Nie dokończonych. Z wielkim wołaniem Miłości. Relacje z drugim powoli dokańczają to dzieło.

Jak wielką opowiedzialnosćią jest zatem stwarzanie życia, dawanie życia, WYCHOWANIE DO MIŁOŚCI.

Człowiek sam z siebie – jako samotna wyspa – nie znajdzie spełnienia. DOpiero w relacji znajduje swój rpawdziwy sens. Sensem życia człowieka jest odpowiedź na Miłość. I to odpowiedź przez Miłość. Najpełniej dokonywło się to w Raju. W strefie Boga. W świecie bez zaprzeczenia Miłości – bez grzechu. Dlatego człowiek teraz tak błądzi. Głupieje. Nazywa miłością coś co do miłości nie prowadzi. Potrzebuje Miłości!

Jescze  bardziej niezwykłe staje się człowieczeństwo w kontekscie WCIELENIA. Bóg zechciał w swoim Synu wejść w ludzkie ciało. Ludzkie ograniczenia. Jezus zabrał to Ciało na tron w Niebie i tam posadził…

To już jest totalnie zawrotny sens człowieka. Usiąść na tronie obok Boga!!! Stanie się Bogiem – Ja i Syn jako jedno… Stać się PARTNEREM DIALOGU BOGA. Wejść w ten dialog Trójcy. W głębiny Trójcy.

Człowiek w pełni spełniony jest wtedy gdy już wróci do Raju. Znajzie się znów w rzeczywistości bez grzechu. Gdzie będzie mógł w sposób niezamącony odpowiadać na Miłość Boga. Na wzór Tej, która już tego dostąpiła – wzięta z Ciałem do Nieba…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszyskto to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać Ty Mamo która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszysktim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

F15. [ĆD 23a] Co znaczy, że Bóg Jest Miłością?

BÓG JEST MIŁOŚCIĄ…. co to znaczy?

On jest Wszechmogący i w pełni wolny. Sam wybiera Siebie i definiuje siebie. Bóg wybrał że chce być Miłością. Taką Miłością, którą można zranić. Miłością, która jest wstrząśnięta i poruszona ludzką krzywdą, w szczególności GRZECHEM. Miłością, która może zostać zdradzana i wystawia się na orzucenie przez człowieka. Miłością, która daje człowiekowi wolność wyboru i tą wolność szanuje… (Jacques Maritens)

Mógł  wybrać tyrana który siedzi z daleka i nie miesza się w świat. Który bawi się ludźmi. Taki obraz Boga kreuje nieraz człowiek…

A tak nie jest. ON CHCE BYĆ I JEST MIŁOŚCIĄ!

Bóg też jest pełen PARADOKSÓW. Co wynika z jenej strony z Jego NIEOGRANICZONEJ natury WSZECHMOGĄCEGO. A z drugiej strony z naszej ograniczonej i ciasnej natury ludzkiej, która nie potrafi wszystkiego pojąć i ogranąć umysłem. Jeśli coś da się o końca wyjaśnić po ludzku, jeśli nie ma w tym paradoksu, a dotyczy to Boga. to powinno być co najmniej mocno podejrzane…!

W Bogu jest i Miłość i ogromne cierpienie. Wielki paradoks scalenia tych deóch rzeczywistości. Pojemność serca na Miłość mierzy się przez pojemność serca na cierpienie. Jeśli ktoś nie cierpiał, nie przeszedł drogą Krzyża, to nie wie do końca co to Miłość. Bo prawdę o Miłość okrywa się na szczycie Golgoty – swojej Golgoty życia.

Inny wielki paradoks MIŁOSCI to WCIELENIE! Bóg potrafi scalić w Chrystusie dwie natury Ludzką i Boską. Jezys jest zarówno w pełni człowiekiem ajk iw  pełni Bogiem. Ale jak to mówi prefacja o Wcieleniu – OBIE TE NATURY SĄ W JEZUSIE ALE SIĘ NIE MIESZAJĄ!!! Jezus nie jest pół Bogiem i pół człowiekiem jakby wyjęty z mitologi Grecji  czy Rzymu. Jezus jest 100% Bogiem i 100% człowiekiem. Tak jak Trójca ma w sobie pełnie Boga Ojca, Syna i Ducha. Trzy Osoby w Jednej Trójcy…

To są PARADOKSY Boga!

Zatem jak Poznać Boga! Jak wejść za zasłonę tych paradoksów. Przede wszystkim potrzebne są oczy wiary. Zwłaszcza tam, gdzie zawodzi rozum. Gdzie Paraoksy przerastają ludzki umysł. Ale potrzeba też przewonika na tej drodze. Kto widział Syna widział i Ojca. Kto poznał Syna, poznał i Ojca. Boga pozna ten, komu Syn zechce objawić.!!!

Inna droga poznawania Boga to Jego naśladowanie. Zwłaszcza w POKORZE! Bo POKORA to wyraz MIŁOŚCI BOGA. Gdy mały człowieczek przychodzi do Boga i z drżeniem prosi Go o coś to jest to czymś normalnym w wielu religiach…

Ale gdy sam Bóg klęka przed człowiekiem i z pokorą myje człowiekowi nogi, jak ostatni ze sługusów… To jest wyraz WOLNEJ MIŁOŚCI. MIŁOŚCI POTĘŻNEJ, która może sobie pozwolić na wszystko i chce definiować się w POKORONEJ SŁUŻBIE.

Drugi aspekt Boga to UBÓSTWO. On ma wszystko. A Jednak w Jezusie pokazał skrajne ubóstwo. Stwórca wszystkiego rodzi się nagi, w stajni, w najbiedniejszej rodzinie. Umiera nagi na krzyżu, pozbawiony wszystkiego, nawet godności.

Trzeci aspekt Bożej Miłości i ZALEZNOŚĆ. On poddaje się jako dziecko w ręce ludzi – Maryi i Józefa. Jego ludzka egzystencja, picie, jedzenie, ubranie, ciepło – zależą od dwojga ubogich ludzi. Potem w drodze na Golgocie znó oddaje się w pełni w ręce ludzi, żołnierzy, tłumu…

POKORA, UBÓŚTWO I ZALEŻNOŚĆ. To definiuje MIŁOŚĆ. On – Bóg wybrał ludzkie ciało w tajemnicy Wcielenia. I ofiarował siebie w tym Ciele za nas grzeszników by nam otworzyć bramy nieba.

Bóg nie przychodzi do sprawiedliwych i tych co się dobrze mają, ale znów pochyla się i uklęka przed człowiekiem któremu trzeba zmyć brud… PRZED GRZESZNIKIEM

Mt 9, 9-13)
Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to faryzeusze, mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

Mama potrafi nas do Niego zaprowadzić.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszyskto to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F14.[ĆD 23a] Kim jest OJCIEC

To pytanie zadaje nam Św. Ignacy na samym początku fundamentu.

Kim dla mnie jest Bóg? Jaki Obraz Ojca noszę w sercu?

Czy ejstem zdolny ZAWRÓCIĆ do Ojca, bo jest mi przy nim dobrze. Bo dobrze wspominam Tatę Niebieskiego?

Czy wiem, że On mnie ciągle szuka. Z wytęsknieniem patrzy za mną…

Jak mam niewłaściwy obraz OJCA to nie bedę Go wychwalał, uwielbiał, Jemu służył. Nie wypełnię swego człowieczeństwa w pełni…

[ĆD 23a,b] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Dzisiejsza przypowieść ma w sobie nieprawdopodobną głębię i prawdę o Ojcu:

(Łk 15,1-32)
Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”. Powiedział też: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników”. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się; ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: «Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”.

Obaj Synowie się POGUBILI…. Ale w perykopie jak na razie tylko jeden się odnalazł. Drugi nie wiemy…

Jezus celowo opowiaa o DWÓCH synach… Mógł tylko JEDEN pójść i wrócić. Ale ta opowieść jest o DWÓCH synach. Obaj się zgubili. Choć tylko jeden przemyślał swoje zagubienie i powrócił. Drugi niby ciągle jest blisko fozycznie ale oddala się mocno duchowo. Jego serce nie jest przy Ojcu.

Młodszy – nauczył się pokory – przez to co WYCIERPIAŁ. Bóg nieraz dotyka nas cierpieniem by nas nawrócić. Chwila ciepienia tu na ziemi nijak może być porównywana z wiecznym szczęściem w wieczności. Chwila przyjemnośći grzechu na ziemi może zaś kosztować wieczne CIERPIENIE BEZ MIŁOŚCI!!!!

KIM JESTEŚ BOŻE!

JAK MOGĘ CIĘ SPOTKAĆ? PRZUTULIĆ SIĘ DO CIEBIE TAK JAK MARNOTRAWNY SYN? WRÓCIĆ DO GŁĘBI JEDNOŚCI Z TOBĄ?

CO O TOBIE PANIE OPOWIADA SŁOWO?

KIM JESTEŚ BOŻE!!!!!?????

Trzeba mi wciąż na nowo to okrywać. Ciągle na nowo zaawać to pytanie. Wracać do rekolekcji. Poszukiwać wspólnoty i zadawać na nowo to samo pytanie. Słuchać odpowiedzi Boga w Słowie, różańcu, Eucharystii. On ciągle opowiada na to pytanie swoją Miłością. Bo tym właśnie jest – tym chciał być – tak wybrał – On chce być MIŁOŚCIĄ!!!

Mam to zrozumiała i przylgnęła do Niego tak ścićle. Niepokalana – nigdy nawet an milimetr nie odaliła się.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca roporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F13.[ĆD 22, 23ab] Z obfitości serca mówią usta

Jezus mówi dziś o tym jak rozeznawać człowieka który nie tylko słucha Jego słów, ale takze je wypełnia. Taki człowiek który USŁYSZAŁ i WYPEŁNIŁ buduje na prawdziwej skale.

Jezus przestrzega też przed ocenianiem. Pochopnym parzeniem na drugiego człowieka. Ktoś kto rodzi dobro nie może od razu być złym. Każdy według swoich możliwości, talentów, tego na ile było mu dane poznać Jezusa.

O tym właśnie mówi św. Ignacy – o urpzedzajaćej życzliwosći aobec drugiego człowieka:

[ĆD 22] Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.

Nie złego drzewa które by rodziło dobre owoce, ani dobrego, któe by rodziło złe owoce. Dlatego Kościół tak czeka na owoce. Nie wydaje szybkich i pochopnych decyzji. Nie wynosi na ołtarze ani też nie potępia od razu pod wpływem emocji. Długo bada owoce. Sprawdza ich długofalowy efekt…

(Łk 6, 43-49)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, wezbrana rzeka uderzyła w ten dom, ale nie zdołała go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto usłyszał, a nie wypełnił, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy rzeka uderzyła w niego, od razu runął, a ruina owego domu była wielka”.

Nie jeden święty spotkał się z surowym ćwiczeniem Kościoła. Z zakazem sprawiwania sakramnetów. Niejeden też nie bedąc posłuszny oderwał się od Kościoła pociągajać za sobą wiele niewinnych ludzkich serc…

Ludzkie serca mówią z obfitości serca. Jak nauczyć usta mówić właściwe Słowa. Jak oczyścić serce. Wyćwiczyć.

Po pierwsze skupiając je na celu. Ciągle wracajać do celu życia:

[ĆD 23a,b] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Skupienie na celu i karmienie się sakramentami pozwala stawać po konkretnej stronie. Wybierać właściwie. Odejsć od lawirowania między dobrem i złem o któym mówi dziś św. Paweł:

(1 Kor 10, 14-22)
Najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa. Mówię jak do ludzi rozsądnych. Zresztą osądźcie sami to, co mówię: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych? Lecz cóż to znaczy? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego?

Serce także można ćwiczyć. Pracować na tym by było skupione na Bogu, na historii zbawienia. Ćwiczenie zaś polega na powtarzaniu. CIągłym powtarzania tych samych ćwiczeń. Wchodzeniu w medytację… Na modlitwie.

Molitwa ustami wyrażajacymi pełnie serca, skupienie się na wydarzeniach zbawczych…

Wszystko to zawarte jest w modlitwie RÓŻAŃCA…

Prosta. Pełna ciągłego ćwiczenia serca – powtarzania słó Biblii. Modlitwa zorientowana na kontemplację anjważniejszych wydarzeń z historii Zbawienia…

A jednak tak mało doceniana.

Trwanie i rozważanie z Maryją.

Jest ogromnie wartościowy – POLECANY PRZEZ MARYJĘ W OBJAWIENIACH. Szczególnie pod OSTRZAŁEM ZŁEGO! WYŚMIEWANY! POKAZYWANY JAKO modlitwa kościołowych babć!!! Jeśli coś jest tak atakowane w Kościele to musi mieć OGROMNĄ WARTOŚĆ!!!!

Modlitwa prosta, pokorna, w której wierzący musi się poddać konkretnym formułom, słowom, rytmowi, praktyce. Głęboka. Omawiają ja dzieci i najwięksi święci Kościoła!

Różaniec prowadzi do włąściwych postaw serca. Kształtuje nasze chrześcijańskie postawy. Uczy pokory i UPORU duchowego. Zawzięcia się. Chwytania się duchowej „brzytwy” by nie utonąć w grzechu.

Co ciekawe jest to modlitwa NAJWYBITNIJESZYCH ludzi kościoła. I ciągle przez Kościół jest wskazywana jako jedna z ważniejszych modlitw!

Zmęcz swoją PYCHĘ przez różaniec a ukształtujesz swe serce ku świętości…
Mama do której wciąż się zwracasz dokończy – doprowadzi twe uświęcenie do celu….

Weź Mamo i przyjmij całą wlność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Pragnę być twym niewolnikiem. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko – o Wszechpośredniczko – Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F12.[ĆD 22, 23ab] Poznać Słowo

Czy może niewidomy prowadzic niewiomego?

Prowadzenie ewangelizowanie wymaga WYKSZTAŁCENIA w Słowie Boga.

Jednak proces kształcenia prowadzony jest przez niezwykłego nauczyciela – DUCHA ŚWIĘTEGO i nie w klasyczny sposób. Nie wymaga zdobywania głębokiej wiedzy Biblijnej. Proces kształcenia w Słowie Boga wymaga ciągłego kontaktu z tym Słowem i przede wszystkim STOSOWANIA TEGO SŁOWA w praktyce.

Nie polega na wybieraniu z tego Słowa oskarżeń dla innych, ale właśnie stawiania Siebie w ŚWIETLE TEGO SŁOWA. Zauważania swoich belek.

(Łk 6, 39-42)
Jezus opowiedział uczniom przypowieść: „Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego”.

Gdy już człowiek jest w pełni wykształcowny może spełnić swój obwiązek – GŁOSIĆ EWANGELIĘ. Głosi ją juz w momencie gdy słucha Słowa i stosuje je w swoim życiu. GŁosi ją nie SŁOWEM ale swoim życiem i przykładem:

„…poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego.”

Tak jak opisuje to dziś św. Paweł:

(1 Kor 9, 16-19. 22-27)
Bracia: Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi bowiem, gdybym nie głosił Ewangelii! Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza. Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia. Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby uratować choć niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział. Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, kto staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś – nieprzemijającą. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakby zadając ciosy w próżnię – lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego.

Jak wejsć w głębinę Słowa.

Doswiadczenie duchowe tysięcy lat Kościoła wypracowało drogę kontemplacji i medytacji Słowa Bożego.

A. PRZYGOTOWANIE

Polega na uswiadomieniu sobie, że to nie Boga trzeba przygotować do medytacji ale siebie. Polega na przygotowaniu miejsce, swojego nastawienia, usunięciu rpzeszkód – przeszkadzajek do rozmowy z Bogiem. Zbudowaniu pokornego zasłuchania – jak to usłyuszała KAtarzyna ze Sieny:

„Moja córko, jeśli chcesz wiedzieć kim jestem:

JA JESTEM, KTÓRY JESTEM,
A TY JESTEŚ TĄ KTÓREJ NIE MA”

Przygotowanie przebiega przez trzy etapy:

  1. Wyciszenie wewnętrzne i zewnętrzne. Uspokojenie się. Zadbanie o ciszę, kąt do kontemplacji. Przestrzeń na spotkanie z Bogiem. Swoiste wewnętrzne wyjśćie an pustynię, w odosobnienie.
  2. Uświadomienie sobie obcenosći Boga. Tego. że On cały czas na mnei czeka. Że to ja się musze nastawić na spotkanie. Uświaomienie sobie że skupiajac na Nim uwagę staję przed OBLICZEM BOGA! Zwracam się ku Niemu
  3. Adoracja wypływa naturalnie z tej świadomości stanięcia przed Obliczem Najwyższego. Oddanie mu czci. Duchowe zdjecie sandałów z nóg, bo ziemia na której stoję, jest zimią świętą.
  4. Kontemplacja Słowa to molitwa. Przepiękny sposób prowadzenia Dialogu z Bogiem. Ale modlitwa to DAR! Dlatego warto poprosić na początek o ten DAR. O pomnożenie daru kontemplacji Słowa.Molitwa o to czego chce i pragnę w tej Kontemplacji. Uproszenie owocu Modlitwy Słowem.

B. WŁAŚCIWA MEDYTACJA I KONTEMPLACJA

Przychodzi więc czas na kontakt ze Słowem. Na zanurzenie się w tym Słowie i czerpanie z niego.

  1. Czytanie Słowa. Fragment – najlepiej taki, który podpowiada na dany dzień Kościół. Zanurzenie się w rozważanie Słowa razem z Całym Kościołem.Czytanie powoli, uważnie, refleksyjnie i BEZINTERESOWNIE!. Bez poszukiwania sensacji. Czytanie jakby listu od ukochanej osoby. Czytanie nie jako książki ale jako SŁOWA OD BOGA!
  2. Osoba która weszła w słowo, powoli przez Nie przeszła może się teraz zanurzyć w głębię. To znaczy SŁUCHAĆ! Słuchać, co Bóg chce mi przez to Słowo powiedzieć. Przetrawienie tego Słowa. Przepracowanie wewnętrzne. Wyciagnięcie wniosków. Na tym właśnie polega ta faza kontemplacji Słowa. Bóg chce mówić do mojego serca. On Oblubieniec chce z Miłością mówić do mojego serca
  3. Gdy już usłyszę, mogę wreszcie otworzyć usta i rozmawiać z Bogiem. Opowiedzieć Bogu jak to Słowo we mnie zadziałało. Serce które usłysząło słowa Miłośći chce odpowiedzieć miłością. I tak właśnie ma wyglądać ten Dialog. Tu można powolić uczuciom dojść do głosu – radości, pokojowi, pokorze, skrusze, żalowi, adoracji, uwielbieniu, dzięczynieniu, czci, wdzięczności.
  4. Serce chce się wznosić do jednosći i bliskości z Bogiem. Duch jest porywany do bliskości z Panem. Tu jest czas na przytulenie się duchowe do Tatusia. Zanurzenie się w tym poczuciu, że mi dobrze przy NIebieskim Ojcu. Akty strzeliste. Trwanie milczące w zachwycie, śpiew Psalmu. TRWANIE W TEJ CHWILI – z poczuciem że mi tu dobrze…
  5. Ale kontemplacja powinna się zakońćzyć konkretnymi zmianami MOJEGO ŻYCIA. Bóg jest doskonały wi wszechmogący – On się nie musi zmianiać. To ja potrzebuję ciągłych zmian. Z MODLITWY RODZĄ SIĘ CZYNY. Rodzą się postanowienia które wprowadza się sukcesywnie w życie. Motywacje do podtrzymania dobrych decyzji i działań

C. ZAKOŃCZENIE

  1. Taki czas kontemplacji domaga się podsumowania.
    Czy dobrze się przygotwałem
    Czy trwałem w skupieniu
    Czy nie przeleciałem przez ten czas zbyt szybko
    Jaki był owoc
    Co poprzwić w przysżłości

 

Mamo weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co ma i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszysktim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą
Przynieś łaskę medytacji i kontemplacji Słowa. Regularnego spotkania z Bogiem. Pomóż mi nie zaniedbywać tych spotkań i trwać w nich coraz głębiej i pełniej. Przemieniać życie by stawać się ŚWIĘTYM!

Przejdź do paska narzędzi