F11.[ĆD 22, 23a,b] Być uczniem

Który z ludzi rozezna zamysł Boga?

Kto pojmie wolę Pana?

(Mdr 9,13-18)
Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł. Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką, a któż wyśledzi to, co jest na niebie? Któż poznał Twój zamysł, gdybyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego? I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, a wybawiła ich Mądrość.

Autor księgi Mądrości pyta o rozeznawanie drogi Bożej…

Aby poznać wolę Boga trzeba ją wpierw usłyszeć. A jak można usłyszeć skoro się nie słucha. A jak można słuchać skoro się nie nastrajam odpowiednio na słuchanie delikatnego głosu Boga. Głosu który nie krzyczy na ulicach ale raczej delikatnie wchodzi w duszę człowieka jak kropla nasączająca gąbkę.

Boga i Jego słowo poznaje się przez Biblię! Słuchajać Słowa Biblii.

Potrzeba wielkiej otwartosci, bo czasem Bóg woła o przekroczenie granic. Tak jak wołał do Filemona przez Pawła. Za Onezymem – niewolnikiem FIlemona, który zbiegł. Ale stał się potem chrześcijaninem tak jak Filemon. Paweł odsyłajac Onezyma w warunkach tamtego czasu w zasadzie odesłałby go na śmierć, lub trwałe okaleczenie przez swego Pana. A Jednak Paweł woła do FIlemona o przekroczenie granic. O potraktowanie tego niewolnika jak samego Pawła, jak najdroższe serce. Bo teraz ten człowiek jest już chrześcijaninem – WOLNYM….

(Flm 9b-10.12-17)
Najdroższy: Jako stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa, proszę cię za moim dzieckiem, za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu. Zamierzałem go trzymać przy sobie, aby zamiast ciebie oddawał mi usługi w kajdanach noszonych dla Ewangelii. Jednakże postanowiłem nie uczynić niczego bez twojej zgody, aby dobry twój czyn był nie jakby z musu, ale z dobrej woli. Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. Takim jest on zwłaszcza dla mnie, ileż bardziej dla ciebie zarówno w doczesności, jak w Panu. Jeśli więc się poczuwasz do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie.

Potrzeba swoistej uprzedzajćej życzliwosci i otwartosci by podjać wezwanie Boga.

By go nie odrzucić na samym wstępie.

[ĆD 22] Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.

Jezus wzywa do jeszcze większego rpzekraczania siebie. Wsłuchiwania się w głos NAUCZYCIELA – JAKO UCZEŃ. I stawania się tym uczniem. Jezus chce mieć uczniów radykalnych, konkretnych. Idących za nim. Nie chce mieć ludzi letnich. Albo zimnych albo gorących. Nie takich co zaczynają, potem się zniechęcają i ZAWRACAJĄ. PODDAJĄ SIĘ. Chce mieć takich co wytrwają do końca.

(Łk 14,25-33)
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: ”Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”.

Rozważanie Słowa, słuchanie Słowa Boga składa się z kilku etapów. Zaczynajać od tego co przyziemne, proste, ludzkie przez powolne wchodzenie w prowadzenie Ducha Świętego aż na końcu oddanie steró Duchowi Świętemu.

To co proste i ludzkie, bazujace na ansyzm rozumie to:

  1. Wyciszenie – znalezienie odpowiedniego miejsca i czasu, gdzie nie bedzie przerywników wyrywajacych nas z tej chwili sam na sam z Bogiem.
  2. Obecność – uświadomienei sobie gdzie i po co jestem. Bóg jest zawsze gotów i obecny by z nami prowadzić dialog. To ja człowiek musze sobie to uswiadomić i otworzyć na Jego obecność. Ja musze sie nastawić i być obecnym przy Nim.
  3. Adoracja – To nie ja przychodzę by zmienic Boga pod mój krój. To ON mnie przywołał by wołać o mojego serca. Bym to ja zmieniał się na Jego wzór i podobieństwo. Powinienem sobie uswiadomić z kim rozmawiam. Adorować Boga obecnego w tej niesamowitej chwili dialogu.
  4. Prośba – Prośba o owoce. Prośba o ducha. Ale i też porozmawianie z Bogiem o najbardziej palących moje serce pragnieniach. Możliwe że Bóg poprowadzi nas innymi ścieżkami, a może właśnie rozjaśni kóreś z tych dróg. Ale w szczególnosci trzeba prosić o Ducha, bo człowiek sam z siebie nie jest w stanie wejsć w Słowo.
  5. Odczytanie Słowa – jakby to był list od ukochanej osoby do mnie. Napisany z miłością. Wołąjacy do mojego serca.
  6. Rozważenie Słowa – patrzenie na bohaterów, kontekst, miejsce, wydarzenia, słowa, odnośniki
  7. Rozmowa – Czas na odnisienie tego Słowa do mojego życia i poddanie się Duchowi. Gdzie moje serce bije mocniej. Jakie Słowa nie dają mi sposkoju. Tętnią w mej głowie. Wyrażenia, Słowa, zachowanie, miejsce, postawy ludzkie…. Jakie są podobieństwa do mojej sooby i co to Słowo mówi o mnie
  8. Modlitwa / wzniesienie ducha – wejsćie w głębię ducha. Rozważenie do czego to Słowo mnie pociaga i uwielbienie Boga w Jego Słowie.
  9. Życie i działanie – nakreślenie planu, kroków które pomogą mi wprowadzić plan w zycue. Z czasem jest to wykrystalizowanie tego co nakreśliłem przez ostatnie rozważania Słowa. No i czas wporwadzić to w życie.
  10. Podsumowanie – spojrzenie na to rozważanie. Czy jest coś co w samym rozważaniu szło nie tak. DObre miejsce, dobry czas. Może nic dziś nie wyszło bo to czas posuchy, a może sam się do tego przyczyniłem. Bo byłem nieobecny myślami. Coś mnie goniło itp… Jak poprawić w przysżłosći ten czas kontemplacji Słowa.

Kontemplacji, rozważania i podążania za Słowem można sie nauczyć od Tej, które wszystko rozważała w swoim sercu – od Matki. Jako Jej niewolnik.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca roporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F10.[ĆD 23 ab] Od cierpienia przez Jezusa do Chwały Boga.

[ĆD 23a,b] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Jezus zna swój cel doskonale. Zapytany przez ludzi odpowiada – CHWAŁA BOGA:

„Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo po to zostałem posłany”.

Celem Jezusa jest głoszenie Kólestwa Bożego. Królestwa pokoju, miłości, szczęśćia wiecznego w zjednoczeniu z Bogiem.

Mimo wszystko CENĄ jest ŻYCIE człowieka. Przejście przez trud. Cierpienie. Śmierć. Wstawianie się za innymi ludźmi. Dzisiejsza Ewangelia przepojina jest ludzkimi cierpieniami, bólami, przeciwnościami, chorobą. Ale wszyscy stawiają w centrum Jezusa. W epicentrum ludzkich dążeń jest Jezus. I jak mówi Ewangelista:

On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: „Ty jesteś Syn Boży!”

Niezwykły jest motyw dzisiejszej Ewangeli. Wciąż od CIERPIENIA, BÓLU przez JEZUSA, do CHWAŁY BOGA!

(Łk 4, 38-44)
Po opuszczeniu synagogi Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosili Go za nią. On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała uzdrowiona i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: „Ty jesteś Syn Boży!” Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: „Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo po to zostałem posłany”. I głosił słowo w synagogach Judei.

Wciąż ten sam cykl. Bóg prowadzi przez Cierpienie by nas uczyć. By nas wychowywać. By wykształcać w nas człowieka duchowego, wypalając przez ciepienie GRZECH:

(1 Kor 3, 1-9)
Nie mogłem, bracia, przemawiać do was jako do ludzi duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. Mleko wam dawałem, a nie pokarm stały, bo byliście słabi; zresztą i nadal nie jesteście mocni. Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? Skoro jeden mówi: „Ja jestem Pawła”, a drugi: „Ja jestem Apollosa”, to czyż nie postępujecie tylko po ludzku? Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg. Ten, który sieje, i ten, który podlewa, stanowią jedno; każdy według własnego trudu otrzyma należną mu zapłatę. My bowiem jesteśmy pomocnikami Boga, wy zaś – uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą.

Wciąż potrzeba nam karcenia. Wciąż powrotu do zrozumienia faktu, że sami z sieie nic nie możemy. Nic nie potrafimy. Nic nie osiagniemy. Uczyć się od Jezusa można przez kontemplację Jego Słowa. Zanurzajac się w Jego Słowo. Znajomość Biblii jest bowiem znajomością Boga. Można kontemplować Biblię, można rozważać tajemnice z życia Jezusa w Różańcu. Wciąż powtrarzajać ten sam cykl. Wyjść w marności i cierpienia tego świata, znaleźć w modlitwie, Słowie, JEZUSA i zostać uzdrowionym.

Żyć i funkcjonować na wzór Maryi. Tej, która kontemplowała i rozważała wciaż SŁOWO BOGA w swoim sercu. Być na Jej wzór – być JEJ NIEWOLNIKIEM.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F09.[ĆD 23 a,b] Modlitwa

W centrum stoi Bóg. On jest celem, drogą, na nim koncentrują się wszelkie działania i dążenia. Wyrazem stawiania Boga w centrum a także barometrem tego gdzie tak na prawdę jest Bóg w moim życiue jest MODLITWA

[ĆD 23a,b] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Forma treść, sposób, owoce modlitwy. TO ona wskazuje na jakim miejscu w życiu człowieka jest Bóg!

Prawdziwa modlitwa to rozmowa z Bogiem. Jest zawsze zainicjowana przez Boga. On nas stworzył z Miłości i WOŁA NIEUSTANNIE DO NAS. Modlitwa jest zatem wpierw zdolnością do usłyszenia tego głosu Miłosci, zachwycenia się nim i odpowiedzią na ten głos. Jeśli woła do mnie ukochany – sekunda po sekundzie, wciąż woła „Odpowiedz mi” a ja nie znajduję czasu na modlitwę – to jest to jakiś wskaźnik mojej miłości do Boga. Jeśli dla mnie ważniejsze są inne sprawy. Codzienność. Władza. Zdobywanie bogactwa, wpływów. Rozrywki.

Modlitwa prowadzi do zjednoczenia z Bogiem. Ale nie takiego w którym to Bóg się zmienia – bo On jest IDEAŁEM – ale takeigo w którym to ja zmieniam się w stronę IDEAŁU. Zbliżam się do Niego.

Tym właśnie różni się modlitwa chrześcijańska od pogańskiej. CHrzecijanin słucha głosu Boga. Nawet takiego, który pali, boli, który wzywa do wielkich zmian. A potemz  MIŁOSCI do Ukochanego, który te Słowa wypowiada – PRZEMIENIA SIĘ. Bo wierzy Bogu, i wie, że są to słowa miłości prowadzące do wolnosci i szcześcia. Poganie modlą się żeby coś załatwić, wybłagać, udobruchać swoje bóstwa. Traktują je an równi z sobą – można z nimi coś załatwić, czasem nawet oszukać, zmaydlić im oczy.Poganie chcą zmienić bóstwo by załatwić coś dla siebie.

Chrześcijanin wie, zę Bóg zna najlepiej człowieka i wie co dla niego jest najlepsze. Nawet gdy trzeba przekroczyć samego siebie, zaprzeć się siebie by wolę Boga podjąć i wypełnić. Nawet gdy modlitwa jest podobna do tej z Ogrójca. Gdzie Jezus  miotał się, chodził między miejscem modlitwy a śpiacymi apostołąmi, gdzie pocił się krwią. Modlitwa to asymilowanie woli Boga. wsłuchiwanie się w wolę Ojca i wypełnianie jej.

Dlatego też modlitwa nie powinna być czczą gadaniną. Powinna obfitować bardziej w ciszę i zasłuchanie niz w gadanie…

W takim właśnie kontekście warto odczytać dzisiejszą Ewangelię.

Bóg posyła swój głos do Heroda. Głos wołajacy o nawrócenie. Głos którego Herod lubi słuchać, ale powoduje podniesienie ciśnienia i palenie we wnetrzu. I pojawi asię rozdzwięk wyboru. Głos Boga, czy może moje bóstwa – władza, bogactwo, prestiż, uznanie, romans… Wygrywa romans. HErod więzi Jana.

(Mk 6, 17-29)
Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mię, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”. Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?” Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Serce człowieka w czasie modlitw nieraz podobne jest do miotania się Heroda. Gdy zacznie ulegać emocjom i wsłuchować się w głos świata, to szatan – inteligentniejszy od człowieka – znajdzie powody by nas sprowadzić na manowce.

Jezus tak samo mówił do Faryzeuszów… Próbował nawrócić ich serca. Chciał z nimi wchodzić w dialog…. Ale w końcu nie mogli już tego wytrzymać. Tego rozdźwięku – i ZABILI JEZUSA. Zamiast odciąc się od zła.

Głosu Boga nie da się uciszyć. On jest potężny. Jak kolumna ze spiżu, ze stali.

(Jr 1, 17-19)
Pan skierował do mnie następujące słowa: Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą – mówi Pan – by cię ochraniać.”

Tak bardzo potrzeba dziś postawy Niepokalanej. Zasłuchania. Zanurzenia się w jej postawę kontamplacji. Zasłuchania. Rozważania Słowa. Cichego trwanai przed Bogiem by usłyszeć co On ma mi do powiedzenia.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F08.[ĆD 22,23ab] Uczta

Gdy przychodzisz na Eucharystię, to kogo sadzasz na pierwszym miejscu. Czy zajmujesz pierwsze miejsce ze swoimi sprawami, prośbami, rowiązaniami i pozwalasz Jezusowi Ci usługiwać. Czy może siadasz gdzieś z sameog tyłu – i nie chodzi o miejsce zajmowane w budynku kościoła. Siadasz z tyłu zakładajać że to Gospodarz ma ci coś do powiedzenia. Czy przychodzisz słuchać, czy może wydawać rozkazy…

Postawa w czasie uczty Eucharystycznej pozwala ją odbębnić, albo głęboko przeżyć, jako ucztę, spotkanie z Gospodarzem. Wzajemny dialog, nawet mimo 500 osób siedzacych obok. Jezus potrafi zbudować niezwykłą intymność spotkania nawet w najbardziej ciasnym tłumie. Ważne jest jednak nastawienie serca i cel z jakim przychodzi się na zgromadzenie.

(Łk 14,1.7-14)
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. I opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie wybierali pierwsze miejsca. Tak mówił do nich: ”Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”. Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: ”Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”.

Zaproś tych co niedomagają. Na wzór Gospodarza, który Ciebie zaprasza na Eucharystię. On zwołuje grezsznych, słabych, potykajacych się ułomnych ludzi – NAS! On litował się an tłumem który za Nim chodził i ich karmił. Dokonywał cudów rozmnożenia chleba i ryb żeby pokazać jak niezwykła jest uczta Eucharystii. Jezus sam mówił o ludzie, który za Nim podążał, zę są jak owcwe nie majac pasterza – zagubione i zabłąkane. I takich właśnie chciał mieć na swojej uczcie.

Jezus najpierw daje pokarm duchowy. Daje w Eucharystii Słowo. Jest wciąż otwarty na pojednanie z grzesznikiem, który chce do Niego wrócić. Naucza. A potem karmi sobą samym!

Eucharystia to źródłoi szczyt, z któego trzeba czerpać. Ale ona też obnaża ludzkie postawy. Nie jest to dobry teatrzyk. Jakaś sztuka rozbudzajca emocje. Aby przeżyć Eucharystię trzeba wejść w jej głąb. Kontemplować, rozważać gesty i słowa. Zobaczyć jej piękno i niezwykłą symbolikę. Eucharystię można prawdziwie poznać tylko sercem. Rozum jest pomocą, ale prawdziwe poznanie pojawia się w duchu, bo Eucharystia to spotkanie DUCHOWE…

To tu jest CEL życia człowieka. Weryfikuje naszą postawę życzliwego otwarcia się an głos drugiego – głos Boga. Ale też unaocznia to jaki człowiek ma cel. Jest lustrem punktów 22 i 23 ćwiczeń Duchownych św. Ignacego.

[ĆD 22] Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.

[ĆD 23a,b] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Jan Paweł II mówił, że gdyby wziąć całe nauczanie Kościoła to doszlibyśmy tylko na prób misterium Eucharystii! Taka to jest przepaść miłości i Bożej obecności. Dlatego każda wpsólnota musi mieć swe korzenie w Eucharystii. Inaczej pobłądzi, będzie zgłębiać jakieś hubrydy łączące nauczanie Ewangelii i czegoś zupełnie innego…

CZY EUCHARYSTIA JEST CENNA!

TAK – BO SKUPIENIE i GŁĘBOKIE PRZEŻYCIE EUCHARYSTII KOSZTUJE BAAARDZO WIELE! Bo zniechecenia i roproszenia przychodza najmocniej właśnie w czasie Eucharystii. ONA MUSI BYĆ OGROMNIE CENNA DUCHOWO!!! BO BARDZO WIELE KOSZTUJE.

Jej wymiar duchowy jest nieprawdopodobny. Ale tylko do mnei zależy czy będę tylko widzem (gapiem) czy UCZESTNIKIEM!!!

(Hbr 12,18-19.22-24a)
Bracia: Nie przystąpiliście do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił. Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do pośrednika Nowego Testamentu, Jezusa.

A najważniejsze są postawy. Głównie POKORA!

(Syr 3,17-18.20.28-29)
Synu, z łagodnością wykonuj swe sprawy, a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował. O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana. Wielka jest bowiem potęga Pana i przez pokornych bywa chwalony. Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa, albowiem nasienie zła w nim zapuściło korzenie. Serce rozumnego rozważa przypowieści, a ucho słuchacza jest pragnieniem mędrca.

Postaw i głębi Eucharystii uczy Ona – Niepokalana – Niewiasta Eucharystii!

Weź Mamo i rpzyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i Bogu przez Twe dłonie pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F07.[ĆD 23] Przedziwna reakcja

Przedziwna jest reakcja Matki na Słowa Jezusa. Jakby zupełnie nie odpowiadała temu co odpowiedział do Niej Jezus…

Łączy ich coś więcej. Jakaś duchowa nić…

(J 2, 1-11)
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”.Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo tym rozporządzaj. Przynieś mi tylko Miłość i Łąskę a one w zupełności mi wystarczą.

F06.[ĆD 23a,b] Wytrwałe czuwanie

Człowiek ma jeden konkretny cel na ziemi. Dojść do Zbawienia.  I tak jak sportowieć podporządkowuje całe swoje życie założonemu celowi, tak też i człoiwek wierzacy nie powinien tracić czujności i poddać się w dazeniu do celu. Bo największą przegraną chrześcijanina nie jest grzech, najwieksza przegraną jest ZNIECHĘCENIE i ZAWRÓCENIE. Poddanie się w staraniach i dażeniach. Gdy człowiek upada, ale ciągle powstaje i przedziera się i idzie do przodu, to idzie w kierunky wygranej. Jeśli zawróci, to idzie w przeciwnym kierunku. Poddaje się i przestaje podejmować wysiłki….

Cel życia jasno podkresla święty Igancy w Zasadzie FUNDAMENTU. W pierwszych zdanaich punkktu 23 ćwiczeń duchownych:

[ĆD 23a,b] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.
Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Zazwyczaj od drogi odwodzą nas te „INNE” rzeczy. Prowadzą do zniechecenia, do poszukiwania szerokiej, wugodnej drogi ku zbawieniu.

Jezus w dzisiejszej Ewangelii bardzo obrazowo i dobitnie pokazuje zagrozenia wynikajace z braku czuwania, wytrwałości i zapracia się samego siebie w dażeniu do celu ostatecznego:

(Mt 24, 42-51)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby we właściwej porze rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: „Mój pan się ociąga z powrotem”, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe surowo go ukarać i wyznaczy mu miejsce z obłudnikami. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

Czrzescijanin zna cel i może iść wytrwale i z radoscią pielgrzymujac do tego celu. Czasem jest to droga w skwarze Słońca, czasem w ulewie, czasem w śnieżycy wiejćej w twarz. Czasem robią się odciski. Ale kierunek jest jeden. Mapę też od Boga mamy. Dostaliśmy też pokarm i wszystko co do tej drogi jest potrzebne. Naszym jawikeszym zrogiem jest nasze lenistwo w nas samych. Idziemy ku największemu szczęściu – w dodatku pewnemu i wiecznemu (ĆD 23a,b). Człowiek dostał wszystko co mu otrzebne – wszelkie rzeczy na ziemi służące drodze ku zbawieniu, a nieraz nie potrafi z nich właściwie skorzystać. Jezus mówił w Ewangelii – wielokrotnie to powtarzał – KTO WYTRWA DO KOŃCA< TEN BĘDZIE ZBAWIONY… WYTRWAJCIE!…. BĄDŹCIE MOCNI….. ZAPIERAJCIE SIĘ SIEBIE….

Jezus powtarza te słowa wciąż na nowo bo doskonale wie, że z tym będzie NAJTRUDNIEJ!!!! Zna kondycję człowieka i słomiany zapał jaki mamy w naszych planach, założeniach, dążeniach. A to w wytrwałosci i prezdzieraniu się przez wąskie drzwi jest całą wielkość człoiweka. W upartym i cierpliwym dażeniu do celu wiecznego.

Problem człowieka XXI wieku jest wychowanie w świecie reklamy. Cięgle szukamy tego co nowe, swieże, lepsze, bardziej wydajne, dajace nowe idczucia, emocje… I nieraz przerzucamy to na swiat duchowy. Raz biegniemy za tą wspólnotą, za chwilę za inną. Takie rekolekcje, a potem inne. Tu Joga, tam kontemplacja. Aktyeność fizyczna, czy siedzenie nad duchową książką…. Ciągle coś nowego… Poszukiwanie podniosłości chwili i świeżych emocji. Ciągłe robienie pięciu kroków i zawracanie, by zajć się czymś innym. Tak jak robią kilkuletnie dzieci mające całe pudło zabawek.

A tym czasem prawdziwe duchowe postawy zdobywa się przez mozolne i wytrwałe ćwiczenia. Ciągłe wracanie do tych samych ćwiczeń, treści, mądrze je poszerzajać o drobne szczegóły, o małe kroki do przodu. Ewoluując a nie rewolucjonizujać to co dobre.

Zniechęcenie to JEDYNA PRZEGRANA W DUCHOWOŚCI. Można popełniać błędy, upadać, powstawać, zaczynać na nowo, posuwać się tylko milimetr do przeodu – ale ciągle w jednym kierunku i ku celowi. BO CEL ŻYCIA NADAJE SENS!

By jak Jezus w Ogrójcu. Ciągle te same słowa. Ciagle tam i z powrotem od uczniów do zakrwawionego potem kamienia. Ciagle jedno zdanie, miotanie się. Ale NIE UCIEKŁ. NIE OLAŁ LUDZKOSCI. NIE PODDAŁ SIĘ… Życie duchowe nie znosi nerowwych ruchów. W rozwoju duchowym trzeba ze spokojem robić krok po kroku…

Na wzór Maryi. Królowa wszechświata, Pani Aniołów. A tak na prawdę  jej życie przepełnione jest spokojem, ciszą. Nie ma tu jakichś spektakularnych cudów, tłumów które za nią podążają. Nie idzie głosić Ewangelii, ale trwa i modli się w wieczerniku. Nie jes tporywcza, ale przyjmuje Słowo i roważa je w swoim sercu… Ona potrafi nas nauczyć najlepszej drogi – wystraczy oddać się Jej w niewolę Miłości.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszyskto to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wole Ojca wobec mnie rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F05.[ĆD 22] Szczere szukanie prawdy

Jezus widzi zbliżajacego się Natanaela. Zna jego serce. Wie, że Natanael nie poddał się stereotypom o Jezusie. Postaniowił sam zbadać i wyrobić sobie opinię o Jezusie. Nie patrzy na niego ze strachem ani nie widzi w nim przywódcy wojskowego który poprowadzi do wojny przeciwko Rzymowi. Przychodzi z otwartym sercem, bez żadnego podstępu. Szczerze.

Z życzliwym otwartym an Jezusa sercem. Z taką postawą do jakiej wzywa św. Ignacy u progu ćwiczeń.

[ĆD 22] Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.

Jezus chwali postawę Natanaela:

(J 1, 45-51)
Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”. Rzekł do niego Natanael: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” Odpowiedział mu Filip: „Chodź i zobacz”. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: „Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?” Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”. Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!” Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: „Widziałem cię pod drzewem figowym?” Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. Potem powiedział do niego: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.

Jezus widzi DALEJ i GŁĘBIEJ. Widzi ludzkie serce, intencje, pragnienia i plany. Rozpoznaje ludzkie zmagania wewnętrzne. Jezus WIDZIAŁ NATANAELA POD DRZEWEM FIGOWYM – jeszcze zanim spotkał się z Filipem. Natanael musiał wówczas prowadzić jakiś wewnętrzny dialog. Jakiś spór w swym umyśle, którego owocem jest ta przedziwna odpowiedź, której udzielił Filipowi: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” potarzajać hasłą zasłyszane of Faryzeuszów. Hasło podobne do tego, które pojawia się w Biblii jako jedna z odpowiedzi udzielonej 3 mędrcom wędrującym do Betlejem. Nazaret – ostatnie miejsce gdzie mogłoby się wydarzyć coś wielkiego. Najbiedniejsze, na obrzerzach Izraela. A t jest stolica, Jeruzalem. Centrum kulturowe, społeczne, intelektualne… A jednak Natanael nie poddaje się tym myślom i BADA…

Na tym właśnie polega otwartosć do której wzywa Jezus, ale i św. Ignacy. Bo Chrystus ciągle mówi do serca człowieka. Rozjaśnia, wyjaśnia rozterki serca. Przynosi umocnienie i radość. A to zły duch będzie ciągle zagłuszał, rozpraszał, osłabiał, sprawiał, że człowiek machnie ręką i zniechęci się… Zły duch odciąga od serca na powierzchnię życia. Jezus wciąga w głębinę serca i ducha.

W opiniach o Jezusie, które powtarzali ludzie widać doskonale działanie złego ducha. Jest ono albo straszące. To co nieznane jest straszne. To co źle potoczyło się w przeszłosci jest straszne. Tyle było rewolucjonistów w Izraelu którzy wzbudzili powstanie przeciw Rzymowi i przelali niepotrzebnie krew młodych ludzi. A tu kolejny przyszedł… Szatan usilnie straszy prezszłoscią.

Z drugiej strony nęci przyszłoscią. Widać to najwyraźniej w prośbach matki synó Zebedeusza. Żeby synowie zasiedli po rpawej i po lewej stronie. Wudać w wielu postawach Piotra – znucie marzeń o rpzyszłosci, kłócenie się o to kto jest największy. Szatan zrobi wszystko by wynęcić człoaiwka marzeniami z TU i TERAZ.

A to właśnie tu i teraz Bóg działa i Tu i Teraz Bóg mówi do serca człowieka. Jesk konkretna łaska – W KONKRETNYM CZASIE i W KONKRETNY MIEJSCU. Już nigdy nie powtórzy się ten sam czas i miejsce – i ta sama łaska już nie wróci drugi raz.

Jeśli Bóg postanwoił zadziałać na serce Natanaela to pozwolił mu się znaleźć tu i teraz przed samym Jezusem. To dał mu czas rozważania pod drzewem figowym i łaskę rozeznawania. Zadawania pytań. Dał konkretnego Filipa w konkretnym miejcu i czasie i doprowadził do spotkania. Pociągnął Natanaela przez Filipa przed oblicze Jezusa. Gdyby Natanael nie był otwarty to by w którymś momencie odszedł, odrzucił propozycję i starcił tą szansę na zawsze!

Zły duch zroi wszystko by człowieka zastraszyć albo wynęcić z tego miejsca i czasu gdzie chce zadziałąć Bóg ze swoją ŁASKĄ!

Dlatego tyle razy Jezus powtarza – NIE BÓJCIE SIĘ! Włos z głowy wam nei spadnie. Nie dajcie się zastrzaszyć przeszłosci.

I tak samo tyle razy powtarza – NIE TROSZCZCIE SIĘ O PRZYSZŁOŚĆ. Nie bierzcie trzasa czy torby, nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli Ptaki powietrzne, kwiaty mają czego im trzeba to tym bardziej was Bóg obdarzy.

Staraj się najpierw, z otwartym sercem, o królestwo Boga, a wszyskto inne bedzie Ci dodane. Dosyć ma dzień swojej biedy… Człowiek wyrwany z tu i teraz, oderwany od ąłski Boga jest zdany na siebie i żyje fikcją, bo tego czasu który go przeraża już dawno nie ma, albo tego świata który nęci jego wybraźnię jeszcze nie ma i może nigdy nie będzie. Jest tu i teraz. Może człowiek stoi przed szansą rozmowy z Jezusem twarzą w twarz i nie wykorzystuje tej szansy bo ucieka w przeszłość lub przyszłość…!

Matka Boga zawsze słuchałą co teraz jest do zrobienia i szłą i robiła. Usłyszała o Elżbiecie, spakowała się i poszła. Józef dostał polecenie, wstał zebrał tobołki i poszedł…. To jest właśnie postawa bycia TU i TERAZ w łasce Boga. I tej postawy trzeba się uczyć i wymablać ją przez pośrednictwo Matki i Św. Jóżefa.

Weź Mamo i przyjmij całą wolnosć moją, wolę moja, pamięć moją i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to otrzymałem i jemu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo wszytkim tym rozporządzaj bo ty znasz wolę Ojca. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę bo one w zupełnosci mi wsyatrczą.

F04.[ĆD 22] Drzwi są wciąż uchylone

Jezus przemierza miast i wsie. Naucza. CEL TO JEROZOLIMA! Idzie w stronę szczytu paschalnego – ws tronę Gologty.

W tej drodze pojawia się pytanie – może kogoś ciekawego przyszłosci – chcącego zrozumieć. A może kogoś kto chce wystawić Jezusa na próbę. Czy tylko nieliczni zostaną zbawieni. Pewnie liczył na odpowiedź, że zbawienie jest dla wszystkich. albo wręcz przeciwnie, że każdy żyd nie ma się o co martwić. Tymczasem Jezus odpowiada obrazem.

Obrazem drzwi – lekko uchylonych, ciasnych. Drzwi, które ciągle jeszcze są uchylone. Nawołuje do starania się by przejśc przez tw drzwi…

My Katolicy nieraz jesteśmy jak pies ogrodnika. Mamy wiedzę, ze te drzwi prowadzą przez sakramenty, wiemy, że Jezus otwiera je dla wszystkich, ale stawiamy przed nimi swoje bramki i staramy się sterować ruchem. Ten tak, a ten nie…. Takim zachowaniem sami sobie zamykamy drzwi do Zbawienia… Wówczas to właśnie my, którzy z nim piliśmy, jadaliśmy, którz chodziliśmy an Eucharystię co niedziela, którzy szkalowaliśmy innych ludzi wyzywajać ich od grzeszników, którzy nie świadczyliśmy i przywłaszczaliśmy da siebie „Zbawienie” – właśnie my zostaniemy po drugiej stronie kołacząc do tych drzwi.

Wejdą ta ciasnymi drzwimi inni, którym tego dostępu broniliśmy, a my sami zostaniemy na zewnątrz. To chce nam pokazać Jezus….

(Łk 13, 22-30)
Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?” On rzekł do nich: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi”.

Trzeba zapraszać, starać się przyciągnać wszystkich do Zbawienia. Vyć ciągle otwartym na wolę Boga. Bo gdy człowiek czeoś się spodziewa. Ma swoja wizję świata, a to się nie spełnia, to zaczyna się rozczarowanie. POtem przeradza się w cynizm, sceptyzm, złośliwości, oczernianie, rozłamy by w końcu doprowadzić do utraty wiary…

O tym właśnie mówi Św. Ignacy w wstępie do swych ćwiczeń:

[ĆD 22] Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.

Doświadczenie świata współczesnego jest przepełnione materializmem. Wszystko da się kupić Na wszystko jest cena i czas. Ale gdzieś na dnie serca jest rozpacz, samotność i poczucie bezsensu. Pojawia sie rozbicie i ogromne pragnienie MIŁOŚCI. Stąd właśnie – z tego dna zaczyna się droga do Jeruzalem. Nieraz droga trudna, wymagajaca. Dorga od paradowania udawaniem głębi po milczące twanie na pustkowi w najgłębszej z relacji. Każdy człowiek jest istotoą duchową i jest stworzony do Zbawienia. Najgłębszym powołąniem człowieka jest zbawienie. Fundamentem radosci człowieka jest zbawienie. Dlatego czlwiek jest wołany do głębi serca. I tak bardzo dziś potrzeba TOWARZYSZENIA SOBIE NAWZAJEM. WYSŁUCHANIA drugiego. Próby zrozumienia. Znalezienia porozumienia. Podprowadzenia człowieka pod te ciasne uchylone drzwi. Doprowadzenia człowieka do odkrycia tych drzwi i dokonania decyzji.

Taki ejst zamysł Boga! Ocalić wszytkich. To TYLKo BÓG MA PRAWO oceniać człowieka.

(Iz 66, 18-21)
Tak mówi Pan: „Ja znam ich czyny i zamysły. Przybędę, by zebrać wszystkie narody i języki; przyjdą i ujrzą moją chwałę. Ustanowię u nich znak i wyślę niektórych ocalałych z nich do narodów Tarszisz, Put, Lud, Meszek i Rosz, Tubal i Jawan, do wysp dalekich, które nie słyszały o mojej sławie ani nie widziały mojej chwały. Oni rozgłoszą chwałę moją wśród narodów. Z wszelkich narodów przyprowadzą jako dar dla Pana wszystkich waszych braci – na koniach, na wozach, w lektykach, na mułach i na dromaderach – na moją świętą górę w Jeruzalem – mówi Pan – podobnie jak Izraelici przynoszą ofiarę pokarmową w czystych naczyniach do świątyni Pana. Z nich także wezmę sobie niektórych jako kapłanów i lewitów” – mówi Pan.

Bóg woła nas chrześcijan do wypłynięcia na sam srodek jeziora. Na głębiny duchowości. By nie prześlizgiwać się tylko po płyciźnie brzegu. Tam nie da się nic złowić. Prawdziwe dorodne ryby są na głebinach. Głębiny wymagają ufności, zawierzenia, współpracy, zaufania.

I Bóg na tą głębię człowieka woła. Nieraz karci. Załamuje z MIŁOŚCIĄ lód pod nogami człowieka.

(Hbr 12, 5-7. 11-13)
Bracia: Zapomnieliście o napomnieniu, z jakim Bóg się zwraca do was jako do synów: „Synu mój, nie lekceważ karcenia Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo kogo miłuje Pan, tego karci, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje”. Trwajcie w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana! Proste ślady czyńcie nogami, aby kto chromy, nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony.

Bó wzywa nas na środe pustyni. W odosobnieni, W odizolownie od doczesnosci. Od tego hałąsu. Bo jego głos jest delikatny, spokojny, cichy. Tak łatwo zagłuszany przez codzienność. Bo On mówi do serca – by usłyszeć ten głos trzeba się udać na pusynię.

Pustynia to swoisty antagonizm Raju. BEz wody, bez roślin, śmiertelnie niebezpieczna. Ale tak własnie Bóg chce poprowadzić człowieka. Przez osamotnienie. Tak jak lud w ksiedze Wyjscia. Bo przejscie przez pustynię jest swoistym warunkiem dojścia do raju odnalezienia tych uczylonych, ciasnych drzwi z dziesiejszej Ewangelii. Człowiek na pustyni uczy sie i poznaje siebie ale także i Boga. Pokornieje. Pomaga innym pielgrzymom przetrwać. A nie walczy z nimi. Szanuje innych. Każdą pomocną dłoń i sam tej pomocnej dłoni udziela. Bóg powadzi na pustynię bo chce mówić do serca człowieka.

Matka uciekała przez Pustynię, do wrogiego Egiptu, by ocalić życie Jezusa. By ocalić wiarę i Zbawienie. Skoro Ona bezgrzeszna przeszła taką drogę – swoistego karcenia i wyzwania – to o ileż bardziej nam taka droga jest potrzebna. Ona potrafi nam w tej drodze pomóc. Bo Ona zawsze wsłuchiwała się w niezafałszowany głos Boga.

Weź Mamo i przyjmij  całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie – o Wszechpośredniczko – wszystko to otrzymałem. I Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F03.[ĆD 22] Wzajemne obdarowanie przebaczeniem

Jezus uczy dziś by nie budować murów. Rozszerza słowa Modlitwy Ojcze Nasz, których uczył swoich uczniów. Przebacz nam, jako i my wybaczamy tym, którzy wobec nas zawinili. Przebaczenie od Boga wymaga nauczenia się przebaczania ludziom. Sami każdego dnia stawiamy warunek, że pragniemy przebaczenia na miarę tego, jak my przebaczamy…!

Ta zdolność przebaczenia buduje prawdziwą otwartość na drugiego człowieka. Buduje mosty a nie mury. Biduje połączenia między ludźmi zamiast je zrywać i fortyfikować się przeciwko sobie. Taka jest natura i głębia chrześcijaństwa. Otwierać się na drugiego. Przebaczać, bo i ja jestem grzesznikiem.

Człowiek nie zna serca drugiego człowieka, zna tylko swoje. Nieraz próbujac odwrócić wzrok od belki w swoim oku zajmuje się drzazgami w oczach drugich. Powiększajać je przy tym do niebotycznych rozmiarów.

A Jezus mówi dziś. Wybaczono Ci tak wiele. Idź i ty wybacz. Jesteś wielkim grzesznikiem, zrozum, ze każdy człowiek nim jest. Potrzebujesz miłosierdzia – patrz – każdy go potrzebuje….

(Mt 18,21-19,1)
Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu. Gdy Jezus dokończył tych mów, opuścił Galileję i przeniósł się w granice Judei za Jordan.

Jezus nieraz wychodził właśnie do tych którzy porzebowali miłosierdzia, którzy pogineli z owczarni…

Wszedł takze w rozmowę ze śmiertelnymi wrogami żydów, dla kórych nie było przebaczenia. Potrafił przekroczyć mury nienawiści, gniewu, zaszłości które narastały przez dzisiatki lat między żydami i samarytanami. Tak jak spotkanie Jezusa i kobiety prz studni. On prosi ją o wodę, a daje jej wodę życia. Słowo życia. Ona uznaje swój grzech i otrzymuje przeobfite dary. Pociąga potem wielu ludzi do Jezusa.

Na tym właśnie polega ta niesamowita otwartość do której wzywa Jezus.

 (J 4,5-42)

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny.

Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności.

Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem.

Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej».

Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?»

W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu».

Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać».

A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!»

A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą».

Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».

Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».

Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko».

Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».

Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego.

Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie».

Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»

Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście».

Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».

Kobieta zdanie po zdaniu, krok po kroku odkrywa kim jest Jezus. Bo jest otwarta. Ani Jezus jako Żyd nie atakuje jej od pierwszych słów i nie buduje muru, ani też ona nie robi tego samego z pozycji Samarytanina. Są otwarci na dialog. I ten Dialog doprowadza ich do całej prawdy. Ona wyjawia swój grzech, zyskuje przebaczenie. Jezus odpowiada na jej otwartość i odsłanai się powoli….

Gdyby powstał mur, Ona nie spotkałąby Jeazusa. Tak bardzo trzeba nam dziś przebaczenia. Zwłaszcza gdy w świecie jest tyle napięć. Tyle nienawiści. Tyle hejtu i podziałów. Tak ważne sa ludzkie postawy.

Opór serca może pozbawić człowieka spotkanai z Bogiem!!!

(Ez 12,1-12)
Pan skierował do mnie te słowa: Synu człowieczy, mieszkasz wśród ludu opornego, który ma oczy na to, by widzieć, a nie widzi, i ma uszy na to, by słyszeć, a nie słyszy, ponieważ jest ludem opornym. Synu człowieczy, przygotuj sobie rzeczy na drogę zesłania, za dnia i na ich oczach, i na ich oczach wyjdź z miejsca twego pobytu na inne miejsce. Może to zrozumieją, chociaż to lud zbuntowany. Wynieś swoje tobołki, jak tobołki zesłańca, za dnia, na ich oczach, i wyjdź wieczorem – na ich oczach – tak jak wychodzą zesłańcy. Na ich oczach zrób sobie wyłom w murze i wyjdź przez niego! Na ich oczach włóż tobołek na swoje barki i wyjdź, gdy zmierzch zapadnie. Zasłoń twarz, abyś nie widział kraju, albowiem ustanawiam cię znakiem dla pokoleń izraelskich. I uczyniłem tak, jak mi rozkazano: tobołki wyniosłem za dnia, jak tobołki zesłańca, wieczorem uczyniłem sobie rękami wyłom w murze, wyszedłem w mroku i na ich oczach włożyłem [tobołek] na barki. Rano skierował Pan do mnie te słowa: Synu człowieczy, czy dom Izraela, lud zbuntowany, zapytał się: Co ty robisz? Powiedz im: Tak mówi Pan Bóg: Ta przepowiednia odnosi się do władcy, będącego w Jerozolimie, i do całego domu Izraela, który tam się znajduje. Powiedz: Jestem dla was znakiem. Podobnie jak ja uczyniłem, tak się wam stanie: Pójdą na zesłanie, w niewolę. Władca, który znajduje się wśród nich, włoży na ramiona [tobołki] w mroku i wyjdzie; zrobią wyłom w murze, aby mógł przez niego przejść, zasłoni on twarz, aby swymi oczami nie widział kraju.

Bóg do serc opornych i upartych musi mówić bardzo dosadnie i czasem bardzo boleśnie. Dlatego, że Jemu zależy na każdym. Próbuje nie anruszajac ludzkiej wolności – wstrząsnać ludzkim sercem. Unaocznić człowiekowi jak zatwardziało jego serce i wyrwac go z tego stanu. Tak jak proork Ezechiel uczynił dla opornego ludu….

Od pytanai o postawę zaczynają się właśnie ćwiczenia duchowne. To pytanie Ignacego o postawę wchodzącego w ćwiczenia:

[ĆD 22] Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.

Bez właściwej postawy, zapału, wejsćia całym sobą, oderwanai się od codzienności, wyjscia na pustkowie, bez wchodzenia w Słowo, czerpania ze słowa, nawet gdy pali jak ogień, bez gotowości i otwartości – ćwiczenia nic nie przynoszą. Są tylko kolejnym kursem teoretycznym w przestrzeni duchowości.

Postawy otwartosci, uwielbienia Boga, wsłuchania w Boże polecenia – takiej postawy uczy Mama. Uczy swoich niewolników. Kształtuje serce.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszyskto to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszyskto to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F02.[ĆD 22] Chrześcijanin żyje w świecie

Dziś Ewangelia jest bardzo przyziemna. Mówi o płąceniu podatków. O tym, by być wolnym ale w tej wolności nie budować murów tam gdzie nie ma potrzeby. By nie budować napięć z ludźmi ale podejmować dyskysję, być życzliwym. Wysłuchać.

Piotra spotyka poborca ówczesnego podatku i mówi – nie płacicie! Piotr nie przepędza tego człowieka. Nie każe mu spadać. Nie odwraca się plecami i nie odchodzi. Wręcz przeciwnie. Idzie do Jezusa przedstawić tą sprawę…

Jezus uprzedza jego pytanie… I każe Piotrowi zarzucić wędkę. Podjąć swoją NORMALNĄ PRACĘ RYBAKA! I najnormalniej w świcie zapłacić podatek. Podkreśla, że może on być nie do końca sprawiedliwy. Że pobierany jest od obcyach a nie od swoich. Ale Ewangelia ma dużo szerszy kontekst.

Zaczyna się od zapowiedzi Zbawienia wszystkich ludzi. Od zapowiedzi męki i śmierci Pana za wszystkich ludzi. Zapowiedzi, która zamusa uczniów. Dopiero potem idą do Kafarnaum, gdzie do Piotra przychodzą poborcy podatku. Ich także obejmie Zbawienie. Oni nie są OBCYMI dla JEzusa. Są dziećmi Boga Ojca, Jego braćmi.

Jezus wykorzytuje to wydarzenie by pokazać, że ZBAWIENIA NIE DA SIĘ KUPIĆ. SYNOWIE SĄ WOLNI. To Bóg decyduje jak i do kogo przyjść. SYNOWIE SĄ WOLNI. Otrzymują zbawienie ZA DARMO. Nie da się go wypracować, nie da się na nie zasłużyć, zarobić. Zakupić za dobre uczynki. Ono jest bezcenne i nieosiągalne bez Bożej Łaski. Ono może być tylko DANE PRZEZ BOGA!

My jako dzieci Boga jesteśmy wolni, patrzymy dalej niż królestwa ziemskie. A jednak, ci którzy przychodzą to ansi bracia i ich także chcemy zabrać na drogę ku Zbawieniu…

Żeby nie spowodować napięc, zgorszenia – trzeba zapłacić podatek. Odnosić się do tych ludzi z uprzedzajacą życzliwością. Z otwartością. By nie zamknać ich serc na dialog z nami. By nie zamknąć przed ich nosem drogi do Zbawienia, by przypadkiem i nasza droga się nie zamknęła…

Droga do zbawienia opiea sie na ŚWIADECTWIE –  to nie wiedza, treść, ale spotkanie miedzy ludźmi, dialog, otwartość, wzajemne słuchanie. Wymaga wzajemnej życzliwości. Odpowiedniego Nastawienia i postawy serca. Zrozum drugiego, to jak coś pojmuje zanim coś powiesz. Jak upominasz – zrób to z miłością i delikatnością. Nie zamykaj drzwi przed ludźmi. 

Tego uczy św Ignacy w punkcie 22 Ćwiczeń Duchowych:

[ĆD 22] Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić. 

Pokora i dialog – to klucz do pociągnięcia ludzi ku Bogu… Tych postaw można się uczyć od Niepokalanej jako Jej niewolnic i sługa.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi