Jezus mówi dziś o tym jak rozeznawać człowieka który nie tylko słucha Jego słów, ale takze je wypełnia. Taki człowiek który USŁYSZAŁ i WYPEŁNIŁ buduje na prawdziwej skale.

Jezus przestrzega też przed ocenianiem. Pochopnym parzeniem na drugiego człowieka. Ktoś kto rodzi dobro nie może od razu być złym. Każdy według swoich możliwości, talentów, tego na ile było mu dane poznać Jezusa.

O tym właśnie mówi św. Ignacy – o urpzedzajaćej życzliwosći aobec drugiego człowieka:

[ĆD 22] Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.

Nie złego drzewa które by rodziło dobre owoce, ani dobrego, któe by rodziło złe owoce. Dlatego Kościół tak czeka na owoce. Nie wydaje szybkich i pochopnych decyzji. Nie wynosi na ołtarze ani też nie potępia od razu pod wpływem emocji. Długo bada owoce. Sprawdza ich długofalowy efekt…

(Łk 6, 43-49)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, wezbrana rzeka uderzyła w ten dom, ale nie zdołała go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto usłyszał, a nie wypełnił, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy rzeka uderzyła w niego, od razu runął, a ruina owego domu była wielka”.

Nie jeden święty spotkał się z surowym ćwiczeniem Kościoła. Z zakazem sprawiwania sakramnetów. Niejeden też nie bedąc posłuszny oderwał się od Kościoła pociągajać za sobą wiele niewinnych ludzkich serc…

Ludzkie serca mówią z obfitości serca. Jak nauczyć usta mówić właściwe Słowa. Jak oczyścić serce. Wyćwiczyć.

Po pierwsze skupiając je na celu. Ciągle wracajać do celu życia:

[ĆD 23a,b] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Skupienie na celu i karmienie się sakramentami pozwala stawać po konkretnej stronie. Wybierać właściwie. Odejsć od lawirowania między dobrem i złem o któym mówi dziś św. Paweł:

(1 Kor 10, 14-22)
Najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa. Mówię jak do ludzi rozsądnych. Zresztą osądźcie sami to, co mówię: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych? Lecz cóż to znaczy? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego?

Serce także można ćwiczyć. Pracować na tym by było skupione na Bogu, na historii zbawienia. Ćwiczenie zaś polega na powtarzaniu. CIągłym powtarzania tych samych ćwiczeń. Wchodzeniu w medytację… Na modlitwie.

Molitwa ustami wyrażajacymi pełnie serca, skupienie się na wydarzeniach zbawczych…

Wszystko to zawarte jest w modlitwie RÓŻAŃCA…

Prosta. Pełna ciągłego ćwiczenia serca – powtarzania słó Biblii. Modlitwa zorientowana na kontemplację anjważniejszych wydarzeń z historii Zbawienia…

A jednak tak mało doceniana.

Trwanie i rozważanie z Maryją.

Jest ogromnie wartościowy – POLECANY PRZEZ MARYJĘ W OBJAWIENIACH. Szczególnie pod OSTRZAŁEM ZŁEGO! WYŚMIEWANY! POKAZYWANY JAKO modlitwa kościołowych babć!!! Jeśli coś jest tak atakowane w Kościele to musi mieć OGROMNĄ WARTOŚĆ!!!!

Modlitwa prosta, pokorna, w której wierzący musi się poddać konkretnym formułom, słowom, rytmowi, praktyce. Głęboka. Omawiają ja dzieci i najwięksi święci Kościoła!

Różaniec prowadzi do włąściwych postaw serca. Kształtuje nasze chrześcijańskie postawy. Uczy pokory i UPORU duchowego. Zawzięcia się. Chwytania się duchowej „brzytwy” by nie utonąć w grzechu.

Co ciekawe jest to modlitwa NAJWYBITNIJESZYCH ludzi kościoła. I ciągle przez Kościół jest wskazywana jako jedna z ważniejszych modlitw!

Zmęcz swoją PYCHĘ przez różaniec a ukształtujesz swe serce ku świętości…
Mama do której wciąż się zwracasz dokończy – doprowadzi twe uświęcenie do celu….

Weź Mamo i przyjmij całą wlność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Pragnę być twym niewolnikiem. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko – o Wszechpośredniczko – Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.