T1.09 [ĆD 23] Wytrwać do końca

Św Paweł nawołuje dziś do życia według Ducha. Poddawania się prowadzeniu Ducha Świętego. De tego by krok po kroku stawać się świętym człwiekiem. Nawołuje do trwania w Duchu – do WYTRWAŁOŚCI. Bo kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony – jak wołał Jezus:

(Ga 5, 18-25)
Bracia: Jeśli pozwolicie się prowadzić duchowi, nie będziecie podlegać Prawu. Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, bałwochwalstwo, czary, nienawiść, spory, zawiść, gniewy, pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy.

Życie gdy człowiek sobie odpuszcza, gdy skacze z miejsca w miejsce, gd ciągle szuka wygodniejszego i mniej wymagajacego miejsca, kończy się tragocznie. jezus dziś bardzo ostro mówi o aspektach życia faryzeuszów i uczonych w piśmie. Używa bardzo drastcznych epitetów – nazywa ich grobami, o które ludzie się potkają…. Ale też pokazuje, że Ci ludzie znają Słowo Boże niemal na pamieć i wkorzystuja je po to by sobie ułątwić życie. Nie chcą wejsć w jego głębię, zanurzyć się w Ducha Słowa, podjać wysiłku i wytrwale isć w głębiny….

(Łk 11, 42-46)
Jezus powiedział: „Biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiej jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie pomijać. Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą”. Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: „Nauczycielu, słowami tymi także nam ubliżasz». On odparł: «I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo nakładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami nawet jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie”.

Jesus wiele razy używa słowa wytrwałosć, trwanie, zespolenie. Trwanie w winnym krzewie. Kto wtrwa o końca. Stawia wytrwalość i cierpliwość an drodze duchowej jako jedne z głównych cech dobrego chrześcijaństwa.

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje do czego prowadzi estetyzowanie, intelelktualizowanie, szukanie skrótów, uproszczeń. Podążanie za tym co wygodniejsze i prostsze, ale co prowadzi najpierw an granice Bożego prawa a potem już poza jego granice. Człowiek szuka zmian, jest skłonny do miennosci. W dzisiejszym swiecie zmiana męża, odejscie od powołania, porzucenie drogi, którą się kroczło latami – są na porządku dziennym. Dla ludzi liczy się ich własne poczucie szcześcia, ich włąsne poczucie spęłnienia, ich własne EGO. Także dla wielu ludzi Kościołą. Może dziś nawet bardziej można się potknąć o pobielane groby na naszej drodze życia…

Samo potkniecie się nie jest groźne, jeśli człowiek wstanie, otrzepie się i dalej wytrwale i z determinacją bedzie szedł do celu wiecznego:

[ĆD 23] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.
Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.
Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu.
I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach.
[Natomiast] trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni.

Dziś człowiek jest necony w wielu aspektach. Także w aspekcie modlitwy. Szuka tego co bardziej działa na emocje, co bardziej pociąga. Co wydaje się mądrzejsze w ocenie ludzkiej. Co budzi miłe skojarzenia. Ucieka się od pokory, wyzwania i trudu. Od mozołu codzienności. Szuka się tego co świeże i przyjemne. To ejst wymiar EGOIZMU w życiu duchowym i przeciwieństwo wyrwania do końca. Zwłaszcza w posusze duchowej i w nocy ciemnej.

Jezus woła:
– WYTWAJCIE WE MNIE – a nie wytrwajcie w sobie !!!!
– Wytrwajcie w MIŁOŚCI MOJEJ – a nie w miłosći swojej (egoziźmie) !!!

Człowiek jest dziś w świecie ducha kuszony na wiele sposobów. Z jednej strony w stronę przeintelektualizowanych treści. Odkrywania jakichś magicznych związków w Słowie Boga, liczb, symboli, kosmitów, idei, treści, pojęć… A nie w wiedzy jest istota życia wewnętrznego. Jezus na krzyżu swoja postawą wzywa do UBÓSTWA wewnętrznego, do UBÓSTWA modlitwy… Modli się słowami Psalmów…. Najprościej jak się da….

Wytrwałosć trzeba ćwiczyć, trzeba o nią walczć. Zdobywa się ją z cierpliwością i powoli. Rzedko jest to droga pełna pięknej estatyki i przyjemności.

A tak na prawdę w duchowości tylko ZNIECHECENIE jest prawdziwą przegraną. Nie upadki, nie grzechy, nie częsta spowiedź i wracanie. Ale zniechecenie i poddanie się. Gdy powiesz sobie „NIE WARTO!” to coś się kończy! Świat jest ukrzyżowany, każdy z nas niesie krzyż – takze ten w przestrzeni ducha… Dlatego modlitwa i duchowość naznaczone są krzyżem. Gdy idą zbyt łątwo, pełne wniosłch emocji – to są co najmniej podejrzane.

Liczy się to co na końcu DROGI! CEL. CEL. CEL. Bóg chce byśmy kreowali świat i siebie. Nie podaje nic na talerzu. Chce byśmy sie utrudzili. Napracowali duchowo.

Trwać na wzór Mamy. Ona poszła az do stóp krzyża, gdzie oddał życie jej Syn. Ciągle patrzyłą dalej… Wierzyła Bogu i  szła wytrwale przez te cierpienia.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moja, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mma i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wsytarczą.

 

T1.08 [ĆD 23] Hierarchia życia

Dziś Jezus odwiedza faryzeusza w jego domu. Jezus nie spełnia wszystkich rytuałów przepisanych prawem. Chce sprowokować faryzeusza do pytań. Do przedstawienia hierarchi swoich działań. Do dyskusji o tym, co w życiu jest NAJ-istotniejsze, co ejst ISTOTNE, a co powinno zejśc na dalszy plan…

Czy najważniejsze jest poważanie u ludzi, to, że w oczach ludzi wygląda się dobrze, odpowienio, jest się akceptowanym, dobrze widzianym, poważanym…

Czy może to wnętrze człowieka jest najistotniejsze, a to co na zewnątrz powinno podążać za jakością wnętrza człowieka….

Czyste wnętrze, oczyszcza to co zewnętrzne…

(Łk 11, 37-41)
Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to Pan rzekł do niego: „Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste”.

Echa myślenia faryzeusza będzie słychać w Kościele przez długi czas. A może nawet po dzień dzisiejszy. Potępianie, zmuszanie ludzi to przedziwnych praktyk, w imię spełnienia wymagań zdrowej i właściwej religijności. Oderwanie czynów od serca człowieka. Oderwanie działania od ducha… Tak powstaje wykrzywiona i wynaturzona religijność. Religijność, z której człowiek ma ochotę uciec a nie trwać i rozwijać się…

Możę stąd tyle ucieczek takżę i dzisiaj. Gdy kościół hierarchiczny patrzy na zewnętrzny kształt misy a nie na wnętrze. Na ilość, a nie na jakość duchową. Na datki materialne a nie an duchowe. Na pieniądze bardziej niż na modlitwę…

Już św. Paweł w liście do Galató gani taką postawę młodego Kośćioła:

(Ga 5, 1-6)
Bracia: Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli! Oto ja, Paweł, mówię wam: Jeżeli poddacie się obrzezaniu, Chrystus wam się na nic nie przyda. I raz jeszcze oświadczam każdemu człowiekowi, który poddaje się obrzezaniu: jest on zobowiązany zachować wszystkie przepisy Prawa. Zerwaliście z Chrystusem wszyscy, którzy szukacie usprawiedliwienia w Prawie; wypadliście z łaski. My zaś z pomocą Ducha dzięki wierze wyczekujemy spodziewanej sprawiedliwości. Albowiem w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość.

Ojcowie Kościoła formułowali nieraz bardzo proste zasady względem których należy postepować. I nie ma w nich żadnych konkretnych czynnośći a raczej badanie postaw serca w stosunku do ludzkiej codzienności. Najczęściej formułowana jest piramida życia duchowego.

U jej podstawy stoi sam FUNDAMENT wszystkiego. Pełna bałość o czystość wnętrz. Czyli przede wszytkim dbałość o życie w Łasce Uświęcającej! Punkt nadrzędny wszelkiego rozwoju ducha, życia w jakimkolwiek stanie. Inaczej życie wewnętrzne rozsypie się i człowiek bedzie żył opiniami ludzi, tym, jak jest postrzegany przez innych… Będzie żył życiem innych a nie SWOIM WŁASNYM!  Życie w łasce to cel nadrzędny – nawet za cenę życia. Każdy człowiek odpowie za to przed samym Bogiem!

Na drugim miejscu stoi kontakt i relacja do Boga. Dalej wnętrze. Rozwój wnętrza. Modlitwa i życie sakramentalne pozwala oczyszczać wnętrze człowieka z wszelkiego nieuporządkowania. Ilośc modlitwy dostosowana do tego, na co pozwala stan życia człowieka.

Na trzecim są najbliżsi. Obowiązki stanu. Rodzina. Żona, dzieci. Czy pracuję nad wnętrzem najbliższych? NIe zaniedbuje ich kosztem moich przyjemności, rozrywek, hobby. Troska o małżeństwo i rodzinę to podstawowe zadanie każdego męża i żony…

Następnym krokiem jest praca. Praca to dar Boga, który człowiek otrzymał zaraz po stworzeniu. Czy pracuję rzetelnie uczciwie. Czy pracuję sumiennie. Czy robię to za co mi płacą… To są pytanie które człowiek powinien sobie tutaj zadać.

I dopiero na końcu zaangażowanie społeczne, hobby, rozrywki. Tu jest czas na więcej modlitwy! Tu mogę się bardziej udzielać apostolsko we wspólnotach, bardziej udzielać społecznie, czytać coś…..

Harmonia życia. Rozpoczęcie od wnętrza uzdrowi całą zewnętrzną część ludzkiego życia….

Wzorem jest Matka!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystkot o co mam i posaidam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T1.07 [ĆD 23] Coś więcej

Poganie odkrywają prawdę, a ludzie będący blisko Boga, żyjacy w kulturze judaistycznej nie potrafią odczytać znaków. Jezus jest rozżalony tym faktem i wyraża się w dośc ostrych słowach…

Takie podejście jest obecne takżę w łonei kościoła. Wielu ludzi z poza kościoła potrafi wytknąć błędy, odkryć prawdziwą ścieżkę, podczas gdy ludzie kościołą brnąć ślepo w najcemneijsze zaułki…

Jezus przywołuje znak Jonasza i królową Saby. 3 dni Jonasza we wnętrznościach ryby – jak 3 dni Mesjasza w ciemnościach grobu. Słuchanie Słowa przez królową Saby, jak słuchanie Słowa Bozego przez ludzi wpatrzonych w Boga.

(Łk 11, 29-32)
Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.

To że nawywam siebie Katolikiem i uczestniczę w obrzędach katolickich nie zwlania mnei z czujnosći duchowej. Z ciągłej pracy duchowej.

Jak to zrobić.

Św. Ignacy podaje nam FUNDAMENT-alne prawdy i drogi wzrostu. Metody rozeznawania i ciągłego rozwoju duchowego.

ZASADA PODSTAWOWA TO CEL:

  • [ĆD 23a] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.

Drugi jej element to zrozumienie świata stworzonego i tego co nas otacza – bo jesteśmy istotami duchwo-CIELESNYMI. Dążymy do tego co w górze ale jesteśmy też zanurzeni w świecie materialnym:

  • [ĆD 23b] Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Stąd też 3 praktyczne zasady posługiwania sie tym swiatem i odkrywania właściwej drogi w tym swiecie. Właściwego używania tego świata, by DUCH był w harmonii z CIAŁEM. To co niematerialne z tym co materialne i dotykalne.

ZASADA 1 – O tyle o ile

  • [ĆD 23c] Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu.

ZASADA 2 – Równowaga

  • [ĆD 23d] I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach.

ZASADA 3 – Magis

  • [ĆD 23e] [Natomiast] trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni.

Jedynym celem człoiweka zapisanym w duszy ludzkiej – jest sam Bóg. Zaś pośrednikami do tego celu jest Jezus Chrytus oraz Maryja, która zawse prowadzi do Syna. Człowiek ma służyć Bogu – czyli KRÓLOWAĆ!!!

Wszystko co jest na ziemi ma człowieka wspomagać. Aby tak było, Ignacy podaje 3 zasady praktyczne korzystania ze swiata. Aby to się dokonało człowiek musi nieść swój krzyż – czyli isć drogą POKORY, POSŁUSZEŃSTWA BOGU i DUCHOWEGO UBÓSTWA. Wtedy pójdzie właściwie…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonei wszytko to otrzymałem i Bogu prze Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszysktim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnosci mi wystatrczą.

T1.06 Kontemplować życie Pana z Matką

Dziesieciu udrowionych z trądu. Poznali w drodze do kapłanów, że zostali uzdrowieni. Mają się tylko pokazać w swiatyni i poddać ocenie, by dostać finalne świadectwo uzrowienia. Ale tylko Jeden z nich rozważył w sercu:
– skąd przyszło uzdrowienie;
– KTO go uzdrowił;
– KTO jest tym prawdziwym kapłanem;

Tylko jeden zrozumiał, gdzie jest świątynia i prawdziwy kapłan Boga – Jezus.

Tylko ten jeden powrócił podziękować – na wzór Naamana. I tak jak Naamana był z poza krągu żydów, tak i tutaj jest Samarytanin – wróg żydów.

(Łk 17, 11-19)
Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami”. Na ich widok rzekł do nich: „Idźcie, pokażcie się kapłanom”. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec”. Do niego zaś rzekł: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła”.

(2 Krl 5, 14-17)
Wódz syryjski Naaman, który był trędowaty, zanurzył się siedem razy w Jordanie według słowa proroka Elizeusza, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony. Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: „Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem. A teraz zechciej przyjąć dar wdzięczności od twego sługi”. On zaś odpowiedział: „Na życie Pana, przed którego obliczem stoję, nie wezmę!”. Tamten nalegał na niego, aby przyjął, lecz on odmówił. Wtedy Naaman rzekł: „Jeśli już nie chcesz, to niechże dadzą twemu słudze tyle ziemi, ile para mułów unieść może, ponieważ odtąd twój sługa nie będzie składał ofiary całopalnej ani ofiary krwawej innym bogom, jak tylko Panu”.

Boga poznaje się przez kontemplację. Modlitewne asymilowanie Jego istoty. Przewodniczką i wzotem człowieka, który wszystko zachowywał i rozważał w soim sercu – jest Maryja. To z Nią i od Niej można się nauczyć takiej drogi.

Teraz w Październiku – miesiącu RÓŻAŃCA i miesiacu MARYI, kościoł w szczególny sposób wzywa człowieka do pójścia drogą Matki. Do rozważania tajemnic Boga na Różańcu. Niesamowita modlitwa. Zarówno prostego człowieka jak i wielkich świętych Kościoła. To oznacza jak mocno zakorzeniona w Duchu Świętym.

Różaniec pozwala wyjść z wielu potyczek życia wewnętrznego. Z nałogów, uzależnień, problemów nękajacych ludzkie serce.

Różaniec przez swą naturę kontemplowania tajemnic z życia Boga, pozwala Go lepiej poznawać. Spokojnie. Obraz po obrazie. Tajemnica po tajemnicy. Niezwykłe jest też to, że treść Różańca, słowa które wypowiada się w czasie tej modlitwy są po prostu cytatami z Biblii. Pozdrowienie Anielskie, przeplatane modlitwą, której nauczył nas sam Jezus i wychwalaniem Trójcy na wzór Aniołów, psalmistów, czy proroków.

Pozdrawiajć Matkę, naśladujemy samego Boga, który zrobił to przez Anioła w Zwiastowaniu. Poddajemy się też prowadzeniu Oblubieńca Maryi – Ducha Świętego – rozważajac poszczególne wydarzenia zbawcze. Różaniec to niezwykła modlitwa.

Dziesiatki razy – w każym „Święta Maryjo…” prosimy o jej wstawiennictwo i to szczególnie wtedy gdy będzie najbardzoej potrzebne – w ostatniej chwili anszego życia…! Różaniec ciągle nas kieruje ku celowi podróży na ziemi – ku Niebu!

Maryja nigdy nie przesłoni Jezusa. Wręcz przeciwnie – jak soczewka, jeszcze bardziej skupi ansz wzrok na tym co najistotniejsze w wyarzeniach zbawczych. Uczy rozważania w sercu, kontemplacji, skupienia się na tym co najwazniejsze. Pomaga wchodzić w wydarzenia z cierpliwoscią i pokorą. Cierpliwość, ciągłego powrtarzania tych samych treści. Tych samych tesktów Słowa Bożego. Wracanie ciągłe i kroczenie o jeden kroczek bardziej za zasłony wiary spowijające wydarzenia zbawcze. Im bardziej spogląda się na nie oczyma wiary tym głębiej można wejsć w te wydarzenia i pojąć ich znaczenie.

Powtarzanie wymaga ćwicznenia pokory, prostoty, cierpliwości…. Uczy modlitwy natrętnej i wytrwałej.

Maryja też uczy, że w każdej tajemnicy jest cień krzyża. Każda z nich ma sobie znamię krzyża. Cierpienie i Miłość ciagle wokół siebie orbitują buując prawdziwą RADOŚĆ. Radosć paschalną, radosć serca, radosć głęboką, a nie pospolitą i powierzchowną wesołkowatość. W każdej tajemnicy można odkryć KRZYŻ. I w każdej tajemnicy jest KRZYŻ!

Aby umiłować Różaniec, trezba go po prostu praktykować! Pokornie i z miłością do niego wracać. Różaniec to papierek lakmusowy serca. Jeśli w sercu człowieka jest pucha, wówczas odrzuci Różaniec. Jeśli Bóg i pokora, rozsmakuje się w Różańcu.

Rozważaj i czekaj na interwencję Boga. Czekaj, aż On zdecyduje, że jesteś gotów na Jego działanie. Czekaj z Maryją.

Przyjdź Panie w mocy Ducha i rozkochaj mnie na nowo w Różańcu. Ucz mnie wracać wciaż do Różańca i pogłebiać moje życie molitwene.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszyskto to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca roporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i łąskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

T1.05 Modlitwa urzyżowana

Modlitwa chrześcijańska tak jak cały swiat nosi na sobie piętno krzyża. Obarczona jest zmaganiem, przeciwnościami i cierpieniem. Tak jak zostaliśmy wygnani z Raju ze słowami, że będzie nam towarzyszył trud, tak teraz żyjemy i czekamy na powrót do Raju.

Szczególnie modlitwa jest atakowana przez złego ducha. I szczególnie modlitwa wymaga wytrwałosci i wierności. A szkołą modlitwy i wytrwałosci i walki duchowej – jest Eucharystia.

A walka może przyjmować bardzo truny obrót. Możemy być oskarżani o różne rzeczy. Skoro Jezusa oskarżano o współpracę z diabłem. Tym bardziej nas.

Jezus też na koniec tej perykopy mocno przestrzega, że oczyszczenie serca sprawia, że przybywa 7 złych duchów, czyli ogrom. 7 to w zasadzie nieskończoność. Całe piekło będzie walczyło o ludzkie serce. Bez Jezusa nie da się takiej wojny wygrać!

(Łk 11, 15-26)
Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: „Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy». Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: „Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i Szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza. Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: „Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem”. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedmiu innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni”.

Dlatego trzeba się uczyć w Eucharystii:
– Przebywania przed obliczem Boga z pełną świadomością gdzie i po co jestem
– Dialogu modlitewnego z Panem
– Zjednoczneia i komunii z Panem
– Walki o przemianę serca i uzdrowienie wnętrza

Każdego dnia musze ukrzyżować swoje Ja, by wejść w głębię modlitwy… Ukrzyżować starego człowieka by mógł się narodzić ten nowy człowiek.

Wiernosć i wiara. Poleganie na Bogu i prowadznie przez Boga – to drugi filar wzrastania. Same uczynki, sama praktyka modlitwy nie wystarczy…

(Ga 3, 7-14)
Bracia: Zrozumiejcie, że ci, którzy polegają na wierze, ci są synami Abrahama. I stąd Pismo, widząc, że w przyszłości Bóg dzięki wierze będzie dawał poganom usprawiedliwienie, już Abrahamowi oznajmiło tę radosną nowinę: „W tobie będą błogosławione wszystkie narody”. I dlatego ci, którzy żyją dzięki wierze, mają uczestnictwo w błogosławieństwie wraz z Abrahamem, który dał posłuch wierze. Natomiast na tych wszystkich, którzy polegają na uczynkach wymaganych przez Prawo, ciąży przekleństwo. Napisane jest bowiem: „Przeklęty każdy, kto nie wypełnia wytrwale wszystkiego, co nakazuje wykonać Księga Prawa”. A że w Prawie nikt nie osiąga usprawiedliwienia przed Bogiem, wynika stąd, że „sprawiedliwy żyć będzie dzięki wierze”. Prawo zaś nie uwzględnia wiary, lecz mówi: „Kto wypełnia przepisy, dzięki nim żyć będzie”. Z tego przekleństwa Prawa Chrystus nas wykupił – stawszy się za nas przekleństwem, bo napisane jest: „Przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie” – aby błogosławieństwo Abrahama stało się w Chrystusie Jezusie udziałem pogan i abyśmy przez wiarę otrzymali obiecanego Ducha.

Człowiek wdrapuje się na Golgotę, by otrzymać od Boga dar – dar krzyża. Który objawia się ciemną nocą. Nocą w której człowiek musi sie kurczowo trzymać krzyża. Nie dać się stamtą strącić. Bóg w ten sposó wzywa jeszcze głębiej w świat modlitwy.

To właśnie w okresie strapienia modlitwa – wytrwała i uparta modlitwa – jest najowocniejsza. Tylko ukrzyżowana modlitwa jest rpawdziwa. Krzyżem bada się czy coś ejst od Pana czy nie.

PRAWDZIWA MIŁOŚĆ THWI W WOLI! W CIAŁYM WYBIERANIU PANA.

Uczucia są zmienne, a tak wielu za nimi goni.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mma i posiadam. Z ręki Boga przze Twoje łonie wszyskto to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T1.04. Natętna modlitwa

Natrętna. Uparta. Pełna pukania do drzwi Boga…

Do takiej modlitwy,a  raczej do takiej postawy duchowej zaprasza nas dziś Jezus. Bądźcie nieustępliwi, ciągle wracajacie do modlitwy, rozmowy z Bogiem do nalegania…

(Łk 11, 5-13)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.

Postawę utraty tego natręctwa duchowego pokazuje dziś św Paweł w I czytaniu. Wskazuje na to jak zanik duchowości zaczyna gubić Galatów. Jak zaczyna się rozmywać ich modlitewne skupienie… Jak zaczynaja szukać tam gdzie nie powinni – w cielesności… A tak wiele otrzymali – wiarę, naukę, poznanie Jezusa… I tak blisko są by to zaprzepaścić:

(Ga 3, 1-5)
O, nierozumni Galaci! Któż was urzekł, was, przed których oczami nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Tego jednego chciałbym się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, czy z powodu posłuszeństwa wierze? Czyż jesteście aż tak nierozumni, że zacząwszy duchem, chcecie teraz kończyć ciałem? Czyż tak wielkich rzeczy doznaliście na próżno? A byłoby to rzeczywiście na próżno. Czy Ten, który udziela wam Ducha i działa cuda wśród was, czyni to dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, czy też z powodu posłuszeństwa wierze?

Czym zatym charakteryzuje się modlitwa?

  • Jest to swoiste asymilowanie – wprowadzanie w życie owoców rozmowy z Bogiem.
  • To dialog – jest w nim zarówno mówienie o swoim sercu, jak i SŁUCHANIE SERCA BOGA!
  • Słuchać Boga można przez SŁOWO i sakramenty!
  • Eucharystia, rekolekcje to szkoła modlitwy. To tam człowiek uczy się jak modlitwa powinna wyglądać, czym sie charakteryzować, na czym się skupiać…

Gdyby przyjrzeć się życiu – to cele które człowiek sam sobie stawia męczą z czasem i doskwierają, odbierają siły. CO ciekawe cele pochodzące od Boga i wpomagane potężną łaską od Boga nie męczą i nie nurzą – a raczej podnoszą i uskrzydlają człowieka na drodze do Boga.

A te cele odkrywa się w milczeniu i wpatrzeniu w oblicze Pana na modlitwie w czasie kontemplacji Słowa Bożego…!

Molitwę trudno zdefiować. Można milczeć ale i mówić. Można klęczeć ale i pracować modląc się. Chodzi przede wszystkim o postawę ludzkiego serca. O postawę otwartosci i miłości… Bo modlitwa ma swe źródła w Bogu, to od Niego, od samego DUCHA ŚIĘTEGO pochodzi wołanie wnętrza człowieka do modlitwy.

CELEM MODLITWY jest zawsze przemiana człowieka a nie BOGA. Przynajmniej modlitwy CHRZEŚCIJAŃSKIEJ. W modlitwach pogańskich – to nieraz człowiek stara się podejśc i uobróchać bóstwo, sprawić, zęby to okrutne i nieludzkie bóstwo emianiło zdanie. W Chrześcijaństwie, Bóg to sama MIŁOŚĆ. Jego nie trzeba zmieniać. To człowiek wciąż błądzi i wymaga nawrócenia i przemiany – tak jak Galaci z dzisiejszego czytania.

Św. Paweł podkreśla też dziś treść modlitwy:

 Któż was urzekł, was, przed których oczami nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego?

Człowiek ciagle modli się treściami Biblii. Albo samymi słowami wprost z Biblii – jak Ojcze Nasz, czy Zdrować Maryjo, albo też rozważajac misteria życia Pana – Różaniec… To w ten sposó człowiek wraca do tego kim jest Bóg, czego pragnie Bóg i jak działa Bóg i może skonfrontować swoje działanie i postrzeganie świata z Boży planem. Na tej podstawie może dokonać korekt swego życia – by być jeszcze bardziej an wzór i podobieństwo Swórcy. By być bardziej kochajacym i szczęśliwym człowiekiem.

Człowiek modli się, bo Ojciec inicjuje modlitwę dając natchinie przez Ducha świętego. Modlitwa swą treścia dotyka wydarzeń zbawczych, historii zbawienie w Synu, by przez Syna zanieść modlitwę do Ojca. Obok Trój najwieksza nauczycielką modlitwy jest Maryja, które pomaga całowiekowi wejsć w życie wewnętrzne Trójcy…

Modlitwa BIblijna zaczyna się od czysto ludzkich działań by wprowadzić we współdziałanie z Duchem Świętym i w kończu dać się całkowicie poprowadzić Duchowi świętemu… Dlatego wymaga podążania pewnymi schamtami.

O PRZYGOTOWANIA MIEJSCA i SIEBIE (w pokorze, czci i miłosći do Boga),

Przez UŚWIADOMIENIE SOBIE OBECNOSCI BOGA,

po AKT ADORACJI i UWEILBIENIA

i PROŚBĘ DO DCUHA O OWOCE MODLITWY.

Wtedy człowiek jest gotów by:

CZYTAĆ SŁOWO, zagłebiać się w jego treść,

PATRZEĆ SŁUCHAĆ, ROZWAŻAĆ – MEDYTOWAĆ

i ROMZMAWIAĆ Z BOGIEM o tym jak to Słowo ma się do mojego życia.

Taka rozmowa prowadzi do decyzji o rpzemianach, do wzniesienia serca i ducha PRZED BOGA – KONTEMPLACJI.

I w wyniku takiego rozważania rozą się POSTANOWIENIA na życie i działanie po modlitwie.

Warto an koniec PODSUMOWAĆ modlitwę. Zastanowić się ile było skupienia, a ile rozproszenia. Co poszło źle a co dobrze – i także stąd wyciagnać wnioski na przyszłość.

Weź Mamo i rpzyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to  co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T1.03. Obecny

Jezus uczy ucziniów molitwy:

(Łk 11, 1-4)
Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: „Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów”. A On rzekł do nich: „Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”.

Ukazuje Boga jako obecnego, doświadczalnego, jako TATĘ. On jest obecny w sakramentach, w Kościele. Ta modlitwa pokazuje Boga, który troszczy sie o człoiweka o jego codzienny chleb.

Szczególnym chlebem ejst Eucharystia. To tu Bóg karmi człowieka w najbardziej neizwykły sposób – swoim włąsnym ciałem. Tu jest centrum – samo centrum Bożej obecności. Patrzenie na Boga obecnego w chlebie. Choć Bóg w swej niesamowitej pokorze skrył się za zasłoną małego kawałka chleba. Chciał jednak być dostępny dla wszystkich. Codziennie na całym świecie.

Bóg przychodzi w sworzonym świecie – jest tam takze obecny. Szczególnie przychodzi też w drugiej sosobie. W drugim człowieku. Najpełniej pokazał to w tajemnicy Wcielenia przychodząc w osobie Jezusa – Boga-Człowieka.

Bóg też przychodzi w słowach drugiego człowieka. Także w gorzkich słowach napomnienia.

(Ga 2, 1-2. 7-14)
Bracia: Po czternastu latach udałem się ponownie do Jerozolimy wraz z Barnabą, zabierając z sobą także Tytusa. Udałem się zaś w tę stronę na skutek otrzymanego objawienia. I przedstawiłem im Ewangelię, którą głoszę wśród pogan, osobno zaś tym, którzy cieszą się poważaniem, by stwierdzili, czy nie biegnę lub nie biegłem na próżno. Wręcz przeciwnie, stwierdziwszy, że mnie zostało powierzone głoszenie Ewangelii wśród nieobrzezanych, podobnie jak Piotrowi wśród obrzezanych – Ten bowiem, który współdziałał z Piotrem w apostołowaniu obrzezanych, współdziałał i ze mną wśród pogan – i uznawszy daną mi łaskę, Jakub, Kefas i Jan, uważani za filary, podali mnie i Barnabie prawicę na znak wspólnoty, byśmy szli do pogan, oni zaś do obrzezanych, ale żebyśmy pamiętali o ubogich, co też gorliwie starałem się czynić. Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył. Zanim jeszcze nadeszli niektórzy z otoczenia Jakuba, brał udział w posiłkach z tymi, którzy pochodzili z pogaństwa. Kiedy jednak oni się zjawili, począł się odsuwać i trzymać z dala, bojąc się tych, którzy pochodzili z obrzezania. To jego nieszczere postępowanie podjęli też inni pochodzenia żydowskiego, tak że wciągnięto w to udawanie nawet Barnabę. Gdy więc spostrzegłem, że nie idą słuszną drogą, zgodną z prawdą Ewangelii, powiedziałem Kefasowi wobec wszystkich: „Jeżeli ty, choć jesteś Żydem, żyjesz według obyczajów przyjętych wśród pogan, a nie wśród Żydów, to jak możesz zmuszać pogan do przyjmowania zwyczajów żydowskich?”

Bóg wzywa nas do używania wszelkich naszych zmysłów by wchodzić w Jego obcność w świecie. Taką ficzną, którą można dotknąć, zobaczyć, usłyszeć. Mimo, żę jest za zasłonami. Nastrojenie zmysłó wymaga wiary. Bóg jednak chce być dostrzebgany w swej obecnosci w świecie i wśród nas.

Dlatego też tyle w świecie obrazów, jazgotu, hałasu szatana. On ciągle chce zagłuszyć Boży głos. Odwrócić oczy człowieka od Bożego oblicza, zagłuszyć głos Ojca. Trzeba wychowywać swe zmysły by usłyszeć, zobaczyć, doświadczyć Boga i za nim pójść. On ejst obecny, ciągle czeka i do nas mówi.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszyskto to co mam i posiaam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać Ty Mamo która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

T1.02.[ĆD 23] Nie utrać najważniejszego

Dziś w Ewangelii widzimy Martę i Marię. Obie sa niezwykle blisko Jezusa. Jedna usiadła u stóp Pana i całą swoją uwagę skupiła na Słowie Jezusa. Trwa wsłuchana w Pana. Marta natomiast słucha Jezusa trochę jak „Radia”. Krząta się w kuchni. Słyszy Jego głos, Jego słowo, ale skupia się na tym by chleb się dopiekł, by ładnie ułożyć masło, ser na talerzykach. Przejmuje się czy starczy jej wina. Jakie miseckzi wystawić na stół. No i zeby jeszcze się dopiekły podpłomyki – to trzeba dołożyć drewna… Nie kontempluje Słowa. Ma Jezusa w omu na chwilę… Za kilka miesięcy zawiśnie na krzyżu…!

Każda z nich wybrała jakaś drogę – a zaczęło sie od NATCHNIENIA! Dego delikatnego głosu w sercu. Maria usłyszała – usiądź i posłuchaj. Marta zapewne też. Ale inny głos powiedział jej – kto to widział, by nie ugościć samego Jezusa jak Króla!

(Łk 10, 38-42)
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. A Pan jej odpowiedział: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będziepozbawiona”.

Święty Ignacy uczy by trwać. By być tam gdzie są strumienie łaski Boga i tam trwać, choćby lało, wiało, waliło piorunami…

Nie uciekać z tego miejsca. Tam są strumienie łaski. A te pioruny przyjdą. Strachy przeszłosci, którymi Sztan będzie bombardował. Albo wygodny szeroki dach chroniący od deszczu, ale w zyobrażeniu przyszłości. Nieistniejacy i nierealny.

Chrystus tak jak w tej Ewangelii nie gani, ale Mówi spokojnie, Umacnia postawy dobre, Rozjaśnia błędy, Raduje serce.

Natomiast Szatan będzie zagłuszał, osłabiał przekaz Pana, rozmywał, zniechęcał, aż w końcu poprowadzi do przygnębienia. Szatan wykorzysta nasą niedoskonałość, Nasze niedomagania, błędne rozumowanie. Odciągnie o głębi, wyciągnie na powierzchnię i pociągnie do grzechu. Tak jak pociagnął Szawła do zabijania świadków prawdy. Tak popracował na jego gorliwości i pasji i wykształceniu że doprowadził Szawłą do zabójczych wręcz wniosków:

(Ga 1, 13-24)
Bracia: Słyszeliście o moim wcześniejszym postępowaniu, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości dla judaizmu przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków. Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku. Następnie, trzy lata później, udałem się do Jerozolimy, aby poznać się z Kefasem, i zatrzymałem się u niego tylko piętnaście dni. Spośród zaś innych, którzy należą do grona apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego. A Bóg jest mi świadkiem, że w tym, co tu do was piszę, nie kłamię. Potem udałem się do krain Syrii i Cylicji. Kościołom zaś chrześcijańskim w Judei pozostawałem osobiście nieznany. Docierała do nich jedynie wieść: ten, co dawniej nas prześladował, teraz jako Dobrą Nowinę głosi wiarę, którą wcześniej usiłował wytępić. I wielbili Boga z mego powodu.

Ale Bóg ziała w czasie. Ciągle pracuje nad sercem człowieka. Woła. Wzywa. Przyzywa.

Inna prawda jest też taka, ze Bóg daje łąskę w konkretnym czasie i miejscu. I ta sama łąska się już nie powtórzy. Tak jak w omu Marty i Marii. Już nigdy Jezus nie przyjdzie tam tak samo. Z tym samym słowem. Tymi samymi towarzyszami. W to samo doswiadczenie Marty i Marii. One będą już inne i czas będzie inny i miejsce się zmieni. Łaska też już nie będzie ta sama….

Dlatego tak ważne jest by całe życie trwać w ąłsce Boga. Być w tym strumieniu Jego łaski. Poddawać się pod jego działanie. Jak powie św. Paweł – NIEUSTANNIE SIĘ MÓDLCIE. Jezus nieraz mówi, by nie troszczyć się zbytnio o przyszłosć, by nei uciekać marzeniami w przyszłosć ale być tu i teraz. Bo człowiek nie dołoży nawet chwili do swojego życia. Troszczyć się nalezy o Królestwo niebieskie, a wszyskto inne bedzie człowiekowi dodane. Bóg najlepiej wie czego człowiekowi potrzeba – człowiek musi sie tylko otworzyć an działanie Boga.

Każy czas, kazde miejsce, każde wydarzenie anszego życia ma swoją łaskę! Trzeba się na nią otworzyć, nasycić i podać się działaniu tej łaski. A szatan będzie ciągle straszył i nęciła. Straszył przeszłością i wynęcał w przyszłe wyobrażenia i marzenia. Człowiek musi wtedy wracać w to wydarzenie w tą rzeczywistosc w której jest TERAZ! TU i TERAZ!

Jak masz czas planowania przyszłości, wyjazdu, budżetu to planuj. Jak jesteś na Mszy to nie planuja ale skup się na Ołtarzu i Słowie. Jak się modlisz to rozmawiaj z Bogiem a nie rozmyślał nad błędami przesżłosci. Jak próbójesz przepracować przeszłosć to wtedy skup się i pracuj nas przeszłością. Odpozywasz – to odpoczywj a nie pracuj. Bóg wzywa człowieka do uporządkowania życia. Do onalezienia ładu w życiu.

Jak nie wychodzi, to ty nie wychoź…! Trwaj i walcz – woła Bóg!

Trwając w łąsce UWIELBIASZ BOGA!

[ĆD 23] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.
Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.
Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu.
I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach.
[Natomiast] trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni.

Najlepszym wzorem i przewodniczką na tych drogach jest Matka.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca roporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T1.01. Pobity na pustkowiu

Bóg przeawia do człowieka na osobności, w ciszy, na pustkowiu.

Jezus u początku swej działalnosći wychodzi na pustynię by tam się modlić, poscić ale i by ćwiczyć się duchowo w walce z pokusami. A walczy z nimi przez Słowo Boże.

Te pokusy będą na Neigo spadały nieustannie przez całą jego publiczną działalność aż po ostatni słowa które będzie słyszał: „Jeśli jesteś Synem Boga, zejź z krzyża”… Skoro On był tak atakowany to i nasze życie duchowe będzie obfitowało w próby i pokusy. Jednaz  takich prób, czy też pokus wskazuje dzisiejsza Ewangelia.

Jezus znów używa dokłądnie ten sam schamt…! Masz pytanie – próbujesz mnie podejsć – to CO MÓWI PISMO! Człowiek dobrze odpowiada. Jednakże ciągle chce jakoś Jezusa podejść. Otrzymuje w odpowiedzi GORZKĄ PRZYPOWIEŚĆ!!! Pamiętając żę jes UCZONYM W PIŚMIE… Teoria teorią – jezus wskazuje, że bycie bliźnim to w szczególnosci UCZYNKI MIŁOŚCI I PRAKTYKA SŁOWA!!!

(Łk 10, 25-37)
Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Jezus mu odpowiedział: „Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?” On rzekł: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego”. Jezus rzekł do niego: „Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył”. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: „A kto jest moim bliźnim?” Jezus, nawiązując do tego, rzekł: „Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?” On odpowiedział: „Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: „Idź i ty czyń podobnie!”

Wróg – Samarytanin. Schodzi ze świętego miasta do dołu – do miasta grzechu. Odchodzi od Kościoła. Upada. Praktycznie ociera się o śmierć … cielesną … suchową. Ilu katolikó rpzechodzi obok i POTRZĄSA GŁOWĄ. Odtrąca. Skazuje na śmierć. Nie wyciąga ręki! A ilu ludzi z poza kościoła wie dokonale że są bliźnimi i pomaga…

Dziś Kościół w polsce mierzy się z wieloma zarzutami… Niestety wiele z nich jest uzasadnione… Gdzie jest wypełnienie Ewangelii wśród ludzi Kościoła…?

Stawania w sytuacji pobitego i an wpół umarłego cżłowieka uczy właśnie doswiadczenie pustyni. Ogołocenia, udania się w świat gdzie człowiek może łątwo znaleźć się na granizy życia i śmierci. Odarcie z wszelkich uogodnień życia. Tylko ja i mój Stwórca, który utrzymuje moje życie… Pustynia uczy właściwej perspektywy. Ziemia niebezpieczna, pusta, gorąca, bez wody i jedzenia. Spiekota słońca. To tam Bóg mówi do człowieka to tam BÓG CZŁOWIEKA oczyszcza. Przez Pustynię wyprowadza z niewoli. Pustynia jest przeciwnoscią zielonego i obfitującego ogrodu rajskiego.

Ale pustka pustyni pozwala oderwać wzrok od codzienności i skupić wzrok na Bogu. Dawcy życia i przetrwania. Na pustyni dokonywały się rzeczy wielkie w łącznosci człowieka z Bogiem i żeczy straszne gdy ludzie patrzyli tylko na siebie i zdradzali Boga. Człowiek znajdował się w sytuacji konkretnych wyborów. Nie mógł stawać na śroku. Uczył się opowiadać.

Krzyż to takze wymiar pustyni i krzyż pozwala rozeznawać. Rozdzielać. Rozpoznawać co ejst wartością a co antywartością. Przez POKORĘ, UBÓSTWO I POSŁUSZEŃSTWO BOGU.

Bóg na pustyni prowadził lud wybrany przez sytuacje graniczne by oczyścić i zyskać partnera do dialogu.

Pustynia to umiejetność wychodzenia w samotność. Trwanie mimo upału… Nie uciekanie i chwiejność. Trwanie mimo przeciwności… Bo pokusy przyjdą…!

(Ga 1, 6-12)
Bracia: Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam ktoś głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście – niech będzie przeklęty! A zatem teraz: czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym jeszcze ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusa. Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus.

Bez dswiadczenia pustyni, krzyża cierpienia i krzyża samotności nie nazbierasz skarbów by dzielić się z innymi. Nie zauważysz napadniętego i pobitego w rowie Samarytanina. Nie nauczysz się wyciągać ręki do drugiego który też cierpi. Który jest pobity, ranny, obolały, tak jak ty na pustkowiu…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

F21.[ĆD 23a] Głębia i uczucia

Mieć wiarę jak ziarenko gorczycy, a wówczas….

można powiedzieć morwie – drzewu z ogromnym i silnym systemem korzeniowym i bujną koroną by się wyrwała z ziemi i przesadziała w najbardziej nieprzyjazny dla niej świat – luźny morski piasek wypełniony słoną wodą.

Jezus pyta dziś o naszą zdolność o służenia drugim…

(Łk 17, 5-10)
Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary». Pan rzekł: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”.

Jak pracować nad umocnieniem swej wiary. Jak zbudować jej głębię ale i wrażliwosć na drugiego człowieka. By usadzić sługe u sotłu trzeba mieć głębokie korzenie i pokonać swoją dumę ale też by zauważyć zmęcznei sługi trzeba mieć delikatne współczucie… Jak nabrać tych dwóch cech…?

Celem ćiczeń duchowych jest uporządkowanie uczuć ale i pogłębienie relacji z Bogiem. Na tym właśnie polega uwielbienei Boga.

[ĆD 23] Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.

Często człowiek opiera swe rekcje na chwilowych emocjach i uczuciach. Gdy jednak sprawę przemyśli widzi, że zabrakło mu fundamentów i poddał się emocjom. Skończyło się źle i teraz żałuje swego działania. Człowiek też nieraz zacjonalizuje swe postępowanie, usprawieliwia swe niewłąściwe porywcze działania. Szuka wyjaśnienia które by usprawiedliwiało zło, które popełnił…

Jak pokonać w sobie takie postawy i żyć w PRAWDZIE wobec siebie? Jak wyostrzyć swe uczucia by były pełne delikatnosci i wyczuwały najdelikatniejsze powiewy Ducha Świętego…?

Nie można się pozbyć uczuć ale nie można się im dać styranizować. Powinny być wysublimowane. Delikatne ale i kontrolowane przez rozum. Uporządkowane uczucia są ukierunkowane przez rozum na cel ostateczny… Gdy od niego odwodzą to powiny być przepracowane. Nie wyeleminowane i zaprzeczone, ale przepracowane duchowo.

Seerce Chrześcijanian nie moze być z kamienia – ono ma żyć, ma tętnić życiem i uporządkowanymi emocjami:

2 Tm 1, 6-8. 13-14)
Najdroższy: Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według danej mocy Boga. Zdrowe zasady, któreś posłyszał ode mnie, miej za wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie. Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka.

A wszystko ma być wyryte na kamiennych tablicach. Zbudowane na trwałym i twardym, nieulotnym fundamencie:

(Ha 1, 2-3; 2, 2-4)
Dokądże, Panie, wzywać Cię będę, a Ty nie wysłuchujesz? Wołać będę ku Tobie: «Krzywda mi się dzieje», a Ty nie pomagasz? Czemu każesz mi patrzeć na nieprawość i na zło spoglądasz bezczynnie? Oto ucisk i przemoc przede mną, powstają spory, wybuchają waśnie. I odpowiedział Pan tymi słowami: „Zapisz widzenie, na tablicach wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi; a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie. Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności”.

Uczuć nie wolno wyniszczać, zaprzeczać im, wykorzeniać. Je trzeba kultywować, rozwijać we właściwym keirunku, wychowywać. Tak by człowiek był spokojny, piękny, wrażliwy, delikatny i żywy.

Niestety zły duch wie też że człowiek potrafi być w pewnych sferach w gorącej wodzie kąpany i zły wie jak posłużyć się uczuciami. Jak nacisnac odcisk by wywołać burzę w człowieku.

Dwa elelmnty duchowści pomagają nad uczuciami pracować. Pasyjnosć pozwala się rozrastać korzeniom tej wielkiej morwy by czerpać korzenie. MAryjność pozwala zakwitnać koronie, dać cień i owocować. Dać schronienie. Tak droga prowadzi do czystości. Czystosći intencji, czystości serca. Bo czystość ejst postacią Miłośći a miłość ejst jedynym gwarantem czystosci. Czystość duszy ejst tym większa im większa i wznioślejsza jest Miłość. Szczytem czystości jest UBÓSTWO, ZALEŻNOŚĆ i POKORA.

Szczyt czystosći to tajemnica Wcielenia!!!

Cała MIłość stworzona w Maryi łączy się z całą miłością Nadprzyrodzoną w Duchu Świętym. Dochodzi o eksplozji Miłośći z której poczyna się życie – BÓG-CZŁOWIEK. Niepoalane począcie – Duch Święty – przychdzi do Maryji – która jest Jego Oblubienicą. I od tej chwili Maryja nosi Jego „Nazwisko”. Nieraz prezdstawia się w Objawieniach jako NIEPOKALANE POCZĘCIE.

Pasyjność to szczyt POKORY, UBÓSTWA i ZALEŻNOŚCI. Miłość w szczycie swego cierpienia i królowania z Krzyża. Miłość potężna – ścierajaca grzechy całęgo świata. Dlatego kontemplacja męki i śmierci Pana daje prawdziwą siłę duchową. Wejsćie w przepaść męki Pana pozwala zapuścić bardzo mocne duchowe korzenie. Być nie do ruszenia przez żaden z wichrów które posyła zły duch. Trzeba się zaprzeć i rozważać mękę Pana w jakiejś postaci. Wracać do tych wydarzeń. Kontemplować. Szatan będzie to mocno atakował – dlatego człowiek musi się zaprzeć i uprzeć. I trwać….

Jest też korona drzewa, która daje cień, lekko szumi kołysana wiatrzem. Kwitnie, owocuje… Duchowo można by ją porównać do maryjnosci. TO jest ta cześć duchowości która jest elikatna, która przyciąga i pociaga innych. To jest piękno które zachwyca innych i pociąga. Matka to wychowawczyni dla dzieci. I tak samo tutaj trzeba się dać Mamie wychowywać. Chroni przed zdziczeniem duchowym. Wiele sekt, wiele rozłamów w Kościele zacyznało się od wykrzywiania obrazu Matki, odrzucaniu jej…!

Maryjnosć daje subteność, deikatność, wrażliwosć, empatię, piękno i jednoznaczność w uczuciach.

Idąc drogą pasyjnosći i maryjnosći stanę się rpawdziwym człwiekiem – takim jakiego ciągle szuka świat…. Jakiego swiat potrzebuje…. Jakiego swiat jest tak bardzo głodny.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi