TYDZIEŃ 1
Metodą ćwiczeń duchowych jest częste powtarzanie i wracanie do tych samych treści. Pierwszy tydzień zaleca powrót do rozważenia Fundamentu na nowo. Magis – rozwijać talenty.
https://modlitwawdrodze.pl/#2019-08-31
31 sobota sie 2019
Posted in 02. Fundament powtórka, 08. Fundament ćwiczeń, TYDZIEŃ I
30 piątek sie 2019
Posted in 01. Modlitwa, TYDZIEŃ I
Tagi
cierpliwość, droga, kontemplacja, krzyż, modlitwa, pokora, prostota, różaniec, rozwój, ukrzyżowanie, wzrost
Jedną z modlitw, które wydają się być proste i pokorne jest Różaniec. Modlą się na nim dzieci, ale są też w rękach wielkich mistyków. Różaniec wprowadza w rozważanie tajemnic Ewangelii. Spoglądanie na te tajemnice oczyma Matki.
Różaniec jest jak oliwa dla lampy – przygotowuje nas na ostatnią chwilę życia. Wyposaża:
Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: „Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”. (Mt 25, 1-13)
Różaniec wprowadza w rozważanie tajemnic, kontemplowanie:
Różaniec trzeba umiłować i się nim zachwycić. Jest to też modlitwa pokorna i przepełniona krzyżem – także w praktyce i monotonii odmawiania.
Różaniec też potrafi zmierzyć temperaturę serca:
Różaniec uczy cierpliwości – czekania na Boga, aż ON ZDECYDUJE, że ja jestem gotów na Jego ingerencję. Jest oczekiwaniem na Ducha Świętego.
Przyjdź Duchu Święty i ucz mnie drogi modlitwy – modlitwy pokornej i cierpliwej- modlitwy różańcowej. Pomóż mi na nowo odkrywać piękno i głębię tej modlitwy. Niezwykłą głębię w tej prostocie i pokorze. Ucz mnie kontemplacji przez różaniec.
19 poniedziałek sie 2019
Posted in 01. Modlitwa, TYDZIEŃ I
Modlitwa. Dialog z Bogiem. Romowa.
Jedną z dróg modlitwy jest medytacja biblijna, która ma swoje etapy.
Zaczyna się od przygotowania wnętrza człowieka, bo Bóg zawsze jest gotów do dialogu. Modlitwa ma zmieniać człowieka, a nie Boga, dlatego to serce człowieka musi być otwarte gotowe do zmiany. Medytacja wymaga:
Taka modlitwa jest jak noc Paschalna:
„To jest właśnie ten czas, gdy łączy się niebo z ziemią, sprawy ludzkie ze sprawami bożymi”
Jezus będzie mówił do serca. Wzywał GŁĘBIEJ i GŁĘBIEJ. Ku większej MIŁOSCI:
Pewien człowiek podszedł do Jezusa i zapytał: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” Odpowiedział mu: „Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania”. Zapytał Go: „Które?” Jezus odpowiedział: „Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego”. Odrzekł Mu młodzieniec: ” Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?” Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. (Mt 19, 16-22)
Przyjdź Duchu Święty z łaską otwartosci i wierności rozważaniu Słowa. Pomóż mi z odwagą podejmować wezwania Jezusa. Zwłaszczaa te które są trudne. Przymnoż sił, wiary, odwagi do podjęcia Słów Pana, które on wypowiada do mojego serca. Bym nie odchodził z modlitwy zasmucony, ale bym podejmował kolejne wyzwania, bym wzrastałw Miłosci.
06 wtorek sie 2019
Posted in TYDZIEŃ I
Tagi
chwała, chwila, Jezus, kuszenie, obecność, przemienienie, rozwój, świadomośc, trwanie, uwielbienie, wolność, wytrwalość, łaska
Dziś Święto Przemienienia Pańskiego. Tajemnica niezwykłego wydarzenia. Niesamowitego doświadczenia Apostołów:
Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: „Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie”. W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli. (Łk 9, 28b-36)
Jezus zabrał Apostołów na górę w konkretnym celu – aby się modlić. Aby trwać przed Ojcem – w obecności Ojca.
Przemienienie wydarza się właśnie wtedy, gdy Jezus się modli. Apostołowie wówczas śpią! Gdy się budzą są zagubieni. Nie było ich tu i teraz. „Odpłynęli” gdzieś daleko z modlitwy, ze skupienia na Bogu. Potem gubią się między przeszłością a planowaniem przyszłości. Nie słuchają treści. Zapowiedzi Paschy.
Jezus jest jak Słońce. Taki jest Bóg – jak Słońce Miłości, rozlewający łaski, promieniejący niezwykłym blaskiem. Jezus mówi, umacnia, rozjaśnia i stara się przynieść dobre doświadczenie człowiekowi, daje radość i pokój.
Na drugim biegunie na serce ludzkie działa szatan. Ten który zagłusza, odciąga, osłabia, rozmywa i zniechęca człowieka. Owocem jego działania jest przygnębienie a w granicznych przypadkach rozpacz.
Jezus pociąga ku pięknu,prawdzie, pokojowi i radości. Pociąga ku szczęściu. Jezus jest prawdą i miłością. Działa prosto, bezpośrednio, bez gierek z człowiekiem. Stawia człowieka w świetle prawdy. Gdy daje trudne doświadczenia to tylko po to, by człowiek doszedł ku większemu szczęściu.
Szatan zaś musi się ukrywać. Kusić. Zakrywać prawdziwy cel. Wykorzystuje do tego ludzkie niedoskonałości i ułomności. Ludzką cielesność, naturę, skłonności, uczucia. Chce odciągnąć od głębi, od spotkania z Ojcem i wyciągnąć do powszedniości, na powierzchnię. Rozproszyć i zamotać. Tak jak zrobił to z uczniami w dzisiejszej Ewangelii.
Drugi ważny element i wymiar życia w świecie to czas. Bóg działa w czasie, człowiek też jest zanurzony w czasie, który przepływa. Nieodwracalnie porusza się do przodu. To Bóg prowadzi historię. Ustanowił ważne i przełomowe momenty tej historii. Zaingerował szczególną łaską w momencie Stworzenia, Wcielenia, Zmartwychwstania, czy Zesłania Ducha. Właśnie w ten dzień, o tej godzinie, w tym konkretnym miejscu, na tych konkretnych ludziach. Bóg daje łaskę chwili, miejsca, daje łaskę konkretnym osobom. Ta sytuacja, ten punkt w czasie już się więcej nie powtarza. Nie da się cofnąć czasu.
„Wszyskto ma swój czas” (Koh 3,1) Każde wydarzenie ma swój czas i swoją niepowtarzalną łaskę chwili.
Cały rozwój duchowy ma prowadzić do tego by żyć w danej chwili. Odkrywając łaskę i dar, które Bóg do tej chwili i tego miejsca przypisał. Nie śpiąc jak Apostołowie. Nie żyć w przeszłości ani też nie poddawać się nierealnym marzeniom przyszłości.
„Znaków czasu nie umiecie rozpoznać” (Mt 16,3)
Panie udziel mi Twego Ducha. Ducha modlitwy. Ducha obecności i świadomości. Ducha, który pomaga dostrzec łaski, które spływają na mnie w danej chwili – tu i teraz. Pomóż mi żyć w danej chwili, bez uciekania do strachów przeszłości, czy też wybiegania zbytnio w nierealną „pieśń przyszłości”. Jedyne co jest pewne w mojej przyszłości to śmierć i wybór miedzy wiecznym życiem i wiecznym potępieniem. Wybór, który może pojawić się za kilak sekund a może za kilkadziesiąt lat. Pomóż mi Panie być zawsze przygotowanym. Żyć tu i teraz, jakby to była ostatnia chwila mojego życia.
04 niedziela sie 2019
Posted in 01. Modlitwa, TYDZIEŃ I
Tagi
Bóg, cel, droga, Duch Święty, Jezus, materializm, oczyszczanie, przemiana, pustkowie, pustynia, rozwój, stwórca, Słowo, słuchanie, uzdrowienie
Pustynia – przestrzeń śmierci, bez wody, niebezpieczna, zabijająca, ta właśnie przestrzeń, to miejsce staje się drogą do błogosławieństwa. Do oczyszczenia serca i usłyszenia głosu Boga.
Takie cechy ma też krzyż – droga kaźni, najsroższa z kar, symbol śmierci, upokorzenia, który staje się drogą ku Zbawieniu.
Na tym polega praca wewnętrzna, by ciągle przechodzić z ciemności ku światłu. Od przestrzeni śmierci, w świat życia. Biblia ciągle powtarza ten schemat. Zawsze ku czemuś lepszemu. Zawsze w stronę rozwoju duchowego. Bóg wszedł na początku w chaos stwarzając świat i czyniąc na nim to, co dobre mocą swego Słowa. Potem przychodzi do człowieka w swoim Słowie – w Torze – mówi „Słucha Izraelu”. Gdy człowiek pogrążył się w grzechu przyszedł znów w swoim Synu, by Zbawić – otworzyć na nowo drogę do Raju. Tak samo też przyjdzie na końcu czasów. By zakończyć raz na zawsze świat w którym na człowieka czyha grzech. By człowiek mógł wejść w świat WIECZNEJ SZCZĘŚLIWOŚCI.
Pustynia woła o szczególną postawę:
Bracia: Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze Życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.Zadajcie więc śmierć temu, co przyziemne w członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem.Nie okłamujcie się nawzajem, bo zwlekliście z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekliście nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Boga, na obraz Tego, który go stworzył. A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus. (Kol 3, 1-5. 9-11)
Cały świat jest stworzony przez Boga, by prowadził człowieka ku dobremu. Jeśli tylko człowiek szczerze i pokornie zacznie się wsłuchiwać w ten głos. Jeśli głosu Boga nie wykrzywi , nie zdeformuje. Jesteśmy w czasach między przyjściem Chrystusa by nas zbawić a czasem paruzji. Jezus zostawił nam bardzo jasne znaki w których do nas przemawia: Pascha, eucharystia, Kościół. Człowiek został dopuszczony jeszcze głębiej. Już nie tylko słucha, ale i dotyka, doświadcza, karmi się Bożym Ciałem.
Jezus w znakach pustyni, w Sakramentach, w historii świata chce nam pokazać żebyśmy SŁUCHALI. Czasem wyszli na pustynię, gdy zewsząd otacza nas szum i zgiełk. Weszli w ciszę pustyni by posłuchać. Bo drugiego życia nie będziemy mieli. Drugiej szansy nie dostaniemy. Na pustyni, gdy zaczniemy słyszeć Jego głos, On nauczy nas być u siebie, nauczy nas prawdziwego i pięknego człowieczeństwa.
Jeśli nie wejdziemy w postawę słuchania w ostatnich chwilach życia zaczniemy mówić słowami Koheleta z dzisiejszego czytania:
Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko jest marnością. Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. To także jest marność i wielkie zło. Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem? Bo wszystkie dni jego są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność. (Koh 1, 2; 2, 21-23)
Przestrzeń pustyni wzbudza prawdziwą świadomość:
Obracasz w proch człowieka
i mówisz: „Wracajcie, synowie ludzcy”.
Bo tysiąc lat w Twoich oczach
jest jak wczorajszy dzień, który minął,
albo straż nocna.Porywasz ich, stają się niby sen poranny,
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca,
wieczorem więdnie i usycha.Naucz nas liczyć dni nasze,
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał?
Bądź litościwy dla sług Twoich!Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami
i wspieraj pracę rąk naszych,
dzieło rąk naszych wspieraj! (Ps 90 (89), 3-4. 5-6. 12-13. 14 i 17)
Bóg bardzo pragnie wyprowadzić nas na pustynię. W świat bez pożądania rzeczy materialnych, byśmy mogli się nauczyć pożądać tego co w górze:
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem”. Lecz On mu odpowiedział: „Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?” Powiedział też do nich: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia”. I opowiedział im przypowieść: „Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga”. (Łk 12, 13-21)
Przyjdź Panie i udziel Twego Ducha. Ducha, który wyprowadza na pustynię, w przestrzeń, w której uczysz mnie pokory, skupienia na tym co najważniejsze w życiu. Gdzie uczysz poszukiwania Miłości, skupienia swych sił i starań na tym, by dotrzeć na końcu życia do Raju. Udziel daru właściwego kroczenia przez pustynię. Pomóż właściwie wykorzystywać czas pustyni.
08 poniedziałek lip 2019
Posted in 06. Sens człowieczeństwa, FUNDAMENT
FUNDAMENT
Człowiek – kim jest? Jaki jest sens człowieczeństwa?
„Człowiek to jedyna istota, która nie chce być tym, czym jest” (A. Camus)
Mimo, że serce woła do tego, by być odpowiedzią dla Boga, by kochać, to człowiek robi wiele, by idowodnić, że to nie jest prawda. Że jest inaczej. Wchodzi w nałogi, agresję, zanurza się w bezsens i depresję. Tymczasem w człowieku jest gdzieś bardzo głęboko tęsknota do tego co niewidzialne, do rzeczywistości bezgranicznej.
Cłowiek ma zakorzeniony ciagły rozwój: ROSNĄĆ, OSIĄGAĆ WIĘCEJ, ROZWIJAĆ SIĘ, NIE BYĆ TYM, CZYM SIĘ TERAZ JEST… To swoista dynamika osoby ludzkiej. Cięgła droga, ciagły rozwój. Człowiek ciągle się staje, jest stwarzany na nowo. Jest inny, nowy, inny od tego jaki był chwilę temu. Bogatszy o nowe doświadczenie.
Bóg dał człowiekowi wolność i do niczego nie zmusza, bo inaczej nie było by miłości i istoty sensu człowieka. Bóg stworzył człowieka jako swoistą możliwość. Możliwość podjęcia dialogu, wejsćia w relację oblubieńczą z Bogiem. Dając człowiekowi wolność pozwala mu wybierać. Istota ludzka ma zawsze możliwosć pójścia ku Bogu albo od Boga. Bóg nigdy nie zmusza, ale subtelnie woła, na tyle, by nie naruszyć przestrzeni wolnosći człowieka, by nie zabrać człowiekowi wolności wyboru.
Człowiek ciagle szuka nowego – nowych doświadczeń, wiedzy, umiejętności…
„Szczęście polega na przechodzeniu do trudności wyższego rzędu” (F. Koneczny)
Szczęści człowieka to niejako produkt uboczny. Nie da się do niego dojść wprost. Walcząc tylko o szczęście samo w sobie. Szczęście pojawia się przy osiąganiu innych celó – jakby produkt uboczny.
„Ten jest szczęśliwy kto kocha a nie ten, który za wszelka cenę chce być kochanym.” (S. WIlkanowicz)
Osoby żyjace dla innych są bardziej szczęśliwe od tych, które żyją tylko dla siebie, bo kto daje zdobywa wielokroć więcej. Kto tylko pilnuje swego powoli traci swój skarb, który wietrzeje, marnieje, rozpada się.
Człowiek od najmłodszych lat rozwija się poprzez relację do innych przez społeczeństwo, wspólnotę rodziny. Daje innym i bierze.
Człowiek to pielgrzym przez całe życie.
Ojciec przychodzi po życie i zdrowie dla Córki. Poddaje wątpliwośc swoją reputację. Przychodzi do uzdrowiciela o którym różnie się mówi. Czeka cierpliwie gdy Jezus rozmawia z kobietą uzdrowioną z krwotoku. Pokonuje trudności. Idzie. Jest w drodze. Ofiarowuje siebie. Wierzy Jezusowi. Na koniec jako skutek uboczny przychodzi niewysłowione szczęście:
Gdy Jezus mówił, pewien zwierzchnik synagogi przyszedł do Niego i oddając pokłon, prosił: „Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie”. Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim. Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł: „Ufaj córko; twoja wiara cię ocaliła”. I od tej chwili kobieta była zdrowa. Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy, rzekł: „Usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi”. A oni wyśmiewali Go. Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała. Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy. (Mt 9,18-26)
Panie daj mi Twego Ducha, bym się nie zatrzymywał. Bym szedł przed siebie. Ciagle przed siebie. Kroczył ku mecie. Nie wpadał w lenistwo czy stagnację. Pomóż mi odkrywać moją drogę pielgrzymiego szlaku – szlaku przez życie.
30 niedziela cze 2019
Posted in 06. Sens człowieczeństwa, FUNDAMENT
Tagi
droga, miłość, odpowiedź, potępienie, powołanie, rozwój, stwórca, stworzenie, świętosć, szansa, wierność, wołanie, wybór, zbawienie
Każdy człowiek wydaje z głębi swego wnętrza krzyk miłości – wielkie wołanie o Miłość. Wołanie, które nie zostanie zaspokojone aż do przejścia na drugą stronę – spotkania z Nieskońćzoną Miłością. Człowiek za życia jest ciągle w pielgrzymiej drodze. Nie ma gdzie głowy położyć, nie ma gdzie się zatrzymać. Powinien spojrzeć na cel – w przyszłość – tam będzie spotkanie z Nieskończoną Miłością. Jeśli człowiek się zatrzyma, zajmie tym co wokół, zgubi cel z pola widzenia zmneijsza swoja szansę na dobry wybór w ostatnij chwili życia. Dlatego Jezus jest tak konkretny i „surowy” w dzisiejszej Ewangelii – bo szleńczo kocha każdego człowieka i chce, by każdy człowiek doszedł do końca życia z pragnieniem spotkania z Ojcem i wybrał to spotkanie na całą wieczność:
Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: ”Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?”. Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: ”Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: ”Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł wesprzeć”. Do innego rzekł: ”Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: ”Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”. Odparł mu: ”Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”. Jeszcze inny rzekł: ”Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus mu odpowiedział: ”Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”. (Łk 9,51-62)
Jezus chce powiedzieć, że jeśli wybrałeś konkretną drogę – konkretne pole do zaorania, konkretny sakrament – kapłaństwo, małżeństwo z daną osobą – to Bóg tą decyzję przypieczętował swym błogosławieństwem i zdrojem łąsk. Teraz trzeba patrzeć w przód. BYĆ WIERNYM.
Prawda o człowieku – o jego niezaspokojeniu w miłości aż do smierci – jest obecna w każdym stanie, każdym wyborze, każdej drodze. Człowiecze serce będzie zawsze krzyczeć „o Miłości” i „do Miłosci”. W tym wołaniu człowiek jest wielki i piękny. Istota ludzka zrealizuje to wołanie, gdy będzie wierna do końca. Gdy nie podda się, nie zniechęci i nie zawróci.
Świat w tym nie pomaga. Ten element też jest zawarty w tej Ewangelii. Jezus w dzisiejszym swiecie słyszy dużo bardziej błache wymówki niż usłyszał w drodze do Jerozolimy – DRODZE DO KRESU SWEGO ŻYCIA!!!
Pewnie dziś usłyszałby wprost, lub nie wprost:
A to wołanie Jezusa w sercu nie jest przeciwko człowiekowi. Nie jest po to by go dodatkowo uciemiężyć, to jest WEWNĘTRZNY KRZYK KU MIŁOŚCI, KRZYK MIŁOŚCI…
Każdy jest wielokrotnie wołany i powoływany – w ciągu dnia, tygodnia, lat. Czasem do rzeczy wydających się być prostymi i prozaicznymi, w codziennosci dnia. Czasem też przez dłuższy czas, krok po kroku do rzeczy wielkich. To co przypieczętował sakrament jest powołaniem największym w życiu – jest tym oraniem pola przy pługu ze spoglądaniem w przód. Te małe powołania pozwalają ćwiczyć serce, by nie zmarniało i nie zniechęciło się. To niezwykłe jak Bóg skonstruował człowieka i jak go woła.
Człowiek widziany w ten sposó nie jest mróweczką rzuconą we wszechświat bez celu i sensu. Staje się osobą na której zalezy Bogu. OSobą wokół której wszystko grawituje. Bóg che by człowiek nie przestał nigdy być otwarty na nieskończoność, ale by patrzył na nieskończoność, by nie poddał się rozpaczy i zniecheceniu i nie umarł w takim stanie. Bóg wie, że cała istota ludzka strukturalnie jest Boża i tylko w jedności z NIM odnajdzie wieczne szczęście, bo:
„Na obraz i podobieństwo Swoje go stworzył
(Rdz 1,26-29)”
Gdyby iść dalej w ten tekst:
„Stworzył człowieka mężczyzna i niewiastą”
Stworzył człowieka w dwoistości natury, w tej dwoistości chciał człowieka mieć. I w tej dwoistości zawarł znak i wezwanie:
Bóg pokazuje człowiekowi przedsionek Nieba. Przedsmak tego co go spotka po śmierci, jeśłi wytrwa do końca w swoim powołaniu i Sakramencie. Jak wielka jest rola małżeństwa chrześcijańskiego pokazujacego obraz Trójcy w świecie. Obraz pięknej miłości miedzy osobami, obraz wspólnoty pełnej miłości i potrafiącej przezwyciężać trudności, obraz płodnosci Boga. Jak wielka i pękna jest rola duchowieństwa, czy życia w samotnosci pokazujaca rozszerzanie się miłości na innych ludzi, budowanie wspólnot braci, płodności w Ewangelizacji i pozyskiwaniu braci.
Każdy człowiek nosi w swym sercu to wiekuiste zawołanie:
„TYŚ MÓJ, JAM CIEBIE DZIŚ STWORZYŁ!”
Całe doświadczenie miłości oblubieńczej człowieka do Boga, miłosci małżeńskiej, miłości rodzicielskiej, miłości duchowieństwa do Bożych owiec, jest ODBLASKIEM MIŁOSĆI BOGA. To jest pokazaniem kierunku, rezonująca w życiu człowieka zapowiedź, nadzieja…
Nie puszczaj tego 'PŁUGA” idź do przodu. CIągle do przodu, krok za krokiem. mila za milą. Ciągle wyżej i wyżej, coraz bliżej kresu – spotkania z Ojcem. Tylko Bóg jest miarą w której jest w stanie zmieścić się człowiek. Nic mniejszego, nic poza Bogiem nie potrafi dać człowiekowi spełnienia. Gdy człowiek zawróci, gdu odejdzie od wołania Boga, to z czasem pojawi się rozczarowanie. Tym większ, tym dotkliwsze, im większe były nadzieje.
W swej strukturze, człowiek jest Boży i nosi w sobie tchnienie Boga, został ukształtowany na obraz i podobieństwo Boga. Został więc ukształtowany także na obraz Syna. Tego, który ciągle poszukiwał i pragnął spełniać wolę Ojca. Ciągle pragnał ODPOWIADAĆ na wołanie Ojca. Człowiek ma w sobie nadzieję kochania, nadzieję miłowania, ma w sobie partnerstwo, słuchanie, pragnienie odpowiadania. Musi mieć tego, komu będzie mógł odpowiedzieć, bo gdy brakuje tego partnera do odpowiedzi, partnera w dialogu – Tego, który człowieka ulepił – wówczas człowiek zaczyna marnieć.
A zmarniały człowiek to ten:
Nie ma innej alternatywy! Nie ma!
Nieopisane szczęście przychodzi wówczas, gdy człowiek dpowiada na zawołąnie Boga, które jest zawarte w głębi jego natury – człowieczeństwa.
Są dwie drogi:
Fundament ćwiczeń ignacjańskich poakże jak rozróżniać i jak wybierać pomiedzy tymi drogami…
Panie wlej w me serce Ducha odpowiedzi. Ducha prawdziwej wierności. Daj mi odwage podejmować Twe wołanie i iść drogą która wiedzie ku TObie. Która pozwala się do Ciebie zbliżać i za Tobą podążać. Przyłożyłem rękę do pługa. Pomóż mi wytrwać w znoju dnia, w upale, w mozolnym kroczeniu za tym pługiem, ciągle patrząc na cel, na koniec tej drogi. Wlej w me serce radość z odpowiadania na Twoje wołanie. Pomóż mi odkrywać te maleńkie po-wołania dnia codziennego i je spełniać. Ucz mnie świętnosci i drogi ku świętości.
Struktura człowieka pozwala zrozumieć jak istotne są elementy zarządzania na które tak mocno nacisk kładzie współczesne rozumienei leadershipu.
Wizja, Misja i Wartości. Wizja która pokaże cel pracy ludzi, Misja która pokaże jak będziemy kroczyć ku pośredniu celowi i Wartosci wzgledem których będziemy działali.
Formowa wizja, misja i wartośći nie zastąpią tych Bożych. Ale praca z ludźmi w ten sposób pozwala im być bardziej zharmonizowanymi. Pozwala zrozumieć, że w codziennności trzeba patrzeć na dalekosieżny cel, że trzeba wybierać dobre środki, dobre drogi, być wiernym i iść do celu. Wartości pozwalaja znaleźc balans miedzy pracą a życiem prywatnym.
DObrze przeżywaa praca. czesem przy tym pługu w mozole, słońcu, przeciwnosciach, ale w drodze do celu, z użyciem etycznych metod i zdrowch wartości, pomaga rozwojowi duchowości.
Bóg stwarzajać człowieka postawił najpierw Miłośc, potem płodność i na końcu uprawę ziemi (pracę). Prawdiwie zharmonizowany człwoeik to ten, w którym wszysktie te rzeczywistości są w harmonii.
Ciekawe, że te rzeczywistości działaja jak naczynia połączone. Tam gdzie wiara jest żywa, ludzie są wierni sakramentom i relacje w pracy są włąściwe, tam znajdujjemy ludzi radosnych i szczęścliwych.
Zaś tam, gdzie brak wiry i patrzenia na kres życia, gdzie zmienia się partnerów i sprzeniewierza powołaniu, a w pracy zaczyna się wyścig szczórów czy też koncert życzeń i wymagań, tam ludzie są sfrustrowani, zagubieni, smutni i zestresowani.
19 środa cze 2019
Posted in 04. Modlitwa, FUNDAMENT
Tagi
kontemplacja, Maryja, Maryjność, pokój, pokora, różaniec, rozwój, wytrwalość, znurzenie
Różaniec – niezwykła modlitwa wielkich ludzi.
Papieże ostatnich czasów często się nim modlili. Jednocześnie na różne sposoby pokazywali, że röżaniec to pewna konieczność we współczesnym świecie. Bo do współczesnego człowieka dociera autentyzm, praktyka, ćwiczenia, konkret. Same pouczenia są odrzucane.
Różaniec to modlitwa ludzi wybitnych!
Kiedyś modlitwa prostych ludzi, zastępująca Biblię i pomagająca choć dotknąć Eucharystii. Teraz to modlitwa mistyków! Przy jego tworzeniu nie było pychy i wyniosłości. Tylko polorna chęć modlitewnego wejścia w lepszą relację z Bogiem. Tu mógł działać Duch Święty z całą swoją mocą.
„Każdy problem może być rozwiązany różańcem, ze względu na pokorę i obecność Ducha Świętego” św L. de Grimounfirt
To jest modlitwa z Maryją: Służebnicą, pokorną Matką, Niepokalanym Poczęciem. Pokora i wiara przyciąga Boga do człowieka. Bóg zakrywa wiele przed mądrymi i roztropnymi tego świata, a objawia prostaczkom.
Różaniec ma też w sobie ten ryrm powtarzania i wracania ciągle do tych samych treści. Ćwiczenia duchowego. Powtarzanie gruntuje i pozwala na rozwój. Powtarzanie daje fundament by bydowaç wyżej. Powtarzaniw to cykl. Cykl życia.
Różaniec MĘCZY i NURZY. Męczy i nurzy ludzką pychę! Pomaga ogołocić się duchowo. Uprościć. I wejść w Kontemplację.
Różaniec to narzędzie Inwestycyjne! – oddaje to, co sie w niego zainwestuje.
Różaniec uspokaja.Jest daleki od rozedrgania czy mędrkowania.
Duchu, ucz mnie modlitwy!
02 niedziela cze 2019
Posted in 03. Wytrwałość, FUNDAMENT
Tagi
przegrana, rozwój, trwanie, upór, wytrwalość, wzrost, zawrócenie, zniechęcenie, życie duchowe
FUNDAMENT
Dziś świat proponuje intelektualizację życia. Wykrzywianie pojęć. Wykrzywianie definicji tak by pasowały do idei którą chce głosić autor, instytucja, grupa społeczna. Ważna jest interpunkcja, idee, definicje, wszystko co intelektualne i umysłowe, a brakuje korelacji z prawdziwym życiem. Życie wewnętrzne to nei pisanie doktoratu. TO jest prawdziwe codzienne życie z prawdziwymi codziennymi zadaniami.
Postawy – właściwe postawy wobec pokus, wobec głosu Ducha, zdobywa się właśnie ćwicząc. potykając się, błądząc, gubiąc się. Trzeba powtarzać, aż wejdzie w krew. Wielokrotnie z wytrwałością. Dlateog u św. Ignacego mamy do czynienai z „ćwiczeniami duchowymi!”. Trzeba się ćwiczyć w różnych okolicznościach, w różnych stanach wnętrza ćwiczyć do właściwych postaw, działań i reakcji.
Ludzie dziś lubią skakać z kwiatka na kwiatek. RAk w tej grupie i tej ideologii, czy nawet tej duchowości widza niezwykłą drogę dla siebie. Mila jakiś czas i porzucają to dla kolejnej cudownej drogi. I tak całe życie… A przecież duchowości w chrześcijaństwie, gdy sie do nich przylgnie całym sobą prowadzą do celu. Duchowość ignacjańska, franciszkańska, benedyktyńska, karmelitańska…. KAżda z nich „wyprodukowała” rzesze świętych. Ci święci własnie weszli na maxa w tą jedna drogę i szli z uporem, mimo przeciwnych wiatrów, mimo nocy. Szli przed siebie do celu.
Dziś w świecie panuje postawa niestałosci i zmiany partnera, drogi życia, gdy już się ZNUDZI. W ten sposó człowiek w swoim krókim życiu „porozgrzebuje” jakieś kawałki drogi ku świętościw różnych miejscach i nei zdaży do końca życia uczynić konkretnych postępów w drodze.
Człowiek dziś tak szybko się poddaje: „po co się trudzić? szkoda czasu! nie ma szans dotrzeć tą drogą! to nie dla mnie ….”
… I PRZEGRYWA….
Człowiek roztropny ZAPRZE SIĘ, UPRZE SIĘ, powie sobie WYTRWAM, OSIĄGNĘ CEL!
W sprawach swiata ludzie są tak roztropni, a w sprawach ducha tak szybko się poddają i zniechęcają.
Można sobie pozowlić na przerwy, skaleczenia, upadki, złamania, odpoczynki – to wszystko tylko przystanki. Czasem konieczne, żeby nie przesadzić. To wszystko można naprawić – wstać, opatrzyć, wyleczyć, zrehabilitiwać.
Trzeba tak jak kropla drążyć skałę – czasem milimetr po milimetrze z pozoru stojąc w miejscu… Brać wzór z Jezusa w Ogrójcu. Cały czas się miota – uczniowie, Ojciec. Cały czas ta sama prosta modlitwa. Ale nie ucieka. Trwa!
KTO WYTRWA DO KOŃCA, TEN BĘDZIE ZBAWIONY (Mt 24,13)
Ten element ćwiczeń duchowych pokazuje jak niezwykła jest rola wizji, misji i strategi w pracy z ludźmi. Człowiek, by wygrał, musi iść w jednym keirunku, ćeiczyć. Ma prawo popełnić błąd. Rolą Lidera jest motywowanie, wskazywanie kierunku i zawracanie tego który się zniechęcił.
PAnie dał mi wytrwałośc w drodze do Zbawienia.
Prowadź mnie Panie wytrwale do celu
29 poniedziałek kwi 2019
Posted in Namiot Spotkania
Tagi
Jezus, miłość, obumieranie, Ojciec, pokora, rozwój, służba, umieranie, uwielbienie, wiara, wolna wola, wzrost, zasiew, ziarno
Jak ogromny jest POTENCJAŁ maleńkiego ziarenka trzymanego w ręce Stwórcy. Ale człowiek to przedziwne ziarenko – obdarzone własną wolą. Może poprosić by być zasianym albo się sprzeciwić i nigdy nie wyzwolić swego ogromnego potencjału… Może umrzeć nigdy nie obumierając…!
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec”. (J 12,24-26)
OBUMRZEĆ…
Ziarno, które obumiera…
Obumrzeć to znaczy:
OBUMRZEĆ znaczy patrzeć w WIARĄ…
Patrzeć poza zasłonę tego co widać.
Jaki potencjał można dostrzec w twardej małej kuleczce, w ziarenku? A przecież gdy obumrze, gdy wejdzie się poza to co widać i to co jest namacalne, wtedy można w nim zobaczyć potencjał do bycia wielkim drzewem…
Taki potencjał widzi w każdym z nas Jezus. Tak nas traktuje. Jesteśmy ziarenkiem w jego ręku. Ale szczególnym ziarenkiem. Mamy wolną WOLĘ. Możemy z Nim rozmawiać.
Możemy Mu powiedzieć: „TAK PANIE, WYPUŚĆ MNIE W GŁĘBINY I CIEMNOŚĆ ZIEMI”
„TAK, PANIE, PODDAJ MNIE PROCESOWI OBUMIERANIA, NIE MOJA ALE TWOJA WOLA NIECH SIĘ STANIE”
I On nas z miłością zasadzi, by wyrosło z nas Drzewo rajskie, by wyzwolił się nasz potencjał ukryty w naszym sercu i duchu przed wiekami…
Ale jako ziarno w Jego ręku możemy Mu powiedzieć: „NIE! NIE CHCĘ”, „TU JEST MI DOBRZE. TU JEST MI PRZYJEMNIE! NIGDZIE MNIE NIE WYPUSZCZAJ. SZCZEGÓLNIE W CIEPIENIE OBUMIERANIA”
„UWIELBIAM BYĆ ZIARENKIEM I TAK MI DOBRZE”
I On uszanuje naszą wolę…
Choć bez wody, w spiekocie słońca, także doznamy cierpień… Ale bez celu, bez potencjału wzrostu w wielkie drzewo, z czasem uschniemy na wiór i nasz potencjał przepadnie na wieki. Umrzemy nigdy go nie wyzwalając. Umrzemy nigdy nie obumierając.
„Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.”
A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec”.
Ku podążaniu drogami Króla, Mesjasza, Jezusa… Wypełnieniu powołania…
Ku Miłości Miłosiernej – Miłości czynnej – SŁUŻBIE.
Ku Uwielbieniu OJCA i byciu uczczonym przez Ojca!
POTENCJAŁ KU NIEPRAWDOPODOBNYM RZECZOM.
A kluczem jest POKORA, WIARA i WOLNA WOLA…
Panie wrzuć mnie w ziemię. Wrzuć mnie w głębiny ziemi. Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie…! Zasiej mnie i pilęgnuj, bym wzrastał, SŁUŻYŁ TOBIE i INNYM.
Prowadź mnie. Zasiej mnie tam, gdzie chcesz…