72. Jezus przybył do nas!

Tagi

, , , , , , , ,

Jezus z Apostołami przybija do przystani Genezaret. ZARAZ Go poznali! Od razu Go rozpoznali. Nie było internetu, gazet, nie było komórek, nie było telewizji. Tylko przekaz ustny. Człowiek stworzony na wzór i podobieństwo Boga, ma zapisanego swego Stwórce w swoim sercu, w głębokościach Duszy. Gdy Bóg przybywa człowiek potrafi Go rozponać, porównać do swych fundamentów do swych korzeni…

Ogromną rolę dało tu także świadectwo innych ludzi. Bez świadków ludzie Genezaret nei rzpoznaliby Jezusa, bez rozpalonych serc widzieliby tylko kolejną łódź z pasażerami przybijającą do przystani miasteczka.

Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie. (Mk 6, 53-56)

Ale ludzie pragnęli tego spotkania, bo ich serca były smagane wichrem, wiatrem pokus, chłodem i mrozem osamotnienia. Ludzie chorzy na ciele, duchu i umyśle. Z poczuciem tego, że niedługo ten ciężar może ich powalić – ugiąć do ziemi – złamać. Duchowość to nieustanna walka. Duchowa wojna.

Nie należy się lękać, gdy Drzewem miota wicher; jest rzeczą konieczną, by szargał nim wiatr pokus, chcąc je powalić; by osaczały je śniegi i mrozy, chcąc je zgubić. Oznacza to jedynie, iż owo nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy nieuchronnie spotka się z atakami i ze sprzeciwem. Lecz, jeżeli my wytrwamy w pielęgnowaniu go, nie mamy się czego obawiać. (pkt 77. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

Bóg stworzył cały świat byśmy się z niego uczyli i wyciągali wnioski. Bóg PORZĄDKUJE. Powoli ustawia wszystkie wielkie prawa rządzące kosmosem by na końcu w tym świecie umieścić człowieka. Tak też jest z duchowością. Prowadzi od bezładu i pustkowia do cudnej harmonii i pokoju serca. Do rytmu dnia w którym towarzyszy mi Stwórca. Bóg rozświetla mroki nocy swoim światłem. Tworzy atmosferę, przestrzeń życia dla człowieka – miejsce przygotwane do każdego z nas i umieszcza tam nas z odpowiednim ekwipunkiem łask – odpowiednim do naszej misji w tym miejscu. Bóg nas karmi, utrzymuje, daje nam codzienny – powszedni – chleb. Pokazuje nam jak ważna jest droga pokory – jak maleńkimi jesteśmy istotami wobec całęgo wszechświata i kosmosu. Nadaje rytm czasu i pór roku. To wszystko dzieje się w życiu człowieka niezależnie od tego, czy jest wierzącym, czy też nie. Każda osoba na ziemi jest stworzona przez Boga. Upragniona przez Boga. Uposażona w odpowiednie łaski przez Boga.

Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: „Niechaj się stanie światłość!” I stała się światłość. Bóg, widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy. A potem Bóg rzekł: „Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj oddzieli ono jedne wody od drugich!” Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, Bóg nazwał to sklepienie niebem. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień drugi. A potem Bóg rzekł: „Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!” A gdy tak się stało, Bóg nazwał tę suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg, widząc, że były dobre, rzekł: „Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona”. I tak się stało. Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień trzeci. A potem Bóg rzekł: „Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią”. I tak się stało. Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień czwarty. (Rdz 1, 1-19)

Mieszkańcy Genezaret rozpoznali że przybył do nich ich Stwórca. Stąd taki popłoch. Rozpoznali Go. Ten który tkał swymi palcami wszechświat przypłynł do nich Wcielony, taki jak oni. Uniżył się w przeogromnj pokorze do nich – prostych i ucuemiężonych ludzi Genezaret. Przyszedł przy przynieśc im RADOSĆ i UKOJENIE. Po Jego wizycie Genezaret musiało wielbić Boga – cieszyć się niesamowitymi cudami które się dokonały:

Radością Pana dzieła, które stworzył

Błogosław, duszo moja, Pana,
Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki!
Odziany w majestat i piękno,
światłem okryty jak płaszczem.

Umocniłeś fundamenty ziemi,
nie zachwieje się na wieki wieków.
Jak szatą okryłeś ją Wielką Głębią,
ponad górami stanęły wody.

Ty zdroje kierujesz do strumieni,
które pośród gór się sączą.
Nad nimi mieszka ptactwo niebieskie
i śpiewa pośród gałęzi.

Jak liczne są dzieła Twoje, Panie!
Ty wszystko mądrze uczyniłeś,
ziemia jest pełna Twoich stworzeń.
Błogosław, duszo moja, Pana.

(Ps 104 (103), 1-2a. 5-6. 10 i 12. 24 i 35c)

Weź Matko i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, oamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi, Ty Matko tym rozporządzaj według Jego woli – którą znasz – i przygotuj te dary jako ofiarę doskonałą dla Boga. Przyozdób je jak tylko Ty potrafisz i zanieś na ołtarz Boga w Niebie.

Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

71. Deszcz sakramentów

Tagi

, , , , , , , ,

Św Ludwik podaje w punkcie 76. kolejną – z goła oczywistą – zasadę pielęgnacji drzewa życia w sercu człowieka. Życie sakramentami:

Trzeba nieustannie zraszać owo Boże Drzewo przez Komunie święte, Msze święte i modlitwy publiczne i prywatne, bez których Drzewo to przestałoby przynosić owoce. (pkt 76. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Na tym właśnie polega podlewanie drzewa życia. Zraszanie go łąskami i darami Ducha – życiem sakramentalnym.

O tym też mówi dzisiejsza Ewangelia. Trezba przychodzić do Jezusa, bo to u Niego jest życie i uzdrowienie. Trzeba przychodzić wieczorem i o poranki. Zapraszać Go wciąż do swego domu.

Jezus z kościoła – z Synagogi przybuwa do domu Piotra. Przyprowadzony tam przez Apostołów po nabożeństwie. Przyprowadzony do domu, gdzie leży obłożnie chora kobieta – teściowa Piotra. Jezus przuprowadzony z nabożeństwa przynosi łaski. Przynosi uzdrowienie tej kobiecie ale nie tylko jej – przynosi je także przystkim którzy tam tłumnie przybywają.

Uzdrawia potem w ciemności – wyrywa ludzi z mroku ku światłu. CAŁE MIASTO JEST U DRZWI!!! U drzwi domu, w którym jest Jezus. Na tym polega nasze uczestnictwo w Eucharystii. Mamy zabrać przez drzwi swiątyni intencje, potrzeby i cierpienia wszystkich tych, którzy przez te drzwi nie przechodzą. Każdy Katolik ma w Euchwrystii modlić się za cały świat. Na tym polega ta ofiara – ofiara Pana – ona nie była wybiórcza, tylko za ochrzczonych, ale była za wszystkich ludzi. Dlatego Eucharystia i życie sakramentami pozwala wzrastać drzewu życia, pozwala by to drzewo było widziane w świecie i prowadziło innych do Boga. Mamy być łącznikiem świata z Bogiem przez sakramenty. Korzeniami zanurzeni w źródle jakim jest Chrystus, w tym co niewidzialne dla oczu. Zaś koroną owocujacą , swym pięknem i pokojem serca przyciągajacy innych do Boga. W głębiny serca….!

Jezus z nastaniem poranka umyka na spotkanie z Ojcem, ze wschodzącym światłem! Umyka. Gdy Go znajdują wypowiadaja do Niego pragnienie całego swiata, wszystkich stworzonych na wzór i podobieństwo Boga:

„WSZYSCY CIĘ SZUKAJĄ!”

Jezus zaś pokazuje im, że jest posłany na cały świat – do wszystkich maisteczek, wiosk, ludzi na ziemi. Pozostawia po swej wizycie nas jako współpracowników i świadków. Pozostawia nas napełnionych łaską Eucharystii, byśmy świadczyli w Jego imieniu…

Jezus chodzi po całej Galilei – po CAŁEJ ZIEMI…

Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy. (Mk 1,29-39)

Tam gdzie zabraknie Eucharystii, zakonów kontemplacyjnych, modlitwy, śwaidków spotkania z Jezusem zaczyna się świat PUSTKOWIA. Tam gdzie nie ma tych, którzy po nabożeństwie w synagodze przyprowadzą Jezusa do domu, by uzdrowił, tam zaczyna się świat pustki i bezsensu… Tam pojawia się mrok wieczora i nie ma tych którzy z nadzieją stoją u drzwi domu, w którym jest Jezus…

Job przemówił w następujący sposób: „Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty. Zyskałem miesiące męczarni, przeznaczono mi noce udręki. Położę się, mówiąc do siebie: „Kiedyż zaświta i wstanę?” Lecz noc wiecznością się staje i boleść mną targa do zmroku. Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei. Wspomnij, że dni me jak powiew. Ponownie oko me szczęścia nie zazna”. (Hi 7,1-4.6-7)

Głoszenie, świadectwo to nasz obowiazek, by świat nie opustoszał z Miłości. By się nie stał spaloną ziemią. Przestrzenia gdzie zgłodniali miłości ludzie będą się błąkać jak owce bez pasterza..

Bracia: Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii. Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza. Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia. Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, aby pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział. (1 Kor 9,16-19.22-23)

Bo to właśnie głosimy – uleczenie złamanych an duchu. Uleczenie serca i wschód Słońca. Idziemy razem z Chrystusem dostrzec wschód Słońca. Wschód poranka radości:

Panie, Ty leczysz złamanych na duchu

Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu,
słodko jest Go wychwalać.
Pan buduje Jeruzalem,
gromadzi rozproszonych z Izraela.

On leczy złamanych na duchu
i przewiązuje im rany.
On liczy wszystkie gwiazdy
i każdej nadaje imię.

Nasz Pan jest wielki i potężny,
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych,
karki grzeszników zgina do ziemi.
(Ps 147A,1-2.3-4.5-6)

Dlatego tak istotne jest życie sakramentami i głoszenie Ewangelii całemu swiatu.

 

Weź Mamo i przyjmij całą wolnośc moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko co mam i posiadam i rozporządzaj tym by przygotować to jako dar doskonały dla Ojca. Z jego ręki to pochodzi i Jemu to pragne oddać przez Twoje Matko ręce.

Przynieś mi tylko miłość i łąskę a one w zupełności mi wystarczą.

70. Niebezpieczne zwierzęta

Tagi

, , , , , , ,

Św Ludwik podaje kolejną podpowiedź dotyczącą pielęgnacji drzewa życia. W niezwykły sposób współgrającą z ćwiczeniem „Trzech Stopni Pokory” św Ignacego. Obaj święci przestrzegają przez wchodzeniem w jakiekolwiek pobłażanie grzechowi. Św Ignacy mówi o wchodzeniu po kolejnych stopniach pokory. Najpierw najważniejszym – walce z grzechami ciężkimi. Potem na kolejny – walce z grzechami powszednimi. I w końcu wejście na najwyższy – zanurzenie się i udział w męce i śmierci Pana. Św. Ludwik porównuje grzechy do dzikich zwierząt potrafiących wyniszczyć młode drzewo. Trzeba te dzikie zwierzęta przeganiać…

Nie można pozwalać na to, by do Drzewa zbliżały się drapieżne zwierzęta. Tymi zwierzętami są grzechy, które samym swym dotknięciem już mogą zadać śmierć Drzewu Życia. Do Drzewa więc nie powinien docierać nawet ich oddech, to znaczy:grzechy powszednie, które zawsze są bardzo niebezpieczne, o ile nie podejmujemy wysiłku, by z nimi walczyć. (pkt 75. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Walka z grzechami wymaga sił. Walka z pokusami wymaga odpoczynku. Walka z grzechami nałogowymi wyjątkowej determinacji. Współczesne drogi walki mówią o prostej zasadzie HALT – Hungry-Angry-Lonley-Tired.

  1. HUNGRY – Czyli by nie pozwolić sobie na bycie głodnym, pozbawionym podstawowych potrzeb życia. By życie było harmonijne i uregulowane – miało swój rytm – nawet rytm posiłków. Organizm człowieka odgrywa ważną rolę w walce z grzechem. Polskie przysłowie mówi: „w zdrowym ciele zdrowy duch”.
  2. ANGRY – Nie pozwolić wybuchać emocjom i rządzić emocjom swoim życiem. Ćwiczenia Ignacjańskie mają za jeden z celów uporządkowanie i zharmonizowanie emocji. Uspokojenie serca. „Niech nad twym gniewem nie zachodzi Słońce” mówi Bibilia. Emocje to wehikuł, środek, którym wirus grzechu przedostaje się do zdrowych tkanek naszego organizmu. W emocjach łatwo o złe decyzje, raniące słowa, działania odwetowe, które wyniszczają Miłość…
  3. LONLEY – Oderwanie od innych i życie bez wspólnoty. Wiara tak, Kościół nie…! Dzisiejszy świat jest niesamowicie skomunikowany. Ludzie wymieniają się milinami informacji każdego dnia. Setkami słów, zdań, zdjęć, filmów… ALE W TYM ŚWIECIE JEST MILIARDY SAMOTNYCH SERC!!! Bo ludzie nie wymieniają się Miłością, głębią serca. To wszystko jest tak powierzchowne. ograniczone. By tylko nie wylał się hejt. By tylko ktoś mnie nie ośmieszył przed innymi…
  4. TIRED – zmęczenie. Gonitwa. Tysiące zadań. Tysiące celów. Żeby się pokazać, zabłysnąć. Ten świat męczy. Zadania męczą… O tym mówi dzisiejsza Ewangelia… Czy jestem tak zmęczony GŁOSZENIEM EWANGELII! Czy moje dzielenie się miłością i dobrem jest tak intensywne że padam z nóg!!!? Ilu jest ludzi kościoła, którzy nie zasługują na słowa Jezusa – idźcie odpocząć… Bo są przemęczeni lenistwem!

Jednakże jeśli walczę z grzechem. Pracuję nad budową Królestwa Boga na ziemi, to z czasem przychodzi zmęczenie… Bóg zna ograniczenia naszego ciała. Wie, że praca z ludźmi i dla ludzi bywa męcząca i wycieńczająca. Zaprasza do pójścia na osobność. Do oderwania się od ludzi. Do milczenia i samotności – ale takiej przeżywanej z nim.

Można pościć i nie być głodnym (HUNGRY) – bo serce i wnętrze będzie nasycone przez Jezusa Słowem. Można walczyć wewnętrznie, buntować się przed Najświętszym Sakramentem (ANGRY) i przyjąć łaskę ukojenia serca. Można trwać na samym środku pustyni (LONLEY) a jednak trwać zaraz obok milczącego Jezusa, który przyjmował ogrom pokus na pustkowi w czasie 40-dniowego postu. Można wreszcie być zmęczonym (TIRED) duchowa walką ale wtedy w serce wlewa się ogrom Jego łaski.

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco”. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach. (Mk 6, 30-34)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź moje umiejętnośći, talenty, zdolności, pracę i relacje. Weź wszystko to co mam i posiadam. Rozporządzaj tym wszystkim według woli Boga i w ten sposób przygotuj to wszystko jako dar dla Boga, Jemu to pragnę ofiarować jako dar, bo z Jego ręki to wszystko pochodzi.

Przynieś mi tylko Miłość i łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

69. Korniki drążące drzewo życia

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Gdy człowiek wzrasta w swoim życiu, wówczas drzewo życia rozwija się powoli. Wowoli pojawiają się pączki, zalążki listków. Drzewo czerpie swe soki od Chrystusa – jest w Niego wszczepione. Jednakże, jeśli człowiek zostawi w swojej korze najmniejsze sczelinki, to wdrążą się tam robaki pokus, które zaczynają drążyć. Korniki, które powoli zabijają takie drzewo.

Te szczeliny to egoizm i wygodnictwo. Drzewo drążące tymi robakami powoli usycha, nie pozwola drzewu owocować. Nieuporządkowanie wyniszcza.

Należy czuwać też, by Drzewa nie zniszczyły gąsienice. Te gąsienice to miłość własna i miłowanie wygód, które niszczą zielone liście i niweczą nadzieje na owocowanie. Nieuporządkowana miłość własna oraz miłość do Maryi w żaden bowiem sposób nie pozostają ze sobą w zgodzie. (pkt 74. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

Przykładem osoby która powoliła na takie wyniszczenie jest Herod. Słuchał głosu Jana. Ten głos poruszał jego serce i umysł. Wpływał na niego. Drążył pozytywnie, odtruwał jego wnętrze z korników. Jednak Herod zbyt mocno był przywiązany do wygód, zanurzony w egoiźmie. Satan wykorzystał jego osłabienie. Wykorzystał Jego obietnicę i umiłowanie władzy. Im wcześniej człowiek odpowie na głos Boga ty szybciej pozbędzie się tych korników z drzewa swego życia:

Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: „Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim”. Inni zaś mówili: „To jest Eliasz”; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, mawiał: „To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał”. Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem napominał Heroda: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: „Proś mnie, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”. Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?” Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”. Natychmiast podeszła z pośpiechem do króla i poprosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie. (Mk 6, 14-29)

Weź Matko i przyjmij pamieć moją, wolę, wolność i rozum. Weź wszystko co mam i posiadam. Rozporządzaj tym według woli Boga, którą Ty Matko najlepiej znasz. Przyozdób je. Przygotuj jako dar dla Boga. Wszystko co ma pochodzi od Boga. Rozporządzaj tym Mamo.

Przynieś tylko Miłość i łaskę a to mi w zupełności wystarczy.

68. Pielenie duszy

Trzeba wyrwać i wyciąć chwasty i ciernie, które mogłyby z czasem zagłuszyć to drzewo lub przeszkodzić mu w wydaniu owocu. To znaczy: należy wiernie i wytrwale poprzez umartwienie i zapieranie się siebie ucinać i usuwać wszystkie zbędne przyjemności oraz próżne zajmowanie się stworzeniami, czyli: krzyżować swe ciało, strzec milczenia i umartwiać zmysły. (pkt. 73. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

67. Nieustanna pielęgnacja

Pochopną decyzją, zimną ekonomiczną kalkulacją, bez kontemplacji bez poznania wartości tego, co się stało, można łatwo przepędzić Jezusa z życia! 2000 świń – to pewnie około miliona złotych. Ale tyle jest wart człowiek, który dla ówczesnej społeczności był przeszkodą, zawadą, który był chory i trzeba go było wiązać… Dla Jezusa jego uzdrowienie właśnie tyle było warte a nawet daleko więcej. Odda za nieg swoje życie…

Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Gdy wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobowcach i nikt już nawet łańcuchem nie mógł go związać. Często bowiem nakładano mu pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą w grobowcach i po górach krzyczał i tłukł się kamieniami. Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: „Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!” Powiedział mu bowiem: „Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka”. I zapytał go: „Jak ci na imię?” Odpowiedział Mu: „Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu”. I zaczął prosić Go usilnie, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosiły Go więc złe duchy: „Poślij nas w świnie, żebyśmy mogli w nie wejść”. I pozwolił im. Tak, wyszedłszy, duchy nieczyste weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli o tym w mieście i po osiedlach. A ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie „legion”, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadał do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł przy Nim zostać. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiedz im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus mu uczynił, a wszyscy się dziwili. (Mk 5, 1-20)

Prawdziwą wartość wydarzeń codzienności poznaje się przez kontemplację i tak się odkrywa Boga. Tak się podlewa i przycina gałązki drzewa życia które w nas rośnie każdego dnia. Tak spokojnie i niezauważalnie.

Dusza, w której to Drzewo jest posadzone, powinna,wzorem dobrego ogrodnika,nieustannie sadzonkę doglądać i nad nią czuwać. To Żywe Drzewo, które ma wydać owoc życia, potrzebuje pielęgnacji i wzrastania poprzez nieustanne czuwanie i kontemplację duszy. Tak właśnie dzieje się w duszy doskonałej, że o tym myśli nieustannie i to uważa za swoje główne zadanie. (pkt. 72. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

66. Zasady uprawy drzewa życia

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dziś w Ewangelii widać Jezusa, który przemawia jak ten, który ma władzę. I oto właśnie chodzi. By oddać Jemu władzę. Jest On jednakże przedziwnym Królem. Z jednej strony władca Wszechświata – ma moc by tchnienie warg zakońćzyć istnienie Kosmosu i Ziemi. Ale z drugiej strony daje człowiekowi wolnośći nie obajmie władzy tak długo, aż człowiek nie uzna go swoim Panem i Zbawcą. Szanuje wolność swych poddanych.

Uczy jak ten który ma władzę. I w tym fragmencie widać, że ma władzę sięgajaćą daleko poza horyzonty władzy człowieka. Ma władzę nad światem widzialnym ale także nad światem duchowy. Jest Bogiem-Człowiekiem. Ma w sobie zarówno pełnię człowieczeństwa jak i pełnię Bóstwa, jednak niczego nie mieszając. Jest Królem rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Nie dyskutuje ze złym duchem – wydaje mu rozkaz. Zły Anioł – isttota duchowa – daleko bardziej inteligentna niż człowiek, o wiele doskonalsza – nieśmiertelna. Jej Jezus rozkazuje. A człowieka – istotę z prochu ziemi, słabą i kruchą, śmiertelną – Jezus prosi o wysłychanie. Szanuje wolność człowieka przez cały czas życia na ziemi i do tej ostatniej chwili życia. Człowiek może Go wybrać na swego Pana i Króla.

W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką; uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są mu posłuszne”. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej. (Mk 1,21-28)

Na tym polega nizwykłość duchowego rozwoju i wzrostu. Nie zrobi się kroku naprzód aż nie przestanie się polegać na sobie i nie zacznie się polegać na Bogu, Jezusie, Duchu Świętym. Do tej zależności i relacji może nas poprowadzić Maryja – Ona – człowiek z krwi i kości – taka jak akżdy z nas. Ona, która przeszła tą drogę zależności od Boga – Służebnica Pańska – w pełni Bogu poświęcona i oddana.

W tym duchu św. Ludwik popowiada w jaki sposób iść drogą duchowego rozwoju. Nie polegajać na ludzkich zdolnościach, na człowieku, na talentach. Bóg wykorzysta nieraz właśnie to co słabe, nieraz nawet grzeszne, użyje tych obszarów gdzie niedomagamy, gdzie nie władamy sobą do końca – pokaże nam, że tam gdzie kończy się nasze działanie i wpływ i kontrola, tam właśnie zaczyna się Jego działanie. On chce z nami współstwarzać świat. Stwarzać – czyli czynić coś czego jeszcze nie ma, czego nawet nie potrafimy sobie wyobrazić. Chce wychodzić poza nasze schamty i utarte ścieżki. Pragnie to czynić z nami ale też w naszym zaufaniu do Niego. W wierze. W wyjscu poza naszą percepcję, plany i marzenia. Bóg tylko wtedy będzie Wszechmogący – nie mieszczący się w naszym umyśle, prawach i założeniach. Bóg pragnie nas zapraszać krok po kroku w ten świat. I będzie nas prowadził w tą Nieskońcaoność, jeśli tylko Mu na to pozwolimy, jeśli my nie będziemy Go ciągnęli w naszą stronę. Jeśli Mu zaufamy jak dziecko…

Oto, Duszo wybrana, sposób jego uprawiania:
To Drzewo, posadzone w wiernym sercu, chce rosnąć na wolnym powietrzu, bez żadnego ludzkiego oparcia;
to Drzewo, Drzewo Boskie, chce pozostawać zawsze bez żadnego stworzenia, które mogłoby mu przeszkadzać we wznoszeniu się ku swemu początkowi, którym jest Bóg. Nie należy się zatem opierać na ludzkiej przemyślności czy własnych talentach, na zaufaniu i autorytecie, jakim zwykli cieszyć się ludzie: trzeba uciekać się do Maryi i polegać wyłącznie na Jej pomocy. (pkt 71. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Przyozdób to i zanieś przed Tro Boga. Tylko Ty Matko potrafisz te dary ubogacić i uczynić z nich miłą Bogu ofiarę. Wszystko to pochodzi z ręki Boga. Ty Matko rozporządzaj moim życiem, wszystkim co ma i posiadam i uczyń z tego ofiarę miłą dla Boga. Cudny dar.

Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

65. Schronić się w cieniu konarów

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Jak wejść do miejsca swiętego. Jak schronić się w konarach drzewa życia. Ukryć się przed skwarem słońca. Jak być swiatłem dla świata.

My jako chrześcijanie mamy pewność wejśćia do Miejsca Świętego, b obmyła nas krew Chrystusa. Musimy tylko chcieć tego i trwać w bliskosci z Bogiem. Walcząc każdego dnia, z grzechami. Przez Ciało i Krew Pana wchodzimy jak przez zasłonę w nową, inną, niezwykłą rzeczywistość.  W rzeczywistość duchową, niebiańską. Za tą zasłonę, do komunii z Bogiem w Eucharystii, można podejść tylko z sercem prawym, z wiarą i oczyszczonym z grzechu sercem. Obmyci wodą chrztu.

Obietnica Nieba jest prawdą, bo dał nam ją On – Prawdomówny Bóg. Bo dał nam tą obietnicę Ten, który oddał za nas swoje życie. Oddał życie by nam otworzyć drogę do Nieba. Obietnica jest na tyle prawdziwe i wiarygodna na ile wiarygodny jest obiecujący. A jak można nie wierzyć obietnicy danej przez wszechmogącego Boga.

Bóg dał nam wspólnotę i we wspólnocie daje nam wzrastać. We wspólnocie z innymi ludźmi przekroczymy bramy Raju. Dlatego trzeba nam się troszczyć o siebie nawzajem.

Bracia, mamy pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa. On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje. Mając zaś kapłana wielkiego, który jest nad domem Bożym, przystąpmy z sercem prawym, z wiarą pełną, oczyszczeni na duszy od wszelkiego zła świadomego i obmyci na ciele wodą czystą. Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę. Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków. Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem niektórych, ale zachęcajmy się nawzajem, i to tym bardziej, im wyraźniej widzicie, że zbliża się dzień. (Hbr 10, 19-25)

Każdy z nas ma stawać się śwaitłem dla ludzi. Nasze życie ma być odbiciem tego co dzieje się w głębi ducha. Nie moze być dychotomi. Światłą we wnętrzu, przykrytego korcem gry przed światem. Bo przykrywanie świecy czymkolwiek powoduje albo pożar i zniszczenie, albo doprowadza do zduszenia płomienia. Zawsze prowadzi do klęski. Albo rozdarcia palącego wnętrze, albo do utraty wiary.

Wiara rodzi się ze słuchania – dltaego trzeba uważać na to czego się słucha, jakie treści się przyjmuje. Jak się ocenia innych. Jak się stawia siebie wobec innych.

Jezus mówił ludowi: „Czy po to wnosi się światło, by je umieścić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, żeby je umieścić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!” I mówił im: „Baczcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dodane; a kto nie ma, pozbawią go nawet tego, co ma”. (Mk 4, 21-25)

Drogą do harmonii ducha i ciała. Do pięknego chrześcijaństwa jest Maryja. Ona potrafi uformować serce i ducha i ciało. Potrafi poprowadzić człowieka niezwykłą drogą rozwoju i wzrostu. Przez nabożeństwo, które proponuje święty Ludwik człowiek może wzrastac pod opieką Matki… Ale ta droga wymaga postawienia wszystkiego na jedną kartę – na pokorną, kochajacą Służebnicę, Maryję…

Czyś zrozumiała Duszo wybrana, dzięki działaniu Ducha Świętego, co tobie wyjaśniłem? Dziękuj za to Bogu! Jest to tajemnica prawie nie znana światu. Jeżeli znalazłaś skarb ukryty na polu Maryi, drogocenna perłę z Ewangelii, trzeba ci sprzedać wszystko, ażeby ją zdobyć; trzeba, byś samą siebie złożyła w ręce Maryi w ofierze i szczęśliwie w Niej znikła, by w Niej odnaleźć samego Boga. Kiedy Duch Święty zasadził w twojej duszy prawdziwe Drzewo Życia, jakim jest nabożeństwo, które ci objaśniłem, trzeba, byś dołożyła wszelkich starań, żeby je uprawiać, aby w swoim czasie przyniosło ci owoc. To nabożeństwo jest ziarnem gorczycznym, o którym mówi się w Ewangelii: będąc, jak się wydaje, najmniejszym ze wszystkich ziaren, przecież staje się wielką rośliną i wznosi swój pęd tak wysoko, iż ptaki niebieskie, to znaczy wybrani, gnieżdżą się w nim i odpoczywają w jego cieniu podczas słonecznego skwaru i ukrywają się tam przed dzikimi zwierzętami. (pkt 70. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

 

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, rozum i pamieć, weź moje talenty umiejeności, dary, wiedzę, pracę, relacje, wszystko to co mam i posiadam. Przyozdób to jak tylko Ty potrafisz i zanieś to wszystko przed tron Boga, bo z Jego ręki to wszystko pochodzi. Rozporzadzaj tym wszystkim aby stało się darem doskonałym i miłym Bogu. Rozporządzaj, bo Ty, Matko Najświętsza, doskonale znasz wolę i plan Boga wobec mnie. Znasz moje powołanie.

Przynieś mi tylko, o Pośredniczko, Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

64. Ziarno

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Jak przeróżne mogą być postawy człowieka wobec Boga i Jego Słowa.

Samo słuchanie Słowa, samo regularne czytanie, to dopiero początek drogi. Potrzeba jeszcze zaimplementować to Słowo w życiu przez konkretną odpowiedź i działania. Poprzez konkretną odpowiedź życiem. Jezus wchodzi do łodzi i SIADA. Zasiada na katedrze – jak nauczyciel – i naucza…

Jezus obserwuje, zna ludzkie serca, widzi ludzkie reakcje na Słowo Boga. Rozeznaje. Nie jest oderwany od codzienności człowieka. Przenika ludzkie myśli i serca – doświadcza ludzkich postaw.

Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej, na jeziorze, a cały tłum stał na brzegu jeziora. Nauczał ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: „Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno ziarno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na grunt skalisty, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz powschodzie słońca przypaliło się i uschło, bo nie miało korzenia. Inne padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i wydawały plon, wschodząc i rosnąc; a przynosiły plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. I dodał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!” A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść. On im odrzekł: „Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby „patrzyli uważnie, a nie widzieli, słuchali uważnie, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im odpuszczona wina”. I mówił im: „Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże więc zrozumiecie inne przypowieści? Siewca sieje słowo. A oto są ci, którzy są na drodze: u nich sieje się słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi Szatan i porywa słowo w nich zasiane. Podobnie zasiewem na gruncie skalistym są ci, którzy gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością, lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Potem gdy nastanie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to ci, którzy wprawdzie słuchają słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że pozostaje bezowocne. Wreszcie zasiani na ziemię żyzną są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. (Mk 4, 1-20)

Niezwykła jest ta odpowiedź Jezusa o tych, którzy słyszą a nie rozumieją, nie wierzą i nie nawracają się. Niezwykłe, że nawet Apostołowie nie rozumieją tej przypowieści… Słowo trzba powoli smakować, przeżuwać. Pozwolić mu działać. Wsłuchiwać sie w nie w Duchu Świętym, aż w końcu uda się je zrozumieć. Odnaleźć jego głębię i sens. Gdy raz je wydziobią ptaki to otworzyć się kolejny raz na zasiew. Gdy zagłuszą ciernie to znów. Gdy spali słońce, znów – jeszcze raz do Słowa. Jeszcze raz zasiać, aż w końcu spokojnie wykiełkuje. Potem podlewać sakramentami, by wzrastało. Podlewać łaską, ogrzewać w promieniach Adoracji. Gdy dojrzeje – wówczas wyda plon…

Ziemia żyzna to taka, która nie jest skażona, nie jest wyjałowiona. To ta, która jest pozbawiona zalążków chwastów, ocieniona, a nie spalona słońcem… Przygotowanie takiego gruntu wymaga przekopania tej roli. Wyrwania chwatów, napowietrzenia, użyźnienia, nawiezienia… Te czynności w świecie Ducha pomaga nam wykonać Matka. Ofiariwanie się Jej z wszystkim co mam sprawia że serce powoli staje się żyzne i gotowe obfitować w plonie, po zasianiu Słowa.

Nie proszę
o wizje czy objawienia ani
o upodobania lub przyjemności,
nawet te duchowe.

To Ty widzisz jasno, bez cienia;
Ty smakujesz w pełni, bez goryczy;
Ty triumfujesz w chwale po prawicy Twojego Syna w Niebie, bez najmniejszego upokorzenia;
Ty panujesz niepodzielnie nad aniołami i ludźmi, i złymi duchami, bez sprzeciwu;
i ostatecznie,
Ty sama według swej woli rozporządzasz całym bez wyjątku Bożym dobrem.

Oto, najświętsza Maryjo, najlepsza cząstka, którą Ci dał Pan i której nigdy nie zostaniesz pozbawiona – co jest źródłem mej wielkiej radości.

Co do mnie, nie pragnę innej cząstki jak tylko tej, która była Twoim udziałem:
wierzyć, niczego nie smakując ani nie widząc;
cierpieć z radością, bez pociechy stworzeń;
umierać nieustannie dla siebie, bez wytchnienia;
pracować usilnie dla Ciebie aż do śmierci, bez jakiejkolwiek korzyści, jako najnędzniejszy z twoich niewolników.

Jedyną łaską, o którą Cię proszę przez Twoje miłosierdzie, jest to, żebym każdego dnia i w każdej chwili mojego życia mówił po trzykroć:
Amen – wszystkiemu, coś uczyniła, kiedy żyłaś na ziemi;
Amen – wszystkiemu, co robisz teraz w Niebie;
Amen – wszystkiemu, co dokonujesz w mojej duszy ażebyś tylko Ty we mnie wysławiała Jezusa teraz i na wieki.
Amen!
(pkt 69. „Tajemnica Maryi”, św. Ludwik)

63. Niezwykła przemiana

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Dziś Kościół kieruje nasz wzrok na osobę Pawła. Człowiek który pałał żądzą – żądzą zabijania chrześcijan. Prześladuje chrześcijan. Jezus działa w jego życiu w neizwykły sposób. Objawia mu się i mówi – „dlaczego MNIE prześladujesz”

Paweł działał już po śmierci Jezusa. Jak mógłby Go prześladować?

Te słowa trzeba odczytywać w kontekście tego, że Jezus utożsamia się z Kościołem. Każdy z nas ochrzczonych jest członkiem mistycznego ciała Chrystusa. Jesteśmy w Niego wrośnięci, wszczepieni. Zespoleni w jedno. Jeśli ktoś nam robi krzywdę to robi też automatycznie krzywdę samemu Jezusowi!!!

Paweł jest gorliwy i szczery w tym co robi. Skuteczny i konsekwentny. Pragnei z całęgo serca służyć Bogu i pewnie nieraz szczerze się modlił do Boga w swym zaślepieniu, by Bóg pomógł mu oczyścić Izrael z chrześcijan. Szczere serce – nawet takie które trwa w błędzie – jest otwarte na interwencję Boga.

Jezus przedstawia się. A Paweł pyta co ma czynić – jak apostołowie nad Jeziorem. W minucie zmienia życie. Nawraca się. Już nigdy nie wrócił do tej drogi. Niezwykła jest łaska nawrócenia. Gdyby każdy z nas po odejściu od kratek konfesjonału doznał takiej przemiany. Nowe życie. Koniec ze starym. Popełniałem błedy ale od dziś jestem powołany do swiętości i tą świętosć będę relalizował w moim życiu.

Bez zwlekania. Paweł jest włączony w Chrystusa przez chrzest. Tak i każdy z nas po odejsciu od konfesjonału powraca do poczatku – do chrztu. Zawraca do tego niezwykłego sakramentu właczającego w Chrystusa…

Paweł powiedział do ludu: „Ja jestem Żydem, urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie. Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak cała starszyzna. Od nich otrzymałem też listy do braci i udałem się do Damaszku z zamiarem uwięzienia tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jerozolimy dla wymierzenia kary. W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?” Odpowiedziałem: „Kto jesteś, Panie”. Rzekł do mnie: „Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz”. Towarzysze zaś moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli. Powiedziałem więc: „Co mam czynić, Panie?” A Pan powiedział do mnie: „Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić”. Ponieważ zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez moich towarzyszy. Niejaki Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, przystąpił do mnie i powiedział: „Szawle, bracie, przejrzyj!” W tejże chwili spojrzałem na niego.On zaś powiedział: „Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!” (Dz 22, 3-16)

Każdy wszczepiony w tą winorośl Koscioła jest powołany do głoszenia Ewangelii. Do niesienia światu Dobrej Nowiny swoim życiem i postępowaniem. Uśmiechem. Ciepłem. Miłością… Tak poznawano chrześcijan: „patrzcie jak oni sie wzajemnie miłują…”. I to jest sedno codziennej prostej, ubogiej i pokornej Ewangelizacji. Życie Ewangelią na co dzień. Życie w łączności z Chrystusem, w radości i pokoju. W głebi relacji z Nim:

 Idźcie i głoście światu Ewangelię

Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki.

(Ps 117, 1-2)

Inna wielka prawda, którą poakzuje dzisiejsze Słowo – jest to, żę to Bóg robi pierwszy krok. To On wybiera. Zadaje pytanie padajace do głebi serca człowieka i czeka na odpowiedź. Daje człowiekowi wolnosć wyboru i odpowiedzi.

Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili. (Łk 4,18-19)

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”. (Mk 16, 15-18)

Wiara i chrzest to gwarant Zbawienia! Gdy zabraknie chrztu potrzeba wiary. To jest przestrzeń dla tych, którzy nigdy nie mieli możliwosci bycia ochrzczonym, ale w ich sercu wpisane jest prawo naturalne i mogą z wiarą za nim podążyć – nawet nie znajać imienia Boga.

Ale Brak wiary – czyli sprzecienie się Bogu. Odrzucenie bezpośrednie Boga, czy też odrzucenie tego prawa które On wpisał w ludzkie serca prowadzi człwieka do zguby.

Jak rozpoznać wiarę prawdziwą i żywą:

  • Oczyszczenie ze zła i grzechów – życie w łasce – wypędzenie złych duchów z życia
  • Nowe języki – nowe sposoby docierania do ludzi – rozeznawanie znaków czasu, życie w świecie ale z sercem i duchem zanurzonym w Bogu
  • Wężę będą brać do rąk – nie będą się bali przekroczyć granic swego strachu dla imienia Boga
  • Gdy wypiją co zatrutego, nie bedzie im szkodzić – choćby ich ludzie lżyli, obmawiali, znieważali, poili jadem, oni są zanurzeni w innej rzeczywistości. Przebaczają i idą dalej
  • a chorych kłaść bedą ręce i ci odzyskają zdrowie – będą się modlić wstawienniczo, troszczyć o zbawienie ludzi wokół. Troszczyć o zdrowie ciała i ducha.

To jest prawdziwa WIARA, KTÓRA EWANGELIZUJE…

Jak wiedzieć co robić?

Jak rozpoznać co czynić?

To jest łaska Boga. Może w tym pomóc Maryja – ona zawsze podążała za wolą Boga. Nie skalana grzechem.

Tą łaskę trzeba sobie wymodlić…

Bądź pozdrowiona, Maryjo, umiłowana Córko Ojca przedwiecznego;
bądź pozdrowiona, Maryjo, godna podziwu Matko Syna;
bądź pozdrowiona, Maryjo, najwierniejsza Oblubienico Ducha Świętego;
bądź pozdrowiona, Maryjo, moja najdroższa Matko, moja zachwycająca Pani i można Władczyni;
bądź pozdrowiona, moja radości, moja chwało, serce moje i duszo!

Z miłosierdzia jesteś cała dla mnie, a ja cały dla Ciebie z racji sprawiedliwości.

Ale nie jestem jeszcze na tyle: oddaję się Tobie na nowo cały jako niewolnik na wieki, nie zachowując niczego dla siebie ani dla nikogo. Jeżeli widzisz we mnie jeszcze cokolwiek, co nie należy do Ciebie, błagam Cię, abyś to ode mnie zabrała i stała się niepodzielną Panią mojej władzy; żebyś zniszczyła i wykorzeniła oraz unicestwiła w niej wszystko, co nie podoba się Bogi i abyś posiała, uprawiała i czyniła tam wszystko, co się Tobie spodoba.

Niech światło Twojej wiary rozprasza ciemności mego ducha;
niech Twoja głęboka pokora zajmie miejsce mojej pychy;
niech Twoje niezwykłe skupienie położy kres mej niespokojnej wyobraźni;
niechaj Twoje nieustanne widzenie Boga napełni moją pamięć Jego obecnością;
niechaj pożar miłości Serca Twojego moje rozpłomieni i rozpali jego letniość i chłód;
niech Twoje cnoty zajmą miejsce moich grzechów;
niechaj zasługi Twoje staną się u Boga moją ozdobą i ucieczką.

Na koniec, moja najdroższa i ukochana Matko, spraw, jeśli to możliwe,
bym nie miał już innego ducha prócz Twojego – dla poznania Jezusa Chrystusa i Jego boskich pragnień;
żebym nie miał już innej duszy – jak tylko Twoją – by wielbić i wysławiać Pana;
żebym nie miał już innego serca – prócz Twojego – bym mógł kochać Boga miłością czystą i żarliwą jak Ty.
(pkt 68. „Tajemnica Maryi” św. Ludwik)

Przejdź do paska narzędzi