Rozdawanie siebie – antyEgoimz

Jezus rozdaje siebie do cna. Nawet swoje ciało i krew jako pokarm dla ludzi. PRAWDZIWY pokarm, PRAWDZIWY napój. Taki pokarm, po którym gaśnie wszelkie duchowe łaknienie. Taki napój, który nasyca wszelkie ludzkie potrzeby i pargnienia.

Ale bez wiary jest to niesamowicie trudna i niezrozumiała nauka. Jezus rozdaje się do cna, co jest przeciwieństwem egoizmu. Rodaje siebie ale za zasłoną chleba i wina. By tą zasłonę przekroczyć, by zrozumieć że to na prawdę jego Ciało i Krew, potrzeba klucza WIARY. Wiara to wejśćie w coś niedotykalnego, wiara przekracza bariwry fizycznych zasłon.

Inaczej człowiek powie: „Trudna ta nauka”, obróci sie na pięcie i odejdzie…

DUCHA daje życie – CIAŁO NA NIC SIĘ ZDA. W Duchu człowiek żyje w PEŁNI – jest szczęśliwy i spełniony. Duch daje też wiarę i pozwala przekraczać zasłony. Duch obdarza łąską zrozumienia i łąską wiary.

ŁASKA od BOGA – to BÓG musi pociagnąć. Bóg musi człowieka porwać darem łaski. Darem wiary. Od Boga pochodzi WIARA!

DO KOGO MOŻNA PÓJŚĆ, jeśli tylko w JEZUSIE jest cała prawda. Tylko JEZUS ma SŁOWA ŻYCIA WICZNEGO.

W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem”. A wielu spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, mówiło: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: „To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą”. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą, i kto ma Go wydać. Rzekł więc: „Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca”. Od tego czasu wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: „Czyż i wy chcecie odejść?” Odpowiedział Mu Szymon Piotr: „Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że Ty jesteś Świętym Bożym”. (J 6, 55. 60-69)

Bóg nie pociąga też i nie daje łaski człowiekowi wbrew woli. Sznuje wolność człowieka i pozwala mu wybierać. Potrzeba ludzkiej deklaracji, pochodzącej z serca. Zawołania do Boga – CHCĘ ŁASKI WIARY. W całej mej wolności wybieram Ciebie Boże – wybieram drog wiary. PRZYMNÓŻ MI TEJ ŁASKI, PANIE:

Jozue zgromadził w Sychem wszystkie pokolenia Izraela. Wezwał też starszych Izraela, jego książąt, sędziów i zwierzchników, którzy się stawili przed Bogiem. Jozue przemówił wtedy do całego narodu: „Gdyby wam się nie podobało służyć Panu, rozstrzygnijcie dziś, komu służyć chcecie, czy bóstwom, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki, czy też bóstwom Amorytów, w których kraju zamieszkaliście. Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu”. Naród wówczas odrzekł tymi słowami: «Dalecy jesteśmy od tego, abyśmy mieli opuścić Pana, a służyć cudzym bogom. Czyż to nie Pan, Bóg nasz, wyprowadził nas i przodków naszych z ziemi egipskiej, z domu niewoli? Czyż nie On przed oczyma naszymi uczynił wielkie znaki i ochraniał nas przez całą drogę, którą szliśmy, i wśród wszystkich ludów, pomiędzy którymi przechodziliśmy? My również chcemy służyć Panu, bo On jest naszym Bogiem”. (Joz 24, 1-2a. 15-17. 18b)

Pójście za Bogiem przynosi pokój i radosć. Taki człowiek nie potrafi tego zachować dla siebie. Woła pośród ludzi swoimi wargami i swoim życiem:

Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Oczy Pana zwrócone na sprawiedliwych,
uszy Jego otwarte na ich wołanie.
Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.

Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.
Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.Liczne są nieszczęścia, które cierpi sprawiedliwy,
ale Pan go ze wszystkich wybawia.
On czuwa nad każdą jego kością
i żadna z nich nie zostanie złamana.

Zło sprowadza śmierć na grzesznika,
wrogów sprawiedliwego spotka kara.
Pan odkupi dusze sług swoich,
nie zazna kary, kto się do Niego ucieka.
(Ps 34 (33), 2-3. 16-17. 18-19. 20-21. 22-23)

Owocem wiary są relacje pokazujące relację Trójcy Świętej – zwłaszcza w małżeństwie. MIŁOŚĆ MAŁŻEŃSKA – to OBRAZ MIŁOŚCI TRÓJCY! To wielkie wyzwanie i powołanie. Zwłaszcza dziś, gdy ta miłość jest tak atakowana, tak krucha, nietrwała. Gdy zagraża jej tyle egoizmu ze strony małżonków. Egoizmu w który wpycha świat. JEDNOŚĆ! Owocem głebokiej miłości małżeńskiej jest niezrozerwalana jedność płynąca z małżeńskiej miłości…

Bracia: Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła: On – Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom – we wszystkim. Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu sobie przedstawić Kościół jako chwalebny, niemający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. (Ef 5, 21-32)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją i pamięć, weź mój rozum, małżeństwo, relację, wszystko co mam i posiadam. Wszystko to pochodzi z ręki Boga. Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej miłości, pokory i służby. Ty MAMO, która znasz wolę Ojca, rozporządzaj tym wszystkim. Spraw by owocowało, by było odblaskiem Boga w świecie. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą. Łaskę wiary, łąskę Jedności małżeńskiej.

Droga do królestwa prowadzi przez UBÓSTWO

Jezus powiedział do swoich uczniów:” Zaprawdę, powiadam wam: Bogatemu trudno będzie wejść do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”. Gdy uczniowie to usłyszeli, bardzo się przerazili i pytali:” Któż więc może być zbawiony?” Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe”. Wtedy Piotr rzekł do Niego: ” Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?” Jezus zaś rzekł do nich: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”. (Mt 19, 23-30)

U ludzi to niemożliwe, ale u Boga możliwe. Na tym właśnie polega problem BOGACTWA, o którym mówi Jezus. Bogactwa które pokazali też uczniowie. Jak człowiek może się zbawić!!! Jak może sobie „zarobić” na luksus zbawienia. To bogactwo o którym mówi Jezus to patrzenie na życie jako na świat rzeczy, umiejetności, talentów, które JA SAM SWOIMI SIŁAMI osbie wypracowałem. One są moje. One należą do mojego skarbca, bo JA SAM….

Z taką postawą nie idzie się ku zbawieniu.

Pierwszym krokiem do ZBAWIENIA jest uznanie że to nei ja sam. Że to BÓG MI TO DAŁ. Dał mi każdy oddech, każdą kroplę krwi, każdy włos, myśl. Postawił mnie w tym miejscu, dał się urodzić, dał takich rodziców, wychowawców i talenty. Od Niego to wszystko pochodzi a ja tylko ejstem Jego sługą i współpracownikiem.

Piotr targuje się z Jezusem. Zainwestowałem wszystko co mam w Ciebie Jezu. Jaki ejst zwrot z takiej inwestycji. Właściwy początek i właściwa perspektywa. Gdy poświecisz to co posiadasz, gdy oddasz to Bogu, On to pomnoży. Jezus pokazuje, że największym przywiązaniem jest relacja do innych ludzi, że najtrudniej tutaj oddać coś Bogu. Najpierw wymienia ludzi, a na samym końcu majątek finansowy.

Weź Mamo i przyjmij całą wolnosć moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź to wszystko co mam i posiadam, z ręki Boga WSZYSTKO TO POCHODZI. JEMU TO PRAGNĘ ODDAĆ. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę o one w zupełnosći mi wystarczą.

Wszytko, co mam jest z ręki Boga

Do takiej postawy wzywa dziś Ewangelia. Do prawdziwego ubóstwa. Mogę być zamożnym człowiekiem i być ubogim przed Bogiem. Mogę być żebrakuem na ulicy i zachowywać się jak mlodzieniec z Ewangelii.

Uznać, że nie mam nic swojego. Wszystko, co mam i posiadam jest z ręki Boga. Jezus chciał pokazać postawę serca. Gotowość na wypełnienie woli Boga. Na FIAT na wzór Maryi.

Młodzieniec ma swiat swoich osiągnięć i posiadania. Ma też świat religijności. Stoi każdą z nóg gdzieś indziej. Nie uznał, że to, co posiada pochodzi od Boga. To rozdarcie wykorzystuje zły duch. Pociąga i zwìązuje serce z tym co materialne i wciąga w smutek!

On chce odciągnąć od Boga i wprowadzić w rozpacz.

Pewien człowiek podszedł do Jezusa i zapytał: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” Odpowiedział mu: „Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania”. Zapytał Go: „Które?” Jezus odpowiedział: „Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego”. Odrzekł Mu młodzieniec: ” Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?” Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. (Mt 19, 16-22)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Wež to wszystko, co mam i posiadam. Uznaję że wszystko to pochodzi z ręki Boga. Ztych Jego darów chcę Jemu złożyć ofiarę. Ty Mamo, która znasz Jego wolę rozporządzaj tym wszystkim. Przygotuj to jako ofiarę miłą Bogu. Przynieś mi tylko Miłość i łaskę a to w zupełności mi wystarczy.

 

Człowiek stworzony po to, by wielbic Boga

Taki jest cel kazdego czlowieka na Ziemi. Maryja, wyniesiona do godności Krolowej Nieba i Ziemi. Wlaśnie Ona wielbi Boga swoim życiem, swoimi wyborami, sposobem w jaki odpowiada Bogu na Jego wezwanie i wołanie.

Słucha Boga. Jest otwarta na Jego głos, na glos Anioła. Bog wzywa Ja do rzeczy qielkich bezpośrednio i ona odpowiada Tak.

Odpowiada Bogu konkretnie i nie cofa swej decyzji. Idzie cała w to, co Bóg Jej proponuje.

Ale w innych sprawach także rozeznaje co jest lepsze, co jest „ku większej chwale” ku Milości. Nie musiala iść do Ain Karim do Elżbiety. Rozeznała jednak w sercu że to będzie ku chwale Boga.

To u progu domu Elżbiety wyśpiewuje swój hymn uwielbienia.

Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”. Wtedy Maryja rzekła: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy. Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia. Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. święte jest Jego imię, A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, co się Go boją. Okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych. Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił. Ujął się za swoim sługą, Izraelem, pomny na swe miłosierdzie. Jak przyobiecał naszym ojcom, Abrahamowi i jego potomstwu na wieki”. Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu. (Łk 1, 39-56)

Św Ignacy podaje drogę dokonywania wyborów w życiu. Możliwe że patrzył w Nią jako we wzór Tej, ktora podążała zawsze za glosem Boga…

Co jeśli czlowiek wybrał w ważnej sprawie w sposób nieuporzadkowany. Pozostaje rozmowa z Bogiem – pelna pokory i stawania w prawdzie. Życie w zgodzie z tym wyborem. Kazdy sakrament uzdalnia łaskami do życia na drodze, którą się podąża. Cżlowiek świadom swego wyboru powinien się modlić, pokutować i starać się być jak najlepszym na drodze, którą podjął.

Maryja poszla drogą macierzyństwa, małżeństwa. Cała ta rodzina jest święta. Ona i Jej mąż Józef. Razem wychowywali Syna Boga – Świętego Świętych – Jezusa. Poszła za tym, gdzie Bóg ją zawołał.

Gdy człowiek postawi coś wyżej niż Boga, wówczas zly duch to wykorzystuje i odwodzi czlowieka od pójscia za głosem Boga. Tak było w przypadku bogatego młodzieńca z Ewagelii. Jezus go zawołał, ale ten nie chciał poświęcić swych bogactw dla Jezusa. Postawił je wyżej niż głos Boga. Może odlożył pójście za Jezusem na później… Ale cechą nie podjecia wołanoa Boga jest SMUTEK. Cechą pójścia za Bogiem jest radość. Szczególnie ta wewnętrzna ale nieraz uzewnętrzniona jak w dzisiejszej Ewangelii, gdy Maryja z radoscią śpiewa, Elżbieta się raduje, a Jan tańczy. Czy też w historii Dawida sprowadzającego Arkę i tańczącego…

Bóg jest większy od ludzkich wyborów. Tylko On potrafi przemienić smutek ludzkich błędów w radość świetego życia.

Taki jest też klima Apokalipsy. Nadzieja. Duch Boży nigdy czlowieka nie pogrąża. Wskazuje mu drogę ku uwolnieniu i radości. Czssto jest to kręta i wąska ścieżka ale zawsze KU GÓRZE.

W Apokalipsie – niby klęska, koniec, porażka – a jednak to nowy wielki poczatek Zbawienia!

Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego świątyni. Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. Ukazał się też inny znak na niebie: Oto wielki Smok ognisty; ma siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach siedem diademów. Ogon jego zmiata trzecią część gwiazd z nieba i rzucił je na ziemię. Smok stanął przed mającą urodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej Dziecko. I porodziła syna – mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną. Dziecko jej zostało porwane do Boga i do Jego tronu. Niewiasta zaś zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca” (Ap 11, 19a; 12, 1. 3-6a. 10ab)

Wniebowzieta Mamo, weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twe ręce. Ty, Mamo, tym rozporządzaj. Przygotuj to jako dar doakonaly na ołtarz Boga w Niebie. Przynieś mi tylko Milość i Łaskę a one w zupelności mi wystarczą.

Przebaczenie – w Biblii: rzeczownik niepoliczalny

Jest w człowieku cały czas chęć targowania się z Bogiem. Ile muszę zapłacić żeby mieć ubezpieczenie na Niebo i potem mieć możliwość spokojnego oddawania się życiu bez ograniczeń. To jedna z postaw która wywołałą furię Jezusa. To właśnie czynienie z domu Boga targowiska, gdzie wszystko ma swoją cenę – nawet przychylność Boga – doprowadziła do tego, że Jezus zdemolował targowisko w świątyni. Podobny jest punkt wyjścia w dyskusji Piotra z Jezsem dziś w Ewangelii.

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?” Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”. Gdy Jezus dokończył tych mów, opuścił Galileę i przeniósł się w granice Judei za Jordan. (Mt 18, 21 – 19, 1)

Nauka Jezusa jest zupełeni inna. Odwrotna do myślenia o targowaniu się z Bogiem. Jezus mówi właśnie, że OSTATNI będą pierwszymi. Że KTO WYTRWA DO KOŃCA…

Tu nie ma ubezpieczenia. Progu dobra powyżej którego już wszystko jest zapewnione i nie można spaść w dół. Owszem ćwiczenie się w dobrym. Praktykowanie dobra latami. Pielęgnowanie życia modlitwy pozwala wyćwiczyć duszę, by ostatnich chwilach życia nie zaprzepaściłą wszystkiego. Życie sakramentami uwrażliwia na pokusy i uwydatnia ich wpływ na człowieka. Pozwala się chronić. Dlatego też postawa że nawrócę się na koniec życia – jeszcze starczy mi czasu – też jest wysoce niebezpieczna duchowo.

Jezus wzywa swoich słcuhaczy do codziennego, mozolnego wspinania się na szczyt Góry – która nosi nazwę Zbawienie. Pokazuje nam, że z Jego strony zawsze otrzymamy pomoc i łaskę przebaczenia. Zaczynać należy do swojego serca. Ale też nie targować się z Bogiem. Być przejrzystym. Tak jak miłosierdzia doświadczam za darmo w Spowiedzi Świętej, tak i ja ma być Kapłanem na mocy Chrztu, gdy ktoś przychodzi do mnie po „rozgrzeszenie”. Przebaczyć z serca.

Jako chrześcijanin, świadomy zła, muszę też być swiadom, że moje grzechy mogą nieść w sobie dużo większy ciężar niż osób które są dalej od Kościołą lub poza nim. To co Bóg mi wybacza może nieść w sobie dużo większy ciężar grzechu, niż nieświadome działanie drugiego człowieka wobec mnie. Człowieka, który może nawet nie rozumie, że uczynił coś złego mnie i Bogu. Te same czyny mogą mieć zupełnie różny ciężar. Zależy do świadomosći i duchowej dojrzełości człowieka. Od Intencji. To jest czynnik rozróżniajaćy ciężar grzechu.

Jeszcze innym aspektem jest to, że tylko Bóg widzi serce człowieka i tylko On może SPRAWIEDLIWIE OSĄDZIĆ I UKARAĆ. Człowiek, który stawia siebie w tej roli staje się BAŁWOCHWALCĄ. Wchodzi w SPIRALĘ GRZECHÓW.

Siedemdziesiąt Siedem razy – ZAWSZE PRZEBACZAĆ I ZOSTAWIĆ BOGU ZBADANIE INTENCJI SERCA TEG, KTO WOBEC MNIE ZAWINIŁ I ROZLICZENIE RACHUNKU KRZYWD. Tylko Bóg zna historię winowajcy, zna intencje serca, wie jaki procent decyzji o złu był w pełni dobrowolny i intencjonalny. Żaden człowiek nie ejst w stanie tego ocenić.

Ostatni aspekt który można zobaczyć w tym słowie to ŚWIADECTWO. Postawa bohatera przypowieści – zgorszyła WSPÓŁSŁUGI! Zasmuciła ich… Ten człowiek złożył złe świadectwo. Jednak Ci ludzie się nie mścili. Poszli i opowiedzieli swój ból i żal Panu… Gdy ktoś mnie zgorszy, skrzywdzi, zrani – to właśnie od rozmowy z Panem powinienem zacząć!

Weź Mamo i pryjmij całą wolnosć moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam, z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twe Matczyne ręce. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca wobec mnie, rozporządzaj tym wszystkim. Pośredniczko, przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

 

Sami, osobno, na Taborze

Jezus zabiera ich z codzienności. Idzie z nimi w przestrzeń odosobnienia, oddzielenia, samotności. On wybiera. To jezus wybrał tych uczniów, wybrał czas i miejsce. To On jest architektem Przemienienia.

Każdy z nas wchodzi na Tabor w każdej Eucharystii. Tylko malo kto uświadamia sobie gdzie jest i co się dzieje. Rozproszone myśli, rutynowo wypowiadane słowa. Czasem bez ładu, składu i sensu – jak Apostołowie.

Gdy odkryje się Tabor. Doświadczy się spotkania z panem to człowiek chciałby rozbić tam namiot. ale Eucharystia ma swóh rytm i czas i rozszyla

 

MB21.12 Pokarm dla ducha

Szukamy Jezusa, próbujemy Go przekupić modlitwami, prosimy o rzeczy materialne. O pokarm codzienny. Czy jednak poszukujemy pokarmu dla ducha. Jest pokarm który niszczeje, pokarm kariery, zdobyczy, materialnych spraw i rzeczy. Pokarm którego zdobywanie pochłania lwią część naszego życia. A jest też pokarm, który nigdy nie niszczeje, jest wieczny. Pokarm który daje ukojenie głodów serca, tych najbardziej palacych. Daje szczęście, pokój, ukojenie w upale codziennego krzyża. Pokarm, który jest bezcenny.

Aby skosztować tego pokarmu potrzeba: „…abyście wierzyli w Tego, którego On posłał”. Tylko tyle i aż tyle.

Niezwykłe są osoby z Ewangelii. Rozmawiają z Jezusem o pokarmie cielesnym i duchowym i ciągle – ciągle –  próbują Go podejść by dał im znak – ot na przykłąd darmowe jedzenie z Nieba – jedzeni dla ciała! Jaki nam dasz znak. Ojcowie dostali chlebz  nieba. A ty co dasz… Pytają JEzusa – który da nam swoje Ciało jako prawdziwy chleb z Nieba. W końcu otwierają się na rzeczywistosc nadprzyrodzoną: „Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!”.

CHlebem z Nieba jest Jezus: „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”.

Kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że na brzegu jeziora nie ma Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: „Rabbi, kiedy tu przybyłeś?” W odpowiedzi rzekł im Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec”. Oni zaś rzekli do Niego: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?” Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: „Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał”. Rzekli do Niego: „Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba””. Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu”. Rzekli więc do Niego: „Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!” Odpowiedział im Jezus: „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”. (J 6, 24-35)

Ta obecność Ciałą Pańskeigo w nas powinna być źródłem ogromnej radośći. NAjdobitniej pokazuje to Maryja odwiedzająca Elżbietę. Ona – żywa MOnstrancja – niesie w swoim łonie żywego Jezusa. Wchodzi w rzeczywistość, która będzie naszym udziałem po Jego Zmartwychwstaniu. Maryja idzie o wiele dalej – staje się Arką Przymierza. Przynosi przeogromną radosć wchodząc w swiat i niosąc światu Jezusa. Widać to w tańcu św. Jana w łonie Elżbiety. WIdać to w przywitaniu Maryi przez Elżbietę. Widać to w hymnie radosci, który śpiewa Maryja – w pełni świadoma tego, jakiej ogormnej ąłski doswiadcza. Te osoby karmią się pokarmem nadprzyrodzonym. Karmią się pokarmem duchowym – który daleko więcej znaczy niż ten powszedni.

MAryja jest odbiciem starotestamentalnej Arki Przymierza Magnificat można zobaczyć w radosći Dawida. WIdać tu też że pokarm dla ciała pochodzi od Pana – jest owocem uwielbienia. Każdy dostał tyle i potrzebowł, aby posilić także swe ciało. Mikal postawiłą wyżej splendor królewski, gondność ziemską anizeli wuielbienie Boga. Zamkneła się na Boga i jego łaskę. Doświadczyła wielkiego cierpienia bezdzietności – cierpienia które było ponieką jej wyborem. Wyborem świata materialnego ponad głębią ducha…

Doniesiono królowi Dawidowi: «Pan obdarzył błogosławieństwem rodzinę Obed-Edoma i całe jego mienie z powodu Arki Bożej». Poszedł więc Dawid i sprowadził z wielką radością Arkę Bożą z domu Obed-Edoma do Miasta Dawidowego. Ilekroć niosący Arkę Pańską postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a ubrany był w lniany efod. Dawid wraz z całym domem izraelskim prowadził Arkę Pańską, wśród radosnych okrzyków i grania na rogach.
Kiedy Arka Pańska przybyła do Miasta Dawidowego, Mikal, córka Saula, wyglądała przez okno i ujrzała króla Dawida, jak podskakiwał i tańczył przed Panem: wtedy wzgardziła nim w sercu.
Przyniesioną więc Arkę Pańską ustawiono na przeznaczonym na to miejscu w środku Namiotu, który rozpiął dla niej Dawid, po czym Dawid złożył przed Panem całopalenia i ofiary biesiadne. Kiedy Dawid skończył składanie całopaleń i ofiar biesiadnych, pobłogosławił lud w imieniu Pana Zastępów. Dokonał potem podziału między cały naród, między cały tłum Izraela, między mężczyzn i kobiety: dla każdego po jednym bochenku chleba, po kawałku mięsa i placku z rodzynkami. Potem wszyscy ludzie udali się do swych domów.
Wrócił Dawid, aby wnieść błogosławieństwo do swego domu. Wyszła ku niemu Mikal, córka Saula, i powiedziała: «O, jak to wsławił się dzisiaj król izraelski, który się obnażył na oczach niewolnic sług swoich, tak jak się pokazać może ktoś niepoważny». Dawid odpowiedział Mikal: «Przed Panem, który wybrał mnie zamiast ojca twego i całej twej rodziny i ustanowił mnie wodzem ludu Pańskiego, Izraela, przed Panem będę tańczył. I upokorzyłbym się jeszcze bardziej. Choćbym miał się poniżyć w twoich oczach, to u niewolnic, o których mówisz, sławę bym jeszcze zyskał».
Mikal, córka Saula, była bezdzietna aż do czasu swej śmierci. (2Sm 6,12-23)

Radośc Dawida widać wręcz dosłownie w scenie nawiedzenia:

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana».

Wtedy Maryja rzekła:
«Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.
Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,
gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
Święte jest Jego imię –
a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją.
On przejawia moc ramienia swego,
rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.
Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia.
Ujął się za sługą swoim, Izraelem,
pomny na miłosierdzie swoje –
jak przyobiecał naszym ojcom –
na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki».
Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu. (Łk 1,39-56)

Nawet gdy spojrzy się na historię Izraela na pustyni. Manna nie jest dana jako bogactwo. Bóg pragnie by oni przeszli Exodus. Dostają każdego dnia tyle ile potrzeba by żyli i najedli się. Ale zakazuje im gromadzenia, zkupiania się na pokarmie doczesnym. PRagnie by wykorzystali czas pustyni na oczyszczenie serc.

Izrael  także tutaj próbuje Boga prezkupić, mówi dośc wybujałe i bzdurne słowa. Że w Egipcie zasiadali przy garnkach pełnych mięsa. Jako niewolnicy przymierali głodem i pracowali ponad siły. Chleb do syta – wątpliwe by Egipt był tak szczodry wobec niewolników. Wiązali raczej ledwie koniec z końcem. A tu dobry Bóg nie da im umrzeć – a jednak oni woleliby wrócić w siat materialny – gdzie mogli postawić na swój spryt i przebiegłość. Tu na pustyni muszą się zdać w 100% na Boga.

Cel manny i drogi przez pustynię jest wypowiedziany wprost przez autora natchnionego. Czy ten lud UWIERZY i pójdzie za głosem Boga?

„Oto ześlę wam chleb z nieba, jak deszcz. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie”

Ta historia niezwykle koresponduje do naszej codzienności. Naszych wyobrażeń o tym jak samo sobie potrafimy poradzić ze wszystkim. Do naszego pojęcia o samozaspokojeniu i samowystarczalności…

Na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów zaczęło szemrać przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi. Izraelici mówili im: „Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzie zasiadaliśmy przed garnkami mięsa i jadaliśmy chleb do syta! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem zamorzyć całą tę rzeszę”. Pan powiedział wówczas do Mojżesza: „Oto ześlę wam chleb z nieba, jak deszcz. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie”. „Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem”. Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu. Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi. Na widok tego Izraelici pytali się wzajemnie: „Co to jest?” – gdyż nie wiedzieli, co to było. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: „To jest chleb, który daje wam Pan na pokarm”. (Wj 16, 2-4. 12-15)

Ale to PAN obdarza pokarmem z Nieba! ON – PAN! I to trzeba ogłaszać:

Pokarmem z nieba Pan swój lud obdarzył

To, co usłyszeliśmy i poznaliśmy,
i co nam opowiedzieli nasi ojcowie,
opowiemy przyszłemu pokoleniu,
chwałę Pana i Jego potęgę.

On z góry wydał rozkaz chmurom
i bramę nieba otworzył.
Jak deszcz spuścił mannę do jedzenia,
podarował im chleb niebieski.

Spożywał człowiek chleb aniołów,
Bóg zesłał im pokarm do syta.
Wprowadził ich do ziemi swej świętej,
na górę, którą zdobyła Jego prawica.
(Ps 78 (77), 3 i 4bc. 23-24. 25 i 54)

CAłosć w konkretnych i jasnych słowach podsumowuje autor listu do Efezjan. Wyzbyć się próżnego myślenia i przylgnąć do Boga. Narodzić się do nowego życia – życia w duchu – a życie w ciele będzie zapewnione – Bóg się o nas zatroszczy.

Bracia: To mówię i zaklinam się na Pana, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie z ich próżnym myśleniem. Wy zaś nie tak nauczyliście się Chrystusa. Słyszeliście przecież o Nim i zostaliście pouczeni w Nim, zgodnie z prawdą, jaka jest w Jezusie, że – co się tyczy poprzedniego sposobu życia – trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec się w człowieka nowego, stworzonego na obraz Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości. (Ef 4, 17. 20-24)

Oddać całych siebie BOgu. Wszystko co się ma i posiada i zapragnać pokarmu ducha. Do tego prowadzą prawdziwe drogi rozwoju duchowego…

Mamo, która odwiedziałaś świętą Elżbietę nisąc w swym łonie Jezusa. Mamo, która Pokazałaś ogorm radosći z pełnienia woli Boga. Ze stawiania Miłosći ponad swoje Ja. Weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamiec  rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Kształtuj moje życie. Rozporządzaj tym wszystkim wedługo woli Boga którą Ty Mamo znasz. Uznaję że to wszystko pochodzi z ręki Boga i pragnę to oddać Bogau przez Twe matczyne dłonie. Uczyń z tego daru ofiarę miłą BOgu, na JEgo ołtarz w Niebie.

Pośredniczko łąsk, Ty która przynosisz Jezusa i pieśnia UWielbienia na ustach. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę tak jak przyniosłaś je do domu Zachariasza, Elżbiety i Jana.

Pomóż mi Mamo być świętym – prowadź mnie przez mój Exodus. Lecz moje serce z buntu. Ucz pokory i wiary. Ucz spełniania Bożych przykazań i  życia w łasce. Amen.

Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. (Mt 4, 4b)

MB21.11 Matka Emmanuela

Bóg daje zapowiedzi. Tak jak zapowiadał Jezusa ustami proroków, tak samo od początku zapowiadał Niewiastę, która zgniecie głowę węża – Szatana.

Rola tej Niewiasty klaruje się w Starym Testamencie – krok po kroku…

Izajasz i Micheasz zapowiadają Ją jako Matkę Emmanuela – Dziewiczą Matkę.

Wtedy rzekł [Izajasz]:
«Słuchajcie więc, domu Dawidowy:
Czyż mało wam
naprzykrzać się ludziom,
iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu?
Dlatego Pan sam da wam znak:
Oto Panna pocznie i porodzi Syna,
i nazwie Go imieniem Emmanuel.
Śmietanę i miód spożywać będzie,
aż się nauczy odrzucać zło, a wybierać dobro. (Iz 7,13-15)

Podobnie mówi Micheasz:

A ty, Betlejem Efrata,
najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich!
Z ciebie mi wyjdzie
Ten, który będzie władał w Izraelu,
a pochodzenie Jego od początku,
od dni wieczności.
Przeto [Pan] wyda ich aż do czasu,
kiedy porodzi mająca porodzić.
Wtedy reszta braci Jego powróci
do synów Izraela.
Powstanie On i paść będzie mocą Pańską,
w majestacie imienia Pana Boga swego.
Osiądą wtedy, bo odtąd rozciągnie swą potęgę
aż po krańce ziemi.
A Ten będzie pokojem.
Jeśli Asyria wtargnie do naszego kraju,
jeśli stąpać będzie po naszych pałacach,
wzbudzimy przeciw niej siedmiu pasterzy
i ośmiu książąt ludu.
I będą paść kraj Asyrii mieczem,
a kraj Nimroda pałaszem.
Tak ocali On nas od Asyrii,
gdy ona wtargnie do naszego kraju,
gdy stąpać będzie w naszych granicach. (Mi 5,1-4)

Niezwykłe jest to jak Maryja, dziewcza Matka wypełnia te proroctwa przynosząc śwaitu Zbawiciela w Betlejem i wychowujac go razem z Józefem do rozpoznawania dobra i zła…

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego.Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: „Bóg z nami”. (Mt 1,18-23)

Czy też obszerniejszy fragment u Łukasza:

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.
W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami:
«Chwała Bogu na wysokościach,
a na ziemi pokój
ludziom Jego upodobania».
Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki]. (Łk 2,1-21)

 

Jak ziarnko pyłu podobne do innych

Każdy z nas wychodzi z łona matki podobny. Każdy ma podobne możliwości. Nagi, bez środków do życia, zależny całkowicie od innych…

Tak też jest z drogą wiary. Nagie małe ziarnko. Żeby cokolwiek mogło się zadziać potrzebuje najpierw opieki. Zasiania. Troski ogrodnika o podlewanie. Osłaniania. POtem roślinka zaczyna wzrastać i nabierać duchowych sił. Już potrafi sobie poradzić, ma system korzeniowy – może jeszcze nieporadny. Wiotkie gałązki nad ziemią i może paść ofiarą zwierząt. Wciąż Ogrodnik jest potrzebny. I będzie potrzebny do końca życia rośliny. By opryskać gdy przyjdzie choroba. Odpiłować nadłamana gałęzie i zasklepić maścią ogrodniczą by nie wdałą się choroba. By prześwietlić i oczyścić koronę, by drzewo lepiej owocowało.

W świecie indywidualistów, gdzie kult jednostki – SAMEGO SIEBIE – przybrał niesamowite rozzmiary – zaczyna się odrzucać Ogrodnika. Boską troskę. Pewność tego, że On zawsze jest gotów pomóc. I zaczynają rosnąć zniekształcone, powyginane, drzewka. Część w młodym wieku sama podcina sobie korzenie przez samobójstwo nie wytrzymujac trudu codzienności…

Każdy z nas wzrasta w KRÓLESTWIE BOGA – OGRODNIKA. Najlepszego Taty, który tak mocno pragnie się nami opiekować. I to od nas zależy czy poddamy się pod jego troskliwą opiekę, czy będziemy próbowali zrobić wszystko usilnie sami – gubiąc z oczu świadomość, że jesteśmy ejdnymz  wielu drzewek. Każde inne, ale tylko razem mogą utworzyć sad, mogą się wzajemnie osłaniać od wiatru. Mogą przyciągać owady, które bedą zapylały kwiaty i tylko razem możemy prawdziwie i obficie owocować…

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, większe jest od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki podniebne przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach”. Powiedział im inną przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło”. To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: „Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata”. (Mt 13, 31-35)

Kropla zaczynu. Odrobina dobroczynnych bakterii i całe ciasto zaczyna się zakwaszać… To neż niesamowita prawda o Królestwe Boga. Mówi, że każdy może ma niewiele. Mogłoby się wydawać że nic, ale jest to wystarczajaća ilosć miłości, by zarazić całą okolicę, a może i świat. By „zakwasić” Miłością tony ciasta. Zakwasy w wielu piekarniach są od dziesiatek lat. Ciągle się dzielą.

Zakwas ma też tą cechę, zę gdy się nie dzieli. Gdy bedzie trzymany w lodówce przez długi czas – TO UMRZE! Musi być regularnie mieszany ze świeżym ciastem by się nakarmił cukrem z mąki. Popracował duchowo. Potem znó można oderwać odrobinę z ciasta i schować na jakiś czas, by „ODPOCZĄŁ”.

Takie zwykłe i proste to się wydaje – ale tyle spokoju i pokoju jest w takim życiu. Poczucia sensu i celu. Poczucia spełnienia. Bo nasz Pan jest dobry i pragnie szczęścia człowieka:

Nasz Pan jest dobry, chwalcie Go na wieki

U stóp Horebu zrobili cielca
i pokłon oddawali bożkowi ulanemu ze złota.
Zamienili swą Chwałę
na podobieństwo cielca jedzącego siano.

Zapomnieli o Bogu, który ich ocalił,
który wielkich rzeczy dokonał w Egipcie,
rzeczy przedziwnych w krainie Chamitów,
zdumiewających nad Morzem Czerwonym.

Postanowił ich zatem wytracić,
gdyby nie Mojżesz, Jego wybraniec.
On wstawił się do Niego,
aby odwrócić Jego gniew niszczący.
(Ps 106 (105), 19-20. 21-22. 23)

Słuchać Boga a nie uciekać w bałwochwalstwo – to jest włąściwa droga. DROGA SZCZĘŚCIA…

Mojżesz zszedł z góry z dwiema tablicami Świadectwa w swym ręku, a tablice były zapisane po obu stronach, zapisane na jednej i na drugiej stronie. Tablice te były dziełem Bożym, a pismo na nich było pismem Boga wyrytym na tablicach. A Jozue, usłyszawszy odgłos okrzyków ludu, powiedział do Mojżesza: „W obozie rozlegają się okrzyki wojenne”. On zaś odpowiedział: „To nie głos pieśni zwycięstwa ani głos klęski, lecz słyszę pieśni dwóch chórów”. A Mojżesz przybliżył się do obozu i ujrzał cielca i tańce. Zapłonął wówczas Mojżesz gniewem i rzucił z rąk swoich tablice, i potłukł je u podnóża góry. A porwawszy cielca, którego uczynili, spalił go w ogniu, starł na proch, rozsypał w wodzie i kazał ją pić Izraelitom. I powiedział Mojżesz do Aarona: „Cóż ci uczynił ten lud, że sprowadziłeś na niego tak wielki grzech?” Aaron odpowiedział: „Niech się mój pan nie unosi na mnie gniewem, bo wiesz sam, że ten lud jest skłonny do złego. Powiedzieli do mnie: Uczyń nam boga, który by szedł przed nami, bo nie wiemy, co się stało z Mojżeszem, z tym mężem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej. Wtedy rzekłem do nich: Kto ma złoto, niech je zdejmie z siebie. I złożyli mi je, i wrzuciłem je w ogień, i tak powstał cielec”. Nazajutrz zaś tak powiedział Mojżesz do ludu: „Popełniliście ciężki grzech; ale teraz wstąpię do Pana, może otrzymam przebaczenie waszego grzechu”. I poszedł Mojżesz do Pana, i powiedział: „Oto niestety lud ten dopuścił się wielkiego grzechu. Sporządzili sobie boga ze złota. Przebacz jednak im ten grzech! A jeśli nie, to wymaż mnie natychmiast z Twej księgi, którą napisałeś”. Pan powiedział do Mojżesza: „Tylko tego, który zgrzeszył przeciw Mnie, wymażę z mojej księgi. Idź teraz i prowadź ten lud, gdzie ci rozkazałem, a mój anioł pójdzie przed tobą. A w dniu mojej kary ukarzę ich za ich grzech”. (Wj 32, 15-24. 30-34)

Mamo, weź i pryjmij całą wolność moją, wole moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej miłosći i pokory Ty Mamo, która znasz wolę Boga, rozporządzaj tym wszystkim i przygotuj jako dar doskonały na ołtarz Boga w Nebie. Przynieś mi tylko Miłość i Łąskę a one w zupełności mi wystarczą.

Jezus zapraszający do współpracy przy cudzie

Nic prócz deszczu nie skapuje z Nieba. Bóg jest Wszechmocny, może uczynić wszystko. Może dać człowiekowi wszystko czego zapragnie. Na szczęście Bóg jest też Miłością i nie da człowiekowi czegoś, co wprowadzi w pychę, wyniosłość, czy grzech.

Jezus dziś pokazuje, że wielkie cuda dzieją się z inicjatywy Boga. Bóg troszczy się o życie i wykarmienie tych, którzy karmią się Słowem Bożym. Robi to w niezwykły sposób. Gdy chodził po ziemi pytał uczniów – jak wykarmimy ten lud? Lud na pustyni – idący za Słowem Boga. Apostołowie – żydzi – znali historię Mojżesza – znali Exodus. Wiedzieli, że Bóg może dać mannę, przepiórki z nieba… Ale czy tak na prawdę wierzyli, że teraz, przy Jezusie, w tej chwili coś takiego może się wydarzyć. Ewangelista nawet zaznacza w pierwszych słowach, że tłum szedł za Jezusem ze względu na WIELKIE ZNAKI…! Czyżby ci, którzy byli najbliżej Jezusa ich nie widzieli!? Powątpiewali o nich?

Znali historię Elizeusza:

Pewien człowiek przyszedł z Baal-Szalisza, przynosząc mężowi Bożemu, Elizeuszowi, chleb z pierwocin, dwadzieścia chlebów jęczmiennych i świeże zboże w worku. On zaś rozkazał: „Podaj ludziom i niech jedzą!” Lecz sługa jego odrzekł: „Jakże to rozdzielę między stu ludzi?” A on odpowiedział: „Podaj ludziom i niech jedzą, bo tak mówi Pan: Nasycą się i pozostawią resztki”. Położył więc to przed nimi, a ci jedli i pozostawili resztki – według słowa Pańskiego. (2 Krl 4, 42-44)

Ich zachowanie. Szukanie rozwiązań ludzkich jest tak bardzo potrzebne nam. Wypełnili swoim zachowaniem Słowo Boga! Zachowali się i prowadzili dialog z Jezusem jak ten człowiek z Baal-Szalisaza.

Jezus wystawił ICH WIARĘ NA PRÓBĘ…. Chce ich nauczyć wiary, pogłębić ją. Chce by oni wzięli udział w tym cudzie, w tym niesamowitym dziele Boga. Pragnie by byli w pełni świadomi tego co mają. Co widzą, czego doświadczają zmysłami. Ale pragnie też by weszli na drogę wiary i spojrzeli poza to. Spojrzeli poza horyzont… Zobaczyli KOGO MAJĄ PRZY SOBIE.

Bóg i dziś pyta ludzi, budząc w nich pragnienia. Pragnienie nakarmienia ludzi Słowem prawdy. Dziś świat potrafi wyprodukować tyle jedzenia, by nikt na ziemi nie był głodny. A mimo to tysiące ludzi cierpi i umiera nadal z głodu…? Świat ma łączność na całym globie – a mimo to są miejsca i dzieci, które nie otrzymują edukacji. Są wciągane w konflikty zbrojne, albo muszą pracować, by rodzina miała co jeść… Bóg po dziś dzień stawia nas w obliczu pytania które otrzymali Apostołowie: „Jak ich nakarmić?” Jak nakarmić setki ludzi, którzy są zniesmaczeni Kościołem, którzy odchodzą od wiary, którzy są głodni Miłości, troski, Wspólnoty? Jak nakarmić te tłumy w Polsce, obok nas. W szczerej relacji z Jezusem, jest pewnie kilka, kilkanaście procent Polaków. Rzesze idą do kościoła z tradycji. Widać głód młodego pokolenia. Głód ideałów, przewodników, liderów którzy będą prowadzili ku Prawdzie…

Jezus nas pyta: „Jak ich nakarmić?” wystawiając nas na próbę, bo On wie co trzeba czynić. Pozwala nam na burze mózgów. Za 200PLN nie zdołam nic zrobić. Jest tu ktoś kto ma dwa egzemplarze biblii i mało poczytny blog… Nie nakarmimy tym milionów polaków… Jezus pokazuje mi że mam ręce puste. I zaczyna cud. Każcie im usiąść. Podążaj za moim natchnieniem, choć wydaje się absurdalne… Masz ręce puste – masz tego świadomość – wobec tego teraz Bóg może je napełnić. Bo znalazł cię POKORNYM.

Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: „Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?” A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić. Odpowiedział Mu Filip: „Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać”. Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: „Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?” Jezus zaś rzekł: „Każcie ludziom usiąść”. A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: „Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło”. Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: „Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat”. Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę. (J 6, 1-15)

Wielkim pragnieniem Boga jest powrót do JEDNOŚCI. Do zjednoczenia. Wiele znaków naszej rzeczywistości pokazuje, że Bóg wzbudza to pragnienie w ludziach kościoła. W Papieżu, który pragnie zjednoczenia form liturgii. W Biskupach zaangażowanych w procesy ekumeniczne. We wspólnotach budujących mosty. Wielkim głodem naszych czasów jest rozczłonkowanie, podzielenie, indywidualizm, który buduje coraz większe podziały i rysy na jedności. Zamiera WSPÓLNOTOWOŚĆ i JEDNOŚĆ…!

Bracia: Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich. (Ef 4, 1-6)

Drogą do odbudowy jest uznanie, że nic nie mam. Że wszystko co mam pochodzi od Boga. Zawierzenie Jemu…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twe Matczyne dłonie jako wyraz mojej Miłości. Ty Mamo, która znasz wolę Boga, rozporządzaj tym wszystkim i przygotuj to jako dar doskonały na ołtarz Boga w Niebie. Zarządzaj Mamo wszystkim co mam i posiadam. Łącznie z moją wolą i wolnością.

Przynieś mi tylko, o Pośredniczko, Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Otwierasz rękę, karmisz nas do syta

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi wyznawcy.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie,
a Ty ich karmisz we właściwym czasie.
Ty otwierasz swą rękę
i karmisz do syta wszystko, co żyje.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.

(Ps 145 (144), 10-11. 15-16. 17-18)

Przejdź do paska narzędzi