Oczyszczanie

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony, jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją i wrzuca do ognia i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”. (J 15, 1-8)

Jezus trzon latorośli – to z niego czerpią wszelkie soki (łaski) wszystkie gałązki, listki, owoce. Jeśli zaatakuje je choroba grzechu, grzyb pychy, to roślina broniąc się odrzuca takie owoce i spadaja na ziemię gdzie gniją.

Bóg Ojciec to niezwykły ogrodnik opiekujacy się tą latoroślą. On odcina te gałązki które nie przynoszą owocu. Wspólnoty które nie żyją Duchem Świętym powoli umierają. Zakony, które stoją w miejscu tracą powołania. Aktywności duchowe, ewangelizacyjne, w których jest więcej ludzkiego pomysłu i zagłuszenie głosu Boga powoli oddalają się od kościoła, by odpaść. Po owocach można poznać jakie są intencje. Czy dana droga jest właściwa. Trzeba nią zrobić kilka kroków. Zobaczyć gdzie prowadzi. ale ciągle wpatrywać się w Ojca… Jeśli z pokorą pobłądzę on oczyści. Jeśli z pychą pójde swoimi ścieżkami odrzucająć Jego pomoc – ODETNIE – by taka gałązka nie zakaziła całego konaru i nie było trezba go wyciąć całego.

OWocowanie jest możliwe przez trwanie w Jezusie – winnym krzewie i przez właściwy proces przycinania. Proces przycinania tworzy rany, które ogrodnik zasklepia maścią ogrodniczną. Ale te razy muszą zaschnąć, zasklepić się, zabliźnić. Zostają blisny ale nieraz tam gdzie roślinę się przytnie, tam też pojawiaja się w pobliżu młode dwa, trzy pędy. PRoces oczyszczania uzdrawia i stymuluje do rozwoju, do pójścia w nowych kierunkach. Proces oczyszczania jest bolesny ale i potrzebny. Przycinanie liści, które nie dają słońcu dotrzeć do owoców. GDy słońce dotrze owoce mogą szybciej dojrzeć i być słodsze.

Trwanie w Jezusie – to SŁUCHANIE JEGO SŁOWA. Gdy słowa Jezusa będą we mnie, będę ich pragną, wracał do nich, szukał sposobów stosowania ich w życiu, wówczas będę przechodził wciąż proces oczyszczania i będę leczony. Będę trwał w winnym krzewie i będę się rozwijał.

Celem człowieka jest chwałą Boga – FUNDAMENT!

A chwałą Boga są Ci, którzy OWOCUJĄ.

Złączyć się z nim tak, by być JEdno, zrosnąć się tak, by być nierozróżnialny:

Bracia: Ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Ga 2, 19-20)

Mamo Najświętsza weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam, z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej miłości. Mamo, Ty która znasz wolę Boga wobec mnie zarządzaj tym wszystkim i przygotuj to jako ofiarę doskonałą na ołtarz Boga w Niebie. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

Poranek życia

Wczesnym rankiem, po nocy, gdy wschodziło Słońce. Wzeszło dla całej ludzkości. Jezus wyszedł z grobu. Maria Magdalena poszła do grobu i zobaczyła odsunięty kamień. Zalana łzami nie rozumiała co się dzieje.

Maria jest zrozpaczona. Widzi Aniołów i ich nie rozpoznaje. ozmawia z Aniołami i nic nie pojmuje. Pyta ich, gdzie zabrano JEzusa. W jej myślach Jezus nie żyje. Ona jeszcze trwa w grobie. Jeszcze nie poznaje Pana. Odwraca się, widzi Go. Widziałą Go tyle razy. Ale teraz Jezus jest obecny w nowy sposób. Jest obecny w ciele uwielbiony. Ukryty dla człowieka tak długi, aż sam nie zechce być rozpoznany. Aż sercze człowieka nie otworzy się na prawdę o Zmartwychwstaniu – dopiero wtedy się pokazuje – ujawnia.

Maria MAgdalena myli Jezusa z ogrodnikiem. Jest zmieszana. JEdnak jej serce kocha. Nawet w tym powolnym błądzeniu, delikatnym odkrywaniu Pana. Ważne, że jest otwarta na prawdę. Że poszukuje Pana. Jezus prowadzi ją powoli w jej tempie do całej prawdy.

Jest stęskniona Pana. Ona wątła Niewiasta chciałą zabrać bezwłądne ciało dorosłego mężczyzny. Nie jest dla niej ważne nic, poza byciem blisko Pana. Nawet jeśli nie do końca wszystko rozumie.

Dopiero gdy PAN WOŁA JĄ PO IMIENIU- ona odkrywa z Kim rozmawia. Rozpoznaje Pana.

Ona jednak dalej nie do końća rozumie. Pragnie Go zatrzymać. Powstrzymać. Zatrzymać dla siebie. Jezus mówi jej gorzkie słowo – zostaw mnie – nie dotykaj mnie. Idź do uczniów i im oznajmij Kerygmat – radosną nowinę z Zmartwychwstaniu.

Jezus mówi o Apostołąch jak o braciach. Ojciec Mój i WASZ, Bóg Mój i WASZ. Każdy wierzacy, każdy ochrzczony, każdy człowiek na ziemi jest bratem Jezusa. I w każdym JEzus jest – choć czasem włąśnie tak jak w tej scenie. Trudny do rozpoznania – bez spojrzenia oczyma wiary. Trudny do zobaczenia.

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień od niego odsunięty. Maria stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa: jednego w miejscu głowy, a drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: „Niewiasto, czemu płaczesz?”. Odpowiedziała im: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?”. Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”. Jezus rzekł do niej: „Mario!”. A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni”, to znaczy: „Nauczycielu”. Rzekł do niej Jezus: „Nie zatrzymuj Mnie; jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: „Widziałam Pana i to mi powiedział”. (J 20, 1. 11-18)

Mmao Najświetsza weź i przyjmij całą wolnosć moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej Miłości. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporzadzaj tym wszysktim. Przygotuj to jako dar doskonały na płtarz Boga w Niebie. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

Prosić o przesadzenie

(Mt 13, 1-9)
Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: „Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!”

Co zrobić gdy czujesz że wokół wybujały ciernie a ty leżysz na skalistej spalonej ziemi…

Czy ziarenko które leży samotne w krainie śmierci może się samo przenieść…

Jedynie siewca może je wziąć w swe palce i delikatnie przenieść do żyznej ziemi…

Jedyne co może zrobić takie ziarno to prosić o łaskę przesadzenia… Samo z siebie nic nie może…

Mamo weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oďdać z wielkim plonem – przez Twe Matczyne dłonie. Ty Momo mnie przesadź. Zarządzaj tym wszystkim zgodnie z wolą Boga. Przesadź mnie w żyzną ziemię bym zaowocował i przyniósł plon. Przynieś mi tylko miłość i łaskę a to w zupełności mi wystarczy.

Znak przełomowy i decydujący

Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: „Nauczycielu, chcielibyśmy zobaczyć jakiś znak od Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je, ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili; a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon”.(Mt 12, 38-42)

Jezus nie mówi im, że nie dostaną znaki. Jego Zmartwychwstanie to znak decydujący i przełomowy. Gdyby nie było Zmartwychwstania, nasza wiara nie miałaby sensu. Jezus jednakże jest w pełni wolny od próby przyciągnięcia kogoś do wiary „na siłę” czy też podstępem. Mógł uczynić jakikolwiek znak. Nagiąć się. Ale czy gdyby oni dostali znak którego sami szukają. Znak, który sami sobie obmyślili, to czy potem wierzyliby w Syna Bożego, czy może znow w projekt „Mesjasza”, ktory sami sobie obmyślili.

Jezusowi zależy na tym, by człowiek stanął w prawdzie. W prawdzie o Bogu i o sobie samym. By porzucił swe projekcje, rozwiązania, plany, zamysły i stanął naprzeciw Boga. Stanął z pustymi rękami i pokorną, pustą wyobraźnią. Gotów na wszystko, co może zaproponować Bóg. Na tym.polega wiara – by wyjść poza to co widzialne i namacalne zaufać Bogu, który widzi daleko poza horyzont świata widzialnego…

Świętsi od papieża

Pewnego razu Jezus przechodził w szabat pośród zbóż. Uczniowie Jego, odczuwając głód, zaczęli zrywać kłosy i jeść ziarna. Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: „Oto twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat”. A On im odpowiedział: „Czy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść ani jemu, ani jego towarzyszom, lecz tylko kapłanom? Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. Gdybyście zrozumieli, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu”. (Mt 12,1-8)

Tak łatwo jest wejść w rolę kontrolera. Wytykać palcem. Wskazywać na siebie jako na źródło czystej niezachwianej nauki. Nadużywać władzy. Pycha i bałwochwalstwo – grożą najmocniej ludziom kościoła. Tym, którzy mają być pokorni na wzór Pana.

Krzyż – znak sprzeciwu

Krzyż to znak sprzeciwu. Zarowno tego zewnętrznego ape chyba najwoększy sprzeci budzi we wnętrzu człowieka. Wtedy, gdy trzeba aię zaprzeć samego siebie. Postawić wszystko na Chrystusa. Pójść za Jego wezwanie miłując Go bardziej niż… syna, córkę, ojca czy matkę. Krzyż to narzędzie rozeznawanka. Tam gd,zie jest większa pokora, gdzie większe ubóstwo duchowe, gdzie większa zależność od Ojca, tam jest Bóg. Zły nie xiągnie w taką stronę.

Jezus powiedział do swoich apostołów: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”. Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach. (Mt 10,34-11,1)

Idź do domu i tam jedz swój chleb

Amos:
– Zawód: Rolni
– specjalność: Pasterz i specjalista od sadownictwa Sykomory
– zamieszkały: Juda

Wie jak paść owce, wie jak nacinać owoce sykomory, by szybciej dojrzewały. Ale jest też posłuszny Panu, który go powołał do głoszenia Słowa w Betel.

Dzisiejsze pierwsze czytanie pokazuje kapłana z Betel – Amazjasza – który przegania Amosa z powrotem do jego ziemi rodzinnej i jego zajęcia. Amos jednak, mimo, że zna swoją profesję, wie, że został powołany przez Pana. Nie odejdzie. Amos wie, że nie jest prorokiem, czy też nie pochodzi z rodu prorockiego. Posłał go Bóg. Wezwał go Bóg. Zatem głosi.

Amazjasz, kapłan w Betel, rzekł do Amosa: „Widzący”, idź sobie, uciekaj do ziemi Judy! I tam jedz chleb, i tam prorokuj! A w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą”. I odpowiedział Amos Amazjaszowi: „Nie jestem ja prorokiem ani nie jestem synem proroków, gdyż jestem pasterzem i tym, który nacina sykomory. Od trzody bowiem wziął mnie Pan i rzekł do mnie Pan: „Idź, prorokuj do narodu mego, izraelskiego!”. (Am 7, 12-15)

Codzienność jest łatwiejsza. Wewnętrzny głos niejednego katolika jest jak głos Amazjasza. Wrócić do tego co lubię. Wrócić do tego co znam i jest dla mnie proste i nie wymaga przekraczania siebie. Wieść życie spokojne i proste. Tak uczynili Apostołowie po zmartwychwstaniu, przed zesłaniem Ducha Świętego. Siedzieli nad Jeziorem w jakiejś chałupie razem. Piotr powiedział, że idzie łowić ryby – reszta poszła z Nim. Jednak tam spotkał ich Pan… Po raz kolejny spotkał ich pan i zawrócił na drogę powołania. Co jednak z tymi wymówkami. Gdyby Amos usłuchał Amzjasza – miał bowiem swoje zajęcie – wówczas może tak jak młodzieniec z Ewangelii mający wiele posiadłości – odszedłby ZASMUCONY. Pójście za głosem tego świata objawia się koniec końców wewnętrznym smutkiem i poczuciem braku spełnienia w najgłębszych zakamarkach serca. Tych obszarach które może rozradować w pełni pójście za Panem. Za głosem powołania…

Gdy idzie się za głosem Boga, to wówczas totalnie. Bez zabezpieczeń. Bez trzosów, toreb. Bez laski. Tylko to co konieczne. Idzie się jako robotnik Boga, więc trzeba zdać się na swego „Pracodawcę”. Obowiązkiem pracodawcy jest odpowiednie wyposażenie miejsca pracy i pracownika w odpowiednie narzędzia. Co ciekawe współczesne prawo pracy nie dopuszcza pracownika na stanowisko pracy ze swoim – nie sprawdzonym i zaaprobowanym przez pracodawcę – sprzętem. To pracodawca odpowiada za miejsce pracy, warunki pracy i przejmuje owoce pracy dając pracownikowi zapłatę. Jezus jakby znał współczesne prawo pracy rozsyłając uczniów. To jest ich pierwsze doświadczenie głoszenia. Jezus prowadzi także szkolenie wstępne. Daje konkretną instrukcję działania. Krok po kroku. Pragnie by oni zdobyli to doświadczenie bo będzie im potrzebne przy wydarzeniach paschy ale szczególnie po Zesłaniu Ducha Świętego.

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. „Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien”. I mówił do nich: „Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich”. Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali. (Mk 6, 7-13)

Poczuli, że mają udział w misji Jezusa. Że otrzymali od Niego niezwykłe dary.

Jezus wyposażył Apostołów odpowiednio do powołania – obdarzył ich błogosławieństwem duchowym. Potrzebnymi darami i łaskami na drogę. Udzielił im Ducha Świętego:

Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa; On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich – w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów poprzez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. W Nim mamy odkupienie przez Jego krew – odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski. Szczodrze ją na nas wylał w postaci wszelkiej mądrości i zrozumienia, przez to, że nam oznajmił tajemnicę swej woli według swego postanowienia, które przedtem w Nim powziął dla dokonania pełni czasów, aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi. W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu – my, którzy już przedtem nadzieję złożyliśmy w Chrystusie. W Nim także i wy, usłyszawszy słowo prawdy, Dobrą Nowinę o waszym zbawieniu, w Nim również – uwierzywszy, zostaliście naznaczeni pieczęcią, Duchem Świętym, który był obiecany. On jest zadatkiem naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na odkupienie, które nas uczyni własnością Boga, ku chwale Jego majestatu. (Ef 1, 3-14)

Celem jest Chwała Majestatu Boga. Chwała Boga. Głosimy Ewangelię ku chwale Boga.

To duchowe ubóstwo jest ważne. Bez zdawania się na swoje umiejętności, posiadane dobra. Zdać się na Boga. Powierzyć pod Jego kontrolę wszystko co mam.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej Miłości. Ty Mamo, która znasz wolę Boga i Jego powołanie wobec mnie – zarządzaj tym wszystkim, by stało się ofiara doskonałą na ołtarz Boga w Niebie. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Amen.

MB21.10 Teraz już sielanka?

Wielu po uwierzeniu po nawróceniu przezywa swista ekstazę bycia przy Jezusie. Wielu myśli że tak zostanie. Jezus jednak w miare duchowego dojrzewania wllprowadza coraz głębiej w krzyż… Tylko przez krzyż można trafic do grobu. Bo to z grobu sie Z-Martwych- Wstaje. Jezus nie oboecuje sielanki -wręcz przeciwnie – droge naznaczona cierpieniem.

(Mt 10,16-23)
Jezus powiedział do swoich apostołów: „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie. Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy”.

 

MB21.09 Idźcie do zagubionych Synów

Jezus, Syn Maryi, Boży Syn. Władca Wszechswiata. On jest w posiadaniu wąłdzy, którą dzieli się z dzeićmi Maryi – z ludźmi – a Apostołami. Daje im władzę nie z tego świata – władzę NAD DUCHAMI nieczystymi. Władzę leczenia z choród ducha i ciała. Władzę leczenia z WSZELKICH SŁABOŚCI. Każdy z obdarowanych to nie anonimowy człowiek. Każdy wymieniony jest z IMIENIA – powołany. Zawołany przez Jezusa po IMIENIU. Wśród nich jest także ten, który Jezusa zdradził – Judasz.

Jezus ich posyła. Pozwala im doświadczyć tej władzy. Posyła ich najpierw w świat, który znają – do żydów. Do tych najsłabszych – do tych, którzy się zagubili. Którzy ulegli słąbości i wymagaja tak bardzo uleczenia. Którzy głodują z braku łaski.

Głoście bliskość KRÓLESTWA BOGA. Takie mają zadanie. GŁOSIĆ!

Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania : „Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: „Bliskie już jest królestwo niebieskie”. (Mt 10,1-7)

Stry Testament pokazuje właśnie takich, którzy z zadrości się pogubili. Zazdroszcząc że Ojciec umiłował Józefa sprzedali go. Wydali największmu z wrogów Izraela – Egiptowi. Stary Testament pokazuje serce Józefa – który mimo gry, płacze. Serce, które pragnie by jego bracia stanęli w prawdzie. By się nawrócili, bo są zaginionymi owcami.

Kiedy w Egipcie głód zaczął dawać się we znaki, ludność domagała się chleba od faraona. Wtedy faraon mówił do wszystkich Egipcjan: „Udajcie się do Józefa i co on wam powie, czyńcie”. Gdy był głód na całej ziemi, Józef otwierał wszystkie spichrze, w których było zboże, i sprzedawał zboże Egipcjanom, w miarę jak w Egipcie głód stawał się coraz większy. Ze wszystkich krajów ludzie przybywali do Egiptu, by kupować zboże od Józefa, gdyż głód po całej ziemi się wzmagał. Kiedy synowie Izraela przybyli wraz z innymi, którzy tam również się udawali, aby kupić zboża, bo głód był w Kanaanie, Józef sprawował władzę w kraju i on to sprzedawał zboże wszystkim mieszkańcom tego kraju. Bracia Józefa, przybywszy do niego, oddali mu pokłon twarzą do ziemi. Gdy Józef ujrzał swoich braci, poznał ich; udał jednak, że jest im obcy, i przemówił do nich surowo tymi słowami: „Skąd przyszliście?” Odpowiedzieli: „Z Kanaanu, aby kupić żywności”. Józef rzekł do nich: „Jesteście szpiegami. Co do tego zostaniecie wybadani”. I oddał ich pod straż na trzy dni. A trzeciego dnia Józef rzekł do nich: „Uczyńcie, co mówię, a zostaniecie przy życiu, bo ja czczę Boga. Skoro jesteście uczciwi, niechaj jeden wasz brat pozostanie w więzieniu, w którym was osadzono, wy zaś idźcie, zawieźcie zboże dla wyżywienia waszych rodzin. Potem przyprowadzicie do mnie najmłodszego brata waszego, aby się okazało, czy powiedzieliście prawdę; bo inaczej czeka was śmierć”. I tak uczynili. Mówili między sobą: „Ach, zawiniliśmy przeciwko bratu naszemu, patrząc na jego strapienie, kiedy nas błagał o litość, a nie wysłuchaliśmy go. Dlatego przyszło na nas to nieszczęście”. Ruben zaś tak im wtedy powiedział: „Czyż wam tego nie mówiłem: «Nie dopuszczajcie się wykroczenia względem tego chłopca», ale nie usłuchaliście mnie? Toteż teraz żąda się odpowiedzialności za jego krew”. Nie wiedzieli zaś, że Józef to rozumie, bo rozmawiał z nimi przez tłumacza. Odszedłszy więc od nich, rozpłakał się. Potem wrócił i rozmawiał z nimi. (Rdz 41,55-57.42,5-7.14-15a.17-24a)

Bóg zawsze znajdzie drogę do serca człowieka.

Mamo, weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam,  z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej miłości. Ty, Mamo, która znasz wolę Ojca, rozporządzaj tym wsyzstkim według Bozego uznania. Przynieś mi tylko Miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi